Witam
Pytanie kieruję głównie do osób,które udzielają koerepetycji,ale oczywiście nie tylko.
Otóż od początku roku mam uczennicę,gimnazjalistkę,która w tym roku ma egzamin.Zaczynałam z nią od podstaw bo niestety nie zna ani gramatyki ani słownictwa.
Przyjeżdża do mnie raz w tygodniu na dwie godziny zegarowe.Jednak do tej pory niewiele nadrobiłyśmy bo ok półtorej godziny zajmuje nam jej praca domowa.Są to zazwyczaj ok 4 strony z repetytorium.Trzeba zrobić ćwiczenia a następnie wszelkie teksty,do których trzeba coś wstawić pani każe przetłumaczyć.Tłumaczenie czterech stron trochę trwa. Ona musi to wszystko napisać.
Zostaje nam (nie zawsze,czasem mniej) ok pół godziny na nadrabianie zaległości gramatycznych.
Problem w tym,że to za mało.Nie wiem jak będzie z jej egzaminem.Podzieliłam się wątpliwościami z jej mamą.Ale mama stwierdziła,że może by jeszcze godzinę wziąć na nadrabianie zaległości.Terminu jeszcze nie ustaliłyśmy.
Kiedyś nieopatrznie zaproponowałam jej,że może mi przesyłać mailem co tam ma zadane to jej pomogę.No i regularnie co tydzień przesyła mi cztery strony do zrobienia i przetłumaczenia.Czesto to jest na następny dzień i wtedy zwyczajnie nie mam czasu.Dziewczyna więc nie idzie do szkoły i czeka aż jej prześlę.
Przyznam,że spędzam nad tym trochę czasu,I nie wiem jak sprawę załatwić.Czy kazać sobie za to płacić? Jeśli tak to ile? Pytam bo nigdy nie miałam stawki za pracę domową...
Podobne tematy
Zastanowiło mnie jedno, trochę obok Twych wątpliwości.
Pomoc w odrabianiu pracy a odrabianie za kogoś tejże to dwie różne sprawy. Dlaczego odrabiasz prace domowe za tę dziewczynę? Na pewno dzięki temu ona zdobędzie wiedzę, umiejętności?
Czy masz domagać się wynagrodzenia? Twoja umowa dotyczy wolontariatu czy pracy? Jeśli to drugie, to zapłata jest naturalną konsekwencją.
przede wszystkim porozmawiaj z jej mamą i powiedz o tym wysyłaniu mailem prac domowych. Fakt, popełniłaś błąd w ogóle to proponując. Stało się, trzeba to odkręcić. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłyby 2 spotkania w tygodniu jedno dotyczące bieżącego materiału, a drugie np 1,5 godziny na gramatykę, i przygotowywanie do egzaminu. No i nie odrabiaj za nią prac domowych bo to w żaden sposób jej nie pomoże.
* też udzielam korepetycji.
4 2013-11-21 11:50:36 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-11-21 12:12:01)
Tak, Wielokropku wiem.Tak miało być pierwotnie.Ale specjalnie napisałam o tym jaki jest poziom wiedzy dziewczyny by unaocznić,że ona sama po prostu nie poradzi sobie z odrobieniem tej pracy.
Co do zapłaty za siedzienie nad jej pracą: nie ma pojęcia ile za to wziąć.
Nirvanka- ja wiem,ze to jej nie pomoże.Pomoże jej to jedynie w tym,ze nie dostanie kolejnej pały.Ona z roku na rok jest zagrożona niezdaniem z angielskiego.To też coś bo jak nałapie sporo tych pał to się nie wyplącze.
gojko, moje wątpliwości (a raczej ich brak
) dotyczyły tych prac przesyłanych mail'em. Jeśli pomagasz dziewczynie odrabiać lekcje, to tłumaczysz jej, wyjaśniasz, wskazujesz błędy; ona jest wówczas osobą aktywną, Ty ją uczysz. Ta druga sytuacja, gdy dostajesz prace domowe do wykonania, uczy ją tylko jednego: cwaniactwa.
Ile za to wziąć? Tyle, ile bierzesz za godzinę z nią spędzoną, ale po uświadomieniu mamie konsekwencji takiej umowy.
gojko, moje wątpliwości (a raczej ich brak
) dotyczyły tych prac przesyłanych mail'em. Jeśli pomagasz dziewczynie odrabiać lekcje, to tłumaczysz jej, wyjaśniasz, wskazujesz błędy; ona jest wówczas osobą aktywną, Ty ją uczysz. Ta druga sytuacja, gdy dostajesz prace domowe do wykonania, uczy ją tylko jednego: cwaniactwa.
