Mąż zakochał się i odszedł - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zakochał się i odszedł

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

Temat: Mąż zakochał się i odszedł

Witam wszystkich .
Jestem nowa na tym forum a jednocześnie czuję się związana z Wami bardzo od jakiś 3 miesięcy . Dlaczego ? Moja historia to historia wielu z Was i dzięki czytaniu kilku wątków przetrwałam w jednej z najgorszych chwil w moim życiu .
Mąż zakochał się w koleżance z pracy . Ile razy słyszałam takie opowieści . Myślałam , jak wiele z Was że „ mój „ jest inny . Że przecież 20 lat naszego małżeństwa jest naprawdę udanych i fajnie mamy w związku . Jesteśmy przyjaciółmi i nie mamy przed sobą tajemnic w żadnej sferze życia . Ja nie miałam .
Do samego końca czyli jego oświadczenia dałabym sobie ręce i nogi odrąbać za niego . Jak dobrze że tego nie zrobiłam , byłaby ze mnie kaleka :-)
Jeden wieczór wywrócił moje i córki życie do góry nogami .
Mąż oświadczył że zakochał się w koleżance z pracy i odchodzi ( później już dowiedziałam się że próbował naprawić jej małżeństwo i nawet z jej mężem rozmawiał jako kolega z pracy ). Że mnie wyparł sobie z głowy tylko nie wiedział że tak trudno mu będzie zostawić córkę 17 lat ( jego nowa miłość ma troje swoich dzieci od 14- 4 lat )
Że mnie już nie kocha , choć 2 tygodnie wcześniej mieliśmy swój romantyczny wieczór . Że nasze plany się nie liczą choć miesiąc wcześniej szukał domu na zamianę . Że ma nową przyjaciółkę ze wspólnymi pasjami ( zawsze mieliśmy wspólne pasje które bardzo wspierałam )i że bardzo dobrze się rozumieją .
To było wszystko tak nierealne . To było jak seria ciosów ostrym nożem w plecy .
Wszyscy znajomi byli w szoku i rodzina również .
Wiem że ta jego nowa „ przyjaźń „nie trwała latami to były miesiące . Może 6 ale to jednak długi czas aby się zakochać , żyć cudzymi sprawami i rodzinę mieć w wielkiej d ....
Przez pierwsze 3 tygodnie zwodził mnie , zwalał na mnie winę , stawiał ultimatum powrotu do domu ( wróci ale jak ona powie że go potrzebuje to w nocy o północy do niej jedzie )
Nie mogłam tego znieść . Jak on może być w stosunku do mnie taki bez serca , taki zimny , bez skrupułów taki inny , obcy .
Wyjechał na zaplanowane wakacje z córką i znajomymi ( ja zostałam ze zwierzętami ) .
Nawet nie chciałabym pojechać . Tam miał jeszcze wszystko przemyśleć , mówił że ten czas jest mu potrzebny . Na wyjeździe był z nią w stałym kontakcie . Do mnie zadzwonił tylko raz . Generalnie czułam że ma mnie w d .... W tym wszystkim właśnie cały czas było myślenie z jego strony ja , ja , ja .... A ja już wiedziałam że po powrocie odejdzie bo zmienił się o 180   stopni i tak naprawdę nigdy by mi tego nie zrobił , nie powiedziałby , gdyby tak nie czuł . Całe te trzy tygodnie zachowywał się jak pokrzywdzony , taki biedny i trzeba go żałować . Wszystko było odwrócone do góry nogami . To ja miałam się czuć winna a on bohater ratujący biedną koleżankę i jej dzieci z rąk męża oprawcy . Dobry człowiek jak o sobie mówi ( notabene do tej pory z nią nie mieszka tylko wspierają się wzajemnie w swojej niedoli )
Po jego powrocie postanowiłam co zrobię . Przestałam z nim rozmawiać i widywać . Jedyny moment to ten gdy musiałam u notariusza podpisać rozdzielczość i dać kartkę z podziałem płatności . Wszystkie sprawy jeśli już są załatwiam SMSem . Nie znalazłam jak do tej pory lepszej opcji dla mnie . Córka spotyka się z nim bardzo często . On o nią zabiega tak jak nigdy dotąd . Usiłuje jej się tłumaczyć i w dobrym świetle przedstawiać tamtą kobietę , co córkę bardzo przytłacza . Myślę że nie chce go stracić i jest nazbyt grzeczna aby mu powiedzieć co tak naprawdę czuje po jego odejściu . Ja w ich spotkania nie ingeruję ale tłumaczę jej mów co czujesz i się nie bój bo on Cię kocha . Wiem że ją bardzo kocha ale w swym obecnym stanie nie zdaje sobie sprawy jak ją rani . Już podjęłam kroki aby ją wesprzeć .
Jeśli piszemy wiadomości do siebie ( bardzo rzadko to on chce byśmy normalnie rozmawiali . Przecież zawsze umieliśmy i zróbmy to dla córki ) To też wydaje mi się takie traktowanie mnie bez uczuć .
Jest to dla mnie niewykonalne . Nie jestem w stanie z nim ani rozmawiać ani się na niego patrzeć . Myślę że jeszcze bardzo go kocham ale tamtego sprzed 3 miesięcy . Chciałabym tak bardzo , żeby to wszystko się nie stało ale się stało i inaczej już nie będzie .
Jest to bardzo , bardzo trudna sytuacja dla mnie . Minęły trzy miesiące a ja się czuję jakby minęły wieki a jednocześnie czuję że za nim tęsknię ale za takim jaki był wcześniej . Takim moim .
Staram się nie myśleć i wyznaczam sobie drobne cele i mam dwa na dalszą przyszłość .
Mam różne chwile i takie , że czuję się bardzo silna i takie gdzie budzę się w nocy z płaczem ( jak dziś ) .
Mam duże wsparcie wśród rodziny i znajomych . Tylko ja wiem jak go kochałam i jakiego cierpienia doświadczam .
Brak kontaktu z nim bardzo mi pomaga zbierać myśli . Mam pracę która zawsze była moim hobby . Mam wspierającą córkę którą i ja wspieram i dla niej chcę być silna . Chcę być silna dla siebie i chcę jeszcze kiedyś czuć się szczęśliwa choć to bardzo jest złudne . Nie myślę już o tym co sekundę , co minutę ale jednak jeszcze jak widzicie dużo myślę . Jest na pewno lepiej lecz nie tak jak być może będzie za kolejnych kilka miesięcy . Potrzebny jest czas .
Pisanie na tym forum potraktowałam jako swoistego rodzaju terapię .
Chciałam jeszcze bardzo ale to bardzo podziękować osobom które pisały w wątku dobra23 z 2014 roku . To naprawdę mi ogromnie pomogło i pomaga gdy mam ciężkie chwile .
Wiem że zdrady dotyczą zarówno mężów jak i żon . Sama znam takie osoby . Tyle bezsensownego cierpienia chociaż czasem , niektórym jest teraz lepiej .
Gorąco pozdrawiam i sorry za mój długi wywód .
Trzymajcie się dziewczyny i chłopaki a jeśli ktoś to przeczyta i będzie chciał coś napisać będzie mi niezmiernie miło .

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Kolejny przykład pana, który do bohaterskich czynów potrzebuje nowej partnerki bo przed starą się wykazać to za duży wysiłek..

Witaj w klubie Gosiu. Mając za sobą podobne doświadczenia które opisałam w swoim wątku mogę tylko powiedzieć, że lekko nie będzie. Trzy miesiące to bardzo mało. Ja płakałam 9 miesięcy praktycznie codziennie teraz po ponad roku dopiero zaczynam się z tego podnosić. Taki obcy, bez skrupułów mąż to schemat jest tu jak poczytasz w różnych wątkach oni tak muszą, żeby zrzucić z siebie ciężar i zacząć nowe życie. W przeciwnym razie byłabyś jego wyrzutem sumienia, a co to za życie z wyrzutami ...

Trzymaj się ciepło. Zadbaj o siebie, niczego nie planuj. Spokojnie wypłacz ten związek, staraj się przede wszystkim unikać kontaktu z nim i jakoś maksymalnie zorganizować sobie dzień, żeby nie siedzieć na kanapie. Dziecko masz już duże więc nie musisz się nim opiekować bardzo.

A z exem nie zostaniecie przyjaciółmi, to jest niemożliwe nie daj się namówić bo będzie ci ciężko. Odetnij się na tyle na ile to możliwe. Ja tego nie zrobiłam i teraz żałuję bo ten proces leczenia się u mnie mocno rozciąga w czasie.

Jak ci źle to pisz tu albo do mnie na priv. Mi to bardzo pomagało w trudnych chwilach. Takie rozmowy z innymi dziewczynami, które przeszły to samo też pomagają. Powodzenia.

3 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-18 23:11:48)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Współczuję Ci bardzo. Odkryłaś po prostu podlą naturę męża,  Najgorzej jest gdy nie ma objawów, konfliktów,  akceptujesz męża takim jaki jest i myślisz że po drugiej stronie masz to samo. A fakt, że nie zwaza na uczucia córki świadczy o tym co dla niego najważniejsze: jego własny tyłek i samopoczucie
To że Ty i córka cierpicie, psuje mu idealny obrazek siebie samego, więc będzie to poprawiał sobie kosztem waszego samopoczucia. .Z Tobą się będzie przyjażnił, a o komfort tamtej Pani  dbał kosztem córki, bo ona MUSI tamtą zaakceptować..
Smutne i żałosne..
Doradzam Ci izolację od niego,  wiem jak się teraz czujesz, ale uwierz będzie lepiej.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

4 Ostatnio edytowany przez GosiaMM (2020-10-19 06:13:38)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
Pikupik2019 napisał/a:

Kolejny przykład pana, który do bohaterskich czynów potrzebuje nowej partnerki bo przed starą się wykazać to za duży wysiłek..

Witaj w klubie Gosiu. Mając za sobą podobne doświadczenia które opisałam w swoim wątku mogę tylko powiedzieć, że lekko nie będzie. Trzy miesiące to bardzo mało. Ja płakałam 9 miesięcy praktycznie codziennie teraz po ponad roku dopiero zaczynam się z tego podnosić. Taki obcy, bez skrupułów mąż to schemat jest tu jak poczytasz w różnych wątkach oni tak muszą, żeby zrzucić z siebie ciężar i zacząć nowe życie. W przeciwnym razie byłabyś jego wyrzutem sumienia, a co to za życie z wyrzutami ...

Trzymaj się ciepło. Zadbaj o siebie, niczego nie planuj. Spokojnie wypłacz ten związek, staraj się przede wszystkim unikać kontaktu z nim i jakoś maksymalnie zorganizować sobie dzień, żeby nie siedzieć na kanapie. Dziecko masz już duże więc nie musisz się nim opiekować bardzo.

