netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Myślę o oddaniu dziecka...

300 odpowiedzi105 518 wyświetleńzałożony przez iga736282, 07.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 301 ]

1

Temat: Myślę o oddaniu dziecka...

Piszę to tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać? Jestem matką rocznego dziecka i jestem okropnie nieszczęśliwa. Nie lubię swojego dziecka i wiem, że ze swoimi odczuciami jestem odosobniona. Myślę o oddaniu dziecka do adopcji jednak potwornie się boję, że przez to stracę rodzinę, znajomych? Boję się, że nie będę miała już tu życia i będę musiała gdzieś wyjechać i wszystko zostawić za sobą. Co robić?

2

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Piszę to tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać? Jestem matką rocznego dziecka i jestem okropnie nieszczęśliwa. Nie lubię swojego dziecka i wiem, że ze swoimi odczuciami jestem odosobniona. Myślę o oddaniu dziecka do adopcji jednak potwornie się boję, że przez to stracę rodzinę, znajomych? Boję się, że nie będę miała już tu życia i będę musiała gdzieś wyjechać i wszystko zostawić za sobą. Co robić?

Podziwiam Cię za Twoją decyzję. Moim zdaniem to akt miłości dla własnego dziecka. Lepiej oddać do adopcji wiedząc, że będzie mu lepiej niż skazywać je na ciężki los bycia z kimś kto jego nie chce. Radzę jednak porozumieć się z psychologiem bo decyzja jest nieodwracalna.

3

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Mimo że brzmi to jakoś wynaturzenie,jak to wiele ludzi moze stwierdzić(ja nie) to podzielam opinie Piotra.Nie ma nic gorszego jak dziecko bedące przy matce,ktora je nie kocha,a dziecko to czuje,i to doskonale,.Wylewanie swoich frustracji na dziecku i traktowanie je jak balast w swoim życiu o wiele bardziej wyrządzi krzywde istocie ,ktora na świat sie nie prosiła..
Nie kazdy na matke sie nadaje i tego nie da sie nauczyc,nie da sie nauczyc i zmusic do kochania wlasnego dziecka,to trzeba czuć.Wiele slyszymy okrucienstw wobec dzieci co sie dzieje,i  jakie piekło mają w 4 scianach,to jest własnie przyklad że nie wszystkim kobietom naturalnie przychodzi milosc do wlasnego  dziecka,zamaist tego bywa nienawisci,żal ,gniew i sfrustrowanie jego osobom,jego obecnoscią,towarzyszy rozraznienie,bo nie ma co ukrywać,duzo trzeba siebie posiwecic i całkowicie do pewnegop etapu jego zycia,swoje zycie pod jego dostosować
Im mniejsze dziecko tym bedzie lepiej jak podejmiesz odpowiednią decyzje,to co rozum ci podpowiada.Żadne kursy,szkolenia,poradniki nie zmienią twojego stosunku do dziecka jeśli tego bezwarunkowo nie czujesz.
Ja dlatego nie mam biologicznych dzieci bo dobrze wiem i znam siebie jaki mam stosunek do małych dzieci i mój zespoł cech charakteru,wad całkowicie wyklucza mnie z roli matki dziecka do pewnego wieku.Moj maz ma dziecko,ale zamieszkałam z nimi kiedy to był wiek szkolny dziecka,to zmienia postać rzeczy,bo nie ma co porównywac szkolniaka do niemolęcia czy 2 latka,który potrafi do niewyobrazalnych nerwow i skrajnosci doprowadzic:/
Ja nie bede cie odwodzić od twojej decyzji jaką masz zamiar podjąć.Człowieka psychika to nie pamiec komputerowa,którą mozna zaprogramować,zmusić do niczego sie nie,tym bardziej do milosci

4

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

W przeciwieństwie do Ojcapiotra, nie podziwiam tej decyzji bo tu nie ma nic do podziwiania. Nie widzę też w poście Autorki miłości do dziecka - wręcz przeciwnie.

Ale właśnie z powodu tego co napisałam wyżej, zgadzam się z dalszą częścią wypowiedzi Ojcapiotra.
Decyzji nie podziwiam, ale ją popieram.
Słusznie też Autorko wskazano Ci kontakt z psychologiem. Musisz mieć do końca świadomość wagi tej decyzji i jej nieodwracalności.

5

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Smutne, a jakze prawdziwe:-( Nie napisałas nic o rodzinie...ktoś Ci pomaga w wychowywaniu maluszka? Rowniez nie zamierzam przekonywać do czegokolwiek, wiem jednak, w jakie skrajne nastroje popada człowiek i jakie towarzyszą mu uczucia, kiedy z codziennością zmaga się sam na sam...

6

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Pomaga mi moja mama czasami ale to nie rozwiązuje problemu..

7

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Z dnia na dzień problem się nie rozwiąze:-(

Pogadałabym z kimś życzliwym, jednak ze specjalistą(psycholog, psychiatra).

Roczne dziecko jest absorbujące do granic wytrzymalości i nie ma z nim takiej interakcji, jak z czterolatkiem chociażby. Może to w tym tkwi problem? Że masz już dość?

A ojciec dziecka? Przepraszam, ze pytam....

8

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

To nie jest tak, że ja dopiero teraz tak myślę. Ja nigdy dzieci nie lubiłam, gdy byłam w ciąży chciałam poronić ale się nie udało a później jeszcze bardziej się skomplikowało... Na początku ojcu dziecka zależało ale chyba jedynie na tym, że widział, że ta cała sytuacja mnie dobija, teraz się w ogóle nie interesuje.

9

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Wiesz, ja gdybym miała podjąć decyzję taką jak ty, może najpierw poprosiłabym kogoś z rodziny, aby dziecko zabrał do siebie na jakiś czas, a po to bym to zrobiła, aby sprawdzić co będę czuła, jak go nie będzie, czy będę tęsknić za nim, czy się cieszyć z powodu, że go nie ma?

10

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

A nie możesz oddać dziecka ojcu? Jeśli zrzekniesz się praw do dziecka, to przecież przejdzie ono do niego, nie do adopcji.

11

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Zanim podejmiesz decyzję idź do psychologa, bo nieraz się zdarza, że matki przytłoczone różnymi problemami itp nie potrafią kochać dziecka czy nawet ogólnie mają uraz do dzieci.

Ile masz lat? Może nie dojrzałaś jeszcze emocjonalnie do macierzyństwa?

12

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Kiedy moja mama jest z dzieckiem i ja gdzieś wyjdę z domu to nie jestem później w stanie do tego domu wrócić. Płacze całą powrotną drogę na myśl, że w domu czeka mnie dziecko i opieka nad nim a tego nienawidzę? Czasami nie wracam do domu. Włóczę się wtedy nawet kilka dni wszędzie, nie śpię, nie jem?Ostatni tak się załatwiłam aż miałam zapalenie płuc. Oficjalnie dziecko nie ma ojca, dziecko nosi moje nazwisko, figuruje brak ojca w papierach więc dziecko nie pójdzie do niego. Ja już mu chciałam dziecko oddać, kazał mi się odwalić...  Mam 28 lat.

13

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

To sobie pokomplikowałaś życie... Zdecydowanie nie jest to normalna reakcja, skonsultuj się ze specjalistą bo się zamęczysz. Jesteś przeciążona. Każde dziecko ma ojca, za łatwo dałaś za wygraną, to wasze wspólne dziecko a ten koleś się dobrze ustawił. Płaci alimenty?

14

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

To nie jest tak, że ja dopiero teraz tak myślę. Ja nigdy dzieci nie lubiłam, gdy byłam w ciąży chciałam poronić ale się nie udało a później jeszcze bardziej się skomplikowało... Na początku ojcu dziecka zależało ale chyba jedynie na tym, że widział, że ta cała sytuacja mnie dobija, teraz się w ogóle nie interesuje.

Jakoś się jednak stało, że w ciążę zaszłaś.
Ja to czytam, jakbym była naćpana.
Skoro nigdy nie lubiłaś dzieci, to czemu postąpiłaś tak, że w końcu urodziłaś dziecko? Że w ogóle plemnik dotarł do Twojej komórki jajowej?
Jak się wie, że się dzieci nie lubi i nie chce, to się robi tak, żeby dziecko nie powstało. Nie żyjemy w średniowieczu.
Tyle par marzy o posiadaniu maleństwa, a akurat musi się maleństwo trafić osobie, która go nie chce.
Czemu dziecka nie oddałaś od razu po urodzeniu do adopcji?
I jak je chcesz oddać, to je oddaj lepiej jak najszybciej, bo jak za kilka lat to zrobisz, to dziecko skrzywdzisz jeszcze bardziej.
Faktycznie, psycholog się tu przyda. Nie piszę tego złośliwie, ale po prostu widzę, że masz problemy.