Ile za to wziąć? Tyle, ile bierzesz za godzinę z nią spędzoną, ale po uświadomieniu mamie konsekwencji takiej umowy.
Ale my na razie jesteśmy na takim etapie,że ja nie jestem w stanie jej wytłumaczyć bo to co ona ma na bieżąco w szkole, w takim tempie jakie mamy teraz, zrobimy gdzieś tak po feriach.Ona jest aktywna gdy ja nadrabiam z nią materiał:tłumaczę,potem ona robi zadania, ja sprawdzam i wskazuję ewentualne błędy.
Trudno mi jej wytłumaczyć np. mowę zależną czy stronę bierną,z których ma zadania kiedy my dopiero wzięłyśmy jeden czas przeszły.
7 2013-11-21 13:57:23 Ostatnio edytowany przez Viggo (2013-11-21 14:05:04)
Gojka, mam taką samą sytuację, udzielam korepetycji z języka niemieckiego. U mnie również było przesyłanie zadań na e-mail, z tym,że zdążyłam się już wycwanić. Owszem, rozwiązuję przesłane testy, ale żeby sprawdzić później w praktyce, czy dziewczyna zrozumiała choćby odrobinę z tego, co rozwiązałam, po prostu drukuję sobie przesłany materiał i umiejętnie zmieniam jego treść i sens, tworząc tym samym nowy-do rozwiązania. I tak, gdy przychodzi czas korepetycji (biorę 20 zł za godzinę), podsuwam jej to ćwiczenie i w momencie, gdy jest ono rozwiązane książkowo, mam pewność,że oprócz pustego przepisania, czy wydrukowania zadania, które odesłałam, dziewczyna wysiliła się, na przeanalizowanie, zrozumienie i przećwiczenie, co mam okazję sprawdzać w praktyce. Za e-mailowo przesłane prace domowe, również pobieram opłatę-w końcu jego rozwiązanie, odbywa się kosztem Twojego czasu wolnego, a ja nie jestem instytucją charytatywną.
Viggo- ona nic nie przeanalizuje bo zwyczajnie jej wiedza zaczyna się i kończy na TRZECH czasach.:)To sporo za mało by podołała lub coś zrozumiała z zadań,które przerabiają teraz w szkole.
Jest szansa,że ewentualnie jakieś słówka zapamięta...
Dlatego moim zdaniem powinno być kilka spotkań co najmniej dwa w tygodniu. Jedno na nadrabianie, drugie- na bieżące zadania, prace domowe itp.
10 2013-11-22 14:48:08 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-11-22 14:50:56)
gojka102 znam ten problem, bo sama jestem taka "dobra" - tzn. ludzie, których uczyłam zwykle nie przesyłali mi masakrycznej ilości zadania - a sami je chcieli omawiać, by się nauczyć (zwykle dorośli) natomiast zdarzyła mi się również podobna uczennica. Co zrobiłam wtedy: powiedziałam jej szczerze, że nie zawsze mam czas na poprawienie tego, nie zawsze mam ciągły dostęp do neta (co wtedy było prawdą) i jestem w stanie jej sprawdzić powiedzmy z 2 ćwiczenia, ale kilku stron już nie.
Hm... chyba powiedziałabym, że przyznaję, iż zapędziłam się z tą propozycją przesyłania zadania (to też tej mojej uczennicy powiedziałam, w żartach) i po prostu nie jestem w stanie sprawdzać jej tego 1) na ostatnią chwilę 2) tak dużej ilości.
A no i jeszcze coś: dobrze zrobiłaś uczulając rodzicielkę uczennicy na jej braki; ile razy zdarzył mi się uczeń (tzn. zwykle to nie wiedzieć czemu była uczennica
) pojawiający się "na ostatni dzwonek" i RATUJ bo grozi pała na koniec roku. Ba.... iluż maturzystów z wiedzą na poziomie present simple i ewentualnie present continuous jako bonus (nie żartuję!) zgłaszało się do mnie w kwietniu- przed maturą.
Od razu trzeba uczciwie powiedzieć, że ..... cały sukces w determinacji ucznia.