Cześć.
Nie sądziłam, że dojdzie do takiej sytuacji, że będzie mi doskwierać brak przyjaciółki. Chyba wpadłam w ten "wir warszawski" i zapomniałam o tym co jest ważne, dopiero teraz, gdy zwolniłam...budzę się na nowo?
Jestem tu 3 lata i jakoś nigdy nie myślałam o tym, że może mi brakować szczerych słów od zaufanej kobietki, takiej, której mogłabym powiedzieć dużo i tym samym czuć się tą pewność, że to co jest Nasze, to co powiedziałyśmy i uważamy za osobiste, zostaje tylko w Naszym gronie.
Brak mi kogoś. Brak mi wypadów, babskich spotkań i rad przy wyborze głupiej bluzki, czy nawet żalenia się, narzekania czy sprzeczek.
Chciałabym poznać kogoś, kto również jak ja, mimo, ze obraca się w gronie ludzi to i tak czuje się samotnym?
Pozdrawiam Was serdecznie.
Ania