no właśnie ja tez się obawiam że to główny powód, dlatego poczekam i zobaczymy ale wydaje mi się że gdyby na serio mnie kochał tak jak mówi to chciałby razem zamieszkać...
Podobne tematy
Według mnie to chłopak potrzebuje wolności. Najwyrażniej nie potrzebuje dzwonic co chwilę.
Wiesz, myślę, że powinnaś znaleźc sobie jakieś dodatkowe zajęcie. Jakąś pasję, hobby.
Co do mieszkanie: znacie się krótko, więc może daj mu czas.
rebel też tak myślę, na razie poczekam i postaram się uspokoić i popracować nad soba, wczoraj powiedział mi znów że mnie kocha, zawiózl wieczorem do domu i został u mnie na noc, rano jak się obudziłam to leżał przytulony i patrzył na mnie, sama zaczynam widziec że to chyba ja szukam dziury w całym, niejedna dziewczyna chciałaby mieć tak spokojny związek a ja marudzę. Chyba po prostu przywykłam do patologii...
Na pewno dasz rade
:)
znów mam gorszy dzień....ostatni raz widzieliśmy się w poniedziałek rano (wyjechał ode mnie do pracy) i od tej pory, pisał dzwonił codziennie, ale siedzi w domu i gra w nową grę i ani myśli zaproponowac spotkania, troche to dla mnie dziwne, jeśli jutro też nie będzie woli spotkania się to nie wiem co myśleć. Nie wiem czasem czy to ja "kocham za bardzo" czy to jemu "nie zalezy" na mnie ![]()
Tegan tez bylam w takim zwiazku, gdzie chlopakowi niby zalezalo, ale spotkania nie byly czeste bo nie proponowal. Odpoczynek odpoczynkiem, na swoje hobby tez trzeba miec czas, ale dla swojej dziewczyny rowniez. Jak chlopakowi zalezy to proponuje spotkania, chce jak najczesciej sie widziec z dziewczyna, chyba ze mu wystarcza widywac sie z Toba 2 razy na tydzien.
72 2012-08-08 22:58:25 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-08-08 23:00:16)
Tegan to się teraz nie odzywaj "olej" go zleksza nie odbieraj od razu jak będzie dzwonił. Daj mu się stęsknić. Ja swojego nie mam od 2 tygodni przy sobie. Nie piszemy codziennie. Jest mi czasami ciężko jak pomyślę,że jest ponad 1000 km ode mnie ale nie daję mu tej satysfakcji,że siedzę i tęsknie a on sam odzywa się stęskniony ![]()
I też nie wpadajmy w paranoję,dzisiaj mija 2 dzień jak się ostatnio widzieliście. Daj mu czas niech się nacieszy tą nową gierką
panikować byś mogła jakby on przez tydzień żadnej chęci spotkania nie wykazał ![]()
Pisaliśmy i zaproponował żebym w piątek po nauce jazdy wpadła do niego a potem pójdziemy razem do mnie. Od poniedziałku mamy razem urlop i zgodził się na wyjazd w odwiedziny do moich rodziców. Troche tego nie czaje, zaczyna mi się nie podobać że jestem zabawką na weekendy a w tygodniu gierka. Oj nie podoba mi sie to. Nie wiem czy mu zalezy czy nie. Dzieli nas tylko 3km na rowerze jest to 20 minut drogi, kończę naukę jazdy blisko niego, napisałam mu dziś sms że skończyłam a on tylko "no to dobrze :* a ja gram z Pawłem", zero porpozycji spotkania, nie wiem co o tym myśleć, jakieś to dziwne a ostatnio juz było super....
74 2012-08-08 23:35:53 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-08-08 23:36:08)
Tegan uwierz jak mój był w Polsce to też czasami czekałam żeby zaproponował spotkanie i pisałam esy w stylu,że mi nudno albo,że właśnie coś skończyłam robić i myślałam,że on się domyśli,że chce się spotkać ale gdzie tam
Dostawałam odpowiedź podobną do Twojej albo,że on jest z kumplami teraz
Mój też ma bzika na punkcie gier. Teraz jak pojechał do Holandii to wziął z sobą xboxa i oni tam siedzą i grają całymi dniami i na gg pojawia się co 2-3 dzień. A wcześniej jak był to pisaliśmy dziennie,bo nie miał konsoli z sobą
Nie jestem na niego zła i nie czuje się olana choć ktoś by pewnie powiedział,że mnie olewa,że woli z kolegami grać ![]()
Dziwne jest jedynie to, że większość kobiet godzi się na takie zachowanie mężczyzny, a nie inne.
Jeszcze ciekawsze jest to, że pomimo tego wszystkiego, trzeba sobie uświadomić to jak czujemy się w tym związku, czy aby jesteśmy szczęśliwi. Bycie z osobą, która niedojrzała, lub woli gry od kogoś nie jest przymusem. Warto jednak pamiętać, że może być to chwilowe zauroczenie czymś innym, jednak lepiej przemyśleć, czy sytuacja ciągle się nie powtarza - tzn czy w drobnych podobnych gestach nie wygląda tak samo, w końcu mężczyzna ma być oazą bezpieczeństwa dla kobiety, jeśli nią nie jest, to nagle nią nie będzie, czy to za dzień, miesiąc, lub rok, taki jest urok dopasowania między ludźmi. Jeśli tak jest, to musisz się do tego przyzwyczaić, nie ma innej opcji.
Czekoladko - Ty masz takie trochę luźniejsze podejście do tego, może z racji wieku (bez obrazy, ale mając 20 lat też inaczej myślałam, jednak 5 lat to trochę różnicy), ja szukam stałego, poważnego związku, męża a nie kogoś kto się chce spotykac w weekendy.
To będzie w sumie pierwszy raz że nie widzieliśmy się od poniedziałku do piątku, zazwyczaj czyz mojej czy z jego inicjatywy ale wychodziło jakieś spotkanie w tygodniu.
Przypomniało mi się coś jeszcze - w tym tygodniu codziennie mam jazdy doszkalającę bo w poniedziałek zdaję egzamin na prawo jazdy i sama mu powiedziałam w niedziele że w tym tyg. chcę się skupić na tym, żeby zdać i może on tak po prostu niby nie chce mi przeszkadzać? Nie chcę usprawiedliwiać, ale staram się to zrozumieć
Virt - właśnie dlatego, że nie mam zamiaru tkwić w związku który nie daje mi szczęścia postanowiłam że będę obserwować jak to się rozwinie. Kocham go i nie chcę podjąć pochopnej decyzji podyktowanej jakimś jednorazowym incydentem. Porozmawiam z nim o tym w weekend,m zresztą juz ostatnio była taka rozmowa i mnie zapewnił że on potrzebuje troche czasu do siebie ale mnie kocha i mogę czuć się bezpiecznie. On ma takie jakby 2 bieguny zachowania - raz jestem na milion procent pewna że mu zależy a innym razem myślę że nie. Jesteśmy razem 4 miesiące, uważam że na razie trzeba się "dotrzeć" i poobserwować.Jak uważasz?
