netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

202 odpowiedzi31 320 wyświetleńzałożony przez terma, 02.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 203 ]

1

Temat: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Nie wiem, może problem jest ze mną, może jestem zbyt wymagająca i egocentryczna ale pewnych rzeczy pojąc nie potrafię i bardzo żałuję, że wyszłam za mąż za wdowca. Tak, żałuję.

Mój mąż mimo tego ze małżeństwem jesteśmy od roku, a jego pierwsza żona zmarła 5 lat temu do dziś nosi w portfelu jej zdjęcie. Nie mam nic przeciwko, tylko wydawało mi się, że skoro zaczął nowe życie to moje zdjęcie powinno być właśnie w tym miejscu. Czasem mam wrażenie, że ożenił się tylko po to żeby było mu łatwiej w życiu codziennym- teraz już nie musi prać, gotować i sprzątać bo wszystko to robię ja.

Wczoraj dzwoniła do niego matka zmarłej żony życzeniami. Planowaliśmy wizytę w poniedziałek wielkanocny u matki mojego męża. Zapowiedzieli się również jego byli teściowie. Nie mam z nimi problemu, nie ma tu mowy o wrogości. Mimo wszystko nie mam ochoty jechać i spędzać z nimi świąt. To nie jest moja rodzina- oni owszem są rodziną- tylko w tej układance i w tym miejscu nie do końca będę pasowała ja. Wiem, że będę się źle czuła. Powiedziałam o tym mężowi. strzelił focha po czym uskutecznil awanturę, że ja ich nie akceptuję i nie chcę spędzic wspólnie świąt.
To nie jest pierwszy raz kiedy stanął wyraźnie po ich stronie. podobnie było przed ślubem, uparł się żeby zaprosić ich na wesele. ustąpiłam, poszłam zaprosiliśmy, przyszli. ale mam już dosyć, naprawde dosyć.

Dziewczyny, czy wy uwazacie to za normalne? Może ze mną jest coś nie tak?

2

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

takich sytuacji, keidy wyraźnie staje po ich stronie, pałając agresją do mnie jeśli się sprzeciwię jest więcej. ta przed ślubem to tylko jedna z nich.

3

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

napisz coś więcej, ile macie lat, jak długo Twój mąż był żonaty zanim owdowiał, czy ma dzieci, czy Ty tez jestes po przejściach

4

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
annaJo napisał/a:

napisz coś więcej, ile macie lat, jak długo Twój mąż był żonaty zanim owdowiał, czy ma dzieci, czy Ty tez jestes po przejściach

mój mąz ma syna 18 lat, był żonaty 14 lat, ja nie jestem z "wtórnego obiegu" byłam panną. Mąż ma 40 lat ja 35.

5

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Terma, przesadzasz.

Twoj maz spedzil ze swoja zmarla zona kilkanascie lat, mial z nia syna- to naturalne, ze stanowi rodzine z tesciami, jak rowniez naturalne jest, ze tak z dnia na dzien nie zapomnial o niej. Jak normalny czlowiek, nigdy o niej nie zapomni. Musisz sie pogodzic z tym, ze jest ona ciagle czescia rodziny meza i jego syna.

Moglabys miec pretensje gdyby wszedzie w waszym domu byly jej zdjecia (tzw "oltarzyk"), albo jezeli maz by ciagle na glos ja wspominal, porownywal Ciebie do niej...jednak tak przeciez nie jest.

6

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

spędzenie świąt z jego teściami to też norma?

Beyondblackie napisał/a:

Terma, przesadzasz.

Twoj maz spedzil ze swoja zmarla zona kilkanascie lat, mial z nia syna- to naturalne, ze stanowi rodzine z tesciami, jak rowniez naturalne jest, ze tak z dnia na dzien nie zapomnial o niej. Jak normalny czlowiek, nigdy o niej nie zapomni. Musisz sie pogodzic z tym, ze jest ona ciagle czescia rodziny meza i jego syna.

Moglabys miec pretensje gdyby wszedzie w waszym domu byly jej zdjecia (tzw "oltarzyk"), albo jezeli maz by ciagle na glos ja wspominal, porownywal Ciebie do niej...jednak tak przeciez nie jest.

7

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

dziewczyny, nie zdjęcie stanowi tutaj problem tylko to PARCIE MOEJEGO MĘZA NA KONTAKTY MOJE Z RODZINĄ ZMARŁEJ. ja rozumiem są takie momenty, kiedy tych kontaktów nie unikniemy i kiedy się na nie godzę, ale na miłość boską święta to już chyba lekka przesada!

8 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-02 15:53:21)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Żona to najbliższa rodzina, więc jej rodzice  to także najbliższa rodzina, a jesli jeszcze
ludzie się polubili i pokochali to jest naturalna więź.
Jak najbardziej naturalne jest zaproszenie teściów na święta. Zazwyczaj tak jest, że albo wszyscy razem,
albo w jeden dzień rodzice, w drugi teściowie. To, że jeden członek tej rodziny umarł nie oznacza, że nie ma już rodziny.
To są jego teściowie i dziadkowie jego syna.

Wsadź mu do portfela także swoje zdjęcia, będzie nosił dwa zdjęcia.

9

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
horses napisał/a:

Żona to najbliższa rodzina, więc jej rodzice  to także najbliższa rodzina, a jesli jeszcze
ludzie się polubili i pokochali to jest naturalna więź.
Jak najbardziej naturalne jest zaproszenie teściów na święta. Zazwyczaj tak jest, że albo wszyscy razem,
albo w jeden dzień rodzice, w drugi teściowie. To, że jeden członek tej rodziny umarł nie oznacza, że nie ma już rodziny.
To są jego teściowie i dziadkowie jego syna.

Zgadzam się w 100%.
Zresztą jak piszesz, to spotkanie ma być w poniedziałek, czyli niedzielne śniadanie spędzacie w domu we trójkę.

A Ty masz coś inną propozycję? Biorąc ślub z rozwodnikiem chyba musiałaś się liczyć z jego przeszłością, synem, całą rodziną i przyjaciółmi. Sama też chyba coś do tego związku wniosłaś, bo 20 lat nie masz.
Jak czytałam, żony rozwodników maja zazwyczaj problem porównywania ich ze zmarłą, problem niezamkniętej przeszłości, zdjęć, pamiątek, nawet seksu. Ty chyba aż takich nie masz?

A im więcej dobrych ludzi wkoło nas, to przecież lepiej.

10

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

a moim zdaniem sprawa jest prosta. Twój mąż jest teraz twoim mężem- skoro zdecydował się na powtórne małżeństwo to powinien zdawać sobie z tego sprawę. To Ty jesteś jego żoną- i Tobie ślubował. Powinien uwzględnić Twoje zdanie i liczyć się z nim.
Niestety takie małżeństwa sa baaaardzo trudne. Aczkowliek, jeśli się zdecydował to powinien się liczyć teraz głównie z Tobą. Albo ktoś jest gotowy na powtórną miłość albo szuka sobie substytutu. Tym bardziej, że z tego co piszesz nie szargasz pamięci i kontakty z jej rodziną również jakieś masz.
Moim zdaniem termo święta... to już lekka przesada. Są momenty, kiedy te kontakty będą musiały być i nic nie zrobisz, ale są również takie na które masz wpływ.
Z tego co piszesz to Twoja teściowa wpadała na genialny pomysł zaproszenia również rodziców zmarłej? Jeśli tak, to tym bardziej nie zazdroszczę. Nie dość, że mąż nie pogodzony a już ożeniony to i teściowa na głowie, też pełna uwielbienia dla zmarłej.