A z exem nie zostaniecie przyjaciółmi, to jest niemożliwe nie daj się namówić bo będzie ci ciężko. Odetnij się na tyle na ile to możliwe. Ja tego nie zrobiłam i teraz żałuję bo ten proces leczenia się u mnie mocno rozciąga w czasie.

Jak ci źle to pisz tu albo do mnie na priv. Mi to bardzo pomagało w trudnych chwilach. Takie rozmowy z innymi dziewczynami, które przeszły to samo też pomagają. Powodzenia.

Dziękuję za odpowiedź .
Najgorsze jest to że nie wiadomo jak teraz o siebie zadbać . Co to znaczy ?
Tego wszystkiego trzeba się uczyć na nowo , tak jak robienia zakupów na 2 nie na 3 osoby . Że zupy już nie trzeba w dużym garnku gotować , że wyjście do ludzi to samotność a nie razem jak zawsze .
Przez 20 lat człowiek się staje uzależniony w pewnym stopniu od drugiej osoby , tym bardziej że my swoje towarzystwo bardzo lubiliśmy . Wiem że przede mną jeszcze długi i ciężki proces , tym bardziej dziękuję za wsparcie .

5 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2020-10-19 06:22:55)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Boże, kolejny...Jakbym o sobie czytała. Wszystko ok,.Ci się wydaje że przyjaciel, że miłość, że nadajecie na tych samych falach i BAM! Potem ukochany człowiek, którego znałaś stoi przed Tobą ale to ktoś inny. Pikapik ma rację - on zrzuca winę na Ciebie żeby móc żyć sam ze sobą. Jeśli jesteś anglojęzyczna polecam Ci blog Chumplady, ona tam wszystko rozłożyła na czynniki pierwsze - cała zdradę, jej mechanikę...Przerzucanie winy to standard. To co ja teraz od niego słyszę o sobie i naszym małżeństwie to matrix, jakbym z kim innym w innym małżeństwie żyła. Po mnie to już spływa bo wiem właśnie że to bzdura, jego sposób poradzenia sobie z poczuciem winy.
Ja wiem jak Ci jest ciężko i uważam, że jesteś mega silna jak na 3 mies dopiero! Ja na początku to na lekach od psychiatry jechałam i ledwo z łóżka wstawałam.
Dobra strona?
Jak już przestaniesz go kochać i wreszcie zajmiesz się sobą, swoim życiem, odwrócisz wzrok od niego na zewnątrz - to zobaczysz, że życie solo może być fajne
Do tego jeśli nie utkniesz w rozpamiętywaniu i płaczu ( po tym jak już wyplaczesz - to musisz zrobić) i aktywnie zaczniesz dbać o siebie, otoczysz się fajnymi ludźmi - to tak jak ja dziś, poltora roku po.odkryciu zdrady - będziesz dziwiła się czemu Ty za tym gościem plakalas:) Dużo zależy od Twojej postawy bo ona będzie definiować czy pójdziesz do przodu czy będziesz siedziec i płakać latami. Zajmij się sobą, wychodź do ludzi (wiem, teraz covid...), Czytaj, słuchaj siebie, jak czujesz to płacz, akceptuj wszystkie swoje uczucia. Jak się sytuacja rozluźni to pojedź gdzieś sama. I zapewniam Cie, że będziesz szczęśliwa. To widać już dziś - jestes silna i niezależna, masz pracę która lubisz. Będzie dobrze! Możesz poczytać mój wątek to.zobaczysz jak u mnie to się przewalalo.
Tak jak piszesz o tym że musisz nauczyć się żyć w pojedynkę - tak, musisz. Ale na początku to będziesz robiła z żalem,.płacząc do tej zupy. Potem już będzie ok.
I nie czekaj na niego i błagam, nie przyjmuj go z powrotem jak ich tru loff opadnie. To będzie przedłużanie męki. Nawet jak wróci to już nie będzie ten sam facet.ani.to samo małżeństwo. Zapewniam Cię. Lepiej ten czas zainwestuj w siebie.
Będzie dobrze!

6

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

To wszystko jest takie dziwne . Niezrozumiałe . Czułam że on się zmienia , jakby przechodził jakiś kryzys i nawet mu o tym mówiłam . Czytając o zmianach w zachowaniu mężczyzn na ostatnim miejscu była mowa o nowej  kobiecie I tak wtedy pomyślałam sobie : No jeszcze tego tylko brakuje . I masz . Jak z podręcznika . Nie do wiary .
Po tych trzech miesiącach zastanawiam się że pisze się dużo , mówi o menopauzie kobiet . Są tabletki , mówią : będziesz nie do zniesienia . Ale to u nich ( mężczyzn ) jest powtarzalny schemat który należałoby totalnie nagłośnić , bo ich zachowanie , takie książkowe (, jak widać przewidywalne ) niszczy rodziny . Niszczy nas . To my musimy zmagać się potem długimi miesiącami z naszym żalem , bólem , tęsknotą . I jeszcze jesteśmy ponoć wszystkiemu winne .
Najbardziej chyba w tym wszystkim boję się , że on będzie manipulował córką . Są już pierwsze symptomy . Dzieci to tylko dzieci i co kochany rodzic powie to tak jest . Moja jest już duża ale jednak dziecko . Jemu wydaje się równorzędną osobą do jego wynurzeń i to ją bardzo męczy . Ja natomiast muszę wyważyć co mówię aby jako osoba cierpiąca nie przegiąć w drugą stronę .
Postanowiłam zapisać się do grupy wsparcia aby wiedzieć co mówić , jak postępować by być o krok przed jego głupimi wymysłami . Nie wiadomo co mu jeszcze strzeli do głowy a wiem że teraz nie można mu wierzyć w żadne słowo . Przykre to . Naprawdę . Kochałam go bardzo , bardzo mocno . Nigdy nie spodziewałam się że będę pisała o nim w takim kontekście .
Muszę wierzyć że będzie dobrze . Chcę być tą wesołą osobą jaką zawsze byłam . On nie może mi tego zabrać . Nie może .

7

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
GosiaMM napisał/a:

... . Jak z podręcznika . Nie do wiary . ... . Ale to u nich ( mężczyzn ) jest powtarzalny schemat który należałoby totalnie nagłośnić , bo ich zachowanie , takie książkowe (, jak widać przewidywalne ) niszczy rodziny . Niszczy nas . To my musimy zmagać się potem długimi miesiącami z naszym żalem , bólem , tęsknotą . I jeszcze jesteśmy ponoć wszystkiemu winne . ... .

Nie umniejszając tego co czujesz ... ten schemat nie zna płci

8

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Tak oczywiście że nie zna płci . Już pisałam że znam facetów skrzywdzonych przez swoje żony . One również nie widziały nic złego w tym co robią .
Żona jednego z nich powiedziała :  Przecież nic się nie stało . To tylko sex .
Mężczyźni równie mocno cierpią co kobiety . A pamięć o tych wydarzeniach , nawet jeśli małżeństwo zejdzie się ponownie , tkwi w nas do końca życia . Choć z czasem nieco blaknie .

9 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-20 19:44:19)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Przykro się słucha takich historii..
A jednocześnie zawsze zachodzę w głowę:dlaczego? Czytając wątki m.in. Pań, które się wyżej wypowiadały, cały czas widzę, jakie ich mężowie mogli mieć zaje***te życie, ale ta nieznośna natura ludzka,
szuukająca alno nowych wrażeń albo "nudząca się" zbytnią stabilnością, podpowiada im, żeby spróbowali czegoś nowego. NO jakoś tego nie ogarniam..MOże w życiu trzeba się w młodości naprawdę ostro
wyszaleć, żeby zatęsknić za tym spokojem? Ale dlaczego nie można do diaska przeżywac nowych, cudownych chwil z bliską osobą?
Może dzisiaj ludzie mają po prostu za dobrze w życiu, że nie doceniają tego, co jeszcze do niedawna wydawało się tak cenne..Poziom życia się podnosi, coraz mniej jest zagrożeń, podstawowe potrzeby mamy zapewione, to jedden z drugim szukają lepszych wrażeń..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-20 18:59:06)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Wiesz Bagiennik, jak się tak dobrze zastanawiać, to zdradzona osobą jest tak ogólnie wygrana.
Bo nie dość,  że do chwili zdrady w takich przypadkach jak u mnie czy koleżanek  tu się wypowiadających a podobieństwa są uderzające,  my byłyśmy latami przekonane, że mamy całkiem niezłe małżeństwa, więc czuliśmy się szczęśliwe, to teraz pozbywamy się z życia kłamcy chyba?
Bo skoro to nie były małżeństwa z kłótniami i konfliktami, z udanym życiem seksualnym, to chyba nie nam było ciężko, tylko tej drugiej stronie tak udawać?
Przypuszczam że ani ja ani koleżanki nie chcą od życia czy mężczyzny łaskawości bycia obok kobiety z którą im żle? Nie jesteśmy też idiotkami, by nie zauważyć, że mamy coś do zaoferowania mężczyźnie?
Analogicznie w przypadku zdradzonych mężów.
Pozostaje tylko do przełknięcia pigułka ogromnego zaskoczenia czy rozczarowania.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

11 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-20 19:48:24)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Naprawdę straciłbym wiarę w ludzi, kiedy by się okazało( w jakikolwiek sposób), że większość małżonków, od prawie samego początku, okazała się niedobrana w swoim związku, czyli np mieli by być ze sobą
z jakiejś litośći czy braku laku..Już wolę wierzyć, że kryzysy pojawiają się dopiero po jakimś czsaie, czy kiedy dochodzi do ewentualnej zdrady. Zatem, rzeczywiście plus jest dla Was, gorzej jeśli ktoś przeżywa prawdziwe katusze od początku..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-20 19:51:25)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Widzisz Bagiennik, możesz trafić na taką kobietę jak ja, Pain czy Gosia, co faceta przypiętego do kaloryfera w domu na siłę  trzymały wink

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

13

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

W sumie to że ktoś inny zwraca na mnie uwagę jest bardzo fajne . Dostaję skrzydeł , wzrasta własne ego , czujemy inne emocje niż te , które mamy z długoletnim partnerem . Czujemy się bardziej atrakcyjni , itp. Jednak można to przełożyć na własny związek , nie przekraczając tej cienkiej linii , bo wiemy , że można sprawić bliskiej osobie ogromne cierpienie .
Zakochanie się - super . Ile razy jako nastolatkowie poznaliśmy to uczucie . Czasem odwzajemnione a czasem pełne cierpienia . Ale przecież tak się czułam gdy poznałam męża , on również . Ja czułam to nawet po 20 latach choć już  nie tak intensywnie . Wiedziałam że i on mnie kocha już w bardziej dojrzały sposób ale kocha .
Wydaje mi się że poczułam kiedy jego romans się zaczynał . . Nie umiałam tego sprecyzować , nie podejrzewałam , że chodzi o kobietę . Nigdy bym go o to nie podejrzewała a nawet gdy przeszło mi przez myśl to powiedziałam sobie głupia jesteś . Jego długie tkwienie na telefonie tłumaczył zmianami w pracy , nerwową atmosferą , jednym słowem miał stres a ja go jak zwykle wspierałam . Głupia ja .