Hej Tegan, powiem Ci, że nie wiem, co bym zrobiła na Twoim miejscu, być może jeszcze poczekała i poobserwowała. Podam Ci parę przykładów różnych zachowań, może Cię to pocieszy:)
Miałam parę lat temu chłopaka, któremu wystarczał jeden sms na dzień i 3-4 spotkania w tygodniu, ja próbowałam najpierw udeptać sobie więcej, a potem po prostu wymuszałam. Efekt był taki, że chłopak BYŁ, a nie JEST. Dla niego po prostu to wystarczało.
Moja koleżanka też poznała mniej więcej w tym samym czasie chłopaka, który odzywał się raz na dwa dni i spotkania też były jakieś raz-dwa razy w tygodniu. Dziś mieszkają razem, jest szczęśliwa.
Wszystko tak naprawdę zależy od indywidualnych czynników, od wzajemnych potrzeb itp. Ja bym porozmawiała na Twoim miejscu z facetem i powiedziała mu, że chciałabyś się spotykać trochę częściej, także w tygodniu, że rozumiesz jego potrzebę przebywania z kumplami itp., ale nieraz w tygodniu też chciałabyś się z nim zobaczyć, gdzieś pójść. Mów wprost o swoich potrzebach, jednocześnie okazując zrozumienie dla jego. Jeśli się coś zmieni to świetnie, jeśli nie, to poobserwuj to i zobacz, jak ta znajomość się będzie rozwijała, z czasem jednak powinnaś wyczuć, czy chłopakowi mocno zależy. Wrzuć na luz, bo spinając się, prędzej czy później, najpierw podświadomie, a później świadomie, zacznie wyczuwać pretensje z Twojej strony, a to już jest równia pochyła.
W moim obecnym, ponad rocznym związku spotkania na początku były bardzo rzadkie, bywało, że raz na tydzień. Kontakt mieliśmy codziennie, ale powodem była dziwna sytuacja w jego domu i jego choroba. No i podejrzewam, że też trochę jeszcze emocje z poprzedniego związku, który on zakończył na parę tyg przed poznaniem mnie. Z czasem się wszystko znormalizowało. A dziś noszę na palcu pierścionek od niego:)
Dalej się nudzisz? Dalej. Nie masz co ze sobą zrobić i chodzisz i wymyślasz. Weź się zajmij czymś wreszcie. Chce sobie chłopak pograć, niech gra. Ma rzucać wszystko i lecieć na spotaknie z Tobą, bo się kręcisz pod jego blokiem przez przypadek? Przecież spędzacie razem weekendy! A co przez ten czas jak się pod tym blokiem spotkacie będziecie robić? Będziesz się do niego tulić i robić maślane oczy? Faaascynujące. Też bym wolała grać z kolegą.
Dalej się nudzisz? Dalej. Nie masz co ze sobą zrobić i chodzisz i wymyślasz. Weź się zajmij czymś wreszcie. Chce sobie chłopak pograć, niech gra. Ma rzucać wszystko i lecieć na spotaknie z Tobą, bo się kręcisz pod jego blokiem przez przypadek? Przecież spędzacie razem weekendy! A co przez ten czas jak się pod tym blokiem spotkacie będziecie robić? Będziesz się do niego tulić i robić maślane oczy? Faaascynujące. Też bym wolała grać z kolegą.
Uważam, że przesadzasz. PO CO ona ma faceta, jak cały czas wolny i tak spędza sama niemalże. A co on taki zapracowany, że tylko w weekendy może? Nie widzę też nic złego w tuleniu się i robieniu maślanych oczu w 4. miesiącu związku. Tegan na pewno czymś się na codzień zajmuje, bo nie wierzę, że siedzi całymi dniami i patrzy się w ścianę, ale to chyba nie o to chodzi.
A jak chłopak chce sobie grać, to pewnie, że niech gra, ale przy tym wszystkim jego dziewczyna nie powinna się czuć mniej ważna niż gierki.
Teo napisał/a:Dalej się nudzisz? Dalej. Nie masz co ze sobą zrobić i chodzisz i wymyślasz. Weź się zajmij czymś wreszcie. Chce sobie chłopak pograć, niech gra. Ma rzucać wszystko i lecieć na spotaknie z Tobą, bo się kręcisz pod jego blokiem przez przypadek? Przecież spędzacie razem weekendy! A co przez ten czas jak się pod tym blokiem spotkacie będziecie robić? Będziesz się do niego tulić i robić maślane oczy? Faaascynujące. Też bym wolała grać z kolegą.
Uważam, że przesadzasz. PO CO ona ma faceta, jak cały czas wolny i tak spędza sama niemalże. A co on taki zapracowany, że tylko w weekendy może? Nie widzę też nic złego w tuleniu się i robieniu maślanych oczu w 4. miesiącu związku. Tegan na pewno czymś się na codzień zajmuje, bo nie wierzę, że siedzi całymi dniami i patrzy się w ścianę, ale to chyba nie o to chodzi.
A jak chłopak chce sobie grać, to pewnie, że niech gra, ale przy tym wszystkim jego dziewczyna nie powinna się czuć mniej ważna niż gierki.
No to Cię zaskoczę, bo Tegan właśnie zamiast w ścianę to patrzy się w komputer. Przeczytaj jej pierwszy post, tam wszystko jest zawarte. A facet to co? Rozrywki ma jej dostarczać jak jej się nudzi w czasie wolnym? Ma jej luki w czasoprzestrzeni zapychać? On ma swoje życie i swoje pasje i wszystko dzieli, na nią też ma czas. A ona że nic nie robi to wydziwia. Koniec filozofii.
Miałam parę lat temu chłopaka, któremu wystarczał jeden sms na dzień i 3-4 spotkania w tygodniu, ja próbowałam najpierw udeptać sobie więcej, a potem po prostu wymuszałam. Efekt był taki, że chłopak BYŁ, a nie JEST. Dla niego po prostu to wystarczało.
Mój jest identyczny jak ten Twój były. I też mam wrażenie że jak tak będę naciskać to wkońcu się wkurzy i odejdzie jak poprzedni. Dlatego staram się nie wymuszać spotkań. Ale prawda jest taka że czuje się czasem wtygodniu jakbym była sama. Jakbym chciała to mogłabym się spotykać z 10 innymi i on by nawet nie wiedział...
