netkobietyWszystkie działy
Samotność

Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

433 odpowiedzi65 314 wyświetleńzałożony przez Anhedonia, 11.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 390 z 434 ]

326

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
betina2 napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Może pod dobrym wychowaniem, tak naprawdę mam "brzydkie myśli".... smile

MissNY - Twoje avatarki rozbawiaja mnie zawsze do lez. A ten  czego sie tak szczerzy?
Brzydkie mysli ? hm... Tak to jest - buzka w ciup, raczki w maldrzyk, a w glowce ...ho,ho!!

Dzisiaj to zdecydowanam na bycie z kims jak rzadko kiedy - byle silny i poreczny w domowych naprawach.
Ledwo co sie uporalam z kominem, klapnal prad.....
Zle to dzisiaj odbieram - jakos tak osobiscie. A w koncu prad, to bydle martwe, chociaz ruchome i na zlosc mi nie robi.

Czy u Was tez taka haniebna pogoda?!

u mnie na pomorzu, haniebny urywający głowę wiatr,a w prawym płucu haniebne atypowe zapalenie. Wstyd i hańba;)

327

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

O do diabla,
to sie narobilo. To jestes MissNY uziemiona na czas jakis.
Wspolczuje. Tez pewnie cwiczysz brzuszki od kaszlu jak MaRyla?
Trzymaj sie i kuruj dzielnie, bo tu juz zartow nie ma...

328

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Dzuęki, własnie z kaszlem chodziłam 3 tygodnie, dziś byłam w końcu u lekarza i dostałam antybiotyk.

329

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
MaRyla71 napisał/a:

...
i jak tu człowiek może być szczęśliwy???
jak nie kijem go to pałką, biednemu wiatr w oczy....wszystkie powiedzonka babci cisną mi się na usta wraz z kolejnym atakiem kaszlu, który tak "wyćwiczył" mi już mięśnie brzucha, że czuję jakbym zrobiła 100 brzuszków

i nawet Scarlet O'Hara ze swoją "spychologią" nie odsunie dzis ode mnie myśli, że przydałby się jednak w łóżku jakiś kaloryferek z temperaturą ok.36,6
wink

No właśnie już całkiem nie wiem???
@#$%^&*()_+|}{":@#$%^&*()_+|}{": i inne takie inwektywy cisną się same na usta!!!
Zapomniałam już całkiem jak słonko wygląda (bo jak było w weekend, to siedziałam na uczelni... akurat nasza grupa ma "zaszczyt" w piwnicy... to se popatrzałam). W domu szpital sad normalnie żyć się odchciewa... Ech
Powrotu do zdrowia życzę

330 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-01-31 18:52:24)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:
MaRyla71 napisał/a:

...
i jak tu człowiek może być szczęśliwy???
jak nie kijem go to pałką, biednemu wiatr w oczy....wszystkie powiedzonka babci cisną mi się na usta wraz z kolejnym atakiem kaszlu, który tak "wyćwiczył" mi już mięśnie brzucha, że czuję jakbym zrobiła 100 brzuszków

i nawet Scarlet O'Hara ze swoją "spychologią" nie odsunie dzis ode mnie myśli, że przydałby się jednak w łóżku jakiś kaloryferek z temperaturą ok.36,6
wink

No właśnie już całkiem nie wiem???
@#$%^&*()_+|}{":@#$%^&*()_+|}{": i inne takie inwektywy cisną się same na usta!!!
Zapomniałam już całkiem jak słonko wygląda (bo jak było w weekend, to siedziałam na uczelni... akurat nasza grupa ma "zaszczyt" w piwnicy... to se popatrzałam). W domu szpital sad normalnie żyć się odchciewa... Ech
Powrotu do zdrowia życzę

Mam nadzieje, ze chociaz Ty Anhedonio trzymasz pion.
Czyzby coreczka znowu chorowala?
Niestety, ale wszelkie plagi egipskie to lubieja seriami traktowac porzadnych ludzi.
Ale nic to, juz za troche bedzie lepiej - no bo musi, czyz nie?
Przegonienia zarazy jak najszybciej zycze!!!!!!

331 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-02-02 23:36:01)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Samotne sobotnie rozmyślania : Gdzie jakieś zainteresowania czy umiejętności, jeśli wszyscy podążają według ustalonego schematu? Nikt nie robi nic, co może być przez innych uznane z nietypowe. Mamy się na to godzić? Dlaczego? Trwanie w takim szeregu do niczego nie prowadzi. Lepiej już wybrać własną samotność, niż pogrążyć w takim życiu.

332

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
missnowegojorku napisał/a:

Nikt nie robi nic, co może być przez innych uznane z nietypowe. Mamy się na to godzić? Dlaczego? Trwanie w takim szeregu do niczego nie prowadzi. Lepiej już wybrać własną samotność, niż pogrążyć w takim życiu.

Niedzielne refleksje:
Chyba Miss zbyt enigmatycznie jak dla mnie to sformułowałaś...
PONIEWAŻ uważam, że każdy ma tylko 1 życie, więc siła rzeczy żyje dla siebie.
Dlatego nie przekonuje mnie twierdzenie: "Nikt nie robi nic, co może być przez innych uznane z nietypowe"... PO co miałabym (lub ktokolwiek) robić COŚ nietypowego dla CZYJEGOŚ poklasku? ŻADNE ekstremalne/ryzykowne działania czy sporty mnie nigdy nie pociągały...
Wolę robić COŚ dla własnego i (jeżeli to możliwe) cudzego ZADOWOLENIA. Więcej DZIAŁANIA a mniej GADANIA.
JAK kto lubi samotność może ją wybrać - jak KTOŚ jej nie znosi - nie musi się przymuszać.

TAK Betino - szpital w domu - wszyscy chorują - ja "robię" za personel wink trochę mi to pion zgina, bom lekko zmęczona. Ale padnę jak reszta trochę stanie na nogi smile dzięki za troskę

333 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-02-03 19:08:15)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Nikt nie robi nic, co może być przez innych uznane z nietypowe. Mamy się na to godzić? Dlaczego? Trwanie w takim szeregu do niczego nie prowadzi. Lepiej już wybrać własną samotność, niż pogrążyć w takim życiu.

Niedzielne refleksje:
Chyba Miss zbyt enigmatycznie jak dla mnie to sformułowałaś...
PONIEWAŻ uważam, że każdy ma tylko 1 życie, więc siła rzeczy żyje dla siebie.
Dlatego nie przekonuje mnie twierdzenie: "Nikt nie robi nic, co może być przez innych uznane z nietypowe"... PO co miałabym (lub ktokolwiek) robić COŚ nietypowego dla CZYJEGOŚ poklasku? ŻADNE ekstremalne/ryzykowne działania czy sporty mnie nigdy nie pociągały...
Wolę robić COŚ dla własnego i (jeżeli to możliwe) cudzego ZADOWOLENIA. Więcej DZIAŁANIA a mniej GADANIA.
JAK kto lubi samotność może ją wybrać - jak KTOŚ jej nie znosi - nie musi się przymuszać.

TAK Betino - szpital w domu - wszyscy chorują - ja "robię" za personel wink trochę mi to pion zgina, bom lekko zmęczona. Ale padnę jak reszta trochę stanie na nogi smile dzięki za troskę

Nie zrozumiałaś mnie... Chodzi mi o to, iż lepiej być sobą i działaś, zyć w zgodzie z własnym sumieniem czy upodobaniem, niż dla chęci poklasku i uznania ogółu, wybierać popularny i akceptowalny sposób życia. Może spróbuję podać jakiś przykład. Chodzenie do kościoła, udzielanie dzieciom i przyjmowanie różnych religijnych sakreamentów, a tak naprawdę życie po swojemu, wg własnych zasad, a nie tych kościelnych. Zachowanie takie może powodować przykładowo ostracyzm najbliższego otoczenia.

334

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

generalizujac - chodzi o tzw owczy ped.
Oczywiscie, sprzeciwianie sie utartym schematom wymaga duzej dozy niepokory i odwagi w dzialaniu.
Funkcjonowanie w swiecie schematu "dla swietego spokoju" jest wygodne, ale zarazem nijakie.
Tez mnie dziwi, ze ludzie skladaja przysiegi przed oltarzem, nie uczestniczac w zyciu religijnym ani wczesniej, ani pozniej.
Wsciekaja sie na przewielebnego jak przychodzi po haracz koledowy, ale kopertke daja.
No, ale to ich sprawa. Podoba sie im ta hipokryzja - trudno! Nie spedza mi to snu z powiek.
Ja koperty nie wreczam, sakramentow nie przyjmuje, a co kto o mnie mysli w tym temacie mam w nosie.
Dotyczy, to zreszta wszystkich dziedzin mojego zycia - ostracyzm mnie nie spotyka z tego tytulu, byc moze dlatego, ze nie utrzymuje kontaktow z ludzmi, ktorzy mieliby miec mi za zle moj sposob bycia , zycia itp.
Nie ryzykowalabym tez pogladu, ze tak wszyscy sie poddaja utartym schematom. Wiele osob mi znajomych zyje w dosyc niekonwencjonalny sposob i nie wynika to z tego, ze chca zadziwic, czy szukac uznania, ale po prostu tacy sa - ot niedawno moja kumpela rownolatka (znaczy sie wiekowa) zdobyla puchar marszalka w plywaniu amatorow.Kocha to, poswieca swoj czas temu, moze mniej dba o dom, ale co komu do tego.
Sadze, ze najgorzej nie miec odwagi samemu sie czemus przeciwstawic, cos zrobic wbrew oczekiwaniom innych i sie gniewac na swiat.

