netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

230 odpowiedzi30 845 wyświetleńzałożony przez Tegan, 14.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 231 ]

131 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-08-09 15:04:12)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
adlernewman napisał/a:

Pytajka, kolezanko, my juzesmy Twoja zazdrosc i potrzebe bycia przykuta do chlopaka przerabiali. Niektorzy tak maja, ale jest to niezbyt budujace. Wyscie sie w tym poscie dobraly- jedna kobieta- bluszcz, druga kobieta-rozwydrzone dziecie. Aj waj.

Koleżanko adlernewman, ja nie przerabiam tutaj mojej zazdrości i potrzeby bycia przykutą jak to pięknie określiłaś. Ja na swoim przykładzie (swoich błędów również jakbyś nie zauważyła) pokazuje autorce, że takie zachowanie nic nie daje. Więc może zachowaj dla siebie uwagi typu "Wyscie sie w tym poscie dobraly- jedna kobieta- bluszcz, druga kobieta-rozwydrzone dziecie".

Wiesz irytuje mnie takie Twoje podejście. Ludzie są różni, rózne charaktery, natury i temperamenty. Ty i podobne Tobie koleżanki zachowujecie się jakbyście były chodzącymi ideałami w związkach i tylko Wasz sposób na bycie w związku jest normalny, prawidłowy itd. Guzik prawda. Związek może być zupełnie różny, pod warunkiem że dwóm osobom jest w nim dobrze. Więc przestań proszę z góry traktować dziewczyny takie jak ja, ponieważ nie masz absolutnie prawa nas osądzać, nikt nie ma, w myśl słów "kto nie jest winien niech pierwszy rzuci kamieniem".

132 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-08-09 15:19:45)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

A to przepraszam.

Mnie sie tylko w glowie nie miesci, ze nawet jak sie ktos stara zewnetrznie nie zameczac partnera, to ciagle w glowie te mysli pozostaja, ze przeciez "wszystko powinno byc wspolnym terytorium" (parafrazujac). Dla mnie "nie do zaakceptowania" by bylo to, ze moj chlopak by mi sie ze wszystkiego spowiadal i informowal mnie o kazdym bzdecie, wlaczajac w to rozmowy telefoniczne, smsy, emaile, a moze nawet bankowa korespondencje, no bo jak przeciez kocha to sekretow nie ma. Ja dobrze pamietam Twojego posta na ten temat jak chcesz WSZYSTKO wiedziec. Ciesze sie, ze sie wreszcie pohamowalas.

Ja sie nie wywyzszam. Staram sie tylko, jak mi ludzkie sily pozwalaja, rozsadek propagowac jako narzedzie przeciw paranoii i nierealistycznym oczekiwaniom.

133 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-08-09 15:31:12)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
adlernewman napisał/a:

A to przepraszam.

Mnie sie tylko w glowie nie miesci, ze nawet jak sie ktos stara zewnetrznie nie zameczac partnera, to ciagle w glowie te mysli pozostaja, ze przeciez "wszystko powinno byc wspolnym terytorium" (parafrazujac). Dla mnie "nie do zaakceptowania" by bylo to, ze moj chlopak by mi sie ze wszystkiego spowiadal i informowal mnie o kazdym bzdecie, wlaczajac w to rozmowy telefoniczne, smsy, emaile, a moze nawet bankowa korespondencje, no bo jak przeciez kocha to sekretow nie ma. Ja dobrze pamietam Twojego posta na ten temat jak chcesz WSZYSTKO wiedziec. Ciesze sie, ze sie wreszcie pohamowalas.

Kończąc dyskusję na mój temat ( bo to nie mój topic) powiem, że się nie pohamowałam, tylko powoli z czasem wyhamowuję. Daleko mi do ideału i pewnie nigdy nim nie będę. Tak, nie zgadzam się na dwa odrębne terytoria, bo o ile zaakceptowałam potrzebę mojego chłopaka spędzania wolnego czasu tak jak lubi, (czytaj gry, wyjścia z kumplem na piwo), o tyle dalej nie akceptuję tego, że nie poznałam jego rodziców albo nie wychodzimy razem z Jego znajomymi. Związek to kompromis, raz jedna osoba jest poszkodowana, raz druga, ale nie może być tak, że jedna strona wszystko ustala pod siebie nie licząc się w ogóle z partnerem. Bycie w związku to nie bycie samemu i niestety, ale pewne ograniczenia są siłą rzeczy. Tylko oczywiście według mnie.

Tegan natomiast rozumiem. Ale uważam że jej, podobnie jak mnie wiecej dadzą argumenty, przedstawienie punktu widzenia charakterystyczne dla Wielkokropka niż takie huzia na józia np. w Twoim wykonaniu. To Wielokropek otworzyła mi oczy na wiele spraw, to jej słowa dały do myślenia, analizowania własnego zachowania. Bo jak ktoś atakuje pokazując, że jego jest najmądrzejsze, najbardziej właściwe, dobre i dojrzałe, to taka Tegan, albo nawet ja czujemy się atakowane. I przystępujesz wówczas do kontrataku, zupełnie bezsensownie.

Ehhh...to tylko mój punkt widzenia.



Tegan - moje koncowe rady - nie analizuj słów chłopaka, jak mówi ze sie nie spotka bo jest zmeczony tzn ze jest zmeczony. Jak chce pograć - uszanuj, że on też może chcieć spędzić wolny czas sam, na luzie, bez dziewczyny. A z tego co pisałaś wnioskuję, że wspólnie czas spędzacie i to w normalny, fajny sposób. I tego się trzymaj. Nie świruj, bo chłopak później będzie miał się na baczności i coś ze związku ucieka. Aha i jeszcze jedno. To, że nie ma potrzeby spędzania z Toba tyle czasu ile TY byś chciała, tak jak Ty byś chciała nie oznacza wcale, że nie kocha albo że kocha słabiej. Jest po prostu inny.

Powodzenia!

Dobrze, że jest edit wink Inny -  NIE ZNACZY ŻE GORSZY.

134

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Pytajka napisał/a:
Tegan napisał/a:

Nie oczekuję że będzie na każde zawołanie ale nie rozumiem czemu zaznacza że nie ma ochoty na spotkania w tygodniu. To tak jakby spotkanie ze mną było jakimś dziwnym, nieprzyjemnym obowiązkiem, tak ja to odbieram

Mój chłopak jak mu "rzucam" takimi interpetacjami, to mówi " to Twój porblem że tak to odbierasz, sama go stwarzasz, sama sobie z nim radź". Facet mówi, że nie ma ochoty, bo jej nie ma.
On się nie zastanawia nad Twoimi słowami. Jeśli mówisz, że sie nie spotkasz bo masz coś do załatwienia, to nie snuje wizji, że nie chcesz się z nim spotkać, bo nie chcesz, bo to przykry obowiązek. Trzeba nauczyć się nie interpretować wypowiedzi faceta, tylko przyjmować je w takiej "surowej" formie do wiadomości. Bo oni tylko tyle co powiedzieli chcieli przekazać, nic ponad to, bez ukrytych podtekstów.

Pytajka to współczuję Ci faceta, ja z moim rozmawiam wprost i jak mu mówię w taki sposób, to on mnie opierdziela, że mi takie głupoty przychodzą do głowy i tłumaczy co miał na myśli, jakby mi powiedział, że to mój problem, że sama go stwarzam itp. to chyba bym z nim nie gadała, bo po to z nim rozmawiam, żeby coś wyjaśnić. Nie chodzi o to, by facetowi przypisać winę za wszelką cenę, ale by to wyjaśnić, a nie żeby on znowu zwalał na mnie i może na moje porycie. Sama sobie z nim radź-WTF?


Czytam te posty i niedowierzam:))) Nie wiem, czemu usilnie chcecie dziewczynie wmówić, że jest ok, jak dla mnie - nie jest i myślę, że każda normalnie myśląca dziewczyna (nie chcę Was obrażać, ale chyba żyjecie w dziwnych związkach) złapałaby się za głowę. Tegan ma normalne potrzeby i oczekiwania, wszędzie się słyszy o szale, jaki towarzyszy pierwszym miesiącom randkowania itp. - chcemy spędzać z ukochaną osobą każdą wolną chwilę itp. Facet Tegan nie pracuje z tego co czytam po 12 h i myślę, że po pracy normalnie i spokojnie mógłby znaleźć chwilę na spotkanie z nią. Tu tego szału nie widzę, być może to taki typ, a Tegan musi do tego przywyknąć albo odejść - być może. Jedno co pewne to musi z nim pogadać i opowiedzieć o swoich odczuciach. Aha i co do tego zmęczenia - mój facet pracował ciężko, po 13 h, wtedy nie widzieliśmy się po kilka dni, bo robił od rana do wieczora, ale nawet wtedy potrafił (bez mojego proszenia (sic!)) przyjechać na 40 minut pod mój dom, by mnie przytulić, dotknąć, czasem uspokoić, gdy miałam problemy w domu. I uwaga uwaga, też ma swoich znajomych, spotyka się z nimi również SAM, ale woli i tak spędzać najbardziej czas ze mną. JAk chce oglądać jeden ze swoich dziwnych ulubionych seriali, siedzi na łóżku obok mnie, a ja wtedy klepię sobie na forum. Ot, pasje. I nie ma problemu, ale jesteśmy razem i w każdej chwili mamy siebie blisko. Nie ma tutaj zniewolenia - jest dobrowolne, obopólne "chcenie" - wola spędzania razem czasu!!! I uważam, że to jest normalność. Dla kogoś może być normalne co innego, ja i Tegan widocznie wolimy co innego. Ciężko to ogarnąć?

135

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
czekoladka7 napisał/a:
Tegan napisał/a:

Czekoladko ale widocznie on daje Ci poczucie że mu na Tobie zależy pomimo odległości i przeciwności, z zza granicy ciężko codziennie dzwonić czy pisac, wiem jak to jest bo byłam w IRL jakiś czas i miałam średni kontakt z rodziną w PL bo oszczedzałam kase i pracowalam tyle że nie było czasu na siedzenie na necie czy gadanie. Ja raz czuje że mu zależy a raz kompletnie nie. Nie wiem co zrobić żeby jakoś ożywić ten związek i żeby on poczuł się ze mną dobrze a nie na przymus.

Tylko,że mogłabym mu zarzucić to,że ma laptopa tam więc nie płaci nic za kontakt bo na gg piszemy. Ale on sam mi pisze,że np "kochanie wczoraj mnie nie było,bo z chłopakami graliśmy" albo "kochanie a przez weekend byliśmy tam i tam" i też mogłabym być zła,że swój wolny czas po pracy woli spędzić tam z kolegami którzy są a nie ze swoją dziewczyną,która czeka w Pl.

