netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

21 odpowiedzi3 260 wyświetleńzałożony przez sprautie, 30.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Witam,

Historia moja jest nietypowa, ale mam nadzieję, choćby iskierkę tej nadziei, że ktoś mi coś na tym kobiecym forum poradzi/pomoże.

W 2005 roku pojechałem do Warszawy na egzaminy na studia (stara matura, CEW). Wcześniej studiowałem rok w Krakowie, ale to nie był trafny wybór. Podczas tych egzaminów poznałem na BUW-ie (stary BUW) niesamowitą dziewczynę, o imieniu Diana smile Razem przemieszczaliśmy się po labiryncie kompleksów przy Krakowskim Przedmieściu, pomagaliśmy sobie, wspieraliśmy się i takie tam smile. Bardzo miło spędziliśmy czas, a na koniec dnia wymieniliśmy się numerami telefonów i po egzaminach każdy wrócił do siebie.

Przejęty egzaminami, studiami, zmianami w moim życiu, zapomniałem o wszystkim. Byłem też wtedy bardzo nieśmiałą osobą i do tego wiek 19/20 lat - wiadomo, młokos, nie każdy w tak młodym wieku poważnie (albo w ogóle!) myśli o relacjach damsko-męskich wink No ale trzy tygodnie później wracam z salki telewizyjnej (zostałem na lipiec w akademiku w Krakowie) do pokoju i współlokator mówi, że ktoś cały czas dobijał się do mnie na komórkę, no więc on w końcu ją odebrał - powiedział, że nie ma mnie teraz w pokoju, ale że przekaże, że dzwoniła Diana smile

Na wyświetlaczu faktycznie kilkanaście prób połączeń, z jej numeru. Oddzwoniłem i najpierw odezwała się jej siostra (ma wiele sióstr:), a później ona sama złożyła mi życzenia imieninowe... Wszystko odżyło, miłe wspomnienia sprzed kilkunastu dni i od tamtej pory trwała nasza codzienna korespondencja - sms-owa smile

Do czasu... Zamiast na studia, wyjechałem do Anglii. Wyjąłem polską kartę SIM i włożyłem angielską. Zanim znowu włożyłem polską kartę, numer przepadł... (wtedy te okresy ważności były bardzo krótkie). Karta SIM do wyrzucenia, a wraz z nią spis numerów. Telefon mieścił 20 smsów, które musiałem kasować na bieżąco. Nie pozostało mi nic po niej, po Dianie... sad Oczywiście przejąłem się tym i podjąłem jakieś próby odzyskania kontaktu, ale zajęty pracą i nowymi problemami w UK...

Moje jedyne informacje o niej - jest z Werbkowic, rocznik 86, jest chyba po jakimś technikum, zdawała wtedy na jakiś kierunek z językiem rosyjskim, dostała się i miała mieszkać z bratem w Warszawie. Wiele z tamtej korespondencji już nie pamiętam, a niektóre informacje nie będę tu ujawniał smile
Proszę wziąć pod uwagę, że było to 7 lat temu - telefony komórkowe i internet był mniej dostępny. Sam miałem net tylko w akademiku.

Po powrocie do Polski próbowałem znaleźć ją na własną rękę - głównie przez UW i przez internet (przed wszystkim nk, fb mało kto wtedy miał). No ale nici z tego wyszły. Osobiste szukanie jej w jej miejscowości to dla mnie gruba przesada - jestem poważnym człowiekiem.

Wiem, że dziś może być już mężatką z dziećmi. Sam jestem emocjonalnie zajęty i do tego wciąż liżę rany po ostatnim nieudanym związku. Moja próba nawiązania z nią kontaktu to przede wszystkim zwykła ciekawość - jak sobie ułożyła swoje życie... ale również powracające co jakiś czas myśli o niej...

Może ktoś będzie w stanie udzielić mi tu jakiejś pomocy... może ktoś ją zna(ł), ma jakiś kontakt do niej, albo może ona sama odwiedza to forum...

Będę ogromnie wdzięczny za porady tu na forum, a za konkretniejsze informacje prywatnie na email.

