Temat woda co ciekawe niestety jakże prawdziwy, sama wiem po sobie że na pewnym etapie swojego życia zatraciłam tą piękną umiejętność bycia samemu ze sobą . W dniu dzisiejszym po latach ciężko jest powrócić do własnego niczym nie skrępowanego ja, co ciekawe wiele sypiących się związków to wynik braku poczucia własnej osobowości strach przed samotnością .O ile byśmy byli szczęśliwsi umiejąc być zawsze sobą i nie bojąc się tego a to nie jest takie proste.
Podobne tematy
Obawiam się, że mi samotność nie służy i z każdym rokiem coraz ciężej mi z myślą o nadchodzących Świętach. Nie pomaga "pozytywne myślenie" i cokolwiek, co dotąd odwracało uwagę .. chyba czas wybrać się do psychologa.
Jak sobie z tym radzicie?
No wlasnie - mit wigilijnego rodzinnego stolu. Nastepny wpedzacz w dola. Jak to mowil Himilsbach - zeby bylo dobrze, to musi byc byc dobrze, ale co robic jak nie jest. Ja akurat nie mam tych rozterek poniewaz moj rodzony ojciec skutecznie "umilal" jakiekolwiek uroczystosci rodzinne i byly to raczej traumy nie swieta, a wiec tego typu tesknoty mnie nie mecza - lubie choinke, lampki na swierku przed domem, ale ten caly chaos swiateczny i te przymusy mnie raczej denerwuja.
Psycholog nie jest glupim pomyslem o ile to dobry psycholog. Samym pozytywnym mysleniem wiele sie nie zdziala, za tym powinny isc dzialania.
Missnowegojorku - Jelinek, to akurat ciezki kaliber, fakt kobieta mocno zdumiewajaca. Jej smiale poglady w temacie pokretnej seksualnosci moga czytelnika rozlozyc na lopatki.
Zgadza sie - nie wszyscy musza epatowac szczesciem i optymizmem! Poki co przymusu nie ma.
Feniks - ale jak juz sie porzuci ten strach przed samotnoscia , to jest szansa na powrot do wlasnego nieskrepowanego ja. Proste to nie jest ale mozliwe.
Dobrejnocki zycze!
68 2012-12-01 03:32:55 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-12-01 03:34:04)
Feniks nic w życiu nie jest proste bo gdyby było to zaczęli byśmy się nudzić byciem człowiekiem.
Ile byśmy przez to stracili a tak mamy o czym rozmawiać i o co się martwić - szczególnie My kobiety bez swoich dużych i małych zmartwień nie miały byśmy co robić mamy to w zestawie podstawowym plus bonusik -dzieciaczki
Z autopsji wiem że to co uwiera trzeba poprawić i tu pytanie jak ?
Każdy ma na to swój pogląd i swoje własne życiowe doświadczenie i Tym dzielimy się na tych zakrętach życiowych nikt nie chce utknąć w martwym zaułku lub kręcić jak piesek za własnym ogonkiem jemu ta zabawa z czasem się znudzi .Czasem warto wyjść nawet wbrew własnej naturze życiu na przeciw .Skoro to co robiłam do tej pory nie bardzo mi odpowiada -zmień to ale nie gwałtownie lecz metoda małych kroczków - szok dla samego siebie nie jest dobry a co nagle to po diable.
Czasem same się szufladkujemy a potem nie umiemy znaleźć klucza do tej jakże ciasnej już szuflady .
Nauczylam sie byc sama i zyć sama ale kiedyś jednak nadchodzi moment ze podejmujemy próby poszukania kogos bliskiego.Jak nie wychodzi to bardzo dołujące.
A właściwie na czym polega to uczenie się? Może ktoś powie....
A właściwie na czym polega to uczenie się? Może ktoś powie....
Moim zdaniem na pogodzeniu się z obecnym stanem rzeczywistości i cieszeniu się z tego co jest, czerpaniu radości z małych rzeczy, zagospodarowaniu sobie czasu wolnego w taki sposób, żeby sprawiało to przyjemność i satysfakcję
I nie wpędzaniu się w stan melancholii i przygnębienia. Tak to przynajmniej wygląda u mnie ![]()
No ale jeśli ktoś nie może się pogodzić i to jest silniejsze od niego? Mówi sobie:
Moim zdaniem na pogodzeniu się z obecnym stanem rzeczywistości i cieszeniu się z tego co jest, czerpaniu radości z małych rzeczy, zagospodarowaniu sobie czasu wolnego w taki sposób, żeby sprawiało to przyjemność i satysfakcję wink I nie wpędzaniu się w stan melancholii i przygnębienia. Tak to przynajmniej wygląda u mnie smile
A to nie odnosi skutku? To co? Moim zdaniem słowo nauka oznacza zbiór jakichś czynności, ćwiczeń, konkretnych metod i materiału. Więc na czym ta nauka polega w tym przypadku?
Nie ma chyba jakichś uniwersalnych sposobów na naukę. Każdy jest inny, inaczej myśli, czuje, rozumie, więc wydaje mi się, że każdy na swój sposób musi jakoś sobie z tym poradzić
Gdyby dało się spisać na czym polega ta nauka to nie istniał by problem samotności ![]()
Nauka o sobie samym. Jeśli lubisz spędzać czas ze sobą, gdy spotkasz partnera - nie zmieni to faktu że nadal spędzasz czas tak jak lubisz. Nic na siłę.
Nikt jednak nie wybiera życia w samotności dla głupiego uporu "bo tak".
więc ja nigdy nie bede miec partnera, całe zycie jestem sama ze soba i jest mi zle, ale nikt nie obiecał ze bedzie fajnie...
więc ja nigdy nie bede miec partnera, całe zycie jestem sama ze soba i jest mi zle, ale nikt nie obiecał ze bedzie fajnie...
