Nie rozumiem Olinko dlaczego tak się zagotowałaś. Swoją wypowiedzią wcześniejszą bardzo mi pomogłaś. Dziękuję.
Podobne tematy
67 2013-11-14 23:37:41 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-15 00:12:33)
off-top usunięty przez moderatora
68 2013-11-14 23:44:26 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-15 00:14:17)
off-top usunięty przez moderatora
Nie rozumiem Olinko dlaczego tak się zagotowałaś. Swoją wypowiedzią wcześniejszą bardzo mi pomogłaś. Dziękuję.
Po Twoich wcześniejszych wypowiedziach słowa ,,Jak się cieszę, że jest tu jakiś jeszcze jeden niedoskonały rodzic!!! Naprawdę dzięki. Czuję sie tragicznie." odebrałam jak sarkazm. Jeśli błędnie, to przepraszam. I jeśli rzeczywiście mogę Ci pomóc, to chętnie to zrobię.
Pani podkreśla te 1000 zł które syn dostaje co miesiac. Może to ich Pani nie może przeboleć, a nie tego że syn nie chodzi na treningi bo dla mnie to troche nie pojęte jak można nie chcieć widzieć za takie coś swojego dziecka tym bardziej że przyszedł do Pani i chciał porozmawiać. Niech się Pani opamięta. Jest Pani matką i najważniejszą osoba w życiu Syna i to powinien być priorytet!!! Pozdrowiam.
Więc ja starciłam syna a on matkę. Zyczemu mu szczęścia. Teraz wszystkie nieszczęśliwe dzieci, będą się na mnie wyżywać i mówić mi co należy do moich obowiązków. Juz nie mam żadnych, jest dorosły i niech robi co chce. A ja przepracuję swój ból.
normalnie nie mogę uwierzyć w to co przeczytałam. To jak ktoś Panią krytykuje tzn że jest nieszcześliwym dzieckiem? to Pani jest nieszcześliwą kobietą tak postepując. Po co płakać skoro sama Pani zerwała kontakt. To śmieszne.
Radzę Ci nie zmuszać jego do treningów. Rozumiem Cię, to dla niego szansa, ale skoro parę razy zrezygnował , coś musi być na rzeczy..Teraz mi się przypomniało, jak w podstawówce miałam być harcerką, mama kupiła mi strój a tu lipa, nie było chętnego, dyspozycyjnego nauczyciela, który chciałby nas poprowadzić. Byłam wtedy bardzo zawiedziona.
Więc ja starciłam syna a on matkę. Zyczemu mu szczęścia. Teraz wszystkie nieszczęśliwe dzieci, będą się na mnie wyżywać i mówić mi co należy do moich obowiązków. Juz nie mam żadnych, jest dorosły i niech robi co chce. A ja przepracuję swój ból.
Ty kobieto masz rozum ?? Bo tak czytam I chyba jednak go stracilas... jakie mi to znajome. Robienie z siebie ofiary. Nie zapomnij pojsc do lekarza, powiedziec, ze jestes tak bardzo chora na serce I pozniej jeszcze nie zapomnijrozpowiadac wszedzie jaka to jestes nieszczesliwa, a syn ma Cie w d*pie. Sama na to pracujesz. I chyba rozumiem juz Twojego syna. Jego wyprowadzke.
Ja sie w zaden sposob nie wyzywam. Nie mam powodu to raz. Nie jestem nieszczesliwym dzieckiem to dwa
ale dziekuje zatroske, nie potrzebuje jej. Mam wspaniala mame, ktora robi to doskonale
:):)
Ja temat odpuszczam. Nie wiem czy nie produkujemy siebie na marne. Ja uwazam, ze to prowokacja.
Więc ja starciłam syna a on matkę. Zyczemu mu szczęścia. Teraz wszystkie nieszczęśliwe dzieci, będą się na mnie wyżywać i mówić mi co należy do moich obowiązków. Juz nie mam żadnych, jest dorosły i niech robi co chce. A ja przepracuję swój ból.
Nie wiem, jak to skomentować...
O jakim bólu Ty piszesz, skoro uniosłaś się honorem, tyłek zawinęłaś i nawet z synem porozmawiać nie chcesz?