Dziękuje za możliwość umieszczenia tu tej informacji i pozdrawiam czytających smile

2

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Piękna historia! Jak z filmu:) Kiedy byłam młodą dziewczyną, marzącą o romantycznej miłości zawsze wyobrażałam sobie, że gdzieś jakiś chłopak np. z supermarketu mnie w ten sam sposób poszukuje smile
Niestety nie znam tej szczęściary ale życzę powodzenia i jej odnalezienia. Kto wie, może ona Ciebie też szuka.... Pozdrawiam

3 Ostatnio edytowany przez sprautie (2012-07-30 20:24:50)

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Dziękuje eve84 smile

Tylko ten film nie ma na razie happy endu, żadnego endu... I nie chodzi o końcówkę jak w love story. Zwykła informacja, że jest np. szczęśliwą mężatka, mamą, spełnioną kobietą - w zupełności by mi wystarczyła. A zobaczyć ją jeszcze raz!! po tym mógłbym spokojnie umrzeć smile Do końca życia będą wracać do mnie te myśli, że coś zaniedbałem, zepsułem w przeszłości, że nawet nie spróbowałem, że odrzuciłem szansę, itp. Minęło siedem lat, a ona, jej żywy obraz, jej głos, jest wciąż w mojej głowie... To nie jest tak, że codziennie to mnie prześladuje, ale wraca, dość regularnie i nie ważne czy jestem aktualnie szczęśliwy lub nieszczęśliwy, w związku, czy poza nim.

Ona do mnie wtedy pierwsza zagadała, po kilkunastu dniach pierwsza się odezwała. Jeśli też próbowała mnie odnaleźć, to miała jeszcze trudniejsze zadanie...

Jaki człowiek jest mało rozgarnięty i po prostu głupi za młodu... Wierzcie mi lub nie, ale od tamtej pory zapisuje każdy kontakt w formie nie tylko elektronicznej (email, telefon, itp.), ale również w zwykłym notatniku. Tak więc nawet, to mi będzie zawsze ją przypominać... Już nawet nie wspominając o tym, że kiedy słyszę imię Diana, to myślami cofam się w czasie i łza się w oku kręci...

Czasami próbuje sobie wmówić, że może tak miało być, że może okazałaby się kolejną pomyłką, niepowodzeniem, ale to nie działa i co roku w lipcu męczę się najbardziej sad

4

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Więc prawdopodobnie jesteś człowiekiem, który musi skończyć to co zaczął smile I w tej sytuacji, czujesz sie nie spełniony. Niestety, też  zdarzały i zdarzają mi się takie sytuacje w życiu.
I niestety młodzi ludzie po prostu nie potrafią przewidzieć konsekwencji swoich czynów. Ale jakby nie było, trzeba żyć dalej. No i najważniejsze, że czegoś ta sytuacja Cię nauczyła.
Mimo wszystko, może  ten happy end jednak będzie. Może jesteście sobie pisani. A po takich przejściach, wyczekiwaniach łatwiej docenić związek jeśli nie partnerski to przyjacielski smile Ja tam bardzo wierzę w przeznaczenie, jeśli coś mi się przytrafia to zawsze tłumaczę to, że tak musiało być. Więc jeśli jesteście sobie pisani to na pewno się spotkacie smile

5

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
eve84 napisał/a:

Piękna historia! Jak z filmu:) Kiedy byłam młodą dziewczyną, marzącą o romantycznej miłości zawsze wyobrażałam sobie, że gdzieś jakiś chłopak np. z supermarketu mnie w ten sam sposób poszukuje smile
Niestety nie znam tej szczęściary ale życzę powodzenia i jej odnalezienia. Kto wie, może ona Ciebie też szuka.... Pozdrawiam

Bez przesady z tą historią miłości. Mam przyjaciółkę z czasów LO - przez zgoła 6 lat się nie widzieliśmy. Większość tego czasu również nie mieliśmy kontaktu. Oczywiście w rozmowach z innymi ludźmi, kiedy myślami wracałem do czasów licealnych również o niej myślałem, ale jedynie w kategoriach koleżeńsko-przyjacielskich. Ostatnio udało nam się spotkać - spędziłem weekend na działce (jej i jej narzeczonego). Powspominaliśmy, pogadaliśmy. Była kupa śmiechu i strasznie się cieszyliśmy, że wreszcie udało nam się spotkać.

