netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Okrutne, chore prawo w Polsce -

75 odpowiedzi5 535 wyświetleńzałożony przez witam, 21.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Okrutne, chore prawo w Polsce -

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 76 z 76 ]

66

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -
Adam12 napisał/a:

Viggo - specjalnie dla Ciebie;)

Reguła, którą podałem jest uproszczona. Niestety w praktyce nigdy nie ma tak łatwo. Żeby to unaocznić - dla zainteresowanych - warto się z tym zapoznać. Dodam, że ta sprawa była medialnie relacjonowana równie jednoznacznie, jak inkryminowany w toku dyskusji wyrok Sądu Okręgowego w Koszalinie.



WYROK SĄDU APELACYJNEGO


Wyrok
Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu
z dnia 3 listopada 2004 r.
II AKa 237/04

Teza

Zamach bezpośredni (art. 25 § 1 KK), rozumiany jako zachowanie się ukierunkowane na naruszenie dobra prawnego, rozpoczyna się wówczas, gdy zachowanie to jest tak zaawansowane, że brak przeciwdziałania doprowadzi do istotnego niebezpieczeństwa dla określonego dobra prawnego. Zamach ten trwa dopóty, dopóki trwa zachowanie skierowane na naruszenie dobra. Nie przerywa go chwilowe uniemożliwienie napastnikowi naruszenia dobra prawnego. Dopiero trwałe uniemożliwienie napastnikowi realizacji swego zamiaru można uznać za zakończenie zamachu.

Sentencja:
Sąd Apelacyjny we Wrocławiu po rozpoznaniu apelacji wniesionej przez obrońcę na korzyść oskarżonego zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że (...) wymierza mu karę łączną 10 lat pozbawienia wolności.
UZASADNIENIE

Paweł K. został oskarżony o to, że w dniu 10.8.1995 r. w godzinach popołudniowych, w mieszkaniu przy ulicy Beranger 19 w Paryżu, działając w zamiarze pozbawienia życia Bogusława K., poprzez czterokrotne uderzenie bliżej nieustalonym narzędziem o cechach broni białej, najprawdopodobniej nożem z zakończeniem tnącym, w okolice szyjną lewą, brzuszną, lędźwiową lewą i lewy bok ciała, spowodował uszkodzenie ciała zazwyczaj zagrażające życiu i zdrowiu ludzkiemu w postaci uszkodzenia górnej części nerki lewej i dolnej części śledziony, w następstwie których nastąpił krwotok w jamie otrzewnej, zatrzymanie akcji serca i zgon Bogusława K. (...)

Sąd Okręgowy w O. wyrokiem z 30.3.2004 r., sygn. akt III K 144/03, uznał oskarżonego Pawła K. za winnego popełnienia zarzucanych mu czynów (...) i wymierzył oskarżonemu Pawłowi K. karę łączną 15 lat pozbawienia wolności. (...)

Wyrok Sądu Okręgowego zaskarżył obrońca oskarżonego. (...)

SĄD APELACYJNY ZWAŻYŁ CO NASTĘPUJE

Apelacja obrońcy oskarżonego jest w części zasadna. Trafnie zarzuca sądowi I instancji błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, iż oskarżony Paweł K. nie działał w warunkach obrony koniecznej. Słuszny jest również, pozostający w ścisłym związku ze wskazanym błędem, zarzut naruszenia art. 7 KPK, ustanawiającego zasadę swobodnej oceny dowodów oraz art. 5 § 2 KPK, konstytuującego zasadę in dubio pro reo, która nakazuje rozstrzygać nie dające się usunąć wątpliwości na korzyść oskarżonego. Z tych względów odrzucić należy jako niezasadny zarzut obrazy prawa materialnego (art. 438 pkt 1 KPK), która z istoty swej zachodzi wtedy, gdy stan faktyczny został w orzeczeniu ustalony prawidłowo, a nie zastosowano do niego właściwego przepisu (por. wyrok SN z 21.6.1978 r., I KR 124/78, OSNPG 1979 nr 3, poz. 51). Zaskarżony wyrok nie jest zatem dotknięty wskazanym uchybieniem, jego wadliwość jest bowiem wynikiem błędnych ustaleń faktycznych.

