Horror mówisz?Nie normalne życie Adler.Znam babeczki, które związały się z alkoholikami, damskimi bokserami, sadystami i pedofilami.Byle tylko mieć spodnie w domu.Myślisz, że kobiety są lepsze, że bajki o wszystkich macochach wzieły się z kosmosu.Ileż to kobiet zgotowało swoim pasierbom piekło na ziemii?Ze spowodowaniem śmierci włącznie.
Dziecko to pieniądze, dziecko to czas i uwaga, którą mężczyzna poświęcić mógłby kobiecie.I wcale się nie dziwię, że ta jej oczekuje.Utrzymanie dziecka może mocno nadwyrężyć budżet, a zapewnienie mu opieki zupełnie ograniczyć wolność rodziców.I co innego jeśli to jest TWOJE biologiczne dziecko, a co innego obce.Poczytaj wątek "Być tą drugą....." i Mietek też poczytać powinien.
Podobne tematy
Asterka, niektorzy sie lacza z najgorszymi szumowinami z powodu glupoty albo niskiego poczucia wartosci, ale wiekszosc ludzi potrafi rozwaznie wybrac partnerke, ktora nie bedzie huraganem dla dziecka. Ja musze przyznac, ze Twoje czarnowidzkie scenariusze sa po prostu idiotyczne.
Mam 10 lat więcej i dwójkę dzieci. Gdyby się tak złożyło, że zostałbym z nimi sam, to raczej nie szukałbym im nowej "mamusi". Dzieci są dla mnie najważniejsze więc specjalne latanie za jakąś kobietą, z którą można by się związać odpada. Owszem, jeśli złożyłoby się, że jakimś normalnym tokiem życia bym taką spotkał, to czemu nie? Tyle, że i tak oceniałbym na ile wpłynie na moje dzieci, na moje relacje z dziećmi. Jeśli ocena wypadłaby źle, to pa pa nowy związku...
Asterka, niektorzy sie lacza z najgorszymi szumowinami z powodu glupoty albo niskiego poczucia wartosci, ale wiekszosc ludzi potrafi rozwaznie wybrac partnerke, ktora nie bedzie huraganem dla dziecka. Ja musze przyznac, ze Twoje czarnowidzkie scenariusze sa po prostu idiotyczne.
Szumowiny mówisz?Nie noramlni niby ludzie, poznani na portalach randkowych np. i nie z głupoty wzięci czy niskiego poczucia wartości, tylko dlatego bo innych nie było.I tacy sobie szukają samotnych matek.
Moje czarnowidztwo ma POTWIERDZENIE NA 78!!!! STRONACH ATKU O KTÓRYM PISAŁAM.
Jakoś - na całą moją pogodę ducha...
Nie uważam, że większość ludzi potrafi wybrać partnerkę / partnera.
Zdrowo wybrać. A znaczy to wiele.
Wręcz uważam, że jeśli w życiu kilka zdarzeń nie spowodowało, że dany człowiek sam "zaczął myśleć" - to absolutnie nie wybierał partnerów pod kątem "zrealizowania potrzeb swojej rodziny, w tym siebie". Owo "zaczął myśleć" powinnam pogrubić, bo to ma zdecydowanie szersze ujęcie, niż to widać ![]()
Napewno wiele osób już potrafi i robi to zdrowo i rozsądnie. Ale nie większość. Jak czarnowidztwa Asterki wręcz strawić nie mogę, tak przyświadczam. Ale napewno nie jest tak, że Asterka nie ma racji! Ale skąd się to bierze?
To, że tu na forum, ludzie dochodzą do wielu rozsądnych, zdrowych wniosków, nie oznacza, że w realnym życiu statystyka jest podobna. Wręcz chyba odwrotna.
Bo ludzi, którzy chca mieć szerszy pogląd, niż własne "widzimisię" jest dokładnie taki odsetek, jak procent bywających tu na stałe w stosunku do całej populacji. Plus do tego - ile z tych osób wynosi coś wartościowego...
Nie moją rolą jest naprawianie świata. Jak i Mietek, tak każda inna osoba, może, ma prawo - a jesli chce, to wręcz obowiązek, myśleć. Zauważać i rozumieć. Tylko nie każdy tego chce.
Nie sądzę, by dla jakiegokolwiek człowieka z dzieckiem, jedynym adekwatnym partnerem był ktoś, kto dziecko ma i podobne sytuacje życiowe w dorobku. Tak naprawdę liczy się to, co ktoś wyniósł z dotychczasowych własnych doświadczeń życiowych, jaki ma stosunek do świata i ludzi, poziom empatii, typ osobowości, charakter. I w pierwszym kontakcie - to czy dwie osoby "działają na siebie".
