Piszę do Was, ponieważ nie daję kompletnie sobie rady. Rok temu zebrałem się na odwagę i wyznałem koleżance ze studiów, że zależy mi na niej i czuję do niej coś więcej. To był pierwszy raz w życiu gdy odważyłem się komuś wyznać. Ona miała przespać się z tym, kolejnego dnia porozmawialiśmy i może nie wprost twierdząco powiedziała, że możemy spróbować, jednak już wtedy mówiła, że potrzebuje na to czasu. Minęły całe wakacje, w trakcie których pracowaliśmy razem wśród innych studentów, nie okazując nic, spotykaliśmy się w czasie wolnym, ciągle chciałem zrobić krok do przodu, ale widziałem, że ona ma jakiś dystans, więc nie robiłem nic, nie naciskałem. Dużo ze sobą pisaliśmy, mieliśmy naprawdę dobry kontakt. Zaczął się nowy rok akademicki, próbowałem ją gdzieś zaprosić, ale ona miała ciągle jakąś wymówkę, widziałem jak unika mnie wychodząc z wykładów, tak żebym tylko z czymś nie wyskoczył. Pomimo tego ciągle gadaliśmy ze sobą, pisaliśmy. Pewnego wieczoru pisamiśmy ze sobą i nie wyczułem z jej strony ironii, którą odebrałem jako jakiś foch, wyszedłem z inicjatywą że po weekendzie musimy poważnie porozmawiać, zgodziła się. Gdybym tego nie zrobił, pewnie sama tylko by mnie unikała, ale nie skończyłaby tego. Po zajęciach poszliśmy na spacer i szczerze pogadaliśmy, powiedziała, że powinna wtedy już mi odmówić, robiła mi tylko nadzieję i wygląda to jakby zabawiła się moimi uczuciami. Prosiłem ją, żeby dała nam szanse, przecież z nikim nie mam lepszego kontaktu niż z nią. Doszliśmy do stanu, że postanowiliśmy pozostać w przyjacielskich stosunkach. Powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy siebie unikać, na pewno będzie ciężko żyć obok wiedząc co do niej czuję, ale spróbujemy. Ten friendzone budował się ciągle aż do lutego. Mieliśmy jeszcze lepszy kontakt niż wcześniej, wielogodzinne rozmowy przez telefon, spotkania ze znajomymi, wspólna nauka. W lutym przy okazji gdy byłem u niej nie wytrzymałem, powiedziałem jej, że ciągle ją kocham, jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie i chciałbym, żeby dała nam drugą szansę. Zareagowała źle, ale po chwili się uspokoiła, powiedziała że nadal nic nie czuje i już było dla niej podejrzane, że tak dobrze nam się układa ta tylko koleżeńska relacja, że musiało coś nastąpić. Od tego czasu wszystko zaczęło się od nowa, znów zaczęliśmy budować friendzone, znów mamy bardzo dobry kontakt, studiujemy ciągle razem, na wszystkich zajęciach siedzimy razem, a większość grupy odczuwam, że myśli że jesteśmy razem. Teraz ona zaczęła pisać z jakimś starszym chłopakiem z portalu internetowego. Wcześniej pisała z jeszcze innym. Wszystko to widzę na zajęciach, boli mnie strasznie jak widzę jak uśmiecha się do telefonu, a w awatarze widzę jego zdjęcie, chłopaka z którym nawet się nie spotkała, a z jakiegoś powodu jest lepszy ode mnie. Gdy naszej wspólnej koleżance przyznała się, że pisze z kimś, od razu jej powiedziała, że ja nie mogę się o tym dowiedzieć, bo nie chce mi złamać serca. Czyli zdaje sobie sprawę z tego, co do niej czuję. Znajomi namawiają mnie do tego, żebym sobie kogoś znalazł, ale ja nie potrafię myśleć o nikim innym. Po powrocie z zajęć leżę i dosłownie gapię się w sufit. Friendzone pogłębia się do tego stopnia, że ostatnio będąc na spacerze we trójkę, z jeszcze jedną koleżanką zaczęły rozmawiać o jej byłym. Ona nie zdaje sobie sprawy jak mnie boli to, gdy słucham opowiadania jak jego rodzice nie pozwalali im spać razem, a oni i tak kombinowali po kryjomu, a jej rodzice w ogole nie mieli z tym problemu. Albo opowiadania, że on tak głośno chrapał. Jeśli za chwilę to samo będę słuchał o chłopaku, z którym teraz pisze przez internet to nie zniose tego bólu. Nie daję sobie rady, a to trwa już rok. Napiszecie, że powinienem zerwać z nią kontakt, ale ja nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zatraciłem wszystkie swoje pasje, nowe uwspolniłem z nią i teraz tylko mi przypominają. Żadne rady mi nie pomagają, nie chcę zrywać z nią kontaktu, ja tylko chcę przestać o niej myśleć w kontekście miłości, a widzieć w niej tylko przyjaciółkę, koleżankę. Ona teraz tak do mnie sie przyzwyczaiła, że bezpośrednio strzela mi fochy, na co ja jak najszybciej chcę naprawić wszystko, bo nie mogę znieść komplikacji między nami. Nie daję sobie rady.