Nikt nie obiecal, ze bedzie fajnie, ale tez nikt nie mowil, ze bedzie fatalnie.
W koncu jakos tam mozemy pokierowac wlasnym zyciem - moze nie na wyzyny szczescia, ale przynajmniej na zgode ze soba.
Nie ma recepty gotowca jak to osiagnac, to nie pieczenie ciasteczek, ale jedno pewne - trzeba sie bardziej otworzyc na swiat i ludzi.
Jezeli "niemoc" nie wynika z choroby typu depresja, to nie ma co taplac sie we wlasnym niezadowoleniu z zycia.
Jest tyle mozliwosci, zeby znalesc cos, co daje radosc, przyjemnosc....
Nie mozna napawac sie wlasnym pesymizmem, bo mozna skonczyc "jak ta ciotka co siedzi na kanapie i ma za zle".
Pozdr.B
77 2012-12-01 22:53:02 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-12-01 22:54:45)
No niby jest tak jak piszesz.... Ale ja nic na to nie poradzę, iż na okrągło źle się , jest mi źle mam doła, nic mnie nie bawi i nie cieszy. Powtarzam sobie, że powinam być szczęśliwa, jestem w miarę zdrowa, mam gdzie mieszkać, co jeść, chodzę na terapię, biorę leki i wcale nic się nie zmienia w sposobie odbierania świata przeze mnie. Staram się pomagać innym, wychodzę do kina, na odczyty, dużo czytam, oglądam i nic mi to nie pomaga. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić...
No niby jest tak jak piszesz.... Ale ja nic na to nie poradzę, iż na okrągło źle się , jest mi źle mam doła, nic mnie nie bawi i nie cieszy. Powtarzam sobie, że powinam być szczęśliwa, jestem w miarę zdrowa, mam gdzie mieszkać, co jeść, chodzę na terapię, biorę leki i wcale nic się nie zmienia w sposobie odbierania świata przeze mnie. Staram się pomagać innym, wychodzę do kina, na odczyty, dużo czytam, oglądam i nic mi to nie pomaga. Nie wiem co jeszcze mogę zrobić...
Przede wszystkim musisz zaakceptować i pokochać siebie samą, "taka jestem i już". Musisz poczuć swoja wartość, swoje piękno w różnych kontekstach. Jeśli nie pokochasz samej siebie nikt Cię nie pokocha. Ja akceptacji przede wszystkim siebie, świata, ludzi uczę się od jakiegoś czasu. I zauważyłam że im jestem bardziej pogodna, ciepła dla ludzi, tym samym odpłaca mi życie. Będę tak dalej postępować.
A co z tzw. negatywnymi emocjami? Emocji przecież nie należy tłumić... Wg psychologii nie ma przecież złych emocji, wszystkie są dobre... Ja właśnie uczę się nie być miłą i dobrą dla wszystkicg, uczę się egoizmu i odmawiania...
A co z tzw. negatywnymi emocjami? Emocji przecież nie należy tłumić... Wg psychologii nie ma przecież złych emocji, wszystkie są dobre... Ja właśnie uczę się nie być miłą i dobrą dla wszystkicg, uczę się egoizmu i odmawiania...
To wszystko trzeba wypośrodkować. Jeśli ktoś napluje mi w twarz - ignoruję to nie robię tego samego, odwracam się i odchodzę. Odmawiam wtedy go to będzie krzywdą dla mnie, nie mszczę się na nikim. Egoizm zdrowy nie krzywdzący innych czemu nie. Trzeba kochać samego siebie.
Jestem katoliczką ale niepraktykującą. Ale "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - najważniejsze przykazanie staram się na co dzień wprowadzać w swoim życiu. I drugie : Nie rób drugiemu co tobie nie miłe".
No tak, ta dyskusja może nie mieć końca...
Chyba już pójdę spać. Pozdrawiam seredcznie.
Jestem katoliczką ale niepraktykującą. Ale "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" - najważniejsze przykazanie staram się na co dzień wprowadzać w swoim życiu. I drugie : Nie rób drugiemu co tobie nie miłe".
gdyby wszyscy mieli taki sam stopień empatii, na świecie żyłoby się łatwiej...ale to kolejna utopia
A co z tzw. negatywnymi emocjami? Emocji przecież nie należy tłumić... Wg psychologii nie ma przecież złych emocji, wszystkie są dobre... Ja właśnie uczę się nie być miłą i dobrą dla wszystkicg, uczę się egoizmu i odmawiania...
Jak miło widzieć, że panie tak fajnie sobie radzą z przemyśleniami na temat
jako prowodyr wątku, dziękuję...
Uczę się... to najlepsze co może człowieka spotkać - najgorzej utkwić w martwym punkcie ![]()
Negatywne emocje można rozładowywać w różny sposób... W tańcu, rąbiąc drzewo na opał, porządkując szafy i wiele, wiele innych ![]()
Złoty środek jest najlepszy moim zdaniem - bez skrajności... Egoizm (zdrowy) - nie egotyzm, asertywność - nie agresja... i tak można mnożyć... można się tego nauczyć
oczywiście, jeżeli SIĘ CHCE zmian a nie manny z nieba
Jedni działają - inni czekają...
Jestem niezadowolona z pralki - zmieniam pralkę,
Jestem niezadowolona z samochodu - zmieniam samochód,
Jestem niezadowolona z lokalu - zmieniam lokal,
Jestem niezadowolona z pracy - zmieniam pracę,
Jestem niezadowolona z życia singla - zmieniam je na "sparowane" ![]()
Od najmniejszych rzeczy do największych. Na wszystko jest metoda i sposób... (wyjąwszy rzeczy od nas całkowicie niezależne, ale tych akurat jest bardzo mało...)
