Ja nie rozumiem dlaczego najeżdzacie na autorkę tematu. Chciała tylko porady w kwestii rodziców, a nie porady w kwestii swojej dojrzałosci i opinii na swój temat, wiec nie wiem po co to wszystko.
Sama mieszkam z facetem u niego ( w domku), nie zarabiamy kokosów, są tez inni domownicy i jakos rade sobie dajemy. Ba, nawet jakbym miala te 19-20 lat to tez bym postapila tak jak rok temu, kiedy to mialam 23 lata czyli wyprowadzila sie do faceta. Skoro autorka sama napisala, że zamierzaja się dokladac do rachunkow, życia to chyba dobrze o nich swiadczy, a rodzice powinni dac im szanse, a nie pieprzyc głupoty o ciazy. Równie dobrze w ciaze mozna zajsc w samochodze, na łace, w parku, w dzien, w nocy, a nie tylko mieszkajac ze soba. Moi rodzice tez mieli waty na poczatku co wspolnego zamieszkania, ale postawilam na swoim i tyle, choc pracy też nie mialam caly czas ze wzgledu na studia dzienne, ale odłozylam co nieco i to mi wystarczylo, by dokladac sie do rachunkow, mieszkajac u faceta.
Autorko tematu pogadaj z rodzicami, wytłumacz im wszystko i moze dadza Wam szanse, a jesli nie to niestety bedziecie musieli poczekac, by móc wynajać mieszkanie/pokój. Rodziców na sile nie przekonasz.
Podobne tematy
67 2012-08-02 16:53:47 Ostatnio edytowany przez mery90 (2012-08-02 16:54:39)
Szkoda, że nie wupowiedział się tutaj ktoś wiekiem starszy i bardziej doświadczony życiowo.
cos sie tak uczepila tego wieku kolezanko? potrafisz normalnie doradzac, czy jedyne na co Cie stac to wyciagac jakies niepotrzebne smieci na wierzch?
to ze TY nie jestes za wczesniejszym mieszkaniem, nie znaczy, ze KAZDY MA PODZIELAC TWOJE ZDANIE
oj tam! za czasów studenckich żyło się w ciasnej kawalerce mając 2 tys na utrzymanie z czego tysiąc szedł na opłaty
teraz jest co wspominać
i też mieliśmy samochód na utrzymaniu
na zrobienie przeglądu oszczędzaliśmy pół roku
a jeździliśmy nim tylko raz w tygodniu na ogromne zakupy no i do domu rodzinnego
wyjście do kina było super extra wypasioną randką
ale jak docenialiśmy takie momenty! Rzadko jadaliśmy na mieście dzięki czemu mogłam nauczyć się gotować
Nie mieliśmy pralki, więc wszystko trzeba było prać ręcznie. Nie chodziliśmy na koncerty, bo nie mieliśmy kasy. Nie piliśmy drinków w klubach, bo pieniędzy było szkoda
Ale cudownie wspominam ten czas! Wieczory spędzaliśmy bardziej kreatywnie i aktywnie
Do tej pory wspominam setki filmów obejrzanych w ramionach Ukochanego z lampką wina za 10 zł
Świetnie było
Autorko oboje z Mężem jesteśmy dowodem na to, że wszystko się da
Dziś jak oboje pracujemy to wygląda to wszystko inaczej
Ale wspomnienia z ciasnej kawalerki i makaronu z parówką na obiad zostaną na zawsze
![]()
Polsza, oj racja takie czasy są najlepsze ![]()
MIESZKANIE RAZEM Z RODZICAMI I DZIELENIE CHOĆBY JEDNEGO POMIESZCZENIA >>>>>>>>>>> porażka !!!
MIESZKANIE RAZEM Z RODZICAMI I DZIELENIE CHOĆBY JEDNEGO POMIESZCZENIA >>>>>>>>>>> porażka !!!
To zależy jeszcze jakich kto ma rodziców...
polsza zgadza się:) Znam z autopsji:)
Toteż nie wiem dlaczego tu tak co poniektórzy najeżdżają na Autorkę wątku; na co ma dokładnie czekać? Aż awansuje i będzie zarabiać 3 tys.zł? Czyli: żyć w luksusie albo wcale?
Było tu wiele podobnych wątków, ale ta dziewczyna wydaje się być całkiem rozsądna. Ja jedynie odradzałabym tak młodej osobie ślub a wspólne mieszkanie..... niejednokrotnie czyni człowieka dojrzałym i odpowiedzialnym, no i mają się okazję z partnerem sprawdzić- lepiej wcześniej niż później. Wspólne zamieszkanie to rzeczywiście rewolucja w związku.