Jestem przeciwna ani wprost mówieniu przy pierwszym kontakcie o dziecku (sorki w kolejce do kasy, bo mi ktoś pomógł wypakować zakupy na taśmę, albo zaczepił w kolejcie po lody?), ani w ogóle ukrywaniu tego faktu - chyba że ktoś liczy na krótkie znajomości w celach pościelowych.
Ale kluczem jest zrozumienie, czego się chce, czego się oczekuje i że... ideałów nie ma. Ale nigdy nie powinno się godzić na ranienie naszych uczuć.
Jeśli dla Mietka ważne jest, by jego przyszła partnerka była zarówno jego partnerką, jak i kimś bliskim dla jego dziecka - to właśnie ów "całokształt" osobowości potencjalnej partnerki powinien zawsze brać pod uwagę na równi z własnymi upodobaniami fizycznymi. Zdrowe i rozsądne. Śmiem zaprorokować, iż pierwsza ani dziesiąta napotkana mają prawo nie okazać się tą, która będzie najwłasciwsza i najlepsza dla Was Mietku
Ale równie dobrze może tak być ![]()
Byle by człowiekiem nie powodowały jego niedostatki i deficyty - i tu wchodzi w grę poczucie REALNE własnej wartości. Reszta jest do ogarnięcią
Byle być świadomym i "podświadomym" ![]()
Masz Zabko troche racji. Faktycznie, nie kazdemu, w kazdym momencie zycia, to myslenie sie wlacza, ale z drugiej strony, nie robmy ze swiata targowiska przerazajacych historii. Na pytanie czy Mietek znajdzie fajna kobiete, mozna odpowiedziec, ze duze prawdopodobienstwo jest (przynajmniej ze wzgledu na ilosc kobiet w jednym kraju), a czy wybierze dobrze, to juz zupelnie inna sprawa. Nie znam Autora doglebnie, ale zakladam, ze jezeli pisze tutaj, iz szuka partnerki, absolutnie majac na uwadze swoje dziecko, to bedzie wybieral rozumnie.
Jest roznica pomiedzy swiadomoscia klopotow, ktore moglyby zaistniec, a paranoicznym oczekiwaniem najgorszego.
72 2013-08-15 09:37:50 Ostatnio edytowany przez mietek83 (2013-08-15 09:38:56)
Mam 10 lat więcej i dwójkę dzieci. Gdyby się tak złożyło, że zostałbym z nimi sam, to raczej nie szukałbym im nowej "mamusi". Dzieci są dla mnie najważniejsze więc specjalne latanie za jakąś kobietą, z którą można by się związać odpada. Owszem, jeśli złożyłoby się, że jakimś normalnym tokiem życia bym taką spotkał, to czemu nie? Tyle, że i tak oceniałbym na ile wpłynie na moje dzieci, na moje relacje z dziećmi. Jeśli ocena wypadłaby źle, to pa pa nowy związku...
Zeby było jasne nie szukam nowej mamusi dla swojego dziecka, bo moj syn mame ma!. nie robie nic na siłe aby tylko poznac, Post zadaje pytanie czy potencjalnym partnerkom "przeszkadzają" mężczyzni wychowujący dzieci.
Dobro dziecka stawiam na 1 miejscu i nawet jesli ktos mi sie spodoba do tego stopnia by poznała moje dzicko, ale z jakich powodow go nie zaakceptuje - no to sorry, bede "szukał" dalej partnerki dla siebie.
Post zadaje pytanie czy potencjalnym partnerkom "przeszkadzają" mężczyzni wychowujący dzieci.
Krotkie pytanie - krotka odpowiedz: NIE. Nie przeszkadzaja, a jesli ktorejs tak, to po prostu sie nie zwiazecie. Proste.
W druga strone dziala zreszta identycznie, wbrew mitom o dziecku bedacym odstraszakiem czy kula u nogi.
Powodzenia!!! I napisz jak kogos obiecujacego poznasz;)
mietek83 napisał/a:Post zadaje pytanie czy potencjalnym partnerkom "przeszkadzają" mężczyzni wychowujący dzieci.
Krotkie pytanie - krotka odpowiedz: NIE. Nie przeszkadzaja, a jesli ktorejs tak, to po prostu sie nie zwiazecie. Proste.
W druga strone dziala zreszta identycznie, wbrew mitom o dziecku bedacym odstraszakiem czy kula u nogi.
...
Dokładnie. Różnica polega tylko na tym, że dziewczyn z dzieckiem jest relatywnie znacznie więcej niż facetów.