No dobra, tyle pseudomadrosci.
Jak tam Dziewczyny ze zdrowiem - ku lepszemu?
MissNY - antybiotyk pomogl?
Anhedonio nie padaj, tylko zalecam relaksu troche, albo jeszcze lepiej tworczego lenistwa.........

335 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-02-03 20:32:37)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Dzieki za pamięć o moim ATYPOWYM ZAPALENIU PŁUC (jak to dumnie brzmi) hehehe....Nie bardzo antybiotyk mi pomógł, ale chyba pacjent (czyt. ja) przezyje. smile
Jeśli w Twoim otoczeniu nie ma takich ludzi, to nie oznacza, że oni nie istnieją smile Ponadto nasuwa mi się taki wniosek, że każdy w pewnym stopniu ulega jakiejś presji społecznej, to się nazywa socjalizacja... I nie da się inaczej.... Zaraz dostanę jobuki.... smile

336

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
missnowegojorku napisał/a:

Dzieki za pamięć o moim ATYPOWYM ZAPALENIU PŁUC (jak to dumnie brzmi) hehehe....Nie bardzo antybiotyk mi pomógł, ale chyba pacjent (czyt. ja) przezyje. smile
Jeśli w Twoim otoczeniu nie ma takich ludzi, to nie oznacza, że oni nie istnieją smile Ponadto nasuwa mi się taki wniosek, że każdy w pewnym stopniu ulega jakiejś presji społecznej, to się nazywa socjalizacja... I nie da się inaczej.... Zaraz dostanę jobuki.... smile

Miss - Ty nie mozesz miec typowego zapalenia pluc, ty musisz miec atypowe - widzisz jak sie nie poddajesz socjalizacji.....
Oczywiscie, nie twierdze, ze ludzi sklonnych do zycia "z pradem" nie ma, jest ich wiekszosc.
Ale przeciez nie musimy byc w wiekszosci......
Ja wiiedzialam jedno - nie chce zyc jak moja mama. Urzednik wzorzysty, zawsze 10 min. wczesniej niz nalezy itp.
Zmienialam prace jak rekawiczki - rozstrzal duzy - bank, stow,plastykow,agencje muzyczne, czasami wyjazd na szmate na zachod, bardzo wazny urzad marszalkowski. Spalam czasami katem, a czasami w hotelu pieciogwiazdkowym w Lucernie. Czasami jadlam same frytki, czasami podawali jakis ekskluziw, ze nie wiedzialam co to.
Uwielbialam to, choc nie zawsze budzilo to entuzjazm otoczenia.
Brakuje mi tego, bo za bardzo spoczelam na laurach (dom z ogrodem,kocie i psie znajdy), ale czasami sie wyrwe, choc wymaga to sporej logistyki.
Pozdr.B

337 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-02-03 21:40:39)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Pozwolę sobie tu przedstawić kolejne moje samotne rozważania : pewnie znacie taką atorkę Hannę Śleszyńską. Nie wiem czemu, ale zawsze było mi jej żal. Ładna to ona nie jest i kilka lat temu jej partner, Gąss zostawił ją dla młodszej i urodziwszej, zawodowej tancerki. Hanna ponoć strasznie to przezyła, dziś był o niej program. Okazuje się że to przewesoła, urocza osoba i ma obecnie super faceta któremu Gass do "pięt nie dorasta". Takie to myśli na tą chwilę, pozdro smile Odnośnie ogrodu, dużej ilości zwierza kudlatego gratuluję i popieram takowe "aspołeczne" upodobania. smile

338 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-02-04 14:04:12)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
missnowegojorku napisał/a:

...znacie taką atorkę Hannę Śleszyńską. Nie wiem czemu, ale zawsze było mi jej żal. Ładna to ona nie jest i kilka lat temu jej partner, Gąss zostawił ją dla młodszej i urodziwszej, zawodowej tancerki. Hanna ponoć strasznie to przezyła, dziś był o niej program. Okazuje się że to przewesoła, urocza osoba i ma obecnie super faceta któremu Gass do "pięt nie dorasta".:)

Też oglądałam - z przyjemnością smile
MOŻE dlatego nie warto kierować się powierzchownym osądem?
Ale by się p. Śleszyńska mogła zdziwić, gdyby się dowiedziała, że komuś jej żal wink...
... że niby nie ładna? "Nie to ładne co je ładne a co się komu podoba" - jak widać po kolejnych facetach osoby obmawianej big_smile Urokiem osobistym i wdziękiem oraz poczuciem humoru kobitka NADRABIA i nikt z otoczenia chyba za nieładną jej (w związku z tym) nie uważa? Nawet ładniejsze koleżanki... Fajna ONA i zrównoważona smile

Co do "meritum" - jakoś tak w schematach nigdy się nie mieściłam. Dlatego uwzględnianie cudzej akceptacji dla moich kroków życiowych (sama "nawarzam" piwo - sama je sobie  piję) jest TAKIE dla mnie trudne do zrozumienia smile bo mi zwyczajnie ona wisi i o niej zapominam (na co dzień)  wink
Pozdrawiam
PS. nie jest przesądzone, że na pewno padnę... może się "uchowam" wink

339

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Anhedonio - pewnie, co sie samemu nawarzy to trza wypic. Moje wybory - moje ceny do zaplacenia za to.
No, ale to jest wlasnie WOLNOSC prawda?
Zawsze zdumiewaly mnie kobiety pt "takam, mala, takam slaba", ze im sie chce tak zyc w podwieszeniu.

Pani Sleszynska jest doskonala aktorka glownie komediowa, ale rowniez dramatyczna - to jak zagrala w "Bozej podszewce"- mistrzostwo swiata.
Na pewno nie przystaje do konwencji "blond-plastik", ale dzieki temu dostaje duzo propozycji grania.
Pieknych aktorek jest multum - dobrze grajacych o wiele mniej.

Dobrze, ze przynajmniej zdrowotnie ku lepszemu!

340

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Pochwaliłam dzień "przed zachodem słońca" to i mam za swoje wink
Wirusy mnie dopadły... ale ja je miksturą (domowej roboty) z czosnku, imbiru, miodu i cytryny - wyszperanej w przychodni dziecięcej, w gazetce "Bliżej dziecka"...
Dobrze, że są ferie u nas i nikt nie musi mnie wąchać... Nie dajemy się, nie dajemy smile

341 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-02 11:57:01)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Postanowiłam "odkurzyć" mój stary wątek, bo to co się dzieje na innych dotyczących samotności, może wpędzić człowieka w ciężką frustrację wink tylko się rzucić na linę.

"I to właśnie wówczas w ciemności, uświadomiłem sobie po raz pierwszy w życiu, że jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z ABSOLUTNYM spokojem wewnętrznym, z ODZYSKANIEM INDYWIDUALNOŚCI. Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że JEST SIĘ SOBĄ aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata" (Gustaw Herling-Grudziński)

Czym my jesteśmy w tym ogromnym kosmosie?
Lubicie patrzeć na letnie wygwieżdżone niebo?
Mimo, że czuję się zaledwie pyłkiem we wszechświecie, jestem wdzięczna, że mogę zachwycać się gwiazdami smile
Czy mam rację, że TYLKO w sierpniu gwiazdy spadają "deszczem" (chyba w okolicach 22?) big_smile

342 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-08-08 07:34:54)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Anhedonio uwielbiam letnie, ciepłe, długie wieczory i spadające gwiazdy. Przypomina mi się wtedy jak beztrosko spędzałam wakacje u dziadków na wsi będąc dzieckiem. Do tego cykanie świerszczy i łapanie świetlików. Eehh... Wczoraj do północy siedziałam na balkonie, owinięta kocem, z herbatką. Zamiast świerszczy mewy skrzeczą, bo do morza niedaleko. Ale i tak mi dobrze samej ze sobą smile

343 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-08 01:08:51)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:

...No bo jakże ma się chęć poznawania ludzi (w realu) do przykucia do kompa? Jak można prowadzić życie towarzyskie odmawiając wychodzenia z domu?

Można. Czujesz się w domu jak tramwaju. Dość wyczerpujące, ale jeśli ktoś lubi.

Anhedonia napisał/a:

...Znam ludzi, którym do szczęścia niepotrzebna jest proteza w postaci zainteresowania innych osób. Są to ludzie mający tyle zainteresowań, zajęć i ciekawostek w życiu, ze zwyczajnie nie nadążają i godzin im mało. Ludzie się do nich garną, wzbudzają zainteresowanie swymi pasjami. Dzielą je z licznym gronem znajomych....

Nie ma związku garnięcia sie ludzi z zainteresowaniami. Albo zainteresowania, albo życie towarzyskie - dzień nie jest z gumy. Z tego co napisałaś wynika, że ludzie preferujący życie towarzyskie latwo nawiązują kontakty, ale słabo nadają się do związku. Ci co sie nadają, nie mają okoliczności nawiązać relacji, ponieważ są zajęci. Człowiek zajęty nie ma czasu na pisanie dziennie siedemnastu SMS-ów o niczym do panienki, której wydaje się ta liczba normą. No ale ok, nie ma co narzekać - można sobie ustawić automat.

344 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-08 08:22:21)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
N4VV napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

...No bo jakże ma się chęć poznawania ludzi (w realu) do przykucia do kompa? Jak można prowadzić życie towarzyskie odmawiając wychodzenia z domu?

