pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 129 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,081 do 2,145 z 8,335 ]

2,081 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-27 23:44:59)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Mocno ten podział na alfa i beta uproszczony, stereotypowy i umowny. Mnie się alfa kojarzy po prostu z silnym, dominującym charakterem. I tu zależy, co z tym charakterem delikwent zrobi i do czego go użyje.
Gdybym miała opierać się na opisie Foggy'ego, zdecydowanie więcej sympatii budzi we mnie beta. W praktyce obaj mogą być wartościowymi ludźmi - albo wręcz przeciwnie.

Zobacz podobne tematy :

2,082

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Mocno ten podział na alfa i beta uproszczony, stereotypowy i umowny. Mnie się alfa kojarzy po prostu z silnym, dominującym charakterem. I tu zależy, co z tym charakterem delikwent zrobi i do czego go użyje.
Gdybym miała opierać się na opisie Foggy'ego, zdecydowanie więcej sympatii budzi we mnie beta. W praktyce obaj mogą być wartościowymi ludźmi - albo wręcz przeciwnie.

Faceci oceniają kobiety przez pryzmat urody i kobiety postepują podobnie. Wokół przystojniaka jest wianuszek wielbicielek na tej samej zasadzie jak wokół slicznej dziewczyny/kobiety. Lecz związki z takimi osobami są cięzkie. Związek to kompromis, ustępstwo, ale jesli zycie nas nauczyło że to inni ida nam (alfom) na kompromis to my nie musimy. A jak nam nie bedzie pasować to kolejka chetnych jest duża. Oczywisciem, że oparłem sie na stereotypach, tylko jakos te stereotypy jakos mają potwierdzenie w życiu. Oczywiscie jakis % alf to świetni ludzie, tylko że chyb jest to mniejszość.

2,083

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Nie zapominajmy, że są osoby z dość brzydkimi skłonnościami, które hamuje tylko brak pewności siebie lub okazji. Jeśli niektórzy chcą utożsamiać (jak Rumuński) alfę z bad boyem, to kim będzie taki gość, któremu brak tylko pary lub sprzyjających okoliczności? big_smile

A do rzeczy, większość ludzi jest przeciętnych i wiedzie przeciętne życie. I większość jest sparowanych. Gdzie ci milionerzy z ciałem jak z okładki i gdzie te modelki? To są jednostki. A cała reszta to co, w związkach tylko dlatego, że ich partnerom milioner lub modelka się nie trafili, więc brali co się nawinęło? Nie, to nie jest aż tak spłaszczone.
Alfy i bety, sztucznie rozdmuchiwany problem, a każdy ma inne definicje tych typów. Dla jednej możecie być alfą, dla innej betą, w drugą stronę tak samo.
Myślenie takimi podziałami o własnej płci jednak zawsze wskazuje, że na przeciwną ktoś patrzy tak samo. I to jest niepokojące, bo w tym układzie można być tylko absolutny top, albo tańszym zamiennikiem.

2,084 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 00:04:28)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Dodam jeszcze, po przeczytaniu kolejnego postu Foggy'ego, że znaczenie kompromisu bywa zupełnie wypaczone.
Nie jest kompromisem jednostronne ustępstwo. Kompromis to takie porozumienie, gdzie owszem, z czegoś się rezygnuje, ale dążąc do rozwiązania, które zaakceptują obie strony, które obu przyniosą jakieś korzyści większe niż poniesione na ich rzecz ustępstwa.
Co do alfa, mam wrażenie, że Rossanka określiła tak "osobników" obdarzonych cechami, które ceni i niekoniecznie chodziło jej o cechy dominacji czy przywództwa.

P.S. Blichtr pociąga wiele osób, bo to, co powierzchowne, łatwiej dostrzec. Nie wszystkim chce się patrzeć głębiej i szerzej.

2,085

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
niepodobna napisał/a:

Nie zapominajmy, że są osoby z dość brzydkimi skłonnościami, które hamuje tylko brak pewności siebie lub okazji. Jeśli niektórzy chcą utożsamiać (jak Rumuński) alfę z bad boyem, to kim będzie taki gość, któremu brak tylko pary lub sprzyjających okoliczności? big_smile

A do rzeczy, większość ludzi jest przeciętnych i wiedzie przeciętne życie. I większość jest sparowanych. Gdzie ci milionerzy z ciałem jak z okładki i gdzie te modelki? To są jednostki. A cała reszta to co, w związkach tylko dlatego, że ich partnerom milioner lub modelka się nie trafili, więc brali co się nawinęło? Nie, to nie jest aż tak spłaszczone.
Alfy i bety, sztucznie rozdmuchiwany problem, a każdy ma inne definicje tych typów. Dla jednej możecie być alfą, dla innej betą, w drugą stronę tak samo.
Myślenie takimi podziałami o własnej płci jednak zawsze wskazuje, że na przeciwną ktoś patrzy tak samo. I to jest niepokojące, bo w tym układzie można być tylko absolutny top, albo tańszym zamiennikiem.

Tak jest, alfy są endemitami, dlatego rossanka w swoim życiu spotkała ich tylko 8 i chyba o 8 za dużo.

2,086 Ostatnio edytowany przez trx (2019-08-28 08:29:18)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Mnie się osobiście w ogóle pojęcie alfy nie kojarzy z tymi wszystkimi atrybutami typu wypachniony strojniś kolekcjonujacy panienki, jako alfa rozumiem pewien zespół cech osobowości powodujący, że osobnik taki ma cechy pewnego przywództwa społecznego, jakiejś dominacji charakterologicznej w swoim otoczeniu. Widzę w nim też tzw. człowieka sukcesu. Ale to taka prywatna definicja.
Może i często osoby takie mają też duże zaplecze w postaci wielbicieli i wielbicielek i mogą z tego korzystać, ale nie uważam że ktoś z osobowościowym rysem alfy musi z automatu być narcystycznym, pustym kolecjonerem kochanek. Choć tak, pewnie osoby wyczuwajace swoją 'lepszość' często mogą iść taką drogą.

Personalnie wcale nie mam pociągu, przynajmniej w teorii, do czegoś co się określa alfą. Mówię w teorii, bo patrząc na mężczyzn wokół wcale nie wiem, którego można by już podciągnąć pod pojęcie alfy, a którego nie.
A pociągu nie mam bo.. Alfa kojarzy mi się z chęcią silnej dominacji, wręcz apodyktyczności, wyobrażam sobie zaraz że taki typek na każdym kroku mówiłby mi co mam robić i jak mam robić, co mam myśleć. Nie mam chęci dominowania nad kimkolwiek ale też nie lubię gdy ktoś próbuje dominować nade mną.
Swoją drogą zdarzało mi się w relacjach, że chłop próbował dominować wcale alfą w szerszym ujęciu nie będąc, więc takie uprzedzenia że alfa to na pewno będzie taki a beta to na pewno będzie taki są złudne.

P. S. O wiem, dla mnie typowy samiec alfa to np. Putin big_smile wink

2,087 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-28 09:07:22)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
foggy napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Mocno ten podział na alfa i beta uproszczony, stereotypowy i umowny. Mnie się alfa kojarzy po prostu z silnym, dominującym charakterem. I tu zależy, co z tym charakterem delikwent zrobi i do czego go użyje.
Gdybym miała opierać się na opisie Foggy'ego, zdecydowanie więcej sympatii budzi we mnie beta. W praktyce obaj mogą być wartościowymi ludźmi - albo wręcz przeciwnie.