Dla mnie osobiście, dziecko u potencjalnej partnerki stanowi wyłącznie problem techniczno-logistyczny, nie krytyczny jak np. siano między uszami.
Problemy logistyczno -techniczne mogą tak skomplikować związek, że nie będzie on miał szans na przetrwanie.Nawet w związkach własne dziecko przerywające upojny seks wkurza.Jak musi denerwować cudze uniemożliwiające beztroskie poznawanie się, randki, wyjścia.Wpinające się w rozmowy, strzelające focha i wymagające uwagi cały czas.bo zazdrości.
Kiedy moj obecny partner wprowadzil sie do mnie, corka miala 9 lat a syn 16. Oboje w tzw. "trudnym wieku", oczywiscie na inny sposob trudnym.
Oczywiscie, ze musial minac czas na poznawanie sie obu stron, ale moj partner jest na tyle czlowiekiem ppogodnym, ugodowym i przyjacielskim, ze w mgnieniu oka ich "oswoil". Na pierwsze wakacje, czyli 2 miesiace po tym jak przyjechal do mnie, pojechalismy z cora do Leby na camping i tam naprawde zakochalam sie w nim tak na powaznie. Wlasnie dlatego, ze upal, nie upal, deszcz nie deszcz, zmeczenie czy chec na lenistwo - on cierpliwie bawil sie, gral, wypozyczal cos tam i ujezdal to potem;) z moja corka. Lepiej niz jej biologiczny tata i nieraz lepiej niz ja (nie umiem sie dlugo bawic).
Pomimo zazdrosci o mame i wlasne terytorium, corka nie wyobrazalnie szybko polubila go i calkowicie zaakceptowala. Do tego stopnia, ze wolala zaprosic jego na swoj wystep szkolny niz tate wlasciwego.
Zreszta na wszystkie wakacje jezdzimy razem, wiele weekendow tez spedzamy wspolnie - a z tych wolnych, kiedy syn wyparuje dokads a cora jest u taty mamy podwojna radosc:)).
I znowu sie przechwalam? Nie, opisuje fakty.
Ilu jest takich facetów Muss?Ilu nie mając własnych dzieci (Twój posiadał) potrafi się bawić z dzieckiem.16 letni syn tez go tak od razu zaakceptował?Ja nie pisałam o 9 latkach zresztą tylko małych dzieciach.Któe budzą się w nocy, którym trzeba zorganizować dzień, zapewnić opiekę.Bo Ty od biedy mogłaś zostawić córkę z bratem.
78 2013-08-15 13:47:42 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-08-15 13:50:21)
Ilu jest takich facetów Muss?Ilu nie mając własnych dzieci (Twój posiadał) potrafi się bawić z dzieckiem.16 letni syn tez go tak od razu zaakceptował?Ja nie pisałam o 9 latkach zresztą tylko małych dzieciach.Któe budzą się w nocy, którym trzeba zorganizować dzień, zapewnić opiekę.Bo Ty od biedy mogłaś zostawić córkę z bratem.
Odpowiem najpierw o syunu - w zasadzie od poczatku sie zakolegowali, razem ogladali mecze, jezdzili na hokej, uczyli jazdy samochodem (w odpowiedniej konfiguracji;), milosci synowskiej tu nie ma, bo i dziwne by to bylo ale jest normalne przyjazne zycie pod jednym dachem.
Wiesz, ja 9-latki nie zostawilabym na dluzej niz pare godzin z 16-latkiem. Niby jest odpowiedzialny, ale GDYBY cos sie stalo, ja poszlabym siedziec a conajmniej stracilabym prawa do dzieci. Dopiero jak syn skonczyl 18 zostawilam ich na noc samych.
No i z tym przerywaniem spokojnego snu czy upojnego seksu - wierz mi 9-latka tez potrafi. Ale na ustabilizowanie sie sytuacji potrzeba troszke czasu, cierpliwosci i rozmow z dzieckiem.
Ilu takich mezczyzn? Nie wiem. Ale dla porownania napisze, ze jej biologiczny tata, ktory tez ma dwojke z poprzedniego malzenstwa i z nimi iles tam lat mieszkal, nie potrafil corki nawet na kolana wziac, o zabawie zapomnij.Wiele razy, bedac na wyjazdach sluzbowych, odbieralam telefony od zaplakanej corki, zebym powiedziala tacie, zeby sie z nia pobawil. Na pytanie" a co tata robi" odpowiadala - oglada TV a mnie kazal bawic sie u siebie w pokoju. Jej biologiczny ojciec.