Gdyby mu nie zależało uwierz już dawno by Cię zostawił za Twoje fochy.

To nie są fochy, tylko inne oczekiwania:))) I jaśnie pan jej łaski nie robi, że są razem, na świecie jest 5 miliardów ludzi, hello.. mnie taki pan kiedyś zostawił, bo faktycznie miał inne potrzeby, niż ja i cześć... Naprawdę, nic się mi nie stało, a dzięki temu poznałam kogoś, kto ma podobne podejście do związku.

Tegan, tu nie chodzi na siłę o imponowanie komuś, wierz mi, że ja nie mam taiego planu tygodnia, że dziś konie, jutro nie wiem wieczorek literacki, a pojutrze basen i nie wiem skakanie na spadochronie;P też spędzam kupę czasu na kompie, czasem z nudów wymyślam swojemu facetowi, on się wkurza, potem się godzimy i jest git. Taka jest normalność, w związku muszą być jakieś też fochy, jak to mówią dziewczyny, po to by wyjaśnić pewne kwestie. Choć wiadomo, że lepiej pogadać niż się foszyć. Tegan, było dopytać go, z jakiego powodu konkretnie taki tolerancyjny jest. Swoją drogą to chyba się za niezłego ideała ma.

136

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Ech, mnie juz sie gadac nie chce. Ty, Pytajka i autorka tego posta chcecie wszystkich przekonywac, ze jak facet nie jest ciagle przy swojej dziewczynie, to on jest juz najgorsza szuja i wogole bez szacunku, ze paranoja jest normalnym podejsciem do zwiazku i fochy rozwiazuja problemy.

137

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Niech ja to dobrze zrozumiem... Pisze smsy - źle. Spotykacie się na całe weekendy - źle. Chciałaś się z nim spotkać jak się w windzie zatrzasnęłaś - źle. Odwołałaś, powiedział "ok" - źle. Czego Ty dziewczyno właściwie chcesz?!

Smsy złe bo nie tak, bo za krótkie, bo za malo, bo za mało miłosne, bo nie wylewa się w nich uwielbienie do Ciebie. Weekendy złe, bo to tylko dwa dni, bo przecież mógłby 7 dni, bo powinien Cię wielbić. Zgodził się na spotkanie- źle, bo nie słyszałas w głosie entuzjazmu, bo nie piał z zachwytu, bo nie skomlał, żebyś była jak najszybciej. Napisałaś, że odwołujesz, on "ok" - źle, bo powinien zalewać się łzami, prosić, błagać, czołgać się, dopytywać czemu jesteś zła, zadzwonić do Ciebie 50 razy a na koniec warować pod Twoim balkonem.
No czy Ty jesteś poważna?! Macie NORMALNY związek, widzicie się co weekend przez cały weekend i czasem w tygodniu. O co Ci chodzi?! Dlaczego ona ma wychodzić za każdym razem jak przejeżdżasz pod jego blokiem i widzieć się z Tobą te 10 min, no po co?! Ile razy ja pod blokiem chłopaka przejeżdżałam i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby złaził i się ze mną witał, po kiego grzyba??
Przeczytaj ze zrozumienie swój temat, bo w nim jest wszystko zawarte. To TY masz problem, nie on.

Pytajka napisał/a:
Teo napisał/a:

Jeny, mieszkasz sama! Jak ja bym mieszkała sama to musiałabym swojego chłopaka w grafik wpisywać z wyprzedzeniem na 2 tygodnie, bo miałabym tyle zajęć i mogła realizować swoje pasje!

Taki mały off topic - Teo, to jakie są te pasje, które pochłaniają Ciebie bez reszty? Tak z ciekawości pytam

O matko, same wspaniałe i cudowne big_smile Czytanie, pisanie, tworzenie, granie, wymyślanie, słuchanie no masa! A jak już by mi się w domu znudziło to by były kursy, tańce, baseny, spotkania, clubbingi, zabawy, wyjścia, albo wszystko na raz tylko na zmianę.

138

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
adlernewman napisał/a:

Ech, mnie juz sie gadac nie chce. Ty, Pytajka i autorka tego posta chcecie wszystkich przekonywac, ze jak facet nie jest ciagle przy swojej dziewczynie, to on jest juz najgorsza szuja i wogole bez szacunku, ze paranoja jest normalnym podejsciem do zwiazku i fochy rozwiazuja problemy.

Gdybyś się adlernewman wczytała, w to, co piszę, nie wyciągałabyś takich wniosków.

139

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Teo napisał/a:

Niech ja to dobrze zrozumiem... Pisze smsy - źle. Spotykacie się na całe weekendy - źle. Chciałaś się z nim spotkać jak się w windzie zatrzasnęłaś - źle. Odwołałaś, powiedział "ok" - źle. Czego Ty dziewczyno właściwie chcesz?!

Smsy złe bo nie tak, bo za krótkie, bo za malo, bo za mało miłosne, bo nie wylewa się w nich uwielbienie do Ciebie. Weekendy złe, bo to tylko dwa dni, bo przecież mógłby 7 dni, bo powinien Cię wielbić. Zgodził się na spotkanie- źle, bo nie słyszałas w głosie entuzjazmu, bo nie piał z zachwytu, bo nie skomlał, żebyś była jak najszybciej. Napisałaś, że odwołujesz, on "ok" - źle, bo powinien zalewać się łzami, prosić, błagać, czołgać się, dopytywać czemu jesteś zła, zadzwonić do Ciebie 50 razy a na koniec warować pod Twoim balkonem.
No czy Ty jesteś poważna?! Macie NORMALNY związek, widzicie się co weekend przez cały weekend i czasem w tygodniu. O co Ci chodzi?! Dlaczego ona ma wychodzić za każdym razem jak przejeżdżasz pod jego blokiem i widzieć się z Tobą te 10 min, no po co?! Ile razy ja pod blokiem chłopaka przejeżdżałam i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby złaził i się ze mną witał, po kiego grzyba??
Przeczytaj ze zrozumienie swój temat, bo w nim jest wszystko zawarte. To TY masz problem, nie on.

Pytajka napisał/a:
Teo napisał/a:

Jeny, mieszkasz sama! Jak ja bym mieszkała sama to musiałabym swojego chłopaka w grafik wpisywać z wyprzedzeniem na 2 tygodnie, bo miałabym tyle zajęć i mogła realizować swoje pasje!

Taki mały off topic - Teo, to jakie są te pasje, które pochłaniają Ciebie bez reszty? Tak z ciekawości pytam

O matko, same wspaniałe i cudowne big_smile Czytanie, pisanie, tworzenie, granie, wymyślanie, słuchanie no masa! A jak już by mi się w domu znudziło to by były kursy, tańce, baseny, spotkania, clubbingi, zabawy, wyjścia, albo wszystko na raz tylko na zmianę.

Popieram  w 1000% i nic już od siebie nie dodaję wink

140

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
adlernewman napisał/a:

Ech, mnie juz sie gadac nie chce. Ty, Pytajka i autorka tego posta chcecie wszystkich przekonywac, ze jak facet nie jest ciagle przy swojej dziewczynie, to on jest juz najgorsza szuja i wogole bez szacunku, ze paranoja jest normalnym podejsciem do zwiazku i fochy rozwiazuja problemy.

Koleżanka się na mnie uwzięła dosłownie big_smile
Czy ja piszę, że ten chłopak ma nie po kolei w głowie, czy próbuję przekonać Tegan, że w Jego zachowaniu nie ma niczego złego, kwestia uszanowania odmienności?

Widzisz, takie mądre rzeczy piszesz, a nie czytasz ze zrozumieniem tego co pisze, ponieważ mnie dawno "zaszufladkowałas". Bardzo mądre podejście.

141

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
offshore napisał/a:
czekoladka7 napisał/a:
Tegan napisał/a:

Czekoladko ale widocznie on daje Ci poczucie że mu na Tobie zależy pomimo odległości i przeciwności, z zza granicy ciężko codziennie dzwonić czy pisac, wiem jak to jest bo byłam w IRL jakiś czas i miałam średni kontakt z rodziną w PL bo oszczedzałam kase i pracowalam tyle że nie było czasu na siedzenie na necie czy gadanie. Ja raz czuje że mu zależy a raz kompletnie nie. Nie wiem co zrobić żeby jakoś ożywić ten związek i żeby on poczuł się ze mną dobrze a nie na przymus.

Tylko,że mogłabym mu zarzucić to,że ma laptopa tam więc nie płaci nic za kontakt bo na gg piszemy. Ale on sam mi pisze,że np "kochanie wczoraj mnie nie było,bo z chłopakami graliśmy" albo "kochanie a przez weekend byliśmy tam i tam" i też mogłabym być zła,że swój wolny czas po pracy woli spędzić tam z kolegami którzy są a nie ze swoją dziewczyną,która czeka w Pl.

Gdyby mu nie zależało uwierz już dawno by Cię zostawił za Twoje fochy.

To nie są fochy, tylko inne oczekiwania:))) I jaśnie pan jej łaski nie robi, że są razem, na świecie jest 5 miliardów ludzi, hello.. mnie taki pan kiedyś zostawił, bo faktycznie miał inne potrzeby, niż ja i cześć... Naprawdę, nic się mi nie stało, a dzięki temu poznałam kogoś, kto ma podobne podejście do związku.

Tegan, tu nie chodzi na siłę o imponowanie komuś, wierz mi, że ja nie mam taiego planu tygodnia, że dziś konie, jutro nie wiem wieczorek literacki, a pojutrze basen i nie wiem skakanie na spadochronie;P też spędzam kupę czasu na kompie, czasem z nudów wymyślam swojemu facetowi, on się wkurza, potem się godzimy i jest git. Taka jest normalność, w związku muszą być jakieś też fochy, jak to mówią dziewczyny, po to by wyjaśnić pewne kwestie. Choć wiadomo, że lepiej pogadać niż się foszyć. Tegan, było dopytać go, z jakiego powodu konkretnie taki tolerancyjny jest. Swoją drogą to chyba się za niezłego ideała ma.

No wlasnie- oczekiwania. Tegan ma inne oczekiwania niz jej chlopak. Nikt jej w tym zwiazku sila nie trzyma. Jest 5 miliardow ludzi do wyboru, do koloru. Zamiast jednak znalezc kogos kto spelnia jej wymagania ona zgina, przegina, fochy robi i stara sie goscia przerobic, zeby jej do idealu pasowal.