Już abstrahując od tego, co Ci tu pisały dziewczyny, po co tu przyszłaś, skoro żadna porada Ci nie pasuje?
Jak chcesz się dogadać z synem, skoro nawet na szczerą rozmowę Cię nie stać?
Jeżeli Twoje zachowanie wygląda podobnie gdy pojawia się jakikolwiek problem, to nie dziwię się, że syn miał dość, naprawdę.
Nie wyobrażam sobie ŻADNEJ relacji bez rozmowy. Ty jesteś matką, więc powinnaś dać przykład, kolejną szansę. Dlaczego tak się zachowujesz? Może faktycznie lepiej, żeby syn został u ojca, byle tylko okazał się bardziej ugodowy i komunikatywny i mniej obrażalski od Ciebie.
Hmm...teraz wszyscy inwestują w sport - takie czasy, budują stadiony, niedawno mieliśmy Euro..sport jest na topie: chearlederki, teledyski młodych gwiazd, takie rzeczy dzieją się na arenach, potem są mecze i bilety na mecz...więc to tak jest globalnie.
Uważam że przesadzasz, nie jednej starszej osobie przestało odpowiadać to co w życiu robiła i zaczęła iść w innym kierunku, bo każdy ma prawo przynajmniej próbować robić w życiu to co chce. Może doszedł do wniosku że to nie dla niego, może poczuł że nigdy nie będzie tak dobry jakby chciał. Dlaczego od razu zakładasz że jemu się nie chce i jest wygodny. Każdy człowiek ma prawo do walki o swoje szczęście nawet jeśli to czasami wiąże się z wywróceniem życia do góry nogami.
Syn jest dorosły zrobi i tak co będzie chciał, nakazy, obrażanie się tylko to pogorszą to nie ten wiek żeby to działało.
Rozmowa i jeszcze raz rozmowa, normalnie po ludzku "synu szczerze dlaczego odpuściłeś?"
Ok jak zrobił to bo mu się nie chce to źle, ale to jego decyzja, pozwól mu ponieść jej konsekwencje, nie uchronisz go przed wszystkim, nie da się.
Jeżeli powód jest poważniejszy bo np stwierdził że nie to chce robić w życiu, uszanuj to i zastanów się nad ludźmi których znasz a przez całe życie robią coś czego wcale nie chcieli... To nie są szczęśliwi ludzie prawda?
Nie kłóć się i nie obrażaj to nic nie da, wręcz przeciwnie im bardziej Ty będziesz go atakować tym bardziej on będzie się od Ciebie oddalał.
jakas dziwna kobieta z Ciebie, jak mozna nie chcec widziec swojego syna? Zebys jeszcze miala jakis powod do tego...Mnie ojciec w domu tez zmuszal do treningow, tez bylam w szkole sportowej i wiesz jaki to ma efekt? Ze moge otwarcie powiedziec ze wole mame, ojca nigdy nie bede kochac tak jak jej, Ty sobie wlasnie grabisz na cale zycie. Jak mozna 18 latka do czegos zmuszac? Jest pelnoletni i jego sprawa co robi, mozesz ewentualnie przestac go utrzymywac ale nic innego. Tez bym sie wyprowadzila...i zrobilam tak jeszcze przed 18-nastka bo z takim rodzicem nie da sie zyc
W temacie jest "wyprowadzka syna - nie daję sobie rady"...czyli może z tym nie dajesz sobie rady, syndrom opuszczonego gniazda. Powiem Ci że jak dałaś sobie radę w wyprowadzką męża, to i dasz radę z wyprowadzką syna....jesteś dzielną i mądrą kobietą.
Przeczytałam temat rozczarowanej matki. Jasmine69 dzieci tak czasami mają, szukają swojej drogi, miejsca w życiu. Szkoda, że tak szybko odtrąciłaś syna. Chciał pogadac, pewnie jakąś argumentację przedstawic.
