netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

198 odpowiedzi24 177 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 01.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 199 ]

1

Temat: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Zastanawia mnie niepokojące zjawisko w obecnych czasach: mnóstwo ludzi się rozwodzi, mnóstwo ludzi się zdradza i zatrzymam się na tym drugim: od czasu do czasu gadam z różnymi ludźmi, przeważnie facetami na temat seksu w małżeństwie, zdrady, w ogóle szczęścia małżeńskiego.
Co się okazuje.... faceci zdradzają ale nie tak jak to sobie człowiek wyobraża; facet jest po 40tce, pierwsze siwe włosy, potrzebuje sie dowartościować więc zaczyna prowadzić z premedytacją podwójną gre.
Otóż zdradzają się.... młodzi małżonkowie. faceci, którzy nawet nie skończyli 30-35 lat, poznają kogoś w pracy/ na czacie/ na wyjeździe i zaczyna się niewinnie a kończy...jak zwykle.

Przyznają, że w małżeńskim łożu "nie jest tak jak kiedyś" -a nie robią NIC (i ich partnerki również) by to zmienić. To trwa, ten impas, latami.

Co się tyczy małżeństwa, jest powiedzenie, że kiedyś się naprawiało to co zepsute, dziś wymienia się na nowe.
Jednak..... gdzie jest ta granica?? Bo widzę, że ludzie rozstają się z powodu "niedopasowania charakterów' (mimo, że chodzą ze sobą przed ślubem po 6-10 lat) z powodu pieniędzy. Czesto nawet nie pójdą do psychoterapeuty czy seksuologa, a składają papiery rozwodowe.

Czy tylko ja to widzę?

2

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Temat zdrady - temat rzeka. Porównam to do rozwodu. Rozwód zazwyczaj jest z winy obu stron. Zazwyczaj.
Chyba, że mamy do czynienia z biciem, alkoholem itd.
Tak samo ze zdradą. Jeżeli kobieta czuje się dowartościowana, kochana, seks jest dobry, mąż się stara, to ona nie musi szukać adrenaliny poza związkiem.
Tak samo facet. Jeżeli my mu ten seks dajemy, czerpiemy z niego przyjemność, nie zrzędzimy, nie jesteśmy jędzami, dbamy o mężczyznę i związek to jest dobrze. Takiemu facetowi nie będzie potrzebna kochanka, bo niby po co? Nie będzie miał dla niej czasu ani ochoty.

Wszystko zależy od nas samych. Jestem za tym, aby ratować małżeństwo, ale nie za wszelką cenę.
Do tanga trzeba dwojga i czasami po prostu rozwód jest nieunikniony.

3

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

ja tez to widze i mnie to dobija, nie wierze przez to w żaden zwiazek

4

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Tegan napisał/a:

ja tez to widze i mnie to dobija, nie wierze przez to w żaden zwiazek

Uwierz:)  Jeśli jesteś osobą świadomą, jeśli na taką osobe trafisz i razem będziecie wspólnie zabiegać o związek, będzie dobrze:)

5

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Choć do ślubu na pewno mi jeszcze trochę czasu zostało, to już teraz widzę, że jest tak jak mówisz Catwoman - obecnie więzi między ludźmi się osłabiły - po transformacji wpadliśmy w wyścig szczurów. Jeździmy lepszymi samochodami, wyjeżdżamy na lepsze wakacje, możemy dać dzieciom większe warunki rozwoju (przynajmniej teoretycznie, bo w rzeczywistości większość społeczeństwa nie może sobie na to pozwolić i robi na pensje prezesów i dyrektorów, a nie na swoje), ale co z tego? Rodzina, miłość i właśnie to naprawianie tego, co się zepsuło, zwyczajnie zeszły na dalszy plan. Tak jak kiedyś ktoś miał jeden telewizor przez 20 lat i wymieniał żarówkę w kineskopie, to teraz kupuje nowy, BO MNIE STAĆ - tak samo jak wydaje się ludziom, że stać ich na budowę życia od nowa, co zdecydowanie częściej się nie udaje niż kończy sukcesem.

6

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:
Tegan napisał/a:

ja tez to widze i mnie to dobija, nie wierze przez to w żaden zwiazek

Uwierz:)  Jeśli jesteś osobą świadomą, jeśli na taką osobe trafisz i razem będziecie wspólnie zabiegać o związek, będzie dobrze:)

A co jak trafisz na osobę, która niby ma to samo podejście, a po latach jej się odwidzi? Miał tak yoghurt, miałem tak ja i wiele innych osób na tym świecie..

7

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Ja zdaję sobie sprawę z tego, że to się łatwo wszystko mówi. Człowiekowi nawet w szczęśliwym związku, przy jakimś konflikcie, pojawi się w głowie myśl: "I czemu ja się z nią/nim związałem/am?", lub po prostu:
łatwo się mówi o konfliktach, kłotniach gdy jest dobrze, z boku. Gdy do tego dochodzi- unosimy się czym??........dumą. Chcemy drugiej osobie zrobić na złość, odegrać się (np. zdrada)- lecz warto uświadomić sonie to, że to do niczego dobrego nie prowadzi.
Do mnie dotarło że małżeństwo to decyzja.
Związki wypróbowywania się, emocji były. Małżeństwo to decyzja o dzieleniu wszystkiego, całego życia-a życie skłąda się i z dobrych dni i złych.

8

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Midi napisał/a:
Catwoman napisał/a:
Tegan napisał/a:

ja tez to widze i mnie to dobija, nie wierze przez to w żaden zwiazek

Uwierz:)  Jeśli jesteś osobą świadomą, jeśli na taką osobe trafisz i razem będziecie wspólnie zabiegać o związek, będzie dobrze:)

A co jak trafisz na osobę, która niby ma to samo podejście, a po latach jej się odwidzi? Miał tak yoghurt, miałem tak ja i wiele innych osób na tym świecie..

ja też tak miałam!:) Ale to był mój ex facet. Mnie się zresztą też odwidziało.
Męża wybierałam skrupulatnie big_smile 
Oboje zdajemy sobie sprawę z tego, ze będziemy się zmieniać. Ale chcemy jednocześnie uczestniczyć w tym oboje.

9

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Midi napisał/a:

Choć do ślubu na pewno mi jeszcze trochę czasu zostało, to już teraz widzę, że jest tak jak mówisz Catwoman - obecnie więzi między ludźmi się osłabiły - po transformacji wpadliśmy w wyścig szczurów. Jeździmy lepszymi samochodami, wyjeżdżamy na lepsze wakacje, możemy dać dzieciom większe warunki rozwoju (przynajmniej teoretycznie, bo w rzeczywistości większość społeczeństwa nie może sobie na to pozwolić i robi na pensje prezesów i dyrektorów, a nie na swoje), ale co z tego? Rodzina, miłość i właśnie to naprawianie tego, co się zepsuło, zwyczajnie zeszły na dalszy plan. Tak jak kiedyś ktoś miał jeden telewizor przez 20 lat i wymieniał żarówkę w kineskopie, to teraz kupuje nowy, BO MNIE STAĆ - tak samo jak wydaje się ludziom, że stać ich na budowę życia od nowa, co zdecydowanie częściej się nie udaje niż kończy sukcesem.

Święa racja. Tak jak mówisz coś się zepsuło i nie ma już ochoty żeby cokolwiek naprawić. Najlepiej reset rozwód i zaczynamy od nowa. Tak najłatwiej. Niedługo o małżeństwach z kilkudziestoletnim starzem bedzie można jedynie w książkach czytać. Zasady naszych dziadków i rodziców powoli ustepują nowemu spojrzeniu młodych ludzi na życie. Nowe nie koniecznie oznacza lepsze - właśnie tego doświadczam niestety ( za 2 tygodnie rozwod - moja żona resetuje "swoje" życie)i twierdzę że w złym kierunku to wszystko idzie.

10

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Midi napisał/a:
Catwoman napisał/a:
Tegan napisał/a:

ja tez to widze i mnie to dobija, nie wierze przez to w żaden zwiazek

Uwierz:)  Jeśli jesteś osobą świadomą, jeśli na taką osobe trafisz i razem będziecie wspólnie zabiegać o związek, będzie dobrze:)

A co jak trafisz na osobę, która niby ma to samo podejście, a po latach jej się odwidzi? Miał tak yoghurt, miałem tak ja i wiele innych osób na tym świecie..

I ja ....

11

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

I co ciekawe!! W czasach gdy możemy wszystko! Gdy kobieta nie musi być już uwiązana w domu, z garami, dziećmi, gdy ma prawo do orgazmu, może wymagać/ oczekiwać partnerstwa, gdy ludzie mają szanse na równo mówić o swoich potrzebach, mogą zamieszkać ze sobą przed ślubem, ....idą na skróty.

12

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Ba! gdy faceci bez większych (chyba) problemów zgodziliby się na terapię małżeńską w celu naprawy związku. Kiedyś można było o tym tylko pomarzyć .

13

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Oj nie wiem, niby teraz trafiłam dobrze, wszyscy mówią że mam dobrego i kochanego faceta a ja i tak sie boje i mam czarne myśli. Taki typ ze mnie.

14

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

z autopsji wiem ze nic ,ale to nic nie daje nam gwarancji na udany zwiazek...
Zwlaszcza w tych czasach,gdzie 12 13 latki chodza jak 30 tki , najgorszym wrogiem zwiazku jest tez sporo kasy ,bo na takiego faceta zawsze sie znajdzie chetna ,potem dramaty dzieci ,i nie tylko.
DO MLODYCH KTORZY UWAZAJA ZE WINA LEZY PO OBYDWU STRONACH ,OTOZ nie zawsze nigdy niewiesz w kogo przemieni sie ksiaze z bajki ,lub krolewna .

15

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
pati31 napisał/a:

z autopsji wiem ze nic ,ale to nic nie daje nam gwarancji na udany zwiazek...
Zwlaszcza w tych czasach,gdzie 12 13 latki chodza jak 30 tki , najgorszym wrogiem zwiazku jest tez sporo kasy ,bo na takiego faceta zawsze sie znajdzie chetna ,potem dramaty dzieci ,i nie tylko.
DO MLODYCH KTORZY UWAZAJA ZE WINA LEZY PO OBYDWU STRONACH ,OTOZ nie zawsze nigdy niewiesz w kogo przemieni sie ksiaze z bajki ,lub krolewna .