Faceci oceniają kobiety przez pryzmat urody i kobiety postepują podobnie. Wokół przystojniaka jest wianuszek wielbicielek na tej samej zasadzie jak wokół slicznej dziewczyny/kobiety. Lecz związki z takimi osobami są cięzkie. Związek to kompromis, ustępstwo, ale jesli zycie nas nauczyło że to inni ida nam (alfom) na kompromis to my nie musimy. A jak nam nie bedzie pasować to kolejka chetnych jest duża. Oczywisciem, że oparłem sie na stereotypach, tylko jakos te stereotypy jakos mają potwierdzenie w życiu. Oczywiscie jakis % alf to świetni ludzie, tylko że chyb jest to mniejszość.

Raczej mężczyżni tak robią całe życie i młode kobiety.
Z brzydkimi ludżmi też może być ciężkie życie.
Piegowata ma rację, mylisz alfę z badboyem.

Trx założę się, że w prywatnych kontaktach  z kobietami szef wszystkich szefów  u sąsiadów jest mega grzeczny wink

2,088 Ostatnio edytowany przez rossanka (2019-08-28 09:10:01)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
foggy napisał/a:

O i tu Rossanka ujawniła faktyczną przyczyne swojej porażki. Ją interesowaly tylko alfy. Ale alfami wiekszosc kobiet sie interesuje, stąd rossanka była porzucana lub nie potrafiła zainteresowac soba alfy. Dodatkowo ta pogardliwa ocena betów. Przypisywanie im cech będących przeciwienstwem cech alfy. To bład, bety nie są bucami, fajtłapani, nieudacznikami czy niewierni. 90% albo wiecej facetów to bety a rossanka ich do kosza wyrzucila. Beta to facet 'nieokladkowy', czyli wzrost ponizej 180 cm, brak bujnej czupryny, brak przebojowosci lub pewna niesmiałosc w kontaktach z innymi osobami, raczej spokojny introwerdyk, zwykle bez wypasionej fury. Beta natomiast zwykle nie ma długów, jest wierny, chce mu sie chodzic do pracy, wcale nie musi mieszkac z rodzicami czy byc niezaradny. Beta to taki nauczyciel historii w szkole, pracownik biurowy na niekierowniczym stanowisku, elektryk, informatyk, czy motorniczy w tramwaju. Ktos kto nie musi byc przebojowy aby swoja pracę dobrze wykonac. Rossanko - błednie oceniasz facetow, tu Piegowata jest bliższa prawdy.

Podaj konkretny cytat,  w którym miejscu  źle oceniam facetów.

2,089 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-08-28 09:12:04)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
foggy napisał/a:
niepodobna napisał/a:

Nie zapominajmy, że są osoby z dość brzydkimi skłonnościami, które hamuje tylko brak pewności siebie lub okazji. Jeśli niektórzy chcą utożsamiać (jak Rumuński) alfę z bad boyem, to kim będzie taki gość, któremu brak tylko pary lub sprzyjających okoliczności? big_smile

A do rzeczy, większość ludzi jest przeciętnych i wiedzie przeciętne życie. I większość jest sparowanych. Gdzie ci milionerzy z ciałem jak z okładki i gdzie te modelki? To są jednostki. A cała reszta to co, w związkach tylko dlatego, że ich partnerom milioner lub modelka się nie trafili, więc brali co się nawinęło? Nie, to nie jest aż tak spłaszczone.
Alfy i bety, sztucznie rozdmuchiwany problem, a każdy ma inne definicje tych typów. Dla jednej możecie być alfą, dla innej betą, w drugą stronę tak samo.
Myślenie takimi podziałami o własnej płci jednak zawsze wskazuje, że na przeciwną ktoś patrzy tak samo. I to jest niepokojące, bo w tym układzie można być tylko absolutny top, albo tańszym zamiennikiem.

Tak jest, alfy są endemitami, dlatego rossanka w swoim życiu spotkała ich tylko 8 i chyba o 8 za dużo.

Rossanka zdefiniowała, kim jest beta, więc alfa to dla niej chyba przeciwieństwo bety.
Beta to może być: pijak, buc, prostak, typ zdradzający, facet, który w wieku 40 lat mieszka z mamą....
Myślisz, że nie spełniających tych kryteriów jest tak mało? big_smile

2,090

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
trx napisał/a:

Personalnie wcale nie mam pociągu, przynajmniej w teorii, do czegoś co się określa alfą. Mówię w teorii, bo patrząc na mężczyzn wokół wcale nie wiem, którego można by już podciągnąć pod pojęcie alfy, a którego nie.
A pociągu nie mam bo.. Alfa kojarzy mi się z chęcią silnej dominacji, wręcz apodyktyczności, wyobrażam sobie zaraz że taki typek na każdym kroku mówiłby mi co mam robić i jak mam robić, co mam myśleć. Nie mam chęci dominowania nad kimkolwiek ale też nie lubię gdy ktoś próbuje dominować nade mną.
Swoją drogą zdarzało mi się w relacjach, że chłop próbował dominować wcale alfą w szerszym ujęciu nie będąc, więc takie uprzedzenia że alfa to na pewno będzie taki a beta to na pewno będzie taki są złudne.

Podpisuję się pod tym wszystkim.
Jeszcze alfa kojarzy mi się z przekonaniem, że wszystko mu się należy. A zbyt duża pewność siebie faceta w kontakcie z kobietą, zadufanie w sobie, absolutnie nie jest pociągające. Wyłącznie zraża.

2,091

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Mocno ten podział na alfa i beta uproszczony, stereotypowy i umowny. Mnie się alfa kojarzy po prostu z silnym, dominującym charakterem. I tu zależy, co z tym charakterem delikwent zrobi i do czego go użyje.
Gdybym miała opierać się na opisie Foggy'ego, zdecydowanie więcej sympatii budzi we mnie beta. W praktyce obaj mogą być wartościowymi ludźmi - albo wręcz przeciwnie.

A dla mnie alfa, to mężczyzna,  z którym widzę się w życiu,  w znaczeniu,  że mieszkam z nim, podoba mi się to, jakim jest człowiekiem,  dobrze się przy nim czuję i pociąga mnie fizycznie. DLA MNIE TO ALFA, chociaż koleżanki mogą się dziwić,  co ja w nim widzę.
Beta to facet, z którym nie chce dzielić życia,  mogę z nim się tylko co najwyżej umówić po kolezensku do kina, przecież nie  jest potencjalnym mężem każdy napotkany facet.. Ma pozytywne cechy, ale jako całość do głowy mi nie przyjdzie aby to był mój facet..
Nie mieliście nigdy tak, że spotykacie kogoś,  widzicie i jego wady i zalety i mimo wad chcecie z nim być? Przeciez tu się liczy człowiek całościowo,  a nikt nie rozpatruje poszczególnych cech. Owszem, zarówno chamstwo, bucowatosc, jak i ofermowatosc  i  rozmemłanie  - to nie jet pociągające.  Wiecie, o co chodzi.

2,092

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

artościowymi ludźmi - albo wręcz przeciwnie.

A dla mnie alfa, to mężczyzna,  z którym widzę się w życiu,  w znaczeniu,  że mieszkam z nim, podoba mi się to, jakim jest człowiekiem,  dobrze się przy nim czuję i pociąga mnie fizycznie. DLA MNIE TO ALFA, chociaż koleżanki mogą się dziwić,  co ja w nim widzę.
Beta to facet, z którym nie chce dzielić życia, .

Rossanka- big_smile nie odbierz tego żle- ale to cudowny przykład odbierania wszystkiego ze swojej perspektywy-  nigdy nikt Ci o tym nie mówił?

2,093

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Ela210 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

artościowymi ludźmi - albo wręcz przeciwnie.

A dla mnie alfa, to mężczyzna,  z którym widzę się w życiu,  w znaczeniu,  że mieszkam z nim, podoba mi się to, jakim jest człowiekiem,  dobrze się przy nim czuję i pociąga mnie fizycznie. DLA MNIE TO ALFA, chociaż koleżanki mogą się dziwić,  co ja w nim widzę.
Beta to facet, z którym nie chce dzielić życia, .

