netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Myślę o oddaniu dziecka...

300 odpowiedzi105 694 wyświetleniazałożony przez iga736282, 07.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 301 z 301 ]

261

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
jagodowa napisał/a:

Kobiety, a nie pomyślałyście, że to może być prowokacja..?

a w jaki sposób prowokacja? Prowokacja czego? Ja pisałam wcześniej o tym temacie na forum maila do Rzecznika Praw Dziecka, bo się przeraziłam, że coś może się stać temu dziecku, i jakoś zero odzewu! A tak na marginesie, to próbowałam się dodzwonić do Rzecznika i kilku fundacji i okazało się, że graniczy to z cudem! Dzwoniłam przez godzinę i nie dodzwoniłam się nigdzie! To jak oni mają pomagać, jak nawet nie da się z nimi skontaktować!

262

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czy ktoś wie co z Igą i jej dzieckiem ?

263

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

przeczytałam cały wątek i powiem szczerze że jestem w szoku... nie z powodu matki, która szuka pomocy, ale z powodu stada BAB, KTÓRE UWAŻAJĄ, ŻE POZJADAŁY WSZYSTKIE ROZUMY.Ja sama też nie oddałabym swego dziecka, bo kocham je nad żtcie, ale dopuszczam do siebie fakt, że istnieją kobiety pozbawione tych uczuć i dajmy im żyć w spokoju...czemu IGA ma całe życie unieszczęśliwiać swoje dziecko?tylko dlatego, że to odbiega od standardowego modelu?? oddałaby małego, ona znajdzie szczęście, a co najważniejsze mały miałby szanse na normalne życie...co w tym strasznego?? Iga, jeśli tu bywasz i chcesz pogadać to napisz...pogadamy

264

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
zezowata napisał/a:

przeczytałam cały wątek i powiem szczerze że jestem w szoku... nie z powodu matki, która szuka pomocy, ale z powodu stada BAB, KTÓRE UWAŻAJĄ, ŻE POZJADAŁY WSZYSTKIE ROZUMY.Ja sama też nie oddałabym swego dziecka, bo kocham je nad żtcie, ale dopuszczam do siebie fakt, że istnieją kobiety pozbawione tych uczuć i dajmy im żyć w spokoju...czemu IGA ma całe życie unieszczęśliwiać swoje dziecko?tylko dlatego, że to odbiega od standardowego modelu?? oddałaby małego, ona znajdzie szczęście, a co najważniejsze mały miałby szanse na normalne życie...co w tym strasznego?? Iga, jeśli tu bywasz i chcesz pogadać to napisz...pogadamy

może nie zauważyłaś, ale nie wszyscy tu namawiają Igę na to, żeby nie oddała dziecka, poza tym, to jest forum i każdy pisze to, co myśli. Skoro zdecydowała się założyć ten wątek to chyba zdawała sobie sprawę, że każdy myśli po swojemu. A pomoc jest potrzebna raczej dziecku, a nie matce! Jak by nie myślała tylko o sobie, to by się nawet nie zastanawiała, tylko oddała dziecko do adopcji, gdzie miało by szansę na miłość i normalny dom.

265

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

a po co był ten cały atak na nią?? NIE WSZYSTKIE, ale duża część gdyby mogła to by zagryzła..tyklo dlatego, że dziewczyna ma problem ze sobą i szuka rozwiązania? że nie ma w niej miłości?
Może gdyby nie została tu zaszczuta, to jej dziecko już by było przez kogoś przytulane....

266

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Uczucia, które nas opanowują, powstają jakby poza naszą wolą, my tak naprawdę zupełnie nie mamy na nie wpływu, one po prostu są i nie możemy się za nie winić. Naprawdę uważacie, że Autorce wątku jest z tym wszystkim dobrze, że czuje się komfortowo, nie wini się za to, że nie ma w niej tej miłości, której potrzebuje dziecko? Przecież gdyby uważała, że wszystko jest w porządku, to przypuszczalnie w ogóle by jej tutaj nie było.