Akurat do mojego przypadku pasuje to przyslowie
"meszczyzna kariere zawdziecza pierwszej zonie,a druga zone dzieki karierze"

Nigdy nie zdradzilam REBEL mniemam ze jestes mloda ,czasem trafiamy poprostu na kawal h2ja i odwrotnie ,tego sie nie przewidzi i nie uniknie.
Modna jest dzisiaj mlodosc i sex heheh,dlatego zwiazki sie rozpadaja ,dzieci wychowuja w rozbitych rodzinach....
Zawsze bylam swiadoma osoba ,pracowita i ambitna ..
DWA lata zalamania nerwowego bo aniol zmienil sie w bestie ,bo i tak sie kochani zdarza.
NAPEWNO PRZEGRYWA zawsze ten ,kto jest bardziej wrazliwy.
Dzisiaj boje sie zwiazkow ,meszczyzn ,nigdy nie zaufam ,ani nie poswiece minuty swojego zycia.Zadnemu meszczyznie

16

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Hmmm ciezki temat bo ludzie nie rozwodza sie z jednych tylko powodow. Jeden sie rozwiedzie bo jest przemoc w rodzinie, drugi bo alkohol a trzeci nada rozwodowi naglowek "niedopasowanie charakterow" smile I kazdy bedzie sie upieral ze ma racje smile
Ludzie nie lubia sie poswiecac, chodzic na kompromisy. Nalezy mi sie szczesliwe zycie, nalezy mi sie lepszy zwiazek...czesto widze taka postawe... smile Nalezy mi sie caly swiat. CZemu? Bo tak. I wsio smile

Uwazam ze jest zbyt duze przyzwolenie spoleczne na rozwody a malzenstwa mozna zawierac zbyt wczesnie. 18 chyba lat w prawie polskim. Zaraz mnie tu niektorzy zagryza ale ja naprawde nie widze jak w obecnej polskiej rzeczywistosci mozna zawrzec stabilny zwiazek malzenski w wieku 18 lat i byc samodzielnym. Chyba ze system ksztalcenia juz w ogole zszedl na psy smile Pomijam juz kwestie ze 18 lat to dopiero poczatek drogi i jeszcze wiele moze sie w sposobie myslenia i postrzegania swiata takiej osoby zmienic. Nie da sie uzbierac w tak krotkim czasie wszystkich doswiadczen swiata smile

Druga strona medalu jest idiotyczne romantyczne wyobrazenie o malzenstwie smile Wielu osobom wydaje sie ze z chwila wypowiedzenia slubnej przysiegi otworza sie przed nimi wrota raju i zywcem sie w nim w 5 minut znajda i beda szczesliwi po wieku wiekow amen. smile Problemy i codziennosc rozbija sie w proch o nieziemska sile naszych obraczek big_smile A potem nastepuje clash wyobrazen z rzeczywistoscia i nagle jest olaboga! smile Ratuj sie jeszcze jestes mloda jeszcze sobie zycia ulozysz. I wlasnie potem mamy takie sytuacje jak niektorzy nasi panowie ze 36 lat i rozwod albo rozstanie po 7 latach zwiazku smile No pewnie.
Jeszcze innym aspektem calej sprawy jest fakt ze ludzie zmieniaja sie w czasie. Nie mozna oczekiwac ze ktos w wieku 18 lat bedzie myslal tak samo jak w wieku lat 40. Czlowiek sie rozwija i interesuje roznymi rzeczami na przestrzeni swojego zycia i czasem partnerzy rozwijaja sie w kompletnie roznych kierunkach ktore nie zawsze da sie pogodzic. Zdaza sie...

Kolejno to czynnik czasu...Ludzie spotykaja sie i po miesiacu zareczaja, slub po 6 mcach i czesc. I zaraz znowu sie pewnie na mnie inwektywy posypia ale ja naprawde nie rozumiem jak mozna slubowac cale zycie czlowiekowi ktorego sie zna raptem miesiac, pol roku czy nawet rok. Zaraz pewnie zostana przytoczone przyklady par ktore tak postapily i zyja juz razem 40 lat. No ale to jest wlasnie to poprzednie pokolenie ktore naprawia a nie wymienia smile No i wyjatki jakos tak lubia potwierdzac reguly smile

Kiedys podczas luznej pogawedki w mieszanym towarzystwie doszlismy do wniosku ze zeby jakos dokladniej poznac partnera, jego upodobania i zwyczaje to potrzeba okolo 2-3 lat wspolnego dzien w dzien mieszkania smile (towarzystwo w przedziale wiekowym 24-31 lat).   
Malzenstwa i rozwody to jednym slowem temat rzeka bo nie ma jednej tylko wlasciwej drogi. Jest ich wiele i kazdy musi znalezc swoja. Jak dla mnie grunt to nie po trupach i nie cudzym kosztem wlasnego szczescia sie domagac. Na gruzach cudzego szczescia sie swojego nie zbuduje smile

17

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

@Rufio
No wlasnie zastanawialem sie czy by nie podac Twojego przykladu, ale biorac pod uwage chociazby podejscie Twojej zony do waszego synka to na prawde nie wiem czy kiedykolwiek rodzina, milosc, stabilnosc byla dla niej priorytetem

@Tegan
Bo Wy kobiety za duzo myslicie tongue

@pati31
Ja mialem podobnie w druga strone i co? Teraz mamy oboje skonczyc jako stara panna/stary kawaler? Przestan..

@Sadie
Ogolnie uwazam, ze Twoj post powinien posluzyc za kopiuj-wklejke do wszystkich tematow, w ktorych dziewczyny/kobiety maja problemy tego typu tongue Z malym zastrzezeniem - 2-3 lata wspolnego mieszkania toniekiedy moze byc jednak troche duzo... Zakladajac, ze ktos jest w zwiazku powiedzmy od 16 roku zycia, razem zamieszkac beda mogli kolo 19/20, bo studia/koniec szkoly sredniej. Do tego kolejne 2-3 lata i masz zwiazek naprawde dlugi i nie sadze, zeby te 6 lat bylo absolutnym minimum tongue Inna sprawa, ze jak ktos ma powyzej 25 lat, zaczyna nowy zwiazek i jesli traktuje to powaznie to przed uplynieciem roku raczej wspolnie sie nie zamieszkuje. Dochodza 3-4 lata i prawie trzydziestka tongue Podsumowujac - nie ma recepty, ustalanie sztywnych granic mija sie z celem.

18

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Oto jak probowalam ratowac Malzenstwo, moze znajdziecie tu sensowna odpowiedz:


Witam wszystkich zainteresowanych tym tematem.
Jestem zupelnie nowa ,ale sledze forum juz od dluzszego czasu.
Historia Emilki - jak wyjeta z mojego zycia..tyle,ze jestem w zwiazku 8 lat, pobralismy sie w zeszlym roku, ale problem byl od zawsze - Mezczyzna nie potrzebujacy czulosci itp.. Nie tylko nie dajacy od siebie wiele, ale ja wzielam wszystko totalnie na swoje barki.. Rozmawialam kilkanascie razy, i z placzem i smutkiem w oczach , rowniez uniesionym tonem, ale ostatnie 3 rozmowy byly pelne bolu i dlawienia mnie w przelyku..On caly czas nic - ani odpowiedzi ani nic, po prostu siedzial smutny ,ale rozumiejacy co do Niego mowie.
Walczylam o nas na wszystkie mozliwe sposoby..doslownie. Ja jestem bardzo otwarta, pelna radosci, energii Kobieta, ciekawa sprobowania rzeczy w przeroznych dziedzinach, moj Maz jest o wiele bardziej spokojny,ale rowniez nie brakuje Mu hobby.
Spotkalismy sie kiedy wyjechalam za granice i tak wlasciwie jestesmy razem od wtedy - 8 lat temu. Mamy swoja grupke znajomych i wlasciwie na tym koniec, ale organizujemy sobie weekendy i czas wolny raczej bardzo ciekawie..
Przymykalam oko zawsze na wszystkie krytyki Meza przez caly ten okres bycia razem, zarty, ktore zawsze sobie ze mnie stroil potrafilam odeprzec trafna, ale rownie zartobliwa riposta, ale do czasu..Kiedy to bylismy u znajomych i przypieklil mi tak,ze wyszlam do lazienki, bo nie umialam powstrzymac pchajacej sie "kluchy" w gardle.. na zewnatrz wygladamy jak szczesliwi ludzie, ale kazdy zawsze powtarzal nam ,ze jestesmy jak ogien -woda i gdyby nie ja i moje gesty czulosci nikt nigdy nie zorientowalby sie ,ze jestesmy para..myslalam wtedy,ze to troche jak komplement, ze tworzymy partnerski zwiazek, ale kubel wody na glowe otworzyl mi umysl. I nie jest tak,ze On popisuje sie przed kimkolwiek (to nie ten typ) , w domu jest baaaardzo podobnie...ile razy przelykalam bardzo gorzkie zwroty typu "zmien kolor wlosow", "znowu Ci nie poszlo" czy "bezmozg"..dodam ,ze jestem bardzo samodzielna Kobieta, pracujaca w biurze oraz pielegnujaca dom jak gniazdko - cieplo, czysciutko, dekoracyjnie i zarazem z "pieprzem". I naprawde chcialam dac Mezowi wszystko co mam w sobie, co czuje, co potrafie, nieraz slyszelismy od znajomych "ale Tobie sie trafila Zona - marzenie, jest jak kumpel, super atrakcyjna i jeszcze macie tak super poprowadzony dom"..To mile ,ale gdyby Maz odpowiedzial "wiem,ciesze sie" lub cokolwiek, ale nic.....Ile razy pytalalam co robie nie tak skoro nie potzrebuje mojej bliskosci, a On na to,ze nic, On taki po prostu jest. Delikatnie probowlalam go nauczyc jak przyjemnym moze byc zycie beztroskie i z bez przesadnymi czulosciami, ale to tez na nic..mowilam,ze czuje sie jakbym sie wiecznie Mu narzucala i naprawde przykrym jest jak musisz zastanawiac sie 2 razy, czy podejsc i Go przytulic, bo pewnie Cie odepchnie, po czym probujesz po takim ciezkim rachunku sumienia i znowu On mowi "nie teraz" albo w ogole siedzi jak skamienialy....Boze jakie to przykre i jak zalosne jest to,ze majac piekny dom, Meza , ktory nie ma nologow, pomaga i naprawia itp..nie masz najcenniejszego - czyli tylko bliskosci...jakie to cholernie przykre,ze musisz zastanawiac sie przez kilka dni czy w sobote mozesz Go poprosic ,zeby nie wstawal od razu z lozka,ale zeby polezal i poromawial o "glupotach".. Teraz jestm na etapie: wyprowadzilam sie z domu w piatek, wzielam tylko najbardziej potrzebne rzeczy, tlumaczac Mu jak zwykle od A do Z o co mi chodzi (zeby nie zarzucil mi,ze nie wiedzial czemu) , poprosilam o czas na przemyslenie i sprawdzenie czy tesknie, a On tylko,ze wie ,ze nie umie nic okazywac ,ale Kocha mnie taka jak na poczatku i nie wie czy bedzie potrafil beze mnie zyc"..tyle,ze ja nie widze ,ze nie moglby zyc beze mnie, bo wszystko jest ok, do tego nie dostalam nawet 1 sms , z chociazby "tesknie" albo "wroc do domu" lub chociaz "brakuje mi Ciebie"!!!!!!!!!!!!!!!!!!  Moja prosba o czas, nie byla zakazaniem opisywania swoich uczuc badz tesknoty, bo przeciez On zna mnie doskonale (kazdy wie,ze mna mozna o wszystkim rozmawiac ) i wie,ze zawsze mial we mnie przyjaciolke. Do chodzi do tego wszystkiego jeszcze Jego brak cieszenia sie z moich sukcesow..na to,ze awansowalam w pracy usmiechna sie ,ale tylko tyle wlasciwie , a powtarza nieraz kiedy pytam go o pomoc przy komputerze w domu "jak Ty dostalas ta prace w biurze - nie rozumiem" , to pytam "moze trzeba tu kliknac , Maz na to "mozg sobie kliknij.." To jest po prostu zalosne, ze niby na pozor wszystko luz, a jednak slowa bola bardziej niz moznaby sie tego spodziewac.. Wszyscy wtajemniczeni pytaa , to po co ten Slub , a ja tak wlasciwie mysle,ze po to,ze naprawde mieslismy fajne zycie dopoki...ja o nie dbalam..zrobilam tez probe jakies 2 miesiace temu i pomyslalam,ze czynami pokaze (skoro rozmowa nie daje kompletnie nic) , przestalam sie "narzucac", przestalam organizowac nam czas wolny, przestalam uczestniczyc w naszym wspolnym zyciu i wiecie co...nic zaskakujacego..ON NIE ZAUWAZYL NIC, byl mily, ale nie potrzebowla ani bliskosci fizycznej ani mentalnej, po rpsotu dom zrobil sie szary, ciemny i taki smutny..bo ja caly czas chodzilam smutna..teraz tylko mysle czy jest jeszcze szansa zeby to uratowac,ale jak sie troche "obudzilam" z bolu rozstania od piatku to niestety dochodze do wniosku,ze nie mam za czym tesknic , poza naszym domem, rzeczami, czasami usmiechu Meza lub po prostu widzenia Go siedzacego...i to wszystko..i pomyslec,ze dalam Mu rozwiazanie jak na recepcie -WYPISANE SLOWAMI, CZYNAMI ORAZ UCZUCIOWOSCIA. Chyba juz tylko pozostaje mi sie oswoic z faktem,ze nie uszczesliwie Go na sile, raniac ciagle siebie i odpychajac swoje potrzeby na bok..mam racje?