Rossanka- big_smile nie odbierz tego żle- ale to cudowny przykład odbierania wszystkiego ze swojej perspektywy-  nigdy nikt Ci o tym nie mówił?

A z czyjej perspektywy mam odbierać?

2,094

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Z jakiej chcesz- ale jak tylko ze swojej, to trudniej o nawiązywanie głębszych relacji.

2,095

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Ela210 napisał/a:

Z jakiej chcesz- ale jak tylko ze swojej, to trudniej o nawiązywanie głębszych relacji.

Co ma piernik do wiatraka? Że się tak zapytam.

2,096

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
niepodobna napisał/a:
trx napisał/a:

Personalnie wcale nie mam pociągu, przynajmniej w teorii, do czegoś co się określa alfą. Mówię w teorii, bo patrząc na mężczyzn wokół wcale nie wiem, którego można by już podciągnąć pod pojęcie alfy, a którego nie.
A pociągu nie mam bo.. Alfa kojarzy mi się z chęcią silnej dominacji, wręcz apodyktyczności, wyobrażam sobie zaraz że taki typek na każdym kroku mówiłby mi co mam robić i jak mam robić, co mam myśleć. Nie mam chęci dominowania nad kimkolwiek ale też nie lubię gdy ktoś próbuje dominować nade mną.
Swoją drogą zdarzało mi się w relacjach, że chłop próbował dominować wcale alfą w szerszym ujęciu nie będąc, więc takie uprzedzenia że alfa to na pewno będzie taki a beta to na pewno będzie taki są złudne.

Podpisuję się pod tym wszystkim.
Jeszcze alfa kojarzy mi się z przekonaniem, że wszystko mu się należy. A zbyt duża pewność siebie faceta w kontakcie z kobietą, zadufanie w sobie, absolutnie nie jest pociągające. Wyłącznie zraża.

Czyli z tym Alfa, chodzi tu niektórym o dominację i prestiż pieniężny? Jeśli tak, to jak dla mnie nie każdy, który chce dominować będzie alfa (np agresywny, podpity facet, który chce narzucić swoją wolę - jemu daleko do osoby typu alfa). Prestiż pieniężny - tu zależy, jak ktoś szuka tylko faceta z pieniędzmi, dla niego będzie on alfa. Ale nie każdy bogaty facet jest alfa, może np odziedziczył fortunę i wtedy bogactwo to nie jego zasługa - więc do alfy mu daleko. Albo odziedziczył fortunę, ale przez swoją pracowitość i zaangażowanie ją podwoił - bo tak też może być.

Jakoś w życiu nigdy nie rozpatrywałam, czy ktoś jest alfa czy nie. Patrzyłam tylko, czy mnie interesuje, jak się czuję w jego towarzystwie i jakim jest człowiekiem oraz jak na mnie działa. Nie zastanawiałam się, czy on jest alfa czy gamma czy cokolwiek. Z resztą z przyjażniami tak samo. Nie zastanawiasz się, czy ta kobieta ma takie cechy i takie i dlatego ją lubisz, tylko albo ją lubisz i się przyjaźnicie, albo jej nie lubisz, albo jest ci zupełnie obojętna, chociaż się nie pokłóciłyście, ale między wami nie iskrzy i z koleżeństwa nici.

2,097

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
niepodobna napisał/a:

Rossanka zdefiniowała, kim jest beta, więc alfa to dla niej chyba przeciwieństwo bety.
Beta to może być: pijak, buc, prostak, typ zdradzający, facet, który w wieku 40 lat mieszka z mamą....
Myślisz, że nie spełniających tych kryteriów jest tak mało? big_smile

No bo tak jest. Która chciałaby być z pijakiem? Albo bucem i tak dalej. Jak już rozpatrujecie tak te cechy, to co z tego, że np facet jest złota rączka w domu, kłania się sąsiadom i lubi koty jak np lubi sobie popić a wtedy na dodatek robi się agresywny. I robi tak raz na dwa tygodnie.
Albo jak któryś nie pije, nie pali, nie przeklina, ale ma 40 lat i mieszka z mamą i nie myśli się od niej wynieść, albo jak się wyniesie, to i tak jest nadal liną okrętową związany z mamą, a partnerka jest na drugim miejscu,
Albo jak facet jest niezależny od rodziców, dobrze zarabia, nie pije - ale zdradza i ma baby na boku...
Kombinacji może być tysiące i czasem wystarczy jedna "wada" aby przekreślić wszystkie inne jego zalety.
Ale to już tak hipotetyzuję teraz, co nie znaczy, ze i tak nie bywa.

2,098

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
niepodobna napisał/a:
trx napisał/a:

Personalnie wcale nie mam pociągu, przynajmniej w teorii, do czegoś co się określa alfą. Mówię w teorii, bo patrząc na mężczyzn wokół wcale nie wiem, którego można by już podciągnąć pod pojęcie alfy, a którego nie.
A pociągu nie mam bo.. Alfa kojarzy mi się z chęcią silnej dominacji, wręcz apodyktyczności, wyobrażam sobie zaraz że taki typek na każdym kroku mówiłby mi co mam robić i jak mam robić, co mam myśleć. Nie mam chęci dominowania nad kimkolwiek ale też nie lubię gdy ktoś próbuje dominować nade mną.
Swoją drogą zdarzało mi się w relacjach, że chłop próbował dominować wcale alfą w szerszym ujęciu nie będąc, więc takie uprzedzenia że alfa to na pewno będzie taki a beta to na pewno będzie taki są złudne.

Podpisuję się pod tym wszystkim.
Jeszcze alfa kojarzy mi się z przekonaniem, że wszystko mu się należy. A zbyt duża pewność siebie faceta w kontakcie z kobietą, zadufanie w sobie, absolutnie nie jest pociągające. Wyłącznie zraża.

Czyli z tym Alfa, chodzi tu niektórym o dominację i prestiż pieniężny? Jeśli tak, to jak dla mnie nie każdy, który chce dominować będzie alfa (np agresywny, podpity facet, który chce narzucić swoją wolę - jemu daleko do osoby typu alfa). Prestiż pieniężny - tu zależy, jak ktoś szuka tylko faceta z pieniędzmi, dla niego będzie on alfa. Ale nie każdy bogaty facet jest alfa, może np odziedziczył fortunę i wtedy bogactwo to nie jego zasługa - więc do alfy mu daleko. Albo odziedziczył fortunę, ale przez swoją pracowitość i zaangażowanie ją podwoił - bo tak też może być.

Jakoś w życiu nigdy nie rozpatrywałam, czy ktoś jest alfa czy nie. Patrzyłam tylko, czy mnie interesuje, jak się czuję w jego towarzystwie i jakim jest człowiekiem oraz jak na mnie działa. Nie zastanawiałam się, czy on jest alfa czy gamma czy cokolwiek. Z resztą z przyjażniami tak samo. Nie zastanawiasz się, czy ta kobieta ma takie cechy i takie i dlatego ją lubisz, tylko albo ją lubisz i się przyjaźnicie, albo jej nie lubisz, albo jest ci zupełnie obojętna, chociaż się nie pokłóciłyście, ale między wami nie iskrzy i z koleżeństwa nici.