Co zauważyłam ? Narastający brak szacunku , nieobecność myślami , nie liczenie się z moim zdaniem . Był to proces , najpierw przepraszał a pod koniec gdy miał pewność że odchodzi gdy miał tzw. plecy , gdy zwalił z siebie jak to powiedział ogromny ciężar i powiedział mi , że się zakochał i odchodzi , wywalił z siebie tyle raniących mnie słów . Obrzydzał  sobie mnie przez kilka miesięcy by móc z czystym sumieniem mnie zostawić . To myślę był ten proces jego przemiany . Tak podziałała na niego nowa miłość . Dlatego nie widzę w nim mojego misia tylko obcą , inną już osobę .
Czy życie będzie miał lepsze ? Być może tak będzie . Jeszcze z nią nie mieszka ( jest chyba w trakcie rozwodu , jej mąż jeszcze się nie wyprowadził , jest tam trójka dzieci ) Czy motyle w brzuchu są na tyle silne aby sprostać prozie dnia codziennego ,  która prędzej czy później przyjdzie .? Tego nie wie nikt .
Szkoda że fajny związek , fajne małżeństwo które miałam taki ma swój koniec . Nie do wiary ....

14

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Z pewnością takie odczucia są wspaniałe, póki możęmy je czerpać właśnie od bliskiej osoby a nie co chwilę szukać ich na zewnątrz. Osoby ciągle szukające atencji, poszukujące wszędzie uwagi czy adoracji nie potrafia chyba na długo zostać przy boku jednej osoby. Nie wiadomo w sumie do końća czy chodzi zawsze o takie ściśle pojmowane szukanie uwagi, ale możę ogólne pragnienie nowości, których ja osobiście nie rozumiem, przynajmniej w kontekście ryzyka krzywdzenia drugiej osoby czy robienai sobie kłopotów. Osobiście mówię to w kontekście kilku przypadków, kiedy zwyczajnie podobała mi się ta czy tamata dziewczyna, ale problem był w tym, żę już była zajęta przez kogoś z moich bliskich znajomych.
Jeśli o mnie chodzi, to osobiście nie potrzebuję na pewno żadnych emocji, związanych z okazywaniem mi uwagi, aby podbudowac właśne ego. Czuję się pewnie i bez tego, nie zmienia to mojego poczucia atrakcyjności czy własnej wartości. Jest mi to zwyczajnie obojętne.
W takich wypadkach przykre jets też to, żę bliska osoba zaczyna wobec nas wykazywać oznaki niechęci czy wrogości. A najlepsze jest to, żę pewnie i tak ta nowa "miłość" okaże się złudna, bo mały jest raczejh odsetek takich relacji, które się w coś poważnego przeradzają.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

15

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
GosiaMM napisał/a:

W sumie to że ktoś inny zwraca na mnie uwagę jest bardzo fajne . Dostaję skrzydeł , wzrasta własne ego , czujemy inne emocje niż te , które mamy z długoletnim partnerem . Czujemy się bardziej atrakcyjni...

Nie wiem czy dobrze rozumialem ale zobacz, taki stan jak powyzej opisujesz ty jako kobieta zadowolona w zwiazku bedziesz po prostu nie zauwazac, dla ciebie faceci wtedy "nie istnieja" czy "sa niewidzialni". Oczywiscie zauwazasz plec przeciwna ale jednak nie w ten sposob o ktorym mowisz wlasnie dlatego ze takie postrzeganie masz jakby zablokowane bo jestes szczesliwa w zwiazku. Dla ciebie jakies zaczepki mezczyzn to odganianie sie od móch. Co sie natomiast dzieje wtedy kiedy szczescie w zwiazku "wyparowuje"? Wtedy powoli zauwazasz ta plec przeciwna i wlacza ci sie dowartosciowywanie przez innych i wdajesz sie nawet we flrty wlasnie by pobudzic ego, ze sie podobasz innym i to cie cieszy. Oczywiscie co opisalem to proces odejscia emocjonlanego kobiety od mezczyzny  ale moze byc tak ze dotyczy to i w takim samym albo podobnym stopniu mezczyzn.

16

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Mąż powiedział mi że tego nie planował , pomagał koleżance z pracy naprawić jej małżeństwo i tak jakoś wyszło . Stało się po prostu .
Wypłakiwała się na jego ramieniu a on rycerz . Dobry człowiek pomagał . Ona miała kłopoty a on ją pocieszał i sam we własnym związku zaczął ich szukać zaczął żyć cudzym życiem .Powiedział mi że w maju myślał że mogą być tylko przyjaciółmi ale widocznie nie dał rady . Rzygać się chce ...
Nie mówię że małżeństwo po 20 latach jest idealne bo nie jest .
Część z nas ma również swoje kompleksy . On miał swoje , ja swoje . Ale je w pełni akceptowaliśmy . To , że poczujemy zainteresowanie ze strony innej osoby nie oznacza że się tego oczekuje tak po prostu czasami jest .  I te kompleksy które wydaje się akceptuje tylko współmałżonek dla innych też są niewidoczne .Można spotkać oprócz współmałżonka osobę nadającą na tej samej fali ale jak piszesz , wiesz że jest zajęta i ty też i przecież kochasz. Nie jest to tylko wygląd bo podobać mogą nam się różne osoby . A może się mylę ...
W pewnym momencie usłyszałam, że życie ucieka . Że czuje się na 20 lat . Chce być niezależny , spontaniczny , rozwijać się . Że przepracowany , że niedoceniony bo słyszy tylko dziękuję i nic więcej . Że remont , że nie ma kasy na wyjazd a on chce zwiedzać świat ,że chce to , że chce tamto .
Zastanawiam się tylko jak to się ma do jego nowego życia u boku mężatki z trójką dzieci . Nie mogę tego zrozumieć  i chyba nawet nie chcę .

17

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
GosiaMM napisał/a:

W pewnym momencie usłyszałam, że życie ucieka . Że czuje się na 20 lat . Chce być niezależny , spontaniczny , rozwijać się . Że przepracowany , że niedoceniony bo słyszy tylko dziękuję i nic więcej . Że remont , że nie ma kasy na wyjazd a on chce zwiedzać świat ,że chce to , że chce tamto .
Zastanawiam się tylko jak to się ma do jego nowego życia u boku mężatki z trójką dzieci . Nie mogę tego zrozumieć  i chyba nawet nie chcę .

Mrzonki to są. Mój jak odchodził to bredził, że on czuje że ta jego dziunia go odmieni, że on wreszcie pożyje swoim życiem, że on wreszcie wie czego chce, że prawo jazdy zrobi i wreszcie będzie mógł się delektować nowoczesnymi potrawami, bo ja to tylko swojskie nudy robię, typu schabowy z ziemniaczkami i krupniczek. Zaraz minie półtora roku i rzeczywistość jest taka, że do dziś się nie rozwiódł, nie zamieszkali razem i zamiast mnie to dziunia decyduje za niego prawie we wszystkim. Właściwie to się biedaczysko szarpie między trzema życiami: singla z wiecznie pustą lodówką i pożyczaniem ode mnie chleba bo nie ma czasu kupić, ojca wymagającej dwulatki, którą 3x w tygodniu odwiedza i kochanka swej lubej, która jest 10 lat młodsza i jeszcze chce się wyszaleć, pochodzić po knajpkach, imprezach i wiecznie fochy strzela, że on nie ma czasu .... Proza życia go dopadła. Wszyscy moi znajomi stwierdzili, że gość przez rok postarzał się o 10.

Mój też powiedział, że tego nie planował. Ok. Zdarza się ale czemu potem te wszystkie przykrości? Po co to zwalanie winy? Czemu wcześniej nie mówił, że mu źle? Niesmak zostaje, że cię ktoś bliski tak potraktował.

Ale ja zaczynam widzieć coraz więcej pozytywów w tej całej sytuacji. Ty też zobaczysz. Mówię ci.

18

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Zmień jeszcze zamki.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

19

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
Pikupik2019 napisał/a:

... singla z wiecznie pustą lodówką i pożyczaniem ode mnie chleba bo nie ma czasu kupić, ...

No żartujesz ! Mówię Ci jako facet , zasadź dziadowi kopa w d.pę.

20

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Ja już widzę to jego wielkie szczęście z pakietem typu baba po przejściach plus trójka obcych dzieci.
Powiedzcie szczerze ,skąd tacy naiwni się biorą?
Gosiu ,nie dopuszczaj go do siebie nawet na metr ,bo ta głupota może być zaraźliwa.
Przypuszczam że on zawsze taki był ,tylko teraz po prostu twój wzrok ci się poprawił stąd twe rozczarowanie. Życz mu szczęścia z tym pakietem który sobie bierze. Naprawdę zasługuje na to by poznać co to jest życie. Po za tym chyba facet zasługuje na jeszcze jedno dziecko z nową wybranka i wtedy ten cyrk będzie już zupełny.

21

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
acine napisał/a:

Nie wiem czy dobrze rozumialem ale zobacz, taki stan jak powyzej opisujesz ty jako kobieta zadowolona w zwiazku bedziesz po prostu nie zauwazac, dla ciebie faceci wtedy "nie istnieja" czy "sa niewidzialni". Oczywiscie zauwazasz plec przeciwna ale jednak nie w ten sposob o ktorym mowisz wlasnie dlatego ze takie postrzeganie masz jakby zablokowane bo jestes szczesliwa w zwiazku. Dla ciebie jakies zaczepki mezczyzn to odganianie sie od móch. Co sie natomiast dzieje wtedy kiedy szczescie w zwiazku "wyparowuje"? Wtedy powoli zauwazasz ta plec przeciwna i wlacza ci sie dowartosciowywanie przez innych i wdajesz sie nawet we flrty wlasnie by pobudzic ego, ze sie podobasz innym i to cie cieszy. Oczywiscie co opisalem to proces odejscia emocjonlanego kobiety od mezczyzny  ale moze byc tak ze dotyczy to i w takim samym albo podobnym stopniu mezczyzn.