Też jestem matką dwóch studencików, diabełków. Rzucają studia, nie rzucają, zmieniają kierunki - nudów nie ma. Jest ciężko, nie powiem, ale tak szybko się poddac? Sama jesteś leniwa, poszłaś na łatwiznę, strzeliłaś focha. Wiesz co, tak to się robi z nielubianą teściową. Pierwszy lepszy powód, kłótnia, niesnaska i kropimy urażoną. Załatwiamy sobie spokój od danej osoby na lata.
Chłopak ma trochę za dużo pieniędzy do dyspozycji, ale za mało uwagi rodziców. Właściwie tak niektórzy wychowują: dam ci tysiaka, trenuj, ucz się, niczego więcej nie wymagamy. Święty spokój został kupiony, niech bachor cicho siedzi, bo ma i tak lepiej od innych, znaczy biedniejszych. Rodzic wszystko mu zapewnił ( w jego mniemaniu).
To napisała matka nieidealna. Właśnie jestem w trakcie dyżuru, dziś rozwożę wesołych, podchmielonych imprezowiczów.
Chaber to świetnie ujęła.
i jak tam zamilkłaś ? Uporałaś się z tym już ?
Najbardziej rozwścieczyło Cię to że stracił te 1000 zł jak już wcześniej ktoś napisał .
Najbardziej rozwścieczyło Cię to że stracił te 1000 zł jak już wcześniej ktoś napisał .
Przepraszam że tak napisałam ale wkurzyło mnie to jak napisałaś o utracie stypendium jakby było najważniejsze . Opiszę Ci Moją sytuację mieszkamy w małej miejscowości utrzymujemy się z tego co zarobimy jak większość ludzi żyjemy skromnie od 10 do 10 i to nie raz zabraknie mieliśmy 4 dzieci też się uczyły nie raz było tak że nie miałam pieniędzy aby dać im na autobus do szkoły ale jakoś pokończyły szkoły . Najmłodsza aby zdobyć tytuł magistra dojeżdżała 80 km w jedną stronę na uczelnię a studiowała w trybie stacjonarnym wprawdzie dostawała stypendium w kwocie 400 zł ale to szło na dojazdy . Jak napisałaś że jesteś majętną osobą to zrozumiałam że Twój syn uważa że jemu wszystko się należy z racji urodzenia i chyba tak było nigdy nie musiał o nic się martwić nie musiał zapracować na pieniążki bo moje dzieci podczas wakacji pracowały i wiedzą co to praca znają wartość pieniądza . Zrobiliście największy błąd finansując jego wszystkie zachcianki odetnij go od kasy jak jest taki dorosły .
We mnie też rodzice inwestowali, wydawało mi się to naturalne, do momentu jak zaczęłam "samodzielne życie", w tym sensie, że wiązałam się z kim chciałam itd..potem musiałam zejść po tych schodkach na dół, zwiesić głowę i zaczynać wszystko od początku....ale z drugiej strony nie żałuję, bo jak młody człowiek wpadnie w chore ambicje swoich rodziców, może wtedy po prostu zatracić taką naturalną spontaniczność, "zapowietrzać się i pompować " jak ja to nazywam, nad wyrost..i to też nie dobrze..No ja jestem żywym przykładem wzorowego ucznia, mam wiedzę, która dużo mi dała, no nie powiem, bo wiedzy się nie podważa..no ale nie wolno mi było nigdy palić papierosów, przeklinać....zawsze gdzieś musiałam się kontrolować..i przez to jakby później dorosłam....tak mi się wydaje :-)..Trzymam kciuki żebyś się dogadała z synem. Wiem jak bardzo potrzebujesz tego kontaktu.
85 2013-12-07 17:13:50 Ostatnio edytowany przez Michałkr82 (2013-12-07 17:18:25)
Jasmine, smutno mi po przeczytaniu Twojej historii z synem. Nie jestem rodzicem, natomiast wyobrażam sobie, że trudno jest być idealną mamą i to chyba nawet nie jest to możliwe. Wyobrażam sobie, że chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej, chcesz nauczyć go konsekwencji, żeby łatwiej było mu później w życiu, chcesz mu pokazać, że każda decyzja niesie za sobą jakieś skutki. Wyobrażam sobie, że czujesz złość, smutek, rozpacz kiedy on tego nie przyjmuje, kiedy widzisz, że jesteś z tym sama, kiedy nie znajdujesz oparcia w nikim, a tym bardziej widzisz, że jego ojciec ma w tym zakresie inne zdanie niż Ty. Być może myślisz, że jeśli Twój syn i w wypadku odebrania stypendium niczego się nie nauczy, to co dopiero będzie w "poważniejszych" sprawach. Wyobrażam sobie, że wszystko co robisz, robisz z dobrymi intencjami.