Zgadzam się. Cechy przywódcze, status materialny, pewne warunki fizyczne (ogólnie dobra kondycja zdrowotna, a nie że np koniecznie metr osimdziesiunt i klata jak szafa trzydrzwiowa) itd. to trochę jakby warunki konieczne lecz niewystarczające wink Choć można drążyć dalej czy np ktoś mający silną pozycję w swojej grupie społecznej, dominujący i władczy, ale biedny, będzie alfą czy nie będzie - moim zdaniem będzie, bo będzie najważniejszy w 'swoim stadzie' czyli w sumie atrybut zamożności jest względny. To są już takie semantyczne dywagacje - co ja właściwie poprzez alfę w świecie współczesnym  rozumiem. Tylko, że to wszystko umowne i... nieistotne, bo na codzień, w relacjach - jak piszesz - człowiek w ogóle nie zastanawia się nad tym. 
No chyba, że ktoś ma jakieś bardzo modelowe preferencje wink

2,099 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 11:37:23)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Rossanko, całkiem po swojemu zdefiniowałaś osobnika alfa. To jest pojęcie rodem z biologii, wystarczy zajrzeć na Wikipedię. Oczywiście jest to rodzaj metafory, ale Twoja interpretacja jest bardzo... swobodna smile

2,100

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Rossanko, całkiem po swojemu zdefiniowałaś osobnika alfa. To jest pojęcie rodem z biologii, wystarczy zajrzeć na Wikipedię. Oczywiście jest to rodzaj metafory, ale Twoja interpretacja jest bardzo... swobodna smile

Oj, dla Rossanki alfa to taki, który jej się podoba i który nie pije wink wink

Przepraszam Rossanko, to nie było złośliwe, bardzo cenię Twoje posty a momentami są one dla mnie rozbrarajaco urocze, jak np trochę przewrotowa (w stosunku do potocznego użycia)  definicja samca alfa smile

2,101 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 11:46:07)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Jakoś w życiu nigdy nie rozpatrywałam, czy ktoś jest alfa czy nie. Patrzyłam tylko, czy mnie interesuje, jak się czuję w jego towarzystwie i jakim jest człowiekiem oraz jak na mnie działa. Nie zastanawiałam się, czy on jest alfa czy gamma czy cokolwiek. Z resztą z przyjażniami tak samo. Nie zastanawiasz się, czy ta kobieta ma takie cechy i takie i dlatego ją lubisz, tylko albo ją lubisz i się przyjaźnicie, albo jej nie lubisz, albo jest ci zupełnie obojętna, chociaż się nie pokłóciłyście, ale między wami nie iskrzy i z koleżeństwa nici.

Nie chodzi o zastanawianie się, analizy i zero spontaniczności, ale czasami potrzebujemy coś zaobserwować i wyciągnąć wnioski (np. pewna moja koleżanka stwierdziła, że coś ją ciągnie do sk...synów wink ), by skorygować swoje zachowania, wychwycić mechanizmy.
Jeśli piekę ciasto i dobrze mi wychodzi, robię to niemal automatycznie, ale gdy za każdym razem mam zakalec, to szukam przyczyn. Może piekarnik popsuty, a może ja coś sknociłam?

2,102

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Rossanko, całkiem po swojemu zdefiniowałaś osobnika alfa. To jest pojęcie rodem z biologii, wystarczy zajrzeć na Wikipedię. Oczywiście jest to rodzaj metafory, ale Twoja interpretacja jest bardzo... swobodna smile

Bo chodzi o jednostkę. Ważne, by z kims było dobrze w życiu i aby byc z tym kimś sobą.
Ja się domyślam o co chodzi w tym Alfa. Tu chodzi o to, że alfa, to bogaty, biznesmen, kasiasty, właściciel firmy, wysoki, minimum metr 80t, przystojny, z klatą i kaloryferem na brzuchu, zabierający kobietę na Bora Bora albo rafę koralową do Australii - ta dyskusja zmierza do tego, że kobiety lecą na status i wygląd. A co jeśli ten Alfa z przykładu, jest dodatkowo inteligentny, czuły, wierny itd? Ludzie są różni.  I ten bogaty Adonis alfa może być naprawdę swietnym partnerem jak i zwykłym chamem i bucem. Tak samo jak mężczyzna z drugiegop krańca szali finansoeo-wyglądowej - niski i gruby, z pensją 3tys, moze być świetnym człowiekiem i partnerem, jak również może też być chamem i bucem - tylko wtedy brak powidzenia wytłumaczy sobie brakiem pieniędzy i modelowego wyglądu.
Poza tym tak tu piszecie o tych alfa, wysokich, zamożnych - z jachtami i wypadami odrzutowcem. Ja osobiście żadnego takiego nie znam. Jedynie z telewizji. Ale jeżeli jakaś kobieta faktycznie poleci jedynie na wygląd i jedynie na kasę i pozycję społeczną, to taki mężczyzna nie jest przecież bezwolnym żuczkiem, może ją odrzucić. Przecież jako pan Alfa może wybierać i przbierać w kobietach. smile

2,103 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 11:53:02)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

W życiu się nie zgodzę, że alfa to kasiasty i wysoki. Może być goły i wesoły kurdupel, ale nie szara mysz siedząca w kącie, tylko człowiek z inicjatywą, wyrazisty i przywódczy, taki, co to w grupie od razu go widać i słychać.

2,104

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
trx napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Rossanko, całkiem po swojemu zdefiniowałaś osobnika alfa. To jest pojęcie rodem z biologii, wystarczy zajrzeć na Wikipedię. Oczywiście jest to rodzaj metafory, ale Twoja interpretacja jest bardzo... swobodna smile

Oj, dla Rossanki alfa to taki, który jej się podoba i który nie pije wink wink

Przepraszam Rossanko, to nie było złośliwe, bardzo cenię Twoje posty a momentami są one dla mnie rozbrarajaco urocze, jak np trochę przewrotowa (w stosunku do potocznego użycia)  definicja samca alfa smile

Dla mnie wszyscy Ci z przeszłości (tych powiedzmy 8miu), to byli właśnie mężczyźni alfa. Ale dla innych kobiet, mogli oni być całkiem nieinteresujący i przeciętni. Tylko, ze mnie moje zdanie interesuje, bo ja mam z tym człowiekiem żyć, a nie koleżanki. NIestety ja dla niech nie byłam jak widać Alfą big_smile

Poza tym, szczerze, to znacie właśnie takich bardzo bogatych,ale nie, ze ktoś zarabia 15 tys miesięcznie, ale naprawdę bardzo bogatych, właścicieli dużych firm, właścicieli kilku willi, jachtów, naprawdę obrzydliwie bogatych, a na dodatek super przystojnych, wysokich, wyrzeźbionych mężczyzn? Bo ja osobiście żadnego. Jedynie widuję takich w tV albo w filmach big_smile

2,105

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

W życiu się nie zgodzę, że alfa to kasiasty i wysoki. Może być kurdupel, który do kasy doszedł dzięki cechom alfa (a więc energia i inicjatywa). Równie dobrze może być goły i wesoły. Nie chodzi  o zewnętrzne atrybury, bo to ewentualnie może być rezultat.

Toć to samo piszę, tylko nikt tego nie kuma big_smile Dla każdej inny facet będzie interesujący i pociągający i sprawi, ze inni naokoło nie będą istnieli. I dla niej ten jej partner będzie alfa.

2,106 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 12:00:58)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

I dla niej ten jej partner będzie alfa.

Ale to zupełnie nie o to chodzi. To swoją drogą.
Według Twojego kryterium, to ja też tylko alfa chcę wink
Ale obiektywnie on może wcale alfą nie być.

2,107

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

W życiu się nie zgodzę, że alfa to kasiasty i wysoki. Może być kurdupel, który do kasy doszedł dzięki cechom alfa (a więc energia i inicjatywa). Równie dobrze może być goły i wesoły. Nie chodzi  o zewnętrzne atrybury, bo to ewentualnie może być rezultat.

Toć to samo piszę, tylko nikt tego nie kuma big_smile Dla każdej inny facet będzie interesujący i pociągający i sprawi, ze inni naokoło nie będą istnieli. I dla niej ten jej partner będzie alfa.

Jak nie kuma? smile
Pisałam to samo.

2,108

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

W życiu się nie zgodzę, że alfa to kasiasty i wysoki. Może być kurdupel, który do kasy doszedł dzięki cechom alfa (a więc energia i inicjatywa). Równie dobrze może być goły i wesoły. Nie chodzi  o zewnętrzne atrybury, bo to ewentualnie może być rezultat.

