Mussuka napisał/a:Tegan napisał/a:No i wyeszedł i zabrał mnie do domu na herbatke, dał o wiele za duże swoje ciuchy na przebranie i usiadł do kompa dalej grać. W trakcie rozmawialiśmy ................ Potem juz gadalaismy o urlopie i jutrzejszej imprezce u mnie, o mojej jeździe autem itp, poprzytulaliśmy się (nawet sie pare razy oderwal od gry
)
Tegan, ja Cie oceniac nie bede ani tego na ile jest Ci facet obok potrzebny. Wczesniej gdzies to zrobilam:)
Ten zacytowany fragment jak dla mnie wyjasnia wszystko - facet jest uzalezniony od gier i komputera. I tu masz wyjasnienie czemu nie potrzebuje Cie na codzien ani nawet co drugi dzien. Bo on caly czas siedzi z nosem w ekranie - to jest choroba!
Ponadto granie w trakcie rozmowy z kimkolwiek - ale zwlaszcza z osoba bliska, ktora sie zaprosilo do siebie - uwazam za zwykle prostackie i niegrzeczne zachowanie. Mozesz to swojemu partnerowi przekazac ode mnie. Pozdrawiam.
Jesus, w końcu jakaś normalna odpowiedź, już myślałam, że tylko ja myślę dziwnie. Właśnie o to chodzi - koleś nie ma wcale wielkich pasji na to wygląda i nie jest taki mega zmęczony i zajęty! On po prostu nie robi nic innego najwyraźniej, jak tylko gra:/ a już przegięciem jest wyjść po swoją dziewczynę i grać sobie dalej. Tegan, zastanów się, czy to faktycznie tylko wina leży po Twojej stronie, bo mi się wydaje, że Twoje potrzeby częstszych spotkań wcale nie wynikają z bezczynność, nudy itp. Raczej z poczucia zaniedbania przez faceta. Łatwo jest odbić piłeczkę i powiedzieć: Kochanie, to Ty masz problem, musisz sobie z nim poradzić. Ale to tak nie działa, jak świat światem przeważnie wina leży po obu stronach, wydaje mi się, że tu nie jest inaczej. Chęć częstszych spotkań jest zupełnie naturalna, szczególnie na początku związku. O tym problemie dyskutowałam z moją przyjaciółką, która obecnie jest w związku, na którym już jej jakoś mega nie zależy, ale sama mówiła, że na początku spędzała ze swoim N. każdą wolną chwilę, a chłopak też jest straaasznym graczem.
Masakra po prostu, to co tu wypisują Teo i adlernewman, nie rozumiem, czy Wy chcecie Tegan pomóc, czy dopierniczyć??? Nawet jeśli macie inne zdanie niż ona, a ona się z wami nie zgadza, to nie wolno wam tak agresywnie odpowiadać. Nie podoba się Wam postawa Tegan - nie musicie się wypowiadać, to działa w obie strony. Tegan musiała się liczyć z różnymi odpowiedziami, ale Wy nie musicie tutaj sączyć tego jadu, bo dla mnie to już jest czysta agresja, nie pomaganie.
Jest różnica pomiędzy wypowiedziami: uważam, że to i to, a pomiędzy; Ty jesteś taka, inna, owaka..
Same sobie oodpowiedzcie, do jakiego typu wasze odpowiedzi należą. MOIM ZDANIEM, oczywiście:)
Tegan, za co Ty przepraszałaś? Za to, że go spytałaś, dlaczego się ostatnio nie widzieliście? Czy za to jakieś niedookreślone marudzenie? Wiesz, jeśli faktycznie mu marudziłaś, to ok rozumiem, ale po prostu wydaje mi się, że ta rozmowa straciła partnerski wymiar, a stała się wierno-poddańcza (widziałam w jego oczach, że też mu się zrobiło lżej..).. Tegan, nie wiem jak jest naprawdę w waszej relacji, ale sama sobie zadaj pytanie, czego chcesz, czy Cię taki czy inny związek satysfakcjonuje?