Możliwe, że boisz się też tego, że syn się od Ciebie całkowicie odwróci, a mam wrażenie, że bardzo go kochasz. Z drugiej strony, tak jak napisałem powyżej, chciałabyś żeby nie popełnił pewnych błędów, żeby nie stała mu się krzywda, żeby wcześniej nauczył się właśnie o konsekwencjach pewnych decyzji.
To co chcę Ci jeszcze napisać, to przekonałem się w życiu, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu i być może to jest jedna z takich rzeczy, na które Ty nie masz w tej chwili wpływu, choć bardzo chciałabyś mieć. Może Twój syn nauczy się tej konsekwencji w inny sposób, może to nie jest jeszcze właściwy czas.
Mam wrażenie, że każdy człowiek ma swoją własną drogę i to, co sprawdzało się (było skuteczne) w zakresie chociażby konsekwencji u Ciebie, czy u mnie, wcale nie musi sprawdzić się u niego.
Wiesz o po przeczytaniu tego widzę ze obaj nie rozumiecie sytuacji syna z jednej strony chore wymagania z drugiej strony strony rozpieszczanie tj samochód oraz pieniądze od ojca.
Taka ambiwalencja nie jest dobra dla 18-latka.
Już go straciłam, i niech sobie robi co chce. Nie obchodzi mnie to. Zycze mu powodzenia.
Nie mogę w to uwierzyć. Matka 18letniego syna tak się zachowuje?
Ok, ma problemy, trudności, zawala szkołę, pooglądaj programy, poczytaj, porozmawiaj o tym ze znajomymi. Nie takie problemy wychowawcze się przeskakuje! Dzieciaki biorą narkotyki, uciekają z domów, a rodzice chcą im zawsze pomagać i wspierać.
Nie dziwię się mu, że miał dość dziecinnej i niestabilnej emocjonalnie matki! Przez taką głupotę chcesz stracić na zawsze kontakt z synem? Jak tak możesz pisać, że Ciebie to nie obchodzi?
Przeczytałam temat rozczarowanej matki. Jasmine69 dzieci tak czasami mają, szukają swojej drogi, miejsca w życiu. Szkoda, że tak szybko odtrąciłaś syna. Chciał pogadac, pewnie jakąś argumentację przedstawic.
Też jestem matką dwóch studencików, diabełków. Rzucają studia, nie rzucają, zmieniają kierunki - nudów nie ma. Jest ciężko, nie powiem, ale tak szybko się poddac? Sama jesteś leniwa, poszłaś na łatwiznę, strzeliłaś focha. Wiesz co, tak to się robi z nielubianą teściową. Pierwszy lepszy powód, kłótnia, niesnaska i kropimy urażoną. Załatwiamy sobie spokój od danej osoby na lata.
Chłopak ma trochę za dużo pieniędzy do dyspozycji, ale za mało uwagi rodziców. Właściwie tak niektórzy wychowują: dam ci tysiaka, trenuj, ucz się, niczego więcej nie wymagamy. Święty spokój został kupiony, niech bachor cicho siedzi, bo ma i tak lepiej od innych, znaczy biedniejszych. Rodzic wszystko mu zapewnił ( w jego mniemaniu).
To napisała matka nieidealna. Właśnie jestem w trakcie dyżuru, dziś rozwożę wesołych, podchmielonych imprezowiczów.
Mądre słowa.
Autorce nie spodobały się wypowiedzi i pewnie już się nie odezwie.
A po o ma się odzywać skoro nikt jej nie rozumie? ![]()
Jesteś w błędzie bardzo dużo osób to rozumie mają takie same sytuację lub podobne . Ja nigdy nie piszę jeśli nie mam zielonego pojęcia o danym problemie , ale to jest moje zdanie nie wiem jak inni ![]()