Miłego dnia i miłych przemyśleń. Pozdrawiam ![]()
Czy chodzi o to żeby przytakiwać?
Czy chodzi o to żeby przytakiwać?
chyba bardziej o to żeby nie przytakiwac a wyrażac swoje zdanie nie raniąc drugiego człowieka
nie zawsze jednak wypowiadając słowa mamy swiadomośc tego że nasza szczerość może ranić.
Dziala to w dwie strony.
Czy chodzi o to żeby przytakiwać?
Chyba bardziej, żeby się nigdy nie poddawać.
Przy kolejnym zakupie pralki bubla - uśmiechnąć się i potraktować to jako nową wiedzę aby tej marki nie kupować.. eh
Gorzej jeśli mnie na ową przykładową pralkę nie stać...
napraw starą
A co z tzw. negatywnymi emocjami? Emocji przecież nie należy tłumić... Wg psychologii nie ma przecież złych emocji, wszystkie są dobre... Ja właśnie uczę się nie być miłą i dobrą dla wszystkicg, uczę się egoizmu i odmawiania...
Mila i dobra, jest sie dla milych i dobrych - dla wszystkich mozna byc co najwyzej uprzejmym.
W dawnych czasach kolejkowych uslyszalam tekst ekspedientki w sklepie do klienta, ktory byl "wymagajacy" - Klient cham, bedzie obsluzony po chamsku. Nie jest to zapewne wytyczna, ale lagodzac wydzwiek tego - nie kazdemu musimy sie "podkladac".
Jezeli czuje sluszny gniew, to niekoniecznie musze go tlumic. Oczywiscie nie wale po lbie na prawo i lewo, ale wyrazam swoj protest dobitnie.
Natykajac sie w zyciu na ludzi roznego kalibru, tez stosuje wobec nich rozne postawy.
Mozna i nalezy pomagac, ale nie dawac sie wykorzystywac. Jezeli czuje, ze ta "pomoc" zaczyna mnie uwierac, to znaczy, ze czas skonczyc.
Kocham wnuczka, bardzo lubie z nim przebywac, ale nie zgodzilam sie na robienie za darmowe przedszkole. Tez mam swoje zajecia, swoje wyjscia i wyjazdy i nie bardzo usmiechalo mi sie uwiazanie w domu. Odmowilam, pomoglam zalatwic przedszkole, jak trzeba przypilnuje i nikt do nikogo nie ma pretensji.
Egoizm moze miec jak najbardziej wydzwiek pozytywny - pisala o tym Ayn Rand - nazwala to szczesliwym egoizmem - czlowiek najpierw musi zadbac o swoje szczesliwe ego - daje mu to mozliwosc do lepszego wspolistnienia z innymi.
Zadawalanie na sile innych - droga donikad.
Jakby Bog stworzyl dwoch Adamow - to sprawa prosta, zyloby sobie w raju dwoch gejow, albo co wysoce prawdopodobne by sie zatlukli.
91 2012-12-02 20:27:56 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-12-02 20:32:05)
Mądry Wielokropek, moderator tego forum ma taką sygnaturkę:
"Kto chce - znajdzie sposób.
kto nie chce - znajdzie powód"
To stwierdzenie miało wielki wpływ na moje życie...
Mnie nie stać... na marnowanie resztki życia (a pralkę kupiłam na raty
)
I Elżbieta (asertywność to odmowa bez agresji) i alfaalfa (uczmy się na błędach i wyciągajmy wnioski z doświadczeń) MAJĄ RACJĘ
Betina też, rzecz oczywista - pisałyśmy w tym samym momencie - nic dodać, nic ująć ![]()
Anhedonio,
różnica między Tobą a wieloma osobami polega na jednej, zasadniczej, rzeczy: Ty podjęłaś decyzję o byciu szczęśliwą, niezależną psychicznie. Dalsze Twe działania były i są tym celem podyktowane. Dlatego też wiesz, że czym innym są tzw. negatywne emocje, czym innym jest krzywdzenie innych (pod pretekstem nietłumienia swoich emocji).
Kłaniam Ci się nisko, podziwiając drogę, którą przeszłaś i odwagę do życia zgodnie ze sobą. ![]()
Dziękuję Wielokropku ![]()
94 2012-12-03 01:04:07 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-12-03 01:49:30)
czasem trochę trzeba po główkować.
Pralka -ok całkiem przyzwoita
Lodówka - w planie na przyszły rok raty oczywiście
Praca - mam czasową szukam czegoś na stałe lub rok - lodówka w planie ![]()
Samochód - poczciwy i stan bliski idealnemu ![]()
Meble - dopiero co kupiłam.
Zmiana myślę że czas się sparować ![]()
A że Mikołaj blisko to może dostanę,, Misia' a jak nie to pod choinkę ![]()
a co z tymi, którzy sami jeszcze nie wiedzą,czego chcą? co będzie dla nich najlepsze?
co zrobić z tym cholernym poczuciem "bezcelu" ?
nacelowac ![]()
MaRyla nie ma czegoś takiego jak ,,bez cel''.
Ojciec mojej znajomej mawia,,Wszystko jest na coś i po coś"
Z tego co nas spotyka powinnyśmy wyciągnąć jakieś wnioski nawet maleńkie dziecko wie że ogień parzy i wyciąga wniosek -nie dotykać !
To my dorośli chyba umiemy też wyciągnąć jakiś wniosek tym bardziej że jesteśmy bardziej doświadczone przez życie-proste nie !
NIE !-nie proste bo nie na wszystko mamy wpływ bezpośredni
a czasem nawet pośredniego też nie.
Radzić komuś jest prosto ale samemu skorzystać z własnej mądrej rady już trudniej.
Przysłowie mówi ,,Mądry Polak po szkodzie" pytanie tylko po której ?
MaRyla nie ma czegoś takiego jak ,,bez cel''.
