Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 161 ]

56

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
mortisha napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie wiem, czym tu się zachwycać.
Z braku laku Autorka żyje z facetem, którego wykorzystuje, bo inaczej się tego nazwać nie da.

Cynicznahipo napisał/a:

Wiemy na pewno, że autorka wyszła za mąż bez miłości, dla wygody.
Czy to jest godne pochwały...?

To sie nazywa wyrachowanie, no ale nie mnie tu jakies osądy wydawac
Jak jej tak wygodniej i jest to zgodne z jej "chrzescijanskim poboznym sumieniem" (???) to niech tak sobie żyje
Choc od wielu lat przekonuje sie że najciemniej pod latarnią

Oczywiście, masz rację.
Po prostu nie lubię, gdy wybiela się ludzi, którzy na to nie zasługują.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:

Droga Walcząca z wilkami ! To,że Bóg jest,to jest we mnie zakorzenione.Nie ma dla mnie takiej możliwości,żeby było inaczej.Jednak to nie znaczy,że jestem Mu wierna całe życie.Do dzisiejszego dnia nie wiem tak na 100 %,czy dobrze zrobiłam odchodząc z zakonu.Po ślubie spotkało mnie również wiele cierpienia.Nie wiem,czy Bóg to cierpienie i to od wypadku zesłał mi dlatego,żeby mnie ukarać,czy dlatego,ze wysłuchał mojej modlitwy i w ten sposób chciał mnie doprowadzić do świętości.Wiem jedno,że w pewnym momencie wystraszyłam się tego,że całe moje życie będzie pasmem cierpień i że przez to moi bliscy też będą cierpieć.Dlatego przestałam prosić Boga o świętość,przestałam z Nim rozmawiać i przestałam chodzić do kościoła.Było mi z tym bardzo źle,ale nie chciałam,żeby moje dzieci przez moja wiarę miały ciężkie życie.Moja rodzina przeszła wiele.Ostatnio znaleźliśmy się na dnie z różnych przyczyn i boję się tego,że to jest moja wina.Dlatego jestem ostrożna.Żeby rzucić się na nowo w ramiona Boże musiałby chyba stać się cud.

Ja również wierzę w Boga,chociaż inaczej niż ty i nie" od zawsze".Ja poznałam go dopiero w cierpieniu po śmierci mojej 19-letniej córki.Wydaje mi się,że często jest tak,że Bóg nas doświadcza w tych cierpieniach,abyśmy się zastanowili nad sensem tego ziemskiego zycia,nad śmiercią Jezusa,nad naszą wiedzą o Bogu,nad czekającym nas po smierci zmartwychwstaniem i sądem.Ja znalazłam prawdziwe pocieszenie po śmierci córki,jak dowiedziałam się,że ona zmartwychwstanie,będzie miała możliwość wtedy poznać Boga i poznać prawdziwą jego miłość.Ja jestem właściwie protestantką,choć jeszcze nie po chrzcie.Byłam wychowana w katolickiej rodzinie,ale mało praktykujacej,poszukiwałam Boga całe dorosłe życie,kilka lat studiowałam Biblię ze Świadkami Jehowy.Najwazniejsze dla mnie jest to,że poznałam Boga,mam z nim więż i czuję jego opiekę nade mną,mogę się do niego modlić i wierzę,ze on mnie wysłuchuje,daje mi to co potrzebuję do skromnego zycia.Nie znaczy to jednak,że omijają mnie kłopoty,problemy,dołki finansowe,czasem nerwy ponoszą...zwykłe życie.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka dobrego i silnego,ale dobry i silny to ciągle jeszcze dwóch ludzi. (W.Szymborska"Schyłek wieku")

58

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Kobitka czuje się osamotniona, w pierwszym poście pisała, że chce mieć przyjaciółki, więc myślę, że komentarze ironiczne nie są jej potrzebne. Nie zasługuje na to. Wychowanie zakonne też nie pozostaje bez echa... Z jednej strony czuję tu  uległość i podporządkowanie (jak w zakonie), z drugiej chyba sama wyznaczyła sobie karę. Nie szukała miłości, bo podświadomie wie, że źle zrobiła sypiając z facetem będąc zakonnicą i kochając córkę chce ją uszczęśliwić, skazując siebie, co się udało. Pana Boga się wstydzi, co mogę zrozumieć... Tylko z tego co pisze ma już kilkoro dzieci i odwrotu nie ma.
Pan Bóg nikogo nie potępia. Co ważne, ale łatwo o tym zapominamy KAŻDY człowiek na świecie jest grzeszny, taka już nasza natura... Dlatego życzę Ci Weroniko abyś pogodziła się z Panem Bogiem, bo On na to czeka. Nie czas i miejsce rozpamiętywać wypadek i jego następstwa, bo życie jest życiem i nie zawsze układa się po naszej myśli. Może ten związek z Twoim mężem może być udany. Jest on wierzącym człowiekiem? Napisz nieco o nim żebyśmy nie musiały dywagować na jego temat smile
3maj się ciepło smile smile smile

Have I gone mad? I'm afraid so. You're entirely bonkers. But I'll tell you a secret. All the best people are.