Sąd Okręgowy w całkowicie dowolny sposób dokonał rekonstrukcji zarówno samego zdarzenia, jak i okoliczności je poprzedzających. Przede wszystkim, mimo braku dowodów przeciwnych, zakwestionował wiarygodność wyjaśnień oskarżonego Pawła K. w tym zakresie. Oskarżony konsekwentnie i stanowczo wyjaśniał, iż Bogusław K. w dniu zdarzenia ze względu na wyjazd swojego partnera Piotra Ż. rozkleił się całkowicie. Płakał, żalił mi się i dużo pił. Wyjaśnienia te znajdują częściowe oparcie w zeznaniach Cezarego P., który podał, iż dzień wcześniej o godz. 23.23 pokrzywdzony telefonował do niego, żaląc się, że jest sam i nie wie, co robić. Zdaniem Sądu Apelacyjnego świadczy to o tym, że pokrzywdzony tęsknił za Piotrem Ż. i czuł się samotny. Zeznania Cezarego P., jak również zeznania Joanny K. potwierdzają zatem wyjaśnienia oskarżonego co do stanu psychicznego Bogusława K. w dniu zdarzenia. Znajdują one również odzwierciedlenie w nagraniu z automatycznej sekretarki spontanicznej wypowiedzi oskarżonego, gdzie oskarżony stwierdza: Boguś (Bogusław K. - dop. sądu) oszalał po twoim wyjeździe. Wyjaśnieniom tym nie przeczą zeznania Piotra Ż., Filipa B., Ireny S. i Jana S. Świadkowie ci, zeznając na okoliczność stanu psychicznego pokrzywdzonego, wypowiadali się bowiem o okresie poprzedzającym zdarzenie. Nie mieli wszak z Bogusławem K. żadnego kontaktu w dniu jego śmierci. Ich zeznania w tym zakresie cechuje zatem znaczny subiektywizm. W świetle tych uwag, Sąd Okręgowy powinien, mając wątpliwości co do tych okoliczności, rozstrzygnąć je - zgodnie z art. 5 § 2 KPK - na korzyść oskarżonego.

Błąd w ustaleniach faktycznych dotyczy również samego przebiegu przedmiotowego zajścia. Sąd I instancji dał wiarę wyjaśnieniom oskarżonego tylko w części wskazującej przyczyny kłótni, do której doszło między oskarżonym a Bogusławem K. oraz początkowego etapu zdarzenia, do momentu wytrącenia noża Bogusławowi K. Zdaniem Sądu Apelacyjnego wyjaśnienia te są istotnie wiarygodne. Sąd Apelacyjny nie zgadza się jednak z oceną Sądu Okręgowego, że niewiarygodne jest, aby pokrzywdzony oszalał, ani też, by wypowiadał groźby ja was wszystkich zabiję lub coś w tym stylu. Z uwagi na brak dowodów przeciwnych, jak i wskazane wyżej okoliczności, należało dać wiarę tym wyjaśnieniom, a ewentualne wątpliwości, ze względu na zasadę in dubio pro reo i brak możliwości ich usunięcia rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego.

Również rekonstrukcja dalszego toku zdarzenia musi się z powyższych względów opierać przede wszystkim na wyjaśnieniach oskarżonego. Wyłącznym dowodem na przebieg zdarzenia po upadku pokrzywdzonego i wypadnięciu mu noża, wbrew stanowisku Sądu Okręgowego, nie może być opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej dr Jerzego K. Nie pozwala ona bowiem, mimo odmiennego zdania sądu meriti, na stanowcze i pewne odtworzenie kolejnych etapów zajścia. Sam biegły Jerzy K. w swojej opinii stwierdza, że nie da się jednoznacznie ustalić mechanizmu powstania ran kłutych i ciętych na ciele denata (Bogusława K. - dop. sądu) ani też kolejności ich powstania i pozycji jaką zajmował względem napastnika podczas zaatakowania przez niego nożem. Stanowisko to potwierdził biegły Andrzej C., który podał, że akta sprawy nie zawierają (...) wystarczających danych pozwalających odtworzyć przebieg zdarzenia, a nadto, że wersja zaproponowana przez Jerzego K. nie w pełni jest jednak poparta dodatkowymi argumentami, np. lokalizacją śladów krwi na podłodze, odzieży i ciele denata...

Wobec powyższego i z uwagi na brak dowodów przeciwnych, kierując się zasadą z art. 5 § 2 KPK nie sposób kwestionować wyjaśnień oskarżonego, że po upadku pokrzywdzonego i wypadnięciu mu z ręki noża, pokrzywdzony próbował ponownie chwycić za nóż, ale ubiegł go oskarżony. Przyznaniu przymiotu wiarygodności tym wyjaśnieniom nie stoi na przeszkodzie to, że w wyjaśnieniach złożonych 31.8.2000 r. oskarżony nie podaje tej okoliczności. Czyni to dopiero w późniejszych wyjaśnieniach. Fakt ten nie musi oznaczać, że oskarżony zmodyfikował wyjaśnienia w celu racjonalizacji swojej linii obrony. Jeśli by tak było, wyjaśnienia te byłyby bardziej stanowcze. Tymczasem oskarżony słuchany przed Sądem Apelacyjnym wyjaśnił, że tak mu się wydawało, że (pokrzywdzony - dop. sądu) chciał chwycić za ten nóż, ale nadal nie mam pewności, czy tak było. Poza tym, biegła z zakresu psychologii Teresa R. nie wykluczyła możliwości przypomnienia sobie pewnych szczegółów zdarzenia po zajściu. Tym samym, jeśli nawet wyjaśnienia oskarżonego w tym zakresie budziły wątpliwości, co do ich wiarygodności, z uwagi na brak możliwości ich usunięcia, należało dać im wiarę.

