netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

220 odpowiedzi15 964 wyświetleniazałożony przez Aniamiloe, 29.08.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 221 ]

1 Ostatnio edytowany przez Aniamiloe (2022-08-29 18:47:03)

Temat: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Może wy mi coś doradzacie i spojrzycie obiektywnie na moja sytuacje. Chyba będzie długo.

Mam 35 lat i kilka miesięcy temu rozstałam się z facetem. Byliśmy razem niespełna 2 lata. Ja w ten związek weszłam bardziej z rozsądku ale z czasem pojawiło się jakieś uczucie. Nie wielka miłość. Poznaliśmy się na portalu randkowym. On zerwał mówiąc ze to nie to. Zapewniał jednak ze wcześniej mu zależało. Ja teraz mysle ze on tez trochę wszedł w ten związek z rozsądku, sama nie wiem.

Generalnie problem jest taki ze ja już nie wierze w miłość. Nigdy nie miałam powodzenia i tez nigdy nie spotkała mnie ta miłość. Przed ostatnim związkiem byłam 7 lat sama. Wcześniejszy związek krótki ja zakończyłam tez nie było z mojej strony uczucia. Parę lat temu "strzelił mnie piorun" ale gość nie był zainteresowany.

Nie mam dużych wymagań, teraz to już ich nie mam prawie wcale. Nie jestem jakaś brzydka i głupia. Ot normalna kobieta, jakich wiele. Po prostu jestem spokojna, raczej introwertyk, stad na pewno po czesci brak powodzenia. Aczkolwiek na spotkaniach z facetami - randkach, nie mam problemu rozmawiać sam na sam. Nawet mówię więcej od tych facetów.

Spotkałam się ostatnio z gościem z portalu randkowego. Widzę ze jest zainteresowany ale raczej bardziej dlatego ze ma 38 lat i duże parcie na związek. Zastanawiam się czy to ciągnąć. Chciałabym żeby jednak ktoś wybrał mnie ze względu na MNIE,  a nie na to ze po prostu się przytrafiłam i go chce. A on w desperacji bierze „pierwsza lepsza”.

Co gorsze, mam wrazenie ze zaczal mi sie podobac najlepszy kumpel exa, widuje go czasem na miescie. I uprzedzajac, nie to nie jest zadna forma w stylu "pokaze exowi". Bo z exem temat zamniety. Ale oczywiscie wiem, ze na tym polu jestem spalona. Zresztą facet udaje ze mnie nie widzi odkad rozeszlam sie z exem.

Mam 35 lat. Patrząc na to jak w przeszłości układały mi się związki - a wlasciwie jak sie nie ukladaly - nie widzę już szans na cokolwiek, a zwłaszcza na prawdziwa miłość. Ludzie w tym wieku spotykają kogoś, jednak najczesciej sa to osoby, ktore faktycznie mialy powodzenie wczesniej.

Sama nie wiem po co ten wątek. Wiem ze nikt mi nie powie jak mam żyć, nikt tez nie ma szklanej kuli.

Ale co o tym sądzicie? Może ktoś był w podobnej sytuacji i jakiś jego życie się zmieniło lub właśnie nie. Może lepiej pozbawic sie zludzen i znalezc sobie zwiazek z rozsadku?

2

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Głowa go góry , nie można tracić nadziei
U mnie klapa totalna ... jestem niewidzialny dla kobiet

3 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-29 21:04:26)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

... z czasem pojawiło się jakieś uczucie. Nie wielka miłość
... nie widzę już szans na cokolwiek, a zwłaszcza na prawdziwa miłość

Czym jest dla Ciebie milosc? Bo to co piszesz brzmi jak pozadanie.

Aniamiloe napisał/a:

... Chciałabym żeby jednak ktoś wybrał mnie ze względu na MNIE,  a nie na to ze po prostu się przytrafiłam i go chce
... Nie jestem jakaś brzydka i głupia. Ot normalna kobieta, jakich wiele

Trudno aby ktos od poczatku znajomosci widzial twoja wyjatkowosc jesli, jak sama to przyznajesz, jestes taka jakich wiele.
Jesli mezczyzna decyduje sie spedzic z Toba reszte zycia to niezaleznie od tego co w Tobie widzi stajesz sie dla niego wyjatkowa.

Skad ta silna potrzeba aby ludzie widzieli twoja wyjatkowosc?
Moze kierujesz sie za bardzo swoim wlasnym interesem w zyciu.
To by tlumaczylo poczucie pustki, samotnosci i braku zrozumienia.

4

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
JohnyBravo777 napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

... z czasem pojawiło się jakieś uczucie. Nie wielka miłość
... nie widzę już szans na cokolwiek, a zwłaszcza na prawdziwa miłość

Czym jest dla Ciebie milosc? Bo to co piszesz brzmi jak pozadanie.

Aniamiloe napisał/a:

... Chciałabym żeby jednak ktoś wybrał mnie ze względu na MNIE,  a nie na to ze po prostu się przytrafiłam i go chce
... Nie jestem jakaś brzydka i głupia. Ot normalna kobieta, jakich wiele

Trudno aby ktos od poczatku znajomosci widzial twoja wyjatkowosc jesli, jak sama to przyznajesz, jestes taka jakich wiele.
Jesli mezczyzna decyduje sie spedzic z Toba reszte zycia to niezaleznie od tego co w Tobie widzi stajesz sie dla niego wyjatkowa.

Skad ta silna potrzeba aby ludzie widzieli twoja wyjatkowosc?
Moze kierujesz sie za bardzo swoim wlasnym interesem w zyciu.
To by tlumaczylo poczucie pustki, samotnosci i braku zrozumienia.

Odniose sie po kolei:

Nie pozadanie. Uczucie. Wiem czym jest pozadanie.

Te zwykle normalne kobiety tez maja facetow, nie trzeba byc wyjatkowym. Czy bycie normalna kobieta to cos zlego?

Chciałbys byc w zwiazku z kobieta od ktorej bije desperacja na 1 spotkaniu? I widzisz ze wejdzie w zwiazek z kazdym kto tylko bedzie ja chcial?

Nie wiem skad wniosek ze ja chce zeby ktos widzial moja wyjatkowosc. Nigdzie tak nie napisalam i tak nie czuje.

Nie chodzi o brak zrozumienia. chodzi o to, ze widze jak ludzie sie zakochuja, a mnie to nie spotyka. wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku.

ogolnie - w ogole nie zrozumiales mojego posta smile

5

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku

Po co Ci związek z rozsądku?

6

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku

Po co Ci związek z rozsądku?

Czytając jej posty raczej nie widać żeby miała nadmiar innych możliwości.
Owszem, w jej postach widać rezygnację (jak się ciągle dostaje po doopie, to ciężko o inne podejście) i to że mimo wszystko nie jest ona w stanie odnaleźć się w związku z rozsądku (no tak niestety jest; tym trudniej jak się zakosztowało związku z miłości, choć ona chyba go nie zakosztowała), ale może i realnie ocenia swoje perspektywy, nie oszukuje się... Jak ktoś nie ma innych możliwości, to często jest to lepsza opcja niż być samemu, zwłaszcza jak ktoś nie jest stworzony do samotności.

7

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku

Po co Ci związek z rozsądku?

Czytając jej posty raczej nie widać żeby miała nadmiar innych możliwości.
Owszem, w jej postach widać rezygnację (jak się ciągle dostaje po doopie, to ciężko o inne podejście) i to że mimo wszystko nie jest ona w stanie odnaleźć się w związku z rozsądku (no tak niestety jest; tym trudniej jak się zakosztowało związku z miłości, choć ona chyba go nie zakosztowała), ale może i realnie ocenia swoje perspektywy, nie oszukuje się... Jak ktoś nie ma innych możliwości, to często jest to lepsza opcja niż być samemu, zwłaszcza jak ktoś nie jest stworzony do samotności.

Lepiej mieszkać samemu niż żyć z “współlokatorem”. Nic dziwnego, że nie może się w tym odnaleźć, bo to czysty masochizm.

8

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:

Lepiej mieszkać samemu niż żyć z “współlokatorem”. Nic dziwnego, że nie może się w tym odnaleźć, bo to czysty masochizm.

To kwestia zależna od wieku, doświadczeń życiowych i kwestii o której wspomniałem, czyli czy do Twojej osobowości bardziej pasuje samotność czy życie w stadzie. Naturalny samotnik nie zrozumie kogoś potrzebującego stada i odwrotnie.

9

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

Spotkałam się ostatnio z gościem z portalu randkowego. Widzę ze jest zainteresowany ale raczej bardziej dlatego ze ma 38 lat i duże parcie na związek. Zastanawiam się czy to ciągnąć. Chciałabym żeby jednak ktoś wybrał mnie ze względu na MNIE,  a nie na to ze po prostu się przytrafiłam i go chce. A on w desperacji bierze „pierwsza lepsza”.

Na jakiej podstawie wnioskujesz, że on desperatem i tylko dlatego jest Tobą zainteresowany?

10

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

Nie pozadanie. Uczucie. Wiem czym jest pozadanie.

Pozadanie jest uczuciem.
Tylko w przeciwienstwie do milosci uwarunkowane jest cechami drugiej osoby, czyli cos o czym piszesz

Aniamiloe napisał/a:

Nie wiem skad wniosek ze ja chce zeby ktos widzial moja wyjatkowosc. Nigdzie tak nie napisalam i tak nie czuje.

A to co oznacza?

Aniamiloe napisał/a:

... Chciałabym żeby jednak ktoś wybrał mnie ze względu na MNIE,  a nie na to ze po prostu się przytrafiłam i go chce

Aniamiloe napisał/a:

Chciałbys byc w zwiazku z kobieta od ktorej bije desperacja na 1 spotkaniu? I widzisz ze wejdzie w zwiazek z kazdym kto tylko bedzie ja chcial?

Nie mialbym z tym zadnego problemu. Dopoki ma dobre serce i w samej relacji jest mi wierna to strata innych facetow, ze pierwsi na nia nie wpadli wink
Patrzenie na druga osobe przez pryzmat tego z iloma innymi osobami zgodzilaby sie zwiazac to narcyzm i gleboko zakorzeniona niepewnosc siebie.


