Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 161 ]

Temat: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Opowiem Wam swoją historię i liczę na to,że znajdę przyjaciółki /a może nawet takie-nie koniecznie,które mają te same wspomnienia co ja/.
  Od najmłodszych lat chciałam być zakonnicą.Nie wiem czym to było pokierowane,ale jeżeli ktoś zapytał mnie kim będę jak dorosnę,zawsze odpowiadałam to samo:zakonnicą.
  Od kiedy sięgam pamięcią to mama prowadziła mnie do kościoła i wiecznie przekonywała do tego ojca,który był uparty i odpowiadał,że zacznie chodzić do kościoła jak pójdzie na emeryturę.Lubiłam uczyć się religii,bo miałam fajnych katechetów.W ósmej klasie zaczęła mnie uczyć siostra zakonna.W parafii prowadziła również Kółko Maryjne,na które oczywiście uczęszczałam z zapałem.Siostra Anna /tak się nazywała zakonnica/,była dla mnie największym autorytetem i to co powiedziała było święte.Biegałam na spotkania jak szalona,a moim jedynym celem jeszcze bardziej umocnionym było być zakonnicą.
  Siostra organizowała również wyjazdy na rekolekcje.To były dla mnie ogromne przeżycia,bo spotkania te /kilkudniowe/,były organizowane w domu w którym odbywała się formacja zakonnic.Miałyśmy więc do czynienia /ja i inne koleżanki w moim wieku/z młodymi,pełnymi energii i zapału kobietami.Gdy odjeżdżałam,serce mi pękało z bólu tak bardzo chciałam tam zostać.Jednak przeszkodą był mój młody wiek,bo to zgromadzenie zakonne przyjmowało dziewczęta od 18 roku życia.
  Po szkole podstawowej poszłam do Liceum Medycznego.Bardzo dużo było nauki,a w dodatku w domu miałam szereg obowiązków.Mimo,że moja mama nie pracowała,musiałam zajmować się moim dużo młodszym rodzeństwem.Musiałam sprzątać i prasować pieluchy.Do lekcji siadałam późnym wieczorem i często uczyłam się do 2-3 w nocy,a wstawałam o 5 lub 6 rano,by dojechać do szkoły.Moje wyniki niestety nie były imponujące,a sytuacja w jakiej się znajdowałam była delikatnie mówiąc męcząca.
  Wakacje spędziłam na poszukiwaniu zakonu,który przyjąłby mnie w wieku 16 lat.Pojechałam na rekolekcje,które organizował zakon,który przyjmował dziewczęta od 15 roku życia.Oczywiście od razu zakochałam się w siostrach i wiedziałam,ze znalazłam swoje miejsce na ziemi.

                              cdn.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Weronika-43 (2012-10-25 13:32:02)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Warunkiem przyjęcia do zakonu było to,że dalej będę się uczyć w Liceum Medycznym.Musiałam tylko zmienić szkołę,bo zakon był ok 80 km od mojej dawnej szkoły.
  Wróciłam do domu.Nie pytałam rodziców o zgodę,tylko postawiłam ich przed faktem dokonanym.Powiedziałam po prostu,że idę do zakonu i nie mieli nic do powiedzenia.Szczerze mówiąc to nawet nie pamiętam jak zareagowali.Spakowałam najważniejsze rzeczy:odzież,książki do szkoły i mama odwiozła mnie do klasztoru.
  Byłam szczęśliwa,że spełniłam swoje marzenie,jednak tak naprawdę to nie wiedziałam jeszcze wtedy co mnie czeka.

  cdn.

3

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

No to czekamy na ciąg dalszy smile

4

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

W zyciu bym nie zgodzila sie aby moja corka poszla do klasztoru,a juz zwlaszcza w takim wieku, i dopowiedzenia w tej sprawie mialabym baardzo duzo,o wiele wiecej niż ona,bez dwóch zdań.Tak by bylo

5

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Też mnie ciekawi ten ciąg dalszy... :-)

"Człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego."

6

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Juz bym wolala by moj syn ksiedzem zostal niz corka zakonnica:)
Tez mialam takie zycie religijne do czasu kiedy skonczylam 14,15lat.

7

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

tez czekam cdn. smile

8

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

również czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Uśmiech jest najpiękniejszym makijażem kobiety.

9

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

no Weronika nie trzymaj nas w niepewności jestem ciekawa jak wygląda zakon od środka...

Bra­kuje nam od­wa­gi, żeby podążać za marze­niami, za zna­kami. Może stąd bie­rze się smutek?  P.Coelho

10

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Z historii opowiadanych przez bliskie mi osoby, zdziwiłybyście się jak wyglada klasztor od środka..
Czekam z niecierpliwościa na dalszą część, być może historia się powtórzyła.

Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego w słowa.
Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Weronika-43 ja też czekam z niecierpliwością...pisz,pisz wszystko,co cię spotkało w zakonie.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka dobrego i silnego,ale dobry i silny to ciągle jeszcze dwóch ludzi. (W.Szymborska"Schyłek wieku")

12

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
mortisha napisał/a:

W zyciu bym nie zgodzila sie aby moja corka poszla do klasztoru,a juz zwlaszcza w takim wieku, i dopowiedzenia w tej sprawie mialabym baardzo duzo,o wiele wiecej niż ona,bez dwóch zdań.Tak by bylo

Mortisha masz oczywiście rację,ale to nie ja byłam matka,ja byłam córką.



Do zakonu przyjęto mnie wraz z innymi dziewczętami.Większoœć była w moim wieku.Nie zdziwicie się gdy powiem,że problemy wieku dojrzewania i wszystko co z tym związane nie ominęły także nas.Wszystko jednak było ciut mniej burzliwe,bo panowała nad nami tzw.Siostra Mistrzyni,która miała MOC,bo ją słuchałyœmy.W pewnym momencie w/w zakonnica odrobinę awansowała,a w jej zastępstwo przyszła młodsza,która sobie z nami nie radziła.Kłóciłyœmy się bez opamiętania.
  Zmieniłam też szkołę,bo na praktyce nie umiałam się odnaleźŸć, czułam się fatalnie. Kontynuowałam Liceum Ogólnokształcące.
  W moim domu rodzinnym też zachodziły zmiany.Moja mama zachorowała nagle.Stwierdzono u Niej schizofremię,a więc chorobę psychiczną.Dla sióstr był to wielki alarm,bo wg.Nich i ja mogłam kiedyśœ zachorować.Postanowiły pozbyć się takiego balastu.Była to dla mnie czarna rozpacz.Skończyłam jeszcze szkołę,zdałam maturę mieszkając przy klasztorze,a potem musiałam wrócić do domu.
  Spędziłam tam dwa i pół roku.To jednak nie był koniec mojej przygody z życiem zakonnym.

cdn.

13

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

pisz dalej,co raz ciekawsze robi się to twoje życie zakonne smile

14 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-10-25 22:31:24)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Cos mi sie wydaje, ze Autorka sie bawi w pisanie prozy, nawet nie bardzo ciekawej... Tak dla podniesienia poziomu, moze cos bardziej pieprznego by nam napisala o Jej przygodzie w habicie ? wink

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

15

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Cos mi sie wydaje, ze Autorka sie bawi w pisanie prozy, nawet nie bardzo ciekawej... Tak dla podniesienia poziomu, moze cos bardziej pieprznego by nam napisala o Jej przygodzie w habicie ? wink

it,cuś i mnie się zdaje od samego początku gdy to przeczytałam smile
sama mam znajomych w zakonie,żadna to nowina że i pieprznie może być i z zaskoczeniem.

16

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Oczywiście nie był to dla mnie łatwy okres życia.Uważałam,że zakonnice wyrządziły mi dużą
krzywdę.Rozmawiałam z lekarzem,który wytłumaczył mi,że to nie jest choroba dziedziczna,
bo w przypadku mamy,jest to choroba nabyta.Próbowałam przekazać to zakonnicom,ale One były nieugięte.
  Na początku mojej nowej drogi życiowej próbowałam znaleźć sobie pracę.Przez miesiąc pracowałam u fotografa,który mnie tylko finansowo wykorzystał,więc zrezygnowałam.Później zatrudniłam się w Domu Opieki Społecznej prowadzonej przez w/w zakonnice.Pracowałam z ludźmi starszymi,niepełnosprawnymi jako ich opiekunka.O ironio losu z zawodu zrezygnowałam,a tutaj czułam się jak ryba w wodzie.Serce moje jednak było przekonane,że moje miejsce jest w klasztorze.

  Pracowałam tam tylko 10 miesięcy.Prosto stamtąd pojechałam do klasztoru klauzurowego,
czyli zamkniętego.Siostry nie miały zbyt dużo powołań,więc przyjęły mnie z otwartymi ramionami.
Od razu zaczęłam formację,bo byłam już po szkole i byłam osobą pełnoletnią.Byłam pewna,że jestem na swoim miejscu.Żyłam tam w całkowitym zamknięciu,gdzie większość dnia spędzałam na modlitwie,a resztą na pracy.Wstawałam o 5 rano,aby wielbić Boga,a kładłam się spać o 21.Nie było telewizji,radia i internetu.Nie było rozmów,oprócz jednej godziny dziennie,ale ja byłam szczęśliwa.

cdn.