In Gegensatz zu Menschen Katzen lecken nur eigene Ärsche. tongue

59 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-30 23:17:52)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

No spoko, zdala jestem od jakis osądow kobiety ,ktora wybrala taką droge zycia, ma prawo,zyje wedlug swojego schematu,lecz to byla moja wypowiedz do Cynicznej, ktorą  rozumiem,że tak to odebrała,do czego takze ma prawo

Autorka dzieląc sie swoim zyciorysem zapewne zdawala sobie sprawe ze opinie ludzi rozne moga być,jesli nie brala tego pod uwage ,mogla zastrzedz na poczatku że wszelakie  komentarze są zbedne,i raczej brak taktownosci z niczyjej strony w tym wątku nie dostrzegam.Jest zachowana kultura przy czym rowniez mala dygresja co niektorych,bez wznoszenia alarmu

60

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

A co Wy tak naskoczyłyście na tę kobietę? Zrobiła jak zrobiła. Jej życie, jej sprawa. Wy niby takie święte, prawdomówne i niewinne? Najpierw spójrzcie na siebie a potem na kogoś naskakujcie...
A Ty Weroniko nie przejmuj się tymi uwagami. To Twoje wybory i nie nam je oceniać. W każdym razie nie potępiam smile też święta nie jestem

61

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:

Czy kocham mojego mężą?
A co to znaczy kochać?
Wstaję codziennie rano.Budzę dzieci do szkoły,a mężowi pozwalam się wyspać.
Odwożę najmłodszą córkę do przedszkola,a sama idę do pracy.Telefonicznie budzę męża,żeby na czas odebrał dziecko.Robię zakupy,wracam do domu i gotuję obiad codziennie świeży bez
odgrzewania.Dbam,żeby rachunki były zapłacone,chodzę na wywiadówki,pilnuję wizyt u lekarzy.Nie mam przyjaciółek,a rodzinę mam daleko,więc się z Nimi rzadko spotykam /średnio raz w roku./Tak wiec praca-dom,dom praca.Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.
  Czy jestem szczęśliwa?
A co to znaczy szczęście?
Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.Czy coś więcej potrzeba mi do szczęścia?
sad

Droga Cynicznahipo! Mam do Ciebie i do innych osób /które też chciałyby się wypowiedzieć/ pytanie:
Co to znaczy wg. Ciebie kochać?Celowo zacytowałam swoja własną wypowiedź.Chciałabym,żebyście mi powiedziały,czym ja tak naprawdę krzywdzę swojego mężą?

62

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czytam z zaciekawieniem Twój wątek.
Ja akurat nie uważam że krzywdzisz męża(prawdopodobnie, bo jak dokładnie jest między Wami tego nie wiemy).
Podejrzewam że niektóre czytelniczki zrozumiały że nie kochasz męża i w ten sposób go oszukujesz.Ja tego nie wiem.Możliwe że Ty sama nie wiesz czy kochasz czy nie. 
To że z mężem się zgadzasz żeby nie było kłótni i dużo dla niego robisz to jeszcze nie znaczy że go kochasz.Może to być miłość,przywiązanie lub jakaś wdzięczność(?) Sama wiesz najlepiej. 
Dla mnie miłość to przywiązanie,poczucie bezpiecz.i radość na jego widok:),poczucie wspólnoty

63

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ja uwazam, ze nie krzywdzisz.Wiele osob bierze slub z wielkiej milosci a poznien sie nienawidza.Twoj zwiazek jest bardziej z rozsadku, uczucia raczej nie ma. Rozumiem rowniez sytuacje w jakiej sie znalazlas, stalas sie w pewnym stopniu niepelnosprawna. Przypuszczam, ze twojemu mezowi rowniez nie bylo latwo znalezc kobiety. Obydwoje daliscie anonsy matrymonialne. Balas sie zostac sama  z corka i niepelnosprawnoscia..Napisz cos wiecej jaki jest twoj maz.Jesli chodzi o odczucie milosci to na poczatku jest to WOW, az chce sie zyc, pozniej juz szalu nie ma i tylko od partnerow zalezy jak sie to potoczy dalej, jak sie dogaduja, jak akceptuja swoje wady.Nie czesto sie zdarzaja zwiazki tak naprawde super dobrane. Niektore pary tylko pozornie wygladaja na udane. Wiele moich znajomych po kilkunastu latach badz kilku malzenstsa twierdzi, ze teraz wyszly by za maz z rozsadku i dla wygodnickiego zycia. No coz, zycie w naszym kraju nie nalezy do lekkich i przyjemnych.Wielka milosc jest przereklamowana, tak naprawde wspolne zycie weryfikuje ta milosc.

64

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Droga autorko, dla mnie ''kochać'' oznacza szanować się, ufać sobie nawzajem, nie okłamywać się, nie wykorzystywać.
Skoro byłaś w zakonie, powinnaś doskonale znać definicję tego słowa, czyż nie?

Wychowano mnie w przekonaniu, że związek małżeński ''po bożemu'' wygląda tak, że dwoje KOCHAJĄCYCH się ludzi postanawia być razem, przysięgę małżeńską chyba kojarzysz?

Twoje małżeństwo jest sprzeczne z boskim pojęciem małżeństwa, a jesteś (podobno) osobą wierzącą. Jak się do tego odniesiesz?
Twoje małżeństwo to fikcja, związek bez miłości jest jedynie układem, na który godzą się obie strony, a Twój mąż pewnie nawet o Twoim braku miłości pojęcia nie ma.

Nie mam nic przeciwko, żebyś dalej żyła w tym związku, nic mnie to nie obchodzi, Twój ''układ'', Twoja sprawa.
Ale po co te przekłamanie, jak Ty bardzo kochasz Pana Boga, jak bardzo chcesz mu być posłuszna, etc, a złamałaś jedno z podstawowych jego przykazań, te dotyczące miłości.