Aniamiloe napisał/a:

chodzi o to, ze widze jak ludzie sie zakochuja, a mnie to nie spotyka. wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku.

Zwiazek oparty o milosc to jedyny rozsadny zwiazek. Cala reszta to tylko zabawa.

11

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

osób w podobnej sytuacji jest wiele, teraz czasy promują osoby ekstrawertyczne, które lubią ciągle wyjazdy i zabawę

czasem lepiej być samym niż samotnym w związku z rozsądku/desperacji

paradoksalnie jak trochę zluzujesz to jest szansa że poznasz kogoś fajnego, mnóstwo osób korzysta z aplikacji randkowych, działa w pracy, na kursach i spotyka ich rozczarowanie, potem idą na kawę czy na piwo i podczas zwykłej, przypadkowej rozmowy, poznają kogoś fajnego

12

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku

Po co Ci związek z rozsądku?

Po to ze nigdy nie trafił mi się z miłości.

A we dwoje jest po prostu łatwiej, we wszystkim. Mieszkałam z facetem i widzę różnice.

13

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku

Po co Ci związek z rozsądku?

Czytając jej posty raczej nie widać żeby miała nadmiar innych możliwości.
Owszem, w jej postach widać rezygnację (jak się ciągle dostaje po doopie, to ciężko o inne podejście) i to że mimo wszystko nie jest ona w stanie odnaleźć się w związku z rozsądku (no tak niestety jest; tym trudniej jak się zakosztowało związku z miłości, choć ona chyba go nie zakosztowała), ale może i realnie ocenia swoje perspektywy, nie oszukuje się... Jak ktoś nie ma innych możliwości, to często jest to lepsza opcja niż być samemu, zwłaszcza jak ktoś nie jest stworzony do samotności.

Niestety nie byłam w związku z miłości. Dla mnie ta miłość o ktorej mówią ludzie to abstrakcja.

Kiedy ktoś mi się już spodobał to mnie nie chciał.

14

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

Po co Ci związek z rozsądku?

Czytając jej posty raczej nie widać żeby miała nadmiar innych możliwości.
Owszem, w jej postach widać rezygnację (jak się ciągle dostaje po doopie, to ciężko o inne podejście) i to że mimo wszystko nie jest ona w stanie odnaleźć się w związku z rozsądku (no tak niestety jest; tym trudniej jak się zakosztowało związku z miłości, choć ona chyba go nie zakosztowała), ale może i realnie ocenia swoje perspektywy, nie oszukuje się... Jak ktoś nie ma innych możliwości, to często jest to lepsza opcja niż być samemu, zwłaszcza jak ktoś nie jest stworzony do samotności.

Lepiej mieszkać samemu niż żyć z “współlokatorem”. Nic dziwnego, że nie może się w tym odnaleźć, bo to czysty masochizm.

Gdybym nie weszła w żaden związek z rozsądku miałabym dziś 35 lat i 0 doświadczeń. Co tym bardziej by ludzi odstraszało.

15

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
pamabianka napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

Spotkałam się ostatnio z gościem z portalu randkowego. Widzę ze jest zainteresowany ale raczej bardziej dlatego ze ma 38 lat i duże parcie na związek. Zastanawiam się czy to ciągnąć. Chciałabym żeby jednak ktoś wybrał mnie ze względu na MNIE,  a nie na to ze po prostu się przytrafiłam i go chce. A on w desperacji bierze „pierwsza lepsza”.

Na jakiej podstawie wnioskujesz, że on desperatem i tylko dlatego jest Tobą zainteresowany?

Nie będę tu opisywała cudzego zachowania ale tak, jest. Taki duży Red flag.

16

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
kamiloo86 napisał/a:

osób w podobnej sytuacji jest wiele, teraz czasy promują osoby ekstrawertyczne, które lubią ciągle wyjazdy i zabawę

czasem lepiej być samym niż samotnym w związku z rozsądku/desperacji

paradoksalnie jak trochę zluzujesz to jest szansa że poznasz kogoś fajnego, mnóstwo osób korzysta z aplikacji randkowych, działa w pracy, na kursach i spotyka ich rozczarowanie, potem idą na kawę czy na piwo i podczas zwykłej, przypadkowej rozmowy, poznają kogoś fajnego

O tym zluzowaniu słyszę od 10 lat. Tak samo jak wyjdź do ludzi. To puste frazesy najczęściej wypowiadane przez osoby które maja powodzenie, i nie maja pojęcia jak to jrst go nie mieć.

17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-08-30 08:15:08)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

A może Ci co tak do Ciebie mówią,  mają  tzw."powodzenie" mają je bo są po prostu otwarci i inni wiedzą, że tacy jak to nazywasz ekstrawertycy im noża w plecy nie wbiją?, więc inni lgną do nich, bo czują się po prostu bezpiecznie?
Ekstrawertyk wbrew pozorom , chociaż głośny, wcale skupiony na sobie i obrażalski co za tym idzie nie jest, co właśnie ułatwia mu kontakty?

Ja tak mam i gdzie się nie obrócę, bez trudu te kontakty nawiązuję i introwertycy wszelcy nie są dla mnie skreśleni,  przeciwnie, są intrygujący, póki sami nie zamykają się w skorupie, bo ślimaków że skorupy wydłubywać nie lubię:)

A konkretnie w Twoim temacie:
Po pierwsze , to chyba z 10 lat nie słyszałam już określenie "stara panna " smile

Po drugie, jeśli uważasz że w wieku  35 lat nie masz już  szans na spotkanie fajnego mężczyzny do życia to chyba nazwę Cię: " "Szalona Stara Panna"

Jest wielu mężczyzn w tym przedziale wiekowym którzy chcą mieć małżeństwo, rodzinę właśnie stała partnerkę.
I Tobą się tacy interesują mezczyzni.
Sama zadecyduj czy to jest pora już na nowe znajomości  i czy jesteś otwarta.
Jeżeli nie odrzuca Cię teraz myśl o budowaniu związku, to bądź z gościem szczerą, rozmawiajcie otwarcie, powiedz mu o swoich watpliwosciach, powiedz mu dlaczego się z nim zaczęłaś spotykać, co Ci się podoba w nim , a co nie, co myślisz o sobie, o małżeństwie o związkach i daj jemu działać.
Wiesz, jak jest mocne zauroczenie i pożądanie na początku, to ułatwia bardzo wejście w relację, pomaga przełamać obcość, ale niekoniecznie wróży dobry związek..
Może spotykaj się z tym mężczyzną i sama zobaczysz, jak się w tym czujesz, ale uwaga: warunek: bądź z nim od początku  szczera, co czujesz, co myślisz, jaki macie punkt startowy.
Może takiej szczerości i otwartości zabrakło w tym 7 letnim związku?
Jesteś go ciekawa?
Sama też w tej relacji, jeśli będziesz szczera, zaobserwujesz, na ile fascynuje go Twoja osoba, a na ile wszystko mu jedno smile

Dołączam się do pytania Pamabianka  więc.
A co do opisywania cudzych zachowań,  to właśnie na tym to forum polega, więc śmiało;)
Raczej na Twoim miejscu poznalabum historię jego związków,  by się dowiedzieć jako w nich jest i co mi odpowiada, a co nie.

18

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

wiec moze mi pozostaje tylko zwiazek z rozsadku

Po co Ci związek z rozsądku?

Po to ze nigdy nie trafił mi się z miłości.

A we dwoje jest po prostu łatwiej, we wszystkim. Mieszkałam z facetem i widzę różnice.

Nie będę udawać, że pojmuję. Dla mnie mieszkanie i życie z kimś jest mega trudne i wymagające, więc na takie poświęcenie jestem w stanie zdobyć się tylko dla osoby, którą kocham i ona kocha mnie. Tylko wtedy bilans zysków i strat jest na plus.

19

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:
M!ri napisał/a:

Po co Ci związek z rozsądku?

Po to ze nigdy nie trafił mi się z miłości.

A we dwoje jest po prostu łatwiej, we wszystkim. Mieszkałam z facetem i widzę różnice.

Nie będę udawać, że pojmuję. Dla mnie mieszkanie i życie z kimś jest mega trudne i wymagające, więc na takie poświęcenie jestem w stanie zdobyć się tylko dla osoby, którą kocham i ona kocha mnie. Tylko wtedy bilans zysków i strat jest na plus.

Czyli właśnie dałaś do zrozumienia że jesteś zdecydowanie typem samotnika; dlatego zwłaszcza z Twojej pozycji byłbym ostrożny z wyśmiewaniem/ drwieniem z- osób o przeciwnej naturze, którym samotność bardzo doskwiera i postuluję zamiast drwienia więcej zrozumienia.

20

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

Po to ze nigdy nie trafił mi się z miłości.

A we dwoje jest po prostu łatwiej, we wszystkim. Mieszkałam z facetem i widzę różnice.

Nie będę udawać, że pojmuję. Dla mnie mieszkanie i życie z kimś jest mega trudne i wymagające, więc na takie poświęcenie jestem w stanie zdobyć się tylko dla osoby, którą kocham i ona kocha mnie. Tylko wtedy bilans zysków i strat jest na plus.

Czyli właśnie dałaś do zrozumienia że jesteś zdecydowanie typem samotnika; dlatego zwłaszcza z Twojej pozycji byłbym ostrożny z wyśmiewaniem/ drwieniem z- osób o przeciwnej naturze, którym samotność bardzo doskwiera i postuluję zamiast drwienia więcej zrozumienia.

A gdzie tu wyśmiewam lub drwię?

Samotnikiem nie jestem. Po prostu umiem funkcjonować samodzielnie. Potrafię zadbać o realizację swoich potrzeb i nie muszę używać do tego drugiej osoby.

Samotnym można być również wśród ludzi czy w małżeństwie. Więc nie doszukiwałabym się rozwiązania tego problemu w pustym związku bez miłości.

21

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nie będę udawać, że pojmuję. Dla mnie mieszkanie i życie z kimś jest mega trudne i wymagające, więc na takie poświęcenie jestem w stanie zdobyć się tylko dla osoby, którą kocham i ona kocha mnie. Tylko wtedy bilans zysków i strat jest na plus.