Facet akurat "liże rany" i szuka kontaktu do znanych mu i życzliwych osób. Gdyby było inaczej (w kontekście rzekomej miłości), to już dawno chciałby odnowić kontakt.

6

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Przeznaczenie...

Szukałem jej nawet na portalach randkowych, jednak nie na każdym jest wymagane imię, tylko np. nick. Ze zdjęcia po wielu latach może być mi trudno ją rozpoznać. No i oczywiście może jej w ogóle tam nie być, może nie być udostępniona w wyszukiwarce, etc.

Czuję po prostu coraz większy smutek, z roku na rok sad
...a chyba pozostaje mi tylko czekać i liczyć na cud przeznaczenia albo amnezję...

Jeden wspólnie spędzony dzień, jedna rozmowa telefoniczna, setki smsów przez kilka tygodni i uczucie trwające tyle lat - cholerna choroba sad

W sumie temat mógłby brzmieć "zakochanie z opóźnionym zapłonem"  i tak - chciałbym odnowić z nią kontakt, ale po prostu nie mam jak... Jestem w takiej sytuacji (tym czym się zajmuję), że na nic bardziej szalonego nie mogę sobie pozwolić, np. jakieś ogłoszenia, bilbordy, szukanie jej w jej miejscowości, itp. Ten wątek na tym forum to i tak dużo. Będę tu wracał...

7

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

a wspolnych znajomych nie macie ? moze teraz ma konto na fejsie, na nk ?

8 Ostatnio edytowany przez eve84 (2012-07-30 21:10:00)

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
yoghurt007 napisał/a:
eve84 napisał/a:

Piękna historia! Jak z filmu:) Kiedy byłam młodą dziewczyną, marzącą o romantycznej miłości zawsze wyobrażałam sobie, że gdzieś jakiś chłopak np. z supermarketu mnie w ten sam sposób poszukuje smile
Niestety nie znam tej szczęściary ale życzę powodzenia i jej odnalezienia. Kto wie, może ona Ciebie też szuka.... Pozdrawiam

Bez przesady z tą historią miłości. Mam przyjaciółkę z czasów LO - przez zgoła 6 lat się nie widzieliśmy. Większość tego czasu również nie mieliśmy kontaktu. Oczywiście w rozmowach z innymi ludźmi, kiedy myślami wracałem do czasów licealnych również o niej myślałem, ale jedynie w kategoriach koleżeńsko-przyjacielskich. Ostatnio udało nam się spotkać - spędziłem weekend na działce (jej i jej narzeczonego). Powspominaliśmy, pogadaliśmy. Była kupa śmiechu i strasznie się cieszyliśmy, że wreszcie udało nam się spotkać.

Facet akurat "liże rany" i szuka kontaktu do znanych mu i życzliwych osób. Gdyby było inaczej (w kontekście rzekomej miłości), to już dawno chciałby odnowić kontakt.

No właśnie, dla Ciebie to były myśli w kategoriach czysto koleżeńskich, jednak z postów autora ewidentnie wynika, że chodzi o coś więcej.
Po za tym, imię Diana jest dość rzadko spotykanym imieniem, więc może to być jakieś ułatwienie.
Może by tak poszukać, na portalach społecznościowych, ale w profilach  zagranicznych np. UK. jakby nie było też mogłaby wyjechać. Wspominam o tym ponieważ sama będąc w UK, poznałam tam osobę o takim imieniu. Wiem, wiem nie jednemu psu na imię Burek ale, lepiej sprawdzić niż potem żałować, że sie nie sprawdziło.

9

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

No właśnie, dla Ciebie to były myśli w kategoriach czysto koleżeńskich, jednak z postów autora ewidentnie wynika, że chodzi o coś więcej.

Szczerze mówiąc to wynika jedynie tyle, że olał dziewczynę, która była nim zainteresowana, a jak sam został olany i próbuje się pozbierać to szuka teraz do niej kontaktu.

Wielka miłość po tygodniowej znajomości i trwająca 7 lat? Nie neguję, ale po prostu wątpię ze względu na okoliczności.

10

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
yoghurt007 napisał/a:

No właśnie, dla Ciebie to były myśli w kategoriach czysto koleżeńskich, jednak z postów autora ewidentnie wynika, że chodzi o coś więcej.