11 Ostatnio edytowany przez horses (2015-04-02 16:08:50)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
markiza napisał/a:

a moim zdaniem sprawa jest prosta. Twój mąż jest teraz twoim mężem- skoro zdecydował się na powtórne małżeństwo to powinien zdawać sobie z tego sprawę. To Ty jesteś jego żoną- i Tobie ślubował. Powinien uwzględnić Twoje zdanie i liczyć się z nim.
Niestety takie małżeństwa sa baaaardzo trudne. Aczkowliek, jeśli się zdecydował to powinien się liczyć teraz głównie z Tobą. Albo ktoś jest gotowy na powtórną miłość albo szuka sobie substytutu. Tym bardziej, że z tego co piszesz nie szargasz pamięci i kontakty z jej rodziną również jakieś masz.
Moim zdaniem termo święta... to już lekka przesada. Są momenty, kiedy te kontakty będą musiały być i nic nie zrobisz, ale są również takie na które masz wpływ.
Z tego co piszesz to Twoja teściowa wpadała na genialny pomysł zaproszenia również rodziców zmarłej? Jeśli tak, to tym bardziej nie zazdroszczę. Nie dość, że mąż nie pogodzony a już ożeniony to i teściowa na głowie, też pełna uwielbienia dla zmarłej.

Dlaczego jest niepogodzony? Jaka pełnia uwielbienia? Szacunek, więź, miłość w rodzinie.... i pamięć, o kobiecie, która przedwcześnie umarła.
Tak, naturalne jest , że kocha się obecną żonę, jak i byłą, która umarła. Jedna miłość nie ma nic wspólnego z drugą.
To jeśli autorka zżyłaby się i pokochała dziecko męża i mąż kiedyś by umarł to rozumiem ona juz nawet nie powinna liczyć na zyczenia od pasierba lub na zaproszenie na jego ślub?
Ponadto zaprosili ich tesciowie. Zabronisz im kontaktów z tymi ludźmi. Przecież się znają i pewnie lubią blisko 20 lat.

12

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Autorko chyba nie do końca przemyślałaś zamążpójście ze swoim partnerem. To nie był człowiek "bez przeszłości". Rodzina jego żony to dziadkowie, ciocie, wujkowie ich dziecka.. to bardzo dobrze świadczy o Twoim mężu, że podtrzymuje te kontakty.
Nie wiem czego się spodziewałaś wiążąc się z nim.
Takich czystych relacji można oczekiwać tylko gdy oboje partnerzy wcześniej nie byli zamężni.

Poza tym Twój mąż stracił żonę w wieku 35 lat podejrzewam, że była w podobnym wieku, więc albo zginęła tragicznie albo chorowała to też całkowicie zmienia postać rzeczy i tłumaczy jego chęć kontaktu z jej bliskimi.

Oni stracili córkę.. to było by bardzo egoistyczne z jego strony gdyby drastycznie zminimalizował kontakt z nimi tylko dlatego, bo ona nie żyje. Pomyśl też o tym.

13

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
Niewiadomo2910 napisał/a:

Autorko chyba nie do końca przemyślałaś zamążpójście ze swoim partnerem. To nie był człowiek "bez przeszłości". Rodzina jego żony to dziadkowie, ciocie, wujkowie ich dziecka.. to bardzo dobrze świadczy o Twoim mężu, że podtrzymuje te kontakty.
Nie wiem czego się spodziewałaś wiążąc się z nim.
Takich czystych relacji można oczekiwać tylko gdy oboje partnerzy wcześniej nie byli zamężni.

Poza tym Twój mąż stracił żonę w wieku 35 lat podejrzewam, że była w podobnym wieku, więc albo zginęła tragicznie albo chorowała to też całkowicie zmienia postać rzeczy i tłumaczy jego chęć kontaktu z jej bliskimi.

Oni stracili córkę.. to było by bardzo egoistyczne z jego strony gdyby drastycznie zminimalizował kontakt z nimi tylko dlatego, bo ona nie żyje. Pomyśl też o tym.

Ale autorka nic nie pisze o drastycznym zminimalizowaniu kontaktów z rodziną zmarłej! Pisze wręcz, że ona również utrzymuje z nimi kontakty i o niej też to dobrze świadczy. Ona nie chce spędzać z nimi świąt- ot i tyle.

14

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

A ja myślę, że mąż  nie do końca przemyślał swój związek z kobietą, która nie miała podobnych doświadczeń. Noszenie w portfelu zdjęcia zmarłej żony nie jest przyjemne dla aktualnej. Lepiej już, żeby nosił zdjęcie syna, jak już ma jakieś nosić. On się zachowuje tak, jakby wszystko było jak dawniej. Nie chce przekreślić  tych 14 lat.  A ożenił się po co? Żeby prowadzić taki tryb życia, jak kiedyś? A gdzie w tym wszystkim są rodzice obecnej żony?Ciekawa jestem, co by się stało, gdyby żona, mając tego wszystkiego dość, opuściła go na jakiś czas. Może wtedy by się obudził ze swojego dziwnego stanu?

15

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
Summerka napisał/a:

A ja myślę, że mąż  nie do końca przemyślał swój związek z kobietą, która nie miała podobnych doświadczeń. Noszenie w portfelu zdjęcia zmarłej żony nie jest przyjemne dla aktualnej. Lepiej już, żeby nosił zdjęcie syna, jak już ma jakieś nosić. On się zachowuje tak, jakby wszystko było jak dawniej. Nie chce przekreślić  tych 14 lat.  A ożenił się po co? Żeby prowadzić taki tryb życia, jak kiedyś? A gdzie w tym wszystkim są rodzice obecnej żony?Ciekawa jestem, co by się stało, gdyby żona, mając tego wszystkiego dość, opuściła go na jakiś czas. Może wtedy by się obudził ze swojego dziwnego stanu?

Bardzo dobre stwierdzenie!ciekawe co by zrobił, gdyby ona postanowiła odejść i skończyć to dziwne życie w trójkącie, gdzie na piedestale jest zmarła. Ja rozumiem, że on ją kocha i będzie kochał zawsze, ale przecież ślubował teraz innej kobiecie, ze zdaniem której kompletnie się nie liczy. Przykre to i szczerze współczuję dziewczynie.