Można. Czujesz się w domu jak tramwaju. Dość wyczerpujące, ale jeśli ktoś lubi.
...
Nie ma związku garnięcia sie ludzi z zainteresowaniami. Albo zainteresowania, albo życie towarzyskie - dzień nie jest z gumy. Z tego co napisałaś wynika, że ludzie preferujący życie towarzyskie latwo nawiązują kontakty, ale słabo nadają się do związku. Ci co sie nadają, nie mają okoliczności nawiązać relacji, ponieważ są zajęci (...) Człowiek zajęty nie ma czasu na pisanie dziennie siedemnastu SMS-ów o niczym do panienki, której wydaje się ta liczba normą. No ale ok, nie ma co narzekać - można sobie ustawić automat.

No nie wiem, nie wiem... czy to nie kwestia zorganizowania sobie czasu wink ? Ci z zainteresowaniami budzą ciekawość (imponują?)
Czemu od razu "słabo nadają się" do związku? OT bycie lub nie w związku, nie spędza im snu z powiek - nie jest absolutnym priorytetem (kwestia JEDYNEGO sensu w życiu). Czy to nie zaborczość czasem?

Anstawia napisał/a:

Anhedonio uwielbiam letnie, ciepłe, długie wieczory i spadające gwiazdy. Przypomina mi się wtedy jak beztrosko spędzałam wakacje u dziadków na wsi będąc dzieckiem.
...tak mi dobrze samej ze sobą smile

Mam wrażenie, że każdy kiedyś na początku życia UMIAŁ pojedynczo egzystować. Lepiej lub gorzej. Potem po wejściu w wiek, w którym wypada być "sparowanym" (hormony tez robią swoje, tudzież potrzeba bycia "tym jedynym/ną") ZATRACAMY taką umiejętność?
Cieszenia się swoją wystarczalnością, możliwością swobodnej refleksji... czy chociażby BRAKU konieczności wysyłania 17 sms-ów?
(kurcze o tym automacie w życiu nie słyszałam wink )

345 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-08 09:49:41)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:
N4VV napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

...No bo jakże ma się chęć poznawania ludzi (w realu) do przykucia do kompa? Jak można prowadzić życie towarzyskie odmawiając wychodzenia z domu?

Można. Czujesz się w domu jak tramwaju. Dość wyczerpujące, ale jeśli ktoś lubi.
...
Nie ma związku garnięcia sie ludzi z zainteresowaniami. Albo zainteresowania, albo życie towarzyskie - dzień nie jest z gumy. Z tego co napisałaś wynika, że ludzie preferujący życie towarzyskie latwo nawiązują kontakty, ale słabo nadają się do związku. Ci co sie nadają, nie mają okoliczności nawiązać relacji, ponieważ są zajęci (...) Człowiek zajęty nie ma czasu na pisanie dziennie siedemnastu SMS-ów o niczym do panienki, której wydaje się ta liczba normą. No ale ok, nie ma co narzekać - można sobie ustawić automat.

No nie wiem, nie wiem... czy to nie kwestia zorganizowania sobie czasu wink ? Ci z zainteresowaniami budzą ciekawość (imponują?)
Czemu od razu "słabo nadają się" do związku? OT bycie lub nie w związku, nie spędza im snu z powiek - nie jest absolutnym priorytetem (kwestia JEDYNEGO sensu w życiu). Czy to nie zaborczość czasem?...

Chyba mało precyzyjnie napisałem. Zgadzam się z zasadniczym przesłaniem, że trzeba nauczyć się żyć i być samemu, a nie budować swoją egzystencję na kimkolwiek. Ludzie bez pasji i umiejętności życia bez partnera mogą budować swój świat na partnerze, a to lipa jest.

Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniem, że ludzie garną sie do kogokolwiek z powodu jego pasji. Co widzisz interesującego w programowaniu mikrokontrolerów lub eksperymentowaniu z radiami SDR? Obawiam się, że nic, więc jakie przyciąganie może zachodzić?

W kwestii organizacji czasu jest tak, że pasje niestety wciągają. (Tu wizja szalonego naukowca zapominającego o wszystkim i wszystkich.) Ogranicza to dyspozycyjność towarzyską, a również czyni spotkania towarzyskie średnio atrakcyjną opcją spędzania czasu. Wole pojechać do kumpla i oblookać budowaną przez niego drukarkę 3D niż siedzieć i gawędzić o wszystkim i niczym.

Myślę, że nie czuł bym się komfortowo w związku z kobieta nie posiadającą własnych zainteresowań, bo utrudniało by mi to własne zajęcia. Bezmyślne siedzenie z browarem przed TV nie jest moją ulubioną formą spędzania czasu. Owszem piwko wypić lubię, TV czasem na drugim monitorze brzęczy, ale są to czynności tła, nie czynności zasadnicze.

346

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
N4VV napisał/a:

...
Chyba mało precyzyjnie napisałem. Zgadzam się z zasadniczym przesłaniem(...)
Nie zgadzam się natomiast z twierdzeniem, że ludzie garną sie do kogokolwiek z powodu jego pasji. Co widzisz interesującego w programowaniu mikrokontrolerów lub eksperymentowaniu z radiami SDR? Obawiam się, że nic, więc jakie przyciąganie może zachodzić
(...)
Myślę, że nie czuł bym się komfortowo w związku z kobieta nie posiadającą własnych zainteresowań, bo utrudniało by mi to własne zajęcia. Bezmyślne siedzenie z browarem przed TV nie jest moją ulubioną formą spędzania czasu. Owszem piwko wypić lubię, TV czasem na drugim monitorze brzęczy, ale są to czynności tła, nie czynności zasadnicze.

I TU się z Tobą zgadzam w całej rozciągłości...
Koło tego fanatyka programowania nie ma miejsca dla mnie, "przyciągnie" kogoś innego wink Mnie przyciągnie ktoś o innych zainteresowaniach, podobnych do moich. Będzie o czym gadać big_smile
Ciekawi ludzie to ciekawi ludzie, ciekawość budzą, ciekawie prawią smile napisałam ogólnie, też nieprecyzyjnie wink
Może nie uwierzysz, ale są osoby, których jedynym zainteresowaniem (i tematem rozmów) jest WŁASNA osoba. Nie dziwne, że inni wolą od nich uciekać, nie mając "wspólnych" tematów wink

347

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:

....
I TU się z Tobą zgadzam w całej rozciągłości...
Koło tego fanatyka programowania nie ma miejsca dla mnie, "przyciągnie" kogoś innego wink Mnie przyciągnie ktoś o innych zainteresowaniach, podobnych do moich. Będzie o czym gadać big_smile

Z osobami które mają między uszami coś więcej niż siano, zawsze jest o czym pogadać. Nawet jeśli pogadać miałoby oznaczać tylko posłuchać. smile

348

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:

I TU się z Tobą zgadzam w całej rozciągłości...
Koło tego fanatyka programowania nie ma miejsca dla mnie, "przyciągnie" kogoś innego wink Mnie przyciągnie ktoś o innych zainteresowaniach, podobnych do moich. Będzie o czym gadać big_smile
Ciekawi ludzie to ciekawi ludzie, ciekawość budzą, ciekawie prawią smile napisałam ogólnie, też nieprecyzyjnie wink
Może nie uwierzysz, ale są osoby, których jedynym zainteresowaniem (i tematem rozmów) jest WŁASNA osoba. Nie dziwne, że inni wolą od nich uciekać, nie mając "wspólnych" tematów wink

Trafne spostrzeżenie smile
I tu nawet nie chodzi o nie wiadomo jakie zainteresowania. Ktoś powie, przeczytałam ostatnio książkę, obejrzałam film i już jest fajny temat do rozmowy.
Też miałam etap "ja i moje problemy". Miałam grono słuchaczy-doradzaczy. Czasami miałam wrażenie, że moje cierpienie dodaje im kopa do życia. Sytuacja się odmieniła, gdy przestałam cierpieć. Słuchacze-doradzacze zaczeli być nawet lekko poddenerwowani. Zazdrośni czy jak?? Znaleźli sobie innych "klientów".
A ciekawi ludzie są, tylko zauważamy ich dopiero wtedy gdy przestajemy skupiać sie na sobie. Albo, gdy sami zaczynamy być ciekawi swiata. Okazuje się, że ludzi o podobnych zainteresowaniach jest mnóstwo.
Fajnie jest powiedzieć, obejrzałam świetny film, zamiast miałam dziś zły dzień sad Poprawia to nastrój. No, ale najpierw trzeba ten film obejrzeć tongue

349

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anstawia napisał/a:

.... Okazuje się, że ludzi o podobnych zainteresowaniach jest mnóstwo. ...

Hehe....
Mnóstwo - jak mrówków. big_smile
Ale wiesz - naprawdę trzeba mieć dużą wiedzę o kulisach 10 muzy, by uznać to za pasję.
Nie wystarczy chodzenie do kina raz w tygodniu.
Co więcej, może okazać się, że trudno jest ogarnąć całość dziedziny.
Podobnie zresztą jest z muzyką.

350

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:

Postanowiłam "odkurzyć" mój stary wątek, bo to co się dzieje na innych dotyczących samotności, może wpędzić człowieka w ciężką frustrację wink tylko się rzucić na linę.

