netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

105 odpowiedzi41 889 wyświetleńzałożony przez Gawroszka, 30.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 106 z 106 ]

66

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Witam. Myślałam że to tylko w starym małżeństwie może się uczucie wypalić, a tu się okazuje że nie tylko..  Założyłam już w tym dziale wątek o rutynie w wieloletnim związku, to nie będę się powtarzać. Dodam tylko że od pewnego czasu dobrze znam to uczucie. I narazie się męczę..  Może któregoś dnia się odważę i powiem co mi leży na sercu!

67

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
Medith napisał/a:
Osemka napisał/a:
Medith napisał/a:

Gawoszka!!!
Jestem w identycznej sytuacji. 8 lat w związku i moje uczucia już się chyba wypaliły. U mnie zaczęło się od gier w PlayStation i braku seksu (On nigdy nie inicjował). Przeszliśmy wiele rozmów, było OK przez chwilę, a potem znowu lipa. Dpszło do tego, że myślę o zdradzie - dla samego seksu, bo tego zawsze w naszym związku brakowało, a proszenie już mnie zmęczyło. Nie mamy na szczęście dzieci. Teraz on się bardzo stara, ale co z tego skoro ja już nie chcę.
Płaczę codziennie!

Medith, nawet jestemy w tym samym wieku i ten sam staz zwiazku..mnie nawet dzisiaj znajoma probowala troche "namowic" na danie Mu ostatniej szansy,ale ja naprawde nie chce/nie czuje potrzeby /nie moge..a tak mi przykro, bo szanuje Go bardzo i ciagle jest mi z tym strasznie,ale wiem,ze nareszcie robie cos dla siebie, po tylu latach roznych wyrzeczen..ma jednak wyrzuty sumienia, ze nie umiem poraz kolejny sie zmusic azeby teraz to ciagnac :'(((((((((

Gdybym tak mogła się wyprowadzić. Mieszkam w mieście mojego partnera, a rodziców mam w innej części Polski. Tu mam pracę, z której jestem zadowolona. I kończę studia. I to chyba tyle.
Żadnych przyjaciół :-(

Studia, rzeczywiscie zobowiazuja, praca troszke tez, ja tez mam dobra ,ale wlasnie rozmawialam z menadzerem ,ze chcialabym dac wypowiedzenie, za miesiac skonczyc prace, ja jestem za granica, wiec ani rodziny (aha, poza Kuzynem z ktorym sie przeprowadze, wiec latwiej, bo zawsze jakas pomocna dusza smile), mamy wspolnych znajomych, jest tu Brat Meza z Zozna i Dzieciakami, ktorzy kompletnie nie wiedza jak zachowac sie w tej sytuacji..jedni probuja oceniac, inni dowiedziec sie czemu tak nagle , rok po Slubie, ale nikt nie pomysli,ze razem jestesmy 8 lat i wszystkie rzeczy pchnace mnie do obecnej decyzji nie zbieraly sie przez rok, a przez kilka lat..mam juz po prostu dosyc "zebrania" o cieplo, uczucie , szacunek itp..Poza tym ja zawsze chcialam sie wyprowadzic na co namawialam Meza od wiekow, ale nie chcial, chce teraz - ale teraz to ja juz nie chce zeby On chcial sad(Chociaz i tak przyznaje,ze jakby sie wyprowadzil, to na sile , tylko pode mnie..zebysmy sie tylko nie rozstali, zaproponowal zebym wrocla do domu na kilka tygodni i jak sie nie uda ,to zebym wtedy sobie wyjechala dopiero..dziwnie troche kurcze..

68

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
bognaboch7 napisał/a:

Witam. Myślałam że to tylko w starym małżeństwie może się uczucie wypalić, a tu się okazuje że nie tylko..  Założyłam już w tym dziale wątek o rutynie w wieloletnim związku, to nie będę się powtarzać. Dodam tylko że od pewnego czasu dobrze znam to uczucie. I narazie się męczę..  Może któregoś dnia się odważę i powiem co mi leży na sercu!

