Jak to jest być nauczycielem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Jak to jest być nauczycielem?

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 331 ]

1

Temat: Jak to jest być nauczycielem?

Od dziecka marzyłam żeby zostać nauczycielem. Niestety tak się złożyło że wybrałam inny zawód ale ciągle żałuję że nie zostałam nauczycielem. I chciałabym się dowiedzieć jak to jest być nauczycielem tak naprawdę (plusy i minusy) tej pracy i czy łatwo jest znaleźć prace. Rozważam wszystkie za i przeciw ponieważ myślę nad studiami podyplomowymi z pedagogiki.

Będę wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia i porady.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Moja koleżanka z czasów szkoły uczy w gimnazjum matematyki. Twierdzi że jako nauczyciel wypaliła się zawodowo po dwóch latach pracy. Cierpliwości na tyle jej starczyło, a dzieciaki z roku na rok są coraz gorsze. Teraz pracuje tylko dlatego, że nie widzi szansy na znalezienie pracy w innym zawodzie.

3

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Plusem tej pracy jest kontakt z ludźmi. Ja akurat miałam szczęście zarówno do słuchaczy jak i do kadry. Ja uczę w szkołach prywatnych, więc jest dość duża autonomia, jeśli chodzi o przygotowanie i sposób prowadzenia zajęć. Trzeba jednak uważać, aby nie przegiąć w drugą stronę - są szkoły, które opierają się wyłącznia na inwencji nauczyciela, same bardzo mało oferują. Trzeba pilnować, aby mieć zapewnione odpowiednie warunki do uczenia. Im więcej lat pracujesz, tym Twoje oczekiwania do pracodawcy rosną. Mnie najbardziej dobija robota papierkowa albo co teraz jest bardzo na czasie wpisywanie tematów, obecności, postępów każdego ucznia na platformy e-learningowe. Tradycyjne dzienniki nie wystarczają. Ważna jest obecność metodyka w szkole i szkolenia, bo to daje szanse na rozwój i nowe kontakty zawodowe.

4

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Wypaliłam się po 10 latach. Staż, ścieżki awansu zawodowego, papierologia, plany rozwoju na kilka lat, sprawozdania z różnych działalności(nawet drobnych konkursów, a co tu mówić o tych ogolnoszkolnych czy kuratoryjnych), ciągłe kursy, doskonalenia zawodowe(sobota, niedziela), przygotowywanie uczniów do apeli(poza godzinami-niepłatnie),a  w tej chwili godziny karciane(dwie godz dodatkowo w tyg. również nieplatne), rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami-mogę wymieniać dalej. Jednak lubię te dzieciaki i to przewyższa wszelkie niedogodności systemu.

5

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

ja mam takie pytanie,jak zaczynaliście karierę nauczyciela?głównie chodzi mi o objęcie pierwszy raz wychowawstwa i to zaraz po studiach.mój syn od zeszłego roku,od 4 klasy ma nowa wychowawczynię,młoda 26 lat,i dobrego wrażenia nie zrobiła ani na dzieciach ani na rodzicach,jest za bardzo pewna siebie,przemądrzała,do rodziców którzy są od niej dużo starsi za bardzo z szacunkiem się nie odnosi,czy ktoś taki sie zmieni?dodam jeszcze że jak miała praktyki w innych szkołach tez były z nią problemy,i po za szkoła wiem że zadaje sie z szemranym towarzystwem

6

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Pracę dostalam niekoniecznie od razu po studiach. Przyszlo mi pracować jeszcze cztery lata w innym zawodzie, ale cierpliwie czekałam:-) Od razu dostalam wychowawstwo klasy czwartej właśnie. Przerażenie rodziców pamiętam do dziś, jak i ustawiczne kolejki po ewentualne wyjaśnienia:-) Miałam wrażenie, że rodzice nie wierzą młodemu, bądź co bądź nauczycielowi. Musial minąć rok, zanim mi zaufano. Nauczyciel jest kontrolowany przez dyrektora, wyniki zewnętrzne egzaminów są efektem pracy nie tylko ucznia, ale i nauczyciela. Jeśli uczeń nie daje sobie rady z przyswojeniem określonych wiadomości i umiejętności, nauczyciel pisze tzw. program naprawczy, który jest stopniowo wdrażany i kontrolowany. Nikt tam nie dziala samopas. Zdenerwowanych rodziców więc uspokajam:-)Ścieżka awansu jest dość trudna, więc proszę się nie martwić: dyrektor zatrudnia na podstawie nie tylko kwalifikacji, ale kompetencji merytorycznych, które kontroluje w drodze tzw. hospitacji, zwlaszcza, jeśli jest to nauczyciel stażysta lub kontraktowy;-)

7

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
ilona123 napisał/a:

Pracę dostalam niekoniecznie od razu po studiach. Przyszlo mi pracować jeszcze cztery lata w innym zawodzie, ale cierpliwie czekałam:-) Od razu dostalam wychowawstwo klasy czwartej właśnie. Przerażenie rodziców pamiętam do dziś, jak i ustawiczne kolejki po ewentualne wyjaśnienia:-) Miałam wrażenie, że rodzice nie wierzą młodemu, bądź co bądź nauczycielowi. Musial minąć rok, zanim mi zaufano. Nauczyciel jest kontrolowany przez dyrektora, wyniki zewnętrzne egzaminów są efektem pracy nie tylko ucznia, ale i nauczyciela. Jeśli uczeń nie daje sobie rady z przyswojeniem określonych wiadomości i umiejętności, nauczyciel pisze tzw. program naprawczy, który jest stopniowo wdrażany i kontrolowany. Nikt tam nie dziala samopas. Zdenerwowanych rodziców więc uspokajam:-)Ścieżka awansu jest dość trudna, więc proszę się nie martwić: dyrektor zatrudnia na podstawie nie tylko kwalifikacji, ale kompetencji merytorycznych, które kontroluje w drodze tzw. hospitacji, zwlaszcza, jeśli jest to nauczyciel stażysta lub kontraktowy;-)

zgodzę się z Tobą ale nas rodziców przeraziło zachowanie tej wychowawczyni,już na rozpoczęciu roku w 4 klasie popełniła wiele gaf (cóż każdemu się zdarzają) ale brzydko napiszę ona po prostu darła japę na rodziców i właściwie było tak na każdym zebraniu przez cały rok
dzieci tez za nią nie przepadają niestety sad

8

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Oczywiście, jeśli krzyczała, to dobrze o niej nie świadczy..A może mówiła podniesionym głosem? Są rodzice, do których trudno trafić, a cichym glosikiem na pewno się nic nie załatwi. Możesz przybliżyć temat? W jakich sytuacjach " się darła"? Napisz coś konkretnego..

9 Ostatnio edytowany przez november (2012-09-11 08:16:26)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie będę pisać, że być nauczycielem to łatwa sprawa, choć nie jest to też praca pozbawiona uroków. Grunt w tym czy ktoś będzie potrafił je odnaleźć. Obydwoje moi rodzice to już emerytowani nauczyciele, z którymi zresztą miałam zajęcia w szkole ;D W każdym razie ich praca kojarzy mi się z czymś naprawdę wymagającym. Z jednej strony jest presja rodziców, którzy nierzadko potrafią rzucić tekstem "pani nie nauczyła", konieczność bycia obiektywnym, konieczność poznania dzieci, trudność oceniania, sama trudność odnoszenia się do dzieci pochodzących z różnych domów, wychowanych w inny sposób... Wszystko zależy od podejścia. Patrząc na moich rodziców: obydwoje byli wymagający, jednak mamę wszyscy lubili (choć zdarza się, że "dorośli" uczniowie potem udają, że jej nie widzą gdzieś w sklepie, albo w autobusie siedząc wygodnie - osobiście to uważam za totalne buractwo i brak kultury) a tatę... już nie bardzo. Nie zawsze był sympatyczny, ale to nie powód by teraz mu niszczyć płot (po latach) albo łamać drzewa w ogrodzie...
Moim zdaniem najgorzej jest oceniać. Patrząc przez pryzmat rodziców i ich relacji z nauczycielami po prostu to naprawdę ciężkie. Każdy rodzic wymaga tego, by to jego dziecko miało najlepiej, rzadko się zdarza rodzic, który patrzy na swoje dziecko krytycznie (kiedy trzeba). Albo jak zachowywać się wobec uczniów, którzy zupełnie olewają sprawy szkoły? Nawet promocja do kolejnej klasy jest uzależniona od zgody rodzica. Weźcie - np. dziewczyna pz cały rok olewa naukę, jedzie na 3 a potem ma pretensje, że jej ktoś nie chce naciągnąć oceny na 4;/
Ale żeby nie było, że tak krytykuję rodziców, to powiem też, ze niestety niektórzy nauczyciele powinni się zastanowić, po co pracują w szkole;/
Bycie pedagogiem to nie odbębnianie lekcji (a tak robi wielu, którzy zostają nauczycielami bo to fajna posadka "na państwowym", bo tyle wolnego w wakacje, "13-stka" i inne plusy) tylko coś, co wymaga wiele, jeśli chce się uczniom coś przekazać.
leno812 nie sądzę, że młody wiek tu ma coś na rzeczy. To, że nauczycielka traktuje rodziców w  taki a nie inny sposób - wywyższa się czy coś - wynika chyba też z ludzkiej kultury... Zastanawiam się tylko co to jest Twoim zdaniem "szemrane towarzystwo". Ktoś ma prawo zaglądać w jej prywatne życie?

