netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Myślę o oddaniu dziecka...

300 odpowiedzi105 692 wyświetleniazałożony przez iga736282, 07.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 301 ]

131

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Muszę napisać że podziwiam poiuytrewq za odwagę ,napisała wprost to co czuje wiedząc że wywoła to oburzenie.
Ja sama gdy przeczytałam byłam wstrząśnięta tym kontrowersyjnym  "mocnym" słowem ale wolę taką prawdę od zakłamania.
Osobiście nie znoszę rozmemłanych mamusiek spuszczających się z nadmiarem nad swoimi pociechami.
Jak widzę rozpieszczone/rozpuszczone dzieciaki przez swoich rodziców to aż mi nie dobrze.
Miłość jak najbardziej ,dobro dla dziecka jak najbardziej ale i umiar oraz zasady w wychowaniu!
Autorka wątku skoro nie czuje macierzyństwa zmuszać się do niego nie powinna.
W tym przypadku będzie dobrem z jej strony gdy zapewni dziecku przyszłość w rodzinie która je przyjmie jak własne.

OWO dziecko na świat się nie prosiło, na nienawiść NICZYM nie zasłużyło (dlatego lepiej oddać) - należałoby nienawidzić sprawców - siebie lub małżonka...

Słusznie napisane, nie sposób się nie zgodzić.

132 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:56:32)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora. Mój post skierowany był wyłącznie do autorki, niech wie, ze usunięte przez moderatora. są ludzie podobni do niej, którzy rozumieją jej problemy.

133 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:59:21)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Usunięte przez moderatora Mój post skierowany był wyłącznie do autorki, niech wie, ze Usunięte przez moderatora są ludzie podobni do niej, którzy rozumieją jej problemy.

Wiesz co...? Ja nie osądzam ani nie oskarżam osób takich jak Ty. Usunięte przez moderatora.

134

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Tamta panna mnie jakoś pierwsza obraziła więc niech się liczy z tym, że nie pozostanę jej dłużna.

135

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

poiuytrewq proszę odezwij się do mnie: joanna-m652@wp.pl, czekałam na kogoś takiego jak ty, proszę, będę czekać.

136

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dobra, mogłaś napisać że jej zdanie Cię nie obchodzi i masz ja gdzieś... Ale po co zaraz pisać o "siksach, braku doświadczenia życiowego, i pustostanie w głowie"...no proszę Cię... Właśnie choćby ze względu na swój wiek, doświadczenia i całą resztę...powinnaś wiedzieć że w takich tematach ludzie mogą reagować emocjonalnie. Po co jednak rzucać w siebie błotem... czy to polepszy coś... poprawi humor...?
Ja oczywiście uważam, że jeśli kobieta nie kocha dziecka, które jednak pojawiło się "przypadkiem" w jej życiu, to jak najbardziej powinna oddać je. Dać mu szanse na lepsze życie, u boku kogoś kto je pokocha. Na pewno najgorszą rzeczą jaką można zrobić, jest to że pod presja otoczenia na siłę zatrzymuj się dziecko przy sobie i swoje frustracje wyładowuje się na nim.
Przyznam jednak, że i mnie poruszyły Twoje słowa. Że wolałabyś aby Twój syn umarł, że go nienawidzisz...że nie obchodzi Cię co się z nim dzieje. Ja rozumiem brak miłości, rozumiem brak instynktu macierzyńskiego...jednak nie mogę zrozumieć braku zwykłych ludzkich odruchów.

137 Ostatnio edytowany przez poiuytrewq (2012-11-04 12:23:48)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Ale ona również mogła coś innego napisać ale nie napisała. I w tym jest problem, oczekujecie określonych zachowań po kimś ale same wobec siebie tego już absolutnie nie wymagacie. Ideałem by było jakbyście mogli zrobić ze mnie żywą tarczę a ja według was powinnam błagać o więcej. Teraz przynajmniej wiesz co sądzą kobiety o swoich dzieciach. Szok? Nie bardzo wiem co Ciebie tak zszokowało, no chyba, że szczelnie nie dopuszczasz do siebie info o domach dziecka itd Ale ktoś kto wie co się dzieję na świecie nie powinien być zszokowany prawdą.
iga zaraz do Ciebie napiszę wink

138

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Poiuytrewq kobieto myślę że powinnaś iść do psychiatry, bo twoje podejście do dziecka jest przynajmniej chore jakim cudem on zniszczył ci życie raczej to ty mu zniszczyłaś.

139

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Pati punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia smile

140

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

poiuytrewq proszę odezwij się do mnie: joanna-m652@wp.pl, czekałam na kogoś takiego jak ty, proszę, będę czekać.

Wy tu gadu-gadu pusta, nie pusta i przeoczyłyście post autorki!!

Iga jeśli jeszcze tutaj zaglądasz nie jest źle:)
Zrób wszystko, żeby Twoje dziecko  było szczęśliwe!!!
Nie bój się oceny innych, ludzie lubią oceniać, fajnie można się dowartościować, poczuć "lepszym" "bo ja bym na pewno tego nie zrobiła". Pamiętaj, że nawet gdybyś była święta znalazłby się ktoś kto zobaczyłby jakąś wadę u Ciebie....

Możesz nie kochać swojego dziecka, masz do tego prawo ale nie masz prawa krzywdzić tego malucha a zostawiając go przy sobie jak sama zauważyłaś wyrządzasz mu krzywdę!