19

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Szacun dla Sadie.  Muszę Ci zdecydowanie przyklasnąć, ale jako osoba żyjąca chyba dostatecznie długo, dostatecznie aby coś niecoś o życiu wiedzieć mam skłonności do patrzenia na różne problemy z różnych punktów widzenia. Więc zapytam przewrotnie ... a kto powiedział, że małżeństwo jest czymś naturalnym?? ... Dlaczego nie zastanowić się, czy to aby najlepszy sposób na spędzenie życia???   Przecież tak naprawdę małżeństwo służy państwu a ściślej rzecz biorąc ułatwia panowanie nad ludźmi. Pozwala na dosyć sztywne regulowanie kwestii majątkowych, cywilno - prawnych, administracyjnych. Staram się nie oszukiwać siebie (innych także). Wiem, że nasze pochodzenie jest takie samo jak słonia, pszczółki czy nie przymierzając kangura. A w naturze ... raczej nie dominują stałe związki. Może to trochę bezduszne ale niestety najbardziej prawdopodobne. .... Ale co do związków między dwojgiem ludzi to i owszem może to się udać ale jest jeden warunek oboje się stale rozwijają, pogłębiają swoją wiedzę, mają nowe przemyślenia, wzbogacają się duchowo itp.     Ktoś kiedyś powiedział, że cóż z tego, iż zakochanie to stan fizjologiczny, który trwa od 6 miesięcy do roku - ale czy coś stoi na przeszkodzie aby co raz zakochiwać się ponownie w TEJ SAMEJ OSOBIE!!!!.  I owszem jak najbardziej tylko TA właśnie osoba musi się rozwijać i wówczas nie ma mowy o nudzie. Kwestie poświęcania się należy traktować w kategoriach ... filozofii średniowiecznej a nie odrodzeniowej.  Nic nie uzasadnia tego, że jedna osoba ma poświęcać się dla drugiej. No oczywiście wyjątkiem jest kwestia potomstwa, czy rodziców - ale też bez przesady.  Pozdrawiam wszystkich na forum i mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana. Każdy ma prawo do własnego życia i widzenia świata na swój sposób.

20

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Witaj Osemka.  Widać, że super babka z Ciebie. I jak to w życiu ... takie trafiają zazwyczaj beznadziejnie. Może to kwestia skłonności własnej - jak moja siora wszyscy jej faceci mieli problemy z alkoholem - po prostu taka matka nomen omen Teresa. Pewnie, że praktyczność, umiejętności techniczne, brak nałogów to nieocenione cechy faceta ale niestety nie bezcenne. Są niczym w porównaniu z tym co uważasz za najważniejsze - potrzeba bliskości, intymność, ciepła szczerość. Ja bym dodała dystans wobec siebie i zdolność do żartobliwej samokrytyki. Hmmm nie lubię się wymądrzać i radzić radykalnie ale mam nieodparte wrażenie, że Twoje ostatnie posunięcia są  - jak to kiedyś mawiano w PRL "jedynie słuszne". Mam za sobą "trochę" doświadczeń i powiem szczerze, że najwięcej się nauczyłam po rocznym byciu samą. Postrzeganie otoczenia ale przede wszystkim siebie wspaniale się wyostrza i obiektywizuje. Pozdrawiam.

21

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Otóż zdradzają się.... młodzi małżonkowie. faceci, którzy nawet nie skończyli 30-35 lat, poznają kogoś w pracy/ na czacie/ na wyjeździe i zaczyna się niewinnie a kończy...jak zwykle

Prawda jednak jako prawie 36 letni facet wiem, że najbardziej "ochocze" są właśnie równolatki - szczęśliwe w małżeństwie szukające emocji.

Catwoman napisał/a:

Co się tyczy małżeństwa, jest powiedzenie, że kiedyś się naprawiało to co zepsute, dziś wymienia się na nowe.
Jednak..... gdzie jest ta granica?? Bo widzę, że ludzie rozstają się z powodu "niedopasowania charakterów' (mimo, że chodzą ze sobą przed ślubem po 6-10 lat) z powodu pieniędzy. Czesto nawet nie pójdą do psychoterapeuty czy seksuologa, a składają papiery rozwodowe.

Czy tylko ja to widzę?

bo to jest łatwiejsze i prostsze a my żyjemy w czasach w których pójście na łatwiznę jest oznaką "nowoczesności"

22

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Jestem zaręczona wkrótce ślub i sama nieraz się zastanawiam. Moi rodzice, przeżyli razem ponad 30 lat, dziadkowie ponad 50 .. czy to już odejdzie do lamusa. ? Zdrady były, są i będą. Ale ja myślę że problem tkwi w wygodnictwie, o jest ten zaraz może być inny, potem rozwód ktoś wytłumaczy że to nic złego( czasem jest konieczny, przyznaję). Łatwo się zakochujemy, łatwo odpuszczamy. Pragniemy aby życie było usłane różami. Niektóre babki "wyżej s*****ają niż D***ę mają. Wymagają tego tamtego gwiazdki z nieba, nie potrafią docenić faceta z "dobrym serduchem" który nie pije i się nie szwęda. Faceci też nie są lepsi. Nie ma wybaczania, jest tylko oko za oko ..... taka prawda. Zatruwamy się w tym życiu, zapominamy goniąc za własnym ogonem że i tak przyjdzie śmierć ... i wszystko wyrówna. Dlatego trzeba umieć sobie przebaczać. Bo wiele związkó mżna by uratować gdyby nie zwykłą zawziętość ludzka.

23

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Midi dziekuje. Co do mieszkania razem to nie upieram sie ze moje spojrzenie na te sprawe jest jedynym wlasciwym. Jest jedna z opcji i tyle.

supermenka jednak wiele zwierzat zyje w parach na cale zycie. Bociany, wilki, pingwiny to takie szybkie przyklady. smile Nie maja malzenstw bo nie musza ale zyja razem dopoki moga (czytaj dopoki jedno nie zginie) smile

Jesli ktos podejmuje dezycje ze nie chce w zyciu wyjsc za maz/ozenic sie to jest to o wiele lepsza decyzja niz podjecie decyzji o malzenstwie i rozwodzie w ciagu tego samego roku smile
Nie mam nic do ludzi ktorzy chca byc stanu wolnego do smierci. Mam cos do ludzi ktorzy podejmuja nieprzemyslane decyzje a potem w pretensjach i po trupach wycofuja sie rujnujac swiat drugiemu czlowiekowi. Ze o dzieciach juz nie wspomne

24

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Dokladnie zyjemy w czasach gdzie pojscie na latwizne jest oznaka nowoczesnosci.
Midi
Uwazam ze w dzisiejszych czasach licza sie inne rzeczy jak rodzina .
Absolutnie zostana stara panna choc z dwojka synow.
heheh Pozdrowienia dla wytrwalych

25

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Bo żyjemy coraz szybciej.
Jak mam takie wrażenie:
Żenią się szybko i rozchodzą szybko - w ogóle się nie znają i nie przeszkadza im to..