To podstawowy blad, ktorego ja nie popelnilam, poniewaz nie mowienie wprost co nas boli od razu, powoduje wlasnie takie zawieszenie..ja od zawsze stawialam sprawe jasno, ale rowniez pytalam skad sie te rozne zachowania Meza biora i skad ta "ucieczka" ode mnie, moich spraw, mojej bliskosci i czulosci - to zawsze odpowiadal,ze nie wie, ze juz taki jest, ze wyolbrzymiam.. Teraz mowi,ze za szybko, po opowiadaniu o swoich bolaczkach, wracalam do bycia dobra i kochana i dlatego nie orientowal sie ,ze jest az tak zle i teraz spadlo to na Niego jak bomba, ze nie zdawal sobie sprawy,ze jest az tak zle i,ze prosi o szanse naprawy, bo jak ja moge Gio zostawic z takim poczuciem winy itp..a ja Go caly czas pocieszam i pocieszam i biore czesc winy na siebie..i pewnie to jeszcze gorsze, bo daje Mu nadzieje..kurcze, badz madra i wiedz jak sie zachowac w takiej sytuacji..? Chcesz delikatnie, to nie za dobrze tez, bo robisz nadzieje, chcialabys ostro, to masz wyrzuty sumienia - ja np. nie potrafilabym rozstac sie "na ostro", serce by mi peklo. Ehhh, niech juz mina te okrutne, pelne cierpienia dni!

69

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Nasze emocje znajdują się w mózgu. Nie w sercu. A mówi się że " serce mam z lodu". A czy ktoś wie, jak ten lód rozpuścić? To nie takie proste.. Bo coś się na to złożyło że wogóle powstał..

70

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
bognaboch7 napisał/a:

Nasze emocje znajdują się w mózgu. Nie w sercu. A mówi się że " serce mam z lodu". A czy ktoś wie, jak ten lód rozpuścić? To nie takie proste.. Bo coś się na to złożyło że wogóle powstał..

Na taki lod pomoze odpowiedni "Titanic", po pierwsze azeby uderzajac w ta Twoja gore lodowa potrafil uratowac "ofiary" , po drugie zeby poprowadzil Cie na tratfie do brzegu - wtedy oboje bedziecie cieszyc sie z "akcji ratunkowej"! Zycze z calego serca takiego wlasnie Titanica! smile

71

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

A ja już mam chyba depresję. Z trudem powstrzymuję łzy. Z zewnątrz wszystko tak pięknie wygląda. Jego rodzice, moi, zadowoleni, szczęśliwi. A u nas taka lipa.
Z resztą po nim też nie widać żeby się martwił.

PS) Osemka, też chcę wyjechać za granicę i zacząć życie od nowa.

72

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

A jak z Waszymi rodzicami? Czy tłumaczycie im wszystko?
Moi są wręcz zakochani z moim partnerze, co jeszcze potęguję mój stres.

73

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

dziewczyny ja mieszkam juz 6lat z moim mezem i w zeszlym roku tez mielismy kryzys ktory trwal jakies pol roku ja myslalam ze to juz koniec patrzylam na niego i zastanawialam sie co tu robie.trafila mi sie praca zagranica i to bylo to chcialam jechac spojrzec na to z dystansem przemyslec to wszystko. on nalegak zebym obiecala ze wroce do niego i bedziemy dalej razem ale ja nie bylam tego taka pewna czy razem.pojechalam na poczatku mi odpowialo ze go nie ma,jak dzwonil to gadalismy przede wstystkim o dzieciakach.ale z czasem nie umialam sobie wyobrazic ze mogloby go nie byc w moim zyciu.wrocilam porozmawialismy szczerze i naprawiamy caly czas nasz zwiazek.w kazda niedziele jak nie jestem w pracy to wychodzimy gdzies zeby nie siedziec w domu tylko w garach i przed tv i jest nam duzo lepiej.nie warto odrazu sie poddawac walczcie o wasze malzenstwa bo warto

74

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Agnieta, dzięki za wpis.
W moim przypadku problem dotyczy brakiem seksu z jego strony, tzn. brakiem inicjacji.
Ciągnie się to już tyle lat, raz jest lepiej, raz gorzej.
Nie chce żeby robił mi łaski.
Ale zakończyć związek z powodu braku seksu? Jak o niego walczyć? Mam się nagle teraz zmusić,  pozwolić żeby było dobrze przez jakiś czas i znowu cierpieć?