Z obecnym, ktory co prawda dziecko ma, ale nigdy z nim nie mieszkal i doswiadczenia ojcowskiego nie ma, nigdy nie narzekala na nude. Moglam od poczatku wyjechac na 2-3 dni i nie martwic sie o jej posilki, lekcje, zajecia po szkole.
I pomysl teraz Asterko, mlodszy, prawie bezdzietny (w sensie wychowawczym) i obcy - a znalazl sie w roli "ojca" czy opiekuna o 100% lepiej niz biologiczny, z dwojka wczesniejszych dzieci i o sporo starszy.
To tylko pokazuje, ze naprawde nie ma regul w zyciu.
Ach, jest jeszcze jeden plus w wychowywaniu malego dziecka - ono jeszcze nie jest tak awersyjnie nastawione do nowej "mamy" jak dziecko starsze, nastawiane wrogo albo zwyczajnie zazdrosne. Choc i tu bywa roznie.
Nie wiem, czytałem te posty i na prawdę macie problemy...
. Ja nawet preferowal bym kobietę z dzieckiem, mi to kompletnie nie przeszkadza, nie jest to powód dla którego warto taka kobietę odrzucić, przecież każdy ma prawo do bycia kochanym i do milosci i to niezależnie od tego czy to będzie facet czy kobieta z dzieckiem czy dziećmiz Chodź akurat ją preferuje kobiety
.
...Chodź akurat ją preferuje kobiety
.
Francuski piesek. ![]()
sebus napisał/a:...Chodź akurat ją preferuje kobiety
.
Francuski piesek.
Hehe no dzieki, ładne podsumowanie ![]()
witam
Drogie koleżanki jak patrzycie na faceta samotnie wychowującego dziecko? były byście zainteresowane spotkaniami z takim mną? kiedy wam o tym fakcie powiedzieć ze jestem rozwodnikiem z dzieckiem? czas kogoś poznac a zupełnie nie wiem jak!!! nie wiem jak zareaguje płeć piękna na faceta z dzieckiem... co robić?
Jestem w związku malzenskim z mężczyzną ktory samotnie wychowywał dziecko
To ze ma dziecko wiedzialam od samego początku zanim jeszcze weszlam z nim w związek partnerski ,znacznie wczesniej przed prawdziwym zakochaniem (rozwodnikiem nie jest, bo slubu nie bral)
Wzbranialam sie bardzo przed związkiem ze wzgledu na dziecko , staralam sie aby na przyjazni pozostalo,nie chcialam przekraczac granicy, no ale to wszystko wyszlo spoza mojej kontroli, przerodzilo sie w prawdziwy związek a po jakims czasie (nie tak szybko) formalny (cywilny slub)
Nie planowalam nigdy zycia z samotnym ojcem ,a co za tym idzie zycie pod jednym dachem z jego dzieckiem,lecz milosc wzajemna tak byla silna ,że od tego uciec sie nie dało ,coraz dalej to zachodziło nie panujac nad tym
Na mojego mezczyzne narzekac nie moge,zlego slowa o nim nie mozna napisac ani poużalac się.Dopasowani zyciowo jestesmy ,kochamy sie szczerze,choc to ze wychowywal samotnie dziecko nie bylo dla mnie atutem,a ciezki orzech do zgryzienia, zapewne dlatego ze swiadomie sama dzieci nigdy nie chcialam miec ,stąd mój dystans i obawy- w pewnej mierze sluszne i uzasadnione
Nie wiem, czytałem te posty i na prawdę macie problemy...
.
Nie czytalam innych wypowiedzi oprócz glownego tematu ,ale nie umniejszalabym dylematów i rozterek w sprawach związkowych/milosnych. Naprawde warto rozsądnie do tego podchodzic nie mając klapek na oczach niz pozniej komus przykrosc i bol sprawic z powodu zbyt pochopnej decyzji.Cwaniakowaty usmieszek nie namiejscu
przecież każdy ma prawo do bycia kochanym i do milosci i to niezależnie od tego czy to będzie facet czy kobieta z dzieckiem czy dziećmiz
Masz racje ,kazdy ma prawo do milosci i do bycia kochanym niezaleznie od płci czy statusu matki/ojca ale to nie jest tak hoopp siuup na pstrykniecie palca
sebus napisał/a:Nie wiem, czytałem te posty i na prawdę macie problemy...
.
