netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

198 odpowiedzi24 178 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 01.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 199 ]

66

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
nocnalampka napisał/a:

Teo, ale ja mysle, ze caly spor o milosc/rozsadek wynika z definicji milosci. Bo dla mnie to prawdziwa, dojrzala milosc to swoiste polaczenie zrozumienia, szacunku, troski, odpowiedzialnosci z domieszka tych aspektow "romantycznosci". I ja bez takiej wlasnie milosci nei wyobrazam sobie zwiazku. I z takiej wlasnie milosci wzielam slub i taka milosc kazdego dnia pielegnuje w moim malzenstwie. Bo milosc dla mnie to nie te romantyczne porywy i drzenie serca - bo bez tego da sie zyc - ale codzienne, czesto mozolne, proby zrozumienia partnera, troska o niego, wspolne plany na przyszlosc - rowniez w tym materialnym aspekcie - i ich powolne realizowanie. Ja gleboko wierze, ze takiej wlasnie milosci starczy nam na cale zycie.

No tak nocnalampko, to jak w takim razie nazwac to wszystko wymienione przez Ciebie powyzej ,ale realizowane tylko przez jedna osobe w zwiazku? Czy da sie cale zycie napedzac to wszystko jednym sercem? Chodzi mi tu szczegolnie o "mozolne proby zrozumienia partnera" - czy jesli tylko jedno z nas to stosuje, myslisz ,ze wystarczy? Ja z doswiadczenia , z czystym sumieniem moge powiedziec,ze nie.., a wiem co mowie, bo teraz dochodze do wniosku,ze to wlasnie tylko ja potrafilam mozolnie zrozumiec i dostosowac sie do Meza i ze meczy sie w koncu sila napedowa i wtedy wychodzi co jest tak naprawde miedzy dwojgiem polaczonych ze soba ludzi. Dodajemy do tego brak czulosci i juz mamy popelniony blad zawarcia Malzenstwa. Szkoda i nie szkoda, bo wesele bylo cudowne, wymarzone, naprawde niesamowite 3 dni! I nigdy nie bede tego zalowac mimo wszystko, szkoda tylko ,ze Maz nie ma ochoty ani zaparcia ,zeby troszke poswiecic sie i dla mnie, ale nic na sile.

67

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Osemka jasnym jest że do tanga trzeba dwojga.

68

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Entropia napisał/a:

Pewnie i o postrzeganie miłości chodzi. Dla mnie miłość to nie motylki w brzuchu. Tylko poza tym zrozumienie, wsparcie i przyjaźń. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, komu nie mogę się zwierzyć, kogo nie obchodzą moje problemy. I jeszcze jedno, prawdziwa miłość się nie kończy, jeśli oczywiście czują ją obie strony, a nie tylko jedna. To jakby matka miała przestać kochać swoje dziecko.

Teo nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia, ale to co opisujesz zalatuje nastoletnim zakochaniem. Miłość to pewność, czyli stabilizacja.

To bez miłości nie wiesz, co się z Tobą stanie, nie możesz ufać drugiej osobie, albo pomoże zapłacić te rachunki i wykarmić dzieci, albo nie.

Slusznie , naprawde slusznie powiedziane, szczegolnie,ze moge z calym impetem przyznac, ze brak zwierzenia sie i brak zainteresowania moimi problemami oraz uczuciami (szczegolnie,ze ja zawsze o wszystko pytalam, martwilam sie, dzwonilam do Rodzicow Meza na dluuugie pogawedki), doprowadzilo,ze zaczelam Meza traktowavc jak..lokatora-kumpla.. Skoro tylko sluchal, a czasem nawet i nie, nie wypytywal czemu tak sie czuje, czemu poklocilam sie z przyjaciolka, co u mojego Taty itp..,sam , swoja moze i nawet nie specjalnie ukierunkowana obojetnoscia doprowadzil do tego jak sie teraz czuje. Probuje przypomniec sobie czy mam za czym tesknic, okazuje sie ,ze tak..za naszym psem, domem, Jego Rodzina, wakacjami spedzonymi w Meza stronach, za Jego Bratem i Zona z dzieciakami - a gdzie tesknota za Mezem? Zniknela gdzies, przygnieciona sterta zranionych uczuc, odrzuconych gestow, rozmow.. Bez przyjazni nie ma milosci - naprawde to wiem.

69

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Osemka jasnym jest że do tanga trzeba dwojga.

Baaaaa, teraz to i ja to wiem, dzieki Forum smile Po co ja tak wyskakiwalam z tym wszystkim? Gdybym wczesniej przestala starac sie nadmiernie, zauwazylabym duuuuzo wczesniej,ze cos to Tango sie nie udaje, nie zaprosilabym Meza do "Tanca z Gwiazdami" , a tak..troche ze smutkiem musze oddac kluczyki od Porshe.

Teraz zamierzac jezdzic Mustangiem - 1 klasy ;P

70

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Osemko, pisalam o zrozumieniu, o trosce i innych waznych rzeczach. A jaka wartosc ma zrozumienie czy troska jesli jest tylko jednostronna?
Malzenstwo jest RELACJA. To nie instytucja, ale wlasnie relacja. A relacja z definicji zaklada czynny udzial obu stron i wzajemnosc.

71

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Entropia napisał/a:

Pewnie i o postrzeganie miłości chodzi. Dla mnie miłość to nie motylki w brzuchu. Tylko poza tym zrozumienie, wsparcie i przyjaźń. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, komu nie mogę się zwierzyć, kogo nie obchodzą moje problemy. I jeszcze jedno, prawdziwa miłość się nie kończy, jeśli oczywiście czują ją obie strony, a nie tylko jedna. To jakby matka miała przestać kochać swoje dziecko.

Teo nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia, ale to co opisujesz zalatuje nastoletnim zakochaniem. Miłość to pewność, czyli stabilizacja.

To bez miłości nie wiesz, co się z Tobą stanie, nie możesz ufać drugiej osobie, albo pomoże zapłacić te rachunki i wykarmić dzieci, albo nie.

Cóż... Nasteoletnie zakochania mam już dawno za sobą smile Nie wiem, dla mnie miłość jest dodatkiem, usupełnieniem, wisienką na torcie. Zaufanie i wsparcie w drugim człowieku można mieć i bez miłości, przyjaźń tak samo. Miłość wszelaka jest czymś co uskrzydla, ale jak nie mamy skrzydeł to szukamy innych możliwość latania smile

72

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
nocnalampka napisał/a:

Osemko, pisalam o zrozumieniu, o trosce i innych waznych rzeczach. A jaka wartosc ma zrozumienie czy troska jesli jest tylko jednostronna?
Malzenstwo jest RELACJA. To nie instytucja, ale wlasnie relacja. A relacja z definicji zaklada czynny udzial obu stron i wzajemnosc.

Dlatego wlasnie sie zaglebiam w ta sekwencje, bo jak wyzej napisalam jestem na etapie: zwiazek + mieszkanie razem prawie 8 lat, malzenstwo od roku, w tym miesiacu wypada pierwsza rocznica, ktora jak sie domyslacie pewnie spedzimy juz osobno, ale czego sie spodziewac skoro za pozno zauwazylam,ze po pierwsze nie tylko ja to wszystko pielegnuje,ale rowniez nie sprawia to przyjemnosci Mezowi, takiego prawdziwego cieszenia sie ,ze skoro On nie potrafi taki byc, to chociaz Ona daje mi to i jest to piekne , tak wiec umarly checi na staranie sie sad(  I doszla tesknota za tym Jego udzialem w naszej RELACJI.

73

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Teo dla mnie miłość jest fundamentem, to z niej bierze się wszystko co pozytywne. Mam kilka przyjaciółek, ale żadnej nie ufam tak i nie mogą tak na niej polegać, jak na mężu. Na jakiej innej podstawie wybudować wsparcie i zaufanie? Przyzwyczajeniu? Czy to wystarczy na całe życie? Wątpię.

Osemko jesteście dopiero rok po ślubie, to nie całe życie. Życie masz jeszcze przed sobą. Wierzę, że Ci się ułoży.