Czyli właśnie dałaś do zrozumienia że jesteś zdecydowanie typem samotnika; dlatego zwłaszcza z Twojej pozycji byłbym ostrożny z wyśmiewaniem/ drwieniem z- osób o przeciwnej naturze, którym samotność bardzo doskwiera i postuluję zamiast drwienia więcej zrozumienia.

A gdzie tu wyśmiewam lub drwię?

Samotnikiem nie jestem. Po prostu umiem funkcjonować samodzielnie. Potrafię zadbać o realizację swoich potrzeb i nie muszę używać do tego drugiej osoby.

Samotnym można być również wśród ludzi czy w małżeństwie. Więc nie doszukiwałabym się rozwiązania tego problemu w pustym związku bez miłości.

Ja tez potrafię zadbać o swoje potrzeby. Utrzymuje się sama od wielu lat i radzę sobie sama z wieloma problemami.

I tak - mieszkanie z facetem jest o wiele prostsze

22

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
M!ri napisał/a:

Nie będę udawać, że pojmuję. Dla mnie mieszkanie i życie z kimś jest mega trudne i wymagające, więc na takie poświęcenie jestem w stanie zdobyć się tylko dla osoby, którą kocham i ona kocha mnie. Tylko wtedy bilans zysków i strat jest na plus.

Czyli właśnie dałaś do zrozumienia że jesteś zdecydowanie typem samotnika; dlatego zwłaszcza z Twojej pozycji byłbym ostrożny z wyśmiewaniem/ drwieniem z- osób o przeciwnej naturze, którym samotność bardzo doskwiera i postuluję zamiast drwienia więcej zrozumienia.

A gdzie tu wyśmiewam lub drwię?

Samotnikiem nie jestem. Po prostu umiem funkcjonować samodzielnie. Potrafię zadbać o realizację swoich potrzeb i nie muszę używać do tego drugiej osoby.

Samotnym można być również wśród ludzi czy w małżeństwie. Więc nie doszukiwałabym się rozwiązania tego problemu w pustym związku bez miłości.

Tu nie chodzi o ekonomię. Tamtego nie pojmujesz,nie pojmiesz też co czuje w pustym mieszkaniu, gdzie przez naście lat żona i córka po prostu były. Nawet jak miałem wątpliwości do jej uczuć,to była w domu,dom nie bhl tak pusty jak dzis. Owszem,czasem potrzebuje pobyć sam,pooglądać tv (tym bardziej że moja obecna nie do końca podziela moje gusta telewizyjne),ale czasem włączam tv by leciał czyjś głos, a i tak to jedynie jakas nsmiastka.. Ja nie jestem stworzony do samotności.

23

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

No tak, przecież inne osoby nie pojmą, jak to jest jak latami ma się pełny dom A potem mieszka solo smile
Bo to doświadczenie jest unikalne na skalę kosmiczną, i ma je tylko Pan Nowe otwarcie.
Nawet nie dam emotikonu na koniec, bo absurd tego chyba widać gołym okiem.
Ale przecież nie ma większego bólu niż ból egocentryka..
Miri o czymś innym pisała mam wrażenie.
Nikt nie jest stworzony do bycia solo i tak naprawdę dla nikogo ten stan nie jest preferowanym..
Ale powinny być inne powody związania się z kimś niż tylko ten, że boisz się samotności, dla Twojego dobra.

24 Ostatnio edytowany przez sigaret (2022-08-30 12:36:36)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie mialbym z tym zadnego problemu. Dopoki ma dobre serce i w samej relacji jest mi wierna to strata innych facetow, ze pierwsi na nia nie wpadli wink
Patrzenie na druga osobe przez pryzmat tego z iloma innymi osobami zgodzilaby sie zwiazac to narcyzm i gleboko zakorzeniona niepewnosc siebie.

Wypowiedział się człowiek żyjący "chwilą" jak jakiś paproch na wietrze. Żygam.

Chciałbym żebyś wiedział, że są tutaj mężczyźni chcący zapewnić sobie dożywotnią stabilizację, i tym oczekiwaniem kierują się wybierając towarzyszkę życia! I nie ma w tym nic chorego!!!

25

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
sigaret napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie mialbym z tym zadnego problemu. Dopoki ma dobre serce i w samej relacji jest mi wierna to strata innych facetow, ze pierwsi na nia nie wpadli wink
Patrzenie na druga osobe przez pryzmat tego z iloma innymi osobami zgodzilaby sie zwiazac to narcyzm i gleboko zakorzeniona niepewnosc siebie.

Wypowiedział się człowiek żyjący "chwilą" jak jakiś paproch na wietrze. Żygam.

Nastepnym razem odlacz internet zanim sie zabierzesz za wachanie kleju wink

26 Ostatnio edytowany przez sigaret (2022-08-30 16:22:57)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
JohnyBravo777 napisał/a:
sigaret napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Nie mialbym z tym zadnego problemu. Dopoki ma dobre serce i w samej relacji jest mi wierna to strata innych facetow, ze pierwsi na nia nie wpadli wink
Patrzenie na druga osobe przez pryzmat tego z iloma innymi osobami zgodzilaby sie zwiazac to narcyzm i gleboko zakorzeniona niepewnosc siebie.

Wypowiedział się człowiek żyjący "chwilą" jak jakiś paproch na wietrze. Żygam.

Nastepnym razem odlacz internet zanim sie zabierzesz za wachanie kleju wink

Chłop 32 lata a wypowiedź jak u przedszkolaka... Nie sądzisz że to już czas przeskoczyć w tryb na-poważnie-ogarniający-rzeczywistość?

27

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
sigaret napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
sigaret napisał/a:

Wypowiedział się człowiek żyjący "chwilą" jak jakiś paproch na wietrze. Żygam.

Nastepnym razem odlacz internet zanim sie zabierzesz za wachanie kleju wink

Chłop 32 lata a wypowiedź jak u przedszkolaka... Nie sądzisz że to już czas przeskoczyć w tryb na-poważnie-ogarniający-rzeczywistość?

Opowiadasz ludziom w internecie o tym, ze Ci sie ulewa, ewangelizujesz podejscie, ktorego Cie nauczyla twoja matka z syndromem meczennika...
... i chcesz abym Cie traktowal "na powaznie"?
Sam siebie powaznie nie traktujesz kolego dla ktorego "tryb na-poważnie-ogarniający-rzeczywistość" to siedzenie na forum i pisanie, ze Ci sie cos ulewa wink

28 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-30 16:42:01)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

.

29

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Kurde, aż mnie zatkało, jakbym czytała siebie te 10 lat temu kiedy byłam w tym samym wieku i założyłam tu podobny temat.

30

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

W czym życie z facetem jest prostsze w dzisiejszych czasach jeżeli go olewamy?
Tańsze? Możliwe, ale można sobie wziąć współlokatorkę .
Mężatki których mężowie pracują za granicą  muszą sobie radzić, te których partnerzy jeżdżą w delegacje, mają pracę w rozjazdach również.
Ogarniają,,życie" Brakuje im tego czegoś czego nie da Ci facet z,, rozsądku"

31

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
rossanka napisał/a:

Kurde, aż mnie zatkało, jakbym czytała siebie te 10 lat temu kiedy byłam w tym samym wieku i założyłam tu podobny temat.


i co zmienilo sie cos u ciebie?

32

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:
rossanka napisał/a:

Kurde, aż mnie zatkało, jakbym czytała siebie te 10 lat temu kiedy byłam w tym samym wieku i założyłam tu podobny temat.


i co zmienilo sie cos u ciebie?

Nie.
Ale u Ciebie może być inaczej, na mnie nie patrz.

33

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Jeśli ktoś twierdzi, że absolutnie zawsze i wszędzie jest duuużo łatwiej żyć czy wszystko ogarniać we dwójkę, to niestety syrena wyje na pełny regulator..

Jezuu, człowiek nie jest samotną wyspą, ale NIE JEST żadną połówką jabłka ani syjamskim bliźniakiem, którego tworzy z innym, drugim człowiekiem. W przypadku, jeżeli osoba potrzebuje partnera niemal jak powietrza i nie potrafi absolutnie niczego zdziałać ani przechodzi wieczne frustracje z tym związane, ma problem z poczuciem własnej wartości, bo to nie partner powinien o niej decydować!

34 Ostatnio edytowany przez sigaret (2022-08-30 17:24:28)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
JohnyBravo777 napisał/a:
sigaret napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Nastepnym razem odlacz internet zanim sie zabierzesz za wachanie kleju wink

Chłop 32 lata a wypowiedź jak u przedszkolaka... Nie sądzisz że to już czas przeskoczyć w tryb na-poważnie-ogarniający-rzeczywistość?

Opowiadasz ludziom w internecie o tym, ze Ci sie ulewa, ewangelizujesz podejscie, ktorego Cie nauczyla twoja matka z syndromem meczennika...
... i chcesz abym Cie traktowal "na powaznie"?
Sam siebie powaznie nie traktujesz kolego dla ktorego "tryb na-poważnie-ogarniający-rzeczywistość" to siedzenie na forum i pisanie, ze Ci sie cos ulewa wink

Wyzywasz mi matkę? Taki jesteś odważny? Myślisz, że każdy miał taką samą matkę co ty? Coś ci powiem. Takim tekstem mógłbyś pomóc osobie co wychowywała się pod podobną matką do twojej, bo może ta osoba tego nie wiedziała, ale jak powiesz takie coś osobie która miała normalną matkę, to ta osoba może ci brutalnie pokazać gdzie są granice takiego debilnego zachowania! I to nie jest groźba, tylko przestroga, przed naturalną reakcją jaka może cię spotkać kiedy tak bezczelnie obrażasz komuś matkę!

35

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

Jeśli ktoś twierdzi, że absolutnie zawsze i wszędzie jest duuużo łatwiej żyć czy wszystko ogarniać we dwójkę, to niestety syrena wyje na pełny regulator..

Jć!