142 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-08-09 16:37:07)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Teo napisał/a:

O matko, same wspaniałe i cudowne big_smile Czytanie, pisanie, tworzenie, granie, wymyślanie, słuchanie no masa! A jak już by mi się w domu znudziło to by były kursy, tańce, baseny, spotkania, clubbingi, zabawy, wyjścia, albo wszystko na raz tylko na zmianę.

Ehhh ... to same normalne rzeczy. No może tylko te clubbingi nie do końca dla mnie , ale za to mój chłopak nadrabia za nas dwoje wink


Wiesz Teo, są ludzie którzy czują się dobrze bez drugiej osoby obok i są tacy, którzy tego nie lubią. Ja należę do tych drugich. Zgadzam się jednak, że można przegiąć i to zdrowo w jedną lub w drugą stronę i mi się to przytrafiło. Nie mniej jednak rozumiem postawę Tegan, ponieważ ona jest na początku drogi, którą ja przechodzę, a którą rozpoczęłam ile to 2 albo 3 miesiące temu?

143

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

W moim odczuciu Pytajka zmieniła swoje myślenie i chwała jej za to jedna duszyczka więcej nawrócona big_smile

144

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Pytajka napisał/a:
Teo napisał/a:

O matko, same wspaniałe i cudowne big_smile Czytanie, pisanie, tworzenie, granie, wymyślanie, słuchanie no masa! A jak już by mi się w domu znudziło to by były kursy, tańce, baseny, spotkania, clubbingi, zabawy, wyjścia, albo wszystko na raz tylko na zmianę.

Ehhh ... to same normalne rzeczy. No może tylko te clubbingi nie do końca dla mnie , ale za to mój chłopak nadrabia za nas dwoje wink


Wiesz Teo, są ludzie którzy czują się dobrze bez drugiej osoby obok i są tacy, którzy tego nie lubią. Ja należę do tych drugich. Zgadzam się jednak, że można przegiąć i to zdrowo w jedną lub w drugą stronę i mi się to przytrafiło. Nie mniej jednak rozumiem postawę Tegan, ponieważ ona jest na początku drogi, którą ja przechodzę, a którą rozpoczęłam ile to 2 albo 3 miesiące temu?

Jakie normalne?! W tym nie ma NIC normalnego, jakbyś wiedziała dokładnie co robię big_smile To są tylko hasła z kategorii, a wnętrze pozostawie dla siebie big_smile

To teraz zadam Ci pytanie skoro źle się czujesz jak bliskiej osoby nie ma obok. JAKIM CUDEM funkcjonowałaś przed swoim chłopakiem? JAKIM CUDEM będziesz funkcjonowała, gdy ten związek się rozleci? Chyba, że jesteś jedną z tych, które bez chłopaka jakiegokolwiek wytrzymują jedynie tydzień. Uzależniacie się od tych facetów na własne życzenie, przyklejacie się, a potem płacz, frustracja i lament, bo on jednak przyjlejać się nie chce. PO CO?!?!
Ja się dobrze czuje z bliską osobą jak mamy co robić, jak mamy o czym rozmawiać, jak jest miło. Ale nie lubię jak każde robi coś innego, bo jak każdy sobie to po co siedzieć ze sobą? Lepiej się skupiam jak jestem sama, a nie jak mi się ktoś kręci i przeszkadza. A nie będziemy mieli co robić i nie będziemy mieli o czym rozmawiać jak sami nie będziemy mieli wałsnych zajęć i zainteresowań.

145

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
czekoladka7 napisał/a:

W moim odczuciu Pytajka zmieniła swoje myślenie i chwała jej za to jedna duszyczka więcej nawrócona big_smile

Nawrócona to chyba jeszcze nie całkiem, bo zdarza mi się zachować w taki sposób i mieć pretensje o takie rzeczy, że jak emocje opadną to się zastanawiam, o co mi właściwie wtedy chodziło? Ja uważam, że już sam fakt, że pracuję nad swoim zachowaniem albo podejsciem do związku to dużo. Nie mniej jednak, nikt nigdy mnie nie przekona, że związek to życie obok siebie, takie dwa odrębne terytoria. Związek to jedno terytorium połączone z dwóch mniejszych, w którym każdy ma swój własny skrawek i większą część wspólną.

146

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Teo napisał/a:
Pytajka napisał/a:
Teo napisał/a:

O matko, same wspaniałe i cudowne big_smile Czytanie, pisanie, tworzenie, granie, wymyślanie, słuchanie no masa! A jak już by mi się w domu znudziło to by były kursy, tańce, baseny, spotkania, clubbingi, zabawy, wyjścia, albo wszystko na raz tylko na zmianę.

Ehhh ... to same normalne rzeczy. No może tylko te clubbingi nie do końca dla mnie , ale za to mój chłopak nadrabia za nas dwoje wink


Wiesz Teo, są ludzie którzy czują się dobrze bez drugiej osoby obok i są tacy, którzy tego nie lubią. Ja należę do tych drugich. Zgadzam się jednak, że można przegiąć i to zdrowo w jedną lub w drugą stronę i mi się to przytrafiło. Nie mniej jednak rozumiem postawę Tegan, ponieważ ona jest na początku drogi, którą ja przechodzę, a którą rozpoczęłam ile to 2 albo 3 miesiące temu?

Jakie normalne?! W tym nie ma NIC normalnego, jakbyś wiedziała dokładnie co robię big_smile To są tylko hasła z kategorii, a wnętrze pozostawie dla siebie big_smile

Oki, nie wnikam wink Myślałam tylko, że wyskoczysz z hasłami typu "polowanie", "łucznictwo" itp wink


Teo napisał/a:

To teraz zadam Ci pytanie skoro źle się czujesz jak bliskiej osoby nie ma obok. JAKIM CUDEM funkcjonowałaś przed swoim chłopakiem? JAKIM CUDEM będziesz funkcjonowała, gdy ten związek się rozleci? Chyba, że jesteś jedną z tych, które bez chłopaka jakiegokolwiek wytrzymują jedynie tydzień. Uzależniacie się od tych facetów na własne życzenie, przyklejacie się, a potem płacz, frustracja i lament, bo on jednak przyjlejać się nie chce. PO CO?!?!

Jakim cudem. Mhm ... pomyślmy. Ten związek to mój drugi poważny związek, poprzedni zakończył się .... 7 lat wcześniej. I przeżyłam te 7 lat, bez partnera u boku. Ale nie było mi wówczas dobrze. Nie mogę powiedzieć, że nadaję się do życia solo, ja jestem stadnym zwierzęciem. I wiesz, wydaje mi się, że jak się kocha, jest się dłuższy czas razem a związek się rozpada, to bez znaczenia czy się "uzależniło" jak to określiłaś od faceta, czy nie. Rozpacz po stracie bliskiej osoby (w początkowym stadium) jest taka sama. Nie wyobrażam sobie nawet Ciebie, że na zimno, chłodno podchodzisz do rozpadu związku, z którym wiązałaś nadzieje, plany na przyszłość. CHYBA ŻE należysz do osób, które są bardzo niezależne i poważne plany na przyszłość póki co ich nie dotyczą, to może ... Nie chcę żebyś potraktowała to personalnie, taka dygresia z wykorzystaniem Twojej postaci, bardzo charakterystycznej z resztą wink

147

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Kurcze aprę godzin mnie nie było a tu tyle postów, dziewczyny nie spierajcie się proszę. Dla mnie i pytajka i adlernewman i Teo mają po części rację.
Pytajka jestem taka jak Ty, na początku drogi do naprawienia siebie, cieszę się że rozumiesz to że mogę mieć inne potrzeby niż niektóre dziewczyny tutaj i inne też niż mój facet.

adlernewman - rozumiem co chcesz przekazać, jednak tak jak napisała Pytajka trochę pochopnie oceniasz, nigdzie nie napisałam że chciałabym CAŁY czas spędzać z chłopakiem, jedynie zdziwiło mnie że nie chciał przez kilka dni się widzieć. I też nie chciałabym żeby mi się ze wszystkiego spowiadał bo niektóre rzeczy po prostu mnie nie interesują.

Teo akurat takie rzeczy o których piszesz że robisz w wolnym czasie to dla mnie nic nowego, ja nagrywam piosenki, prowadzę bloga kulinarnego, sprzedaż na allegro, lubię pojeździć na rowerze ale umówmy się że to dosyć powszechne hobby wink Liczyłam na jakiś hardkor hehe wink <oczywiście  żart> Pytałaś jak funkcjonujemy bez lub przed chłopakiem. Otóż jakoś tam funkcjonowałam - często piłam i imprezowałam co drugi dzień z towarzystwem z byłego zespołu, ale to nie prowadziło w dobrą stronę i ciesze się że zerwałam z tym towarzystwem dzięki obecnemu chłopakowi, uspokoiłam się i potrafię się cieszyć zaciszem domowym, nie muszę ciągle gdzies latać i pić. Więc "przed" funkcjonowałam średnio, zastępowałam związek czym innym, nie potrafiłam samotnie wysiedzieć w domu.

Dziś wyglądało to tak. Skonczyłam lekcje jazdy przed 17 po czym miałam jechać do przyjaciółki (żeby było pikantniej to wcześniej łączyło mnie z nią przez jakiś czas coś więcej, ale teraz się przyjaźnimy już od kilku lat), ale rozpętała się ulewa. Jeżdze po mieście rowerem więc zatrzymałam się na ławce w parku (niedaleko domu mojego D.) i czekałam pod drzewem aż deszcz przejdzie, pogadałam sobie z mamą przez tel.  tak się rozpadało że zmokłam nawet pod tym drzewem i całe buty mi przemokły. Skonczylam gadac i zobaczylam sms od D. "Nie złapał Cię deszcz?", odpisałam że tak ale czekam pod drzewem w parku aż przejdzie i jade do nazwijmy ją A. On na to ze to tak szybko nie przejdzie i ze moze po mnie wyjść. No i wyeszedł i zabrał mnie do domu na herbatke, dał o wiele za duże swoje ciuchy na przebranie i usiadł do kompa dalej grać. W trakcie rozmawialiśmy i zapytałam go czemu nie chciał sie widziec przez te kilka dni. On na to że chciał sobie poodpoczywac po pracy i że przecież mamy cały tydzień rlopu od jutra i 9 dni bedziemy razem. Powiedziałam że ok i zapytałam czy cos jest nie tak. On ze trochę się czasem czepiam. Stwierdziłam że ok, przyznam się i przeproszę, więc mówię że czasem odbieram to że on woli zostac w domu jako olewanie mojej osoby na co on że nigdy w życiu mnie nie olewa, że to ja tak choro odbieram i powinnam nad tym popracować. Powiedziałam mu że go kocham i przepraszam, on na to że ma świadomość że czasem mnie denerwuje ale chciałby żebym mu zaufała i przestała tak negatywnie wszystko odbierac i że też kocha itp. Potem juz gadalaismy o urlopie i jutrzejszej imprezce u mnie, o mojej jeździe autem itp, poprzytulaliśmy się (nawet sie pare razy oderwal od gry wink) i ogólnie ok, stwierdził że jutro mi "nie popuści"  cokolwiek ma to znaczyć wink Więc myślę że jest ok ja muszę się jakoś ogarnąć, ciesze się że szczerze porozmawialiśmy, widziałam w jego oczach że też się z tego cieszy. Mam nadzieję że da się to jeszcze jakoś uratować i że się w końcu ogarnę.