267 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-12-03 14:37:53)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
zezowata napisał/a:

przeczytałam cały wątek i powiem szczerze że jestem w szoku... nie z powodu matki, która szuka pomocy, ale z powodu stada BAB, KTÓRE UWAŻAJĄ, ŻE POZJADAŁY WSZYSTKIE ROZUMY.Ja sama też nie oddałabym swego dziecka, bo kocham je nad żtcie, ale dopuszczam do siebie fakt, że istnieją kobiety pozbawione tych uczuć i dajmy im żyć w spokoju...czemu IGA ma całe życie unieszczęśliwiać swoje dziecko?tylko dlatego, że to odbiega od standardowego modelu?? oddałaby małego, ona znajdzie szczęście, a co najważniejsze mały miałby szanse na normalne życie...co w tym strasznego?? Iga, jeśli tu bywasz i chcesz pogadać to napisz...pogadamy

Moze niech odpowiedzą na ten twoj post wlasnie osoby,ktore zrobily z autorki potwora i epitety na jej osoby sypaly sie i to jak..Na ktorejs stronie napisalam, tak ,tak, do nagonki i linczowania to pierwsze a okazanie autorce w realu pomocy ,wsparcia jakiegokolwiek  to juz chetnych nie ma jak zwykle  i caly jazgod przed klawiaturką jest przeciez taki prosty,lecz zamiast klapac dziobem,a raczej wystukiwac literki ,nikt sie nie zoferowal wsrod tych linczujących ze jest jakos wstanie jej pomóc gdy przez ich naciski dziecko zatrzyma przy sobie  ...las rąk

268

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Kasiek24 napisał/a:
jagodowa napisał/a:

Kobiety, a nie pomyślałyście, że to może być prowokacja..?

a w jaki sposób prowokacja? Prowokacja czego? Ja pisałam wcześniej o tym temacie na forum maila do Rzecznika Praw Dziecka, bo się przeraziłam, że coś może się stać temu dziecku, i jakoś zero odzewu! A tak na marginesie, to próbowałam się dodzwonić do Rzecznika i kilku fundacji i okazało się, że graniczy to z cudem! Dzwoniłam przez godzinę i nie dodzwoniłam się nigdzie! To jak oni mają pomagać, jak nawet nie da się z nimi skontaktować!

Kasiek- wyobrażasz sobie,że rzecznik reaguje na każdy taki post napisany w necie?:))).Ty nie znasz sytuacji- wiesz tyle co przeczytałaś.Dziecku nie dzieje się krzywda,ma dach nad głową,nie jest głodne a fakt,że jego matka nie radzi sobie z uczuciami kwalifikuje się do pomocy ale psychologicznej a nie pomocy rzecznika.

I błagam inne użytkowniczki- nie histeryzujcie,że nie możecie spać po nocach bo myślicie o tym nieszczęsnym dziecku bo zaczyna zakrawać to na farsę.Kto chciał- mógł pomóc jak pisała tu Iga- teraz zajmijcie się swoimi sprawami i nie twórzcie melodramatów.

269

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
gojka102 napisał/a:
Kasiek24 napisał/a:
jagodowa napisał/a:

Kobiety, a nie pomyślałyście, że to może być prowokacja..?

a w jaki sposób prowokacja? Prowokacja czego? Ja pisałam wcześniej o tym temacie na forum maila do Rzecznika Praw Dziecka, bo się przeraziłam, że coś może się stać temu dziecku, i jakoś zero odzewu! A tak na marginesie, to próbowałam się dodzwonić do Rzecznika i kilku fundacji i okazało się, że graniczy to z cudem! Dzwoniłam przez godzinę i nie dodzwoniłam się nigdzie! To jak oni mają pomagać, jak nawet nie da się z nimi skontaktować!

Kasiek- wyobrażasz sobie,że rzecznik reaguje na każdy taki post napisany w necie?:))).Ty nie znasz sytuacji- wiesz tyle co przeczytałaś.Dziecku nie dzieje się krzywda,ma dach nad głową,nie jest głodne a fakt,że jego matka nie radzi sobie z uczuciami kwalifikuje się do pomocy ale psychologicznej a nie pomocy rzecznika.

I błagam inne użytkowniczki- nie histeryzujcie,że nie możecie spać po nocach bo myślicie o tym nieszczęsnym dziecku bo zaczyna zakrawać to na farsę.Kto chciał- mógł pomóc jak pisała tu Iga- teraz zajmijcie się swoimi sprawami i nie twórzcie melodramatów.