75

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

medith,u mnie jest odwrotnie to ja  nie mam ochoty na seks i moj maz ma kompleksy z tego powodu ze nie moze mnie zaspokoic,ale daje sobie rade w inny sposob....uwazam ze seks jest wazny w zwiazku ale nie na tyle zeby przez niego rozpadlo sie malzenstwo a rozmowa naprawde duzo daje.nie warto tlumic mysli w sobie bojac sie nie zrozumienia ze strony partnera czasem cos nam sie wydaje straszne i krepujace a gdy juz powiemy o tym partnerowi to rowiazanie jast czasem bardzo latwe.a co do seksu to ja sama sie dotykam przy moim partnerze on mnie caluje mowi do mnie i to jest fajna zabawa a i efekt rewelacyjny.a kiedys tez wstydzilam sie teco i wielu innycz rzeczy.a wytlumaczyl ci czemu nie ma ochoty?o ile moge spytac?

76

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
agnieta1987 napisał/a:

a wytlumaczyl ci czemu nie ma ochoty?o ile moge spytac?

Nie wytłumaczył, ale ja myślę że po pierwsze to z lenistwa, po drugie z niskiego libido (ja jestem przez 30stką, a on skończył 40). Za nami już mnóstwo rozmów i zawsze bylo dobrze przez jakiś czas, choc tak naprawdę ja przeważnie inicjowałam, ale  gdy tylko przestałam, mogłam zapomnieć o seksie na miesiąc.

77

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

wiesz ile czasu moj maz musial mi tlumaczyc ze nie mam sie czego wstydzic dotykajac itp.o nie jeden by stracil cierpliwosc.nie wiem co ci poradzic,jakis facet moze byc leniwy w tych sprawach?moze to przejsciowy  kryzys

78

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
agnieta1987 napisał/a:

wiesz ile czasu moj maz musial mi tlumaczyc ze nie mam sie czego wstydzic dotykajac itp.o nie jeden by stracil cierpliwosc.nie wiem co ci poradzic,jakis facet moze byc leniwy w tych sprawach?moze to przejsciowy  kryzys

Ja już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie, to się już ciągnie latami.

79

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

a poza seksem uklada wam sie.nie wie co ci napisac....

80

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
agnieta1987 napisał/a:

a poza seksem uklada wam sie.nie wie co ci napisac....

Tak, wszystko było wręcz idealne. Ale ten seks niszczy, przekłada się teraz na inne sfery mojego (nie jego, bo on nie widzi problemu) i odbiera mi walkę o związek, wypala moje uczucie do niego.

81

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

zastanow sie czy napewno ma az taki wplyw na twoje zycie,mowilas mu ze potrzebujesz wiekszego zainteresowania soba w sferze seksu?

82

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Tak, oczywiście. On o wszystkim wie. I zawsze jest ta sama odpowiedź, że sie zmieni, że wszystko naprawi. I nic.

83

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

to ja juz nie wiem a on wie ze myslisz o zdradzie dla seksu?moze to by go jakos sklonilo do reakcji?facetow nie da sie jednak zrozumiec

84

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Masz rację, trudno ich zrozumieć.
On wie wszystko. I niby mówi że chce teraz wszystko naprawić, ale ja nie chcę.
Fajnie, że Tobie się udało. Ja niestety nie mam możliwości wyprowadzki, ani wyjazdu.

85

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

fajnie choc dla mnie seks nie mial az takiego znaczenia.moze On tez wie ze nie masz mozliwosci wyprowadzki i uwaza ze juz jestes jego na zawsze i nie musi juz sie starac?

86

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
agnieta1987 napisał/a:

fajnie choc dla mnie seks nie mial az takiego znaczenia.moze On tez wie ze nie masz mozliwosci wyprowadzki i uwaza ze juz jestes jego na zawsze i nie musi juz sie starac?

Tak, dokładnie; na pewno tak właśnie jest! :-(

87

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

moj maz tez tak kiedys sadzil bo niby jak sobie  poradze sama bez pracy z 2 dzieci i bez pomocy rodziny ale przeliczyl sie.moze nie pokazuj mu ze jestes skazana na jego laske okaz mu troche obojetnosci,bo po co on ma sie starac skoro wszystko ma na tacy podane

88

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
agnieta1987 napisał/a:

moj maz tez tak kiedys sadzil bo niby jak sobie  poradze sama bez pracy z 2 dzieci i bez pomocy rodziny ale przeliczyl sie.moze nie pokazuj mu ze jestes skazana na jego laske okaz mu troche obojetnosci,bo po co on ma sie starac skoro wszystko ma na tacy podane

Masz rację. Od tej pory liczę tylko na siebie i bawię się bez niego.
Gorzej jak znów powróci do gier, bo wtedy nie zauważy niczego.