Dodatkowym argumentem wzmacniającym wiarygodność wyjaśnień oskarżonego złożonych w śledztwie 13.2.2001 r. jest opinia biegłego Jerzego K. wskazująca, że ciosy zadane zostały lewą ręką, w sytuacji gdy oskarżony jest praworęczny. Człowiek praworęczny w sytuacji dynamicznej, a w takiej był niewątpliwie oskarżony, odruchowo chwyta przedmiot ręką prawą. Uchwycenie noża lewą ręką wskazuje na taki przebieg zdarzeń, w których oskarżony nie miał możliwości użycia ręki prawej. A to w konsekwencji pozwala na wyciągnięcie wniosku, że działanie oskarżonego miało charakter obronny, uprzedzający ponowne sięgnięcie po nóż przez Bogusława K.

W świetle tych ustaleń Sąd Apelacyjny nie może zgodzić się ze stanowiskiem sądu I instancji, iż należy wykluczyć, że oskarżony działał w warunkach opisanych w art. 25 § 1 lub 2 KK. Omawiając to zagadnienie, Sąd Okręgowy uznał, że w pierwszej fazie, odtrącony i w pewnej mierze sprowokowany sposobem odtrącenia, Bogusław K. uzbroił się w nóż i zmierzał w kierunku oskarżonego. Odczuwający zagrożenie Paweł K. zareagował natychmiast, podejmując przeciwdziałania obronne. Uderzył napastnika krzesłem, wytrącił mu nóż i powalił go. Zdaniem sądu ostatni element stanu faktycznego zakończył pierwszy etap zdarzenia, w czasie którego pokrzywdzony był napastnikiem, zaś Paweł K. wykonywał jedynie działania obronne. Po przejęciu przez oskarżonego noża sytuacja uległa diametralnie zmianie. Ze strony pokrzywdzonego nie groziło oskarżonemu już żadne niebezpieczeństwo. Bogusław K. zakończył podjęte przez siebie wcześniej działanie. (...) Nastąpiła nagła zmiana ról. Oskarżony przejął inicjatywę i rozpoczął zadawanie pokrzywdzonemu, nad którym stał, a który podniósł się z ziemi, (...) ciosów nożem. W tych realiach to postępowanie Pawła K. nie miało już związku z zamachem o charakterze bezpośrednim, gdyż ustał on z chwilą obezwładnienia i rozbrojenia Bogusława K.

Konstatacja ta jest konsekwencją utożsamiania "zamachu" z niebezpieczeństwem, które on ze sobą niesie. Zdaniem Sądu Okręgowego zamach istnieje tylko wtedy, gdy istnieje rzeczywiste zagrożenie dla określonego dobra prawnego. Jednakże, mimo tego że pogląd ten znajduje poparcie w doktrynie prawa karnego - według A. Marka, zamach zaczyna się z chwilą powstania niebezpieczeństwa naruszenia dobra, a kończy się z momentem ustania tego niebezpieczeństwa (A. Marek: Obrona konieczna w prawie karnym na tle teorii i orzecznictwa Sądu Najwyższego, Warszawa 1979, s. 56) - nie sposób się z nim zgodzić.

Należy zauważyć, że ustawodawca posługuje się przy określaniu znamion obrony koniecznej pojęciem zamachu, a nie niebezpieczeństwa. Tym samym pojęć tych nie można utożsamiać, nie uprawnione jest też określanie granic pojęcia zamachu za pomocą pojęcia niebezpieczeństwa. Niebezpieczeństwo naruszenia dobra prawnego nie musi występować równocześnie z zachowaniem się, które je wywołało. Zamach może występować zanim powstanie niebezpieczeństwo. (...) Może też trwać mimo chwilowego usunięcia niebezpieczeństwa grożącego ze strony napastnika. Czasowe, nietrwałe usunięcie takiego niebezpieczeństwa nie przerywa bowiem definitywnie zachowania skierowanego na naruszenie dobra prawnego. Rozbrojenie przeto napastnika, tj. usunięcie grożącego z jego strony niebezpieczeństwa, jest równoznaczne z zakończeniem zamachu tylko wtedy, gdy trwale uniemożliwia mu ono realizację swego zamiaru.

Zamach bezpośredni, rozumiany jako zachowanie się ukierunkowane na naruszenie dobra prawnego, rozpoczyna się zatem wówczas, gdy zachowanie to jest tak zaawansowane, że brak przeciwdziałania doprowadzi do istotnego niebezpieczeństwa dla określonego dobra prawnego. Zamach ten trwa dopóty, dopóki trwa zachowanie skierowane na naruszenie dobra. Nie przerywa go chwilowe uniemożliwienie napastnikowi naruszenia dobra prawnego. Dopiero trwałe uniemożliwienie napastnikowi realizacji swego zamiaru można uznać za zakończenie zamachu.

