netkobietyWszystkie działy
Samotność

Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

141 odpowiedzi67 174 wyświetleniazałożony przez Tomek87, 05.03.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 142 ]

66

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

Tu zaraz można wymienić więcej powodów dla skreślenia na wstępie: że dziewczyna mało zarabia, albo jest na utrzymaniu rodziców, że nie zna języków obcych, że nie potrafi się inteligentnie wysławiać, że nadużywa niektórych słów, że lubi imprezować, że pali papierosy, że pije alkohol, albo odwrotnie - że nie ma przyjaciół, że jest nieśmiała

Ale ja już napisałem, że nie skreślam takich kobiet...

Nie przeszkadza Ci że kobieta wiecznie imprezuje albo codziennie ew. przy każdej nadarzającej się okazji pija alkohol ? Że nie umie się wysłowić ? Że jara jak smok ?? No to powodzenia życzę z takim podejściem.Czyli na upartego każda babka ci przypasuje. ??

67

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Rudie napisał/a:
Tomek87 napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

Tu zaraz można wymienić więcej powodów dla skreślenia na wstępie: że dziewczyna mało zarabia, albo jest na utrzymaniu rodziców, że nie zna języków obcych, że nie potrafi się inteligentnie wysławiać, że nadużywa niektórych słów, że lubi imprezować, że pali papierosy, że pije alkohol, albo odwrotnie - że nie ma przyjaciół, że jest nieśmiała

Ale ja już napisałem, że nie skreślam takich kobiet...

Nie przeszkadza Ci że kobieta wiecznie imprezuje albo codziennie ew. przy każdej nadarzającej się okazji pija alkohol ? Że nie umie się wysłowić ? Że jara jak smok ?? No to powodzenia życzę z takim podejściem.Czyli na upartego każda babka ci przypasuje. ??

Chyba źle przeczytałem i źle wybrałem. Chodziło mi o to ze nie skreślam kobiet z dziecmi smile
Te pijace, za duzo imprezujące, palące, ćpajace skreślam

68

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

A ja bym się chyba nie dogadała na dłuższą metę z kimś nieznającym dobrze angielskiego. Sama studiuję anglistykę, czytam niemal wyłącznie w tym języku i przez większość czasu nawet myślę po angielsku, więc często chcąc wyrazić swoje myśli czy odczucia korzystam z angielskich wyrażeń, które lepiej oddają sens i często są też bardziej precyzyjne.
Chociaż oczywiście znajomość jakiegokolwiek obcego języka już dużo daje, ze względu na to, że poszerza horyzonty, ukazuje relatywność pojęć i postrzegania świata.

Nieakceptowanie tego, że ktoś używa wulgaryzmów też jak najbardziej rozumiem.

69

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

ale ja to tak napisałam na prędce, wymyślając, co mi do głowy przyjdzie...

a z tym dzieckiem jeszcze-hipotetyczna sytuacja:

poznajesz dziewczynę, z którą dłuższy czas rozwijasz znajomość... zakochujecie się w sobie, mimo że jeszcze nie jesteście oficjalnie razem, ale już nie potraficie przeżyć godziny, żeby chociaż raz o sobie nie pomyśleć. I wtedy ona cię informuje, że nie jest sama. Poprzedni chłopak ją zostawił, a ona sama wychowuje dziecko. Ty stwierdzasz, że to nic w sumie. Kochasz ją, dziecko tez pokochasz, bo w końcu jest częścią jej. Ale gdy po jakimś czasie decydujecie się razem zamieszkać, nagle się okazuje, że tamten nie pracuje, płaci marne alimenty, które ledwo pokrywają potrzeby. Ona jest zbyt dumna, żeby prosić cię o pomoc. I co? Odejdziesz? Zostaniesz? Dziecko to nie zabawka, czy piesek, którego można oddać do schroniska. To opłaty za jedzenie, przedszkole, lekarstwa, dodatkowe lekcje. Można dzielić pensję i zachować rozdzielność, ale na dłuższą metę tak się nie da "bez bulenia".

I wypraszam sobie materializm, bo sama takich problemów nie mam, ale mam na tyle wyobraźni, żeby zrozumieć sytuację takich kobiet. A przecież też mają prawo do miłości. Dziecko w oczach niektórych może być taką samą wadą jak nadwaga. Może poważniejszą o tyle, że wagi się nie ukryje, a informację o dziecku można, bo raczej żadna panna na wstępie cię nie poinformuje, że jest samotną matką.

70

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Rudie napisał/a:

Nie przeszkadza Ci że kobieta wiecznie imprezuje albo codziennie ew. przy każdej nadarzającej się okazji pija alkohol ? Że nie umie się wysłowić ? Że jara jak smok ?? No to powodzenia życzę z takim podejściem.Czyli na upartego każda babka ci przypasuje. ??

Spotkałam się z takim podejściem u niektórych i to też nie jest dobre. Jeśli ktoś szuka dziewczyny "byle tylko była", to jak ta dziewczyna ma się później czuć? No właśnie, czuje się jak byle kto. A to jest strasznie uwłaczające.
Należy mieć wymagania. Ale żeby mieć wymagania trzeba najpierw sobą coś reprezentować. Najpierw dać coś z siebie, później wymagać od innych.
Zaznaczam, że nie piszę tutaj akurat o Tomku87, tylko ogólnie.

71

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:

Nieakceptowanie tego, że ktoś używa wulgaryzmów też jak najbardziej rozumiem.

tam nie miałam na myśli wulgaryzmów, ale słowa typu, ehh... sama nie wiem, ludzie różnych słów nadużywają - dodawanie "nie" albo co gorsza "co nie" w miejscu, gdzie się szuka potwierdzenia - coś w rodzaju "don't you" w angielskim, czyli "prawda?". Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek". Albo takich regionalizmów w stylu "jo" - ja to widzę na terenach zaboru niemieckiego, gdzie to jo ma chyba być odpowiednikiem "ja"

72

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
marchewa91 napisał/a:

....Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek".

Jeśli to są dla Ciebie wyszukane słowa - to gratuluję.To są zwyczajne słowa które jeszcze nie wyszły z mowy potocznej.To co Ty powiesz że ja czasem dla rozluźnienia atmosfery przywalę zwrotem typu " waćpanna" czy coś w ten deseń :-)

73

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
marchewa91 napisał/a:
Elsje napisał/a:

Nieakceptowanie tego, że ktoś używa wulgaryzmów też jak najbardziej rozumiem.

tam nie miałam na myśli wulgaryzmów, ale słowa typu, ehh... sama nie wiem, ludzie różnych słów nadużywają - dodawanie "nie" albo co gorsza "co nie" w miejscu, gdzie się szuka potwierdzenia - coś w rodzaju "don't you" w angielskim, czyli "prawda?". Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek". Albo takich regionalizmów w stylu "jo" - ja to widzę na terenach zaboru niemieckiego, gdzie to jo ma chyba być odpowiednikiem "ja"

A, to mówisz o gwarze śląskiej wink To też może irytować jak najbardziej.

74

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
marchewa91 napisał/a:
Elsje napisał/a:

Nieakceptowanie tego, że ktoś używa wulgaryzmów też jak najbardziej rozumiem.

tam nie miałam na myśli wulgaryzmów, ale słowa typu, ehh... sama nie wiem, ludzie różnych słów nadużywają - dodawanie "nie" albo co gorsza "co nie" w miejscu, gdzie się szuka potwierdzenia - coś w rodzaju "don't you" w angielskim, czyli "prawda?". Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek". Albo takich regionalizmów w stylu "jo" - ja to widzę na terenach zaboru niemieckiego, gdzie to jo ma chyba być odpowiednikiem "ja"

A, to mówisz o gwarze śląskiej wink To też może irytować jak najbardziej.

Gwara was irytuje ?? Przecież to swojego rodzaju tradycja.Nie wiem doprawdy co w tym irytującego może być, ja mógłbym zapoznać ślązaczkę mówiącą gwarą....czemu nie ???

75

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:

A ja bym się chyba nie dogadała na dłuższą metę z kimś nieznającym dobrze angielskiego. Sama studiuję anglistykę, czytam niemal wyłącznie w tym języku i przez większość czasu nawet myślę po angielsku, więc często chcąc wyrazić swoje myśli czy odczucia korzystam z angielskich wyrażeń, które lepiej oddają sens i często są też bardziej precyzyjne.

Próbowałaś szukać wśród rodowitych Brytyjczyków? Wtedy nie będzie problemów z językiem, mentalnością, zrozumieniem "angielskich myśli" smile

76

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Rudie napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

....Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek".

Jeśli to są dla Ciebie wyszukane słowa - to gratuluję.To są zwyczajne słowa które jeszcze nie wyszły z mowy potocznej.To co Ty powiesz że ja czasem dla rozluźnienia atmosfery przywalę zwrotem typu " waćpanna" czy coś w ten deseń :-)

Akurat co do "aczkolwiek" to słyszałam, że to jest takie słowo, którego prości ludzie używają, kiedy chcą lepiej wypaść big_smile
"Absolutnie" kojarzy się z Klanem tongue
A na "generalnie" ludzie odpowiadają "Nie generalizuj" big_smile

77

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Rudie napisał/a:
Elsje napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

tam nie miałam na myśli wulgaryzmów, ale słowa typu, ehh... sama nie wiem, ludzie różnych słów nadużywają - dodawanie "nie" albo co gorsza "co nie" w miejscu, gdzie się szuka potwierdzenia - coś w rodzaju "don't you" w angielskim, czyli "prawda?". Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek". Albo takich regionalizmów w stylu "jo" - ja to widzę na terenach zaboru niemieckiego, gdzie to jo ma chyba być odpowiednikiem "ja"

A, to mówisz o gwarze śląskiej wink To też może irytować jak najbardziej.

Gwara was irytuje ?? Przecież to swojego rodzaju tradycja.Nie wiem doprawdy co w tym irytującego może być, ja mógłbym zapoznać ślązaczkę mówiącą gwarą....czemu nie ???

Dla kogoś, kto nie ma z gwarą do czynienia na co dzień, może się to wydawać intrygujące i pociągające. Dla mnie osobiście, jako że mieszkam na Śląsku, gwara źle się kojarzy, możliwe że właśnie przez ten przesyt.

78

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
marchewa91 napisał/a:

Dziecko to nie zabawka, czy piesek, którego można oddać do schroniska. To opłaty za jedzenie, przedszkole, lekarstwa, dodatkowe lekcje. Można dzielić pensję i zachować rozdzielność, ale na dłuższą metę tak się nie da "bez bulenia".

Widzisz, ja podkreślam cały czas, że mimo, że chciałbym dziecko, to jeszcze nie jestem na nie gotowy dlatego nie interesują mnie teraz panny z dzieckiem. Nie wiem co będzie za jakiś czas, jak się życie ułoży, jak sie potoczy, ale na razie zależy mi bardziej na związku niż na związku z cudzym dzieckiem.

Elsje napisał/a:

Spotkałam się z takim podejściem u niektórych i to też nie jest dobre. Jeśli ktoś szuka dziewczyny "byle tylko była", to jak ta dziewczyna ma się później czuć?

Ja nie szukam byle jakiej dziewczyny wink Mam swoje wymagania niekoniecznie związane z wyglądem smile

Elsje napisał/a:

Nieakceptowanie tego, że ktoś używa wulgaryzmów też jak najbardziej rozumiem.

Strasznie, ale to strasznie nie podoba mi się wulgarna i bardzo wulgarna kobieta. Kobieta to ma być kobieta, ma być ciepła, miła i sympatyczna a nie wulgarna...

79

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
Rudie napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

....Albo jakiś wyszukanych typu "absolutnie", "generalnie", "aczkolwiek".

Jeśli to są dla Ciebie wyszukane słowa - to gratuluję.To są zwyczajne słowa które jeszcze nie wyszły z mowy potocznej.To co Ty powiesz że ja czasem dla rozluźnienia atmosfery przywalę zwrotem typu " waćpanna" czy coś w ten deseń :-)

Akurat co do "aczkolwiek" to słyszałam, że to jest takie słowo, którego prości ludzie używają, kiedy chcą lepiej wypaść big_smile
"Absolutnie" kojarzy się z Klanem tongue
A na "generalnie" ludzie odpowiadają "Nie generalizuj" big_smile

To lepsze są zwroty typu LOL SIEMKA NARKA itp.. ?? Bo jeśli tak to ja już wolę swoje archaizmy ;-)

80

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Tomek a co Ty masz Kobiecie do zaoferowania ?? Wiesz Kobiety w pewnym wieku nie myślą już o "gołodupcach" , nie piszę teraz o Tobie bo nie znam Twojej sytuacji , po prostu myślę że rozsądna Kobieta w wieku 20-paru lat nie zainteresuje się kimś np. bez stałej pracy.Aczkolwiek w miarę poukładana sytuacja materialna tez Ci nie gwarantuje sukcesu. Myślę że trzeba wymagać od innych ciut ciut mniej niż od siebie samego i to jest zdrowe podejście.