Szczerze mówiąc to wynika jedynie tyle, że olał dziewczynę, która była nim zainteresowana, a jak sam został olany i próbuje się pozbierać to szuka teraz do niej kontaktu.

Wielka miłość po tygodniowej znajomości i trwająca 7 lat? Nie neguję, ale po prostu wątpię ze względu na okoliczności.

A ja myślę,że nie tyle ją olał co nie przewidział pewnych spraw. Może wtedy nie wiedział , że ona jest dla niego kimś więcej. Sam określił w późniejszym poście jako ,, zakochanie z opóźnionym zapłonem ,, Czasem się tak zdarza, że jesteśmy czegoś pewni a tu los płata nam figla i zsyła nas np. w inne miejsce czy coś w tym stylu. Autor napisał, że zamiast iść na studia wyjechał za granicę. Nie wiemy czy przypadkiem nie była to jedyna  okazja, gdzie musiał natychmiast podjąć decyzję i również natychmiast wyjechać. Proszę mi wierzyć, że czasem nawet takie decyzje trzeba podejmować w jednej chwili. I w tej sytuacji mógł nie przewidzieć albo zapomnieć, że jej nr tel. jest zapisany na telefonie a nie na karcie SIM. Po czym i tak, karta utraciła swoją ważność.   Po prostu los spłatał mu figla a teraz
,, sprawdza ,,  jego wytrwałość:)

11

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Na studia wróciłem i je ukończyłem, po prostu musiałem najpierw na nie zarobić, a przy okazji opanowałem język bo pracowałem z samymi Anglikami i Szkotem...
...tak czy siak, end of story sad

eve84, odpisałem Ci na maila.

Męka pańska, ciężko mi się oddycha... Napisałem wyżej, że sama wiadomość, że gdzieś sobie jest z ułożonym życiem by mi wystarczyła. Może tak by było gdyby się okazało, że już kilka lat jest szczęśliwą mężatką, dom, dwójka dzieci etc.

ale...
to wszystko jest na świeżo... w przeciągu kilu tygodni do tyłu, nawet dni sad

Dziękuję za pomoc użytkowniczkom tego forum. Okazało się, że cały czas bylismy o krok od siebie...

Dla mnie małżeństwo to świętość, więc nie zamierzam się odzywać.

A ona wygląda tak samo cudownie jak wtedy, kolor włosów tylko inny.

Ot, jak można sobie życie zrujnować sad Nie jestem żadnym romantykiem, twardo stąpam po ziemi, ale na to jestem bezsilny sad

12

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Olałeś ją gościu.... tak sobie po prostu zapomniałeś o osobie z którą wymieniłeś kilkset smsów..... A teraz nagle swoje beznadziejne zachowanie ubierasz w romantyczne szaty.... i to w ogóle po tym jak olała cię jakaś babka. Wzięło cię na sentymenty. żenada. Weź się najlepiej schowaj.

13

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
baziula napisał/a:

Olałeś ją gościu.... tak sobie po prostu zapomniałeś o osobie z którą wymieniłeś kilkset smsów..... A teraz nagle swoje beznadziejne zachowanie ubierasz w romantyczne szaty.... i to w ogóle po tym jak olała cię jakaś babka. Wzięło cię na sentymenty. żenada. Weź się najlepiej schowaj.

spadlam z krzesla, sie usmialam ehehehe. to by bylo na tyle co do Twojej wypowiedzi Baziula;)


do autora. jak bylam mlodsza, poznalam chlopaka, ktory byl wlasciwie "sluzbowo" w moim rodzinnym miescie. to byl chyba jedyny czlowiek, ktorgo znam, co naprawde szanowal kobiety, nie zalezalo mu tylko na jednym. wszystko bylo ok. wtedy to wszystko nie mialo racji bytu bo ja bylam za mloda, on za "stary". wkoncu on wrocil do siebie, ja zostalam. wiadomo, zmienianie numeru, pozniej miejsca zamieszkania, kontakt sie urwal. calkiem niedawno rowniez probowalam go znalesc, tak jak autor, zeby sie poprostu dowiedziec co u niego, czy dobrze mu sie zyje, czy ma dzieci, zone. wszystko bylo z czystego sentymentu do tego czlowieka. niestety, w internecie nigdzie go nie ma. mowi sie trudno, najwidoczniej tak ma byc.