"I to właśnie wówczas w ciemności, uświadomiłem sobie po raz pierwszy w życiu, że jedynie samotność jest w życiu człowieka stanem graniczącym z ABSOLUTNYM spokojem wewnętrznym, z ODZYSKANIEM INDYWIDUALNOŚCI. Tylko w pochłaniającej wszystko pustce samotności, w ciemnościach zacierających kontury świata zewnętrznego można odczuć, że JEST SIĘ SOBĄ aż do granic zwątpienia, które uprzytamnia nagle własną nicość w rosnącym przeraźliwie ogromie wszechświata" (Gustaw Herling-Grudziński)

Czym my jesteśmy w tym ogromnym kosmosie?
Lubicie patrzeć na letnie wygwieżdżone niebo?
Mimo, że czuję się zaledwie pyłkiem we wszechświecie, jestem wdzięczna, że mogę zachwycać się gwiazdami smile
Czy mam rację, że TYLKO w sierpniu gwiazdy spadają "deszczem" (chyba w okolicach 22?) big_smile

Przepadam ze rozgwieżdżonym niebem, ale raczej ... pac... w zimie gdy ...pac .. nie ma tych cholernych komarów ....bzzz ..pac .
"Gwiazdy" spadają także w październiku i później.
Może to dziwne, ale gdy patrzę na gwiazdy czuję się niczym i jednocześnie wolnym.

351

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Perseidy miałam na myśli - jakoś tak wbiłam je sobie do głowy smile
"okres, w którym z Perseidami może dziać się coś ciekawego i niespodziewanego rozciąga się od godz. 15.00 12 sierpnia do 4 rano 13 sierpnia. Cała noc z 12 na 13 sierpnia warta jest więc uwagi, a liczby godzinne na poziomie kilkudziesięciu zjawisk na godzinę w zasadzie gwarantowane".

W zimie i w październiku za zimno (dla mnie)
Nie usiedziałabym CAŁĄ noc na dworze... Niekomfortowe warunki.
A na "drani komarów" jakieś środki trze przedsięwziąć smile da się... sprawdziłam, bo w sierpniu mamy kino plenerowe "za płotem". Nad głową gwiazdy, spod nóg zapach siana (w które trawka się zamieniła) tylko te komary... Na drugim seansie naród już przygotowany był lepiej smile

352

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
N4VV napisał/a:
Anstawia napisał/a:

.... Okazuje się, że ludzi o podobnych zainteresowaniach jest mnóstwo. ...

Hehe....
Mnóstwo - jak mrówków. big_smile
Ale wiesz - naprawdę trzeba mieć dużą wiedzę o kulisach 10 muzy, by uznać to za pasję.
Nie wystarczy chodzenie do kina raz w tygodniu.
Co więcej, może okazać się, że trudno jest ogarnąć całość dziedziny.
Podobnie zresztą jest z muzyką.

Wiesz, jeśli chcesz pisać doktorat ze swojej pasji, to może i tej wiedzy potrzeba ci dużo. Jeżeli chcesz mieć pasję, to wystarczy odnaleźć coś co sprawia ci przyjemność i się rozwijać w tej dziedzinie. Nabierając doswiadczenia, nabierasz wiedzy. Gdy zaczynasz się jakąś dziedziną interesować, to okazuje się, że osób takich jest więcej. Wiadomo, że ci co siedzą w tym od lat, mają większą wiedzę niż ten początkujący, no ale nikt nie rodzi się od razu z ogromem wiedzy o kulisach 10 muzy. No, chyba, że rodzisz się w rodzinie aktorów na przykład. Ale nie koniecznie musi to oznaczać, że aktorstwo stanie się pasja tego człowieka.
Poza tym, na przykład szydełkowanie w domu tez jest pasją smile

353

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

W sumie też tak moze być. smile
A wiesz, że kiedyś umiałem szydełkować. big_smile
Gdy byłem szczawiem zupełnym - mama mnie nauczyła, ale już nie potrafię.

A te perseidy to chyba mają dość dokładnie wyliczone okna czasowe - znaczy kiedy widać?
Bo mam taki symulator, który wylicza pozycję wielu satelitów komunikacyjnych w dowolnym punkcie czasu.
Można sobie wyliczyć kiedy dany satelita jest w zasięgu i gdzie na niebie.
Nie wiem, czy perseidy są tak samo przewidywalne - chyba nie, bo ich jest niezła chmara....czy chmura.

354

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Byłam sama przez 3 lata po porzuceniu mnie przez męża dla młodszej kobiety. Pokochałam siebie i życie, odmieniłam swój wygląd, poglądy na świat i osobowość. Mężczyźni szaleli za mną, ale ja czekałam na tego właściwego. Od dwóch lat jestem w szczęsliwej relacji z młodszym o 9 lat, cudownym człowiekiem.

355

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:

[...]
W zimie i w październiku za zimno (dla mnie)
Nie usiedziałabym CAŁĄ noc na dworze... Niekomfortowe warunki.
A na "drani komarów" jakieś środki trze przedsięwziąć smile da się... sprawdziłam, bo w sierpniu mamy kino plenerowe "za płotem". Nad głową gwiazdy, spod nóg zapach siana (w które trawka się zamieniła) tylko te komary... Na drugim seansie naród już przygotowany był lepiej smile

Terrorystka na głowę, kurtka, rękawice, styropian pod siedzenie, kawa z prądem do termosu i żadna noc nie jest straszna. Zimno też trzyma się z daleka, w przeciwieństwie do tych latających paskud.

356

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Na komary najlepszym środkiem odstraszającym jest namiętny i gorący seks pod gwiazdami wink

357

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
roksi.1968 napisał/a:

Na komary najlepszym środkiem odstraszającym jest namiętny i gorący seks pod gwiazdami wink

Haha, coś mi się przypomniało. Mam inne doświadczenia smile

358

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anstawia napisał/a:
roksi.1968 napisał/a:

Na komary najlepszym środkiem odstraszającym jest namiętny i gorący seks pod gwiazdami wink

Haha, coś mi się przypomniało. Mam inne doświadczenia smile

Może trzeba podkrecić regulator ostrości wink

359

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
roksi.1968 napisał/a:

Na komary najlepszym środkiem odstraszającym jest namiętny i gorący seks pod gwiazdami wink

podoba mi sie twój przepis na brak komarów...

360

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
N4VV napisał/a:

...
Nie wiem, czy perseidy są tak samo przewidywalne - chyba nie, bo ich jest niezła chmara....czy chmura.

TO dziś TA noc! Apogeum wink
Internet mówi, że perseidy SĄ przewidywalne smile a Centrum Kopernika potwierdza i zaprasza do wspólnego oglądania. Baaa... zapewniają zaciemnienie, łącznie z "wyłączeniem" stadionu i (chyba?) mostu smile

roksi.1968 napisał/a:

Na komary najlepszym środkiem odstraszającym jest namiętny i gorący seks pod gwiazdami wink

NIEPOPRAWNA optymistka tongue
Choć zasadniczo się zgadzam, to jednak... ani to nie będzie wtedy refleksja w samotności (spójrz na tytuł wątku) ani naoglądania się zbyt wielkiego, tychże spadających gwiazd, nie należy się spodziewać wink proponowany sposób na komary, bym rzekła, bardziej z zakresu motoryki małej i dużej niż z zajęć kontemplacyjnych tongue
Witaj optymistko roksi. - takich nam tu na forum trzeba big_smile

361

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Leciały te meteoryty? Nic nie widziałam sad

362

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Leciały, co miały nie lecieć wink
W zależności od tego, w którym kawałku świata zainteresowany się znajdował - różne doznania go spotkały.
W W-wie bardziej chyba "towarzyskie" bo niebo "słabo dopisało". Ale w Centrum Kopernika sporo chętnych się zebrało jednak. Moje koleżanki widziały spadające gwiazdy w różnych "terminach"... Ta z północy po północy, bo wcześniej były chmury, ta z południa koło 21, bo później lało. Ja kontemplowałam między 21.30 a 22.30, bo potem były chmury... Ładnie było big_smile

363

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Pewnie nic nowego już nie wymyślę w tym temacie, ale chciałam potwierdzić to z mojego własnego doświadczenia, że kiedy nauczyłam się być sama zaczął się dla mnie super czas, który trwa do dziś. Oczywiście poznałam tez super mężczyznę, jestem spokojna i realizuje swoje plany i marzenia. polecam wszystkim, nie było łatwo ....

364

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
roksi.1968 napisał/a:

Byłam sama przez 3 lata po porzuceniu mnie przez męża dla młodszej kobiety. Pokochałam siebie i życie, odmieniłam swój wygląd, poglądy na świat i osobowość. Mężczyźni szaleli za mną, ale ja czekałam na tego właściwego. Od dwóch lat jestem w szczęsliwej relacji z młodszym o 9 lat, cudownym człowiekiem.

alisss napisał/a:

Pewnie nic nowego już nie wymyślę w tym temacie, ale chciałam potwierdzić to z mojego własnego doświadczenia, że kiedy nauczyłam się być sama zaczął się dla mnie super czas, który trwa do dziś. Oczywiście poznałam tez super mężczyznę, jestem spokojna i realizuje swoje plany i marzenia. polecam wszystkim, nie było łatwo ....

Dziewczyny brzmi to dla mnie jak abstrakcja.. jak bardzo bym chciała być szczęśliwa... nie wierząc w to wszystko sama odpycham przyjescie szcześcia.. nie wiem ...

365

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
natali.k3 napisał/a:

...
Dziewczyny brzmi to dla mnie jak abstrakcja.. jak bardzo bym chciała być szczęśliwa... nie wierząc w to wszystko sama odpycham przyjescie szcześcia.. nie wiem ...

