netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Myślę o oddaniu dziecka...

300 odpowiedzi105 691 wyświetleńzałożony przez iga736282, 07.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 301 ]

66

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

simpleKarolina Wspominala o tym,ze jesli nie odda dziecka,to moze zrobic mu krzywde,wiec az tak bardzo wielkoduszne to z jej strony nie jest. Ja po prostu nie moge zrozumiec jak mozna nie kochac swojego dziecka i byc taka egoistka,tylko tyle nie rozumiem, a moze az tyle.

67

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Z tą szklanką wody to jest przenośnia oczywiście. Ja tez mam dzieci i wychowuje je nie dla siebie ale dla świata i nie licze niczego w zamian . W życiu na wszystko trzeba sobie zasłużyć nawet na to aby dzieci nie oddały cię do domu starców.Wszystko zależy od wychowania i śmiem twierdzić że gdybys była wychowywana w domu pełnym miłości i wartości to nigdy w życiu twoja rodzina nie dopuściłaby do tego co ty chcesz zrobić.

68

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Klamka zapadla. Iga podjela decyzje a my musimy ja uszanowac.
Ja w kazdym razie zycze jej spokoju i trafnych decyzji w zyciu a maluszkowi znalezienia dobrych rodzicow.

69

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Ciekawe, że tyle osób negatywnie ocenia Igę, natomiast ojciec, który dziecko porzucił, w ogóle nie jest nazywany nienormalnym, nieodpowiedzialnym itd.

70

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nikt tez nie powiedzial,ze ojciec jest w porzadku,ale to chyba tak oczywiste,ze nie trzeba tego pisac?
Owszem klamka zapadla, rowniez zycze dziecku,zeby tafilo do dobrej rodziny, ale zwroccie uwage na to,ze my jako calkowicie obce osoby potrafimy chociaz zyczyc wszystkiego dobrego dziecku, a jego matka twierdzi,ze obojetne jej to,czy trafi do zboczencow,czy do innej patologii,no i niech mi ktos powie,ze ta kobieta jest normalna big_smile

71

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Popczytajcie jeszcze raz bardzo dokladnie jakie autorka ma emocje ,odczucia do dziecka, sama nie ukrywa ze ledwo panuje nad soba aby malemu krzywde nie zrobic.Nienawidzi wlasnego dziecka i wten sposob zywi agresje do niego
Nie rozumiem komentarzy takich co autorce doradzają aby zostawila dziecko przy sobie.
Ludzie wy chyba oprócz "netkobiety" najwyraźniej nie macie wzglądu na inne informacyjne strony,czy tez nie sluchacie wiadomosci ile tragedi sie dzieicom dzieje (fizycznych i psychicznych)przez matki, ktore dziecko traktują jak balast i zywią do nich agresywne,ponizające swoje emocje
Mało to juz obecnie doroslych ludzi co wychowala sie w domu pelnego ponizen,znecania sie fiz,i psychicznego nie moze wybaczyc wlasnym rodzicom jakie pieklo im wyrządzili?
Zupelnie nie rozumiem czemu autorke odwodzicie od jej decyzji.
A jak dziecko wyrzuci przez okno albo jakąś krzywde mu zrobi(czego eweidentnie sama sie obawia) wtedy bedzie  cie tu pisac, co za suka, mogla je oddac a nie wyżywac sie na nim przelewając swoj gniew,nienawisc,i frustracje na dziecko.
Niech lepiej dziekco bedzie w bezpiecznych kochanym rekach,niz rekach rodzcielki,która sama jest świadoma że dziecko nie jest z nią ani bezpieczne ani szczesliwe
Ostatnio była tragedia jak kobieta udusila szalikiem swoje 3 letnie dziecko,a to wszystko przez to że jak chciała je oddac gdy mala miala nie całe 2 lata,kazdy ją linczował i wywierał presje ,że jaka to z niej matka,noi stało sie,dziecko uduszone,a tak by żyło.
Jeszcze chyba za wiele tragedi musi sie stać aby tutaj co niektóre zrozumiały,że nie każda kobieta nadaje sie na wychowywanie swojego dziecka.To tylko rodziicielka a nie matka

72

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

I tego się właśnie najbardziej boję, takich opinii, odtrącenia sad Nikt tak naprawdę nie rozumie jak wielki koszmar przeżywam... Ale jak mam takie rzeczy wysłuchiwać od bliskich, od psychologa to ja rezygnuję. Nigdzie nie pójdę, dziecka nie oddaje, będziemy żyć jak do tej pory. Może wytrzymam a jak nie... Trudno. Mówi się trudno... Temat uważam za zamknięty.

73

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

igo736282,
rozumiem Twe rozterki. Dlatego, że je rozumiem, zaproponowałam Ci spotkanie z psychiatrą. Chciałam i chcę, byś nie żałowała swej decyzji.

Będąc na Twoim miejscu tak właśnie bym zrobiła. Starannie też wybrałabym tego lekarza; poszukałabym tego, kto ma ustaloną dobrą renomę. Po to właśnie, by nie być narażoną na atak, na nieprzychylne oceny, na wmawianie czegokolwiek i udowadniania, że... .

A opinie, choć często bolesne, są tylko czyimś zdaniem; nie są prawdą objawioną, nie trzeba się z nimi zgadzać; można mieć swoje zdanie.

Trzymam kciuki.

74

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
mortisha napisał/a:

Popczytajcie jeszcze raz bardzo dokladnie jakie autorka ma emocje ,odczucia do dziecka, sama nie ukrywa ze ledwo panuje nad soba aby malemu krzywde nie zrobic.Nienawidzi wlasnego dziecka i wten sposob zywi agresje do niego
Nie rozumiem komentarzy takich co autorce doradzają aby zostawila dziecko przy sobie.
Ludzie wy chyba oprócz "netkobiety" najwyraźniej nie macie wzglądu na inne informacyjne strony,czy tez nie sluchacie wiadomosci ile tragedi sie dzieicom dzieje (fizycznych i psychicznych)przez matki, ktore dziecko traktują jak balast i zywią do nich agresywne,ponizające swoje emocje
Mało to juz obecnie doroslych ludzi co wychowala sie w domu pelnego ponizen,znecania sie fiz,i psychicznego nie moze wybaczyc wlasnym rodzicom jakie pieklo im wyrządzili?
Zupelnie nie rozumiem czemu autorke odwodzicie od jej decyzji.
A jak dziecko wyrzuci przez okno albo jakąś krzywde mu zrobi(czego eweidentnie sama sie obawia) wtedy bedzie  cie tu pisac, co za suka, mogla je oddac a nie wyżywac sie na nim przelewając swoj gniew,nienawisc,i frustracje na dziecko.
Niech lepiej dziekco bedzie w bezpiecznych kochanym rekach,niz rekach rodzcielki,która sama jest świadoma że dziecko nie jest z nią ani bezpieczne ani szczesliwe
Ostatnio była tragedia jak kobieta udusila szalikiem swoje 3 letnie dziecko,a to wszystko przez to że jak chciała je oddac gdy mala miala nie całe 2 lata,kazdy ją linczował i wywierał presje ,że jaka to z niej matka,noi stało sie,dziecko uduszone,a tak by żyło.
Jeszcze chyba za wiele tragedi musi sie stać aby tutaj co niektóre zrozumiały,że nie każda kobieta nadaje sie na wychowywanie swojego dziecka.To tylko rodziicielka a nie matka

Amen.

75

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Igo, dlaczego nie słuchasz mnie tylko innych? Bo ich więcej? Ktoś powiedział: jedzmy g... miliony much nie mogą się mylić!

Osoby,które niewiele przeżyły, nie zrozumieją Twojej sytuacji. Nie ma takiej opcji. Ja rozumiem i popieram Twoją decyzję, co więcej - uważam ją za mądrą.

Poczytaj posty, w których dostajesz wsparcie, nie krytykę. Inne omiń.

Gdybym mogła sobie pozwolić na zrezygnowanie z pracy, powiedziałabym: dawaj małą, będzie ze mną, papierów nijakich na razie nie ruszamy, a po kilku miesiącach będzie to kwestia zalegalizowania stanu faktycznego - żaden sędzia nie odmówi mi praw, gdy zobaczy, że dziecko jest ze mną związane.

Strasznie mi żal, że nie mogę tak zrobić. Ale istnieje wiele kobiet, dla których Twoja córeczka będzie cudem. Po co chcesz trzymać balast? Miałaś dobry pomysł, wróć do niego.

76 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2012-10-10 21:31:06)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Artemida napisał/a:

Igo, dlaczego nie słuchasz mnie tylko innych? Bo ich więcej? Ktoś powiedział: jedzmy g... miliony much nie mogą się mylić!

Osoby,które niewiele przeżyły, nie zrozumieją Twojej sytuacji. Nie ma takiej opcji. Ja rozumiem i popieram Twoją decyzję, co więcej - uważam ją za mądrą.

Poczytaj posty, w których dostajesz wsparcie, nie krytykę. Inne omiń.

