netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

82 odpowiedzi14 161 wyświetleńzałożony przez The Prince of Darkness, 28.04.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

66 Ostatnio edytowany przez Do_mnie_mówisz? (2013-05-29 13:05:55)

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Witaj Prince.
Zapoznałem się z Twoim problemem i chciałbym dorzucić kilka swoich słów. Już wiele rad tu otrzymałeś, trochę krytyki i pocieszenia, ale tak się zastanawiam, czy Ty rzeczywiście chcesz sobie pomóc? Nie to, żebym Cie tu krytykował. Nie. Zastanawia mnie tylko gdzie jest tu w tym wszystkim Twoja rodzina? W brew pozorom, to ona miała kluczową rolę w tym jak postrzegasz świat. Wspominałeś, że brat nie jest chętny do żadnej pomocy, a rodzina jest w "rozkładzie". Ja w cale się nie dziwie, że psycholog kategorycznie nalegał na rodzinne spotkania, bo obawiam się, że w tym tkwi całe sedno Twojego nieszczęścia. Może się mylę, ale na moje oko, Ty tak po porostu rozpatrujesz świat jako właściwy dla Ciebie. Kiedy problemy pojawiły się w podstawówce, prawdopodobnie miałeś pierwsze kontakty z większa ilością "obcych ludzi". Nie tylko Ty miałeś problemy wynikające ze stresu i zmiany dotychczasowego błogiego życia. Sam pamiętam jak mnie kilka razy złapały podobne problemy żołądkowe przed lekcjami. Wracając do Ciebie. W tym momencie Twoi bliscy powinni już reagować na zaistniały problem, ale obawiam się, że obrali bardzo złą drogę. Po za krytyką ze strony dzieci ze szkoły, prawdopodobnie spotkałeś się także z przykrościami ze strony rodziny. Nikt nie dowierzał, że potrzebujesz pomocy i oczekiwali, że problem się rozwiąże sam. Zareagowali gdy problem już po prostu Cię przerósł, ale to już było za późno. Mam kilka opcji na to, dlaczego tak się stało, że tak silnie negatywnie odebrałeś kontakt z ludźmi. Być może nie do końca udane relacje w rodzinie, rodzice starali Ci się wynagrodzić przez rozpieszczanie Cię, bądź w drugą stronę! Byli tak zajęci swoimi problemami, że robili wszystko co chciałeś, bylebyś tylko się odczepił. Gdy Ty trafiłeś jednak na kolejny etap życia, gdzie trzeba się słuchać, postępować zgodnie z tym co robi reszta, poznałeś brudy tego świata po za tą bańką mydlaną własnego domu, doznałeś po prostu wstrząsu w swoich myślach. Najłatwiejszą drogą w takich sytuacjach jest ucieczka. Zauważyłeś, że to Ci pomogło, bo NIKT... absolutnie NIKT nie chciał Ci pomóc i zaakceptować Cię z tym problemem. Czemu o tym wszystkim mówię? Ponieważ uważam, że tamte sytuacje wybudowały w Tobie obraz świata jako tego złego, niewłaściwego i nie wartego wysiłku. Życie jakie prowadzisz Ci wystarcza. Wolisz się nie wychylać, ale jednocześnie czerpać z niego pod osłoną nocy, trując się kolejnym papierosem i męcząc wzrok o 4 w nocy na forum szukając akceptacji tego jaki jesteś. Tak... Wiele osób chciało Ci pomóc, ale w ani jednym przypadku nic nie pomogło, a wręcz pogorszyło się. A powiedz mi... czy Ty sam zrobiłeś cokolwiek dla siebie, by zmienić swoje zycie? Zacznij kłaść się spać o 22 i wstawaj o 6, sprzątaj w domu codziennie, wywal zamek w drzwiach i broń boże nie zamykaj się sam ( rodzina powinna Ci tego zabronić ) i postaraj się choć nie kreować z siebie kogoś kim nie jesteś na siłę przez Internet. Zauwazyłem, że bardzo lubisz swój nick "The Prince of Darkness", często podpisujac sie pod postami jeszcze raz... To świadczy o tym, że jesteś dumny z niego... dumny z tego, że jesteś księciem nocy, który wszystkim mówi o swoim problemie i tym, że stara się z tym walczyć... ale nie robisz tak na prawdę nic z tym!Kreujesz sobie postać Internetową, która dostanie wsparcie, zrozumienie... ale co z TObą w rzeczywistości? Twoje życie jest wazniejsze od tego nierealnego z Internetu. Ty po prostu potrzebujesz by Cie wrzucić siłą do głębokiej wody byś nauczył się pływać! Koniecznie i wbrew Twoim przyzwyczajeniom, ktoś powinien Cie wywieźć z domu i załatwić zmianę otoczenia. Być może atmosfera domu, do którego jesteś psychicznie uwiązany tak na prawdę sprawia, że się zatracasz w swoim problemie.Ta metoda jest na prawdę skuteczna. W podobny sposób zwalcza się lęk wysokości, czy strach przed pająkami. Musisz się sam zdedzyć z rzeczywistościa, a nie uciekać ciągle przed nią w otchłań nocy. Jak długo chcesz się godzić ze swoją sytuacja? Z tego w jaki sposób piszesz, jesteś inteligętnym facetem, ale brakuje Ci jeszcze kogoś, kto nakieruje Cie na właściwą drogę i nie licz, że zawsze będzie kolorowo i tak jak Ty chcesz. Tu nie ma co się patyczkowac, bo marnujesz sobie całe życie. Wsiądź na swój motor i jedź... nie ważne, że już Cie nie kreci... jedź! Przymuś się! Zrób coś wbrew sobie... Pokaż nam, że na prawdę robisz coś ze swoim życiem. W Twoim przypadku metoda małych kroczków jest nieskuteczna.