Bo dobrymi chęciami to piekło wybrukowane. Nie wystarczy chcieć... Trzeba zacząć żyć, tak jak dziewczyny powyżej napisały. Spróbuj zrozumieć na czym ich CUD polegał, bo FACET zauważ pojawiał się w tzw. drugiej kolejności wink

366

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
natali.k3 napisał/a:
roksi.1968 napisał/a:

Byłam sama przez 3 lata po porzuceniu mnie przez męża dla młodszej kobiety. Pokochałam siebie i życie, odmieniłam swój wygląd, poglądy na świat i osobowość. Mężczyźni szaleli za mną, ale ja czekałam na tego właściwego. Od dwóch lat jestem w szczęsliwej relacji z młodszym o 9 lat, cudownym człowiekiem.

alisss napisał/a:

Pewnie nic nowego już nie wymyślę w tym temacie, ale chciałam potwierdzić to z mojego własnego doświadczenia, że kiedy nauczyłam się być sama zaczął się dla mnie super czas, który trwa do dziś. Oczywiście poznałam tez super mężczyznę, jestem spokojna i realizuje swoje plany i marzenia. polecam wszystkim, nie było łatwo ....

Dziewczyny brzmi to dla mnie jak abstrakcja.. jak bardzo bym chciała być szczęśliwa... nie wierząc w to wszystko sama odpycham przyjescie szcześcia.. nie wiem ...

Tak, zycie jest przewrotne wiec nie udajac polub samotnosc, lepiej aktywnie bo siedzac w domu cud sie nie zdarzy a przy okazji spotkan kolezenskich popracujesz nad oddemonizowaniem mezczyzn, z czasem nawet ten co Cie kreci nie bedzie oniesmielal:) Z wiekiem na wiele spraw patrzy sie z dystansem (a niektore bulwersuja dlugie lata) i juz to widze gdy chodzi o kobiety, im wiecej o nich wiem tym nimb magicznego uroku szybko blednie ale w tej wybranej COS na pewno bedzie.

367

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Własnie zwróciłam na to uwage, u przedmówczyń było to zawsze po ułożeniu życia według siebie.. a ja szukam wiadomo czego.. a nei wiem sama co ze sobą zrobić.. jak sie zebrac...

Aż sie boje cokolwiek pisać.. czy znowu nie pojdzie po mnie pewna osoba;/ Chociaz już jej nie ma na forum podobno...

368

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
natali.k3 napisał/a:

Własnie zwróciłam na to uwage, u przedmówczyń było to zawsze po ułożeniu życia według siebie.. a ja szukam wiadomo czego.. a nei wiem sama co ze sobą zrobić.. jak sie zebrac...

Aż sie boje cokolwiek pisać.. czy znowu nie pojdzie po mnie pewna osoba;/ Chociaz już jej nie ma na forum podobno...

Nie pojedzie.
A jeśli pojedzie (pod innym nickiem), to znów jej nie będzie.
W tych krótkich chwilach załączaj olewator.

369

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM przez Anhedonia
Tak sobie myślę, że ostatnio dobrze mi idzie.Tzn co do głównego tematu tego topiku.
Hm hm, kto by pomyślał.

370

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Bycie samą Ci idzie?

371

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
natali.k3 napisał/a:

Bycie samą Ci idzie?

Ano idzie.W ogole w pewnych sytuacjach idzie lepiej niż przypuszczalam.Sama siebie zadziwiam.Gotów mi pawi ogon jeszcze wyrosnąć albo co:-)

372

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
missnowegojorku napisał/a:

Pozwolę sobie tu przedstawić kolejne moje samotne rozważania : pewnie znacie taką atorkę Hannę Śleszyńską. Nie wiem czemu, ale zawsze było mi jej żal. Ładna to ona nie jest i kilka lat temu jej partner, Gąss zostawił ją dla młodszej i urodziwszej, zawodowej tancerki. Hanna ponoć strasznie to przezyła, dziś był o niej program. Okazuje się że to przewesoła, urocza osoba i ma obecnie super faceta któremu Gass do "pięt nie dorasta". Takie to myśli na tą chwilę, pozdro smile Odnośnie ogrodu, dużej ilości zwierza kudlatego gratuluję i popieram takowe "aspołeczne" upodobania. smile

A  Gąs to Adonis fizyczny i psychiczny.Bardzo dobrze,ze się rozeszli,Szkoda jej dla takiego Piotrusia Pana.A z ta tancerka to tez nie jest,tylko łączy ich dziecko, z tego co czytalam.

373

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Dajecie mi nadzieję na lepsze jutro

374

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
natali.k3 napisał/a:

Bycie samą Ci idzie?

No bo raczej nie nauka.

375

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Stwierdziłam ostatnio, na podstawie własnego doświadczenia, że bycie samej, pomaga dojrzeć emocjonalnie! Nawet mnie to cieszy smile

376 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-09-10 16:46:35)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Owszem smile
Ponadto daje szansę na "złapanie" zrównoważenia. A osoby, które posiadły tę sztukę są bardziej cenionym towarzystwem smile Niezrównoważeni raczej spotykają się z obawami otoczenia i dystansem, bo kto może przewidzieć CZEGO mogą OCZEKIWAĆ, zażądać lub z czym niespodziewanie wyskoczyć?

377 Ostatnio edytowany przez Wszystko.zajete (2013-09-10 18:09:31)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anhedonia napisał/a:

Owszem smile
Ponadto daje szansę na "złapanie" zrównoważenia. A osoby, które posiadły tę sztukę są bardziej cenionym towarzystwem smile Niezrównoważeni raczej spotykają się z obawami otoczenia i dystansem, bo kto może przewidzieć CZEGO mogą OCZEKIWAĆ, zażądać lub z czym niespodziewanie wyskoczyć?

Ja mam ten problem: jak być cenionym towarzystwem? Zawsze sztucznie uśmiechniętym z tysiącem żartów ? Staram się polubić siebie i pisze krok po kroku:
- zadbać o wygląd- chciałabym zrzucić  z 5 kg
- zadbać o szczegóły typu zęby, włosy, cera, ciuchy, dodatki
- nie zamiykać się w robocie i za książkami
- zawierać kontakty i znajomości (hmm łatwo powiedzieć...)
- mój plan nowy to nie mówić nie, oczywiście z rozsądkiem ale na każdą propozycję kina. kawy, zakupów, imprezy mówić tak smile

A jak wam idzie? Jaie kroki podjęłyście/ podjęliście?

378

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
rossanka napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Pozwolę sobie tu przedstawić kolejne moje samotne rozważania : pewnie znacie taką atorkę Hannę Śleszyńską. Nie wiem czemu, ale zawsze było mi jej żal. Ładna to ona nie jest i kilka lat temu jej partner, Gąss zostawił ją dla młodszej i urodziwszej, zawodowej tancerki. Hanna ponoć strasznie to przezyła, dziś był o niej program. Okazuje się że to przewesoła, urocza osoba i ma obecnie super faceta któremu Gass do "pięt nie dorasta". Takie to myśli na tą chwilę, pozdro smile Odnośnie ogrodu, dużej ilości zwierza kudlatego gratuluję i popieram takowe "aspołeczne" upodobania. smile

A  Gąs to Adonis fizyczny i psychiczny.Bardzo dobrze,ze się rozeszli,Szkoda jej dla takiego Piotrusia Pana.A z ta tancerka to tez nie jest,tylko łączy ich dziecko, z tego co czytalam.

No cóż, takie jest życie w pewnym sensie nie do przewidzenia smile Wiem, że brzmi to jak komunał smile

379

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Uważam, że te modne ostatnio stwierdzenia o singlach byciu szczęśliwym z samym sobą to jakieś wynaturzenie. Skoro jest się szczęśliwym z samym sobą, to po sobie psuć ten błogi stan robienia co się żywnie spodoba, kiedy się pojawi druga osoba? Potrzeba bycia z drugą osobą jest czymś naturalnym i dzięki niej nasz gatunek jeszcze istnieje. Takie fajne słowo - singiel. Dobrze brzmi. Niepełnosprawny brzmi lepiej niż kaleka, Rom lepiej niż Cygan a singiel/singielka lepiej niż stary kawaler/stara panna. Takie nowe nadawanie znaczeń tym samym stwierdzeniom, do których już przylgnęły pewne kojarzone z nimi cechy (nie bez powodu). No, jeszcze pod słowo singiel podciąga się osoby rozwiedzione i owdowiałe. Skupmy się jedna na starych pannach. O starych kawalerach nie wiem nic, ale ze starymi pannami - ups, przepraszam, SINGIELKAMI, mam pewne doświadczenia. Nie mówię tu o 25-letnich podlotkach, tylko o kobietach już po 30-tce, które nie miały nigdy partnera dłużej niż kilka miesięcy. Zwykle tak bardzo przywykły do swojego własnego świata, że nie są w stanie zaakceptować jakiejkolwiek odmiany. Położysz kubek nie po tej stronie co trzeba, bo zawsze stał po innej i burzysz cały jej świat. Dlaczego ma się godzić na to, że stawiasz kubek nie po tej stronie co ona chce. To przecież znak, że "do siebie nie pasujecie" i znakomity powód do rozstania. Oczywiście, możesz kłaść ten kubek z właściwej strony, bo to przecież pierdoła i normalnemu człowiekowi zwisa, z której strony on będzie stał. Ale to złudna nadzieja - bo zaraz się okaże, że choć sam z siebie pozmywałeś naczynia z całego dnia, to powiesiłeś ścierkę nie na tym haczyku, co trzeba... Nie masz szans smile Jaki jest sens inwestować swoje uczucia w kogoś, kto w momencie różnicy zdań powie "jak ci się nie podoba, to droga wolna"?