Oddanie dziecka będzie wymagało dużej odwagi - tak właśnie ODWAGI - moje idealne matki-polki-oceniające!!!
Jeśli sama nie wiesz jak się do tematu zabrać spróbuję Ci pomóc, napisz na priv albo zadzwoń do pierwszego najbliższego ośrodka adopcyjnego tam na pewno postarają się pomóc Tobie i dziecku. Nie robiąc nic krzywdzisz, oddając pomagasz i ratujesz mu życie.
Gdzieś na pewno jest rodzina, która czeka na tego właśnie malucha ale żeby się spotkali musisz im pomóc:)
3maj się ciepło:)

141

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Ale ona również mogła coś innego napisać ale nie napisała. I w tym jest problem, oczekujecie określonych zachowań po kimś ale same wobec siebie tego już absolutnie nie wymagacie. Ideałem by było jakbyście mogli zrobić ze mnie żywą tarczę a ja według was powinnam błagać o więcej. Teraz przynajmniej wiesz co sądzą kobiety o swoich dzieciach. Szok? Nie bardzo wiem co Ciebie tak zszokowało, no chyba, że szczelnie nie dopuszczasz do siebie info o domach dziecka itd Ale ktoś kto wie co się dzieję na świecie nie powinien być zszokowany prawdą.
iga zaraz do Ciebie napiszę wink

Ależ nie...ja dopuszczam do siebie istnienie domów dziecka, rodzin zastępczych...
To dobrze, że istnieją i trzeba z tego korzystać w razie konieczności.
Dlaczego nie zdecydowałaś się mimo wszystko oddać dziecka wcześniej. 18 lat czekałaś aby z nienawiścią go wyrzucić z domu... to właśnie to jest chore. Nie sam fakt, że nie chciałaś dziecka.
Także ton Twojej wypowiedzi, słowa o tym że wolałabyś śmierci syna niż jego obecności w domu. Dlaczego nie powiedziałaś choćby teściowej czy jakiejś ciotce, żeby zabrała do siebie Twojego syna, bo inaczej oddasz go do domu dziecka? Można było inaczej to załatwić, zamiast wyrzucać dziecko za drzwi. Jasne, że teraz to już musztarda po obiedzie...jednak nie rzucaj wyzwisk na kogoś kto nie rozumie Twojego zachowania. To, że "ktoś" zachowa się źle, to nie znaczy że i my musimy zachowywać się tak samo. Zarzucasz "siksie" brak rozumu, a sama zachowujesz się jak ona? Pokaż swoim zachowaniem, że to Ty jesteś ta doświadczoną osobą, która wie jakie jest życie.

142

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Staramy się, by nasze Forum było miejscem przyjaznym; spotykamy się, by otrzymać/dać pomoc, by wymienić swoje uwagi, by dyskutować. Dyskusja może być prowadzona, mimo znacznie odbiegających od siebie poglądów, w sposób kulturalny. Obrażanie interlokutora naszym celom nie sprzyja.

Proszę o dostosowanie się do zasad tutaj panujących oraz powrót do tematu wątku.

143

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Nigdzie nie napisałam, że obcych nienawidzę, nienawidzę osób które w jakiś sposób mi coś złego zrobiły. Obce osoby sa mi po prostu obojętne, nie obchodzi mnie ich los. A syn jest dla mnie obcą osobą.

ciekawe ile ludzi Ciebie nienawidzi za to co zrobiłaś?
pomijając to że masz własne dziecko w d..., nie wiem jak możesz pisać że jak dla Ciebie  Twój syn mógłby umrzeć,Twoje życie Twoja sprawa,jednak kiedyś na stare lata może oprzytomniejesz i będziesz szukała z nim kontaktu,mam nadzieje że chłopak wtedy będzie wiedział co zrobić,nie bedę pisać co bo szkoda słów

144 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-05 00:30:36)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Margolinka to wróć do mojego pierwszego postu i przeczytaj usunięte przez moderatora. Niestety wszyscy kochali maluszka ale nikt go nie chciał. Ani babcie, ani ciotki. Ale do prześladowania mnie były pierwsze.
leno ja mam nadzieję z kolei że go nigdy nie zobaczę a stare lata wolę spędzić w obskurnym domu starców niż z nim pod jednym dachem w domu opływającym złotem.

145

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Popieram przedmówczynie może kiedyś będziesz samotna, stara i schorowana i przyjdziesz do niego a on potraktuje Cie tak samo, chociaż lepiej żeby Cie wziął do siebie i okazywał na każdym kroku nienawiść jak ty jemu kiedyś, a swoją drogą to ten twój mąż też jest jakiś dziwny,że pozwolił ci wyrzucić syna i nadal z tobą jest, nie chcę nikogo obrażać ale naprawdę powinniście się leczyć na oboje. Nie rozumie dlaczego nie oddaliście syna komuś  z rodziny albo do adopcji. Jakim trzeba być egoistą żeby myśleć o sobie i o tym  co inni powiedzą zamiast o dobru dziecka które naprawdę nie pchało się do waszego życia. Brak mi słów.

146

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Bo mąż woli mnie od dziecka, proste. Zresztą on też syna nie kochał i nie kocha, zawsze mówił, że to taki wrzut na tyłku. Co to dziecko może dać? Same problemy, kłopoty, zmartwienia. Tylko jeszcze ciągnie kasę na wszystko.

147

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Zastanawiam się czy ty piszesz prawdę czy tak nas wkręcasz bo nie wierzę,że oboje macie tak na..... w głowach.

148

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Mówię prawdę bo tak było i jest. Nie moja wina, że Wam się to nie podoba. Może w przyszłości 10 razy się zastanowicie, pamiętając ten temat, jak wielką krzywdę można wyrządzić komuś przez głupie gadanie. Chociaż, patrząc na waszą zawziętość sądzę, że jeszcze do nie jednej tragedii się przyczynicie.