148

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

No i widzisz rozmowa nie była taka straszna. Uważam,że jak nam coś nie pasuje to trzeba o tym otwarcie mówić a nie się obrażać i czekać aż chłopak się domyśli, bo zazwyczaj się nie domyśla a dziewczyna się bardziej denerwuje,bo on nie wie o co chodzi.

149

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

A co to ma do rzeczy jak tam pod drzewem stalas? Nikt naprawde nie potrzebuje sprawozdania z kazdej minuty Twojego zycia. Mnie sie to wlasnie wydaje dzieciece- niepotrzebne szczegoly, ktore nikogo nie zrobia madrzejszego. Czy Tobie nigdy do glowy nie przyszlo, ze takie podejscie jest niesamowicie meczace dla innych?

A co do bycia CALY czas razem, ja nigdy (i sprawdz posty) tego Ci nie zarzucalam. Pisalam tylko, ze traktujesz chlopaka jak pieska co zawsze musi przybiec jak Tobie sie zachce. I, trach, tak to znowu slysze: "pod drzewkiem stoje i mokne, przyjdz do mnie teraz, zaraz, od razu, bo sie buchuchu rozplacze". Dorosnij dziecko bo zachowujesz sie jak trzylatka. Ja naprawde dziwuje sie nad wytrzymaloscia Twojego faceta. Mnie by juz dawno temu nerwy popuscily, niewazne jak piekna i jak inteligentna jestes.

150

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
adlernewman napisał/a:

A co to ma do rzeczy jak tam pod drzewem stalas? Nikt naprawde nie potrzebuje sprawozdania z kazdej minuty Twojego zycia. Mnie sie to wlasnie wydaje dzieciece- niepotrzebne szczegoly, ktore nikogo nie zrobia madrzejszego. Czy Tobie nigdy do glowy nie przyszlo, ze takie podejscie jest niesamowicie meczace dla innych?

A co do bycia CALY czas razem, ja nigdy (i sprawdz posty) tego Ci nie zarzucalam. Pisalam tylko, ze traktujesz chlopaka jak pieska co zawsze musi przybiec jak Tobie sie zachce. I, trach, tak to znowu slysze: "pod drzewkiem stoje i mokne, przyjdz do mnie teraz, zaraz, od razu, bo sie buchuchu rozplacze". Dorosnij dziecko bo zachowujesz sie jak trzylatka. Ja naprawde dziwuje sie nad wytrzymaloscia Twojego faceta. Mnie by juz dawno temu nerwy popuscily, niewazne jak piekna i jak inteligentna jestes.

Nie zrozumiałaś nic z tego co napisałam i po co napisałam o parku - wytłumaczę więc.
Napisałam o nim żeby było jasne że było to blisko domu D. Nie traktuję chłopaka jak pieska - nie potrzebuję go na każde zawołanie, nie o to chodzi. Rozumiem że chce czasu dla siebie. Jednak po kilku dniach mógłby choćby napisać że tęskni, prawda?
Nie pisałam mu że jestem biedna i moknę i ma przyjść - sam o to zapytał i zaproponował, w tym momencie gadałam z mamą i nawet nie myślałam żeby do niego pisac czy dzwonić bo miałam jechac gdzie indziej, więc nie wiem w którym momencie się zachowałam jak trzylatka?

151

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Ja sie poddaje... Jak Ty sama nie widzisz jak sie zachowujesz to nikt Ci nic nie wyjasni.

Zapytaj sie sama siebie, dlaczego jak z nim siedzialas to on gral, hmm? Bo byl znudzony, bo nie chcial z nikim byc i tylko przytakiwal dla spokoju. Czy Ty naprawde chcesz spedzac czas z facetem na sile,bo tak powinno byc w zwiazku, nawet jak on widocznie wiednie i ziewa? Milosc nie polega na byciu ciagle razem, ani na wypelnianiu dziury z nudow kiedy nie masz co robic. Czy Ty sama nie widzisz, ze sie narzucasz? Czy meczylabys tak najlepsza kolezanke?

152

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Jakby nie chciał żebym przyszła to by po mnie nie wyszedł, w ogóle nic by do mnie nie napisał w czasie tej ulewy więc nie gadaj głupot. Grał ale cały czas rozmawialiśmy i po chwili jak skończył partię to przestał i gadaliśmy, tuliliśmy się itp. Byłaś tam z nami że wiesz lepiej czy co? Mam wrażenie że jesteś jedną z osób która lubi innym "przysrać". Jak się mu dziś niby narzuciłam skoro sam zaproponował że wyjdzie?

153

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

Jakby nie chciał żebym przyszła to by po mnie nie wyszedł, w ogóle nic by do mnie nie napisał w czasie tej ulewy więc nie gadaj głupot. Grał ale cały czas rozmawialiśmy i po chwili jak skończył partię to przestał i gadaliśmy, tuliliśmy się itp. Byłaś tam z nami że wiesz lepiej czy co? Mam wrażenie że jesteś jedną z osób która lubi innym "przysrać". Jak się mu dziś niby narzuciłam skoro sam zaproponował że wyjdzie?

Jak powiedzialam wczesniej, poddaje sie, wiedne i opadam. Nie masz podstawowego zrozumienia ludzkiej psychiki. Nie ma sensu Cie uswiadamiac,  bo Ty ciagle te sama piosenke spiewasz. Co tylko mnie dziwi, dlaczego Ty pytasz o opinie innych jak trwasz przy swoich przekonaniach jak pies strozujacy owce? Ciebie wcale nie interesuje co inni mysla.Nie chcesz obiektywnej porady. Ty chcesz, zeby ludzie Ci poklaskiwali i mowili "och, jaka Ty biedna i zaniedbana". Rzadko mi sie to zdarza, ale w Twoim przypadku, spotkalam sie z przyslowiowym "gadaniem do sciany" jak nigdy w moim nie tak dlugim zywocie. Nie chce nikomu "przysrawac", bo i po co? Nigdy Cie na oczy nie widzialam. Nie jestes moja kolezanka. Ty poprosilas o porade, ludzie Ci rozne dali, a Ty ciagle sie zachowujesz tak samo jak na poczatku postu. Ja tego nie rozumiem. Jak jestes przekonana, ze Twoje reakcje sa normalne i usprawiedliwione to glowy ludziom nie zawracaj bezuzytecznymi spekulacjami. Amen.

154

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

I znów pudło. To Ty ciągle "śpiewasz jedną piosenkę". Rozumiem co piszą do mnie osoby które mają konkretne rady a nie ktoś kto błędnie mnie ocenia iz daje się mieć przyjemność z tego że komuś dowali. Pozdrawiam, dzięki za to co napisałaś, ale stonuj trochę.

155 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-10 00:49:28)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Piszesz że dostałam rady od innych - no właśnie! Za to od Ciebie żadnej konkretnej.

I znów kolejny raz mi wmawiasz coś czego nie ma - nie uważam się za jakąś biedną i zeniedbaną, wiem jaki mam problem i z nim walczę, nie potrzebuje żeby mi ktoś współczuł czy coś takiego. Ja nie ogarniam Twojego punktu widzenia i uwielbienia dla analizowania osoby której nie znasz, po co ciągle dopisujesz mi coś czego nie ma? Wątek został założony po to, żeby pomóc mi i osobom "kochającym za bardzo" nie myśleć w tak negatywny sposób. Ja tu pytam o konkretne rady a nie analizę mojej osoby pod kątem czego chcę, czy jestem Twoim zdaniem dziecinna czy nie i inne takie.

I nigdzie nie napisałam że uważam iż moje rekacje są normalne bo nie zawsze są i wiem że przeginam, ale akurat dziś w tym zdarzeniu z ulewą nie widze niczego dziwnego.

156

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Och, ja Ci pare razy rade dalam, jak mnie pamiec nie zawodzi. Jej tresc byla "wez sie w garsc i znajdz sobie jakies zajecie" bo Ty narzekalas, ze facet Twoim "calym swiatem" (jak tytul posta informuje) a Ty sama zadnych zainteresowan nie masz i z nudow umierasz. Tak Ci tez Teo i inni doradzali. Ale Ty uparta- problem nie w tym, ze oczekujesz, ze reszta swiata, wlaczajac chlopaka, Cie bedzie zabawiac, ale, ze chlopak za malo ma dla Ciebie czasu i entuzjazmu.

Jedyny problem jaki masz z nadmierna miloscia to nadmierna milosc i obsesja na swoim wlasnym punkcie. Ja sie udzielam na forum i zwykle sie powstrzymuje od negatywnych komentarzy, ale w Twoim przypadku, struna mi pekla, bo to co slysze w Twoich postach to egocentryczne jeczenia rozpuszczonej dziewoji, ktora nie ma dystansu do siebie i wymaga zeby sie swiat wokol jej krecil. Moze masz 25 lat ale Twoje podejscie do zycia jest rodem z przedszkola.

157 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-10 01:33:09)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Za to Ty w swoim wieku powinnaś umieć wyrażać swoje opinie w sposób kulturalny nie obrażając kogoś.

Dziękuję za rady, pozdrawiam i dobranoc.

BTW. większość osób mi mówi że wyglądam na góra 19 lat więc może zachowanie też się z tym wiąże wink

158

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Nie mialam nigdy intencji Cie obrazic. Chcialas opinii to ja dostalas. Internet jest miejscem otwartym i musisz sie pogodzic z tym, ze nie wszyscy beda Ci przytakiwac.