Twoje słowa doskonale odzwierciedlają to, co wydarzyło się u mnie. Bo ja jestem z tej złej strony barykady. Dopóki byłam szczęśliwa w małżeństwie, nie zauważałam innych mężczyzn. Oni byli dla mnie niewidzialni. Kiedy między nas wkradła się obojętność, zaczęłam zauważać innych mężczyzn. Przeżyłam pierwsze, zupełnie platoniczne zauroczenie innym mężczyzną. Uświadomiło mi to, że coś jest nie tak w moim małżeństwie i próbowałam coś z tym zrobić. Ale do tanga trzeba dwojga. Próbowałam sama coś zmienić. Niestety, bezskutecznie. Po kilku latach następne zauroczenie, które zakończyło się jednym pocałunkiem, po którym zerwałam tą znajomość. Bo wdrukowane mi zasady moralne nie pozwalały na takie zachowanie. Miałam potworne wyrzuty sumienia i postanowiłam zawalczyć o małżeńskie szczęście. Niestety, moje próby rozmów czy zmian czegokolwiek na lepsze spotykały się albo z obojętnością albo z obracaniem w żart. Poddałam się. Żyliśmy ze sobą, a raczej obok siebie przez kilka lat. Trzy ostatnie lata kompletnie bez seksu i jakiejkolwiek chęci do rozmów o naszych problemach. Mąż wszystko zamiatał pod dywan. Trzy miesiące temu wyprowadziłam się, bo nie chciałam dalej tak żyć. Mąż zaczął się nagle starać i próbować naprawiać ostatnie 20 lat. Ale jest już za późno. Ja już nie mam ochoty ani siły żeby wrócić do tej samej rzeki. Po dwóch miesiącach od wyprowadzki po raz pierwszy w życiu zdradziłam męża z nowo poznanym mężczyzną. Ze zdziwieniem zauważyłam, że nie mam żadnych wyrzutów sumienia. To żaden związek, po prostu raz w tygodniu spotykamy się na seks i spędzamy ze sobą trochę czasu. Nie mam ochoty na poważne związki i zaangażowanie emocjonalne. Po prostu przez ostatnie lata bardzo brakowało mi seksu.
Więc ja chyba mam więcej zrozumienia dla tych którzy zdradzają, bo moim zdaniem rzadka jest sytuacja, kiedy za zdradę można obwiniać wyłącznie jedna stronę. Obydwie strony strony pracują na zdradę niechęcią bądź nieumiejętnością rozmowy z drugim człowiekiem. Obojętnością na potrzeby drugiej strony i brakiem chęci do pracy nad związkiem.

22 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2020-10-21 10:48:11)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
titty napisał/a:

Więc ja chyba mam więcej zrozumienia dla tych którzy zdradzają, bo moim zdaniem rzadka jest sytuacja, kiedy za zdradę można obwiniać wyłącznie jedna stronę. Obydwie strony strony pracują na zdradę niechęcią bądź nieumiejętnością rozmowy z drugim człowiekiem. Obojętnością na potrzeby drugiej strony i brakiem chęci do pracy nad związkiem.

Nikt nie ma obowiązku być z kimś na siłę. Chodzi o zwykłą ludzką uczciwość. Jeśli związek nie pasuje, a próby realnego naprawienia nic nie dają - to nawet należałoby odejść. Tyle że w SZACUNKU dla drugiej strony, z szacunkiem dla tego, co było w przeszłości. Bo przecież była przyjaźń, miłość, wspolne budowanie życia. Zdrada zaś jest zaprzeczeniem szacunku dla drugiej strony i każda próba tłumaczenia "bo byłam/em nieszczęśliwy/a" to po prostu usprawiedliwianie się przed sobą, naukowo zwane atrybucją w służbie ego:))) Na pewno są różne sytuacje, lecz jednak trzeba być dorosłym i zamiast robić z drugiej strony debila i oszukiwać miesiącami - usiąść, pogadać szczerze, wyłożyć kawa na ławę i poprosić o rozwód. Gdyby ludzie mieli w sobie taką zwykłą przyzwooitość - wiele rodzinnych dramatów byłoby do uniknięcia. Naprawde gdyby moj mąż podszedł do tematu w taki sposob - nadal bym szanowala go jako człowieka i uzanała, że po prostyu nam nie wyszło. Ale to ukrywanie się, kłamstwa, robienie ze mnie idiotki w żywe oczy i podniecanie się tanią adrenaliną - przekreśliło go jako człowieka i zrobiło z naszych relacji szambo. A w szambie trudno wychowywać wspolnie dzieci i budować jakies patchworki. Zdrajcy niestety to tchórze i jakkolwiek byś tego nie racjonalizowała - to niestety ludzie, którym brakuje po prostu przyzwoitości...
I nie, nie zgadzam się, że to zawsze wina dwoch stron. Poznałam wiele osob po takich przejsciach jak autorka posta, sama bylam w takiej sytuacji i dzis wiem, ze to braki w samym zdrajcy doprowadzaja to takich sytuacji. Nuda, kompleksy, krysys wieku i chęć "pożycia", rutyna...To nie jest zawsze tak, ze w malzenstwie jest kijowo i ten bidulek zdrajca musiał, po prostu musiał zdradzic. NIGDY NIE JEST IDEALNIE. W malzenstwie Gosi nie bylo, w moim tez nie, w nowym zwiazku tez nie bedzie. Ale jezeli jest po 15-20-30 latach po prostu fajnie, spokojnie, jest szacunek i lubienie się - to to jest DUŻO. Ale zdrajcy mysla, ze trawa jest bardziej zielona na zewnatrz. Bo przez chwile poczuli te adrenaline, nowosc, wieksze zainteresowanie swoją osobą (ego up!), kradzione pocałunki, wyjscia do knajpek, na imprezy...No znowu są młodzi! Gdy moj maz zaczal regularne i schematyczne przerzucanie winy, ze taki to bidak byl nieszczesliwy w malzenstwie (o czym mi zapomnial wspomniec, bedac w nim big_smile) - to zapytałam go co ON zrobił, by poprawic sytuację. Porozmawiał ze mna szczerze? Nie. Zaskoczyl romantycznym weekendem gdzies lub kolacją? Nie. Zaproponował terapię? Nie.
Serio? Mozesz uwazac, ze Twoj mąż byl taki, siaki i owaki i oczywiscie nie wiem, moze faktycznie był do d***. Ale wiesz co? To Ty zdradziłaś, podeptałas to co mu obiecywałaś. A moglas po prostu przeprosic, porozmawiac i odejsc. To była Twoja decyzja.

bullet napisał/a:
Pikupik2019 napisał/a:

... singla z wiecznie pustą lodówką i pożyczaniem ode mnie chleba bo nie ma czasu kupić, ...

No żartujesz ! Mówię Ci jako facet , zasadź dziadowi kopa w d.pę.

Piona Bullet! Pikapik, on ma 100% racji! Koles Cie zniewazyl najbardziej jak tylko mozna wiec niech sobie ten chleb sam ogarnia, no bez jaj. Albo pozycza od swojej tru lofff

Pikupik2019 napisał/a:

Mój też powiedział, że tego nie planował. Ok. Zdarza się ale czemu potem te wszystkie przykrości? Po co to zwalanie winy? Czemu wcześniej nie mówił, że mu źle? Niesmak zostaje, że cię ktoś bliski tak potraktował.

No oni nic nie planowali, zwlaszcza naprawy małżeństwa:) Powiem Ci, ze to przerzucanie winy to jest cos, za co ostatecznie przestalam szanowac męża. Gdyby po prostu wzial na klate, ze sie stary głupi zakochał - OK. Nawet jakis ludzki pierwiastek w tym by był, bo nie zawsze mamy kontrolę nad emocjami. ALe ten blameshifting i jeszcze wyrzucanie zddradzonej osobie ze byla taka i siaka (co sobie dopiero zdrajca uświadomil jak poznał Dżesike) sprawiło, że dla mnie mój mąż jest - przepraszam za ostre słowa - zerem. Szkoda by mi bylo czasu na kawe z nim nawet...I czuję żal, ze zamienil 15-letnią przyjaźń, miłość, lata wsparcia i wspolnego budowania zycia - w cos takiego:(

23

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
PainIsFinite napisał/a:

Nikt nie ma obowiązku być z kimś na siłę. Chodzi o zwykłą ludzką uczciwość. Jeśli związek nie pasuje, a próby realnego naprawienia nic nie dają - to nawet należałoby odejść. Tyle że w SZACUNKU dla drugiej strony, z szacunkiem dla tego, co było w przeszłości. Bo przecież była przyjaźń, miłość, wspolne budowanie życia. Zdrada zaś jest zaprzeczeniem szacunku dla drugiej strony i każda próba tłumaczenia "bo byłam/em nieszczęśliwy/a" to po prostu usprawiedliwianie się przed sobą, naukowo zwane atrybucją w służbie ego:))) Na pewno są różne sytuacje, lecz jednak trzeba być dorosłym i zamiast robić z drugiej strony debila i oszukiwać miesiącami - usiąść, pogadać szczerze, wyłożyć kawa na ławę i poprosić o rozwód. Gdyby ludzie mieli w sobie taką zwykłą przyzwooitość - wiele rodzinnych dramatów byłoby do uniknięcia. Naprawde gdyby moj mąż podszedł do tematu w taki sposob - nadal bym szanowala go jako człowieka i uzanała, że po prostyu nam nie wyszło. Ale to ukrywanie się, kłamstwa, robienie ze mnie idiotki w żywe oczy i podniecanie się tanią adrenaliną - przekreśliło go jako człowieka i zrobiło z naszych relacji szambo. A w szambie trudno wychowywać wspolnie dzieci i budować jakies patchworki. Zdrajcy niestety to tchórze i jakkolwiek byś tego nie racjonalizowała - to niestety ludzie, którym brakuje po prostu przyzwoitości...

Żebyśmy się dobrze zrozumiały. Absolutnie nie usprawiedliwiam postępowania Twojego męża. Nie twierdzę, że jesteście jednakowo winni. Ale mimo całej złości czy tez rozczarowania w stosunku do męża zastanów się gdzie i Ty popełniłaś błędy. Nie po to, żeby usprawiedliwić jego działanie, tylko po to żeby takich błędów nie powtórzyć w przyszłości.

24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-21 10:57:32)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Tylko Titty co to ma do tematu? Twoje małżeństwo było martwe, a nasze nie.
Więc wybacz, ale to inna sytuacja.
Na Ciebie mąż się wypiął, nasi mężowie bawili się z nami w udany związek.
Więc to chyba nieporownywalne.

Więc jak piszesz do Pain o błędach,  wypadałoby przeczytać jej wątek. Sama szukałam jej błędów,  i wiesz co? Uniewinnilam ją.z braku dowodów.