Kompletnie nie rozumiem, czemu bycie z kimś niby ogranicza? Te rzeczy, które macie wspólne - robicie wspólne, te zainteresowania, które macie różne - realizujecie osobno. Wieczorem się spotykacie na kolacji, opowiadacie sobie przeżycia z dnia, idziecie do łóżka, rano jecie śniadanie i się żegnacie. I w czym tu problem? No, znam i takie przypadki, którym przeszkadza, że obok w łóżku ktoś leży i jeszcze śmie obejmować ramieniem!

Jakoś nigdy nie odstręczały mnie kobiety pragnące być w związku. Co więcej, taka cecha u kobiety wręcz zachęcała, bo dawała pewne poczucie bezpieczeństwa i chęć kompromisu w sytuacjach konfliktowych.

Natomiast kobiety, które to podkreślają swoją "niezależność" są obietnicą problemów i nerwów.

Ot i co.

380

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
antykobieta napisał/a:

Uważam, że te modne ostatnio stwierdzenia o singlach byciu szczęśliwym z samym sobą to jakieś wynaturzenie. Skoro jest się szczęśliwym z samym sobą, to po sobie psuć ten błogi stan robienia co się żywnie spodoba, kiedy się pojawi druga osoba? Potrzeba bycia z drugą osobą jest czymś naturalnym i dzięki niej nasz gatunek jeszcze istnieje. Takie fajne słowo - singiel. Dobrze brzmi. Niepełnosprawny brzmi lepiej niż kaleka, Rom lepiej niż Cygan a singiel/singielka lepiej niż stary kawaler/stara panna. Takie nowe nadawanie znaczeń tym samym stwierdzeniom, do których już przylgnęły pewne kojarzone z nimi cechy (nie bez powodu). No, jeszcze pod słowo singiel podciąga się osoby rozwiedzione i owdowiałe. Skupmy się jedna na starych pannach. O starych kawalerach nie wiem nic, ale ze starymi pannami - ups, przepraszam, SINGIELKAMI, mam pewne doświadczenia. Nie mówię tu o 25-letnich podlotkach, tylko o kobietach już po 30-tce, które nie miały nigdy partnera dłużej niż kilka miesięcy. Zwykle tak bardzo przywykły do swojego własnego świata, że nie są w stanie zaakceptować jakiejkolwiek odmiany. Położysz kubek nie po tej stronie co trzeba, bo zawsze stał po innej i burzysz cały jej świat. Dlaczego ma się godzić na to, że stawiasz kubek nie po tej stronie co ona chce. To przecież znak, że "do siebie nie pasujecie" i znakomity powód do rozstania. Oczywiście, możesz kłaść ten kubek z właściwej strony, bo to przecież pierdoła i normalnemu człowiekowi zwisa, z której strony on będzie stał. Ale to złudna nadzieja - bo zaraz się okaże, że choć sam z siebie pozmywałeś naczynia z całego dnia, to powiesiłeś ścierkę nie na tym haczyku, co trzeba... Nie masz szans smile Jaki jest sens inwestować swoje uczucia w kogoś, kto w momencie różnicy zdań powie "jak ci się nie podoba, to droga wolna"?

Kompletnie nie rozumiem, czemu bycie z kimś niby ogranicza? Te rzeczy, które macie wspólne - robicie wspólne, te zainteresowania, które macie różne - realizujecie osobno. Wieczorem się spotykacie na kolacji, opowiadacie sobie przeżycia z dnia, idziecie do łóżka, rano jecie śniadanie i się żegnacie. I w czym tu problem? No, znam i takie przypadki, którym przeszkadza, że obok w łóżku ktoś leży i jeszcze śmie obejmować ramieniem!

Jakoś nigdy nie odstręczały mnie kobiety pragnące być w związku. Co więcej, taka cecha u kobiety wręcz zachęcała, bo dawała pewne poczucie bezpieczeństwa i chęć kompromisu w sytuacjach konfliktowych.

Natomiast kobiety, które to podkreślają swoją "niezależność" są obietnicą problemów i nerwów.

Ot i co.

Rzecz w tym, że nie chodzi o negowanie potrzeby bycia z kimś, ale wyparcie się stanu, w którym druga osoba nas definiuje i jest sensem naszego życia. Jest różnica między kobietą, która jest kimś tak zakochana i zafascynowana, że idzie na obustronne kompromisy w celu budowania związku z PARTNEREM, a kobietą, która kocha za bardzo i w razie rozpadu związku zostaje bez tego sensu w życiu, który był nadawany przez związek. łatwo się zatracić w związku i zapomnieć, że partner jest, albo go nie ma (przyczyny są nieważne w tym momencie) a my zostajemy ze sobą od urodzenia, aż do śmierci.

381

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
antykobieta napisał/a:

Uważam, że te modne ostatnio stwierdzenia o singlach byciu szczęśliwym z samym sobą to jakieś wynaturzenie. Skoro jest się szczęśliwym z samym sobą, to po sobie psuć ten błogi stan robienia co się żywnie spodoba, kiedy się pojawi druga osoba? Potrzeba bycia z drugą osobą jest czymś naturalnym i dzięki niej nasz gatunek jeszcze istnieje. Takie fajne słowo - singiel. Dobrze brzmi. Niepełnosprawny brzmi lepiej niż kaleka, Rom lepiej niż Cygan a singiel/singielka lepiej niż stary kawaler/stara panna. Takie nowe nadawanie znaczeń tym samym stwierdzeniom, do których już przylgnęły pewne kojarzone z nimi cechy (nie bez powodu). No, jeszcze pod słowo singiel podciąga się osoby rozwiedzione i owdowiałe. Skupmy się jedna na starych pannach. O starych kawalerach nie wiem nic, ale ze starymi pannami - ups, przepraszam, SINGIELKAMI, mam pewne doświadczenia. Nie mówię tu o 25-letnich podlotkach, tylko o kobietach już po 30-tce, które nie miały nigdy partnera dłużej niż kilka miesięcy. Zwykle tak bardzo przywykły do swojego własnego świata, że nie są w stanie zaakceptować jakiejkolwiek odmiany. Położysz kubek nie po tej stronie co trzeba, bo zawsze stał po innej i burzysz cały jej świat. Dlaczego ma się godzić na to, że stawiasz kubek nie po tej stronie co ona chce. To przecież znak, że "do siebie nie pasujecie" i znakomity powód do rozstania. Oczywiście, możesz kłaść ten kubek z właściwej strony, bo to przecież pierdoła i normalnemu człowiekowi zwisa, z której strony on będzie stał. Ale to złudna nadzieja - bo zaraz się okaże, że choć sam z siebie pozmywałeś naczynia z całego dnia, to powiesiłeś ścierkę nie na tym haczyku, co trzeba... Nie masz szans smile Jaki jest sens inwestować swoje uczucia w kogoś, kto w momencie różnicy zdań powie "jak ci się nie podoba, to droga wolna"?
Kompletnie nie rozumiem, czemu bycie z kimś niby ogranicza? Te rzeczy, które macie wspólne - robicie wspólne, te zainteresowania, które macie różne - realizujecie osobno. Wieczorem się spotykacie na kolacji, opowiadacie sobie przeżycia z dnia, idziecie do łóżka, rano jecie śniadanie i się żegnacie. I w czym tu problem? No, znam i takie przypadki, którym przeszkadza, że obok w łóżku ktoś leży i jeszcze śmie obejmować ramieniem!
Jakoś nigdy nie odstręczały mnie kobiety pragnące być w związku. Co więcej, taka cecha u kobiety wręcz zachęcała, bo dawała pewne poczucie bezpieczeństwa i chęć kompromisu w sytuacjach konfliktowych.
Natomiast kobiety, które to podkreślają swoją "niezależność" są obietnicą problemów i nerwów.
Ot i co.

Genialne smile
Ale jako dopełnienie bez przerostu formy nad treścią dodam to:
Przekładając wypowiedzi niedowiarków inności do takiego stwierdzenia: "On jest dobrym człowiekiem, nie robi tego specjalnie. Nie potrafi rozmawiać, nigdy nie ma nic do powiedzenia w sprawach uczuć czy zachowań, mam już dośc tej walki z nim i o niego, chociaż widze,że kocha mnie."
gdzie tu jest miłość????? gdzie tu jest szacunek nierozerwalny składnik miłości????? Oj oszukujeta samych siebie. Proponuję zacząć od siebie tą "zmianę". najpierw zerwać/zdjąć okularki które "krzywią" Wam rzeczywistość że widzicie to ...."on mnie kocha i jest dobrym człowiekiem". potem zacznijcie porządkować swój świat, zadbajcie o siebie ustalcie granice, uwierzcie w siebie i bądźta szczęśliwi SAMI ZE SOBĄ. i przestańcie niańczyć dorosłego "mężczyznę/kobietę". W zasadzie TO proponuję od TEGO zacząć.

I powiem tak, problemem wielu kobiet - facetów też smile - co można zresztą w wielu miejscach na forum wyczytać jest to, że one uparcie zaprzeczają rzeczywistości. Osoba z boku widzi pomarańczowy kolor a oni wciąż z uporem maniaka że nie, to nie to nie pomarańczowy to fioletowy i w kółko fioletowy i fioletowy. A to nawet obok fioletu nie stało. Ja znam ten mechanizm - to jest mechanizm "wytrzymać jak najdłużej w niepodejmowaniu decyzji" i tak racjonalizujemy umniejszamy zgrabnie wymyślamy historie by tylko nie zobaczyć prawdy by nie stanąć z nią twarzą w twarz: bo będzie bolało; bo okaże się, że źle zainwestowaliśmy uczucia; że nie otrzymaliśmy nic lub niewiele za poświęcenia których dokonaliśmy sądząc że będzie nam to wynagrodzone, bo skoro zrodzone z miłości musi się "zwrócić". I tak stajemy przed okrutną prawdą, że nic nie musi, że może i to nie zawsze.  Że miłość to nie wszystko że inaczej postrzegamy te uczucie tą emocje że nasze poglądy filozofie życiowe są oddalone o lata świetlne że stereotypowe "aż po grób" angażuje czynnie dwie strony a często jedna "myśli" inaczej yikes. Ehhh... nie zazdroszczę Wam tego przebudzenia, serio mówię, ale zapewniam słońce wzejdzie i będzie jaśniejsze niż kiedykolwiek.