15

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie płaci alimentów. I nie chce żeby teraz płacił, jak chce mi zrobić przysługę i poczuć się do odpowiedzialności - niech zabierze dziecko. Ciąża to wpadka podczas stosowania plastrów. To jest skomplikowane. Po urodzeniu dziecka chciałam je od razu oddac ale jego ojciec... Kochałam go i prawda taka że byłam od niego całkowicie uzależniona. Byłam bez pracy, pieniędzy, nie miałabym gdzie pójść więc robiłam to co kazał a kazał mi dziecko zatrzymać. Choć teraz wiem, że to było tylko dlatego, że widział, że mnie boli to a on lubował się w tym, że cierpię. Długa historia.

16

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

To straszne. Co za pajac z tego Twojego ex!

Nie ma co czekać, im szybciej oddasz tym lepiej. I ważne, że do adopcji, nie do domu dziecka.

Trzymaj się ciepło.

17 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-08 01:49:05)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Artemida napisał/a:

To straszne. Co za pajac z tego Twojego ex!

Nie ma co czekać, im szybciej oddasz tym lepiej. I ważne, że do adopcji, nie do domu dziecka.

Trzymaj się ciepło.

A może niech sprzeda...Jeszcze będzie miała z tego zysk!

Kurczę, Artemido. Jesteś dojrzałą kobietą i w temacie o oddaniu dziecka współczujesz Jego matce, która chce swoje dziecko oddać?
Traktujecie Je, jakby było jakąś niepotrzebną zabawką.

Owszem ten facet to kretyn, ale nie pochylajcie się nad Igą. Ona potrzebuje pomocy lekarza psychoterapeuty.

Dobrze, że nie przyszło Ci do głowy, Igo, to co wymyśliła matka Madzi z Sosnowca.

A co do adopcji, to chyba procedura jest taka, że dziecko i tak trafi najpierw do domu dziecka, gdzie ma czekać na rodzinę.

W każdym razie ja Ci życzę Iga tego, ażebyś mądrze postąpiła.

Szkoda, że rok temu nie pomyślałaś o oddaniu dziecka. Nie chciałaś potomstwa, to trzeba było od razu działać.

18

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

To takie smutne, ze lzy w oczach sie kreca.
Biedne dzieciatko, na swiat sie nie prosilo, a teraz musi zyc z matka ktora je nie chce...jak straszne jest zycie.
Zdajesz sobie sprawe iga ze jak nie kochasz swojego dziecka, to nie jestes dla niego dobra matka?
Oddaj je do adopcji, jest malutkie i zapomni o tobie.
Sa ludzie co pragna dziecka i nie moga go miec, napewno obdarza je miloscia i opieka.

I przestan byc taka egoiska, boisz sie ze stracisz rodzine jak oddasz dziecko, alez wielkoduszna jestes, szkoda ze tylko dla siebie.
Pomysl ze to malenstwo tez by chcialo miec rodzine, ty nia nie jestes wiec podejmij decyzje i przestan myslec tylko o swoich wygodach, tu chodzi o zycie dziecka a nie o ciebie, ty mialas matke...

Brak mi slow, egoizm, gowniarstwo i glupota, przepraszam ale nerwy puszczaja.

19 Ostatnio edytowany przez iga736282 (2012-10-08 07:45:07)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Owszem, dziecko nie prosiło się na świat ALE ja też o dziecko nie prosiłam. I właśnie dlatego, że czasami już mnie nachodzą myśli aby dziecku coś zrobić i mieć spokój więc chce je oddać bo nie chce skończyć w więzieniu przez jakieś dziecko. I tak, martwię się o swoich bliskich bo ich kocham a dziecka nie. Przykro mi ale tak jest. I wolę być w takim razie egoistką ale szczęśliwą.

Ja naprawdę się starałam, starałam się być dobrą matką, starałam się być choć poprawną matką ale nie wyszło. Przy mnie dziecko nie ma ani miłości, ani czułości, wszystko robione na odwal, wszystko na siłę, wszystko po to aby mieć spokój. Dla mnie ten rok był najdłuższym i najstraszniejszym rokiem w moim życiu. I chyba jeśli miałoby się coś zmienić to już dawno by się zmieniło. Chciałabym aby to inaczej wyglądało ale nie wygląda a boję się,że  z dnia na dzień będzie coraz gorzej.

W związku z dziecka ojcem byłam bardzo nieszczęśliwa ale ślepo zakochana. Przez ten związek wielu ludzi się ode mnie odwróciło, głównie za sprawą partnera który traktował mnie jak swoją własność. Dopiero niedawno odzyskałam część ludzi którzy znaczą dla mnie bardzo wiele i teraz boję się, że znów ich stracę.

20

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

iga736282,
proszę, idź do psychiatry.
Idź, by przed podjęciem ewentualnej decyzji o oddaniu dziecka do adopcji, wykluczyć depresję poporodową (może ona trwać bardzo długo).

21

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Ty naprawdę nie kochasz swojego dziecka;(
Idź do psychologa on Ci pomoże.Odpocznij od maleństwa na kilka dni może poczujesz coś.Decyzji będziesz żałowała za jakiś czas jeśli oddasz dziecko,bo w głowie mi się nie mieści że matka może nie kochać swojego dziecka.Sama czasem jestem zmęczona i chce by mała pojechała do babci na dzień dwa , ale u mnie jest tak że maleńka moja nie zdąży wejść do auta bo ja już płaczę z tęsknoty na samą myśl że nie będzie przy mnie.
Urodziłam w młodym wieku ale daję sobie radę raz lepiej raz gorzej, przemyśl to proszę!;)
Gdybym nie miała dziecka to zbeształabym Cię ale mam je i wiem, że  nie raz mam dość wszystkiego.Ale ten uśmiech wynagradza wszystko smile

22

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
sAmOtnA172 napisał/a:

Ty naprawdę nie kochasz swojego dziecka;(
Idź do psychologa on Ci pomoże.Odpocznij od maleństwa na kilka dni może poczujesz coś.Decyzji będziesz żałowała za jakiś czas jeśli oddasz dziecko,bo w głowie mi się nie mieści że matka może nie kochać swojego dziecka.Sama czasem jestem zmęczona i chce by mała pojechała do babci na dzień dwa , ale u mnie jest tak że maleńka moja nie zdąży wejść do auta bo ja już płaczę z tęsknoty na samą myśl że nie będzie przy mnie.
Urodziłam w młodym wieku ale daję sobie radę raz lepiej raz gorzej, przemyśl to proszę!;)
Gdybym nie miała dziecka to zbeształabym Cię ale mam je i wiem, że  nie raz mam dość wszystkiego.Ale ten uśmiech wynagradza wszystko smile

Nie, psycholog tu nic nie da, to naprawdę musi być specjalista. Wielokropek ma rację. Trochę się uniosłam w swoim poście, ale zdenerwowało mnie, że Artemida, która jest dojrzałą kobietą, napisała to, co napisała.

Też mi to wygląda na depresję poporodową, ale niestety nie jestem lekarzem, więc też zasugeruję Autorce, ażeby udała się do psychiatry, nie tyle dla swojego dobra, co dla dobra dziecka.

Moja mama ma koleżankę, która czekała wraz z mężem na swoje pierwsze dziecko. Urodziła je, cieszyła się, ale po trzech miesiącach okazało się, że jest znowu w ciąży, czego nie planowała. Drugiego dziecka długo nie kochała. Wręcz chciała, żeby ono zniknęło, denerwowało ją ono. Przytłoczona była też obowiązkami. Skorzystała z pomocy psychiatry i teraz ma dwójkę dorosłych już dzieci, które są wspaniałymi ludźmi. I nieraz ma wyrzuty sumienia, gdy obserwuje młodszą pociechę. Ale to była depresja poporodowa.