Bo jest łatwiej. Widzę jak żyją małżeństwa i jak żyją osoby samotne. W razie utraty pracy nie masz nic, mężatki lub mąż ma pensje drugiej osoby póki czegoś nie znajdziesz. Wszelkie wczasy- pokoje na 1 osobę się nie opłacają. W razie choroby- ostatnio jak byłam chora już nie tylko szklanki wody, ale i śmieci nie mialmi ktoś wynieść, ani zakupów zrobić. Jakbym zasłabła to mogłabym cały dzień leżeć na podłodzę i nikt by się nie dowiedział.
Poza tym w parze dzielisz się czynnościami po połowie. Ona np ugotuje obiad  on w tym czasie pojedzie wymienić opony. Albo ona umyje okna, a on w tym czasie zrobi zakupy w Tesco. Poza tym czasem nie masz siły wnieść zakupów z auta. To może zrobić mąż. A znowu jak on leży z gorączką robisz mu herbatę i podajesz śniadanie do łóżka itd.

36 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-08-30 18:02:25)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

No cóż, akurat po Tobie Ross nie spodziewałem się innej odpowiedzi..

Natomiast warto sobie uświadomić, że ludzie raczej nie wiążą się(a raczej nie powinni) po to, aby im było łatwiej. Wiążą się, bo coś czują do drugiej osoby, kochają ją, chcą z nią być, ale nie dla wszelkich ułatwień, jakie to ze sobą niesie. Skoro łatwiej jest mi niby opłacić mieszkanie lub radzić sobie w życiu, to może umieszczę takie ogłoszenie gdzieś w sieci?

"Nie radzę sobie z życiem samemu, potrzebuję partnera, żeby przeżyć, aby w razie czego mieć za co zyć, jak nie będę mógł pracować. Jak będę chory, aby ktoś mógł się mną opiekować i doglądać. Abym łatwiej opłacił mieszkanie. Normalnie, żyjąc samemu jestem skazany na wegetację, ciągłe klepanie biedy i ledwo co wiązanie końca z końcem..
Bo nie jestem w stanie niczego zrobić z wymienionych rzeczy sam, nawet jakbym miał to robić dłużej i ciężej. Bo nie jestem w stanie sobie poradzić, jak stracę pracę. Jeśli ktoś może mi pomóc(jakkolwiek) to tylko i wyłącznie partner.."

Jednym słowem: nic się nie opłaca i nic się nie da zrobić bez partnera...

Chyba sobie zatem strzelę w łeb, tylko w zasadzie nie mam z czego...

37

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
rossanka napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli ktoś twierdzi, że absolutnie zawsze i wszędzie jest duuużo łatwiej żyć czy wszystko ogarniać we dwójkę, to niestety syrena wyje na pełny regulator..

Jć!

Bo jest łatwiej. Widzę jak żyją małżeństwa i jak żyją osoby samotne. W razie utraty pracy nie masz nic, mężatki lub mąż ma pensje drugiej osoby póki czegoś nie znajdziesz. Wszelkie wczasy- pokoje na 1 osobę się nie opłacają. W razie choroby- ostatnio jak byłam chora już nie tylko szklanki wody, ale i śmieci nie mialmi ktoś wynieść, ani zakupów zrobić. Jakbym zasłabła to mogłabym cały dzień leżeć na podłodzę i nikt by się nie dowiedział.
Poza tym w parze dzielisz się czynnościami po połowie. Ona np ugotuje obiad  on w tym czasie pojedzie wymienić opony. Albo ona umyje okna, a on w tym czasie zrobi zakupy w Tesco. Poza tym czasem nie masz siły wnieść zakupów z auta. To może zrobić mąż. A znowu jak on leży z gorączką robisz mu herbatę i podajesz śniadanie do łóżka itd.


dokładnie tak jest

38

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

No cóż, akurat po Tobie Ross nie spodziewałem się innej odpowiedzi..

Natomiast warto sobie uświadomić, że ludzie raczej nie wiążą się(a raczej nie powinni) po to, aby im było łatwiej. Wiążą się, bo coś czują do drugiej osoby, kochają ją, chcą z nią być, ale nie dla wszelkich ułatwień, jakie to ze sobą niesie. Skoro łatwiej jest mi niby opłacić mieszkanie lub radzić sobie w życiu, to może umieszczę takie ogłoszenie gdzieś w sieci?

"Nie radzę sobie z życiem samemu, potrzebuję partnera, żeby przeżyć, aby w razie czego mieć za co zyć, jak nie będę mógł pracować. Jak będę chory, aby ktoś mógł się mną opiekować i doglądać. Abym łatwiej opłacił mieszkanie. Normalnie, żyjąc samemu jestem skazany na wegetację, ciągłe klepanie biedy i ledwo co wiązanie końca z końcem..
Bo nie jestem w stanie niczego zrobić z wymienionych rzeczy sam, nawet jakbym miał to robić dłużej i ciężej. Bo nie jestem w stanie sobie poradzić, jak stracę pracę. Jeśli ktoś może mi pomóc(jakkolwiek) to tylko i wyłącznie partner.."

Jednym słowem: nic się nie opłaca i nic się nie da zrobić bez partnera...

Chyba sobie zatem strzelę w łeb, tylko w zasadzie nie mam z czego...

tylko widzisz dla mnie te zwiazki z milosci są jak mity greckie - cos ponoc bylo ale czy to prawdziwe
mi sie nigdy milosc nie przytrafila, ja tylko o tym czytam i slucham.

39 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-30 18:08:48)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

No cóż, akurat po Tobie Ross nie spodziewałem się innej odpowiedzi..

Natomiast warto sobie uświadomić, że ludzie raczej nie wiążą się(a raczej nie powinni) po to, aby im było łatwiej. Wiążą się, bo coś czują do drugiej osoby, kochają ją, chcą z nią być, ale nie dla wszelkich ułatwień, jakie to ze sobą niesie. Skoro łatwiej jest mi niby opłacić mieszkanie lub radzić sobie w życiu, to może umieszczę takie ogłoszenie gdzieś w sieci?

"Nie radzę sobie z życiem samemu, potrzebuję partnera, żeby przeżyć, aby w razie czego mieć za co zyć, jak nie będę mógł pracować. Jak będę chory, aby ktoś mógł się mną opiekować i doglądać. Abym łatwiej opłacił mieszkanie. Normalnie, żyjąc samemu jestem skazany na wegetację, ciągłe klepanie biedy i ledwo co wiązanie końca z końcem..
Bo nie jestem w stanie niczego zrobić z wymienionych rzeczy sam, nawet jakbym miał to robić dłużej i ciężej. Bo nie jestem w stanie sobie poradzić, jak stracę pracę. Jeśli ktoś może mi pomóc(jakkolwiek) to tylko i wyłącznie partner.."

Czy to przypadkiem nie jest to małżeństwo z rozsądku?

Może takie myślenie to spuścizna dawnych czasów, takie trochę myślenie naszych dziadków, rodziców. Wtedy łączył także telewizor, meble i mały fiat.

40

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Rossanka
,,, Bo jest łatwiej. Widzę jak żyją małżeństwa i jak żyją osoby samotne. W razie utraty pracy nie masz nic, mężatki lub mąż ma pensje drugiej osoby póki czegoś nie znajdziesz. Wszelkie wczasy- pokoje na 1 osobę się nie opłacają. W razie choroby- ostatnio jak byłam chora już nie tylko szklanki wody, ale i śmieci nie mialmi ktoś wynieść, ani zakupów zrobić. Jakbym zasłabła to mogłabym cały dzień leżeć na podłodzę i nikt by się nie dowiedział.
Poza tym w parze dzielisz się czynnościami po połowie. Ona np ugotuje obiad  on w tym czasie pojedzie wymienić opony. Albo ona umyje okna, a on w tym czasie zrobi zakupy w Tesco. Poza tym czasem nie masz siły wnieść zakupów z auta. To może zrobić mąż. A znowu jak on leży z gorączką robisz mu herbatę i podajesz śniadanie do łóżka itd.",

Bardzo idealizujesz zwiazek
I to trochę w stylu,, chcę dziecko by mi podało na starośc szklankę wody"

Być w związku bo mogę stracic pracę?
Nie będąc w związku można podjąc dodatkowa by zaoszczędzić na taką ewentualność
Mieszkajac razem wzrastają tez koszta czynszu

41 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-30 19:16:16)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
wrzosiec napisał/a:

Rossanka
,,, Bo jest łatwiej. Widzę jak żyją małżeństwa i jak żyją osoby samotne. W razie utraty pracy nie masz nic, mężatki lub mąż ma pensje drugiej osoby póki czegoś nie znajdziesz. Wszelkie wczasy- pokoje na 1 osobę się nie opłacają. W razie choroby- ostatnio jak byłam chora już nie tylko szklanki wody, ale i śmieci nie mialmi ktoś wynieść, ani zakupów zrobić. Jakbym zasłabła to mogłabym cały dzień leżeć na podłodzę i nikt by się nie dowiedział.
Poza tym w parze dzielisz się czynnościami po połowie. Ona np ugotuje obiad  on w tym czasie pojedzie wymienić opony. Albo ona umyje okna, a on w tym czasie zrobi zakupy w Tesco. Poza tym czasem nie masz siły wnieść zakupów z auta. To może zrobić mąż. A znowu jak on leży z gorączką robisz mu herbatę i podajesz śniadanie do łóżka itd.",

Bardzo idealizujesz zwiazek
I to trochę w stylu,, chcę dziecko by mi podało na starośc szklankę wody"

Być w związku bo mogę stracic pracę?
Nie będąc w związku można podjąc dodatkowa by zaoszczędzić na taką ewentualność
Mieszkajac razem wzrastają tez koszta czynszu

To jest 50/50...Tak źle i tak niedobrze big_smile

Czyli tu i tu są plusy i minusy.