Trzymam za Ciebie kciuki

67

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Do_mnie_mówisz? mam nadzieję, że Twoje spojrzenie na tą sytuację pomoże i jest bardzo możliwe że masz rację. Jak tak teraz na to patrzę z Twojej perspektywy to myślę, że masz dużo racji w tym co piszesz i może to ja się mylę twierdząc, że Prince zaczyna zmieniać swoje życie na lepsze. Szczerze to bardzo bym chciała by tak było, bo jest z niego niezwykły człowiek i swoje życie musi ratować.

68 Ostatnio edytowany przez The Prince of Darkness (2013-05-29 23:08:46)

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Witam
Do_mnie_mówisz- wiesz dużo jest trafnych spostrzeżeń w Twoim poście. Tytułem wyjaśnienia chciałbym powiedzieć, że nie kreuje tutaj żadnej postaci nick-The Prince of Darkness nie ma nic wspólnego z moim nocnym życiem, to pseudonim wokalisty mojego ulubionego zespołu, podpisuję się i pozdrawiam grzecznościowo pod każdym postem, bo traktuje go jak list. Staram się wiernie odtworzyć moją sytuację, nie zmyślam jeśli o to chodzi smile
Rodzina jest jaka jest na pewno takie a nie inne wychowanie mogło ukształtować moje spojrzenie na świat. Jednak jeden z psychiatrów powiedział mi, że rodziny się nie wybiera i nie da się jej zmienić, powiedział żebym się skupił na sobie. Od tego momentu nie przejmuję się nimi, niech robią co chcą, sam próbuje się z tym uporać i wiem, że i tak lepiej na tym wyjdę.
Czy próbuję coś zrobić dla siebie- oczywiście cały czas próbuje, i  choć brak mi sił, to i tak będę próbował, ponieważ co poniektórzy przywrócili mi wiarę w człowieka. Mam już dane kontaktowe do innego psychoterapeuty, dzwonię w piątek o ile nie będzie weekendował.
Jeszcze odnośnie chodzenia spać wcześniej, i sprzątania: pisałem już, że chociaż siedzę po nocach, to w dzień śpię mało lub wcale. Pokój już posprzątany na połysk- też pisałem. Jeszcze tylko powiem, że gdybym położył się o 22.00 to za nic w świecie bym nie zasnął przed 3.00, i nie ma to znaczenia ile godzin spałem dzień wcześniej. Ja po prostu nie jestem w stanie zasnąć wcześniej niż o 3.00, ostatnio sypiam po 4-5 godzin i czuję się dobrze, uprzedzę  następne pytanie- nie zalewam się kawą, żeby móc funkcjonować, taki mam po prostu rytm dobowy, obecnie taka ilość snu mi starcza i właściwie nie muszę już dosypiać w dzień.

Pozdrawiam
The Prince of Darkness

69

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

A nie myślałeś o tym, że mała ilość snu i nieregularne godziny, kiedy się kładziesz, mogą przyczyniać się do pogłębiania Twoich stanów lękowych? Każdy chyba wie, że jak przesadzi z małą ilością snu, to zaczynają się lęki, a nawet halucynacje. Nie mówię, że Ty tak masz, ale w delikatnym stopniu może to pogarszać sprawę. Dodam od siebie jeszcze, że żyjąc nocnymi godzinami izolujesz się skutecznie od ludzi, bo większość śpi. Spróbuj wyjść temu na przekór.

