Z kujaw jestem;-) a Ty?
Jednak na Kaszuby mi bliżej, bo z Pomorskiego jestem ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odszedł, a ja zamiast mu podziękować tęsknię!
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Z kujaw jestem;-) a Ty?
Jednak na Kaszuby mi bliżej, bo z Pomorskiego jestem ![]()
Podobne tematy
romek365 napisał/a:Z kujaw jestem;-) a Ty?
Jednak na Kaszuby mi bliżej, bo z Pomorskiego jestem
O prosze, a myślałem że wszyscy tutaj gdzieś daleko są i tylko mnie coś takiego spotkało tu na północy ![]()
Karolla991 zapraszam na spacer pod gwiazdami
Jak widać na Pomorzu też ludzie bywają nieszczęśliwi ![]()
Was więcej to w sumie jaki to problem dotrzec na północ ![]()
Ciekawe to nasze spotkanie by było, kupa płaczu (pewnie my z Karolla bysmy dały upust najbardziej) ale później przynajmniej byłoby smiesznie ![]()
Karolla991 zapraszam na spacer pod gwiazdami
Dobra, idę! ![]()
Niestety zawody miłosne nie wybierają regionu. Ale wiesz co, pocieszające w tym jest że są w naszych stronach dziewczyny potrafiące kochać, no przynajmniej o jednej teraz wiem ![]()
flogger napisał/a:Karolla991 zapraszam na spacer pod gwiazdami
Dobra, idę!
Tylko o ciepłym ubraniu nie zapomnij bo mi tu lekko na minusie pokazuje
Miło mi to słyszeć
owszem, kochać potrafię, szkoda tylko, że oberwałam za to dość solidnie.
A, i obiecuję się ciepło ubrać.
Magi- zapraszamy. Wypłaczemy się sobie, może nam ulży.
Jak Flooger napisał, spotkamy ludzi płci przeciwnej, którzy odbudują nam wiarę w to, że obie płcie potrafią kochać ![]()
Na minusije? To dlatego ludzie na mnie dziwnie patrzyli jak bieglem w krotkich spodenkach;-) to tylko ja sam z regionu:-(
Wiesz, wydaje mi się że to właśnie jeste ten większy ból, że nasze uczucie, nasze dobro dla drugiej osoby zostało odrzucone, podeptane. Sama strata tej ukochanej osoby też boli, ale chyba to że ktoś nie docenił naszego starania jeszcze bardziej.
Spotkamy na pewno, mam taką nadzieję, w końcu nawet w naszym województwie już dwoje nas jest, a patrząc na forum to w kraju jeszcze więcej także szanse >0 ![]()
Boli to, że on Ciebie nie chce. Że nic nie znaczę po tych spędzonych razem latach. Ze nawet go nie obchodzi, czy żyję. Nic.. Jakby nas nigdy nie było.
W krótkich spodenkach? Obyś grypą nie zapłacił ![]()
Niee ja biegajac nie odczuwam zimna:-) mnie tez najbardziej to dziwi I boli ze ktos potrafi2orobe duzo znaczacom w ich zyciu od tak z dnia na dzien wyrzucic
Wytrzymamy, podobno nigdy nie jest tak źle żeby gorzej być nie mogło. Ja się cieszę że trafiłem na to forum, na prawdę bardzo mi pomogło bo pierwsze 2 tygodnie to była masakra. Nawet wygadać się nie mam komu.
Wiesz, ja tak strasznie przeżywam pewnie, bo to moje pierwsze rozstanie, pierwsza miłość, wszystkie było 'pierwsze'
I pewnie dlatego nie wierzę w to, ze kiedyś minie, bo tego nie doświadczyłam wcześniej.
To było moje drugie rozstanie, pierwsze też pamiętam, długo nie mogłem dojść do siebie to na prawde była choroba. Trwało pół roku zanim jako tako się otrząsnąłem. Też było tak że dziewczyna mnie zostawiła możne nawet gorzej bo dla innego, co prawda długo z nim nie była bo pół roku a nasz związek trwał 4 lata, wszystko pierwsze było takie cudowne tylko nasze, plany na przyszłość.