Oczywiście, ustalenie czy owo "uniemożliwienie" jest li tylko czasowe, czy też trwałe wymaga dokładnej analizy przebiegu całego zdarzenia. O tym, czy istnieje bezprawny i bezpośredni zamach na dobro chronione prawem, decyduje bowiem zachowanie się osoby atakującej w całym przebiegu zdarzenia, a nie tylko ten fragment, który odnosi się do momentu podjęcia akcji obronnej przez osobę zaatakowaną. (...)

W przedmiotowej sprawie, za istnieniem bezpośredniego zamachu przemawia całe zachowanie pokrzywdzonego Bogusława K. Pokrzywdzony wzburzony odtrąceniem przez oskarżonego Pawła K., w tym formą tego odtrącenia, przyjął postawę bezsprzecznie agresywną. Agresja ta została dodatkowo wzmocniona przez stan psychiczny, w jakim Bogusław K. znajdował się w dniu zdarzenia. Pokrzywdzony chwycił zatem za nóż i wołając ja was wszystkich zabiję zaczął zbliżać się do oskarżonego. Odczuwający zasadnie zagrożenie Paweł K. zareagował natychmiast, podejmując przeciwdziałania obronne. Uderzył napastnika krzesłem, wytrącił mu nóż i powalił go na kolana. Rozbrojenie napastnika nie zakończyło jednak zamachu, mimo usunięcia grożącego z jego strony niebezpieczeństwa. Usunięcie zagrożenia było bowiem tylko chwilowe. Powalenie pokrzywdzonego na podłogę po zadaniu mu uderzenia krzesłem i wypadnięcie noża nie oznaczało skutecznego obezwładnienia pokrzywdzonego. Ustalenie to potwierdza biegły Jerzy K., zdaniem którego uderzenie krzesłem mogło tylko przez chwilę ograniczyć możliwości poruszania się denata (Bogusława K. - dop. sądu), natomiast w dalszej części zdarzenia mógł on swobodnie wrócić do postawy stojącej lub zbliżonej do niej, uderzenie krzesłem jedynie krótkotrwale i częściowo spowodowało zahamowanie jego zdolności czynnego działania, poprzez utratę równowagi i opadnięcie na kolana. Do tych samych konkluzji prowadzą również wyjaśnienia oskarżonego Pawła K., który podał, że Bogusław K. po upadku próbował sięgać po nóż. Oznacza to, że rozbrojenie pokrzywdzonego nie zakończyło zamachu. Wręcz, przeciwnie, Bogusław K., mimo podjętych przez oskarżonego działań obronnych, próbował kontynuować realizację swojego zamiaru. Widząc to, oskarżony zareagował instynktownie i niejako bezwiednie podjął dalsze działania obronne. Świadczy o tym fakt, że ubiegając pokrzywdzonego chwycił nóż lewą ręką, mimo że jest praworęczny, i tą też ręką zadał Bogusławowi K. ciosy.

Prawo do obrony przed bezpośrednim i bezprawnym zamachem, szczególnie na takie dobra jak życie i zdrowie, nawet w sytuacji odebrania niebezpiecznego narzędzia napastnikowi, nie wygasa, jeżeli jego zachowanie wskazuje na zamiar kontynuacji ataku.

Z uwagi zatem na silne wzburzenie pokrzywdzonego, jego wyraźnie agresywne nastawienie przejawiające się m.in. w groźbie pozbawienia oskarżonego życia, jak i próbie kontynuacji zamachu, dalsze działania Pawła K. należy uznać za podjęte w celu odparcia bezprawnego zamachu na jego życie. Potwierdza to również opinia biegłej z zakresu psychiatrii Teresy R., zdaniem której zachowaniem oskarżonego powodowały motywy obronne.

Ustalenie, że oskarżony działał w ramach obrony koniecznej nie oznacza jednak, że nie popełnił on przestępstwa. Przeciwnie, dokonane już przez sąd I instancji niekwestionowane ustalenia prowadzą do wniosku, że Paweł K. przekroczył granice obrony koniecznej zarówno w postaci ekscesu ekstensywnego, jak i intensywnego. Przyjmując nawet, że dwa pierwsze ciosy (w brzuch i szyję) mieściły się w granicach obrony koniecznej, inaczej należy ocenić ciosy zadane w lewy bok pokrzywdzonego i lewą okolicę lędźwiową, które spowodowały rany skutkujące jego śmierć. Po dwóch pierwszych uderzeniach nożem zamach bowiem już ustał. Zgodnie z opinią biegłego Jerzego K. wskazane rany mogły być skutkiem pchnięć zadawanych Bogusławowi K., gdy ten próbował oddalić się od oskarżonego albo gdy leżał na prawym boku lub brzuchu. W takiej sytuacji ewidentne jest ekstensywne przekroczenie granic kontratypu. Jednocześnie na tym etapie zachowanie obronne oskarżonego nie było już współmierne do niebezpieczeństwa zamachu. Godzenie w życie pokrzywdzonego, który co prawda sam działał z zamiarem pozbawienia życia oskarżonego, nie było wówczas konieczne, skoro już dwa pierwsze ciosy doprowadziły do tego, że pokrzywdzony albo starał się oddalić od pokrzywdzonego, albo został powalony na ziemię.

