zielonooka_szatynka -ja rowniez z mezem nie jestesmy wierzący,w tamtym roku wigilie razem z jego rodziną spedzilismy,ale ze wzgledu na tradycje,nie ze wzgledu na wiare.
W tym roku do nikogo nie jedziemy, ani zadnych gosci sie nie spodziewamy i zadnego szalu zarciowego nie bedzie
Równiez omijamy take typu imprezy jakie wymienilas ,ze tez na nie nie chadzacie, i jakos u nas obrazy z rego powdu nigdy nie bylo.
Za dziecmi ogolnie nie przepadam, i rodzina jak i znajomi juz sie nauczycieli, aby zadnych dzieciów mi do ciotkowania i ciumkania nie wciskac,troche mam bardziej harde podejscie do dzieci i zdystansowane,potrafie absorbujace dziecko do pionu postawic,nie patyczkując sie z malym potworkiem,co niestety nie jest to mile widziane..ale na moją korzysc ![]()
Takze nie mamy wspolnych dzieci, jedynie maż ma dziecko z poprzedniego związku
To jest sztuka kompromisu, ja musialam zaakceptowac u meza rodziny rzeczy,ktore mi sie nie podobają i nie raczyłabym ich zmieniac,tak samo druga rodzina musiala zaakceptowac u nas pewne poglądy ,ktore moze im sie nie podobają ale jakos potrafią nasze decyzje uszanowac.Jestesmy doroslymi ludzmi, a nie gimnazjalną parą lavlisiów ![]()