Witaj Aronio,
aronia85 napisał/a:Hmm w sumie to tak, to kobieta już finalnie wybiera sobie faceta, ale jakiś facet musi się nia zainteresować żeby mogla sobie go wybrać z jakiegoś grona. Czyli kolko się zamyka...jakby nie było.
Ok, ale żeby kółko mogło się zamknąć to potrzeba wpierw postawić punkt, z od którego zaczniemy je rysować.
Dlatego ja uważam, że takim NAURALNYM punktem jest to, że to kobieta daje taki sygnał, np. właśnie rzyczliwy, spokojny i miły uśmiech. Moim zdaniem samo patrzenie nic nie da, bo przecież tak czy siak codziennie się na siebie patrzymy a mimo to nic z tego nie ma...a uśmiech, spokojne i rzyczliwe spojrzenie, miłe spojrzenie i do tego kobiece dosłownie ukaja duszę faceta, no po prostu chce się żyć!
Zauważmy jedną rzecz, czy Wy widzicie na ulicy radosnych ludzi (?) bo ja nie, i nie chodzi mi o bezsensowne szczerzenie zębów, tylko takie wewnętrzne ciepło wychodzące od człowieka, no słuchajcie, ja tego juz dawno nie widziałem. Krótko mówiąc tam gdzie nie ma akcji, tam też nie będzie reakcji.
aronia85 napisał/a:A kogo ja mam sobie wybrać skoro nie widza mnie faceci?? Czuje to tak, jakby ktoś na mnie rzucil urok.. i nie umiem się z tego wyplatac. Jak można chodzic po knajpach, dyskotekach i nie poznawać facetow?
Ja mimo wszystko będę się upierał, że faceci Cię widzą, i to bardzo dobrze widzą. Mało tego, nie widziałem Cie, a jestem prawie pewien, że jesteś mega seksowną babeczką. Moim zdaniem jesteś jednak zbyt dużym wyzwaniem, pewność siebie emanuje od Ciebie co generuje strach facetów przed niepowodzeniem.
Bądź kobietą, ale bądź też kobieca, to że kobieta wygląda seksownie nie zmienia faktu, że jej energia taką nie jest. Tak jak pisałem wcześniej, moim zdaniem faceci wyczuwają tą energię i reagują na nią. Paradoksalnie w tej sytuacji, to właśnie brak reakcji jest w istocie reakcją, czyt. ucieczka, obrona itp.
Powiedz, skoro kobiety wyczuwają słabych mężczyzn, to czemu faceci mięliby nie wyczuwać silnych kobiet. Czy w istocie nie jest tak, że wyczuwamy prędzej zagrożenie niż spokój (?)
aronia85 napisał/a:Ivooo ja jestem silna kobieta, tzn wszystkim dookoła na 100% się wydaje, bo sama pojade do mechanika, sama robie zakupy, sama remontuje mieszkanie, zmieniam olej w samochodzie itp. itd. To nie sa dla mnie cuda, serio! I będę je dalej robic (...) Ale w glebi duszy tak na serio to ja wcale nie jestem silna..
Oczywiście, sama to robisz, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi, stąd przekonanie innych o tym, że jesteś silna...tak naprawdę tylko Ty sama najlepiej wiesz jak ciężko jest wracać do pustego domu i znowu...i znowu zmagać się samej z tym wszystkim.
aronia85 napisał/a:Oczywiście gdyby był facet , nie miałabym nic przeciwko gdyby on zmienil zarowke, pojechal tam, tu itp. Niech się wykazuje.
właśnie o to tu chodzi... że Tobie nie miałoby być nic przeciwko, tylko o to, że Ty pokazujesz swoim zachowaniem, że potrzebujesz tego...my faceci też potrzebujemy takich sygnałów, które powiedzą naszej podświadomości "pomóż jej, przecież widzisz, że potrzebuje twojego wsparcia", natomiast jeśli wiemy, że kobieta tak czy siak stanie na stołku i wymieni tę żarówkę, to automtycznie w tym momencie kobieta odebralą nam tą cechę, która opisywała nas jako mężczyzn, a która znowu w konsekwencji oddała nam cechę ciapy/pierdoły lub fajtłapy...i to dopiero tu koło się zamyka, w wiecznym poczuciu bezużytecznego kapcia, który nic nie potrafi, któy nic nie może dać od siebie itd.
Jako ciekawostkę, opowiem krótko o pewnym badaniu psychologów, w którym badano pobudzenie seksualne u Kobiet pod wpływem róznych czynności wykonywanych przez mężczyzn.
Okazało się bowiem, że najbardziej pobudzone seksualnie były te Kobiety, które widziały prace wykonywane przez facetów, takie jak: naprawy mechaniczne, remonty domowe, drobne naprawy sprzętów domowych.
Jakie były jednak prace gdzie Kobiety nie czyły żadnego pobudzenia (?): mycie naczyń, sprzątanie domu, pranie, gotowanie. Taki artykulik do przemyślenia.