Moja koleżanka też poznała mniej więcej w tym samym czasie chłopaka, który odzywał się raz na dwa dni i spotkania też były jakieś raz-dwa razy w tygodniu. Dziś mieszkają razem, jest szczęśliwa.
Chciałabym żeby u nas też tak się to skończyło
.
Wszystko tak naprawdę zależy od indywidualnych czynników, od wzajemnych potrzeb itp. Ja bym porozmawiała na Twoim miejscu z facetem i powiedziała mu, że chciałabyś się spotykać trochę częściej, także w tygodniu, że rozumiesz jego potrzebę przebywania z kumplami itp., ale nieraz w tygodniu też chciałabyś się z nim zobaczyć, gdzieś pójść. Mów wprost o swoich potrzebach, jednocześnie okazując zrozumienie dla jego. Jeśli się coś zmieni to świetnie, jeśli nie, to poobserwuj to i zobacz, jak ta znajomość się będzie rozwijała, z czasem jednak powinnaś wyczuć, czy chłopakowi mocno zależy. Wrzuć na luz, bo spinając się, prędzej czy później, najpierw podświadomie, a później świadomie, zacznie wyczuwać pretensje z Twojej strony, a to już jest równia pochyła.
Tak zrobię
Dobry pomysł.
W moim obecnym, ponad rocznym związku spotkania na początku były bardzo rzadkie, bywało, że raz na tydzień. Kontakt mieliśmy codziennie, ale powodem była dziwna sytuacja w jego domu i jego choroba. No i podejrzewam, że też trochę jeszcze emocje z poprzedniego związku, który on zakończył na parę tyg przed poznaniem mnie. Z czasem się wszystko znormalizowało. A dziś noszę na palcu pierścionek od niego:)
To super, cieszę się i mam nadzieję że u nas też tak będzie. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź!
Dalej się nudzisz? Dalej. Nie masz co ze sobą zrobić i chodzisz i wymyślasz. Weź się zajmij czymś wreszcie. Chce sobie chłopak pograć, niech gra. Ma rzucać wszystko i lecieć na spotaknie z Tobą, bo się kręcisz pod jego blokiem przez przypadek? Przecież spędzacie razem weekendy! A co przez ten czas jak się pod tym blokiem spotkacie będziecie robić? Będziesz się do niego tulić i robić maślane oczy? Faaascynujące. Też bym wolała grać z kolegą.
Teo nie możesz zrozumieć że ja mam co robić? Ale to nie znaczy że nie myślę o osobie którą kocham i nie chciałabym się z nią widzieć! No na Boga, mieszkam sama, codziennie gotuję obiad, chodzę teraz na kurs jazdy, mam dodatkową pracę przy sprzedaży na allegro, znajomych. Ale to że np. dziś się widzę z Kaśką czy Dorotą nie znaczy że nie znalazłabym czasu też dla niego. Dla mnie robienie jednej rzeczy nie wyklucza drugiej, dzień ma 24 h i wiele można zrobić. Tak, właśnie tak uważam, że jeśli staję autem od nauki jazdy pod jego blokiem to mógłby chociaż wyjść się przywitać! A jak moje "tulenie i maślane oczy" są dla niego "fascynujące" to ja dziękuję za taki związek.
A jak chłopak chce sobie grać, to pewnie, że niech gra, ale przy tym wszystkim jego dziewczyna nie powinna się czuć mniej ważna niż gierki.
Otóż to. A tak się niestety czuję. Dla mnie sms rano o teści "dziendobry śpioszku :*" to za mało jak na związek
offshore napisał/a:Teo napisał/a:Dalej się nudzisz? Dalej. Nie masz co ze sobą zrobić i chodzisz i wymyślasz. Weź się zajmij czymś wreszcie. Chce sobie chłopak pograć, niech gra. Ma rzucać wszystko i lecieć na spotaknie z Tobą, bo się kręcisz pod jego blokiem przez przypadek? Przecież spędzacie razem weekendy! A co przez ten czas jak się pod tym blokiem spotkacie będziecie robić? Będziesz się do niego tulić i robić maślane oczy? Faaascynujące. Też bym wolała grać z kolegą.
Uważam, że przesadzasz. PO CO ona ma faceta, jak cały czas wolny i tak spędza sama niemalże. A co on taki zapracowany, że tylko w weekendy może? Nie widzę też nic złego w tuleniu się i robieniu maślanych oczu w 4. miesiącu związku. Tegan na pewno czymś się na codzień zajmuje, bo nie wierzę, że siedzi całymi dniami i patrzy się w ścianę, ale to chyba nie o to chodzi.
A jak chłopak chce sobie grać, to pewnie, że niech gra, ale przy tym wszystkim jego dziewczyna nie powinna się czuć mniej ważna niż gierki.No to Cię zaskoczę, bo Tegan właśnie zamiast w ścianę to patrzy się w komputer. Przeczytaj jej pierwszy post, tam wszystko jest zawarte. A facet to co? Rozrywki ma jej dostarczać jak jej się nudzi w czasie wolnym? Ma jej luki w czasoprzestrzeni zapychać? On ma swoje życie i swoje pasje i wszystko dzieli, na nią też ma czas. A ona że nic nie robi to wydziwia. Koniec filozofii.
Nie jestem zaskoczona, bo czytałam cały wątek, zanim zaczęłam się na nim wypowiadać:) Tak, między innymi po to się jest z kimś, żeby się nie gapić w kompa, moim zdaniem, tylko razem miło spędzać czas. Jeśli jego pasją są gry komputerowe, no to hmmm. Równie dobrze może grać u niej, z nią, razem, nie wiem, jakkolwiek. Natomiast jeśli to ona jest jego jakąś luką, jak już nie ma co robić i znudzą się gry, to dziewczyna musi się o tym przekonać i ewentualnie podziękować za tę relację. Skoro on ma swoje życie, to do czego mu jest ona potrzebna? Jeśli się jest razem, to prędzej czy później dwa życia tworzą jakby wspólna całość. Nie chodzi o to, by całkiem na siebie zachdoziły, ale żeby jakoś się zazębiały. Tak jak pisze Tegan, dzień dobry śpioszku to trochę za mało jak na 25-letnią kobietę.
Teo, najwyraźniej Ty masz inną wizję związku, a Tegan ma inną. JA jednak wolę też coś innego. Idealny związek to jak narysować dwa kółka, z których część na siebie zachodzi, ta środkowa. Natomiast u Tegan i jej lubego widzę dwa osobne kółka. Nie dziwię się, że jej to przeszkadza.