16

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Ja uważam, że facet zachowuje się w porządku.
Ale rozumiem żal Autorki.
Tak naprawdę największymi winowajcami tej trudnej sytuacji są rodzice zmarłej żony.
Już ta historia z weselem....
Twój mąż powinien był ich zaprosić, w końcu to bliska rodzina od wielu lat...
Ale oni, nie powinni byli przyjmować zaproszenia.
Człowiek z odrobiną taktu wie, kiedy jego obecność jest krępująca.
To oni, usuwając się dyskretnie z jego życia pokazaliby klasę.
Opcje są wie: albo są bezmyślni i tego nie czują; albo chcą zademonstrować swoją 'ważność'.
Ciężka sprawa.

17

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Alez zmarla nie jest na zadnym piedestale! Po prostu, pomimo smierci, nie przestala byc matka jego syna i osoba, ktora kochal przez wiele lat, a jej rodzina to tacy sami bliscy jak dawniej. Przepraszam, co, ma niby swojemu potomkowi powiedziec "ograniczamy stosunki z babcia, dziadkiem, ciotkami, wujkami, ktorych kochasz, bo teraz mam nowa zone"? No przeciez dopiero to patologia.

Niestety jak sie wychodzi za wdowca to trzeba sie liczyc z tym, ze jego przeminela zona POZOSTANIE w jego sercu.

18 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-04-02 19:27:18)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Zaprosili Cię dziadkowie jego syna, który wciąż żyje :-) Ciebie zaproszono właśnie dlatego, że jesteś TERAZ żoną jego ojca a nie kimś OBCYM. Te więzi rodzinne powstały w przeszłości, trwały dłużej niż wasze wspólne życie. Odrzucasz to i dlatego się wścieka. Odrzucenie świadczy o chęci konkurowania ze zmarłą. Chcesz mieć męża ale nie jego przeszłość:-)

Nie ma tak dobrze. Takim zachowaniem zyskasz tylko tyle, że będzie częściej wspominał zmarłą żonę.
Postaraj się być kimś lepszym niż ona - a nie kimś skupionym tylko na własnych emocjach, wtedy za parę lat stworzysz podstawy do tego, aby przechowywał ją we wdzięcznej pamięci, ale w ciągu dnia myślał o Tobie. :-)

Nie ma sensu zachowywać się tak jakbyś chciała odebrać męża "zmarłej żonie". ;-)

Lepiej "wejść" do jego świata i metodą konia Trojańskiego zdobyć twierdzę od środka, po czym stopniowo przejmować strategiczne pozycje, walcząc z przeszłością dystansem, cierpliwością i miłością.:-)

19

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
pitagoras napisał/a:

Ja uważam, że facet zachowuje się w porządku.
Ale rozumiem żal Autorki.
Tak naprawdę największymi winowajcami tej trudnej sytuacji są rodzice zmarłej żony.
Już ta historia z weselem....
Twój mąż powinien był ich zaprosić, w końcu to bliska rodzina od wielu lat...
Ale oni, nie powinni byli przyjmować zaproszenia.
Człowiek z odrobiną taktu wie, kiedy jego obecność jest krępująca.
To oni, usuwając się dyskretnie z jego życia pokazaliby klasę.
Opcje są wie: albo są bezmyślni i tego nie czują; albo chcą zademonstrować swoją 'ważność'.
Ciężka sprawa.

Niestety Pitagorasie ale masz rację.
Ludzie z taktem potrafią zrobić tak żeby być ale się nie naprzykrzać, nie demonstrowac swojej wyższości. Teściowa mojego meża to bardzo władcza osoba i czuję ,że teraz również chce mieć kontrolę, niestety ale mam rację. Mój mąż boi się sprzeciwić i z moim zdaniem kompletnie się nie liczy.

20

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Zaprosili Cię dziadkowie jego syna, który wciąż żyje :-) Ciebie zaproszono właśnie dlatego, że jesteś TERAZ żoną jego ojca a nie kimś OBCYM. Te więzi rodzinne powstały w przeszłości, trwały dłużej niż wasze wspólne życie. Odrzucasz to i dlatego się wścieka. Odrzucenie świadczy o chęci konkurowania ze zmarłą. Chcesz mieć męża ale nie jego przeszłość:-)

Nie ma tak dobrze. Takim zachowaniem zyskasz tylko tyle, że będzie częściej wspominał zmarłą żonę.
Postaraj się być kimś lepszym niż ona - a nie kimś skupionym tylko na własnych emocjach, wtedy za parę lat stworzysz podstawy do tego, aby przechowywał ją we wdzięcznej pamięci, ale w ciągu dnia myślał o Tobie. :-)

Nie ma sensu zachowywać się tak jakbyś chciała odebrać męża "zmarłej żonie". ;-)

Lepiej "wejść" do jego świata i metodą konia Trojańskiego zdobyć twierdzę od środka, po czym stopniowo przejmować strategiczne pozycje, walcząc z przeszłością dystansem, cierpliwością i miłością.:-)

świetnie:) tylko powiedz mi jak to zrobić:)

21

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

A nie jest przypadkiem tak, ze jakiekolwiek gesty ze strony tesciow meza, nawet najprzyjazniejsze, interpretujesz jako zla wole? Tak interpretujesz bo w gruncie rzeczy jestes zazdrosna o zmarla zone, o te lata ktore z nia spedzil? Bo ja nie widze innego racjonalnego wytlumaczenia dla Twojej przesadzonej reakcji.

22

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

/.../
świetnie:) tylko powiedz mi jak to zrobić:)

Podaj przykład czego rzekomo "nie możesz" albo "nie umiesz" zrobić. Ale konkretny.
Zobaczymy czy masz dobrą wolę ;-)

23

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
Beyondblackie napisał/a:

A nie jest przypadkiem tak, ze jakiekolwiek gesty ze strony tesciow meza, nawet najprzyjazniejsze, interpretujesz jako zla wole? Tak interpretujesz bo w gruncie rzeczy jestes zazdrosna o zmarla zone, o te lata ktore z nia spedzil? Bo ja nie widze innego racjonalnego wytlumaczenia dla Twojej przesadzonej reakcji.

Zupełnie bez sensu. ja można być zazdrosną o zmarłą osobę??? Dla mnie to nie jest logiczne. To on tkwi w przeszłości, nie potrafi jej ogarnąć.

Mam problem poważny- z tym że mąż nie liczy się z moimi uczuciami.

24

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

/.../
Mam problem poważny- z tym że mąż nie liczy się z moimi uczuciami.

On ma dokładnie ten sam problem :-)

25

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Młody za miesiąc obchodzi 18 urodziny i jakoś nie mam problemu z obecnością jego dziadków na przyjęciu urodzinowym, które będziemy organizować. Ostatnio byli u nas z wizytą i też było ok.

Jednak co za dużo to niezdrowo- święta to już przesada. Może jak będą chrzciny naszego dziecka to on również poczuje się w obowiązku ich zaprosić???To dopiero będzie patologia.

26

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:

/.../
świetnie:) tylko powiedz mi jak to zrobić:)

Podaj przykład czego rzekomo "nie możesz" albo "nie umiesz" zrobić. Ale konkretny.
Zobaczymy czy masz dobrą wolę ;-)

tzn???