Toć to samo piszę, tylko nikt tego nie kuma big_smile Dla każdej inny facet będzie interesujący i pociągający i sprawi, ze inni naokoło nie będą istnieli. I dla niej ten jej partner będzie alfa.

Kiedyś była sytuacja, że koleżanka mamy miała córkę- nauczycielka 37 lat i ta koleżanka przyjechała się spytać, czy u nas w rodzinie nie ma do wyswatania jakiegoś kawalera, na co moja mama "to już po ptakach, te 37 lat"
Ja natomiast tak nie uważam, bo moja mama ma specyficzne poglądy na świat
Moja korepetytorka od francuskiego wyszła za mąż w wieku lat 39 albo 40. Mama mojej koleżanki brała ślub w wieku lat 49 albo 50. Co prawda w obu przypadkach były to drugie małżeństwa, no ale co za różnica, chodzi o wiek. Można w tym wieku jeszcze poznać mężczyzn jak widać. Na dodatek obie ww kobiety miały dzieci, więc były w gorszej sytuacji niż Ty
Może zapisz się do jakiegoś klubu sportowego na lekcje sportu? Może tam kogoś poznasz? Sport to dużo facetów z tego co widzę

2,109

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Nic nie poradzę, że jak słyszę o dziecku jako przeszkodzie w tzw. ułożeniu sobie życia, to mnie podnosi. Nigdy, przenigdy nie poskarżę się, że nie związałam się z nikim, bo mam dziecko, nigdy nie powiem, że moja sytuacja jest gorsza, bo mam dziecko. Mój syn jest moim skarbem, a nie jakąś tam "przeszkodą". Jeśli z jego powodu ktoś mnie odrzuca, to ja jego tym bardziej.

2,110

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:
rossanka napisał/a:

I dla niej ten jej partner będzie alfa.

Ale to zupełnie nie o to chodzi. To swoją drogą.
Według Twojego kryterium, to ja też tylko alfa chcę wink
Ale obiektywnie on może wcale alfą nie być.

Dla Ciebie będzie on Alfa.  A co Cię obchodzi zdanie innych, dla nich on może być Gamma i co z tego?

Niepodobna-  jeśli też to tak rozumiesz, to ok. Najważniejsze nie wiązać się z kimś na siłę,  że strachu przed samotnością albo że strachu bycia gorszym.

2,111 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 14:22:06)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Dla Ciebie będzie on Alfa.  A co Cię obchodzi zdanie innych, dla nich on może być Gamma i co z tego?

Mniejsza już o ten cały alfabet, ale alfa czy gamma, czy insza omega to nie są cechy subiektywnie oceniane, tylko fakty jak np. kolor włosów czy wzrost. To że ja kogoś wybieram i cenię nikogo alfą ani omegą nie czyni.

2,112

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dla Ciebie będzie on Alfa.  A co Cię obchodzi zdanie innych, dla nich on może być Gamma i co z tego?

Mniejsza już o ten cały alfabet, ale alfa czy gamma, czy insza omega to nie są cechy subiektywnie oceniane, tylko fakty jak np. kolor włosów czy wzrost. To że ja kogoś wybieram i cenię nikogo alfą ani omegą nie czyni.

Bo jedno to to, że ja kogoś widzę jako super hiper, a drugie - jakie on ma cechy obiektywnie.
Rossanka mówi o pierwszym a część z nas, w tym ja, bardziej o drugim.

Wydaje mi się, że jesteś Rossanko mocno totalna w swoich upodobaniach i wyborach i stąd piszesz to, co piszesz. Albo ktoś Ci się podoba w pełnym wymiarze i widzisz tam swoją 'alfę', albo ktoś nie jest wg Ciebie tak stuprocentowo porywający i wtedy bez względu na ewentualne pozytywne cechy nie ma szans na związek. A może tylko tak odczytuję Twoje słowa, bo ja tak mam.
Zastanawiam się nad tym nieraz i wydaje mi się, że czasem ludzie jednak dobierają się nieco inaczej. Nawet mi o tym opowiadają. Patrzą może bardziej na to czego potrzebują, czy dana osoba może im to dać i są w stanie zaakceptować taki związek, nie widząc w partnerze, przynajmniej z początku, żadnej  Alfy.

2,113

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
trx napisał/a:

Wydaje mi się, że jesteś Rossanko mocno totalna w swoich upodobaniach i wyborach i stąd piszesz to, co piszesz. Albo ktoś Ci się podoba w pełnym wymiarze i widzisz tam swoją 'alfę', albo ktoś nie jest wg Ciebie tak stuprocentowo porywający i wtedy bez względu na ewentualne pozytywne cechy nie ma szans na związek. A może tylko tak odczytuję Twoje słowa, bo ja tak mam.
Zastanawiam się nad tym nieraz i wydaje mi się, że czasem ludzie jednak dobierają się nieco inaczej. Nawet mi o tym opowiadają. Patrzą może bardziej na to czego potrzebują, czy dana osoba może im to dać i są w stanie zaakceptować taki związek, nie widząc w partnerze, przynajmniej z początku, żadnej  Alfy.

Niezupełnie,  ja widzę w tych"Alfa "też wady, nie widzę ich jako nieskazitelnych  manekinów,  ale mimo tego, są dla mnie osobami, z którymi chciałabym  się bardziej poznać,  a w przyszłości,  kto wie, może byłby to kojarzy partner. Albo i nie, bo też za jakiś czas przy blizszym poznaniu,  wyszloby, źe nam jednak nie po drodze. Ale do tego etapu nigdy nie dochodzi.
Rozumiesz, tu się wszystko kończy zaraz na początku.  Zanim się zacznie.  Co z tego, że ktoś mi się podoba, że mi odpowiada, jak ja mu nie , przecież mu nie zapłacę aby chciał się ze mną pospotykac  big_smile

2,114

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Niezupełnie,  ja widzę w tych"Alfa "też wady, nie widzę ich jako nieskazitelnych  manekinów

Nie miałam na myśli nie widzenia wad, tylko pewną....nieelastyczność w byciu na tak lub na nie. smile

rossanka napisał/a:

Rozumiesz, tu się wszystko kończy zaraz na początku.  Zanim się zacznie.  Co z tego, że ktoś mi się podoba, że mi odpowiada, jak ja mu nie , przecież mu nie zapłacę aby chciał się ze mną pospotykac  big_smile

Wiem, mam analogicznie smile
I tak bardzo jak chcę tych, którzy nie chcą tak bardzo nie chcę tych, którzy chcą wink

2,115

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Ostatnio z kim nie gadam to każdy mówi, że to kobiety podrywają facetów a nie faceci kobiety... Jprd co z tym światem się porobiło? wink Ja się za następną biorę bo mi się spodobała big_smile Ot, życie kawalera wink

2,116

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Harvey napisał/a:

Ostatnio z kim nie gadam to każdy mówi, że to kobiety podrywają facetów a nie faceci kobiety... Jprd co z tym światem się porobiło? wink Ja się za następną biorę bo mi się spodobała big_smile Ot, życie kawalera wink

Tak w zachodniej Europie było od dawna. Tylko w Polsce jakoś tak panie nauczone żeby czekać aż jakiś królewicz zapuka do wrót zamku i poprosi księżniczkę o możliwość poznania jej.

2,117

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
Harvey napisał/a:

Ostatnio z kim nie gadam to każdy mówi, że to kobiety podrywają facetów a nie faceci kobiety... Jprd co z tym światem się porobiło? wink Ja się za następną biorę bo mi się spodobała big_smile Ot, życie kawalera wink

Tak w zachodniej Europie było od dawna. Tylko w Polsce jakoś tak panie nauczone żeby czekać aż jakiś królewicz zapuka do wrót zamku i poprosi księżniczkę o możliwość poznania jej.