No nie mogę tego zrozumieć, że masz co robić, bo jeszcze w czerwcu pisałaś, że robisz nic, nic Cię nie interesuje, nie masz żadnego hobby. Gotowanie obiadów i kurs prawa jazdy to nie są fascynujące rzeczy, które by Cię pochłonęły bez reszty w związku z tym dalej wychodzę z założenia, ze nie masz co robić.
Za dużo wymagasz, a za mało dajesz. Chcesz jego zainteresowania i ciągłej uwagi. To że co rano pisze do Ciebie smsa miłego to za mało. Widzicie się co weekend - za mało. Ty chcesz na 10 min to, na 10 min tam, ma Ci pisać peany cały dzień, proponować rozrywki i wypady, zachwycać się Twoimi maślanymi oczami. A jemu pewnie najzwyczajniej w świecie się z Tobą nudzi. Może pora abyś Ty zaproponowała spotkanie, może czas ruszyć głową i pomyśleć gdzie go zabrać, co zorganizować, żeby mile go zaskoczyć? Moze pokaż mu, że siedzenie i pierdzenie w stołek jak i jęczenie, że on za mało uwagi Ci poświęca to nie są Twoje jedyne rozrywki i zainteresowania.
Jeny, mieszkasz sama! Jak ja bym mieszkała sama to musiałabym swojego chłopaka w grafik wpisywać z wyprzedzeniem na 2 tygodnie, bo miałabym tyle zajęć i mogła realizować swoje pasje!
Jeny, mieszkasz sama! Jak ja bym mieszkała sama to musiałabym swojego chłopaka w grafik wpisywać z wyprzedzeniem na 2 tygodnie, bo miałabym tyle zajęć i mogła realizować swoje pasje!
Taki mały off topic - Teo, to jakie są te pasje, które pochłaniają Ciebie bez reszty? Tak z ciekawości pytam
87 2012-08-09 12:01:55 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-08-09 12:02:15)
Otóż to. A tak się niestety czuję. Dla mnie sms rano o teści "dziendobry śpioszku :*" to za mało jak na związek
Jesteś Tegan świadoma, że gdyby na "dzień dobry" nic nie napisał, to czepiłabyś się własnie tego, że nie pisze? Zawsze coś się znajdzie, prawda?
Miałam parę lat temu chłopaka, któremu wystarczał jeden sms na dzień i 3-4 spotkania w tygodniu, ja próbowałam najpierw udeptać sobie więcej, a potem po prostu wymuszałam. Efekt był taki, że chłopak BYŁ, a nie JEST. Dla niego po prostu to wystarczało.
Mój jest identyczny jak ten Twój były. I też mam wrażenie że jak tak będę naciskać to wkońcu się wkurzy i odejdzie jak poprzedni. Dlatego staram się nie wymuszać spotkań. Ale prawda jest taka że czuje się czasem wtygodniu jakbym była sama. Jakbym chciała to mogłabym się spotykać z 10 innymi i on by nawet nie wiedział...
No dokładnie taką sytuację miałam z tym eks. Czułam się, jakbym była sama, choć niby ktoś był.. I w sumie nawet by się nie zorientował chyba, gdybym leciała w kulki:) Nie pasowało mi to, ale byłam strasznie zakochana... I się na to godziłam w pewnym sensie.
Tegan, chlopak to nie maszyna do dostarczania rozrywki. Ja sie absolutnie zgadzam z Teo, ktora Ci daje najlepsza rade pod sloncem. Rusz sie wreszcie i zacznij cos ze soba robic!
Ja sie wcale nie dziwie Twoj chlopak woli grac niz siedziec z taka dziewczyna co nic ciekawego nie ma do powiedzenia, a jedyne co ma do zaoferowania to "maslane oczy". Jezu, przeciez nawet jak seks bylby swietny, ale facet nie mial zadnych zainteresowan i po prostu byl taka pusta tablica, to ja bym z nudow umarla! Wczuj sie w jego sytuacje. Wszystko ma swoje miejsce.
Ja mieszkam z moim chlopakiem ale dni bywaja gdy prawie wcale nie widze, bo on zajety albo ja zajeta (basen, silownia, spacerek, kawka ze znajomym itd) i ja nie rozpaczam z tego powodu. Oczywiscie, ze mnie kocha. Oczywiscie, ze mu zalezy. Jest jednak roznica pomiedzy miloscia a obsesja.
Poza tym, takie zakrecenie na punkcie jednej osoby jest dowodem lenistwa. Nic sama nie robisz, tylko oczekujesz, ze Szanowna Pani powinna byc pepkiem swiata.
Tegan napisał/a:Otóż to. A tak się niestety czuję. Dla mnie sms rano o teści "dziendobry śpioszku :*" to za mało jak na związek
Jesteś Tegan świadoma, że gdyby na "dzień dobry" nic nie napisał, to czepiłabyś się własnie tego, że nie pisze? Zawsze coś się znajdzie, prawda?
Ale halo, co to znaczy, że zawsze coś się znajdzie? Jakie zawsze i co się znajdzie, uważasz Pytajko, że ona szuka na niego jakiegoś ale, jakiś haczyków czy coś? Gdyby tak było, kopnęłaby go w zad, ale jej na nim zależy i być może słusznie, bo to może po prostu taki typ, który potrzebuje dużo czasu dla siebie.
Z tego co pisze Tegan, to na codzień po prostu mają ze sobą niewiele kontaktu i do tego rzadkie spotkania powodują, że ma dziewczyna korbę i ja się jej nie dziwię. Nie każdy ma super pasje, a mimo to tworzy normalne, zdrowe związki. Żaden z moich facetów nie miał jakiś specjalnych zainteresowań, może poza jakimś majsterkowaniem no i tego eksa pasją poniekąd była jego praca. NO ale nam nie było pisane być razem, rozstaliśmy się i cześć. Teraz jestem z kimś, kto lubi spędzać czas ze mną, czy to jest pierdzenie w stołek i patrzenie sobie w oczka czy też nie wiem, bieganie po lesie w chmarach komarów.
Każdy musi sobie odpowiedzieć indywidualnie na pytanie, czego potrzebuje i czyjego towarzystwa, kto mu odpowiada? Ja nie widzę np. zbytniej komunikacji w związku Tegan, ona siedzi i się gryzie, a on się dobrze bawi i chwała mu za to, ale co to za para? Tegan ma wątpliwości, bo się zakochała (chyba?) i nie chce z czegoś przedwcześnie rezygnować (piszę cały czas o moich obserwacjach, żeby nie było!), ale też widać nei chce się męczyć na dłuższą metę. Rozmowa i jeszcze raz rozmowa Tegan. A dziewczyny, więcej empatii i zrozumienia, mniej agresji w pytaniach, bo jak czytam, to aż się nieprzyjemnie robi.