27

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

Młody za miesiąc obchodzi 18 urodziny i jakoś nie mam problemu z obecnością jego dziadków na przyjęciu urodzinowym, które będziemy organizować. Ostatnio byli u nas z wizytą i też było ok.

Widzisz jak ładnie :-)

terma napisał/a:

Jednak co za dużo to niezdrowo- święta to już przesada. Może jak będą chrzciny naszego dziecka to on również poczuje się w obowiązku ich zaprosić???To dopiero będzie patologia.

A jeśli on ich po prostu lubi? Może okazali mu w przeszłości tyle miłości ile własnemu dziecku - pomagali, wspierli? Ma się na nich wypiąć???
Znam takie przypadki w swojej rodzinie, gdzie małżonek dziecka jest "asymilowany" jak swój :-)

28

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:

/.../
świetnie:) tylko powiedz mi jak to zrobić:)

Podaj przykład czego rzekomo "nie możesz" albo "nie umiesz" zrobić. Ale konkretny.
Zobaczymy czy masz dobrą wolę ;-)

tzn???

Chciałem sprawdzić czy zastosujesz technikę "biernego oporu" :-)

29

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
markiza napisał/a:
Summerka napisał/a:

A ja myślę, że mąż  nie do końca przemyślał swój związek z kobietą, która nie miała podobnych doświadczeń. Noszenie w portfelu zdjęcia zmarłej żony nie jest przyjemne dla aktualnej. Lepiej już, żeby nosił zdjęcie syna, jak już ma jakieś nosić. On się zachowuje tak, jakby wszystko było jak dawniej. Nie chce przekreślić  tych 14 lat.  A ożenił się po co? Żeby prowadzić taki tryb życia, jak kiedyś? A gdzie w tym wszystkim są rodzice obecnej żony?Ciekawa jestem, co by się stało, gdyby żona, mając tego wszystkiego dość, opuściła go na jakiś czas. Może wtedy by się obudził ze swojego dziwnego stanu?

Bardzo dobre stwierdzenie!ciekawe co by zrobił, gdyby ona postanowiła odejść i skończyć to dziwne życie w trójkącie, gdzie na piedestale jest zmarła. Ja rozumiem, że on ją kocha i będzie kochał zawsze, ale przecież ślubował teraz innej kobiecie, ze zdaniem której kompletnie się nie liczy. Przykre to i szczerze współczuję dziewczynie.

Trójkąt jak nic. Współczuję. Panu chyba się poprzestawiał czas przeszły z teraźniejszym. Moim zdaniem facet obudziłby się z letargu, kiedy byś go na jakiś czas zostawiła i ucięła dla świętego spokoju tę pępowinę. Och, naprawdę Ci współczuję, tym bardziej, że nie masz w stosunku do nich złej woli, tylko jak każda normalna kobieta, a tym bardziej żona, stawiasz w zdrowych miejscach granice.

30

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:

Młody za miesiąc obchodzi 18 urodziny i jakoś nie mam problemu z obecnością jego dziadków na przyjęciu urodzinowym, które będziemy organizować. Ostatnio byli u nas z wizytą i też było ok.

Widzisz jak ładnie :-)

terma napisał/a:

Jednak co za dużo to niezdrowo- święta to już przesada. Może jak będą chrzciny naszego dziecka to on również poczuje się w obowiązku ich zaprosić???To dopiero będzie patologia.

A jeśli on ich po prostu lubi? Może okazali mu w przeszłości tyle miłości ile własnemu dziecku - pomagali, wspierli? Ma się na nich wypiąć???
Znam takie przypadki w swojej rodzinie, gdzie małżonek dziecka jest "asymilowany" jak swój :-)

Wyraźnie widać, że nasza Autorka to w porządku kobieta. Naprawdę mi zaimponowała. Rzeczywiście kontakty są.

Ale ma rację, teraz to ona jest jego żoną i skoro twierdzi, że nie ma ochoty na częste kontaktu to niech ten burak wreszcie weźmie to pod uwagę bo straci fajną kobietę i zostanie zatopiony w swych wspomnieniach. Wkurza mnie ten gośc.

31 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-04-02 20:11:03)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Weszłaś do rodziny. Do rodziny, której członkowie znają się od lat, od lat są bliskimi osobami, mają wspólne powiązania. Problem  w tym, że nie chcesz zaakceptować rzeczywistości. Bo Twój mąż dalej tworzy rodzinę ze swymi pierwszymi teściami, dalej są dla niego ważnymi ludźmi, dalej są dziadkami jego dziecka. Dlaczego więc Twoja teściowa, Twój mąż, dla których ci ludzie od wielu lat są ważnymi osobami nagle maja przekreślić ich? Dlaczego małżeństwo z Tobą ma przekreślić istniejące więzy?

Zwykle w podobnych sytuacjach proponuję odwrócenie ról. Wyobraź sobie, że to Ty po śmierci swego pierwszego męża, wyszłaś powtórnie za mąż. Do swego drugiego ślubu Twoi teściowie byli ważnymi dla Ciebie ludźmi, osobami które były ważne także dla twoich rodziców. I co? Po zawarciu drugiego ślubu zrywasz kontakt? Utrzymujesz tylko oficjalne stosunki? Obrażasz się, gdy Twoi rodzice do swego domu na święta zapraszają ich?

Będziesz się źle czuła? Skąd wiesz? Już to zakładasz? A może lepiej dla wszystkich będzie, gdy pomyślisz, co masz zrobić, by ten dzień był przyjemnym dla wszystkich obecnych, także dla Ciebie. Proponuję, byś zaczęła od zmiany nastawienia.


Uderzyło mnie też jedno sformułowanie. To, w którym napisałaś, że nie jesteś z wtórnego obiegu. Zastanawiający kontekst.


Edit:
Podczas, gdy pisałam swój post, Ty napisałaś o przyjęciu urodzinowym swego pasierba. Czym różnią się te dwa dni: II dzień świąt u Twej teściowej i urodziny, wyprawiane w Waszym domu?

32

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
markiza napisał/a:

/.../
Ale ma rację, teraz to ona jest jego żoną i skoro twierdzi, że nie ma ochoty na częste kontaktu to niech ten burak wreszcie weźmie to pod uwagę bo straci fajną kobietę i zostanie zatopiony w swych wspomnieniach. Wkurza mnie ten gośc.

Chcesz ustawić Autorkę "na konflikt"?

33

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

oj kobieto, współczuję temu facetowi. Przeżył traumę, należy mu się szczęśliwe życie a trafił na egoistkę i żmiję, która mu rozbija rodzinę. Widać mega poczucie wyższości i brak dystansu. Ciekawe co jest złego w Świętach z ludźmi, którzy chcą być z wnukiem a stracili córkę....
Współczuje jemu i jego rodzinie.
Ale z jakiegoś powodu nikt inny nie chciał cię wcześniej. Biedny facet...