Flogger, mogę skorzystać z Twojego życiowego doświadczenia i zapytać? Czy to faktycznie realne, że kiedyś przeżyję cały dzień i nie pomyślę o nim? Że się uwolnię od niego, od tej miłości?
Karolla991 poznasz jeszcze kogo i powiesz jeju , ile On dlamnie wiecej znaczy od bylego....:)
Karolla powiem Ci że przez te pół roku nie było dnia żebym nie myślał o niej, byłem odcięty od świata zewnętrznego zamknięty w sobie, z otoczeniem komunikacja tylko to co konieczne. Jak wracałem z pracy do domu to kładłem się na wyro i gapiłem się w sufit. Fakt że całe pół roku aż tak nie było ale myślałem o niej co dzień, cały czas nadzieja że może wróci. Właściwie to później sie dowiedziałem że ona miała kogoś innego, sam fakt rozstania wyglądał tak że pewnego dnia powiedziała że odchodzi ot tak bez żadnej przyczyny i tego nie mogłem pojać.
A co było potem?
Przepraszam,że dopytuję.
Ale u mnie mija już prawie pół roku, więc sama wiem, jak beznadziejny jest ten czas... A pytam tyle, bo naprawdę chcę uwierzyć,że warto walczyc o kolejny dzień i o kolejny uśmiech, że ma to jakiś sens...
Po tym pół roku i jeszcze paru miesiącach poznałem dziewczynę chociaz wcześniej byłem przekonany że nię będe mógł być z inną. Byliśmy razem 2 lata, związek niby udany, kłótni właściwie żadnych jednak zabrakło uczucia (pewnie dlatego sie nie kłóciliśmy) ona krótko zanim się poznaliśmy też sie rozstała z chłopakiem. Rozeszliśmy się całkiem na spokojnie właściwie z uśmiechem doszliśmy do wniosku że to nie ma sensu i wiesz co, odziwo żadnych objawów choroby po rozstaniu, nic kompletnie nic jakby nic wcześniej nie było. Dalej miałem dłuuugą przerwę aż do czasu poznania 2 lata temu dziewczyny która mnie teraz zostawiła. Tak pokrótce wglada moja historia.
Rozumiem.
Mam nadzieję,że kolejne 'podejście' będzie do grobowej deski. Wam i sobie tego życzę.
Chciałbym, może trafię też na skrzywdzoną wtedy oboje będziemy sie rozumieć jak to jest. Także życzę nam wszystkim żeby taki finał był.
![]()
Hej Karolla,
Przeczytałam Twoją historię i nawet nie wiesz jaką mamy podobną sytuację.( Mój wątek) http://www.netkobiety.pl/t60984.html
Ja po rozstaniu jestem niebawem 3 miesiące. Codziennie wracam do pustego domu, nie mam rodziny i nikogo poza jego mamą, z którą mam wspaniały kontakt. Mój eks po odejściu (mieszkaliśmy razem 10 lat) zaczął do mnie dzwonić i pisać już po dwóch tygodniach, były wyznania o tęsknocie, chęci powrotu. Zrobił mi ogromną nadzieję tymi telefonami, sms-mi a ja czekałam.... i chyba nadal czekam. On nie potrafi zakończyć nowego związku. Myślę, że gdyby się nie odzywał wstałbym już w miarę na nogi. A tak każdy dzień staje się koszmarem, zbliżają się Święta a ja nie wiem czy nie spędzę je sama w czterech ścianach. Codziennie ogarnia mnie strach przed powrotem do pustego naszego domu. Do dnia dzisiejszego staram się uciekać do jego mamy, siedzę dłużej w pracy ale wiem, że muszę wrócić, bo czeka tam na mnie nasz pies. Nie mogę pozwolić sobie na szaleństwa typu kupno nowego ciucha, czy zwyczajnie robienie czegoś na co nigdy nie miałam czasu. Teraz czas mam ale nie mam na tyle środków, ciężko mi się utrzymać samej z tym co mnie zostawił. Drżę każdego dnia aby nic mi finansowo nie wyskoczyło. Przychodzą takie chwile, że z tego bólu "chodzę po ścianach" Od 3 miesięcy nie mam przespanej nocy i schudłam 10 kg a nie miałam potrzeby schudnąć
Do dnia dzisiejszego wysyła mi sms-y uśmieszki :-). Początkowo odpisywałam, ale teraz tłumaczę to sobie, że jeżeli tak bardzo chciał wrócić to by już wrócił i to mnie mobilizuje to ciszy.... Wczoraj przemeblowałam cały dom, wszystko jest inaczej ale dalej w każdym koncie widzę jego. Tracę też nadzieję, czy kiedykolwiek o nim zapomnę, mimo takiej krzywdy jaką mi zrobił, dalej rozpamiętuję go takim, jakim go kochałam. Na lodówkę przyczepiłam kartkę A4 z informacją co mi zrobił, patrzę na nią codziennie po kilka razy czy pomaga?? chyba nie do końca. To chyba musi umrzeć samo , tylko pytanie kiedy????