17

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Kiedy zbliżały się moje śluby zakonne,zmarła moja mama.W domu pozostały moje 3 dużo młodsze siostry.Miały wtedy po 8,9 i 11lat.Na pogrzeb pojechałam,dostałam pozwolenie,bo jeszcze nie miałam ślubów.W domu nie zastałam nic,co by mnie mogło martwić,bo mama chorowała i dom na głowie mojego ojca był już od dłuższego czasu.Na dodatek ojciec wziął zaległy urlop,a za miesiąc miał przejść na emeryturę.Wróciłam więc do klasztoru,ale miałam wyrzuty sumienia,że powinnam wrócić pomóc ojcu.Rozmawiałam ze swoją władzą klasztorną,ale oni za mnie nie mogli podjąć decyzję.Stwierdzili jednak,że powinnam złożyć śluby,a później ewentualnie starać się o zwolnienie ze ślubów.Decyzja ta była lepsza dla mnie,ponieważ gdybym chciała wrócić nie musiałabym ponownie przechodzić formacji,która trwała ponad dwa lata.
   Tak więc złożyłam te śluby.Wahałam się bardzo,ale po miesiącu czasu opuściłam mury zakonu z wielką obietnicą i dla siebie postanowieniem,że wrócę jak tylko siostry podrosną i będą bardziej samodzielne.

   cdn.

18

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

ciekawe to co piszesz,ale ciekawiej byłoby gdybyś w końcu wszystko napisała smile

19

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
lena812 napisał/a:

ciekawe to co piszesz,ale ciekawiej byłoby gdybyś w końcu wszystko napisała smile

Lena, ktos tu sobie jaja robi. Caly ton tego posta jest jak z powiesci Heleny Mniszkowny (tej od miedzywojennej "Tredowatej"). Nastepne co uslyszymy to tysiac i jeden niesamowitych nieszczesc, ktore sie jej przytrafily.

Do Autorki pisarki- jest odpowiedni dzial zatytulowany "Nasza tworczosc".

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

20

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Te ciągłe ''cdn.'' śmierdzi tandetą i oszustwem.

21

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Dziewczyny,musicie wszystko krytykować?nie podoba się to nie czytajcie... Forum upadnie bo każdy będzie się bał cokolwiek opisywać sad

22

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ja nikogo nie zwołuję tu na siłę,żeby czytać tą historię.Zaczęłam ją pisać w innym dziale,a moderator przeniósł ją tutaj,więc chyba Oni wiedzą lepiej od Ciebie adlernewman gdzie to ma być.

  Do Cynicznahipo. Zanim kogoś oczernisz,to poproszę o dowody.

  Do WSZYSTKICH! Oznajmiam,że to co piszę jest całkowicie moim życiem.Nie tworzę tu bajki,ale piszę o tym co przeżyłam.Nie mam zamiaru pisać tu sensacji zakonnych,bo nie o to mi chodziło.Jestem osobą osamotnioną,ale nie samotną.Nie potrafię zrozumieć swojego życia.Znalazłam miejsce,gdzie mogę je jeszcze raz przeżyć,a przez to zrozumieć Jego sens.Mam też nadzieję,że dzięki temu,że ktoś to przeczyta,mogę znaleźć przyjaciół lub chociaż kilku dobrych znajomych.

  Niestety nie mogę też napisać wszystkiego na raz,bo tak jak Wy prowadzę jakieś życie.Proszę więc o cierpliwość tych,których zainteresowała moja opowieść.Tym zaś którzy uważają,że jestem oszustką po prostu dziękuję i pytam,czy byli moimi materacami?

23

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:

Ja nikogo nie zwołuję tu na siłę,żeby czytać tą historię.Zaczęłam ją pisać w innym dziale,a moderator przeniósł ją tutaj,więc chyba Oni wiedzą lepiej od Ciebie adlernewman gdzie to ma być.

  Do Cynicznahipo. Zanim kogoś oczernisz,to poproszę o dowody.

Fakt. Przesadziłam, wybacz.

Ale te ciągłe ''cdn.'' wyglądają, jakbyś powieść pisała. Stąd moje odczucia.

24

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Weronika, napisalas na otwartym, publicznym forum. Musisz byc przygotowana na to, ze ludzie moga w rozny sposob sie do Twoich wypowiedzi odnosic.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

25

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Adlernewman dokładnie o tym wiem,ale odnoszę się też do tego co ktoś napisał.

Cynicznahipo-dla mnie cdn.oznacza tutaj,że jeszcze nie skończyłam,a muszę przerwać,bo nie mogę w tej chwili dalej pisać.

26

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
adlernewman napisał/a:

Cos mi sie wydaje, ze Autorka sie bawi w pisanie prozy

Tez mam takie wrazenie.

27

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Tasha napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Cos mi sie wydaje, ze Autorka sie bawi w pisanie prozy

Tez mam takie wrazenie.

Może to i proza,ale pisana na autentycznych moich prywatnych wydarzeniach.


W domu zaczęłam dalej prowadzić niby życie zakonne tzn.chodziłam codzinnie na Mszę Świętą,
modliłam się,a poza tym wypełniałam codzienne obowiązki domowe i dbałam o edukację moich sióstr.
Modliłam się do Boga,żeby uczynił mnie świętą.Nie zrozumcie to źle:nie chciałam aureoli i żeby
inni na mój widok klękali.Chciałam żyć tak jak Jezus kazał wg Jego słów i nauki czyli,że mamy znosić wszystkie,krzyże które nam zsyła i Go naśladować.Chciałam,żebym swoim życiem zasłużyła sobie na Niebo.Gdzie będę mogła nieustannie wielbić Boga.
Miałam wszystko poukładane.Wiedziałam,że minie kilka lat i wrócę do zakonu.Ta sielanka trwała
jednak tylko tydzień czasu.