34

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

dziewczyny, nie zdjęcie stanowi tutaj problem tylko to PARCIE MOEJEGO MĘZA NA KONTAKTY MOJE Z RODZINĄ ZMARŁEJ. ja rozumiem są takie momenty, kiedy tych kontaktów nie unikniemy i kiedy się na nie godzę, ale na miłość boską święta to już chyba lekka przesada!

Teraz dopiero doczytałam, że właściwie chodzi tylko o święta.  A poza tym nic ci nie przeszkadza. Jeden dzień świąt możecie chyba z nimi spędzić? To przecież o młodego chodzi i o jego kontakty rodzinne, zanim wypracujecie sobie nowe z twoją rodziną.

35

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
Summerka napisał/a:
terma napisał/a:

dziewczyny, nie zdjęcie stanowi tutaj problem tylko to PARCIE MOEJEGO MĘZA NA KONTAKTY MOJE Z RODZINĄ ZMARŁEJ. ja rozumiem są takie momenty, kiedy tych kontaktów nie unikniemy i kiedy się na nie godzę, ale na miłość boską święta to już chyba lekka przesada!

Teraz dopiero doczytałam, że właściwie chodzi tylko o święta.  A poza tym nic ci nie przeszkadza. Jeden dzień świąt możecie chyba z nimi spędzić? To przecież o młodego chodzi i o jego kontakty rodzinne, zanim wypracujecie sobie nowe z twoją rodziną.

Młody jak pojedzie do tych dziadków to po godzinie chce już wracać z powrotem. Więc chyba niekoniecznie chodzi tu o niego. Poza tym to dzięki mnie teraz odnosi się do babci tak jak ma się odnosić. Ta kobieta sama wspomniała, że młody przy mnie się zmienił i wreszcie zaczął ją szanować. odbyłam z nim poważną rozmowę i powiedziałam, że nie życzę sobie aby w mojej obecności tak się odnosił.

Teściowa mojego męża to kobieta, która ma niestety za kołnierzem wiele, bardzo wiele. Skoro nawet jej własny wnuk tak ją traktował.

Nie o młodego tutaj chodzi, on nie chce za często dziadków odwiedzać. To jest jakaś dziwna tajemnica. Kiedy pytałam o to męża (jakiś czas temu) uciął rozmowę stwierdzeniem: Nie wiem.

36 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-02 21:01:27)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

napisałaś "mam problem"
i masz bo wyszłaś za mąż za mężczyznę z "przeszłością" - żona (która umarła, dziecko, rodzina żony)
a ty nie bardzo chyba to rozumiesz, bo byłaś bez "przeszłości"
na co liczyłaś przed ślubem?
co ciebie zaskoczyło po ślubie?
jak wyobrażałaś sobie wasze życie?
czy te wyobrażenia były dla ciebie i męża takie same?
nie wiem czy chodzi tylko o święta ( jak i gdzie je spędzicie) czy raczej o resztę waszego (twojego) życia?

terma napisał/a:

Może jak będą chrzciny naszego dziecka to on również poczuje się w obowiązku ich zaprosić???To dopiero będzie patologia.

dlaczego patologia?

37

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Jest sprawą oczywistą, że Autorka niespecjalnie czuje się w obecności rodziców zmarłej żony męża.
Jakieś kontakty z nimi są nieuniknione i fajnie że bywają, ale trudno dziwić się dyskomfortowi w takich okazjach.
Tutaj wszyscy zainteresowani mogliby się wykazać taktem.Ja nie widzę powodów, by Autorka z jakiegoś powodu 'nie mogła' akurat w te święta uczestniczyć w spotkaniu, które będzie dla niej przykrością.Owi teściowie mogliby jej nieobecność skwitować udawanym żalem i wszyscy byliby w sumie zadowoleni.
Też bym się czuł ujowo w towarzystwie ludzi, którzy patrzyliby na mnie wzrokiem 'to nie ty powinieneś tu być...'
   Rodzice przedwcześnie zmarłej córki mają święte prawo powspominać ją zwłaszcza przy okazji świąt i choćby w takich chwilach Autorka siedziałaby jak na szpilkach nie wiedząc gdzie wzrok podziać...
Faktem jest, że można było przed ślubem pomyśleć i rozważyć, bo teraz to już tak średnio pora.

38

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
Summerka napisał/a:
terma napisał/a:

dziewczyny, nie zdjęcie stanowi tutaj problem tylko to PARCIE MOEJEGO MĘZA NA KONTAKTY MOJE Z RODZINĄ ZMARŁEJ. ja rozumiem są takie momenty, kiedy tych kontaktów nie unikniemy i kiedy się na nie godzę, ale na miłość boską święta to już chyba lekka przesada!

Teraz dopiero doczytałam, że właściwie chodzi tylko o święta.  A poza tym nic ci nie przeszkadza. Jeden dzień świąt możecie chyba z nimi spędzić? To przecież o młodego chodzi i o jego kontakty rodzinne, zanim wypracujecie sobie nowe z twoją rodziną.

Młody jak pojedzie do tych dziadków to po godzinie chce już wracać z powrotem. Więc chyba niekoniecznie chodzi tu o niego. Poza tym to dzięki mnie teraz odnosi się do babci tak jak ma się odnosić. Ta kobieta sama wspomniała, że młody przy mnie się zmienił i wreszcie zaczął ją szanować. odbyłam z nim poważną rozmowę i powiedziałam, że nie życzę sobie aby w mojej obecności tak się odnosił.

Teściowa mojego męża to kobieta, która ma niestety za kołnierzem wiele, bardzo wiele. Skoro nawet jej własny wnuk tak ją traktował.

Nie o młodego tutaj chodzi, on nie chce za często dziadków odwiedzać. To jest jakaś dziwna tajemnica. Kiedy pytałam o to męża (jakiś czas temu) uciął rozmowę stwierdzeniem: Nie wiem.

Terma to się staje intrygujące. A może to tylko przyzwyczajenie męża?

39 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-04-02 21:13:02)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
Summerka napisał/a:
terma napisał/a:

dziewczyny, nie zdjęcie stanowi tutaj problem tylko to PARCIE MOEJEGO MĘZA NA KONTAKTY MOJE Z RODZINĄ ZMARŁEJ. ja rozumiem są takie momenty, kiedy tych kontaktów nie unikniemy i kiedy się na nie godzę, ale na miłość boską święta to już chyba lekka przesada!

Teraz dopiero doczytałam, że właściwie chodzi tylko o święta.  A poza tym nic ci nie przeszkadza. Jeden dzień świąt możecie chyba z nimi spędzić? To przecież o młodego chodzi i o jego kontakty rodzinne, zanim wypracujecie sobie nowe z twoją rodziną.

Młody jak pojedzie do tych dziadków to po godzinie chce już wracać z powrotem. Więc chyba niekoniecznie chodzi tu o niego. Poza tym to dzięki mnie teraz odnosi się do babci tak jak ma się odnosić. Ta kobieta sama wspomniała, że młody przy mnie się zmienił i wreszcie zaczął ją szanować. odbyłam z nim poważną rozmowę i powiedziałam, że nie życzę sobie aby w mojej obecności tak się odnosił.