Zgadzam sie ,i chyba juz nie ma po co tego tematu drązyć, byl czas na porady na chec pomocy, na wymiane zdan i to wszystko juz zostalo napisaneai roztrząsac co autorka postanowila ,co sie z nia dzieje to juz wiele razy bylo te pytanie wrzucone, jesli Iga sie kiedys zdecyduje to napisze co tam u niej,jeśli nie ,to nie ma co sie emocjowac

270

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

ale przecież było kilka osób, które oferowały Idze pomoc.. nawet chciało zaadoptować maleństwo.. autorka tematu co na to??

271

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

właśnie skończyłam czytać cały temat i tak się cieszę że mam moja kochana dziewczynkę przy sobie.teraz biedna śpi bo jest chora i strasznie mi jej szkoda.dzięki temu co przeczytałam jeszcze bardziej doceniam to co mam

272

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Jezus Maria, dajcie juz spokoj. Zycia nie macie?

273

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
gojka102 napisał/a:
Kasiek24 napisał/a:
jagodowa napisał/a:

Kobiety, a nie pomyślałyście, że to może być prowokacja..?

a w jaki sposób prowokacja? Prowokacja czego? Ja pisałam wcześniej o tym temacie na forum maila do Rzecznika Praw Dziecka, bo się przeraziłam, że coś może się stać temu dziecku, i jakoś zero odzewu! A tak na marginesie, to próbowałam się dodzwonić do Rzecznika i kilku fundacji i okazało się, że graniczy to z cudem! Dzwoniłam przez godzinę i nie dodzwoniłam się nigdzie! To jak oni mają pomagać, jak nawet nie da się z nimi skontaktować!

Kasiek- wyobrażasz sobie,że rzecznik reaguje na każdy taki post napisany w necie?:))).Ty nie znasz sytuacji- wiesz tyle co przeczytałaś.Dziecku nie dzieje się krzywda,ma dach nad głową,nie jest głodne a fakt,że jego matka nie radzi sobie z uczuciami kwalifikuje się do pomocy ale psychologicznej a nie pomocy rzecznika.

I błagam inne użytkowniczki- nie histeryzujcie,że nie możecie spać po nocach bo myślicie o tym nieszczęsnym dziecku bo zaczyna zakrawać to na farsę.Kto chciał- mógł pomóc jak pisała tu Iga- teraz zajmijcie się swoimi sprawami i nie twórzcie melodramatów.

nie, wydaje mi się, że pracownicy rzecznika praw dziecka, zajmują się tymi sprawami o których wiedzą. A najłatwiej jest przeczytać, zjechać albo nie i nic nie zrobić. I jeśli dla Ciebie opieka nad dzieckiem kończy się na daniu mu dachu nad głową i zmianie pieluch no to sorry, ale ja to widzę troche inaczej, bo jak dziecko płacze z jakiegoś powodu, a matka wkłada sobie stopery do uszu żeby mieć spokój i twierdzi, że ma ochotę coś mu zrobić, ale nie chce iść do pudła przez jakiegoś bachora to według mnie dziecku dzieje się krzywda. A Rzecznik odpisał, że sprawą się zajmie. Jak tobie los dziecka jest obojętny, to twoja sprawa. A własne życie mam i własne dziecko i wiem ile serca trzeba włożyć w jego wychowanie i właśnie dlatego ta sprawa tak mnie poruszyła. No, ale są ludzie którzy przejmują się losem innych, są tacy którzy widzą tylko własny czubek nosa a innych mają gdzieś.

274

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
zezowata napisał/a:

a po co był ten cały atak na nią?? NIE WSZYSTKIE, ale duża część gdyby mogła to by zagryzła..tyklo dlatego, że dziewczyna ma problem ze sobą i szuka rozwiązania? że nie ma w niej miłości?
Może gdyby nie została tu zaszczuta, to jej dziecko już by było przez kogoś przytulane....