159

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

No i wyeszedł i zabrał mnie do domu na herbatke, dał o wiele za duże swoje ciuchy na przebranie i usiadł do kompa dalej grać. W trakcie rozmawialiśmy ................ Potem juz gadalaismy o urlopie i jutrzejszej imprezce u mnie, o mojej jeździe autem itp, poprzytulaliśmy się (nawet sie pare razy oderwal od gry wink)

Tegan, ja Cie oceniac nie bede ani tego na ile jest Ci facet obok potrzebny. Wczesniej gdzies to zrobilam:)

Ten zacytowany fragment jak dla mnie wyjasnia wszystko - facet jest uzalezniony od gier i komputera. I tu masz wyjasnienie czemu nie potrzebuje Cie na codzien ani nawet co drugi dzien. Bo on caly czas siedzi z nosem w ekranie - to jest choroba!
Ponadto granie w trakcie rozmowy z kimkolwiek - ale zwlaszcza z osoba bliska, ktora sie zaprosilo do siebie - uwazam za zwykle prostackie i niegrzeczne zachowanie. Mozesz to swojemu partnerowi przekazac ode mnie. Pozdrawiam.

160

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

Jednak po kilku dniach mógłby choćby napisać że tęskni, prawda?

Chciałabyś żeby kłamał dla Twoje lepszego samopoczucia? Czemu ma pisać o tym czego nie ma? Nie pisze, że tęsknie, bo NIE tęskni. Tak ciężko to zrozumieć? To jest prosta, bolesna prwda.

Zabawne jest to jak ludzie przypraci do muru i "odkryci", że nic nie robią, na wpisy innych stwierdzają, że przecież oni rooobiąą! Duuużo!! Nie siedzą bezczynnie, nie! Przecież Ty jesteś tak zajęta, że nie masz czasu się podrapać! A ja nie o zajęciach codziennych piszę, a o PASJACH. Pasje i hobby pochłaniają bez reszty, że czasoprzestrzeń Ci się załamuje i nie wiesz jaki jest dzień tygodnia. Jak będziesz miała coś takiego, to dopiero możemy porozmawiać, że MASZ co robić.

Piszesz, że przecież nie chcesz się z nim widzieć codziennie. Widzisz się z nim 3-4 razy w tygodniu. No to nie widzisz się z nim codziennie. Więc o co chodzi?!

161 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-10 10:48:22)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
adlernewman napisał/a:

Och, ja Ci pare razy rade dalam, jak mnie pamiec nie zawodzi. Jej tresc byla "wez sie w garsc i znajdz sobie jakies zajecie" bo Ty narzekalas, ze facet Twoim "calym swiatem" (jak tytul posta informuje)

- za tą radę podziękowałam, nie uważam jednak że nie mam ŻADNYCH zainteresowań, jak piszesz, po prostu nie mam nic takiego co pochłania mnie na długie godziny

adlernewman napisał/a:

to co slysze w Twoich postach to egocentryczne jeczenia rozpuszczonej dziewoji, ktora nie ma dystansu do siebie i wymaga zeby sie swiat wokol jej krecil. Moze masz 25 lat ale Twoje podejscie do zycia jest rodem z przedszkola.

Ta dziewoja już była trochę przesadzona. Jakbym była głupia to w odpowiedzi na to napisałabym Ci "a ja w Twoich wypowiedziach widzę jęczenie zmęczonej baby po 30, której "struna pęka" od czyjegoś postu na forum, to co dopiero musi się z nią dziać w życiu codziennym". Ale nie lubię nikogo obrażać ani porównywac w sposób negatywny.

Pozdrawiam



Teo mi wszystko pasuje w tym co piszesz, tylko nie rozumiem nadal DLACZEGO skoro twierdzi że kocha nie odczuwa tęsknoty po np. 4 dniach bez spotkania? To jest dla mnie dziwne i poddaje w wątpliwośc siłę tego uczucia. Nie twierdzę że ejstem mega zajęta, choć w tym tygodniu trochę tak. Napisałam że nie mam pasji która pochłania mnie bez reszty. Po części wynika to z tego że po prostu jesli robię coś dłużej niż np. 2h to już mnie to nudzi i muszę zacząc coś innego, nie wiem może to jakieś adhd?? big_smile


Mussuka ja już gdzieś w tydzien od poznania się zauważyłam że on nie potrafi wytrzymać dnia bez gry. Jest uzalezniony, wiem o tym, tylko wole na serio żeby facet grał na tym kompie niż łaził po klubach jak moj były i puszczał się z łatwymi laskami. Ja z kolei codziennie pije - rzadko się zdarza dzień bez 2 piw czy lampek wina, rozumiem że każdy ma coś co lubi i praktycznie codziennie to robi. Robiłam tes- miesiąc wytrzymałam bez kropli alkoholu ale pomyślałam sobie że skoro nie piję dużo a odpręża mnie to po pracy i piję tylko dobre wino czy piwa niepasteryzowane to czemu sobie odmawiac przyjemności? Ja rozumiem że gra mu sprawia przyjemność, często gramy razem w strzelanki bo też lubię, w strategiczne nie bardzo, ale czesto siedzimy razem i obmyślamy strategię. Nie mam wtedy do niego pretensji. Nie podoba mi się tylko jak nie chce mu się nawet dupy z domu ruszyć bo gra tak jak przez ostatnie kilka dni, to już jest troche przesada i zamierzam z nim o tym pogadac dziś.

162

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Mussuka napisał/a:
Tegan napisał/a:

No i wyeszedł i zabrał mnie do domu na herbatke, dał o wiele za duże swoje ciuchy na przebranie i usiadł do kompa dalej grać. W trakcie rozmawialiśmy ................ Potem juz gadalaismy o urlopie i jutrzejszej imprezce u mnie, o mojej jeździe autem itp, poprzytulaliśmy się (nawet sie pare razy oderwal od gry wink)

Tegan, ja Cie oceniac nie bede ani tego na ile jest Ci facet obok potrzebny. Wczesniej gdzies to zrobilam:)

Ten zacytowany fragment jak dla mnie wyjasnia wszystko - facet jest uzalezniony od gier i komputera. I tu masz wyjasnienie czemu nie potrzebuje Cie na codzien ani nawet co drugi dzien. Bo on caly czas siedzi z nosem w ekranie - to jest choroba!
Ponadto granie w trakcie rozmowy z kimkolwiek - ale zwlaszcza z osoba bliska, ktora sie zaprosilo do siebie - uwazam za zwykle prostackie i niegrzeczne zachowanie. Mozesz to swojemu partnerowi przekazac ode mnie. Pozdrawiam.

Jesus, w końcu jakaś normalna odpowiedź, już myślałam, że tylko ja myślę dziwnie. Właśnie o to chodzi - koleś nie ma wcale wielkich pasji na to wygląda i nie jest taki mega zmęczony i zajęty! On po prostu nie robi nic innego najwyraźniej, jak tylko gra:/ a już przegięciem jest wyjść po swoją dziewczynę i grać sobie dalej. Tegan, zastanów się, czy to faktycznie tylko wina leży po Twojej stronie, bo mi się wydaje, że Twoje potrzeby częstszych spotkań wcale nie wynikają z bezczynność, nudy itp. Raczej z poczucia zaniedbania przez faceta. Łatwo jest odbić piłeczkę i powiedzieć: Kochanie, to Ty masz problem, musisz sobie z nim poradzić. Ale to tak nie działa, jak świat światem przeważnie wina leży po obu stronach, wydaje mi się, że tu nie jest inaczej. Chęć częstszych spotkań jest zupełnie naturalna, szczególnie na początku związku. O tym problemie dyskutowałam z moją przyjaciółką, która obecnie jest w związku, na którym już jej jakoś mega nie zależy, ale sama mówiła, że na początku spędzała ze swoim N. każdą wolną chwilę, a chłopak też jest straaasznym graczem.
Masakra po prostu, to co tu wypisują Teo i adlernewman, nie rozumiem, czy Wy chcecie Tegan pomóc, czy dopierniczyć??? Nawet jeśli macie inne zdanie niż ona, a ona się z wami nie zgadza, to nie wolno wam tak agresywnie odpowiadać. Nie podoba się Wam postawa Tegan - nie musicie się wypowiadać, to działa w obie strony. Tegan musiała się liczyć z różnymi odpowiedziami, ale Wy nie musicie tutaj sączyć tego jadu, bo dla mnie to już jest czysta agresja, nie pomaganie.
Jest różnica pomiędzy wypowiedziami: uważam, że to i to, a pomiędzy; Ty jesteś taka, inna, owaka..
Same sobie oodpowiedzcie, do jakiego typu wasze odpowiedzi należą. MOIM ZDANIEM, oczywiście:)

Tegan, za co Ty przepraszałaś? Za to, że go spytałaś, dlaczego się ostatnio nie widzieliście? Czy za to jakieś niedookreślone marudzenie? Wiesz, jeśli faktycznie mu marudziłaś, to ok rozumiem, ale po prostu wydaje mi się, że ta rozmowa straciła partnerski wymiar, a stała się wierno-poddańcza (widziałam w jego oczach, że też mu się zrobiło lżej..).. Tegan, nie wiem jak jest naprawdę w waszej relacji, ale sama sobie zadaj pytanie, czego chcesz, czy Cię taki czy inny związek satysfakcjonuje?

163

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Och, ja Ci pare razy rade dalam, jak mnie pamiec nie zawodzi. Jej tresc byla "wez sie w garsc i znajdz sobie jakies zajecie" bo Ty narzekalas, ze facet Twoim "calym swiatem" (jak tytul posta informuje)

- za tą radę podziękowałam, nie uważam jednak że nie mam ŻADNYCH zainteresowań, jak piszesz, po prostu nie mam nic takiego co pochłania mnie na długie godziny

adlernewman napisał/a:

to co slysze w Twoich postach to egocentryczne jeczenia rozpuszczonej dziewoji, ktora nie ma dystansu do siebie i wymaga zeby sie swiat wokol jej krecil. Moze masz 25 lat ale Twoje podejscie do zycia jest rodem z przedszkola.

Ta dziewoja już była trochę przesadzona. Jakbym była głupia to w odpowiedzi na to napisałabym Ci "a ja w Twoich wypowiedziach widzę jęczenie zmęczonej baby po 30, której "struna pęka" od czyjegoś postu na forum, to co dopiero musi się z nią dziać w życiu codziennym". Ale nie lubię nikogo obrażać ani porównywac w sposób negatywny.