Pozdrawiam Cię cieplutko, zobaczysz i dla nas zaświeci jeszcze słonko :-)
Redka,
Jesteś bardzo mądra, bardzo dojrzale podeszłaś do tematu. jedyne czego Ci brakuje, by zacząć naprawdę wstawać, to zamknąć ten etap raz na zawsze. Jesli on nie umie, to zmień numer, zablokuj, cokolwiek. Tak, żeby nie miał możliwości kontaktowania się z Tobą. I nie czekaj na niego- to wykańcza najbardziej. Pamiętam ten okres między 18, a 31 lipca, kiedy on 'nie wiedział'.... Najbardziej upokarzające uczucie, czekac, czy ktoś Cię łaskawie zechce. w końcu pomogłam mu podjąć decyzję i postawiłam sprawę jasno- teraz albo nigdy. Wybrał nigdy. Trudno. Ale nie miałam już siły dłużej czekać i być 'w pogotowiu'...
Finanse też na pewno z czasem się uspokoją, ustabilizują. Jestem przekonana.
I również wierzę w to Słoneczko- czasem bardzo, czasem mniej, ale wierzę ![]()
Michmo- Aż strach lodówkę otworzyć ![]()
Hejka Karolla!
Jak tam samopoczucie??
Kisss
Witaj! ![]()
Wczoraj zasnęłam bardzo szybko i przespałam do rana, co świadczyłoby o całkiem niezłym samopoczuciu.
A jak u Ciebie? trzymasz się? ile minęło u Ciebie od rozstania?
Mam nadzieje, że dzisaj samopoczucie równie niezłe ![]()
U mnie bez szału, dzisiaj z NIM rozmawiałam.....mówił, że tęskni, że do konca zycia bede w Jego głowie i bardzo by chciał sie dalej ze mna spotykać, ale widzi ile mnie to kosztuje a on póki co nie moze zmienic nic w swoim zyciu... Juz nie przechodze stanu "agoni" ale i tak jest ciezko i przykro, jeszcze własnie ze go widuje w pracy [choc juz sie nie moge doczec stycznia jak odejdzie, odznaczam dni w kalendarzu:)]
My sie rozstawalismy od roku i nie mogliśmy, ale taki definitywny koniec mysle, że jakies 4 msc temu był..tylko tak jak wspomniałam komplikuje sprawa wspolnej pracy...
No cóż, nie wiem jak ale jakos trzeba wbijać do głowy młotem
że lepiej Nam będzie bez Nich ![]()
Trzym sie ![]()
A mnie chłopak zostawił. Po 4 latach. To było prawie 3 lata temu, a ja nadal nie mogę pozbyć się goryczy w sercu...
Mieliśmy kryzys, ale myślałam, że wszystko jest na dobrej drodze... pisał, że mnie kocha, że wszystko jest super.
We wtorek "kocham cię", w niedzielę "to już koniec". Najgorsze jest to, że w w dzień rozstania pojechaliśmy z jego znajomymi na wycieczkę, wiedziałam, że coś jest nie tak, jeszcze się spytałam jego koleżanki czy coś wie. I bach.. po powrocie do domu, idziemy wszyscy na zakupy do hipermarketu i pytam się go, co się dzieje, a on, że to koniec. Powiedział mi to na dziale z ręcznikami. I to jest dla mnie najgorsze, że po 4 latach związku rozstaje się ze mną w hipermarkecie.