Tegan, chlopak to nie maszyna do dostarczania rozrywki. Ja sie absolutnie zgadzam z Teo, ktora Ci daje najlepsza rade pod sloncem. Rusz sie wreszcie i zacznij cos ze soba robic!
Ja sie wcale nie dziwie Twoj chlopak woli grac niz siedziec z taka dziewczyna co nic ciekawego nie ma do powiedzenia, a jedyne co ma do zaoferowania to "maslane oczy". Jezu, przeciez nawet jak seks bylby swietny, ale facet nie mial zadnych zainteresowan i po prostu byl taka pusta tablica, to ja bym z nudow umarla! Wczuj sie w jego sytuacje. Wszystko ma swoje miejsce.
Ja mieszkam z moim chlopakiem ale dni bywaja gdy prawie wcale nie widze, bo on zajety albo ja zajeta (basen, silownia, spacerek, kawka ze znajomym itd) i ja nie rozpaczam z tego powodu. Oczywiscie, ze mnie kocha. Oczywiscie, ze mu zalezy. Jest jednak roznica pomiedzy miloscia a obsesja.
Poza tym, takie zakrecenie na punkcie jednej osoby jest dowodem lenistwa. Nic sama nie robisz, tylko oczekujesz, ze Szanowna Pani powinna byc pepkiem swiata.
A skąd wiesz, moja droga, że Tegan nie ma nic ciekawego do powiedzenia:)))? Tegan, zamknij ten topik dziewczyno i uciekaj stąd, bo Cię zakraczą. Ja staram się ją zrozumieć, po prostu i nie tylko dlatego, że mam podobne usposobienie, ale też dlatego, że każdy ma inne odczucia i inaczej pewne rzeczy odbiera. SUper zajęcia nie zastąpią czasu spędzonego z kochaną osobą. Zresztą jak sama piszesz Ty ze swoim mieszkasz, a to już całkiem inna para kaloszy, nawet jeśli go nie widujesz całymi dniami, jak to opisujesz. A może on ma tak wypełnione dni, bo sam się z Tobą nudzi:P?
Tak, między innymi po to się jest z kimś, żeby się nie gapić w kompa, moim zdaniem, tylko razem miło spędzać czas. Jeśli jego pasją są gry komputerowe, no to hmmm. Równie dobrze może grać u niej, z nią, razem, nie wiem, jakkolwiek. Natomiast jeśli to ona jest jego jakąś luką, jak już nie ma co robić i znudzą się gry, to dziewczyna musi się o tym przekonać i ewentualnie podziękować za tę relację. Skoro on ma swoje życie, to do czego mu jest ona potrzebna? Jeśli się jest razem, to prędzej czy później dwa życia tworzą jakby wspólna całość. Nie chodzi o to, by całkiem na siebie zachdoziły, ale żeby jakoś się zazębiały. Tak jak pisze Tegan, dzień dobry śpioszku to trochę za mało jak na 25-letnią kobietę.
Teo, najwyraźniej Ty masz inną wizję związku, a Tegan ma inną. JA jednak wolę też coś innego. Idealny związek to jak narysować dwa kółka, z których część na siebie zachodzi, ta środkowa. Natomiast u Tegan i jej lubego widzę dwa osobne kółka. Nie dziwię się, że jej to przeszkadza.
No właśnie z tymi kółkami to ja dokładnie tak samo to widzę. Dla mnie czegoś jest za mało w tym związku.
Teo to nie jest tak że ja mu nic od siebie nie daje, jak jesteśmy razem to wybieramy się na rower, do kina, do knajpki na piwo, pieczemy razem pizze, on gra na gitarze a ja śpiewam, czasem gramy razem w jakieś gry na kompie, dużo rozmawiamy, czasem jakiś piknik nad rzeką - to wszystko rzeczy które jak do tej pory miały miejsce z MOJEJ inicjatywy. Tak samo teraz na urlopie zaplanowalam nam dwa wyjazdy na które się ucieszył. Z jego strony inicjowany były podobne rzeczy. Nie mów mi że nic nie daję w związku, uważam że z mojej strony jest wszystko ok. Może nie mam jakiegoś super zajeb. hobby, ale czy kazdy musi mieć? Może napisz coś o swoim, może mnie to zainspiruje? Co takiego robiłabyś mając do dyspozycji całe mieszkanie dla siebie? Nie jestem złośliwa, pytam z ciekawości.
Ja sie wcale nie dziwie Twoj chlopak woli grac niz siedziec z taka dziewczyna co nic ciekawego nie ma do powiedzenia, a jedyne co ma do zaoferowania to "maslane oczy". Jezu, przeciez nawet jak seks bylby swietny, ale facet nie mial zadnych zainteresowan i po prostu byl taka pusta tablica, to ja bym z nudow umarla! Wczuj sie w jego sytuacje. Wszystko ma swoje miejsce.
Poza tym, takie zakrecenie na punkcie jednej osoby jest dowodem lenistwa. Nic sama nie robisz, tylko oczekujesz, ze Szanowna Pani powinna byc pepkiem swiata.
a to to już moim zdaniem troszkę za daleko posunięta wypowiedź. Z całą pewnością nie jestem osobą która nie ma nic do powiedzenia, wręcz przeciwnie. Nie wiem na jakiej podstawie wysunęłaś taki wniosek?
SUper zajęcia nie zastąpią czasu spędzonego z kochaną osobą.
Dokładnie. Ja mogłabym wygrać wycieczke na Marsa i i tak dla mnie byłoby to mniej cenne niż czas spędzony z kimś kogo kocham. Na serio i pomimo tego że interesuję się astronomią.
Teo to nie jest tak że ja mu nic od siebie nie daje, jak jesteśmy razem to wybieramy się na rower, do kina, do knajpki na piwo, pieczemy razem pizze, on gra na gitarze a ja śpiewam, czasem gramy razem w jakieś gry na kompie, dużo rozmawiamy, czasem jakiś piknik nad rzeką - to wszystko rzeczy które jak do tej pory miały miejsce z MOJEJ inicjatywy.