81

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
nbm napisał/a:

Próbowałaś szukać wśród rodowitych Brytyjczyków? Wtedy nie będzie problemów z językiem, mentalnością, zrozumieniem "angielskich myśli" smile

Pomysł fajny, ale obawiam się, że nie znając j. polskiego Brytyjczyk nie będzie w stanie zrozumieć mojej polskiej części osobowości wink

Tomek87 napisał/a:

Strasznie, ale to strasznie nie podoba mi się wulgarna i bardzo wulgarna kobieta. Kobieta to ma być kobieta, ma być ciepła, miła i sympatyczna a nie wulgarna...

Ok, tylko upewnij się najpierw, że sam jesteś wobec niej ciepły, miły i sympatyczny.

Rudie napisał/a:

To lepsze są zwroty typu LOL SIEMKA NARKA itp.. ?? Bo jeśli tak to ja już wolę swoje archaizmy ;-)

To zależy od kontekstu. W necie takie zwroty ujdą, w RL już nie bardzo wink

Rudie napisał/a:

Tomek a co Ty masz Kobiecie do zaoferowania ??

Cały czas się też właśnie nad tym zastanawiam.

82

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Nie wyolbrzymiajcie tego, co piszę, bo dobrze wiecie, że podkreślałam, iż chodzi mi o NADUŻYWANIE. Wcale nie uważam słów aczkolwiek, czy waćpanna za wyszukane, tak mi się napisało, żeby pokazać kontrast między "jo" a "absolutnie". I ktoś miał wyżej rację, że ludzie z nizin (tylko tego też nie bierzcie za jakiś atak na osoby mniej wykształcone) często sobie dodają, wplatając takie słówka co chwilę.

Akurat znienawidzone przeze mnie "jo", jest nie tylko na Śląsku, ale i na terenie Pruskim, dawniej krzyżackim. I mnie kojarzy się ze zwykłym wieśniactwem, nie umniejszając ludziom mieszkającym na wsi. Są ludzie, którzy wymienione przeze mnie słowa traktują jak znaki interpunkcyjne i naprawdę ciężko się z kimś takim rozmawia, kto w co drugim zdaniu wrzuca "generalnie" (to akurat warszawskie) albo "co nie" (to zauważyłam w łódzkim).

Przykład:
Byliśmy wczoraj na imprezie, co nie? I była tam taka laska, nie? Fajna, zgrabna, ale nie podszedłem do niej, co nie, no bo za mało się narąbałem, żeby to zrobić, co nie? No sam powiedz, też byś nie podszedł, co nie?

Przecież to człowieka szlag jasny może trafić.

83

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
Rudie napisał/a:

To lepsze są zwroty typu LOL SIEMKA NARKA itp.. ?? Bo jeśli tak to ja już wolę swoje archaizmy ;-)

To zależy od kontekstu. W necie takie zwroty ujdą, w RL już nie bardzo wink

Albo inne loffciam, koffciam, itp big_smile Wydaje mi się jednak, że to dotyczy mimo wszystko nastolatek z gimnazjum.

Elsje napisał/a:
Rudie napisał/a:

Tomek a co Ty masz Kobiecie do zaoferowania ??

Cały czas się też właśnie nad tym zastanawiam.

ja tak samo, bo sam wspomniałeś, że ideałem ze zdjęć nie jesteś, więc powinieneś nadrabiać innymi cechami... kwestia jakimi...


Wady można naprawić. Człowiek, jeżeli chce może się zmienić. Ja jestem tego  przykładem, bo dawniej często używałam wspomnianego przeze mnie "nie" na koniec zdania. Nie było to "jo" którego używała połowa dzieciaków w szkole, czy gorszy odpowiednik mojego "nie" - "co nie", ale denerwowało mnie to, że tak mówię i pracowałam nad sobą, prosząc nawet najbliższych i znajomych, żeby za każdym razem zwracali mi uwagę. Także da się tego oduczyć. Podejrzewam, że z wulgaryzmami byłoby podobnie. Rozumiem raz na jakiś czas sobie przeklnąć, gdy się człowiek zdenerwuje, ale używanie mowy z rynsztoka na co dzień może być faktycznie ciężkie dla otoczenia.

Ja bym na pewno nie chciała żyć z palaczem i próbowałabym za wszelką cenę nakłonić taką osobę do rzucenia, gdybym się naprawdę aż tak zakochała, ale przyznaję bez bicia, że prawdopodobnie skreśliłabym ją na wstępie.

84

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Marchewa skąd jesteś ? Czyżby z kaszub lub okolic ??

85

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
marchewa91 napisał/a:

Wady można naprawić. Człowiek, jeżeli chce może się zmienić. Ja jestem tego  przykładem, bo dawniej często używałam wspomnianego przeze mnie "nie" na koniec zdania. Nie było to "jo" którego używała połowa dzieciaków w szkole, czy gorszy odpowiednik mojego "nie" - "co nie", ale denerwowało mnie to, że tak mówię i pracowałam nad sobą, prosząc nawet najbliższych i znajomych, żeby za każdym razem zwracali mi uwagę. Także da się tego oduczyć. Podejrzewam, że z wulgaryzmami byłoby podobnie. Rozumiem raz na jakiś czas sobie przeklnąć, gdy się człowiek zdenerwuje, ale używanie mowy z rynsztoka na co dzień może być faktycznie ciężkie dla otoczenia.

Ja bym na pewno nie chciała żyć z palaczem i próbowałabym za wszelką cenę nakłonić taką osobę do rzucenia, gdybym się naprawdę aż tak zakochała, ale przyznaję bez bicia, że prawdopodobnie skreśliłabym ją na wstępie.

Jedne można zmienić, inne nie. Jeśli chodzi o używanie pewnych zwrotów, to jasne, można to wyeliminować. Można rzucić palenie, schudnąć, skończyć studia, czy co tam jeszcze. Ale już np. postawa roszczeniowa wobec świata czy egoizm to są cechy, których się raczej nie wypleni.

86

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
marchewa91 napisał/a:

Wady można naprawić. Człowiek, jeżeli chce może się zmienić. Ja jestem tego  przykładem, bo dawniej często używałam wspomnianego przeze mnie "nie" na koniec zdania. Nie było to "jo" którego używała połowa dzieciaków w szkole, czy gorszy odpowiednik mojego "nie" - "co nie", ale denerwowało mnie to, że tak mówię i pracowałam nad sobą, prosząc nawet najbliższych i znajomych, żeby za każdym razem zwracali mi uwagę. Także da się tego oduczyć. Podejrzewam, że z wulgaryzmami byłoby podobnie. Rozumiem raz na jakiś czas sobie przeklnąć, gdy się człowiek zdenerwuje, ale używanie mowy z rynsztoka na co dzień może być faktycznie ciężkie dla otoczenia.

Ja bym na pewno nie chciała żyć z palaczem i próbowałabym za wszelką cenę nakłonić taką osobę do rzucenia, gdybym się naprawdę aż tak zakochała, ale przyznaję bez bicia, że prawdopodobnie skreśliłabym ją na wstępie.

Jedne można zmienić, inne nie. Jeśli chodzi o używanie pewnych zwrotów, to jasne, można to wyeliminować. Można rzucić palenie, schudnąć, skończyć studia, czy co tam jeszcze. Ale już np. postawa roszczeniowa wobec świata czy egoizm to są cechy, których się raczej nie wypleni.

Nie można za bardzo wpasowywać się w jakiekolwiek ramy.Można mieć parę kilo nadwagi i nie chcieć schudnąć, może lubić palić , może nie chcieć kończyć studiów (swoją drogą to niewiele dziś to znaczy) itd.... Ważna jest proporcja wymagań w stosunku do osoby naszej i tej drugiej osoby.

Może trochę OT, ale Wielu brzydkim jak noc listopadowa i tępym dziewczynom wydaje się że mogą mieć super partnera pięknego bogatego, mądrego i jeszcze najlepiej uległemu, któremu można stawiać dowolne wymagania a on je spełni.Wydaje mi się że lepiej startowac do pięknych dziewczyn, one nie muszą zmieniać świata ani potencjalnego partnera żeby odrobić swoje i cudze frustracje i niedostatki.

87

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

No dobra, ale... Jaki związek z tematem ma większość dzisiejszej dyskusji? Zeszliście mocno z tematu i zaśmiecacie wątek. Przenieście się na gadu, na wspólny czat albo załóżcie wątek własny, bo jak ktoś będzie chciał to przeczytać to się nie przebije przez to wszystko... Jak na razie większość na 3ciej stronie jest nie na temat hmm

88

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
nbm napisał/a:

Próbowałaś szukać wśród rodowitych Brytyjczyków? Wtedy nie będzie problemów z językiem, mentalnością, zrozumieniem "angielskich myśli" smile

Pomysł fajny, ale obawiam się, że nie znając j. polskiego Brytyjczyk nie będzie w stanie zrozumieć mojej polskiej części osobowości wink

Pozostaje szukać Polaka, mieszkającego na wyspach, który biegle zna język tongue

89 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-03-24 14:46:54)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Post poniżej poziomu forum. Mod. Vinnga

90

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:

No dobra, ale... Jaki związek z tematem ma większość dzisiejszej dyskusji? Zeszliście mocno z tematu i zaśmiecacie wątek. Przenieście się na gadu, na wspólny czat albo załóżcie wątek własny, bo jak ktoś będzie chciał to przeczytać to się nie przebije przez to wszystko... Jak na razie większość na 3ciej stronie jest nie na temat hmm

Mowa jest o wymaganiach, a to bardzo istotny element Twojego wątku. Odniesiesz się jakoś do pytania o to, co masz do zaoferowania potencjalnej dziewczynie?

nbm napisał/a:

Pozostaje szukać Polaka, mieszkającego na wyspach, który biegle zna język tongue

To jest chyba idealne wyjście smile Jak będę kogoś szukać, to pewnie tam właśnie zajrzę wink

Rudie napisał/a:

No ale o co Ci chodzi ?? Potrzebujesz jakichś rad ?? Widzisz ja dla przykładu robię wszystko co w mojej mocy i nic nie wychodzi z moich starań , pewnie zwykły ludzki pech, może w Twoim przypadku też tak jest. Jutro niedziela , uderzaj w plener i wyrywaj dziewoje :-) Startuj do tych ładniejszych raczej bo te "szare myszki" mają często jeszcze bardziej narąbane pod kopuła niż nie jedna dziewczyna z wyglądem modelki.Zobacz jakie durnoty i wykluczające się kwestie wypisuje ta cała "Elsje",aż żałość bierze jak sie to czyta, takich właśnie unikaj ;-)

Piękne świadectwo sobie wystawiasz. Post zgłoszony, podobnie jak inne mądrości, które wypisywałeś w swoim temacie.

91 Ostatnio edytowany przez marchewa91 (2013-03-23 23:46:04)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Podbijam, co masz do zaoferowania, że żadna ci się nie podoba... tak się składa, że to dziewczyna ma trudniej, żeby kogoś znaleźć i nie zostać uznaną za łatwą

92

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
nbm napisał/a:

Pozostaje szukać Polaka, mieszkającego na wyspach, który biegle zna język tongue

To jest chyba idealne wyjście smile Jak będę kogoś szukać, to pewnie tam właśnie zajrzę wink

To tylko tyle chciałem napisać w tym wątku, więcej nie piszę, bo zostanę poproszony o niezaśmiecanie wink Będę się przyglądał dyskusji.

93

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:
Tomek87 napisał/a:

No dobra, ale... Jaki związek z tematem ma większość dzisiejszej dyskusji? Zeszliście mocno z tematu i zaśmiecacie wątek. Przenieście się na gadu, na wspólny czat albo załóżcie wątek własny, bo jak ktoś będzie chciał to przeczytać to się nie przebije przez to wszystko... Jak na razie większość na 3ciej stronie jest nie na temat hmm

Mowa jest o wymaganiach, a to bardzo istotny element Twojego wątku. Odniesiesz się jakoś do pytania o to, co masz do zaoferowania potencjalnej dziewczynie?