Już się wyleczyłam ze zdobywania facetów.
Z doświadczenia wiem, że jeżeli mężczyzna sam nie "zdobywa"(nie dąży do rozmowy, kontaktu, numeru telefonu, nie proponuje spotkania, to wcale nie znaczy, że jest onieśmielony, czy ogólnie nieśmiały, czy zapracowany, czy nie widzi zainteresowania kobiety, po prostu jest NIEZAINTERESOWANY. Jak jest zainteresowany, to nawet największa "gapa" i "nieśmiałek" - spokojna głowa, nagle jakimś cudem się ośmiela.
Miałam w przeszłości sytuacje, gdzie właśnie wykonywałam te kroki w celu "zdobycia", po namowach znajomych, że teraz kobieta moze wykonać krok, czasy się zmieniły, mamy równouprawnienie. Mi jednak coś nie pasowało, mówiłam, ze nie, że widać nie jest zainteresowany, inaczej sam by już dawno zadziałał, bo ja dawałam zielone światło.
Koniec końców dawałam się namówić znajomym, wykonywałam pierwszy krok i we wszystkich tych przypadkach, panowie byli (jak podskórnie czułam) całkowicie niezainteresowani. Jednak mam jeszcze tą intuicję.

2,118

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
trx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Rozumiesz, tu się wszystko kończy zaraz na początku.  Zanim się zacznie.  Co z tego, że ktoś mi się podoba, że mi odpowiada, jak ja mu nie , przecież mu nie zapłacę aby chciał się ze mną pospotykac  big_smile

Wiem, mam analogicznie smile
I tak bardzo jak chcę tych, którzy nie chcą tak bardzo nie chcę tych, którzy chcą wink

Witaj w klubie zatem smile
Ale to frustrujące na dłuższą metę.

2,119

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Zgadzam się z Rossanką. Mogłabym pierwsze kroki robić jakby to jakikolwiek sens miało.

2,120

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
trx napisał/a:

Zgadzam się z Rossanką. Mogłabym pierwsze kroki robić jakby to jakikolwiek sens miało.

Ale popatrz, podświadomie się często wie, czy się podoba czy nie, prawda?

2,121 Ostatnio edytowany przez Peter4x (2019-08-28 20:22:29)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Miałam w przeszłości sytuacje, gdzie właśnie wykonywałam te kroki w celu "zdobycia", po namowach znajomych, że teraz kobieta moze wykonać krok, czasy się zmieniły, mamy równouprawnienie. Mi jednak coś nie pasowało, mówiłam, ze nie, że widać nie jest zainteresowany, inaczej sam by już dawno zadziałał, bo ja dawałam zielone światło.
Koniec końców dawałam się namówić znajomym, wykonywałam pierwszy krok i we wszystkich tych przypadkach, panowie byli (jak podskórnie czułam) całkowicie niezainteresowani. Jednak mam jeszcze tą intuicję.

Oczywiście są pewne granice których się nie przekracza. Czasami "zielone światło" wystarcza aby się przekonać. Ważne tylko aby ono zawsze było wyraźne.

rossanka napisał/a:

Ale popatrz, podświadomie się często wie, czy się podoba czy nie, prawda?

To zależy od zachowania drugiej osoby smile

2,122 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 21:01:59)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Nie lubię takiego schematycznego, sztywnego podejścia. Nie widzę nic złego w przejęciu inicjatywy przez kobietę, byle z wyczuciem, kulturalnie - czego oczekuję również od mężczyzn. Granicą jest tu dla mnie komfort psychiczny, zgoda z samą sobą. Nie mam zwyczaju pchać się tam, gdzie mnie nie chcą, więc jeśli nie widzę zainteresowania, odpuszczam.
Zdarzało mi się np. proponować Sąsiaduniowi wyjście na jakąś imprezę w mieście czy w bibliotece na przykład (nasza biblioteka organizuje ciekawe imprezy i spotkania), ale że Sąsiadunio konsekwentnie odmawiał (zresztą zawsze kulturalnie), dałam sobie spokój. Nie mam o to do niego pretensji ani nie czuję się upokorzona. Nikt nie ma obowiązku ochoczo aprobować moich propozycji.

Jednakże oczekiwania niektórych mężczyzn, że oni będą łaskawie przyjmować zaloty i adorację tańczących wokół nich kobiet, mocno mnie zniesmaczają. Nie zamierzam tego robić, aż tak zdesperowana nie jestem.

Najfajniej by było, gdybyśmy byli ludźmi po prostu. Bez tych wszystkich gierek i kalkulacji.
Szkoda, że w praktyce to nie takie łatwe.

2,123

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Miałam w przeszłości sytuacje, gdzie właśnie wykonywałam te kroki w celu "zdobycia", po namowach znajomych, że teraz kobieta moze wykonać krok, czasy się zmieniły, mamy równouprawnienie. Mi jednak coś nie pasowało, mówiłam, ze nie, że widać nie jest zainteresowany, inaczej sam by już dawno zadziałał, bo ja dawałam zielone światło.
Koniec końców dawałam się namówić znajomym, wykonywałam pierwszy krok i we wszystkich tych przypadkach, panowie byli (jak podskórnie czułam) całkowicie niezainteresowani. Jednak mam jeszcze tą intuicję.

Oczywiście są pewne granice których się nie przekracza. Czasami "zielone światło" wystarcza aby się przekonać. Ważne tylko aby ono zawsze było wyraźne.

Co znaczy dla Ciebie "wyraźne zielone światło'?


Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale popatrz, podświadomie się często wie, czy się podoba czy nie, prawda?

To zależy od zachowania drugiej osoby smile

No właśnie, a to działa na podświadomość.

2,124

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Nie lubię takiego schematycznego, sztywnego podejścia. Nie widzę nic złego w przejęciu inicjatywy przez kobietę, byle z wyczuciem, kulturalnie - czego oczekuję również od mężczyzn. Granicą jest tu dla mnie komfort psychiczny, zgoda z samą sobą. Nie mam zwyczaju pchać się tam, gdzie mnie nie chcą, więc jeśli nie widzę zainteresowania, odpuszczam.
Zdarzało mi się np. proponować Sąsiaduniowi wyjście na jakąś imprezę w mieście czy w bibliotece na przykład (nasza biblioteka organizuje ciekawe imprezy i spotkania), ale że Sąsiadunio konsekwentnie odmawiał (zresztą zawsze kulturalnie), dałam sobie spokój. Nie mam o to do niego pretensji ani nie czuję się upokorzona. Nikt nie ma obowiązku ochoczo aprobować moich propozycji.

Właściwie dlaczegho Wam nie wyszło (przyznam, ze jakoś nie doczytałam, a chyba nie ma już tamtego wątku). Bo był jeszcze pan Pomocnik i Pan Meczowy? Czy pan Meczowy to Sąsiadunio?

2,125 Ostatnio edytowany przez Peter4x (2019-08-28 21:15:12)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Co znaczy dla Ciebie "wyraźne zielone światło'?

Częsty kontakt wzrokowy, uśmiech gdy go widzisz, sama o coś zapytasz czy podtrzymasz rozmowę, jakaś delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie, oczywiście jak masz długie. Też sposób ubierania, może nie do końca wyzywający ale podkreślający urodę. Hmm no wiesz, ja ekspertem w tych dziedzinach raczej nie jestem wink

rossanka napisał/a:
Peter4x napisał/a:

To zależy od zachowania drugiej osoby smile

No właśnie, a to działa na podświadomość.

Może i na podświadomość też, chociaż bardziej wydaje mi się że na samą świadomość, bo jesteśmy w stanie to wychwycić i ocenić od razu.