Ja jestem mężatką a absolutnie nie stać mnie na samodzielne mieszkanie- też mieszkamy z rodziną i żyjemy, nikt się nie pozabijał ![]()
Zamieszkac moga na próbe nawet, a rodzice powinni im w tym pomóc. Niech się młodzi sprawdza. Przecież nikt nie powiedział, że musza tam mieszkac X lat. Jesli sami zobacza, ze jest ciężko i nie ma co sie gniezdzic z rodzicami pod jednym dachem, to pewnie sami zdecyduja sie na wynajem czegos, o czym juz autorka wspominała albo dadza sobie spokoj na jakis czas z wspolnym mieszkaniem.
Dokładnie, czasy studenckie były najlepsze. Kazdy grosz sie liczyl i nawet wolało sie ostatnie dwa złote wydac na piwsko niż na chleb ![]()
przeczytałam wszystkie wpisy. Dziękuję za każdą radę.
Ja powiem szczerze ciekawa jestem co ustalicie z rodzicami. Fajnie by było gdybyś to opisała, bo całość mnie zaitneresowała. Ja za to zastanawiam się teraz jak uświadomić dziadków że zostaną pradziadkami już drugi raz. I nie powiem też mam obawy jak zareagują.
napisz jak sie potoczy cała sytuacja ...
77 2012-08-07 18:28:48 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-08-07 18:29:14)
Droga Autorko! Posłuchaj mnie teraz bardzo uważnie. Jestem w twoim wieku, ale nie rozumiem cię. Ja nigdy nie zgodziłbym się na taki krok z trzech powodów i z tych też powodów rozumiem twoich rodziców:
1. Rodzice na pewno nie chcą, by pod ich dachem obcy gościu figlował z ich córeczką. Uwierz mi, wiedzieć że to się dzieje, a wiedzieć że się dzieje pod moim dachem to z perspektywy rodzica dwie różne rzeczy. Jeżeli jeszcze sami za młodu wpadli mogą być na tym punkcie wyczuleni.
2. 2000zł to naprawdę troszkę rzymało, wystarczy by żyć, ale nie jestem pewien czy da się odłożyć.
3. Chcą oszczędzić ci losu, którzy sami mieli. Uszanuj to, bo to znaczy, że naprawdę ciebie kochają ![]()
Według mnie najważniejsze jest dla ciebie znalezienie dobrej pracy, by nie być na garnuszku rodziny ani chłopaka. I jeszcze jedna rada. Nigdy na twoim miejscu nie bawiłbym się w mieszkanie z chłopakiem przed ślubem, bo jeżeli zerwiecie, nawet twój rodzinny dom będzie ci go przypominać
Nie traktuj tego jak biadolenie, tylko jak dobre rady. Jeżeli to jest prawdziwa miłość to przetrwa nawet przy krótkich spotkaniach. Sprawdzicie się wtedy, gdy nie będziecie się widywać, a pozostaniecie sobie wierni ![]()
szakisz a czy ty doświadczyłeś tego o czym piszesz?
szakisz prawie, ze wszystkim w tym wątku się z Tobą zgadzam, za wyjątkiem
I jeszcze jedna rada. Nigdy na twoim miejscu nie bawiłbym się w mieszkanie z chłopakiem przed ślubem
Myślę, że mieszkanie z facetem przed ślubem to świetna sprawa, sama gdybym nie spróbowała na własnej skórze to pewnie teraz tkwiłam bym w nieszczęśliwym małżeństwie.
Catwoman postaw się na miejcu rodziców, a przyznasz mi rację. Sami wpadli, nie chą by ich córka miała takie życie.
Catwoman postaw się na miejcu rodziców, a przyznasz mi rację. Sami wpadli, nie chą by ich córka miała takie życie.
Stawiam się i?:) Jest coś takiego w dzisiejszych czasach jak antykoncepcja:)
Olena1990 może z tym wspólnym mieszkaniem to dziwne, ale znam dziewczyny, które mieszkały ze swoimi chłopakami. Potem chłopak się zmył, dziewczyna została sama i nie mogła tego znieść, bo każda rzecz przypominała jej o byłym. Jednak to tylko rada. Jeżeli chcą mieszkać, niech mieszkają, sle na swoim, a nie w takim tłoku ![]()
Olena1990 może z tym wspólnym mieszkaniem to dziwne, ale znam dziewczyny, które mieszkały ze swoimi chłopakami. Potem chłopak się zmył, dziewczyna została sama i nie mogła tego znieść, bo każda rzecz przypominała jej o byłym. Jednak to tylko rada. Jeżeli chcą mieszkać, niech mieszkają, sle na swoim, a nie w takim tłoku
U nas jeszcze jest ta zaściankowa mentalność romantycznych rusałek, w innych krajach to naturalne, ze młodzi ludzie ze sobą na jakimś etapie zamieszkują. W dobie rozwodów uważam, że należy podjąc wszelkie kroki by jak najlepiej się poznać, wypróbować wspólne życie- bo czymże jest małżeństwo jak nie wspólnym mieszkaniem i dzieleniem zycia?