Jak co dzień wybrałam się do kościoła.Była w ten dzień adoracja.Miałam w domu sporo roboty,więc trochę mi się spieszyło.Pomyślałam,że wyjdę wcześniej.Myśl była natrętna.Z drugiej strony myślałam,że to pewnie pokusa,a więc muszę wytrwać do końca i tak też zrobiłam. Wyszłam po zakończonej adoracji doszłam do najbliższych pasów,żeby przejść na drugą stronę ulicy i....
  Dalej pamiętam wszystko jak sen:chwilowe przebłyski świadomości,okropny ból i myśl,że to tylko sen.Obudziłam się w szpitalu po pierwszej operacji,której celem było poukładanie mi na miejsce wnętrzności.Leżałam na łóżku w pozycji głową poniżej reszty korpusu ciała w równi pochyłej.Rękę miałam przybandażowaną do piersi,nogę na wyciągu a na szyi miałam gorset do usztywnienia.Nie mogłam się podnieść,obrócić,przesunąć,nie mogłam nawet dźwignąć głowy.Ciągle myślałam,ze to sen,ale niestety,to była prawda.
  Któregoś dnia dowiedziałam się jak wyglądał wypadek:Pan przechodzący obok sali stanął w drzwiach jak wryty,a Jego słowa brzmiały:To Pani żyje?Był to świadek wypadku,który akurat przyszedł do syna leżącego obok na sali ze złamaną nogą.Powiedział mi,że samochód z ogromną prędkością uderzył we mnie przechodzącą na pasach.Podbił mnie,wylądowałam na masce,przekulałam się przez całą długość samochodu i spadłam z tyłu.Byłam nieprzytomna,
wszyscy myśleli,że nie żyję.
  Człowiek,który mnie potrącił mieszkał dwa bloki dalej ode mnie.Odwiedził mnie raz z kwiatami i tyle go widziałam.Później dowiedziałam się,że wyjechał za granicę.
  Lekarze powiedzieli,że czekają mnie operacje i długa rehabilitacja.Miałam uszkodzony kręgosłup-kręgi szyjne,które miały być zcalone operacyjnie.Złamaną miałam rękę-kość przedramienną w dwóch miejscach,a także nogę kość piszczelową w dwóch miejscach.Wszystko miało być zcalone na metalowe łączniki.
  Tak więc leżałam sobie w szpitalu rok czasu bez przerwy,a potem już z przerwami na rehabilitacji.

Zanim zacznę dalszą moja powieść o moim życiu jako ciekawostkę powiem Wam o księdzu kapelanie z tego  szpitala i jak traktowano chorych na oddziale na którym leżałam.
cdn.

28

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg opowieści.

29

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Weronika-43 napisał/a:
mortisha napisał/a:

W zyciu bym nie zgodzila sie aby moja corka poszla do klasztoru,a juz zwlaszcza w takim wieku, i dopowiedzenia w tej sprawie mialabym baardzo duzo,o wiele wiecej niż ona,bez dwóch zdań.Tak by bylo

Mortisha masz oczywiście rację,ale to nie ja byłam matka,ja byłam córką.
cdn.

Ja wiem ze bylas corką,dlatego oparlam swoją wypowiedz w kwesti dokonanego przez corke wyboru,mając tyle lat ile mialas,tzw jak to ujelas postawienie rodziców przed faktem dokonanym, i ja swoją mysl wypowiedzialam ,jesli chodzi o manie cos do powiedzenia jako rodzić
Tutaj cytat do czego wczesniej nawiązałam

Weronika-43 napisał/a:

Nie pytałam rodziców o zgodę,tylko postawiłam ich przed faktem dokonanym.Powiedziałam po prostu,że idę do zakonu i nie mieli nic do powiedzenia.Szczerze mówiąc to nawet nie pamiętam jak zareagowali.Spakowałam najważniejsze rzeczy:odzież,książki do szkoły i mama odwiozła mnie do klasztoru..