89

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

wszystko w granicach rizsadku i daj znac jak ci poszko.trzymam kciuki nie ma sytuacji bez wyjscia trzeba tylko uwieryc w siebie.dzis niedziela a ty przed kompem sama zamiast cieszyc sie ostatnimi promieniami slonca z ukochanym

90

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Powiedziałam męzowi, że chcę odejść, że nic do niego nie czuję, że go nie kocham. I teraz to wogóle nie wiem co robić. Powiedział, że jemu to nie przeszkadza, że nie musimy mieć nic  ze sobą wspólnego, ale postarajmy sie być razem dla dziecka. No i jestem, zgodziłam sie, ale ciągle myślę jak odejść. Nie wiem co robić....

91

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
Gawroszka napisał/a:

Powiedziałam męzowi, że chcę odejść, że nic do niego nie czuję, że go nie kocham. I teraz to wogóle nie wiem co robić. Powiedział, że jemu to nie przeszkadza, że nie musimy mieć nic  ze sobą wspólnego, ale postarajmy sie być razem dla dziecka. No i jestem, zgodziłam sie, ale ciągle myślę jak odejść. Nie wiem co robić....

Wiesz co robić tylko nie chcesz, za wygodnie. Taki układ jest idealny.

92

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
Gawroszka napisał/a:

Powiedziałam męzowi, że chcę odejść, że nic do niego nie czuję, że go nie kocham. I teraz to wogóle nie wiem co robić. Powiedział, że jemu to nie przeszkadza, że nie musimy mieć nic  ze sobą wspólnego, ale postarajmy sie być razem dla dziecka. No i jestem, zgodziłam sie, ale ciągle myślę jak odejść. Nie wiem co robić....

Spokojnie poukladaj sobie w glowie wszystko od A do Z - pospiech, to najgorszy doradca. Zobaczysz,ze krok po kroczku dowiesz sie sama o sobie bardzo duzo ,a wtedy bedzie Ci latwo zdecydowac co dalej chcesz robic, jak wyobrazasz sobie swoje zycie, jakiego samopoczucia bys chciala, musisz pomyslec czy jezeli odejdziesz to nadal bedziecie oboje mieli kontakt z Dzieckiem - to przeciez bardzo wazne zeby mialo oboje Rodzicow, czy dacie rade sie w tym wszystkim dogadac , tylko Ty tak naprawde znasz Wasze relacje. Wszystko na spokojnie, bez paniki i pochopnych decyzji. Powodzenia w odnajdowaniu siebie smile

93

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
Teo napisał/a:
Gawroszka napisał/a:

Powiedziałam męzowi, że chcę odejść, że nic do niego nie czuję, że go nie kocham. I teraz to wogóle nie wiem co robić. Powiedział, że jemu to nie przeszkadza, że nie musimy mieć nic  ze sobą wspólnego, ale postarajmy sie być razem dla dziecka. No i jestem, zgodziłam sie, ale ciągle myślę jak odejść. Nie wiem co robić....

Wiesz co robić tylko nie chcesz, za wygodnie. Taki układ jest idealny.

Nie wiem co może być idealne w byciu z kimś kogo sie już nie kocha i jest sie z kimś dla dziecka, albo z litości. Ja mam na siebie pomysl jakby co po rozstaniu, ale póki co staram się byc dla dziecka, może coś wróci, cos się zmieni.

94

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

twoj maz nie probuje walczyc o wasze uczucia?tak na spokojnie do tego podszedl ze dziecko to mieszkajmy  dla pozorow razem?nie rozumiem....

95

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

"Coś" się nie wróci, "coś" się nie stanie.
By zmienić waszą relację, potrzeba pracy nad sobą. Ostatnio cuda się nie zdarzają.
A brak decyzji jest decyzją. Na trwanie.