Ty mnie nie rozumiesz Catwoman. Wszyscy wiedzą że jest. Ale jest taka rzecz. Każdy ojciec strzeże swojej córki i nigdy nie pozwoli by w jego domu, za ścianął pukał ją obcy facet, bo nic ich ze sobą nie łączy. Jeżeli robi to gdzieś indziej, jest OK, bo jest dorosła, ale nigdy pod dachem ojca. Nie wiem, który normalny ojciec by na to poszedł.
Znam kilku takich, którzy na to poszli- bo jakie to ma uzasadnienie LOGICZNE?
Jak to nic ich ze sobą nie łączy?Wychodzę z żałożenia , że się kochają i są sobie bliscy na tyle, iż postanowili razem tworzyć każdy dzień.
Uwierz mi, gdybyś była ojcem i miała córkę nie poszłabyś na to, uwierz mi
to samo pewno zresztą chcą jej powiedzieć rodzice.
witaj ja nigdy nie byłam za tym aby mieszkac u swoich rodziców i tesców.Bo zawsze jakieś zgrzyty przychodzą,a twój chłopak po czasie może czuć sie nieswojo,jak twoja mama czy tata będą go chcieli po swojemu pouczyć.Tak zawsez przeważnie jest.A co do zarobków.Ile dziewczyn/studentek sie uczy i równiez pracuje?Nie lepiej wziąśc własne mieszkanko małe z jednym pokoikiem ,malutka łazienka i kuchnią.Na start na początek.Wyedy bedziecie mieli naprawde swoją prywatnośc i jak się bedzieci kłócili bo to sie zdarza w zwiazku nikt nie bedzie tego słyszał.Poszukaj sobie czegoś jakiejs pracy.Można studiować oraz pracować.Tobie będzie lżej i twojemu partnerowi również
Sądzę, że wolałabym by moje dziecko poznało związek od tej prawdziwej strony czyli wspólną codzienność, zamiast latami chodzić na randki- to ogłupiające i daje niewłaściwy obraz partnera.
A co by z tego wynikło? Czy poważniejsze zobowiązania, typu ślub w przyszłości, czy rozstanie?- nie wiadomo, ważne by dziecko dojrzało, by związek je nauczył odpowiedzialności, budowania wspólnych chwil zarówno dobrych jak i złych.
Ja nie jestem człowiekiem z klapkami na oczach, mam dość nowoczesne podejście do tematu.
Ty mnie nie rozumiesz Catwoman. Wszyscy wiedzą że jest. Ale jest taka rzecz. Każdy ojciec strzeże swojej córki i nigdy nie pozwoli by w jego domu, za ścianął pukał ją obcy facet, bo nic ich ze sobą nie łączy. Jeżeli robi to gdzieś indziej, jest OK, bo jest dorosła, ale nigdy pod dachem ojca. Nie wiem, który normalny ojciec by na to poszedł.
Prawda jest taka ze jak bedzie chcial ja puknac to to zrobi. A jak sie upra zrobic to w rodzinnym domu dziewczyny to tez to zrobia
Wyczaja 10 minut i wsio. U mlodych ludzi krew nie woda ![]()
To o czym piszesz jest jakies dziwne...niesmaczne lekko...
Bo ja nie wiem ktory normalny ojciec czulby sie...nei wiem...zazdrosny o swoja dorosla corke..? To wykracza poza powszechnie przyjete granice.
Nic zlego w mieszkaniu przed slubem.
Ale widzisz, ja cię doskonale rozumiem. Piszę tylko z perspektywy ojciec - córka. Zresztą wyjdź na ulicę i zadaj facetom pytanie: Proszę Pana, czy pozwoliłby Pan swojej córce mieszkać z jej chłopakiem pod swoim dachem przed ślubem. Zobaczysz jakie otrzymasz odpowiedzi i wiem dlaczego. Ponieważ wspólne mieszkanie= sex. Z tego powodu jeżeli chcą mieszkać razem, niech idą na swoje, będą mieli spokuj ![]()
Uwierz mi, gdybyś była ojcem i miała córkę nie poszłabyś na to, uwierz mi
to samo pewno zresztą chcą jej powiedzieć rodzice.
To przez analogie matka powinna stosowac podobna zasade w stosunku do doroslego syna?
92 2012-08-07 19:20:28 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-08-07 19:21:20)
"To przez analogie matka powinna stosowac podobna zasade w stosunku do doroslego syna?" Niekoniecznie, bo widzisz, matki prędzej czy później zdają sobie sprawę że syn dorósł, a dla ojca córeczka zawsze będzie okiem w głowie.