74

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Dziekuje oraz poinformuje co dalej smile

75

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Mężatką jestem od ponad roku. Od poczatku w tym małżeństwie nie było dobrze, związałam się z mężczyzną z przeszłoscią. Czas pokazał, ze był to błąd. Od wielu miesicz stosowa pryemoc pszchicyn wobec mojej osobz. Bylam wyzywana od suk, glupich itd. Byly tez jeszcze bardziej ostre slowa. Do tej pory walczylam, zawsze wyciagalam reke. Ale mam juz dosc, ile mozna....On nawet nie umie powiedziec przepraszam.

76

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Osemka napisał/a:

Boze jakie to przykre i jak zalosne jest to,ze majac piekny dom, Meza , ktory nie ma nologow, pomaga i naprawia itp..nie masz najcenniejszego - czyli tylko bliskosci...

Jakbym czytała o swoim związku z exem. Obudził się gdy odchodziłam, chciał kolejnej szansy. Ale po co marnować czas? Dzieci dorosły, po co się męczyć?

Osemka napisał/a:

przestalam uczestniczyc w naszym wspolnym zyciu i wiecie co...nic zaskakujacego..ON NIE ZAUWAZYL NIC, byl mily, ale nie potrzebowla ani bliskosci fizycznej ani mentalnej, po rpsotu dom zrobil sie szary, ciemny i taki smutny..bo ja caly czas chodzilam smutna..teraz tylko mysle czy jest jeszcze szansa zeby to uratowac,ale jak sie troche "obudzilam" z bolu rozstania od piatku to niestety dochodze do wniosku,ze nie mam za czym tesknic , poza naszym domem, rzeczami, czasami usmiechu Meza lub po prostu widzenia Go siedzacego...i to wszystko..i pomyslec,ze dalam Mu rozwiazanie jak na recepcie -WYPISANE SLOWAMI, CZYNAMI ORAZ UCZUCIOWOSCIA. Chyba juz tylko pozostaje mi sie oswoic z faktem,ze nie uszczesliwie Go na sile, raniac ciagle siebie i odpychajac swoje potrzeby na bok..mam racje?

Skąd ja to znam... Kochana, nie trać czasu. Jestem teraz z cudownym człowiekiem. Gdybym odeszła wcześniej, może wcześniej bylibyśmy razem, może nasze dzieci mieszkałyby z nami i mogły zobaczyć kochających się, ciepłych, szczęśliwych ludzi. A tak - u niego matka wariatka, u mnie ojciec jaskiniowiec. Szkoda. Ty jeszcze masz czas. Straciłaś 8 lat nie 20. To 12 do przodu smile Trzymam za Ciebie kciuki.

77

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Co się tyczy małżeństwa, jest powiedzenie, że kiedyś się naprawiało to co zepsute, dziś wymienia się na nowe.
Jednak..... gdzie jest ta granica?? Bo widzę, że ludzie rozstają się z powodu "niedopasowania charakterów' (mimo, że chodzą ze sobą przed ślubem po 6-10 lat) z powodu pieniędzy. Czesto nawet nie pójdą do psychoterapeuty czy seksuologa, a składają papiery rozwodowe.

patrząc z innej strony, po co tracić czas i swój i czyjś na naprawianie zepsutego...

78

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Moniaaa20 napisał/a:

Mężatką jestem od ponad roku. Od poczatku w tym małżeństwie nie było dobrze, związałam się z mężczyzną z przeszłoscią. Czas pokazał, ze był to błąd. Od wielu miesicz stosowa pryemoc pszchicyn wobec mojej osobz. Bylam wyzywana od suk, glupich itd. Byly tez jeszcze bardziej ostre slowa. Do tej pory walczylam, zawsze wyciagalam reke. Ale mam juz dosc, ile mozna....On nawet nie umie powiedziec przepraszam.

Nie ma sensu , ja tez wiem to dopiero teraz!! Szkoda czasu, racja ja narazie na konie mam tylko 8 lat zwiazku..,i mimo,ze u mnie nie bylo wulgaryzmow, brak szacunku da sie wykryc nawet bez wulgaryzmow , nie wolno na to pozwalac!! Moniaa, dzialaj, ja juz zaczelam!!

79

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Osemka,czytając historię Twojego małżeństwa odniosłam wrażenie,że wy zupełnie do siebie nie pasujecie.To raz. Dwa-zdominowałaś swojego męża,on nie ma w waszym związku wiele do powiedzenia.Zdaje się,że jesteś egzaltowana,nadpobudliwa.Normalny facet tego nie wytrzyma.Musisz poszukać sobie kogoś podobnego do Ciebie,z Twoją tzw "pozytywną energią"[ADHD].

80

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Witajcie,
Wybaczcie, ale z tematu do ogólnej dyskusji i wyrażania własnych spostrzeżeń zrobił się temat do osobistych wynurzeń odnośnie własnego związku. Nie twierdzę że jest to złe, ale trzeba zachować umiar...
Dlatego też sądzę Osemko, że powinnaś założyć swój własny temat, w którym będzie można wypowiedzieć się konkretnie w Twoim temacie.
Sprawa pojedynczego związku i jego zawiłości są zbyt rozległe i ważne dla autora by "wkomponowywać" je w inny temat.
Pozdrawiam.

81

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

TAK RACJA, KONCZE MOJ WATEK smile Dziekuje bardzo za powyzsze komentarze.

82

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Ostatnio zastanowiło mnie, dlaczego tylu celebrytów tak bardzo chce rozwodu kościelnego. Np. Mateusz Damięcki; rozwiódł się po 8 mies. małżeństwa i już stara się o rozwód kościelny. Rozgrzeszenie siebie? ...

83

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Ostatnio zastanowiło mnie, dlaczego tylu celebrytów tak bardzo chce rozwodu kościelnego. Np. Mateusz Damięcki; rozwiódł się po 8 mies. małżeństwa i już stara się o rozwód kościelny. Rozgrzeszenie siebie? ...

bo wokół tzw rozwodu kościelnego jest więcej szumu i blasku fleszy, darmowy rozgłos itp, wszystko jest zaplanowane przez speców od PR.

84

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Glock napisał/a:
Catwoman napisał/a:

Ostatnio zastanowiło mnie, dlaczego tylu celebrytów tak bardzo chce rozwodu kościelnego. Np. Mateusz Damięcki; rozwiódł się po 8 mies. małżeństwa i już stara się o rozwód kościelny. Rozgrzeszenie siebie? ...

bo wokół tzw rozwodu kościelnego jest więcej szumu i blasku fleszy, darmowy rozgłos itp, wszystko jest zaplanowane przez speców od PR.

Myślisz że to o to chodzi?? By w osobisty dramat mieszać media?? Hm, mnie się raczej wydaje (ale to już oczywiście trzeba by było samych zainteresowanych zapytać) że to forma publicznego oczyszczenia: "dostałem rozwód PRZED BOGIEM, jestem czysty, jestem niewinny"..

85

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Nie gadajcie głupot, przed Bogiem nie dostaje się rozwodu. A żeby unieważnić małżeństwo w Kościele trzeba mieć naprawdę solidne podstawy, udowodnić na przykład, że małżonek zataił chorobę psychiczną albo nie skonsumowało się małżeństwa. Większość takich wniosków jest odrzucanych, a rozpatruje się je w Watykanie, na decyzję czeka się czasem, 10, 20 lat... Nawet brukowce się znudzą.

Myślę, że podstawową przyczyną staranie się o unieważnienia małżeństwa (bo to przecież nie rozwód, bo tego w Kościele nie ma), jest chęć zawarcia związku w Kościele, w przyszłości, z inną osobą. To najbardziej logiczne uzasadnienie.

86

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Co ciekawe: "zwykli" śmiertelnicy mają ogromne problemy by uzyskać rozwód kościelny, ale celebryci nie. Kwestia kasy smile
Tak czy owak.....jak wiele znacie małżeństw, które rozwiodły się niedługo po slubie?