I proszę, nie zasłaniaj się dobrem dziecka. Dla dziecka taka sytuacja nie jest dobrą.

96

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
agnieta1987 napisał/a:

twoj maz nie probuje walczyc o wasze uczucia?tak na spokojnie do tego podszedl ze dziecko to mieszkajmy  dla pozorow razem?nie rozumiem....

Podszedł do tego dośc spokojnie. Przytulił mnie tylko i powiedział, że może jednak coś do niego jeszcze poczuję. I póki co żyjemy sobie jak kolega z koleżanką.

97

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Nie załamuj się! Może to tylko chwilowe. Może miałaś dość i wpadłaś w depresję. Miałam to nie czułam wtedy żadnych uczuć. Może wyjedź gdzieś z małą i idź do psychologa. Po tym wszystkim zobaczysz czy dalej jest tak źle. Jeśli będzie podejmiesz decyzję, jeśli nie może wrócisz. Daj sobie szansę, daj córce szansę na normalną rodzinę.
Pozdrawiam i powodzenia!

98

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
Medith napisał/a:
agnieta1987 napisał/a:

a wytlumaczyl ci czemu nie ma ochoty?o ile moge spytac?

Nie wytłumaczył, ale ja myślę że po pierwsze to z lenistwa, po drugie z niskiego libido (ja jestem przez 30stką, a on skończył 40). Za nami już mnóstwo rozmów i zawsze bylo dobrze przez jakiś czas, choc tak naprawdę ja przeważnie inicjowałam, ale  gdy tylko przestałam, mogłam zapomnieć o seksie na miesiąc.

Przepraszam, że się wtrącę kochane. Ale ja też miałam taki problem. On nie chciał inicjować, zawsze ja. I okazało się, że coś mu jest. Że bał się, wstydził przyznać, że go bolą zbliżenia. Porozmawialiśmy spokojnie i szczerze, poszukaliśmy rozwiązania problemu. I teraz jest już super. Bez bólu i często. Może i u was o to chodzi?

99

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
A24A napisał/a:

Nie załamuj się! Może to tylko chwilowe. Może miałaś dość i wpadłaś w depresję. Miałam to nie czułam wtedy żadnych uczuć. Może wyjedź gdzieś z małą i idź do psychologa. Po tym wszystkim zobaczysz czy dalej jest tak źle. Jeśli będzie podejmiesz decyzję, jeśli nie może wrócisz. Daj sobie szansę, daj córce szansę na normalną rodzinę.
Pozdrawiam i powodzenia!

Przepraszam bardzo ale po coz miala by isc do psychologa???
Jaka depresja???
Z tego co pisala to czuje sie swietnie bez meza i nic jej nie dolega.
Poprostu przestala go kochac i jak facet sie nie postara to straci kobietke...i tyle, zadne czary-mary.

100

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę
A24A napisał/a:

Przepraszam, że się wtrącę kochane. Ale ja też miałam taki problem. On nie chciał inicjować, zawsze ja. I okazało się, że coś mu jest. Że bał się, wstydził przyznać, że go bolą zbliżenia. Porozmawialiśmy spokojnie i szczerze, poszukaliśmy rozwiązania problemu. I teraz jest już super. Bez bólu i często. Może i u was o to chodzi?

Dzięki za podpowiedź :-) Niestety tyle razy z nim o tym rozmawiałam i nie przyznał się do niczego. On nie widzi w tym  zadnego problemu, no może teraz jak w naszym związku nie jest dobrze. Dlatego tak mnie to wszystko dołuje.

Do Gawroszki! Koniecznie ściągnij sobie film ,,Ognioodporny'' (jest na Chomiku i Youtube). Obejrzyj sama lub z mężem. Ja wczoraj oglądałam go z koleżanką. Podobna sytuacja: są małżeństwem, ona uważa że go nie kocha, chcą się rozstać. Jest trochę wzmianek o Bogu, ale mi jako osobie zupełnie niereligijnej na szczęście nie przeszkadzało.