23

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Droga autorko - podziwiam Cię za to, że umiesz w taki sposób myśleć. Niech nikt nie zrozumie mnie źle. Samo to, że uważasz, iż nie jesteś w stanie dać mu miłości na jaką zasługuje i pragniesz dla niego rodziny, lepszej rodziny, która da mu to czego Ty nie możesz lub nie jesteś w stanie to niezłe posunięcie (ja nigdy nie umiałabym oddać dziecka). Jednakże...czy zdajesz sobie sprawę, że Twoja pociecha może nigdy nie znaleźć rodziny? W dzisiejszych czasach w Domach Dziecka znajduje się wiele dzieci, które nigdy nie znalazły "zainteresowanych" rodziców. Czy właśnie takiego losu pragniesz dla własnego dziecka? Pomijam tutaj uczucie miłości itp, ale na pewno chcesz dobrze. Zastanów się czy właśnie oddanie do adopcji, która może nie mieć miejsca jest odpowiednim rozwiązaniem (bo np nie znalazłaś odpowiednich rodziców)? Jesteś młodą osobą, z czasem możesz zmienić światopogląd do tej sprawy a nawet gdybyś oddała dziecko do adopcji po latach miałabyś do siebie żal, a dziecko do Ciebie.

Jak to się mówi - matka to zawsze matka wierzę, że z pomocą bliskich będziesz w stanie zająć się dzieckiem. Miłość i oddanie może przyjść z czasem, bo nie zawsze zaraz po urodzeniu pociechy dostajemy tzw matczyną miłość. Twoje podejście do dziecka wynika przede wszystkim z tego, że będąc w ciąży nie chciałaś dziecka, temu sama je od siebie odsuwasz, na siłę. Sytuacja z ojcem dziecka dodatkowo przyczyniła się do takiego poglądu. Nakręcasz się!! Ale przecież zawsze możesz spróbować czegoś innego - niech adopcja będzie ostatnim sposobem możliwym do realizacji. Porozmawiaj z własną matką na ten temat, przyznaj się, że masz trudne chwile.

Idź do specjalisty, poradź się kogoś wink My tutaj owszem wyrazimy swoje zdanie, ale nie mamy prawda decydować za Ciebie. Zrobisz jak uważasz smile Jednakże osobiście wolałabym abyś udała się do specjalisty, rozważyła inne wyjścia "awaryjne" tej sytuacji.

24

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Tylko że depresja poporodowa nie zaczyna się przed ciążą, przed urodzeniem dziecka a ja dzieci nie lubię od zawsze. Ale zrozumcie że ja nie mogę zatrzymać dziecka... Gdy dziecko płaczę mam mu ochotę tak po prostu wlać, uderzyć aby wreszcie się zamknęło. Ja nie noszę dziecka, nie przytulam, po przewinięciu i nakarmieniu odkładam do łóżeczka, wsadzam stopery do uszu i tyle. W nocy także nie wstaję do niego bo mi się po prostu nie chce, wolę się wyspać. Ja się boję że pewnego dnia nie wytrzymam i faktycznie coś dziecku zrobię bo go nie cierpię, nie lubię, wręcz nienawidzę. Ja nie chce skończyć jak wiele matek które miało dość dzieci a nie miało odwagi ich oddać - w więzieniach. Mówiłam mamie o tym co czuję ale ona tego nie rozumie. Twierdzi, że lepiej dziecku z matką choćby matka miała by być najgorsza i dziecko zabić. WIęc wiem że nie zrozumie mojej decyzji o oddaniu dziecka..

25

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Rozumiem, że nie kochasz swego dziecka.
Rozumiem, że ostatni rok był dla Ciebie koszmarem.
Rozumiem, że tęsknisz do życia bez obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka.

Namawiam Cię jednak do wizyty u psychiatry (nie trzeba mieć żadnego skierowania).
Namawiam, byś decyzję o adopcji podjęła po spotkaniu z psychiatrą.
Namawiam, byś po pewnym czasie nie żałowała swej decyzji.



By być dobrze zrozumianą. Nie jestem przeciwną adopcji. Nie oskarżam Cię o nic.

26

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Witaj , no faktycznie masz problem...
Jak chcesz oddać dziecko to może porozmawiaj z rodziną, nie tylko z matką, przecież chyba masz jakieś ciotki, wujków kuzynów, jakaś dalsza rodzina, która by wzięła Twojego synka jako rodzina zastępcza, a Tobie by zawiesili prawa. Bo wiedz o tym, że to co czujesz teraz do swojego dziecka nie koniecznie za rok, dwa, trzy będziesz czuła... Wszystko w Twoich uczuciach może się zmienić. A jeżeli zdecydujesz się na adopcję to już nigdy go nie zobaczysz, w przypadku rodziny zawsze będziesz mogła go zobaczyć, czy choćby starać się o odzyskanie praw do niego, kiedy Twoja sytuacja emocjonalna się poprawi...

27

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Jaga Baba07 napisał/a:

Kurczę, Artemido. Jesteś dojrzałą kobietą i w temacie o oddaniu dziecka współczujesz Jego matce, która chce swoje dziecko oddać?
(...)
to trzeba było

Tak, współczuję. Sama czasem myślałam że dostanę kota, jak byłam tylko z dziećmi, ex pracował (ale tak nieefektywnie, że nie miałam ani grosza), Mama daleko, teściowa blisko ale zajęta swoimi sprawami. A przecież ja dzieci pragnęłam i kochałam nad życie. Mimo to czasem byłam naprawdę w złym stanie - zwłaszcza gdy nie mogłam nadążyć, rozdwoić się i musiałam wybrać którym się zająć bo dwa piszczące maluchy potrzebowały mnie natychmiast. Mogę sobie wyobrazić koszmar, gdy się dziecka nie chciało i nie ma w matce gotowości opiekowania się 24/7.

Nie chcę, żeby się powtórzyła sytuacja Madzi. Dlatego im szybciej tym lepiej.

Słowa "trzeba było", wybacz Jago, wywołują u mnie agresję. Czas płynie w jedną stronę. Iga wie, że trzeba było, ale wtedy nie myślała jasno. Mówienie jej tego teraz jest niepotrzebną krytyką, niczego nie poprawiającą. Wierzę, że nie takie były Twoje intencje; podoba mi się Twoje zdecydowanie konkretne podejście.

Wiem, że istnieje inne rozwiązanie. Gdyby nagle pojawił się w życiu Igi święty mąż (w sensie mężczyzna, niekoniecznie zaraz ślub), który kochałby Igę i maleństwo, odciążył Igę i dał jej szacunek, miłość i troskę, Iga by odżyła i mogłoby się okazać, że dziecko jest ok, a za jakiś czas że je kocha nad życie. Ale gdzie znaleźć świętego? Mój nie jest do wzięcia.

Mężczyźni nie wiedzą, jak bardzo są nam potrzebni. Kobiety nie wiedzą (do chwili, gdy nastąpi katastrofa), jak bardzo ważne jest właściwe wybranie partnera. Wszyscy mówią, że jesteśmy ZBYT wybredne (ja mówię, że za mało) a potem cierpi dziecko, którego jedyną wina jest pojawienie się nie w porę i kobieta, której wyprano mózg.

28 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-10-08 11:19:37)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Rozumiem Cie. Tez dzieci nie lubie i nie umiem sobie wyobrazic opiekowania sie niemowlakiem.

Z drugiej strony, depresja poporodowa jest w Twojej sytuacji duzym podobienstwem. Skontaktuj sie z psychiatra. Wtedy bedziesz mogla podjac racjonalna decyzje, ktorej w przyszlosci nie bedziesz zalowac.

29 Ostatnio edytowany przez iga736282 (2012-10-08 11:55:47)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Do lekarza u mnie trzeba czekać 2 miesiące na nfz i miesiąc prywatnie... czuję że nie mam tyle czasu.
A w ośrodkach adopcyjnych sa jacyś psychologowie? Może tam poszłoby szybciej?

30

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Do psychiatry mozna isc bez skierowania i z wlasnego doswiadczenia wiem, ze wcale czekac nie trzeba (mialam depresje). Znajdz najblizsza przychodnie psychiatryczna/ poradnie zdrowia psychicznego (zwykle doczepiona do szpitala psychiatrycznego) i sie zarejestruj. Konsultacja powinna byc za darmo, w ramach NFZ.

31

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Jak pytałam to mi powiedziano, że najbliższy wolny termin to 3 lgrudzień, wcześniej nie ma szans a ja nie chce i nie mogę tak długo czekać...

32

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

To jest pomysł. Możesz pójść do ośrodka adopcyjnego i tam wyjaśnić swoją sytuację - na pewno będą o nią pytać.

33

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga bądź teraz odpowiedzialna i załatw sprawę przez ośrodek adopcyjny. Tam przy zrzekaniu się dziecka będziesz mogła skorzystać z porady psychologa.
Dodatkowo pomoc psychologiczną możesz uzyskać darmowo w Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie.