Ja nie mam ochoty sie kłócić - wiem, że zycia układa się czasem tak, że nie jestesmy w stanie nad nim zapanować... nie potrafię jednak oprzeć się wrażeniu , że w tej sytuacji popełniono ogromny i niewybaczalny błąd. Cieżko odnieść się do tej sytuacji - bo przeciez gdyby "mama" była świadoma tego, co robi zachodząc w ciąże - dzidziusia nie byłoby na świecie - jeśli jednak jest to w sytuacji, kiedy nikt go nie kocha, a juz na pewno jego własna mama - to czy jego zycie jest i będzie wystarczająco dobre?Ja rozumiem,że nie wszytstkie kobiety sa stworzone do bycia mamami, ale może dlatego nie są?Żeby nie skazywać nikogo na cierpienie... najgorsze w tym wszystkim jest to, ze dziecko jest na świecie niekochane i mimo,ze jego mama go nie kocha, to ono kocha ją najbardziej na świecie i własnie jej najbardziej na całym świecie potrzebuje i tutaj jest gówniarstwo!i niepojeta przeze mnie bezduszność....

275

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

ojeju i co z tym dzieciatkiem?oddalo go mama czy nie?biedne dziecko:-(

276 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-01-21 10:20:23)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Piszę to tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać? Jestem matką rocznego dziecka i jestem okropnie nieszczęśliwa. Nie lubię swojego dziecka i wiem, że ze swoimi odczuciami jestem odosobniona. Myślę o oddaniu dziecka do adopcji jednak potwornie się boję, że przez to stracę rodzinę, znajomych? Boję się, że nie będę miała już tu życia i będę musiała gdzieś wyjechać i wszystko zostawić za sobą. Co robić?

Nie wyobrażam sobie tak mieć, ale to musi być straszne. Nie poddawaj się i nie przejmuj się ludźmi, bo żyć w szczęściu ze sobą, a nie z innymi. W okienkach życia Caritasu dbają o te dzieciaki, by miały "kochający dom". Poza tym znalazłam kiedyś w internecie adres gabinetu psychologicznego Adalta wstawianie adresów komercyjnych stron internetowych jest niezgodne z regulaminem. Myślę, że bardzo pomocny dla Ciebie samej, oprócz oddania dziecka do kochającej i potrzebującej rodziny będzie test apercepcji tematycznej. Nikt nie ma prawa Cię oceniać, pamiętaj. Trzymam za Ciebie kciuki.

277

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Piszę to tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać? Jestem matką rocznego dziecka i jestem okropnie nieszczęśliwa. Nie lubię swojego dziecka i wiem, że ze swoimi odczuciami jestem odosobniona. Myślę o oddaniu dziecka do adopcji jednak potwornie się boję, że przez to stracę rodzinę, znajomych? Boję się, że nie będę miała już tu życia i będę musiała gdzieś wyjechać i wszystko zostawić za sobą. Co robić?

a ja uwazam ze ja cala sytuacja przerosla     zostala sama z dzieckiem bez faceta   wszystkie obowiazki na nia spadly   brak pieniedzy zrozumienia samotnosc  spowodowalo ze jest bardzo rozgoryczona   i wszystkim obwinia dziecko wmowila sobie ze go nie kocha i go nie chce   bo jest bardzo samotna i nieszczesliwa   daje sobie reke uciac ze byloby inaczej gdyby miala wsparcie, odpowiedniego kochajacego partnera,stabilizacje finansowa.

278 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-01-21 17:54:43)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Kyntia napisał/a:

Napiszę jedno co do wcześniejszych postów dwóch Pań.

Jak można być dojrzałą kobietą w związku,uprawiająca seks i (nieświadomą?) konsekwencji wynikających z tego aktu.
Jeśli nie chce się dziecka,nie ejst się gotowym na nie to radzę:
a) wypić szklanke wody zamiast seksu.
b) seks oralny
c) seks analny

Bo żadna,żadna metoda antykoncepcji nie daje 100% gwarancji. I każda (chyba) z nas,dorosłych kobiet o tym wie.
I każda z nas musi miec świadomość że przyjdzie kryska na matyska,jesli tego nie chcemy nie uprawiajmy seksu,a jeśli już to skorzystajmy z metod wyżej wymienionych ( zawsze jest opcja uzycia wibratora,ktora na 200% nas nie zapłodni).

Iga absolutnie nie powinna miec nigdy dzieci,skoro w wieku 28 lat stara się poronić ciązę,uśmiercić dziecko a potem stwierdza,że facet ja zostawia bo "widzial jak ja to dobija). Mezczyzna ten byl swiadomy i kulturalny,widzial co się święci,z tej mąki chlebka nie będzie i polazł w cholerę,nie jeden na do widzenia dałby jej w twarz za prubę "poronienia". Czy Iga pytała się go co tym sądzi?