1 2015-06-09 07:35:40 Ostatnio edytowany przez Retnec (2015-06-09 07:56:46)
Podobne tematy
Człowieku, popatrz na siebie z boku, żałośnie to wygląda. Weź się pozbieraj, zaciśnij zęby i wróć do swoich pasji. Ona naprawdę jest tylko jedną z wielu, nie jest Ci niezbędna do życia. Znajdziesz sobie nowe towarzystwo.
Jeśli myślisz,że z friend zone przejdziesz do związku,to grubo się mylisz....daj sobie z nią spokój, ona nie jest Tobą zainteresowana,zwłaszcza,że jeszcze na dodatek szuka wymówek,żeby się z Tobą nie spotykać,zrozum jedno,argumentami nie przekonasz żadnej kobiety do siebie,ona musi to poczuć,moja rada ochłódź kontakt,nie odzywaj się jako pierwszy...
Unikała kontaktu po 4 miesiącach, w październiku, do czasu gdy sobie wszystko wyjaśniliśmy. Teraz sama mnie wyciąga na imprezy, do znajomych, nawet do jej znajomych, których tak nie znam. Wszystko utrwaliło się po tym jak w ciągu tego roku zmarł mój tata, bardzo mi pomagała, była najbliżej mnie.
Witaj. Zauważ, że twoje bieganie za nią nic tobie nie da. Według mnie marnujesz tylko swój czas. W tej chwili mógłbyś być w szczęśliwym związku z osobą , która odwzajemnia twoje uczucia ale nie , ty biegasz za kimś kto ma twoje uczucia gdzieś. Spróbuj może poznać kogoś . Może wtedy twoje uczucia do przyjaciółki osłabną ?
To już jest chore uzależnienie, a nie żadne uczucia. Odetnij się od niej jak najszybciej i zacznij żyć swoim życiem, a nie jej. Już nic nie ugrasz, temat z tą panną jest zamknięty.
Przespałeś się z nią chociaż ? Wtedy była by jakaś nadzieja, inaczej na nic nie licz.
Ja uważam, że wylądowałeś we friendzone, bo sięna to zgodziłeś. Ona powiedziała "bądźmy przyjaciółmi", ty ochoczo przystałeś, a powinieneś był powiedzieć "nie". Powinieneś był powiedzieć "nie zgadzam się na przyjaźń, podobasz mi się, chce czegoś więcej" - wtedy ona albo by na to przystała albo nie i wasze drogi by się rozeszły. A tak teraz włóczysz się za nią jak pies i słuchasz opowieści o jej byłym, a być może niedługo będziesz słuchał o jej następnym. Sam siebie ranisz. Z tego nie będzie związku. Ona nie patrzy na Ciebie jak na potencjalnego chłopaka. Po co w ogóle zgadzałeś się na przyjaźń?
Przespałeś się z nią chociaż ? Wtedy była by jakaś nadzieja, inaczej na nic nie licz.
Nie przespał się bo ona pewnie nie jest z "takich" co po roku znajomości dają
Dziś się śmieje ale sam kiedyś miałem taką sraczkę mentalną i schizę na jedną laskę która lała mnie cieplutkim moczem a ja myslałem że jak będę jej pieskiem to ona pewnego dnia dozna olśnienia " tak to on " Z drugiej strony fabuła co drugiego romansidła z hollywood opowiada podobną historię tylko że tam sie konczy happy endem. Tu sie tak nie stanie, daruj sobie chłopie tą dziewczynę bo z tego nic nie będzie. Dawno spaliłeś swoją atrakcyjność i przez pryzmat misia przytulaka będzie Cię postrzegać już na baaardzo długo.
@Skywalk
Chyba wszyscy kiedyś tacy byliśmy. Doświadczenie jednak uczy by nie popełniać pewnych błędów.
To nie pierwsza i nie ostatnia. Skup się póki co na innych dziewczynach, a tej się może kiedys odwidzi.
@dante87 - odezwiesz się? Nie mam jak do Ciebie skrobnąć, dostęp do maila masz zablokowany. :<
12 2015-06-11 13:41:46 Ostatnio edytowany przez dante87 (2015-06-11 15:33:04)
To nie pierwsza i nie ostatnia. Skup się póki co na innych dziewczynach, a tej się może kiedys odwidzi.
@dante87 - odezwiesz się? Nie mam jak do Ciebie skrobnąć, dostęp do maila masz zablokowany. :<
Do ciebie też nie mogę napisać.
Autorze wątku, dam Ci jedną aczkolwiek najprostszą radę: Uciekaj z tego friendzone zanim się wykończysz!