Nie czytalam innych wypowiedzi oprócz glownego tematu ,ale nie umniejszalabym dylematów i rozterek w sprawach związkowych/milosnych. Naprawde warto rozsądnie do tego podchodzic nie mając klapek na oczach niz pozniej komus przykrosc i bol sprawic z powodu zbyt pochopnej decyzji.Cwaniakowaty usmieszek nie namiejscu
Usmieszek sie tyczyl wojen wcześniej prowadzonych, nie chciałem nikomu zrobić przykrości.przecież każdy ma prawo do bycia kochanym i do milosci i to niezależnie od tego czy to będzie facet czy kobieta z dzieckiem czy dziećmiz
Masz racje ,kazdy ma prawo do milosci i do bycia kochanym niezaleznie od płci czy statusu matki/ojca ale to nie jest tak hoopp siuup na pstrykniecie palca
Zdaje sobie sprawę z tego że to nie takie hop siup jak Ty to piszesz ale na pewno autor tematu znajdzie sobie kogoś
. Życzę mu powodzenia ![]()
Witam wszystkich,
chciałabym dodać jedno pytanie do tego bardzo ciekawego wątku (sytuacja opisywana dotyczy także mnie - również wychowuję syna sama). Otóż czy można jeszcze pokochać kogoś innego? Czy da się? Bardzo proszę o wypowiedzi bardziej doświadczone ode mnie osoby. Jestem pół roku po rozstaniu z mężem i na ten moment nie potrafię sobie wyobrazić wspólnego życia nie z nim. Mimo bólu i cierpienia jakie przeszłam (nie zdrada) w małżeństwie nie potrafię o nim zapomnieć i chyba przestać go w głębi serca kochać.
Dlatego moje wątpliwości, czy to w ogóle możliwe, żeby kochać tak samo mocno i niewyobrażalnie po raz drugi?
Witam wszystkich,
chciałabym dodać jedno pytanie do tego bardzo ciekawego wątku (sytuacja opisywana dotyczy także mnie - również wychowuję syna sama). Otóż czy można jeszcze pokochać kogoś innego? Czy da się? Bardzo proszę o wypowiedzi bardziej doświadczone ode mnie osoby. Jestem pół roku po rozstaniu z mężem i na ten moment nie potrafię sobie wyobrazić wspólnego życia nie z nim. Mimo bólu i cierpienia jakie przeszłam (nie zdrada) w małżeństwie nie potrafię o nim zapomnieć i chyba przestać go w głębi serca kochać.
Dlatego moje wątpliwości, czy to w ogóle możliwe, żeby kochać tak samo mocno i niewyobrażalnie po raz drugi?
Da sie, tak natura (czy Bog czy co tam jeszcze) stworzyla czlowieka, ze jest istota elastyczna. Tylko, ze rozwod, to troche tak jak smierc bliskiej osoby, tez potrzebny jest czas na zalobe. Ty pogrzebalas zwiazek i musisz teraz przejsc ten czas godzenia sie ze strata. Tu nie ma co pospieszac zycia tylko na spokojnie zadbaj teraz o swoje poczucie wartosci i o swoj swiat. Na tym etapie, na jakim jestes moglabys albo siebie albo kogos innego skrzywdzic, szukajac powrotu do przeszlosci.
Ale powiem Ci z wlasnego doswiadczenia, a inni pewnie potwierdza, ze czas naprawde leczy rany:) Moze za rok, za dwa albo i kilka ale bedziesz gotowa na nowy zwiazek. Masz to jak w banku. I nie Amber, tylko takim wyplacalnym;).
Kominek - witaj!
Nie wiem, czy można "tak samo mocno i niewyobrażalnie po raz drugi", ale ... sądzę, że można kochać po raz drugi
Nie sądzę, byś aktualnie pół roku po rozstaniu była już otwarta na takie mocne emocje, bo przecież sama mówisz, że zapomnieć na chwilę obecną nie potrafisz. Pomimo cierpienia. Wszyscy, którzy przez to przeszłi, a nie jest to możliwe do uściślenia, jak długo okres tej żałoby trwa - zawsze to indywidualna sprawa - przytwierdzą Ci że można sobie zacząć wyobrażać związek z kimś innym. Ale żałoba napewno temu nie sprzyja. Wiele w naszych emocjach po rozstaniu jest zawsze z przywiązania do drugiego człowieka i z odczucia "bycia z kimś". Teraz nie masz partnera, czujesz się obco i sama. Wspominasz napewno wiele tych dobrych chwil. Byc może czasem one biorą górę nad złymi wspomnieniami.
Żeby móc sobie siebie wyobrazić w relacji - potrzeba być może więcej spokoju ducha, świadomości, że powrót do zakończonej relacji mógłby spowodować jedynie powrót do jeszcze większego cierpienia (chyba, że uważasz, że jest możliwa zmiana). Napewno ciężko się otworzyć na innych ludzi i na to, co zwyczejnie może przynieść życie, jeśli samemu nie przepracuje się ze sobą do cna tego bólu i samemu sobie nie określi - czy ja emocjonalnie z tego przywiązania do człowieka z którym była tyle lat - chcę wyjść, czy też nie chcę, bo gdzieś w głębi siebie uważam, że chcę być tylko z nim...