i z mojej strony jak i ze strony autora napewno to nie jest jakis tam akt desperacji, tylko czasami poprostu sie czuje wewnetrzna potrzebe, zeby wiedziec co dzieje sie z osoba, ktora potrafila w nas conieco zmienic.

to jest moze glupie porownanie, ale Ł. np byl jedynym mezczyzna, ktorego moj pies, ktory nienawidzi facetow od urodzenia, ktorych sie poprostu boi, szczeka, warczy, nie daje sie dotknac, tak do niego lgnela, sluchala, nawet, o dziwo, dawala sie tresowac;) moja psinka do tej pory to pamieta. a jak ona ladnie chodzila na smyczy jak ja prowadzil ehehehe. nikt inny nie byl w stanie tego dokonac co on przez kilka chwil.

14

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
sprautie napisał/a:

Na studia wróciłem i je ukończyłem, po prostu musiałem najpierw na nie zarobić, a przy okazji opanowałem język bo pracowałem z samymi Anglikami i Szkotem...
...tak czy siak, end of story sad

eve84, odpisałem Ci na maila.

Męka pańska, ciężko mi się oddycha... Napisałem wyżej, że sama wiadomość, że gdzieś sobie jest z ułożonym życiem by mi wystarczyła. Może tak by było gdyby się okazało, że już kilka lat jest szczęśliwą mężatką, dom, dwójka dzieci etc.

ale...
to wszystko jest na świeżo... w przeciągu kilu tygodni do tyłu, nawet dni sad

Dziękuję za pomoc użytkowniczkom tego forum. Okazało się, że cały czas bylismy o krok od siebie...

Dla mnie małżeństwo to świętość, więc nie zamierzam się odzywać.

A ona wygląda tak samo cudownie jak wtedy, kolor włosów tylko inny.

Ot, jak można sobie życie zrujnować sad Nie jestem żadnym romantykiem, twardo stąpam po ziemi, ale na to jestem bezsilny sad

Nie otrzymałam maila sad
Ale nie jestem pewna, czy ja dobrze rozumiem? Wczoraj napisałeś posta, że szukasz dziewczyny a kilka godzin później już ją odnalazłeś???

15

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
mery90 napisał/a:
baziula napisał/a:

Olałeś ją gościu.... tak sobie po prostu zapomniałeś o osobie z którą wymieniłeś kilkset smsów..... A teraz nagle swoje beznadziejne zachowanie ubierasz w romantyczne szaty.... i to w ogóle po tym jak olała cię jakaś babka. Wzięło cię na sentymenty. żenada. Weź się najlepiej schowaj.

spadlam z krzesla, sie usmialam ehehehe. to by bylo na tyle co do Twojej wypowiedzi Baziula;)


do autora. jak bylam mlodsza, poznalam chlopaka, ktory byl wlasciwie "sluzbowo" w moim rodzinnym miescie. to byl chyba jedyny czlowiek, ktorgo znam, co naprawde szanowal kobiety, nie zalezalo mu tylko na jednym. wszystko bylo ok. wtedy to wszystko nie mialo racji bytu bo ja bylam za mloda, on za "stary". wkoncu on wrocil do siebie, ja zostalam. wiadomo, zmienianie numeru, pozniej miejsca zamieszkania, kontakt sie urwal. calkiem niedawno rowniez probowalam go znalesc, tak jak autor, zeby sie poprostu dowiedziec co u niego, czy dobrze mu sie zyje, czy ma dzieci, zone. wszystko bylo z czystego sentymentu do tego czlowieka. niestety, w internecie nigdzie go nie ma. mowi sie trudno, najwidoczniej tak ma byc.

i z mojej strony jak i ze strony autora napewno to nie jest jakis tam akt desperacji, tylko czasami poprostu sie czuje wewnetrzna potrzebe, zeby wiedziec co dzieje sie z osoba, ktora potrafila w nas conieco zmienic.

to jest moze glupie porownanie, ale Ł. np byl jedynym mezczyzna, ktorego moj pies, ktory nienawidzi facetow od urodzenia, ktorych sie poprostu boi, szczeka, warczy, nie daje sie dotknac, tak do niego lgnela, sluchala, nawet, o dziwo, dawala sie tresowac;) moja psinka do tej pory to pamieta. a jak ona ladnie chodzila na smyczy jak ja prowadzil ehehehe. nikt inny nie byl w stanie tego dokonac co on przez kilka chwil.