Prowadzą tam też szkolenia na rodziców zastępczych więc mogła byś od nich uzyskać informację gdzie masz iść z dzieckiem , jakie dokumenty załatwić. Poza tym jest tam tez darmowy radca prawny.

Wiele par czeka na dziecko, pomyśl możesz dać swojemu dziecku lepszy start, bez stawania się morderczynią.
Jesli idziesz gdzieś a w rejestracji słyszysz za dwa miesiące wizyta to powiedz wyraźnie nie wytrzymam do tej pory, musicie mi pomóc.

Każdy lekarz mimo kolejek i pacjentów ma też zawsze miejsce i czas na przypadki nagłe, ciężkie.

Ja też szukałam zrozpaczona u kresu sił psychiatry, poszłam do gabinetu w kolejkę o 6 rano, czekałam do 9 i dostałam uwaga 72 numerek.
Ręce mi opadły ale wiedziałam że jeśli wrócę do domu to stanie się tragedia.Czekałam .

Jeśli naprawdę chcesz pomóc sobie i dziecku to nie czekaj, zacznij działać. Zgłoś się do lekarza nawet pierwszego kontaktu powiedz że nie dajesz już rady masz myśli złe, że na wizytę u psychiatry długo sie czeka  a ty nie wytrzymasz. On może wypisać ci takie skierowanie z wskazaniem do szybkiej interwencji, wtedy psychiatra przyjmie cię szybko.

Nie chcesz psychiatry to idz do PCPR  lub do radcy i spytaj o procedury  zrzekania się.

W między czasie szukaj dla siebie pomocy u lekarza. Nawet jeśli się zrzec praw do dziecka masz jeszcze 6 tygodni by wszystko odwołać.

Oddanie dziecka to nie tylko akt poddania się a przede wszystkim akt odwagi by nie zabijać a dać sobie i dziecku możliwość na życie.

34

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Załatw tę sprawę jak najprędzej. Tak jak poprzedniczki radzą, zgłoś się do ośrodka adopcyjnego tam Ci pomogą. Nie męcz już siebie i dziecka, ono nie zasługuje na takie traktowanie, to był twój błąd i teraz musisz go naprawić. Szkoda, że tak mało "matek", które skrzywdziły już swoje dzieci zdecydowało się na taki krok jak ty.

35

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Są w ośrodkach adopcyjnych. W jakim mieście?

36

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Tylko że depresja poporodowa nie zaczyna się przed ciążą, przed urodzeniem dziecka a ja dzieci nie lubię od zawsze. Ale zrozumcie że ja nie mogę zatrzymać dziecka... Gdy dziecko płaczę mam mu ochotę tak po prostu wlać, uderzyć aby wreszcie się zamknęło. Ja nie noszę dziecka, nie przytulam, po przewinięciu i nakarmieniu odkładam do łóżeczka, wsadzam stopery do uszu i tyle. W nocy także nie wstaję do niego bo mi się po prostu nie chce, wolę się wyspać. Ja się boję że pewnego dnia nie wytrzymam i faktycznie coś dziecku zrobię bo go nie cierpię, nie lubię, wręcz nienawidzę. Ja nie chce skończyć jak wiele matek które miało dość dzieci a nie miało odwagi ich oddać - w więzieniach. Mówiłam mamie o tym co czuję ale ona tego nie rozumie. Twierdzi, że lepiej dziecku z matką choćby matka miała by być najgorsza i dziecko zabić. WIęc wiem że nie zrozumie mojej decyzji o oddaniu dziecka..

Według mnie to jest ewidentny post,ktory pokazuje że kobieta nie jest wstanie zmusic sie do milosci do dziecka bo sie nie da.Niech lepiej zapewni mu jakąs odpowiednia opieke,zanim znowu w mediach przeczytamu o tragedi. Człowiek bywa nieobliczalny gdy do kogos zywi sie jawną nienawisc, awersje, i ja nie wierze  w to że stanie sie cud.Psychika czlowieka to nie autorobotyka,gdzie usterke sie w niej usuwa i wszystko cacy, tak nie jest
To że tutaj wypowiadające sie w trakcie nerwów nie mają agresywnych zachowan to nie znaczy ze kazdy tak panuje nad sobą,i opieram sie tu jawnie na wypowiedziach autorki.Jestem nadal zdania że dziecku wcale fajnie nie jest przy tak znerwicowanej matce

37

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
mostwanted25 napisał/a:

Załatw tę sprawę jak najprędzej. Tak jak poprzedniczki radzą, zgłoś się do ośrodka adopcyjnego tam Ci pomogą. Nie męcz już siebie i dziecka, ono nie zasługuje na takie traktowanie, to był twój błąd i teraz musisz go naprawić. Szkoda, że tak mało "matek", które skrzywdziły już swoje dzieci zdecydowało się na taki krok jak ty.

Czy piszac " błąd " mialas na mysli to dziecko? Chyba niezbyt uwaznie przeczytalas posty Igi.Ona sie zabezpieczala przed ciaza( plastry) a jak wiadomo, jak inne metody antykoncepcyjne, nie daja 100% pewnosci ze sie w ciaze nie zajdzie.

Jak latwo niektorym przychodzi powiedzienie "oddaj".
Mozliwe jest, ze dziewczyna na depresje poporodowa a juz napewno jest przytloczona tym wszystkim co ja spotkalo i nie potrafi sie odnalezc, nie widzi sensu w macierzynstwie. Zdecydowala sie tu napisac bo moze nie ma w pobliżu nikogo, kto jej problemy dostrzega, kto moglby ja pokierowac do specalisty albo zwyczajnie nie ma z kim porozmawiac.

Igo, mam nadzieje ze udasz sie do specjalisty, ze uda Wam sie wspolnie wybrnac z tej sytuacji.
Powodzenia i trafnych decyzji Ci zycze.

38 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-09 15:01:40)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czytam wybiórczo twoje posty, ale na samą myśl co to dzieciątko czuje to mnie serce boli. Pomyśl o tym czy chciałabyś, aby twoja mama jak byłaś mała nie przytulała cię, miała ochotę ci przywalić? Boisz się, że stracisz rodzinę i przyjaciół, to jednak na czymś ci zależy. Ja też nie lubię dzieci, nigdy się nimi nie zajmowałam, jak zaszłam w ciążę to nienawidziłam tego stanu, rzygać mi się chciało na widok szczebioczących do brzucha ciężarnych i uwierz mi do białej gorączki doprowadza mnie moje dziecko, które marudzi, czy płacze. Ale ono płacze, bo coś chce ci przekazać, może samo "mamo przytul mnie, boję się". Czasami moje dziecię tak mi dawało popalić w nocy, że ze zmęczenia widziałam już najgorsze scenariusze, nie raz chciałam go szarpnąć, uderzyć,nie raz przez zęby cisnęłam słowa, że go nienawidzę i zniszczył mi życie. jednak robiłam jedną rzecz, zamykałam się w łazience wyłam jak szalona i wracałam walczyć dalej...raz zabolało mnie jako matkę, kiedy wstało po raz 10ty w nocy ściągnęłam go z brzucha i odwróciłam się, moje dziecko przekręciło się na brzuszek i zaczęło moją rękę ciągnąć i ją tulić do swojej twarzy, możesz wierzyć czy nie, wtedy po 5 mies. życia z dzieckiem poczułam się matką, pokochałam je tak jak powinnam pokochać o wiele wcześniej..Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia, ryczę po nocach, że co ja narobiłam, mam teraz nerwowe dziecko, bardzo absorbujące..każdego dnia żałuje słów, kłótni z partnerem przy dziecku.
Ty musisz po prostu dojrzeć. Tak jak ja musiałam dojrzeć, do bycia matką, mimo to nie chcę mieć więcej dzieci. Powiedz o wszystkim swojej mamie, nikt inny cię nie zrozumie jak inna matka. Powiedz jej wszystko o swoich obawach o tym jak się czujesz..Dobrze ci radzą dziewczyny idź do psychiatry, wyżal się przyjaciółce. Ale też spójrz inaczej na to dziecko. Nie wiesz jaki to dla niego ból kiedy ty go odłożysz on płacze a ty jesteś głucha na jego wołanie...Nie potępiam twojej decyzji, ale czasami warto powalczyć i spróbować zaakceptować to dziecko. Ono cię kocha, ono ci powinno dać siły ! Oddasz do adopcji, może trafić na takich usunięte przez moderatora jak ostatnio co skatowali dzieci..nie wierzę, że jesteś takąusunięte przez moderatora, żeby nie zareagować na to. Trafi na rodzinkę, gdzie tatuś będzie pedofilem i kiedyś to dziecko ciebie odszuka i samo cię zniszczy.
Jesteś zmęczona, wiem jego płaczem, marudzeniem, tym że ciągle coś chce, a ty chcesz spać. Ale jak się troszkę dla niego postarasz to i ono da ci więcej swobody, spać. Zmęczenie daje ci po tyłku i to przekonanie, że nie lubiłaś nigdy dzieci. Ja też nie ! Przysięgam ci, że nigdy żadnego bachorka nie chciałam na rękach mieć, obrzydzały mnie kupy, wymioty, karmienie cycem, ale jak się ma swoje dziecko i w końcu dojrzeje do pewnych decyzji to i zmęczenie nie wydaje się być końcem świata. Ja śpię po 5-6 h na dobę, na własne życzenie, ale jak to się mówi, masz dziecko to teraz wychowaj, zapierdzielaj przy nim ! Nie ma zmiłuj, spania błogiego ! Czasami trzeba się czegoś wyrzec, ale to procentuje na przyszłość, Jeszcze możesz być dumna ze swojego dziecka ! I pokochać je !

