Tak mi się teraz przypomniało...
Zapach kobiety
W przestrzeni niebiańską wyczuwam woń.
Serce mi mówi : Idź!
Za nią goń.
Zmysły mi szepczą dokąd podążać.
Najlepiej wiedzą czego pożądać.
Choć wkoło ciemno i zawodzi wzrok.
To nic nie znaczy, bo
węch maluje każdy jej krok.
Nikogo więcej tu nie ma tylko my sami.
Spróbuje ułożyć z zapachu te origami.
Delikatnie więc stąpam w kierunku woni.
Czuje ją intensywniej, taplam się w jej toni.
Wszystkie kwiaty świata bezwonne się stają.
Wszystkie, gdy w pobliżu - dla mnie umieraja.
Ona niczym wachlarz doznań dla mojego nosa.
Lubię, gdy zostawia ślady będąc bosa.
Kolejny zmysł ruszył za różanym tropem.
Słyszę wyraźnie oddech - serce uderzone młotem.
Dzwony miłości dudnią jak szalone.
Tak bliski celu - wewnątrz cały płonę.
Uczucia źródło się do mnie zbliża.
Swymi ustami moje nawilża.
Uwalnia me oczy od czarnej opaski.
Kocham jej gry znów dla niej oklaski.

BTW- Oszsz Ty, nie zdążyłaś odpisać, no ładnie
. Napiszę Ci zatem ostatniego, krótkiego, ale dobitnego 