42 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-08-30 20:04:50)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Ja uważam, że lepiej jest być samemu niż w kiepskim związku. Zauważyłam jednak, że wiele osób bez większego doświadczenia bardzo idealizuje relacje, życie w parze. O ile wsród młodych osób to zrozumiałe, tak u osoby po 30-tce czy ok. 40-stki nie bardzo.
Też uważam, że Autorka wątku i Rossanka mają wiele współnego. Pamiętam, że w wątku Rossanki ktoś zarzucił jej, że pomimo tego co pisze sabotuje każdą ewentualną relację. Myślę, że coś w tym jest.
Tu Autorka też pisze, że partner jest jej potrzebny do w sumie przyziemnych rzeczy ale musi być miłość itd. Tylko czym jest ta miłość? Czy można o niej mówić na etapie początków znajomości? Oczywiście są osoby, które dość szybko się zakochują, jak np. ja wink ale są też takie, którym te porywy serca są niemal obce. Ja swojego czasu tą wrażliwość czy też uczuciowość uważałam wręcz za przekleństwo. Zakochać się można bardzo szybko, odkochać niestety już nie. Wydaje mi się, że bardziej zrównoważone emocjonalnie osoby - choć to może nie najszcęśliwsze określenie ale wiadomo o co chodzi - mają w życiu znacznie łatwiej.
Dlatego nie demonizowałabym związków z tzw. rozsądku. Wręcz przeciwnie. Szczególnie kiedy się jest odpowiednio starszym.
Myślę, że kluczem czy też podstawowym krokiem do sukcesu jeśli chodzi o relacje powinno być szczere odpowiedzenie sobie na pytanie, jakie cechy ewentualnego partnera są dla nas konieczne, jakie wystarczające, a jakie absolutnie dyskwalifikujące. Stawianie uczucia miłości, zakochania jako rzeczy nadrzędnej jest moim zdaniem ślepą uliczką. Zdecydowanie ważniejsze są cechy charakteru, sposób bycia itd. Jeżeli jesteśmy w stanie je sprecyzować i tego trzymać, to już z górki.
Ja również mając 33-35 lat zrobiłam sobie taki racunek sumienia. Wcześniej kierowałam się głównie sercem i zdawałam na tzw. los, co kończyło się dla mnie źle. Bardziej świadome wybory są znacznie lepsze. Jednak po tych wszystkich porażkach wiedziałam co mi się w 2 osobie podoba, na co mogłabym przymknąć oko, a co kompletnie odpada. Myślę, że jak ktoś nam się podoba fizycznie, fajnie się z tą osobą rozmawia, jest flow, nawet niekoniecznie od razu motylki ale pouczucie, że dobrze nam w czyimś towarzytwie, to już bardzo dużo. Według mnie ta nić porozumienia jest znacznie ważniejsza od wyglądu. Wiadomo, że nie może on być odpychający by było pożądanie ale... wygląd się zmienia, ludzie siwieją, łysieją, czasem tyją czasem chudną itd. Natomiast charakter (zwykle) zostaje.  Poza tym jednak łatwiej popracować nad wyglądem niż zmienić charakter. Jeśli ktoś jest mało ogarnięty, inteligencją nie grzeszy czy ma jakieś nałogi, to co mi z tego, że jest przystojny? Podobnie co mi po narcyzie zapatrzonym w siebie, nawet inteligentnym, zaradnym, który nie szanuje innych?
Nie ma ideałów, jednak każdy tym bardziej po 30-tce powinien wiedzieć na co się może godzić, a na co nie. Takie ogólne wymagania czy też oczekiwania jak dzielenie opłat, obowiązków, trosk jest chyba czymś pobocznym, co w sumie można mieć ze strony współokatora czy przyjaciela lub po prostu rodziny.
Najpierw trzeba kogoś poznać i wybrać skupiając na charakterze, też wyglądzie, organizacja życia przyjdzie z czasem. A z doświadczenia powiem, że jesli ktoś był długo sam i/lub nie mieszkał z nikim w dorosłym już życiu, to takie dotarcie się jest nie lada wyzwaniem. I tu znowu wracamy do cech charakteru i tego, że to jest jednak kluczowe. Te całe motyli mają to do siebie, że prędzej czy później zdychają. Jeśli reszta leży, to i tak lipa. Osobiście uważam, że jeśli ludzie się dobiorą na zasadzie, że po prostu dobrze im ze sobą, to są znacznie większe szanse na to, że związek będzie długi i satysfakcjonujący.
Po co komuś fajerwerki, jeśli tak jak Autorka czy Rossanka chciałyby partnerskiego życia we dwoje?
I jeszcze raz powtórzę, z czasem, wiekiem naprawdę każdy ma już swoje przyzwyczajenia, wady, które w codzienym życiu mogą drugiej osobie nie pasować dlatego, jak już wyżej napisałam, ważna jest hierarchia cech i trochę krytyczne spojrzenie też na siebie. Nigdy nie będzie tak, że ktoś nam podpasuje w 100% i my jemu.
Ja po tym okresie 33-35l stałam się pod tym wzlędem nieco bezwzlędna, ale też wcześniej dostałam po d*pie. Np. jak facet z którym się zaczęłam spotykać i mi się podobał (trudno jednak mówić o zakochaniu bo była o nowa znajomość) przyszedł wstawiony i zaczęły się przepychanki, nie było zmiłuj. To już nie jest czas na jego tracenie. Kiedy potem poznałam mojego obecnego partnera (teraz już męża), po chyba drugim spotkaniu chiałam mieć pewność czy na pewno jest po rozwodzie. Miałam gdzieś, że weźmie mnie za jakąś nawiedzoną bo to jest moje życie, uczucia, czas itd.  Po prostu jak coś nie pasuje czyli mowa o tej liście dyskwalifikującej, to lepiej mieć jasność jak najszybciej zanim człowiek zaanażuje.
Nie wiem co było powodem, że Autorka ostatniego faceta uznała za desperata, ja żądając dowódów, że facet nie jest żonaty po 2 spotkaniu też mogłam wyjśc na ... Natomiat miałam to gdzieś, bo facet mi się spodobał i z wyglądu i z charakteru.

43

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Życie w pojedynkę jest droższe, tak mi się wydaje.
Jak małżeństwo odkręci kaloryfer w sypialni to można powiedzieć, że koszt za ogrzewanie spada im na dwie głowy.
Gdy ja odpalę ogrzewanie całego mieszkania to całkowity koszt spada tylko i wyłącznie na moje barki.

Gdybym stracił pracę to jestem bez przychodu. Jak w małżeństwie 1 osoba wyląduje na bezrobociu to jest jeszcze druga połówka, która kupi jedzenie co by nie zdechnąć całkowicie z głodu.

Ciekawie sytuacja wygląda przy wycieczkach za granicą.
Dajmy na to Hiszpania (tydzień) kosztuje ok. 3500 PLN na głowę (przy dwóch osobach) ale jak chciałem jechać samemu to już wychodzi 5000 PLN na głowę.
Trzeba dopłacić ok. 1500 PLN tylko dlatego, że jedzie się samemu.
No chyba, że wybierasz opcję dokwaterowania do pokoju z jakimś nieznajomym... To wtedy masz taniej.

Ciekawie sytuacja wygląda przy wycieczkach na inne kontynenty. Przykładowo USA 9000 PLN za głowę (para) ale samemu już 12 000 PLN lol

Życie w pojedynkę jest droższe niż w małżeństwie.
Czynsz administracyjny do spółdzielni też płacę w pojedynkę.

44

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Roxi, ale z wyrachowanego rozsądku, bez chemii  to nie wyjdzie... Bo partner podoba nam się/pociąga nas wtedy gdy spełnia inne warunki, nie tylko, że nam się podoba. Tych sznurków musi być więcej, tak myślę, choć w sumie nie wiemy dlaczego ten, a nie tamten...

45

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Roxann napisał/a:

Ja uważam, że lepiej jest być samemu niż w kiepskim związku. Zauważyłam jednak, że wiele osób bez większego doświadczenia bardzo idealizuje relacje, życie w parze. O ile wsród młodych osób to zrozumiałe, tak u osoby po 30-tce czy ok. 40-stki nie bardzo.
Też uważam, że Autorka wątku i Rossanka mają wiele współnego. Pamiętam, że w wątku Rossanki ktoś zarzucił jej, że pomimo tego co pisze sabotuje każdą ewentualną relację. Myślę, że coś w tym jest.
Tu Autorka też pisze, że partner jest jej potrzebny do w sumie przyziemnych rzeczy ale musi być miłość itd. Tylko czym jest ta miłość? Czy można o niej mówić na etapie początków znajomości? Oczywiście są osoby, które dość szybko się zakochują, jak np. ja wink ale są też takie, którym te porywy serca są niemal obce. Ja swojego czasu tą wrażliwość czy też uczuciowość uważałam wręcz za przekleństwo. Zakochać się można bardzo szybko, odkochać niestety już nie. Wydaje mi się, że bardziej zrównoważone emocjonalnie osoby - choć to może nie najszcęśliwsze określenie ale wiadomo o co chodzi - mają w życiu znacznie łatwiej.
Dlatego nie demonizowałabym związków z tzw. rozsądku. Wręcz przeciwnie. Szczególnie kiedy się jest odpowiednio starszym.
Myślę, że kluczem czy też podstawowym krokiem do sukcesu jeśli chodzi o relacje powinno być szczere odpowiedzenie sobie na pytanie, jakie cechy ewentualnego partnera są dla nas konieczne, jakie wystarczające, a jakie absolutnie dyskwalifikujące. Stawianie uczucia miłości, zakochania jako rzeczy nadrzędnej jest moim zdaniem ślepą uliczką. Zdecydowanie ważniejsze są cechy charakteru, sposób bycia itd. Jeżeli jesteśmy w stanie je sprecyzować i tego trzymać, to już z górki.
Ja również mając 33-35 lat zrobiłam sobie taki racunek sumienia. Wcześniej kierowałam się głównie sercem i zdawałam na tzw. los, co kończyło się dla mnie źle. Bardziej świadome wybory są znacznie lepsze. Jednak po tych wszystkich porażkach wiedziałam co mi się w 2 osobie podoba, na co mogłabym przymknąć oko, a co kompletnie odpada. Myślę, że jak ktoś nam się podoba fizycznie, fajnie się z tą osobą rozmawia, jest flow, nawet niekoniecznie od razu motylki ale pouczucie, że dobrze nam w czyimś towarzytwie, to już bardzo dużo. Według mnie ta nić porozumienia jest znacznie ważniejsza od wyglądu. Wiadomo, że nie może on być odpychający by było pożądanie ale... wygląd się zmienia, ludzie siwieją, łysieją, czasem tyją czasem chudną itd. Natomiast charakter (zwykle) zostaje.  Poza tym jednak łatwiej popracować nad wyglądem niż zmienić charakter. Jeśli ktoś jest mało ogarnięty, inteligencją nie grzeszy czy ma jakieś nałogi, to co mi z tego, że jest przystojny? Podobnie co mi po narcyzie zapatrzonym w siebie, nawet inteligentnym, zaradnym, który nie szanuje innych?
Nie ma ideałów, jednak każdy tym bardziej po 30-tce powinien wiedzieć na co się może godzić, a na co nie. Takie ogólne wymagania czy też oczekiwania jak dzielenie opłat, obowiązków, trosk jest chyba czymś pobocznym, co w sumie można mieć ze strony współokatora czy przyjaciela lub po prostu rodziny.
Najpierw trzeba kogoś poznać i wybrać skupiając na charakterze, też wyglądzie, organizacja życia przyjdzie z czasem. A z doświadczenia powiem, że jesli ktoś był długo sam i/lub nie mieszkał z nikim w dorosłym już życiu, to takie dotarcie się jest nie lada wyzwaniem. I tu znowu wracamy do cech charakteru i tego, że to jest jednak kluczowe. Te całe motyli mają to do siebie, że prędzej czy później zdychają. Jeśli reszta leży, to i tak lipa. Osobiście uważam, że jeśli ludzie się dobiorą na zasadzie, że po prostu dobrze im ze sobą, to są znacznie większe szanse na to, że związek będzie długi i satysfakcjonujący.
Po co komuś fajerwerki, jeśli tak jak Autorka czy Rossanka chciałyby partnerskiego życia we dwoje?
I jeszcze raz powtórzę, z czasem, wiekiem naprawdę każdy ma już swoje przyzwyczajenia, wady, które w codzienym życiu mogą drugiej osobie nie pasować dlatego, jak już wyżej napisałam, ważna jest hierarchia cech i trochę krytyczne spojrzenie też na siebie. Nigdy nie będzie tak, że ktoś nam podpasuje w 100% i my jemu.
Ja po tym okresie 33-35l stałam się pod tym wzlędem nieco bezwzlędna, ale też wcześniej dostałam po d*pie. Np. jak facet z którym się zaczęłam spotykać i mi się podobał (trudno jednak mówić o zakochaniu bo była o nowa znajomość) przyszedł wstawiony i zaczęły się przepychanki, nie było zmiłuj. To już nie jest czas na jego tracenie. Kiedy potem poznałam mojego obecnego partnera (teraz już męża), po chyba drugim spotkaniu chiałam mieć pewność czy na pewno jest po rozwodzie. Miałam gdzieś, że weźmie mnie za jakąś nawiedzoną bo to jest moje życie, uczucia, czas itd.  Po prostu jak coś nie pasuje czyli mowa o tej liście dyskwalifikującej, to lepiej mieć jasność jak najszybciej zanim człowiek zaanażuje.
Nie wiem co było powodem, że Autorka ostatniego faceta uznała za desperata, ja żądając dowódów, że facet nie jest żonaty po 2 spotkaniu też mogłam wyjśc na ... Natomiat miałam to gdzieś, bo facet mi się spodobał i z wyglądu i z charakteru.