Odnosząc się do powyższego uważam, że chłopak się nią interesuje i spędza czas.
offshore to nie jest tak że ociekam jadem, ja Tegan Rozumiem, ponieważ mój chłopak uwielbia spędzać czas sam ze soba a ja uwielbiam z nim. I co z tego? Zauważyłam, że odkąd ja szanuję jego prawo do spędzania czasu tak jak lubi, on inaczej podchodzi do moich próśb, do moich potrzeb. A jak wykazuję postawę ?roszczeniową? to facet się ?zamyka?, ?ucieka? i generalnie ma mnie dosłownie dosyć. NAPRAWDĘ DOSYĆ.
Ja chodzę na aerobic, spotykam się z koleżankami, studiuję podyplomowo, lubię czytać książki i wiesz co? I tak znalazłoby się więcej czasu z mojej strony do spędzania wspólnie czasu niż ze strony mojego chłopaka. To są faceci, nie lubią bezczynności. Rozmawiają jak jest o czym i konkretnie. Nie odczuwają odrzucenia, kiedy dziewczyna im czegoś odmawia bo nie ma czasu, uznają jej prawo do tego.
Offshore problemem Tegan jest kochanie za bardzo, nadmierne przywiązywanie się do partnera, które może wynikać po nikąd z samotności. Znam z autopsji, żeby nie było ze mało empatii we mnie.
Ja nie widzę np. zbytniej komunikacji w związku Tegan, ona siedzi i się gryzie, a on się dobrze bawi i chwała mu za to, ale co to za para? Tegan ma wątpliwości, bo się zakochała (chyba?) i nie chce z czegoś przedwcześnie rezygnować (piszę cały czas o moich obserwacjach, żeby nie było!), ale też widać nei chce się męczyć na dłuższą metę. Rozmowa i jeszcze raz rozmowa Tegan.
O dokładnie to offshore. Dla mnie za mało bezpośredniej komunikacji potrzeb z obu stron. Czuję się nie potrzebna mu w życiu i zaczynam mieć ochotę uciec bo nie lubię byc tam, gdzie mnie nie chcą. Zakochałam się i wiem że on też, ale widocznie mamy różne potrzeby. Związek jest na razie świeży i nie chcę nic zrobić pochopnie. Jest tak że z jednej strony uważam że powinnam w ciszy to przeczekać i zobaczyć jak rozwinie się sytuacja a z drugiej strony chciałabym powiedzieć mu to wszystko co tutaj piszę, jednak boję się że uzna mnie za jakąś przewrażliwioną, że stwierdzi że bez niego nie mam nic i odejdzie tak jak poprzedni. Chcę uniknąc tych błędów dlatego tutaj piszę bo na prawdę nie wiem co zrobić żeby było dobrze. Zalezy mi na nim ale jeśli to tak bedzie wyglądało to pierwszy raz w życiu ja będę musiała powiedzieć "To koniec.". Dla mnie jednak najgorsza jest świadomość że on mówi że jest szczęśliwy, że wg. niego wszystko jest idealnie a mnie w środku aż szlag trafia jak to słyszę...
offshore napisał/a:SUper zajęcia nie zastąpią czasu spędzonego z kochaną osobą.
Dokładnie. Ja mogłabym wygrać wycieczke na Marsa i i tak dla mnie byłoby to mniej cenne niż czas spędzony z kimś kogo kocham. Na serio i pomimo tego że interesuję się astronomią.
Idę o zakład, że facet nie zrezygnowałby z takiego wyjazdu dla dziewczyny.
adlernewman napisał/a:Tegan, chlopak to nie maszyna do dostarczania rozrywki. Ja sie absolutnie zgadzam z Teo, ktora Ci daje najlepsza rade pod sloncem. Rusz sie wreszcie i zacznij cos ze soba robic!
Ja sie wcale nie dziwie Twoj chlopak woli grac niz siedziec z taka dziewczyna co nic ciekawego nie ma do powiedzenia, a jedyne co ma do zaoferowania to "maslane oczy". Jezu, przeciez nawet jak seks bylby swietny, ale facet nie mial zadnych zainteresowan i po prostu byl taka pusta tablica, to ja bym z nudow umarla! Wczuj sie w jego sytuacje. Wszystko ma swoje miejsce.
Ja mieszkam z moim chlopakiem ale dni bywaja gdy prawie wcale nie widze, bo on zajety albo ja zajeta (basen, silownia, spacerek, kawka ze znajomym itd) i ja nie rozpaczam z tego powodu. Oczywiscie, ze mnie kocha. Oczywiscie, ze mu zalezy. Jest jednak roznica pomiedzy miloscia a obsesja.
Poza tym, takie zakrecenie na punkcie jednej osoby jest dowodem lenistwa. Nic sama nie robisz, tylko oczekujesz, ze Szanowna Pani powinna byc pepkiem swiata.
A skąd wiesz, moja droga, że Tegan nie ma nic ciekawego do powiedzenia:)))? Tegan, zamknij ten topik dziewczyno i uciekaj stąd, bo Cię zakraczą. Ja staram się ją zrozumieć, po prostu i nie tylko dlatego, że mam podobne usposobienie, ale też dlatego, że każdy ma inne odczucia i inaczej pewne rzeczy odbiera. SUper zajęcia nie zastąpią czasu spędzonego z kochaną osobą. Zresztą jak sama piszesz Ty ze swoim mieszkasz, a to już całkiem inna para kaloszy, nawet jeśli go nie widujesz całymi dniami, jak to opisujesz. A może on ma tak wypełnione dni, bo sam się z Tobą nudzi:P?
Jak wielu ludzi na swiecie chodzi do pracy. Jak wielu ludzi na swiecie ma zainteresowania. Jak wielu ludzi na swiecie nie jest kajdanami przykuty do swojej dziewczyny. Jest doroslym mezczyzna. I chyba sie tak w tym zwiazku nie nudzi jak chetnie weekendy spedza na wyjazdach ze mna, do ciekawych miejsc, do opery, na festiwale itp ![]()
Bycie w zwiazku nie polega na byciu zrosnietym w biodrze jak siamskie bliznieta. Nie polega tez na jednej osobie bedacej ciagle centrum zainteresowania a tej drugiej grajacej role podnozka i slugi.
No ja bym nie chciała byc zrośnięta z nim jak bliźnięta syjamskie, jak wcześniej pisałam już byłam 4 lata w takim związku gdzie mieszkaliśmy razem podczas studiów i nawet razem studiowalismy na początku więc widzieliśmy sie 24h na dobe i przyznam że to było męczące. Nie popadajmy ze skrajności w skrajność ale uważam że obecny partner troche za mało się stara.
100 2012-08-09 12:48:01 Ostatnio edytowany przez offshore (2012-08-09 12:49:28)
offshore napisał/a:adlernewman napisał/a:Tegan, chlopak to nie maszyna do dostarczania rozrywki. Ja sie absolutnie zgadzam z Teo, ktora Ci daje najlepsza rade pod sloncem. Rusz sie wreszcie i zacznij cos ze soba robic!