26

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Żeby nie było: nie gloryfikuję instytucji małżeństwa jako jedynej słusznej i właściwej, chcoiaż sama jestem mężatką , uważam że tak samo ważny, wartościowy jest związek nie potwierdzony papierkowo- i jego TEŻ dotyczy ten wątek. Po prostu małżeństwo to ze strony formalnej więcej komplikacji, zarówno zawieranie małżeństwa jak i rozwód.

27

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
pati31 napisał/a:

Dokladnie zyjemy w czasach gdzie pojscie na latwizne jest oznaka nowoczesnosci.
Midi
Uwazam ze w dzisiejszych czasach licza sie inne rzeczy jak rodzina .
Absolutnie zostana stara panna choc z dwojka synow.
heheh Pozdrowienia dla wytrwalych

Tak? Jakie? Pieniadze, kariera?

28

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Z uwagi na wielokrotne w tym wątku złamanie 12 punktu naszego regulaminu, który mówi, aby nie pisać postów pod postem, proszę, żebyście używali opcji ,,edytuj". W ten sposób my unikniemy pracy, a Wy ostrzeżenia. Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam. Moderatorka Olinka

29

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Midi napisał/a:
pati31 napisał/a:

Dokladnie zyjemy w czasach gdzie pojscie na latwizne jest oznaka nowoczesnosci.
Midi
Uwazam ze w dzisiejszych czasach licza sie inne rzeczy jak rodzina .
Absolutnie zostana stara panna choc z dwojka synow.
heheh Pozdrowienia dla wytrwalych

Tak? Jakie? Pieniadze, kariera?

Tak .
Kariera
Pieniadze
Jedyne w co wierze .
Raczej w co pozostalo mi wierzyc i w czym sie sprawdzam.
Midi.

30

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
pati31 napisał/a:
Midi napisał/a:
pati31 napisał/a:

Dokladnie zyjemy w czasach gdzie pojscie na latwizne jest oznaka nowoczesnosci.
Midi
Uwazam ze w dzisiejszych czasach licza sie inne rzeczy jak rodzina .
Absolutnie zostana stara panna choc z dwojka synow.
heheh Pozdrowienia dla wytrwalych

Tak? Jakie? Pieniadze, kariera?

Tak .
Kariera
Pieniadze
Jedyne w co wierze .
Raczej w co pozostalo mi wierzyc i w czym sie sprawdzam.
Midi.

Zupelnie nie rozumiem dlaczego... Na swiecie jest tyle szczesliwych rodzin i nie warto walczyc o to, by miec taka? Bo wiesz.. cyferki na koncie nie beda Cie trzymac za reke jak bedziesz umierac...

31

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

rozumiem o co chodzi pati31  smile  To ROZCZAROWANIE ,które z czasem przybiera formę zgorzknienia.
i Midi tak jje do "rozumu""nie przemówisz. Znam to uczucie.

32 Ostatnio edytowany przez Midi (2012-08-02 01:30:46)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

rozumiem o co chodzi pati31  smile  To ROZCZAROWANIE ,które z czasem przybiera formę zgorzknienia.
i Midi tak jje do "rozumu""nie przemówisz. Znam to uczucie.

Tyle, ze kazdy z nas sie rozczarowuje... Ja mam za soba kilkuletni zwiazek (choc jestem mlody), w ktorym bylem regularnie oklamywany i teraz mam stwierdzic, ze wszyscy ludzie sa zli, bo wazna dla mnie kobieta okazala sie byc egoistyczna suka? Wrecz przeciwnie -  mimo, ze jedna z Was tak bardzo mnie zranila, jestem tutaj, na forum KOBIET.

To pieniadze, kariera są złe. Tam nie liczysz się Ty jako TY, tylko czysty zysk. Liczą się profity korporacji, a same pieniądze są kłopotem nie tylko dla tych, którzy ich nie mają, ale również dla tych, którzy mają ich aż nadto.

33

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

ale, ale;)

34

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Dziś mamy takie czasy... Że tak to porównam. Kiedyś, kiedy nie było w sklepach niczego itp. Człowiek naprawiał co się zepsuło... Teraz człowiek ma na wyciągnięcie ręki wszystko to woli stare wyrzucić a kupić sobie nowe... Tak samo ze związkami... Kiedyś ślub był na zawsze, ludzie naprawiali swoje związki, dbali o nie. A dziś kiedy tak łatwo znaleźć jakiegoś pustaka na zastępstwo, keidy miłość przestaje mieć znaczenie to... cóż widać co się dzieje. Ja tam nadziei jeszcze nie tracę i wierzę, że i ja i mój partner jesteśmy jeszcze resztkami z tych co wolą naprawić zamiast wyrzucić...

35 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-08-02 10:04:01)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

ehhh... niektórzy z was gloryfikują przeszłość że było oh ah i wogóle stałość same wartości i tym podobne. a prawda jest bardziej prozaiczna. otóż "kiedyś" kobietom było "mniej wolno". były piętnowane za posiadanie pragnień potrzeb. czasy się zmieniły i ludzie. kiedyś nie ważne czy pił czy bił byle w do domu kasę przynosił i żeby dzieci miały co jeść. a jak znalazła się taka co usta szeroko otworzyła to ściągała na siebie kataklizm potępienie i wszelkiej maści upokorzenia. więc siedziała cicho pilęgnując w sobie żal frustracje lub odcinając się całkowicie od siebie prawdziwej. i stądz dziś po wielu latach bezsensownych "poświęceń" owa istota pluje jadem na lewo i prawo bo ma poczucie utraty tego co najcenniejsze własnego życia. z perpektywy czasu widzi bezsens tych poświęceń a i nikt nawet tej osobie nie podziękuje. więc zadaje sobie pytanie poco? poco ja to robiłam? i nie dostanie odpowiedzi. dlaczego ludzie się rozwodzą. dla mnie proste bo wchodzą w związki małżeńskie bardzo niedojrzali i nieznający tak naprawdę siebie. potem w procesie poznawania zaczynają im się oczy otwierać życie zaczyna nabierać sensu i pojawia się porblem. albo są zbyt leniewi i wcale nie chce im się "dojrzewać" więc tkwią latami w pozycji "dziecka bo mu się należy" i dotyczy to w równym stopniu zarówno kobiet jak i mężczyzn. kłopotem piszących jest to że chcieliby by było po "ichnemu". bo ja chciałabym żeby małżeństwo było trwałe i na zawsze. ok bardzo to szlachetne lecz jak mało prawdopodobne że trafisz na dokładnie taką samą osobę jak ty. bo z ludźmi jest jeszcze taki prolem (wiem z autopsji) że boją się być sobą. więc "grają ideały" przystające do powszechnych konwenansów i stereotypów a potem jest bieda bo w szaroburym życiu wreszcie musi nastapić tapnięcie i ukazuje się ich prawdziwa twarz i jest lament i słowa "boże ja ją/go nigdny nie znałem/łam...." i to jest święta prawda. nie znałeś/łaś bo i on siebie nie znał/ła albo nie chciał byś go poznał/ła. a i jeszcze dotego dochodzi sytuacja gdy jednak znajedzie się ktoś kto stara się być sobą jednak jak każdy ma swoje wady zalety pragnienia potrzeby i artykuuje je. no właśnie ale gdy te jego potrzeby pragnienie odbiegają od potrzeb pragnień drugiej osoby zamiast rzeczowo porozmawiać sypią się gromy z jasnego nieba z inwektywami  zakazami straszeniem pluciem i bóg raczy wiedzieć z czym jeszcze. no i jeśli osoba będąca sobą będzie do tego dojrzała podziękuje za współprace ale często jest tak że irracjonalizm bierze górę i jednak zostaje z naiwną nadzieją że on/ona się zmieni i pozwoli mu/jej być sobą. ale jak ma to funkcjonować jeśli on/ona nie jest sobą i żyje w świecie "powinności" i utartych sloganów? nie uda się bo udać się nie może.
a tym którym się udało wówczas udałoby się teraz. bo to od człowieka zależy od jego odwagi bycia sobą od jego dojrzałości. jedynie według mnie co się zmieniło że w dzisiejszych czasach kobietom "wolno" mieć pragnienia potrzeby i mogą je realizować bez lęku o obrzucenie kamieniami. wreszcie mogą być sobą. poza tym poco trwać w związku z kimś na siłę. poco unieszczęśliwiać siebie i otoczenie na długie lata.  życie mamy tylko jedno ludzi z którymi możemy je spędzić w szczęściu miliardy. największą trudnościa jest to by znaleźć kogoś kto "myśli podobnie" i wie kim jest czego chce i dlaczego decyduje się być z nami. ot cały przepis na szczęśliwe długie małżeństwo/związek.

36

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Witajcie,
Tak, czasy się zmieniły, przez ostatnie 20 lat wszyscy się pogubili, a przynajmniej większość, skupiliśmy się na doczesności, na "mieć", kompletnie w kąt odstawiając "być". I nawet kiedy jest to już "mieć" to nagle okazuje się że coś w środku wyje...
Pojawiło się równouprawnienie, wiele wolności, w podejmowaniu decyzji, dużo większa swoboda wyboru, bez znanych z poprzedniej epoki elementów ostracyzmu społecznego. A my tak naprawdę nie jesteśmy do tego mentalnie przygotowani... Zgadzam sie z przedmówcami, że czasy naszych dziadków i rodziców, są niepotrzebnie gloryfikowane. Wówczas istniało znaczące przegięcie w stronę "patriarchatu", gdzie facet, "jak pije i bije, to kocha", teraz natomiast moim zdaniem nastąpiło przegięcie w drugą stronę. Kobiety są dużo bardziej świadome, ale też dużo bardziej roszczeniowe w skrajnych wypadkach, zaś faceci?? Kompletnie się pogubili, kiedyś był jeden mniej, więcej spójny, funkcjonujący społecznie wzorzec i był on powielany, teraz zaś jest taka mnogość możliwości, że tak naprawdę nie wiadomo "KIM JA JESTEM". Zachłystujemy się tymi możliwościami, nagle spostrzegając że nasz partner/ka nas "ogranicza", ale to się sprowadza do tego "mieć" i "ja".
Słyszymy tylko "ja, ja, ja". Zewsząd wokół...
Do tego jeszcze dochodzi, w pokoleniach 30-40 latków wychowanie alkoholowo-katolickie, czyli "cierpienie uszlachetnia", pije cały tydzień w Nd w pierwszej ławce w kościele, etc, etc....
Zapomnieliśmy jak sie rozmawia, nie słyszymy drugiej strony, nie widzimy, nie czujemy...
Od siebie mogę powiedzieć, że w zdecydowanej większości ja jestem winien rozpadowi swojego małżeństwa, w innych wątkach co nieco opisałem co było powodem. Nie miałem klapek na oczach, wręcz przeciwnie, przyszło mi się zmierzyć z bardzo trudną i kontrowersyjną przeszłością mojej żony. Nie udźwignąłem tego, m.in. dlatego że sam do końca nie byłem sam ze sobą poukładany.
Zbyt szybko rezygnujemy, to prawda, sądzę że rzeczą pozytywną w czasach naszych rodziców, czy dziadków było to, że nauczeni byli oni walki o każdy dzień, o każde dobro doczesne, co za tym idzie, potrafili walczyć o własne związki. Dziś też musimy walczyć i pewnie jest jeszcze trudniej, ale jakoś zapomnieliśmy o tym, że o nasze związki też trzeba nie tyle walczyć, co cały czas nad nimi pracować... I uczyć się rozwijać...

