Nie wiem za bardzo gdzie leży problem, ale zauważyłam, że mimo wielu rozmów z moim chłopakiem ciągle postępuje tak samo, organizuje czas jak jemu jest wygodnie nie patrzy na moje potrzeby, nawet jak mamy się spotkać ignoruje moje pomysły np. spędzania czasu poza domem, najlepiej jak jest domówka, trochę piwka, znajomi i potem połowę dnia odsypia. Tłumaczyłam mu, że można iść przecież na kompromis, ale mija trochę czasu a on nic. Ja się chyba za bardzo dostosowuje do niego. On nie spyta czy mi pasuje ten dzień, czy ja nie mam innych obowiązków, co ja chce robić ale oznajmia mi fakt.
Ostatnio mieliśmy spędzić wstępnie sobotę poza domem, po czym stwierdził, że ma inną opcję i przesunąć chce nasze spotkanie bo chce zobaczyć kolegów, mimo, że byliśmy umówieni. Nie spytał czy mi pasuje, co więcej oznajmił, że pójdziemy na domówkę do jego znajomych ale jak się wyklarują plany to mi jutro da znać, nie wcześniej. Teraz ja czuję się jak idiotka, nie szanuje mnie.
Większość weekendów tak wygląda, czekam na ostatnia chwilę aż on sobie poukłada plan, pytam o jakieś fajne wyjście a on nic, zawsze tylko kino albo dom i nic ciekawszego.
Zastanawiam się czy to ma sens wszystko, czuję się jak jedna z "opcji" w tym momencie, a mówi, że kocha wtedy jak troszkę się wycofuję lub po tym jak zrobił źle i go strofuje.
Co mam zrobić w takiej sytuacji?:(
Już ze dwa razy była podobna sytuacja, ale wtedy poszłam 'na jego' opcje. Teraz mam ochotę go totalnie olać, sama ułożyć sobie plany na sobotę na pewniaka a nie czekać. Bardzo proszę o odzew w moim temacie, naprawdę nie wiem jak postąpić aby wyjść z godnością z tego i pokazać, że też musi się dostosować, nie chce słuchać mimo wielu rozmów ![]()