149

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czytałam wszystkie Twoje posty, nie pisałaś nic o ciotkach, jedynie o teściowej, która nie mogła wyprowadzić się od Was z dzieckiem, bo nie byłoby ją stać na jego utrzymanie. Ja na prawdę rozumiem niechęć do posiadania dziecka. Rozumiem nawet brak miłości. Tylko Ty cały czas powtarzałaś jak bardzo go nienawidziłaś, że mściłaś się na nim, wyżywałaś... Ja wyobrażam sobie "życie obok kogoś" i brak uczuć do niego, nawet lekceważenie i obojętność, ale nie tak wielką nienawiść i poniżanie niczemu nie winnego człowieka (dziecka).


Autorko, jeśli i tak wszyscy są "przeciw", to nie ma co się zmuszać do zostawienia dziecka przy sobie, a przy tym krzywdzić go i siebie sama też. Trzeba zdobyć się na odwagę i zrzec się praw do dziecka. Oddać je w ręce ludzi, którzy zajmą się nim tak jak należy.

150

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Margolinka napisał/a:

(...)Autorko, jeśli i tak wszyscy są "przeciw", to nie ma co się zmuszać do zostawienia dziecka przy sobie, a przy tym krzywdzić go i siebie sama też. Trzeba zdobyć się na odwagę i zrzec się praw do dziecka. Oddać je w ręce ludzi, którzy zajmą się nim tak jak należy.

Przecież z takim nastawieniem i takim pomysłem autorka założyła swój wątek i... spotkała się ze złorzeczeniami, obrażaniem, niechęcią i innymi, delikatnie rzecz nazywając, niepochlebnymi uwagami na swój temat.

151 Ostatnio edytowany przez poiuytrewq (2012-11-04 13:08:21)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Margolinka bo nienawiść była efektem długoletniego poczucia bezsilności, irytacji, nerwów. Ona nie trwała od zawsze, kiełkowała latami niepowodzeń pokochania dziecka. Wiesz u ilu ja psychologów, psychiatrów byłam? Ile terapii rodzinnych zaliczyłam?Każdy lekarz rozkładał ręce. A wiesz dlaczego? Bo nie ma cudownej tabletki po której nagle dostajesz przypływu miłości do kogoś. Nie ma. Ja byłam tak samo głupią i naiwną gąską jak autorka. Sadziłam, że może to się da leczyć, że to jakaś choroba. Po porodzie nie dostaję się monopolu na miłość do dziecka. Miłość do dzieci jest zaprogramowana już w chwili kiedy ty sama jesteś zaledwie zlepkiem kilku komórek. To nie jest czyjeś widzi mi się. Osoba chcąca mieć dzieci, może się okazać, że po urodzeniu dziecka go nie chce i żadną siłą jej się nie zmusi do miłości chociaż przez całe życie mogła prawić o cudzie posiadania dziecka. Z czasem ta obojętnośc zaczęła się przeradzać w nienawiść, w złość, w chęć odreagowania. I to wszystko zostało skierowane w syna bo w kogo innego? To przez niego płakałam nocami, cierpiałam, czułam się jak w więzieniu. Nie mówię, że to było dobre, to było złe i to zło było efektem braku miłości. A autorka może podzielić mój los. Bo w końcu zacznie dziecko nienawidzić, prędzej czy później. A ludzie którzy napierają ją na zostawienie dziecko, nie pomogą jej, ani rodzina, ani znajomi ani forumowiczki. Zostanie z tym całkiem sama, i będzie musiała z tym żyć. Autorka przedtem była zła bo chciała dziecko oddać, wybiliście jej ten pomysł z głowy, pozwolę sobie napisać, że postanowiła że dziecka nie odda bo ją do tego PRZEKONAŁYŚCIE ATAKIEM, teraz jest jeszcze gorsza bo was posłuchała i nie chce oddać. WIęc skoro oddając dziecko jest potworem, zostawiając dziecko jest potworem, to kiedy będzie według was człowiekiem któremu los spłatał figla?

152 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-11-04 13:25:41)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

postanowiła że dziecka nie odda bo ją do tego PRZEKONAŁYŚCIE ATAKIEM

Czy ja ją do tego przekonywałam...? Raczej nie... nawet nie odezwałam się w tym temacie do tej pory...
Więc nie zwracaj się do mnie "przekonałyście"...
Ja nie mam dzieci, nie wiem czy będę je miała...jednak mam swoje zdanie w tym temacie i je wyraziłam. Lecz nic złego na temat autorki ani Ciebie nie napisałam...tak mi się bynajmniej wydaje...

Wielokropku, widzę co pisali inni... ja jednak mam inne zdanie i je wyraziłam.
Złorzeczenia i obrażanie jest tu bez sensu... to problem jak każdy inny...ona sobie tego nie wymyśliła "ot tak..." ja to wiem...inni może kiedyś tez zrozumieją...

153

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Igo często myślę o tobie i twoim dziecku i tak sobie pomyślałam że może zostaw dziecko u mamy i po prostu wyjedź zacznij wszytko od nowa w miejscu gdzie nikt nie będzie cie znał i oceniał, a twoja mama wychowa małego, syn nie będzie tak bardzo tęsknił jak u obcych ludzi.

154 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-11-04 14:37:53)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Nigdzie nie napisałam, że obcych nienawidzę, nienawidzę osób które w jakiś sposób mi coś złego zrobiły. Obce osoby sa mi po prostu obojętne, nie obchodzi mnie ich los. A syn jest dla mnie obcą osobą.