2,126

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Nie Rossanko, ja nie umiałam ocenić ani nawet przeczuć podskórnie. Zgadzam się jednak z tym, że jeśli chłop nie czyni podrygów by znajomość rozwijać, to znaczy że zainteresowany nie jest i nie będzie i nie ma co się szpagacić.

Piegowata, ja się zgadzam, że kobieta ostatecznie też człowiek i jak ma ochotę kogoś zaprosić na kawę czy imprezę to fajnie jeśli to zrobi. Jak ktoś nie przyjdzie to nie jest to faktycznie sromotne upokorzenie. Jedynie bazując na własnych doświadczeniach, dość dawnych wprawdzie, nie mam już na to obecnie ochoty. Może jeszcze zmienię zdanie, obecnie nawet nie patrzę w stronę tych, którzy mogliby mnie potencjalnie interesować

2,127 Ostatnio edytowany przez trx (2019-08-28 21:28:29)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Co znaczy dla Ciebie "wyraźne zielone światło'?

Częsty kontakt wzrokowy, uśmiech gdy go widzisz, sama o coś zapytasz czy podtrzymasz rozmowę, jakaś delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie, oczywiście jak masz długie. Też sposób ubierania, może nie do końca wyzywający ale podkreślający urodę.

Masakra takie dyrdymały, ja to lubię 0 albo 1 smile

Edit : przepraszam za post pod postem! W afekcie.. sad

2,128 Ostatnio edytowany przez Peter4x (2019-08-28 21:34:25)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
trx napisał/a:
Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Co znaczy dla Ciebie "wyraźne zielone światło'?

Częsty kontakt wzrokowy, uśmiech gdy go widzisz, sama o coś zapytasz czy podtrzymasz rozmowę, jakaś delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie, oczywiście jak masz długie. Też sposób ubierania, może nie do końca wyzywający ale podkreślający urodę.

Masakra takie dyrdymały, ja to lubię 0 albo 1 smile

Edit : przepraszam za post pod postem! W afekcie.. sad

Dla niektórych dyrdymały a dla innych klucz do sukcesu. wink

Szczególnie ta delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie jak przyjaciele. Zapewniam że to na facetów działa. Chociaż z tego co wyczytałem w necie (bo sam kiedyś szukałem) oznacza to że kobieta czuje się swobodnie w towarzystwie takiego faceta i niekoniecznie coś więcej.

2,129

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Właściwie dlaczegho Wam nie wyszło (przyznam, ze jakoś nie doczytałam, a chyba nie ma już tamtego wątku). Bo był jeszcze pan Pomocnik i Pan Meczowy? Czy pan Meczowy to Sąsiadunio?

To trzy rózne osoby. Przewinęli się przez moje życie, gdy pisałam na "Błędzie w myśleniu" - netkafejce, która z jakichś powodów zniknęła z forum, więc o nich pisałam.
Czemu nie wyszło?
Sąsiadunio jakiś za mało był zdecydowany po prostu, zresztą to człowiek o specyficznej osobowości, nie chcę jednak o tym pisać. Jest bardzo w porządku, diabelnie przystojny i jesteśmy dziś życzliwymi sobie znajomymi. Poznaliśmy się przez Badoo i okazało się, że mieszkamy tuż obok siebie (byłam nowa na osiedlu).
Meczowy zakręcił się koło mnie, gdy mu moja Ulubiona Sąsiadka dała kosza. Zrobił to jednak z gracją słonia w składzie porcelany, coś mu totalnie odbiło, prawdopodobnie pod wpływem piwka, które lubi. W końcu sam się wycofał, widząc moje reakcje. Nie mam dziś wątpliwości, że nie byłam dla niego "tą" kobietą, chodziło tylko i wyłącznie i przede wszystkim o seks, którego mu brakowało. Dogadaliśmy się jednak i nasze koleżeńskie relacje są poprawne.
Pan Pomocnik zgłosił się do mnie, bo potrzebowałam fachowej pomocy w nowym mieszkaniu i napisałam o tym na Facebooku. To znajomy mojego b. męża. Byłby świetnym facetem, gdyby nie jego nieuczciwość i zaglądanie do kieliszka - a raczej tzw. piersiówek, co tam kieliszek. Przekonawszy się o tym, powiedziałam mu, że rezygnuję ze znajomości.

Ot i wszystko smile

2,130 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 21:41:58)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:

Szczególnie ta delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie jak przyjaciele. Zapewniam że to na facetów działa. Chociaż z tego co wyczytałem w necie (bo sam kiedyś szukałem) oznacza to że kobieta czuje się swobodnie w towarzystwie takiego faceta i niekoniecznie coś więcej.

Dla mnie to jakiś cyrk - to trzepotanie rzęsami i włosami przed facetem smile Strasznie sztuczne.
A zresztą znam wiele kobiet, które mają nawyk bawienia się włosami niezależnie od okoliczności. Pewnej koleżance zawsze dawałam za to po łapach, bo wiecznie narzekała na przetłuszczanie się włosów, a wciąż je maltretowała niekoniecznie czystymi rękami.

2,131

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Co znaczy dla Ciebie "wyraźne zielone światło'?

Częsty kontakt wzrokowy, uśmiech gdy go widzisz, sama o coś zapytasz czy podtrzymasz rozmowę, jakaś delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie, oczywiście jak masz długie. Też sposób ubierania, może nie do końca wyzywający ale podkreślający urodę. Hmm no wiesz, ja ekspertem w tych dziedzinach raczej nie jestem wink

Hmmk, to robiłam. Czyli tyle wystarczy? I jak brak reakcji, to znaczy, że nie zainteresowany?


trx napisał/a:

Nie Rossanko, ja nie umiałam ocenić ani nawet przeczuć podskórnie. Zgadzam się jednak z tym, że jeśli chłop nie czyni podrygów by znajomość rozwijać, to znaczy że zainteresowany nie jest i nie będzie i nie ma co się szpagacić.
ć

"Szpagacić" haha, ale dobre big_smile
Dokładnie, jak się zastanawiasz, czy jest zainteresowany, to znaczy, ze NIE jest zainteresowany smile

Piegowata'76 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Właściwie dlaczegho Wam nie wyszło (przyznam, ze jakoś nie doczytałam, a chyba nie ma już tamtego wątku). Bo był jeszcze pan Pomocnik i Pan Meczowy? Czy pan Meczowy to Sąsiadunio?

To trzy rózne osoby. Przewinęli się przez moje życie, gdy pisałam na "Błędzie w myśleniu" - netkafejce, która z jakichś powodów zniknęła z forum, więc o nich pisałam.
Czemu nie wyszło?
Sąsiadunio jakiś za mało był zdecydowany po prostu, zresztą to człowiek o specyficznej osobowości, nie chcę jednak o tym pisać. Jest bardzo w porządku, diabelnie przystojny i jesteśmy dziś życzliwymi sobie znajomymi. Poznaliśmy się przez Badoo i okazało się, że mieszkamy tuż obok siebie (byłam nowa na osiedlu).
Meczowy zakręcił się koło mnie, gdy mu moja Ulubiona Sąsiadka dała kosza. Zrobił to jednak z gracją słonia w składzie porcelany, coś mu totalnie odbiło, prawdopodobnie pod wpływem piwka, które lubi. W końcu sam się wycofał, widząc moje reakcje. Nie mam dziś wątpliwości, że nie byłam dla niego "tą" kobietą, chodziło tylko i wyłącznie i przede wszystkim o seks, którego mu brakowało. Dogadaliśmy się jednak i nasze koleżeńskie relacje są poprawne.
Pan Pomocnik zgłosił się do mnie, bo potrzebowałam fachowej pomocy w nowym mieszkaniu i napisałam o tym na Facebooku. To znajomy mojego b. męża. Byłby świetnym facetem, gdyby nie jego nieuczciwość i zaglądanie do kieliszka - a raczej tzw. piersiówek, co tam kieliszek. Przekonawszy się o tym, powiedziałam mu, że rezygnuję ze znajomości.

