Nie każda z nas ma instynkt macierzyński, nie każda się nadaje na matkę. Mam nadzieję, ze Iga podejmie słuszną decyzję, żal mi dzieciątka, zal mi tego, jak ona je traktuje. Uważam, ze lepiej będzie oddać je w dobre ręce.
Wiele kobiet zlinczowało Igę, bo są matkami. I jej odczucia próbują przenieść na swój grunt- patrzą na swoje dzieci i myślą "A gdybym to ja miała oddać swoje dziecko i go nie kochać?". Szczerze mówiąc, też tak zrobiłam. Spojrzałam na swoje dzieci i zadałam to pytanie. W srodku się cała oburzyłam, bo moje dzieci są najdroższe na świecie i w pale mi się nie mieści, ze miałabym je oddać. Ale ja jestem w swojej sytuacji, ja mam wsparcie. Iga nie, Iga nie kocha swojego dziecka, nie chce się nim zajmować. Uważam, że dla jej zdrowia psychicznego i dla tego maleństwa lepiej będzie, gdy odda maluszka do adopcji.
Ja sama więcej nie chcę być w ciąży, dwie mi wystarczą, trzeciego ciecia cesarskiego nie chcę przeżywać. po ostatnim miałam koszmary. Ale wiem, ze za 5-8 lat zechcę mieć jeszcze jedno dziecko. Obydwoje z partnerem wiemy, ze pewnego dnia zdecydujemy się na adopcję. I, o zgrozo- o tym sposobie zostania rodzicem też nasłuchałam się linczujących uwag. Ze nie wiem, co z takiego "czegoś" wyrośnie, nie wiem,jakie ma geny, lepsze swoje, bo wiesz, na co się piszesz. Ale nikt nie pomyślał z tych osób, ze i moje dzieci mogą nie wyrosnąć na chlubę narodu. Mnóstwo zależy od wychowania- skoro jedna kobieta nie chce i nie potrafi wychować dziecka, znajdzie się inna, która zrobi to odpowiednio. Proste jak konstrukcja cepa.
poiuytrewq potrafię zrozumieć, że nie chciałaś dziecka. Ale dlaczego te 20 lat temu nie zdecydowałaś się na aborcję? Dlaczego to dziecko stało się ofiarą Twojego błędu? Dlaczego na dziecko się rzuciłaś, znienawidziłaś, skoro to Ty i mąż byliscie winni temu, ze syn powstał? Strzelam, ze tak było najłatwiej, dziecko było najlepszym celem, bo przecież samej siebie nie będziesz winić i tępić, a ono maleńkie, nie było w stanie się bronić. Czemu nie rzuciłaś się tak samo do męża? Czemu nie powiedziałaś mu, żeby się odwalił od Ciebie za to, ze wsadził, wyciagnął i przez jego działania musisz się użerać z dzieciakiem?
Sądząc po Twoich wypowiedziach później, mam wrażenie że jesteś ślepą, egoistyczną babą, która nie ma odwagi powiedzieć wprost sobie samej i swojemu meżowi, ze jesteście słabi i żałośni, bo nie widzieliście winy w sobie i wylaliście wszystko na dziecko, które nie było w stanie obronić się przed negatywnymi uczuciami. Bo mąż by Cie zostawił, gdybyś mu powiedziała, ze jest frajerem, który narobil ci bałaganu, a dziecko..co ono mogło mieć do powiedzenia?
Uważasz się za dojrzałą i mądrą, a moim zdaniem jesteś skrzywioną psychicznie, zakompleksioną, egoistyczną babą, którą byle słowo jest w stanie urazić. Twoje późniejsze posty to potwierdzają.