dlatego wlasnie w wieku 33 lat weszlam w zwiazek poczatkowo z rozsadku. moj ex, tez w moim wieku,  jednak stwierdzil ze to nie to, ze on woli radosne kobiety, nie zmeczone praca. najwyrazniej szuka super prawdziwej milosci, wiek mu nie przeszkadza.
ja wiem ze w tym wieku trzeba tez kompromisow. nikt tez nie jest idealny, czasem trzeba przymknac oko. jednak byly twierdzil inaczej szukajac swojego idealu.

ja nie szukam bog wie jakich porywow serca jak z filmow, wiem tez czego nie chce w zwiazku i mimo wieku bym tego nie zaakceptowala (np nalog). ale w tym momencie wiele rzeczy potrafie tez zaakceptowac, bo to nigdy nie jest tak ze jest idealnie. chcialabym jednak zeby wejsc w zwiazek z osoba ktora jednak jakies tam wrazenie na mnie robi (zrozumcie dobrze moje slowa, nie ze ma to byc ktos spektakularny, bo zaraz ktos zrobi nadinterpretacje), dobrze mi sie z nim rozmawia, jest inteligentny. inteligencja jest dla mnie tak wazna.

tak czy inaczej bardzo ciezko mi spotkac kogokolwiek kto spelnia chociaz to minimum. a jak juz to mnie zostawiaja, bo szukaja jednak uczucia.

46 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-08-30 21:23:31)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

dlatego wlasnie w wieku 33 lat weszlam w zwiazek poczatkowo z rozsadku. moj ex, tez w moim wieku,  jednak stwierdzil ze to nie to, ze on woli radosne kobiety, nie zmeczone praca. najwyrazniej szuka super prawdziwej milosci, wiek mu nie przeszkadza.
ja wiem ze w tym wieku trzeba tez kompromisow. nikt tez nie jest idealny, czasem trzeba przymknac oko.
...
tak czy inaczej bardzo ciezko mi spotkac kogokolwiek kto spelnia chociaz to minimum. a jak juz to mnie zostawiaja, bo szukaja jednak uczucia.

Dlatego też pisałam, że trzeba mierzyć siły na zamiary. Nawet jak miałam 33 lata, to nie szukałam faceta w sowim wieku, fakt że zawsze wolałam starszych ale prawda taka, że facet 33-letni spokojnie może celować w kobiety powiedzmy 25-letnie, jak piszesz nie zmęczone pracą itd. On ma jeszcze czas na stabilizację. Tu nawet nie chodzi o atrakcyjność, tylko młodość, takie a nie inne podejście do życia. Faceci dojrzewają dużo później.
Ja mając te 33-35 lat zdałam sobie sprawę, że nie stworzę związku z rówieśnikiem czy młodszym. Nawet nie chodzi o tzw. powodzenie tylko realne podejście. Inna sprawa, że moi rówieśnicy zawsze wydawali się mało dojrzali. A skoro celuję w starszych, to wiadomo, że podstawowy problem w tym wieku to stan cywilny czy też związkowy. Przed 30-ką w ogóle nie zawracałam sobie tym głowy.
Każdy ma jednak swoje własne preferencje i wiem, że niektóre kobiety nie akceptują większej różnicy wieku niż dajmy na to 3 lata ale... zauważyłam, że facetów w wieku 40-50l na tzw. rynku matrymonialnym przybywa choć są tą Panowie z tzw odzysku (często po rozwodzie, z dziećmi). I tam mogą trafić perełki. Natomiat o ile przeszłość, bagaż może być minusem, oni mają jakby we krwi życie w związku. Może potrzebują czasu na odreagowanie ale prędzej czy później będą chcieli stałej relacji. Może nawet szybciej niż taki 33-latek żyjący z dnia na dzień i szukający wrażeń.
Ja związałam się z facetem ok 10l starszym i nie żałuję.

47

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

i tutaj co jak co, ale ja nie chce zadnego po rozwodzie i z dziecmi. akurat jesli o to chodzi to wole byc sama.

to nie jest reguła ze faceci okolo 35lat szuaja mlodszych. ci 38 tez takich szukaja.

48

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Może i mam niwielkie doświadczenie, ale zdecydowanie wolę widzieć scenariusz taki, gdzie dwójka ludzi tworzy relację, ale każde z nich potrafi sobie w życiu poradzić a nie takie, gdzie jedno jest ratunkiem dla drugiego i to przeważnie jednostronnie. I mówię tu o bardziej przyziemnych rzeczach, bo zaczyna być tu powoli przepychana teoria, że osoba sama ma ogromne trudnośći z pfrzeżyciem, ogarnieniem się i pracą, gdzie zawsze ten partner jest remedium na wszystko a jego obecność niejako nas odciąża od iluś tam rzeczy. Wynikałoby z tego, żę póki jestem w związku radzę sobie ze wszystkim świetnie, ale bez ukochanej/ukochanego już całkiem się staczam i wegetuję, nie mogąc sobie poradzić.
Zatem jestem sam i nie mogę: zrobić zakupów i zanieść ich do domu, bo to nadludzki wysiłek, poszukać lepszej pracy, dostać wsparcia od rodziny, przyjaciół, znajomych itp, zmienić koła w samochodzie czy poradzić sobie, jak się zachoruje. W sumie takie rzeczy są w pewnym sensie wyrazem miłości czy dowodem, że komuś na nas zależy, ale nie ma co popadać w paranoję, że samemu jesteśmy (prawie) jak kilkuletniedziecko we mgle, które błądzi krzycząć "Mamo, ratuj!"
Serio, nie wpadłbym na to, że można rozważać wejście w związek, bo np ma się wizję obniżonych kosztów wynajmu mieszkania czy ułatwionych opcji na spędzenie wakacji. Jeśli mnie nie stać na dobre lokum czy lepsze wakacje, to muszę rozumiem się z kimś związać a nie np zmienić pracę na lepiej płatną? Trochę to ironiczne, ale takie myślenie się tutaj pojawia. Serio, mało jest ludzi podróżujących samemu czy mieszkających samemu? W każdym razie to nie jest żadne niespotykane zjawisko.

49 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-08-30 21:31:41)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

i tutaj co jak co, ale ja nie chce zadnego po rozwodzie i z dziecmi. akurat jesli o to chodzi to wole byc sama.

W takim razie masz problem bo mając 35l bardzo wątpliwe, że znajdziesz wolnego w podobnym wieku bez bagażu nadającego się do zwiazku (spełniejącego Twoje wymagania). Sorry.
Nie mówię, że nie ma wolnych facetów w tym wieku ale oni celują w młodsze albo są sami bo są bo nie mają powodzenia z różnego powodu.

50

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Roxann napisał/a:
Aniamiloe napisał/a:

i tutaj co jak co, ale ja nie chce zadnego po rozwodzie i z dziecmi. akurat jesli o to chodzi to wole byc sama.

W takim razie masz problem bo mając 35l bardzo wątpliwe, że znajdziesz wolnego w podobnym wieku bez bagażu nadającego się do zwiazku (spełniejącego Twoje wymagania). Sorry.
Nie mówię, że nie ma wolnych facetów w tym wieku ale oni celują w młodsze albo są sami bo są bo nie mają powodzenia z różnego powodu.

to takie ogromne wymaganie ze nie chce sie osoby po rozwodzie?

tak sie sklada ze ja tez nie mam powodzenia - tak jak napisalas o facetach ktorzy nie maja powodzenia

51

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Tylko czy potrafisz uzasadnić jakoś logicznie, dlaczego nie chcesz rozwodnika? Czy dla Ciebie każdy rozwodnik to źródło kłopotu i potencjalne problemy?