Może i przesadziłem, ale niektóre posty są typowo offtopic wink

Co mam do zaoferowania?
Jestem wierny (wiem, ze nikogo nie miałem i może to się wydać głupie, ale byłem uczony by nie robić komuś czegoś czego sam bym nie chciał by mi ktoś robił, poza tym nie potrafił bym kogoś zranić i żyć z przeświadczeniem ze komuś zraniłem serducho), nie pije, nie palę, nie ćpam, nie chodzę na żadne dyskoteki, do pubów, barów, wolę wyjść na spacer niż iść na dyskotekę/pubu/baru, nie oglądam sportu tongue (wiem, że niektóre panny nie cierpią jak facet siedzi i sport ogląda zamiast z nią czasem pogadać czy coś), jestem otwarty i rozmowny, chętny do rozmowy na każdy temat, nie ma u mnie tematów tabu. Nie wiem co jeszcze napisać. Jak widać, mam do zaoferowania zwykłe rzeczy, nic specjalnego, żadnych fajerwerków smile

94

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:
Elsje napisał/a:
Tomek87 napisał/a:

No dobra, ale... Jaki związek z tematem ma większość dzisiejszej dyskusji? Zeszliście mocno z tematu i zaśmiecacie wątek. Przenieście się na gadu, na wspólny czat albo załóżcie wątek własny, bo jak ktoś będzie chciał to przeczytać to się nie przebije przez to wszystko... Jak na razie większość na 3ciej stronie jest nie na temat hmm

Mowa jest o wymaganiach, a to bardzo istotny element Twojego wątku. Odniesiesz się jakoś do pytania o to, co masz do zaoferowania potencjalnej dziewczynie?

Może i przesadziłem, ale niektóre posty są typowo offtopic wink

Co mam do zaoferowania?
Jestem wierny (wiem, ze nikogo nie miałem i może to się wydać głupie, ale byłem uczony by nie robić komuś czegoś czego sam bym nie chciał by mi ktoś robił, poza tym nie potrafił bym kogoś zranić i żyć z przeświadczeniem ze komuś zraniłem serducho), nie pije, nie palę, nie ćpam, nie chodzę na żadne dyskoteki, do pubów, barów, wolę wyjść na spacer niż iść na dyskotekę/pubu/baru, nie oglądam sportu tongue (wiem, że niektóre panny nie cierpią jak facet siedzi i sport ogląda zamiast z nią czasem pogadać czy coś), jestem otwarty i rozmowny, chętny do rozmowy na każdy temat, nie ma u mnie tematów tabu. Nie wiem co jeszcze napisać. Jak widać, mam do zaoferowania zwykłe rzeczy, nic specjalnego, żadnych fajerwerków smile

Wierny - no na upartego każdy tak może napisać.

To Ty w ogóle gdziekolwiek chodzisz ?? Nawet z kumplami na piwo do pubu raz na dwa tygodnie ?? To coś chyba z Toba nie tak z deczka, nie mówie żeby codziennie się narżnąć czy wozić co weekend po klubach tanecznych, ale bez przesady w drugą stronę.Ty w ogóle jakichś kolegów masz ??

Otwarty rozmowny... no to dobre akurat

Masz stałą pracę ? Jakąś pozycję społeczną (nie mówię żebys zaraz jakimś rekinem bankowym był)  ??

Masz co trzeba w spodniach i wiesz jak tego użyć ?? czy kobieta musi ci powiedzieć gdzie masz dotknąć żeby było ok ??

Więcej pytań nie mam, to co wypisałem jest tak naprawdę ważne dla każdej kobiety w Twoim lub podobnym wieku.Jak nie masz np. urody musisz nadrabiać innymi wymienionymi cechami.To są normalne sprawy i każda Kobieta która ci powie że to co wypisałem się nie liczy - to zwyczajnie cię robi w konia.

95

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Tomek masz wszystko czego potrzeba,tyle,że jesteś pewnie za spokojny.Ty nie musisz być żadnym imprezowiczem,ale fajnie byłoby gdybyś od czasu do czasu gdzieś poszedł do fajnej knajpki.Potańczyć,pogadać,posłuchać muzyki...No i powalcz o pracę i kondycję(nie musisz chudnąć,poprostu ważna jest kondycja-reszta sama przyjdzie)..Mój mąż ma 100kg i ma poprostu taka budowę ciała,chociaż nie trenuje,ma mięśnie i jego kości trochę ważą...dla mnie ideał.Nie każda kobieta lubi facetów o wyglądzie tyczki do fasoli.

96

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

No proszę was....pewnie znowu mnie ocenicie jako chama ale, czemu piszecie mu nieprawdę że ma wszystko co trzeba ??

Nie ma pracy, nigdzie nie wychodzi (nikt nie mówi żeby się szlajał gdzieś ciągle), prawdopodobnie nie ma kolegów no to rzeczywiście ma wszystko co trzeba.Grunt to humorystyczne podejście do tematu.

97

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:

Co mam do zaoferowania?
Jestem wierny (wiem, ze nikogo nie miałem i może to się wydać głupie, ale byłem uczony by nie robić komuś czegoś czego sam bym nie chciał by mi ktoś robił, poza tym nie potrafił bym kogoś zranić i żyć z przeświadczeniem ze komuś zraniłem serducho), nie pije, nie palę, nie ćpam, nie chodzę na żadne dyskoteki, do pubów, barów, wolę wyjść na spacer niż iść na dyskotekę/pubu/baru, nie oglądam sportu tongue (wiem, że niektóre panny nie cierpią jak facet siedzi i sport ogląda zamiast z nią czasem pogadać czy coś), jestem otwarty i rozmowny, chętny do rozmowy na każdy temat, nie ma u mnie tematów tabu. Nie wiem co jeszcze napisać. Jak widać, mam do zaoferowania zwykłe rzeczy, nic specjalnego, żadnych fajerwerków smile

Bardzo dużo tutaj słowa "nie". Nie pijesz, nie palisz, nie chodzisz do klubów, to wszystko fajnie, ale na zasadzie: nie ma się do czego przyczepić. A chyba ważniejsze jest, by czymś przyciągać do siebie dziewczyny, a nie jedynie ich nie odpychać smile

A co do oglądania sportu, to zależy. Olewanie dziewczyny w trakcie meczu odpada, ale fajnie jest, jak facet się czymś pasjonuje, jak opowiada o tym z takim błyskiem w oku, z takim przejęciem wink Tylko co mnie irytuje w meczach, to to, że później jak wygrają chłopcy w koszulkach nie w tym kolorze co trzeba, to potem łazi taki naburmuszony cały dzień, jakby mu osobiście krzywdę wyrządzono big_smile

98

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Poprostu Tomek jest za spokojny jak na swój wiek.Mam syna który ma 16 lat i też nigdzie nie wychodzi,jego koledzy z klasy również-tylko komputer się dla nich liczy.Póki jest się młodym trzeba się wyszumieć,a praca swoją drogą,to podstawa.

99

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Rudie napisał/a:

No proszę was....pewnie znowu mnie ocenicie jako chama ale, czemu piszecie mu nieprawdę że ma wszystko co trzeba ??

Nie ma pracy, nigdzie nie wychodzi (nikt nie mówi żeby się szlajał gdzieś ciągle), prawdopodobnie nie ma kolegów no to rzeczywiście ma wszystko co trzeba.Grunt to humorystyczne podejście do tematu.

Ja się z tobą zgodzę, bo gość, który nie ma pracy, znajomych, nie wychodzi w żadne miejsca, oprócz spacerów po parku, to nudziarz zwykły. I mimo, że nie trawię klubów, to nie wyobrażam sobie spędzać wieczorów na kanapie przed telewizorem. Poza tym aspołecznicy są ciężcy w kontakcie. Nie mówię o przyjaciołach, ale skoro najwyraźniej nie masz znajomych, to chcesz żeby dziewczyna jakaś chciała z tobą być? To przecież musiałaby być osoba podobna do ciebie, a zarazem kompletnie uzależniona od ciebie, żeby rezygnować z normalnego życia.

A do kina czy do teatru miałbyś ochotę wyjść? Jakieś muzeum? Wystawa?

Ja tak sobie pomyślałam, że jak już trochę zrzucisz tych kilogramów, to może zapisz się na lekcje tańca? Na takich kursach zawsze jest więcej kobiet niż mężczyzn. Może tam byś kogoś poznał? A taniec jest świetny i jak już złapie się rytm, to sprawia ogromną przyjemność.

100

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Elsje napisał/a:

Bardzo dużo tutaj słowa "nie". Nie pijesz, nie palisz, nie chodzisz do klubów, to wszystko fajnie, ale na zasadzie: nie ma się do czego przyczepić. A chyba ważniejsze jest, by czymś przyciągać do siebie dziewczyny, a nie jedynie ich nie odpychać smile

Lepiej bym tego nie ujęła. To żadna atrakcja, jak tak mówisz, że nic nie robisz. Przecież musi cię cos interesować. Książki jakieś czytasz? Słuchasz jakiejś muzyki? Grasz na czymś?

101 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-03-24 00:53:31)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
marchewa91 napisał/a:

A do kina czy do teatru miałbyś ochotę wyjść? Jakieś muzeum? Wystawa?

Chętnie smile Lubie teatr, do kina też chętnie pójdę a do muzeum czy na wystawę tez bardzo chętnie. Nie widzę problemu smile
To nie jest tak, że ja nie chce nigdzie chodzić, chcę, ale nie ma z kim smile

marchewa91 napisał/a:

Ja tak sobie pomyślałam, że jak już trochę zrzucisz tych kilogramów, to może zapisz się na lekcje tańca? Na takich kursach zawsze jest więcej kobiet niż mężczyzn. Może tam byś kogoś poznał? A taniec jest świetny i jak już złapie się rytm, to sprawia ogromną przyjemność.

Myslałem o tym i chce się nauczyć jakiegoś tańca towarzyskiego.

marchewa91 napisał/a:

Lepiej bym tego nie ujęła. To żadna atrakcja, jak tak mówisz, że nic nie robisz. Przecież musi cię cos interesować. Książki jakieś czytasz? Słuchasz jakiejś muzyki? Grasz na czymś?

Czytam sporo książek, slucham muzyki. Gram na pianinie troszkę (uczę się ciągle wink ), robie trochę muzykę dla siebie smile
Mam tez pasje, rysuję, robię czasem zdjęcia (lubie fotografię), robię muzykę (ale o tym już wspomniałem wink )

102

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Wez przyjaciol na impreze, znajdz hobby, dbaj o zaintesowania smile moze tam poznasz milosc swojego zycia! walcz!

103 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-03-27 16:03:53)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Feniks 7 napisał/a:

Tomek masz wszystko czego potrzeba,tyle,że jesteś pewnie za spokojny.Ty nie musisz być żadnym imprezowiczem,ale fajnie byłoby gdybyś od czasu do czasu gdzieś poszedł do fajnej knajpki.Potańczyć,pogadać,posłuchać muzyki...No i powalcz o pracę i kondycję(nie musisz chudnąć,poprostu ważna jest kondycja-reszta sama przyjdzie)..Mój mąż ma 100kg i ma poprostu taka budowę ciała,chociaż nie trenuje,ma mięśnie i jego kości trochę ważą...dla mnie ideał.Nie każda kobieta lubi facetów o wyglądzie tyczki do fasoli.

Niby mam wszystko, co potrzeba, a mimo tego nikt mnie nie chce i ciągle jestem odrzucany. Znaczy to, że chyba nie mam wszystkiego, co potrzeba...
No i... Lubię być spokojny. Co w tym złego? Przecież nie będę szalał jak jakieś małolaty. Pić też nie piję do upadłego lub do porzygu. Ja w ogóle nie piję - nie kręciło mnie to nigdy ani nie kręci teraz. To już trochę późno na to by tak robić. Nie kręcą mnie dyskoteki ani żadne puby. Może i źle robię, że nie chodzę nigdzie, bo przez to nie poznaję nikogo, ale na dyskotece nie poznam nikogo wartościowego, a już tym bardziej nikogo wartościowego do związku... Tam się nie da nikogo poznać wartościowego. A nawet jeśli ktoś taki jest, to małe szanse na to, że go poznam, a nawet jeśli, to duże szanse są na to, że zostanę spławiony, bo sam zostanę uznany za kogoś mało wartościowego. Błędne koło...

Muzyki mogę sobie posłuchać w domu. Nie lubię patrzeć na to co się dzieje i co ludzie wyprawiają na dyskotekach czy w pubach.

Feniks 7 napisał/a:

Poprostu Tomek jest za spokojny jak na swój wiek.Mam syna który ma 16 lat i też nigdzie nie wychodzi,jego koledzy z klasy również-tylko komputer się dla nich liczy.Póki jest się młodym trzeba się wyszumieć,a praca swoją drogą,to podstawa.