Zatem syn powinien być ci OBOJĘTNY, tymczasem piszesz wyraźnie, że nienawidzisz. Czy tylko ja widzę sprzeczność czy już emocje nie pozwalają na jasne formułowanie myśli?

Ps. Co to znaczy: "kiedy będzie według was człowiekiem któremu los spłatał figla?"...
Sex = możliwość zajścia w ciążę - jaki LOS w XXI wieku?
Może raczej środki antykoncepcyjne LUB ich brak!
A KONSEKWENCJĄ staje się ODPOWIEDZIALNOŚĆ za życie, które we dwoje powołało się do istnienia...
poiuytrewq czy ty aby na pewno nie konfabulujesz i nie masz nastu, rozsierdzonych lat?

PS. II - podoba mi się to co pisze patipati. Bo może twoja mama kocha to dziecko... A ty pójdziesz w świat. I nie będziesz krzywdzić.

155 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:05:47)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Anhedonia ty po prostu czytać nie umiesz i wyszukujesz to co ci do twojej tezy pasuje wink Usunięte przez moderatora wink Tak, mam naście lat wink Jakbym miała jakiś kontakt z synem to bym go tu zaprosiła i byś sobie z nim pogadała o tym czy ja zmyślam czy nie.

156 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:06:33)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora

157

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dla Was życie jest nie do pojęcia i jakoś to wam nie przeszkadza..

158

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Piszę Ci Igo żebyś tak zrobiła bo to chyba najlepsze wyjście dla wszystkich, nawet jeśli zdecydujesz się na adopcję twoje życie nie wróci do normy, znajomi i rodzina nie zapomną od tak o dziecku, a sąsiedzi nie raz skomentują twoja decyzję i będą Cię wytykać palcami. Jeśli chcesz żyć tak jakbyś  nigdy nie miała dziecka to zrób jak Ci napisałam, mały będzie szczęśliwy a Ty bez wyrzutów sumienia zaczniesz wszystko do nowa. Naprawdę myślę że w każdym innym przypadku zawsze będziesz piętnowana, wiadomo i tak ludzie będą gadać, ale ty nie będziesz tego słuchać.

159

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Miałam już to nie pisać bo dyskusja z Wami to debata głuchego z niemym. Nic nie rozumiecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dziecka NIKT z rodziny nie weźmie, ani moja mama ani nikt inny!!!!!!!!!!!!!! Na początku gdy parę osób w normalny sposób ze mną tu rozmawiało powiedziałam mamie, ze zamierzam oddać dziecko ale jak chce to ona może je wziąć. Powiedziała, że nie chce. I nie chce nikt inny. Odkąd zaszłam w ciąże moje życie to wegetacja, piekło na ziemi którego nawet najgorszemu wrogowi nie życzę a wszystko przez tego dzieciaka? Szukałam tu czegoś czego wśród najbliższych nie znalazłam, zrozumienia, paru dobrych słów, wsparcia. Tak, tak. Szukałam według was tego nic nie wartego poklepania po główce bo NIKT odkąd pojawiło się dziecko tego mi nie okazał. Wy macie rodziny i ludzi którzy was wspierają, pomagają wam, są z wami w trudnych chwilach. Ja nie mam nikogo i nikt mnie nie rozumie i nawet nie chce zrozumieć. Dla mężczyzny którego kochałam (i chyba nadal kocham) byłam gotowa zniszczyć siebie, dziecko. To wszystko z miłości do której nie jestem zdolna według waszego zdania. Postanowiłam że zostanie tak jak jest, że nie będę się narażać na jeszcze większą samotność oddając dziecko i robiąc sobie kolejnych wrogów. Nie mam zamiaru wymieniać po Nickach ale to właśnie wy tutaj mnie do tego przekonałyście a raczej pokazałyście namiastkę tego co mnie spotka gdy oddam dziecko. Potem sobie pomyślałam, że was źle oceniłam, ja, że może wtedy gdy mnie tu nie ma wypowiadają się osoby życzliwe mi. Więc weszłam tu wczoraj i tak, były takie które obstawały za mną jednak? Ale były też takie które gdyby mogły to by mi nóż w plecy wbiły za samą myśl o tym, że chce oddać dziecko. To te wpisy zagłuszyły dobre słowa. Chcę to napisać tylko po to aby skończyły się tezy co zrobię, co postanowiłam. Nie chce abyście atakowały poiuytrewq bo jako jedna z nielicznych stanęła w mojej obronie i to wspaniała osoba która dała się narazić aby mnie nikt tak nie atakował.

Chcę powiedzieć, że moją decyzją ostateczną jest zostawienie dziecka.
Uzasadnienie: Robię to dlatego, tylko dlatego, że jestem zbyt słaba psychicznie by przechodzić na żywo to zaszczucie. Ja po przeczytaniu ostatnich wpisów tą całą noc przepłakałam. Nie będę ukrywać, że to mnie nie zraniło bo zraniło mnie to do krwi. Nie potrafię zapomnieć tych wszystkich słów, to był wymierzony kilka raz mi policzek tak jakbym ja specjalnie nie chciała dziecka kochać i nie chce tego przechodzić na żywo. Ja już przez to co tu przeczytałam nacierpiałam się dużo bo to niesprawiedliwe. Bo zostałam tu oceniona jako potwór który z premedytacją nie kocha swojego dziecka i który chce jego się pozbyć. No więc mam nadzieję, że te osoby się ucieszą bo nie oddam. Będziemy żyć dalej tak jak teraz. Nie wiem jak, nie wiem jak długo dam radę. Jesteście ostatnimi osobami z którymi o tym rozmawiam, nikomu już o tym nie powiem bo widzę, że nie ma to najmniejszego sensu. Tym, którzy choć trochę byli za mną dziękuję, tym którzy się wyżyli na mnie mogę tylko powiedzieć, że sukces odnieśli i już mogą go opijać.