Teściowa mojego męża to kobieta, która ma niestety za kołnierzem wiele, bardzo wiele. Skoro nawet jej własny wnuk tak ją traktował.

Nie o młodego tutaj chodzi, on nie chce za często dziadków odwiedzać. To jest jakaś dziwna tajemnica. Kiedy pytałam o to męża (jakiś czas temu) uciął rozmowę stwierdzeniem: Nie wiem.

No wreszcie zaczyna robić się ciekawie. Oczywiście można wymyślać różne karkołomne teorie... Szkoda, że nie macie możliwości normalnej komunikacji tylko kłócicie się o to.

Może chodzi o to, że gdy usiądziesz Z JEJ rodzicami przy jednym stole to ... wszystko wróci do normy... Ale przekona się że nie wróci, gdy zobaczy ciebie (a nie poprzednią żone) z nimi i okaże się, że jest inaczej. Oczywiście to teoria psychoanalityczna. :-)

Alternatywnie - podporządkowanie silnej osobowościowo teściowej, którego nie wyzbył się za małżeństwa. Mieszkali z nimi jakiś czas?

Wreszcie, przekonanie męża, że "umarła przez niego" - jakieś niezakończone poczucie winy za śmierć żony, któe chce zrekompensować jej rodzicom.

40

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
Summerka napisał/a:
terma napisał/a:
Summerka napisał/a:

Teraz dopiero doczytałam, że właściwie chodzi tylko o święta.  A poza tym nic ci nie przeszkadza. Jeden dzień świąt możecie chyba z nimi spędzić? To przecież o młodego chodzi i o jego kontakty rodzinne, zanim wypracujecie sobie nowe z twoją rodziną.

Młody jak pojedzie do tych dziadków to po godzinie chce już wracać z powrotem. Więc chyba niekoniecznie chodzi tu o niego. Poza tym to dzięki mnie teraz odnosi się do babci tak jak ma się odnosić. Ta kobieta sama wspomniała, że młody przy mnie się zmienił i wreszcie zaczął ją szanować. odbyłam z nim poważną rozmowę i powiedziałam, że nie życzę sobie aby w mojej obecności tak się odnosił.

Teściowa mojego męża to kobieta, która ma niestety za kołnierzem wiele, bardzo wiele. Skoro nawet jej własny wnuk tak ją traktował.

Nie o młodego tutaj chodzi, on nie chce za często dziadków odwiedzać. To jest jakaś dziwna tajemnica. Kiedy pytałam o to męża (jakiś czas temu) uciął rozmowę stwierdzeniem: Nie wiem.

Terma to się staje intrygujące. A może to tylko przyzwyczajenie męża?

żałuję, że tak łatwo odpuściłam z tym pytaniem o te kontakty. wiem również od przyjaciół męża, że wtrącała się bardzo w ich życie. zaprosił kiedyś koleżankę na herbatę (pomagała mu w przygotowaniu jakiegoś projektu), niestety w tym momencie przyjechała teściowa. dostało się i jej i jemu, że on zdradza i szarga pamięć żony. To naprawdę nie jest dobra kobieta.

41

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:
Summerka napisał/a:

Teraz dopiero doczytałam, że właściwie chodzi tylko o święta.  A poza tym nic ci nie przeszkadza. Jeden dzień świąt możecie chyba z nimi spędzić? To przecież o młodego chodzi i o jego kontakty rodzinne, zanim wypracujecie sobie nowe z twoją rodziną.

Młody jak pojedzie do tych dziadków to po godzinie chce już wracać z powrotem. Więc chyba niekoniecznie chodzi tu o niego. Poza tym to dzięki mnie teraz odnosi się do babci tak jak ma się odnosić. Ta kobieta sama wspomniała, że młody przy mnie się zmienił i wreszcie zaczął ją szanować. odbyłam z nim poważną rozmowę i powiedziałam, że nie życzę sobie aby w mojej obecności tak się odnosił.

Teściowa mojego męża to kobieta, która ma niestety za kołnierzem wiele, bardzo wiele. Skoro nawet jej własny wnuk tak ją traktował.

Nie o młodego tutaj chodzi, on nie chce za często dziadków odwiedzać. To jest jakaś dziwna tajemnica. Kiedy pytałam o to męża (jakiś czas temu) uciął rozmowę stwierdzeniem: Nie wiem.

No wreszcie zaczyna robić się ciekawie. Oczywiście można wymyślać różne karkołomne teorie... Szkoda, że nie macie możliwości normalnej komunikacji tylko kłócicie się o to.

Może chodzi o to, że gdy usiądziesz Z JEJ rodzicami przy jednym stole to ... wszystko wróci do normy... Ale przekona się że nie wróci, gdy zobaczy cię (a nie poprzednią żone) z nimi i okaże się, że jest inaczej. Oczywiście to teoria psychoanalityczna. :-)

Alternatywnie - podporządkowanie silnej osobowościowo teściowej, którego nie wyzbył się za małżeństwa. Mieszkali z nimi jakiś czas?

Wreszcie, przekonanie męża, że "umarła przez niego" - jakieś niezakończone poczucie winy za śmierć żony, któe chce zrekompensować jej rodzicom.

tak mieszkali razem.

42

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Czyli miała czas aby go "potresować" i podporządkować, z tego co widzę posługiwała się mechanizmem wzbudzania poczucia winy, wreszcie pytanie za 100 punktów - czy w związku ze śmiercią poprzedniej żony można go za coś obwinić - np nie był na wszystkich wizytach u lekarzy (jeśli to choroba), "powinien ją zawieźć" jeśli to wypadek...

43

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Czyli miała czas aby go "potresować" i podporządkować, z tego co widzę posługiwała się mechanizmem wzbudzania poczucia winy, wreszcie pytanie za 100 punktów - czy w związku ze śmiercią poprzedniej żony można go za coś obwinić - np nie był na wszystkich wizytach u lekarzy (jeśli to choroba), "powinien ją zawieźć" jeśli to wypadek...

Absolutnie, takich rzeczy nie dopuszczam i nic takiego nie miało miejsca.  Jego żona zmarła nagle, coś z sercem. takie rzeczy się zdarzają.

44

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Czyli miała czas aby go "potresować" i podporządkować, z tego co widzę posługiwała się mechanizmem wzbudzania poczucia winy, wreszcie pytanie za 100 punktów - czy w związku ze śmiercią poprzedniej żony można go za coś obwinić - np nie był na wszystkich wizytach u lekarzy (jeśli to choroba), "powinien ją zawieźć" jeśli to wypadek...

Absolutnie, takich rzeczy nie dopuszczam i nic takiego nie miało miejsca.  Jego żona zmarła nagle, coś z sercem. takie rzeczy się zdarzają.

Nie o to chodzi, ja się nie pytam czy REALNIE BYŁ czemuś winny, ale czy dałoby się wmanipulować mu poczucie winy za to że: nie dość o nią dbał za życia, nie zrobił wszystkiego co mógł, może "ona nie powinna wieszać tych firanek" jeśli to zawał, lub powinien bardziej na nią uważać jeśli to kardiomiopatia - nie chodzi mi JAK BYŁO, chodzi o to co czuje mąż, czu możliwe jest aby czuł poczucie winy?