Na wyszumienie się przyjdzie czas (o ile będę kiedykolwiek tego chciał). Nie muszę tego robić teraz, mogę zrobić to mając 40 - 50 lat smile Teraz staram się edukować na własną rękę czytając różne książki o osiąganiu sukcesu, wyznaczaniu celów, prowadzeniu biznesów i podobnych. Wolę sobie poczytać w domu książkę niż łazić po dyskotekach na których łatwo dostać w zęby za nic od nawalonego idioty (koleżanki chłopak został pobity i zmarł kilka dni później w szpitalu), albo oglądać to czego nie chce oglądać.

kobietka1234 napisał/a:

Wez przyjaciol na impreze, znajdz hobby, dbaj o zaintesowania smile moze tam poznasz milosc swojego zycia! walcz!

Żeby kogoś zabrać na imprezę, albo zostać zaproszonym na nią, to trzeba mieć znajomych... Ja ich nie mam od wielu lat, bo pozbyłem się wszystkich fałśzywców z mojego życia.

Hobby to dobry sposób na zabicie czasu, niekoniecznie pomaga poznać kogoś, ale chciałbym by tak się stało, że poznam kogoś (niekoniecznie dzięki hobby). Nie wiem tylko jakie miało by to być hobby dzięki któremu mógłbym poznać kogoś.
Mam już mętlik w głowie i sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć... Smutno mi dlatego, że spotyka mnie to wszystko w życiu kiedy kto inny cieszy sie życiem, ma na pęczki, to co ja bym chciał mieć i nie szanuje tego nawet, a ma tego jeszcze wiecej przez to... To bardzo dobija kiedy to widzisz.

Zaraz zacznie się też wiosna, a po niej chwile później lato i zacznę widzieć kolejny raz pary w parku tulące się, cieszące sobą, siedzące gdzieś na ławkach i cieszące się z tego, że są razem. Uradowane. Nie macie pojęcia jak takie coś strasznie dobija człowieka, który nigdy czegoś takiego nie poczuł ani nie miał a bardzo by chciał sad

104

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Nie czytałem całego wątku, więc mam opinie bazująca na kilku/kilkunastu ostatnich wpisach. W powyższym na przykład stwierdzasz: ?ale na dyskotece nie poznam nikogo wartościowego, a już tym bardziej nikogo wartościowego do związku... Tam się nie da nikogo poznać wartościowego. A nawet jeśli ktoś taki jest, to małe szanse na to, że go poznam, a nawet jeśli, to duże szanse są na to, że zostanę spławiony, bo sam zostanę uznany za kogoś mało wartościowego?
Pytanie, jaki mi się nasuwa, to czy próbowałeś tam kogoś poznać? Bo rozumiem, że na jakiejś podstawie wyciągasz takie wnioski. Na ilu zabawach byłeś, że definitywnie uważasz je za miejsce, gdzie nikogo nie można spotkać? Dyskoteki to nie tylko imprezka i bezcelowe bawienie się, ale również miejsce gdzie można poznać, spotkać, zagadać. A jeśli chodzi o przekrój ludzi tam uczęszczających, to w zależności od lokalu jest przestrzał od A do Z. Jak chcesz, to znajdziesz i tam kogoś dla siebie. Można spotkać naprawdę wartościowe osoby, i nie jest to zdanie wyssane z palca, bo sam przechadzam się po klubach i widzę, kto chodzi, i wierz mi, zdecydowana większość, to ludzie, którzy na co dzień mają dobrą pracę, wykształceni, mający wiele do powiedzenia. I to nie są pojedyncze przypadki.
Kolejna rzecz ?(?) nie będę szalał jak jakieś małolaty? ? czyli ludzie dorośli i dojrzali według Ciebie nie mają prawa poszaleć, iść się rozerwać? To jest tylko zarezerwowane dla młodszego pokolenia, pokolenia nastolatków? Ciekawa teoria
Książki ? przecież jak wyjdziesz raz na miesiąc to nic się nie stanie, nadrobisz czytanie książek o sukcesie.
?(?) łatwo dostać w zęby? ? jedyna sytuacja, gdzie miałem spięcie, była w szkole średnie, o dziwo na zabawie właśnie w szkole. Nigdy na żadnej imprezie na którą poszedłem nie było dymów. Kolejny raz uogólniasz. Skąd Ty bierzesz te teorie, z Faktu?
?Smutno mi dlatego, że spotyka mnie to wszystko w życiu? ? Twoje życie w Twoich rękach. Twój wątek ma cztery strony, zapewne dostałeś już wiele dobrych rad. Przestań się użalać nad sobą i weź los w swoje ręce. Nikt nie przyjdzie do Ciebie i nie poda wszystkiego na tacy.

105

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Charakteru nikt nam nie zmieni,ale musisz wyjść do ludzi,do pracy.Jak będziesz miał zajęcie inaczej spojrzysz na świat.Myślałeś może ,żeby dodatkowo zajać się np. wolontariatem?Pomaganie  innym ludziom sprawia,że nasze problemy stają się błache.

106

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Tomek musisz uwierzyc w siebie. Wypisz sobie na kartce twoje zalety. Patrz sie codziennie na ta kartke. A co Ty jesz codziennie , ze wazysz az 100 kg? Wypadaloby schudnac.

107

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

nie wszystkim parom uklada sie dobrze. Nie ktorym tak. Wychodz z domu. Sam mozesz tez. Mozesz poznac sobie kolege w internecie. Na gumtree.pl jest pelno ogloszen. A jak bedziesz mial juz kolege do wyjsc, to bedzie okazja do zagadania na imprezach. Tylko wyluzuj sie. Nie znaczy to, ze musisz duzo pic. Piwa sa kaloryczne. Lepiej troche czerwonego wina sie napic. To pomaga na trawienie i brzuch jest maly.

108

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:
Feniks 7 napisał/a:

Tomek masz wszystko czego potrzeba,tyle,że jesteś pewnie za spokojny.Ty nie musisz być żadnym imprezowiczem,ale fajnie byłoby gdybyś od czasu do czasu gdzieś poszedł do fajnej knajpki.Potańczyć,pogadać,posłuchać muzyki...No i powalcz o pracę i kondycję(nie musisz chudnąć,poprostu ważna jest kondycja-reszta sama przyjdzie)..Mój mąż ma 100kg i ma poprostu taka budowę ciała,chociaż nie trenuje,ma mięśnie i jego kości trochę ważą...dla mnie ideał.Nie każda kobieta lubi facetów o wyglądzie tyczki do fasoli.

Niby mam wszystko, co potrzeba, a mimo tego nikt mnie nie chce i ciągle jestem odrzucany. Znaczy to, że chyba nie mam wszystkiego, co potrzeba...
No i... Lubię być spokojny. Co w tym złego? Przecież nie będę szalał jak jakieś małolaty. Pić też nie piję do upadłego lub do porzygu. Ja w ogóle nie piję - nie kręciło mnie to nigdy ani nie kręci teraz. To już trochę późno na to by tak robić. Nie kręcą mnie dyskoteki ani żadne puby. Może i źle robię, że nie chodzę nigdzie, bo przez to nie poznaję nikogo, ale na dyskotece nie poznam nikogo wartościowego, a już tym bardziej nikogo wartościowego do związku... Tam się nie da nikogo poznać wartościowego. A nawet jeśli ktoś taki jest, to małe szanse na to, że go poznam, a nawet jeśli, to duże szanse są na to, że zostanę spławiony, bo sam zostanę uznany za kogoś mało wartościowego. Błędne koło...

Muzyki mogę sobie posłuchać w domu. Nie lubię patrzeć na to co się dzieje i co ludzie wyprawiają na dyskotekach czy w pubach.

Feniks 7 napisał/a:

Poprostu Tomek jest za spokojny jak na swój wiek.Mam syna który ma 16 lat i też nigdzie nie wychodzi,jego koledzy z klasy również-tylko komputer się dla nich liczy.Póki jest się młodym trzeba się wyszumieć,a praca swoją drogą,to podstawa.

Na wyszumienie się przyjdzie czas (o ile będę kiedykolwiek tego chciał). Nie muszę tego robić teraz, mogę zrobić to mając 40 - 50 lat smile Teraz staram się edukować na własną rękę czytając różne książki o osiąganiu sukcesu, wyznaczaniu celów, prowadzeniu biznesów i podobnych. Wolę sobie poczytać w domu książkę niż łazić po dyskotekach na których łatwo dostać w zęby za nic od nawalonego idioty (koleżanki chłopak został pobity i zmarł kilka dni później w szpitalu), albo oglądać to czego nie chce oglądać.

kobietka1234 napisał/a:

Wez przyjaciol na impreze, znajdz hobby, dbaj o zaintesowania smile moze tam poznasz milosc swojego zycia! walcz!

Żeby kogoś zabrać na imprezę, albo zostać zaproszonym na nią, to trzeba mieć znajomych... Ja ich nie mam od wielu lat, bo pozbyłem się wszystkich fałśzywców z mojego życia.

Hobby to dobry sposób na zabicie czasu, niekoniecznie pomaga poznać kogoś, ale chciałbym by tak się stało, że poznam kogoś (niekoniecznie dzięki hobby). Nie wiem tylko jakie miało by to być hobby dzięki któremu mógłbym poznać kogoś.
Mam już mętlik w głowie i sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć... Smutno mi dlatego, że spotyka mnie to wszystko w życiu kiedy kto inny cieszy sie życiem, ma na pęczki, to co ja bym chciał mieć i nie szanuje tego nawet, a ma tego jeszcze wiecej przez to... To bardzo dobija kiedy to widzisz.

Zaraz zacznie się też wiosna, a po niej chwile później lato i zacznę widzieć kolejny raz pary w parku tulące się, cieszące sobą, siedzące gdzieś na ławkach i cieszące się z tego, że są razem. Uradowane. Nie macie pojęcia jak takie coś strasznie dobija człowieka, który nigdy czegoś takiego nie poczuł ani nie miał a bardzo by chciał sad

Jakbym czytala o sobie.

I tez jestem w Twoim wieku, faceta nie mam, i jakos sie nie zapowiada. Znajimych jakis tam mam, ale bardziej sa to tacy znajomi to pogadania o glupotach, albo przez facebooka. Przyjaciol mi brakuje, nie mam z kim wychodzic. Moze za duzo wymagam.
Chcialabym kogos poznac, ale kogos NORMALNEGO, nie kreca mnie w ogole wyjscia na imprezy i tam poznawanie kogos bo mam podobne zdanie do Twojego, ze tam raczej nikogo odopowiedniego dla mnie nie poznam.

Czuje sie jak bym miala 50 lat.

Wszyscy wychodza za maz, zareczaja sie, maja dzieci, a ja? Ja mam tylko dodatkowe zmarszczki:)

109 Ostatnio edytowany przez kingslayer (2013-04-19 16:43:40)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

To może napiszcie skąd jesteście a zapewne znajdzie się ktoś chętny do przyjażni, z znajomymi o wiele łatwiej a wyczytałem iż u Tomeczka jest ich brak, więc smile

P.S Hmmm w sumie też jestem zrezygnowany tylko z tą różnicą iż u mnie postawa życiowa z wyboru nie jest najlepsza, może razem coś byśmy zdziałali big_smile

110

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=31377&p=54

To jest chyba najdłuższy i najbardziej rozległy tudzież wszechstronny wątek w tym klimacie. wink

111

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

martinez,pozwól, że nie będę cytował Twoich wypowiedzi tylko napiszę w skrócie:
Tak, na dyskoteki chodzą kobiety w różnym wieku, o różnym statusie społecznym jak i te które są rozsądne i fajne, ale większość tam idzie po to by się "zabawić", napić do nieprzytomności albo napić się i po tym staje się... bądź co bądź łatwa. Nie mam ochoty tego oglądać, a tym bardziej wiązać się z kimś takim. To jest jak szukanie igły w stogu siana. Jak ktoś chce się w to bawić, to niech się bawi. Mi to nie odpowiada.

Może i nie układa mi się z moimi siostrami zbyt dobrze, ale często słyszę jak rozmawiają ze sobą o tym ze wszyscy ich znajomi chodzą na imprezy po to by kogoś poznać, a one same mimo że do brzydkich nie należą, doskonale zdają sobie sprawę jak wygląda cała impreza. Podchodzą do nich goście i zaczepiają na banały (już ich nie będę podawał) - niby łatwo się przebić przez to, ale to nie prawda, bo gdy podejdzie do takiej dziewczyny 10 albo 20 gości w ciągu całej imprezy i robi tak wielu gości na każdej na której są, to nie dziwie się że panny robią się nie miłe, spławiają każdego gościa i szukają księcia z bajki. Spokojnemu poznaniu się przeszkadza głośna muzyka i cała atmosfera "zabawy".