37

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Cash napisał/a:

rzeczą pozytywną w czasach naszych rodziców, czy dziadków było to, że nauczeni byli oni walki o każdy dzień, o każde dobro doczesne, co za tym idzie, potrafili walczyć o własne związki. Dziś też musimy walczyć i pewnie jest jeszcze trudniej, ale jakoś zapomnieliśmy o tym, że o nasze związki też trzeba nie tyle walczyć, co cały czas nad nimi pracować... I uczyć się rozwijać...

Może to byc prawda; nasi przodkowie stale o coś walczyli, byli "twardzi", mało kto popełniał samobójstwa, ludzie żyli w biedzie, ale żyli, ba! Spotykali się na dancingach, u znajomych, pielęgnowali znajomosci (tą info mam od mojej babci) a związki... to nie było tylko tak, ze chłop potęgą był i basta. W związku mojej babci wszystkie ważne decyzja podejmowała babcia (mimo, że była "kurą domową"). Dziadek oczywiście mógł się nie zgodzić, ale zwykle razem dochodzili do porozumienia, nie bili się a dziadek nie pił. Podobnych mieli znajomych; faceci bardzo nadskakiwali swoim żonom:)

38

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Supermenko - dzieki za poswiecenie uwagi mojej historii smile Wiesz, ze mna naprawde jest bardzo latwo - dostosuje sie do kazdej sytuacji i nie jest to jak widac zawsze dobre wink Ale odbieram to teraz jako lekcje mna przyszlosc smile Nic nie dzieje sie bez przyczyny! Wczoraj zaraz po poscie, ktory umiescilam odczytalam wiadomosc od Meza "Kiedy wrocisz do domu, ja juz tu sam nie wytrzymuje. Ciagle mysle i tesknie za Toba" Odpisalam Mu,ze ja odbieram to jako Jego samotnosc w domu, a nie moj brak w nim i,ze nie pisze tego zlosliwie, ale tak naprawde nie teskni za mna a za kims po prostu bedacym w domu. Napisalam tez ,ze sama nie czuje sie swietnie i potrzebuje jeszcze wiecej czasu, ze mysle o wszystkim w kazda mozliwa strone i rozbieram na najmniejsze czastki, zeby zastanowil sie za czym tak naprawde teskni skoro niemalze kazde moje zachowanie Go irytuje..i ze podjade do domu w weekend to pogadamy,ale narazie odpoczywam i jest mi dobrze. Na co On mi,ze skad mi sie to wszystko bierze, poniewaz On pisze ,ze Mu smutno bo za mna teskni. Ja na to tylko,ze "widzisz sam do czego doprowadzily Twoje wieczne pretensje, jesli ja tak to wszystko odbieram..teraz wiem,ze mam racje, tak dobrze to wiem" i na tym zakonczyla sie tesknota Meza, nic nie odpisal, pewnie wie,ze nie mowie tego z przekasem , tylko czuje tak naprawde.  A ja po prostu znowu "oddycham"! Nikt mnie wiecznie nie karci jak male Dziecko, nie ucisza mojego smiechu, badz nie galopuje mojej pozytywnej energii! Naprawde odzylam znowu ) Chcialabym miec tyle sily,zeby pojechac w weekend do domu i powiedziec Mezowi,ze chce wyjechac do wiekszego miasta (od zawsze tego chcialam, a mieszkamy w bardzo malej wsi na wyspach, dlatego,ze Maz bardzo lubi takie spokojne miejsca i domek z ogrodkiem, a ja zylam tak dla Niego , wiedzac ,ze jest szczesliwy i kiedy tylko wspominalm,ze moze wreszcie zrobmy cos dla mnie teraz i przeprowadzmy sie, On biedny pochmurnieje i mowi,ze zrobi to,ale na przekor sobie, bo nie bedzie szczesliwy , na co ja,ze nie mam zamiaru unieszczesliwiac nas dwoje, jedna nieszczesliwa osoba juz wystarczy..).Bardzo potrzebuje takiej zmiany i naprawde "rosne w sile" do takiej decyzji, jedyne co mnie martwi,ze jak zobacze Go z taka smutna mina, bedzie mi zbyt przykro,zeby Go zostawic, ale zaraz przypominam sobie jak po cichutku plakalam w lozku, kiedy nie mial checi mnie przytulic, jak mowilam Mu,ze placze, bo znowu przypomina mi sie Mama ,a ja tak bardzo za Nia tesknie (Mamusia odeszla5 lat temu, byla jak moja najlepsza przyjaciolka). I wtedy mysle sobie troche egoistycznie moze i sama sie karce za to, ale mysle,ze przeciez ja nieraz tak sie czulam jak On teraz i jakos Mu to zbytnio nie przeszkadzalo, wiec moze czas nareszcie pomyslec od A do Z tylko o sobie? smile Juz nie moge sie tego doczekac!! smile)

39 Ostatnio edytowany przez malea (2012-08-02 11:26:55)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

OSEMKA troszkę smutna ta twoja historia. Kochacie się oboje- ale każde na swój sposób.
Czy ta miłość kiedyś wygeneruje wspólne idee?
Myślę, że jak Ty Waszym życiem pokierujesz, tak mąż pójdzie w ślad za Tobą.

40 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-02 13:42:44)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Midi napisał/a:
Catwoman napisał/a:

rozumiem o co chodzi pati31  smile  To ROZCZAROWANIE ,które z czasem przybiera formę zgorzknienia.
i Midi tak jje do "rozumu""nie przemówisz. Znam to uczucie.

Tyle, ze kazdy z nas sie rozczarowuje... Ja mam za soba kilkuletni zwiazek (choc jestem mlody), w ktorym bylem regularnie oklamywany i teraz mam stwierdzic, ze wszyscy ludzie sa zli, bo wazna dla mnie kobieta okazala sie byc egoistyczna suka? Wrecz przeciwnie -  mimo, ze jedna z Was tak bardzo mnie zranila, jestem tutaj, na forum KOBIET.

To pieniadze, kariera są złe. Tam nie liczysz się Ty jako TY, tylko czysty zysk. Liczą się profity korporacji, a same pieniądze są kłopotem nie tylko dla tych, którzy ich nie mają, ale również dla tych, którzy mają ich aż nadto.

Sluchajcie nie jestem zgorzkaniala,pracuje dla siebie Midi nie dla korporacji.
Gdybym opowiedziala swoja historie nikt by mi nie uwierzyl.
Mężczyzna tak ,ale na weekend co drugi najlepiej lub raz w miesiacu.W wiadomym celu.
ZOstalam bardzo zraniona ,fakt.
Przekonalo mnie to, ze trzeba zyc tylko dla siebie,i nie bedzie mnie juz obchodzil zaden facet.Nie uslyszy ode mnie kocham.Przestalam   
wierzyc w milosc.Nie wszyscy ludzie sa zli  Midi jednak wiekszosc facetow leci na tylek. Narazie ogrodzilam sie duzym murem .Nie ufam nikomu oprocz siebie i siostry.

41

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

pati31 warto popracować nad tym ze specjalistą. szkoda zycia smile

42

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
malea napisał/a:

OSEMKA troszkę smutna ta twoja historia. Kochacie się oboje- ale każde na swój sposób.
Czy ta miłość kiedyś wygeneruje wspólne idee?
Myślę, że jak Ty Waszym życiem pokierujesz, tak mąż pójdzie w ślad za Tobą.

Malea - tez mi sie tak wydaje, tyle,ze ja martwie sie,ze zabierajac Go ze soba znowu bede narazona na ciagle dasy, niezadowolenie itp.., rozmawialismy o zyciu w duzym miescie juz od lat, niestety Maz nie chce sie do tego pomyslu przekonac, mimo,ze zrobilby to dla mnie na przekor sobie,ale wiem,ze za kazde nasze niepowodzenie beda slyszala "no i widzisz co narobilas??tak tu ciagnelas i zobacz co sie stalo!!" - jestem pewna tych slow, bo znam Go juz teraz tak dobrze! Poza tym az strach pomyslec, skoro jest taki teraz, w miejscu gdzie ma wszystko i mieszka w swoim raju, co bedzie kiedy przeprowadzimy sie gdzies, gdzie bedzie wiecznie wkurzony na zgielk, ruch itp..., kurcze, wtedy dopiero by mi sie obrywalo codziennie - mysle,ze jestem juz na etapie eliminacji myslenia,ze wyjedziemy tam razem.

43 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-08-02 13:40:44)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

pati31 warto popracować nad tym ze specjalistą. szkoda zycia smile

To moj wybor, dlugo pracowalam aby siebie poznac .
Nie ufam psychologom.
Wybralam swoja droge ,moze na starosc sie z kims zwiążę ,może z przyjacielem ,ktory bedzie jeszcze wolny.
Postanowilam ze do 40 roku zycia bede ustawiona i moje dzieci ,i dotrzymam slowa jak zwykle.
Jestem na takim etapie zycia ,ze juz nie mam lez ,dawno wyplakalam wszystkie.
Czy staje sie zimna ,pewnie tak.
Nie boje sie tego ...

