maciekanonim napisał/a:trzeba mieć jaja i nie wymiękać. po prostu nie bądź zrezygnowany, a kiedyś w końcu może coś się nawinie i coś z tego wyjdzie. mi tam nadal nic nie wychodzi i nadal nie potrafię odnaleźć przyczyny dlaczego tak jest, też mam czasem wielkiego doła z tego powodu, ale pcham swój wózek dalej
będę trzymał za ciebie kciuki, powodzenia
Ja już mam dość, jestem zmęczony tym całym odrzucaniem mnie, uznawaniem za kolegę/przyjaciela. Mam dość i czasami jak juz wczesniej wspomnialem, mam ochotę wszystko rzucić i położyć się spać, przespać całe dnie, nic nie robic i mieć nadzieje, że może keidyś coś się zmieni wiedząc, że tak sie nie stanie.
Ja wiem gdzie robię błąd, zachowuje sie jak przyjaciel i to jest powód tego czemu tak jestem traktowany. Doszedłęm dot ego jakiś czas temu, ale nie potrafię tego zmienić, jestem sobą i trudno mi stać sie kimś kim nie jestem. Cieżko byłoby mi być chamem i skurwielem, traktowac przedmiotowo kobiety i wykorzystywać je no i zostawiać. To jest kompletnie nie w moim stylu...
ja wiem jak to jest, mnie też przez ostatni (mniej więcej) rok odrzuciły 2 dziewczyny, z którymi myślałem że wszystko idzie w naprawdę dobrym kierunku. starałem się długo, nie poddawałem się, niby już wszystko pięknie, a tu nagle... "kochany jesteś, ale tak wiesz, jako kumpel", po czym parę tygodni później jest z kimś zupełnie innym. rozumiem że takie coś może być męczące, ale tak jak mówiłem - trzeba mieć jaja. przez ten ostatni rok naprawdę nieźle dostałem od życia po dupie, nie tylko w sprawach "miłosnych", ale też zupełnie innych (moim zdaniem znacznie poważniejszych niż dziewczyny) i myślę że niejeden nie dałby sobie z tym rady. zwłaszcza że to cały czas trwa. ale nauczyło mnie to, że nigdy nie można się poddawać, bo teraz widzę że mogę z tych trudnych sytuacji wybrnąć, że jest nadzieja. tak samo podchodzę do sprawy tej samotności. mam teraz na głowie poważne życiowe problemy, którym muszę stawić czoła, a kobiety? no cóż, przyzwyczaiłem się już dawno do samotności, więc takie doły łapią mnie teraz tylko sporadycznie. oczywiście nie jest to przyjemne, ale da się z tym żyć.
myślę że ja robię ten sam błąd, jestem uczynny, miły, pomocny, zachowuję się jak dobry kumpel, przyjaciel, a kobiet to nie kręci. gdy spróbowałem kiedyś być bardziej bezpośredni wobec dziewczyny, która podobno mnie lubiła, to od razu przestała się odzywać, pomimo że starałem się być delikatny i nie zaatakowałem z grubej rury tak jak to robią niektórzy. a ona po prostu się zniechęciła. nie wiem czy jak dalej byłbym takim zwykłym pomocnym kumplem to czy cokolwiek bym ugrał, pewnie znów byłoby tak jak w przypadku tamtych dwóch, o które tak długo się starałem w ten sposób, a potem zostałem odrzucony...
ale też nie potrafię traktować kobiet w taki zwykły przedmiotowy sposób. nie jestem chamem i po prostu nie potrafię zachować się tak jak dziewczyny lubią. bo nie oszukujmy się, kobiety na wrażliwych facetów nie lecą.
No cóż... mogę mieć jedynie nadzieje, że kiedys ktoś spojrzy na mnie jak na faceta i będzie chcial czegoś wiecej, a nie jak na przyjaciela. Mam tylko nadzieje, że nie bedzie to strasznie gruba i brzydka dziewczyna...
myślę że jeśli jakąś poznasz i naprawdę spojrzy na ciebie inaczej niż na przyjaciela, a ty polubisz ją bardziej niż inne koleżanki to nie ma znaczenia jak będzie wyglądać. ale wiadomo, ja jako facet też wolałbym być z atrakcyjną dziewczyną, przykre ale prawdziwe