Mając to wszystko na uwadze, Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok w pkt I w ten sposób, że przyjął, iż oskarżony Paweł K. działał w obronie koniecznej, której granice przekroczył. Jednocześnie Sąd Apelacyjny uznał, że wymierzona oskarżonemu za ten czyn kara 15 lat pozbawienia wolności jest rażąco surowa. Na jej wymiar bardzo znaczący wpływ miały błędne ustalenia faktyczne przyjęte za podstawę wyroku Sądu Okręgowego. Uwzględniając dokonaną zmianę, a więc to, że oskarżony działał w obronie koniecznej, należało zmienić również wymiar kary, aby był adekwatny do stopnia społecznej szkodliwości czynu i nie przekraczał stopnia winy oskarżonego. Poza tą okolicznością Sąd Apelacyjny jako okoliczność łagodzącą potraktował także poprawny tryb życia oskarżonego zarówno przed popełnieniem przypisanego mu przestępstwa, jak i po jego dokonaniu, a także jego pozytywną opinię środowiskową.

Jako okoliczność obciążającą sąd potraktował natomiast wysoki stopień przekroczenia granic obrony koniecznej. Z uwagi na tę okoliczność sąd uznał, że zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary lub odstąpienie od jej wymierzenia nie jest zasadne.

Konkludując, zdaniem Sądu Apelacyjnego tylko kara pozbawienia wolności w wymiarze określonym w punkcie I części dyspozytywnej wyroku spełni stawiane jej cele w zakresie zapobiegawczo-wychowawczego oddziaływania na oskarżonego oraz w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. (...)



POSTANOWIENIE SĄDU NAJWYŻSZEGO

Postanowienie
Sądu Najwyższego - Izba Karna
z dnia 7 listopada 2005 r.
V KK 91/05

Teza:
I. Zgodnie z brzmieniem przepisu art. 25 § 1 KK w obronie koniecznej działa ten, kto odpiera bezpośredni bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Tymczasem, z ustaleń zawartych w prawomocnym wyroku wynika, że działanie skazanego nosiło taki charakter jedynie w pierwszej fazie zajścia. W miarę jednak zadawania kolejnych obronnych uderzeń przy użyciu noża, na co wskazują ustalenia, skazany przeszedł do atakowania przeciwnika, co przekroczyło już granice obrony koniecznej. Zadając ostatnie ciosy, które w rezultacie spowodowały zgon pokrzywdzonego, mierzone w okolicę lędźwiową i w plecy, skazany dopuścił się ekscesu ekstensywego i intensywnego. Ustalono przecież, że pokrzywdzony już nie atakował skazanego, a dla powstrzymania go przed ewentualnym ponowieniem agresji nie zachodziła potrzeba zadawania ciosów w sposób bezpośrednio zagrażający życiu.

II. Nie jest zadaniem biegłych odtworzenie faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Obowiązek ten spoczywa na sądzie orzekającym, przy czym opinie biegłych mogą okazać się in concreto dowodami wydatnie ułatwiającymi jego wypełnienie.

SENTENCJA

Sąd Najwyższy w sprawie P. K., skazanego z art. 148 § 1 KK w zw. z art. 25 § 2 KK po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie w dniu 7 listopada 2005 r. kasacji, wniesionej przez obrońcę od wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 3 listopada 2004 r., sygn. akt II AKA 237/04, zmieniającego wyrok Sądu Okręgowego w Opolu z dnia 30 marca 2004 r., sygn. akt III K 144/03,
1) oddala kasację;
2) obciąża skazanego kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego, w tym nie uiszczoną opłatą od kasacji w kwocie 750 (siedemset pięćdziesiąt) zł.