Na naszym forum nie tolerujemy wulgarnego języka zatem dostosuj się proszę do tych zasad

39

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie mam dzieci, nie wyobrazam sobie rowniez,ze w tej chwili mialabym je miec, ale jesli to nie depresja poporodowa,to przysiegam, nie rozumiem i niech mnie ktos uswiadomi, jak mozna nie kochac SWOJEGO dziecka?!
Nie przepadac za dziecmi, nie wyobrazac sobie wychowania dziecka w danym wieku-rozumiem, ale takiej sytuacji juz zrozumiec nie moge.
I jeszcze martwic sie bardziej o to, co rodzina powie i jak zareaguje, niz o to gdzie i do kogo trafi wlasne dziecko?jakie bedzie mialo zycie? W glowie mi sie nie miesci cos takiego.
Wizyta u psychiatry i to szybko,zanim dojdzie do tragedii.

40

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

witam was szczeżę nie znosze takich zachowan, tlumaczenia ze jest chora itd. są nie normalne zastanów sie nad tym co ty chcesz zrobić nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji to nie jest przedmiot który oddasz do sklepu i problem z głowy!!!!!!!!wiesz jakie ty masz szczęście ze masz to dziecko nie jedna kobieta chciala by być na twoim miejscu idz na terapie i to szybko zanim zrobisz coś czego bedziesz żałować do konca życie


Na forum piszemy poprawną polszczyzną. Jeśli masz z tym problem, proszę, byś pisząc posty korzystała z pomocy słownika.   Moderatorka Wielokropek

41

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
simpleKarolina napisał/a:
mostwanted25 napisał/a:

Załatw tę sprawę jak najprędzej. Tak jak poprzedniczki radzą, zgłoś się do ośrodka adopcyjnego tam Ci pomogą. Nie męcz już siebie i dziecka, ono nie zasługuje na takie traktowanie, to był twój błąd i teraz musisz go naprawić. Szkoda, że tak mało "matek", które skrzywdziły już swoje dzieci zdecydowało się na taki krok jak ty.

Czy piszac " błąd " mialas na mysli to dziecko? Chyba niezbyt uwaznie przeczytalas posty Igi.Ona sie zabezpieczala przed ciaza( plastry) a jak wiadomo, jak inne metody antykoncepcyjne, nie daja 100% pewnosci ze sie w ciaze nie zajdzie.

Nie nie miałam na myśli dziecka. Rzeczywiście zapomniałam o tym co Iga napisała na temat zabezpieczenia się. I tak, łatwo mi napisać oddaj, bo wolę by te dziecko żyło w godnych warunkach, gdzie będzie KOCHANE i szanowane, niż wychowywane, przez taką kobietę. Chyba sama dokładnie nie doczytałaś co Iga pisała. Dziecko siedzi ciągle samo w łóżeczku, ona nie reaguje na płacz, chodzi ze stoperami w uszach to jest ok tak??? Poza tym napisała, że nie daje już rady i nie wytrzyma czekania, a specjalista chyba nie pomoże jej w ciągu, nie wiem dwóch dni, tylko zapowiada się na długie leczenie. To co wtedy z dzieckiem?????

42 Ostatnio edytowany przez simpleKarolina (2012-10-08 21:33:36)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
aneczka11111 napisał/a:

witam was szczeżę nie znosze takich zachowan, tlumaczenia ze jest chora itd. są nie normalne zastanów sie nad tym co ty chcesz zrobić nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji to nie jest przedmiot który oddasz do sklepu i problem z głowy!!!!!!!!wiesz jakie ty masz szczęście ze masz to dziecko nie jedna kobieta chciala by być na twoim miejscu idz na terapie i to szybko zanim zrobisz coś czego bedziesz żałować do konca życie


Na forum piszemy poprawną polszczyzną. Jeśli masz z tym problem, proszę, byś pisząc posty korzystała z pomocy słownika.   Moderatorka Wielokropek

Aneczka, autorka postu doskonale zdaje sobie sprawe z powagi sytuacji w jakiej sie znalazla, widzi ze sobie nie radzi, szuka tu wsparcia, porady a nie krytyki czy tez oceniania.
Uwazasz, ze to dziecko bedzie szczesliwe przy matce ktora go nie kocha, nie umie i nie chce sie nim zajac? Ktora ma problem sama ze soba( Nie che tu Ciebie, Igo urazic)? Wolisz skazac je na zycie przy takiej matce-niematce, niz dac mu szanse dostac sie do rodziny ktora da mu milosc, bezpieczenstwo, opieke?
Jestem mama, kocham swoje dziecko miloscia niepojeta ale nie wszystkie kobiety sa stworzone do macierzynstwa!

Musisz sobie jeszcze jedno uzmyslowic: Kobieta ktora przejawia takie zachowania jak autorka postu, mozliwe, ze cierpi na depresje poporodowa, badz tez ogolna depresje (ocena nalezy do specjalisty), a to droga Aneczko jest choroba! I nie jest to nic nienormalnego.

43

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Artemida napisał/a:
Jaga Baba07 napisał/a:

Kurczę, Artemido. Jesteś dojrzałą kobietą i w temacie o oddaniu dziecka współczujesz Jego matce, która chce swoje dziecko oddać?
(...)
to trzeba było

Tak, współczuję. Sama czasem myślałam że dostanę kota, jak byłam tylko z dziećmi, ex pracował (ale tak nieefektywnie, że nie miałam ani grosza), Mama daleko, teściowa blisko ale zajęta swoimi sprawami. A przecież ja dzieci pragnęłam i kochałam nad życie. Mimo to czasem byłam naprawdę w złym stanie - zwłaszcza gdy nie mogłam nadążyć, rozdwoić się i musiałam wybrać którym się zająć bo dwa piszczące maluchy potrzebowały mnie natychmiast. Mogę sobie wyobrazić koszmar, gdy się dziecka nie chciało i nie ma w matce gotowości opiekowania się 24/7.

Nie chcę, żeby się powtórzyła sytuacja Madzi. Dlatego im szybciej tym lepiej.

Słowa "trzeba było", wybacz Jago, wywołują u mnie agresję. Czas płynie w jedną stronę. Iga wie, że trzeba było, ale wtedy nie myślała jasno. Mówienie jej tego teraz jest niepotrzebną krytyką, niczego nie poprawiającą. Wierzę, że nie takie były Twoje intencje; podoba mi się Twoje zdecydowanie konkretne podejście.

Wiem, że istnieje inne rozwiązanie. Gdyby nagle pojawił się w życiu Igi święty mąż (w sensie mężczyzna, niekoniecznie zaraz ślub), który kochałby Igę i maleństwo, odciążył Igę i dał jej szacunek, miłość i troskę, Iga by odżyła i mogłoby się okazać, że dziecko jest ok, a za jakiś czas że je kocha nad życie. Ale gdzie znaleźć świętego? Mój nie jest do wzięcia.

Mężczyźni nie wiedzą, jak bardzo są nam potrzebni. Kobiety nie wiedzą (do chwili, gdy nastąpi katastrofa), jak bardzo ważne jest właściwe wybranie partnera. Wszyscy mówią, że jesteśmy ZBYT wybredne (ja mówię, że za mało) a potem cierpi dziecko, którego jedyną wina jest pojawienie się nie w porę i kobieta, której wyprano mózg.

Tamte słowa naprawdę pisałam pod wpływem emocji.
Rozumiem, że każda mama ma chwile zwątpienia ,oczywiście myślę o zwykłych sytuacjach. To przecież normalne, zwłaszcza przy małych dzieciach.