Ale widzisz, ja cię doskonale rozumiem. Piszę tylko z perspektywy ojciec - córka. Zresztą wyjdź na ulicę i zadaj facetom pytanie: Proszę Pana, czy pozwoliłby Pan swojej córce mieszkać z jej chłopakiem pod swoim dachem przed ślubem. Zobaczysz jakie otrzymasz odpowiedzi i wiem dlaczego. Ponieważ wspólne mieszkanie= sex. Z tego powodu jeżeli chcą mieszkać razem, niech idą na swoje, będą mieli spokuj
Wspolne mieszkanie to nie tylko seks.
Seks nie jest zadnym zlem.
W tym wypadku odpowiedzi beda zalezec od innych czynnikow (materialnych np)
Ja np nie widze mojego dziecka mieszkajacego pod moim dachem ze swoim partnerem ale tylko dlatego ze ja kocham swoja prywatna przestrzen i juz
Do zycia seksualnego mojego dziecka wtracac sie nie bede.
"To przez analogie matka powinna stosowac podobna zasade w stosunku do doroslego syna?" Niekoniecznie, bo widzisz, do matki prędzej czy później zdają sobie sprawę że syn dorósł, a dla ojca córeczka zawsze będzie okiem w głowie.
Stereotyp...
No włąśnie...... Ty, szakisz widzisz tylko SEKS! -nic dziwnego, w takim jesteś wieku i pewnie to jest dla Ciebie priorytetem we wspólnym mieszkaniu, jest też OWOCEM ZAKAZANYM, bo rodzice pogrożą palcem... ale rodzice mogą zupełnie logicznie podejść do sprawy, zresztą już będąc trochę starszym,, inaczej się ten temat traktuje.
szakisz napisałam, że prawię ze wszystkim się z Tobą zgadzam za jednym małym wyjątkiem
Mieszkanie przed ślubem jest ważne, sam piszesz, że znasz dziewczynę, która mieszkała z facetem, który potem się zmył. Dobrze, że zmył się przed ślubem, a nie po ślubie. Dziewczyna (którą znasz) pocierpiała, pocierpiała, ale patrząc przyszłościowo wyszła na tym na plus.
Jednak muszę się zgodzić z :
Jeżeli chcą mieszkać, niech mieszkają, sle na swoim, a nie w takim tłoku
Nie każdy ma super tolerancyjnych rodziców, a jak się mieszka tylko we dwoje to w gaciach można chodzić po mieszkaniu ( czasem bez ) i zaglądać do lodówki o 3 nad ranem. Jakoś tak więcej swobody i mniej zgrzytów, bo przyszli teściowie nie wtykają nosa w nie swoje sprawy. Mieszkałam przez 3 miesiące ze swoją (przyszła, niedoszłą) teściową i nie wspominam tego miło, choć kobitka była naprawdę bardzo fajną i mądrą osobą.
Jeśli tylko jest okazja, niech mieszkają osobno, oczywiście, że tak!
Seks seks seks..! Jakby młodzież nie miała nic lepszego do roboty..
Już kiedyś powiedziałam mamie.. że jeśli bym tego bardzo chciała zrobiłabym to nawet w szkole w kiblu!! I robiłabym to na każdej przerwie ooOO!! Nie rozumiem rozumowania, że mieszka się razem by się kochać ![]()
Seks seks seks..! Jakby młodzież nie miała nic lepszego do roboty..
Już kiedyś powiedziałam mamie.. że jeśli bym tego bardzo chciała zrobiłabym to nawet w szkole w kiblu!! I robiłabym to na każdej przerwie ooOO!! Nie rozumiem rozumowania, że mieszka się razem by się kochać
zgadzam sie w 100 procentach. z moim facetem nie mieszkamy razem, jesteśmy 3 lata ale mamy zamiar jeszcze w tym roku zamieszkac, z moja rodzina, tata nie ma nic przeciwko sam namawia na taka PROBE , zeby wiedziec co nas czeka pozniej, czy tkwic czy uciekac ![]()
jejuu.. Ja jestem z chłopakiem 14 miesięcy, mieszkamy razem od maja. ( z przyczyn - ma remont w domu i nie miał gdzie mieszkać
)
Mam osiemnastkę na karku, on dziewiętnastkę. Rodzice go wielbią, nie mają nic przeciwko temu, że zamieszkał. W dodatku, na dobre nam tylko to wychodzi. Jasne, rodzice biorą pod uwagę to, że może coś nam nie "pyknąć".. ale lepiej teraz niż przed ślubem, jak to już ktoś napisał.. ![]()
Takie wspólne mieszkanie, to przyjemna sprawa. I nie mówię tu i seksie 24h na dobę. A tatuś? Tatuś przyszłego zięcia bardzo lubi i nie ma syndormu nadopiekuńczości nad córeczką..
do autorki - rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa z rodzicami. i bez nerwów. czekam na odzew o sytuacji !!