Nie mozna tez liczyc wylacznie na to,ze kazdy bedzie tu kogos glaskal po glowce,bez wzgledu na to co zrobil/zrobi.
smile

77 Ostatnio edytowany przez simpleKarolina (2012-10-10 21:58:19)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
fammefatale napisał/a:
Artemida napisał/a:

Igo, dlaczego nie słuchasz mnie tylko innych? Bo ich więcej? Ktoś powiedział: jedzmy g... miliony much nie mogą się mylić!

Osoby,które niewiele przeżyły, nie zrozumieją Twojej sytuacji. Nie ma takiej opcji. Ja rozumiem i popieram Twoją decyzję, co więcej - uważam ją za mądrą.

Poczytaj posty, w których dostajesz wsparcie, nie krytykę. Inne omiń.

Nie mozna tez liczyc wylacznie na to,ze kazdy bedzie tu kogos glaskal po glowce,bez wzgledu na to co zrobil/zrobi.
smile

Czy Ty uwazasz, ze piszac tak szczerze o swoich emocjach, Iga liczyla na glaskanie po glowce? Nie sadze.
Jasno przedstawila swoje stanowisko.

Mozna nie rozumiec tego co czuje ba, mozna nawet ja za to potepic... Jest to jednak jej zycie.
Dlatego dajmy juz spokój z moralami, nawracaniem i cala reszta.

78

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Jesli chcesz napisz do mnie maila, podanego tutaj.

Mam w myslach staranie o adopcje i chetnie wezme Twoja mala pod opieke.
Na pewno nie zabraknie jej milosci. Bedzie moim oczkiem w glowie.
Jestem chetna od zaraz.
I mozemy zrobic tak jak napisala artemida cytuje tutaj :

"Gdybym mogła sobie pozwolić na zrezygnowanie z pracy, powiedziałabym: dawaj małą, będzie ze mną, papierów nijakich na razie nie ruszamy, a po kilku miesiącach będzie to kwestia zalegalizowania stanu faktycznego - żaden sędzia nie odmówi mi praw, gdy zobaczy, że dziecko jest ze mną związane.

Strasznie mi żal, że nie mogę tak zrobić. Ale istnieje wiele kobiet, dla których Twoja córeczka będzie cudem. Po co chcesz trzymać balast? Miałaś dobry pomysł, wróć do niego."


Jestem otwarta na każdą propozycje. Jesli jestes pewna napisz do mnie.

79

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
simpleKarolina napisał/a:
fammefatale napisał/a:
Artemida napisał/a:

Igo, dlaczego nie słuchasz mnie tylko innych? Bo ich więcej? Ktoś powiedział: jedzmy g... miliony much nie mogą się mylić!

Osoby,które niewiele przeżyły, nie zrozumieją Twojej sytuacji. Nie ma takiej opcji. Ja rozumiem i popieram Twoją decyzję, co więcej - uważam ją za mądrą.

Poczytaj posty, w których dostajesz wsparcie, nie krytykę. Inne omiń.

Nie mozna tez liczyc wylacznie na to,ze kazdy bedzie tu kogos glaskal po glowce,bez wzgledu na to co zrobil/zrobi.
smile

Czy Ty uwazasz, ze piszac tak szczerze o swoich emocjach, Iga liczyla na glaskanie po glowce? Nie sadze.
Jasno przedstawila swoje stanowisko.

Mozna nie rozumiec tego co czuje ba, mozna nawet ja za to potepic... Jest to jednak jej zycie.
Dlatego dajmy juz spokój z moralami, nawracaniem i cala reszta.

No i raczej na to, ze ja ktos za to skrytykuje tez nie liczyla. Napisala, wiec kazdy wyraza swoje zdanie, ma do tego prawo, a autorka tematu zrobi i tak swoje i tez ma do tego prawo.

80

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
sylwiadd napisał/a:

Jesli chcesz napisz do mnie maila, podanego tutaj.

Mam w myslach staranie o adopcje i chetnie wezme Twoja mala pod opieke.
Na pewno nie zabraknie jej milosci. Bedzie moim oczkiem w glowie.
Jestem chetna od zaraz.
I mozemy zrobic tak jak napisala artemida cytuje tutaj :

"Gdybym mogła sobie pozwolić na zrezygnowanie z pracy, powiedziałabym: dawaj małą, będzie ze mną, papierów nijakich na razie nie ruszamy, a po kilku miesiącach będzie to kwestia zalegalizowania stanu faktycznego - żaden sędzia nie odmówi mi praw, gdy zobaczy, że dziecko jest ze mną związane.

Strasznie mi żal, że nie mogę tak zrobić. Ale istnieje wiele kobiet, dla których Twoja córeczka będzie cudem. Po co chcesz trzymać balast? Miałaś dobry pomysł, wróć do niego."


Jestem otwarta na każdą propozycje. Jesli jestes pewna napisz do mnie.

Istnieje przeciez cos takiego, jak adopcja ze wskazaniem.

81

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

I tego się właśnie najbardziej boję, takich opinii, odtrącenia sad Nikt tak naprawdę nie rozumie jak wielki koszmar przeżywam... Ale jak mam takie rzeczy wysłuchiwać od bliskich, od psychologa to ja rezygnuję. Nigdzie nie pójdę, dziecka nie oddaje, będziemy żyć jak do tej pory. Może wytrzymam a jak nie... Trudno. Mówi się trudno... Temat uważam za zamknięty.

Iga, nie badz glupia, oddaj dziecko...moja znajoma miala taki problem...dziecka nie oddala i traktowala cale zycie z nienawiscia.
Teraz jej corka uciekla z domu majac 14 lat, nienawidzi jej za to co jej robila cale dziecinstwo, a ona zaluje ze zmarnowala sobie zycie nie oddajac corki.
Jesli dziecko cie nie obchodzi to zrob to dla siebie.
Zaden psycholog nie bedzie ci mowil takich zeczy jak tutaj slyszysz, potraktuje to fachowo i pomoze ci.

I przestan glupio pisac, ze jak nie wytrzymasz to trudno...moze i trudno bedzie, ale dla ciebie i twojego tylka, jak cie wsadza do ciupy i wspollokatorki dowiedza sie co zrobilas.

82

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

niestety Iga sie nic odzywa... do mnie tez sie nie odezwala.....

83

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga oddaj dziecko!! Nie bierz do siebie wszystkich komentarzy. My cię nie rozumiemy bo prawie każda z nas to matka, my kochamy swoje dzieci i stąd nasze osądy, ale to nie zmienia faktu, ze podjęłaś jedną z najmądrzejszych decyzji. Decyzji, która nie jedna "matka" (np. matka Madzi) nie umiała podjąć. Przecież chcesz ułożyć sobie życie, co cię obchodzi co inni powiedzą, oni nie muszą żyć zmuszając sie do opieki nad dzieckiem, którego nie chcą. A jeśli tym osobom na prawdę na tobie zależy to będą przy tobie.
Pisałaś, ze masz dzisiaj spotkanie z kimś kto pomoże Ci napisać odpowiednie dokumenty. Spotkałaś się?

84

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Współczuje Wam obojgu...i Tobie i  małemu,choc jemu o wiele bardziej... Kazde dziecko potrzebuje miłosci,przytulenia...  Twoje odtracenie moze źle sie odbic na jego rozwoju...masakra...ale domyslam sie co czujesz...nie dla kazdego macierzyństwo jest szczytem marzeń. Jest tez cos takieog jak otwarta adopcja,mozesz sama wybrac rodziców dla swojego smyka i uczestniczyc w jego zyciu,jesli tylko bedziesz chciala a wierze ze tak smile Przytul swojego synka,dla niego bedzie to cudowny gest i chociaz on poczuje sie lepiej... Powodzenia smile

85

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Wiesz trzeba było oddać maluszka zara po urodzeniu  do adopcji, a nie truć sobie i przedewszystkim życie dziecku, Boże dziewczyno dziecko na świat się nie prosiło , skoro dziecka nienawidzisz to oddaj go niech się z tobą nie męczy, rozmowa z psychologiem czy nawet psychiatrą  nic tu nie da nie da się kogoś wyleczyć na brak serca, zbiera mi się na mdłości jak to czytam , użalasz się nad sobą a tymczasem twoje dziecko ma piekło z tobą a ojciec ciecka jest ciebie wart. Okropność że też Bóg pozwala żeby tacy ludzie mieli dzieci.

86 Ostatnio edytowany przez simpleKarolina (2012-10-14 21:29:26)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
małgosia1989 napisał/a:

Wiesz trzeba było oddać maluszka zara po urodzeniu  do adopcji, a nie truć sobie i przedewszystkim życie dziecku, Boże dziewczyno dziecko na świat się nie prosiło , skoro dziecka nienawidzisz to oddaj go niech się z tobą nie męczy, rozmowa z psychologiem czy nawet psychiatrą  nic tu nie da nie da się kogoś wyleczyć na brak serca, zbiera mi się na mdłości jak to czytam , użalasz się nad sobą a tymczasem twoje dziecko ma piekło z tobą a ojciec ciecka jest ciebie wart. Okropność że też Bóg pozwala żeby tacy ludzie mieli dzieci.