70

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Gall_Anonim, ale Prince napisał, że w dzień śpi mało i nawet gdyby próbował zasnąć o 22 to i tak by mu się to nie udało.

71

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Bo na to trzeba czasu. Nie można tak z dnia na dzień przestawić sobie zegar biologiczny.

72

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

A to i prawda. Ja myślałam, że mu od razu karzesz chodzić wcześniej spać.:P

73

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

NIe...jestem łaskawy dla kolegi, bo mu kibicuje z całych sił smile

74

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Obecnie kombinuję w taki sposób, żeby kłaść się spać tak jak zawsze, ale wstawać po 4-5 godzinach i nie spać w dzień, jak na razie nie czuję zmęczenia z powodu zastosowania takiej techniki, ale jak przyjdzie zmęczenie a wydaje mi się, że przyjdzie, to wtedy może dam rady zasnąć wcześniej. Ja innego sposobu nie widzę, gdyż tabletki nasenne nie działają na mnie wcale.
Pozdrawiam
The Prince of Darkness

75

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Wiesz, tak sobie pomyślałem. Opisz nam jak wygląda Twój typowy dzień. Chciałbym spojrzeć na Twój problem "z góry". Mam pewne domysły, ale chciałbym byś mnie w tym upewnił.

76

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Więc teraz jest tak:
Wstaję rano koło 8,9 lekcje mam teraz wcześniej z powodu zmiany podziału godzin po maturach. Zapalam papierosa, włączam muzykę- to jest takie moje 5 minut. Następnie myję się, jem śniadanie, piję herbatę i zażywam swoje "wspomagacze". Później mam lekcje z reguły 4-5 godzin. Po lekcjach koło 13.00 jem obiad, zażywam drugą porcję leków. Po obiedzie zwykle wyjdę na chwilę na zewnątrz, lub położę się ale to tak maksymalnie na godzinę. Popołudnie spędzam raczej w pokoju- czytam to co mnie interesuje, siedzę trochę na komputerze, co jakiś czas zapalę. I tak schodzi do wieczora. Później jem kolację, biorę kolejną porcję wspomagaczy no i co? Siedzę na komputerze, czytam, słucham radia dotąd aż czuję, że padam, wtedy idę spać z reguły tak 3, 4 w nocy.
Nie jest to idealny tryb, ale na początku tematu pisałem swój tryb jaki miałem wtedy - jest jednak zasadnicza różnica, między tym a tamtym, moim zdaniem przynajmniej.
Pozdrawiam
Prince

77

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia
The Prince of Darkness napisał/a:

Nie jest to idealny tryb

Nazwałabym to trybem zabunkrowanym ;-).