UZASADNIENIE

Po ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy w O. wyrokiem z dnia 30 marca 2004 r. sygn. III K 144/03 skazał Pawła K. za to, że:

1) w dniu 10 sierpnia 1995 r. w P., działając w zamiarze pozbawienia życia Bogusława K., poprzez czterokrotne zadanie ciosów narzędziem ostrym o cechach broni białej w okolicę szyjną lewą, brzuszną, lędźwiową lewą i lewy bok ciała spowodował uszkodzenie śledziony i nerki lewej, w następstwie którego nastąpił masywny krwotok w jamie otrzewnej, zatrzymanie akcji serca i zgon Bogusława K. - tj. za przestępstwo z art. 148 § 1 KK na karę 15 lat pozbawienia wolności;

2) w tym samym czasie i miejscu, w celu zatarcia śladów przestępstwa, po uprzednim rozlaniu na zwłoki i na łóżko płynu zapalającego, podpalił zwłoki nieżyjącego Bogusława K. i pomieszczenie, w którym znajdował się, powodując głębokie oparzenia i zwęglenie zwłok oraz częściowe zniszczenie i uszkodzenie mieszkania wynajmowanego przez inną osobę, sprowadzając bezpośrednie niebezpieczeństwo powstania pożaru, które zagrażało życiu i zdrowiu mieszkańców budynku - tj. za przestępstwo z art. 164 § 1 KK na karę 2 lat pozbawienia wolności.

Wymierzono oskarżonemu łączną karę 15 lat pozbawienia wolności.

Obrońca Pawła K. wniósł apelację od powyższego wyroku, podnosząc zarzuty:

- błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, który miał wpływ na jego treść, a polegał na przyjęciu, iż działanie oskarżonego podyktowane było zamiarem wywarcia zemsty za próbę podjęcia przez B. K. stosunku homoseksualnego i zmierzało do pozbawienia go życia, podczas gdy dowody wskazują, że jedyną przyczyną zajścia był bezpośredni, zdecydowany, - agresywny atak B. K. z użyciem noża;

- obrazy przepisów postępowania, w szczególności:

- art. 4 KPK - przez uwzględnienie jedynie okoliczności przemawiających na niekorzyść oskarżonego, z pominięciem dowodów dla niego korzystnych;

- art. 7 KPK - przez naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów, w szczególności w odniesieniu do ustalenia kolejności zadanych przez oskarżonego ciosów, charakteru ataku B. K. i wypowiadanych przez niego słów, a nadto przyjęcia, iż oskarżony przejawia skłonność do zachowań agresywnych pod wpływem czynników zewnętrznych, co pozostaje w sprzeczności z treścią opinii biegłych;

- art. 5 § 2 KPK - przez rozstrzygnięcie na niekorzyść oskarżonego istotnych wątpliwości co do sposobu powstania obrażeń u B. K. i stanu psychicznego oskarżonego w trakcie zajścia.

Z ostrożności procesowej skarżący zarzucił nadto:

- obrazę przepisu prawa materialnego, tj. art. 25 § 2 KK - przez przyjęcie, że zachowanie oskarżonego nie stanowiło przekroczenia granic obrony koniecznej;

- rażącą niewspółmierność kar pozbawienia wolności wymierzonych za każde z przypisanych mu przestępstw.

Podnosząc te zarzuty obrońca oskarżonego wniósł o:

- zmianę wyroku przez uznanie w odniesieniu do zarzutu popełnienia czynu z art. 148 § 1 KK, że działał on w granicach obrony koniecznej i uniewinnienie;

- ewentualnie o zmianę wyroku przez uznanie, że przy popełnieniu tego czynu oskarżony działał w warunkach przekroczenia granic obrony koniecznej i odstąpienie od wymierzenia mu kary, bądź orzeczenie jej z nadzwyczajnym złagodzeniem;

- zmianę wyroku przez złagodzenie kary wymierzonej oskarżonemu za czyn z art. 164 § 1 KK;

- ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.

Po rozpoznaniu apelacji Sąd Apelacyjny we W. wyrokiem z dnia 3 listopada 2004 r. sygn. II AKA 237/04 zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że przyjął, iż Paweł K. działał w obronie koniecznej, której granice przekroczył. W konsekwencji zakwalifikował przypisany czyn z art. 148 KK w zw. z art. 25 § 2 KK i wymierzył mu karę 10 lat pozbawienia wolności. W pozostałej części utrzymał ten wyrok w mocy, a nadto orzekł łączną karę pozbawienia wolności w rozmiarze 10 lat.

OD PRAWOMOCNEGO WYROKU OBROŃCA PAWŁA K. ZŁOŻYŁ KASACJĘ. Podniósł zarzuty:

1) obrazy przepisu prawa materialnego, tj. art. 25 § 1 KK przez przyjęcie, że okoliczności przebiegu zajścia zawiązane z usytuowaniem oraz ich charakterem nie stanowią o działaniu oskarżonego w granicach obrony koniecznej, przy jednoczesnym stwierdzeniu, iż bronił się on przed bezpośrednim i bezprawnym zamachem na swoje życie;

2) obrazy przepisów prawa procesowego, tj.:

- art. 7 KPK - przez naruszenie zasady swobodnej oceny dowodów, wyrażającej się nakazem ich oceny z uwzględnieniem prawidłowego rozumowania, którego zabrakło przy ocenie kolejności zadanych ciosów, zwłaszcza co do tych zadanych w lewy bok i lewa okolicę lędźwiową ofiary czynu, realizujących, zdaniem sądu odwoławczego, przekroczenie granic obrony koniecznej;

3) art. 424 § 1 pkt 1 KPK - przez brak spójności w uzasadnieniu wyroku odnośnie tego, iż zadanie ran w lewy bok i okolicę lędźwiową nie mieściło się w granicach obrany koniecznej przy uwzględnieniu, że nie da się wykluczyć zadania tych ran wcześniej, aniżeli ciosów w brzuch i w szyję.