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

10

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

szemrane towarzystwo to ćpuny i pijaki,i fajnie sie nie patrzy na taka nauczycielkę, którą przypadkiem spotyka się na ulicy gdzie jest jeszcze widno a  widać że jest wstawiona
prawdą jest to że nie każdy powinien byc nauczycielem bo np.nauczyciel niemieckiego mojego syna ma od lat opinię że nie umie nauczyć dzieci języka,to samo zresztą tyczy się nauczyciela j angielskiego,gdzie w 4 klasie przerobił tylko  6 tematów z 40-stu

11

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Kiepski dyrektor, co tego nie widzi. Rozumiem, że angielskiego wcale nie było, nikt, nawet w zastępstwie , nie realizował podstawy programowej,a  pan pracuje nadal...dziwna to sprawa..i jakś nierealna, jak dla mnie

12

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
lena812 napisał/a:

szemrane towarzystwo to ćpuny i pijaki,i fajnie sie nie patrzy na taka nauczycielkę, którą przypadkiem spotyka się na ulicy gdzie jest jeszcze widno a  widać że jest wstawiona
prawdą jest to że nie każdy powinien byc nauczycielem bo np.nauczyciel niemieckiego mojego syna ma od lat opinię że nie umie nauczyć dzieci języka,to samo zresztą tyczy się nauczyciela j angielskiego,gdzie w 4 klasie przerobił tylko  6 tematów z 40-stu

O "nauczeniu" dzieci, to ja pisałam w swoim poście. Ciężko jest spotkać nauczycielkę, tak jak każdą inną osobę. A z przerobieniem tematów, to też jest sprawa taka, że są klasy, w których naprawdę trudno jest przerobić cokolwiek, bo dzieci mają np. takie zaległości z poprzednich lat, czy też nie realizują swoich zadań w domu, więc nie zawsze da się wszystko tak po prostu ocenić... Może faktycznie to beznadziejny nauczyciel, ale po prostu kij ma dwa końce.

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

13

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

ja tu winy dzieci nie widzę raczej,zresztą na koniec roku rozmawiałam z nauczycielem j.angielskiego i spytałam dlaczego każe kupywać książki za ponad 50 zł,a z których w sumie nie korzysta (pisałam że przerobił 6 tematów z ok.40) jego odpowiedź była taka że odpadło im jakieś 5 lekcji z powodu wolnego w szkole,dodam jeszcze że nie wiem jak układają plan lekcji ale głupotą jest aby dzieci prosto z języka angielskiego szli na język niemiecki,mówię potem takiemu nauczycielowi że mieszają się te języki skoro są w jednym dniu to tez mi odpowiedział że tak ma pani rację i taka gadka z nimi
a co dyrektor może zrobić jak nie ma chętnych  do nauczania języków,trzyma się tego jednego?
dzieci są tak zawaleni nauką że czasami brakuje nam dnia aby odrobić wszystkie lekcje nie mówiąc już o nauczeniu się czegoś

14

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie no, zgadzam się, że książki są przede wszystkim po to, by dzieci z nich skorzystały. Niestety wszystkie książki są drogie, więc skoro uczniowie muszą mieć jakieś, to nauczyciel niestety musi na coś się zdecydować. Ale za rok można je sprzedać, poza tym, można kupować je grupowo i próbować negocjować upusty - przynajmniej tyle. A z lekcjami i ich urywaniem się, to akurat się zgadzam. Każdemu się wydaje, że realizowanie planu jest takie proste... Wchodzisz do klasy - jak dzieci są głośno i potrzeba im chwili na uspokojenie się, to mija 5 minut, sprawdzanie listy -kolejne 5, a jak jest nawet jeden uczeń, który opornie przystępuje do lekcji, to niestety nauczyciel musi kosztem reszty próbować go okiełznać. I nim się belfer zorientuje mija połowa lekcji. Niestety 45 minut to mało. Inna sprawa, że program przeładowany więc żeby go zrealizować trzeba gonić = poświęcać mało na dany temat = powodować braki w wiedzy dzieci... Rozmawiać można długo na ten temat niestety.

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

15

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
lena812 napisał/a:

ja tu winy dzieci nie widzę raczej,zresztą na koniec roku rozmawiałam z nauczycielem j.angielskiego i spytałam dlaczego każe kupywać książki za ponad 50 zł,a z których w sumie nie korzysta (pisałam że przerobił 6 tematów z ok.40) jego odpowiedź była taka że odpadło im jakieś 5 lekcji z powodu wolnego w szkole,dodam jeszcze że nie wiem jak układają plan lekcji ale głupotą jest aby dzieci prosto z języka angielskiego szli na język niemiecki,mówię potem takiemu nauczycielowi że mieszają się te języki skoro są w jednym dniu to tez mi odpowiedział że tak ma pani rację i taka gadka z nimi
a co dyrektor może zrobić jak nie ma chętnych  do nauczania języków,trzyma się tego jednego?
dzieci są tak zawaleni nauką że czasami brakuje nam dnia aby odrobić wszystkie lekcje nie mówiąc już o nauczeniu się czegoś

Po pierwsze, nie zawsze nauczyciel sam wybiera podręcznik, czasem ma to z góry narzucone. Po drugie, nie każdy podręcznik jest przeznaczony na jeden rok szkolny. Po trzecie, nauczanie języka obcego odbywa się w grupach (po to, żeby dzieci więcej wyniosły z lekcji), więc połowa klasy idzie na niemiecki, druga na angielski, a na następnej lekcji odwrotnie. Co niby miałaby robić jedna z grup, snuć się bez opieki po korytarzu szkolnym? Po czwarte, nie rozumiem, dlaczego masz pretensje do nauczyciela o to, jak ułożony jest plan lekcji? Co on za to może? Pewnie sam też wolałby mieć lepszy. Po piąte, chętni do nauczania są, widocznie dyrekcja szkoły jest zadowolona z pracowników, których Ty krytykujesz. I po szóste wreszcie, weźmy sobie taki idiotyczny pierwszy semestr, który w mojej byłej szkole kończył się w grudniu. Oceny mają być wystawione do 15 grudnia. Czyli mamy 3,5 miesiąca. Powiedzmy, że niemiecki jest raz w tygodniu, w piątki. Jeden piątek wypada, bo święto. Drugi piątek wypada, bo w czwartek jest święto i dyrekcja ustala, że robimy sobie długi weekend. Trzeci piątek wypada, bo znów jest długi weekend, tym razem piątek ma być odrobiony w którąś tam sobotę (buhahaha, już widzę, jak uczniowie przychodzą w sobotę do szkoły). Czwarty piątek odpada, bo klasa wyjeżdża ze swoim wychowawcą na wycieczkę. I tak oto zostały nauczycielowi 2 miesiące na przerobienie materiału z danego semestru, przepytanie każdego z 30 uczniów minimum raz, zrobienie paru kartkówek i sprawdzianów, żeby było z czego wystawić ocenę końcową. A to tylko 45 minut w tygodniu!