Dziękuję i do widzenia.

160 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-04 16:02:44)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Chcę powiedzieć, że moją decyzją ostateczną jest zostawienie dziecka.
Uzasadnienie: Robię to dlatego, tylko dlatego, że jestem zbyt słaba psychicznie by przechodzić na żywo to zaszczucie. Ja po przeczytaniu ostatnich wpisów tą całą noc przepłakałam. Nie będę ukrywać, że to mnie nie zraniło bo zraniło mnie to do krwi. Nie potrafię zapomnieć tych wszystkich słów, to był wymierzony kilka raz mi policzek tak jakbym ja specjalnie nie chciała dziecka kochać i nie chce tego przechodzić na żywo. Ja już przez to co tu przeczytałam nacierpiałam się dużo bo to niesprawiedliwe. Bo zostałam tu oceniona jako potwór który z premedytacją nie kocha swojego dziecka i który chce jego się pozbyć. No więc mam nadzieję, że te osoby się ucieszą bo nie oddam. Będziemy żyć dalej tak jak teraz. Nie wiem jak, nie wiem jak długo dam radę. Jesteście ostatnimi osobami z którymi o tym rozmawiam, nikomu już o tym nie powiem bo widzę, że nie ma to najmniejszego sensu. Tym, którzy choć trochę byli za mną dziękuję, tym którzy się wyżyli na mnie mogę tylko powiedzieć, że sukces odnieśli i już mogą go opijać.

Dziękuję i do widzenia.

Ot efekt,,maarny efekt.Osby,ktore zrobily z ciebie potwora,tak cie szykanowaly, zjechaly na maxa ja sie dalo, mam nadziej ze w chwili slabosci i kryzysu autorki bedziecie gotow je pomoc finansowa, psychicznie ,fizycznie nad  dzieckiem
Jakos slabo to widze.Wysyp wpisów, ja smie oddac dziecko w dobre rece ,i przy tym bezpieczne rece, lawinowo spadły,lecz zobaczymy czy lawinowo spadnie dla autorki pomoc od osób,ktore tak przekonywaly aby zostawila dziecko przy sobie,które nie jest w bezpiecznych jak i nie kochanych rekach .
"Las rąk" z tego bedzie jak znam życie hmm hmm

161 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-11-04 16:03:20)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Uważam, Igo, że histeryzujesz.

Pisałam Ci na samym początku, że tu, na forum, nikt Ci tak naprawdę nie pomoże podjąć tej decyzji - bo zdań jest tyle, ile osób, które się wypowiadają.
Sprawa jest zbyt poważna, by brać pod uwagę opinię osób trzecich.

Proszę Cię o jedno - przemyśl to POZA forum. Wsłuchaj się w to, co Ty czujesz. Jeśli czujesz, że lepiej oddać dziecko, zrób to.
Nie zatrzymuj go tylko dlatego, że boisz się linczu ze strony otoczenia. Ludzie będą marudzić, ale w końcu przestaną.


Pozdrawiam i życzę powodzenia.

162

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Igo, to że komuś się nie podoba Twoja decyzja, to nie znaczy że masz postąpić tak jak ludzie "tego chcą". To Twoje życie... Ty musisz zdecydować, czy dasz radę żyć z dzieckiem u boku... Jeśli nie, jeśli nie jesteś w stanie zapewnić mu tego czego ono potrzebuje, to zdecyduj się na oddanie jego... Mogę się jedynie domyślać, że nie jest to proste... nie wiem co czujesz, bo i skąd miałabym to wiedzieć... Jednak lepszy chyba "lincz" teraz, który z czasem ucichnie a ludzie znajdą sobie nowy temat do plotek, niż wieczne krzywe spojrzenia ludzi na Ciebie jako "matkę, która nie kocha dziecka i je zaniedbuje", Bo tak pewnie też może być, jeśli ono zostanie przy Tobie (a w Twoim stosunku do niego nic się nie zmieni). Nie marnuj życia swojemu dziecku i sobie też przy okazji...

163 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:14:42)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usuniete przez moderatora


Igo przemyśl to wszystko na spokojnie sama. To jest forum, my Ciebie ani Twojej sytuacji przecież nie znamy. To nie może być decyzja pochopna ani w jedną ani w drugą stronę. Chodzi przecież o drugiego człowieka. Czytałam, że ktoś tutaj dał pomysł byś podrzciła komuś z rodziny (mamie?) dzieciątko na kilka dni/tygodni. Może wtedy zobaczysz, czy tęsknisz, czy czegoś Ci brak, czy martwisz się jednak o nie, czy myślisz. Może masz depresję, a może faktycznie nie "czujesz" tego, co czuć "powinnaś" wg społeczeństwa. Nie chcę byś żałowała za lat kilka tej decyzji jeśli oddasz malucha ale z drugiej strony jeśli masz po 20 latach czuć do swojego dziecka taką nienawiść jak Poiuytrewq to lepiej dla Was obojga żebyście się rozstali.
Tak czy inaczej życzę Ci siły. mam nadzieję, że podejmiesz słuszną decyzję... I ja jednak z całego serca życzę byś poczuła miłość do swojego dziecka i żeby Ci się wszystko poukładało.