Wiesz, Artemido, przemawia przeze mnie to, że byłam wychowywana tylko przez mamę. Mama zaszła w ciążę, będąc w wieku podobnym do Autorki. Na mojego ojca za bardzo liczyć nie mogła, ponieważ jest on osobą chorą psychicznie. O chorobie dowiedziała się właśnie będąc w ciąży. On sam potrzebuje pomocy. To historia na osobny wątek, ale w każdym razie była sama. Nie do końca, ponieważ mieszkamy z dziadkami i Oni bardzo Jej pomogli w moim wychowaniu, ale wsparcia ze strony mężczyzny nie miała nigdy. Alimentów nie chciała. Ojciec nie ma do mnie praw, ponieważ mama w obawie, że może mu coś przyjść do głowy (wierz mi- wiele wycierpiałyśmy przez niego), pozbawiła go praw rodzicielskich. Mimo to mam z nim kontakt.

I było Jej ciężko, a przecież nigdy nie dała mi odczuć tego.
Pamiętam tylko jeden smutny moment- kiedy dostała list z urzędu skarbowego. Wtedy tylko płakała, a tak jest osobą, która ma uśmiech na twarzy.
Nigdy nie usłyszałam od Niej przykrych słów tak, jak niektóre córki.
Wręcz mówiła i mówi, że najlepiej spędzało Jej się ze mną czas. Do tej najlepiej nam się spędza czas.

I po prostu nie potrafię zrozumieć Igi. Usprawiedliwi Ją (w moich oczach) to, że może jest to depresja poporodowa. Inne argumenty do mnie nie trafiają.

44

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
mostwanted25 napisał/a:
simpleKarolina napisał/a:
mostwanted25 napisał/a:

Załatw tę sprawę jak najprędzej. Tak jak poprzedniczki radzą, zgłoś się do ośrodka adopcyjnego tam Ci pomogą. Nie męcz już siebie i dziecka, ono nie zasługuje na takie traktowanie, to był twój błąd i teraz musisz go naprawić. Szkoda, że tak mało "matek", które skrzywdziły już swoje dzieci zdecydowało się na taki krok jak ty.

Czy piszac " błąd " mialas na mysli to dziecko? Chyba niezbyt uwaznie przeczytalas posty Igi.Ona sie zabezpieczala przed ciaza( plastry) a jak wiadomo, jak inne metody antykoncepcyjne, nie daja 100% pewnosci ze sie w ciaze nie zajdzie.

Nie nie miałam na myśli dziecka. Rzeczywiście zapomniałam o tym co Iga napisała na temat zabezpieczenia się. I tak, łatwo mi napisać oddaj, bo wolę by te dziecko żyło w godnych warunkach, gdzie będzie KOCHANE i szanowane, niż wychowywane, przez taką kobietę. Chyba sama dokładnie nie doczytałaś co Iga pisała. Dziecko siedzi ciągle samo w łóżeczku, ona nie reaguje na płacz, chodzi ze stoperami w uszach to jest ok tak??? Poza tym napisała, że nie daje już rady i nie wytrzyma czekania, a specjalista chyba nie pomoże jej w ciągu, nie wiem dwóch dni, tylko zapowiada się na długie leczenie. To co wtedy z dzieckiem?????

Owszem, doczytalam. Odpowiedz na post Aneczki powinien pokazac Ci moje stanowisko, zgodne zreszta z Twoim.

Jesli chodzi o pomoc specjalistyczna i opieke nad dzieckiem...
Z tego co pisze Iga, ma mame, rodzine, znajomych. Jesli opowiedzialaby o swoim problemie, moze latwiej przyszłoby im zrozumienie i pomoc w opiece nad dzieckiem. W tym czasie sama moglaby np. udac sie na terapie. Moze w tym czasie zmieniłaby zdanie a moze zostalaby przy obecnym. Jesli nie sprobuje, nie przekona sie.

45

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
simpleKarolina napisał/a:
aneczka11111 napisał/a:

witam was szczeżę nie znosze takich zachowan, tlumaczenia ze jest chora itd. są nie normalne zastanów sie nad tym co ty chcesz zrobić nie zdajesz sobie sprawy z powagi sytuacji to nie jest przedmiot który oddasz do sklepu i problem z głowy!!!!!!!!wiesz jakie ty masz szczęście ze masz to dziecko nie jedna kobieta chciala by być na twoim miejscu idz na terapie i to szybko zanim zrobisz coś czego bedziesz żałować do konca życie


Na forum piszemy poprawną polszczyzną. Jeśli masz z tym problem, proszę, byś pisząc posty korzystała z pomocy słownika.   Moderatorka Wielokropek

Aneczka, autorka postu doskonale zdaje sobie sprawe z powagi sytuacji w jakiej sie znalazla, widzi ze sobie nie radzi, szuka tu wsparcia, porady a nie krytyki czy tez oceniania.
Uwazasz, ze to dziecko bedzie szczesliwe przy matce ktora go nie kocha, nie umie i nie chce sie nim zajac? Ktora ma problem sama ze soba( Nie che tu Ciebie, Igo urazic)? Wolisz skazac je na zycie przy takiej matce-niematce, niz dac mu szanse dostac sie do rodziny ktora da mu milosc, bezpieczenstwo, opieke?
Jestem mama, kocham swoje dziecko miloscia niepojeta ale nie wszystkie kobiety sa stworzone do macierzynstwa!

Musisz sobie jeszcze jedno uzmyslowic: Kobieta ktora przejawia takie zachowania jak autorka postu, mozliwe, ze cierpi na depresje poporodowa, badz tez ogolna depresje (ocena nalezy do specjalisty), a to droga Aneczko jest choroba! I nie jest to nic nienormalnego.

Mi jest ciężko zrozumieć kogoś takiego ponieważ ja mam siostrę której odebrano dzieci i sie staram o nie,ja uważam ze Iga jest nie odpowiedzialną kobietą która chce sie pozbyć problemu brak jej luzu, skoro jest chora niech podejmie leczenie a nie wymyśla ze sie dwa miesiące czeka. Niech idzie do lekarza psychiatry i to szybko zanim stanie się tragedia.

46

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
simpleKarolina napisał/a:
mostwanted25 napisał/a:
simpleKarolina napisał/a:

Czy piszac " błąd " mialas na mysli to dziecko? Chyba niezbyt uwaznie przeczytalas posty Igi.Ona sie zabezpieczala przed ciaza( plastry) a jak wiadomo, jak inne metody antykoncepcyjne, nie daja 100% pewnosci ze sie w ciaze nie zajdzie.

Nie nie miałam na myśli dziecka. Rzeczywiście zapomniałam o tym co Iga napisała na temat zabezpieczenia się. I tak, łatwo mi napisać oddaj, bo wolę by te dziecko żyło w godnych warunkach, gdzie będzie KOCHANE i szanowane, niż wychowywane, przez taką kobietę. Chyba sama dokładnie nie doczytałaś co Iga pisała. Dziecko siedzi ciągle samo w łóżeczku, ona nie reaguje na płacz, chodzi ze stoperami w uszach to jest ok tak??? Poza tym napisała, że nie daje już rady i nie wytrzyma czekania, a specjalista chyba nie pomoże jej w ciągu, nie wiem dwóch dni, tylko zapowiada się na długie leczenie. To co wtedy z dzieckiem?????

Owszem, doczytalam. Odpowiedz na post Aneczki powinien pokazac Ci moje stanowisko, zgodne zreszta z Twoim.

Jesli chodzi o pomoc specjalistyczna i opieke nad dzieckiem...
Z tego co pisze Iga, ma mame, rodzine, znajomych. Jesli opowiedzialaby o swoim problemie, moze latwiej przyszłoby im zrozumienie i pomoc w opiece nad dzieckiem. W tym czasie sama moglaby np. udac sie na terapie. Moze w tym czasie zmieniłaby zdanie a moze zostalaby przy obecnym. Jesli nie sprobuje, nie przekona sie.

oczywiście,że tak musi spróbować skoro jest chora psychiatra niech to stwierdzi, jak może od tak oddać bo nie lubi własnego dziecka

47

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga, napisz co sie z Toba dzieje.