Jesli ci to sprawia jakąs ulge to tutaj sobie pisz co chcesz,i ile chcesz,jak chcesz,wkoncu regulaminu nie narusza

30

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

W/w ksiądz jak wszyscy wokół mówili miał bioprądy.Szczerze mówiąc to ja w to nie wierzyłam.
Jednak On tym się nie afiszował,więc można było przypuszczać,że to tylko plotki.Do obowiązków
kapelana szpitalnego należy zajmować się cierpiącymi duszami chorych,a ten ksiądz akurat wypełniał swoje zadania:spowiadał,udzielał komunii i rozmawiał z chorymi.Rozmawiał też ze mną i pytał o moje obrażenia.Powiedziałam mu,że czeka mnie szereg operacji,między innymi,że kręgi szyjne są naruszone i będą scalane.Kiedy rozmawialiśmy położył mi rękę na szyi.Ja mówiłam,a On się modlił.Czułam ciepło.Kiedy skończył,powiedział,że szyja nie będzie operowana.Jakoś do mnie to nie dotarło,ale po jakimś czasie przyszedł do mnie ordynator i powiedział,że czas zabrać się za mój kręgosłup,że będę przygotowywana do operacji.Zabrano mnie najpierw na zdjęcie.Po południu przyszedł do mnie ten sam lekarz i powiedział dosłownie,że nie wie jak to się stało,ale na kręgosłupie nie ma żadnych zmian i że zrobią jeszcze kontrolne zdjęcie,ale chyba kołnierz jest zbyteczny.Po zrobieniu zdjęcie jeszcze w ten sam dzień,pielęgniarka przyszła zdjąć mi kołnierz a łóżko zostało przywrócone do normalnej pozycji.Powiedziałam o tym księdzu.Uśmiechnął się i wyszedł.
Zdarzały się jeszcze inne sytuacje.Bardzo bolała mnie noga,która już była w gipsie po operacji.
Miałam uczucie,że nie mieści się w gipsie i jest bardzo napuchnięta.Kiedy przychodził ksiądz
mówiłam Mu o tym,a On kładł rękę na gipsie.Ja czułam ciepło i cały dzień noga nie bolała.

  Napisałam,że opowiem Wam jeszcze o opiece na oddziale.Powiem od razu,że nie życzę nikomu,nawet najgorszemu wrogowi takiej opieki.Pielęgniarki rano przynosiły mi miskę z wodą.Stawiały poniżej poziomu łóżka na taborecie i na tym się kończyło.Opisywałam w jakim byłam stanie,więc nie było możliwości,żebym się sama umyła.Mój ojciec kiedy się o tym dowiedział,poprosił sąsiadkę-pielęgniarkę z innego oddziału,żeby przychodziła mnie myć.Jedzenie również było stawiane na stoliku przyłóżkowym.Karmiły mnie inne pacjentki.
Wieczorem siostra,która przychodziła na dyżur nocny przebierała się w kitel i wychodziła
na oddział z tabletkami nasennymi.Nie wmuszała,ale większość pacjentów brała te tabletki,bo wiadomo było,że w nocy bardziej boli,a na pewno nie dowołasz się żadnej pielęgniarki,bo wszystkie śpią.
Lekarze kłócili się nawet przy pacjentach.Kiedyś jeden z lekarzy powiedział przy nas do ordynatora,żeby się nie mądrował,bo mu wszystkie śrubki odkręci./Ordynator był po wypadku samochodowym i był składany przez tego lekarza./
  Na oddziale poznałam też wielu ludzi-towarzyszów niedoli.Poznałam też mężczyznę,który bardzo
zaczął mi pomagać.Wyprowadzał mnie na spacery na wózku,najpierw na korytarz,potem na dwór.Był jednym z pacjentów.Odwiedzał mnie,po wyjściu ze szpitala,przynosił różne rzeczy,bo niestety mój ojciec w pewnym momencie sobie odpuścił.Znał moją przeszłość,bo byłam bardzo znana jako zakonnica,która wpadła po samochód.Po wyjściu ze szpitala również mnie odwiedzał.Był ode mnie starszy o 15 lat,więc traktowałam Go jak przyjaciela.Kiedy byłam już na tyle silna,aby wyjechać pojechałam z Nim do mojej rodziny zakonnej,żeby się pokazać.Było to dość daleko i zostaliśmy na noc.Siostry oczywiście dały nam dwa oddzielne pokoje.W nocy jednak Andrzej przyszedł do mnie i doszło do zbliżenia.
cdn.dopiero jutro

31

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg! Uwielbiam czytać/słuchać historie z życia wzięte

32

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Jezu, co za historia... Nie mogę się doczekać dalszej części. Ile miałaś wtedy lat?

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czytam twoją historię Weroniko,bardzo ciekawie opisujesz swoje życie,więc czekam na c.d i pozdrawiam ciebie serdecznie.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka dobrego i silnego,ale dobry i silny to ciągle jeszcze dwóch ludzi. (W.Szymborska"Schyłek wieku")

34

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Robi się coraz ciekawiej... tongue

"Człowiek, który nie robi błędów, zwykle nie robi niczego."

35

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Przepraszam,ale wczoraj nie zdążyłam nic napisać z powodu imprezy urodzinowej.