Mimo Twego rozbawienia Twój przypadek jest inny.... a On po prostu.... zapomniał że miał numer dziewczyny z którą wymienił setki smsów. ZAPOMNIAŁO mu się biedakowi.... a teraz mu się PRZYPOMNIAŁO.... ale szkoda ....

16 Ostatnio edytowany przez mery90 (2012-07-31 12:03:39)

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

no moze roznica jest taka, ze ja spedzalam z nim kazdy dzien, dopoki byl u mnie w miescie. pozniej tez bylo dzwonienie, pisanie itd. dopoki nie zalalam telefonu i nie stracilam numeru. a pozniej zycie juz wszystko samo ulozylo;) i ja tez kilka lat o nim nie myslalam wogole, jakby go nie bylo;) takie rzeczy kochana sie zdarzaja. wchodzisz w wir zajec i nie zawsze wszystko pamietasz;)

17 Ostatnio edytowany przez baziula (2012-07-31 12:08:55)

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
mery90 napisał/a:

no moze roznica jest taka, ze ja spedzalam z nim kazdy dzien, dopoki byl u mnie w miescie. pozniej tez bylo dzwonienie, pisanie itd. dopoki nie zalalam telefonu i nie stracilam numeru. a pozniej zycie juz wszystko samo ulozylo;) i ja tez kilka lat o nim nie myslalam wogole, jakby go nie bylo;) takie rzeczy kochana sie zdarzaja. wchodzisz w wir zajec i nie zawsze wszystko pamietasz;)

Dla mnie jeśli o czymś nie pamiętam to oznacza że nie ma to znaczenia. I tyle. Poza tym Ty straciłaś bezpowrotnie kartę sim, a on mógł ją w każdej chwili (do pewnego czasu, włożyć, odpisać numer, napisać do tej dziewczyny) On po prostu olał z nią kontakt, bo nawet jak mógł to do niej nie napisał. Dopiero potem sobie przypomniał.

18

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
eve84 napisał/a:
sprautie napisał/a:

Na studia wróciłem i je ukończyłem, po prostu musiałem najpierw na nie zarobić, a przy okazji opanowałem język bo pracowałem z samymi Anglikami i Szkotem...
...tak czy siak, end of story sad

eve84, odpisałem Ci na maila.

Męka pańska, ciężko mi się oddycha... Napisałem wyżej, że sama wiadomość, że gdzieś sobie jest z ułożonym życiem by mi wystarczyła. Może tak by było gdyby się okazało, że już kilka lat jest szczęśliwą mężatką, dom, dwójka dzieci etc.

ale...
to wszystko jest na świeżo... w przeciągu kilu tygodni do tyłu, nawet dni sad

Dziękuję za pomoc użytkowniczkom tego forum. Okazało się, że cały czas bylismy o krok od siebie...

Dla mnie małżeństwo to świętość, więc nie zamierzam się odzywać.

A ona wygląda tak samo cudownie jak wtedy, kolor włosów tylko inny.

Ot, jak można sobie życie zrujnować sad Nie jestem żadnym romantykiem, twardo stąpam po ziemi, ale na to jestem bezsilny sad

Nie otrzymałam maila sad
Ale nie jestem pewna, czy ja dobrze rozumiem? Wczoraj napisałeś posta, że szukasz dziewczyny a kilka godzin później już ją odnalazłeś???

Aaaa, przepraszam dostałam maila. Zapomniałam,że utworzyłam nowe konto smile
OD AUTORA WĄTKU : temat nieaktualny.