Pozdrawiam



Teo mi wszystko pasuje w tym co piszesz, tylko nie rozumiem nadal DLACZEGO skoro twierdzi że kocha nie odczuwa tęsknoty po np. 4 dniach bez spotkania? To jest dla mnie dziwne i poddaje w wątpliwośc siłę tego uczucia. Nie twierdzę że ejstem mega zajęta, choć w tym tygodniu trochę tak. Napisałam że nie mam pasji która pochłania mnie bez reszty. Po części wynika to z tego że po prostu jesli robię coś dłużej niż np. 2h to już mnie to nudzi i muszę zacząc coś innego, nie wiem może to jakieś adhd?? big_smile


Mussuka ja już gdzieś w tydzien od poznania się zauważyłam że on nie potrafi wytrzymać dnia bez gry. Jest uzalezniony, wiem o tym, tylko wole na serio żeby facet grał na tym kompie niż łaził po klubach jak moj były i puszczał się z łatwymi laskami. Ja z kolei codziennie pije - rzadko się zdarza dzień bez 2 piw czy lampek wina, rozumiem że każdy ma coś co lubi i praktycznie codziennie to robi. Robiłam tes- miesiąc wytrzymałam bez kropli alkoholu ale pomyślałam sobie że skoro nie piję dużo a odpręża mnie to po pracy i piję tylko dobre wino czy piwa niepasteryzowane to czemu sobie odmawiac przyjemności? Ja rozumiem że gra mu sprawia przyjemność, często gramy razem w strzelanki bo też lubię, w strategiczne nie bardzo, ale czesto siedzimy razem i obmyślamy strategię. Nie mam wtedy do niego pretensji. Nie podoba mi się tylko jak nie chce mu się nawet dupy z domu ruszyć bo gra tak jak przez ostatnie kilka dni, to już jest troche przesada i zamierzam z nim o tym pogadac dziś.

Dlaczego nie odczuwa tęsknoty? Na to pytanie niestety nikt Ci odpowiedzi nie udzieli, czas pokaże, o to nie pytaj. I Tegan usprawiedliwanie, bo Ty pijesz, a on gra, to trochę mi się bez sensu wydaje. Ty nie pij, a on niech nie siedzi ciągle z nosem na komputerze. Bo obie sytuacje mogą doprowadzić do poważnych uzależnień. Nie wydaje mi się, że lepsze jest takie uzależnienie od alkoholowego, każde może być niebezpieczne...

164

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

Teo mi wszystko pasuje w tym co piszesz, tylko nie rozumiem nadal DLACZEGO skoro twierdzi że kocha nie odczuwa tęsknoty po np. 4 dniach bez spotkania? To jest dla mnie dziwne i poddaje w wątpliwośc siłę tego uczucia. Nie twierdzę że ejstem mega zajęta, choć w tym tygodniu trochę tak. Napisałam że nie mam pasji która pochłania mnie bez reszty. Po części wynika to z tego że po prostu jesli robię coś dłużej niż np. 2h to już mnie to nudzi i muszę zacząc coś innego, nie wiem może to jakieś adhd?? big_smile

Musisz to zrozumieć, że MOŻNA kochać i MOŻNA nie tęsknić. Tak jest. Mój zaczyna tęsknić po tygodniu minimum ja również, ale to tez zależy co robimy i czym jesteśmy zajęci. Weź pod uwagę fakt, że mam związek na odległość, a co za tym idzie widzimy się średnio raz na 3 miesiące. I spokojnie, na luzie da się nie tęsknić i nie ma to nic wspólnego z brakiem miłość, bo ona jest i to duża.

Co do pasji, jeżeli nudzi Cię coś po 2 dniach to znaczy, że to nie było to, albo rezygnujesz od razu jak pojawiają się jakieś trudności lub wymagany jest, szeroko pojęty wysiłek.



Tegan napisał/a:

Mussuka ja już gdzieś w tydzien od poznania się zauważyłam że on nie potrafi wytrzymać dnia bez gry. Jest uzalezniony, wiem o tym, tylko wole na serio żeby facet grał na tym kompie niż łaził po klubach jak moj były i puszczał się z łatwymi laskami. Ja z kolei codziennie pije - rzadko się zdarza dzień bez 2 piw czy lampek wina, rozumiem że każdy ma coś co lubi i praktycznie codziennie to robi. Robiłam tes- miesiąc wytrzymałam bez kropli alkoholu ale pomyślałam sobie że skoro nie piję dużo a odpręża mnie to po pracy i piję tylko dobre wino czy piwa niepasteryzowane to czemu sobie odmawiac przyjemności? Ja rozumiem że gra mu sprawia przyjemność, często gramy razem w strzelanki bo też lubię, w strategiczne nie bardzo, ale czesto siedzimy razem i obmyślamy strategię. Nie mam wtedy do niego pretensji. Nie podoba mi się tylko jak nie chce mu się nawet dupy z domu ruszyć bo gra tak jak przez ostatnie kilka dni, to już jest troche przesada i zamierzam z nim o tym pogadac dziś.

Zobacz. Sama sobie ciągle zaprzeczasz. Pasuje Ci, że gra bo się nie szlaja, ale nie pasuje Ci, że nie może tego rzucić i lecieć do Ciebie? Wiesz już doskonale, że jest uzależniony, a uzależnieni ludzi nie widzą nic poza swoim narkotykiem. Nie rzuci tego i nie poleci do Ciebiem, szybciej Ciebie pogoni żeby mógł grać. I nie pisz, że Ci to pasuje, bo wcale Ci to nie pasuje. Twoje codzienne picie też nie jest za dobre i nie tłumacz tego, że każdy ma jakieś "przyzwyczajenia i coś co lubi". Jeżeli picie Cię rozluźnia i relaksuje i nic innego to znów jawi mi się przed oczami postać dziewczyny, która jest za mało kreatywna by zająć się sobą, a jedyne na co wpadnie to komp i piwo.
Spójrz na siebie i niego z boku i zastanów się czego Ty chcesz, tak naprawdę.

165 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-10 11:14:14)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
offshore napisał/a:

On po prostu nie robi nic innego najwyraźniej, jak tylko gra:/ a już przegięciem jest wyjść po swoją dziewczynę i grać sobie dalej. Tegan, zastanów się, czy to faktycznie tylko wina leży po Twojej stronie, bo mi się wydaje, że Twoje potrzeby częstszych spotkań wcale nie wynikają z bezczynność, nudy itp. Raczej z poczucia zaniedbania przez faceta.

Wydaje mi się że prawda jest tak pół na pół. Trochę się nudzę i mam troche czasu wolnego, w którym chciałabym się z nim widzieć ale tak nie jest. Druga połowa winy to jego granie. I ot cała zagadka.


offshore napisał/a:

Tegan, za co Ty przepraszałaś? Za to, że go spytałaś, dlaczego się ostatnio nie widzieliście? Czy za to jakieś niedookreślone marudzenie? Wiesz, jeśli faktycznie mu marudziłaś, to ok rozumiem, ale po prostu wydaje mi się, że ta rozmowa straciła partnerski wymiar, a stała się wierno-poddańcza (widziałam w jego oczach, że też mu się zrobiło lżej..).. Tegan, nie wiem jak jest naprawdę w waszej relacji, ale sama sobie zadaj pytanie, czego chcesz, czy Cię taki czy inny związek satysfakcjonuje?

Prawda jest taka że troche nie umiałam się opanowac od pretensjonalnego tonu i wiem że przesadziłam z paroma tekstami. Dlatego przeprosiłam, ale to nie tak że tylko ja. On powiedział że wie że też czasem mnie wkurza i że odbieram to że się czasem nie widzimy jako olewkę z jego strony, ale że mogę być go pewna i spokojna bo on w tym czasie gra i nic złego nie robi a czasem dobrze nie widzieć się jakiś czas żeby zatęsknić. Powiedział też że cieszy się że ja się za to nie obrażam a on za moje pretensje, że fajnie że się dogadujemy. Ja mu na to że czuje się czasem troche zaniedbana a on że przecież codziennie rozmawiamy, widzimy się często i wszystko jest super i żebym nie szukała dziury w całym,spasowałam po tym tekście bo ja na prawdę wiem że mu zależy, ale prawda jest taka że ma dwa końce - on przez gry trochę mało się stara, a ja troche za bardzo naciskam. To nie jest tak że to tylko mój problem i myśle że on jest tego świadom.

166

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

No to ja już też nie wiem, o co chodzi:))) Tegan. skoro naprawdę wiesz, że mu zależy, to skąd ten temat??:)

167

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

No po tej wczorajszej rozmowie to juz też nie wiem po co smile

168

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

Mussuka ja już gdzieś w tydzien od poznania się zauważyłam że on nie potrafi wytrzymać dnia bez gry. Jest uzalezniony, wiem o tym, tylko wole na serio żeby facet grał na tym kompie niż łaził po klubach jak moj były i puszczał się z łatwymi laskami. Ja z kolei codziennie pije - rzadko się zdarza dzień bez 2 piw czy lampek wina, rozumiem że każdy ma coś co lubi i praktycznie codziennie to robi. Robiłam tes- miesiąc wytrzymałam bez kropli alkoholu ale pomyślałam sobie że skoro nie piję dużo a odpręża mnie to po pracy i piję tylko dobre wino czy piwa niepasteryzowane to czemu sobie odmawiac przyjemności? Ja rozumiem że gra mu sprawia przyjemność, często gramy razem w strzelanki bo też lubię, w strategiczne nie bardzo, ale czesto siedzimy razem i obmyślamy strategię. Nie mam wtedy do niego pretensji. Nie podoba mi się tylko jak nie chce mu się nawet dupy z domu ruszyć bo gra tak jak przez ostatnie kilka dni, to już jest troche przesada i zamierzam z nim o tym pogadac dziś.

jest uzalezniony, od gier
to nie jest kwiestia odmawiania sobie przyjemności..
alkohol jest problemem w dwóch sytuacjach - gdy pijesz naprawde dużo i czsto (są takie tabele dla kobiet i mężczyzn, które wskazują, przy jakiej ilości to są problemy z alkoholem) a druga taka sfera problemowa jest taka, GDY PIJESZ CODZIENNIE - gdy alkohol ma pełnić funkcje wyluzowania, odpręzenia - bo to OZNACZA- że wybrałaś alkohol, jako twoją formę relaksacji, radzenia sobie ze stresem...
a to oznacza PROBLEM ALKOHOLOWY - nawet nie zauważysz kiedy, bez tego alkoholu będziesz podenerwowana.. a w pewnym momencie na dwie lampki wina twój organizm nie będzie reagował, więc wypijesz trzy, potem cztery....

napisałaś MIESIĄC WYTRZYMAŁA BEZ KROPLI ALKOHOLU

napisałaś - WYTRZYMAŁAM -

rozumiesz??
poświęciłaś się, powstrzymywałas się, zakazywałaś sobie, sama sobie cos udowadniałaś?/

ja nie piję tygodniami, i nie myslę wtedy wcale o alkoholu. nie ODMAWIAM go sobie, nie WYTRZYMUJE bez niego - jest mi obojętny