52

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

Tylko czy potrafisz uzasadnić jakoś logicznie, dlaczego nie chcesz rozwodnika? Czy dla Ciebie każdy rozwodnik to źródło kłopotu i potencjalne problemy?

tak.

53 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-08-30 21:40:18)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

Może i mam niwielkie doświadczenie, ale zdecydowanie wolę widzieć scenariusz taki, gdzie dwójka ludzi tworzy relację, ale każde z nich potrafi sobie w życiu poradzić a nie takie, gdzie jedno jest ratunkiem dla drugiego i to przeważnie jednostronnie. I mówię tu o bardziej przyziemnych rzeczach, bo zaczyna być tu powoli przepychana teoria, że osoba sama ma ogromne trudnośći z pfrzeżyciem, ogarnieniem się i pracą, gdzie zawsze ten partner jest remedium na wszystko a jego obecność niejako nas odciąża od iluś tam rzeczy. Wynikałoby z tego, żę póki jestem w związku radzę sobie ze wszystkim świetnie, ale bez ukochanej/ukochanego już całkiem się staczam i wegetuję, nie mogąc sobie poradzić.
Zatem jestem sam i nie mogę: zrobić zakupów i zanieść ich do domu, bo to nadludzki wysiłek, poszukać lepszej pracy, dostać wsparcia od rodziny, przyjaciół, znajomych itp, zmienić koła w samochodzie czy poradzić sobie, jak się zachoruje. W sumie takie rzeczy są w pewnym sensie wyrazem miłości czy dowodem, że komuś na nas zależy, ale nie ma co popadać w paranoję, że samemu jesteśmy (prawie) jak kilkuletniedziecko we mgle, które błądzi krzycząć "Mamo, ratuj!"
Serio, nie wpadłbym na to, że można rozważać wejście w związek, bo np ma się wizję obniżonych kosztów wynajmu mieszkania czy ułatwionych opcji na spędzenie wakacji. Jeśli mnie nie stać na dobre lokum czy lepsze wakacje, to muszę rozumiem się z kimś związać a nie np zmienić pracę na lepiej płatną? Trochę to ironiczne, ale takie myślenie się tutaj pojawia. Serio, mało jest ludzi podróżujących samemu czy mieszkających samemu? W każdym razie to nie jest żadne niespotykane zjawisko.

Bagienni_k teraz Ty przesadzasz. Z tego co kojarzę mieszkasz albo pomieszkiwałeś z rodzicami. Masz pracę może nie super płatną ale ok i daje Ci satysfakcję. Jednak nie każdy może liczyć na rodziców. Co gdyby pensja wystarczała Ci zaledwie na wynajem i przeżycie i nagle tą pracę byś stracił? Wiadomo, że jak są dwie osoby to łatwiej. Tylko z jednej strony dzewczyny mówią tu o przyziemnych rzeczach, a potem, że jednak ta miłość musi być. Ja osobiście do takich rzeczy o których one mówią mam przyjaciół czy też miałam kiedy byłam sama. Wiadomo, że teraz mój partner to przejął.

54

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Ela210 napisał/a:

No tak, przecież inne osoby nie pojmą, jak to jest jak latami ma się pełny dom A potem mieszka solo smile
Bo to doświadczenie jest unikalne na skalę kosmiczną, i ma je tylko Pan Nowe otwarcie.
Nawet nie dam emotikonu na koniec, bo absurd tego chyba widać gołym okiem.

Nie , to nie absurd. Wystarczy po prostu nie uogólniać. Są różne stopnie przywyknięcia i potrzeby pełnego domu: jednemu nie jest potrzebny wcale, drugiemu w stopniu mocno umiarkowanym, trzeciemu bardzo, czwartemu jest to niezbędne do normalnego życia i tylko idiota pcha ich do jednego wora. Są też mieszanki (jak ja), które równie mocno potrzebują kawałka własnej przestrzeni i miejsca we wspólnej przestrzeni.Tylko to trzeba CHCIEĆ zrozumieć, tak samo jak to co dana osoba jest w stanie poświęcić by to mieć.


Ela210 napisał/a:

Ale przecież nie ma większego bólu niż ból egocentryka..

Jedyny ból jaki tu widzę to Twój nieustający ból doopy na moim punkcie. Muszę Ci naprawdę przypominać Twojego ex i pewnie dlatego przypjertalałaś się dosłownie do wszystkiego do pisałem, przypjertalasz się i będziesz się przypjertalać! Jak i zresztą do każdego, kto Ci też będzie jakimiś cechami go przypominać, czego próbkę mieliśmy niedawno. Nie jesteś osobą, której opinia byłaby dla mnie ważna, dlatego od razu zaznaczę że Twoje pociski spływają po mnie jak woda po kaczce, szkoda Twoich wysiłków.

Ela210 napisał/a:

Miri o czymś innym pisała mam wrażenie.
Nikt nie jest stworzony do bycia solo i tak naprawdę dla nikogo ten stan nie jest preferowanym..

Ona całkiem jasno dała do zrozumienia że jest typem, dla którego zgranie się z kimś we wspólnym życiu to droga przez mękę, którą jest w stanie znieść tylko dla tego jedynego  (czy na stałe czy do czasu aż zacznie ją - a zacznie - uwierać? Oto jest pytanie...). Taaaak, to wręcz definicja osoby stworzonej do życia stadnego. Mhm cool

Ela210 napisał/a:

Ale powinny być inne powody związania się z kimś niż tylko ten, że boisz się samotności, dla Twojego dobra.

Są i inne, ale daruj sobie udawanie że masz na względzie moje dobro, bo wszyscy już chyba się tu zorientowali że jesteś chyba ostatnią osobą, której by tu mogło na nim zależeć smile

55

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Rox, ja się staram zwrócić uwagę, że dla dziewczyn związek to chyba panaceum na absolutnie wszystkie problemy i zaspokojenie wszystkich potrzeb. Ok, jeśli ktoś ma problemy finansowe, to co najpierw robi? Stara się znaleźć kogoś czy np szuka lepszej pracy, mając jeszcze tą dotychczasową? Czy może np oszczędza i rezygnuje z niektórych rzeczy, choćby chwilowo? Zauważyłem, że tzw "zaciskanie pasa" to cora zczęściej jest uważane za jakąś zbrodnię. A czy poza partnerem już człowiek nikogo nie ma, kto mógłby mu pomóc w razie potrzeby?
Ostatnio czytałem artykuł w sieci, dotyczący ceny mieszkań pod wynajem. Wielu młodych, jak się okazuje, wraca do rodziców, bo ich zwyczajnie nie stać, przy obecnych cenach, nawet jak są w związkach..Jeśli nagle się traci pracę to tylko partner jest tu gwarantem pomocy?

Autorko, zatem masz bardzo stereotypowe myślenie. Nie sądzisz, że może jest jakiś facet po rozwodzie, który ma wszystko pozamykane i pragnie sobie ułożyć życie?

56

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

A ja jestem całe życie kawaler i ch na to kładę big_smile

57 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-08-30 22:04:12)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Mam gdzieś Twoje dobro. smile
Chodzi mi o to jak brzmisz śmiesznie, zakładając że inni nie mają swoich potrzeb, tylko dlatego że szanują  innych ludzi.
Drażni mnie Twoja postawa, personalnie nic do Ciebie nie mam, bo Cię nie znam i poznawać nie mam ochoty. .
I już od 5 lat moje życie nie toczy się wokół ex męża, niech mu się wiedzie dobrze:) A jego obecna przesyła mi konfitury i bynajmniej mnie nie otrula big_smile Więc daj sobie spokój.
Wyśmiewam twoje głupie myslenie, i jakbyś nie zauważył nie tylko ja, bo uważam je za szkodliwe zyciowo

58

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

i tutaj co jak co, ale ja nie chce zadnego po rozwodzie i z dziecmi. akurat jesli o to chodzi to wole byc sama.

to nie jest reguła ze faceci okolo 35lat szuaja mlodszych. ci 38 tez takich szukaja.


Taki przed 40 - tką kawaler bywa też ryzykowny, skoro do tej pory nie stworzył rodziny.

Wszystko zależy od powodzenia i szczęścia...

59

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Aniamiloe napisał/a:

to takie ogromne wymaganie ze nie chce sie osoby po rozwodzie?

tak sie sklada ze ja tez nie mam powodzenia - tak jak napisalas o facetach ktorzy nie maja powodzenia

Zależy kto ma te wymagania. Niemal rok temu (w początkach mojej krótkiej aktywnej bytności na portalach randkowych) w propozycjach objawiła mi się 39-letnia bardzo atrakcyjna pani manager, z czystą kartą, która też chciała tylko kogoś z równie czystą. Jakkolwiek zastanawiałem się czemu taka babka ma czystą kartę w tym wieku (co prawda miała też nieco sooczowaty wyraz twarzy, ale niech tam), to jej oczekiwania trochę się broniły. A jak u Ciebie...?
Już nie wspomnę że po jakimś czasie pani manager nieoczekiwanie "obmacała" i mój profil, więc może i ona postanowiła rozważyć także rozwodników...? wink

60 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-08-30 22:15:33)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

Rox, ja się staram zwrócić uwagę, że dla dziewczyn związek to chyba panaceum na absolutnie wszystkie problemy i zaspokojenie wszystkich potrzeb. Ok, jeśli ktoś ma problemy finansowe, to co najpierw robi? Stara się znaleźć kogoś czy np szuka lepszej pracy, mając jeszcze tą dotychczasową? Czy może np oszczędza i rezygnuje z niektórych rzeczy, choćby chwilowo? Zauważyłem, że tzw "zaciskanie pasa" to cora zczęściej jest uważane za jakąś zbrodnię. A czy poza partnerem już człowiek nikogo nie ma, kto mógłby mu pomóc w razie potrzeby?
Ostatnio czytałem artykuł w sieci, dotyczący ceny mieszkań pod wynajem. Wielu młodych, jak się okazuje, wraca do rodziców, bo ich zwyczajnie nie stać, przy obecnych cenach, nawet jak są w związkach..Jeśli nagle się traci pracę to tylko partner jest tu gwarantem pomocy?