Po powrocie do domu romans kwitł.Byłam z tego powodu bardzo zadowolona,ponieważ nie byłam już pełnosprawnym człowiekiem i taki opiekun bardzo mi się podobał.Rehabilitacja nie przywróciła mi pełnej sprawności,więc musiałam powoli przystosowywać się do życia.Ledwo zaczęłam pracę gdy okazało się,że jestem w ciąży.Po nocach śniło mi się,że zostawiłam swoje dziecko i wracam do klasztoru.Byłam bardzo załamana,bo w swojej naiwności i głupocie myślałam jeszcze,ze wrócę do klasztoru oczywiście,aż do momentu jak zaszłam w ciążę.Teraz wszystko się zawaliło.Musiałam żyć inaczej,musiałam żyć dla dziecka,które we mnie rosło.Nie wiedziałam jeszcze wtedy,że dla ojca mojego dziecka byłam tylko kolejną przygodą.Szczycił się tym,że uwiódł zakonnicę i zrobił Jej dziecko.Po porodzie do szpitala przyjechał po mnie mój ojciec.Ojciec mojej kochanej córeczki zawiódł już wtedy.Powoli zaczął się od nas oddalać,a gdy mała skończyła pół roku,to oglądałam ojca wtedy ostatni raz.Nasze życie jednak musiało toczyć się dalej.Żyłam z zasiłku rodzinnego,alimentów w wysokości 120zł. ZUS przyznał mi III gr inwalidzką,ale stwierdził,że mam za mało okresu składkowego,żeby przyznać mi rentę.
  Córeczkę oczywiście bardzo kochałam,ani przez moment nie przyszło mi do głowy,że jest mi zawadą,czy coś w tym rodzaju.Moim największym celem w życiu stało się teraz znaleźć Jej ojca.Niestety byłam niepełnosprawna,co było widoczne,więc uważałam,że jestem niepełnowartościowym człowiekiem.Na dodatek byłam panną z dzieckiem,wiec cóż dobrego mogło mnie spotkać.Zaczęłam wtedy przeglądać anonse.
cdn.

36

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

o jejku tak mnie zafascynowała Twoja historia że nie mogę się doczekać dalszego ciagu....

"Chciałabym żyć pięć razy.Urodziłabym się wtedy w różnych pięciu miastach.
Jadłabym różne potrawy i miałabym pięć różnych przyszłości
I..zakochałabym się pięć razy...w tej samej osobie."

37

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ja także czytam z zaciekawieniem i z niecierpliwoscia czekam na dalszy ciąg:)

Przychodzi taki czas,że muszę coś zmienić w swoim życiu...

38

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ja rowniez czekam na cdn. Bardzo ciekawa historia i ciekawie napisana

Pieknie jest zyc dla kogos. Zyc dla siebie to sztuka

39

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

ja tez ciagle czytam. ciekawa historia. przykro mi tylko ze trafilas na takiego dupka, ale coz w zyciu czasami trafia sie na dupkow. i pewnie nie latwo bylo byc panna z dzieckiem i na dodatek zakonnica w malej miescinie. jestes naprawde silna wewnetrznie. smile

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Droga Weroniko-43 ja ciebie rozumiem,że chciałaś córce "znależć ojca",podobnie ja myślałam,gdy mój mąż zostawił mnie z dwójką małych dzieci..jestem ciekawa,czy to ci się udało? z mojego doswiadczenia wiem,że nie jest to łatwe nawet pełnosprawnej,młodej,ładnej i dość bogatej rozwódce...pozdrawiam serdecznie i czekam na c.d.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka dobrego i silnego,ale dobry i silny to ciągle jeszcze dwóch ludzi. (W.Szymborska"Schyłek wieku")

41

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czuje się jakbym czytała książkę i nie mogła doczekać się co będzie dalej big_smile

Dzisiaj miałam sen, chciałabym zatrzymać go w pamięci,
był dobry jak seks z miłości nie dla pieniędzy.

