Gojka, jeżeli dyskutujemy, to starajmy sie nie przekręcać wypowiedzi współdyskutanta, ok?
gojka102 napisał/a:Tym bardziej dziwi mnie opinia Komy- nauczyciela- która twierdzi,że skoro dziecko jest w podstawówce to możesz sama jej to wytłumaczyć.
Nie powiedziałam tego, że może sama jej wytłumaczyć. Nie wyraziłam takiej opinii.
gojka102 napisał/a:Koma,Zuziu- to przecież Wy w roszczeniowy sposób piszecie o małych zarobkach nauczycieli
Nieprawda, nie pisałam o małych zarobkach - zanegowałam tylko Twoje twierdzenie, że nauczyciel dyplomowany ma powyżej 3 tys.
gojka102 napisał/a:że nie mają wypłacanych diet na wycieczkach szkolnych lub nie płaci się im za 24 godzinny dzień pracy na tychże. A tu nagle twierdzicie,że Wam starcza.To o co chodzi?
Napisałam o dietach w kontekście pomysłu rodzica, aby nauczyciel sam płacił za siebie na wycieczce. Jeżeli kiedykolwiek diety były wypłacane, to zawsze należało tę kwotę włozyć do kasy wycieczki, mówił o tym przepis. Nie mówiłam też, że powinno mi się zapłacić za 24 godzinny dzień pracy na wycieczce - stwierdziłam natomiast, że w danym tygodniu ja mam juz tyle przepracowane z 40 h.
gojka102 napisał/a:Warto zaznaczyć,że NIE KAŻDY nauczyciel pracuje 40 godzin tygodniowo.Znam wielu co naprawdę pracują 20 godzin.I tu podpadacie pod stereotyp postrzegany przez resztę.
Wróc do poprzednich postów - sama pisałam o potrzebie zróżnicowania pensum w zależności od specjalnosci.
gojka napisał/a:A jak jeszcze próbujecie się usilnie tłumaczyć
Nie przesadzaj! Nie tłumaczę SIĘ, ale tłumacze innym, bo ja nie mam sie z czego tłumaczyć.
Nie rozumiem, dlaczego takiej rozmowy się boisz...
gojka102 napisał/a:Aha- jeszcze coś a propos żmudnego przygotowywania się w domu
Jeśli ja pracuję ponad 10 lat i bywa tak,że mam 6 godzin w ciągu dnia w tym po trzy godziny takiego samego tematu w klasach równoległych to nie ukrywam,że przygotowywania się do lekcji nie praktykuję- zaglądam do podręcznika,zajmuje mi to 5 minut i już wiem co będę robić.No bo chyba Wy konspektów nie piszecie na każdą lekcję:)
Jeśli pracuje się przez wiele lat w szkole to siłą rzeczy można sprawdzone metody i pomysły powielić i już wtedy pracy jest znacznie mniej.Ja uczę trzech przedmiotów i mi wystarczy 5-10 minut na przejrzenie tematu,żeby wiedzieć co mam dzieciakom powiedzieć,co powinny zapisać i jaką to ma mieć formę by więcej zapamiętały.
Może Ty tak robisz, niestety...
Ja nie uczę w kilku klasach równoległych, bo jestem polonistką i mam tylko 3 klasy. Nie robię tego samego jak leci.
Ja indywidualizuję pracę. Jedna klasa jest bardzo dobra, z 4 dzieci genialnych - muszę dla nich przygotować zadania dodatkowe...czasem inne...jest tez w tym zespole 2 uczniów z ADHD, jeden z dysleksją i jedno dziecko z orzeczeniem. Wybacz, ale troska o uczniów nie pozwala mi "lecieć" tego samego z wszystkimi.
Druga z moich 2 klas równoległych to bardzo słaby zespół - tu mogę robić tylko podstawę. Jest 7 opinii o dostosowaniu...Uwzględniam to w planowaniu lekcji - widzę, że Ty nie. Owszem, urawniłowka łatwiejsza, może te twoje 5 - 10 minut wystarczy, tylko co na to dzieci??
Bardolko, piszesz, że Twoja siostra udziela ok.25 lekcji tygodniowo...Jestem ciekawa, czego uczy i jak wyrabia czasowo?? A może leci po łebkach i szkołę i korki??
Licząc z grubsza, jest to ok. 10 godzin pracy z uczniem dziennie. A gdzie sensowne przygotowanie sie do tych zajęć? Nie spi wcale, bo buduje dom??
Bardolka napisał/a:Koma gdzieś napisała, że powinni jej płacić za 40 h tygodniowo i gdyby poszła do sądu pracy, to na pewno by taką sprawę wygrała. Komo, ale ty właśnie taki wymiar pracy masz ujęty w swoim wynagrodzeniu. Pracodawca płaci ci więcej niż za te 5-6 lekcji dziennie, bo wie, że z tytułu pracy w szkole, masz również dodatkowe obowiązki. Nie wiem w takim razie, co ty chciałabyś zasądzać w sądzie pracy.
Proszę czytać ze zrozumieniem:)
Napisałam o p o n a d w y m i a r o w y c h!
Czyli powyżej 40 h.
Bardolka, byłas kiedyś na wycieczce szkolnej jako prawny opiekun dzieci?
To jedź - a potem pisz, że to nic takiego.