rossanka napisał/a:Piegowata'76 napisał/a:To, że decyduję się spróbować, nie znaczy, że nie czuję obaw.
Oprócz tego wszystkiego, co tu napisałam, tkwią we mnie zadry z przeszłości. Pomaga mi, że mam ich świadomość.
To są czasami zupełnie drobne sprawy: na przykład były mąż wyśmiewał to, co mówiłam, moje słownictwo (on był raczej prostym człowiekiem, ja się naczytałam "ksiązków", mówiliśmy różnymi językami), odpychał mnie, gdy przychodziłam się przytulić.
Jest we mnie teraz dużo rezerwy i ostrożności. I ogólnie lęku przed bliskością, mimo iż jej chcę i potrzebuję.Jak tak bardzo chcesz, to zawsze możesz spróbować. Najwyżej nie wyjdzie, jak wyjdą u niego jakieś niefajne cechy.
Trzeba próbować oczywiście w granicach rozsądku.
Bycie samemu to horror, wbrew temu, co piszą ludzie o polubieniu samotności i samorozwoju. Rozwijać to się można i będąc w związku. A samemu dobrze pobyć po rozstaniu, parę miesięcy, może rok, lub dwa, aby się pozbierać. Wieloletnia samotność to nieznośne więzienie i nie znam kogoś, kto dobrowolnie wszedłby w coś takiego. Zwykle jak komuś dobrze samemu to jest po super nieudanej relacji w porównaniu do której samotność wydaje się być wybawieniem. Albo mówi, że jest mnu dobrze samemu, ale niech no pojawi się odpowiednia osoba, do której coś poczuje i przy której mu dobrze, to momentalnie porzuca stan singlostwa. Nie znam przypadku, gdy ktoś, gdy pojawi się ktoś odpowiedni mówi: super osoba z Ciebie , dobrze nam razem , kręcisz mnie fizycznie, chciałbym z Tobą spróbować albo i spędzić nawet resztę życia, ale wiesz, wybieram samotność bo to jest super stan, mogę się rozwijać i życie nie polega na byciu z kimś. Więc sorry, ale chcę być dale j sam, sama.A te wszystkie głosy, poradniki, naucz się być sam - ok, ale to mam wrażenie odnosi się do jakiegoś okresu czasu. Nikt nie powie, pobądź sam 10 lat, to poukłądasz sobie życie i nauczysz się być samemu. Albo 15 lat i dopiero szukaj sobie kogoś. A najlepiej nie szukaj, bo takie rzeczy dzieję się same (niektórym).
Moga byc tez ludzie z typem osobowosci pewnym, lub na granicy zaburzenia osobowosci lub ekstremalnie introwertyczni.
Wtedy moga rzeczywiscie lubic samotnosc (jak ja).
Oczywiscie mowie o braku zwiazku, nie o o braku towarzystwa. Nigdy nie bede samotna poniewaz mam bardzo charakterystyczna przyjazn z kims od wielu lat.Jednak co do normalnych ludzi masz racje. Wydaje mi sie, ze czlowiek nie jest stworzony do zycia bez zwiazku.
O tym piszę. TY lubisz samotność, ale jesteś z kimś. Nie powiedziałaś mu, że chcesz żyć sama. Ten, kto wybiera świadomie życie w pojedynke, musi być rzeczywiście albo skrajnie introwertyczny, ale to tak już chorobowo, albo po tak nieudanym związku, że samotność wydaje mu się super, ale to poprzez porównanie. A nie, że chce być sam.
Ps
Samotna to ja nie jestem, a nawet jak nie ma z kim pogadać, to mam siebie i lubię swe towarzystwo.
Ale to nie związek.