Zadam Wam proste pytania:
czy w tym związku jesteście w 100% sobą?
czy realizujecie siebie zgodnie z tym kim jesteście i co w życiu chcecie osiągnąć?
Odpowiedzcie sobie, nie mi!!!

Mnie ten temat żywo interesuje ponieważ ja jestem niejako "już po" i znam różnicę pomiędzy "przed" i "po". Tą różnicę to nawet słowami ciężko opisać i wiem jak człowiek ciągnie siebie w dół by "dopasować się" do poziomu partnera/ki a po latach "wegetacji" uwsteczniania dostajesz pałką w dekiel i ewentualnie wymienieni zostaniemy na inny model lub zostanie Nam oznajmione "wypaliłem/am się" i całe to duszenie siebie, kompromisowanie w zasadzie "tylko ze sobą by trwać dalej bo ...... ( i tu wstaw własne powody)" okazuje się kosztem który jedynie możemy zaliczyć do strat. Mało tego zaczynamy zauważać absurdalność tej sytuacji, bo okazuje się że w zasadzie "od zawsze" "nigdy" nie mieliśmy "żadnego" wpływu na to, co powiedzą, zrobią jakiego dokona wyboru nasz parter. Bo to nie tędy droga. Cena "nie bycia sobą w 100%" jest bardzo wysoka. I nawet zaryzykuję tezę że "zawsze" i u każdego trzeźwo myślącego człowieka. Konsekwencje są rozmaite - od "pospolitych" depresji nerwic po poważniejsze psychosomatyczne objawy nawet przeradzające się w poważne problemy zdrowotne.
Dziś dziękuję Bogu za to doświadczenie, trochę mi to wygrzebanie się z ruin pseudo związku zajęło, ale dziś tryskam szczęściem, bo przez tak dyktatorską indoktrynację NIE MIAŁEM ZIELONEGO POJĘCIA jak w życiu jest ważne by BYĆ SOBĄ i jaką energię wówczas człowiek dostaje smile. Nawet ćwiartki tego nie mogłem robić będąc w związku, co robię teraz. Ale na dziś nie mam straconej sekundy życia, w której żałowałbym tego odejścia. Dziś żyję w zgodzie ze sobą w każdej minucie własnego życia i teraz mogę mówić, robić to co jest zgodne ze mną i jestem niezależny od takich popaprańców. Już nikomu tego cennego daru nie oddam. big_smile

Zastanówcie się jak długo chcecie siebie tłamsić? Jaką cenę możecie zapłacić za nie bycie sobą, za uginanie karku wobec osoby, która nie rozumie że jesteście wolnymi ludźmi mimo wszystko?
Ja już nie przyjmuję argumentu, że on/a "nie potrafi rozmawiać". Wielokrotnie przekonałem się że to "nie potrafię" jest po prostu "nie chce mi się wysilać" dajże mi spokój kobieto/facet i zajmij się czymś ważnym itp. itd. Ale jak taka niemota niemowa nagle znajdzie się w sytuacji gdzie zacznie mu zależeć na otwarciu gęby.... ooooo robi się z niego niezły erudyta psycholog amator. Nie, mnie już te głodne kawałki nie przekonują. Za dużo widziałem, poznałem, wyczytałem, przegadałem i doświadczyłem.

Namawiam Was do odzyskania siebie; do postawienia granic; do przewartościowania własnego życia zgodnie z tym kim jesteście i czego od życia oczekujecie. Są ludzie którzy "fabrycznie" są "wybrakowani i nie nadają się do życia w związku partnerskim. W związku partnerskim podstawowym elementem scalającym jest pełen szacunku do indywidualności człowieka dialog i nie ma od tego odstępstwa. no nie ma. kurcze nie ma. Monologiem samem nie załatwicie sprawy związkowych problemów ze ścianą. Partnerstwo, szacunek i dialog, to podstawa.

382

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

antykobieta kobiety, które opisałeś, nie są przykładem kobiet niezależnych a, moim zdaniem, niedojrzałych. Dla mnie też kiedyś problem leżącego majonezu na ławie, był powodem rozstania. Bo trudno było mi wypowiedzieć prawdę i przekonać siebie samą do tego co tak naprawdę mnie bolało. Jak dziecko.
Kobieta niezależna i zadowolona, nie mówi wszem i wobec, że taka jest. Nie musi. Myślę, że z niezależnymi kobietami problem mają raczej tylko osoby niedojrzałe emocjonalnie.
Nie namawiam nikogo do bycia samym. U mnie był to mój wybór, bo wolę być zadowoloną rozwódką niż sfrustrowaną mężatką. A jak stworzę zdrowy związek, to wtedy będę mogła " udzielać rad" co jest ważne w związku.
Narazie mam doświadczenie w byciu niedojrzałą i samotnie dojrzewającą smile

383

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Wszystko.zajete napisał/a:
antykobieta napisał/a:

Uważam, że te modne ostatnio stwierdzenia o singlach byciu szczęśliwym z samym sobą to jakieś wynaturzenie...
Jakoś nigdy nie odstręczały mnie kobiety pragnące być w związku. Co więcej, taka cecha u kobiety wręcz zachęcała, bo dawała pewne poczucie bezpieczeństwa i chęć kompromisu w sytuacjach konfliktowych.

Natomiast kobiety, które to podkreślają swoją "niezależność" są obietnicą problemów i nerwów.

Ot i co.

Rzecz w tym, że nie chodzi o negowanie potrzeby bycia z kimś, ale wyparcie się stanu, w którym druga osoba nas definiuje i jest sensem naszego życia. Jest różnica między kobietą, która jest kimś tak zakochana i zafascynowana, że idzie na obustronne kompromisy w celu budowania związku z PARTNEREM, a kobietą, która kocha za bardzo i w razie rozpadu związku zostaje bez tego sensu w życiu, który był nadawany przez związek. łatwo się zatracić w związku i zapomnieć, że partner jest, albo go nie ma (przyczyny są nieważne w tym momencie) a my zostajemy ze sobą od urodzenia, aż do śmierci.

Dzięki za naprowadzenie dyskusji na właściwy tor.
O to właśnie chodzi - NIE o negowanie wartości bliskości.
Nie chodzi o wpadanie ze skrajności w skrajność, a o odnalezienie sytuacji optymalnej, gdy w związku każdy ma sfery wspólne/związkowe i obszary prywatności. Do tego jednak potrzebna jest duża dawka świadomości. Dlatego w tytule jest napisane "nauczyć się" smile POTRAFIĆ być w związku to JEDNAK pewna sztuka. Potrzeba i wiedzy i umiejętności.

Wynaturzeniem jest zakładanie, że wszyscy są robieni wg. "jednego szablonu" wink
Ty gustujesz w kobietach uległych, kto inny w samowystarczalnych i nie zależnych. a jeszcze inni - deklarują co innego i praktykują co innego.

384 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2013-09-12 03:45:36)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Bycie samym po rozwodzie - nie zpowodu szklanki czy chaczyka od scierki mówie o wieloletnich zwiazkach małżeńskich w których bilans zysków i strat nijak nie wychodzi na zero nie jest łatwa sprawa .Ok w koncu zakonczyło sie zwiazek którego w zaden sposób nie dało sie uratować mimo szczerych chęci choć z jednej ze stron nie jest łatwe .I mamy singla -zmęczonego staraniem sie o zwiazek no i trach nie powinno być się samym - półapka złudzeń ,Dojrzewanie boli nawet gdy ma sie wiecej niz 18 lat .Można nauczyc być się samym ale można też odwyknąc od drugiej osoby - po prostu pojawia sie strach nie o to że druga osoba bedzie mi pasowała ale o to czy Ja będę pasować tej drugiej stronie .
Niektórzy przechodzą ze zwiazku do zwiazku jak brzydko mówiąc przesiadka z autobusu do autobusu a niektórzy mają problem wogóle co kolwiek zaczynać mimo że nie maja poczucia niższości ,Kazdy przpadek jest inny i racja nie ma co podciągac sie pod schemat brzydka to sama kazdy ma jakąs wartość .Jestesmy zróznicowani pod względem fizycznym i psychicznym nie doceniamy trochę tego zamykamy sie w stereotypach i czasem a nawet dość często sami siebie oszukujemy .Bycie samym -można być w związku i byc samym a dla czego ?
Bo nie umiemy tak do konca wyrazić swoich mysli i potrzeb,Bycie singlem - wyrazam swoje potrzeby i myśli jestem kul,Różnica znaczna -Skoro umiem wyrazić siebie ,swoje potrzeby i swój sposób myślenia bedąc sama/sam ?
To dlaczego brakuje nam odwagi wyrazić tego samego w związku ?
Druga osoba to tez człowiek nie kosmita smile Ma wady i zalety tak jak my ale zdając sobie z tego sprawe można stworzyć całkiem udany związek tyle że obie ze stron muszą niestety zdać sobie z tego sprawę że nie ma nic idealnego przynajmniej  nie po tej stronie słońca:)

Nauczyłam się byc sama - teraz chcę nauczyć się być z kimś smile
I jest to mozliwe ale tylko wtedy gdy to co wyrazamy jest jasne i czytelne dla drugiej strony .
Szczerość to jest to czego brakuje ,,Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane "
I brak odwagi że będąc takim czy innym ktoś nas nie zaakceptuje takim jakimi jestesmy .