Ot i wszystko smile

A to już rozumiem smile
Pomocnik widzę, nie rokował ogólnie. Meczowy też nie  "teges", a z tym trzecim szkoda, że nie wyszło. A moze będzie ktoś lepszy (tzn dla Ciebie), w przyszłości.

2,132

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
trx napisał/a:

Masakra takie dyrdymały, ja to lubię 0 albo 1 smile

Edit : przepraszam za post pod postem! W afekcie.. sad

Dla niektórych dyrdymały a dla innych klucz do sukcesu. wink

Mam tego świadomość wink

Peter4x napisał/a:

Szczególnie ta delikatna zabawa z włosami kiedy rozmawiacie jak przyjaciele. Zapewniam że to na facetów działa. Chociaż z tego co wyczytałem w necie (bo sam kiedyś szukałem) oznacza to że kobieta czuje się swobodnie w towarzystwie takiego faceta i niekoniecznie coś więcej.

Generalnie te sygnały jakie opisałeś mogą znaczyć tyle co nic. Dlatego osobiście ja lubię 0 albo 1. Ale nie wygrywam na tym wink

Swoją drogą nie mogę pojąć jak zabawa włosami może wpływać na postrzeganie czyjejś  atrakcyjności  wink ale od jakiś 15 lat o tych włosach słyszę wink

(jak spotkacie jutro na ulicy jakąś osobę kompulsywnie grzebiącą we włosach to to będę ja wink )

2,133 Ostatnio edytowany przez Peter4x (2019-08-28 22:01:53)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Hmmk, to robiłam. Czyli tyle wystarczy? I jak brak reakcji, to znaczy, że nie zainteresowany?

Jak ktoś ma kompleks kobiet to potrzebuje więcej, solidniejszej deklaracji, ale z tego co wyczytałem wcześniej to raczej takich odrzucasz. Wydaje mi się że powinno wystarczyć o ile trwa przynajmniej kilka tygodni, może dłużej. Niektórzy faceci potrzebują trochę czasu.


trx napisał/a:

Swoją drogą nie mogę pojąć jak zabawa włosami może wpływać na postrzeganie czyjejś  atrakcyjności  wink ale od jakiś 15 lat o tych włosach słyszę wink

Dla kobiet może i nie ale dla facetów już tak, o ile jest robiona delikatnie, z wyczuciem, nie nachlanie, właściwie podświadomie, gdy kobieta nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

trx napisał/a:

(jak spotkacie jutro na ulicy jakąś osobę kompulsywnie grzebiącą we włosach to to będę ja wink )

big_smile big_smile big_smile

EDIT : musiałem poprawić bo coś mi zjadło emotikony z cytatów trx.

2,134

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Hmmk, to robiłam. Czyli tyle wystarczy? I jak brak reakcji, to znaczy, że nie zainteresowany?

Jak ktoś ma kompleks kobiet to potrzebuje więcej, solidniejszej deklaracji, ale z tego co wyczytałem wcześniej to raczej takich odrzucasz. Wydaje mi się że powinno wystarczyć o ile trwa przynajmniej kilka tygodni, może dłużej. Niektórzy faceci potrzebują trochę czasu.


x.

Jakich odrzucam ?

2,135

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

A to już rozumiem smile
Pomocnik widzę, nie rokował ogólnie. Meczowy też nie  "teges", a z tym trzecim szkoda, że nie wyszło. A moze będzie ktoś lepszy (tzn dla Ciebie), w przyszłości.

Pożyjemy, zobaczymy smile

2,136

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
rossanka napisał/a:

Jakich odrzucam ?

Tych nie według Twojego pojęcia "alfa". Między innymi niepewnych siebie, z kompleksami.

2,137

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Peter4x napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jakich odrzucam ?

Tych nie według Twojego pojęcia "alfa". Między innymi niepewnych siebie, z kompleksami.

Gdzie tak napisałam?

2,138

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:
rossanka napisał/a:

A to już rozumiem smile
Pomocnik widzę, nie rokował ogólnie. Meczowy też nie  "teges", a z tym trzecim szkoda, że nie wyszło. A moze będzie ktoś lepszy (tzn dla Ciebie), w przyszłości.

Pożyjemy, zobaczymy smile

No pewnie.
Wiesz ile razy ja byłam odrzucana? Jakbym sobie za każdym razem robiła tatuaż, po każdym nieudanym o niedoszłym związku, to bym już chyba wyglądała jak Chylińska.

2,139

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Bywałam odrzucana, bywałam odrzucająca. C'est la vie smile

2,140

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Bywałam odrzucana, bywałam odrzucająca. C'est la vie smile

No właśnie. Aż się zmęczyłam.

2,141 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-28 22:31:34)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Mnie się już nie chce zawracać sobie głowy. Jak spotkam kogoś, to fajnie, a jak nie, to... też fajnie.

2,142 Ostatnio edytowany przez rossanka (2019-08-28 22:35:46)

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Mnie się już nie chce zawracać sobie głowy. Jak spotkam kogoś, to fajnie, a jak nie, to... też fajnie.

A ja bym chciała.
Nie miałam chłopaka jako nastolatka.
Nie miałam na studiach i jako 20 latka.
Po 30 miałam przez pewien czas, cud jakiś.
A potem trafiłam już tu na forum.
Nie wydaje mi się, by moje pragnienie było jakoś wygórowane, większość jak nie prawie wszyscy (wyjąwszy duchownych, bardzo pokrzywdzonych, może owdowiałych i nieliczne jednostki samowystarczalne), pragną mieć towarzysza życia, jak to się szumnie mówi, smile

edit:
Teraz po 40, nie wiem, czy to się jeszcze uda. Nie mówiąc o 50 tce. A potem to już będę stara. O! I tyle miałam w życiu z tego życia uczuciowego tongue

2,143

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Z tymi włosami to chyba jednak nie swoboda, tylko lekkie napięcie.. smile przynajmniej ja tak mam.
Z tego wynika że w wietrzną pogodę ma się   małą szansę na prawidłową ocenę sytuacji. smile

2,144

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Pisali do mnie ostatnio jacyś panowie przez gg, więc dzisiaj sprawdziłam wiadomości. Jakiś Janek z sąsiedniego miasta... Zaczął nawet sympatycznie, ale wystarczyło, że wspomniałam o zmęczeniu i położeni się spać, a od razu było pytanie, z kim śpię. Pożartować mogę, odparłam, że z kotem. I ruszyła lawina, że chętnie by pomruczał przy mnie i co ja na takiego dużego kota... Och, jak mnie takie gadki nudzą i męczą! Żeby choć jeden mile mnie zaskoczył i zagadnął o... pogodzie? wink

2,145

Odp: pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat
Piegowata'76 napisał/a:

Pisali do mnie ostatnio jacyś panowie przez gg, więc dzisiaj sprawdziłam wiadomości. Jakiś Janek z sąsiedniego miasta... Zaczął nawet sympatycznie, ale wystarczyło, że wspomniałam o zmęczeniu i położeni się spać, a od razu było pytanie, z kim śpię. Pożartować mogę, odparłam, że z kotem. I ruszyła lawina, że chętnie by pomruczał przy mnie i co ja na takiego dużego kota... Och, jak mnie takie gadki nudzą i męczą! Żeby choć jeden mile mnie zaskoczył i zagadnął o... pogodzie? wink

Uroki internetu. Na żywo niewielu zdobyłoby się na odwagę. A ekran dodaje siły i pewności siebie. W pisaniu.

Posty [ 2,081 do 2,145 z 8,335 ]

Strony Poprzednia 1 … 31 32 33 34 35 … 129 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » pozbawcie mnie zludzen, mam 36 lat

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024