19

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
baziula napisał/a:
mery90 napisał/a:

no moze roznica jest taka, ze ja spedzalam z nim kazdy dzien, dopoki byl u mnie w miescie. pozniej tez bylo dzwonienie, pisanie itd. dopoki nie zalalam telefonu i nie stracilam numeru. a pozniej zycie juz wszystko samo ulozylo;) i ja tez kilka lat o nim nie myslalam wogole, jakby go nie bylo;) takie rzeczy kochana sie zdarzaja. wchodzisz w wir zajec i nie zawsze wszystko pamietasz;)

Dla mnie jeśli o czymś nie pamiętam to oznacza że nie ma to znaczenia. I tyle. Poza tym Ty straciłaś bezpowrotnie kartę sim, a on mógł ją w każdej chwili (do pewnego czasu, włożyć, odpisać numer, napisać do tej dziewczyny) On po prostu olał z nią kontakt, bo nawet jak mógł to do niej nie napisał. Dopiero potem sobie przypomniał.

wiesz, w sumie u mnie byl taki okres, ze nie faceci byli mi w glowie;) nie zebym siebie tlumaczyla. ale tez po kilku latach sie obudzilam rano i pierwsze co pomyslalam"musze znalesc Ł. na necie" heh

20 Ostatnio edytowany przez sprautie (2012-07-31 12:57:56)

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Baziula, tak to może wyglądać z boku, ale tak nie jest i nie było.

Nie olałem ją, bo mając niewiele informacji o niej nie mogłem odnowić z nią kontaktu. Na początku znajomości nie dopytujesz się o wszystkie dane personalne. No i było to, jak pisałem, 7 lat temu. Wspomniałem też wyżej, że nawet kiedy byłem w szczęśliwych związkach, wciąż wracały myśli o niej. Więc to nie tak, że jak teraz zostałem sam to mi się przypomniało. Ostatnie tygodnie męczyło mnie to bardziej niż zwykle i teraz wyjaśniło się dlaczego...

Kiedy przyjeżdżasz niemal w ciemno do Anglii za pracą to nie myślisz o niczym innym tylko o pracy, wszelkich papierach z tym związanych (Home Office, NIN, konto w banku) i zdobyciu mieszkania (2 razy zmieniałem w ciągu 3 tygodni). Pierwszy miesiąc w obcym kraju, zupełnie sam - sam jechałem, bez nikogo. Ogarniałem wszystko i dorwałem się do pracy jak głupi do sera. Był to bardzo dobry okres w firmie w której znalazłem prace i korzystałem z każdych nadgodzin. Anglicy mieli rodziny, albo woleli weekendy w pubach siedzieć, a ja tyrałem 'dwunastki'. Często wracałem i zasypiałem w butach zaraz po wejściu na mieszkanie... Miałem nawet problem z zakupem chleba, bo robiąc 12 godzin od 6 do 18, po powrocie z pracy nie miałem gdzie go kupić.

To wszystko już zresztą bez znaczenia - już po wszystkim sad Happy endu u mnie nie będzie sad(( Mogę się tylko modlić o to, żeby ona była szczęśliwa... bo to jest najważniejsze!

Sam mam poczucie, niemal pewność, że już nigdy nic mnie dobrego w życiu osobistym nie spotka sad Chyba nie każdy może odnieść sukces w życiu zawodowym i osobistym. Jedno marzenia mi się spełnia, a drugie pozostanie marzeniem... sad Wykreślić szóstkę i zapomnieć o wysłaniu kuponu - tak się właśnie czuję... sad Może idealizuję to wszystko, ale nic na te uczucia nie poradzę.

Wiem, zachowuję się trochę jak mazgaj... jednak na co dzień jestem pogodną osobą i twardo znoszę przeciwności losu. Tyle, że nigdy mnie coś takiego nie spotkało i dziś nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.... W ogóle w pewnym momencie myślałem już, że tamta cała historia to jakieś moje urojenia, ale wczoraj okazało się, że to niestety miało miejsce...

Eve84, mam email na gmailu z tym samym nickiem co tutaj.

W sumie nie wiem po co dalej tu piszę... Może, żeby ostrzec innych przed... Może przede wszystkim, żeby zapisywać numery telefonów w więcej niż jednym miejscu hmm

Spełnienie w życiu zawodowym jest jak film, dobry ale czarno-biały i bez głosu i tylko ta druga osoba może go pokolorować i ożywić. Zresztą, o szczęśliwym życiu możemy mówić tylko wtedy kiedy możemy go z kimś dzielić...
sad


AHA, DIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ODPOWIEDZI, TE MNIEJ I TE BARDZIEJ PRZYCHYLNE I ZA POMOC TYCH UŻYTKOWNICZEK
TO BYŁO PIERWSZE FORUM GDZIE SKIEROWALEM SWOJE KROKI I WYBÓR OD RAZU TRAFNY, SZKODA TYLKO, ŻE TE 7 LAT TEMU NIE MIAŁEM TYLE SZCZĘŚCIA... sad

21 Ostatnio edytowany przez baziula (2012-07-31 14:51:40)

Odp: NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...
sprautie napisał/a:

Baziula, tak to może wyglądać z boku, ale tak nie jest i nie było.