No właśnie, w przypadku ostatniego posta - rodzice go uwielbiają i wtedy jest do przodu. Ale jeżeli tylko przyszli teściowie mają coś przeciwko niemu to w życiu nie pozwolą zamieszkać danemu mężczyznie pod wspólnym dachem. To może być cokolwiek, nawet kompletne idioctwo, np. rodzice mogą uważać, że wybranek córki nie ma perspektyw lub nie wiem za mało zarabia. I wtedy nie pozwolą na wspólne na wspólne mieszkanie Pierwsze wrażenie jest bardzo ważne i albo (to zależy od wybranka dziewczyny) będzie pozytywne albo negatywne. A kwestię spania ze sobą poruszyłem nie dlatego, że jestem szczeniakiem z podwyższonym poziomem hormonów, bo nie macie racji, tylko dlatego że ona mieszkając nie na swoim tylko u rodziców, pozostaje z nimi w bliskim kontakcie rodzic córka. Ojciec nigdy nie pozwoli tknąć córki niezaufanemu człowiekowi, a gdzie jak gdzie, ale w swoim domu kontrolę zawsze będzie miał. Dlatego jeszcze raz mówię, niech idą na swoje, jeżeli chcą mieszkać razem. Będą mieli spokuj ![]()
w sumie zgodzę się, bo mojego poprzedniego chłopaka rodzice nieznosili nawet na godzinę u nas w domu..
Takie mieszkanie razem jak najbardziej - ale jeśli patrzeć pod kątem innych rzeczy niż tylko "przyjemnych" to się zgodzę co do pójścia na swoje. Bo po 3 miesiącach mieszkania z rodzicami we dwójkę, można trochę oszaleć. Ja mam inne zwyczaje niż mama, mój chłopak też. Więc kłótnia o to, że talerz jest w zlewie a nie powinien tam być, jest po 348 razie męcząca. U siebie nikt bymi nie powiedział, że ten jeden talerz mam umyć od razu, bo to i tamto. Więc cięzko jest to wszystko ogarnąć w pewnym momencie.
Ale dobre strony też są, choć nie chce, żeby ktoś powiedział, że żerujemy na rodzicach
oni sami nie chcieli nigdy złotówki od mojego chłopaka, a raczej od Nas. Kazali raz na jakiś czas zrobić zakupy na weekend i tyle. A z racji, że mój chłopak teraz zarabia ( wakacyjnie ), to możemy to zrobić.
Ale wszystko zależy od rodziców,od tego jacy są, jakie mają podejście do przyszłego zięcia i od niego samego.
Zobaczysz jakie otrzymasz odpowiedzi i wiem dlaczego. Ponieważ wspólne mieszkanie= sex. Z tego powodu jeżeli chcą mieszkać razem, niech idą na swoje, będą mieli spokuj
Spokój to może i będą mieli, ale nie zgodzę się z Tobą, że
Ponieważ wspólne mieszkanie= sex.
. Mieszkałam z mężem rok przed ślubem i jedno wcale z drugiego nie wynika. Nawet mam wrażenie, że mieszkając osobno było więcej okazji ![]()
Przeczytaj mój ostatni post, zobaczysz, co miałem na myśli ![]()
A kwestię spania ze sobą poruszyłem nie dlatego, że jestem szczeniakiem z podwyższonym poziomem hormonów, bo nie macie racji, tylko dlatego że ona mieszkając nie na swoim tylko u rodziców, pozostaje z nimi w bliskim kontakcie rodzic córka. Ojciec nigdy nie pozwoli tknąć córki niezaufanemu człowiekowi, a gdzie jak gdzie, ale w swoim domu kontrolę zawsze będzie miał.
Bardzo Cię przepraszam, ale muszę to napisać.... ale pitolisz chłopie!
Przepraszam musiałam:) Ale różnica zdań w tej kwestii może uzasadniona jest różnicą wychowania. Mój tata jest właśnie z tych co niby trzymają władze, ale do moich wyborów nigdy się nie wtrącał, bo szanował moją "dorosłość".
106 2012-08-09 13:47:34 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-08-09 13:49:56)
Chciałbym ci przypomnieć, że autorka tematu ma 19 lat, a decydując się na wspólne mieszkanie z rodzicami i z chłopakiem w tym wieku, nie wierzę że pod presją rodzicow nie będzie.
To ja się tu jeszcze wtrącę: szakisz być może patrzysz na to ze swojej perspektywy, oraz swoich rodziców -ja mam znajomych, którzy mają po 30 lat, ale nie nocują u siebie; chłopak wie, że jej rodzicom średnio by się to podobało-choć to irtracjonalne i tak jest.
Ale zauważam jeden problem, który moze okazać się gwoździem do trumny tego związku:
Fakt, mieszkać z rodzicami nie jest łatwo, gdy łączą się 2 rodziny, może dojść do wielu konfilktów, walki o prywatność itd., ja to rozumiem, mieszkam z teściami, mój mąz też, ale jesteśmy dorośli, wiemy jak takie konflikty rozwiązywać, działamy wspólnie.