Dzieci są, owszem, zawalone nauką. Ale czy to nauczyciel wymyślił, że uczniowie mają po 8-9 lekcji dziennie? Czy to nauczyciel zbudował zbyt mały budynek szkolny i dlatego lekcje muszą się odbywać w systemie zmianowym?

Zabrnęłam trochę w offtop, ale po to, żeby pokazać Nathii cienie pracy nauczyciela - czyli takich rodziców jak lena812, która chciałaby rządzić całą szkołą nie mając zielonego pojęcia, jak takowa funkcjonuje i krytykującą wszystkich nauczycieli po kolei, choć sama, sądząc po koszmarnej polszczyźnie, zbyt wiele wykształcenia nie odebrała.

16

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Od lat słucham racji dwóch stron tj. nauczyciele vs. rodzice i to jest po prostu odwieczna walka i bardzo często nie do pogodzenia, np.
rodzice narzekają, że nauczyciele nie wychowują ich dzieci, że jak coś sie stanie,. coś dzieciak przeskrobie i rodzic musi być wezwany do szkoły to ma pretensje do nauczyciela.
Nauczyciele z kolei narezkają, że obecnie niewiele mogą bo ilekroć starają się trochę wychować te dzieci, rodzice mają pretensje.
I koło się zamyka.

17

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Podręcznik być musi-jasna sprawa. Wybiera go zespół przedmiotowy w danej szkole, oczywiście po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, włącznie z ceną. Wybór zatwierdza(lub nie) dyrektor i rada pedagogiczna. Ma on służyć JEDYNIE jako pomoc w realizacji podstawy programowej. Nie "przerabia się" więc czasami calego podręcznika, co niektórych wręcz dziwi, bo "nauczyciel nic nie zrobił". Owszem-"zrobił", tyle ,że w oparciu o inne teksty kultury, inne teksty źródłowe, które wyszukał i dostosował do potrzeb zespołu klasowego.

I oczywistym jest, że plan lekcji układa Komisja Planu, siedząc w sierpniu calymi dniami,aby wszystkim dogodzić.

Z wypowiedzi Leny można wywnioskować, że w "Jej" szkole większość nauczyciele źle pracuje, bo chyba (?)nic nie umie(dziwne?)plan jest "be", no i ciekawą sprawą jest to,że trzeba się uczyć, o zgrozo...

18

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

owszem trzeba się uczyć, ale dzieci to nie roboty że od godziny 7.30 są w szkole do godziny 15.20 są w szkole,wraca do domu, 1,5 godziny odpoczynku i od nowa jazda z lekcjami przez 3-4 godziny,czasami brakuje dnia aby wszystko zrobić,
z nie przerabianiem książek czy programu jest problem nie od teraz ale od pierwszej klasy,opinia na temat że nauczyciel nie umie nauczać jest już kilka lat do tyłu
w szkole mojego syna nie ma podziału na grupy,są 3 lekcje niemieckiego w tygodniu i jedna angielskiego,
równiez we tej szkole to nauczyciele wybierają sobie podręczniki itp na których pracują,
co do wychowywania dzieci to sa od tego rodzice!
dyrekcja być może jest zadowolona z nauczycieli ,bo nie ma innego wyboru,nikt nowy na prowincji nie chce pracować,

19

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"co do wychowywania dzieci to sa od tego rodzice!" -- tylko kiedy to mają robić gdy dziecko w szkole spędza pół dnia a z rodzicami widzi się wieczorem?:)

"dyrekcja być może jest zadowolona z nauczycieli ,bo nie ma innego wyboru,nikt nowy na prowincji nie chce pracować," -- niestety, nauczyciele często dostają pracę po znajomościach-jak w każdej branży i jeśli dyrektor jest niezbyt bystry i niezbyt przejęty swoją pracą to takiego buraka przyjmie, który przyszedł tylko odrobić pańszczyznę "byle do wakacji!" smile

Nie ma sensu się kłócić: wina leży po stronie SYSTEMU, na który ani rodzice, ani nauczyciele wpływu nie mają. Książki, ciężkie plecaki (czemu nie może być szafek z książkami w szkole jak w USA? Skoro zagranicą się da to dlaczego u nas nie?) , masa drogich i często beznadziejnych książek- to nie jest ani wina Was -nauczycieli ani Was-rodziców. Nie ma sensu skakać sobie do gardeł.

20

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

"co do wychowywania dzieci to sa od tego rodzice!" -- tylko kiedy to mają robić gdy dziecko w szkole spędza pół dnia a z rodzicami widzi się wieczorem?:)

"dyrekcja być może jest zadowolona z nauczycieli ,bo nie ma innego wyboru,nikt nowy na prowincji nie chce pracować," -- niestety, nauczyciele często dostają pracę po znajomościach-jak w każdej branży i jeśli dyrektor jest niezbyt bystry i niezbyt przejęty swoją pracą to takiego buraka przyjmie, który przyszedł tylko odrobić pańszczyznę "byle do wakacji!" smile

Nie ma sensu się kłócić: wina leży po stronie SYSTEMU, na który ani rodzice, ani nauczyciele wpływu nie mają. Książki, ciężkie plecaki (czemu nie może być szafek z książkami w szkole jak w USA? Skoro zagranicą się da to dlaczego u nas nie?) , masa drogich i często beznadziejnych książek- to nie jest ani wina Was -nauczycieli ani Was-rodziców. Nie ma sensu skakać sobie do gardeł.

masz rację to wina systemu,ale nie każdy nauczyciel powinien byc nauczycielem
prawda jest taka że nauczyciele albo nie wyrabiają się z programem,nie powiem tez często z winy uczniów,albo lecą z nim tak, aby wyrobić swoja normę,bo nie oszukujmy się ale są z tego rozliczani
po co są testy szóstoklasisty,lub w gimnazjum pomijając już te na koniec roku w każdej klasie,po to aby ocenić jak nauczyciel pracował przez cały rok
kwesta książek:też masz rację powinno być tak jak w USA,ale nam do tego jeszcze daleko,za to mamy tak zrobione że książki są po roku nie użyteczne (większość) i trafiają do kosza
a po za tym rosną nam dzieci analfabeci ,bo nie potrafią dobrze pisać a dlaczego?bo nauka polega na wypełnianiu kratek i linijek w ćwiczeniach i książkach,niż pisaniu w zeszytach,ja w czwartej klasie sp,miałam zeszyt do Języka Polskiego zapisany w ciągu 2 miesięcy,dzisiaj ten sam starcza na pół roku

podam jeszcze przykład podstawówki w której ja się uczyłam,wtedy poziom był naprawdę dość wysoki,teraz cyrki sie tam dzieją ,co z tego że uczniowie większość jedzie na czwórkach,piatkach ba nawet szóstkach,kończy szkołę z czerwonym paskiem,skoro po pierwszym roku w gimnazjum okazuje się że ledwo wyciągają na dopuszczające czy dostateczne?w tej podstawówce ewidentnie jest  to wina nauczycieli,którzy sobie olewają wszystko,a są tam tacy z 20-30 letnim stażem pracy tyle że nic nie robią

21

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Tak, znam i takich i uważam, że każdy kto chce zostać nauczycielem powinien przechodzić testy psychologiczno-psychiatryczne odnawialne co roku. Nie wiem jakim cudem ci ludzie zaliczają praktyki.


Myślę że w obecnej sytuacji wszyscy są podenerwowani, nauczuciele chcą się wyrobić z programem i nie zawalić, rodzice by dziecko nie miało problemów w szkole.

Ale mają znieść znów gimnazja big_smile I wrócić do starychhh [nie?] dobrych podstawówek:D uznano jednak (słyszałam ostatnio w radio) że jednak gimnazja się nie sprawdziły.