Każda relacja jest inna
A im człowiek dojrzalszy, bardziej świadomy i trafi na "swojego" partnera, może, a nawet ma prawo okazać się, że będzie to relacja wprost niewiarygodnie mocniejsza, niż wszelkie inne, jakich już doświadczyłaś ![]()
żeby kochać tak samo mocno i niewyobrażalnie po raz drugi?
Łał! Chciałoby się rzec... "Kochać niewyobrażalnie" -- nie wszystkim dane jest to przeżyć, bo wielu idzie przez życie i są w małżeńśtwach, ale tak naprawdę nigdy nie kochali głęboko, myśleli, że taka miłość to tylko w filmie, a w życiu bardziej liczy się partnerstwo.
Wg mnie można drugi raz pokochać... i też "niewyobrażalnie", też tak, że się w nocy nie śpi. Potrzeba czasu, szczęścia.
Do: Mussuka, zabka-k i kenobi:
Dziękuję Wam za odpowiedzi i Wasze przemyślenia.
To nie jest tak, że ja szukam teraz nowej osoby po rozstaniu z mężem. Absolutnie nie. Nie potrafię sobie tego w ogóle nawet wyobrazić i nawet nie chcę. Po prostu mam za dużo czasu na rozmyślanie i wracam do przeszłości i najbardziej przeraża mnie to, że nie wiem czy można przestać kogoś kochać, jeśli się kocha już 12 lat? A nie chciałabym spędzić reszty swojego życia w poczuciu, że nadal w głębi kocham męża, mimo, że od niego odeszłam.
To prawda, że przypominają mi się teraz częściej te dobre chwile niż te, w których płakałam lub cierpiałam. Nie umiem nad tym zapanować, chociaż bardzo się staram. Boję się, że zostanę z tym uczuciem tęsknoty i miłości do niego już na zawsze. Stąd moje wcześniejsze pytanie, czy w życiu KOCHA się tylko jeden raz.
Jeżeli ktoś ma jeszcze jakieś refleksje, swoje zdanie na ten temat, to bardzo proszę o podzielenie się nimi.
żeby kochać tak samo mocno i niewyobrażalnie po raz drugi?
Wg mnie można drugi raz pokochać... i też "niewyobrażalnie", też tak, że się w nocy nie śpi. Potrzeba czasu, szczęścia.
Kenobi trzymam Cie chłopie za słowo .Mam nadzieję,że kiedys tak będzie
witajcie czytalam tak watek i przyznam sie ze mi sie marzy poznac faceta z dzieckiem ostatnio nawet przeszukuje internet ![]()
A czemu właśnie takiego szukasz?
Przy okazji poczytałem sobie cały wątek i trochę jestem zażenowany wypowiedziami w stylu jesteś matką/ojcem z dzieckiem, znajdź sobie partnera z dzieckiem. Wyczuwam w tym spychanie samotnych rodziców na jakiś niechciany margines, to ich dziecko jak jakaś zaraza jest i lepiej niech to się na bezdzietnych nie przeniesie. Czy to jest na prawdę najważniejsze kryterium dobierania partnera? Mam wrażenie, że to jest jakaś fobia, w zasadzie niczym nie uzasadniona. Oczywiście, w pierwszym momencie wybieramy partnera najatrakcyjniejszego pod każdym względem. Tylko że takiego nie ma
Wybieramy więc takiego, który ma jakieś tam dla nas pozytywne cechy. Ja też nie szukam docelowo matki z dzieckiem - ale jeśli spotkam kobietę, która mi się spodoba i będzie mi się z nią świetnie rozmawiać, to przecież jej nie skreślę ze względu na dziecko. Jeśli chodzi o dziecko u kobiety, to pojawiają się u mnie dwie wątpliwości - chciałbym z tą kobietą mieć wspólne dziecko - czy ona jeszcze będzie chciała je mieć? I kwestia druga - ja na pewno pokochałbym to pierwsze dziecko i tu byłby problem, jeśli ono miałoby biologicznego ojca, z którym by się widywało, w tym by mi się było trudno odnaleźć.
A powodów, dla których ktoś bezdzietny chce mieć partnera z dzieckiem jest wiele. Np ktoś jest bezpłodny, albo nie chce mieć potomstwa. Albo po prostu uznał, że to wspaniała osoba i dziecko po prostu jest ![]()
Przy okazji - ludziom chorym proponuję szukać chorych partnerów. Bezrobotnym bezrobotnych. Łysym łysych. I przede wszystkim głupim głupich ![]()
Witam- jako samotna mama z 13 letnim stazem, doloze swoje 3 grosze...