44

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Może to byc prawda; nasi przodkowie stale o coś walczyli, byli "twardzi", mało kto popełniał samobójstwa, ludzie żyli w biedzie, ale żyli, ba! Spotykali się na dancingach, u znajomych, pielęgnowali znajomosci (tą info mam od mojej babci) a związki... to nie było tylko tak, ze chłop potęgą był i basta. W związku mojej babci wszystkie ważne decyzja podejmowała babcia (mimo, że była "kurą domową"). Dziadek oczywiście mógł się nie zgodzić, ale zwykle razem dochodzili do porozumienia, nie bili się a dziadek nie pił. Podobnych mieli znajomych; faceci bardzo nadskakiwali swoim żonom:)

Bo za każdym wielkim mężczyzną, stoi bardzo mądra kobieta, będąca dla niego oparciem, doradcą, sumieniem, doradcą... Dlatego też Ci wielcy na zewnątrz mężczyźni, nadskakiwali tym naszym babciom...

Tylko naszym babciom, to "kierowanie z tylnego fotela" wystarczało, one się w tym świetnie odnajdywały, zaś dziś jest tak że wiele kobiet i taki jest trend medialny, idzie do przodu, często dystansując facetów, partnerów, którym bardzo trudno się odnaleźć w nowej rzeczywistości, dodatkowo jeszcze mając (jak w przypadku 30-kilku, 40-kilu latków) zinternacjolizowane te nazwijmy to "klasyczne" wzorce wychowania i związku.
Słowem, to my faceci powinniśmy dużo w siebie zainwestować i zmienić swoje postrzeganie świata, jesteśmy jak ci absolwenci, którzy wypluwani na świat przez archaiczny system kształcenia, kompletnie nie przystający do rzeczywistości, stają się zgnuśniałymi i zagubionymi bezrobotnymi.

Z drugiej strony sądzę, że kobiety też mogłyby nieco odpuścić to "parcie na szkło" i poszukać siebie w tym wszystkim, bo tak naprawdę czy to wszystko czym jesteśmy zasypywani z mediów, jest dla nas dobre?? I też trzeba wypośrodkować pomiędzy wychowaniem, tym co przeżyliśmy jako dzieci, czy nastolatkowie, przeżyć te niejednokrotnie traumy i odnaleźć się w tym wszystkim.

Słowem, jeśli każda ze stron poświęci nieco czasu, energii na poszukanie w tym wszystkim siebie, to sądzę że można będzie coś fajnego stworzyć, czasem uratować, czy odbudować. Wiem że to nie jest łatwe, bo najtrudniej zacząć od siebie, ale chyba możliwe...

Ku.....chnia, żebym ja był wcześniej taki "móndry".... ehhhh

45

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Wiele w tym racji co piszecie, chociaż ja mam też inną teorię an temat tego, dlaczego dziś ludzie tak łatwo się rozstają. BO MOGĄ.

Według mnie to nie jest tak, że nagle staliśmy się bardziej egoistyczni czy nastawieni na "mieć". Albo że mniej kochamy.

Prawdziwa miłość to zjawisko bardzo rzadkie i teraz i kiedyś. Trafia się zwykle raz w życiu albo wcale. Tylko, że kiedyś jak ktoś znalazł się w nieudanym związku, to po prostu w nim tkwił, bo rozstania nie były społecznie tak akceptowane. Zdrady, egoizm, znęcanie się, przykre słowa, to nie jakiś nowy wynalazek, towarzyszą nam od wieków. Teraz można po prostu otwarciej o nich mówić. Z drugiej strony przez taką możliwość, że możemy spróbować od nowa, kiedy coś się dzieje złego, poczuliśmy że mamy tysiąc szans, a los nie jest niestety tak łaskawy.

To jest trochę głupota naszych czasów, z jednej strony mamy możliwości jeszcze wiek temu niewyobrażalne: możemy sami łączyć się w pary, nie ma żadnych przeszkód, dla kobiet zamążpójście nie oznacza zamknięcia w domu, można mieć rodzinę i się realizować. Można samemu zdecydować, czy i ile chce się mieć dzieci. Do tego żyjemy w o wiele lepszych warunkach niż nasze babcie. I jakoś nie potrafimy tego docenić.

Powiem szczerze dziwią mnie niektóre moje koleżanki, które wychodzą za facetów totalnie nie rokujących na przyszłość, czasami po prostu sku...ieli, a potem paczą, że się nie udało. A jak miało się udać? Dziwią mnie ludzie, którzy chcą mieć domową sielankę, a sami nie kiwną palcem, żeby ją zbudować. Ina przykład wyładowują swoje humory na partnerze. Co za nieodpowiedzialność!? Przecież to o ich szczęście chodzi.

Ale nie sadze, żeby takich nieudanych związków było więcej niż kiedyś. Po prostu nie ma przymusu, żeby w nich tkwić.

46

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Są rozwody bo ludzie nie umieją rozmawiać, nie umieją rozwiązywać problemów. Komunikacaj jest zaburzona. Kiedyś rodziny były duże, wszyscy siadali do obiadu, starsi byli szanowani, ROZMAWIAŁO się ze wszystkimi i o wszystkim. Teraz? Każdy do swojego pokoju, przed komp, a jak się pojawiają trudności i problemy to do swojego pokoju i przed komp. Taka prawda. Nikt nie rozwiązuje problemów bo nie umie.

47

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Jeszcze jedno.... kiedyś związek dwójki ludzi nie był tylko ich sprawą, ale sprawą całej rodziny, całej "starszyzny". Obecnie mamy bardzo dużą intymność, dogadujemy się (lub nie) we wszystkim we dwójkę. No i kiedyś była powinność- najpierw wobec rodziny, a potem wobec siebie.

48

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Teo napisał/a:

Są rozwody bo ludzie nie umieją rozmawiać, nie umieją rozwiązywać problemów. Komunikacaj jest zaburzona. Kiedyś rodziny były duże, wszyscy siadali do obiadu, starsi byli szanowani, ROZMAWIAŁO się ze wszystkimi i o wszystkim. Teraz? Każdy do swojego pokoju, przed komp, a jak się pojawiają trudności i problemy to do swojego pokoju i przed komp. Taka prawda. Nikt nie rozwiązuje problemów bo nie umie.

Nie zgodzę się z tym idealizowaniem rodziny "kiedyś". Bo to też różnie bywało, moja jedna babcia i dziadek faktycznie byli wzorowym małżeństwem, ale druga... Wątpię czy ze sobą rozmawiali, oprócz tego co należy zrobić w polu. I raczej nie przynosił jej kwiatów. I to akurat na wsi była norma, wychodziło się za kogoś, "bo się pola połączy". Małżeństwa z miłości były tam rzadkością. To był interes. A z dziećmi nie rozmawiało się wcale, nie miały głosu, za to za nieposłuszeństwo mogły dostać pasem.

Nie oszukujmy się, że kiedyś pan dziedzic jak miał ochotę przelecieć chłopkę, to się pani dziedzicowej nie tłumaczył.

Kiedyś czytałam taki wywiad z antropologiem na temat rodziny dawniej. Twierdził, że to iż rodzina ma być oparta na miłości to nowoczesny pomysł, zaczęto tak powszechnie uważać ledwo kilkaset lat temu. Od wieków rodzina pozwalała przetrwać, ale czy trzeba było się kochać?

A rodzina faktycznie miała duży wpływ na to, co się dzieje w małżeństwie, często nawet wybierała małżonka.

Dla mnie to nie jest ideał.

49

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Dodam jeszcze ,ze Slub nic nie zmienia :No niestety zachowywal sie w ten sposob od zawsze, i naprawde Slub nie zmienil niczego, ale ja teraz wiem,ze we mnie po prostu peklo, w pewnym momencie juz bylo za duzo, zaczelam uswiadamiac sobie (bardzo powoli niestety), ze tak naprawde On mnie cholernie rani..zawsze mysli sie,ze skoro ktos Cie nie bije, molestuje itp. to to sa tylko takie male problemiki, ale okazuje sie ,ze nie ,ze slowa bola szczegolnie bardzo, zwazywszy,ze na ogol jest to calkiem wesoly , bardzo mily i pomocny czlowiek, wiec to w Nim bardzo lubilam Wlasciwie moje przyjkaciolki dziwily sie czemu za siebie wychodzimy, skoro jestemy tak rozni, ale ja uparcie bronilam przeswiadczenia, ze to jest super i ,ze ja tak czuje itp.. Dziewczyny powiedzialy mi,ze gdybym byla w Polsce nigdy by pewnie do tego nie doszlo, a tak ja tam sama, na wsi, nie majaca porownania innych zwiazkow za bardzo oraz pewnie podswiadomie wydawalo mi sie,ze zlapalam Pana Boga za nogi, bo wreszcie mialam swoj wynajmowany domek, w ktorym wszystko wyremontowakismy razem (musze przytoczyc,ze mialam dosc ciezkie dziecinstwo, wychowywala mnie tylko Mama i wiele nam brakowalo, po Jej smierci mialam 2 prace,zeby spalcic wielki dlug w administarcji naszego mieszkania, ktore mi sie udalo uratowac , a niebawem nawet je wykupie ), wiec i moja Ciocia stwierdzila,ze po prostu "zachlysnelam sie " tak jakby,ze teraz mam spokoj i wszystko na miesjcu. Tym wszystkim przykrylam sobie zgrabnie tesknote za bliskoscia, myslalam,ze skoro taki madry, dobrze wychowany, poukladany Czlowiek jak moj Maz mowi mi, ze jestem "glupia i ,ze w szkole to pewnie mialam najlepsze oceny tylko,bo wykulam sie wszystkiego na blahe..." to wydawalo mi  sie, ze trafilam na swietna partie, ktora z ochota nauczy mnie wszystkiego czego jestem chlonna a nie wysmiewajac jakies drobne mankamenty w kolko i w kolko! Jakie to jest smutne , jak to teraz czytam.... Poza tym zawsze sie tez mysli, a wszyscy tak Go lubia i uwazaja ,ze taki madry, ze oboje trafilismy na siebie super, wyksztalceni, fajni ludzie itp..i przyzwala sie niestety na takie zachowania czesto, bo wydaja sie tylko "male", a pozniej, z biegiem czasu rosna do takich wlasnie rozmiarow.. Poza tym, zdarzylo sie,ze 2 razy mnie uderzyl - moje tlumaczenie : znowu klocimy sie jaka muzyka poleci na naszej domowce , jedni podglasniaja , drudzy sciszaja, i ja akurat podglosnilam (bylam trzezwa tego wieczoru), On juz dobrze wstawiony podszedl i mnie uderzyl - zamarlam i...spojrzalam dookola czy nikt nie widzial..Jak Mu o tym przypomnialam po jakims czasie , powiedzial,ze nigdy nie zapomni mojego smutnego, zawiedzonego wzroku , a ja mysle,ze najsmutniejsze bylo nie samo uderzenia, ale to ,ze ja chcialam to zataic rozgladajac sie czy nikt nie widzi ((((((  Nastepny raz byl w Sylwestra , tego roku. Bylismy na imprezie , oboje baaardzo wstawieni, ja zfrustrowana, chcialam wysiasc z taksowki , ktora zatrzymala sie na swiatlach i dostalam znowu po buzi. Wtedy wytlumaczylam sobie,ze przeciez musial mnie jakos powstrzymac i ja sie tak rzucalam, drapalam i wyrywalam.....Potem pomyslalam,ze ma przeciez taki "energiczny" charakter, to pewnie ja Go do tego zmusilam.