164 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:16:08)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora

165

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

bez komentarza yikes

166 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:17:31)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora

167 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:18:51)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora

168 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:20:31)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora.

169 Ostatnio edytowany przez śliwka_robaczywka (2012-11-04 21:02:02)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czasami lepiej jest oddać dziecko do adopcji niż żeby pozbawić go życia. Niestety, coraz częściej ma to miejsce. sad
Myślę, że podejmiesz właściwą decyzję i nikt nie powinien Cię za to potępić. Przecież chcesz dla niego jak najlepiej, a skoro Ty nie potrafisz tego zapewnić, to niech zrobią to ludzie, którzy pragną potomstwa, a swojego mieć nie mogą.

170 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:21:46)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora.

171

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Na odwrót? No jakoś ja nikomu nie złorzecze jak to dziecko. A to dziecko to kompletna porazka wychowawcza jej rodziców skoro tak pyskuje do starszych. Pewnie też ta jej matka to jakaś... Wstyd.

Opanuj się, dobrze?
Nie sądzisz, że się trochę zagalopowałaś?

172 Ostatnio edytowany przez poiuytrewq (2012-11-04 21:04:01)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

To to dziecko zagalopowało się takimi epitetami.
Ale miejmy nadzieję, że pojawi się moderator i przytemperuję niewyżytą, niewychowaną młodą pannę wink

173

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

To to dziecko zagalopował się takimi epitetami.

A Ty nie pozostałaś dłużna, tak?

Gratuluję braku jakiejkolwiek dojrzałości.

174 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:30:07)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora.

175 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:32:01)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatoraDajcie sobie po razie, ale może poprzez maila...tutaj już wszyscy wiedza, że macie odmienne zdanie. Poza tym nie ma potrzeby zaśmiecać wątku, osobistymi wycieczkami.

176 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:33:53)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora
Jeśli sprawa Cię bulwersuje, napisz do caameron maila, tak, jak radzi Margolinka.

Nie każdy ma ochotę na czytanie Twoich niekulturalnych postów.

177

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Bardzo proszę o zaprzestanie awanturowania się na forum. Można prowadzić wymianę zdań bez wzajemnego obrażania się.



Proszę wrócić do tematu wątku.

178 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:36:20)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatoraJak to się mówi? Drzazgę  w cudzym oku się widzi a w swoim belki już nie?

179 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:37:32)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Usunięte przez moderatoraJak to się mówi? Drzazgę  w cudzym oku się widzi a w swoim belki już nie?

Ona już skończyła.
Mogłabyś wziąć z niej przykład?

180 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:38:50)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Usunięte przez moderatora.

181 Ostatnio edytowany przez małgosia1989 (2012-11-04 21:24:08)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Anhedonia napisał/a:
poiuytrewq napisał/a:

Pati bo dla mnie ten człowiek to całkowicie obcy człowiek (taki jak ty), do tego taki którego nienawidzę. Nie potrafię lubić, interesować się kimś kto w moim przekonaniu zniszczył mi życie i zamienił je w piekło swoją osobą. Jak dla mnie on może nawet nie żyć.(...)I będzie coraz więcej kobiet mówiących otwarcie, że dzieci to przekleństwo. A może wtedy gdy to przestanie być tematem tabu to może ludziom oczy się otworzą i zmieni się ich świadomość.

DLA mnie jest ogromna różnica pomiędzy NIE KOCHAĆ a NIENAWIDZIĆ.
Pierwsze dopuszczam - drugiego powody są dla mnie niezbadane. WSZYSTKICH obcych nienawidzisz?
OWO dziecko na świat się nie prosiło, na nienawiść NICZYM nie zasłużyło (dlatego lepiej oddać) - należałoby nienawidzić sprawców - siebie lub małżonka...

POIUYTREWQ!!
Własnie jak można urodzic swoje dziecko, które rosło w ciele  matki żyć z tym dzieckiem, patrzec jak rośnie jak patrzy na ciebie oczami pełnymi miłosci a je nienawidzić co to dziecko winne że sie urodziło że zniszczyło tobie poiuytrewq zycie, mdłości mnie biora, może i jestem młoda ale wątpie że i starsi  zrozumieli by take zachowanie,cieszyć się z smierci człowieka który rósł w twoim domu to nam robi się przykro że ktoś umiera że ktoś ginie a zwłaszcza jak jest to dziecko czy młoda osoba a ta by się cieszyła,Boże chroń tego biednego chłopaka i te biedne dzieci które maja podobne matki!!

182

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
małgosia1989 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
poiuytrewq napisał/a:

Pati bo dla mnie ten człowiek to całkowicie obcy człowiek (taki jak ty), do tego taki którego nienawidzę. Nie potrafię lubić, interesować się kimś kto w moim przekonaniu zniszczył mi życie i zamienił je w piekło swoją osobą. Jak dla mnie on może nawet nie żyć.(...)I będzie coraz więcej kobiet mówiących otwarcie, że dzieci to przekleństwo. A może wtedy gdy to przestanie być tematem tabu to może ludziom oczy się otworzą i zmieni się ich świadomość.

DLA mnie jest ogromna różnica pomiędzy NIE KOCHAĆ a NIENAWIDZIĆ.
Pierwsze dopuszczam - drugiego powody są dla mnie niezbadane. WSZYSTKICH obcych nienawidzisz?
OWO dziecko na świat się nie prosiło, na nienawiść NICZYM nie zasłużyło (dlatego lepiej oddać) - należałoby nienawidzić sprawców - siebie lub małżonka...