Czy łatwo dostać w zęby? Tak. Nie jestem osobą, która nigdy nie była w takim miejscu jak dyskoteka. Byłem wiele razy jak byłem młodszy i za każdym razem coś się działo. Za każdym razem mało co nie oberwałem z nie swojej winy, ktoś się przyczepił kompletnie bez powodu. Biorę to wszystko z własnego doświadczenia!
Moje miasto, to miejsce gdzie nie trudno oberwać szczególnie na dyskotekach, gdzie jest pełno niewychowanych gości z pobliskich wiosek szukających tylko okazji by komuś obić mordkę.
Przez to wszystko wyrobiłem sobie opinię o takich miejscach i nie uczęszczam do nich. Wolę siedzieć w domu, co wielu osobom może wydawać się strasznie nudne. Dla mnie nudne jest chlanie na umór/do nieprzytomnego/do porzygu/jak zwał tak zwał - i nazywać to dobrą zabawą gdzie wielu tłumaczy sobie, że chce mieć jakieś wspomnienia! Jest to dla mnie chore i nie zrozumiałe. Wolę nie mieć takich wspomnień i jestem dumny z tego, że tak się nie zachowuję!

Może i troche uogólniam, ale tak to widzę i ciężko będzie zmienić moje nastawienie do dyskotek i osób, które tam chodzą.

Feniks 7 napisał/a:

Myślałeś może ,żeby dodatkowo zajać się np. wolontariatem?Pomaganie  innym ludziom sprawia,że nasze problemy stają się błache.

Tak, myślałem o tym. Całkiem ciekawe rozwiązanie nawet by kogoś poznać. Proponował mi to już jeden kolega twierdząc, że można tam poznać fajne dziewczyny smile

kowalska266 napisał/a:

Tomek musisz uwierzyc w siebie. Wypisz sobie na kartce twoje zalety. Patrz sie codziennie na ta kartke.

To świetny pomysł, to coś na zasadzie afirmacji. Podobno afirmacje działają, ale nigdy tego nie próbowałem.

kowalska266 napisał/a:

A jak bedziesz mial juz kolege do wyjsc, to bedzie okazja do zagadania na imprezach. Tylko wyluzuj sie. Nie znaczy to, ze musisz duzo pic.

Ja nie piję prawie w ogóle alkoholu, szkoda mi na to pieniędzy - szczególnie na imprezach gdzie piwo śmierdzi rzygami... Blee jak to śmierdzące piwo można pić?

aniaaaa napisał/a:

Jakbym czytala o sobie.

I tez jestem w Twoim wieku, faceta nie mam, i jakos sie nie zapowiada. Znajimych jakis tam mam, ale bardziej sa to tacy znajomi to pogadania o glupotach, albo przez facebooka.

Aniu, mam tak samo. Mam ponad 200 znajomych na gg, rozmawiam z niektórymi tylko (można ich policzyć na palcach jednej ręki), ale to są głównie ludzie, którzy nie potrafią w niczym pomóc, doradzić. Są tylko do tego by pogadać z nimi o pierdołach, ale o niczym konkretnym. Nic kompletnie, co jest głębokim myśleniem, bo stworzy to dla nich problem. Na fejsbuku to samo. Zbieram znajomych, nic wiecej, rozmawiam tam tylko z niektórymi taks amo jak na gadulcu smile

aniaaaa napisał/a:

Przyjaciol mi brakuje, nie mam z kim wychodzic.

Doskonale Cię rozumiem, czasami mi tez tego brakuje. Brakuje kogoś takiego... Normalnego. Kogoś... Kto zrozumie to, co się mu mówi, poradzi coś rozsądnego, ale nie będzie sie z Ciebie śmiał, traktował jak wariata czy jak idiotę. Bardzo ciężko kogoś takiego spotkać na swojej drodze. 

aniaaaa napisał/a:

Moze za duzo wymagam.

Wymagaj przede wszystkim dużo od siebie, bo wtedy możesz wymagać więcej od innych. Nie pamiętam czy ktoś mi to tutaj napisał czy nie, ale ja to znałem wcześniej, tylko nie zwracałem na to uwagi i dopiero niedawno przemyślałem bardzo wiele i dostrzegłem rzeczy, których mogę wymagać od innych, bo sam od siebie tego wymagam i te wymagania pozostaną w moim życiu myślę, że do końca. Wiem, że na pewno ewoluują i wiele się z tego zmieni, dojrzeje, bardziej wykrystalizuje.

aniaaaa napisał/a:

Chcialabym kogos poznac, ale kogos NORMALNEGO, nie kreca mnie w ogole wyjscia na imprezy i tam poznawanie kogos bo mam podobne zdanie do Twojego, ze tam raczej nikogo odopowiedniego dla mnie nie poznam.

Aniu, ja również chciałbym kogoś NORMALNEGO poznać, ale patrząc na to, co się obecnie dzieje wokół mnie, dochodzę do wniosku, że jest bardzo ciężko takiego kogoś poznać. Coraz mniej jest takich ludzi i to jest właśnie smutne.

aniaaaa napisał/a:

Wszyscy wychodza za maz, zareczaja sie, maja dzieci, a ja? Ja mam tylko dodatkowe zmarszczki:)

Wszystko zależy od tego do czego dążysz w życiu. Na dzieci przyjdzie jeszcze czas, a ja wiem, że dzieci warto "robić" wtedy, kiedy ma się z czego zapewnić im dobre życie, wykształcenie - czyli być stabilnym finansowo o co dzisiaj bardzo cieżko. Nie każdego stać na dzieci, a mimo to robią je. Ja tego nie rozumiem. Wiem, że do póki nie bedzie mnie stac na dzieci, to ich nie chcę (ogólnie chcę dzieci, bo chciałbym patrzeć jak dorastają wink ).
I również to widzę, że ludzie wchodzą w związki, zaręczają się, żenią/wychodzą za mąż i mnie to strasznie dołuje, bo też bym tak chciał.

Aniu, jeśli chcesz, to możemy się poznać, pogadać chociażby przez gadu gadu nawet jeśli mieszkasz gdzieś na drugim końcu Polski wink

112 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-04-20 10:08:42)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Myślałam Tomku że napiszesz nam tu o jakiś Twoich postępach, a nie tylko: "wiem, że w wolontariacie mogę kogoś poznać", "wiem że na tańcach mogę kogoś poznać", "słyszałem o afirmacji, podobno działają, ale nigdy nie próbowałem"...
To napisz nam może jakie kroki do tej pory zrobiłeś by Twoje życie stało się lepsze i prostrze?

113

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

hmm ... powiem ci tak. Za bardzo bierz to do Siebie według mnie hmm, a to niestety widać. Powiem ci jedno, widzisz związek w dosyć różowych kolorach , przytulanie , słodkie słowa itd, niestety tak nie jest i mam nadzieje że zdajesz sobie z tego sprawę ... wiesz pewno doskonale że związek to też pewne wyrzeczenia , i często stargane nerwy ( co nie znaczy że nie warto ).

Żyjemy w dosyć dziwnych czasach i niestety nie ma jednego przepisu na życie tak jak było to 20 lat temu. Co powoduje komplikacje w znajdywaniu sobie drugiej połówki. Nie chciej tego na siłę ...

Pisanie co się ma do zaoferowania też nie jest na miejscu ... Bo znam przypadki, że dziewczyna miała wszystko , a faceta można powiedzieć że prawie z śmietnika wy ciągła .

Ale jeśli to takie istotne :

Ja mam swoje mieszkanie, samochód , firmę , jestem niezależny , nigdy nie zdradziłem , jak się przywiązuje to już na stałe , akceptuje wady innych i staram się z nimi żyć, chodzę codziennie rano na siłownię przed pracą,  staram sie zawsze jakoś modnie ubrać a i podobno dobrze wyglądam (jeśli rozumiesz o co chodzi) często śmigam na imprezy do znajomych , wyjeżdżam zimą w Alpy na deskę co roku z stałą fajną paczką, często latam za granice z racji mojej pracy ( Paryż , Frankfurt , Barcelona , Rzym , Londyn ) i robię jeszcze masę innych rzeczy ... I czy to czyni mnie jakaś zajebistą partią dla jakiejś kobiety ? Nie sądzę ...


Wyluzuj trochę , nie spinaj się, daj sobie czas i nie sugeruj się swoim wiekiem, wyglądem itd ... Moja rada, sport daje dużo , dla umysłu , ciała ... i pomaga w kontaktach smile siłownia, czy basen , ewentualnie jakieś cardio , zapisz się i bądz wytrwały a zobaczysz za jakiś czas różnicę w sobie samym

114

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:

martinez,pozwól, że nie będę cytował Twoich wypowiedzi tylko napiszę w skrócie:
Tak, na dyskoteki chodzą kobiety w różnym wieku, o różnym statusie społecznym jak i te które są rozsądne i fajne, ale większość tam idzie po to by się "zabawić", napić do nieprzytomności albo napić się i po tym staje się... bądź co bądź łatwa. Nie mam ochoty tego oglądać, a tym bardziej wiązać się z kimś takim. To jest jak szukanie igły w stogu siana. Jak ktoś chce się w to bawić, to niech się bawi. Mi to nie odpowiada.

Może i nie układa mi się z moimi siostrami zbyt dobrze, ale często słyszę jak rozmawiają ze sobą o tym ze wszyscy ich znajomi chodzą na imprezy po to by kogoś poznać, a one same mimo że do brzydkich nie należą, doskonale zdają sobie sprawę jak wygląda cała impreza. Podchodzą do nich goście i zaczepiają na banały (już ich nie będę podawał) - niby łatwo się przebić przez to, ale to nie prawda, bo gdy podejdzie do takiej dziewczyny 10 albo 20 gości w ciągu całej imprezy i robi tak wielu gości na każdej na której są, to nie dziwie się że panny robią się nie miłe, spławiają każdego gościa i szukają księcia z bajki. Spokojnemu poznaniu się przeszkadza głośna muzyka i cała atmosfera "zabawy".

Czy łatwo dostać w zęby? Tak. Nie jestem osobą, która nigdy nie była w takim miejscu jak dyskoteka. Byłem wiele razy jak byłem młodszy i za każdym razem coś się działo. Za każdym razem mało co nie oberwałem z nie swojej winy, ktoś się przyczepił kompletnie bez powodu. Biorę to wszystko z własnego doświadczenia!
Moje miasto, to miejsce gdzie nie trudno oberwać szczególnie na dyskotekach, gdzie jest pełno niewychowanych gości z pobliskich wiosek szukających tylko okazji by komuś obić mordkę.
Przez to wszystko wyrobiłem sobie opinię o takich miejscach i nie uczęszczam do nich. Wolę siedzieć w domu, co wielu osobom może wydawać się strasznie nudne. Dla mnie nudne jest chlanie na umór/do nieprzytomnego/do porzygu/jak zwał tak zwał - i nazywać to dobrą zabawą gdzie wielu tłumaczy sobie, że chce mieć jakieś wspomnienia! Jest to dla mnie chore i nie zrozumiałe. Wolę nie mieć takich wspomnień i jestem dumny z tego, że tak się nie zachowuję!

Może i troche uogólniam, ale tak to widzę i ciężko będzie zmienić moje nastawienie do dyskotek i osób, które tam chodzą.

Feniks 7 napisał/a:

Myślałeś może ,żeby dodatkowo zajać się np. wolontariatem?Pomaganie  innym ludziom sprawia,że nasze problemy stają się błache.

Tak, myślałem o tym. Całkiem ciekawe rozwiązanie nawet by kogoś poznać. Proponował mi to już jeden kolega twierdząc, że można tam poznać fajne dziewczyny smile

kowalska266 napisał/a:

Tomek musisz uwierzyc w siebie. Wypisz sobie na kartce twoje zalety. Patrz sie codziennie na ta kartke.

To świetny pomysł, to coś na zasadzie afirmacji. Podobno afirmacje działają, ale nigdy tego nie próbowałem.

kowalska266 napisał/a:

A jak bedziesz mial juz kolege do wyjsc, to bedzie okazja do zagadania na imprezach. Tylko wyluzuj sie. Nie znaczy to, ze musisz duzo pic.

Ja nie piję prawie w ogóle alkoholu, szkoda mi na to pieniędzy - szczególnie na imprezach gdzie piwo śmierdzi rzygami... Blee jak to śmierdzące piwo można pić?

aniaaaa napisał/a:

Jakbym czytala o sobie.

I tez jestem w Twoim wieku, faceta nie mam, i jakos sie nie zapowiada. Znajimych jakis tam mam, ale bardziej sa to tacy znajomi to pogadania o glupotach, albo przez facebooka.

Aniu, mam tak samo. Mam ponad 200 znajomych na gg, rozmawiam z niektórymi tylko (można ich policzyć na palcach jednej ręki), ale to są głównie ludzie, którzy nie potrafią w niczym pomóc, doradzić. Są tylko do tego by pogadać z nimi o pierdołach, ale o niczym konkretnym. Nic kompletnie, co jest głębokim myśleniem, bo stworzy to dla nich problem. Na fejsbuku to samo. Zbieram znajomych, nic wiecej, rozmawiam tam tylko z niektórymi taks amo jak na gadulcu smile

aniaaaa napisał/a:

Przyjaciol mi brakuje, nie mam z kim wychodzic.