Tu są 2 bardzo młode osoby, które nie wiedzą jeszcze jak być asertywnym, jak zachować się w obliczu kłótni, czy fochów; moi teściowie są super, ale ludzie są rózni i kazdy ma swoje nawyki oraz podłe cechy charakteru, których na codzień ukryć nie sposób:)
I to moze po proatu doprowadzić do konfliktu między tą młodą parą ludzi; ona jego zacznie oskarżać, on ją, któreś z nich uzna, ze nie tak wygląda wspólne życie, że spodziewał się czegoś innego , i że ogólnie nie idzie się dogadać. Ot co.
Zatem jeśli faktycznie zdecydujecie się na mieszkanie wspólne, przygotujcie się na to, musicie pamiętać, że jako para, gracie w 1 drużynie, że podstawa rozwiązywania kwestii jest otwarta rozmowa.
108 2012-08-09 13:56:57 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-08-09 13:59:41)
I to jest najbardziej dyplomatyczna odpowiedź, brawo!!! Myślę, że to autorce powinno wystarczyć, choć w gruncie rzeczy nie o to nas prosiła ![]()
Szakisz ma wiele racji.
Kiedyś, już dawno, do naszej 19 -letniej wtedy córki przyjechał jej ówczesny chłopak. My mieliśmy gości i mało zwracaliśmy uwagi na to co się dzieje na piętrze. Zrobiło się późno, goście poszli i wtedy mąż się zorientował, że chłopak córki został w jej pokoju. Ledwie go powstrzymałam przed pójściem tam i wywleczeniem go za fraki. Rano, gdy zeszła na dół ojciec jej powiedział, że nie życzy sobie czegoś takiego nigdy więcej w swoim domu. Zrozumiała. Potem, już będąc na studiach mieszkała z chłopakiem kilka lat. Mąż nigdy tego nie skomentował, bo to nie działo się pod JEGO dachem.
Podobna historia była u siostry, tylko tam ojciec siostrzenicy zrobił taką awanturę, że młodzian uciekł przez okno, a siostrzenica miała szlaban przez miesiąc, mimo swoich 18 lat.
Nasz syn też zdobywał doświadczenia poza domem. Żadnych dziewczyn nie sprowadzał. Nasze stanowisko dobrze znał. Nie chcieliśmy być świadkami jego podbojów i nie chcieliśmy natykać się na jego kolejne dziewczyny przemykające z pokoju do łazienki. Gdy się zakochał w wieku 23 lat, wyprowadził się z domu do wynajętego mieszkania. Związek jednak nie przetrwał.
Po kilku latach ożenił się i zamieszkał z żoną w niezależnym mieszkanku.
Nasza córka wychodzi za mąż za tydzień. Jej narzeczony nigdy u nas nie nocował. I nie mieszkali ze sobą. Owszem wyjeżdżali razem na weekendy i wakacje, ale na co dzień mieszkali oddzielnie. Ale to wynika z jej poprzednich doświadczeń. Z poprzednim chłopakiem mieszkali razem przez 5 lat i nic z tego nie wynikło. Im dłużej byli razem, tym bardziej oddalała się wizja małżeństwa. W końcu zostawiła niedoszłego narzeczonego.
Moje zdanie jest takie. Chcesz spróbować dorosłego życia, to wyprowadź się z dziecięcego pokoju w domu rodziców.
"Moje zdanie jest takie. Chcesz spróbować dorosłego życia, to wyprowadź się z dziecięcego pokoju w domu rodziców."- bardzo fajnie, psychologicznie wręcz ujęte ![]()
natomiast własnie: pod jego dachem.... Tu tkwi cała moc zakazów, bo co to włąściwie znaczy że pod czyimś dachem? Że jeśli to akceptujesz, to stawiasz siebie, jako osobę bez zasad? Nieszanującą swego rewiru? Niemającą władzy nad dzieckiem? trudno mi to zrozumieć, zważywszy, że jeśli tworzy się rodzinę, to dach jest wspólny.
Ja jestem za tym by zamieszkali ze sobą; szybko można się przekonać, że to jeszzce nie to, ze życie jest bardziej przyziemne niż by się wydawało.
Co do twojej córki, marena7 : że nic z tego nie wynikło: widocznie to nie było to. Po prostu.