169 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-10 11:31:48)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
End_aluzja napisał/a:

jest uzalezniony, od gier
to nie jest kwiestia odmawiania sobie przyjemności..
alkohol jest problemem w dwóch sytuacjach - gdy pijesz naprawde dużo i czsto (są takie tabele dla kobiet i mężczyzn, które wskazują, przy jakiej ilości to są problemy z alkoholem) a druga taka sfera problemowa jest taka, GDY PIJESZ CODZIENNIE - gdy alkohol ma pełnić funkcje wyluzowania, odpręzenia - bo to OZNACZA- że wybrałaś alkohol, jako twoją formę relaksacji, radzenia sobie ze stresem...
a to oznacza PROBLEM ALKOHOLOWY - nawet nie zauważysz kiedy, bez tego alkoholu będziesz podenerwowana.. a w pewnym momencie na dwie lampki wina twój organizm nie będzie reagował, więc wypijesz trzy, potem cztery....

napisałaś MIESIĄC WYTRZYMAŁA BEZ KROPLI ALKOHOLU

napisałaś - WYTRZYMAŁAM -

rozumiesz??
poświęciłaś się, powstrzymywałas się, zakazywałaś sobie, sama sobie cos udowadniałaś?/

ja nie piję tygodniami, i nie myslę wtedy wcale o alkoholu. nie ODMAWIAM go sobie, nie WYTRZYMUJE bez niego - jest mi obojętny

End_aluzja, piję tak codziennie albo co 2-3 dzień(zależy czy muszę gdzieś jechac autem lub rowerem) 2 piwa lub 2 lampki wina od jakichś 7-8 lat, ilość ta nie zwiększyła się w tym czasie. Trochę źle napisałam z tym WYTRZYMANIEM  bo tak na prawdę myślałam o tym może przez pierwsze kilka dni a potem jakoś samo poszło i wypiłam dopiero na grubszej imprezce z okazji pępkowego smile Obecnie jestem w takim stanie ze jak z 2 dni nie wypiję nic to troche mi tego brakuje ale nie jest tak że jestem jakaś nerwowa przez to czy coś. Kupuje sobie wtedy loda czy batona i jest ok big_smile Wiem że to może być taki początek niewinny, ale myślę że mam nad tym kontrolę. Większośc osób które znam (poza moim facetem) pije o wiele więcej.


Edit:
Dodam jeszcze, że od 16 roku zycia paliłam papierosy, nie była to paczka dziennie ale kilka sztuk musiało być. Wtedy gdy wprowadzono zakaz palenia w knajpach, to był jakiś dzień w listopadzie (chyba 2 lata temu?) powiedziałam że nie będę stać z fajką jak pies pod knajpą i rzuciłam palenie. Z dnia na dzień. Nikt miw to nie wierzy ale tak było i do tej pory nie zapaliłam ani jednego papierosa. Uważam że można nałóg opanować. Jeśli się chce oczywiście...

170

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Czyli pijesz regularnie od 18 roku życia? I Ty uważasz, że nie masz problemu?? Wiesz kiedy ma się nad tym kontrole? Jak chce Ci się piwa i idziesz do lodówki, a tam go nie ma. Wtedy wracasz na miejsce i po 1 minucie zapominasz o całym incydencie. A po kilku dniach nie picia będąc w sklepie kupisz sobie to piwo i wstawisz do lodówki, żeby za kolejne kilka dni się napic jak Ci się zachce. Codzienne bieganie po alkohol i uczucie, że "trochę mi go brakuje" i szukanie zastępstwa to już jest problem.

171

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Teo napisał/a:

Wiesz kiedy ma się nad tym kontrole? Jak chce Ci się piwa i idziesz do lodówki, a tam go nie ma. Wtedy wracasz na miejsce i po 1 minucie zapominasz o całym incydencie. A po kilku dniach nie picia będąc w sklepie kupisz sobie to piwo i wstawisz do lodówki, żeby za kolejne kilka dni się napic jak Ci się zachce. Codzienne bieganie po alkohol i uczucie, że "trochę mi go brakuje" i szukanie zastępstwa to już jest problem.

Tak też czasem bywa. W tym tygodniu to piłam codziennie ale piwko typu lech shandy bo mi posmakowało. Wczesniej miałam chyba tydzień przerwy a że codziennie jeździłam autem to nawet nie myślałam żeby wypić. W tym tygodniu natomiast codziennie mnie ciagnęło ale stwierdziłam że nie będę pić nic mocnego tylko takie piwko-lemoniadkę. To różnie bywa. Wiem że jakiś problem z tym mam, ale też nie wydaje mi się żeby to już było nie wiadomo jakie uzależnienie bo NIE MUSZĘ pić i nic się nie dzieje jak nie wypiję, ale po prostu to lubię.

172

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

właśnie  - to uczucie POSIADANIA NAD TYM KONTROLI - to jest niepokojące

tak się wydaje także alkoholikom, wiesz?

jesli pijesz codziennie, a nie pijesz, bo.... (samochód, rower - a wiesz, ze jak na rowerze bedziesz pod wpływem zabiorą ci prawo jazdy??)
jesli brakuje ci, to sobie kompensujesz batonem......
to....

taka jest własnie droga do uzaleznienia..

a propos - papierosy łatwiej rzucić. bo zalezy po co je palisz - jesli towarzysko- to łatwoiej, jeśli - by sie odpręzyć, to trudniej..

DO UZALEZNIEŃ zawsze wpisany jest mechanizm - co ci to daje - jesli to cie odpręża, relaksuje, pełni inne funkcje dodatkowe - to wtedy się uzalezniasz... bo trój organizm UCZY się - że to jest jedyna znana mu i skuteczna reakcja na stres...

może lubisz po prostu coś pic z puszki?? kupuj napoje i wodę gazowaną
może lubisz zimne, schłodzone, gazowane napoje?? róz sobie lemoniady i duzo pij


zastąp jeden sposób odprężenia innym.. albo opracuj sobie całą gamę mozliwości...

173

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

ale po prostu to lubię.

ale co lubisz?/
lekki szmerek w głowie? pełny pęcherz? zajęcie czyms rąk przy trzymaniu szklanki? samo przełykanie? smak?

rozumiesz???

czemu akurat alkohol??
a nie herbata mrozona z lodem i miętą?/
lemoniada z limonek z miętą...

174 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-10 12:35:08)

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

w sumie czasem po pracy pije sobie kawkę i wtedy nie myślę że napiłabym się alko,
albo robie koktajl bananowo-truskawkowy i to samo, wiec u mnie to raczej jakaś przyjemność z picia czegoś dobrego niż uzależnienie od alkoholu, tak myślę, ale nie wiem, nie znam się, moi rodzice codziennie piją i to dopiero jest problem bo im się wydaje że skoro pija drogie wino to to nie jest alkoholizm


czasem lubię ten szmerek w głowie, do tego jeśli mam próbę z zespołem lub nagranie w studio to po rpostu jak nie wypiję jakiegoś % to nie potrafię pokonać tremy, jakoś boję się śpiewać całkiem na trzeźwo

175

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

tym bardziej musisz uważać....

zapanuj nad tym teraz;)

176

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:
adlernewman napisał/a:

Och, ja Ci pare razy rade dalam, jak mnie pamiec nie zawodzi. Jej tresc byla "wez sie w garsc i znajdz sobie jakies zajecie" bo Ty narzekalas, ze facet Twoim "calym swiatem" (jak tytul posta informuje)

- za tą radę podziękowałam, nie uważam jednak że nie mam ŻADNYCH zainteresowań, jak piszesz, po prostu nie mam nic takiego co pochłania mnie na długie godziny

adlernewman napisał/a:

to co slysze w Twoich postach to egocentryczne jeczenia rozpuszczonej dziewoji, ktora nie ma dystansu do siebie i wymaga zeby sie swiat wokol jej krecil. Moze masz 25 lat ale Twoje podejscie do zycia jest rodem z przedszkola.

Ta dziewoja już była trochę przesadzona. Jakbym była głupia to w odpowiedzi na to napisałabym Ci "a ja w Twoich wypowiedziach widzę jęczenie zmęczonej baby po 30, której "struna pęka" od czyjegoś postu na forum, to co dopiero musi się z nią dziać w życiu codziennym". Ale nie lubię nikogo obrażać ani porównywac w sposób negatywny.

.

Naprawde? Dziwny masz sposob pokazywania tego.

Co do bycia "zmeczona baba po 30" to niestety musze Ci zwrocic uwage, ze jakos nie jestem ta kobieta, ktora wypisuje na forum posty o swoim znudzeniu zyciem, apatia, naduzywaniem alkoholu i widzeniu dziury w calym. Sama sobie z tego wniosek wyciagnij.

177

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Tytuł tego tematu doprawdy jest dla mnie jedną wielką bzdurą, facet wszystkim?
A przed poznaniem faceta to kobiecina życia mnie miała? Nie żyła?

178

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

u mnie to raczej jakaś przyjemność z picia czegoś dobrego niż uzależnienie od alkoholu, tak myślę, ale nie wiem, nie znam się, moi rodzice codziennie piją i to dopiero jest problem bo im się wydaje że skoro pija drogie wino to to nie jest alkoholizm

chwilka, nie demonizujecie nieco tego picia? W takim razie co drugi Francuz, Wloch czy Hiszpan kwalifikuje sie z miejsca do kliniki AA. Bo u nich obiad bez wina to jak pol obiadu. I co? W nalog masowo wpadaja czy zwyczajnie delektuja sie dobra kuchnia i dobrym winem do tego?
Bardziej alarmujace od tego CO sie pije jest to JAK i PO CO sie pije. Picie do obiadu w towarzystwie nawet codzienne jest w wielu kulturach zwyczajowe i nikomu nie szkodzi. Picie do lustra, zalewanie robaka w samotnosci, picie by o czyms zapomniec - to jest dopiero problem I moze to byc wowczas nawet piwko karmelkowe.