22

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

oj tak gimnazjum to kompletna porażka,przynajmniej z tego w/g że trafia tam "młodzież" z różnych środowisk,różnych szkół a przede wszystkim w najgłupszym wieku (dojrzewanie)mam okazję obserwować czasami takich gimnazjalistów pod szkołą,to co oni wyprawiają w głowie się nie mieści

uważam że powrót do podstawówek byłby najlepszym wyjściem

23

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

A co powiecie na to, że praktykant, przychodzący do szkoły, mający w programie praktyk przepracowanie 75 godzin, w tym 24 prowadzenia lekcji(oczywiście w asyście już doświadczonego nauczyciela), proponuje skrócenie czasu praktyk o połowę z racji tego, że rozpoczął drugi kierunek studiów? Ręce opadają..

24

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
ilona123 napisał/a:

A co powiecie na to, że praktykant, przychodzący do szkoły, mający w programie praktyk przepracowanie 75 godzin, w tym 24 prowadzenia lekcji(oczywiście w asyście już doświadczonego nauczyciela), proponuje skrócenie czasu praktyk o połowę z racji tego, że rozpoczął drugi kierunek studiów? Ręce opadają..

Od razu wysłałabym takiego do sklepu spożywczego- niech tam już zostanie.

25

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie ma się co czarować, będzie usiłował odwalić pańszczyznę, bo trzeba, bo taki ma regulamin studiów, praktyk, itp.,itd.Od początku zastosować więc należy "lekki" zamordyzm: wszystkie godziny, poznanie calej dokumentacji oraz pracy szkoły(biblioteka, świetlica, pedagog), sprawdzanie prac(pod czujnym okiem prowadzącego), przygotowanie zajęć(również ukierunkowane);-)))Dobrze myślę?;-)

26

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Z moich obserwacji wynika,że do tego zawodu jest selekcja negatywna- ten komu nie wyszło idzie do szkoły.Mi nie zdążyło "wyjść" bo dostałam pracę na piątym roku studiów.I tak zostałam.Nauczyciele,z którymi pracowałam to w większości niedouczeni lenie,którzy robią coś w szkole tylko jak mają do zrobienia awans zawodowy.Normalnie,po pracy to chętnie by obejrzeli ulubiony serial a nie siedzieli na nudnym zebraniu czy szkoleniu.Dotyczy to zwłaszcza nauczycieli starszych.

Pracowałam z pewną panią chemiczką na wsi,8km od mojego miasta.Ta kobieta przepracowała w tej szkole ze 30 lat,zawsze kupowała sobie bilet miesięczny na PKS i nigdy nie wsiadła np w busa,nawet jeśli na swój pks miałaby czekać pół godziny.Nie wpadła na pomysł by przez 30 lat kupić sobie auto.I ciągle narzekała,że jest chora i za rok idzie na emeryturę- i tak przepracowałam z nią 7 lat.

Muszę przyznać,że nie dogaduję z nauczycielami- mam może ze dwie kumpelki ze wszystkich szkół,w których pracowałam,z którymi spotykam się regularnie.Reszta to zawistne,zazdrosne baby,które potrafią zabić za to,że ktoś ma dwie godziny więcej od nich.

Nie potrafię godzić się na jakieś kumoterskie kombinacje dyrekcji i często jest tak,że po prostu wiem,że po jakiejś akcji(np gdy dyrektorka kazała mi poprawić ocenę córce jakiegoś tam oficjela- tylko dlatego by ten nie zabrał dziecka ze szkoły) muszę szukać sobie innej pracy bo nie dam rady pracować z takim człowiekiem.
Dyrektor,mający problemy z emocjami,alkoholem czy romansami w pracy może skuteczne zepsuć przyjemność z pracy.Może ja trafiałam na takich ale mam już dość pracy w szkole ze względu na dyrekcję- może im dłużej pracuję tym większe mam wymagania.
Chciałam zmienić zawód ale tak się składa,że nie chcą mnie tam gdzie ja bym chciała i w związku z tym otwieram własną szkołę:)

Co do wychowawstwa- chyba trafiałam na fantastyczne dzieciaki- gimnazjalistów.Świetnie się dogadywaliśmy,rodzice byli bardzo przyjaźni.Do tej pory jak się widujemy to wspominają mnie mile,sami zaczepiają,wypytują,ja pytam co u nich.
Pamiętam jak byłam wzruszona gdy na zakończenie roku jedna z mam przyniosła mi w prezencie tort,który własnoręcznie upiekła a moja ulubiona uczennica pięknie udekorowane wiaderko truskawek ze swojego ogrodu.To były najwspanialsze podarunki:)

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

27

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Pracowałam z pewną panią chemiczką na wsi,8km od mojego miasta.Ta kobieta przepracowała w tej szkole ze 30 lat,zawsze kupowała sobie bilet miesięczny na PKS i nigdy nie wsiadła np w busa,nawet jeśli na swój pks miałaby czekać pół godziny.Nie wpadła na pomysł by przez 30 lat kupić sobie auto.I ciągle narzekała,że jest chora i za rok idzie na emeryturę- i tak przepracowałam z nią 7 lat.

też znam takiego nauczyciela smile jeździ już ponad 30 lat autobusem i sie samochodu nie dorobił smile kiedy ja byłam w podstawówce jeszcze jako tako uczył(uczył już wtedy z 15 lat) dzisiaj kolezanka której córke uczy ten nauczyciel,mówi że córka ma celujący na koniec roku(szósta klasa) ale co z tego jak przedmiot z tym nauczycielem miała może 5 razy przez cały rok
dziwię się co robi dyrektor że pozwala nauczycielom robić co chcą,ale cóż sama jest nie lepsza,na szczęście sie przeprowadziłam i moje dziecko do tej szkoły chodzić nie musi

28

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Pamiętam jak byłam wzruszona gdy na zakończenie roku jedna z mam przyniosła mi w prezencie tort,który własnoręcznie upiekła a moja ulubiona uczennica pięknie udekorowane wiaderko truskawek ze swojego ogrodu.To były najwspanialsze podarunki:)

Niewątpliwie czułabym tak samo, bo przecież najcenniejsze są takie właśnie podarunki od serca - wymagające wkładu własnej pracy, czasu, zaangażowania, co znaczy, że komuś zwyczajnie musiało chciało się chcieć.

Wszyscy narzekają na gimnazja, a ja za nic nie zamieniłabym gimnazjum mojego syna na podstawówkę, do której uczęszczał od drugiej klasy (pierwszą klasę kończył w innej szkole, tam było bardzo w porządku). Niby mówiło się, że była to najlepsza podstawówka w mieście (dla nas była szkołą z tzw. rejonu, ale byli rodzice, którzy wozili do niej dzieci i po 15 km), a jednak dziecko było pozostawione samo sobie, zagubione (choć zawsze był bardzo otwartym, towarzyskim i wesołym chłopcem), nie widać było specjalnych postępów nauczania, wyniki miał niezłe, bo jest zdolny, ale wiem, że mógłby lepiej. To dopiero w gimnazjum wyrobił w sobie ambicje, chęć do nauki, lubi swoich nauczycieli i nawet kiedy kończą się wakacje, to nad tym nie biadoli, co więcej, otwarcie mówi, że ma fajną szkołę, więc nie ma powodu, żeby rozpaczać, że kończy się laba.

Gimnazjum samo w sobie nie jest złym tworem, ale trzeba wiedzieć jak je właściwie poprowadzić, jak pokierować tymi dzieciakami, żeby odnalazły się w tak trudnym wieku dojrzewania, jak sprawić, żeby czuły się w szkole bezpiecznie, żeby wiedziały, że mają tam na kogo liczyć, a nauczyciele są dla nich i stoją po ich stronie. W ,,naszym" gimnazjum nawet dyrektor daje nam jasne sygnały, że to on pełni tu rolę służalczą, że jest po to, aby pomagać, informować, wychodzić na przeciw potrzebom.

Tak na marginesie - w szkole syna jest monitoring, na jej teren bez wylegitymowania się nie ma prawa wejść żadna obca osoba, każdy uczeń ma swoją szafkę, do której może schować książki czy strój na wychowanie fizyczne, jest czysto, przyjaźnie, plany nauczania są w miarę realizowane - i to nie jest prywatna szkoła, a państwowe, bezpłatne gimnazjum. Jak widać można!