111 2012-08-09 16:28:11 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-08-09 16:36:39)
Do marena7: Ale widzi Pani, wiekszość tutaj obecnych określiła by moje podejście jako "staroświeckie" niestety. Dziękuę za poparcie ![]()
Powiem co moj maz powiedzial na sytuacje gdzie jego pelnoletnia corka mieszka pod jego dachem ze swoim chlopakiem ![]()
"Coz jesli facet ja dobrze traktuje to lepiej zeby uprawiali seks w domu niz na byle jakiej lawce w parku" ![]()
"bo co to włąściwie znaczy że pod czyimś dachem?" już ci tłumaczę o co chodzi. Chodzi tu o ten sam dach, pod którym autorka dorastała jako mała dziewczynka. O dach, ktory zapewnili jej rodzice, by mogła się rozwijać. Jeżeli autorka sądzi, że na tyle dojrzała, by mieszkać z chłopakiem, to niech będzie dorosła naprawdę i znajdzie dobrą pracę, by nie być na wikcie chlopaka i niech pójdą na swoje. W prawdziwym świecie nie ma czegoś takiego, jak zabawa w "dom".
wiecie co? nie jest tak prosto znaleźć dobrą pracę. ja nie chce sie "bawić w dom". mimo swojego młodego wieku przeżyłam wiele wiec nie traktujcie mnie jako dziewczynkę, a poza tym nie pytałam o wasze zdania lecz o argumenty. moze zamiast mnie oceniać i pisać o mnie jak o gówniarze poprostu poznamy się w realnym świecie i od podszewki? moze wtedy coś zrozumiecie...
Lollla93 Może taki [argument] że przecież rodzice nic nie tracą pozwalając wam mieszkać razem, że wiecie co to antykoncepcja
No i że przecież w każdej chwili chłopak może wrócić do siebie, jeśli jednak uznacie, że test zakończony ![]()
Do marena7: Ale widzi Pani, wiekszość tutaj obecnych określiła by moje podejście jako "staroświeckie" niestety. Dziękuę za poparcie
Wiekszość tutaj obecnych to młode kobiety, które nie mają dzieci, albo mają jeszcze małe. Można mieć bardzo zdecydowane zdanie na jakiś temat, gdy on człowieka nie dotyczy, ale gdy zacznie dotyczyć to i zdanie się zmienia.
Mój mąż mówił o SWOIM DACHU, ale rzecz dotyczy czegoś innego. Nie podejmuję się tłumaczenia czego, bo nie jestem psychologiem.
W każdym bądź razie, gdy ta sytuacja miała miejsce, nie czułam się komfortowo. Czułam się zażenowana. Moje dziecko nie było jeszcze wtedy zupełnie dojrzałe, pomijając dojrzałość fizyczną. Wiedziałam (a ona nie), że jeszcze wiele prób przed nią, zanim trafi na tego jedynego. Czułam, że nie chcę być świadkiem jej poszukiwań, że to musi być jej całkowicie prywatna sprawa. A jaka to prywatność, gdy dzieje się na naszych oczach? Nasza zgoda, by to robiła w swoim dziecinnym pokoju byłaby niestosowna, byłaby niestosownym ułatwieniem. A w tych sprawach nie może być łatwo, bo to zwalnia od myślenia.
To takie z grubsza moje wyjaśnienie.
Choć znam też matkę, która godziła się z tym, bo dorosła (17 l!) córka ma potrzeby. No, nie powiem, ze tej córce na dobre to wyszło. Matka akceptowała zmieniających się kolejnych narzeczonych w swoim domu i dziś dziewczyna ma czwórkę dzieci z dwoma z nich. Znam dziewczynę ( ma teraz 28 lat). Dzisiaj mówi, że pobłażliwość matki skomplikowała jej życie, że ona sama była wtedy głupia, ale matka powinna być mądrzejsza.
Co do syna to moje myślenie było takie. Jeśli chcesz być dorosłym facetem i prowadzić swobodne życie seksualne, to wyjdź z domu. I weź za to odpowiedzialność. Nie możesz być jednocześnie synusiem mamusi i tatusia i samodzielnym, odpowiedzialnym mężczyzną. Więc sprowadzanie panienek na seks do rodzinnego domu nie wchodzi w grę. Wybieraj, wygoda, bo nie musisz się martwić o wikt i opierunek, albo wolność w erotycznych eksperymentach, ale na własny koszt. Wybrał właściwie, usamodzielnił się.
Catwomen, pięcioletni związek mojej córki to nie było to, zgadzam się. I dobrze, że nie rozgrywało się "to" w jej "dziecinnym pokoju", tylko na ich wspólnym prywatnym terytorium. Dorosły metrykalnie człowiek w "dziecinnym pokoju" pod rodzicielskim dachem, nie jest do końca dorosły. Tak uważam.
117 2012-08-10 11:26:30 Ostatnio edytowany przez szakisz (2012-08-10 12:08:13)
ja nie chce sie "bawić w dom". - oj dziewczyno chcesz!
weźmy pod uwagę następujące rzeczy:
1. Nie masz pracy.
2. Jesteś na utzrymaniu chlopaka lub w ogóle osób trzecich.
3. Chcesz wprowadzić go do domu, gdzie i tak już jest tloczno.
Nikt nie mówił, że prawdziwe życie jest łatwe, a ty skoro mówisz, że wiele przeszłaś powinnaś o tym najlepiej wiedzieć. Dorosłe życie zacznij lepiej od znalezienia dobrej, porządnej pracy ![]()
Obserwuję ten wątek i zaskoczona nie jestem, staroświecka tym bardziej. Najchętniej widziałabym mieszkanie od początku na swoim. Na pewien czas pewnie też byśmy przystali, ale pod warunkiem urządzenia sobie całkowicie oddzielnego lokum na poddaszu.