O co tu tak naprawdę chodzi?
Albo Twoja historia jest bajką, co jeszcze bym zrozumiała, albo sama sobie przeczysz.
Nie wiem.

diana45, ciekawe, jak Ty byś się czuła, gdyby Twój mąż był z Tobą jedynie dla wygody. Pomyśl o tym.

P.S Mój post może się nie spodobać wielu osobom, rozumiem, bywa i tak. Jednakże jest to otwarte forum, gdzie każdy ma prawo do wyrażenia opinii.
Pomyślmy logicznie - była zakonnica zachodzi w ciążę mimo ''mega wiary'', a następnie wychodzi za mąż już nawet nie z rozsądku, ale dla wygody.
To się nadaje do Trudnych Spraw.

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ok ok cynicznahipo,nie darmo masz taki login.Ja uważam tak:to,ze osoba wierzy w Boga nie oznacza automatycznie,że nie daje się skusić diabłowi i nie grzeszy.Człowiek jest tylko grzesznym człowiekiem,a w młodości tak hormony buzują,że trudno się powstrzymać od zbliżenia nawet zakonnicom jak tu czytamy.A to,że zaszła w ciążę,też się przecież zdarza,nie bądżmy pruderyjni.Trochę wyrozumiałości dla młodości.Nikogo nie zabiła,nic nie ukradła i nic nie wiemy o tym,żeby zgrzeszyła przeciwko któremuś przykazaniu.Celibat może jest i dobry,ale nie dla wszystkich i Bóg go nie wymaga.Złamała swoje sluby czystości wobec Boga,ale nie nam oceniać czy i jakiej rangi to grzech.Co do uczucia miłości,nad którym się Weronika zastanawia-jeśli męża nie krzywdzi,a tylko brak motylków w brzuchu,to dlaczego mamy stwierdzic,ze oszukuje męża?Jego nalezałoby zapytać,czy czuje się żle w tym małżenstwie.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka dobrego i silnego,ale dobry i silny to ciągle jeszcze dwóch ludzi. (W.Szymborska"Schyłek wieku")

66

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
walcząca z wilkami napisał/a:

Ok ok cynicznahipo,nie darmo masz taki login.Ja uważam tak:to,ze osoba wierzy w Boga nie oznacza automatycznie,że nie daje się skusić diabłowi i nie grzeszy.Człowiek jest tylko grzesznym człowiekiem,a w młodości tak hormony buzują,że trudno się powstrzymać od zbliżenia nawet zakonnicom jak tu czytamy.A to,że zaszła w ciążę,też się przecież zdarza,nie bądżmy pruderyjni.Trochę wyrozumiałości dla młodości.Nikogo nie zabiła,nic nie ukradła i nic nie wiemy o tym,żeby zgrzeszyła przeciwko któremuś przykazaniu.Celibat może jest i dobry,ale nie dla wszystkich i Bóg go nie wymaga.Złamała swoje sluby czystości wobec Boga,ale nie nam oceniać czy i jakiej rangi to grzech.Co do uczucia miłości,nad którym się Weronika zastanawia-jeśli męża nie krzywdzi,a tylko brak motylków w brzuchu,to dlaczego mamy stwierdzic,ze oszukuje męża?Jego nalezałoby zapytać,czy czuje się żle w tym małżenstwie.

Dokładnie:)

67 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-10-31 20:08:36)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

1. Mnie absolutnie nie razi ciąża, sama jestem w 12 tygodniu...ani fakt, że uprawiała seks z facetem, zdarza się. Absolutnie tego nie oceniam.
To, co mi przeszkadza, to małżeństwo, a raczej oszustwo.

Owszem, grzechy popełnia każdy - ale przychodzi dzień, że za nie żałuje i chce zmiany - autorka nie żałuje i chyba jej dobrze w obecnym układzie.
Dobry chrześcijanin się tak nie zachowuje.

Więc zdecydujmy się - albo chcemy uchodzić za idealnego wierzącego człowieka ALBO kontynuujemy grzeszne zachowanie, wiedząc, że jest to złe.

2. Autorka pisze : ''Byłam pewna,że jestem na swoim miejscu.Żyłam tam w całkowitym zamknięciu,gdzie większość dnia spędzałam na modlitwie,a resztą na pracy.Wstawałam o 5 rano,aby wielbić Boga,a kładłam się spać o 21.Nie było telewizji,radia i internetu.Nie było rozmów,oprócz jednej godziny dziennie,ale ja byłam szczęśliwa.''

Czy tak pisze osoba, która następnie wchodzi w związek małżeński, posiada dzieci?
Uważam, że albo część zakonna jest zmyślona, albo część dot. małżeństwa. Nie widzicie tego?

Bo nie uwierzę, że autorka ma podwójną osobowość...

68

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:

Czy kocham mojego mężą?
A co to znaczy kochać?
Wstaję codziennie rano.Budzę dzieci do szkoły,a mężowi pozwalam się wyspać.
Odwożę najmłodszą córkę do przedszkola,a sama idę do pracy.Telefonicznie budzę męża,żeby na czas odebrał dziecko.Robię zakupy,wracam do domu i gotuję obiad codziennie świeży bez
odgrzewania.Dbam,żeby rachunki były zapłacone,chodzę na wywiadówki,pilnuję wizyt u lekarzy.Nie mam przyjaciółek,a rodzinę mam daleko,więc się z Nimi rzadko spotykam /średnio raz w roku./Tak wiec praca-dom,dom praca.Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.
  Czy jestem szczęśliwa?
A co to znaczy szczęście?
Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.Czy coś więcej potrzeba mi do szczęścia?
sad

A nie uważasz cynicznahipo,że Ona kocha swojego męża i tymi słowami powyżej chciała nam to przekazać.Dla mnie właśnie tak wygląda miłość:zapomnienie o sobie a życie dla innych?