Własnie jak można urodzic swoje dziecko, które stworszyło się z ciała matki głównie żyć z tym dzieckiem, patzrec jak rośnie jak patrzy na ciebie oczmi pełnymi miłosci a je nienawidzis co to dziecko winne że sie urodziło że zniszczyło tobie poiuytrewq zycie, mdłości mnie biora, może i jestem młoda ale wątpie zę i starsi  zrozumieli by take zachowanie,cieszyć się z smierci człowieka który rósł w twoim domu to nam robi się przykro że ktoś umiera że ktoś ginie a zwłaszcza jak jest to dziecko czy młoda osoba a ta by się cieszyła,Boże chroń tego biednego chłopaka i te biedne dzieci które maja podobne matki!!

Małgosiu, nie zrozumiesz tego, bo Tobie się to nie przytrafiło.
Myślisz, że skąd wciąż wiadomości zewsząd, że kobieta zabiła dziecko, etc...

Dlatego ja uważam, że lepiej oddać, niż nienawidzić całe życie.

Sama w życiu bym nie mogła oddać, jestem akurat w 12 tygodniu szczęścia mam po same uszy.
Ale jestem w stanie zrozumieć, że nie u każdej kobiety jest tak kolorowo.

183

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Człowiek kończąc 18 lat,zaczynając kochac się z mężczyzna zaczyna brac za to odpowiedzialnosc jesli kobieta zachodzi w ciąże której nie chce której by nigdy nie chciała powinna oddac dziecko i też za tym jestem ale te kobiety zostawiły je sobie bo je ktoś namawiał bo bały sie opini ludzi ale zapomniały o zyciu swoimi życiu dziecka więc i tak to matki są winne i oczywiscie mężczyzni bo do tego trzeba dwojga.

184

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Poiuytrewq przeczytałam Twojego posta pierwszego i za nic nie moge pojąć dlaczego tak nienawidzisz swojego dziecka yikes a przede wszystkim co Cie skłoniło do zajścia w ciążę ?? skoro tak bardzo znienawidziłaś to dziecko od samego początku yikes
po prostu brak mi słów tym bardziej że sama mam dziecko i nie wyobrażam sobie życia bez niego smile

185

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Igo chcesz zostać z dzieckiem ze strachu przed opinią innych smutne, ale wiesz   nie zrozum mnie źle mam wrażenie że brakuje Ci pewności siebie, może spróbuj wizyty u psychologa, jesteś dorosła i powinnaś podejmować decyzję i bronić swoich racji a nie bać się co powiedzą inni. Może taka rozmowa z psychologiem pomogłaby Ci poznać własną wartość.Piszesz że zatrzymałaś dziecko dla faceta, samo to już jest zastanawiające bo dziecko to decyzja na całe życie a faceta zawsze można zmienić na takiego który pragnie tego czego ty pragniesz. Sugeruję Ci wizytę u psychologa bo może to pozwoli spojrzeć ci na życie inaczej aniżeli przez pryzmat tego czego oczekują od ciebie inni i co powiedza, a może uda ci sie zbudować więź z małym.

186

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie każda z nas ma instynkt macierzyński, nie każda się nadaje na matkę. Mam nadzieję, ze Iga podejmie słuszną decyzję, żal mi dzieciątka, zal mi tego, jak ona je traktuje. Uważam, ze lepiej będzie oddać je w dobre ręce.
Wiele kobiet zlinczowało Igę, bo są matkami. I jej odczucia próbują przenieść na swój grunt- patrzą na swoje dzieci i myślą "A gdybym to ja miała oddać swoje dziecko i go nie kochać?". Szczerze mówiąc, też tak zrobiłam. Spojrzałam na swoje dzieci i zadałam to pytanie. W srodku się cała oburzyłam, bo moje dzieci są najdroższe na świecie i w pale mi się nie mieści, ze miałabym je oddać. Ale ja jestem w swojej sytuacji, ja mam wsparcie. Iga nie,  Iga nie kocha swojego dziecka, nie chce się nim zajmować. Uważam, że dla jej zdrowia psychicznego i dla tego maleństwa lepiej będzie, gdy odda maluszka do adopcji.

Ja sama więcej nie chcę być w ciąży, dwie mi wystarczą, trzeciego ciecia cesarskiego nie chcę przeżywać. po ostatnim miałam koszmary.  Ale wiem, ze za 5-8 lat zechcę mieć jeszcze jedno dziecko. Obydwoje z partnerem wiemy, ze pewnego dnia zdecydujemy się na adopcję. I, o zgrozo- o tym sposobie zostania rodzicem też nasłuchałam się linczujących uwag. Ze nie wiem, co z takiego "czegoś" wyrośnie, nie wiem,jakie ma geny, lepsze swoje, bo wiesz, na co się piszesz. Ale nikt nie pomyślał z tych osób, ze i moje dzieci mogą nie wyrosnąć na chlubę narodu. Mnóstwo zależy od wychowania- skoro jedna kobieta nie chce i nie potrafi wychować dziecka, znajdzie się inna, która zrobi to odpowiednio. Proste jak konstrukcja cepa.