...
Radzić komuś jest prosto ale samemu skorzystać z własnej mądrej rady już trudniej.Przysłowie mówi ,,Mądry Polak po szkodzie" pytanie tylko po której ?
Drugie mówi: "Mądrej głowie dość po słowie" oraz "ćwiczenie czyni mistrza"
... a Wielokropek (powtarzam) "Jak ktoś chce..."
![]()
Bez celu to sobie może żyć ktoś, komu codzienność NIE doskwiera. NUUUUUDA...
Jak ktoś czuje dyskomfort z powodu w/w NIEZADOWOLEŃ to podejmuje decyzję by:
1. szukać rozwiązań (sposobów) LUB
2. trwać bez zmian i się nad sobą użalać...
Zawsze można pomyśleć, nie jest to zabronione, i cel sobie nakreślić
z braku pomysłu można sięgnąć po literaturę. Jest jej od groma i jeszcze troszkę. Nie wiadomo od czego zacząć, no to choćby popatrzeć na taką piramidę Masłowa pod kątem - co już mam zapewnione a co jeszcze mogę dla siebie zrobić. A potem opracować, nawet napisać sobie (żeby "naocznie" zobaczyć) - JAK to osiągnąć - różne alternatywy, co tylko do głowy przyjdzie... bo czemu nie?
POWODZENIA w rozmyślaniach - od CZEGOŚ trzeba zacząć ![]()
Anula70 napisał/a:MaRyla nie ma czegoś takiego jak ,,bez cel''.
...
Radzić komuś jest prosto ale samemu skorzystać z własnej mądrej rady już trudniej.Przysłowie mówi ,,Mądry Polak po szkodzie" pytanie tylko po której ?
Drugie mówi: "Mądrej głowie dość po słowie" oraz "ćwiczenie czyni mistrza"
... a Wielokropek (powtarzam) "Jak ktoś chce..."
Bez celu to sobie może żyć ktoś, komu codzienność NIE doskwiera. NUUUUUDA...
Jak ktoś czuje dyskomfort z powodu w/w NIEZADOWOLEŃ to podejmuje decyzję by:
1. szukać rozwiązań (sposobów) LUB
2. trwać bez zmian i się nad sobą użalać...Zawsze można pomyśleć, nie jest to zabronione, i cel sobie nakreślić
z braku pomysłu można sięgnąć po literaturę. Jest jej od groma i jeszcze troszkę. Nie wiadomo od czego zacząć, no to choćby popatrzeć na taką piramidę Masłowa pod kątem - co już mam zapewnione a co jeszcze mogę dla siebie zrobić. A potem opracować, nawet napisać sobie (żeby "naocznie" zobaczyć) - JAK to osiągnąć - różne alternatywy, co tylko do głowy przyjdzie... bo czemu nie?
POWODZENIA w rozmyślaniach - od CZEGOŚ trzeba zacząć
No i zmusilas mnie Ahedonio do zapoznania sie z owa piramida, poki co pobieznie, bardziej szczegolowo zostawiam na wieczor jak juz zaspokoje te najprostrze potrzeby z samego dolu.
I czemuz to Ahedonio tak przewrotnie sie nazwalas?...
...
No i zmusilas mnie Ahedonio do zapoznania sie z owa piramida, poki co pobieznie, bardziej szczegolowo zostawiam na wieczor jak juz zaspokoje te najprostrze potrzeby z samego dolu.
I czemuz to Ahedonio tak przewrotnie sie nazwalas?...
Bo... dawno, dawno temu... jak nastałam na niniejszym forum, to byłam najlepszym przykładem na NIEMOŻNOŚĆ i ilustracją na dno smutku ![]()
Postanowiłam, jak napisała wyżej Wielokropek i z uporem maniaka dążę... NA PRZÓD. Szukam złotego środka ![]()
Anhedonia napisał/a:Anula70 napisał/a:MaRyla nie ma czegoś takiego jak ,,bez cel''.
...
Radzić komuś jest prosto ale samemu skorzystać z własnej mądrej rady już trudniej.Przysłowie mówi ,,Mądry Polak po szkodzie" pytanie tylko po której ?
Drugie mówi: "Mądrej głowie dość po słowie" oraz "ćwiczenie czyni mistrza"
... a Wielokropek (powtarzam) "Jak ktoś chce..."
Bez celu to sobie może żyć ktoś, komu codzienność NIE doskwiera. NUUUUUDA...
Jak ktoś czuje dyskomfort z powodu w/w NIEZADOWOLEŃ to podejmuje decyzję by:
1. szukać rozwiązań (sposobów) LUB
2. trwać bez zmian i się nad sobą użalać...Zawsze można pomyśleć, nie jest to zabronione, i cel sobie nakreślić
z braku pomysłu można sięgnąć po literaturę. Jest jej od groma i jeszcze troszkę. Nie wiadomo od czego zacząć, no to choćby popatrzeć na taką piramidę Masłowa pod kątem - co już mam zapewnione a co jeszcze mogę dla siebie zrobić. A potem opracować, nawet napisać sobie (żeby "naocznie" zobaczyć) - JAK to osiągnąć - różne alternatywy, co tylko do głowy przyjdzie... bo czemu nie?
POWODZENIA w rozmyślaniach - od CZEGOŚ trzeba zacząćNo i zmusilas mnie Ahedonio do zapoznania sie z owa piramida, poki co pobieznie, bardziej szczegolowo zostawiam na wieczor jak juz zaspokoje te najprostrze potrzeby z samego dolu.
I czemuz to Ahedonio tak przewrotnie sie nazwalas?...
Przecież ona nazwała się ANhedonia
betina2 napisał/a:...