87

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Nie znam żadnych celebrytów, którzy by dostali unieważnienie małżeństwa, za to znam jednego śmiertelnika. Kwestia wiary w to co piszą portale plotkarskie po prostu. wink Ale to nie znaczy, że śmiertelnik nie miał problemów, z unieważnieniem małżeństwa zawsze są problemy. Dlatego że z zasady się ich nie udziela, to musi być naprawdę wyjątkowy przypadek.

Co do rozwodów niedługo po ślubie to tylko jedno, ale ono po prostu nie powinno zostać zawarte, facet był psycholem.

88

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Ja znam: 1 rozwód po 4 mies., drugi po 6 mies., inny po 1,5 roku, inny po niecałych 2 latach......tak się zastanawiam, że jak tak dalej pójdzie, powinno wejść jakieś pisane lub niepisane prawo zwrotu prezentów gościom i kosztów wesela rodzicom big_smile

89

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

a jak ktoś wziął kredyt na wesele i jeszcze nie spłacił to kto wtedy spłaca? big_smile

A prezenty to podobno zwrot kosztów za przyjęcie. tongue

90

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

ja może podejdę do tematu z innej strony.
nasi rodzice. nie wiem jak wasi ale moi są w granicy wieku 50 - 60 lat. w tamtych czasach było trudniej o mieszkanie o ubranie a nawet o jedzenie. mimo to młode pary były silniej ze sobą związane. nie suszyły głowy swoim mężom "stary rusz tyłek nie ma co jeść ty to nic nie umiesz załatwić" bla bla bla ..... NIE nie było tego !! razem parli do przodu wychowując 3 dzieci na 32 m kwadratowych. (oczywiście podkreślam że nie generalizuje)
kiedy były kryzysy że facet miał jakieś parcie aby iść w bok, kobiety były bardziej zdecydowane i twarde, mówiły prosto "albo to się skończy albo zabieram dzieci i już nas więcej nie zobaczysz, masz tydzień ja wyjeżdżam"/ i mimo że płakały w poduszkę były twarde w swoim postanowieniu i jeśli to była miłość to facet stawiał rodzinę ponad romanse.

cywilizacja zrobiła z kobiet i mężczyzn bandę rozwydrzonych bachorów które nie wiedzą czego chcą ciągle gonią za adrenaliną imprezą. mężczyźni z 35 na karku mieszkają z mamusią, zdrady z obu stron, ciągła ucieczka od bycia odpowiedzialnym. tego właśnie brak w naszych czasach. odpowiedzialności z obu stron partnerów.

życzę wam dziewczynki abyście były takie odpowiedzialne i abyście trafiły na takich partnerów AMEN

91

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Zawsze mówiła, że dzieci bogatych rodziców należy wysyłać na przymusowe roboty w polu to od razu będą miały mniej problemów i im się w głowie poukłada. big_smile

92

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
bez serca napisał/a:

ja może podejdę do tematu z innej strony.
nasi rodzice. nie wiem jak wasi ale moi są w granicy wieku 50 - 60 lat. w tamtych czasach było trudniej o mieszkanie o ubranie a nawet o jedzenie. mimo to młode pary były silniej ze sobą związane. nie suszyły głowy swoim mężom "stary rusz tyłek nie ma co jeść ty to nic nie umiesz załatwić" bla bla bla ..... NIE nie było tego !! razem parli do przodu wychowując 3 dzieci na 32 m kwadratowych. (oczywiście podkreślam że nie generalizuje)
kiedy były kryzysy że facet miał jakieś parcie aby iść w bok, kobiety były bardziej zdecydowane i twarde, mówiły prosto "albo to się skończy albo zabieram dzieci i już nas więcej nie zobaczysz, masz tydzień ja wyjeżdżam"/ i mimo że płakały w poduszkę były twarde w swoim postanowieniu i jeśli to była miłość to facet stawiał rodzinę ponad romanse.

I tutaj wracamy do wcześniej poruszonego wątku naszych rodziców, czy babć "zaprawionych" w codziennych bojach o lepsze jutro i przez to ze sobą związanych...

Odnośnie rozwodów kościelnych, sądzę że przy obecnej laicyzacji społeczeństwa, jego wątpliwym postępie intelektualnym i w dobie "kasa zdziała wszystko", wydaje się wszystkim że to że przysięgali przed Bogiem, to da się cofnąć, chyba zrobiliśmy się podobni do ogłupionych przez idiotyczne kreskówki dzieci, które wierzą że jak się wyskoczy z 3-go piętra, to się odbije od ziemii i wskoczy na balkon na przeciwko.
Oczywiście są "casusy" jak napisała Entropia, by coś takiego przeprowadzić, ale to powinno być WYJĄTKIEM, a niestety staje się regułą.

Sporo winy też ma w tym moim zdaniem Kościół, który niektórymi swoimi dokonaniami w ciągu ostatnich 20 lat, odepchnął sporą grupę społeczeństwa od wartości i wiary.  I nie to bym był jakimś dewotem, skoro decydujesz się na coś w obliczu NAJWYŻSZEJ Z MOŻLIWYCH instancji, to naprawdę musisz mieć NIEPODWAŻALNE dowody, że decyzja wynikała błędnych przesłanek i to niezależnie od rodzaju wiary.

93

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Tu się całkowicie zgadzam, przysięgi przed Bogiem nie da się cofnąć, to jedne z najpoważniejszych słów jakie wypowiada się w życiu i trzeba to robić całkowicie świadomie. Poza przypadkiem, że zostaliśmy w jakiś sposób oszukani, nie wyobrażam sobie możliwości zerwania takiej przysięgi. Takie słowa to powinna być świętość.

Jak ktoś myśli, że można ją wypowiedzieć, a potem się rozmyślić to chyba rzeczywiście mu cywilizacja zrobiła z mózgu sieczkę. Dlatego mnie denerwują takie tematy na forach "ej jak wziąć rozwód kościelny, bo biorę cywilny i taki też chce". Nie da się, było użyć mózgu przed ślubem.

Stosunek do instytucji Kościoła nie ma tu dla mnie nic do rzeczy, to Bogu i małżonkowi przysięgasz, nie księdzu, on jest tylko pośrednikiem.

94

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

tzn. moim zdaniem, Bóg jest tylko świadkiem na ślubie, podobnie jak ksiądz czy inni ludzie, znajomi, świadkowie itd., najważniejsza jest OSOBA tzw.współmałżonek, któremu właśnie się obiecuje cud miód orzeszki, nikt też w dniu ślubu nie sądzi, ze kiedykolwiek się rozwiedzie, ale gdy już do tego dochodzi, ludzie jakoś (z tych przypadków które znam) łatwo odpuszczają, uznają że to była pomyłka -mimo, że wcześniej byli ze sobą wiele lat (bo teraz się "chodzi" kilka lat ze sobą zanim się związek zalegalizuje) i zastanawiam sie; po co te szopki? Czego to tak nadzwyczajnego ludzie od ślubu i małżeństwa oczekują? Chyba, że żyją ślubem jedynie.

95

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

tzn. moim zdaniem, Bóg jest tylko świadkiem na ślubie, podobnie jak ksiądz czy inni ludzie, znajomi, świadkowie itd., najważniejsza jest OSOBA tzw.współmałżonek, któremu właśnie się obiecuje cud miód orzeszki, nikt też w dniu ślubu nie sądzi, ze kiedykolwiek się rozwiedzie, ale gdy już do tego dochodzi, ludzie jakoś (z tych przypadków które znam) łatwo odpuszczają, uznają że to była pomyłka -mimo, że wcześniej byli ze sobą wiele lat (bo teraz się "chodzi" kilka lat ze sobą zanim się związek zalegalizuje) i zastanawiam sie; po co te szopki? Czego to tak nadzwyczajnego ludzie od ślubu i małżeństwa oczekują? Chyba, że żyją ślubem jedynie.