W konkluzji obrońca wniósł o zmianę wyroku przez przyjęcie, iż skazany działał w ramach obrony koniecznej nie przekraczającej granic i uniewinnienie go od popełnienia przestępstwa z art. 148 § 1 KK, ewentualnie o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

SĄD NAJWYŻSZY ZWAŻYŁ CO NASTĘPUJE.

Zarzut obrazy art. 25 § 1 KK jest bezzasadny w stopniu oczywistym. Zgodnie z brzmieniem tego przepisu w obronie koniecznej działa ten, kto odpiera bezpośredni bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Tymczasem, z ustaleń zawartych w prawomocnym wyroku wynika, że działanie skazanego P. K. nosiło taki charakter jedynie w pierwszej fazie zajścia. W miarę jednak zadawania kolejnych obronnych uderzeń przy użyciu noża, na co wskazują ustalenia, skazany przeszedł do atakowania przeciwnika, co przekroczyło już granice obrony koniecznej. Zadając ostatnie ciosy, które w rezultacie spowodowały zgon B. K., mierzone w okolicę lędźwiową i w plecy, skazany dopuścił się ekscesu ekstensywego i intensywnego. Ustalono przecież, że K. wtedy już nie atakował skazanego, a dla powstrzymania go przed ewentualnym ponowieniem agresji nie zachodziła potrzeba zadawania ciosów w sposób bezpośrednio zagrażający życiu.

Tak więc fakty, które stanowiły podstawę prawomocnego rozstrzygnięcia o winie skazanego nie uprawniały autora kasacji do podniesienia zarzutu naruszenia art. 25 § 1 KK. Nie dawały one bowiem przesłanek do twierdzenia, że przypisane Pawłowi K. działanie w całości mieściło się w granicach obrony koniecznej.

Oba zarzuty obrazy przepisów prawa procesowego spaja ta sama myśl skarżącego. Wytyka on mianowicie, że zmieniając ustalenia faktyczne co do działania skazanego poza granicami obrony koniecznej i czyniąc je podstawą zmiany zaskarżonego apelacją wyroku, sąd odwoławczy posłużył się nieprawidłowym, sprzecznym wewnętrznie rozumowaniem. Z jednej strony przyjąć miał, z powołaniem się na opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej, że nie ma możliwości ustalenia w jakiej kolejności i w jakiej sytuacji skazany zadał B. K. poszczególne ciosy nożem, z drugiej zaś - kolejność tę ustalił. W przekonaniu obrońcy Sąd Apelacyjny postąpił w tym względzie dowolnie, sprzecznie z kryteriami określonymi w art. 7 KPK, a przy tym z niekorzyścią dla skazanego, gdyż uderzenia o skutku śmiertelnym postrzegał, jako zadane w stadium zajścia wykraczającym poza czasowe ramy obrony koniecznej.

W ocenie Sądu Najwyższego, tak prezentowany zarzut skarżącego opiera się na nieporozumieniu, a ściślej - na nadinterpretacji wyrwanego z kontekstu fragmentu uzasadnienia wyroku sądu odwoławczego. Całość wywodu zamieszczonego w tym uzasadnieniu nie uprawnia bowiem do posłużenia się argumentem, jakoby Sąd Apelacyjny, z powołaniem się na stanowisko biegłych, stwierdził niemożność ustalenia sekwencji ciosów i obrażeń zadanych przez skazanego, a tym samym zdyskwalifikował ustalenia poczynione w tym względzie przez sąd pierwszej instancji. W istocie rozumowanie sądu drugiej instancji przebiegało odmiennie, niż wynikałoby to z interpretacji autora kasacji. Sąd Apelacyjny zwrócił jedynie uwagę na niekategoryczność wypowiedzi biegłych co do kolejności powstania obrażeń i pozycji w jakiej pozostawali w krytycznych chwilach względem siebie P. K. i B. K. (s. 6 i 7 uzasadnienia). Odwołał się zarazem do wyjaśnień skazanego, jako dowodu, którego nie wolno odrzucić, ze względu na zasadę określoną w art. 5 § 2 KPK, zwłaszcza przy braku dowodów przeciwnych. Uznał, że nawet po podjęciu noża, którym na początku zajścia operował B. K., skazany odpierał nadal jego bezprawny bezpośredni zamach, a dopiero w końcowym stadium zdarzenia przekroczył granice obrony koniecznej, zadając ciosy nożem w okolice pleców uciekającego przeciwnika.