Tydzień później już jest z inną, byłą dziewczyną swojego przyjaciele i jednocześnie dziewczyną, w której kocha się jego drugi kumple. W maju ślub.
Do dziś jak o tym pomyślę to nie potrafię pozbyć się ukłucia w sercu. Nie potrafię zbudować normalnego związku. Obecnie jest ktoś, kto się bardzo stara, zależy mu. Generalnie cudowny człowiek, ale odpycham od siebie wszystkich.
Przepraszam, że tak od czapy wyjechałam z tą historią... ale mimo upływu czasu nie zapomniałam i czuję się bardzo upokorzona.
Magi- Nie rozmawiaj z nim o tęsknotach, jego emocjach etc. Niepotrzebne Ci ciągłe rozdrapywanie ran. A wiem sama jak boli dosłownie każde słowo...
Tak, dokładnie- wbijanie sobie na siłę, ze wcale tak fajnie nie było, to moja specjalność
a może faktycznie nie było, a po prostu za mocno kochałam/kocham...? W każdym razie NIE CHCĘ GO. Nie po tym wszystkim i tego dzielnie się trzymam
majeczka- Nie wyobrażam sobie 3 lata cierpieć
Nie chcę, nie chcę! ... Kawał drania, skoro zrywa w hipermarkecie (?!). No daj spokój, kogoś takiego chcesz? A oświadczyny gdzie ? w osiedlowym monopolowym? Wiem doskonale co czujesz, ale niewarto. Chyba czas już odciąć się i zacząć żyć na nowo...
Trzymajcie się ! ![]()
Właśnie dokładnie to samo słyszałam od mojej bardzo bliskiej kolezanki z pracy (która wie o naszych relacjach) żebym właśnie juz nie rozmawiała o tym co było itd... Coś w tym jest....
Ja myśle, że po prostu za mocno kochamy nie Tego co trzeba....Właśnie - ja też Go NIE CHCE!! ![]()
Majeczka - mam takie samo zdanie jak Karolla, daj sobie spokój... dobrze wiemy jak jest ciężko ale po tak długim czasie jak byliście ze sobą szacunek Tobie sie nalezy!!! Szczególnie jak piszesz, że jest KTOŚ, kto sie stara.... Wiem, że nic na siłe ale daj mu szanse....
Sciskam Was ![]()
Nie kochasz go! Kochasz tego, którego już nie ma, takiego jak go poznałaś. Ciężko się do tego przyznać, ale tak jest! Ja nie kocham człowieka, który odszedł, który powiedział tyle bolących słów. Kochałam takiego, jakiego poznałam. Takiego już nie ma. Niestety..
Długa droga przed Nami, ale wiem, że się uda, musi!
Już tyle przeżyłam bez niego, byłam w tylu miejscach (w ramach terapii), że wierzę,że teraz będzie już tylko lepiej.
Choć.. tak najnormalniej w świecie brakuje mi go. Tak po prostu.
I znowu masz racje...
Mnie tez brakuje i tęsknie bardzo ale tak jak napisałaś, tęsknie za TAMTYM a nie za TYM i brakuje nam TAMTEGO a nie TEGO, który jest teraz..
Ja też tak mysle, że Nam sie uda
Wiem, że ja Go nie zapomne do końca życia ale juz chyba sie nauczyłam bez Niego... i Ty też...
:*
Czy nie zapomnę? No na pewno. Nie da się zapomnieć człowieka, w którym pokładałam moje nadzieje, któremu oddałam na złotej tacy serce, a on je be zwiększego problemu złamał i wyrzucił. Człowieka, z którym podzieliłam moje życie przez 4 lata.... Mam jednak nadzieję, że kiedyś będzie tylko miłym wspomnieniem raz w miesiącu, a nie pierwszą myślą rano i ostatnią wieczorem. Tobie też tego życzę ![]()
...........
I ja Tobie równiez z całego serduszka!
Spokojnej nocy...
Wiem, że nie warto, że to totalna głupota tak długo o tym pamiętać.