48

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
aneczka11111 napisał/a:

oczywiście,że tak musi spróbować skoro jest chora psychiatra niech to stwierdzi, jak może od tak oddać bo nie lubi własnego dziecka

Jejciu, od tak nie oddaje, bo zmaga sie z tym od ponad roku plus jeszcze w czasie ciazy. Poza tym, nie kazda kobieta ma instynkt maciezynski! To jest fakt. I nie rozumienie tego, to np. jak palacz, ktory nie rozumie niepalacego, ze dym mu przeszkadza.
Rozwiazanie, czyli oddanie dziecka pod opieke doswiadczonych ludzi (dom dziecka-chociaz druga sprawa jest to, ze domy dziecka sa przepelnione itd), pozniej do adopcji, jest o wiele lepsze nich wychowywanie kogos, kto sam nie bedzie zdolny do milosci, bo jej nigdy nie zaznal, ale za to fo innych patologicznych zachowan, m.in. przemocy.
Tyle par nie moze miec dzieci. Moim zadniem jest to wlasnie dla nich jakas szansa, ze czyjs blad moze byc ich szczesciem.

49

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

W takim razie Iga dlaczego jeszcze nie oddałaś dziecka? skoro masz takie myśli, uciekasz przed dzieckiem z domu, krzywdzisz je nei reagując na nie to na co czekasz? Jak bym miała patrzeć jak cierpi przeze mnie to już w szpitalu bym je zostawiła. A ty zabrałaś do domu i co myślałaś? Dla mnie jesteś egoistką że myślisz tylko o sobie..
a skoro Iga tu piszę to chyba nie liczyła tylko na pogłaskanie po główce i potwierdzenie jej obaw, może poczyta co ludzie piszą i słowa krytyki, oceniania dadzą jej do myślenia.

50

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Tak naprawdę nie wiem co napisać. Nie wiem co napisać albo co gorsza zrobić aby nikt mi nie wmawiał depresji poporodowej. Ja tego dziecka od początku nie chciałam. Kupiłam tabletki na poronienie, niestety nie zadziałały czego bardzo żałuję bo może trzeba było po prostu się zapożyczyć i iść na skrobankę i bym teraz nie miała takiego problemu. Tak, chcę łatwego i prostego życia i okropnie za nim tęsknie. Chce po pracy przyjść do domu, wywalić się na kanapie albo w wannie z książką i tak spędzić wieczór a nie latać z wyjącym, śmierdzącym dzieckiem które nie wiadomo czego chce. Ja tak to widzę. Nie gnębi mnie gdzie trafi czy do dobrych ludzi czy do zboczeńców, nie interesuję mnie to, nie potrafię się tym interesować bo jestem na tyle zdesperowana. I to właśnie że myślę jeszcze o sobie nie doprowadziło prawdopodobnie do jakiejś tragedii bo gdybym nie myślała było by mi wszystk jedno gdzie spędzę resztę zycia. Te słowa dają mi do myslenia - utwiedzacie mnie wszyscy w przekonaniu że oddanie dziecka to najlepsza decyzja. Dziś pójdę do ośrodka adopcyjnego i zapytam jak przebiega oddanie dziecka i kiedy mogę to zrobić.

51

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dziewczyny! Iga tu nie przyszła po ocenę i krytykę. Mnie się podoba uczciwość - chcę żyć jak dawniej, chcę oddać dziecko. Niedojrzałość do roli matki? Ależ Iga się do tego przyznaje. I nie chce dziecku zrobić krzywdy, a jest u kresu wytrzymałości. Oddanie dziecka świadczy o dobrym związku z rzeczywistością.

Mnie bardziej boli, gdy "matki" mówią jak to się poświęcają dla dzieci, a robią im krzywdę. Nie czytają, nie uczą się, nie wspierają dziecka w rozwoju, karmią słodyczami, malują pazurki, stroją jak lalkę, uniemożliwiają zabawę i wciąż ustawiają, modelują pod WŁASNE potrzeby, używają jako karty przetargowej w rozgrywce z partnerem, biją, odpychają - i wciąż mówią: kocham, kocham, kocham. Potem takie dziecko uważa, że kto kocha bije, kto kocha dręczy, kto kocha nie daje wyboru itd. Okropne są matki, które umieszczają dzieci w domu dziecka, nie zrzekają się praw, więc dziecko nie może iść do adopcji, odwiedzają raz na pół roku (bo gdyby nie odwiedziły, dyrektor domu mógłby wszcząć postępowanie o odebrania praw rodzicielskich), tym samym nie dają dziecku szansy na życie w rodzinie.

Zrzeczenie się praw jest w obecnej sytuacji najlepszym co Iga umie zrobić dla dziecka. Nie oceniajcie, proszę, czy to dużo, czy mało. To wszystko, co może dać. Nie można dać komuś tego, czego się nie ma. I jest mądre zauważenie stanu rzeczywistego.

Igo, załatwiaj szybko, uwolnij się od dziecka i daj jej szansę na znalezienie domu pełnego miłości.

A gdybyś choć przez moment poczuła, że Ci żal, może daj sobie jeszcze jedną szansę? Bo dzieci są cudowne, gdy wyrastają z pieluch, gdy nawiązują interakcje, gdy kochają bezwarunkowo i bezgranicznie. Okazało się, że zabawa z dziećmi jest najlepszą terapią dla rodziców stresujących się choćby z powodu kryzysu. A związek matki z córką jest jedyny w swoim rodzaju - jeśli oczywiście powstanie.

52

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Artemido - jakże mądrze napisałaś.
Pozostaje ufać, że Autorka podejmie właściwą decyzję.

53

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Autorka napisała coś że zastanawia sie nad tym czy by krzywdy dziecku nie wyrządzić. Zrób to kobieto a pójdziesz siedzieć do pierdla i zmarnujesz sobie zycie na całego. Trzeba było rok nie czekać tylko od razu oddac do adopcji. Poza tym mysle że to jest działanie pod wpływem chwili , jakiegoś załamania nerwowego , depresji która może trwać nawet kilka lat!!! i objawia się odrzuceniem dziecka. Popełnisz błąd swojego życia , bo to że ono nie będzie z Tobą fizycznie nie oznacza że o nim zapomnisz. Nigdy nie zapomnisz a na stare lata będziesz płakać że nie ma kto Ci podać szklanki z herbatą. Walcz o was idź na terapie bo depresja jest czymś niewyobrażalnie niszczącym , to cichy zabójca który pcha cie do takich decyzji.

54

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Agdo, domy starców obfitują w takich marzycieli jak ty którzy wierzyli, że dzieci im zapewnią spokojną starość. Tymczasem dzieci mają ich głęboko w d.. (za przeproszeniem). Kilka lat byłam wolontariuszką w takim domu starości, swoje się naoglądałam i nasłuchałam i nikt mi nie wmówi, że dzięki dziecku będę miała dobrą starość i oparcie w dziecku. Wręcz przeciwnie, dzieciak oskubie mnie z kasy a potem się wypnie. Nie, dziękuje, nie skorzystam. Wizyta w o.a. odbyła się w miarę miłej i spokojnej atmosferze. We czwartek ma być jakiś prawnik który pomoże mi napisać pozew do sądu o zrzeczenie się praw.

55 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-10-09 18:19:31)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Tak naprawdę nie wiem co napisać. Nie wiem co napisać albo co gorsza zrobić aby nikt mi nie wmawiał depresji poporodowej. Ja tego dziecka od początku nie chciałam. Kupiłam tabletki na poronienie, niestety nie zadziałały czego bardzo żałuję bo może trzeba było po prostu się zapożyczyć i iść na skrobankę i bym teraz nie miała takiego problemu. Tak, chcę łatwego i prostego życia i okropnie za nim tęsknie. Chce po pracy przyjść do domu, wywalić się na kanapie albo w wannie z książką i tak spędzić wieczór a nie latać z wyjącym, śmierdzącym dzieckiem które nie wiadomo czego chce. Ja tak to widzę. Nie gnębi mnie gdzie trafi czy do dobrych ludzi czy do zboczeńców, nie interesuję mnie to, nie potrafię się tym interesować bo jestem na tyle zdesperowana. I to właśnie że myślę jeszcze o sobie nie doprowadziło prawdopodobnie do jakiejś tragedii bo gdybym nie myślała było by mi wszystk jedno gdzie spędzę resztę zycia. Te słowa dają mi do myslenia - utwiedzacie mnie wszyscy w przekonaniu że oddanie dziecka to najlepsza decyzja. Dziś pójdę do ośrodka adopcyjnego i zapytam jak przebiega oddanie dziecka i kiedy mogę to zrobić.

Ludzie przeczytajcie co ona czuje i czym dla niej jest to dziecko i przestancie ja namawiac zeby przemyslala, zostala itd. Mi sie serce kraja na mysl o tym jakie zycie ma ten maluszek.
IGa, bardzo dobra decyzja...napisz jak dajesz rade.
Bede wdzieczna jesli poinformujesz nas o losach dziecka.