I znowu nie bede nikogo bronic ale...
Ona sie nad soba nie uzalala. Napisala bez ogrodek co czuje.
I o ile doczytalas dokladnie, zatrzymala ze ze wzgladu na ojca dziecka, ktory mimo to, sie na nich "wypiął". Zreszta, przed zajsciem w ciaze, zabezpieczala sie wiec dziecka nie chciala. A antykoncepcja zawiodla... coz, zdarza się.

87

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

A co autorka postu czuje smutek i wściekłość że mósi opiekowac się  niechcianym dzieckiem,wiem że srodki anty sa zwiodcze  ale się stalo tródno,jest dość dorosła żeby nie przejmować się ''tym co ludzie powiedzą'' i mogła oddać dziecko tuż po urodzeniu,przeciesz oni przeżywają koszmar,co będzie z tym biednym dzieckiem jak ona nie zmieni swojego postepowania, a chce zrezygnować z oddania maluszka, maluch będzie bardziej cierpiał aniżeliby miał być w domu dziecka lub rodzinie zastępczej.,dziewczyna na matkę się nie nadaje i niech przestanie patrzeć na ludzi i znajomych i podejmie decyzje dobra dla siebie i dziecka.

88

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Poki co, nie wiemy jaka ostatecznie decyzje podjela Iga.

89 Ostatnio edytowany przez patipati (2012-10-14 23:00:08)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

A może twoja mama się nim zajmie porozmawiaj z nią, czy myślałaś o tym jak to dziecko się poczuje jak z dnia na dzień trafi do obcych ludzi, przecież ono cie kocha i twoją mamę też.Naprawdę idź do psychologa zanim skrzywdzisz to maleństwo.Wiecie co popłakałam się jak t czytałam bo mój synek właśnie leży obok mnie i nawet jedną ręką pisze tak mocno się wtulił i nigdy bym go nikomu nie oddała. Strasznie mi żal Igi dziecka.

90

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

I tego się właśnie najbardziej boję, takich opinii, odtrącenia sad Nikt tak naprawdę nie rozumie jak wielki koszmar przeżywam... Ale jak mam takie rzeczy wysłuchiwać od bliskich, od psychologa to ja rezygnuję. Nigdzie nie pójdę, dziecka nie oddaje, będziemy żyć jak do tej pory. Może wytrzymam a jak nie... Trudno. Mówi się trudno... Temat uważam za zamknięty.

Z tego ostatniego postu Igi wynika że podjeła decyzje.Patipati ty się popłakałaś a mnie na wymioty wzieło jak można być pozbawionych ludzkich uczuć, rozumiem że nie każda kobieta nadaje się na matke, ale kobiety ogólnie lubia dzieci, a ta wręcz nienawidzi, no być może psycholog czy psichiatra pomoże ale szczeżę wątpie ,bo autorka napisała że nigdy nie lubiła dzieci, miała czas te 9 miesiecy i ten stracony rok, jak dla mnie autorka zatrzymała maluszka bo bała się złej opini ludzi i rodziny i skazała siebie i to biedne dziecko na take życie w męczarni. Tak jak napisałas Patipati dziecko kocha swoją mame, choćby niewiadomo jaka była , a ta co pogardza nim, brzydzi się nim, szkoda mi słów na nią.

91

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie mogę tego dłużej czytać.

małgosia1989 napisał/a:

Z tego ostatniego postu Igi wynika że podjeła decyzje.Patipati ty się popłakałaś a mnie na wymioty wzieło jak można być pozbawionych ludzkich uczuć,

Mnie też się zbiera na wymioty kiedy czytam wypowiedzi ludzi, którzy mają takie klapki na oczach.

małgosia1989 napisał/a:

rozumiem że nie każda kobieta nadaje się na matke, ale kobiety ogólnie lubia dzieci,

Pierwsza część jest prawdą- nie każda kobieta nadaje się na matkę. Uważam wręcz, że większość ludzi jest nijaka, wychowuje nijakie dzieci, i znaczna większość nie jest dobrymi rodzicami, nawet jeśli im się tak wydaje. Ale nie zgodzę się ze stwierdzeniem "kobiety ogólnie lubią dzieci". Może starsze kobiety, lub te posiadające swoje własne potomstwo- ale zauważyłam, szczególnie wśród młodych dziewczyn, wyraźną niechęć do dzieci.

małgosia1989 napisał/a:

Tak jak napisałas Patipati dziecko kocha swoją mame, choćby niewiadomo jaka była a ta co pogardza nim, brzydzi się nim, szkoda mi słów na nią.

Pogrubiona część jest kompletną bzdurą. Ja swojej matki szczerze nie cierpię, i choć staram się kontrolować, to życzę jej jak najgorzej. Żaden rodzic nie zasługuje odgórnie na szacunek i miłość, na to trzeba sobie zasłużyć w oczach dziecka.

92

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Busiu tera być może nie cierpisz swojej mamy, ale jak byłaś maleńka to pewnie nie widziałas świata po za nią,no byc może nie każda kobieta lubi dzieci ale Iga została mamą wrew sobie okej, ale skoro dziewczyna wie że matka nie che być nigdy nie chciała to po sie męczy z dzieckiem.
Ja niewyobrażam sobie żeby ktos miałby zabrac mi moje dzieci, nieraz mnie wkurzają a zwłaszcza starsza ale jak jej nie ma(jest u babci) to bardzo za nią tęsknie,serce mi peka, ale ja kocham swoje dzieci a ta nie.

93

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Po przeczytaniu całego wątku, mam ochotę napisać tylko jedno...
ODDAJ wreszcie to dziecko, Autorko, oddaj. Może będzie miało szczęście i trafi do normalnej rodziny... Bo przy Tobie szczęścia i miłości na pewno nie zazna.

Swoją drogą, ciężką będziesz miała starość ;-).

Pozdrawiam.

94

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Też uważam że jak najprędzej powinna oddać dziecko póki nie jest za późno,i już nie chodzi o to że ona się męczy z tym dzieckiem,że go  nienawidzi , ale o bezpieczeństwo tego dzieciaczka!!!

95

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dodam tylko jedna Iga jest straszną egoistką, ciągle tylko myśli o sobie, o tym co pomyślą inni na jej temat, a prawda jest taka,że co by nie zrobiła będą jakieś komentarze właśnie przez ten jej egoizm i brak uczuć do kogokolwiek innego oprócz siebie.Traktuje siebie jak ofiarę a prawda jest taka, że jedyną ofiara jest to biedne dziecko, które nie przyszło na świat bo miało taki kaprys, tylko dwoje egoistów dało mu życie, a teraz żadne go nie chce,  ci ludzie nie powinni mieć dzieci.

96

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Cynicznahipo napisał/a:

Swoją drogą, ciężką będziesz miała starość ;-).

Argument,żeby począć i wychować dziecko po to by miał kto podać na starość szklankę wody jest nie tylko idiotyczny ale i samolubny i totalnie nieuzasadniony.Można mieć i dziesiątkę dzieciaków ale jak się ich dobrze nie traktuje to tej szklanki wody się nie dostanie:)

97

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Czy wy naprawdę sądzicie, że po takim najeździe na autorkę odda dziecko? Wręcz przeciwnie, specjalnie je zatrzyma aby takich głupot nie wysłuchiwać. Dlatego naprawdę się zastanawiam czy wam zależy na dobru dziecka czy tylko po prostu nie macie się na kim wyżyć a autorka i jej temat jest pod ręką? Jeśli dziecku się coś stanie to będzie w tym wasza wina bo to wy skutecznie zniechęciłyście autorkę do rozsądnej decyzji . Dopóki wypowiadały się tu w miarę normalne osoby autorka już była gotowa oddać dziecko, miała iść do lekarza, spotkać się z prawnikiem, przyleciało jednak stado nadgorliwych mamusiek i zaczęło ją wyzywać od egoistek itd. W tej chwili to wy jesteście całkowicie odpowiedzialne za to, że dziecko jest z autorką choc mogło by być już w rodzinie zastępczej u której było by mu o stokroć lepiej. Szczere gratulacje! Jak widać w dalszym ciągu wam za mało trupów, potrzeba więcej.  No ale tak,  o czym byście plotkowały jakby zabrakło mordowanych dzieci?

98

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Rosettta napisał/a:

Czy wy naprawdę sądzicie, że po takim najeździe na autorkę odda dziecko? Wręcz przeciwnie, specjalnie je zatrzyma aby takich głupot nie wysłuchiwać. Dlatego naprawdę się zastanawiam czy wam zależy na dobru dziecka czy tylko po prostu nie macie się na kim wyżyć a autorka i jej temat jest pod ręką? Jeśli dziecku się coś stanie to będzie w tym wasza wina bo to wy skutecznie zniechęciłyście autorkę do rozsądnej decyzji . Dopóki wypowiadały się tu w miarę normalne osoby autorka już była gotowa oddać dziecko, miała iść do lekarza, spotkać się z prawnikiem, przyleciało jednak stado nadgorliwych mamusiek i zaczęło ją wyzywać od egoistek itd. W tej chwili to wy jesteście całkowicie odpowiedzialne za to, że dziecko jest z autorką choc mogło by być już w rodzinie zastępczej u której było by mu o stokroć lepiej. Szczere gratulacje! Jak widać w dalszym ciągu wam za mało trupów, potrzeba więcej.  No ale tak,  o czym byście plotkowały jakby zabrakło mordowanych dzieci?