45

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Odnoszę raczej wrażenie, że mój mąż po prostu się jej boi. Po tym incydencie z koleżanką obdzwoniła całą jego rodzinę twierdząc że jest on łajdakiem.

W tym czasie, kiedy poznał mnie wykryto u niej nowotwór. Myślę, że gdyby nie to, nie odpuściła by mi. też bym dostała. ale w tym czasie akurat była zajęta swoim zdrowiem. niestety, ale tak właśnie czuję. Mąż mój długo wzbraniał się, żeby powiedzieć o nas. Zagroziłam rozstaniem, jeśli tego nie zrobi. Ugiął się, ale wiem, że się bał.

46

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Czyli miała czas aby go "potresować" i podporządkować, z tego co widzę posługiwała się mechanizmem wzbudzania poczucia winy, wreszcie pytanie za 100 punktów - czy w związku ze śmiercią poprzedniej żony można go za coś obwinić - np nie był na wszystkich wizytach u lekarzy (jeśli to choroba), "powinien ją zawieźć" jeśli to wypadek...

Absolutnie, takich rzeczy nie dopuszczam i nic takiego nie miało miejsca.  Jego żona zmarła nagle, coś z sercem. takie rzeczy się zdarzają.

Nie o to chodzi, ja się nie pytam czy REALNIE BYŁ czemuś winny, ale czy dałoby się wmanipulować mu poczucie winy za to że: nie dość o nią dbał za życia, nie zrobił wszystkiego co mógł, może "ona nie powinna wieszać tych firanek" jeśli to zawał, lub powinien bardziej na nią uważać jeśli to kardiomiopatia - nie chodzi mi JAK BYŁO, chodzi o to co czuje mąż, czu możliwe jest aby czuł poczucie winy?

Nie. nic z tych rzeczy.

47

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

Odnoszę raczej wrażenie, że mój mąż po prostu się jej boi. Po tym incydencie z koleżanką obdzwoniła całą jego rodzinę twierdząc że jest on łajdakiem.

W tym czasie, kiedy poznał mnie wykryto u niej nowotwór. Myślę, że gdyby nie to, nie odpuściła by mi. też bym dostała. ale w tym czasie akurat była zajęta swoim zdrowiem. niestety, ale tak właśnie czuję. Mąż mój długo wzbraniał się, żeby powiedzieć o nas. Zagroziłam rozstaniem, jeśli tego nie zrobi. Ugiął się, ale wiem, że się bał.

No to pisz od razu na temat :-) Zamiast krytykować męża za pójście na święta do teściowej, lepiej wsprzyj jego samoocenę i niezależność - ale metodami, które nie będą dołowały go jeszcze bardziej. Wygląda na to, że był "tresowany" skoro mieszkali razem a ona jest jaka jest. I trwają efekty tej tresury, przecież NIKT nie mógł być dość dobry dla córki takiej kobiety ;-)

Możesz mu pomóc pokazując asertywność w kontaktach z byłą teściową - czyli umiejętność spokojnego i bezkonfliktowego manifestowania swojej woli. Święta to mały pikuś :-)

48

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:

Odnoszę raczej wrażenie, że mój mąż po prostu się jej boi. Po tym incydencie z koleżanką obdzwoniła całą jego rodzinę twierdząc że jest on łajdakiem.

W tym czasie, kiedy poznał mnie wykryto u niej nowotwór. Myślę, że gdyby nie to, nie odpuściła by mi. też bym dostała. ale w tym czasie akurat była zajęta swoim zdrowiem. niestety, ale tak właśnie czuję. Mąż mój długo wzbraniał się, żeby powiedzieć o nas. Zagroziłam rozstaniem, jeśli tego nie zrobi. Ugiął się, ale wiem, że się bał.

No to pisz od razu na temat :-) Zamiast krytykować męża za pójście na święta do teściowej, lepiej wsprzyj jego samoocenę i niezależność - ale metodami, które nie będą dołowały go jeszcze bardziej. Wygląda na to, że był "tresowany" skoro mieszkali razem a ona jest jaka jest. I trwają efekty tej tresury, przecież NIKT nie mógł być dość dobry dla córki takiej kobiety ;-)

Możesz mu pomóc pokazując asertywność w kontaktach z byłą teściową - czyli umiejętność spokojnego i bezkonfliktowego manifestowania swojej woli. Święta to mały pikuś :-)

Ha Ha Ha. gdy to robię to mój mąż wszczyna awantury, że nie chcę spotykać się z nimi. łatwo pisać i mówić:)

49

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

W tym czasie, kiedy poznał mnie wykryto u niej nowotwór. Myślę, że gdyby nie to, nie odpuściła by mi. też bym dostała. ale w tym czasie akurat była zajęta swoim zdrowiem. niestety, ale tak właśnie czuję. Mąż mój długo wzbraniał się, żeby powiedzieć o nas. Zagroziłam rozstaniem, jeśli tego nie zrobi. Ugiął się, ale wiem, że się bał.

dziwne to wszystko
tzn. rozumiem nie wszystko napisałaś od razu
ale teraz ta historia zaczyna inaczej wyglądać niż po pierwszych postach

czy pierwsza zona była jedynaczką ?

50

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
in_ka napisał/a:
terma napisał/a:

W tym czasie, kiedy poznał mnie wykryto u niej nowotwór. Myślę, że gdyby nie to, nie odpuściła by mi. też bym dostała. ale w tym czasie akurat była zajęta swoim zdrowiem. niestety, ale tak właśnie czuję. Mąż mój długo wzbraniał się, żeby powiedzieć o nas. Zagroziłam rozstaniem, jeśli tego nie zrobi. Ugiął się, ale wiem, że się bał.

dziwne to wszystko
tzn. rozumiem nie wszystko napisałaś od razu
ale teraz ta historia zaczyna inaczej wyglądać niż po pierwszych postach

czy pierwsza zona była jedynaczką ?

nie. ma siostrę.

51

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Rodzina Adamsów.

52

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

/.../
Ha Ha Ha. gdy to robię to mój mąż wszczyna awantury, że nie chcę spotykać się z nimi. łatwo pisać i mówić:)

Bo zaczynasz od dachu, czyli od "niespotykania się". Czyli umacniasz się na pozycjach przeciwnych i strzelasz z działa :-)

Tak też możesz ale w ten sposób robisz za "tą złą" która utrudnia relacje z DZIADKAMI JEGO SYNA :-)

53

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
in_ka napisał/a:

tzn. rozumiem nie wszystko napisałaś od razu
ale teraz ta historia zaczyna inaczej wyglądać niż po pierwszych postach

czy pierwsza zona była jedynaczką ?

nie. ma siostrę.

siostra ma swoją rodzinę męża, dzieci?

