Elu, w cenach rynkowych nie zanadto się orientuję. Ile kosztuje np. naprawa uszkodzonej szafy? Skombinowanie za przysłowiowe dwa piwa palet ze znajomego zakładu, co zresztą spokojnie mogłabym zrobić sama? Itd.
Było już trochę tych prac, nie powiem. Teoretycznie wszystko mogłabym zrobić sama lub z pomocą znajomych, ale wiecie, jakie to ułatwienie, gdy się ochotnik zgłasza. Jednak nie chcę manipulować ani sobą, ani nim.
Zmontował mi przy wprowadzce komodę, półkę na ścianie zawiesił, pomógł zwieźć i przenieść bagaże. Jakoś tam się wykazał, ale wycenić ciężko.
Sam fakt pożyczenia z premedytacją i nieoddania kasy jest wystarczająco podły, a zaufanie ceny nie ma.
Bagiennik (przepraszam za uproszczenie pisowni), też uważam, że związek to sprawa prywatna, tudzież intymna i także uważam za infantylizm przechwalanie się nim na prawo i lewo. Aczkolwiek nic na siłę. Jeśli jesteśmy razem na fajnej wycieczce np. i mam ochotę się tym pochwalić, to dlaczego nie? W końcu z przyjaciółką też się na fotkach pokazuję.
Co do indywidulizmu, mam go w sobie sporo, ale nawet indywidualista potrzebuje ciepła - i to się odzywa w pewnych okolicznościach ze zdwojoną siłą. Właśnie tak jak pisałam: spokój, póki nikogo przy mnie nie ma. Niestety, pomimo negatywnych przesłanek PP nie jest mi obojętny, inaczej byłoby dużo łatwiej.