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

69

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Nie uważam.

Wymienianie ''obowiązków''domowych nie jest dla mnie żadnym wskaźnikiem miłości, wręcz przeciwnie.

''Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.''

A gdzie w tym wszystkim mąż, skoro tak go kocha?

70

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

A ja wierze i w zakon i w malzenstwo. Wiem co nieco o zyciu za klauzula i widze, lub czuje, ze Weronika bardzo cierpi... Popelnila blad i zycie ktorego dla siebie pragnela zniknelo na zawsze, strefa bezpieczna zniknela na zawsze. Jak sobie poradzic w swiecie, ktorego na dobra sprawe nie znala? Wiedziala, ze musi byc silna dla dziecka. Instynkt nakazal znalezc azyl. Milosc zostala w zakonie. Po tym zostala pustka... Wiem co znaczy byc zakochanym w Jezusie. Sama jezdzilam swego czasu na rekolekcje i wierzcie lub nie, ale bliskie spotkanie, przezycie dotkniecia samego Boga jest czyms tak niewyobrazalnie wielkim i cudownym, ze zadne slowa tego nie oddadza... Orgazm przy tym jest marna namiastka przyjemnosci. Kto raz zasmakowal milosci Boga, nie zapomni latwo tego. Zal i pustka zostaja. Nie sposob nikogo tak pokochac, jak Bog nas umilowal. Dlatego Weroniko wierze, wierze w to co piszesz...

Have I gone mad? I'm afraid so. You're entirely bonkers. But I'll tell you a secret. All the best people are.

In Gegensatz zu Menschen Katzen lecken nur eigene Ärsche. tongue

71

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Cynicznahipo napisał/a:

Nie uważam.

Wymienianie ''obowiązków''domowych nie jest dla mnie żadnym wskaźnikiem miłości, wręcz przeciwnie.

''Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.''

A gdzie w tym wszystkim mąż, skoro tak go kocha?

Widzę,że widzisz to co chcesz widzieć cynicznahipo,a pierwszej części nie bierzesz w ogóle pod uwagę tzn.
Wstaję codziennie rano.Budzę dzieci do szkoły,a mężowi pozwalam się wyspać.
Odwożę najmłodszą córkę do przedszkola,a sama idę do pracy.Telefonicznie budzę męża,żeby na czas odebrał dziecko.Robię zakupy,wracam do domu i gotuję obiad codziennie świeży bez
odgrzewania.Dbam,żeby rachunki były zapłacone,chodzę na wywiadówki,pilnuję wizyt u lekarzy.Nie mam przyjaciółek,a rodzinę mam daleko,więc się z Nimi rzadko spotykam /średnio raz w roku./Tak wiec praca-dom,dom praca.Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.
Przecież w całym tym fragmencie jest maż.Bardzo wiele dla Niego robi.
A tak swoja drogą to zastanawiam się,czy Ty w ogóle jesteś kobietą cynicznahopo.

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

72 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-10-31 22:39:16)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:

Czy kocham mojego mężą?
A co to znaczy kochać? ...
Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.

A ja w tym fragmencie wypowiedzi autorki również nie widzę miłości do męża, i zadowolenia z bycia z nim w związku małżeńskim. To że "nigdy się nie sprzeciwia, żeby nie było kłótni" i "nigdy nie przeciwstawia się w żadnej sprawie, aby nie robić ciężkiej atmosfery", to nie znaczy że robi to z miłości do niego, dla mnie to skutek tego, że wcześniej w zakonie poświęcała wszystko dla Boga, a teraz poświęca wszystko dla spokoju w domu, ze względu na dzieci. A to nie jest miłość do mężczyzny, tylko do dzieci...

Mówi o tym kolejny fragment...

Weronika-43 napisał/a:

Czy jestem szczęśliwa? A co to znaczy szczęście?
Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.Czy coś więcej potrzeba mi do szczęścia?
sad

Więc małżeństwo to jest jedynie otoczką...stwarzaniem dobrego otoczenia i domu dla swoich dzieci, oraz bezpiecznego miejsca dla siebie.


Nie krytykuje autorki, nie oceniam jej w żaden sposób, jednak po prostu nie widzę tu miłości do męża. Jeśli ona tak wybrała i jest jej z tym dobrze... cóż...to jej życie... Myślę że jest jej trudno, gdyż inaczej chciała je ułożyć...

"Mądrego widać, głupiego słychać."

73

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Możemy sobie gdybać ale nie wiemy jak w ich domu naprawdę jest.Co do męża to autorka może się wypowie...

74

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
bulinka_1969 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie uważam.

Wymienianie ''obowiązków''domowych nie jest dla mnie żadnym wskaźnikiem miłości, wręcz przeciwnie.

''Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.''

A gdzie w tym wszystkim mąż, skoro tak go kocha?