No i zmusilas mnie Ahedonio do zapoznania sie z owa piramida, poki co pobieznie, bardziej szczegolowo zostawiam na wieczor jak juz zaspokoje te najprostrze potrzeby z samego dolu.
I czemuz to Ahedonio tak przewrotnie sie nazwalas?...Bo... dawno, dawno temu... jak nastałam na niniejszym forum, to byłam najlepszym przykładem na NIEMOŻNOŚĆ i ilustracją na dno smutku
Postanowiłam, jak napisała wyżej Wielokropek i z uporem maniaka dążę... NA PRZÓD. Szukam złotego środka
więc tym bardziej powinnaś rozumieć, że na pewnym etapie, człowiek czuje się tak zagubiony, że nie widzi nawet przysłowiowego "światełka w tunelu"....a nie każdemu trafia się pomocna dłoń w pobliżu ![]()
To zależy jakiej pomocy oczekujesz ?
Nikt za Ciebie nie zrobi ,,gotowca na życie " trzeba trochę nad sobą popracować .
,,Nie siedź w kącie Bałamącie a znajdą Cię'' tyle mądrości w przysłowiach aż grzech nie skorzystać z niektórych.
Wyjdź do ludzi nie wszyscy gryzą ![]()
Po co szukać tunelu ze światełkiem?
Bądź światełkiem dla siebie .
Anhedonia napisał/a:...
Bo... dawno, dawno temu... jak nastałam na niniejszym forum, to byłam najlepszym przykładem na NIEMOŻNOŚĆ i ilustracją na dno smutku
Postanowiłam, jak napisała wyżej Wielokropek i z uporem maniaka dążę... NA PRZÓD. Szukam złotego środkawięc tym bardziej powinnaś rozumieć, że na pewnym etapie, człowiek czuje się tak zagubiony, że nie widzi nawet przysłowiowego "światełka w tunelu"....a nie każdemu trafia się pomocna dłoń w pobliżu
NO rozumiem.
I właśnie dlatego powtarzam WAM słowa Wielokropka jak mantrę... ta sama pomocna dłoń ![]()
Ja skorzystałam - czy Wy skorzystacie, to już "wasz tron" jak mówi reklama.
Widzisz sprzeczność? BO Ja nie... MOŻNA zmienić swe życie jak się chce? Jak widać na załączonym obrazku... wolna wola ![]()
Ale... gdzie można dostać to "jak się chce"? ![]()
I tylko pozornie odeszłyśmy od tematu wątku. ![]()
Wielokropku takie rzeczy to tylko w Erze ![]()
Missnowegojorku - oczywiscie ANHEDONIA - sorry. Wiem, ze znaczy to niemoznosc przezywania satysfakcji,przyjemnosci.Dlatego tez zadalam pytanie czemu A nazwala sie A , poniewaz z Jej postow wynika cos wrecz przeciwnego.
.
Anulo - skoro tylko w Erze, to trza czym predzej do Ery, ja cholercia w Orange. No i jeszcze, co to jest Balamacie? - tego nie znalam,
Wielokropku - mnie moze bardziej by pasowal temat watku - jak sie decydujesz n i e byc z kims -naucz sie byc sam. Ech, obojetnie byc z kims lub nie byc, trzeba spowodowac bycie znosnym siebie dla siebie samego.
Poniewaz nie przewiduje jakiegokolwiek bycia z kims (niby nigdy nie mow nigdy, ale...), to przetransponowalam to na bycie z przyjaciolmi, znajomymi, zeby nie byc jeczaca nudziara i miec cos interesujacego do zaoferowania, sama zreszta tez wysysam z nich co sie da.
Wiem jedno, ze jak nastepuje moment, ze " nie chce mi sie chciec", to musze sobie dac kopa w cztery litery, bo za chwile pojawi sie nastroj, ktory ja nazywam - szukam kata do zdechniecia.
I tak jak pisala Anhedonia , chociazby rabanie drwa, lub cos rownie rozrywkowego.
a jesli ktos choruje na dystymię?
a jesli ktos choruje na dystymię?
To wtedy sie leczy , mniej lub bardziej skutecznie.
a jeśli nie może się skutecznie wyleczyć?
a jeśli nie może się skutecznie wyleczyć?
Moze ma zle dobrane leki, moze zle prowadzona terapie, nie wiem, lekarzem nie jestem.
Znam osoby, ktore wyszly z glebokiej depresji, ale czy to wszystkich dotyczy nie dociekalam.
więc chyba wiesz, że chorym osobom nie winno się mówić:" weź się w garść"?
To choroba na tle nerwicowym- leki i terapia powinny pomóc nie skazuj się na niepowodzenie tylko dlatego że masz to nieszczęście i dotknęła Cię taka a nie inna choroba .
Znasz to powiedzenie ,,Pacjencie lecz się sam " w każdej terapii trzeba dać coś od siebie a nie czekać na cud .
Jak bym sama tylko czekała to od 12 lat jeżdżę na wózku inwalidzkim a nie śmigam na własnych nogach.
Bałamąt- od słowa bałamącić -mieszać- mącić komuś w głowie.
Ja też w Orange a internet mam z Ery i dupa blada więcej z nim utrapienia niż pożytku ![]()
A właściwie z Erą było ok ale T-mobile to porażka .
Zostało tylko powiedzenie jak wspomnienia po czymś co było dobre ![]()
Ależ ja to robię od kilku lat i ponieważ nic to nie skutkuje, bierze mnie złość, że inne osoby uważają, że tak łatwo powiedzieć sobie "to weź i zrób" bo my tak umiemy. Ja robię wszytko co mogę, różne leki, różni lekarze, terapia grupowa, a od dwóch lat indywidualna, afirmacje, książki psychologiczne, pomaganie innym. I co? I czuje się jak w ciemnym dole, właściwie prawie non stop i nie wiem już co robić... Wiem, że nikt tu mnie nie wyleczy, ale żeby chociaż dla ludzi chorych, którzy nie umieją wyjść z depresji mieć trochę zrozumienia...
więc chyba wiesz, że chorym osobom nie winno się mówić:" weź się w garść"?