Napisalam to przed przeczytaniem postu igi.
Iga juz niedlugo wszystko sie zmieni, postaraj sie prosze chociaz te pare dni dac dziecku troche radosci.

56

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Autorko a skąd wiesz że Twoje dziecko właśnie takie będzie? że oskubie Cię z kasy i się wypnie??
Mam córeczkę  i nie wyobrażam sobie jak można nie kochać, nie chcieć takiego maleństwa! Które ma się czuć przy Tobie bezpieczne, które chce Cię Kochać całym swoim malutkim serduszkiem.. W głowie mi się nie mieści to co przeczytałam.
Oddaj jeśli miała byś zrobić temu dzieciątku krzywdę. Ale będziesz się z tym męczyć już do końca życia, i wcale nie będziesz wolna i szczęśliwa. Swoją drogą naprawdę porozmawiaj z jakimś psychiatrą, bo normalna to Ty nie jesteś niestety.. chyba masz jakieś zaburzenia. A jeśli chodzi o Twoją rodzinę/znajomych gdybym ja była w tym kręgu po czymś takim nie chciała bym Cię widzieć na oczy i patrzyła bym na Ciebie z ogromnym obrzydzeniem.

57

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Agdo, domy starców obfitują w takich marzycieli jak ty którzy wierzyli, że dzieci im zapewnią spokojną starość. Tymczasem dzieci mają ich głęboko w d.. (za przeproszeniem). Kilka lat byłam wolontariuszką w takim domu starości, swoje się naoglądałam i nasłuchałam i nikt mi nie wmówi, że dzięki dziecku będę miała dobrą starość i oparcie w dziecku. Wręcz przeciwnie, dzieciak oskubie mnie z kasy a potem się wypnie. Nie, dziękuje, nie skorzystam. Wizyta w o.a. odbyła się w miarę miłej i spokojnej atmosferze. We czwartek ma być jakiś prawnik który pomoże mi napisać pozew do sądu o zrzeczenie się praw.

A ja swojej mamie zapewnię taką starość, jaką Ona i ja zapewniamy teraz mojej babci.
Wybacz, ale to zależy od wychowania.

Marzycielami są Ci, którzy myślą, że do końca swych dni będą umieli sobie wziąć szklankę i nikt nie będzie musiał im jej podawać.

58

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Przykro czytać takie rzeczy, ale to tylko potwierdza jedno- nie wszystkie kobiety chcą i potrafią być matkami. I nie ma w tym nic złego. Tutaj mamy nieciekawy zbieg okoliczności, bo zawiodła antykoncepcja, próba aborcji, do tego doszła presja rodziny i fagasa. Może gdyby nie te dwa ostatnie czynniki, to dziecko byłoby już od roku w nowym domu, z kochającą rodziną, a autorka byłaby szczęśliwa i bez takich dramatycznych myśli.

I zdecydowanie zgadzam się z Artemidą- znam mnóstwo matek, które są toksyczne, nadopiekuńcze, traktują dziecko jak centrum swojego świata i wychowują kaleki życiowe, albo właśnie traktują je na zasadzie "bo kto mi szklankę wody na starość poda". Jeśli ktoś ma takie podejście i pod to "wychowuje" dzieci, to tylko współczuć potomstwu.

Iga podjęła moim zdaniem słuszną decyzję, choć byłoby dobrze, gdyby się skonsultowała z jakimś specjalistą.

59

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
busiu napisał/a:

I zdecydowanie zgadzam się z Artemidą- znam mnóstwo matek, które są toksyczne, nadopiekuńcze, traktują dziecko jak centrum swojego świata i wychowują kaleki życiowe, albo właśnie traktują je na zasadzie "bo kto mi szklankę wody na starość poda". Jeśli ktoś ma takie podejście i pod to "wychowuje" dzieci, to tylko współczuć potomstwu.

Iga podjęła moim zdaniem słuszną decyzję, choć byłoby dobrze, gdyby się skonsultowała z jakimś specjalistą.

Wiesz, odbieram to teraz jako przytyk w moją stronę. A moja postawa nie wynika z tego, że matka wychowała mnie tylko dlatego, bym się Nią opiekowała na starość.

Bo na taka opiekę rodzice muszą sobie "zasłużyć" miłością i swoim czasem oraz uwagą. Przeczytaj mojego posta z wczoraj, to może zrozumiesz, o co chodzi.

I dalej nie rozumiem postawy Igi. Ale uważam, że jeżeli tak widzi bycie rodzicem, to dobrze że chce je oddać.

60

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

zastanawiam sie co ty masz  głowie kobieto lezenie w wannie jest wazniejsze, jednego jestem pewna ty spokoju do konca życia nie zaznasz. Nie masz serca jak Cie nie osądzać jak ty tak piszesz o swoim dziecku jeszcze nie doszło do tragedii bo myślisz o sobie, wstydz sie sojego zachowania oddaj jak najszybciej bo szkoda tego malucha napewno jest słodki oby znalazł normalnych rodziców

61

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

A ja zrozumialabym,gdyby miala trudna sytuacje materialna albo  gdyby byl inny powod tego,ale z czystego egoizmu, bo jej sie nie chce swojego dziecka wychowywac,bo to niewygodne itd, tego nie rozumiem i niedobrze mi sie robi na mysl, ze sa na swiecie takie osoby,serio.
Nie chcialabym miec w zyciu nic wspolnego z taka kobieta i dzieki Bogu, ze ja na taka matke nie trafilam.

62

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
agda17 napisał/a:

Autorka napisała coś że zastanawia sie nad tym czy by krzywdy dziecku nie wyrządzić. Zrób to kobieto a pójdziesz siedzieć do pierdla i zmarnujesz sobie zycie na całego. Trzeba było rok nie czekać tylko od razu oddac do adopcji. Poza tym mysle że to jest działanie pod wpływem chwili , jakiegoś załamania nerwowego , depresji która może trwać nawet kilka lat!!! i objawia się odrzuceniem dziecka. Popełnisz błąd swojego życia , bo to że ono nie będzie z Tobą fizycznie nie oznacza że o nim zapomnisz. Nigdy nie zapomnisz a na stare lata będziesz płakać że nie ma kto Ci podać szklanki z herbatą. Walcz o was idź na terapie bo depresja jest czymś niewyobrażalnie niszczącym , to cichy zabójca który pcha cie do takich decyzji.

ja to widze tak dziewczyna lubiła dobrą zabawe i teraz ma rece związane ma nadzieje ze znajdzie pana który bedzie jej nadskakiwał ale nie tedy droga, zaden normalny facet nie tknie sie kogoś takiego kto nie potrafił wychować własnego dziecka i tak już ma życie zmarnowane, niech odda przynajmniej to dziecko inni ludzie wychowaja dobrze!Jakie to życie jest okropne normalni ludzie by chcieli to nie mogą

63

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Wizyta w o.a. odbyła się w miarę miłej i spokojnej atmosferze. We czwartek ma być jakiś prawnik który pomoże mi napisać pozew do sądu o zrzeczenie się praw.

Gdzie jest dziecko teraz?? Dalej z tobą??

Dziwne, pracowałaś w domu starców, a nie masz za grosz empatii dla własnego dziecka. Malutkiego człowieka całkowicie zdanego na ciebie. Masz coś z głową nie tak...

64

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

femefatale i aneczka...
Ja nikogo nie chce bronic...
Dziewczyna wie ze nie da rady wychowac dziecka, ze go nie pokocha, ze go nie chce. Przyznaje sie do tego otwarcie. Nie ukrywa swoich uczuc. Cale szczescie, ze w tej calej sytuacji mysli trzezwo i chce dziecko oddac a nie np.zabic albo wyrzucic.

65

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga zarejestruj się do psychiatry, psychologa... Jak nie będzie wcześniejszych terminów niż grudzień powiedz, ze potrzebujesz natychmiastowej pomocy, jak odmówią poproś aby dali Ci to na piśmie! Nie daj się zbyć! Jesteś rozsądna kobieta, podświadomie pragniesz dobra i bezpieczeństwa dziecka... Nie przedłużaj tego... Masz dwa wyjścia: 1. zapiszesz się na terapie i będziesz dalej z dzieckiem  2. zapiszesz się na terapie i oddasz dziecko do adopcji... KAŻDA TERAPIA JEST INNA...
Iga musisz coś zrobić... Jak będziesz chciała ze mną porozmawiać to napisz do mnie...

Posty [ 1 do 65 z 301 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026