Nie olałem ją, bo mając niewiele informacji o niej nie mogłem odnowić z nią kontaktu. Na początku znajomości nie dopytujesz się o wszystkie dane personalne. No i było to, jak pisałem, 7 lat temu. Wspomniałem też wyżej, że nawet kiedy byłem w szczęśliwych związkach, wciąż wracały myśli o niej. Więc to nie tak, że jak teraz zostałem sam to mi się przypomniało. Ostatnie tygodnie męczyło mnie to bardziej niż zwykle i teraz wyjaśniło się dlaczego...

Kiedy przyjeżdżasz niemal w ciemno do Anglii za pracą to nie myślisz o niczym innym tylko o pracy, wszelkich papierach z tym związanych (Home Office, NIN, konto w banku) i zdobyciu mieszkania (2 razy zmieniałem w ciągu 3 tygodni). Pierwszy miesiąc w obcym kraju, zupełnie sam - sam jechałem, bez nikogo. Ogarniałem wszystko i dorwałem się do pracy jak głupi do sera. Był to bardzo dobry okres w firmie w której znalazłem prace i korzystałem z każdych nadgodzin. Anglicy mieli rodziny, albo woleli weekendy w pubach siedzieć, a ja tyrałem 'dwunastki'. Często wracałem i zasypiałem w butach zaraz po wejściu na mieszkanie... Miałem nawet problem z zakupem chleba, bo robiąc 12 godzin od 6 do 18, po powrocie z pracy nie miałem gdzie go kupić.

To wszystko już zresztą bez znaczenia - już po wszystkim sad Happy endu u mnie nie będzie sad(( Mogę się tylko modlić o to, żeby ona była szczęśliwa... bo to jest najważniejsze!

Sam mam poczucie, niemal pewność, że już nigdy nic mnie dobrego w życiu osobistym nie spotka sad Chyba nie każdy może odnieść sukces w życiu zawodowym i osobistym. Jedno marzenia mi się spełnia, a drugie pozostanie marzeniem... sad Wykreślić szóstkę i zapomnieć o wysłaniu kuponu - tak się właśnie czuję... sad Może idealizuję to wszystko, ale nic na te uczucia nie poradzę.

Wiem, zachowuję się trochę jak mazgaj... jednak na co dzień jestem pogodną osobą i twardo znoszę przeciwności losu. Tyle, że nigdy mnie coś takiego nie spotkało i dziś nie jestem w stanie normalnie funkcjonować.... W ogóle w pewnym momencie myślałem już, że tamta cała historia to jakieś moje urojenia, ale wczoraj okazało się, że to niestety miało miejsce...

Eve84, mam email na gmailu z tym samym nickiem co tutaj.

W sumie nie wiem po co dalej tu piszę... Może, żeby ostrzec innych przed... Może przede wszystkim, żeby zapisywać numery telefonów w więcej niż jednym miejscu hmm

Spełnienie w życiu zawodowym jest jak film, dobry ale czarno-biały i bez głosu i tylko ta druga osoba może go pokolorować i ożywić. Zresztą, o szczęśliwym życiu możemy mówić tylko wtedy kiedy możemy go z kimś dzielić...
sad


AHA, DIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ODPOWIEDZI, TE MNIEJ I TE BARDZIEJ PRZYCHYLNE I ZA POMOC TYCH UŻYTKOWNICZEK
TO BYŁO PIERWSZE FORUM GDZIE SKIEROWALEM SWOJE KROKI I WYBÓR OD RAZU TRAFNY, SZKODA TYLKO, ŻE TE 7 LAT TEMU NIE MIAŁEM TYLE SZCZĘŚCIA... sad

A ja Ci powiem tylko tyle.... nigdy nie chciałabym być z facetem, który będąc ze mną myśli o innej. Pozdrawiam życząc szczęścia i PRAWDZIWEJ miłości.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » NN... Diana, rocznik 86, z Werbkowic...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026