Praca nauczyciela jest bardzo trudna i odpowiedzialna, dlatego do zawodu powinni trafiać ludzie z powołaniem, mądrzy, a przy tym świadomi swojej roli i swoich własnych niedoskonałości. W każdej sytuacji powinni też widzieć to dziecko, które przed nimi stoi i czuć się za nie odpowiedzialni. Szkoła daje dzieciom fundament na całe ich dorosłe życie, dlatego tu nie może być mowy o przypadkach.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

29

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"Praca nauczyciela jest bardzo trudna i odpowiedzialna, dlatego do zawodu powinni trafiać ludzie z powołaniem, mądrzy, a przy tym świadomi swojej roli i swoich własnych niedoskonałości. "   otóż to.

30

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane.Mój mąż sam powiedział na początku roku ,że wyraza zgode na to aby jego corke z klasy wyprosić na 5 min jak bedzie gadać,wychowawczyni odp,ze nie ma takiego prawa,nawet jesli rodzic wyraza na to zgode.Jako jedyna forma dyscyplinarna jest uwaga w dzienniczku podpisana prze rodzica,niestety nie kazdy rodzic przejmuje sie tą uwagą,podpisze parafke i zero  pogadanki
Po drugie, z roku na rok widze coraz mniej kompetenych nauczyceli,niestety taka prawda.Przeraza mnie to kto przychodzi do szkoly uczyc.

31

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane.Mój mąż sam powiedział na początku roku ,że wyraza zgode na to aby jego corke z klasy wyprosić na 5 min jak bedzie gadać,wychowawczyni odp,ze nie ma takiego prawa,nawet jesli rodzic wyraza na to zgode.Jako jedyna forma dyscyplinarna jest uwaga w dzienniczku podpisana prze rodzica,niestety nie kazdy rodzic przejmuje sie tą uwagą,podpisze parafke i zero  pogadanki
Po drugie, z roku na rok widze coraz mniej kompetenych nauczyceli,niestety taka prawda.Przeraza mnie to kto przychodzi do szkoly uczyc.

Zgadzam sie z Toba co do tych kompetencji,jest coraz gorzej
zauważyłam tez ostatnio jakieś 3-4 lata już że jest taki trend,ktoś jest po zawodówce,idzie robi zaocznie liceum a potem nie  ma co ze soba zrobić wiec idzie odbębnić zaocznie pedagogikę np.wczesnoszkolną
dostaje posadkę w jakiejś szkole i uczy dzieci -no właśnie,ale jak?

32

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
lena812 napisał/a:
mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane.Mój mąż sam powiedział na początku roku ,że wyraza zgode na to aby jego corke z klasy wyprosić na 5 min jak bedzie gadać,wychowawczyni odp,ze nie ma takiego prawa,nawet jesli rodzic wyraza na to zgode.Jako jedyna forma dyscyplinarna jest uwaga w dzienniczku podpisana prze rodzica,niestety nie kazdy rodzic przejmuje sie tą uwagą,podpisze parafke i zero  pogadanki
Po drugie, z roku na rok widze coraz mniej kompetenych nauczyceli,niestety taka prawda.Przeraza mnie to kto przychodzi do szkoly uczyc.

Zgadzam sie z Toba co do tych kompetencji,jest coraz gorzej
zauważyłam tez ostatnio jakieś 3-4 lata już że jest taki trend,ktoś jest po zawodówce,idzie robi zaocznie liceum a potem nie  ma co ze soba zrobić wiec idzie odbębnić zaocznie pedagogikę np.wczesnoszkolną
dostaje posadkę w jakiejś szkole i uczy dzieci -no właśnie,ale jak?

Dokładie, okrutnie nie podoba mi sie od ok 10 lat,kto jest przyjmowany do tej szoly, jakie ma podejscie do swojej pracy, do uczenia, i jakie ma kompetencje, czesto bywalo i tak ze uczen w domu musi caly material nadrabiac bo nauczyciel nic a nic ani nie wytlumaczyl, ani nie opracował z uczniami wspolnie materialu,tylko te 45 min przebimbal odwalając maniane,a w domu po szkole moja pozniej siedzi 5 godz  cala w nerwach przed lekcjami próbowując materiał zrozumiec bo z lekcji nic nie zrozumiala,a tylko sie wydzierali na nią przy tablicy a nie wytlumaczyli,lub całą lekcje przepisawanie coś do zeszytu,bez nawiązania kontaktu z klasą
Chyba od kiedy gimnazjum weszlo,bardzo zmienila sie reforma szkolnictwa i wymogów.

33

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Powiem tylko tak: nie wypowiadam się na pewne tematy, jeśli nie mam znawstwa od przysłowiowej"kuchni". To tak, jakbym dyskutowała o pracy chirurga stomatologicznego czy maszynisty, nie mając o tym absolutnie żadnego pojęcia. To, co być może obserwujecie, jest bulką z przysłowiowym masłem, a niekonieczie wiecie, z czegoż ta bułka jest wykonana. I tu znów poproszę o odczytanie drugiego zdania, bo dalsze uwagi uważam za zbyteczne.

34

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

ilona123 zgadzam się z Tobą w połowie- że medal ma 2 strony to na pewno. Jednak jest i częśc druga..... widzisz pewne REZULTATY; i to o czym piszą dziewczyny wyżej to są właśnie rezultaty -np. niewytłumaczony materiał, nudnie prowadzona zajęć = brak rezultatów. A ludzi/ rodziców/uczniów interesują tylko rezultaty, nie "proces przygotowawczy" nauczyciela.

35

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

A ja znam ten zawód "od kuchni" i nigdy nie chciałam zostać nauczycielką.
Nauczyciel to też człowiek i jak piszecie- nie każdy się do tego nadaje, bo moja mama miała kilka lat temu praktykantkę, która dzieciom na tablicy pisała wyrazy z błędami, inna nie przygotowywała się do zajęć, tylko myślała- "jakoś to będzie, dam radę."
Skoro teraz na studia prawie każdy się dostaje, a pedagogika zawsze była zawsze obleganym kierunkiem.

mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane

I z tym się nie zgodzę, i nie pomijałabym faktu, że nauczyciele mają coraz mniej praw.
I co do tej "lekkiej pracy"- jest takie powiedzenie- "oby cudze dzieci przyszło Ci uczyć".
Znasz ten zawód z drugiej strony? Nie, tylko z perspektywy rodzica.
A teraz druga strona medalu- moja mama jest nauczycielką z 28-letnim stażem, opinię ma taka wśród rodziców, że jak były dwie klasy pierwsze i rodzice słyszeli, że wychowawcą jednej ma być pani X, a w drugiej mama, to zapisywali pociechy do jej klasy.
Te zaległości, o których ktoś pisał, że niby to wina nauczyciela- postępy uczniów zależą też w dużej mierze od rodziców, bo to nie jest tak, że dziecko tylko w szkole się uczy, ale mama albo tata powinni z dzieckiem pewne rzeczy przyswajać w domu. I często z niedbalstwa, czy też braku zainteresowania rodziców, dzieci mają zaległości. I szlag moja mamę trafiał, gdy widziała zdolne dziecko, którego rodzice nie pilnowali, żeby odrobił zadanie domowe, ćwiczył pisanie, czytanie, liczenie, bo potem dzieciak "coś" wiedział, ale nie robił postępów.

A jak to jest być nauczycielem? Większość myśli, że to "taki fajny zawód", ale nikt nie zdaje sobie sprawy, że ta praca to nie tylko nauczanie, ale też konferencje, rady pedagogiczne, konsultacje z rodzicami, sprawdziany, które trzeba poprawić w domu, zeszyty ćwiczeń, które się sprawdza również w domu oraz masa niepotrzebnych często szkoleń. Nie wspomnę o papierologii, która męczy człowieka od początku czerwca do końca roku szkolnego( a czasem i dłużej). Od kilku lat pomagałam mamie wypisywać świadectwa, potem arkusze ocen oraz to samo do dziennika. Bo to co jest na świadectwie, musi być wpisane do arkusza i dziennika.
A kokosów z tej pracy nie ma. Taka jest prawda.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

36

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Może skupię się tylko na 1 urywku: "Te zaległości, o których ktoś pisał, że niby to wina nauczyciela- postępy uczniów zależą też w dużej mierze od rodziców, bo to nie jest tak, że dziecko tylko w szkole się uczy, " --tutaj Jaga Baba07 trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka smile Starsze, 14-18 lat już ma jakąś obowiązkowość, wie, że chcoiaż wypadałoby przypomnieć sobie o czym były poprzednie zajęcia, ale trudno by 8-9 latek spędzał dziennie godziny na nauce w domu. W tym wieku dziecko powinno mieć wszystko przekazane w szkole.