1 nie dziwie sie frustracji asterki, jesli przewinela sie przez portal...poznalam mnostwo panow z portalu, i kazdy twierdzil, ze z dzieckiem, to tylko " niezobowiazujacy romans", bo albo jest jakis tatus, albo nie wiadomo gdzie sie puszczalam...bo obciazenia, itp.( wszyscy panowie byli w zblizonym do mnie wieku, czesto dzieciaci), no, ale ich dzieci byly z mama, a moje bylo przeszkoda...nie- zaden pan nie wszedl w moje zycie, nie chcial...
Jest takie forum, " oszusci na badoo" radze poczytac...co panowie wypisuja o kobietach...
Nawet na tym forun znalazlam wpis o " podstarzalych mamuskach, ktore ludza sie, ze je ktos pokocha"
Z innej beczki- bebili, prostakow i chamow zawsze najlepiej slychac, ( najbardziej rzucaja sie w oczy)
Znam kobiety, ktore nie chca kogos z dzieckiem, takie, ktorym to obojetne, i takie, dla ktorych to jest atut.
Pewnie to dziala w obie strony, i nie mozna generalizowac.
Dlatego do autora: jest mnostwo kobiet, ktore docenia, to, ze sie opiekujesz dzieckiem,
Do asterki- to , ze trafiasz na pustakow, to tylko wina lansowania sie tychze, olej , chodz dumna - rodzicielstwo to nie choroba- to atut.
Rownie dobrze mogliby sie wstydzic panowie 40 + piszacy- dzieci w przyszlosci i podrywajacy 25 letnie panny.
Nigdy w zwiazku nie byli, rodziny nie zalozyli, a teraz probuja nadrobic zaleglosci...lekkoduchy i niebieskie ptaki...
Ludzie sa rozni, roznych trzeba poznac, zeby wyrobic sobie zdanie. Z zachowaniem pewnych srodkow ostroznosci, to poznawanie, moze byc ciekawe i budujace...
Zycze samych pozytywnych doswiadczen..:-)
witam
Drogie koleżanki jak patrzycie na faceta samotnie wychowującego dziecko? były byście zainteresowane spotkaniami z takim mną? kiedy wam o tym fakcie powiedzieć ze jestem rozwodnikiem z dzieckiem? czas kogoś poznac a zupełnie nie wiem jak!!! nie wiem jak zareaguje płeć piękna na faceta z dzieckiem... co robić?
MIETKU !! MYŚLĘ , ŻE JESTEŚ JESZCZE BARDZO MŁODY I DZIECKO NIE STANOWI DLA CIEBIE ŻADNEGO PROBLEMU . SKORO PODJOŁEŚ SIE SAMOTNIE WYCHOWANIA DZIECKA TO TY NIE JESTEŚ JAKIŚ TAM LOVELASEK TYLKO PRAWDZIWY FACET Z J....I TYLKO ZWYCZAJNIE TRAFIŁEŚ NA NIEODPOWIEDNIĄ KOBIETĘ . NIECH ŻAŁUJE !!!
JEŚLI TYLKO O TO CHODZI TO RUSZAJ NA PODBOJE . KOBIETY LUBIĄ ODPOWIEDZIALNYCH FACETÓW .
Będąc młodą dziewczyną bez dzieci nie miałabym najmniejszego zamiaru związać się z facetem z dzieckiem. Jak facet z dzieckiem może wymagać od młodej dziewczyny, przed którą cały świat jeszcze stoi do podboju, by zaczęła niańczyć obce dziecko? To wg mnie egoistyczne ze strony autora. Sam przyczynił się do powstania dzieciaka, to teraz niech ponosi konsekwencje, a nie. Sam nie chce dziewczyny z dzieckiem, bo jemu by taki BAGAŻ nie odpowiadał. Roszczeniowość aż bije od niego, egocentryzm (ewidentna postawa "no żesz jak to możliwe, że młode kobiety bez doświadczeń nie chcą takiego super faceta po przejściach jak ja i nie chcą się poświęcić i zająć moim dzieciakiem??? No niewyobrażalne!)
Egoizm, egoizm, egoizm. Dlaczego dziwicie się użytkowniczkom, które wytykają ten egoizm i roszczeniowość autorowi, a jedynie zarzucaciłybyście to pewnie kobietom bezdzietnym, które nie chciałyby się zainteresować takim facetem?