Druga natomiast Pani,powinna podwiazać sobie jajniki juz w wieku mlodocianym.
Dziwię się jej partnerowi.
Uprawiacie seks,wiecie że bociany dzieci nie przynoszą bo mają taki kaprys,a potem dziecka nienawidzicie.
To jest,przepraszam,ale niestety chore.

I przyznaję w obu przypadkach rację Idze.

Najlepszym rozwiazaniem jest jak najszybsze zrzeczenie sie praw do dziecka i danie mu szansy na kochająca rodzine.
I przepraszam...pozbycie się macicy,żeby nastepne "znienawidzone" dziecko na świat nie przyszło.

Po takich tekstach do niej nie liczcie, że się odezwie.

Co do komentarza na temat jej faceta: dobrze, że polazł w cholerę, bo gdyby na prawde kochał starałby się jej pomóc, a nie podwinął ogon i uciekł, żałosna istota. teraz pewnie wkłada w inna dziurę, ale jak pojawi się większy problem to też zwieje. Że dziecko ma takiego ojca...

Jeszcze raz stwiedzam, że jestem za aborcją. Chyba wszyscy chcą, żeby rodziło się jak najwięcej chcianych dzieci, prawda? Gdyby mogła usunąć, nie byłoby tego co jest teraz. Zresztą, nawet jesli odda dziecko, nie wiadomo czy ktokolwiek je przygarnie, chyba że zgłoszą się niektóre matki polki z tego forum.

Nie każdy musi kochać dzieci i wyć z radości na ich widok. Gdyby aborcja była dozwolona, nie byłoby problemu. Sama starała się poronić, a gdyby stała się krzywda dziecku albo jej? Im więcej takich przypadków to być może zmieni się prawo i zwróci się wolną wolę kobietom.

279

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Do lekarza u mnie trzeba czekać 2 miesiące na nfz i miesiąc prywatnie... czuję że nie mam tyle czasu.
A w ośrodkach adopcyjnych sa jacyś psychologowie? Może tam poszłoby szybciej?

są i na pewno pomogą Ci nawet gdybyś po czasie wycofała się z pomysłu adopcji. Idź do ośrodka, tam na pewno ktoś pomoże dziecku i Tobie.
właściwie to już nic więcej nie napiszę, chociaż słowa same się cisną...idź do psychologa. to po prostu KONIECZNOŚĆ!!!!  pomóż swojemu dziecku!!!

280

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dla kobiet, które nie chcą być matkami a chciałyby jednak oddać je w dobre ręce znalazłam stronkę, która zawiera telefony pomocne dla nich. Nie wiem czy można wklejać ale trudno. kolyskazycia.host22@com

Mam nadzieję, że poradzisz sobie. Trzymam kciuki za Ciebie i dziecko, skoro napisałaś tzn że chcesz by Twoje dziecko było szczęśliwe. Pozdrawiam

281

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Słuchajcie - nie doczytałam do końca odpowiedzi, ale faktycznie to jest bardzo poważny problem.

Nie jesteśmy tu po to, by ją teraz osądzać, bo w ten sposób przez Wasz osąd - możecie ją popchnąć do gorszych reakcji, a tego chyba nie chcemy dla dobra dziecka prawda?

Droga autorko - jeśli się boisz reakcji rodziny, bo faktycznie - każda babka, ciotka ect. będzie się martwić, gdzie ono jest. Bo jakby nie było - to nie jest rzecz, a ukochane dzieciątko, ukochany wnuczek! Błagam Cię - nie podejmuj decyzji pochopnie, od razu i w taki sposób, ażeby swoją rodzinę postawić w sytuacji dokonanej przez Ciebie. Musisz szczerze porozmawiać choćby z jedną z tych osób, które są z Twojej rodziny. najlepiej ze swoją matką. Chodź na pewno nie będzie to łatwa rozmowa.

Po drugie - jest sporo rodzin, które w jakiś tragiczny sposób albo stracili swoje maleństwa albo też nie mogą ich mieć. Ja znam takie rodziny i bardzo im współczuję co przeszli i przechodzą nadal.