37 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-10 20:34:20)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Może skupię się tylko na 1 urywku: "Te zaległości, o których ktoś pisał, że niby to wina nauczyciela- postępy uczniów zależą też w dużej mierze od rodziców, bo to nie jest tak, że dziecko tylko w szkole się uczy, " --tutaj Jaga Baba07 trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka smile Starsze, 14-18 lat już ma jakąś obowiązkowość, wie, że chcoiaż wypadałoby przypomnieć sobie o czym były poprzednie zajęcia, ale trudno by 8-9 latek spędzał dziennie godziny na nauce w domu. W tym wieku dziecko powinno mieć wszystko przekazane w szkole.

Wiesz co? Akurat tu się mylisz. Bo mama właśnie uczy dzieci w wieku 6-9 lat i naprawdę ma opinię dobrej nauczycielki, ale dzieciak w domu też powinien ćwiczyć czytanie, pisanie i inne rzeczy, które przyswoił w szkole.

Jeżeli 8- 9 latek nie będzie przypominać sobie, co było na zajęciach, to jako 14- 18 latek dopiero nie będzie chciał niczego przyswajać.

Czyli co? Dziecko przychodzi ze szkoły i ma już wszystko umieć?

A Ty jako 8- 9 latka nie odrabiałaś zadań?

Nie mówię o elaboratach, bo nauczyciele są naprawdę różni i są wśród nich tacy, którzy nie myślą, że dziecko w domu ma też mieć czas na zabawę, bo nie samą nauką żyje człowiek. Nawet zwróciła razem z inną nauczycielką uwagę swojej koleżance, która zadawała kilkadziesiąt zadań do domu, że nie mamy czasu na nic, tylko liczymy. A przecież chodziłam do szkoły muzycznej i na dodatkowy angielski i chciałam mieć też czas dla siebie.

Podam przykład- mama miała pierwsza klasę, dzieci miały wprowadzoną którąś tam literkę, w domu mieli się nauczyć czytać zdania z elementarza, coś typu- "Ala ma kota i Lalę, a kot ma Alę i Lalę."
I wiesz, jakoś wszystkie dzieci były nauczone, ale jeden uczeń nigdy nie był przygotowany do zajęć. Zdolne dziecko, ale w domu rodzice z nim tych kilkudziesięciu minut nie poświęcali, mógł mieć same 6, ale miał 4-5.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

38

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"A Ty jako 8- 9 latka nie odrabiałaś zadań?"  odrabiałam i uważam, że zadania domowe to kompletnie bezsensowny twór . Strata czasu, nic ciekawego dla takiego młodzika. Można się uczyć czytać z rodzicami, ale bardziej przez zabawę, niż przez ta straszną rutynę jak powrót do domu i otwieranie wszystkich książek....

39

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

"A Ty jako 8- 9 latka nie odrabiałaś zadań?"  odrabiałam i uważam, że zadania domowe to kompletnie bezsensowny twór . Strata czasu, nic ciekawego dla takiego młodzika. Można się uczyć czytać z rodzicami, ale bardziej przez zabawę, niż przez ta straszną rutynę jak powrót do domu i otwieranie wszystkich książek....

Chyba zaraz posadzę moją mamę do laptopa smile.
Dziecko nie uczy się tylko w szkole i już.
Owszem, nauczyciel też powinien być osobą, która kształci dzieci i wielu się do tego nie nadaje, ale rodzica rola jest też taka, że pomaga dziecku w domu utrwalać umiejętności zdobyte w szkole.

Ja tam lubiłam zadania domowe. Zwłaszcza wypracowania z polskiego.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

40

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

A ja nie. I uważam, że to strata czasu. Mam tu 7-latka, który nie dość że chodzi do szkoły z plecakiem cięższym niż on sam, wraca do domu o 15.30 każdego dnia (!) to ma mnóstwo zadania "do odrobienia". Uważam, że jeśli chodzi o tak małe dzieci, nauczycielka powinna przekazać uczniom wszystko na lekcji-i to ciekawej lekcji.
Co do tych zadań jeszcze: ok, niech są, ale coś w stylu PROJEKTÓW jak to jest np. w USA. projekty są super, bo są ciekawe, angażują "całe" dziecko, są blisko związane z życiem, realiami.

41

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

A ja nie. I uważam, że to strata czasu. Mam tu 7-latka, który nie dość że chodzi do szkoły z plecakiem cięższym niż on sam, wraca do domu o 15.30 każdego dnia (!) to ma mnóstwo zadania "do odrobienia". Uważam, że jeśli chodzi o tak małe dzieci, nauczycielka powinna przekazać uczniom wszystko na lekcji-i to ciekawej lekcji.
Co do tych zadań jeszcze: ok, niech są, ale coś w stylu PROJEKTÓW jak to jest np. w USA. projekty są super, bo są ciekawe, angażują "całe" dziecko, są blisko związane z życiem, realiami.

zgadzam się z Tobą,ja mam 11 latka i praktycznie większość dnia to nauka,jedzie do szkoły o 7.15 wraca o 15.30 godzina na obiad i chwile odpoczynku,a potem od nowa nauka,czasami brakuje dnia aby nauczyć się wszystkiego
gdzieś tam Jaga Baba07 napisała ze uczeń mógł mieć 6 ale miał 5 i 4 ,no przepraszam bardzo ale czy piatka albo czwórka to złe oceny?

42 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-10 21:33:52)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

A ja nie. I uważam, że to strata czasu. Mam tu 7-latka, który nie dość że chodzi do szkoły z plecakiem cięższym niż on sam, wraca do domu o 15.30 każdego dnia (!) to ma mnóstwo zadania "do odrobienia". Uważam, że jeśli chodzi o tak małe dzieci, nauczycielka powinna przekazać uczniom wszystko na lekcji-i to ciekawej lekcji.
Co do tych zadań jeszcze: ok, niech są, ale coś w stylu PROJEKTÓW jak to jest np. w USA. projekty są super, bo są ciekawe, angażują "całe" dziecko, są blisko związane z życiem, realiami.

No tak, mama rozwiązała problem plecaków- podręczniki wybrała takie, że były podzielone na cztery części, przez co książki były lżejsze, przybory plastyczne zostawały w szkole w szafkach w klasie, w szkole też zostawały książki z niemieckiego, angielskiego i religii.
Zajęć w szkole u mamy 7- latek nie miał nigdy do 15.30 (o zgrozo). Zresztą tam wszystkie dzieci nie mają do tak późnej godziny zajęć.

Zajęcia prowadzi często w formie zabawy, często czyta dzieciom książki, które mi czytała w dzieciństwie, co uwielbiają. Jak wprowadzi jakiś temat, to przeprowadza dyskusję z dziećmi.
Jak robiła temat o kotach, to przyjechałam na tą lekcję z moimi maluchami (bo wtedy moje kociaki były malutkie), buteleczką z mlekiem dla nich i tak minęła cała lekcja, bo dzieci oglądały zachwycone moje maluchy, głaskały je, brały na ręce.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

43

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Jaga Baba07 napisał/a:
mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane

I z tym się nie zgodzę, i nie pomijałabym faktu, że nauczyciele mają coraz mniej praw.
I co do tej "lekkiej pracy"- jest takie powiedzenie- "oby cudze dzieci przyszło Ci uczyć".
Znasz ten zawód z drugiej strony? Nie, tylko z perspektywy rodzica.
A teraz druga strona medalu- moja mama jest nauczycielką z 28-letnim stażem,.