Wiem, ze chorym z depresja, dystymia, nie mowi sie "wez sie w garsc" - nie powiedzialam Ci tego.
Po pierwsze - byc moze przeoczylam, ale nie wiedzialam, ze chorujesz,
Po drugie - jezeli Twoje problemy wynikaja z choroby, to nie czuje sie na silach.....
Po trzecie- piszemy tutaj jak zwalczamy "wlasne demony" coby nie zglupiec i jeszcze ten kawalek zycia zaliczyc w zgodzie ze soba i swiatem.
Nikt nikogo nie zmusza, zeby szedl taka droga, ma prawo wybrac sobie inna....
missnowegojorku napisał/a:więc chyba wiesz, że chorym osobom nie winno się mówić:" weź się w garść"?
Wiem, ze chorym z depresja, dystymia, nie mowi sie "wez sie w garsc" - nie powiedzialam Ci tego.
Po pierwsze - byc moze przeoczylam, ale nie wiedzialam, ze chorujesz,
Po drugie - jezeli Twoje problemy wynikaja z choroby, to nie czuje sie na silach.....
Po trzecie- piszemy tutaj jak zwalczamy "wlasne demony" coby nie zglupiec i jeszcze ten kawalek zycia zaliczyc w zgodzie ze soba i swiatem.
Nikt nikogo nie zmusza, zeby szedl taka droga, ma prawo wybrac sobie inna....
Wybacz, wiem, że bywam zaczepna i dokuczliwa, myślę, że to zazdrość mną powoduje, iż nie umiem jakoś uruchomić w sobie choćby małej dawki optymizmu i czuć pogodę ducha. Dobrze, że Wy to umiecie, mam nadzieję, że takich osób jak ja jest może 10 procent...
Miss NY . misskom sie zawsze wszystko wybacza!
Dobrej nocki zycze, spadam jeszcze z psem na przechadzke, bo juz sie bestia dopomina namolnie.
Wziąć się w garść a dać coś od siebie to dwa różne stwierdzenia.
Nie ma na nic złotego środka .
milej nocki
119 2012-12-05 07:19:07 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-12-05 10:32:50)
Wybacz, wiem, że bywam zaczepna i dokuczliwa, myślę, że to zazdrość mną powoduje, iż nie umiem jakoś uruchomić w sobie choćby małej dawki optymizmu i czuć pogodę ducha. Dobrze, że Wy to umiecie, mam nadzieję, że takich osób jak ja jest może 10 procent...
Wziąć się w garść a dać coś od siebie to dwa różne stwierdzenia.
Nie ma na nic złotego środka .
ZATEM Czego oczekujesz pisząc tutaj?
Chciałabyś byśmy przywdziały czerń, usiadły w koło i zawodziły "gorzkie żale"?
Chcesz zrozumienia dla siebie - dlaczego nie wykazujesz CIENIA zrozumienia dla tego wątku...? Polityka Kalego "Mnie zrozumieć - TAK, JA zrozumieć - NIE"?
Czym według ciebie jest wsparcie? Stopniowaniem nieszczęścia... nieszczęśliwy, bardziej nieszczęśliwy, nieszczęśliwszy...? (skąd ja TO znam
?)
(Nawiasem mówiąc - jako osoba "oblatana" w temacie, pewnie wiesz, jakiej to chorobie mogły objawy anhedonii towarzyszyć... jeśli już tak musimy się wgłębiać...).
Złotym środkiem w moim wypadku było POSTANOWIENIE. Odrzuciłam czekanie.
Gdy popadam w marazm, bardzo dobrze MI robi Nick Vujicic ("something more" jest jedną z niewielu rzeczy, które potrafią ze mnie wydobyć łzy...).
Będę trwała przy swoim: ZANIM zdecydujesz się BYĆ z KIMŚ
Gdy decydujesz się być sam, to żadna filozofia - mus ze sobą jakoś "wytrzymywać" ![]()
CHCĄCYM BYĆ... z kimś (choćby nawet TYLKO w tym wątku
) życzę optymistycznego dnia/tygodnia/miesiąca POMIMO
A wszystkim pozostałym POGODY DUCHA i sił
PS: bardzo mi podpasowało: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1300021#p1300021
Zdaje się, że to Wielokropek powtarza, że na szczęście nie ma obowiązku bycia szczęśliwym? ![]()
A ja tam wolę być niż nie być
uparłam się i tyle ![]()
czy takiego optymizmu można się NAUCZYĆ ??? u nie z tym zapałem do bycia szczęśliwą w pojedynkę jest jak z zapałką - szybko gaśnie i przypala palce
i mimo tego, że czasem jest jaśniej, to na ogół panuje ciemność....
nie chcę sztucznie poprawiać sobie nastroju - etap prochów mam za sobą, a coraz częściej myślę, że jestem jakaś wybrakowana, skoro nie umiem się cieszyć z tego co mam
i tu właśnie jest sedno tematu : skoro sama o sobie nie mam najlepszego zdania, to .... Z CZYM DO LUDZI???