Swoją drogą, masz dzieci Titty?, pewnie dla nich trwałaś latami w takim związku, bo nie widzę innej przyczyny

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

25 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2020-10-21 10:56:00)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
Ela210 napisał/a:

Tylko Titty co to ma do tematu? Twoje małżeństwo było martwe, a nasze nie.
Więc wybacz, ale to inna sytuacja.
Na Ciebie mąż się wypiął, nasi mężowie bawili się z nami w udany związek.
Więc to chyba nieporownywalne.

Więc jak piszesz do Pain o błędach,  wypadałoby przeczytać jej wątek. Sama szukałam jej błędów,  i wiesz co? Uniewinnilam ją.z braku dowodów.

10/10
Skoro u mnie w malzenstwie byl seks, rozmowy przy winku, wspolne spedzanie czasu, przytulanie, mowienie na co dzien "kochanie", buziaki w usta przy wychodzeniu z domu do pracy - to sorry ale musialabym miec paranoję zeby w tym szukac oznak sypiącego się małżeństwa... Nie, jasne ze byly czasem oprocz tego sprzeczki, wqrw wzajemny czy jego dluzsze wyjazdy i wtedy nie spedzalismy czasu razem. Ale zakladalam, ze taki lajf, ale ponad tym wszystkim i tak jest milosc. Byla! Jego własna. Na szczescie nie musze sie nią juz zajmowac i to jest zaj*** wiadomosc! big_smile

@Elu ja błędy NA PEWNO popełniałam. bo każdy je popełnia, moj mąż też popełniał! Tyle, że ja mimo jego błędów go nie zdradziłam, nie znieważyłam i nie wywaliłam 15 lat względnego szczescia do kibelka. To nas rozni od zdrajców.

26

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
PainIsFinite napisał/a:

Serio? Mozesz uwazac, ze Twoj mąż byl taki, siaki i owaki i oczywiscie nie wiem, moze faktycznie był do d***. Ale wiesz co? To Ty zdradziłaś, podeptałas to co mu obiecywałaś. A moglas po prostu przeprosic, porozmawiac i odejsc. To była Twoja decyzja.

Czy Ty przeczytałaś mojego posta i go zrozumiałaś czy też tylko omiotłaś wzrokiem i dopasowała do swojej wizji? A być może to ja napisałam niezbyt wyraźnie. Mój mąż uciekał od poważnych rozmów. Obracał moje obawy w żart albo udawał, że problem nie istnieje. Bywało tak, że rozmowa z nim przypominała bardziej mój monolog, bo ja mówiłam czy tez o coś pytałam dostawałam odpowiedź "wcale tak nie jest" lub totalny brak odpowiedzi. Dopiero moja wyprowadzka potrafiła wyzwolić w nim umiejętność rozmowy z własna żoną na temat naszych kłopotów. Okazało się, że jego wypowiedź może mieć nawet trzy pełne zdania. Czyli potrafi :-)
Zdradziłam męża po wyprowadzce z domu, a nie przed. Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia bo w mojej głowie małżeństwo się już skończyło, choć faktycznie rozwodu jeszcze nie mamy. Ja nie mam zamiaru wracać do niego. Nie mam kochasia z którym chcę sobie ułożyć życie. Chcę być sama.

27

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

W moim małżeństwie był seks i plany na życie , i rozmowy dopóki nie wdarła się tajemnica . On nawet na początku opowiadał o tej koleżance i o tym że pomaga mu zmienić stanowisko pracy . Że mają wspólnego kolegę w firmie i oboje go nie trawią . Ja o tym wiedziałam . Przecież nie będę zazdrosna o koleżanki z pracy . A tym czasem przyjaźń zmieniła się w miłość .
Gdy mówił mi że się zakochał i odchodzi to płakał , przepraszał . Później że się będzie starał to zdusić ale będzie mu bardzo ciężko . ( Kiedyś tak sobie rozmawialiśmy przy okazji zdrad wśród znajomych i stwierdziliśmy że nie potrafilibyśmy sobie wybaczyć )
Rozmowy w ciągu kilku dni od całego zdarzenia właśnie tego dotyczyły jak to będzie kiedy zakończę romans . Jak ty mi to jesteś w stanie wybaczyć .
Pojechał zakończyć związek 5 dni później . Wrócił po 3 h i wyglądał jak nawiedzony . Wywaliłam go z domu i rozmowy o powrocie ja zakończyłam .
Już wtedy wiedziałam że tamta wygrała .
Ja oprócz męża i tego wszystkiego co jest związane ze wspólnym życiem straciłam swojego najlepszego przyjaciela . Nie miałam przed nim tajemnic w żadnej sferze  życia a on nie miał ich dopóki go miłość ogromna nie ogarnęła .
Teraz chce ze mną rozmawiać . Chociaż żebyśmy dzień dobry sobie mówili . Dla mnie z jego ust usłyszeć dzień dobry to jakby kolejny raz powiedział sorry tak wyszło . Nic się nie stało . Zdarza się .
Ja wiem że miałam fajne małżeństwo . Wiedziałam też kiedy coś się zaczęło robić nie tak . To jak pisałam około 6 meś gdy się tak zaczynał przyjaźnić . Ja na prawdę jestem pewna naszego związku i nie było w nim udawania ani ukrywanych niedoskonałości . O niedoskonałościach w naszym związku także rozmawialiśmy wiele razy .
Dlatego nie wybaczę mu tego wydaje mi się nigdy .

28

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
titty napisał/a:
PainIsFinite napisał/a:

Serio? Mozesz uwazac, ze Twoj mąż byl taki, siaki i owaki i oczywiscie nie wiem, moze faktycznie był do d***. Ale wiesz co? To Ty zdradziłaś, podeptałas to co mu obiecywałaś. A moglas po prostu przeprosic, porozmawiac i odejsc. To była Twoja decyzja.

Czy Ty przeczytałaś mojego posta i go zrozumiałaś czy też tylko omiotłaś wzrokiem i dopasowała do swojej wizji? A być może to ja napisałam niezbyt wyraźnie. Mój mąż uciekał od poważnych rozmów. Obracał moje obawy w żart albo udawał, że problem nie istnieje. Bywało tak, że rozmowa z nim przypominała bardziej mój monolog, bo ja mówiłam czy tez o coś pytałam dostawałam odpowiedź "wcale tak nie jest" lub totalny brak odpowiedzi. Dopiero moja wyprowadzka potrafiła wyzwolić w nim umiejętność rozmowy z własna żoną na temat naszych kłopotów. Okazało się, że jego wypowiedź może mieć nawet trzy pełne zdania. Czyli potrafi :-)
Zdradziłam męża po wyprowadzce z domu, a nie przed. Zdradziłam i nie mam wyrzutów sumienia bo w mojej głowie małżeństwo się już skończyło, choć faktycznie rozwodu jeszcze nie mamy. Ja nie mam zamiaru wracać do niego. Nie mam kochasia z którym chcę sobie ułożyć życie. Chcę być sama.


Aaaa przepraszam CIę, faktycznie nie wyłapałam. No to u Ciebie inna sytuacja. Podjęłaś męską decyzję, probowalas, a gdy sie nie udalo - postanowilas sie wyprowadzic. Nie jestes typem zdrajcy o ktorym piszę.

29 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-10-21 11:40:25)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
PainIsFinite napisał/a:

Skoro u mnie w malzenstwie byl seks, rozmowy przy winku, wspolne spedzanie czasu, przytulanie, mowienie na co dzien "kochanie", buziaki w usta przy wychodzeniu z domu do pracy - to sorry ale musialabym miec paranoję zeby w tym szukac oznak sypiącego się małżeństwa... Nie, jasne ze byly czasem oprocz tego sprzeczki, wqrw wzajemny czy jego dluzsze wyjazdy i wtedy nie spedzalismy czasu razem. Ale zakladalam, ze taki lajf, ale ponad tym wszystkim i tak jest milosc. Byla! Jego własna. Na szczescie nie musze sie nią juz zajmowac i to jest zaj*** wiadomosc! big_smile

To co go pchnęło do tego kroku skoro było tak dobrze? Jeszcze raz powtórzę: nie chcę go usprawiedliwiać. Oczywiście możesz przeżyć resztę życia z przekonaniem, że ostatni złamas z niego. Ale możesz też wyciągnąć z tego dobre wnioski dla siebie i Twoich przyszłych związków.

PainIsFinite napisał/a:

Aaaa przepraszam CIę, faktycznie nie wyłapałam. No to u Ciebie inna sytuacja. Podjęłaś męską decyzję, probowalas, a gdy sie nie udalo - postanowilas sie wyprowadzic. Nie jestes typem zdrajcy o ktorym piszę.

Dziękuję

30 Ostatnio edytowany przez PainIsFinite (2020-10-21 11:51:53)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
titty napisał/a:


To co go pchnęło do tego kroku skoro było tak dobrze? Jeszcze raz powtórzę: nie chcę go usprawiedliwiać. Oczywiście możesz przeżyć resztę życia z przekonaniem, że ostatni złamas z niego. Ale możesz też wyciągnąć z tego dobre wnioski dla siebie i Twoich przyszłych związków.

Szczerze? Uwazam, ze pchnelo go jego wlasne niskie poczucie wartosci. Kiedys interpretowałam jako niesmialosc. Ale teraz widze, ze jak ktos ma swoje poczucie wartosci i siebie lubi - to nie potrzebuje ciaglego uznania płci przeciwnej, potwierdzania siebie na zewnatrz. Podziekuje za komplement ale nie sprawi to, ze wpadnie w ramiona nowej Pani bo sie jej podoba. Bo wie, ze bez jej komplementu i tak jest spoko. Plus troche taki wspolczesny miindset - musisz byc szczesliwy, masz prawo. Jasne, nie ma co tkwic w nieszczesciu. ALe szczescie to tez spokoj i nawet troche nuda ze "starą" osobą, a nie tylko imprezy, emocje, motylki...Moj maz zawsze patrzył na to, czego nie ma - a nie na to, jak duzo ma. I to sie przeniosło w koncu na zwiazek. Tak, uwazam, ze jego pojęcie szczescia nie zakladalo zwyklej, codziennej nudy, "starej" żony, ktora mimo ze czasem go wqrwia (ze wzajemnoscia!:D) - to ogolnie go kocha i wspiera i dba o niego. A ze ja patzrylam raczej na te pozytywna strone jego osoby - to pomijalam jego błędy, braki i słabosci - i docenialam to co mam.
Naparwde nie zawsze wina jest po pbu stronach.

GosiaMM napisał/a:

Mąż powiedział mi że tego nie planował , pomagał koleżance z pracy naprawić jej małżeństwo i tak jakoś wyszło . Stało się po prostu .
Wypłakiwała się na jego ramieniu a on rycerz . Dobry człowiek pomagał . Ona miała kłopoty a on ją pocieszał i sam we własnym związku zaczął ich szukać zaczął żyć cudzym życiem .Powiedział mi że w maju myślał że mogą być tylko przyjaciółmi ale widocznie nie dał rady . Rzygać się chce ...
Nie mówię że małżeństwo po 20 latach jest idealne bo nie jest .