Tak napisalam że jeden z najłatwiejszych z tego wzgedu iż sama mam pod sobą pracowników, i nikt nie ma co 45 min przerwy,okienek, wolnych feri,wakacji,dodatkowe jakies l4,i do tego zobacz ile godz dziennie nauczyciel pracuje(nikt mu 6-7przerw nie odlicza), a ile godzin przecietny pracownik pracuje dzienie na caly etat(minimum 8 h)z  zaledwie dwiema  przerwami,w tym okres feryjny,wakacyjny to wyscig szczurów kto dostanie wolne i juz 4 miesiące przez wakacjami są skladane wnioski o wolne w tym nie kazdy je otrzyma,a zaledwie kilka osób z posrod niemal setki podań
I dla mnie to jest absurd aby dziecko w 4 klasie jak zasiadało do lekcji o 17 to ze łzami w oczach calkowicie wymeczone psychicznie konczylo nadrabianie materialu o 21, w tym jeszce lektura przed snem obowiązkowo,w ten czas o 6 rano zwalic z łozka trzeba na siłe,bo nie wczesniej niz 23 spac nie pojdzie
Twoja mama pracowala w calkiem innych zczasach kiedy edukacja i program nauczyczania był zupelnie innym,i sama pamietam jaki program nauczania byl kiedy ja chodzilam(nauczycoele bardziej przykladali sie do przekazania wiedzy,kompetencje ich bez porównania do tych obecnych mgr)i jest skrajna przepasc  jak teraz obecnie jest.
Ty piszesz jak to bylo 28 lat temu gdy twoja mama uczyła, jesto to bezporównania jak byly prowadzone lekcje a jaka reforma od 10 lat nastąpila
Zobacz jakie wariacje teraz odwalają z podrecznikami ze juz na nastepny rok nie odsprzedasz bo nauczyciele sobie wydawnictwa  z roku na rok zmieniają, kiedys tego nie było, uczniowie po 6 lat mieli te same od siebie książki,i zapytaj sie twojej mamy że tak było.
Mojego męża znajoma co uczy niemieckiego sama mu powiedzial ze wydawnictwa prowadzą wyscig szczurów i przekupuja nauczycielei jakimis prezentami aby tylko ich ksiązki byly wybrane.Wowczas dziecko co idzie do 4 klasy nie ma jak odkupic podrecznika od rok starszego rocznika
I smiem twierdzic z edzisiejssi nauczyciele co obronili rok wczesniej mgr to jest cyrk an kólkach,i bez porównania do twojej mamy jakim ona systemem uczyła i wdrążala wiedze uczniow

44

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

mortisha dokładnie,żeby sie nie rozpisywać zgodzę sie z Tobą,i mimo tego ze niby teraz duzo uczą w szkołach,uważam że my uczyliśmy sie mniej ale sutecznie
zauważyłam tez ze system oceniania jest nie taki,np.u mojego syna na większości lekcji oceny są zdobywane tylko i wyłącznie z kartkówek,no a gdzie przepytywanie,wiersze na pamięć,sprawdzanie prac domowych itp?lepiej zrobić kartkówkę przez 10-15 minut co tam reszta lekcji jakoś minie

albo po co komu 2 religie w tygodniu,nie lepiej byłoby dać jakis przedmiot co nauka z niego przyda się w życiu?

45 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-10-11 13:47:49)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Jago Babo
Ja od dawna mam świadomość,że nigdzie nie zarobię tyle co w szkole pracując tyle godzin co w szkole.Nigdzie też nie będę miała płatnych wakacji,w które nie pracuję,ferii zimowych i wszelkich świąt.
Owszem- w domu też trzeba posiedzieć ale teraz kupę ludzi przynosi pracę do domu.
Nie ma co histeryzować jaka to praca ciężka a jaka mało płatna.Nauczyciel z takim stażem jak Twoja mama z pewnością zarabia grubo ponad 3tysiące.Uważasz,że to mało za osiemnastogodzinne pensum?

Osłabia mnie to jęczenie jak to nauczycielom jest źle,Ciekawe czemu w takim razie się nie przekalifikują?Może też odkryli to co ja,że nigdzie tyle nie zarobią?:)

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

46

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Równiez bywa i tak że nie ma dnia abym swoją prace do domu nie przyniosła, bo zamaist 10 h bym musiala 14 godz spedzac poza domem,i pozostali wspólpracownicy jak i znajomi takze czesto swoje prace zabierają do domu,kosztem wolnego czasu który juz nie jest opłacany,bo jest to po godzinach pracy
I nie uzalam sie za to że  swoją robote,która w domu odwalam wykonuje za darmo po godzinach,jak inni.To jest mój i nie tylko mój, obowiązek by dokonczyc cos co zaczełam

47 Ostatnio edytowany przez Bardolka (2012-10-11 15:50:15)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

lena812 - myślę, że matki takie jak ty, są największym koszmarem nauczycieli. Czy ty pomagasz swojemu dziecku w lekcjach? Czy sama go czegoś uczysz? Bo odnoszę wrażenie, że wszystko zrzuciłaś na barki szkoły i jesteś do tego obrażona, bo wyniki nie są takie, jakbyś oczekiwała. Dziecko ma dużo zadania - źle. Książka nie zrealizowana do końca- źle. Szkoda, że nikt jeszcze nie wynalazł metody na wlewanie dzieciom wiedzy do głowy przez lejek z wielkiego wiadra, bo tak byłoby szybciej. Ja mam dwadzieścia parę lat i wiem, że najłatwiej jest sie czegoś nauczyć przez wielokrotne powtarzanie/cwiczenie, a to samo się nie zrobi. I tu wielka wina nauczyciela, bo chce nauczyć i dziecko nie ma w domu czasu, żeby się bawić, albo nie wymaga i książka nie zrealizowana. Paradoks.

A tu ciekawa sytuacja z mojej pracy. Pracuję w galerii handlowej, rano otwarłam swój salon i słyszę rozmowę dwóch koleżanek ze sklepów obok.
K1: a ty wiesz, bo moja Oliwcia wróciła wczoraj o 4 domu ze szkoły. Bo im wymyślili z Unii jakieś lekcje dodatkowe z angielskiego z jakimś tam obcym nauczycielem. NIBY ZAJĘCIA DODATKOWE A WSZYSCY OBECNOŚĆ OBOWIĄZKOWA, kto to widział!
K2: a no widzisz, tak to jest, cały czas tylko im się każą uczyć, to te dzieci nie mają nic wolnego czasu ....

No kurcze, ktoś umożliwia mojemu dziecku darmowe uczenie się języka angielskiego (bodaj najważniejszy element w szukaniu dobrej, ciekawej pracy), to się chyba cieszę, a nie ględzę jak ... Mamuśka chyba powinna być zadowolona, że "Oliwcia" będzie znać angielski i będzie mogła znaleźć lepszą pracę, niż sprzedawanie ciuchów na pół etatu za 900 zł hmm


Z kolei moja sąsiadka, 25 latka z 6 letnią córką, stwierdziła, że nie będzie sama uczyć córki czytać, bo się córka na pewno w szkole nauczy. Ludzie, to przeciez nie robicie tego dla systemu, tylko dla swoich dzieci!
Mamy, ogarnijcie się!!

A co do sytuacji nauczycieli - moja siostra jest nauczycielem, z tego co obserwuję, naprawdę dobrym, ale nigdy nie narzeka na swoją pracę. Dokładne tak jak pisze Gojka, nigdzie nie zarobiłaby takiej kasy, za etat o pół mniejszy niż normalny pracownik. Nauczyciele narzekają, jak wiele mają stresów, obowiązków dodatkowych, wymagań, ale jakby postawić ich na kilka miesięcy w roli sprzedawcy w jakieś sieciówce, pracownika banku, jakby nałożyć na nich plany sprzedażowe, audyty w postaci tajemniczego klienta, literalne standardy obsługi klienta, to mielibyśmy chyba w polsce masową falę samobójstw na tle stresu związanego z pracą.

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

48

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"no a gdzie przepytywanie,(...)lepiej zrobić kartkówkę przez 10-15 minut co tam reszta lekcji jakoś minie" dokładnie, lepiej jest zrobić kartkówkę, która sprawdzi szybko wiadomości i przygotowanie całej klasy niż tracić czas na odpytywanie jednego ucznia podczas gdy reszta siedzi i dłubie w nosie.