101

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

ni wiem,ja nie to ze nie mam ochoty tylko mam problemy ze skupieniem sie na seksie bo za duzo spraw a za malo czasu nie umiem sie czasem wylaczyc i skupic na przyjemnosci

102

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

witam jestem facetem i mam tez poważny problem związany z moja zona
jestem po ślubie 3 lata mamy cudowna córeczkę i opisze wszystko od początku
zapoznałem się z moja zona 3 lata temu zaczęliśmy się spotykać i było wszystko super po 8 miesiącach zaręczyliśmy się i po 17 miesiącach pobraliśmy się zona na to nalegała ale kochałem ja i zgodziłem się .Po naszym weselu po 3 miesiącach zona zaszła w ciąże urodziła dziecko w tym okresie bardzo zaczela wtracac sie moja tesciowa mieszkalismy u mnie nie ukrywam wychodzilem z domu o 8 /9 tesciowa przychodzila o 13 i siedziala do 20/21 kazdego dnia na poczatku mnie to nie przeszkadzalo ale po wyjsciu tesciowej zawsze zona miala jakis problem nie majac nigdy racji.Tesciowa jest osoba ktorej udalo sie owinac wokol palca mojego ojca i zaczela na mnie gadac wymyslone zeczy i mialem problem az do czasu jak sobie z moim ojcem porozmawialem i on zmienil podejcie do mnie.Po rozmowie ze mna chcial z moja tesciowa porozmawiac gdzie i czemu takie rzeczy wymyslila gdzie ona rozlaczyla sie i na tym sie skonczylo dobre kontakty to moj ojciec przyjechal porozmawiac z moja zona i zaczela sie klocic z moim ojcem doprowadzajac gdzie dostal powazny zawal przez ten okres ani tesciu i tesciowa i moja zona nie pojechali i nawet nie wykonali telefonu to mojego taty.Jak zona to zobaczyla troche sie uspokoilo ale nie bylo juz tak samo ojciec po wyjsciu ze szpitala powiedzial ze kontakt z tesciami moimi tylko w waznej sprawie.Do mojej zony nie mial zalu gdyz to jego synowa i nie mogl nic powiedziec gdyz on nigdy z moja mama nigdy nie wtracal sie w nasze zycie .Urodzila sie coreczka zona i ja bylismy zachwyceni ale problem jest caly czas tesciowa zaczela znowu przychodzic przychodzilem z firmy caly czas byla u mojej zony mam firme na posesji gdzie mieszkam wiec to mnie zaczelo troche irytowac jak nie mozna z zona porozmawiac tylko caly czas tylko tesciowa byla.Maz tesciowej caly czas tez pracowal i tak moze byc ale ze ja to nie jest wszystko tak jak powinno byc powinienem mniej pracowac gdyz zona wiedziala jaki mam tryb pracy przed weselem i wszystko jej pasowalo a po wizytach tesciowej caly czas byl problem powiem tylko tyle ze pewnego razu wrocilem do domu i zadzwonila tesciowa do mnie na moj telefon zone mialem kolo siebie to przekazalem jej tel.i zona odebrala i tu sie zaczal mega problem tesciowa miala pretensje czemu ja nie odebralem tylko zona gdzie z nia tylko chciala porozmawiac.Z moja zona poklocilismy sie o to i poszlismy spac rano sie obudzilem i zony juz byla spakowana wiec zapytalem sie co sie stalo a zona odpowiedziala ze sie wyprowadza i tak  po godzinie 8 przyjechali tescie i zaczelo sie to co chyba musialo powiedzialem ze tesciowa tylko sie wpier.... i tylko w nasze zycie wtraca wszystko musi byc jak ona chce ale ja powiedzialem ze ja nigdy laski nie potrzebowalem od nich i daje rade sam doszlo do takiego stopnia ze tesciowa zlapalem za ramiona i zapytalem czy sama zejdzie czy mam ja wyzucic z mojego domu.Zapomnialem ze po naszym weselu wyremontowalismy sobie dom moj gdzie zona chciala zeby bylo jak ona chce i zgodzilem sie.Zapytalem sie zony czy jest pewna tego wyjscia z matka i ojcem czy zostaje ze mna zebrala sie i poszla.Przez 2 tygodnie mialem problem nie moglem widywac sie z dzieckiem i zaczelismy wreszcie rozmawiac zapisalem nas do poradni rodzinnej i po 4 miesiacach wrocilismy do siebie nie mieszkajac juz u