42

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Tak jak napisałam zaczęłam przeglądać anonse.Szukałam w gazetach katolickich i nie tylko.W końcu zdecydowałam się odpowiedzieć na kilka.Odpowiedziałam na oferty mężczyzn niepełnosprawnych z własnym lokum,bo ja mieszkałam przecież u ojca.Napisałam o sobie prawdę.Dostałam jedną odpowiedź mężczyzny,który mieszkał ode mnie ponad 300km na wsi.Oczywiście nie miał gospodarstwa,ale miał dom.Zaczęliśmy ze sobą korespondować oczywiście listownie.Po niedługim czasie umówiliśmy się na spotkanie w Częstochowie na Jasnej Górze.Chociaż w ten dzień były tłumy,to udało nam się odnaleźć.Byłam razem z córeczką.Rozmowa nie kleiła nam się jak to pierwszy raz,ale w sumie i tak nie było źle.W każdym razie skończyło się na tym,ze umówiliśmy się na kolejne spotkanie,które miało odbyć się u mnie.Pan G. miał przyjechać do mnie,przenocować,a następnie zabrać mnie i moja córeczkę do siebie do domu.
Po czasie  G.powiedział mi,że byłam bardzo odważna.Nie wiem dlaczego,ale ja o tym wtedy nie myślałam.Nikt,aż tak bardzo mnie w życiu nie skrzywdził,żebym musiała być wystraszona.Musiałam podjąć jakiś krok,żeby iść do przodu i dość do celu,który sobie wyznaczyłam.Dla mnie wtedy taki właśnie krok był odpowiedni.
  Tak więc G. przyjechał i zabrał nas.Pojechałam jakby na koniec świata,ale dla mnie to było obojętne gdzie będę mieszkać.Obojętne tez było dla mnie to,czy miedzy nami coś zaiskrzy,czy nie.Najważniejsze było to,żeby moja córeczka miała dobrego ojca i żebyśmy miały gdzie mieszkać.
  Co do tego drugiego,to byłam trochę zawiedziona,bo dom o którym marzyłam był w surowym stanie,a G. mieszkał w starym zaniedbanym drewnianym domu razem z matką i bratem.Jednak prace były w toku,więc była nadzieja na lepsze jutro.Na dodatek G.był bardzo troskliwy w stosunku do mojej córeczki,a ona Go uwielbiała.Tak więc nie było na co czekać,bo uważałam,że nic lepszego na pewno mi się nie trafi,więc wystarczyło jak najszybciej zalegalizować nasz związek.
  Pierwsza nasza legalizacja była już za pierwszym moim pobytem u G.,czyli mówiąc bezpośrednio szybko wylądowaliśmy razem w jednym łóżku.
  Po niezbyt krótkim pobycie,wróciłam do domu i byłam pewna,że swój cel osiągnę.Czy pokochałam G.? Oczywiście,że nie.Raczej można mówić tutaj o zauroczeniu.Zresztą ja nie szukałam miłości,szukałam ojca dla mojego dziecka.Nie liczyły się moje uczucia,ale G.był zakochany,bo nieustannie opisywał to w listach do mnie.
  Nie było wiec na co czekać.Po pół roku znajomości staliśmy na ślubnym kobiercu,a następne pół roku póżniej urodził się nasz syn,którego ze szpitala przywiozłam o nowego domu.

43

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czy kocham mojego mężą?
A co to znaczy kochać?
Wstaję codziennie rano.Budzę dzieci do szkoły,a mężowi pozwalam się wyspać.
Odwożę najmłodszą córkę do przedszkola,a sama idę do pracy.Telefonicznie budzę męża,żeby na czas odebrał dziecko.Robię zakupy,wracam do domu i gotuję obiad codziennie świeży bez
odgrzewania.Dbam,żeby rachunki były zapłacone,chodzę na wywiadówki,pilnuję wizyt u lekarzy.Nie mam przyjaciółek,a rodzinę mam daleko,więc się z Nimi rzadko spotykam /średnio raz w roku./Tak wiec praca-dom,dom praca.Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.
  Czy jestem szczęśliwa?
A co to znaczy szczęście?
Szczęściem jest dla mnie patrzeć na uśmiech swoich dzieci.Szczęściem jest dla mnie to,że mają dach nad głową,że mają na razie co jeść i w co się ubrać.Szczęściem jest dla mnie,że jest spokój w domu,a dzieci nie muszą wysłuchiwać kłótni i awantur.Czy coś więcej potrzeba mi do szczęścia?
sad

44

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Gratuluje hipokryzji wobec meza. Ten facet bylby w siodmym niebie jak by zobaczyl co o nim wypisujesz.

To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

45

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Qurcze,cholernie zdesperowana z Ciebie Kobieta...szukać faceta tylko po to aby córka miała hmm..powiedzmy Ojca?
Owszem pełna rodzina to piękne ...tyle że życie to nie je bajka.
No nic,czytamy dalej smile

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Czyli...Weroniko-43 cel swój osiągnęłaś.Córka ma ojca.Udało ci się z tym facetem z anonsu.Powiem szczerze,ze jestem bardzo zaskoczona,mile zaskoczona.Chociaż właściwie nie powinnam być zaskoczona,bo po tych kilku postach napisanych przez ciebie wnioskuję,że najważniejsza rzecz w twoim życiu to wiara w Boga,Jezusa i ta bliska więż,która was łączy,a która powoduje,że mimo przeciwności życia-a właściwie powiem wprost-knowań diabła,ty znasz sens życia,masz nadzieję,umiesz cieszyć się z małych rzeczy.Tak mnie się wydaje,ale mogę się mylić.Czy miałaś kiedyś chwile zwątpienia w Boga,w jego opiekę?Wcale by mnie to nie zdziwiło.Napisz.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka dobrego i silnego,ale dobry i silny to ciągle jeszcze dwóch ludzi. (W.Szymborska"Schyłek wieku")