Po trzecie - są okna życia. Tam nikt Cię nie będzie o nic osądzał. Najważniejsze, żeby dziecko żyło i było kochane! Bo nie ta matka co urodzi a ta co wychowie!

282

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czytam to i lzy mi leca jak sobie pomysle o tym dziecku.. Jetes pewna ze chcesz to zro ic pomysl o tym jak ono sie czuje ze to ty jestes dla niego najwazniejsza ze tylko ty sie liczysz ze ono potrzebuje ciebie i twojej milosci.
Jak poswiecisz mu troche czasu zobacuysz ze bedzie inaczej

283

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Ah, bzdurne gadanie. Myslenie o dziecku to oddaniego w tej sytuacji.

284

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
daria1345 napisał/a:

Czytam to i lzy mi leca jak sobie pomysle o tym dziecku.. Jetes pewna ze chcesz to zro ic pomysl o tym jak ono sie czuje ze to ty jestes dla niego najwazniejsza ze tylko ty sie liczysz ze ono potrzebuje ciebie i twojej milosci.
Jak poswiecisz mu troche czasu zobacuysz ze bedzie inaczej

Lepiej pomyśl o tych dzieciach niekochanych przez matki,katowanych,wyrzucanych z balkonu,przypalanych żelazkiem,podduszanych poduszką by nie płakały,o tych gwałconych za przyzwoleniem matek przez ich partnerów, o maltretowanych psychicznie i fizycznie przez te najważniejsze dla nich osoby.
Jak chcesz,dam Ci namiary na takie dzieciaki to i popłaczesz sobie a może jako dobra samarytanka pokochasz któreś i zaadoptujesz?

285

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

najbardziej w tych durnych wywodach wyrodnych matek denerwuje mnie jedno stwierdzenie "zniszczył mi życie", a co to dziecko samo się zrobiło? To nie ono niszczy życie tylko te durne piź*******lce niszczą życie tym bogu ducha winnym dzieciom.
Nie rozumiem jak można nie lubiąc dzieci,  nienawidząc ich zajść w ciążę, takim ludziom to zaraz po porodzie trzeba by było łeb urwać. A przynajmniej sterylizować i to bez znieczulenia. Dziękuję za wylanie jadu i spokojnie przyjmę potencjalne zbanowanie.

286

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Może obwiniasz dziecko o odejście partnera stąd ta niechęć. Zatrzymałaś je przy sobie myśląc, ze w ten sposób i jego zatrzymasz. Nie udało się, więc znienawidziłaś dziecko. Twoja karta przetargowa Cie zawiodła, więc chcesz ją wyrzucić bo jest Ci niepotrzebna.

287

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Na pewno powinnaś porozmawiać o tym z matką. Poprosić ją najpierw, żeby wytrzymała przez 5 minut i nie przerywała ci, ponieważ musisz podjąć bardzo ważną w życiu decyzję...
Jest też pewna możliwość adopcji dziecka przez rodziców.
A ojciec dziecka powinien na nie płacić.Oj, biedna jesteś...

288

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie mam czasu na krytykowanie i nie mam po co, sluchaj Slonce, ja mam 3ke malenkich jestem sama mam?, w kraju nie mieszkam, mam duzy Dom, proponuje przyjedz z malenstwem do mnie na jakis czas, naucze Cie jezyka, pomoge, sama stwierdzisz co dalej, zostajesz tu z dziecatkiem, pomoge, bedziesz chciala zostawic, zostawisz u mnie, ale ja jak sie po Twojej decyzji oddania nie poddam jak bedziesz je chciala odebrac bo je pokocham jak wlasne, dlatego dasz sobie czas tutaj na decyzje, wtedy malenstwo bedzie mialo czas sie zaklatyzowac, przyzwyczaic do nas, nie bedzie to taki szok. Bilety kupie daj mi znac na emaila, powinnas go widziec jak nie to sprobuj asanna 3 małpa mail . com ( wszystko razem musz? tak Ci podac bo mi nie zezwalaja normalnie emaila spisac

289

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

...albo sprobuj.        asanna3 małpa wp . pl     ( wszystko razem)( małpa to ten znak w emailu , tylko ze tu nie Daja wpisac