Widzę,że widzisz to co chcesz widzieć cynicznahipo,a pierwszej części nie bierzesz w ogóle pod uwagę tzn.
Wstaję codziennie rano.Budzę dzieci do szkoły,a mężowi pozwalam się wyspać.
Odwożę najmłodszą córkę do przedszkola,a sama idę do pracy.Telefonicznie budzę męża,żeby na czas odebrał dziecko.Robię zakupy,wracam do domu i gotuję obiad codziennie świeży bez
odgrzewania.Dbam,żeby rachunki były zapłacone,chodzę na wywiadówki,pilnuję wizyt u lekarzy.Nie mam przyjaciółek,a rodzinę mam daleko,więc się z Nimi rzadko spotykam /średnio raz w roku./Tak wiec praca-dom,dom praca.Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.
Przecież w całym tym fragmencie jest maż.Bardzo wiele dla Niego robi.
A tak swoja drogą to zastanawiam się,czy Ty w ogóle jesteś kobietą cynicznahopo.

Owszem, jestem kobietą.
Dla mnie fragment, który przytoczyłaś nie oznacza miłości do męża, tylko do dzieci.
Jedyne, co z niego może wynikać, to fakt, że Autorka spełnia swoje obowiązki, co nie jest dziwne ani chwalebne, tylko normalne.

Dlaczego Twoim zdaniem nie mogę być kobietą? Bo mam inne zdanie niż Twoje?

To, że nie zgadzam się z Twoją opinią, to nie oznacza, że zaraz będę próbowała Ci wmówić, że jesteś facetem...
Ze skrajności w skrajność...

75 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-01 16:05:35)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Achem, to jest kobieta, ktora twierdzi, ze Bog Ja powolal do swietosci!

Dwa rozwiazania:
a) Autorka ma duze problemy z logicznym rozumowaniem
b) sobie jaja robi, opisujac dziwaczne historie, bo chce byc zauwazona przez ludzi

Gdyby to przynajmniej byla dobra proza. Nie ma co gadac...

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

76

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Achem, to jest kobieta, ktora twierdzi, ze Bog Ja powolal do swietosci!

Dwa rozwiazania:
a) Autorka ma duze problemy z logicznym rozumowaniem
b) sobie jaja robi, opisujac dziwaczne historie, bo chce byc zauwazona przez ludzi

Gdyby to przynajmniej byla dobra proza. Nie ma co gadac...

Uważaj, bo zostaniesz zlinczowana za odmienne poglądy.
I przy okazji dowiesz się, że nie jesteś kobietą ;-).

77

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Cynicznahipo napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Achem, to jest kobieta, ktora twierdzi, ze Bog Ja powolal do swietosci!

Dwa rozwiazania:
a) Autorka ma duze problemy z logicznym rozumowaniem
b) sobie jaja robi, opisujac dziwaczne historie, bo chce byc zauwazona przez ludzi

Gdyby to przynajmniej byla dobra proza. Nie ma co gadac...

Uważaj, bo zostaniesz zlinczowana za odmienne poglądy.
I przy okazji dowiesz się, że nie jesteś kobietą ;-).

Przyzwyczailam sie do tego smile

Dziwaczne jakie to jest, ale glos rozsadku jest przez wiele kobiet ignorowany, a zwykla glupota, afektacja, religijny imbecylizm i histeria sa w najwiekszym uwielbieniu

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

78

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Oj,nie przesadzajcie,ja tu nie dostrzegam ani linczu ani uwielbienia...

79

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czytam historie napisana albo przez religijna osobe z bardzo malym IQ albo przez mitomanke- i pierwsza i druga nie dostarczaja satysfakcji, a po prostu zwykla irytacje.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

80

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Oho ho na pewno po takich wpisach autorka będzie bardzo chętna żeby kontynuować swoją wypowiedź...

81

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
mcnt napisał/a:

Oho ho na pewno po takich wpisach autorka będzie bardzo chętna żeby kontynuować swoją wypowiedź...

Nie martw się, dostaniesz swój ''cdn.'' ;-).

82

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Cynicznahipo napisał/a:
mcnt napisał/a:

Oho ho na pewno po takich wpisach autorka będzie bardzo chętna żeby kontynuować swoją wypowiedź...

Nie martw się, dostaniesz swój ''cdn.'' ;-).

I ja w to nie watpie...

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

83

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Czytam historie napisana albo przez religijna osobe z bardzo malym IQ albo przez mitomanke- i pierwsza i druga nie dostarczaja satysfakcji, a po prostu zwykla irytacje.

No to nie czytaj-jak masz się tak irytować...

84

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Bo sie forum zniza do poziomu sentymentalnego rynsztoka.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

85

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Bo sie forum zniza do poziomu sentymentalnego rynsztoka.

...?!

86

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Czytam historie napisana albo przez religijna osobe z bardzo malym IQ albo przez mitomanke- i pierwsza i druga nie dostarczaja satysfakcji, a po prostu zwykla irytacje.

Bez przesady...
Autorka ma prawo pisac co chce, i jak chce. Nam oczywiscie ma prawo to sie nie podobac. Jednak moim zdaniem, pisanie o niej ze jest osoba "o bardzo malym IQ"  badz mitomanka jest juz nie na miejscu. Gdyz nic zlego ona nie napisala, a jakie bylo jej zycie, nikt z nas nie wie...

"Mądrego widać, głupiego słychać."

87

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Margolinka napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Czytam historie napisana albo przez religijna osobe z bardzo malym IQ albo przez mitomanke- i pierwsza i druga nie dostarczaja satysfakcji, a po prostu zwykla irytacje.

Bez przesady...
Autorka ma prawo pisac co chce, i jak chce. Nam oczywiscie ma prawo to sie nie podobac. Jednak moim zdaniem, pisanie o niej ze jest osoba "o bardzo malym IQ"  badz mitomanka jest juz nie na miejscu. Gdyz nic zlego ona nie napisala, a jakie bylo jej zycie, nikt z nas nie wie...