O jaaaa Gosiaa... Ty jestes super babka! Po 3 mies taka swiadoma, taka trzeźwa! Coś mi sie wydaje, ze Twoj maz wlasnie sobie najwieksze życiowe kuku zrobil. Odniose sie po kolei do tego co piszesz, wielka przyjemnosc czytac zdradzoną kobietę, która nie płacze i nie błaga o powrót na kolanach.
Pomagał przyjaciółce powiadasz? Cóż...Po to się zakłada rodzinę i obiecuje cos zonie, by inwestwac czas i energie w nią. Owszem, ja tez mam przyjaciol. Mam kumpli. Pomagamy sobie, np przy przeprowadzkach. Albo jak w naszej firmie pojawi sie ogloszenie o prace to podsylamy sobie nawzajem. Chodzimy na piwo. Ale nie oszukujmy sie - zwierzenia o sypiących sie malzenstwach to w 99% poczatek zdrady. Tak prawie zawsze się zaczyna! Jesli laska mu sie wypłakiwała na ramieniu jaki ten mąż straszny - to mogl powiedziec, ze wspolczuje, zeby pogadala z mężem i ze na szczescie on nie ma problemu z zona. Panienka by sie szybko zmyła...Rozumiesz? ON CHCIAŁ. On wiedzial, do czego to doprowadzi. Czul coraz wieksza zażyłość. Czuł zaangażowanie i to, ze ona jest coraz bardziej nim zainteresowana. on to WIEDZIAŁ Gosia, zapewniam CIę. Podjął decyzję, by to brnąć mimo to. I niech z tym żyje, z tą swoją wielką "miłością".

GosiaMM napisał/a:

  To , że poczujemy zainteresowanie ze strony innej osoby nie oznacza że się tego oczekuje tak po prostu czasami jest .  I te kompleksy które wydaje się akceptuje tylko współmałżonek dla innych też są niewidoczne .Można spotkać oprócz współmałżonka osobę nadającą na tej samej fali ale jak piszesz , wiesz że jest zajęta i ty też i przecież kochasz. Nie jest to tylko wygląd bo podobać mogą nam się różne osoby . A może się mylę ...

Nie mylisz się. Będąc w małżeństwie miałam zainteresowanie facetow. Całkiem sporej ilosci. Niekotre dosc konkretne propozycje czy podteksty. Nigdy z tym nic nie zrobiłam. Jak moj szef mi po pijaku wyznal, ze sie we mnie zakochal - wlozylam go do taksowki i odesłałam do narzeczonej do domu. Wielu facetow tez podobalo się mi. Fizycznie i nie tylko. Jestesmy tylko ludzmi, a po 15 latach z ta sama osoba, ktora znasz jak swoja kieszen - motylkow nie bedziesz miala. Tylko ze bedziesz miala cos lepszego.. Wiesz, teraz jestem singlem. Ale mam jakichs tam kolesi na orbicie co by cos tam chcieli, cos tam probuuja big_smile I powiem Ci jedno - znalezc kogos do zabawy, seksu, motylkow - no problem. Ale znalezc kogos, kto Cie pokocha takim jaki jestes, z wadami...Z kim bedziesz w stanie miec fajną codzienność dograną...Kto bedzie za Tobą murem stał w ciezkich chwilach - TO, TO jest wyczyn. Nasi mężowie to mieli, ale nie docenili. Niech się udławią tymi motylami big_smile


GosiaMM napisał/a:

W pewnym momencie usłyszałam, że życie ucieka . Że czuje się na 20 lat . Chce być niezależny , spontaniczny , rozwijać się . Że przepracowany , że niedoceniony bo słyszy tylko dziękuję i nic więcej . Że remont , że nie ma kasy na wyjazd a on chce zwiedzać świat ,że chce to , że chce tamto .
Zastanawiam się tylko jak to się ma do jego nowego życia u boku mężatki z trójką dzieci . Nie mogę tego zrozumieć  i chyba nawet nie chcę .

No tak - bo to wlasnie o to chodzi. Czas ucieka, nudzi mnie rutyna i codziennosc, poczułem troche nowosci, adrenaliny, seks inny...Bede teraz mial ciekawe zycie, bawil sie, seksił, tańczył, skakał na bungee, chodził na brunche, lunche i drinki...Nie jestem stary! I OK, ja tez jeszcze chce cos od zycia. Tylko oni mogli to miec z nami. Jak to jednak jest, ze to "nowe życie" zawsze musi zawierać nową Panią, a nie na przykład nowe hobby z żoną wspolne, nową podróż z żoną...:D

GosiaMM napisał/a:

Zastanawiam się tylko jak to się ma do jego nowego życia u boku mężatki z trójką dzieci . Nie mogę tego zrozumieć  i chyba nawet nie chcę .

Zrozumiesz za max 18 miesiecy - czyli tyle ile trwa hormonalny szał w mózgu zauroczonego faceta:) A potem codziennosc wjedzie...Good luck!

GosiaMM napisał/a:

W moim małżeństwie był seks i plany na życie , i rozmowy dopóki nie wdarła się tajemnica . On nawet na początku opowiadał o tej koleżance i o tym że pomaga mu zmienić stanowisko pracy . Że mają wspólnego kolegę w firmie i oboje go nie trawią . Ja o tym wiedziałam . Przecież nie będę zazdrosna o koleżanki z pracy . A tym czasem przyjaźń zmieniła się w miłość .

Obok miłosci to nie stało. To iluzja. Facet poczuł po tylu latach znowu motylki, oddech młodości, hormony, nowy seks, nowe terytorium do odkrycia...Tyle, ze dobrze wiesz, ze codziennosc zawsze przyjdzie. Przychodzi nawet do celebrytów, gwiazd i ludzi, ktorzy nie mają "nudnego" życia. W zyciu naprawde są wazniejsze rzeczy niz seks i hormony. Ale to pozwólmy tym Panom upaść na dno i błagam, nigdy go nie przyjmuj z powrotem:D

GosiaMM napisał/a:

Gdy mówił mi że się zakochał i odchodzi to płakał , przepraszał . Później że się będzie starał to zdusić ale będzie mu bardzo ciężko .

A w to wierzę. Bo jak juz emocje wjechały to w sumie nie miał nad tym już kontroli. Zauroczył się. Moj maz tez plakal. I wiem, ze był rozdarty. Tyle, ze po pierwsze po roku obrzydlliwych kłamstw. A po drugie - emocje do kogos nie rodzą się z dnia na dzień jak masz wiecej niz 20 lat...To proces. Najpierw pogawedki, kawki, niesmiale muśnięcia, podteksty...Każdy z nas to zna. I przyznaj - wiesz, kiedy facet podrywa, parwda? Gdyby za tym isc i grać w tę grę - po jakims czasie nagle zacznie się podobac...Potem zaczniesz ciepło myslec o takiej osobie...I poszło. Bycie dojrzałym polega na tym, ze wiesz czego chcesz, wiesz co masz do stracenia - i takie rzeczy ucinasz w zarodku. Bo potem juz pozamiatane.

GosiaMM napisał/a:

Ja oprócz męża i tego wszystkiego co jest związane ze wspólnym życiem straciłam swojego najlepszego przyjaciela . Nie miałam przed nim tajemnic w żadnej sferze  życia a on nie miał ich dopóki go miłość ogromna nie ogarnęła .

U mnie bylo to samo. W sensie - ja tak uważałam. Miałam wrazenie, ze to moj najlpeszy przyjaciel, nie mialam przed nim tajemnic. Lubilam z nim gadac i spedzac czas. Ale jak widac wolał zaprzyjaznic sie z kims innym. Dzis na to patrze w ten sposob, ze do d*** taki przyjaciel. Wartosc ludzi poznaje sie w trudnych chwilach - czy przejdą test. A nie gdy jest fajnie. Nasi mężowie oblali test i kijowi z nich przyjaciele. Tak samo kijowi będą dla swoich kolejnych "przyjaciółek". Dzis tego nie czujesz, ale nie masz czego żałować. Żałować to by mozna bylo kogos fajnego, z zasadami, porządnego, ktorego zabrała np choroba. A gosci, ktorzy sa w stanie wymienic osobe, ktora trwalaby przy nim do konca, bez wzgledu na wszystko - na jakas niunie, ktora mu poziom hormonow chwilowo podniosla - nie ma co żałować...

GosiaMM napisał/a:

Ja wiem że miałam fajne małżeństwo . Wiedziałam też kiedy coś się zaczęło robić nie tak . To jak pisałam około 6 meś gdy się tak zaczynał przyjaźnić . Ja na prawdę jestem pewna naszego związku i nie było w nim udawania ani ukrywanych niedoskonałości . O niedoskonałościach w naszym związku także rozmawialiśmy wiele razy . .

I nie daj sobie kiedykolwiek wmówić, ze bylo inaczej i ze robilas cos zle, ze Ty go pchnelas bo cos tam. Poczucie winy tym kolesiom kaze wymyslac niezle historie z przeszlosci. Ja sie czulam jak w matrixie jak slyszalam, ze moj maz mial "łomot" ode mnie. BO my nawet kłótni nie mielismy za bardzo! Nawet dzieci podpytywalam delikatnie, bo zaczelam w siebie watpic, ale potwierdzily, ze mama i taka sie prawie nie kłocili...Potem czytalam co i w jakim tonie do siebie w ciagu dni w przeszlosci pisywalismy na whatsapp i jedyne co znalazlam przed zdradą (bo potem faktycznie juz byly emocje) - to ciepłe i pełne wsparcia wiadomosci, zapewnianie o milosci...Nawet jak go o cos prosilam to pisalam "Kochanie, czy moglbys prosze...?" - no raczej nie brzmi to jak rozsypane małżenstwo pelne pogardy wzajemnej...Ale tak mi mindfuck probowal zrobic, ze az na chwile wzielam wine na siebie..Na szczescie na krotko.

GosiaMM napisał/a:

Dlatego nie wybaczę mu tego wydaje mi się nigdy .

Dla Ciebie lepiej, zebys wybaczyla. Bo nie ma sensu tkwic w złych emocjach, koles nie jest tego wart. Kiedys zaczniesz nowy rozdział tej ksiazki zwanej Życiem i fajnie wejsc w to bez balastu. Ale do tego po pierwsze potrzeba czasu a po drugie - wybaczenie nie oznacza, ze go przyjmiesz z powrotem albo bedziesz sie przyjaznic z nim (dobre sobie!). Oznacza, ze patrzac na niego bedziesz patrzyla jak na obraz z przeszlosci. Bo w Twoim zyciu beda juz nowe obrazy, niektore duzo fajniejsze. I bedziesz w szoku, ze takie fajne obrazy sa na swiecie:) Uwierz mi, fajne uczucie i niedlugo je poczujesz, jak przezyjesz żałobę. Ale jeszcze chwilka. Patrząc jednak na Twoją siłę i trzeźwość umysłu - to nie tak długo:) Przytulam Cię!!!