- mój własny demon - czyli JA
czy takiego optymizmu można się NAUCZYĆ ??? u nie z tym zapałem do bycia szczęśliwą w pojedynkę jest jak z zapałką - szybko gaśnie i przypala palce
i mimo tego, że czasem jest jaśniej, to na ogół panuje ciemność....
nie chcę sztucznie poprawiać sobie nastroju - etap prochów mam za sobą, a coraz częściej myślę, że jestem jakaś wybrakowana, skoro nie umiem się cieszyć z tego co mam
i tu właśnie jest sedno tematu : skoro sama o sobie nie mam najlepszego zdania, to .... Z CZYM DO LUDZI???- mój własny demon - czyli JA
No właśnie : jakoś "podpinam " się pod to zdanie. Temat watku brzmi "naucz się", ale (już o tym wspominałam) nauka czegokolwiek opiera się na jakimś material;e teoretycznym, a tu żadna z Was nie mówi "jak" tylko "naucz się". To trochę niejasne wg mnie. Ja pytam tych, które to umieją: jak mam się nauyczyć, wskazówki, kroki? takie tam, ale konkrety, a nie "lanie po ścianie" lub "inna psychościema".
Dziś szef zapytał się ,,Jak się masz " odpowiedziałam że dobrze -jest obcokrajowcem więc trochę ubogo ze słownictwem.
Zdziwiony zapytał jak to ?
Masz dzieci -problemy
Masz dom na utrzymaniu i mało zarabiasz ?
Nie masz mężczyzny ?
Jesteś sama do wszystkiego i mimo to jest ci dobrze ?
Ano jest ![]()
Co rano się budzę wszystko mnie boli - żyję ![]()
Nauczyłam się tak gospodarować pieniędzmi że na skromne życie ,,Nam "wystarczy .
A na mężczyznę przyjdzie jeszcze czas młoda jestem
Mam czas ![]()
Był szoku - nie zrozumiał
W samotności jest podobnie - nie rozumiemy ,po co ,na co i dlaczego akurat Ja .
Kiedyś samotność była cnotą dziś bycie samym uważane jest że coś nie tak z tym człowiekiem - i po cnocie ![]()
Pokiwać głową ze zrozumieniem do drugiej osoby jest łatwo ale pokiwać do siebie w tym samym celu ?
Nieraz chciałabym zarazić bliskie mi osoby moim niepoprawnym optymizmem i radością z małych czasem nic nie znaczących rzeczy ale to nie choroba a szkoda ,więc mogę je tylko wesprzeć dobrym słowem ,miłym gestem i przytulasem .
dzięki Anula 70 za ciepłe słowa - to czasem więcej znaczy niż "poganianie bacikiem" do bycia szczęśliwą
...
Temat watku brzmi "naucz się", ale (już o tym wspominałam) nauka czegokolwiek opiera się na jakimś material;e teoretycznym, a tu żadna z Was nie mówi "jak" tylko "naucz się". To trochę niejasne wg mnie. Ja pytam tych, które to umieją: jak mam się nauyczyć, wskazówki, kroki? takie tam, ale konkrety, a nie "lanie po ścianie" lub "inna psychościema".
Ależ skoro NIE CHCESZ - nie ma sprawy
Ja nikogo nie zmuszam do niczego...
Każdy uczy się inaczej (jeden wzrokowo, inny słuchowo, do wyboru do koloru) pisałam co MI pomogło: to forum, poznanie koleżanek z niego, POZYTYWNE myślenie, założenie wspólnego bloga, dużo literatury w temacie, rozpoczęcie nowych studiów, Nick Vujicic, otarcie się o śmierć bliskiej osoby, POSTANOWIENIE, (tudzież wymiana "rzeczy", które mi się nie podobają opisane gdzieś tam powyżej)...
Nie chce mi się szukać DLA CIEBIE gotowej recepty podczas gdy TY sobie wygodnie siedzisz i czekasz na gotowca, krytykując każde słowo... "źle, nie tak, tak mi się nie podoba, lanie wody, psychościema..." - powodzenia na tej drodze życzę
aczkolwiek obserwując ludzi - mam wrażenie, że czegoś takiego uciekają (z krzykiem) bo warzy im to humor... ![]()
Na dobry dzień (bo nie pozwolę sobie, by twe malkontenctwo skwasiło mi dzień):
Szymborska Wisława
"Nic dwa razy"
"Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
Najtępszymi w szkole świata,
Nie będziemy repetować
Żadnej zimy ani lata..."
i pasujący do w/w komentarz koleżanki z bloga: "Życie jest za krótkie, by codziennie rano budzić się z PRETENSJAMI do całego świata, więc kochaj tych co dobrze Cię traktują, przebacz pozostałym i uwierz, że wszystko się dzieje z jakiegoś powodu..."
Z JAKIEGO powodu przywędrowałaś na ten właśnie wątek a nie na taki np. "samotność to taka ciężka trwoga"
Sobie odpowiedz - nie nam... może to będzie pierwsza "nauka"
Anulo
Ja mam zas sasiada, ktory na powitanie "dzien dobry" - odpowiada "a jaki dobry" i tu zaczyna sie lista zazalen. Tak w ogole, to ma zwyczaj wstawania skoro swit, stania przy obejsciu i toczenia wzrokiem pt. do czego tu sie przypieprzyc.
Nie daj Bog zamienic z nim pare slow, wydzieli tyle jadu i goryczy, ze dzionek z glowy. No i coz pozostaje - tylko omijac go szerokim lukiem.
On walczy jak lew, zeby takim byc.
Pmietam jak czas jakis temu bedac w dole totalnym, bylam juz tak zmeczona swoim "nieszczesciem", ze ktroregos ranka patrzac w swe zalzawione, zapadniete oczka poczulam taka cholerna tesknote za tym, zeby w koncu czuc sie normalnie, zeby wyjsc z tego otepienia lekowego,zeby czuc smak herbaty,kawy..... I stalo sie jasne - jezeli bede sie krecic w kolko jak ,za przeproszeniem "g..no w przerebli", to bede te swoje zapadniete oczeta ogladac do konca dni swoich.
Chinczycy maja przyslowie - jezeli czegos sie bardzo boisz - zrob to.