A moim zdaniem świadków, każde z młodych przyprowadza ze sobą...
Ale ok. w czasach gdy większość społeczeństw była niepiśmienna, ludzie podejmowali ustne zobowiązania w przed obliczem najwyższej instancji w danym regionie, hrabstwie, księstwie, królestwie... I wówczas osoba (instytucja) przed którą składało się taką przysięgę miała prawo do rozliczenia wykonania tejże przysięgi, lub też w obliczu ujawnienia jakichś nowych nieznanych wcześniej faktow, do zwolnienia z niej.
Niejednokrotnie, krzywoprzysiężcy byli skracani o głowę...
I ja w ten sposób, w takiej randze rozumiem Boga, jako najwyższą instancję przed którą przysięgamy podczas ślubu kościelnego.
Nie zaś jako świadka, na zasadzie "i ja tam byłem i popiłem i pawia puściłem"...

Entropia,
masz rację, ksiądz jest pośrednikiem, zgadzam się całkowicie, natomiast mnie chodziło o Kościół jako instytucję "General Sales Representative of God". A ich poczynania w ostatnim 20-o leciu spowodowały, że ich produkt w postaci wiary, stracił na wartości w "targecie" i jest to oczywiście skorelowane z wzrostem konsumpcjonizmu i ogólną degrengoladą i relatywizmem wartości.

96

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Entropia napisał/a:

Tu się całkowicie zgadzam, przysięgi przed Bogiem nie da się cofnąć, to jedne z najpoważniejszych słów jakie wypowiada się w życiu i trzeba to robić całkowicie świadomie. Poza przypadkiem, że zostaliśmy w jakiś sposób oszukani, nie wyobrażam sobie możliwości zerwania takiej przysięgi. Takie słowa to powinna być świętość.

Jak ktoś myśli, że można ją wypowiedzieć, a potem się rozmyślić to chyba rzeczywiście mu cywilizacja zrobiła z mózgu sieczkę. Dlatego mnie denerwują takie tematy na forach "ej jak wziąć rozwód kościelny, bo biorę cywilny i taki też chce". Nie da się, było użyć mózgu przed ślubem.

Stosunek do instytucji Kościoła nie ma tu dla mnie nic do rzeczy, to Bogu i małżonkowi przysięgasz, nie księdzu, on jest tylko pośrednikiem.

Zgadzam się w 100%. Nawet jak ktoś z Bogiem ma na bakier to przysięga tej drugiej osobie. Jak mojej małżonce powiedziałem żeby sobie przypomniała komu i co przysięgała podczas ślubu to powiedziała że to "przereklamowana ceremonia" tylko dla rodzinki . Jeżeli ma się takie podejście to nic dziwnego że tak łatwo się odpuszcza.

97

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Nie wierzę, żeby ktoś kto w Boga wierzy mógł tak lekko potraktować przysięgę małżeńską, jak pisze Catwoman. A jeśli nawet nie wierzy, to czy jego słowa nic nie znaczą? Trzeba mieć jakieś wartości, nasze słowo musi być coś warte, bo inaczej co sami jesteśmy warci?

Nie wiem czy to efekt konsumpcjonizmu, czy może po prostu nam za dobrze i nam się wydaje, że nam wszystko wolno.

98

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Nie napisalam że taka przysięga jest lekka! Gdzieś to wyczytała?

99

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Ale napisałaś, że łatwo odpuszczają i uznają to za pomyłkę. To jest lekkie traktowanie. Poważne traktowanie zobowiązuje do starań. A poza tym jesteśmy dorosłymi ludźmi, chyba wiemy, co mówimy.

100

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
JanisWild napisał/a:

Dziś mamy takie czasy... Że tak to porównam. Kiedyś, kiedy nie było w sklepach niczego itp. Człowiek naprawiał co się zepsuło... Teraz człowiek ma na wyciągnięcie ręki wszystko to woli stare wyrzucić a kupić sobie nowe... Tak samo ze związkami... Kiedyś ślub był na zawsze, ludzie naprawiali swoje związki, dbali o nie. A dziś kiedy tak łatwo znaleźć jakiegoś pustaka na zastępstwo, keidy miłość przestaje mieć znaczenie to... cóż widać co się dzieje. Ja tam nadziei jeszcze nie tracę i wierzę, że i ja i mój partner jesteśmy jeszcze resztkami z tych co wolą naprawić zamiast wyrzucić...

to prawda dzis sie wyrzuca nie naprawia ,sama jestem taka podam tutaj na przykładzie ciuchów  np, zabrudzi mi sie bluzka,jest jakas niedporasowana, lub wygnieciona ide kupic nowa ,ladniejsza a stara rzucam  w kat lub oddaje ( tak oddalam z 10 worow róznych ciuchów) to taki  jeden z banlanych przykladów, ale faktycznie wychodza sie gacie, wyrzucam i mam nowe,ladniejsze fajniejsze.
Nie napisze tutaj nic o sprzecie domowym typu kino domowe poniewaz akurat tutaj moge miec telewizor byle miec,byle fajnie wygladal, telefon komorkowy tak samo mam juz z kilka lat ten sam (odrapany) ale ja go lubie, nie mam parcia na niwy sprzet (chyba ze ten kuchenny smile )

A teraz przejde do konkretu jestem 5 lat w zwiazku, klotnie,godzenie sie ,walczenie o siebie, (mowienie ze nie jest nam zle), ale powtarzamy caly czas te same bledy !!!
Kiedy sie wiązałam myslam ze to ten na cale zycie, ten jedyny i tez probowalm wlaczyc o ten zwiazek.
Cos sie wypalilo ... pekło we mnie bo tak jak osemka chcialm nam organizowac fajnie czas ( jakies wyjscia ,spacery, wlanetynki ,mikołajki,- dzieci nie mamy tym bardziej powinnismy gdzies wychodzic ,spotykac sie ze znajomymi) ale caly czas bylo wszystko na NIE, odtracanie w takich wlasnie blachostach ( owszem przytualnie,lezenie w łózku czy seks to tak owszem ale zaczelo i z czasem brakowac tej inicjatywy w łózku) bo jak ubralam fajna bielizne to nie zostalo to zauwazone nawet albo "po co to kupilam ubiore raz i bedzie leżalo w szafie "... Ja chcialm byc nie tylko partnerka ale tez zachowywac sie jak kochanka, podtrzymujac atmosfere romansu puki nie mamy dzieci chcialm zeby tego typu okazje spedzac fajnie, wyjatkowo .... no ale uslyszlam kiedys " ludzie tak robia,organizuja sobie takie rzeczy" ?? -  NO JAK Z JAKISM PRECHISTORYCZNYM DINOZAUREM
owszem robilam kolacyjki, potem jakies winko ale jemu nie bardzo chyba na tym zalerzalo ,na tej atmosferze (jak palilam siweczki to mu zapach przeszladzal i wiecznie bylo cos nie tak)
wiecznie jakies pretensje ( ja tak to odbieralam ,takie czepialstwo,nic jemu nie jest potrzebne do zycia )
Zyjemy za granica ,skupiony byl tylko na oszczedzaniu kasy (owszem ma teraz 3 mieszkania ma 3 samochody ) ...ale zapomnila o mnie, o  zyciu o drobnostkach !!!! Jak kupowalm pierdoly pod nasze mieszkanie typu wazony, jakies ramki,i takie tam ozodby,dywaniki to tylko marnuje kase ,po co to kupilam,na co mi tyle kwoatow, co z tym zorbie jak zjedziemy do Polski
A inni znajomi maja tak ładnie, kobiety tak dbaja ,maja ramki, dywaniki, wzaoniki ,pomalowane mieszkania (chciaz nie sa ich ale chca sie dobrze czuc w danym miejscu) ,a ja sie czuje przytloczona szaroscia, bo u innych jest kolorowo, tak ladnie a ja jak cokolwiek kupie jest beznadziejne sad
wszystko krytykowane,nie podba mu sie sad
Nawet o dom nie moge zadbac ,powinnam miec jednego kwiatka na cale miszkanie, jednen wazon i chyba jedna patelnie i garnek sad

Ja sie poddalm ,wiecznie byl placz, klotnie czego mi brakuje i tak jak osmeka powtarzalm, mowilam co mnie boli ,czego brakuje, zeby mi mowil ze cos jest fajne,  żeby mi powiedział ze coś sie podba,niewypominal wazonu czy kwatkow czy obrazka bo inne kobiety maja ladnie,moze to nie moje miezkanie ale chce sie czuc tutaj dobrze jak u siebie (On nie umie,dlaczego ma mi nie mowic jak cos jest brzydkie, w polsce kupie taniej !) ... Ale nic sie nie zmienialo
Az pekło, zaczelam interesowac sie coraz bardziej innymi facetam na necie, pisac z nimi,flirotwac, coraz czesciej wychodzic z kolezankami i spedzac u nich coraz wiecej czasu .......

wiec czasami nie da sie naprawic, bo do tanga trzeba dwojga, facet powinien sie cieszyc ze nie chce mieszkac w odrapanych scianach ze chce miec ladnie,powinno go to cieszyc a On widzial tylko niepotrzebnie wydane pieniadze sad
to mnie bolało i pomimo ze jest bez nałogów i dobry i pracowity to czasami nie wystarczy ....