Ja sie wcale nie dziwie Twoj chlopak woli grac niz siedziec z taka dziewczyna co nic ciekawego nie ma do powiedzenia, a jedyne co ma do zaoferowania to "maslane oczy". Jezu, przeciez nawet jak seks bylby swietny, ale facet nie mial zadnych zainteresowan i po prostu byl taka pusta tablica, to ja bym z nudow umarla! Wczuj sie w jego sytuacje. Wszystko ma swoje miejsce.
Ja mieszkam z moim chlopakiem ale dni bywaja gdy prawie wcale nie widze, bo on zajety albo ja zajeta (basen, silownia, spacerek, kawka ze znajomym itd) i ja nie rozpaczam z tego powodu. Oczywiscie, ze mnie kocha. Oczywiscie, ze mu zalezy. Jest jednak roznica pomiedzy miloscia a obsesja.
Poza tym, takie zakrecenie na punkcie jednej osoby jest dowodem lenistwa. Nic sama nie robisz, tylko oczekujesz, ze Szanowna Pani powinna byc pepkiem swiata.
A skąd wiesz, moja droga, że Tegan nie ma nic ciekawego do powiedzenia:)))? Tegan, zamknij ten topik dziewczyno i uciekaj stąd, bo Cię zakraczą. Ja staram się ją zrozumieć, po prostu i nie tylko dlatego, że mam podobne usposobienie, ale też dlatego, że każdy ma inne odczucia i inaczej pewne rzeczy odbiera. SUper zajęcia nie zastąpią czasu spędzonego z kochaną osobą. Zresztą jak sama piszesz Ty ze swoim mieszkasz, a to już całkiem inna para kaloszy, nawet jeśli go nie widujesz całymi dniami, jak to opisujesz. A może on ma tak wypełnione dni, bo sam się z Tobą nudzi:P?
Jak wielu ludzi na swiecie chodzi do pracy. Jak wielu ludzi na swiecie ma zainteresowania. Jak wielu ludzi na swiecie nie jest kajdanami przykuty do swojej dziewczyny. Jest doroslym mezczyzna. I chyba sie tak w tym zwiazku nie nudzi jak chetnie weekendy spedza na wyjazdach ze mna, do ciekawych miejsc, do opery, na festiwale itp
Bycie w zwiazku nie polega na byciu zrosnietym w biodrze jak siamskie bliznieta. Nie polega tez na jednej osobie bedacej ciagle centrum zainteresowania a tej drugiej grajacej role podnozka i slugi.
Wciąż wydaje mi się, że pewne opinie tutaj są pochopne, a niektórzy po prostu sobie umyślili jakąś wizję Tegan jako kobiety-bluszcza i usilnie próbują ją wcisnąć w te ramki;)
Ja pozostaję przy swoim zdaniu. I tak, znam całe mnóstwo związków, gdzie facet uwielbia spędzać cały niemal wolny czas ze swoją kobietą i nie, nie jest z tego powodu nieszczęśliwy. Po prostu się dobrali. Dobrze.
A Tegan nie oczekuje spotkań dzień w dzień, 24/24, no ale co to kogo obchodzi:D przecież jej facet jest wg netkobietek PODNÓŻKIEM
Kurde no człowiek się za wszelką cenę stara żeby facet nie był dla niego PODNÓZKIEM, ale i tak widocznie jest ![]()
Napisze miłego eska czy coś na gg i ja mam skakać z radości że mu zależy?
Mieszka 3km ode mnie, codziennie jestem pod jego domem i nawet nie wyjdzie się zobaczyć na 10 minut i ja mam to uznawać za normalne?
Jakbym nie napisala o swoim problemie, tzn. ze kocham za bardzo to pewnie by wszyscy pisali że czemu się zgadzam na takie traktowanie i czy mam do siebie szacunek ![]()
Kurde no człowiek się za wszelką cenę stara żeby facet nie był dla niego PODNÓZKIEM, ale i tak widocznie jest
Napisze miłego eska czy coś na gg i ja mam skakać z radości że mu zależy?
Mieszka 3km ode mnie, codziennie jestem pod jego domem i nawet nie wyjdzie się zobaczyć na 10 minut i ja mam to uznawać za normalne?
Jakbym nie napisala o swoim problemie, tzn. ze kocham za bardzo to pewnie by wszyscy pisali że czemu się zgadzam na takie traktowanie i czy mam do siebie szacunek
też odnoszę takie wrażenie
Czekoladko - Ty masz takie trochę luźniejsze podejście do tego, może z racji wieku (bez obrazy, ale mając 20 lat też inaczej myślałam, jednak 5 lat to trochę różnicy), ja szukam stałego, poważnego związku, męża a nie kogoś kto się chce spotykac w weekendy.
To będzie w sumie pierwszy raz że nie widzieliśmy się od poniedziałku do piątku, zazwyczaj czyz mojej czy z jego inicjatywy ale wychodziło jakieś spotkanie w tygodniu.
Nie zamierzam się obrażać ale osobiście patrzę na mój związek przyszłościowo ale co ja tam mogę wiedzieć w wieku 20 lat
Moim zdaniem i tak przesadzasz,bo on Cię nie olewa. Spotyka się z Tobą na całe weekendy pisze,dzwoni co innego gdyby nie było w tygodniu żadnego kontaktu. Sama piszesz,że teraz jest pierwsza sytuacja gdzie nie widzicie się 4 dni. Co byś zrobiła gdyby on wyjechał gdzieś na jakiś czas? Popadłabyś w depresje? Na prawdę nie umiesz wytrzymać kilku dni bez chłopaka? To jest aż taki problem? Może on to widzi,że Ty bez niego nie umiesz sobie dać rady i jego to męczy i przez to nie chce się wprowadzić? Jesteście ze sobą 4 miesiące. To jest bardzo krótko. Ja bym się na pewno nie wprowadziła do chłopaka jakbym go tak krótko znała i bardzo kochała. Z swoim jestem 8 miesięcy. Tez nie długo. Nigdy go w niczym nie ograniczałam a wiesz czemu? Bo szanuje jego potrzeby i jego prywatny czas. Chciał gdzieś iść to szedł,chciał sobie pograć to sobie grał,chciał się z kolegami spotkać to się spotkał. Ale w tym wszystkim znalazł czas dla mnie i Twój chłopak też w całym swoim życiu znajduje czas dla Ciebie.