78

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Wiesz, był taki okres w moim życiu, że popadłem w depresje zaraz po rozstaniu się z dziewczyną, później do tego dołożył się koniec studiów i problem ze znalezieniem pracy. Robiłem podobnie jak Ty. Wstawałem, pierwsze co robiłem, to odpalałem komputer, po czym szedłem się umyć, zjeść i do komputera... dalej tyko przerwy na obiad, kolacje i toaletę.. tak aż do późnego wieczora. Co ja takiego robiłem na komputerze? Właściwie to nic... Udawałem, że żyje, choć tak na prawdę zamykałem się we własnym życiu pocieszając się tym fikcyjnym w Internecie. Z każdym kolejnym tygodniem tak spędzonym problem depresji tylko narastał, spadała chęć do życia i do tego by zawalczyć o swoje własne.  W pewnym okresie wyłączyłem się z kontaktów z ludźmi. Zacząłem momentalnie tyć, zapuszczać się i pogrążać. Wszystko odmieniło się gdy w końcu udało znaleźć pracę. Jako, że także pracowałem przy komputerze i to często bez czasu na podrapanie się po swoich 4 literach, w końcu miałem go dość. Wracałem do domu i nie mogłem patrzeć na swój komputer. Dostrzegłem wtedy, że to on był głównym powodem, przez który moja depresja się pogłębiała, a nie niepowodzenia w życiu. Ja po porostu zamiast zająć się sobą, chowałem depresję gdzieś w otchłani Internetu, udając że wszystko jest ok, tam gdzie nie muszę prosić się o akceptację mnie takiego jaki jestem. Przeszedłem w ostatnich 2 latach ciężkie chwile w toksycznym związku, który był ciężką szkołą życia i teraz po rozstaniu, powinienem popaść w jeszcze gorszą depresje niż ta, o której wspomniałem wcześniej. Myślisz, że tak jest? NIE! W końcu czuje, że mam kontrolę nad swoimi lękami, problemami i depresją, której nie dopuszczę do siebie już nigdy więcej. Zmiana otoczenia, ludzi, a przede wszystkim ruch, świeże powietrze momentalnie poprawiało moje samopoczucie i samoocenę. Po pewnym czasie gdy odłożyłem sobie trochę pieniędzy miałem marzenie by kupić sobie tablet graficzny, jako że grafika, to moja pasja. Jednak tuż przed zakupem... rozmyśliłem się. Pomyślałem, że jeśli go teraz kupię, to znowu przykuję się do ekranu i depresja może wrócić. Postanowiłem, że kupię sobie dobry rower by spędzać jak najwięcej czasu aktywnie po za domem. Z każdym dniem zapuszczałem się coraz to dalej na nim, czasem spędzając na nim długie godziny dziesiątki km od domu. Jazda na rowerze po za faktem, że wpływa na nasz mózg stymulując hormony szczęścia, sprawiła także, że zacząłem pozbywać się zbędnych kilogramów, moja kondycja i ogólne samopoczucie tylko się poprawiało. Poszedłem za ciosem i od tej chwili robiłem wszystko byle tylko nie dawać sobie powodów by przysiąść przed komputerem i wrócić do starego żałosnego żywota. Dziś cieszy mnie mnie najmniejsza rzecz, gest, słowo człowieka. Lubię rozmawiać, poznawać ludzi, spędzać z nimi czas i choć sam nie jestem typem "z wyższej półki" (jak to mówią kobiety), to siła i wiara w ten świat, a przede wszystkim we własne możliwości nie zanika.

Wybacz, że tak tylko o sobie tu piszę, ale chciałem specjalnie przedstawić Ci urywek ze swojego życia, by pokazać Ci, że jest szansa... jest możliwość wyrwania się z rąk tej ciemnej siły, która trzyma i ciągnie w otchłań żałosnego życia. Pamiętaj, że to Ty jesteś w swoim życiu najważniejszy! Ty jesteś w nim sobie panem i władcą! Wystarczy tylko pokochać siebie, śmiać się z innymi z siebie pokazując im, że ich prostackie opinie o Tobie Cię nie ruszają. Wystarczy odkryć w sobie to piękno, którym chcesz się dzielić. Wyjdź kiedyś z domu, przełam swoje lęki, wejdź na najwyższy szczyt okolicy nad ranem i wykrzycz światu, że kochasz życie! Wykrzycz z siebie wszystko co leży Ci na sercu. Nie przejmuj się, że ktoś Cie usłyszy i coś sobie pomyśli... pamiętaj, że to TWOJE ŻYCIE i TWÓJ ŚWIAT, w którym masz prawo robić co zechcesz. Proszę Cię, skończ lekcje, zjedz obiad i nie włączaj komputera. Odpocznij od niego. Wiem, że będzie Ci na początku ciężko, zaczniesz się nudzić, czuć lęk... ale uwierz mi, że w końcu zaczniesz także dostrzegać swoją właściwą drogę, dojrzysz jak bardzo człowiek potrafi odciąć się przed ekranem na swoje życie, tym samym psując je. Wyjdź z domu. Nie musisz od razu bóg wie gdzie chodzić, czy jeździć. Po prostu bądź w ruchu. Zaczerpnij świeżego powietrza o 4 nad ranem, gdy wstaje słońce. Nie patrz w lustro... jeśli Twój własny widok sprawia, że czujesz się gorszy od innych... przyjdzie dzień, w którym jeszcze spojrzysz na siebie i powiesz sobie: "Tak, jestem kimś! Jestem panem swojego losu i osiągnąłem swoje cele!". Z tego jak piszesz można wywnioskować, że jesteś bardzo inteligentną osobą, która ma duży potencjał. Nie obchodzi mnie to jak wyglądasz, co robisz, kim jesteś... Ja widzę to w Tobie co sprawia, że wyróżniasz się w tle pozytywnie. Zacznij od tego. Życie mamy tylko jedno i powiedz sobie tak: "Chcę by w ostatnim swoim tchnieniu, nie żałować żadnej chwili".