101

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

No to rzeczywiście masz poważny problem w związku... Brak fajnego wazonika i ramki. Nie powiem, co sobie pomyślałam czytając to, bo się obrazisz.

102

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Osemka napisał/a:
Entropia napisał/a:

Pewnie i o postrzeganie miłości chodzi. Dla mnie miłość to nie motylki w brzuchu. Tylko poza tym zrozumienie, wsparcie i przyjaźń. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, komu nie mogę się zwierzyć, kogo nie obchodzą moje problemy. I jeszcze jedno, prawdziwa miłość się nie kończy, jeśli oczywiście czują ją obie strony, a nie tylko jedna. To jakby matka miała przestać kochać swoje dziecko.

Teo nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia, ale to co opisujesz zalatuje nastoletnim zakochaniem. Miłość to pewność, czyli stabilizacja.

To bez miłości nie wiesz, co się z Tobą stanie, nie możesz ufać drugiej osobie, albo pomoże zapłacić te rachunki i wykarmić dzieci, albo nie.

Slusznie , naprawde slusznie powiedziane, szczegolnie,ze moge z calym impetem przyznac, ze brak zwierzenia sie i brak zainteresowania moimi problemami oraz uczuciami (szczegolnie,ze ja zawsze o wszystko pytalam, martwilam sie, dzwonilam do Rodzicow Meza na dluuugie pogawedki), doprowadzilo,ze zaczelam Meza traktowavc jak..lokatora-kumpla.. Skoro tylko sluchal, a czasem nawet i nie, nie wypytywal czemu tak sie czuje, czemu poklocilam sie z przyjaciolka, co u mojego Taty itp..,sam , swoja moze i nawet nie specjalnie ukierunkowana obojetnoscia doprowadzil do tego jak sie teraz czuje. Probuje przypomniec sobie czy mam za czym tesknic, okazuje sie ,ze tak..za naszym psem, domem, Jego Rodzina, wakacjami spedzonymi w Meza stronach, za Jego Bratem i Zona z dzieciakami - a gdzie tesknota za Mezem? Zniknela gdzies, przygnieciona sterta zranionych uczuc, odrzuconych gestow, rozmow.. Bez przyjazni nie ma milosci - naprawde to wiem.

Czuje sie podobnie osemka, tez mysle za czym teskinie za nim czy za tym co moglibysmy stowrzyc i mysle ze za tym co by moglo byc sad, (oraz za jego rodzina ,za bratem bo mnie bardzo dobrze traktowali, czaami za wspolnie spedzonym czasem) lzy naplywaja mi do oczu kiedy pomysle ze moglo byc tak fajnie,moglo sie wszystko ulozyc gdyby nie jego upartosc ( mojego partnera) gdyby nie patrzyl tylko na odkladanie kasy tylko tez patrzyl  na to czego ja potrzbuje ( na pierdoly typu kolacyjki,wyjscia,wycieczki) jezeli przez 2 mies odklada i ogranicza sie tylko do domu to niech w kolejnym miesiacu bedzie inaczej, niech sobie cos zorganizujemy....
ale  u mnie bylo tak ze jak wychodzialm z inicjatywa bylo na NIE ,zawsze jakies argumenty ,wymowki a ja ograniczalm swoja osobe przez to wszystko
kiedy zaczelam wychodzic zaczelo mu to przeszkadzac i wtedy to ze nie ma planow co do mnie to moja wina bo ja tylko chodze...

Ja nie bylam po slubie ale sie tak zachowywalam ,chcialam by bylo fajnie zebysmy zbierali na mieksznia czy co on tam chcial ale tez uzywali zycia a nie ogrnaiczac sie tylko do domu i odkladaniu jak najwiecej...
caly czas slyszlam zebym odkladala ale na co ,jaki cel ? ( na ciuchy,ksoemtyki,szkole , bo chce dalej isc), ale jak chcialm na remont mieszkania ,chcialm wyliczyc ile bysmy potrzebowali ,co mi sie podba to On  nie wie czy nie bedzie sprzedawal mieszkania
ON caly czas On... nie czulam ze jestem ja ,i pomimo ze twoerdzil ze to wszystko robi dla nas Ja tego nie  czulam.
I cos peklo u nas  sad

103

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

podbnie jak osmeka starlam sie, z tym ze ja podtrzymac zwiazek poprzez pierdoly typu wyjscia i kolacyjki ale on tego nie zauwazal ,nie docenial lub nie chcial doceniac ,przymykal oko lub mowil mi ze jestem dziecinna ( ze 15latki spedzaja wlanentynki czy organizuja  mikolajki)
ja nawet urodzin mu nie moglam wyprawic bo strzelil focha ze nie chce
wszystko na NIE

chyba mialo prawo cos peknac,chodzialam smutna, przygnebiona,balam sie juz pytac czy gdzies wyjdziemy,czy gdzies pojedziemy na wycieczke (nie wczesy tylko tak na wekend tutaj za granica), balam sie uslyszec NIE sad

104

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Entropia napisał/a:

Ale napisałaś, że łatwo odpuszczają i uznają to za pomyłkę. To jest lekkie traktowanie. Poważne traktowanie zobowiązuje do starań. A poza tym jesteśmy dorosłymi ludźmi, chyba wiemy, co mówimy.

No napisala tak bo czasem ma sie takie wrazenie. Ten sie rozwodzi, ta sklada papiery o uniewaznienie malzenstwa kocielnego i to wszystko stanowi pozniej naglowki co wiekszych gazet i portali informacyjnych.
Ilez jest slynnych historii ze po 8 miesiacach sie malzenstwo rozwodzi, po trzech miesiacach separacja? Pelno tego wszedzie.
I ja pytam podobnie czemu tak latwo ludzie odpuszczaja?
Bo co przed slubem to mieli oczy zarosniete i otwarly sie dopiero po ceremoni zaslubin?
Nie mowie ze sie z tym zgadzam, i ani przez moment nie myslalam ze Cat sie z tym zgadza, ale pytanie pozostaje pytaniem...czemu tak latwo odpuszczamy w sprawach tak waznych jak malzenstwo?
A co do tego ze Entropia nie wierzysz zeby ludzie traktowali przysiege malzenska tak lekko... big_smile twoja niewiara w to zjawisko nie zmienia faktu ze czesto tak jest big_smile Mnie sie tez to wydaje niemozliwe, nieprawdopodobne i w ogole jak tak mozna. Ale moj brak wiary nie odmienia faktu ze tak sie zdarza...

105

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

przysięga to jedno a życie to drugie

106

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Koliber napisał/a:

przysięga to jedno a życie to drugie

Tak i jest jedna rzecz ktora laczy te dwa czynniki. Wolny wybor smile
Nikt cie sila nie wlecze do kosciola czy do urzedu i nikt ci pistoletu nie przyklada do czola zmuszajac do przysiegi...Tak samo drugiej strony.
Jesli swiadomie podejmuje sie decyzje o zamazpojsciu to i walczy sie o swoj wybor. No chyba ze druga strona ma to totalnie w dupie.
Choc bardzo sie staram to nie rozumiem sytuacji w ktorej chodzili mlodzi ze soba 2,3,4 lata a w 8 mcy po slubie juz sie szykuja do rozwodu. Przez te kilka lat przed slubem sie nie zdazyli poznac i zorientowac czy to jest to czy nie? No to tylko wspolczuc....