Nie pomyśl proszę, że to co napisałem, ma świadczyć o tym, że tak najlepiej...niech się rozwali na kanapie i ogląda tv, a ja będę cały dzień zapieprzać...absolutnie nie. Każdy moim zdaniem musi coś od siebie dawać, ale w przyjaznej atmosferze, a nie "ty nierobie!!! Właź na ten stołek raz dwa i wymień w konću to światło!!! Boże co za pierdoła!!!" 
aronia85 napisał/a:Nie chce dyrygować zadnym facetem, nigdy tego nie robiłam, ale wszyscy oni byli jakby zahukani przeze mnie, to ja musiałam nadawac plan dnia, proponować " ze może kochanie dzisiaj pojdziemy tu a nie tam" bo oni sami w sobie byli dupowaci i nie wychodzili sami z inicjatywa, a mnie szlag trafial. Tak sama po cichu mysle sobie, ze potrzebowałabym faceta który to wlasnie trochę będzie stal ponad mna i mnie zdominuje. Kogos kto sam mi powie" dzisiaj robimy to i to" , "pojedziemy tu i tu, bo już zaplanowałem, zarezerwowałem
Wiesz a ja wiem o tym, że ABSOLUTNIE KAŻDA kobieta chcę być zdominowana (oczywiście w tym dobrym znaczeniu tego słowa). Marzycie o tym, śniecie i zanosicie prośby o to... i okazuje się, że im bardziej kobieta jest dominująca, tym bardziej chce być zdominowana. Kobiety pragną oddać "władzę", ale niestety nie mają komu, zatem dzierżą ją latami, same nie wiedząc po co im ona w ogóle jest dana. Niestety za cechą dominowania kryje się pułapka, ponieważ przyjrzyj się chociażby sama sobie lub kobietom z Twojego otoczenia, czy tak naprawdę najbardziej zalęknione, wystraszone i przerażone najbardziej krzyczą (?) czy tak nie jest (?)...najciekawsze jest to, że one nie krzyczą bo się ich ktoś boi...one krzyczą "bójcie się mnie, dlaczego się mnie nie boicie przecież jestem silna...ja się boję więc proszę chociaż wy do mnie nie podchodźcie, nie wymagajcie ode mnie użycia siły, przecież tak naprawdę jaj jej w ogóle nie mam, jestem bezbronna".
aronia85 napisał/a:I to wcale nie jest prawda, ze nie poddałabym mu się. Ja chyba marze o tym, żeby ktoś mnie wlasnie poprowadzil.. zebym nie musiala trzymać go za reke i mowic co mamy zrobić teraz a co jutro. Ale nawet jeśli dobrze sobie radze na codzien to przecież nie będę na sile robila z siebie sierotki Marysi.. słabej kobietki, jeszcze może do tego głupiutkiej.. no nie lezy to w mojej naturze.
Oczywiście, ale jak chcesz to zrobić kiedy tak czy siak masz ostatnie zdanie (?) Aronio, nauczyłaś się silnej postawy i zaradności, ale naszczęście to tylko postawy, zatem może warto by było sprubować czegoś nowego (?) Racja, pokazujesz siłę i zaradność dodatkowo wskazuje to na fakt, że jeśli radzisz sobie doskonale w tak ciężkich czasach jak obecne, to musisz być też cholernie mądra i inteligentana...więc bądź, Ty i tak dasz sobie radę, ale pozwól się sobą zaopiekować, chociaż przez chwilę.
aronia85 napisał/a:A to, ze faceci boja się tych "niby pseudo silnych kobiet" to wiem... bo jestem tego przykładem.
No chyba, ze chodzi o cos innego...ale to już zagadka;)
Moim zdaniem nie ma tu zagadki, jesteś najprawdopodobniej bardzo piękną kobietą i wiesz o tym, ale kierując się wpojonymi do głowy jeszcze jako małej dziewczynce prawami kierujesz się nimi. Zresztą jak my wszyscy, widzisz ja napewno, też bym bał się do Ciebie podejść...taka natura, Ty masz wszystko, ja nic więc jak może być między nami równowaga (?)
Ja tak to widzę, samotność to choroba cywilizacyjna, skutecznie wyniszczająca, w której brak stuprocentowo skutecznego lekarstwa farmaceutycznego, bowiem to ludzie są dla siebie tym lekarstwem.
Każdy z nas jest jednak inny, zatem nie wszyscy posiadają w sobie wystarczającej liczby przeciwciał, jak (empatia, chęć zaopiekowania się kimś, miłość, przyjaźń, oddanie, szacunek, zaufanie, dobro) tych przeciwciał, które mogłyby skutecznie wyleczyć chorobę. Więc chorujemy, a najgorsze jest to, że wszyscy usilnie próbujemy leczyć skutki, podczas gdy zupełnie nie zwracamy uwagi na symptomy.