Trzymam za Ciebie "bracie" kciuki smile Dobry z Ciebie człowiek i nigdy o tym nie zapominaj smile

79

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Witam
Bardzo dawno tutaj nie pisałem. Postanowiłem jednak się odezwać i "odgrzać" temat bo w moim życiu nastąpiły bardzo poważne zmiany i to w dodatku zmiany na lepsze wink i chciałem się tym z wami podzielić
Może na początku powiem, że od lipca uczęszczam na terapię. Trafiłem wreszcie na świetnego specjalistę po długich poszukiwaniach i jestem zadowolony z efektów. Bardzo fajny gość z niego, w sumie to traktujemy się jak kumple, sporo mi pomógł. Moje życie wygląda teraz zupełnie inaczej: śpię normalnie, jem normalnie, wychodzę na zewnątrz generalnie zupełnie inna bajka wink, niestety dalej palę no, ale cóż... nie można mieć wszystkiego big_smile może i z tym się kiedyś uporam smile. Dobrze się czuję choć jeszcze trochę terapii przede mną zostało.Nie to jest jednak najważniejsze.
Za pośrednictwem tego forum poznałem wspaniałą przyjaciółkę (Carycakatarzyna) pisaliśmy wiele od maja, po jakimś czasie zaczęliśmy się spotykać (mimo znacznej odległości), z czasem nasza relacja przerodziła się w miłość- tak, tak - końcem listopada zostaliśmy parą wink. Nigdy nie czułem się tak szczęśliwy jak teraz. Naprawdę jest to wspaniałe uczucie, nie umiem tego opisać słowami wink.
Poza tym znacznie więcej się teraz uśmiecham-umiem się cieszyć z różnych rzeczy, nie przejmuję się tak bardzo wszystkim, wróciła chęć do życia i codziennego wstawania, mam więcej wiary w siebie. Mam cel: chcę zdać maturę i pójść na studia, wiem że łatwo nie będzie z takimi zaległościami, ale wierzę w to, że sobie poradzę, a nawet jeśli nie to spróbuję szczęścia za rok smile. Chciałem krótko i zwięźle i chyba w miarę się udało. Głównym celem tej wypowiedzi jest pokazanie wszystkim którzy są w podobnej sytuacji jak ja jakiś czas temu, że da się z tego wyjść ja jestem na bardzo dobrej drodze do całkowitego wyleczenia wink. Trzeba tylko bardzo chcieć i się nie poddawać, i co ważne szukać dobrego specjalisty do skutku, tak jak ja. Niestety wiele w naszym kraju pseudospecjalistów czego sam doświadczyłem na własnej skórze. Dziękuję wszystkim za pomoc i za odpowiedzi, deklaruję że też chętnie pomogę, jeśli ktoś będzie w takiej sytuacji jak ja- piszcie na mejla! sporo doświadczeń w tym temacie za mną, sporo mogę powiedzieć i doradzić jak postępować i jaki schemat działania przyjąć, jeśli się okaże, że ktoś będzie z mojego regionu to oczywiście podzielę się też danymi kontaktowymi do prawdziwych specjalistów wink, dzięki wszystkim jeszcze raz. Zdrówka życzę mi już do pełnego zdrowia wiele nie zostało smile
Pozdrawiam
The Prince Of Darkness

80

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Przeczytałam wszystko z zapartym tchem, to co pisałeś od maja i nagle taka niespodzianka! Od samego początku czułam, że Ci się uda smile I też miałam wrażenie, że fajny facet z Ciebie smile
Aż lekko się wzruszyłam smile Gratuluje miłości! Tak, ona może zmienić dużo!
Sam widzisz, że warto było walczyć.. big_smile

81 Ostatnio edytowany przez anta_nanarywa (2013-12-19 03:30:34)

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Jak zwykle przed snem weszłam sobie poczytać forum i dzięki Twojej wiadomości usnę w dobrym nastroju smile. Wprawdzie się nie znamy, ale naprawdę cieszę się Waszym szczęściem i oby było tak dalej, a nawet jeszcze lepiej smile. Jesteś kolejnym dowodem na to, że wszystko jest możliwe. Zawalczyłeś o siebie i otrzymałeś wspaniałą nagrodę wink.
Serdecznie pozdrawiam.

82

Odp: Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Przy okazji zmotywowałeś mnie do działania!
big_smile

Posty [ 66 do 83 z 83 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Właśnie ukończyłem 18 rok swojego nędznego życia/moja historia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026