Wypowiadamy tu  tylko swoje mysli,na to sa fora aurorka chiała podzielic się swoimi myslami ,rozumiem a my mieliśmy jej w tym pomóc ale wiadomo że nie każdy będzie tylko zawsze pocieszać kogoś drógiego,popieram słowa Patipati,oni wcale nie powinni miec dzieci,ale niestety stało się ,a to że Iga zatrzyma to biedne dziecko oznacza że jest jeszcze większa egoistką. Co do "szklanko wody na starosć"tak trafiaja się take dzieci ale nie nie wszystkie sa takie, ale zawsze masz na kogo mieć przelewac miłośc z kim pogadac komu dawac rady,kogo uczyć a i może i na starosc sie toba zajmie,zycie jest różne i pisze różne scenariusze,jakby każdy myslała tak samolubnie to by nie było zycia na ziemi i miłości tylko zabawa , sex na jedna noc,alkohol,a co potem puste sciany,cisza.

99

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

dlatego ja napisałam aby oddać to dziecko aby nie podzieliło losu np.Madzi lub Szymka
a co szklanki wody podanej na starość moje zdanie jest takie:nie po to urodziłam dzieci aby musiał się mną opiekować na starość,za duzo się naoglądałam jak wygląda opieka nad starszym chorym człowiekiem,nie oczekuje jej od dzieci

100

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
gojka102 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Swoją drogą, ciężką będziesz miała starość ;-).

Argument,żeby począć i wychować dziecko po to by miał kto podać na starość szklankę wody jest nie tylko idiotyczny ale i samolubny i totalnie nieuzasadniony.Można mieć i dziesiątkę dzieciaków ale jak się ich dobrze nie traktuje to tej szklanki wody się nie dostanie:)

Ja np. nie zaszłam w ciążę po to, by miał się mną kto zająć na stare lata!

Miałam na myśli to, że autorka będzie bardzo samotną osobą, bo cóż daje radość, kiedy jest się po 60-tce...? Dzieci, wnuki.
A autorka, jak widać, nie chce tej radości.

I nie sądzę, by miało się to zmienić za parę lat.

A fakt napadania na innych, bo się coś zrozumiało ''na opak'' jest dopiero...

gojka102 napisał/a:

nie tylko idiotyczny ale i samolubny i totalnie nieuzasadniony

Pozdrawiam i następnym razem proszę o przemyślenie wypowiedzi (można kogoś urazić niechcący. Albo i chcący).

101

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
małgosia1989 napisał/a:

Tak jak napisałas Patipati dziecko kocha swoją mame, choćby niewiadomo jaka była .

Zanim zaczniesz pisac takie dyrdymały wyssane z palca, na drugi raz porządnie sie zastanów,to jakie bzdury masz zamiar tu wypisywać.Wiekowo twoje małostkowe poznanie osób z róznymi relacjami i emocjami do wlasnych rodziców moze jest jeszce ograniczone i wybaczalne.
Prosze nie pisz takich kompletnych wypocin nie mających odniesienia w relanym zyciu.
Sama osobiscie znam osoby,(i nie tylko ja) ktore wrecz nienawidzily i do tej pory nienawidzą swoich rodzicielek co im wyrzadzali, i jak ich traktowali w dziecinstwie i przez cale dorastanie.(niestety w domu mam takie dziecko,co wrogosc i nienawisc ma do matki,o milosci nie ma mowy bo nigdy tego  nie bylo)

Równiez jako dziecko takze wysłuchiwalam od rówiesnic jaką pałają pogarde i nienawiść do wlasnej matki,czy ojca za ponizanie,agresje,i to co w domu u nich sie dzieje w 4 scianach
To były zwierzenia  dzieci w roznym wieku, w wieku nastoletnim, jak i teraz w pracy czy w zyciu prywatnym gdy rozmawiamy ze znajomymi bliozszymi,gdzie nie zawsze relacje rodziny byly i sa w superlatywach,otoczone miloscią ,niestety emocje i stosunek do roziców jak był straszny pelen żalu i gniewu,tak do tej pory jest i o żadnej milosci nie ma mowy


Autorko,ja juz swoje napsialam, i bedziesz egositką i to do kwadratu,gdy zostawisz przy sobie dziecko, wedlug mnie to jest tchórzostwo i robienie najgorszej krzywdy maluchowi,jesli on ma tkwic przy twoim boku, nie majac zapewnionego poczucia bezpieczenstwa ani obdarzony miloscią

102

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
mortisha napisał/a:
małgosia1989 napisał/a:

Tak jak napisałas Patipati dziecko kocha swoją mame, choćby niewiadomo jaka była .

Zanim zaczniesz pisac takie dyrdymały wyssane z palca, na drugi raz porządnie sie zastanów,to jakie bzdury masz zamiar tu wypisywać.Wiekowo twoje małostkowe poznanie osób z róznymi relacjami i emocjami do wlasnych rodziców moze jest jeszce ograniczone i wybaczalne.
Prosze nie pisz takich kompletnych wypocin nie mających odniesienia w relanym zyciu.
Sama osobiscie znam osoby,(i nie tylko ja) ktore wrecz nienawidzily i do tej pory nienawidzą swoich rodzicielek co im wyrzadzali, i jak ich traktowali w dziecinstwie i przez cale dorastanie.(niestety w domu mam takie dziecko,co wrogosc i nienawisc ma do matki,o milosci nie ma mowy bo nigdy tego  nie bylo)

Równiez jako dziecko takze wysłuchiwalam od rówiesnic jaką pałają pogarde i nienawiść do wlasnej matki,czy ojca za ponizanie,agresje,i to co w domu u nich sie dzieje w 4 scianach
To były zwierzenia  dzieci w roznym wieku, w wieku nastoletnim, jak i teraz w pracy czy w zyciu prywatnym gdy rozmawiamy ze znajomymi bliozszymi,gdzie nie zawsze relacje rodziny byly i sa w superlatywach,otoczone miloscią ,niestety emocje i stosunek do roziców jak był straszny pelen żalu i gniewu,tak do tej pory jest i o żadnej milosci nie ma mowy

Może sama zastanów się zanim co napiszesz, napisałam tu u maleńkich dzieciach ,a nie takich które rozumieją już co to złość czy nienawiść, malutkie dziecko szuka miłości a jaką mame ma poznaje z czasem wkońcu jak piszesz zacznią ja też odrzucać,będzie się wściekał, ale to tylko z braku miłości które każde dziecko potrzebuje żeby normalnie się rozwijać.

103

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

A czy ktoś wie co z tym biednym dzieckiem,  już się biłam, odda je  do adopcji czy nie ?

104

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Cynicznahipo napisał/a:
gojka102 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Swoją drogą, ciężką będziesz miała starość ;-).

Argument,żeby począć i wychować dziecko po to by miał kto podać na starość szklankę wody jest nie tylko idiotyczny ale i samolubny i totalnie nieuzasadniony.Można mieć i dziesiątkę dzieciaków ale jak się ich dobrze nie traktuje to tej szklanki wody się nie dostanie:)

Ja np. nie zaszłam w ciążę po to, by miał się mną kto zająć na stare lata!

Miałam na myśli to, że autorka będzie bardzo samotną osobą, bo cóż daje radość, kiedy jest się po 60-tce...? Dzieci, wnuki.
A autorka, jak widać, nie chce tej radości.

I nie sądzę, by miało się to zmienić za parę lat.

A fakt napadania na innych, bo się coś zrozumiało ''na opak'' jest dopiero...

gojka102 napisał/a:

nie tylko idiotyczny ale i samolubny i totalnie nieuzasadniony

Pozdrawiam i następnym razem proszę o przemyślenie wypowiedzi (można kogoś urazić niechcący. Albo i chcący).

Tak,masz rację- "wyskoczyłam" nieco z tą opinią.Sądziłam,że jesteś tą,jakich znam wiele, co rodzą dzieci by się nimi ktoś na starośc opiekował i tak też doradzają(o zgrozo!) bezdzietnym.Wybacz...
Wiesz- po 60 daje jeszcze radość kochany i kochający partner,pasje,przyjaciele...

105

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

jak ty mozesz wogole tak mowic ze nie lubisz swojego dziecka . kobieto istnieja zabezpieczenia . kiedys bedziesz zalowac ze to zrobilas. ja mam 2 maluszkow brata niepelnosprawnego i jakos musze sobie radzic. nie jestes matka po prostu marnujesz zycie dziecku. dziecka miejsce jest przy matce ja sobie nie wyobrazam zycia bez swoich dzieci i wogole dziecka nie da sie nie kochac. zastanow sie nad tA DECYZJA

106

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
madziara22 napisał/a:

jak ty mozesz wogole tak mowic ze nie lubisz swojego dziecka . kobieto istnieja zabezpieczenia . kiedys bedziesz zalowac ze to zrobilas. ja mam 2 maluszkow brata niepelnosprawnego i jakos musze sobie radzic. nie jestes matka po prostu marnujesz zycie dziecku. dziecka miejsce jest przy matce ja sobie nie wyobrazam zycia bez swoich dzieci i wogole dziecka nie da sie nie kochac. zastanow sie nad tA DECYZJA

a kobiety które skrzywdziły swoje dzieci np.pozbawiając je życia, zrobiły to z miłości? bo je kochały? chyba nie !!!