179

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Od tygodnia mieszkamy razem i urządzamy powoli mieszkanie smile Jak na razie jest wszystko super:)

180

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

Od tygodnia mieszkamy razem i urządzamy powoli mieszkanie smile Jak na razie jest wszystko super:)

extra:)))

181

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

mam nadzieję że będzie tak dalej smile na razie kupujemy rozne rzeczy do mieszkania ktorych brakowalo, wspolnie gotujemy, spedzamy wieczory razem i jakos mi chyba to chore zachowanie przechodzi smile

182

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Gratulacje Tegan, swietnie sobie radzisz :-)

183

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Super Tagen smile Wiedziałam, że wszystko dobrze się skończy!
A co do epitetów typu: dziewoja, podejście przedszkolaka to lekka przesada - trochę kultury!
Mało kto w wieku 25 lat ma skończone 3 kierunki, mówi w 3 językach, świetnie gotuje, czyta książki, utrzymuje sama mieszkanie z pół etatu, a że nie ma pasji, która pochłania ją bez reszty to przecież nic wielkiego. Wiele ludzi nie ma inspirujących zainteresowań,  bez pasji również ciekawie da się żyć.
Tagen możesz być z siebie dumna smile
Powodzenia!

184

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
ruda25 napisał/a:

Super Tagen smile Wiedziałam, że wszystko dobrze się skończy!
A co do epitetów typu: dziewoja, podejście przedszkolaka to lekka przesada - trochę kultury!
Mało kto w wieku 25 lat ma skończone 3 kierunki, mówi w 3 językach, świetnie gotuje, czyta książki, utrzymuje sama mieszkanie z pół etatu, a że nie ma pasji, która pochłania ją bez reszty to przecież nic wielkiego. Wiele ludzi nie ma inspirujących zainteresowań,  bez pasji również ciekawie da się żyć.
Tagen możesz być z siebie dumna smile
Powodzenia!

Dzięki dziewczyny!
Na razie wszystko w porzadku a nawet lepiej - zdalam w końcu prawko i chyba za miesiąc będę już mieć umowę na cały etat no i wyższą pensję smile
Jestem zadowolona ze swojego życia. A ostatnio mam nową pasję - kupilismy xboxa z kinectem i gry ruchowe pochłaniaja mnie bez reszty smile Polecam dla sportu smile

185

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Dodam do tego co powyżej iż wczoraj mój chłopak w półrocznicę związku oświadczył  mi się smile

186

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

No to moje gratulacje smile

187

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

dziekuję smile czuję się jakoś hmmmm inaczej smile

188

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

znów polegałam, starczyło że pokazał mi na kompie zdjęcia swojej byłej i koleżanki komentując że czasem ze sobą gadają a ja już zaczęłam sceny zazdrości, przejrzałam profile tych dziewczyn na portalach, i gotowe - znów jestem sfrustrowaną marudzącą babą i dałam mu to wczoraj odczuć pytając ciągle czy na pewno ma tylko mnie,czy mnie nie zdradza itp. ja jestem jakaś durna, nawet psycholog na to nie pomaga, ja nie wiem co ze sobą i swoją chorą miłością zrobić, wiem że nic złego miedzy nami nie ma prawa się dziś skoro 2 tyg temu byly zareczyny, facet mowi ze kocha i mieszka ze mna przeciez jakby nie chcial to by tak nie było, ale nie moja chora glowa musi mi ciagle podsylać dziwne myśli. Wczoraj rano obiecalam sobie ze przez tydzien chociaz postaram sie nie zrobić mu podobnej sceny, żeby zauważył zmiane i co? Moje postanowienie padło już w 1 dzien...Ja już nie wiem co robić. Psycholog poradzila mi ten tydzien próby jako pierwsze zadanie a ja nawet tyle nie potrafiłam wytrzymać...co robić skoro nawe psychoterapia (3 podejscie) nie dziala?

189

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Jakakolwiek terapia to praca klienta nad sobą samym, praca klienta pod okiem i przy wsparciu terapeuty.
Nie nastąpią żadne zmiany w Twym sposobie myślenia, w Twym funkcjonowaniu w związku, w Twym myśleniu o sobie samej, od samego spotykania się z najlepszym nawet terapeutą.

Zadam, z pozoru przewrotne, pytanie: "Dlaczego opłaca Ci się Twoja podejrzliwość?"

190

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Jestem podejrzliwa dlatego gdyż w razie gdybym znów była zdradzana chciałabym jak najszybciej o tym wiedzieć i wtedy jak najszybciej sama odejść a nie być postawioną przed faktem że mój facet ma kogoś innego. Przeżyłam to 3 razy i nie jestem w stanie więcej.

191

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

To oznacza, że w dalszym ciągu nie ufasz swemu narzeczonemu.
I zajmowanie się tylko Twą zazdrością, podejrzliwością i zachowaniem wynikającym z tychże, jest leczeniem objawów choroby, nie zaś jej źródła. Żaden przytomny lekarz nie leczy złamania nogi podaniem środka przeciwbólowego.

A podstawowa przyczyna, moim zdaniem, tkwi w Twym kiepskim myśleniu o sobie. I taki proponuję kierunek Twej pracy nad sobą samą.

192

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Wiem Wielokropku dokładnie jaka jest przyczyna, ale nawet jeśli mój facet mnie docenia, powie mi coś miłego, nawet jeśli psycholog próbuje pracować nad moim poczuciem własnej wartości, to przynosi to efekt ewentualnie na jeden dwa dni a potem wystarczy np. ze ostatnio straciłam pracę i wszystko powróciło. Przy swoim facecie zaczęłam płakać i lamentować że do niczego się nie nadaję i że pewnie on też mnie kopie w dupe, chciałabym chociaż potrafić zapanowac nad tym żeby nie gadać przy nim takich rzeczy nawet skoro tak myśle, żeby to jakoś zahamowac ale nie potrafie, po prostu jakbym miała jakiś zespół Tourette'a ze muszę to powiedzieć i koniec. A mój facet z kolei nienawidzi takich histerii i wczoraj stwierdził że jak tak będę mówić ciągle to tak na prawdę się stanie. To mnie jeszcze gorzej dobiło.

193

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Psycholog pracował nad Twoim poczuciem wartości?
Nie TY nad swoim?
To wiele wyjaśnia. Najlepszy nawet terapeuta nie jest w stanie pomóc klientowi, który stawia opór; klientowi, który podjął decyzję o niezmienianiu żadnego elementu swego funkcjonowania.



Pytań i sugestii mam mnóstwo. tongue

1. Doskonale przerzucasz odpowiedzialność za swoje życie, decyzje i zachowania na inne otaczające Cię osoby. Nie zauważasz tylko pułapki: i tak tylko Ty jesteś osobą odpowiedzialną za siebie.

2. Nie musisz niczego mówić, możesz ugryźć się w język i milczeć. Ty jednak, wolisz robić z siebie bidulkę. Wolisz taką swą rolę, MIMO że wiesz, w jaki sposób reaguje na nią Twój narzeczony. Jakie masz korzyści (tak, tak, KORZYŚCI) z takiej swego funkcjonowania? Dlaczego nie chcesz, bo nie chcesz - na zapewnienia niepoparte faktami się nie nabieram, z takiego myślenia zrezygnować?

3. Z pozoru jesteś osobą biedną, niedowartościowaną. Z pozoru. W rzeczywistości ofiarą (Twego zachowania) jest Twój narzeczony. Dlaczego podjęłaś decyzje o takim traktowaniu narzeczonego?

194

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Staram się pracować nad swoim poczuciem własnej wartości ale starczy komentarz od chłopaka nawet w żartach i ja juz powracam do punktu wyjścia. Mam wrażenie że nie ejst to zalezne ode mnie. Obiektywnie wiem że nie jestem brzydka/gruba/glupia i nic nie warta, ale jeśli nie mam częstych zapewnień z jego strony o tym to się rozklejam i robie właście sceny "na bidulkę". Czasem wręcz wymuszam żeby powiedział mi coś miłego. Zdarza mu się porównać mnie do kogoś, tzn. może nie dosłownie ale np. że ta to ma fajne ciało i ten z pozoru niewinny komentarz wywołał u mnie coś takiego że teraz codziennie katuję się ćwiczeniami żeby wyglądac idealnie, przeszłam na dietę, robię wszystko żeby się wpisac w jego ideał.

1. Nie wiem czemu tak robie ale mam wrażenie że jak ktoś mnie docenia i chwali to wtedy nawet sama dla siebie ejstem więcej warta.
2. Nie mam z tego żadnych korzyści poza tym że od paru dni jest między nami nieciekawie, on mówi że z jego strony nic się nie zmieniło a ja mam jakieś dziwne problemy. Starczy że ostatnio pare dni jest zmęczony bo więcej pracuje i nie chciał się kochac a ja sobie dorobiłam ideologię że na pewno ma inną. Wczoraj wyrażnie zadowolony gadał z kimś na gg, nie widziałam z kim bo mamy zwyczaj nie zaglądac sobie przez ramię w kompa ale już nie musze chyba dodawac co sobie pomyslałam. Od kilku dni nie śpie w nocy.... Wlaśnie męczą mnie te myśli nie podparte żadnymi namacalnymi faktami, facet codziennie spędza czas ze mną, mieszmay razem, były niedawno zaręczyny a ja non stop się czepiam. Czasem sekunde po tym jak cos powiem mam ochote sama sobie strzelić w twarz. Mam wrażenie że jest on kolejnym facetem który mimo miłości do mnie traci cierpliwość i wiem że jak sie szybko nie ogarnę to będzie lipa. Poza tym, on mi opowiada o swoich kolezankach, znajomych nawet te których nie poznałam jeszcze to pokazywał mi na wspólnych fotkach, mam wrażenie że niczgo nie ukrywa ale natrętne myśli i tak nie dają mi spokoju. Facet jak coś ukrywa to nie opowiada o tym, prawda? Chciałabym zrezygnować z tego toku myślenia ale to jest jak jakieś natręctwo, np. dziś w nocy mnie dopadło i nawet sobie powtarzałam "przetsan tak mysleć" jak jakas mantre i nie [pomoglo p bach i znow noc nie przespana

3. Mam wrażenie jakby ta decyzja nie była podjęta przeze mnie, ja tego nie chce, ja chce żeby miał kochająca i fajną przyszłą żonę a ma tylko ciągle pretensje i podejrzenia bezpodstawne. Nie umiem przestać. Chcę ale nie wiem co zrobić, czym sobie zastąpić może to myślenie żeby przeszło.

195

Odp: Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?
Tegan napisał/a:

Staram się pracować nad swoim poczuciem własnej wartości ale starczy komentarz od chłopaka nawet w żartach i ja juz powracam do punktu wyjścia. Mam wrażenie że nie ejst to zalezne ode mnie. (...)

Te zdania, a głównie ostatnie zacytowane, są wyjaśnieniem braku zmian.

Posty [ 131 do 195 z 231 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet jest dla mnie wszystkim - jak sobie z tym poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026