290

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie moge przeslac myslec i tym malenstwie, co sie teraz dzieje, Iga prosze Cie napisz, ja przyjade po nie, posluchaj oddaj je, bedziesz je widywala jak bedziesz chciala. Bardzo to przezywam co sie z wami dzieje

291

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

szkoda mi tego maleństwa moja najmłodsza ma 3 miesiąc i choć nie śpię po nocach a całe dnie zajmuje mi opieka nad nią i jej 5 letnim bratem, to nie wyobrażam sobie życia bez nich bo są moja siłą i największymi skarbami.Zgadzam się, że tacy ludzie nie powinni mieć dzieci to nie niedojrzała 17 latka, ludzie czy myśli o dziecku? o sobie oddać uwolnić się mieć spokój a nie by dziecko było kochane chciane itd...Pokrętne jest życie ,że Ci co chcą mieć dzieci nie mogą ich mieć , a Ci co mają nie chcą ich i nie kochają.

292

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Kiedy moja mama jest z dzieckiem i ja gdzieś wyjdę z domu to nie jestem później w stanie do tego domu wrócić. Płacze całą powrotną drogę na myśl, że w domu czeka mnie dziecko i opieka nad nim a tego nienawidzę? Czasami nie wracam do domu. Włóczę się wtedy nawet kilka dni wszędzie, nie śpię, nie jem?Ostatni tak się załatwiłam aż miałam zapalenie płuc. Oficjalnie dziecko nie ma ojca, dziecko nosi moje nazwisko, figuruje brak ojca w papierach więc dziecko nie pójdzie do niego. Ja już mu chciałam dziecko oddać, kazał mi się odwalić...  Mam 28 lat.

boże kochany.... może idź do jakiegoś psychologa... bo... ojejku. aż brak słów. jak dla mnie to nie jest normalne... osobiście nie potrafiłabym nie kochać swojego dziecka....

293

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Przeczytałam cały wątek i nie wiem co powiedzieć... Najbardziej w tym wszystkim uderza mnie fakt, że Iga zastanawiając się nad podjęciem decyzji o oddaniu dziecka, w całej tej dyskusji chyba nie poruszyła ani razu tematu dobra dziecka. Inne rozmówczynie martwią się o jej maleństwo, natomiast ona widzi tylko "ja", "moje plany", "moje potrzeby", "moje uczucia"...
Nie potrafię tego zrozumieć... Przecież ona nosiła to dziecko przez 9 miesięcy, urodziła, dostała szansę na bycie kochaną bezwarunkowo i szczerze. Nawet jeżeli nie potrafi tego docenić, nie potrafi zaopiekować się swoim dzieckiem, pokochać go, to niech się zdobędzie na tyle przyzwoitości i odwagi, żeby je oddać. Wydaje mi się, że skoro przez jej decyzje, jej błędy to dziecko przyszło na świat, to chyba jest mu winna choć tyle, żeby zapewnić mu przyszłość z ludźmi, które je zaakceptują.
Jak wiele innych przede mną ja tez zadaje sobie pytanie czemu winne jest takie bezbronne, "zaprogramowane" na miłość maleństwo. Los jest okrutny skoro maleńki człowiek pojawia się przez lekkomyślność swoich rodziców, nie jest tolerowany, nie jest kochany, nikt o niego nie dba, nikt go nie chce, a przecież on nie miał an to żadnego wpływu. Być może nawet kiedy urośnie, nabierze świadomości, a nadal będzie traktowany jako zbędny dodatek i przykry obowiązek to samo będzie sobie myślało, że lepiej było się nie urodzić, nie istnieć...
Nie mogę się pogodzić z tym, że rodzicami zostają ludzie tak skrajnie nieodpowiedzialni i kompletnie bez serca, że nawet nie mogą ulżyć sobie i swoim dzieciom i po prostu je oddać. Sami wyzbyliby się kłopotu, a dzieciom podarowałyby nowy dom i lepsze życie.

294

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Oddaj je... Znajdzie lepszą rodzinę, kogoś kto go pokocha... Sama zobacz jak patrzysz egoistycznie martwisz się czy znajomi się od Ciebie nie odwrócą, a nie czy z Maluszkiem bd dobrze...