107

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Przeczytałam ten watek uważnie i niestety żyjemy w czasach gdzie sex to niemalże towar przetargowy. Nie zgodzę się ze stwierdzeniem iż , namiętność umiera a my z tym nic nie robimy bo to nie jest tak do końca . Po co się starać ? jeśli je się ciągle kremówki to choć to nasz ulubiony przysmak to można w końcu się porzygać czyż nie. Epoka sexu dała nam świadomość że na każdym kroku  zawsze znajdzie się okazja , jest tylu chętnych panów i tyle chętnych kobiet szczególnie tych w okolicach  20 iż sex staje się towarem. Czy facet doceni kobiece starania gdy na ulicy zobaczy młodą atrakcyjną dziewczynę która daje mu numer 
nie licząc na nic poza miłą nocą . Sami sobie stworzyliśmy takie warunki, internet i telewizja pomagają w utrzymaniu trędu wyzwolenia gdzie wartości takie jak rodzina schodzą na dalszy plan.

108

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Mój mąż nie korzysta z takich okazji, mimo że internet ma 8h w pracy i całą dobę w domu big_smile I podejrzewam, że niejeden mąż czy żona również nie big_smile
Nie jest problemem zdobycz techniki, bo w końcu nożem można zabić i pokroić chleb.....
ale więź między ludźmi.

109

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Wybacz za szczerość ale jaką masz pewność że nie korzysta bo ci tak mówi , jaką masz pewność że jakaś laska nie proponowała mu miłego wieczoru , że nie lubi filmów porno to tylko przykłady dasz sobie za to obciąć prawą rękę .Relacje zanikają bo sex to towar dobrze reklamowany.

110

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
fenix napisał/a:

Wybacz za szczerość ale jaką masz pewność że nie korzysta bo ci tak mówi , jaką masz pewność że jakaś laska nie proponowała mu miłego wieczoru , że nie lubi filmów porno to tylko przykłady dasz sobie za to obciąć prawą rękę .Relacje zanikają bo sex to towar dobrze reklamowany.

Czyli uwazasz ze powszechnosc seksu wplywa na to ze ludziom nie chce sie walczyc o zwiazki?
Zawsze mi sie wydawalo ze zwiazek to nie tylko seks... smile

111

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Otóż wyjaśnię: bo mamy więź opartą nie tylko na miłości, ale i na głębokiej przyjaźni; lubimy ze sobą rozmawiać, na tematy trudne i proste, smutne i zabawne. Ponieważ rozmawiamy sporo, po prostu go poznałam, a on mnie.

112

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Owszem związek to nie tylko sex jednak odgrywa on ważną role w naszym życiu rozmawiać można z przyjaciółką, kochać rodziców, szanować prezydenta a czy można być z  ukochanym człowiekiem i żyć z nim bez bliskości fizycznej bez pożądania.
Kiedy co druga kobieta oferuje swoje ciało pierwszemu lepszemu lub co noc innemu lub na odwrót bo to dziś powszechne to kto ceni monogamie a jeśli ją ceni to tylko w stosunku do partnera.  Pragniemy być dla siebie wyjątkowi i jedyni a na boku z pasją i namiętnością całujemy sąsiada. Sami sobie na to pozwalamy , mówiłam tylko o tym że to nie jest prawdą że po ślubie kobiety nie dbają o życie erotyczne czy na odwrót tylko że zazwyczaj nikt tego nie dostrzega bo po co skoro sex to towar.

113

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

fenix sądzę, że masz jakieś osobiste, niemiłe doświadczenia związane z tym o czym piszesz, Czy nie tak?

114

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
fenix napisał/a:

Owszem związek to nie tylko sex jednak odgrywa on ważną role w naszym życiu rozmawiać można z przyjaciółką, kochać rodziców, szanować prezydenta a czy można być z  ukochanym człowiekiem i żyć z nim bez bliskości fizycznej bez pożądania.
Kiedy co druga kobieta oferuje swoje ciało pierwszemu lepszemu lub co noc innemu lub na odwrót bo to dziś powszechne to kto ceni monogamie a jeśli ją ceni to tylko w stosunku do partnera.  Pragniemy być dla siebie wyjątkowi i jedyni a na boku z pasją i namiętnością całujemy sąsiada. Sami sobie na to pozwalamy , mówiłam tylko o tym że to nie jest prawdą że po ślubie kobiety nie dbają o życie erotyczne czy na odwrót tylko że zazwyczaj nikt tego nie dostrzega bo po co skoro sex to towar.

niech ci bedzie smile Zle doswiadczenie zyciowe sie z ciebie wylewa i coz, my cie nie przekonamy smile

Powiem ci jedno ze jesli sie decydowalam na zwiazek z jednym mezczyzna to pozostawalam mu wierna i "nie calowalam na boku sasiada" smile
Jesli bylam singielka to pilnowalam sie zeby nie zadawac sie z zadnym zonatym czy mezczyzna w zwiazku smile I wybieralam sobie podobnych pod tym wzgledem do siebie mezczyzn.

115

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

fenix ja też myślę, ze masz jakiś problem albo jakieś niemiłe wspomnienia. Jak ktoś traktuje seks jako towar, to problem jest w jego głowie, a nie w całym świecie dookoła. Btw. jak połowa kobiet na ulicy chce się z Tobą przespać to gratuluję. big_smile Jestem dość ładną kobietą, ale jakbym chciała znaleźć kogoś na szybki seks, to bym nawet nie wiedziała gdzie szukać. W Tesco na zakupach? big_smile

Fakt, że w mediach seks jest wszędzie, ale czy to czyni go bardziej atrakcyjnym? Bo dla mnie raczej przereklamowanym. Seks wcale nie jest taki fajny i łatwo dostępny, jak nam mówi tv. Wielu ludzi nie uprawia go wcale, zwłaszcza jak już jest niepierwszej młodości i nikogo nie ma. Przypadkowy seks? Tylko co w tym fajnego, nuda straszna nie oszukujmy się. Jak jestem zakochana, druga osoba mnie podnieca, wie co lubię, to jest fajnie. Ale inaczej? To już wolę serial obejrzeć.

Przepraszam za dosadność, ale to że nam w telewizji mówią, że się każdy z każdym rucha, to nie znaczy, że trzeba w to wierzyć i to naśladować. Nie jesteśmy psami, żeby się rzucać na każdego przedstawiciela płci przeciwnej.

I jak mamę kocham, co jest fajnego w całowaniu sąsiada? Do pasji i namiętności trzeba czegoś więcej, niż faktu że spotkana osoba jest płci męskiej i jest dostępna.

Nie można też wpadać w skrajności, że jak się wszędzie w mediach widzi seks to jest źle. W krajach w których się nie widzi, też nie jest fajnie. W bardziej radykalnych muzułmańskich krajach, mężczyźni dostają jakiejś głupawki na widok nagiego, damskiego kolana, nie wiem dlaczego, ale przypuszczam że się na takie widoki nie uodpornili. wink

Ja natomiast wychowana w kulturze, gdzie gołe ciała są w każdej reklamie, nie ma z tym problemu, gołe chłopy mogą sobie biegać po ulicy, ale dla mnie i tak atrakcyjny będzie tylko mój mąż.

116

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Pozwolę sobie napisać o swoich przemyśleniach i spostrzeżeniach odnośnie współczesnych małżeństw i powodów szybkiego odpuszczania.