50

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Osemka napisał/a:

Dodam jeszcze ,ze Slub nic nie zmienia :No niestety zachowywal sie w ten sposob od zawsze, i naprawde Slub nie zmienil niczego, ale ja teraz wiem,ze we mnie po prostu peklo, w pewnym momencie juz bylo za duzo, zaczelam uswiadamiac sobie (bardzo powoli niestety), ze tak naprawde On mnie cholernie rani..zawsze mysli sie,ze skoro ktos Cie nie bije, molestuje itp. to to sa tylko takie male problemiki, ale okazuje sie ,ze nie ,ze slowa bola szczegolnie bardzo, zwazywszy,ze na ogol jest to calkiem wesoly , bardzo mily i pomocny czlowiek, wiec to w Nim bardzo lubilam Wlasciwie moje przyjkaciolki dziwily sie czemu za siebie wychodzimy, skoro jestemy tak rozni, ale ja uparcie bronilam przeswiadczenia, ze to jest super i ,ze ja tak czuje itp.. Dziewczyny powiedzialy mi,ze gdybym byla w Polsce nigdy by pewnie do tego nie doszlo, a tak ja tam sama, na wsi, nie majaca porownania innych zwiazkow za bardzo oraz pewnie podswiadomie wydawalo mi sie,ze zlapalam Pana Boga za nogi, bo wreszcie mialam swoj wynajmowany domek, w ktorym wszystko wyremontowakismy razem (musze przytoczyc,ze mialam dosc ciezkie dziecinstwo, wychowywala mnie tylko Mama i wiele nam brakowalo, po Jej smierci mialam 2 prace,zeby spalcic wielki dlug w administarcji naszego mieszkania, ktore mi sie udalo uratowac , a niebawem nawet je wykupie ), wiec i moja Ciocia stwierdzila,ze po prostu "zachlysnelam sie " tak jakby,ze teraz mam spokoj i wszystko na miesjcu. Tym wszystkim przykrylam sobie zgrabnie tesknote za bliskoscia, myslalam,ze skoro taki madry, dobrze wychowany, poukladany Czlowiek jak moj Maz mowi mi, ze jestem "glupia i ,ze w szkole to pewnie mialam najlepsze oceny tylko,bo wykulam sie wszystkiego na blahe..." to wydawalo mi  sie, ze trafilam na swietna partie, ktora z ochota nauczy mnie wszystkiego czego jestem chlonna a nie wysmiewajac jakies drobne mankamenty w kolko i w kolko! Jakie to jest smutne , jak to teraz czytam.... Poza tym zawsze sie tez mysli, a wszyscy tak Go lubia i uwazaja ,ze taki madry, ze oboje trafilismy na siebie super, wyksztalceni, fajni ludzie itp..i przyzwala sie niestety na takie zachowania czesto, bo wydaja sie tylko "male", a pozniej, z biegiem czasu rosna do takich wlasnie rozmiarow.. Poza tym, zdarzylo sie,ze 2 razy mnie uderzyl - moje tlumaczenie : znowu klocimy sie jaka muzyka poleci na naszej domowce , jedni podglasniaja , drudzy sciszaja, i ja akurat podglosnilam (bylam trzezwa tego wieczoru), On juz dobrze wstawiony podszedl i mnie uderzyl - zamarlam i...spojrzalam dookola czy nikt nie widzial..Jak Mu o tym przypomnialam po jakims czasie , powiedzial,ze nigdy nie zapomni mojego smutnego, zawiedzonego wzroku , a ja mysle,ze najsmutniejsze bylo nie samo uderzenia, ale to ,ze ja chcialam to zataic rozgladajac sie czy nikt nie widzi ((((((  Nastepny raz byl w Sylwestra , tego roku. Bylismy na imprezie , oboje baaardzo wstawieni, ja zfrustrowana, chcialam wysiasc z taksowki , ktora zatrzymala sie na swiatlach i dostalam znowu po buzi. Wtedy wytlumaczylam sobie,ze przeciez musial mnie jakos powstrzymac i ja sie tak rzucalam, drapalam i wyrywalam.....Potem pomyslalam,ze ma przeciez taki "energiczny" charakter, to pewnie ja Go do tego zmusilam.

Moja historia jest podobna.......zycie na najwyzszych obrotach ale.......za jaka cene.U mnie nie bylo bicia ,ale ostra maska ,i wizytowka zona jako wizytowka. eh

51

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Pati....musze szczerze przyznac,ze pierwszy raz dotarlo do mnie, ze to byla...przemoc, a nie tylko "zdarzenie".....Boze...jak ja moglam tego wczesniej nie zalapac..przeciez mysle calkiem rzeczowo.....Jezu, naprawde?????????

52

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Osemka napisał/a:

Pati....musze szczerze przyznac,ze pierwszy raz dotarlo do mnie, ze to byla...przemoc, a nie tylko "zdarzenie".....Boze...jak ja moglam tego wczesniej nie zalapac..przeciez mysle calkiem rzeczowo.....Jezu, naprawde?????????

Chyba na tym polega przemoc psychiczna, ja myślę że tacy oprawcy, no bo tak ich trzeba nazwać, wiedzą jak wybrać osobę, na którą to zadziała. Słabą psychicznie, o zaniżonym poczuciu własnej wartości. Widzą, jak wybrać osoby, które jeśli będą obrażać w to uwierzą, zamiast dać im po gębie. Moja przyjaciółka była w takim związku. Mówi, ze jest głupia? Pewnie ma rację... 90 kobiet na 100 dałoby mu po gębie, a on jakoś znalazł tę jedną, nad którą mógł się znęcać.

Pewnie, że tysiąc razy powinnaś go zostawić, najpóźniej kiedy uderzył, ale wiem też jak to działa. Nawet jakbyś nie była sama, to by nic nie dało. Cała rodzina i wszyscy przyjaciele mogą takiej dziewczynie mówić, że on robi jej krzywdę, a ona pokiwa głową i z nim zostanie.

53

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Entropia napisał/a:
Osemka napisał/a:

Pati....musze szczerze przyznac,ze pierwszy raz dotarlo do mnie, ze to byla...przemoc, a nie tylko "zdarzenie".....Boze...jak ja moglam tego wczesniej nie zalapac..przeciez mysle calkiem rzeczowo.....Jezu, naprawde?????????

Chyba na tym polega przemoc psychiczna, ja myślę że tacy oprawcy, no bo tak ich trzeba nazwać, wiedzą jak wybrać osobę, na którą to zadziała. Słabą psychicznie, o zaniżonym poczuciu własnej wartości. Widzą, jak wybrać osoby, które jeśli będą obrażać w to uwierzą, zamiast dać im po gębie. Moja przyjaciółka była w takim związku. Mówi, ze jest głupia? Pewnie ma rację... 90 kobiet na 100 dałoby mu po gębie, a on jakoś znalazł tę jedną, nad którą mógł się znęcać.

Pewnie, że tysiąc razy powinnaś go zostawić, najpóźniej kiedy uderzył, ale wiem też jak to działa. Nawet jakbyś nie była sama, to by nic nie dało. Cała rodzina i wszyscy przyjaciele mogą takiej dziewczynie mówić, że on robi jej krzywdę, a ona pokiwa głową i z nim zostanie.

No tak , bo mi sie wciaz wydaje,ze jak to, przeciez On jest taki niezmialy w zasadzie i naprawde nigdy nie widziala zeby komukolwiek zrobil krzywde, mamy psiaka, kocha Ja nad zycie, to ja szybciej Ja skarce niz On! Wiec mysle sobie, to pewnie przez moja mega energetyczna osobowosc.... Niezle co? Zawsze sie wydaje ,ze przeciez Kobiety sa tak bite i maltretowane, to taki jeden raz czy 2 po buzi, to tylko male przwinienie, niekontrolowany wyskok, bo przeciez nie zrobil nikomu krzywdy..On caly czas sie tlumaczy,ze ja sie tak wyrywalam , podrapalam i gryzlam,ze musial mnie jakos uspokoic..Byl z nami wtedy Moj Kuzyn i powiedzial,ze Jego podobnie poszarpalam,ale jakos potrafil podejsc ,przytulic i uspokoic..wystarczyloby tak, bo ja tez Meza nieraz tak uspokajalam, przytulajac,zebysmy sie juz nie klocili, przeciez takiej osobie "pod wplywem" nie przetlumaczysz inaczej jak tylko milym, kojacym gestem..a skad Maz ma to wiedziec skoro moje cieplo i bezpieczenstwo "kolo dupy Mu lataja"!

54

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Osemko, twój mąż jest przemocowcem. Już w pierwszym poście opisujesz jak Ciebie i Twoje potrzeby lekceważy, jak Cię poniża, drwi z Ciebie, umniejsza Twoje sukcesy. A teraz napisałaś o przemocy fizycznej....

Jesteś taką wrażliwą i myślącą kobietą. Zasługujesz na coś lepszego, naprawdę.

55

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Osemka napisał/a:

No tak , bo mi sie wciaz wydaje,ze jak to, przeciez On jest taki niezmialy w zasadzie i naprawde nigdy nie widziala zeby komukolwiek zrobil krzywde, mamy psiaka, kocha Ja nad zycie, to ja szybciej Ja skarce niz On! Wiec mysle sobie, to pewnie przez moja mega energetyczna osobowosc.... Niezle co? Zawsze sie wydaje ,ze przeciez Kobiety sa tak bite i maltretowane, to taki jeden raz czy 2 po buzi, to tylko male przwinienie, niekontrolowany wyskok, bo przeciez nie zrobil nikomu krzywdy..On caly czas sie tlumaczy,ze ja sie tak wyrywalam , podrapalam i gryzlam,ze musial mnie jakos uspokoic..Byl z nami wtedy Moj Kuzyn i powiedzial,ze Jego podobnie poszarpalam,ale jakos potrafil podejsc ,przytulic i uspokoic..wystarczyloby tak, bo ja tez Meza nieraz tak uspokajalam, przytulajac,zebysmy sie juz nie klocili, przeciez takiej osobie "pod wplywem" nie przetlumaczysz inaczej jak tylko milym, kojacym gestem..a skad Maz ma to wiedziec skoro moje cieplo i bezpieczenstwo "kolo dupy Mu lataja"!