Popieram. Dajmy autorce wypowiedzieć się do końca a potem ewentualnie oceniajmy

88

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

A nie macie obaw, że to będzie niekończąca się historia?

Mam po prostu wrażenie, że Autorka żeruje na współczuciu i ciekawości niektórych osób na forum.
I jeszcze do tego ''cdn.''.

Opowiadając ''swoją'' historię po kawałeczku, jak jakąś telenowelę brazylijską, sama prezentuje ''swoje'' życie jako mało realne, mało prawdziwe i raczej mało prawdopodobne. Do tego kontrast święta/wyrodna żona.

Uważam, że do takich opowiastek należy podchodzić z dystansem.
Autorki obrażać nie mam zamiaru.

89

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Cyniczna...byc moze tak jest jak mowisz...
Ale co z tego...? Moze jednak komus czytanie tej "telenoweli" bedzie pasowalo... A osoby zirytowane
zawsze moga kliknac... "zaniechaj subskrybcji" wink Czyz nie...?

"Mądrego widać, głupiego słychać."

90

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Normalnie bazar pełen przekupek.
Dajcie napisać autorce część dalszą,wstrzymajcie swoje komenty na sam koniec!

91

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czytam od kilku dni te Wasze wypowiedzi i zastanawiam się,czy powinnam jeszcze coś więcej pisać,czy po prostu dać sobie spokój.
Cynicznahopo muszę Cię zmartwić.Otóż moje opowiadanie już się skończyło i nie miałam zamiaru ani wzbudzać współczucia,ani  pisać telenoweli.Zresztą gdybyś odnosiła się do całości a nie tylko do fragmentów tak jak to robią Świadkowie Jehowa,to byś też zauważyła,ze na początku napisałam w jakim celu piszę to wszystko.Cdn.,które pisałam po poszczególnych fragmentach było oznaką braku czasu i wskazówką dla czytelników,że jeszcze mam coś do powiedzenia.Oczywiście nie zauważyłaś również,że po mojej ostatniej wypowiedzi nie było takiej informacji.
Co zaś do Twojej wypowiedzi,że to są tylko MOJE OBOWIĄZKI,to nie wiem jaki model rodziny jest dla Ciebie wzorem,ale na pewno nie partnerski.Moim zdaniem małżonkowie powinni być tak samo odpowiedzialni za swoje dzieci.Zarówno mąż jak i żona powinni mieć równo podzielone obowiązki,bo oboje są osobami dorosłymi i oboje są rodzicami.Nie wychodzi się za mąż po to,żeby znaleźć sobie przedłużenie mamusi.Wychodzi się za mąż po to,żeby być w życiu partnerem i wzajemnie się wspierać.
Uważam też,że na miłość trzeba sobie zasłużyć,trzeba ją budować codziennie od nowa.Gdy para zamieszka razem,to zazwyczaj dopiero wtedy okazuje się kim naprawę jest współpartner.Zakochujesz się w człowieku,który przychodzi na czas na randki,wymyty,ogolony i pachnący.Przychodzi tam tylko dla Ciebie,a wiec czas spędza tylko z Tobą.Gdy zaś zamieszkujecie razem,wtedy można się dopiero poznać.Wtedy nie wystarczą już słowa:kocham Cię.Można mówić wiele,a myśleć i robić co innego.Wtedy dopiero okazuje się,czy kogoś kochasz.Kochać to potrafić się dla kogoś poświęcić,umieć wyręczyć go w obowiązkach gdy jest taka potrzeba,zauważyć gdy Mu coś dolega i wspomóc,a nie narzekać,że przecież mnie też boli.Kochać,to zatroszczyć się,gdy ktoś na czas nie wraca do domu.Kochać,to stworzyć komuś poczucie bezpieczeństwa i pozwolić na rozwój osobisty.Kochać to nie uzależniać kogoś od siebie...
Moim celem nie było obrażać tu kogokolwiek,ale też nie liczyłam na to,że ktoś będzie mnie obrażać zarzucając mi,że piszę bajkę,że mam niskie IQ,albo,że przeze mnie forum schodzi do rynsztoka.Każdy ma prawo do wypowiedzi,dlatego i ja w tej chwili się wypowiadam.Myślę jednak,że nikt tu nie ma prawa nikogo w ten sposób obrażać.
Forum też nie jest po to stworzone,żeby tylko osoby tak bardzo inteligentne jak niektórzy tutaj miały się prawo wypowiadać,bo tak jak ktoś mi kiedyś powiedział,inteligencja może być wrodzona,albo wyuczona.

92

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ja bardzo cenię mądrość życiową bardziej od tej książkowej.
Zatem pisz Weroniko dalej ...czyta się ciekawie smile

93

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Weroniko napisz proszę czego oczekujesz od forumowiczek, bo zaczyna się robić kwas. Piszesz, że szukasz przyjaźni i być może ją tu znajdziesz, ale napisz czego dokłądnie oczekujesz. Rady? Wsparcia? A może jedynie serdecznego ucha?
Pozdrawiam serdecznie smile

Have I gone mad? I'm afraid so. You're entirely bonkers. But I'll tell you a secret. All the best people are.

In Gegensatz zu Menschen Katzen lecken nur eigene Ärsche. tongue

94

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:

Ja nikogo nie zwołuję tu na siłę,żeby czytać tą historię.Zaczęłam ją pisać w innym dziale,a moderator przeniósł ją tutaj,więc chyba Oni wiedzą lepiej od Ciebie adlernewman gdzie to ma być.