Sąd Apelacyjny nie miał jednakowoż wątpliwości, że rekonstrukcja przez Sąd meriti całości zdarzenia, tj. kolejności i okoliczności zadawania ciosów przez skazanego, jest prawidłowa. Brak jednoznaczności w opiniach biegłych co do tych kwestii nie stanowił przeszkody w podjęciu stosownych ustaleń przez sąd orzekający w oparciu o całokształt materiału dowodowego, w tym również o opinie tychże biegłych Jerzego K. i Andrzeja C., które w sposób plastyczny przedstawiły najbardziej prawdopodobny, ich zdaniem, obraz zachowania się napastnika i osoby atakowanej w chwilach zadawania kolejnych urazów. Należy podkreślić, że nie jest zadaniem biegłych odtworzenie faktów istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy. Obowiązek ten spoczywa na sądzie orzekającym, przy czym opinie biegłych mogą okazać się in concreto dowodami wydatnie ułatwiającymi jego wypełnienie. Taką właśnie rolę odegrały one w niniejszej sprawie. Mimo niekategoryczności stwierdzeń biegłych sąd pierwszej instancji wykorzystał je, uznając trafność przedstawionych hipotez w kontekście całokształtu materiału dowodowego. Wbrew sugestiom obrońcy nie ma sprzeczności między opiniami biegłych a ustaleniami sądu orzekającego co do kolejności obrażeń zadanych przez skazanego. Nie jest też prawdą jakoby sąd odwoławczy odrzucił te ustalenia na wstępie swojego wywodu, przeciwstawiając je opiniom biegłych. Przeciwnie, sąd drugiej instancji w pełni aprobował ustalony przebieg zajścia. Nadał natomiast inną ocenę działania skazanego w końcowej fazie zdarzenia ustalając, że przy zadaniu dwóch ostatnich ciosów nie odpierał on już napaści B. K.

W konkluzji powyższych rozważań należy stwierdzić, że wytknięcie w obu zarzutach obrazy przepisów prawa procesowego, sprzeczności w rozumowaniu sądu odwoławczego, aprobującym ustalenia co do przebiegu zajścia, jest zgoła nietrafne. W uzasadnieniu prawomocnego wyroku nie ma niekonsekwencji, na której zasadza się argumentacja autora kasacji. Bezzasadne okazały się zatem zarzuty naruszenia przepisów art. 7 i art. 424 § 1 pkt 1 KPK, do którego miało dojść przy kontroli przez Sąd Apelacyjny ustaleń rekonstruujących przebieg zdarzenia i w uzasadnieniu zajętego w tej kwestii stanowiska. Samo zaś ustalenie co do przekroczenia przez skazanego granic obrony koniecznej na bazie takiego przebiegu zdarzenia, jaki został ustalony przez sądy obu instancji, nie było już w kasacji kwestionowane zarzutami naruszenia prawa procesowego.

W tym stanie rzeczy, wobec niezasadności wszystkich zarzutów podniesionych przez skarżącego, Sąd Najwyższy orzekł o oddaleniu kasacji.

Orzeczenie o obciążeniu skazanego kosztami sądowymi postępowania kasacyjnego opiera się na art. 636 § 1 KPK w zw. z art. 518 KPK.

No i już wszystko wiadomo smile Służę w KWP we Wrocławiu i skojarzyłam sprawę, a konkretnie szczątkowe fragmenty wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, które przytoczyłeś w poście, stąd też prośba o źródła smile Pzdr.

67 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-11-25 17:47:39)

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

W Korupcji?? Oby nie bo spadnę ze śmiechu.

68 Ostatnio edytowany przez Viggo (2013-11-25 18:29:07)

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

??? roll roll roll NIE.

69

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

Wyjaśnienie niestety nie na forum.

70

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

Skąd ta inwigilacja? smile Zakończmy tego off-topa, bo nie o tym jest wątek.

71

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

Jaka inwigilacja. Z inwigilacja skończyłem jakiś czas temu. Przeczytaj wątek o zgwałceniach, zwłaszcza mój wpis dotyczący jednej pani sędzi i bardzo aktywnym gwałcicielu - obrońcy kobiet. Zrozumiesz moją reakcję.

72

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

A jaki to ma bezpośredni związek ze mną, bo nie rozumiem?

73

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

Jakbyś siedziała w korupcji to kończyłbym coś co zaczęłaś....w sumie trafiłem tu szukając argumentów dla SA, jeśli nie SN na wypadek jakby trzeba było. I stąd reakcja śmiechu.

74

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

To nie trzeba było tak od razu? big_smile A mówią,że to kobiety są skomplikowane lol

75

Odp: Okrutne, chore prawo w Polsce -

Wiesz nie wiem kto to czyta. Domyślam się, że mój "przyjaciel" może również tu gościć. Po co ma wiedzieć jakie niespodzianki mu szykuję.

Posty [ 66 do 76 z 76 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Okrutne, chore prawo w Polsce -

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026