107

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
gojka102 napisał/a:

Tak,masz rację- "wyskoczyłam" nieco z tą opinią.Sądziłam,że jesteś tą,jakich znam wiele, co rodzą dzieci by się nimi ktoś na starośc opiekował i tak też doradzają(o zgrozo!) bezdzietnym.Wybacz...
Wiesz- po 60 daje jeszcze radość kochany i kochający partner,pasje,przyjaciele...

Nic się nie stało ;-).

Wiem, że jest partner, są przyjaciele... ale wydaje mi się, że człowiek żyje głównie dla swoich pociech...Taki jest cel.

108

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga, co u ciebie?
Napisz prosze jak wyglada teraz twoje zycie.

109

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
Doonna napisał/a:

Iga, co u ciebie?
Napisz prosze jak wyglada teraz twoje zycie.

Wątpię, że jeszcze napisze...

110

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Dla mnie to dziwne...nie jestem matką jeszcze ale jak ta Iga może nie mieć instynktu macierzyńskiego ??? czemu przez nienawiść do ex odbija się to na dziecku? czym one jest winne...zawsze wydawało mi się że nawet kobiety najbardziej przeciwne ciążom i potomstwu po zobaczeniu tej cudownej istotki zmienią zdanie... że wszystko się zmieni, że poczują że to ich sens życia jedyna istota która naprawdę ich kocha a one ją....a tu klapa...
aż szoku doznałam

111

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nie każda kobieta nadaje się na matkę.

112

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
frytka292 napisał/a:

Dla mnie to dziwne...nie jestem matką jeszcze ale jak ta Iga może nie mieć instynktu macierzyńskiego ??? czemu przez nienawiść do ex odbija się to na dziecku? czym one jest winne...zawsze wydawało mi się że nawet kobiety najbardziej przeciwne ciążom i potomstwu po zobaczeniu tej cudownej istotki zmienią zdanie... że wszystko się zmieni, że poczują że to ich sens życia jedyna istota która naprawdę ich kocha a one ją....a tu klapa...
aż szoku doznałam

Normalnie- może nie mieć i już.Nie każda kobieta go ma i reaguje na widok dziecka tak jak napisałaś.Pomyśl w jakim szoku jest założycielka tematu- Ty wpadłaś tu na chwilkę,pomyśisz może nad tym parę minut a ona z tym została...
Ja mam dziecko ale nie reaguję piskiem zachwytu na widok maluszków- ba,ja nawet nie lubię maluszków i generalnie nie lubię dzieciaków,takich niekomunikatywnych werbalnie.No i żyję z tym jakoś...

113

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga, jeśli to przeczytasz, ... ja chętnie wzięłabym pod opiekę - do adopcji - Twoje Dziecko. Myślę że wspólnie załatwiłybyśmy sprawy formalne i wspólnie mogłybyśmy sobie pomóc przy tym wszystkim. Mam 34 lata i własne dzieci.   Twoje dzieciątko przyjęłabym z miłością, moja rodzina też, i też ze zrozumieniem dla Ciebie. Skontaktuj się ze mną.

114

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
kama2030 napisał/a:

Iga, jeśli to przeczytasz, ... ja chętnie wzięłabym pod opiekę - do adopcji - Twoje Dziecko. Myślę że wspólnie załatwiłybyśmy sprawy formalne i wspólnie mogłybyśmy sobie pomóc przy tym wszystkim. Mam 34 lata i własne dzieci.   Twoje dzieciątko przyjęłabym z miłością, moja rodzina też, i też ze zrozumieniem dla Ciebie. Skontaktuj się ze mną.

Wzruszył mnie Twój post...
Super, że są jeszcze tacy ludzie.

115

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
frytka292 napisał/a:

Dla mnie to dziwne...nie jestem matką jeszcze ale jak ta Iga może nie mieć instynktu macierzyńskiego ??? czemu przez nienawiść do ex odbija się to na dziecku? czym one jest winne...zawsze wydawało mi się że nawet kobiety najbardziej przeciwne ciążom i potomstwu po zobaczeniu tej cudownej istotki zmienią zdanie... że wszystko się zmieni, że poczują że to ich sens życia jedyna istota która naprawdę ich kocha a one ją....a tu klapa...
aż szoku doznałam

Skończ z tymi stereotypami.
Słodkie istotki zaludniają w dużych ilościach domy dziecka... Życie to nie bajka z happy endem. Jeśli się nie MOŻE z jakichkolwiek względów (bariery psychicznej też) osobiście zajmować dzieckiem, lepiej je oddać pod dobrą opiekę niż krzywdzić. Mało to w TV mówią o katowaniu dzieci? Bo taki jeden z drugim rodzic nie potrafił wytrzymać np. nieustającego płaczu... NIE wszyscy muszą wszystko UMIEĆ. Bycie rodzicem to też nie bajka... Nawet zwierzaki, zdarza się porzucają młode (to tak a propos INSTYNKTU)

116

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

moi kochani o kogo ten spór??????????28 letnia  pani co napisała kim ona w ogóle jest? dzieckiem? bo nie wiem,ma roczne dzieciątko,które trzeba kochać,tulić gdy płacze, opiekować się i dbać a ona pisze że dla faceta zatrzymała dziecko bo on był całym światem, co to za kobieta pytam.weż się w garść i zachowuj się na swoje lata.jak urodziłam córke leżałam z dziewczyną 18 lat 2 dziecko ojca brak ale patrzyłam jak ona się opiekowała tym dzieciątkiem to nie jedna starsza by się zawstydziła .

117

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Igo chciałam Ci napisać że depresja poporodowa może zacząć się jeszcze w czasie ciąży, bynajmniej tak usłyszałam od swojej Pani psycholog. Sama się z nią borykałam ale dość szybko poszłam do specjalisty. Oczywiście nie mówię że Ty ją masz. Choć uważam że rozmowa ze specjalistą na pewno nie zaszkodziłaby.
Natomiast czytając to co czujesz również uważam że rozsądne jest z Twojej strony dać dziecku szansę na życie wśród rodziny.
Mam nadzieję że jednak się odezwiesz i napiszesz jak dalej potoczyły się Twoje losy

118

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
iga736282 napisał/a:

Piszę to tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać? Jestem matką rocznego dziecka i jestem okropnie nieszczęśliwa. Nie lubię swojego dziecka i wiem, że ze swoimi odczuciami jestem odosobniona. Myślę o oddaniu dziecka do adopcji jednak potwornie się boję, że przez to stracę rodzinę, znajomych? Boję się, że nie będę miała już tu życia i będę musiała gdzieś wyjechać i wszystko zostawić za sobą. Co robić?

Piszą tu matki które kochaja swoje dzieci, i te które sa rozsądne i wiedza że nie każda kobieta pragnie byc matka okej zgadzam się z tym ale w  tym poście widac jak byk,że dziewczyna zatrzymała synka bo bała sie opini ludzi,rodziny nie była w żadnej depresji bo już od początku nie chciała nigdy być matką, zostawiła sobie synka bo chciałą zatrzymac przy sobie faceta i kto tu jest pokrzywdzony kobieta jest dorosła ,wie co robić prawda? , jest samolubna każe dziecko za swoje błędy. jakby miała choć trochę rozumu to by wiedziała że nigdy nie pokocha synka że trzeba mu znalesc dobrą rodzine i oddac synka żeby wychował się w kochającej rodzinie.

119 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-11-01 11:39:21)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
małgosia1989 napisał/a:
iga736282 napisał/a:

Piszę to tutaj bo nie mam z kim o tym porozmawiać? Jestem matką rocznego dziecka i jestem okropnie nieszczęśliwa. Nie lubię swojego dziecka i wiem, że ze swoimi odczuciami jestem odosobniona. Myślę o oddaniu dziecka do adopcji jednak potwornie się boję, że przez to stracę rodzinę, znajomych? Boję się, że nie będę miała już tu życia i będę musiała gdzieś wyjechać i wszystko zostawić za sobą. Co robić?

Piszą tu matki które kochaja swoje dzieci, i te które sa rozsądne i wiedza że nie każda kobieta pragnie byc matka okej zgadzam się z tym ale w  tym poście widac jak byk,że dziewczyna zatrzymała synka bo bała sie opini ludzi,rodziny nie była w żadnej depresji bo już od początku nie chciała nigdy być matką, zostawiła sobie synka bo chciałą zatrzymac przy sobie faceta i kto tu jest pokrzywdzony kobieta jest dorosła ,wie co robić prawda? , jest samolubna każe dziecko za swoje błędy. jakby miała choć trochę rozumu to by wiedziała że nigdy nie pokocha synka że trzeba mu znalesc dobrą rodzine i oddac synka żeby wychował się w kochającej rodzinie.