Ale macie rację, 4 lat związku nie kończy się w hipermarkacie okazał mi brak szacunku i właśnie to mnie najbardziej dołuje.
I macie też rację, że się tęskni, ale da się chyba z tą tęsknotą żyć. Choć raz na pół roku muszę sobie powyć, to mnie ... oczyszcza? tak, to chyba dobre słowo.
Wy też się trzymajcie ciepło w ten mroźny poranek:)
Moja ex w swieta wielkanocne oswiadczyla mi, ze sie wypalila i odchodzi. Po blisko 6latach zwiazku. Minelo 8miesiecy a ja kazdego dnia o niej mysle i ryczec mi sie chce. Najgorsze sa powroty do pustego i gluchego domu. Coraz czesciej mysle o malutkiej kawalerce. Mieszkalismy razem i zbyt wiele rzeczy mi ja przypomina. Na zewnątrz mysle ze sie trzymam ale w srodku potluczone szklo. Nie mam komu sie wygadac, po za praca odcialem sie od wszystkich. Jedyne co mi sie udaje, to ze nie pisze, nie blagam i nie poniżam sie by wróciła. Kiedys tak zrobilem, przeszla rok walczylem po tym jak zostalem zdradzony i porzucony. Trzymajcie sie cieplo!:)
Moja ex w swieta wielkanocne oswiadczyla mi, ze sie wypalila i odchodzi. Po blisko 6latach zwiazku. Minelo 8miesiecy a ja kazdego dnia o niej mysle i ryczec mi sie chce. Najgorsze sa powroty do pustego i gluchego domu. Coraz czesciej mysle o malutkiej kawalerce. Mieszkalismy razem i zbyt wiele rzeczy mi ja przypomina. Na zewnątrz mysle ze sie trzymam ale w srodku potluczone szklo. Nie mam komu sie wygadac, po za praca odcialem sie od wszystkich. Jedyne co mi sie udaje, to ze nie pisze, nie blagam i nie poniżam sie by wróciła. Kiedys tak zrobilem, przeszla rok walczylem po tym jak zostalem zdradzony i porzucony. Trzymajcie sie cieplo!:)
Ja miałam podobnie, myślałam nawet o wyprowadzeniu się z miasta, bo wszystko mi o nim przypominało, ale stwierdziłam, że od wspomnień nie da się uciec. Trzeba nauczyć się z nimi żyć. Najlepiej w zgodzie.
Odgrzewam ten temat wciąż jak jakieś kotlety...
mineło ok. pół roku... i co? i wszystko wróciło.. Teraz, w okresie świątecznym i noworocznym... Do północy się trzymałam, później musialam iść do domu i wyłam... Do rana.. I tak cały czas płaczę... Nie umiem już sobie pomóc... Nie wiem co robić.. Znów jestem rozbita na milion części... Czemu tak bardzo go chcę, czemu mnie tak do niego ciągnie... Nie chcę już pomału mi się chcieć walczyć o siebie, najchętniej zakopałabym się ze 2 metry pod ziemią... Nie potrafię o nim zapomnieć..
Co ze mną nie tak..? mam wrażenie, że tak już będzie zawsze... ;(
Będzie dobrze! To normalne,że przez ten okres świat poczułaś się gorzej ale nie Ty jedna kochana...
Mój dodatkowo zafundował mi "kocham ale nie mogę być z Tobą"
dupek po 2,5 msc od rozstania...postanowił sprawdzić czy nadal jestem jego kołem ratunkowym albo furtką....egoista!!!
Też już stawalam na nogi,nie myślałam o nim tyle i zniszczył moją pracę nad sobą w ciągu jednego dnia...i kiedy ryczałam jak bóbr wczoraj a znajomi czekali na mój przyjazd coś mnie strzeliło w głowę...wstałam pomalowalam się i bawiłam dobrze!!! Nie pozwolę aby zniszczył moją pracę,żebym siedziała i płakała kiedy on się świetnie bawi!!!! Do tego kłamie w żywe oczy! NIE!
Tak więc kochana wstań i bądź silna dla siebie!!!
Trzymaj się jestem z Tobą!!!!
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odszedł, a ja zamiast mu podziękować tęsknię!
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026