Autorko, zatem masz bardzo stereotypowe myślenie. Nie sądzisz, że może jest jakiś facet po rozwodzie, który ma wszystko pozamykane i pragnie sobie ułożyć życie?

Nie każdy może wrócić do rodziców, nawet dlatego bo ich już nie ma. Jeśli straci pracę i nie ma oszczędności bo np. pracuje za najniższą krajową to...?  To co ma robić? We dwoje zawsze łatwiej.

61 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-30 22:33:25)

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

Może i mam niwielkie doświadczenie, ale zdecydowanie wolę widzieć scenariusz taki, gdzie dwójka ludzi tworzy relację, ale każde z nich potrafi sobie w życiu poradzić a nie takie, gdzie jedno jest ratunkiem dla drugiego i to przeważnie jednostronnie. .

Gorzej jak to drugie stanie się przysłowiową kulą u nogi. To, co uderza w tych wypowiedziach o potrzebie drugiej osoby, jako obiekcie materialnego wsparcia, to ujęcie tego wyłącznie od własnej strony, w sposób wyraźnie egoistyczny, wręcz pasożytniczy. Bo co, jeśli taki mąż ciężko zachoruje, lub nawet stanie się kaleką i cały ciężar utrzymania nie tylko siebie, ale i całej rodziny spada na żonę? Nie dość, że nie ma pomocy męża to jeszcze jest ktoś, kto w takiej sytuacji jest na utrzymaniu współmałżonki. Wtedy cała wizja związku na zasadzie "będzie nam lżej, raźniej i łatwiej" runie jak domek z kart. I co wtedy z takim małżeństwem?, czy nadal będzie ono miało jakąś wartość?

62

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
Roxann napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Rox, ja się staram zwrócić uwagę, że dla dziewczyn związek to chyba panaceum na absolutnie wszystkie problemy i zaspokojenie wszystkich potrzeb. Ok, jeśli ktoś ma problemy finansowe, to co najpierw robi? Stara się znaleźć kogoś czy np szuka lepszej pracy, mając jeszcze tą dotychczasową? Czy może np oszczędza i rezygnuje z niektórych rzeczy, choćby chwilowo? Zauważyłem, że tzw "zaciskanie pasa" to cora zczęściej jest uważane za jakąś zbrodnię. A czy poza partnerem już człowiek nikogo nie ma, kto mógłby mu pomóc w razie potrzeby?
Ostatnio czytałem artykuł w sieci, dotyczący ceny mieszkań pod wynajem. Wielu młodych, jak się okazuje, wraca do rodziców, bo ich zwyczajnie nie stać, przy obecnych cenach, nawet jak są w związkach..Jeśli nagle się traci pracę to tylko partner jest tu gwarantem pomocy?

Autorko, zatem masz bardzo stereotypowe myślenie. Nie sądzisz, że może jest jakiś facet po rozwodzie, który ma wszystko pozamykane i pragnie sobie ułożyć życie?

Nie każdy może wrócić do rodziców, nawet dlatego bo ich już nie ma. Jeśli straci pracę i nie ma oszczędności bo np. pracuje za najniższą krajową to...?  To co ma robić? We dwoje zawsze łatwiej.

Też prawda. Ale zauważyłem że bagiennik za bardzo upraszcza to do kwestii ekonomicznej, a nie tylko o to chodzi.

63

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
bagienni_k napisał/a:

Serio, nie wpadłbym na to, że można rozważać wejście w związek, bo np ma się wizję obniżonych kosztów wynajmu mieszkania czy ułatwionych opcji na spędzenie wakacji.

Dokładnie, to jest wręcz straszne, że mogą być tacy ludzie i jest ryzyko na nich trafić. Wydaje Ci się że druga osoba Cię kocha, a to tylko zimna kalkulacja.

rossanka napisał/a:

Bo jest łatwiej. Widzę jak żyją małżeństwa i jak żyją osoby samotne. W razie utraty pracy nie masz nic, mężatki lub mąż ma pensje drugiej osoby póki czegoś nie znajdziesz. Wszelkie wczasy- pokoje na 1 osobę się nie opłacają. W razie choroby- ostatnio jak byłam chora już nie tylko szklanki wody, ale i śmieci nie mialmi ktoś wynieść, ani zakupów zrobić. Jakbym zasłabła to mogłabym cały dzień leżeć na podłodzę i nikt by się nie dowiedział.
Poza tym w parze dzielisz się czynnościami po połowie. Ona np ugotuje obiad  on w tym czasie pojedzie wymienić opony. Albo ona umyje okna, a on w tym czasie zrobi zakupy w Tesco. Poza tym czasem nie masz siły wnieść zakupów z auta. To może zrobić mąż. A znowu jak on leży z gorączką robisz mu herbatę i podajesz śniadanie do łóżka itd.

Tak inni pisali - to jest obraz z bajki.

Jest druga strona medalu.
To partner straci pracę i musisz go utrzymywać. A czy znajdzie kolejną? Nie wiadomo czy będzie w stanie czy będzie chciał.
Singiel może płaci trochę więcej za nocleg na wczasach, ale przecież może jechać z przyjaciółmi. Ale przede wszystkim może jechać gdzie chce, kiedy chce i z kim chce. Może nawet wieczorem spakować walizki, a rano być na Bali. W związku nie możesz tak. Bo musisz się liczyć z drugą osobą.
Jak z kimś mieszkasz to musisz dużo więcej robić: więcej sprzątać, częściej gotować (bo jak się jest samemu nie trzeba przykładać do tego takiej uwagi). I wkurzasz się, że druga osoba nie wkłada w to tyle samo wysiłku. Albo że robi nie tak jak ty byś zrobiła.
Jak jesteś sama - nic nie musisz, możesz najwyżej chcieć. Jak nie masz na coś siły to po prostu tego nie robisz.
W związku musisz poświęcać czas drugiej osobie, który mogłabyś zainwestować w siebie lub swoje zainteresowania. Tak samo z pieniędzmi. Będąc z kimś wydaje się więcej niż będąc samemu. Jakieś wyjścia, kolacyjki, prezenty… jest tego więcej.

64

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać
M!ri napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Serio, nie wpadłbym na to, że można rozważać wejście w związek, bo np ma się wizję obniżonych kosztów wynajmu mieszkania czy ułatwionych opcji na spędzenie wakacji.

Dokładnie, to jest wręcz straszne, że mogą być tacy ludzie i jest ryzyko na nich trafić. Wydaje Ci się że druga osoba Cię kocha, a to tylko zimna kalkulacja.

rossanka napisał/a:

Bo jest łatwiej. Widzę jak żyją małżeństwa i jak żyją osoby samotne. W razie utraty pracy nie masz nic, mężatki lub mąż ma pensje drugiej osoby póki czegoś nie znajdziesz. Wszelkie wczasy- pokoje na 1 osobę się nie opłacają. W razie choroby- ostatnio jak byłam chora już nie tylko szklanki wody, ale i śmieci nie mialmi ktoś wynieść, ani zakupów zrobić. Jakbym zasłabła to mogłabym cały dzień leżeć na podłodzę i nikt by się nie dowiedział.
Poza tym w parze dzielisz się czynnościami po połowie. Ona np ugotuje obiad  on w tym czasie pojedzie wymienić opony. Albo ona umyje okna, a on w tym czasie zrobi zakupy w Tesco. Poza tym czasem nie masz siły wnieść zakupów z auta. To może zrobić mąż. A znowu jak on leży z gorączką robisz mu herbatę i podajesz śniadanie do łóżka itd.

Tak inni pisali - to jest obraz z bajki.

Jest druga strona medalu.
To partner straci pracę i musisz go utrzymywać. A czy znajdzie kolejną? Nie wiadomo czy będzie w stanie czy będzie chciał.
Singiel może płaci trochę więcej za nocleg na wczasach, ale przecież może jechać z przyjaciółmi. Ale przede wszystkim może jechać gdzie chce, kiedy chce i z kim chce. Może nawet wieczorem spakować walizki, a rano być na Bali. W związku nie możesz tak. Bo musisz się liczyć z drugą osobą.
Jak z kimś mieszkasz to musisz dużo więcej robić: więcej sprzątać, częściej gotować (bo jak się jest samemu nie trzeba przykładać do tego takiej uwagi). I wkurzasz się, że druga osoba nie wkłada w to tyle samo wysiłku. Albo że robi nie tak jak ty byś zrobiła.
Jak jesteś sama - nic nie musisz, możesz najwyżej chcieć. Jak nie masz na coś siły to po prostu tego nie robisz.
W związku musisz poświęcać czas drugiej osobie, który mogłabyś zainwestować w siebie lub swoje zainteresowania. Tak samo z pieniędzmi. Będąc z kimś wydaje się więcej niż będąc samemu. Jakieś wyjścia, kolacyjki, prezenty… jest tego więcej.

Będąc w związku też posiadasz i rozwijasz swoje zainteresowania. Przecież z chwilą, gdy jesteś z kimś nie przestajesz nagle chodzić na siłownie, basen, angielski, kurs plastyczny. Przez lata trochę tego zrobiłam i ludzie z grup to byli normalnie ludzie z zonami, mężami, dziećmi, nieczęsto były to samotne osoby.

"Jak jesteś sama nic nue musisz możesz jedynie chciec"- tak, jasne.  Nie muszę gotować, sprzątać, pracować, płacić rachunków, dbać o zdrowie. Nie muszę nawet wstawać z łóżka.
Masz dziwną wizję związku.

W sumie nic tylko w łeb sobie palnąć, bo ani mąż nie będzie płakał ani osierocone dzieci.

Z wyjazdem na Bali? A to we dwójkę nie można Sue nagle spakować i polecieć na Bali? To trzeba być singlem do tego? I ilu tych ludzi lata na Bali?
Tak patrzę po Fb i znajome małżeństwa zwiedzają świat. Także z dziećmi.
Związek to nie więzienie.

65

Odp: Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Uczepiliście się tych korzyści.
A nie przyszło wam do głowy ze ktoś chce mieć rodzine tak po prostu? Dzieci? I stworzyć im normalny dom? Samemu raczej tego nie zrobię.

Posty [ 1 do 65 z 221 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolejna stara panna - śmiać się czy płakać

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026