Pewnie jest samolubna ale zatrzymała dziecko bo bała się  reakcji "ludzi" bo matka namawiała ją na pozostawienie dziecka. Nawet tutaj na forum niektóre z Was, naskoczyły na nią "bo jak można nie kochać własnego dziecka". To jest właśnie powód,dla którego tak wiele kobiet porzuca dzieci "gdzieś" - znajdujemy je później w śmietnikach martwe.
Nie oceniajmy, postarajmy się przyjąć do wiadomości jej decyzję i zrobić WSZYSTKO żeby pomóc dziecku. Gdyby w szpitalu matka, która po urodzeniu dziecka chce je zostawić była traktowana z szacunkiem, została otoczona odpowiednią opieką psychologa to być może więcej dzieci trafiałoby od razu do kochających rodziców.
Niestety mamy skłonność do osądzania i potępiania,nie staramy się zrozumieć albo przynajmniej nie oceniać. Taka kobieta, która pewnie ma prywatnie jakąś trudną sytuację, nie chce lub nie może zająć się dzieckiem stawiana jest od razu pod pręgierzem, przecież wszyscy jesteśmy lepsi, dajemy sobie prawo do oceny!
Dajmy jej spokój, nie oceniajmy, nie mówmy co "powinna" a czego "nie powinna" pomóżmy jej dziecku odnaleźć prawdziwy dom i miłość rodziców, którzy  na to właśnie dziecko czekają!
Iga odezwij się!

120

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Iga się nie odezwie, bo dostała tutaj to, czego się tak bała. Krytykę, ocenę i pogardę. Oczywiście z wyjątkiem kilku mądrych kobiet, które wspierały ją w tym co chciała zrobić.

I tak to właśnie wygląda w wykonaniu młodych mamusiek. Najpierw (w wątkach o niechcianej ciąży) wzniosłe teksty, ródź, nie zabijaj, przecież możesz oddać dziecko rodzinie, która swojego mieć nie może, a gdy któraś niefortunna matka (w tym wątku) chce to zrobić, to frontalny atak na nią, że z uczuć wyzuta, nienormalna, bo jak można oddać swoje dziecko.
Rozumiecie jaka to opresja?

A naprawdę decyzja o oddaniu dziecka, którego się nie kocha, które postrzega się jak kulę u nogi, może być aktem najwyższej troski o nie, nie tylko o siebie.

Pamiętam ze swojej pracy kobietę, matkę dwojga dzieci. Uzależniona, nieodpowiedzialna, odwiedzała swoje dzieci w domu dziecka z rzadka, ale na tyle często między jednym ciągiem alkoholowym a drugim, że nie można jej było pozbawić praw rodzicielkich z urzędu. Wspierana w takim nieodpowiedzialnym zachowaniu przez środowisko i panie z opieki, bo "co z ciebie za matka". Gdy trafiła do naszego Ośrodka, skupiliśmy się na tym, by zaakceptowała rzeczywistość taką, jaka jest. Że kiepska z niej matka, ale to nie znaczy, że nie chce dla swoich dzieci jak najlepiej. Wspólnie z nią, bez potępiania, zastanawialiśmy się, co ona może dla swoich dzieci zrobić. Sama zadecydowała, że zrzeka się praw rodzicielskich. I dostała za to od całego zespołu wsparcie i szacunek Bo właśnie tym postanowieniem wykazała prawdziwą, a nie tylko deklaratywną troskę o swoje dzieci. Nikt jej nie potępiał, bo właśnie po raz pierwszy w swoim życiu zachowała się odpowiedzialnie.

Co Iga postanowiła po tym frontalnym ataku? Wszystko zostaje tak jak było. Dziecko będzie przy niej. W NAJLEPSZYM wypadku wyrośnie na człowieka głodnego miłości. W NAJGORSZYM....nawet nie chcę mówić tego głośno, wystarczy, że ciągle słyszymy w mediach o takich strasznych sprawach.

121

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Wiesz autorko, ja przed laty popełniłam ten sam błąd co ty i pod wpływem presji otoczenia zostawiłam dziecko zamiast je oddać. Wszyscy byli zachwyceni moją decyzją, podkreślali, że byłabym głupia jakbym dziecko oddała, że na starość byłabym samotna a tak mam dziecko i zapewnione wsparcie na stare lata. Niestety nikt nie widział prawdziwego dramatu naszej rodziny i relacji w niej panujących. Byłam w tym czasie u nie jednego psychologa, psychiatry, nawet na terapie się zapisałam. Ale wiesz w czym jest problem? Nie ma leku na brak miłości! Syn ma dziś 20 lat a ja go szczerze nienawidzę. Kołem ratunkowym była teściowa która się wprowadziła do nas jak syn miał 2 lata. To do niej mówił mamo, ode mnie uciekał bo nie raz go uderzyłam za to, że beczał, za to, że nie dawał mi w nocy spać, za to, że chciał jeść itd. Ludzie udawali, że tego nie widzą, opadały im klapki na oczy. Nieważne były relacje łączące matkę i dziecko, najważniejsze było to, że dziecko jest z matką. Mąż w tym wszystkim zawsze był z boku, umywał ręce, twierdził, że lepiej jest jak jest bo inaczej ludzie znów zaczną gadać i nas pouczać. Chciałam aby teściowa się wyprowadziła z synem bo nie chce jego utrzymywać. Niestety ona miała marne grosze z tej rolniczej emerytury i nie stac jej na samodzielne życie i utrzymanie siebie i jeszcze kogoś. Nie mogąc się go pozbyć ? mściłam się na nim. Wyśmiewałam, wytykałam najmniejszy błąd, podkreślałam, że jest nikim. I cierpiałam dalej. Odliczam dni kiedy to syn skończy 18 lat, aby kazać mu się wyprowadzić. I tak też zrobiłam, w dniu urodzin pokazałam mu drzwi. Protestował ale ja byłam nieugięta. Od tego czasu go nie widziałam, nie mam z nim kontaktu?i czuję się świetnie! I mam nadzieję, że już nigdy go nie zobaczę. Po tylu latach męki i przymusu życia pod jednym dachem z tym dzieciakiem, wreszcie odzyskałam swoje życie. Po wyprowadzce syna nasze relacje z mężem także się poprawiły. Trochę podróżujemy, trochę odkładamy na wspólny mały domek. Teściowa dopiero teraz po tych wszystkich latach przyznała, że popełniła olbrzymi błąd naciskając na mnie aby dziecko zatrzymać. Przyznała, że chciała tym uderzyć we mnie, abym to ja najbardziej cierpiała, rykoszetem dostał syn a jej wnuk czego sobie podobno do dziś wybaczyć nie może. I dlatego autorko miej gdzieś opinie rodziny, znajomych i tych kobiet z forum także. Im nie zależy na dobru dziecka, im zależy jedynie na tym aby ukarać ciebie za brak miłości do dziecka bo wiedzą, że najgorszą karą dla ciebie właśnie jest to dziecko. I dlatego tak namawiają cię i zastraszają abyś dziecka nie oddawała. Nie ma co kłamać, przy tobie dziecko nie ma ani miłości ani czułości więc po co ma być z tobą? Kochana, dla zasady, wyłącznie dla zasady! Wiesz to tak jak z aborcją ? wszyscy bronią dzieci tylko w macicy, kościół broni, politycy bronią, matki polki bronią a gdy dziecko się urodzi ? to już nie ich sprawa, nie ich problem. Teraz ta kobieta z Podlasia wyszło, że zabiła 6 dzieci. I co, sądzisz, że to zmieni ludzi? Absolutnie nie! Nadal wszyscy będą twierdzić, że aborcja to zło, że adopcja to zło, że kobietę trzeba piętnować, naciskać na nią i szkalować. Dla ludzi lepsze jest 10 martwych dzieci ale z matką niż chociażby 1 szczęśliwe bez matki w rodzinie zastępczej. Przeszłam to samo co ty, nie było dnia bym nie słyszała, że jestem samolubna, egoistyczna, durna, głupia, że zdechnę w samotności, że należy mnie zabić. I tylko dlatego, że chciałam dla siebie i syna czegoś lepszego. Zaszczuli mnie. Wywołali u mnie strach przed odrzuceniem, poczucie winy tak wielkie, że zostawiłam dziecko. I tym sposobem zmarnowali życie mi i dziecku. Dziś ci ludzie nie potrafią spojrzeć mi w oczy bo wiedzą, że zniszczyli 2 życia a wystarczyłoby nie terroryzować, nie oceniać, nie straszyć. Nie zniszcz sobie życia przez tych idiotów!