mnie tylko narazie zona mieszkala z tesciami ja sam gdyz zona powiedziala ze jej mama nie ma wstepu do domu to ona juz do niego nie wroci chciala wynajac mieszkanie zebym ja to zrobil ja nie widzialem w tym sensu gdyz dom stal odwarty dla mnie i mojej zony i coreczki.po okolo 8 miesiącach zona oznajmiła mi ze chce rozdzielność majątkowa i ze jak nie dam to rozejdziemy się podpisałem to i zakończyło się tym ze zona ze swoim ojcem wzięli kredyt i kupili mieszkanie gdzie było to dla mnie dziwne małżeństwo to jak już miała problem to powinna wziac z mezem a nie ojcem gdzie nie bylo zadnej potrzeby dom mam 300 m.Na swieta bozego narodzenia zamieszkalismy razem bylo wszystko ok tylko zapomnialem napisac ze zona po zajsciu w ciaze juz nie laczylo nas nic tz nie wspolzylismy wcale i do dnia dzisiejszego tak jest .Ale chcac byc razem bolalo to bardzo ale bylo jak bylo kocham zone i moja coreczke.Po zamieszkaniu majac rozdzielnosc powiedzialem ze ja kredytu na to mieszkanie nie bede splacal gdyz to nie jest moje mieszkanie jak chiala by to mogla powiedziec o co chodzi ale zaraz do tego dojdziemy.Zamieszkalismy na swieta bozego narodzenia 2012 roku i tu zaczelo sie zona zblizajac sie przytulajac zawsze mialem reakcje nie dotykaj nie obejmuj mnie nie caluj tak jak pisalem zaczelo sie to po zajsciu w ciaze mojej zony to juz jakis czas dluzszy zaczelem sie pytac o co chodzi moze ma kogos mowi ze nie ale sam po tym juz nie wiem.Po zamieszkaniu musialem splacic zone z mojego domu co zrobilismy remont.Zona bedac w swoim mieszkaniu i ojca po sprzeczce kaze sie wyprowadzac zabierac rzeczy i ze to koniec.Nie ukrywam chcialbym, zeby bylo jak przed zajciem w ciaze ale zona widze ze jak w miesiącu nie zrobi kłótni  to jest zle wiec raz w miesiącu wyprowadzam się do siebie mnie to coraz bardziej boli i jej traktowanie kazać wyjsc z jej mieszkania podkreślając to bardzo źle się z tym czuje gdyż mieszkała ze mną w moim domu nigdy czegoś takiego nie usłyszała bo nie potrafiłbym.Moi rodzice jak mieszkaliśmy u mnie przyjeżdżali tylko jak zona potrzebowała tylko gdzieś wyjść a tak nie chcieli nam wchodzić w nasze małżeństwo teście sa innego zdania Podkresle jeszcze miala zawsze samochód odemnie zawsze jeździła gdzie chciała zawsze tankowany zakupy ja robie swiatlo ja oplacam wiec jej zostaje czynsz i nie wiem jak jest z kredytem podobno tesciu splaca wiec ona wyplate wieksza ma dla siebie i tez zle.Tydzien temu nie wiem jaka trzeba być osoba zeby tak powiedziec bo dla tego dzisiaj jestem na tym forum nie potrafię zrozumieć już mojej zony podkreślam :Ze jak masz honor to się wyprowadź .Poczułem sie jak bym dostał w pysk i dwa dni temu bez żadnej kłótni zona kazała się wyprowadzić.Powiem jeszcze jedno kilka razy ostatnio zona spotkala sie z kolezanka ktora tez sie podobno rozwodzi Proszę doradźcie co dalej robić odpuścić sobie to małżeństwo czy dalej walczyć sam już nie dam rady.Kocham moja zonę i Córeczkę Nie wiem co dalej robić możne ma ktoś podobny problem

103

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Gawroszka - jak zakończyła się Wasza "historia"? Jesteście dalej razem?

Marek

104

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Kolego niektorym kobietom po prostu odbija gdy zachodza w ciaze wachania anstrojow wywolane sa burza hormonalna wachania hormonow powoduja ze raz kobieta chce maho a raz uczuciowca, jesli nikogo nie ma badz nie jest chora psychicznie to minie wink

105

Odp: Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Fatalna ortografia powyżej.

Posty [ 66 do 106 z 106 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż chce ratować małżeństwo, a ja już nie chcę

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026