W czasach mojej młodości ludzie się szybko pobierali. Dlaczego? Dla miłości i seksu. Tylko w małżeństwie mógł być regularny. Nie, nie z powodu moralności, ale z powodów prozaicznych, nie było gdzie się kochać. Wynajęcie czegoś graniczyło z cudem, bo prawo było takie, że każda rodzina mogła mieć tylko jedno mieszkanie. Hotel? Raz, że to połowa pensji, a po drugie nie zameldowali cię w hotelu jeśli mieszkało się w tym samym mieście. A było też tak, że jeden pokój wspólny mogło dostac tylko małżeństwo. U rodziców w domu? Tylko kradzione chwile, gdy poszli na działkę, czy gdzieś wybyli, pod strachem. Sypiać z chłopakiem, gdy byli za ścianą? NIEMOŻLIWE. No, można było pod namiotem. My tak robiliśmy z przyszłym mężem. Jechaliśmy gdzieś na pustkowie, no ale on miał auto, towar deficytowy w tamtych czasach. Ale to też było rozwiązanie tylko na lato. No więc ślub. Żyło się w pokoiku przy rodzicach, ale miesiącami nie wychodziło się z łóżka. Małżeństwo rozpoczynało się taką namiętnością, że do dzisiaj się czerwienię na samo wspomnienie. Tak jakoś miękko wchodziło się w dorosłe zycie. Szybko były dzieci, bo antykoncepcja kulała. Były oczywiście awantury wynikające z docierania się, ale noc godziła, bo namiętność przez te pierwsze lata sięgała szczytów. A gdy już opadła, to były dzieci, wspólny dorobek, zabieganie wokół zaspakajania potrzeb bytowych, bo o wszytko było trudno. Kupienie masła, mięsa, butów dla dzieciaków było wyzwaniem. Na telewizor trzeba bylo odkładać bardzo długo, a automatyczna pralka kosztowała w 1979 roku 10,5 tysiaca (mąż zarabiał 2.400) i wystać ją trzeba było tydzień (dzień i noc odhaczając się na liście kolejkowej). A gdy ją już kupiliśmy, to pierwsze pranie spędziliśmy w łazience, siedząc objęci i wpatrując się w okienko.Takie to były szczęścia.

Dzisiaj jest inaczej. Mam wrażenie, że początek dzisiejszych małżeństw przypada na jakiś szósty czy siódmy rok naszego "po ślubie". Dzisiaj ślub jest zakończeniem czasu wielkiej namiętności, nasz ślub był początkiem. Dzisiaj ludzie mieszkają ze sobą latami, zanim się pobiorą. Pewnie ma to i dobre strony, ale temperatura związku małżeńskiego nie jest tak wysoka jak dawniej i małżeństwo kojarzy się już bardziej z ciężką pracą niż z uniesieniami i poczuciem szczęścia.
U nas wszystko było na raz. W ciagu trzech lat po ślubie urodziło nam się dwoje dzieci. Wyjechaliśmy z rodzinnego miasta za pracą, która gwarantowała służbowe mieszkanie. Pierwszym naszym dorobkiem było dziecinne łóżeczko i tapczan. I zasłony do jednego pokoju. Reszta była pusta, nic nie mieliśmy, ale byliśmy bardzo szczęśliwi, bo się kochaliśmy namiętnie. Ta namiętność była lekiem na braki i problemy. Ona łagodziła nasze sprzeczki, niedosyt przynoszonych kwiatów, skarpetki rzucone w kąt, nieudane próby kulinarne, to że któreś z nas nie dosłyszało, nie zgadło, ze to drugie czegoś potrzebuje, itd.

Można powiedzieć, że to wspólne mieszkanie przed ślubem, to przecież jak małżeńskie życie. Czy tak jest, nie wiem, nie mieszkałam z mężem przed ślubem. Ale wydaje mi się, że to nie to samo. Bo jednak nie było przysięgi i w każdej chwili można odwrócić się i wyjść. To próba małżeńskiego życia, a nie samo małżeństwo. A gdy już ślub się odbędzie, ślubna suknia i welon pójdą do szafy, ostatni weselni goście rozjadą się do domów, pozostaje tylko wrócić do tego co się już zna. Tylko że to już nie jest próba, ale formalny związek. Niektórzy mają wrażenie, że podpisali cyrograf. A zmiany w życiu nie ma. To ta sama kobieta czy ten sam mężczyzna, z którym od lat noc w noc śpi się w jednym łóżku. Nie ma euforii poślubnej. Nie ma zaskoczeń, nie ma ekscytacji. Namiętność też już nie taka jak parę lat temu. Jak wyraźnie widzi się wtedy wady swieżo poślubionego człowieka. Nic dziwnego, że parę miesięcy po ślubie przychodzi kryzys. W dawnych małżeństwach też przychodził, ale ludzie byli już ze sobą związani dziećmi, obowiązkami i wspólnym dorobkiem. Było o co powalczyć. Teraz, 8 miesiecy po ślubie rutyna i nuda, bo wszystko co ekscytujące już było. Lata całe przed nim, w wynajętym mieszkaniu. A czegoś co bardzo wiąże, dzieci, wspólnoty jeszcze nie ma. Łatwo wtedy odpuścić? Myślę, że łatwo. Łatwo zostawić to za sobą i ruszyć na ponowne poszukiwanie namiętności.
Namiętność w związku jest bardzo ważna, ale trwa krótko, kilka lat zaledwie. A małżeństwo to związek na kilkadziesiąt lat. Jeśli w ciągu tych pierwszych lat nie zbuduje się fundamentów na dalsze życie we wspólnocie i to nie tylko emocjonalnych, ale i materialnych, to ludzie nie mają motywacji by nie odpuszczać. Zużyło się, więc na śmietnik.

117

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

marena7 Twój post bardzo dał mi do myślenia, dziękuję.

118 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-09 13:34:57)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Dzięki marena7 za te słowa.

**Pozwolę sobie jeszcze wtrącić...wydaje mi się, tzn. doświadczylam, że wspólne pokonywanie trudności zbliża ludzi, którzy się kochają. Tylko no: trzeba się kochać i być silnym psychicznie, nie mięknąć w obliczy pierwszych schodów, ale przygotować się na to, ze życie to jest walka tak naprawdę; za czasów mareny7, o dobra materialne, głupią pralkę, mieszkanie, krok po kroku.... Dziś? Może o czas? Czas to towar deficytowy. Zwłaszcza ten wspólny. Trudności w pracy. Być może konflikty z rodziną (pod warunkiem że sami ich nie tworzymy), tylko trzeba widzieć wspólny sens w tych walkach. I ważne, by mieć świadomość, że jesteśmy w małżeństwie drużyną.

119

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

marena, lubie Twoje posty i choc jestem w wieku Twojej corki, to mam podobne przemyslenia. Mam jakies takie wrazenie, ze w czasach, kiedy o wszystko bylo trudno, ludzie jakos bardziej dbali o siebie nawzajem. A teraz zyjemy w epoce gdzie wszystko co materialne mozemy miec wlasciwie od reki - chocby na morderczy kredyt. I jakos tak sie zagubilismy w tym poczuciu, ze wszystko mozna miec od razu, ze moze zapominamy o tym, ze to co naprawde wartosciowe, wymaga pracy i czasu. Tak jak nikt nie rodzi sie wirtuozem skrzypiec, tak zaden zwiazek nie jest dany z gory jako idealny. Latwo w tych czasach "wszystko mozesz miec natychmiast" nie zorientowac sie, ze oddanie, zaufanie, zrozumienie buduje sie setka rozmow, morzem wylanych wspolnie lez, tysiacem pokonanych trudnosci i ciaglym odnajdowaniem wspanialosci w swoim mezu/zonie. Odnalezienie samego ekscytujacego seksu to jest gora jeden wieczor, latwo jest wejsc i wyjsc z niezobowiazujacych zwiazkow i wciaz miec emocjonalne rozedrganie. I moze dlatego czesto ludzie tak latwo sie poddaja? Bo malzenstwo jest super (i mowie to jako mloda mezatka wink ), ale to tez wielki obowiazek - troski i dbania o drugiego czlowieka, proby zrozumienia go i trwana przy nim, choc wydaje sie, ze latwiej jest to rzucic i dalej isc samemu.