Doskonale Cię rozumiem, czasami mi tez tego brakuje. Brakuje kogoś takiego... Normalnego. Kogoś... Kto zrozumie to, co się mu mówi, poradzi coś rozsądnego, ale nie będzie sie z Ciebie śmiał, traktował jak wariata czy jak idiotę. Bardzo ciężko kogoś takiego spotkać na swojej drodze. 

aniaaaa napisał/a:

Moze za duzo wymagam.

Wymagaj przede wszystkim dużo od siebie, bo wtedy możesz wymagać więcej od innych. Nie pamiętam czy ktoś mi to tutaj napisał czy nie, ale ja to znałem wcześniej, tylko nie zwracałem na to uwagi i dopiero niedawno przemyślałem bardzo wiele i dostrzegłem rzeczy, których mogę wymagać od innych, bo sam od siebie tego wymagam i te wymagania pozostaną w moim życiu myślę, że do końca. Wiem, że na pewno ewoluują i wiele się z tego zmieni, dojrzeje, bardziej wykrystalizuje.

aniaaaa napisał/a:

Chcialabym kogos poznac, ale kogos NORMALNEGO, nie kreca mnie w ogole wyjscia na imprezy i tam poznawanie kogos bo mam podobne zdanie do Twojego, ze tam raczej nikogo odopowiedniego dla mnie nie poznam.

Aniu, ja również chciałbym kogoś NORMALNEGO poznać, ale patrząc na to, co się obecnie dzieje wokół mnie, dochodzę do wniosku, że jest bardzo ciężko takiego kogoś poznać. Coraz mniej jest takich ludzi i to jest właśnie smutne.

aniaaaa napisał/a:

Wszyscy wychodza za maz, zareczaja sie, maja dzieci, a ja? Ja mam tylko dodatkowe zmarszczki:)

Wszystko zależy od tego do czego dążysz w życiu. Na dzieci przyjdzie jeszcze czas, a ja wiem, że dzieci warto "robić" wtedy, kiedy ma się z czego zapewnić im dobre życie, wykształcenie - czyli być stabilnym finansowo o co dzisiaj bardzo cieżko. Nie każdego stać na dzieci, a mimo to robią je. Ja tego nie rozumiem. Wiem, że do póki nie bedzie mnie stac na dzieci, to ich nie chcę (ogólnie chcę dzieci, bo chciałbym patrzeć jak dorastają wink ).
I również to widzę, że ludzie wchodzą w związki, zaręczają się, żenią/wychodzą za mąż i mnie to strasznie dołuje, bo też bym tak chciał.

Aniu, jeśli chcesz, to możemy się poznać, pogadać chociażby przez gadu gadu nawet jeśli mieszkasz gdzieś na drugim końcu Polski wink

Ja mysle, ze na dystekotece nie pozna sie nikogo na powaznie. Tzn. moze i sa takie przypadki, ale na pewno bym ich tam nie szukala smile. Sama lubie gdzies wyjsc, ale jesli o kluby to raz w roku mi wystarczy. Duzo bardziej wole 'zamkniete' imprezy, domowki itp. Ale ogolnie chyba jestem juz za stara smile

Uwazam, ze drugiej polowki powinno sie szukac, o ile w ogole mozna tak powiedziec, bo mysle, ze jak ma sie znalezc to sie znajdzie sama. Ale gdy juz cos to w miejscach, w ktorych sami chetnie bysmy cos porobili, np wlasnie basen, silownia, scianka wspinaczkowa - wedlug wlasnych upodoban. Jezeli ktos kocha chodzic na imprezy - to tam tez moze spotkac swoja wymarzona polowke :-)

Mysle, ze wazne jest, zeby dobierac sie pod katem wspolnych zainteresowan...

Ja na fb tez mam znajomych od... ale co z tego, jak rozmawiam z 10, i to tak o.. na fb gadamy, a w realu spotykamy sie raz na kilka miesiecy.
Najbardziej przeraza mnie to, ze nigdy nie krecily mnie biala suknia, pierscionki, sluby itp, a teraz mnie zaczelo to maksymalnie rozczulac. Nie zbyt fajny objaw smile

Napisz mi swoje gg, to sie odezwe :-))

115 Ostatnio edytowany przez aniaaaa (2013-04-20 20:21:27)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
on_nowezycie napisał/a:

Ja mam swoje mieszkanie, samochód , firmę , jestem niezależny , nigdy nie zdradziłem , jak się przywiązuje to już na stałe , akceptuje wady innych i staram się z nimi żyć, chodzę codziennie rano na siłownię przed pracą,  staram sie zawsze jakoś modnie ubrać a i podobno dobrze wyglądam (jeśli rozumiesz o co chodzi) często śmigam na imprezy do znajomych , wyjeżdżam zimą w Alpy na deskę co roku z stałą fajną paczką, często latam za granice z racji mojej pracy ( Paryż , Frankfurt , Barcelona , Rzym , Londyn ) i robię jeszcze masę innych rzeczy ... I czy to czyni mnie jakaś zajebistą partią dla jakiejś kobiety ? Nie sądzę ...

Nie wiem czy partia to dobre slowo, ale mysle ze duzo wieksze szanse masz na zalezienie kogos, niz ktos kto nie ma tych rzeczy ktore wymieniles..
Biorac pod uwage, jak teraz wszyscy wszystkich oceniaja. hmm

Dzisiaj rozmawialam z kolezanka, mowila ze poznala fajnego faceta, i od razu bylo 'no fajny, kase ma, zarabia spoko, mieszka w Warszawie, ma firme' za to nie wymienila czy jest wesoly czy zabawny, czy dobry? Kompletnie nic. Szczerze mnie to zszokowalo.

Nie mowie, ze to nie jest wazne, bo jest smile Ale sama moglabym miec faceta ktory dlubie cale dnie przy autach, albo jest drwalem. Bardziej od posady i znajomosci 15 jezykow, wazne jest dla mnie to czy jest odpowiedzialny, i czy po prostu potraf wziac zycie w swoje rece. Czy jest dobry i wrazliwy, nie mowie ze ma ryczec ze mna na filmach, ale empatia jest wazna.

116 Ostatnio edytowany przez aniaaaa (2013-04-20 20:21:14)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

.

117 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-04-20 20:43:44)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
aniaaaa napisał/a:

Napisz mi swoje gg, to sie odezwe :-))

Mój numer to 1313383 wink

aniaaaa napisał/a:

Dzisiaj rozmawialam z kolezanka, mowila ze poznala fajnego faceta, i od razu bylo 'no fajny, kase ma, zarabia spoko, mieszka w Warszawie, ma firme' za to nie wymienila czy jest wesoly czy zabawny, czy dobry? Kompletnie nic. Szczerze mnie to zszokowalo.

Nie mowie, ze to nie jest wazne, bo jest smile

Dzisiaj kobiety właśnie patrzą pod tym kątem, czy facet ma pieniadze, dobry samochód, dobrze płatną pracę/własną firmę. To sie liczy. Niestety wszelkie wartosci straciły na znaczeniu...
Najciekawiej robi się kiedy facet traci pieniądze czyli traci pracę albo własna firma mu przestaje prosperować - panna takiego zostawia, bo już nie spełnia jej wymagań wink

Ale ktoś, kto... Jest inteligentny doskonale wie, że kobieta która leci na kasę i nic poza wyglądem, seksem i braniem kasy od faceta nie daje, nie wnosi nic do jego życia ani biznesu, to stanowi bardzo mało wartościową osobę i rozsądny facet nigdy takiej sobie za kobietę/żonę nie weźmie! - chyba, że z nikim nie był i cierpi na samotnośc, to wtedy co innego...

Smutne to, co się dzieje teraz hmm ...

118

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Tomek87 napisał/a:
aniaaaa napisał/a:

Napisz mi swoje gg, to sie odezwe :-))

Mój numer to 1313383 wink

aniaaaa napisał/a:

Dzisiaj rozmawialam z kolezanka, mowila ze poznala fajnego faceta, i od razu bylo 'no fajny, kase ma, zarabia spoko, mieszka w Warszawie, ma firme' za to nie wymienila czy jest wesoly czy zabawny, czy dobry? Kompletnie nic. Szczerze mnie to zszokowalo.

Nie mowie, ze to nie jest wazne, bo jest smile

Dzisiaj kobiety właśnie patrzą pod tym kątem, czy facet ma pieniadze, dobry samochód, dobrze płatną pracę/własną firmę. To sie liczy. Niestety wszelkie wartosci straciły na znaczeniu...
Najciekawiej robi się kiedy facet traci pieniądze czyli traci pracę albo własna firma mu przestaje prosperować - panna takiego zostawia, bo już nie spełnia jej wymagań wink

Ale ktoś, kto... Jest inteligentny doskonale wie, że kobieta która leci na kasę i nic poza wyglądem, seksem i braniem kasy od faceta nie daje, nie wnosi nic do jego życia ani biznesu, to stanowi bardzo mało wartościową osobę i rozsądny facet nigdy takiej sobie za kobietę/żonę nie weźmie! - chyba, że z nikim nie był i cierpi na samotnośc, to wtedy co innego...

Smutne to, co się dzieje teraz hmm ...

No wlasnie. Firme i samochod mozna szybko stracic. Roznie bywa.
Nie mowie ze to nie jest wazne, ale na pewno nie moze byc priorytetem.
O wiele wazniejsze jest posiadanie celow, dazenie do nich. Niz super firma i BMW.

To tak troche jak z uroda, ktora przemija wink I jak ktos nie ma pieknego wnetrza:) To zaczyna sie robic problem.

119

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Czekaj Tomek, zaraz tu wpadną 'pewne osoby' i zaczną Tobie ( a może i innym również ) wypominać, że jak to tak? Że przecież to nic zdrożnego wybierać sobie faceta pod kątem kasy i/lub pracy, że przecież to normalne. Takie jest życie, brutalne, nikt z nędzą by się nie chciał związać itp itd. Nie twierdzę, że to reguła ale tu, na tym forum jest to bardzo widoczne. Szkoda tylko, że często najwięcej gadają i krzyczą Ci co nie powinni ...

120

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Cześć Tomek.Po długim czasie,co u Ciebie?Jak sobie radzisz,jak Twoje postanowienia?
Widzę,że Twój wątek bardzo się rozwinął i może dzięki Temu poznasz jakąś fajna dziewczynę:).
A propo imprez,przyznam Ci chyba rację.Nie byłam może z 6 lat,koleżanki z pracy zaprosiły mnie na piwo na imprezę i z mężem poszliśmy.Oprócz tego,że lubię tańczyć,to nic mi tam się nie spodobało(to pewnie przez mój wiek:).Z dziewczynami pogadaliśmy,posmialiśmy się,jakies trzy kawałki potańczyliśmy,bo mój maż nie lubi tańczyć.Ale co tam sie działo?Myślałam,że mi się język zroluje,a buzia nie zamknie smile.Młodzież jest tak poubierana,wręcz niesmacznie wyuzdana,że szok.Podchodzi młoda dziewczyna do baru,dwóch gości ją zaczepia,najpierw jeden po plecach jej smera,potem drugi po tyłku ją głaszcze.Dla mnie tragedia,chociaż babcią żadną nie jestem jeszcze.Czułam sie tam jakbym komedię oglądała:).Moja koleżanka dostała propozycję od żonatego faceta na numerek,jak odmówiła,stwierdził-to bądż sobie dalej dewotą.Na szczęscie mnie nikt nie zaczepiał,bo nie byłam sama...Ludzie nie mają żadnych zasad,a śmiem twierdzić nawet szacunku do samego siebie.Na imprezie nie poznasz nikogo fajnego na stałe,tylko jakieś wolne ptaki szukające przygody na jedną noc,to fakt.Aż sie boje jak mój syn zacznie imprezować,ale żeby w domu siedział,też bym nie chciała:(.
Powodzenia.