54

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
in_ka napisał/a:
terma napisał/a:
in_ka napisał/a:

tzn. rozumiem nie wszystko napisałaś od razu
ale teraz ta historia zaczyna inaczej wyglądać niż po pierwszych postach

czy pierwsza zona była jedynaczką ?

nie. ma siostrę.

siostra ma swoją rodzinę męża, dzieci?

tak

55

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:

/.../
Ha Ha Ha. gdy to robię to mój mąż wszczyna awantury, że nie chcę spotykać się z nimi. łatwo pisać i mówić:)

Bo zaczynasz od dachu, czyli od "niespotykania się". Czyli umacniasz się na pozycjach przeciwnych i strzelasz z działa :-)

Tak też możesz ale w ten sposób robisz za "tą złą" która utrudnia relacje z DZIADKAMI JEGO SYNA :-)

czyli co mi radzisz?

56 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-04-02 21:53:26)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:

/.../
Ha Ha Ha. gdy to robię to mój mąż wszczyna awantury, że nie chcę spotykać się z nimi. łatwo pisać i mówić:)

Bo zaczynasz od dachu, czyli od "niespotykania się". Czyli umacniasz się na pozycjach przeciwnych i strzelasz z działa :-)

Tak też możesz ale w ten sposób robisz za "tą złą" która utrudnia relacje z DZIADKAMI JEGO SYNA :-)

czyli co mi radzisz?

Zamiast występować przeciw mężowi, pokazujesz mu jak dobrym był mężem dla jej córki, jak bardzo ją kochał, jednocześnie podkreślasz jak krzywdziła go teściowa zachowując się tak jak się zachowuje. Podczas wizyt zbierasz materiał obciążający i pokazujesz mu go tak aby poczuł się przez nią tłamszony, aby widział jak DOBRA żona chroni go przed tym wszystkim. Ustawiasz się w roli sojusznika walczącego o jego dobre samopoczucie. Urabiasz powoli, po cichu, codziennie...

Przecież kobiety to świetnie umieją ;-)))

Oczywiście mógłbym Ci zamiast tego poradzić

"Powinniście ze sobą porozmawiać.." ;-)))

57

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:
in_ka napisał/a:
terma napisał/a:

nie. ma siostrę.

siostra ma swoją rodzinę męża, dzieci?

tak

o matko jakie jasne, proste i zwięzłe odpowiedzi wink

58

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
EXTRA_terrestrial napisał/a:
terma napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Bo zaczynasz od dachu, czyli od "niespotykania się". Czyli umacniasz się na pozycjach przeciwnych i strzelasz z działa :-)

Tak też możesz ale w ten sposób robisz za "tą złą" która utrudnia relacje z DZIADKAMI JEGO SYNA :-)

czyli co mi radzisz?

Zamiast występować przeciw mężowi, pokazujesz mu jak dobrym był mężem dla jej córki, jak bardzo ją kochał, jednocześnie podkreślasz jak krzywdziła go teściowa zachowując się tak jak się zachowuje. Podczas wizyt zbierasz materiał obciążający i pokazujesz mu go tak aby poczuł się przez nią tłamszony, aby widział jak DOBRA żona chroni go przed tym wszystkim. Ustawiasz się w roli sojusznika walczącego o jego dobre samopoczucie. Urabiasz powoli, po cichu, codziennie...

Przecież kobiety to świetnie umieją ;-)))

Oczywiście mógłbym Ci zamiast tego poradzić

"Powinniście ze sobą porozmawiać.." ;-)))

Z góry mówię nie ma opcji, on na teściową nie da złego słowa powiedzieć. Zaraz jest afera. Ten lęk zakorzeniony jest bardzo głęboko. Twoja rada niestety już była w ruchu. Skończyło się awanturą i gadką: żałuję że Ci to wszystko opowiadałem, wykorzystujesz to.

59

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
in_ka napisał/a:
terma napisał/a:
in_ka napisał/a:

siostra ma swoją rodzinę męża, dzieci?

tak

o matko jakie jasne, proste i zwięzłe odpowiedzi wink

No przecież pytania, też są proste:))

60

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

/.../
Z góry mówię nie ma opcji, on na teściową nie da złego słowa powiedzieć. Zaraz jest afera. Ten lęk zakorzeniony jest bardzo głęboko. Twoja rada niestety już była w ruchu. Skończyło się awanturą i gadką: żałuję że Ci to wszystko opowiadałem, wykorzystujesz to.

Bo chciałaś załatwić SWOJ problem a nie jego problem więc to co robiłaś stało się natychmiast czytelne.

61 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-02 22:32:28)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

czy twoja teściowa oczekiwała, że mąż jej zmarłej córki zostanie do końca swojego życia wdowcem?
z czego wynika jej zachowanie, czy wynikało?
czy napisałaś ile lat po śmierci żony związał się z tobą, bo nie zauważałam
jak układają się relacje z drugą córką i jej rodziną?
próbuję zrozumieć sytuacje stąd moje pytania

edit:
doczytałam jesteście rok po ślubie, pierwsza żona zmarła 5 lat temu

62

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
in_ka napisał/a:

czy twoja teściowa oczekiwała, że mąż jej zmarłej córki zostanie do końca swojego życia wdowcem?

Chyba każdy w głębi duszy tego oczekuje...

63

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
pitagoras napisał/a:
in_ka napisał/a:

czy twoja teściowa oczekiwała, że mąż jej zmarłej córki zostanie do końca swojego życia wdowcem?

Chyba każdy w głębi duszy tego oczekuje...

tak uważasz?
nie sadzę, że każdy ale ...

64

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
in_ka napisał/a:

czy twoja teściowa oczekiwała, że mąż jej zmarłej córki zostanie do końca swojego życia wdowcem?
z czego wynika jej zachowanie, czy wynikało?
czy napisałaś ile lat po śmierci żony związał się z tobą, bo nie zauważałam
jak układają się relacje z drugą córką i jej rodziną?
próbuję zrozumieć sytuacje stąd moje pytania

poznaliśmy się 4 lata po śmierci jego żony. twierdził że uporał się już ze wszystkim i gotów jest stworzyć nowy związek. miałam wątpliwości, bałam się, ale wspierał mnie, twierdził że damy radę. jego teściowa chciała żeby związał się z kuzynką żony bo wtedy wszystko zostanie w rodzinie. poznał mnie i tak się zaczęło. Przed ślubem, gdy mówiłam mu o wątpliwościach wspierał mnie, teraz kiedy stawiam granice, chcę normalności wrzeszczy. Myślę, że to nie miłość go ze mną połączyła, bardziej lęk przed samotnością. Teraz widze to coraz bardziej szkoda tylko że jest już po ślubie.

65 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-04-02 22:36:20)

Odp: moje małżeństwo z wdowcem (niestety)
terma napisał/a:

poznaliśmy się 4 lata po śmierci jego żony.

coś mi się nie zgadza

Mój mąż mimo tego ze małżeństwem jesteśmy od roku, a jego pierwsza żona zmarła 5 lat temu

poznaliście się i zaraz ślub?

Posty [ 1 do 65 z 203 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » moje małżeństwo z wdowcem (niestety)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026