Upieralam sie bardzo dlugo zeby zatrzymac "stare", ktore bylo co prawda do kitu i oprocz zgryzoty nie wnosilo juz nic dobrego, ale jakze mi bylo znajome, a tym samym pozornie bezpieczne. Balam sie dopuscic "nowe" do swego wymeczonego mozgu, balam sie pogodzic z pewnymi faktami,balam sie nowej przyszlosci, bo stare wizje mialam juz tak oswojone i pewne.
Ale, jezeli nie da sie juz "po staremu, to trzeba po nowemu". W kazdym nowym dniu stawialam sobie nowe wyzwania, zeby tylko nie isc starym szlakiem. Jezeli przez ostanie pol roku kanapa byla moim ulubionym meblem, to musialam o niej zapomiec. Jezeli bezruch i otepienie byly moim jedynym zajeciem, to zmuszalam sie do godzinnego plywania, chocbym sie miala utopic. Jezeli zaniedbalam kontakt z ludzmi, to zmuszalam sie do bywania wsrod nich. I cos, co na poczatku bylo zmuszaniem - zrobilo sie z czasem przyjemnoscia.
Nie tryskam dzien caly optymizmem i szczesciem , ale swiat zrobil sie znosny, a czasami wrecz przyjazny.
Przytoczylas Anhedonio Szymborska - nic bardziej trafnego - nie bedziemy repetowac zadnej zimy, ani lata....
Vujicic - za slabam na niego , rozrywa me serce na kawalki.
Serdecznosci Mikolajkowe dla wszystkich B.
Wnuczek od rana glosno sie zastanawia jak ten Mikolaj wlazl, skoro drzwi byly zamkniete, a w kominku sie palilo.
Kolejne zdanie, które przyświeca moim decyzjom:
Dziewczynko, nie pozwól, by życie sprawiło, że twoje serce stwardnieje.
W takim razie nie będę już psuła Waszego nastroju i "się wylogowuję". Seredcznie dziękuję i pozdrawiam ![]()
128 2012-12-06 16:35:51 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2012-12-06 16:39:42)
Betina
niby od urodzenia byłam taka - nie pamiętam ![]()
Najgorzej czułam się jak wyszłam za mąż i zamieszkałam z matką i rodzeństwem ex-męża(jestem 8 rok w separacji i w trakcie rozwodu)
To był koszmar i w sumie chyba optymizm i wesołe usposobienie uchroniło mnie przed staniem się wrakiem człowieka.Jedyna osoba był szwagier który się za mną postawił ,mąż nie miał nic do powiedzenia w domu rządziła chora z zazdrości i nienawiści teściowa .Szwagierka była Jej wierną kopią .
Przeżyłam -od roku mieszkam osobno i wiem że żyję w moim domu króluje radość i miłość,potrafimy z dziećmi śmiać się z bzdur do rozpuku
Niedawno zaczęłam poznawać swoich sąsiadów wiem trochę późno ale miałam absorbującą pracę - piszę miałam bo szef zbankrutował teraz pracuję dorywczo i to w całkowicie nowym zawodzie - no cóż zawsze musi być ten pierwszy raz ![]()
A na hasło ,,Jaki tam dobry"i modlitwy o paskudny dzień odpowiadam że ,,jutro może być gorzej '' działa skutecznie a przy tym puszczam oczko i z uśmiechem odchodzę zostawiając mamżoczącego mantrę do nieszczęścia widocznie to jego sposób na udane życie ![]()
Właśnie pada śnieg mój syn się wścieka na co komu odpowiedziałam że ,,Kochanie po to abyś miał się na co powściekać''
Idę po córcię do szkoły paczuszki już czekają .
Miłych Mikołajek i Seksownych Mikołaji i duuuuuużo słodkiego ![]()
PS: A Ty MIss się nie fochaj cycki w górę i marsz uśmiechnąć się do lustra ja co dzień uśmiecham się do tej paskudy którą tam widzę i choliwcia głupio się czuję ale jest mi dobrze że odwzajemnia ![]()
129 2012-12-06 17:34:52 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-12-06 17:35:34)
Bo optymizm można ćwiczyć
aczkolwiek trudniejsze TO od "smęcenia"
Betina zazdroszczę "wrodzonego" optymizmu - ja swój musiałam okupić dłuuuuugim treningiem (opłaciło się
)
A parafrazując tytuł: "Zanim zdecydujesz się kogoś obdarzyć swoim towarzystwem - naucz się samemu z niego cieszyć".
Była już o tym mowa
Ludzie lgną do wesołych i ciekawych, od smętnych, nudnych i jęczących stronią (ciekawe czemu
?
Co zaś do poznawania nowych ludzi, to może warto iść tam, gdzie dotąd się nie było. Jakoś nie wierzę w poznawanie nowych ludzi w kinie... (bo jak? wylać sąsiadowi na kolana colę... niechybnie będzie zachwycony
) Są jednak ludzie samotni, niejako "uwięzieni" w swych miejscach pobytu z powodu utrudnień. Oglądałyście może film "Nietykalni", (a propos kina)?
Anula - masz świetna sygnaturkę - muszę nad nią porozmyślać ![]()
Mam nadzieję, że z okazji mikołajek, należycie umiliłyście sobie (i może komuś samotnemu) dzień? Ja obdarowałam mnóstwo dzieci słodyczami
mam taką możliwość i "nie waham się jej użyć", jak często się da. A ich uciecha, staje się i moim udziałem
czysta radocha ![]()
W takim razie nie będę już psuła Waszego nastroju i "się wylogowuję". Seredcznie dziękuję i pozdrawiam
MissNY - nastroju, przynajmniej mojego nie psujesz, co najwyzej zdumiewasz swoim uparctwem na "nie". - Pozdrawiam
Anula - Mikolaj wydaje mi sie malo seksowny, troche grubawy, brodaty i to wdzianko......., moze by tak przytargal Brada Pitta?