31 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-21 11:53:39)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Kilka powyższych zwierzeń jakby utwierdza mnie w tym pzekonaniu, że niektórzy wydają sie być nigdy nie zaspokojeni. Może to wynka z ich osobistego charakteru czy po prostu z jakiegoś nagłego "olśnienia",
ale zadziwia mnie jak się nie docenia tak wielu wartościowych rzeczy w życiu( skoro się jednak chciało tak je spędzać) i ciągle człowiek łaknie więcej i więcej. Bez nowości i emocji co drugi człowiek zaczyna usychać...tfu..!
Za dużo wygód w tym życiu niektórzy mają...Nie komentuję nawet kwestii budowania poczucia własnej wartości na podstawoie adoracji czy uwagi innych..
Ech, szkoda gadać..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

32

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
bagienni_k napisał/a:

Kilka powyższych zwierzeń jakby utwierdza mnie w tym pzekonaniu, że niektórzy wydają sie być nigdy nie zaspokojeni. Może to wynka z ich osobistego charakteru czy po prostu z jakiegoś nagłego "olśnienia",
ale zadziwia mnie jak się nie docenia tak wielu wartościowych rzeczy w życiu( skoro się jednak chciało tak je spędzać) i ciągle człowiek łaknie więcej i więcej. Bez nowości i emocji co drugi człowiek zaczyna usychać...tfu..!
Za dużo wygód w tym życiu niektórzy mają...Nie komentuję nawet kwestii budowania poczucia własnej wartości na podstawoie adoracji czy uwagi innych..
Ech, szkoda gadać..

A nie masz wrażenia, ze to tez kwestia dzisiejszych czasow? Za dobrze nam jest. Owszem, ponarzekajmy na to i siamto. Ale ogolnie mamy w wiekszosci co jesc, nie mamy wojny, nie musimy walczyc o kawalek chleba, faceci nie ida na front walczyc nie wiedzac czy wróca...I caly przekaz do tego - mysl o sobie, masz prawo do szczescia, tylko to sie liczy! Takie spokojne życia jak mamy teraz (mowię ogolnie, bo rozumiem, ze kazdy ma jakies problemy) - nasze babki by uwazaly za szczyt szczescia. Są pralki, odkurzacze, kobiety moga pracowac, nie głodujemy, nie ma wojen, mamy net, na ktorym spedzamy czas klikając głupoty...Ala ta cholerna natura ludzka. Jak jest dobrze - to moze moze byc jeszcze lepiej?? I tak oto mężowie, ktorzy mieli w domu żone, ktora ich kochala i dbała, z ktora sie przyjaznili, ktorzy mieli ogolny zyciowy spokoj - wpadaja na taki dziwny pomysl, ze teraz to jak tak spokojnie to by chcieli wlasnie mniej spokoju big_smile Cos mi sie wydaje, ze ludzie, ktorzy np przeżyli IIWŚ za taki spokoj by oddali wszystko...
Taka luźna refleksja, wracam do pracy big_smile

33 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2020-10-21 13:51:38)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

smile Pain pozamiatalas wszystkie elementy podobnych układanek.
Ja w sobie szukałam też wielu win na jakimś etapie. Teraz po czasie, gdy przeczytałam tu milion historii i w wirtualu i w realu lepiej przyjrzalam się jak funkcjonują inne żony, to myślę sobie o mężu takim jednym tekstem z Wesela.
Kiedyś  Gosia mężowi nie tyle przebaczysz, co zaakceptujesz go jako obcego chłopa,  kogoś z kim masz dziecko i kontakty na jakimś uprzejmym poziomie.
Ale zanim do tego dojdzie trochę czasu upłynie, bo oprócz korzyści przyszłych masz jeszcze olbrzymią stratę..

Chociaz tak z opisu to myślę że się Twój mąż na tamtej Pani ostro poślizgnie smile

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

34

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Coś mi się wydaje, że mąż zrobił straszną głupotę, której będzie żałował. Przyjaciółka go teraz potrzebuje, za jakiś czas może się to zmienić albo pozna kogoś lepszego. Okaże się czym ta relacja faktycznie była i jak wygląda codzienność z nią. Nie rozumiem ludzi, którzy niszczą udany związek, rozwalają rodzinę w zasadzie bez przyczyny, krzywdząc przy okazji bliskich. Bardzo współczuję i uważam, w takiej sytuacji nie ma sensu doszukiwać się na siłę powodów po swojej stronie.

35

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

3 dzieci:) a on sam ma odchowane, ha założę sìę że i ją porzuci.

Gosia jesteś dzielna i bardzo zrównoważona:)

36

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Dlatego ja uważam, że układ żonaty facet + koleżaneczka jest zawsze słaby dla żony. Pracowałam w dużym korpo, niejeden taki układ widziałam typu pan 40+ żalący sie kolezance jak to mu źle, a potem hop do łóżka.

37

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
biankax99 napisał/a:

Dlatego ja uważam, że układ żonaty facet + koleżaneczka jest zawsze słaby dla żony. Pracowałam w dużym korpo, niejeden taki układ widziałam typu pan 40+ żalący sie kolezance jak to mu źle, a potem hop do łóżka.

Zalezy jak na to spojrzeć. W sumie to rodzaj testu:) Jak facet obleje to niewiele wart w sumie i lepiej, ze uwolnił żonę od siebie. Od jakiegos czasu jestem solo, poznałam sporo ludzi po rozwodzie lub w trakcie i powiem Ci, ze nie znam nieszczęśliwej rozwódki big_smile Większość odżywa po uwolnieniu się z małżeństwa, odzyskuje pewność siebie, zajmuje sobą, coś nowego zaczyna  -hobby, wyjazdy. Oczywiscie nie od razu, najpier jest krzywda, ból, płacz...Ale z perspektywy iluś tam lat to uważam, ze to taki mąż więcej stracił - kochającą, wierną i lojalną osobę...Więc wiesz..

38

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

napiszę teraz refleksję która mi akurat w przypadku Gosi się uwidoczniła:  oczywiiście winny jest mąż, bo to on ślubował. ale:  to nie zmienia faktu strasznego charakteru tej kobiety: bierze od kogoś pomoc- z założenia od szczęśliwego męża i ojca i łapie drugą gałąż z marszu..No masakra..

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

39

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
Ela210 napisał/a:

napiszę teraz refleksję która mi akurat w przypadku Gosi się uwidoczniła:  oczywiiście winny jest mąż, bo to on ślubował. ale:  to nie zmienia faktu strasznego charakteru tej kobiety: bierze od kogoś pomoc- z założenia od szczęśliwego męża i ojca i łapie drugą gałąż z marszu..No masakra..

No to tylko pogratulować mężowi jakie cudo upolował:) Zawsze mnie dziwi, że ludziom się wydaje że osoba, która aż tak instrumentalnie potraktowała małżonka po tylu latach razem - wobec nich będzie jakas inna. To miałoby sens gdyby w pakiecie z romansem lobotomię im się robiło big_smile Ale że się nie robi to prędzej czy później z człowieka wyjdzie to, jaki jest i jakie ma spojrzenie na życie, na związki, na siebie etc
Mój mąż mnie zdradzał z podwładną o 10 lat młodszą w mieszkaniu, w którym mieszkała ze swoim ówczesnym narzeczonym. I naprawde, naprawde zastanawiam się dlaczego on uważa, że skoro ona tak "umie" to za X czasu jak już motyle zdechną - kolejny koleś go nie zastąpi. Ale chyba logiki w tym nie ma, hormony wjechały to po prostu szkoda czasu na analizę...

40 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-21 18:01:25)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

To jest niesamowite zjawisko jednak, bo granica między koleżeńśtwem a romansem wydaje się niebotyczna dla tych, którzy w danym momencie są właśnie tak daleko od zdrady, jak Ziemia od Obłoku Magellana. Dopiero, jak się "wpadnie" to sie człowiek orientuje, żę tej granicy nie ma..? smile

Patrząc na przypadek Pain czy Pikupik( i być może Autorki), ich mężowie objawiają się tutaj, jak skończeni idioci, egoistyczni socjopaci, którym chyba się naprawdę coś pomyliło w życiu. Przepraszam za ostry ton, bo to jednak ojcowie Waszych dzieci, ale ciągle drapię się po głowie czym się kierowli dokunująć swoich wyborów i czym się kierowali, rozwalając zgodne życie małżeńśkie w poszukiwaniu jakijś tam przygody, która ma ich dowartościować..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

41

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
PainIsFinite napisał/a:

Od jakiegos czasu jestem solo, poznałam sporo ludzi po rozwodzie lub w trakcie i powiem Ci, ze nie znam nieszczęśliwej rozwódki big_smile Większość odżywa po uwolnieniu się z małżeństwa, odzyskuje pewność siebie, zajmuje sobą, coś nowego zaczyna  -hobby, wyjazdy. Oczywiscie nie od razu, najpier jest krzywda, ból, płacz...Ale z perspektywy iluś tam lat to uważam, ze to taki mąż więcej stracił - kochającą, wierną i lojalną osobę...Więc wiesz..

To ja na napiszę przewrotnie, jaki jest więc sens w małżeństwach wieloletnich, kiedy się po prostu tylko żyje razem bo...(można wyliczać), skoro można rozstać i znów złapać wiatr w żagle, odzyskać pewność siebie radość życia itd. Argumentem niepodważalnym są na pewno dzieci i ich poczucie bezpieczeństwa ale... w ilu takich nieudanych małżeństwach one są ofiarami?
Tak, wiem Pain, że u Ciebie to małżeństwo do końca niby dobrze prosperowało... ale jednak rozminęliście się po drodze. Dla Ciebie jego pracoholizm był czymś naturalnym a on spędzając większość czasu w pracy niż w domu, mając wiele wspólnych tematów z tą obecną swoją, równolegle i tak prowadził inne życie. Jeden popłynie, inny nie.
Ja naprawdę czasem zastanawiam jaki i czyj cel jest w instytucji małżeństwa, w sensie "na zawsze razem w wierności" to wypowiadane często albo w bardzo młodym wielu albo n-ty raz wink
To, że małżeństwo jest przereklamowane to wiem ale rozumiem je wciąż jako instytucję w kontekście wychowywania dzieci, stabilności... tak patrząc ile jest 'nieszczęśliwych' to już sama nie wiem po co są zawierane.
Ja tu nie chcę mówić co lepsze, co gorsze, po prostu piszę o swoich obserwacjach i szczerze? Małżeństwa jako instytucja nijak mnie nie przekonują. Wiadomo, też sądzę po własnych doświadczeniach. Uważam, że moi rodzice powinni byli rozstać dawno temu a nie tkwić przy tej dziwnej instytucji, też związałam z facetem po rozwodzie.