poiuytrewq potrafię zrozumieć, że nie chciałaś dziecka. Ale dlaczego te 20 lat temu nie zdecydowałaś się na aborcję? Dlaczego to dziecko stało się ofiarą Twojego błędu? Dlaczego na dziecko się rzuciłaś, znienawidziłaś, skoro to Ty i mąż byliscie winni temu, ze syn powstał? Strzelam, ze tak było najłatwiej, dziecko było najlepszym celem, bo przecież samej siebie nie będziesz winić i tępić, a ono maleńkie, nie było w stanie się bronić. Czemu nie rzuciłaś się tak samo do męża? Czemu nie powiedziałaś mu, żeby się odwalił od Ciebie za to, ze wsadził, wyciagnął i przez jego działania musisz się użerać z dzieciakiem?
Sądząc po  Twoich wypowiedziach później, mam wrażenie że jesteś ślepą, egoistyczną babą, która nie ma odwagi powiedzieć wprost sobie samej i swojemu meżowi, ze jesteście słabi i żałośni, bo nie widzieliście winy w sobie i wylaliście wszystko na dziecko, które nie było w stanie obronić się przed negatywnymi uczuciami. Bo mąż by Cie zostawił, gdybyś mu powiedziała, ze jest frajerem, który narobil ci bałaganu, a dziecko..co ono mogło mieć do powiedzenia?
Uważasz się za dojrzałą i mądrą, a moim zdaniem jesteś skrzywioną psychicznie, zakompleksioną, egoistyczną babą, którą byle słowo jest w stanie urazić. Twoje późniejsze posty to potwierdzają.

187

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czytam i trochę rozumiem, ale jakoś nie za bardzo układa mi się to w głowie.

Dziecko - nie jest rzeczą.

Nie każdy ma silny instynkt macierzyński, ale rzadko zdarza się człowiek pozbawiony ludzkich uczuć.

188

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
McMiodek napisał/a:

poiuytrewq potrafię zrozumieć, że nie chciałaś dziecka. Ale dlaczego te 20 lat temu nie zdecydowałaś się na aborcję? Dlaczego to dziecko stało się ofiarą Twojego błędu? Dlaczego na dziecko się rzuciłaś, znienawidziłaś, skoro to Ty i mąż byliscie winni temu, ze syn powstał? Strzelam, ze tak było najłatwiej, dziecko było najlepszym celem, bo przecież samej siebie nie będziesz winić i tępić, a ono maleńkie, nie było w stanie się bronić. Czemu nie rzuciłaś się tak samo do męża? Czemu nie powiedziałaś mu, żeby się odwalił od Ciebie za to, ze wsadził, wyciagnął i przez jego działania musisz się użerać z dzieciakiem?
Sądząc po  Twoich wypowiedziach później, mam wrażenie że jesteś ślepą, egoistyczną babą, która nie ma odwagi powiedzieć wprost sobie samej i swojemu meżowi, ze jesteście słabi i żałośni, bo nie widzieliście winy w sobie i wylaliście wszystko na dziecko, które nie było w stanie obronić się przed negatywnymi uczuciami. Bo mąż by Cie zostawił, gdybyś mu powiedziała, ze jest frajerem, który narobil ci bałaganu, a dziecko..co ono mogło mieć do powiedzenia?
Uważasz się za dojrzałą i mądrą, a moim zdaniem jesteś skrzywioną psychicznie, zakompleksioną, egoistyczną babą, którą byle słowo jest w stanie urazić. Twoje późniejsze posty to potwierdzają.

Dokładnie jestem tego samego zdania,winna wszystkiemu jesteś Ty    poiuytrewq ,wine zrzuciłaś na Bogu winne dziecko,wszyscy w okół są źli a Ty jesteś bez skazy he he

189 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-11-05 09:19:29)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Post poniżej poziomu forum

190

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Post poniżej poziomu forum

To nie szukanie zaczepki, tylko wypowiadanie własnego zdania.
Pojmij to wreszcie.

191 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-11-05 09:20:40)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Post poniżej jakiegokolwiek poziomu

192

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Post poniżej poziomu forum

napisałam to co o tobie myślę czego się spodziewałaś że gratulować Ci tu będą po tym co zrobiłaś?
szkoda mi Twojego syna że był skazany na życie z taką matka jak TY,mimo że go wyrzuciłaś i z Tobą nie mieszka ten koszmar już całe życie będzie się za nim ciągnął

193 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-11-05 09:24:54)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Na naszym forum obowiązują pewne zasady. Jedną z nich jest kulturalne wyrażanie własnego zdania. Jeśli ta sztuka wykracza poza Twoje możliwości - nasze forum nie jest przecież jedyne w internecie. Mod. Vinnga

194

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Post edytowany

to w takim razie nie rozumiem po co tu siedzisz i sama klepiesz jęzorem?
a co do autorki postu to w/g mnie dziecko powinna oddać,niż skazywać je na życie nic nie warte,z wiecznie narzekającą matką która trzyma je i wychowuje z musu,mam nadzieję że autorka przejrzy na oczy po przeczytaniu historii z Twojego żałosnego życia i uchroni swoje dziecko przed losem takim jaki ty zgotowałaś swojemu dziecku,tylko za co mu to zrobiłaś? nie chciałaś mieć dzieci to trzeba było się zabezpieczać albo nie uprawiać seksu,a przede wszystkim szukać pomocy u psychologów,terapeutów a nie przez 18 lat niszczyć komuś życie

195 Ostatnio edytowany przez vinnga (2012-11-05 09:28:06)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Jakbyś była taka inteligenta za jaką się uważasz to byś przeczytała, że moje wypowiedzi były skierowane wyłącznie do autorki wink Ale żeby tego doczytać trzeba by było mieć rozum wink

Żeby wypowiadać się na naszym forum trzeba by było mieć minimum kultury. Skoro, jak twierdzisz, rozmawiasz z autorką bezpośrednio a na forum również piszesz bezpośrednio do niej to ja nie widzę powodu, dla którego miałabyś obrzucać wyzwiskami inne użytkowniczki tego forum. Żegnamy więc

Posty [ 131 do 195 z 301 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026