49

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Bardolka  tu sie mylisz bo akurat to co ma zadane i do nauczenia wałkuję z nim dzień w dzień,mimo ze chodzi już do 5 klasy,niczego na barki szkoły nie zrzuciłam,powiem Ci jeszcze ze jestem  ta mamusią jedną może z 8 (gdzie klasa liczy 20 osób)która interesuje się swoim dzieckiem,tym jak się uczy,co robi w szkole,co się w szkole dzieje,w miarę możliwości bywam w szkole raz czy dwa w tygodniu
co do kartkówek ,to dajmy na to języki obce? czy dziecko napisze na kartce jak się wymawia dany wyraz? co z tego ze dobrze napisze jak nie będzie potrafił się wysłowić
myslisz ze jak ktoś zna angielski to zawsze znajdzie dobra pracę,niestety nie

50

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"co do kartkówek ,to dajmy na to języki obce? czy dziecko napisze na kartce jak się wymawia dany wyraz? co z tego ze dobrze napisze jak nie będzie potrafił się wysłowić" - Kartkówka nie sprawdza wymowy a gramatykę tudzież poniekąd pisownię. Natomiast co do ćwiczeń na wymowę, nie trzeba brać 1 osoby do tablicy, co jest już pomysłem przestarzałym zwłaszcza w nauce języka obcego, a np. wymyślić ćwiczenia angażujące całą klasę w tym względzie, może to być interakcja : nauczyciel- uczniowie lub uczniowie-uczniowie . Pomysłów można mieć całe mnóstwo- gdy się chce smile

Ja uważam, upieram się i myślę, że szybko mi to nie przejdzie, że zawód nauczyciela należy wybierać z powołania, a nie dlatego, że ma się 2 mies. wakacji.

51

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Jago Babo
Ja od dawna mam świadomość,że nigdzie nie zarobię tyle co w szkole pracując tyle godzin co w szkole.Nigdzie też nie będę miała płatnych wakacji,w które nie pracuję,ferii zimowych i wszelkich świąt.
Owszem- w domu też trzeba posiedzieć ale teraz kupę ludzi przynosi pracę do domu.
Nie ma co histeryzować jaka to praca ciężka a jaka mało płatna.Nauczyciel z takim stażem jak Twoja mama z pewnością zarabia grubo ponad 3tysiące.Uważasz,że to mało za osiemnastogodzinne pensum?

Osłabia mnie to jęczenie jak to nauczycielom jest źle,Ciekawe czemu w takim razie się nie przekalifikują?Może też odkryli to co ja,że nigdzie tyle nie zarobią?:)

A napisałam, że mama narzeka? Nie, przeciwnie, lubi swoją pracę. A jak pisałam, opinię ma naprawdę dobrą. Jak się słyszy pochwały od rodziców, to aż skrzydła rosną.

Co do tych zarobków? Nie wiem, skąd masz informację, że nauczyciel z prawie 30- letnim stażem zarabia grubo ponad 3 tysiące.
Akurat w tym roku mama jest nauczycielem wspomagającym w przedszkolu (dla tych co nie wiedzą- ma pod opieką dziecko niepełnosprawne) i pensum ma 25- godzinne, na rękę dostaje coś ok.2300 zł. Raczej nie znam przypadków nauczycieli, którzy za goły etat mają tak wysoką pensję. I nigdy się nie zdarzało, żeby jej pensja nawet z nadgodzinami wyniosła ponad 3 tysiące. Chyba że myślisz o kwocie brutto.
Nauczyciel to dobry zawód dla kobiet, które mają mężów, którzy również pracują i wspomagają finansowo rodzinę. Bo jak kobieta jest samotna z dzieckiem, to zgodzisz się, że te pieniążki nie są jakąś oszałamiającą kwotą.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

52

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Tylko, że nauczyciele rzadko pracują w 1 tylko szkole. A jeśli 1 nauczyciel pracuje powiedzmy w : szkole publicznej oraz w szkole prywatnej to mozna już mówić o naprawdę niezłych zarobkach.

53

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Tylko, że nauczyciele rzadko pracują w 1 tylko szkole. A jeśli 1 nauczyciel pracuje powiedzmy w : szkole publicznej oraz w szkole prywatnej to mozna już mówić o naprawdę niezłych zarobkach.

Ja piszę o jednej szkole.
A u nas najbliższa prywatna szkoła jest oddalona o 30 km, więc znam mało nauczycieli, którzy łapaliby dwie sroki za ogon.
Ci którzy nauczają języków maja z tym łatwiej i tu się zgodzę.

Można tak pisać i wymieniać się swoimi opiniami w nieskończoność.

I w przypadku nauczycieli z klas 1-3 nauczanie w dwóch szkołach byłoby raczej ciężkie do ogarnięcia.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

54

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Jaga Baba07 napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Jago Babo
Ja od dawna mam świadomość,że nigdzie nie zarobię tyle co w szkole pracując tyle godzin co w szkole.Nigdzie też nie będę miała płatnych wakacji,w które nie pracuję,ferii zimowych i wszelkich świąt.
Owszem- w domu też trzeba posiedzieć ale teraz kupę ludzi przynosi pracę do domu.
Nie ma co histeryzować jaka to praca ciężka a jaka mało płatna.Nauczyciel z takim stażem jak Twoja mama z pewnością zarabia grubo ponad 3tysiące.Uważasz,że to mało za osiemnastogodzinne pensum?

Osłabia mnie to jęczenie jak to nauczycielom jest źle,Ciekawe czemu w takim razie się nie przekalifikują?Może też odkryli to co ja,że nigdzie tyle nie zarobią?:)

A napisałam, że mama narzeka? Nie, przeciwnie, lubi swoją pracę. A jak pisałam, opinię ma naprawdę dobrą. Jak się słyszy pochwały od rodziców, to aż skrzydła rosną.

Co do tych zarobków? Nie wiem, skąd masz informację, że nauczyciel z prawie 30- letnim stażem zarabia grubo ponad 3 tysiące.
Akurat w tym roku mama jest nauczycielem wspomagającym w przedszkolu (dla tych co nie wiedzą- ma pod opieką dziecko niepełnosprawne) i pensum ma 25- godzinne, na rękę dostaje coś ok.2300 zł. Raczej nie znam przypadków nauczycieli, którzy za goły etat mają tak wysoką pensję. I nigdy się nie zdarzało, żeby jej pensja nawet z nadgodzinami wyniosła ponad 3 tysiące. Chyba że myślisz o kwocie brutto.
Nauczyciel to dobry zawód dla kobiet, które mają mężów, którzy również pracują i wspomagają finansowo rodzinę. Bo jak kobieta jest samotna z dzieckiem, to zgodzisz się, że te pieniążki nie są jakąś oszałamiającą kwotą.

2300 zł na rekę to mała kwota? wiesz co ma powiedzieć ktoś kto tyra od świtu do nocy,cały rok i ma urlopu tylko 26 dni,za 1100 zł na rekę? jak nauczyciel ma dzieci to nie musi szukać opiekunki w trakcie wakacji,inni niestety muszą,nauczyciel moze zabrac dziecko gdzies na wakacje,ktos inny nie bo moze urlopu nie dostanie!
Catwoman ma racje wiekszość pracuje nieraz i w trzech szkołach

55

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

na rękę 2300 zł za 20h pracy to jest spora kwota, nie smiałabym osobiście mówić, że nie. Dodaj do tego korepetycje, których wielu nauczycieli się podejmuje.
Aczkolwiek to jest tak: są nauczyciele naprawdę zaangażowani, przygotowani do zajęć, którym na uczniu zależy i którzy swoją pracę kochają i są nauczyciele, którzy uznali, że 2 miechy wakacji to przecież całkiem sporo, plus ferie, święta, a i przecież 45 minut zajęć jak się człowiek dobrze zakręci to można skrócić DE FACTO do 15 big_smile ....
Nauczyciel jest zawodem chronionym, kiedyś posiadał prestiż ( do dziś w Finlandii posiada i na studia pedagogiczne dostają się nieliczni) ale cóż..... to aktualne tylko w pojedynczych przypadkach- mam szczęście takie znać.

Posty [ 1 do 55 z 331 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Jak to jest być nauczycielem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018