122 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2012-11-03 10:32:48)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Wiesz autorko, ja przed laty popełniłam ten sam błąd co ty i pod wpływem presji otoczenia zostawiłam dziecko zamiast je oddać. Wszyscy byli zachwyceni moją decyzją, podkreślali, że byłabym głupia jakbym dziecko oddała, że na starość byłabym samotna a tak mam dziecko i zapewnione wsparcie na stare lata. Niestety nikt nie widział prawdziwego dramatu naszej rodziny i relacji w niej panujących. Byłam w tym czasie u nie jednego psychologa, psychiatry, nawet na terapie się zapisałam. Ale wiesz w czym jest problem? Nie ma leku na brak miłości! Syn ma dziś 20 lat a ja go szczerze nienawidzę. Kołem ratunkowym była teściowa która się wprowadziła do nas jak syn miał 2 lata. To do niej mówił mamo, ode mnie uciekał bo nie raz go uderzyłam za to, że beczał, za to, że nie dawał mi w nocy spać, za to, że chciał jeść itd. Ludzie udawali, że tego nie widzą, opadały im klapki na oczy. Nieważne były relacje łączące matkę i dziecko, najważniejsze było to, że dziecko jest z matką. Mąż w tym wszystkim zawsze był z boku, umywał ręce, twierdził, że lepiej jest jak jest bo inaczej ludzie znów zaczną gadać i nas pouczać. Chciałam aby teściowa się wyprowadziła z synem bo nie chce jego utrzymywać. Niestety ona miała marne grosze z tej rolniczej emerytury i nie stac jej na samodzielne życie i utrzymanie siebie i jeszcze kogoś. Nie mogąc się go pozbyć ? mściłam się na nim. Wyśmiewałam, wytykałam najmniejszy błąd, podkreślałam, że jest nikim. I cierpiałam dalej. Odliczam dni kiedy to syn skończy 18 lat, aby kazać mu się wyprowadzić. I tak też zrobiłam, w dniu urodzin pokazałam mu drzwi. Protestował ale ja byłam nieugięta. Od tego czasu go nie widziałam, nie mam z nim kontaktu?i czuję się świetnie! I mam nadzieję, że już nigdy go nie zobaczę. Po tylu latach męki i przymusu życia pod jednym dachem z tym dzieciakiem, wreszcie odzyskałam swoje życie. Po wyprowadzce syna nasze relacje z mężem także się poprawiły. Trochę podróżujemy, trochę odkładamy na wspólny mały domek. Teściowa dopiero teraz po tych wszystkich latach przyznała, że popełniła olbrzymi błąd naciskając na mnie aby dziecko zatrzymać. Przyznała, że chciała tym uderzyć we mnie, abym to ja najbardziej cierpiała, rykoszetem dostał syn a jej wnuk czego sobie podobno do dziś wybaczyć nie może. I dlatego autorko miej gdzieś opinie rodziny, znajomych i tych kobiet z forum także. Im nie zależy na dobru dziecka, im zależy jedynie na tym aby ukarać ciebie za brak miłości do dziecka bo wiedzą, że najgorszą karą dla ciebie właśnie jest to dziecko. I dlatego tak namawiają cię i zastraszają abyś dziecka nie oddawała. Nie ma co kłamać, przy tobie dziecko nie ma ani miłości ani czułości więc po co ma być z tobą? Kochana, dla zasady, wyłącznie dla zasady! Wiesz to tak jak z aborcją ? wszyscy bronią dzieci tylko w macicy, kościół broni, politycy bronią, matki polki bronią a gdy dziecko się urodzi ? to już nie ich sprawa, nie ich problem. Teraz ta kobieta z Podlasia wyszło, że zabiła 6 dzieci. I co, sądzisz, że to zmieni ludzi? Absolutnie nie! Nadal wszyscy będą twierdzić, że aborcja to zło, że adopcja to zło, że kobietę trzeba piętnować, naciskać na nią i szkalować. Dla ludzi lepsze jest 10 martwych dzieci ale z matką niż chociażby 1 szczęśliwe bez matki w rodzinie zastępczej. Przeszłam to samo co ty, nie było dnia bym nie słyszała, że jestem samolubna, egoistyczna, durna, głupia, że zdechnę w samotności, że należy mnie zabić. I tylko dlatego, że chciałam dla siebie i syna czegoś lepszego. Zaszczuli mnie. Wywołali u mnie strach przed odrzuceniem, poczucie winy tak wielkie, że zostawiłam dziecko. I tym sposobem zmarnowali życie mi i dziecku. Dziś ci ludzie nie potrafią spojrzeć mi w oczy bo wiedzą, że zniszczyli 2 życia a wystarczyłoby nie terroryzować, nie oceniać, nie straszyć. Nie zniszcz sobie życia przez tych idiotów!

Bardzo kontrowersyjny post - spodziewaj się linczu ;-).

Z przesłaniem jak najbardziej się zgadzam - jeśli dziecko nie jest kochane, powinno zostać oddane, dla jego dobra. Po co się męczyć? Po co ryzykować, że stanie się tragedia?
Dziecko będzie szczęśliwsze z osobami, które je pokochają.

Z drugiej strony żal mi syna poiuytrewq - na pewno przez to, co się wydarzyło, ma skrzywione spojrzenie na miłość, szczęście, kobiety... Pewnie będzie mu ciężko w życiu.

Ten post powinien być przestrogą dla tych, którzy myślą, że do miłości można zmusić...  lub, że miłość przychodzi po czasie. Gówno prawda. Jeśli jej nie ma od samego początku, to już nigdy się nie pojawi.

123

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Niech mój post tak po prostu będzie nauczką dla tych którym z łatwością właśnie przychodzi ocenianie, wyzywanie, szczucie. Jestem przekonana, że efekt osiągną i matka zostawi dziecko przy sobie. Ale niech się zastanowią czy te życie tego dziecka i matki będzie takie jakie sobie wyobrażają bo te dwie osoby przejdą niewyobrażalne piekło tylko dlatego, że ktoś ma ograniczone pole widzenia. Kto wie, może gdyby zamiast szczekania autorka znalazła tu wsparcie, uniknęła by mojego losu, losu mojego syna. Może ich los został już przypięczętowany, może tak bardzo przejęła się tym co tu przeczytała, że faktycznie będzie żyła jak ja albo pewnego dnia zabije siebie lub dziecko. Może znajdą się gdzieś trochę inteligentniejsi ludzie od tych stąd i powiedzą, że będzie dobrą osobą gdy zdecyduję się oddać dziecko a nie potworem bez uczuć...

124

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Witam,
Nie oceniajmy. Nie jesteśmy częścią życia tej dziewczyny.
Opiszę historię mojej ciotki. Druga jej córka nie była planowana. Ciotka chciała poddać się aborcji. Moja mama i część rodziny pomogła ciotce podjąć decyzję by ciążę utrzymać i nie zabijać dziecka. Moja siostra jest teraz już prawie dorosłą osobą. Ciotka 2 lata temu straciła męża i okazało się, że największą pomoc otrzymuje właśnie od dziecka, którego istnieniu chciała dać koniec. Żyje obecnie dla niej, bo jak sama mówi gdyby nie ona już dawno targnęła się na swoje życie. Każda osoba, która staje na naszej drodze, ma nas nauczyć czegoś. Ciotka pewnie nie myślała nigdy, że jej córka będzie dla niej kiedyś taką ostoją i pomocą.
Zdarza się, że po urodzeniu dziecka staje się ono dla nas utrapieniem. Życie po porodzie różni się od cukierkowego życia z filmu i reklam. Ale życie przecież nie składa sie z samych dobroci, czasem musimy przełknąć łyżkę dziegciu, która czegoś zawsze nas uczy. Kobiety mają depresję, nawet te które mogą liczyć na ojca dziecka. Szukajmy pomocy psychologów, terapeutów, lekarzy. I jeszcze raz apeluję byśmy nie oceniali ludzi z góry. Dziewczyna potrzebowała pomocy i skierowała się na to forum. Ciężko jest pogłaskać taką osobę po głowie i powiedzieć jej "tak masz do tego prawo" bo część z nas nie wyobraża sobie nie kochać swojego dziecka, ale ludzie mają i takie odczucia. Można zawsze poszukać otwartej adopcji, gdzie matka wybiera rodzinę (oczywiście nie za kasę). Łatwiej jest wtedy rozstać się z dzieckiem, bo niejako mamy wpływ na to do jakiej rodziny ono trafi. Znam ludzi, którzy nie byli kochani przez rodziców i dzisiaj ci ludzie mają poważne problemy w życiu, ale z drugiej strony spędzenie życia w domu dziecka, też jest straszne. Start takiej osoby w życie jest bardzo trudne. Myślę więc, że ten złoty środek to właśnie otwarta adopcja. Trzeba jednak uzmysłowić sobie że życie wśród biologicznej rodziny nie zostanie nigdy zastąpione
Pozdrawiam serdecznie!

125

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

A ja powiem tyle kobiety które nie chcą i nie kochają dzieci powinny podwiązać sobie jajniki i nie unieszczęśliwiać ludzi którym dają życie. Nie potrafię nie potępiać takich kobiet przecież wiedziały z kąd się biorą dzieci a mimo to dopuściły do zajścia w ciążę. A swoją drogą co z Ciebie za człowiek poiuytrewq mieszkałaś z dzieckiem 18 lat i nie zastawiasz się co u niego czy jest zdrowy ma co jeść, o obcych się martwią ludzie po tak długiej znajomości a ty się cieszysz że zniknął z twojego życia.