121 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-04-25 16:38:53)

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Cześć Feniks 7, na razie za wiele się nie zmieniło... Tak bardzo nic mi się nie chce od ponad miesiąca... Ciężko mi to zmienić chociaż wiem, że muszę hmm

Co do dyskotek, to ja właśnie nie chodzę z tego powodu jaki opisałaś.
Nie mam ochoty tego oglądać... Tego jak panna całuje się z jednym, a za 5 minut z drugim i tak zmienia facetów co chwila, inne dają się obmacywać, a kolejne dają się złapać na numerek na jedną noc...
Po prostu to nie dla mnie, ten świat nie jest moim światem i nie mam zamiaru poznawać tam nikogo, bo nie poznam nikogo wartościowego nawet jeśli są tam jakieś wartościowe osoby. Osoby które się tak zachowują na dyskotekach nie są w ogóle wartościowe i masz rację, ludzie potracili swoje wartości. Dzisiaj liczy się tylko to by kogoś zaliczyć nie ważne że masz żonę czy męża. Liczy się "przygoda" i "fajne" wspomnienia, co jest dla mnie nienormalne, wręcz chore hmm

Nie wiem, może tu kogoś poznam, może nie. Okaże się smile Jak nigdzie nie uda mi się poznać nikogo wartościowego, to najwyżej zostanę sam. Trudno się mówi... Chociaż wolał bym być z kimś niż sam, bo samotność jest ciężka hmm

122

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Najważniejsze jest żebyście się dopasowali charakterem z dziewczyną smile.
Każdy ma jakieś dylematy.Ja na przykład złapałam doła przez pracę.Za bardzo się przejmuję niezdrową atmosferą w firmie.To co mi dawało siłę,teraz mnie wogóle nie cieszy.Oby to sie zmieniło:).
Jak Twoja kariera sportowa?I zawodowa:).Myślisz o tym jeszcze?Biegasz?Bo ja chyba zacznę,bynajmniej się wyciszę i zbiorę do kupy, po zdrowym wysiłku:).
Ja na tym forum spotkałam dwie wartościowe osoby z którymi utrzymuję przyjacielski kontakt.Tomek Ty też znajdziesz,cierpliwości.

123

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Tomek87
Mną też kobiety poniewierają jak Tobą. Tylko że ja przez to się staram zmienić - m.in pozbyć się swojej nędznej wrażliwości.
Dla mnie, nazwanie mnie "fajnym, miłym chłopcem/facetem" to w najlepszym wypadku tak, jakby ktoś mnie nazwał frajerem bądź gejem!
I też podobnie jak chyba Ty, miałem takie "przyjaciółki" które jedynie to czegoś ode mnie chciały i wykorzystywały do różnych celów poza tym guzik je obchodziłem. Ale ja zrobiłem wreszcie z tym porządek: Pogoniłem je w czortu precz ode mnie, dając im do zrozumienia, że ja też jestem facetem który ma ochotę na coś więcej niż jakieś pseudo-koleżanki smile
Teraz przynajmniej moja samotność jest bardziej znośna. W sumie to nawet nie nazwałbym ich koleżankami/przyjaciółkami.

Kolejna sprawa to nie daj się wpędzić w poczucie winy i bycia gorszym przez jakąś (tutaj oszczędzę parę brzydkich epitetów) ze strony 2, która bezczelnie Ci wmawia że "słusznie dostajesz to, na co zasłużyłeś". Uważaj na takie parszywe manipulacje!
Bo prawda jest taka, że Ty masz święte prawo nie chcieć wiązać się z panną z dzieckiem. Prawdopodobnie jesteś prawiczkiem i nie masz wcale doświadczeń z kobietami(heh, podobnie jak ja). To z niby jakiej paki miałbyś się wiązać z kobietą mającą nie Twoje dziecko, tym bardziej że najprawdopodobniej, gdyby tego dziecka nie miała, to by na Ciebie nawet nie spojrzała?

I tak właśnie jest, że kobiety(bądź ich spora większość) wybierają takich macho chamów, tępych prostaków sk...., drani itp. a takich spokojnych o których mówią że są "fajnymi facetami" olewają. I to właśnie stąd się bierze najwięcej samotnych matek.Tacy samce alpha albo uciekają na wieść o tym że "ich suczka/dupka zaskoczyła", albo sami znęcają się nad dziewczynami tak, że same muszą od nich uciekać.
I potem oczywiście szukają takich, na których wcześniej nie chciałby nawet splunąć, wręcz żądając od nich tego, żeby zaakceptował (powiem wprost) owoc jej głupoty. A jak grzecznie odmówisz, to zaraz stajesz się dla niej kimś gorszym od tego, który te dziecko jej zrobił. Znam to z obserwacji. I nie tylko ja to zauważyłem.
Przykre, ale prawdziwe.... w sumie to ja mam na to już wyłożone, tylko jedynie to mi szkoda tych dzieci które będą się wychowywały w niepełnych rodzinach bez ojca.
Tak czy owak tak jak swego czasu ja, tak teraz każda dzieciata dziewczyna może jedynie liczyć ode mnie na "zostańmy przyjaciółmi" smile

124

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Witam, nie możesz załamywać sie bo ktoś Ci pare razy odmówił. Nie szukaj nikogo na siłę bo to nie jest najlepsze rozwiązanie, bo wtedy będziesz załamywał sie za każdym niepowodzeniem. Uwierz w siebie. Nie zawsze będzie idealnie bo życie jest paskudne, sama sie o tym przekonałam ale wiara w siebie jest najważniejsza. Jeśli stracisz wiare w siebie to wszystko będziesz już miał w dupie. Jesteś dorosłym mężczyzną który ma wiele perspektyw w życiu. Musisz odnaleźć siebie. Nie chowaj sie w domu bo to wprowadzi Cie w głębszą depresje. I wtedy stracisz wszystko. Nie uzależniaj swojego życia od kobiety, bo nie jeden mężczyzna w Twoim wieku zmaga sie z zaakceptowaniem przez kobiete. Wyjdź do ludzi, nawet jeśli miałbyś chodzić sam to wychodź, oceniaj każdy dzień. Jedyne czego musisz szukać do skutku to pracy, bo masz jeszcze czas na miłość. Samotność jest dobijająca bo sama czasem już nie mam siły na to wszystko. Uwierz mi, w tym życiu na razie Ty jesteś najważniejszy i woje przemyślane decyzje. I nie załamuj mi się, bo ucieczka nie jest rozwiązaniem. Jesteś mężczyzną i musisz udowodni samemu sobie że potrafisz wszystko. Z czasem wszystko się ułoży, musisz tylko w to wierzyć.

Pozdrawiam ..

125

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
X77 napisał/a:

Tomek87
Mną też kobiety poniewierają jak Tobą. Tylko że ja przez to się staram zmienić - m.in pozbyć się swojej nędznej wrażliwości.

Nie pozbywaj się do końca wrażliwości, czasem się przydaje wink
Obojętność czasami jest dobra, szczególnie kiedy pojawiają się takie panny. Ja czasem mam ochotę im nawrzucać, co o nich myślę w tym momencie jak mi mówią, że fajny ze mnie gośc i inne tego typu brednie...

X77 napisał/a:

Dla mnie, nazwanie mnie "fajnym, miłym chłopcem/facetem" to w najlepszym wypadku tak, jakby ktoś mnie nazwał frajerem bądź gejem!

Dla mnie to znaczy: "jesteś hujowy, wypierdalaj!"

X77 napisał/a:

I też podobnie jak chyba Ty, miałem takie "przyjaciółki" które jedynie to czegoś ode mnie chciały i wykorzystywały do różnych celów poza tym guzik je obchodziłem.

Ja mam o tyle szczęścia, że same znikają z mojego życia i nawet nie odezwą się kiedy ja do nich napiszę gdy czegoś potrzebuję smile
Po prostu przestają się odzywać i problem sam znika smile
Mi jest cięzko usunąc kogoś z życia, po prostu przywiązuję się do ludzi, szczególnie jak z tym kimś przegadam kupe czasu, to później pozostaje taka pustka jak ten ktoś zaczyna mieć mnie gdzieś i jest wtedy przez pierwszy okres dosyć ciężko sie z tym pogodzić

X77 napisał/a:

Teraz przynajmniej moja samotność jest bardziej znośna. W sumie to nawet nie nazwałbym ich koleżankami/przyjaciółkami.

Ja ich nie nazywam przyjaciólkami, bo to nie są przyjaciółki. To są dziewczyny które delikatnie dają ci do zrozumienia ze jestes nic nei wart w jej oczach i utrzymuja z tobą kontakt z grzeczności, ale tak na prawdę mają cię gdzieś. Napiszesz do nich, to sie odezwą, pogadają, ale często nie odpisują po kilka - kilkanascie minut i musisz sie przypominać co chwila.

X77 napisał/a:

Kolejna sprawa to nie daj się wpędzić w poczucie winy i bycia gorszym przez jakąś (tutaj oszczędzę parę brzydkich epitetów) ze strony 2, która bezczelnie Ci wmawia że "słusznie dostajesz to, na co zasłużyłeś". Uważaj na takie parszywe manipulacje!
Bo prawda jest taka, że Ty masz święte prawo nie chcieć wiązać się z panną z dzieckiem. Prawdopodobnie jesteś prawiczkiem i nie masz wcale doświadczeń z kobietami(heh, podobnie jak ja). To z niby jakiej paki miałbyś się wiązać z kobietą mającą nie Twoje dziecko, tym bardziej że najprawdopodobniej, gdyby tego dziecka nie miała, to by na Ciebie nawet nie spojrzała?

Zgadzam się z tym i staram się trzymać tego co chce, a nie tego, co mi życie pod nos podsuwa. Już dwa razy miałem sytuację gdzie dwie panny czegoś chciały ode mnie mając dziecko. Jedna 0ukrywała długi czas, że ma dzieci. Jedna miała trójkę w wieku 20 lat a druga dwójkę i były zdesperowane by kogoś znaleźć...
Pytanie jakie sobie czasem stawiam, to: czemu mam ponosić odpowiedzialność za czyjeś błędy i decyzje? Dlaczego mam wychowywać cudze dziecko kiedy ma biologicznego ojca, który powinien się nimi zająć?
Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele kobiet szuka drugiego ojca dziecka, który je wychowa i utrzyma. Jeszcze raz zadaje pytanie: Czemu mam płacić za cudze błędy i to jeszcze finansowo?
Takie mimo ze się zjawiają czasem w życiu, to staram się odtrącać, zrywać kontakt nic nie odpisując do nich - głownie poznaje takie przez neta - bo nie chce wychowywac nie swoich dzieci. Może i keidys poznam taką z dzieckiem i bedę z nią w zwiazku, ale nie wiem co bedzie kiedys, na razie chce normalnej dziewczyny bez dzieci.

X77 napisał/a:

I tak właśnie jest, że kobiety(bądź ich spora większość) wybierają takich macho chamów, tępych prostaków sk...., drani itp. a takich spokojnych o których mówią że są "fajnymi facetami" olewają. I to właśnie stąd się bierze najwięcej samotnych matek.

Przez to też rodzi się wiele frustratów wśród facetów, a wielu z nich dochodzi do wniosku, że lepiej byc skurwielem i krzywdzić kobiety mając je kompletnie gdzieś i stają się tymi którymi nie chcą byc. To wszystko wina kobiet, które odrzucają normalnych chłopaków woląc chama i prostaka, ktory nic jej nigdy nie da, a w krytycznym momencie ucieknie. No ale misiu przecież jest taki słodki i na pewno się zmieni - niestety tak wiele kobiet myśli i trwa w głupocie, chorym związku próbując zmienic goscia ktory nie zmieni się i bedzie je zdradzal, wykorzystywał nawet finansowo, a one beda wierzyły w to, ze jednak misiu sie zmieni...

X77 napisał/a:

Tacy samce alpha albo uciekają na wieść o tym że "ich suczka/dupka zaskoczyła", albo sami znęcają się nad dziewczynami tak, że same muszą od nich uciekać.

A później one szukają milego goscia ktorego odtrąciły poczatkowo, szukaja takieg kotkory im da tego, czego nie dał im maczo alfa czyli milosci, bliskosci, czułych słówek, troski... Takie powinno się kopać mocno w dupe, a nie litować nad nimi... hmm

X77 napisał/a:

I potem oczywiście szukają takich, na których wcześniej nie chciałby nawet splunąć, wręcz żądając od nich tego, żeby zaakceptował (powiem wprost) owoc jej głupoty. A jak grzecznie odmówisz, to zaraz stajesz się dla niej kimś gorszym od tego, który te dziecko jej zrobił. Znam to z obserwacji. I nie tylko ja to zauważyłem.

Tego jeszcze nie miałem okazji zauważyć, ale kto wie, może kiedyś smile No i masz rację, tak to jest ;/

napisał/a:

Tak czy owak tak jak swego czasu ja, tak teraz każda dzieciata dziewczyna może jedynie liczyć ode mnie na "zostańmy przyjaciółmi" smile

Najlepiej jej powiedzieć wtedy poza tym "zostańmy przyjaciółmi" coś co jej przypomni pewne rzeczy z przeszłosci. Mówię oczywiscie o tym by jej przypomnieć jak to ona kiedys traktowała innych fajnych facetów mowiąc "przypomnij sobie jak kiedys mówiłaś fajnym gosciom ze są fajni i kiedys kogoś na pewno znajdą" dodajac na koncu ze teraz mozecie zostac właśnie tylko przyjaciólmi wink

X77, Pogadał bym z Tobą chętnie na gadu, jak masz czas i gg, to się odezwij. Mój numer jest w podpisie i kilku wpisach w tym temacie wink

oszukana097 napisał/a:

Witam, nie możesz załamywać sie bo ktoś Ci pare razy odmówił.