  Do Cynicznahipo. Zanim kogoś oczernisz,to poproszę o dowody.

  Do WSZYSTKICH! Oznajmiam,że to co piszę jest całkowicie moim życiem.Nie tworzę tu bajki,ale piszę o tym co przeżyłam.Nie mam zamiaru pisać tu sensacji zakonnych,bo nie o to mi chodziło.Jestem osobą osamotnioną,ale nie samotną.Nie potrafię zrozumieć swojego życia.Znalazłam miejsce,gdzie mogę je jeszcze raz przeżyć,a przez to zrozumieć Jego sens.Mam też nadzieję,że dzięki temu,że ktoś to przeczyta,mogę znaleźć przyjaciół lub chociaż kilku dobrych znajomych.

  Niestety nie mogę też napisać wszystkiego na raz,bo tak jak Wy prowadzę jakieś życie.Proszę więc o cierpliwość tych,których zainteresowała moja opowieść.Tym zaś którzy uważają,że jestem oszustką po prostu dziękuję i pytam,czy byli moimi materacami?

Nie ja tworzę kwas na tym forum.Są tu osoby,którzy uważają o początku,że wymyślam to co piszę i bawię się w pisanie prozy.Nie podoba im się to co piszę i w jaki sposób to robię.Zastanawiam się tylko po co w tym tkwią,jeżeli jestem taka beznadziejna.
Z powodu swojego poświęcenia dla rodziny i męża nie mam znajomych i koleżanek.Na dodatek jestem osobą skrytą,a mąż od 16 lat wbija mi do głowy jacy wszyscy są wredni,cyniczni i fałszywi.Nie mam czasu pracować,zajmować się domem i jeszcze latać na plotki.Myślałam,że tutaj znajdę jakieś bratnie dusze,których życie nie oszczędzało i zostali z tym wszystkim sami.Myślałam,że znajdę przyjaciół,a nie ludzi,którzy będą obniżać jeszcze bardziej moją samoocenę,którą przez 16 lat obniża już mój mąż.Liczyłam się ze słowami krytyki,ale nie poniżaniem mojej osoby przez osoby,które od początku nie potrafią nad sobą zapanować.
  W związku z tym,że wyszło tak jak wyszło zastanawiam się na zwróceniem się do moderatorów o usunięcie całkowite tego wątku.

95

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Reagujesz histerycznie.

To, ze ja albo Cyniczna nie jestesmy szalone na punkcie Twojej historii (z powodow oczywistych, jezeli bys wziela pod uwage nasz punkt widzenia, albo tylko moj, bo za kolezanke Cyniczna mowic nie moge) nie oznacza, ze nie ma na Forum kobiet, ktore sa nia zainteresowane. Wydaje mi sie, ze wiecej niz pare zwolenniczek znalazlas.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

96

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Bardzo proszę o spokój i kulturalną wymianę zdań. Obrażanie innych jest zdecydowanie nie na miejscu. Proszę zapoznać się z regulaminem.

97

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Nie wydaje mi sie, zeby jakakolwiek czesc mojej wypowiedzi byla obrazliwa.

Mam prawo do wlasnych odczuc. Autorka moze je igonorowac, jak woli.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

98

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Weroniko – nie przejmuj sie – jestes wspaniala osoba, ktora mimo wielu trudnosci i nieszczesc sobie poradzila; zaslugujesz na szacunek i podziw; wiele kobiet by nie wybralo tej trudnej drogi a poszlo na latwizne.
Jestes wspaniala osoba i dobra matka – twoje zycie nie jest latwe, natomiast ty przezywasz je z godnoscia i cierpliwoscia – zalety jakich mozna pozazdroscic.


A Adlerne.... – opinia tej osoby nie warto sie przejmowac – aborcje to dla niej metoda antykoncepcji – zabija wlasne dzieci bo tak jest latwiej i  pewnie tu cie krytykuje bo ty tego nie zrobilas.
Krytykuje cie rowniez bo pracujesz a nie jestes „utrzymanka” jak ona; wiele by tu jeszcze mozna bylo pisac na jej temat....ale po co.

99

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czlowiek chce sie "wygadac" a wy pojechalyscie po niej jakby byla skonczona idiotka. Ona nie histeryzuje tylko wy.
Troche empatii...

Bad things are always going to happen in life. People will hurt you. But you can?t use that as an excuse to fail or to hurt someone back. You?ll only hurt yourself.

100

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Nie wydaje mi sie, zeby jakakolwiek czesc mojej wypowiedzi byla obrazliwa.

Mam prawo do wlasnych odczuc. Autorka moze je igonorowac, jak woli.

"Ja mam histrioniczne zaburzenie osobowosci z silnym trendem antysocjalnym i jakos mi to bardziej w zyciu pomaga niz przeszkadza (zawsze centrum uwagi, plytkie uczucia, brak wspolczucia, teatralnosc, manipulacja itd). Wiem, ze sie nigdy nie zmienie. Moze najlepsze rozwiazanie to zaakceptowanie siebie? Ludzie sa rozni i rozniasci. Taki jakis standard osobowosci nie istnieje. To jest mit i tyle. Wiekszosc takich "normalnych" ludzi jakich w zyciu spotkalam byli nudnymi goscmi z absolutnym brakiem wyobrazni."

To twoje slowa, jezeli jestes taka jak siebie sama opisujesz to nie wchodz na watki osob ktore szukaja pomocy ... wsparcia i nie komentuj ich, w sobie tylko znany sposob... (zawistny).