295

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

nie mam zamiaru tutaj nikogo osadzac, ale OSOBISCIE nie rozumiem jak można NIE KOCHAC własnego dziecka:( jest to mega smutne co piszesz.... natomiast szanuje Cie za to ze masz odwage o tym pisać, ze jesteś na tyle lojalna ze chcesz oddac do adopcji niż tak jak inne wyrodne matki np. ZABIC.... moim zdaniem poradziłabym abys udala sie do specjalisty, który z Toba porozmawia, poza tym poczekalabym az dziecko trochę podrośnie, az zacznie mowic, zobaczysz ze jak powie do Ciebie "mamusiu" "kocham Cie" to serce Ci zmięknie i pokochasz go... TO JEST CZESC CIEBIE SAMEJ.... kiedyś będziesz zalowac swojej decyzji, wiem to na pewno.... ale wtedy Twoje dziecko może nie chcieć już Ciebie znac:( zastanow sie bo to powazna decyzja... dziecko jak jest male, potrafi wkurzyc, sa chwile kiedy ma sie wszystkiego dość, kiedy jest sie zdolowanym, nie wyspanym, wkurwionym! ale uwierz mi ze z czasem jest coraz latwiej... a kiedy dziecko podrośnie i powie Ci KOCHAM CIE MAMUSIU to wtedy sama sie przekonasz ze warto było przeczekać swoje..... sad

296

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Jesteś dobrą dziewczyną jednak masz jakieś uczucia  umiesz kochać jak piszesz , zostałaś bardzo skrzywdzona i p0niżona przez swojego chłopaka odebrał Ci osobowość dlatego całą złość i nienawiść przelałaś na dziecko do tego stopnia że go nienawidzisz w ten sposób mścisz się na swoim byłym nieświadomie a kto cierpi jak zwykle niczemu nie winna osóbka dziecko , dziwię się twojej mamie że ma takie podejście do tego wszystkiego przecież to jej wnuk dziwna kobieta .

297

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
mola633 napisał/a:

Jesteś dobrą dziewczyną jednak masz jakieś uczucia  umiesz kochać jak piszesz , zostałaś bardzo skrzywdzona i p0niżona przez swojego chłopaka odebrał Ci osobowość dlatego całą złość i nienawiść przelałaś na dziecko do tego stopnia że go nienawidzisz w ten sposób mścisz się na swoim byłym nieświadomie a kto cierpi jak zwykle niczemu nie winna osóbka dziecko , dziwię się twojej mamie że ma takie podejście do tego wszystkiego przecież to jej wnuk dziwna kobieta .

iga736282 Co się dzieje ? ostatni twój wpis jest sprzed roku .

298

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Zupełnie przypadkowo trafiłam na ten post...chciałam się zapytać, jak autorka posta, Iga radzi sobie z maleństwem? Minęło sporo czasu od tego posta, jednak życie toczy się dalej...Pozdrawiam

299

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
gojka102 napisał/a:
daria1345 napisał/a:

Czytam to i lzy mi leca jak sobie pomysle o tym dziecku.. Jetes pewna ze chcesz to zro ic pomysl o tym jak ono sie czuje ze to ty jestes dla niego najwazniejsza ze tylko ty sie liczysz ze ono potrzebuje ciebie i twojej milosci.
Jak poswiecisz mu troche czasu zobacuysz ze bedzie inaczej

Lepiej pomyśl o tych dzieciach niekochanych przez matki,katowanych,wyrzucanych z balkonu,przypalanych żelazkiem,podduszanych poduszką by nie płakały,o tych gwałconych za przyzwoleniem matek przez ich partnerów, o maltretowanych psychicznie i fizycznie przez te najważniejsze dla nich osoby.
Jak chcesz,dam Ci namiary na takie dzieciaki to i popłaczesz sobie a może jako dobra samarytanka pokochasz któreś i zaadoptujesz?

dobrze napisane, z nawiedzonymi trzeba krótko i na temat.

300

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dzień dobry,
Jestem bardzo poruszona opisaną historią i ciekawa, jak się ona zakończyła. Jestem pisarką i dziennikarką i chętnie nawiązałabym kontakt z Igą.
Jestem na Facebooku.
Pozdrowienia,
Joanna Jagiełło

301

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga, zagladasz jeszcze czasami? Napisz jak potoczyło się Twoje życie.

Posty [ 261 do 301 z 301 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026