42

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

No gdyby tak było jak piszesz, nie byłoby sensu. Ale masz obraz małżeństwa jako związku gdzie ludzie się żrą. Ale Roxann, tacy ludzie się najczęścxiej nie rozwodzą, chociaż może powinni.
Po latach widzę wady w moim związku, widzę bardziej dopasowanych do mnie mężczyzn, ale nie powiedziałabym, że nasz związek był toksyczny absolutnie nie.
wsród związków znajomych widzę wiele gorszych, uwierz.

A słowa same jak motyle sfruwają z warg i lecą w mrok. Któż nam wesołą piosnkę przysłał, Choć mgła i rzeką płynie kra? Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra! Nadziei maleńka orkiestra, Co pod batutą serca gra!

43 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-10-21 18:49:32)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

W sumie dla niektórych możę nie być różnicy, czy to oficjalnie formalne małżeńśtwo czy nieformalny związek, ale odpowiednio długi..

Z relacji tutaj opisywanych, wiele razy wyłania się ta notoryczna i wręcz obsesyjna pogoń za nowością, gdzie ta nowość to właśnie pragnienie/konieczność poznawania nowych ludzi, czy możę chęć bycia
atrakcyjnym, poprzez robienie wrażenia na osobach przeciwnej płci. Mówię tutaj oczywiście o skali samego zjawiska, jak dla mnie niezrozumiale wysokiej. Jeśli zdecydowana większość populacji( i kobiet i mężczyzn) odczuwa zadowolenie i satysfakcję z okazywanego zainteresowania, to ten głód będzie niezaspokojony. Wciąż potrzeba nowych wrażęń i emocji, związanych z kontaktem z drugim człowiekiem a w szczególności potwierdzania swojej atrakcyjności czy wyjątkowości. Tego chyba do końca życia nie pojmę smile No jestem facetem i czuję się nim smile i raczej nic tego zmieni smile Żaden komplement czy okazja do "popisania się" swoją "męskością". Obserwuję czasami takie podchody czy teatrzyki w wykonaniu facetów, choćby wyrażane poprzez komenatrze w sieci pod zdjęciami niektórych nierzwykle urodziwych Pań( normalne zdjęcia, nie żadne porno czy instagramowe wygibasy) i jedyne co mnie ogarnia to śmiech i zażenowanie.

W takim ukłdzie wiązanie się z jedną osobą wydaje siępozbawione sensu, ale właśnie te pary, które wciąż są dla siebi atrakcyjne i dobrze się im żyje latami, jakoś to muszą utrzymywać..
Wiele przypadków przedstawionych na forum wydaje się być też takimi, gdzie jedno(lub oboje) z partnerów donało niewłaściwego wyboru tylko za późno się o tym dowiedzieli albo coś im tam w życiu się nagle odwidziało..
A może warto się tak porządnie w młodośći wyszaleć, żeby potem marzyć o spokoju i ciepłym, cichym kąciku smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

44

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Bagiennik ,o ciepłym i miłym kąciku to możesz pomarzyć ,ale ma cmentarzu. Wtedy podobnie jak to dzisiaj czytałem w newsach apropo pogrzebu pewnego biskupa będą mogli tu na ziemi wznosić modły za szczęście niebios które ciebie w darze otrzymają. Czujesz blusa?
A tak na poważnie ,to co poniektórym brakuje rozumu i rozsądku. Każdy z nas ma wolną wolę ,jest wolnym człowiekiem ,więc jak sobie pościele ,tak się wyspi. Jedni wolą z przysięgi robić szopki zaś drudzy są na tyle uczciwi i moralni by trzymać zaciśnięte nogi do końca.
W erze gdzie nowinki technologiczne gonią same siebie ,każdy chce mieć najnowszy model telefonu ,samochodu ,żony ,męża ....i to od zaraz ,choćby na wieczne raty. Hasła typu robta co chceta ,wydłużenie życia człowieka .....powoduje zludzenie że jest się wiecznym i mlodym. Niestety ta pogoń za newsem i króliczkiem najczęściej źle się kończy.
Ale to już inna bajka.

45 Ostatnio edytowany przez acine (2020-10-21 19:45:24)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł
Roxann napisał/a:

Ja naprawdę czasem zastanawiam jaki i czyj cel jest w instytucji małżeństwa, w sensie "na zawsze razem w wierności" to wypowiadane często albo w bardzo młodym wielu albo n-ty raz wink
To, że małżeństwo jest przereklamowane to wiem ale rozumiem je wciąż jako instytucję w kontekście wychowywania dzieci, stabilności... tak patrząc ile jest 'nieszczęśliwych' to już sama nie wiem po co są zawierane.
Ja tu nie chcę mówić co lepsze, co gorsze, po prostu piszę o swoich obserwacjach i szczerze? Małżeństwa jako instytucja nijak mnie nie przekonują. Wiadomo, też sądzę po własnych doświadczeniach. Uważam, że moi rodzice powinni byli rozstać dawno temu a nie tkwić przy tej dziwnej instytucji, też związałam z facetem po rozwodzie.

Drugie zdanie jest mysle najciekawsze. W okolo nas obracamy sie w pewnych kregach i nie mozemy generalizowac i mamy tego swiadomosc dlatego tez staramy sie spojrzec szerzej  m in przez to forum. Widzimy w nim cala panorame roznych historii "okolorozwodowych" z poza naszego kregu w ktorym sie obracamy ale dalej nie mamy wiedzy jaka to jest czesc populacji a przeciez to warunkuje nasz sposob postrzegania instytucji malzenstwa i jego powiedzmy funkcjonalnosci ( dla kogo?) czy "wydolnosci". Majac ta wiedze juz znacznie poszerzona dalej jednak nie mozemy wiedziec czy my mowimy o 50 procent populacji czy 5 procent populacji malzenstw. Owszem sa zbierane dane statystyczne ale tam nie ma wcale takich precyzyjnych danych jak by sie to moglo wydawac. Caly czas sie zastanawiam czy to co tutaj czytam i co dzieje sie w moim kregu znajomych to jest to co sie dzieje w 5 procentach zwiazkow czy powiedzmy w 75 procentach? Wtedy majac taka wiedze bysmy mogli stwierdzic ze instytytucja ta jeszcze troche dziala czy juz zupelnie nie dziala bo nie rozwazam nawet opcji ze ona ogolnie dziala prawidlowo. Bardzo wazne tez jest to ze instytucje malzenstwa nalezy zawsze rozpatrywac w kontekscie konkretnego panstwa i prawa w nim fukcjonujacego. Nie tak dawno temu w Danii bardzo zliberalizowano mozliwosci przeprowadzania rozwodow i w rocznikach statystycznych widac tam wyraznie ten nagly skokowy wzrost rozwodow od tamtej liberalizacji co pokazuje ze malzenstwo to sztuczny kostrukt sztucznie utrzymywany normami prawnymi a to jest dosyc ciekawy wskaznik wskazujacy na niefunkcjonalnosc tej instytucji zwlaszcza w obecnych czasach,

46 Ostatnio edytowany przez justa_pl (2020-10-21 20:22:04)

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Ludziom, jak im dobrze, to myślą, że dane im to na zawsze.
Miał Twój mąż wszystko, do czego każdy dąży : dom, kochającą żonę, odchowane już dziecko, spokój, stabilizacje życiową i finansową, znajomych, wspólne hobby... tylko cieszyć się życiem. Ale nie, to za mało. Zniszczył wszystko co zbudował i sobie myśli, że będzie miał jeszcze lepiej - no bo tak mu wszystko przecież dobrze "żarło" to oczywiste, że nadal będzie.
Idzie na 3 dzieci, na czwarte - swoje alimenty - a marzą mu się podróże, rozwój i co tam jeszcze....widział ktoś taką naiwność ( czytaj głupotę ) ?. To dobrze że czuje się na 20 lat, bo wychowywać w sumie czworo dzieci to trzeba mieć siłę jak koń.
Tak mi się kojarzy : "..miałeś chamie złoty róg, został ci się ino sznur..
Bardzo Ci współczuję ale zastanawiam się komu bardziej współczuć.

47

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

PainIsFinite  dziękuję za zrozumienie . Właśnie tak to czuję . I innym również wielkie dzięki . Naprawdę .
Są takie myśli , że to może ja zwariowałam  , ale nie , ja się nie zmieniłam , to on dostał małpiego rozumu ( nie obrażając tych cudownych zwierząt )
Jak pisałam bardzo lubię swoją pracę . Co jakiś czas poznaję nowych wspaniałych ludzi . Z pasjami i duszą artysty .
Wielu  ludzi cierpi z różnych powodów i często ranią ich osoby najbliższe . Nigdy jednak nie zwątpię w to że warto być otwartym dla innych . Warto się uśmiechać mimo iż dusza cierpi . To również dzięki pracy zapominam o tym wszystkim co przeżywam . Dziękuję im wszystkim za to , i choć nie wiedzą za wiele to są , a ja z nimi i to mi wystarcza by odetchnąć .
Żal mi męża . Znam go i z tej dobrej i złej strony . Wiem , że będzie się teraz starał bo nie był złym mężem dla mnie . Ale jak piszecie to co prawdziwe w człowieku zawsze się ujawni . To złe również . Pogubił się niesamowicie . Zagmatwał tak bardzo , że już odkręcić tego się nie da .
Czytałam niedawno post mężczyzny , który zakochał się ( zauroczył ) właśnie w koleżance z pracy . Również miał dobre małżeństwo . Był szczery w tym co pisał bo był anonimowy . I cierpiał . Myślę że i mój mąż tak to czuje . Widziałam to w jego oczach takich bez wyrazu i zapłakanych . Wiem , wybrał ją . Bardzo mnie to boli . Nie jestem nawet w stanie oglądać zdjęć .
Myśl że będzie lepiej , że to wszystko jakoś się poukłada daje mi nadzieję , choć muszę przestać myśleć . Myśleć o nim .
Sama czasem jestem zaskoczona swoimi reakcjami . W sumie , jak na tą sytuację i na mnie staram się realnie na to patrzeć . Jak na razie mam duże wsparcie w córce . Nie rozmawiamy już o tym , bo obie cierpimy ale czujemy że damy sobie radę . Potrzebny jest spokój i czas .

48

Odp: Mąż zakochał się i odszedł

Gosia, jak się czujesz?

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż zakochał się i odszedł

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018