Mieszkanie z partnerem w domu jednorodzinnym - tak, ale pod warunkiem:
- osobne piętro
- samodzielnośc finansowa
- niezależne liczniki lub pod-liczniki mediów
- nieutrudnianie innym korzystania z posesji
- poszanowanie własności ( nie będąc właścicielem pytamy o zgodę czy to na huczniejsze party czy przeróbkę)
- poszanowanie innych mieszkańców domu
Gościmy często kolegów i koleżanki synów. Nie wszyscy umieją się znaleźc. Nawet trudno mi sobie wyobrazic takie osoby mieszkające u kogoś.
W rodzinie są zarówno pozytywne jak i negatywne przykłady wspólnego mieszkania. Bywa, że młodzi początkowo deklarują samodzielnośc finansową. Często jednak kończy się na dokładaniu, bo cytuję " wiesz mamuś, laptop nam padł i musieliśmy kupic nowy i dołożymy się w przyszły miesiącu". Takich i podobnych wymówek można usłyszec całe mnóstwo. Po co zaciskac pasa skoro liczniki stoją na rodziców.
Bratanica męża też ma ciekawe podejście do mieszkania razem. Nie tylko zaczynają zarządzac rodzicami, ale są święcie oburzeni tym, że muszą o cokolwiek pytac czy konsultowac. Pojawienie się dziecka na świecie jeszcze bardziej skomplikowało sytuację. To "dziadkowie" bywają upominani we własnym domu.
Pozytywny przykład to druga bratanica z mężem. Pracowitośc i gospodarnośc połączona z niekonfliktowym charakterem obydwojga. Dobudówka pnie się w górę. Rodzice zadowoleni, pomagają jak mogą.
Lollla93 Twoja matka jest pełna obaw i ten fakt nie dziwi. Jak dla mnie za dużo Was tam będzie mieszkac. Ryzyko konfliktu spore. Wy się chcecie uczyc (chłopak studiuje), a tu małe dzieci, w tym niemowlę lada chwila. Czy możesz zagwarantowac, że na poprawkach nie pojedziecie? Antykoncepcja to też ważny element w Waszych negocjacjach. Myślę, że Twoja matka widzi coś czego Ty nie dostrzegasz albo dostrzec nie chcesz.
To, czy czegoś nie pominęłaś pisząc na forum, to już inna sprawa.
Zastanów sie 10 razy, a potem jeszcze 10. I przemyslcie to bo mieszkanie z rodzicami wcale nie jest komfortowe!! Niby bedzie ok ale potem zaczną sie kłótnie i sprzeczki. Jesli chcecie zamieszkać najpierw zaplanujcie ukonczenie szkoły i znajdź prace. Chlopak jest starszy ale Ty jesteś trochę za młoda a Twoi rodzice tez pewnie nie będą zachwyceni z tego pomysłu. Jesli mialabys studiowac zaocznie a w ciagu tygodnia pracowac to moze jeszcze to nie glupi pomysl zeby wynajac kawalerke ale nie mieszkac z rodzicami. Chcesz zeby Twoj chlopak czul sie niekomfortowo,bedac nie u siebie, a juz nie wspomne o sytuacjach intymych gdzie kazde z Was czulo by sie niezrecznie i niezbyt swobodnie. Ja nie chcialabym tak za nic!!!!Lepiej troche poczekać i zaczac zarabiać niz potem żałować i sie klocic!
Autorko, daj znać jak poszła rozmowa z rodzicami ![]()
tez jestem ciekawa jak poszło.
Witam Cię cisowianko i jak samopoczucie?
takie sobie, zyc trzeba dalej niestety. a u CB ?
karla90, cisowianka może wymienicie się numerami GG? To nie Netkafejka a bardzo poważny wątek ![]()
no niestety trzeba zyc dalej , a u mnie tez jakos leci wogole ost jestem jakas nieobecna moze dlatego ze za duzo rozmyslam .... glowa do gory ![]()
44050376 moje GG.
pisz na GG Karla :*
tylko trza miec pierwszo numera ![]()
Dziewczyny istnieje coś takiego jak klikniecie na swój nick, jak możliwość wysłania wiadomosci e-mail. Skorzystajcie z tego, jesli łaska.
44050376 moje GG. to mój numer
masz w sygnaturce nawet mojej po za tym możesz ciagnąc dalej moj watek u mnie na profilu.