Bad things are always going to happen in life. People will hurt you. But you can?t use that as an excuse to fail or to hurt someone back. You?ll only hurt yourself.

101 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-11-02 14:42:20)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Do Newlife- nie polemizuje, bo nie ma sensu. Kolezanka ma jakas prywatna krucjate, ktora nijak sie ma do watku. Prosze o zaprzestanie niepotrzebnych wycieczek personalnych.

Do Fey- tak, prawda, ale sie komus cisnienie moze podnosic kiedy slyszy sie poglady przeciwne swoim wlasnym. Weronika napisala na Forum, wiec musi sie pogodzic z tym. Forum to nie spowiednik ani psychoterapeuta, zeby bylo bezstronne. Poza tym, moje wlasne przezycia nie maja zwiazku z tematem. Fakt, ze moze jestem ekscentryczna nie ma zwiazku z byciem racjonalna osoba.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

102

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ona nie szuka bezstronności,tylko nie chce,żeby Ją ktoś obrażał.

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

103

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
bulinka_1969 napisał/a:

Ona nie szuka bezstronności,tylko nie chce,żeby Ją ktoś obrażał.

Nikt Jej nie obraza. Po prost ludzie watpia albo sie nie zgadzaja. I tyle.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

104

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Czytam historie napisana albo przez religijna osobe z bardzo malym IQ albo przez mitomanke- i pierwsza i druga nie dostarczaja satysfakcji, a po prostu zwykla irytacje.

No nie wiem,czy to nie jest obrażaniem.Zresztą Moderatorka też swoje zauważyła.

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

105

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ja watpie, nie obrazam.

Prywatnie Weronika mi sie wydaje nieposkladana a jej logika co najmniej watpliwa. To moje zdanie, nie jakas ostateczna wyrocznia. Ona ma prawo pisac dramatyczne historie. Ja mam prawo traktowac je z przymrozeniem oka.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

106

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Niestety sie nie zgodze z toba adlernewman, Weronika zostala nie jeden raz obrazona, nawet zostal zakwestionowany jej poziom inteligencji.
Zastanowcie sie dwa razy zanim napiszecie jakies bzdury o kims kogo nie znacie, nie wiecie co przeszedl, jak sie czuje... Czy ten swiat juz nie zna dobrych, ludzkich odruchow? Checi pomocy, wspolczucia?

Piszesz sama o sobie, ze lubisz byc w centrum uwagi, ze masz "plytkie uczucia" itp a zajmujesz sie komentowaniem czyjegos zycia. Nie pisze tutaj czesto ale nie moge sie powstrzymac jak ktos wypisuje takie glupoty i ocenia kogos kto po prostu chce sie wyzalic. Czy ona czegos od ciebie chce? Nie wiem, pieniedzy albo czegos innego? Nic dziewczyna nie chce a niektorzy z was ja traktuja jak debilke. Proponuje wszystkim ktorzy ja prawie zlinczowali nie wchodzic na ten watek.

Bad things are always going to happen in life. People will hurt you. But you can?t use that as an excuse to fail or to hurt someone back. You?ll only hurt yourself.

107

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Nie wydaje mi się aby Forum służyło do tego,żeby oceniać osoby,które tutaj próbują coś powiedzieć.
Raczej wydaje mi się,że mamy wypowiadać się na temat sytuacji,które one poruszyły.Pomagać im poprzez wypowiadanie własnego zdania pozytywnego i negatywnego,a nie komentowania ich osoby.

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

108

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
bulinka_1969 napisał/a:

Nie wydaje mi się aby Forum służyło do tego,żeby oceniać osoby,które tutaj próbują coś powiedzieć.
Raczej wydaje mi się,że mamy wypowiadać się na temat sytuacji,które one poruszyły.Pomagać im poprzez wypowiadanie własnego zdania pozytywnego i negatywnego,a nie komentowania ich osoby.

Osoba postujaca nie jest oderwana od posta. Mam alergie na punkcie sentymentalizmu i braku logiki. Moze jak problem by byl jasniej przedstawiony nie mialabym problemu z odpowiedzeniem na pytanie w poscie, ale na dzien dzisiejszy widze tylko chaotyczna narracje.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

109

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Najwyższy czas na powrót do tematu wątku, zamiast  powiększania off-topu.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

110

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Boże.

Nikt po niej nie pojechał, tylko skomentował to, co napisała...

Co do tej wypowiedzi...
''A Adlerne.... – opinia tej osoby nie warto sie przejmowac – aborcje to dla niej metoda antykoncepcji – zabija wlasne dzieci bo tak jest latwiej i  pewnie tu cie krytykuje bo ty tego nie zrobilas.
Krytykuje cie rowniez bo pracujesz a nie jestes „utrzymanka” jak ona; wiele by tu jeszcze mozna bylo pisac na jej temat....ale po co.''

Osoba, która to napisała, powinna się wstydzić. To poniżej jakiegokolwiek poziomu, a na pewno poniżej poziomu forum. Tu się dyskutuje kulturalnie i każdy ma prawo do swojego zdania, pod warunkiem, że nie obraża drugiej osoby.

Wypisuję się z wątku, kłótnie mi niepotrzebne.
Pozdrawiam zakonnicę w przebraniu.
Niech zachowa swoje rady dla siebie, wiem jak powinien wyglądać związek i dążę do tego, by mój tak wyglądał.

Posty [ 56 do 110 z 161 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018