126

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Tak, też się martwię o syna poiuytrewq. Co ten chłopak zrobił złego, oprócz tego, że się urodził nieodpowiedniej kobiecie? Przecież nie miał na to wpływu. Jeśli poiuytrewq podjęła taką decyzję, nieważne czy swoją własną, czy pod presją, to trzeba być konsekwentną. Ona była, do momentu osiągnięcia dorosłości przez syna. Czy to wystarcza? Na pewno nie!

To wszystko nie jest takie proste, patipati.
Znam historię, gdy taka trudna historia wydarzyła się bez winy kobiety, matki.
Kobieta miała bardzo trudny poród. Przed laty, gdy hasło "rodzić po ludzku" nie było jeszcze znane.
Cesarskie cięcie i komplikacje po porodzie. Przez miesiąc leżała w szpitalu i jej dziecko też. Przez ten czas nie widziała swojego dziecka. Takie wtedy były obyczaje na położnictwie, choć psychologia wiedziała już, że więź między matką a dzieckiem nawiązuje sie zaraz po porodzie. Ta matka nie słyszała pierwszego krzyku, nie widziała swojego dziecka, nikt nie położył go na jej brzuchu. Cesarskie cięcia wykonywało się w narkozie, a gdy matka się budziła, było po wszystkim. Nie karmiła piersią, bo wygaszono laktację farmakologicznie. Nikt przez miesiąc nie pofatygował się, żeby dziecko pokazać matce.
Po miesiącu wręczono matce tłumoczek z dzieckiem, które było jej obce.

Jej macierzyństwo było koszmarne, bez tej biologicznej, pierwotnej więzi, która łagodzi trudy. Bez tej czułości dla dziecka, która pozwala przetrwać bezsenne noce i trudy wychowania.
Ta kobieta wychowała swoje dziecko, kierując się odpowiedzialnościa, nie miłością.
Więź nigdy się nie nawiązała.
Ta matka pewnie by nawet nie wiedziała co jest nie tak, gdyby nie urodziła drugiego dziecka bez komplikacji. Opowiadała mi jak bardzo różni się jej macierzyństwo w przypadku pierwszego dziecka i drugiego. Jak łatwo było jej z drugim synem, a jak trudno z pierwszym.
Dziś jej obaj synowie są dorośli. Pierwszy nie zajmuje jej myśli. Wyprowadził się wcześnie z domu, wyjechał daleko i ona się z tego cieszy. Drugi jest jej ukochanym dzieckiem. Pierwszy zaznał uczuciowego chłodu i braku zaangażowania ze strony swojej matki. To miało na niego wpływ. Jest samotny, jego związki są nieudane. Tak naprawdę nikogo nie obchodzi.

Pytanie, czy ta matka jest winna? Nie ma lekarstwa na brak miłości. Ona ma poczucie winy, ale to nie budzi milości do pierwszego syna.
Ona ma poczucie winy, ale nie jest winna. Winna jest bezduszna machina, bezduszne procedury obowiązujace w tamtych czasach i nie biorące pod uwagę emocjonalnej konstrukcji człowieka.
Ta kobieta to moja przyjaciółka. Zrobiła wszystko co mogła, żeby swojego syna wychować jak najlepiej. Ale nie potrafiła zmusić się do miłości. Nie była podmiotem w chwili, gdy jej syn przychodził na świat. Była przedmiotem. Zapłaciła za to i jej syn zapłacił.


Gdyby wiedziała, co się jej przytrafi, kazałaby podwiązać sobie jajniki.

127

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Pati bo dla mnie ten człowiek to całkowicie obcy człowiek (taki jak ty), do tego taki którego nienawidzę. Nie potrafię lubić, interesować się kimś kto w moim przekonaniu zniszczył mi życie i zamienił je w piekło swoją osobą. Jak dla mnie on może nawet nie żyć. I płakać za nim nie będę. Taka jest brutalna prawda. I powie ci to samo każda kobieta która dziecka swojego nie kochała, które oddała lub zabiła. I powiem ci coś wiecej - takich kobiet jak ja udających miłość do dziecka aby nie zostać potępionym jest znacznie więcej. I będzie coraz więcej kobiet mówiących otwarcie, że dzieci to przekleństwo. A może wtedy gdy to przestanie być tematem tabu to może ludziom oczy się otworzą i zmieni się ich świadomość.

128

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Pati bo dla mnie ten człowiek to całkowicie obcy człowiek (taki jak ty), do tego taki którego nienawidzę. Nie potrafię lubić, interesować się kimś kto w moim przekonaniu zniszczył mi życie i zamienił je w piekło swoją osobą. Jak dla mnie on może nawet nie żyć.(...)I będzie coraz więcej kobiet mówiących otwarcie, że dzieci to przekleństwo. A może wtedy gdy to przestanie być tematem tabu to może ludziom oczy się otworzą i zmieni się ich świadomość.

DLA mnie jest ogromna różnica pomiędzy NIE KOCHAĆ a NIENAWIDZIĆ.
Pierwsze dopuszczam - drugiego powody są dla mnie niezbadane. WSZYSTKICH obcych nienawidzisz?
OWO dziecko na świat się nie prosiło, na nienawiść NICZYM nie zasłużyło (dlatego lepiej oddać) - należałoby nienawidzić sprawców - siebie lub małżonka...

129

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...

Nigdzie nie napisałam, że obcych nienawidzę, nienawidzę osób które w jakiś sposób mi coś złego zrobiły. Obce osoby sa mi po prostu obojętne, nie obchodzi mnie ich los. A syn jest dla mnie obcą osobą.

130 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-04 21:53:02)

Odp: Myślę o oddaniu dziecka...
poiuytrewq napisał/a:

Pati bo dla mnie ten człowiek to całkowicie obcy człowiek (taki jak ty), do tego taki którego nienawidzę. Nie potrafię lubić, interesować się kimś kto w moim przekonaniu zniszczył mi życie i zamienił je w piekło swoją osobą. Jak dla mnie on może nawet nie żyć. I płakać za nim nie będę. Taka jest brutalna prawda. I powie ci to samo każda kobieta która dziecka swojego nie kochała, które oddała lub zabiła. I powiem ci coś wiecej - takich kobiet jak ja udających miłość do dziecka aby nie zostać potępionym jest znacznie więcej. I będzie coraz więcej kobiet mówiących otwarcie, że dzieci to przekleństwo. A może wtedy gdy to przestanie być tematem tabu to może ludziom oczy się otworzą i zmieni się ich świadomość.

Boże. O ile jestem skłonna zrozumieć, że matka może nie mieć instynktu macierzyńskiego i nie chcieć dziecka, tak zrozumieć nie mogę Twojej przerażającej nienawiści do drugiego człowieka! nie musisz go kochać, mogłaś starać się go polubić. cieszyłabyś się gdyby umarł??? jak można tak napisać i myśleć? Tą swoją chorą nienawiścią, którą sobie wmówiłaś zniszczyłaś życie sobie i jemu, a na pewno jeszcze wielu innym osobom bo przecież wystarczy by ktoś Ci poszedł nie na rączkę i już można go nienawidzić. Nieludzkie i chore!! Usunięte przez moderatora. Czy chcesz czy nie chcesz to Twój syn i mam nadzieję, że mimo wszystko zadziała u niego mechanizm wyparcia i będzie za wszelką cenę chciał stworzyć rodzinę i da miłość swoim dzieciom choć pewnie będzie mu ciężko. oby spotkał kobietę, która nauczy go kochać. Żal mi Ciebie.
Usunięte przez moderatora.

a co do autorki wątku to podpisuję się pod tym postem. Jest to przykre ale nie oceniajmy.

Joga napisał/a:

Pewnie jest samolubna ale zatrzymała dziecko bo bała się  reakcji "ludzi" bo matka namawiała ją na pozostawienie dziecka. Nawet tutaj na forum niektóre z Was, naskoczyły na nią "bo jak można nie kochać własnego dziecka". To jest właśnie powód,dla którego tak wiele kobiet porzuca dzieci "gdzieś" - znajdujemy je później w śmietnikach martwe.
Nie oceniajmy, postarajmy się przyjąć do wiadomości jej decyzję i zrobić WSZYSTKO żeby pomóc dziecku. Gdyby w szpitalu matka, która po urodzeniu dziecka chce je zostawić była traktowana z szacunkiem, została otoczona odpowiednią opieką psychologa to być może więcej dzieci trafiałoby od razu do kochających rodziców.
Niestety mamy skłonność do osądzania i potępiania,nie staramy się zrozumieć albo przynajmniej nie oceniać. Taka kobieta, która pewnie ma prywatnie jakąś trudną sytuację, nie chce lub nie może zająć się dzieckiem stawiana jest od razu pod pręgierzem, przecież wszyscy jesteśmy lepsi, dajemy sobie prawo do oceny!
Dajmy jej spokój, nie oceniajmy, nie mówmy co "powinna" a czego "nie powinna" pomóżmy jej dziecku odnaleźć prawdziwy dom i miłość rodziców, którzy  na to właśnie dziecko czekają!
Iga odezwij się!

Posty [ 66 do 130 z 301 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Myślę o oddaniu dziecka...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026