Masz racje kompletnie sie tu nie rozumiemy, nie ograniczam swojej wypowiedzi do znajomosci przez internet to raz - bo jak juz pisałam to nie moja bajka, taki mój wybór, pisze wiec o rzeczywistym poznawaniu w mojej ocenie jak najbardziej realnym.
Z Twojej wypowiedzi zaś można wyczytać "Jeśli nie zadasz sie z byle kim, to będziesz sama" trudno więc wole być sama
I owszem, wierzcie mi wciąż istnieją mężczyźni co potrafią swoje wywalczyć, jeśli jakąś kobietę uznają za swoją wybrankę. (Ale masz racje nie w necie bo tam można uznać tylko za natręta)
Nie każdy jest tak prosta osobowością i nie doszukiwałabym się w każdym od razu problemów z psychika, nie każdy lubi to samo, każdy jest inny i wymaga innego podejscia i nie znaczy to że ktoś jest zły, nienormalny, czy niefajny. Niekiedy sama świadomość, że ktoś chce więcej wywołuje zamykanie się w sobie u drugiej i traci się szanse na poznanie kogoś być może naprawdę wyjątkowego, ale nie szukamy kogoś trudnego tak? A słyszeliście kiedyś że między znajomymi zaczyna iiskrzeć? Albo zawsze iskrzyło ale im się jakoś nie składało po drodze by być razem? A nawet jeśli zyskasz tylko przyjaciółkę to może ona ma super fajną i wolną koleżankę? ale to realna znajomość znów a nie internetowa. Niech Wam będzie że ja nie chce nikogo znaleźć czy że szukam Księcia czy Romea, ale czy tylko dlatego, że nie chce nic na siłe?
Moge sie zdeklarować chce związku, ale nie powiem nowo poznanemu facetowi "chce związku z Tobą" - zbyt często wchodziłam w byle jakie relacje właśnie po to by dać jej mimo wszystko szanse i nie zamierzam więcej popełniać tego błędu
"Od przyjazni zaczynajac na niej konczysz, jak nie postawisz na cos z iskra, chemia to bedzie wloklo sie tak jak u mnie w znanej historii, dzis widze nie warto pomagac ani poswiecac sie szczegolnie tym co raz zawioda" - z tym też się nie zgodze, moim zdaniem przyjaźń damsko-męska to rzecz nierealna, może być tylko chwilowa a już tym bardziej jeśli oboje są wolni to jak się dobrze poznają to łatwo przenieść ja na wyższy stopień
"Watpie, nikt nie mowi o malzenstwie i tym co z nim wiaze ale jesli cos ich przyciaga, lubia siebie, swoj dotyk to co kombinowac z mdla przyjaznia?" - tego wszystkiego nie wiem po jednym spotkaniu, a czasem bardzo mocno nas coś przyciaga do człowieka który okazuje się nic niewart już po kilku następnych spotkaniach. Wiem, dla niektórych nie jest problemem znikać bez słowa po kilku randkach- dla mnie to jest problem, zawsze mam na względzie cudze uczucia, ograniczam sobie więc możliwości pojawiających się rozterek
"Z kobietami rzeczywiscie jest cos nie tak, za duzy wybor i otacza je mityczna feministyczna aura sukcesu, niezaleznosci choc w praktyce i tak wiele z nich jesli nie caly czas to w ciazy jest utrzymywana przez niego, to samo z uwodzeniem ktore jest tradycyjnie jego rola", - tu teraz ja moge stwierdzić, "jeśli uważasz że z kobietami jest coś nie tak to zawsze już tak będziesz uważał" - a to nie wróży dobrego związku
i broń Boże nie jestem feministką, doskonale sobie zdaje sprawe, jak ciężko może być w pojedynke
Ta dyskusja nie ma sensu, nieważne co napisze, nieważne jakie są moje doświadczenia na polu poznawania ludzi w różnych miejscach, nieważne jest też to, że czasem po prostu mimo iż obie osoby chcą to nie wychodzi, jak widać ważne jest tylko to, że nie daje szansy każdemu internetowemu Panu co napisze mi "spotkaj się ze mną" - bo nawet gdybym chciała to nie mam aż tyle wolnego czasu. No i wązne jest to ze nie chce byle jakiego związku- co tu chyba uznawane jest za jednoznaczne z szukaniem księcia czy Romea (dla mnie jedno z drugim nie ma nic wspólnego)