96 2014-08-31 13:18:24 Ostatnio edytowany przez MissyLady (2014-08-31 13:21:00)
Wg mnie na pewno jako facet z dzieckiem, masz duzo wieksze szanse poznać kobiete która to zaakceptuje niż samotna kobieta z dzieckiem, faceta. Bo jednak faceci sa mniej skłonni do zaakceptowania cudzego dziecka i brania za nie odpowiedzialności, wychowywania go. A kobiety sa jednak duzo bardziej empatyczne co bierze się z tego ze mamy silny instynkt macierzyński i w wiekszości wypadków nie jest to dla niej problem zaakceptować cudze dziecko.
Piękny_nick tak młoda kobieta gówniara, nie dojrzała na pewno by nie zaakceptowała. ale dojrzała kobieta , również po przejściach (ale tez nie koniecznie) nie miała by problemu z takim faktem.
Ja powiem szczerze że sama osobiscie uważam że , jesli bym poznała faceta który by był po przejsciach i sam wychowywał dziecko nie było by to dla mnie problemem.Jesli by by odpowiadał , jako osoba, podzielał moje wartości ,patrzył powaznie na zycie , a nie lekko, miał podobne cele do moich, był odpowiedzialny i dojrzały . to nie było by to dla mnie problemem że juz ma dziecko z poprzedniego związku.
Będąc młodą dziewczyną bez dzieci nie miałabym najmniejszego zamiaru związać się z facetem z dzieckiem. Jak facet z dzieckiem może wymagać od młodej dziewczyny, przed którą cały świat jeszcze stoi do podboju, by zaczęła niańczyć obce dziecko? To wg mnie egoistyczne ze strony autora. Sam przyczynił się do powstania dzieciaka, to teraz niech ponosi konsekwencje, a nie. Sam nie chce dziewczyny z dzieckiem, bo jemu by taki BAGAŻ nie odpowiadał. Roszczeniowość aż bije od niego, egocentryzm (ewidentna postawa "no żesz jak to możliwe, że młode kobiety bez doświadczeń nie chcą takiego super faceta po przejściach jak ja i nie chcą się poświęcić i zająć moim dzieciakiem??? No niewyobrażalne!)
Egoizm, egoizm, egoizm. Dlaczego dziwicie się użytkowniczkom, które wytykają ten egoizm i roszczeniowość autorowi, a jedynie zarzucaciłybyście to pewnie kobietom bezdzietnym, które nie chciałyby się zainteresować takim facetem?
A gdyby ten facet miał zamiast dziecka dajmy na to konia i 3 duże psy. Przecież tym się trzeba cały czas opiekować, wyprowadzać na spacery, doglądać. Dziecko przynajmniej staje się z wiekiem samodzielne, nawet z wiekiem coraz więcej obowiązków domowych samo wypełnia odciążając rodziców. A taki koń, albo psy? Całe życie tylko żrą i sr...ją
Nie bardzo też rozumiem, czemu niby związanie się z tym facetem w jakiś sposób ograniczałoby ją w "podboju świata"? No chyba, że zamierza zostać królową dyskotek, to może faktycznie być problem ![]()
Z tego co wyczytałem, to autor nie negował związania się z kobietą z dzieckiem, ale weź pod uwagę, że wtedy to naprawdę zaczyna się problem z dopasowaniem tego wszystkiego, choćby wspólnych wakacji, zakładając oczywiście, że dzieci widują się też z drugim rodzicem. Nie widzę najmniejszego powodu, żeby miał poszukiwać partnerki celowo wśród matek z dziećmi - przecież to śmieszne. Przede wszystkim powinien poszukiwać partnerki wśród kobiet dojrzałych, odpowiedzialnych i potrafiących dostrzec u mężczyzny wartościowe cechy, a nie wśród księżniczek, co to oczekują, że partner im zapewni "podbój świata", bo samych i na to nie stać. A to, czy taka kobieta będzie miała dziecko, czy nie, to już kwestia drugorzędna.
Oczywistym jest, że dziecko u potencjalnego partnera postrzegamy jako obciążenie, kłopoty itd. Tak samo jak choroby, problemy finansowe itd. Jednak jeśli poznamy inne cechy tej osoby, to może się okazać, że jest ona bardzo wartościowym człowiekiem i wspaniałym materiałem na partnera.
Czy jeśli poznałabyś mężczyznę, który odpowiadałby ci pod względem tak fizycznym, jak i intelektualnym, to w jednej chwili byś od niego odeszła tylko dla tego, że ma dziecko? Prawdopodobnie więc odeszłabyś od niego też i wtedy, gdyby stracił pracę, albo gdyby zachorował przecież to by była przeszkoda w twoim "podboju świata".