120 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-09 13:46:43)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Bo to "łatwiej" aż kusi ! Ja sobie zdaję z tego sprawę, podjęłam decyzję o wspólnych dolach i niedolach, mój mąż tak samo, zresztą, mnie wcale lepiej bez niego nie było- wiem, że to straszne się do tego w dzisiejszych czasach przyznać, kiedy raczej powinno się powiedzieć: "Facet? jest mi zbędny!" , ale nie mam zamiaru, mój mąż jest moim uzupełnieniem, moim powrotem do mnie samej natomiast no niestety, z tego co obserwuję, faktycznie chęć pójścia łatwiejszą drogą, dominuje- bo wokół jest ich tyle!
A być może ludzie po prostu podejmują decyzję o małżeństwie nie dowiedziawszy się własciwie, kim są, czego chcą? Może częściej "Co z tego będę miał?".

121

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Cat, swietnie to ujelas z tym uzupelnieniem. Ja ostatnio mojemu mezowi powiedzialam, ze jest mi z nim dobrze, bo przy nim czuje sie swobodnie jakbym byla sama, ale jest lepiej niz jak bylam sama. Ale widzisz, sa tacy, ktorych malzenstwo krepuje, ogranicza. Moj znajomy (nota bene tez maz z kilkumiesiecznym stazem) niedawno stwierdzil, ze malzenstwo pozwala mu na rozwoj w kierunkach o ktorych wczesniej nie mial pojecia. I ja tez tak to czuje. Dzieki mojemu mezowi jestem silniejsza i madrzejsza - o jego doswiadczenie, o jego - zupelnie inny niz moj - punkt widzenia, o jego madrosc, ale i o poczucie, ze "mam gdzie wracac" - i fizycznie i mentalnie. To, ze on widzi mnie taka zupelnie obnazona (i nie mam tu na mysli fizycznosci) paradoksalnie wlasnie daje mi sile. To, ze on zna moje slabosci, kompleksy, bagaz emocjonalny, to, ze moge byc po prostu soba - czasem slaba, glupia i zagubiona, to wlasnie daje mi tego powera, dzieki ktoremu moge zebrac sie do kupy i brac sie z zyciem za bary - w pracy, w nielatwych kontaktach rodzinnych, na uczelni. I wiem, ze on czuje tak samo.

122

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Nalezy pamietac ze wchodzac w zwiazek malzenski ma sie dodatkowa osobe do pomocy w rozwiazywaniu naszych problemow, kogos kto nas bedzie wspieral i motywowal...Kogos kto bedzie nas kochal i szanowal.
Ale jednoczesnie bedzie wnosil do zwiazku wlasne problemy, potrzeby, kompleksy i zahamowania smile
Wiec bedzie podwojne wsparcie ale i tez podwojne problemy smile
I wydaje mi sie ze wiekszosc ludzi patrzy na to jednostronnie. Bede mial/miala kogos kto mnie bedzie wspieral i pomagal ale jednoczesnie osoba pozostaje slepa na fakt ze malzonek bedzie tez potrzebowal wsparcia i pomocy.
Jednym slowem wiekszosc nastawiona jest na branie a jak przyjdzie do dawania to jest zonk smile

123

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Jestem rok po rozwodzie więc może wypowiem sie na ten temat.
Wyszłam za mąż mając 19 lat... to było takie nieprzemyślane, takie dziecinne, lekkomyślne. Z perspektywy czasu po 7 latach kiedy wreszcie dorosłam i widzę wszystko znacznie inaczej wiem jak wielki błąd popełniliśmy z eks mężem. On miał zaledwie 20 lat, podkreśle  słowo zaledwie, gdyż tak wczesny wiek to znacznie za szybko na zakładanie rodziny, na związek małżeński. Mimo, że dziś mam te 7 lat więcej niż w dniu ślubu życie widze całkiem inaczej, może to tylko 7 lat ale wierzcie mi te 7 lat w tym przypadku można przyrównac do 15 czy 20 .
W dniu ślubu właściwie tak na prawde nie znałam męża tak na codzień, wyobrażałam sobie że życie jest tak kolorowe, różowe,bezproblemowe, nie ma zdrad a jak są to mi na pewno sie to nie przytrafi.Mając 19 lat nie miałam pojęcia na czym polega prawdziwe życie i jak powinien wyglądac związek dwojga ludzi. Eks mąż dopiero po ślubie zaczął "szalec"-nadrabiac czas kiedy pod szkrzydłami rodziców nie wyszalał sie, nie spotykał sie z dziewczynami gdyż mieszkał z matką której by sie to nie spodobało.Byłam jego pierwszą poważną dziewczyną, poznaliśmy sie gdy miał 17 lat więc nie miał możliwości żeby sie wyszalec.
Gdy ma sie naście lat lub nawet te 20-21 o życiu wie sie zbyt mało, człowiek często pochopnie wstępuje w związek małżeński bo sądzi że wie już wiele.Jestem przykładem na to aby nie wychodzic za mąż w tak młodym wieku. Według mnie powinno byc tak że ślub można by było brac dopiero po 25 roku życia.Mając 25 lat zakończyłam fikcyjne małżeństwo, zaczęłam układac swoje życie na nowo. Dziś wiem jakich błędów nie popełniac. Szkoda tylko, że zmarnowałam 6 lat swojego życia.

124

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

kropeczka2012  też jestem za tym by podnieśc wiek zawierania małżeństwa, zdecydowanie!
Przykro mi, że tak się potoczyła twoja historia, ale pamiętaj: lepsze 6 lat straconych niż 60.
A jak jest teraz.?

125 Ostatnio edytowany przez kropeczka2012 (2012-08-09 16:07:29)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Catwoman jestem w związku z mężczyzną tak jak i ja po przejściach, który również ożenił sie  w podobym wieku jak ja, bo mając 20 lat, dziś ma 33 lata. W dniu dzisiejszym jako już dorośli ludzie budujemy swój związek na solidnych fundamentach, mamy za sobą doświadczenie bycia w mażłeństwie, oboje wiemy jakie błędy popełniliśmy i dlaczego nasze małżeństwa to już przeszłośc. Spotykając na swej drodze siebie dostaliśmy w pewien sposób drugą szanse od życia i myśle że tym razem już jej nie zmarnujemy bo jesteśmy dorosłymi ludźmi a nie dziecmi jak kiedyś kiedy braliśmy ślub.

126

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Czyli: nie ma tego złego smile

127

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Nie wiem, czy wiek ma coś do tego. Kiedyś zawieranie małżeństw w wieku lat 19 to była norma i takie małżeństwa trwało po 50 lat. Jakoś teraz ci ludzie chyba wolniej dorastają. Ciało 20-latki a mózg czternastki. Niedługo się to dzieciństwo wydłuży do czterdziestki. hmm

Jak wychodziłam za mąż to mi co chwilę, ktoś mówił, że jestem za młoda. Na co odpowiadałam, że dojrzałość nie zależy od wieku, można mieć trzydziestkę i dalej być nieodpowiedzialnym dzieciakiem.

Młodość niczego nie usprawiedliwia, bezmyślnych decyzji, zdrad... Cały czas jesteśmy tymi samymi ludźmi i nie rozumiem takiego podejścia, że najpierw się wyszaleję, czyli mówiąc wprost będę puszczać na prawo i lewo, a dopiero potem będę porządnym człowiekiem.

Ja moja babcia była w wieku, w którym ja wychodziłam za mąż, to już miała dwójkę dzieci i została wdową, bo jej UB zabiło męża. I jakoś dała radę. A teraz młodzi ludzie nawet nie dają rady chodzić do pracy i być wiernymi w małżeństwie. Nie ma tak dobrze, zdrada jest zdradą, głupota głupotą, a zło złem, nieważne ile ma się lat.

128

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Entropia poniekąd na pewno masz rację; ludzie wydają sie dziś byc słabi psychicznie by unieść życie we dwoje i jeszcze się nim dzielić i cieszyć.

129

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

I właśnie to jest dziwne, bo przecież obiektywnie rzecz biorąc, teraz mają mniej do unoszenia niż kiedyś.

130

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

I to człowieka rozleniwia smile Nie trzeba walczyć o byt, nie ma wojen, jest nastawienie na szczęście, przyjemność i równouprawnienie-czego kiedyś nie było.

Posty [ 66 do 130 z 199 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026