47

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Droga Walcząca z wilkami ! To,że Bóg jest,to jest we mnie zakorzenione.Nie ma dla mnie takiej możliwości,żeby było inaczej.Jednak to nie znaczy,że jestem Mu wierna całe życie.Do dzisiejszego dnia nie wiem tak na 100 %,czy dobrze zrobiłam odchodząc z zakonu.Po ślubie spotkało mnie również wiele cierpienia.Nie wiem,czy Bóg to cierpienie i to od wypadku zesłał mi dlatego,żeby mnie ukarać,czy dlatego,ze wysłuchał mojej modlitwy i w ten sposób chciał mnie doprowadzić do świętości.Wiem jedno,że w pewnym momencie wystraszyłam się tego,że całe moje życie będzie pasmem cierpień i że przez to moi bliscy też będą cierpieć.Dlatego przestałam prosić Boga o świętość,przestałam z Nim rozmawiać i przestałam chodzić do kościoła.Było mi z tym bardzo źle,ale nie chciałam,żeby moje dzieci przez moja wiarę miały ciężkie życie.Moja rodzina przeszła wiele.Ostatnio znaleźliśmy się na dnie z różnych przyczyn i boję się tego,że to jest moja wina.Dlatego jestem ostrożna.Żeby rzucić się na nowo w ramiona Boże musiałby chyba stać się cud.

48

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Ciekawa jest sprawa alimentów -są one przyznane sądownie czy moźe tak umówiłaś się z ojcem dziecka?.Dlaczego nie postarałaś się o aimenty z funduszu ?.
Bardzo ryzykowna sprawa - wychodzić za mąź za meźczyzne którego ledwo się zna.Najlepiej iść na łatwiznę...

49

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Kurde..myślałam, że będą opisy z życia w zakonie, jakieś "ciekawe" historie ;D a tu co..?
Weronika, widzę, że o wiele bardziej imponują Ci kobiety niż mężczyźni, zastanawiałaś się kiedyś nad swoją orientacją? Przepraszam za niedyskretne pytanie, ale nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz smile

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

50

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Nie wiem, czym tu się zachwycać.
Z braku laku Autorka żyje z facetem, którego wykorzystuje, bo inaczej się tego nazwać nie da.

51

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Jest jeszcze sprawa tego typu jaki jest ten Jej mąż,a może to ona jest wykorzystywana?Może,to mężowi jest dobrze z tym co ona robi,że wszystko jest na Jej głowie,a ona ma święty spokój.Gdyby był taki idealny,to byłaby z Nim szczęśliwa i pokochałaby Go całym sercem.Nie powiedziała na kogo trafiła?

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

52

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Autorka sama przyznaje, że nie kocha męża i nie jest z nim szczęśliwa. Szukała jedynie ojca dla córki i lokum. Czyli wychodząc za niego NIE kochała go.
To oszustwo. Jak to pogodzić z wiarą w Boga, miłość, małżeństwo?

Autorka spełnia swoje obowiązki w domu, pracuje, zajmuje się dziećmi. Jak każda inna kobieta. Wątpię, żeby była wykorzystana, sama pisze, że mąż odbiera dzieci ze szkoły, pracuje. Mają normalny podział obowiązków.

Autorka sama wybrała takie życie. Wygodę.

53

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Budzi męża,żeby łaskawie odebrał dziecko jakby sam nie mógł się zmobilizować.Nawet w tym musi Go pilnować,a po tym pisze:Tak wiec praca-dom,dom praca.Oczywiście regularnie też sypiam z mężem i w tej chwili nigdy Mu się się pod tym względem nie sprzeciwiam,żeby nie było kłótni.Nie przeciwstawiam się też w żadnej sprawie,w której trzeba podjąć decyzję,bo po co burzyć spokój i tworzyć ciężką atmosferę.
Ja po tych słowach wyraźnie widzę,że przeszła z Nim nie jedno.

"Nigdy nie walcz o przyjaźń. O fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."

54 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-10-30 16:30:54)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Chciała wygodne życie i ojca dla dziecka? Sama pisze, że się nie przeciwstawia, bo ''lubi spokój i ciszę''.

NIKT jej do NICZEGO nie zmusza.
Dlaczego koniecznie chcesz wybielić autorkę?

To ona wypowiada się na forum, wersji męża nie znamy.
Wiemy na pewno, że autorka wyszła za mąż bez miłości, dla wygody.
Czy to jest godne pochwały...?


Do tego najwidoczniej odpowiada jej obecna sytuacja, skoro kontynuuje życie z mężem.

55 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-30 16:50:45)

Odp: Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą
Cynicznahipo napisał/a:

Nie wiem, czym tu się zachwycać.
Z braku laku Autorka żyje z facetem, którego wykorzystuje, bo inaczej się tego nazwać nie da.

Cynicznahipo napisał/a:

Wiemy na pewno, że autorka wyszła za mąż bez miłości, dla wygody.
Czy to jest godne pochwały...?

To sie nazywa wyrachowanie, no ale nie mnie tu jakies osądy wydawac
Jak jej tak wygodniej i jest to zgodne z jej "chrzescijanskim poboznym sumieniem" (???) to niech tak sobie żyje
Choc od wielu lat przekonuje sie że najciemniej pod latarnią

Posty [ 1 do 55 z 161 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Miałam być zakonnicą-byłam zakonnicą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018