Tyle kobiet jest bitych i maltretowanych właśnie dlatego, że tak sobie usprawiedliwiają zachwianie męża jak Ty. Pomyśl o tym. Przecież w głębi duszy wiesz... Wystarczy zadać sobie pytanie, czy ja tak potraktowałabym osobę, którą bardzo kocham? Nie? No właśnie. To nie różnica charakterów, kiedy kogoś kochasz chcesz dla niego dobrze, bez względu na to czy jesteś kims porywczym czy flegmatykiem, czy lubisz okazywać uczucia, czy nie.

56

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Entropia napisał/a:

Kiedyś czytałam taki wywiad z antropologiem na temat rodziny dawniej. Twierdził, że to iż rodzina ma być oparta na miłości to nowoczesny pomysł, zaczęto tak powszechnie uważać ledwo kilkaset lat temu. Od wieków rodzina pozwalała przetrwać, ale czy trzeba było się kochać?

A rodzina faktycznie miała duży wpływ na to, co się dzieje w małżeństwie, często nawet wybierała małżonka.

Dla mnie to nie jest ideał.

Ależ zgadza się. Za miłość romantyczną i małżeństwa z miłości możemy prawdopodobnie "winić" romantyzm. Potem to się uspokoiło i znów małżeństwo było czystym biznesem, a potem pojawił się Disney tongue
Czy to  było takie do szpiku złe? Nie wiem. Czy teraźniejsze małżeństwa tylko z miłości sa tak strasznie do szpiku dobre? Też nie wiem. Czasem lepiej być w małżeństwei z rozsądku i spać spokojnie, niż szaleńczą miłość pod mostem, a czasem lepiej pod mostem z miłości niż z tyranem w jedwabiach. Każdy medal ma dwie strony. Wiem, że kobiedy mocno doświadczone prze tą wielką miłość dużo bardziej cenią sobie stabilność i rozsądek niż to wzniosłe uczucie.
Dla mnie małżeństwo tylko z czystej miłości zawsze było bez sensu, bo jakże można podejmować tak ważną decyzję w życiu opierając się jedynie na odużających związkach chemicznych mózgu. To jak branie kredytu pod wpływem alkoholu.

57

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Bardzo dziekuje Dziewczyny - bardzo pomaga, bo teraz jak jestem poza domem tydzien, to oczywiscie wszystkie te mysli klebia sie i zaplataja razem ze wspomnianym juz wyzej wspolczuciem,ze On jest sam i Mu przykro i ,ze to ja jestem teraz ta raniaca, ale jakie to male ranienie w porownaniu do tego wszystkiego co sie nazbieralo przez te wszystkie lata....Nigdy nie mial nauczki, bo ja taka poblazliwa..no coz , cierpliwosc wyczerpana, tylko On tego kompletnie nie rozumie..jak pisalam Mu sms'y, ze dzieki tym wlasnie roznym epitetom moze sobie podziekowac miedzy innymi za moja decyzje, to nie wspomnial w odpowiedzi ani slowa na ten tema, ze cokolwiek,ze przykro,ze nie zdawal sobie sprawy, ale to tez bylaby bujda, bo tyle razy powtarzalam! Doszlo do tego,ze jadac teraz 3 tygodnie temu na wakacje z moja ekipa, ktora Go bardzo lubi, prosilam,zeby sie do mnie nie odzywal brzydko ani zebysmy sie nie klocili, to powiedzial niby zartobliwie, no pewnie,jesli mnie nie bedziesz denerwowala.., potem siedzac u znajomych przed wyjazdem, ja na to,ze juz chyba jestem gotowa na pokazanie sie w kostiumie kapielowym - tak z przymrozeniem oka bylo powiedziane, On na to,ale i tak moglabys jeszcze troche schudnac , grubasku (mam bardzo wysportowana ,szczupla sylwetke), nasz wpsolny kolega az sie na to obruszyl i mowi "M, jak Ty mogles tak powiedziec..".  Szkoda tylko,ze jestem taka dobrotliwa i wszystko zawsze mnie wzrusza, bo to wlasnie tylko ta cecha przeszkadza mi jeszcze w podjeciu ostatecznej decyzji...,ale wlasnie po to jestem na Forum smile Madre Kobietki da sie tu spotkac smile

58 Ostatnio edytowany przez Entropia (2012-08-03 12:15:03)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Teo no to mnie zabiłaś :0

Stabilizacja dwóch niekochających się osób to musi być bardzo miłe... Jak ze współlokatorem z którym trzeba sypiać. Wytrzymałabym może kilka tygodni, zanim zaczęłabym go nienawidzić. I to średnia stabilizacja. Interes zakłada pozostanie w nim dopóki ma się korzyści, można zatem wymienić partnera w spółce na bardziej korzystny układ. Układ ma oczywiście swoje plusy, jest się na kim wyżyć po ciężkim dniu w pracy, wiadomo nie zależy nam na tej osobie, to co sobie żałować.

Oczywiście można w siebie inwestować, zrobić jakiś lifting i powiększenie biustu, żeby nasze źródło utrzymania nie odeszło.

Z resztą może i zostanie, jak nikt inny nie będzie go chciał.

Ale ja chyba wolę jednak, żeby ktoś był ze mną bezinteresownie. I został jak już będę stara brzydka, pomarszczona i chora, a i jeszcze był dla mnie miły, tylko dlatego że chce dla mnie dobrze.

Jak czytam takie wypowiedzi, jak Twoja to się nie dziwie, jak to się dzieje czemu ludzie serwują sobie takie domowe piekiełka.

P.S. Rozumiem, że kochają się tylko bezdomni i bez pracy, skoro to tak wprost oznacza mieszkanie pod mostem. tongue

P.S.2 Myślisz, że mąż Osemki jest dla niej taki niedobry i przezywa dramat z miłości? Robi to bo ją kocha, czy bo mu wygodnie?



Osemka powiem Ci szczerze co myślę, nigdy ale to nigdy nie odezwałabym się tak do męża jak Twój mąż do Ciebie, choćbym nie wiem jak zły miała humor, a też jestem porywcza, często niemiła dla ludzi i walę prosto z mostu. I on też by tego nie zrobił. Jak się kogoś kocha to chce się dla niego dobrze, nawet bardziej niż dla siebie. Po tym co piszesz myślę, że on Cię nie kocha po prostu, wygodnie mu może że ma żonę w domu, ale nie zachowuje się tak, jak ktoś komu zależy.

To Twoje życie, chcesz tak żyć to żyj, ale ja bym taką stabilizację w du...pę kopnęła.

59

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Entropia - dzieki za opinie, chyba najwyzszy czas zaczac dzialac smile

60

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Entropia nie będę teraz wypisywać elaboratu i porównywać związek z miłości i bez, plusy i minusy, powody i zawody. Ty, nie wyobrażasz sobie związku bez miłości. Ja tak. To nas różni. Ja uważam, że miłością dzieci nie nakarmisz, zakochanie nie zapłacisz rachunków. Ty, że jak jest miłość to wszystko inne jakoś się uda.
Idąc Twoim tropem mojej teorii "bezdomnej miłości", to czy uważasz, że wszystkie ziwązki z rozsądku powoduja domowe piekło? A ja właśnie uważam, ze to piekło powoduje zawiedziona miłość, która po czasie się kończy, a wkracza rzeczywistość. Tyle na ten temat.

Osemka Zapraszam do Netkafekji "Nasza Społeczność" do tematu "Kobiety na zakręcie" jesli będziesz miała ochotę smile

61

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Teo mogłabym powiedzieć, że pieniędzmi nie nakarmisz duszy- ona też ma swoje potrzeby smile

62

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Teo mogłabym powiedzieć, że pieniędzmi nie nakarmisz duszy- ona też ma swoje potrzeby smile

Prawda. Wszystko ma swoje potrzeby, ale duszę, jak i ciało, można karmić różnymi pokarmami smile

63

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Teo, ale ja mysle, ze caly spor o milosc/rozsadek wynika z definicji milosci. Bo dla mnie to prawdziwa, dojrzala milosc to swoiste polaczenie zrozumienia, szacunku, troski, odpowiedzialnosci z domieszka tych aspektow "romantycznosci". I ja bez takiej wlasnie milosci nei wyobrazam sobie zwiazku. I z takiej wlasnie milosci wzielam slub i taka milosc kazdego dnia pielegnuje w moim malzenstwie. Bo milosc dla mnie to nie te romantyczne porywy i drzenie serca - bo bez tego da sie zyc - ale codzienne, czesto mozolne, proby zrozumienia partnera, troska o niego, wspolne plany na przyszlosc - rowniez w tym materialnym aspekcie - i ich powolne realizowanie. Ja gleboko wierze, ze takiej wlasnie milosci starczy nam na cale zycie.

64

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

nocnalampka rozumiem to identycznie. Zakochanie to najwcześniejsza faza związku i naturalnym jest, ze mija, dojrzewa, w jej miejsce wchodzi miłość.

65 Ostatnio edytowany przez Entropia (2012-08-03 15:16:06)

Odp: MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Pewnie i o postrzeganie miłości chodzi. Dla mnie miłość to nie motylki w brzuchu. Tylko poza tym zrozumienie, wsparcie i przyjaźń. Nie wyobrażam sobie bycia z kimś, komu nie mogę się zwierzyć, kogo nie obchodzą moje problemy. I jeszcze jedno, prawdziwa miłość się nie kończy, jeśli oczywiście czują ją obie strony, a nie tylko jedna. To jakby matka miała przestać kochać swoje dziecko.

Teo nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia, ale to co opisujesz zalatuje nastoletnim zakochaniem. Miłość to pewność, czyli stabilizacja.

To bez miłości nie wiesz, co się z Tobą stanie, nie możesz ufać drugiej osobie, albo pomoże zapłacić te rachunki i wykarmić dzieci, albo nie.

Posty [ 1 do 65 z 199 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » MAŁŻEŃSTWO. Czemu tak łatwo odpuszczamy?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026