385

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anula70 napisał/a:

....I mamy singla -zmęczonego staraniem sie o zwiazek no i trach nie powinno być się samym - półapka złudzeń ,Dojrzewanie boli nawet gdy ma sie wiecej niz 18 lat .Można nauczyc być się samym ale można też odwyknąc od drugiej osoby(...) Kazdy przpadek jest inny i racja nie ma co podciągac sie pod schemat brzydka to sama kazdy ma jakąs wartość .Jestesmy zróznicowani pod względem fizycznym i psychicznym nie doceniamy trochę tego zamykamy sie w stereotypach i czasem a nawet dość często sami siebie oszukujemy .Bycie samym -można być w związku i byc samym a dla czego ?
(...)
Nauczyłam się byc sama - teraz chcę nauczyć się być z kimś smile.

Oczywiście - JEDNAK kolejność właśnie taka?
Otóż wszystko byłoby OK, gdyby jedni drugich NIE nazywali mutantami albo nie zarzucali im wynaturzenia.
Czemu bowiem WYBÓR inny od schematycznego AŻ TAK W OCZY KOLE????
Wszak każdy sam musi przeżyć swoje życie. Ponieść konsekwencje swych wyborów.
I co? - życie które mogłoby być CO NAJMNIEJ znośne KTOŚ OBCY "skopie" na zasadzie - JA NIE MOGĘ/nie umiem być szczęśliwy - to i Tobie nie pozwolę, chociaż Cię zdeskredytuję, chociaż Ci krwi napsuję... To bardzo "pro-społeczne" jak na istoty stadne wink

386 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2013-09-13 03:42:17)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Dlatego nie można być schematycznym
Danie sobie samej szansy na stworzenie nowego związku to nie wynaturzenie ale normalna kolej rzeczy .
Dbanie o to co dobre dla mnie nie egoizm ale zdrowy rosadek bo skoro umiem zadbać o siebie to potrafie zadbać o drugą samodzielną jednostkę.Odrobina zdrowego egoizmu nikomu nie zaszkodziła ale branie w egoistyczny sposób niestety tak .
Szukanie (Boże co za słowo )drugiej połówki to teoretycznie szukanie samego siebie w drugiej osobie a to jest absurd może byc ktoś o podobnych poglądach ale zupełnie inna osoba .
Szukasz ksiecia ze bajki to go dostaniesz w całej rozciagłości tematu ,pięękny i Bogaty ale beznadziejny zyciowo i moze się okazac zwyklym Hamem z kasą.
Dlaczego niektore osoby patrza na wyglad bo sąsiadka obgada że mało przystojny albo że gruby .
Nie rozumiem tego nijak .
Dlaczego nie patrzy się na cechy charakteru to jest to coś co nie przemija tak szybko jak uroda ,nie jesteśmy wiecznie młodzi abstrakcyjne pojecie gdy ma się nascie lat ale wiek dojrzały kieruje sie innymi prawami .
Ktos zadał mi pytanie ,,Dlaczego małżeństwa sie rozpadają " nie wiem nie umiem powiedzieć dlaczego wiem tylko dlaczego moje sie rozpadło i dlaczego teraz wiem czym kierować się w doborze nastepnego partnera życiowego ale najpierw nauczyłam sie zyć w zgodzie z sobą i pozamykałam wszystkie sprawy z poprzedniego zwiazku Troche to trwało .
Jednemu trzeba chwili (desperacja) a mi zajęło to parę lat ale powiem jedno było warto dojrzewać i dorastać w tym czasie bo teraz szanuje samą siebie i potencjalnego partnera życiowego nie za to jak wygląda ale za to jakie wartości są dla niego i mnie ważne .

387

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM
Anula70 napisał/a:

Dlatego nie można być schematycznym
Danie sobie samej szansy na stworzenie nowego związku to nie wynaturzenie ale normalna kolej rzeczy .
Dbanie o to co dobre dla mnie nie egoizm ale zdrowy rosadek bo skoro umiem zadbać o siebie to potrafie zadbać o drugą samodzielną jednostkę.
...
wiem czym kierować się w doborze nastepnego partnera życiowego ale najpierw nauczyłam sie zyć w zgodzie z sobą i pozamykałam wszystkie sprawy z poprzedniego zwiazku Troche to trwało .
Jednemu trzeba chwili (desperacja) a mi zajęło to parę lat ale powiem jedno było warto dojrzewać i dorastać w tym czasie bo teraz szanuje samą siebie i potencjalnego partnera życiowego nie za to jak wygląda ale za to jakie wartości są dla niego i mnie ważne .

Zatem odpuszczenie sobie kolejnego związku w takim razie to to wynaturzenie?
A może TAK SAMO wolny wybór, jak i ten pierwszy?
(A poza wszystkim innym - ewentualnie STAN PRZEJŚCIOWY?)
Człowiek czuje się spokojny, pewny siebie a głupie ("STADNE" otoczenie) załamuje ręce i labidzi: "ŁOLABOGA świntego - biedna ty, ty biedniutka....!". Wszystko opada wink
Człowiek potrafiący być szczęśliwy sam z sobą, BARDZIEJ gwarantuje dzielenie się tym szczęściem z drugim ZAMIAST desperata "szukającego na gwałt" partnera i "wiszenia" na nim tongue

388

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Moim zdaniem, człowiek, który jest nieszczęśliwy jest samotny, nawet będąc w związku.
Ktoś, kto jest sam (nie ma partnera) nie oznacza automatycznie, że jest samotny i/lub nieszczęśliwy. A często tak właśnie jest postrzegany przez otoczenie.
Powiem wam, że ja to czasami chciałabym być choć przez jeden dzień samotna tongue A tu gdzie się nie ruszę, człowiek smile Czasami mam wrażenie, że nie da się być samotnym. Ale można być nieszczęśliwym, często na własne życzenie.

389 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-09-20 14:39:37)

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

I proszę, tak jakby pod dyktando ANASTAWII, Zwierciadło rozwinęło jej myśl, ujmując w zgrabne punkty:

"7 TAJEMNIC szczęśliwych singli

Okazuje się, że są duże korzyści z bycia singlem. Jeśli podejdzie się do tego doświadczenia świadomie i dojrzale, można zyskać silne poczucie siebie.
Poznać się i wreszcie zaufać sobie.
Szczęśliwi single:

1. Patrzą do wewnątrz. To ważny krok w kierunku poznania siebie. Kiedy jesteśmy w relacji, zazwyczaj skoncentrowani jesteśmy na tym, żeby działała ona w określony sposób a partner spełnił nasze potrzeby i oczekiwania.
Jego osobą pragniemy zaspokoić nasze deficyty psychiczne, oswoić własne lęki. O własnych wewnętrznych przeżyciach dowiadujemy się dopiero gdy jesteśmy sami, kiedy nie projektujemy swoich przeżyć na drugą osobę. Dojrzały psychicznie singiel wykorzystuje czas, kiedy jest sam, na dogłębne poznanie siebie.

2. Postawili na inne ważne dla siebie relacje.
Miłosny związek jest
[TYLKO (przypis mój)]jedną z relacji, którą można się cieszyć. Samotność nie musi oznaczać osamotnienia. Są jeszcze przyjaźnie, relacje z dziećmi, rodzeństwem, współpracownikami, sąsiadami. Szczęśliwy singiel wcale nie jest sam.

3. Uważają, że bycie samemu nie jest niczym wstydliwym.
Nie wiążą z tym swojego poczucia własnej wartości
. Mają oni przekonanie, że jest to dla nich ważne doświadczenie, służące ich rozwojowi.

4. Potrafią godzić bycie samemu z towarzyskością. Oni wiedzą, że dla ludzkiej psychiki dobre są zarówno samotne chwile, jak i te spędzone wśród ludzi. Potrafią korzystać i z jednej, i z drugiej opcji.

5. Chcą być samowystarczalni. Potrafią samodzielnie podejmować decyzje i brać za nie pełną odpowiedzialność. Badania wskazują, że ludzie samowystarczalni cieszą się dobrym samopoczuciem, są mniej narażeni na przeżywanie negatywnych emocji. Niezależność wcale nie musi oznaczać braku zainteresowania różnymi perspektywami czy opiniami innych ludzi. To wewnętrzne rozeznanie się w sobie.

6. Mają kontakt ze swoim sercem. Chociaż nie mają partnera, potrafią kochać i zachwycać się światem. Miłość ma dla nich charakter uniwersalny i bezwarunkowy.

7. Żyją pełnią życia.
Szczęśliwi single nie mają poczucia, że czas im ucieka i że zmniejszają się ich szanse na ułożenie sobie życia we dwójkę. Jest odwrotnie ? oni mają przekonanie, że z wiekiem ich życie staje się ciekawsze i bardziej pełne smaku. Dzieje się tak dlatego, że wysysają je do dna. Często nie mają czasu zastanawiać się nad tym, że są singlem, bo tak bardzo zajęci są życiem".
big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile big_smile 
Źródło: Zwierciadło.pl

390

Odp: Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

A co jeżeli już nauczymy się być sami, ale zapomnimy jak to jest być z kimś?...

Posty [ 326 do 390 z 434 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026