Rzecz w tym, że mówią tak osoby które prawie nigdy nie poczuly tego bo mialy wybór i nie rozumieją tego jak to jest, bo nigdy tego nie przeżyły... ;/ Gdy masz w swoim zyciu pełno facetów którzy cię adorują, to nie jestes w stanie zrozumiec człowieka ktory tego nigdy nie miał, nie miał żadnego zainteresowania od kobiet.

oszukana097 napisał/a:

Jeśli stracisz wiare w siebie to wszystko będziesz już miał w dupie.

Ale ja już mam wszystko w dupie, jestem zrezygnowany, czuję się potwornie źle, mam wszystkiego dosyc i najlepiej bym spał cały dzień...

oszukana097 napisał/a:

Nie chowaj sie w domu bo to wprowadzi Cie w głębszą depresje.

Mam ciężką depresję, mimo że jest już bardzo źle, wiem, że moze byc jeszcze gorzej...

oszukana097 napisał/a:

Nie uzależniaj swojego życia od kobiety, bo nie jeden mężczyzna w Twoim wieku zmaga sie z zaakceptowaniem przez kobiete.

Nie obchodzą mnie inni, widzę tylko swój problem. Gdybym miał jeszcze zaprzątać sobie głowę problemami innych i porównywać sie do nich, to bym zwariował albo popadł w taką depresję, że już dawno bym nie żył...

oszukana097 napisał/a:

Wyjdź do ludzi, nawet jeśli miałbyś chodzić sam to wychodź

Ale ja nie chcę wychodzić do ludzi... Już nie chcę... Mam dość i nie widzę sensu w chodzeniu sam bez celu byle tylko "wyjść do ludzi".

oszukana097 napisał/a:

bo masz jeszcze czas na miłość. Samotność jest dobijająca bo sama czasem już nie mam siły na to wszystko.

Może i mam czas na miłośc, ale samotność nie jest dobra... Dobija... Bardzo... Nie mam już siły tak jak Ty na to wszystko. Czasami chciałbym się przytulić do kogoś, posiedzieć tak i usłyszeć "będzie dobrze, dasz sobie radę, pomogę ci, możesz zawsze na mnie liczyć"

oszukana097 napisał/a:

Z czasem wszystko się ułoży, musisz tylko w to wierzyć.

Zauważyłem, że w życiu nic się samo nie układa tak jak powinno... Zawsze jak zostawia się coś losowi, to nie jest tak jak powinno.

126

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
Feniks 7 napisał/a:

To się zgadza-trole lubią zimno. smile
Jaką odległość już pokonujesz?Polecam krokomierze do biegania lub marszów idealne i motywacyjne.
A na dziewczynę trafisz tylko więcej się uśmiechaj i odizoluj się od swojej toksycznej rodziny.Głowa do góry.Spadam bo moi synowie zaraz dom rozniosą.

Prawda trole lubią zimno

127

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

cześć

nic nowego do tematu pewnie nie wniosę, ale chciałem napisać że chyba rozumiem twoją sytuację.
jestem od ciebie trochę młodszy, mam prawie 22 lata. kiedyś też założyłem podobny temat o sobie, który ciągnął się chyba przez rok (zresztą widziałem że kolega Ciemnooki dał do niego linka tongue) i nadal nic się u mnie nie zmieniło. Próbowałem zastosować się do kilku porad jakie dostałem (w tym także do niezawodnych rad super wielkiego mistrza podrywu, co myślał że wie o mnie i o innych więcej niż my sami) i zawsze bezskutecznie, a czasem nawet wychodziło gorzej niż kiedy próbowałem wcześniej po swojemu tongue nie chcę cię zniechęcać, ale wydaje mi się że na forum ciężko tak naprawdę dowiedzieć się czegoś przełomowego na temat związków, co mogłoby odmienić twoje życie. przez prawie rok śledziłem swój temat i więcej naczytałem się tam kłótni albo porad, które w niczym mi nie pomogły. myślę że te rzeczy trzeba odkryć samemu, może to trwać lata, ale wydaje mi się że kiedyś w końcu coś osiągnę. trzeba mieć jaja i nie wymiękać. po prostu nie bądź zrezygnowany, a kiedyś w końcu może coś się nawinie i coś z tego wyjdzie. mi tam nadal nic nie wychodzi i nadal nie potrafię odnaleźć przyczyny dlaczego tak jest, też mam czasem wielkiego doła z tego powodu, ale pcham swój wózek dalej tongue będę trzymał za ciebie kciuki, powodzenia smile

128

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Mnie denerwuje to, że jeden ma wszystko, kobiety za nim latają, zakochują się bardzo szybko, tęsknią, a drugi nie ma nic. Ja jestem niestety tym drugim i to mnie męczy i dobija sad

4ry lata temu dowiedziałem się o uwodzeniu i wiesz co? Przez te 4ry lata nauczyłem się że to wszystko jest nic nie warte. Co prawda te techniki działają w pewien sposób i są skuteczne, ale poznałem kilku gości, co to stosują, latają za dziewczynami po miescie i centrach handlowych i zaczepili ponad 500 a nawet 1000 dziewczyn i wiesz co? Z tego wszystkiego mieli 10 chętnych dzieczyn (któe dały im prawdziwy numer telefonu) i moze 2-3 jednorazowe randki po których nic nie było. Jeśli tak to ma wyglądać, całe to zachwalanie w uwodzeniu gdzie wmawia się sfrustrowanym i zrezygnowanym gościom że moga mięc każdą, nie wazne czy mają pieniadze i czy dobrze czy źle wygladają, to ja dziękuję. prawda jest taka, że wygląd i pieniadze się liczą, ale mami się każdego że jest inaczej. Do tego trenerzy to ludzie którzy robią często wiecej złego niż dobrego. To zwykła banda kretynów - nie wszyscy oczywiście, znam jednego, ale to też ciapa taka, że szkoda gadać - i to oni mają uczyć gości z problemami jak się pozbyć problemów. Prawda jest taka, że oni wpędzają w większe problemy niż się może wydawać.
Wszystkie te rady, które dają, są wyniesione z amerykańskiego podwórka gdzie to oczywiście działa, ale w polsce nie będzie i dlatego robi się szkodę drugiej osobie, ale jest to świetny biznes... Biznes na marzeniach sfrustrowanych facetów chcących znaleźć sobie fajna dziewczynę, szukajacych miłosci, dobrej kobiety. Doszedłem do tego rok temu i teraz staram się trzymać od tego z dystansem.
Przechodzilem przez podchodzenie na ulicy i w centrach handlowych do kobiet i powiem tylko jedno: spotkałem się z masakrycznym odrzuceniem co powiększyło tylko moją frustrację. Zauważyłem, że będąc pól roku na studiach mialem większą skutecznosc w zaczepianiu kobiet niz na ulicy i w centrach handlowych. Dziewczyny byly mile, chętne do rozmowy, otwarte, nie klamały, że muszą iść bo sie spieszą do domu po czym pół godziny widujesz je w innym sklepie, były wesołe i usmiechniete. Zwykły komplement miał wiekszą moc niz na ulicy. To tylko z moich obserwacji.

maciekanonim, na tym forum jest dużo osób z problemami i ciężko wynieść z niego cokolwiek dobrego dla siebie. Każdy coś doradza, ale nigdy nie wiesz, co będzie wartosciowe i dobre dla ciebie, a często okazuje się, że rady które ktoś daje nic nie dają i tak na prawdę stoisz w miejscu. Ja i tak staram się robić, to co uważam za stosowne i często nie slucham innych. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale wiem, że takie wygadanie się daje bardzo dużo.

Poznałem tu kilka fajnych i bardzo wartościowych dziewczyn. Spotkałęm też kilka których nie chce poznać na żywo i wiazać się bo to co robią mnie bardzo odpycha.

maciekanonim napisał/a:

trzeba mieć jaja i nie wymiękać. po prostu nie bądź zrezygnowany, a kiedyś w końcu może coś się nawinie i coś z tego wyjdzie. mi tam nadal nic nie wychodzi i nadal nie potrafię odnaleźć przyczyny dlaczego tak jest, też mam czasem wielkiego doła z tego powodu, ale pcham swój wózek dalej tongue będę trzymał za ciebie kciuki, powodzenia smile

Ja już mam dość, jestem zmęczony tym całym odrzucaniem mnie, uznawaniem za kolegę/przyjaciela. Mam dość i czasami jak juz wczesniej wspomnialem, mam ochotę wszystko rzucić i położyć się spać, przespać całe dnie, nic nie robic i mieć nadzieje, że może keidyś coś się zmieni wiedząc, że tak sie nie stanie.
Ja wiem gdzie robię błąd, zachowuje sie jak przyjaciel i to jest powód tego czemu tak jestem traktowany. Doszedłęm dot ego jakiś czas temu, ale nie potrafię tego zmienić, jestem sobą i trudno mi stać sie kimś kim nie jestem. Cieżko byłoby mi być chamem i skurwielem, traktowac przedmiotowo kobiety i wykorzystywać je no i zostawiać. To jest kompletnie nie w moim stylu...

No cóż... mogę mieć jedynie nadzieje, że kiedys ktoś spojrzy na mnie jak na faceta i będzie chcial czegoś wiecej, a nie jak na przyjaciela. Mam tylko nadzieje, że nie bedzie to strasznie gruba i brzydka dziewczyna...
No ale nadzieja to matka głupców. Ja mam nadzieję, a wszyscy wokół znajdują sobie ciągle kogoś, zrobilo się ciepło, pojawili się zakochani w parku i zaczyna mnie to coraz bardziej dobijać jak na to patrze. Często nie potrafię sobie z tym poradzić i chce mi się po prostu płakać, bo sam bym tak chciał tym bardziej, że nigdy tak nie miałem i nigdy nie poczułęm jak to jest i chyba nigdy nie poczuję...

129

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Nigdy nie mów nigdy! uwazam ze milośc przychodzi sama w najmniej spodziewnaym momencie, nie da sie tak na sile...Moja rada jest taka- zajmnij się czyms tak zeby najlepiej zapomniec o tym, ze jestes sam a wkoncu milosc sama przyjdzie.
A moze warto zapisac sie na kurs tanca towarzyskiego (ale samemu) i tam mozesz kogs poznac. Wiele osob tak się poznaje. Sama znam takie osoby co tak się poznaly i są razem aktualnie  big_smile
Mysle ze na dyskotece tez mozesz poznac wartosciowa osobę wink moze i wiekszosc chce tylko zaszalec ale sa tez wyjatki. A wyjatek czyni regułe.

130

Odp: Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...
tamilla napisał/a:

Nigdy nie mów nigdy! uwazam ze milośc przychodzi sama w najmniej spodziewnaym momencie, nie da sie tak na sile...Moja rada jest taka- zajmnij się czyms tak zeby najlepiej zapomniec o tym, ze jestes sam a wkoncu milosc sama przyjdzie.

A co jeśli nie przyjdzie? Można tak czekać w nieskończoność z nadzieją, że się ktoś zjawi w życiu, a może się nie zjawić.

tamilla napisał/a:

A moze warto zapisac sie na kurs tanca towarzyskiego (ale samemu) i tam mozesz kogs poznac. Wiele osob tak się poznaje. Sama znam takie osoby co tak się poznaly i są razem aktualnie  big_smile

Słyszałem różne opinie o kursach tańca i różnie bywa, nie zaprzeczam, że można się poznać, to jednak na co mi nauczyć się tańczyć salse, tango czy inny taniec skoro nigdzie go nie wykorzystam, bo mało kto umie tańczyć w tym stylu?
No... i trzeba mieć pieniadze, a ja na razie ich nie mam smile

tamilla napisał/a:

Mysle ze na dyskotece tez mozesz poznac wartosciowa osobę wink moze i wiekszosc chce tylko zaszalec ale sa tez wyjatki. A wyjatek czyni regułe.

Tylko na ten wyjątek ciężko trafić. Nigdy nie wiesz kogo poznasz, nie tylko na dyskotece smile
Poza tym nie czuję się najlepiej na dyskotekach więc na nie nie chodzę, to nie jest miejsce dla mnie.

Posty [ 66 do 130 z 142 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Mam 26 lat i jestem samotny i powoli też zrezygnowany...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026