Pytajka widzę diametralną zmianę i bardzo się cieszę ![]()
Wybacz mi Tegan ale Twoje posty sa pelne egocentrycznego "ja, mnie, dla mnie, o mnie". To jakby ten zwiazek sie caly tylko w okolo Ciebie krecil. Facet ma kazda minute wolnego czasu z Toba spedzac, ma Cie ciagle zadowalac a Ty go bedziesz, siedzac z olowkiem w reku, oceniala jak grzecznego pieska albo sprintowca na zawodach. Moze mu powinnas liste obowiazkow wobec Ciebie napisac, zeby przypadkiem nie zapomnial?
Kochana, jak chcesz takiej adoracji, to ja Ci dam dobra rade- kup sobie wyzej wspomnianego pieska. Mozesz go wytrenowac i na pewno bedziesz jedynym centrum jego swiata.
dobra to powiedzcie mi co o tym myślicie - przed chwila wracalam z pracy i zacięłam się w windzie - wystarszylam sie i czekalam na pogotowie dzwigowe. Zadzwonilam do niego. Najpierw mnie uspokoil a potem zapytalam jak tam w pracy. On że ok a ja ze powinno byc lepiej niz ok i czy cos sie dzieje. On ze zajebiscie to by bylo jakby był ze mna. To ja do niego że przecież może być. A on że jutro. Ja że szkoda że nie dziś ale trudno i tak mam dziś zajęty dzień. Pytał się o której kończe jazde. Mówie że o 17 i zaproponowałam ze może po mnie wyjść i możemy sie zobaczyc na chwile. On ze ok. Ale brzmiało to dosyć niechetnie wiec zapytałam co jest nie tak a on że w tygodniu to mu sie nie chce wychodzić bo jest zmęczony po pracy, Ja na to że to wcale nie zmeczenie tylko lenistwo. On przytaknął po czym stwierdzi żebym dała znac jak skoncze jazde to przyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć, czuje się jakbym znów wyżebrała spotkanie a myślałam że jak tak spontanicznie spacer zaproponuję to się ucieszy...
Czekoladko do ideału mi daleko, ale się staram. Nie wiem, czy z obecnym partnerem uda mi się porozumieć, bo to też taki zacięty trudny charakter.
I czasami mam swoje ?stare nawyki?
dobra to powiedzcie mi co o tym myślicie - przed chwila wracalam z pracy i zacięłam się w windzie - wystarszylam sie i czekalam na pogotowie dzwigowe. Zadzwonilam do niego. Najpierw mnie uspokoil a potem zapytalam jak tam w pracy. On że ok a ja ze powinno byc lepiej niz ok i czy cos sie dzieje. On ze zajebiscie to by bylo jakby był ze mna. To ja do niego że przecież może być. A on że jutro. Ja że szkoda że nie dziś ale trudno i tak mam dziś zajęty dzień. Pytał się o której kończe jazde. Mówie że o 17 i zaproponowałam ze może po mnie wyjść i możemy sie zobaczyc na chwile. On ze ok. Ale brzmiało to dosyć niechetnie wiec zapytałam co jest nie tak a on że w tygodniu to mu sie nie chce wychodzić bo jest zmęczony po pracy, Ja na to że to wcale nie zmeczenie tylko lenistwo. On przytaknął po czym stwierdzi żebym dała znac jak skoncze jazde to przyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć, czuje się jakbym znów wyżebrała spotkanie a myślałam że jak tak spontanicznie spacer zaproponuję to się ucieszy...
Nie zebrzesz tylko jestes natretna jak rozpuszczone, male dziecko. Powiedzial Ci, ze bedzie zmeczony po pracy, a Ty w kolko naciskalas. Ja Ci moge powiedziec, ze ten Twoj facet ma anielska cierpliwosc. Ja juz bym dawno wylaczyla telefon...
Zadzwoniłam do niego pierwszy raz w tym miesiącu więc nie wiem o co Ci chodzi z tą natrętnością
dobra to powiedzcie mi co o tym myślicie - przed chwila wracalam z pracy i zacięłam się w windzie - wystarszylam sie i czekalam na pogotowie dzwigowe. Zadzwonilam do niego. Najpierw mnie uspokoil a potem zapytalam jak tam w pracy. On że ok a ja ze powinno byc lepiej niz ok i czy cos sie dzieje. On ze zajebiscie to by bylo jakby był ze mna. To ja do niego że przecież może być. A on że jutro. Ja że szkoda że nie dziś ale trudno i tak mam dziś zajęty dzień. Pytał się o której kończe jazde. Mówie że o 17 i zaproponowałam ze może po mnie wyjść i możemy sie zobaczyc na chwile. On ze ok. Ale brzmiało to dosyć niechetnie wiec zapytałam co jest nie tak a on że w tygodniu to mu sie nie chce wychodzić bo jest zmęczony po pracy, Ja na to że to wcale nie zmeczenie tylko lenistwo. On przytaknął po czym stwierdzi żebym dała znac jak skoncze jazde to przyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć, czuje się jakbym znów wyżebrała spotkanie a myślałam że jak tak spontanicznie spacer zaproponuję to się ucieszy...
Chłopak mówi,że jest zmęczony a Ty od razu mu mówisz,że lenistwo i mi się wydaje,że dla spokoju przytaknął. Tobie ten związek ewidentnie nie pasuje i się męczysz więc może pogadaj z nim raz a porządnie jak się nie zmieni to to zakończ,bo nigdy nie będziesz szczęśliwa. A ten związek nie jest jeszcze tak długi więc i nie będzie aż tak bolało.
Napisalam mu teraz że spotkamy się jutro bo musze coś załatwić, zpomnialam o jednej sprawie i odpisał tylko "oki", w rozmowie był jakiś taki obojętny, stwierdziłam że dzisiejsze spotkanie nie ma sensu bo jeszcze za dużo mu wygarnę i pójdę załatwic coś co dawno miałam zrobić, żeby czas wykorzystać.
Tegan napisał/a:dobra to powiedzcie mi co o tym myślicie - przed chwila wracalam z pracy i zacięłam się w windzie - wystarszylam sie i czekalam na pogotowie dzwigowe. Zadzwonilam do niego. Najpierw mnie uspokoil a potem zapytalam jak tam w pracy. On że ok a ja ze powinno byc lepiej niz ok i czy cos sie dzieje. On ze zajebiscie to by bylo jakby był ze mna. To ja do niego że przecież może być. A on że jutro. Ja że szkoda że nie dziś ale trudno i tak mam dziś zajęty dzień. Pytał się o której kończe jazde. Mówie że o 17 i zaproponowałam ze może po mnie wyjść i możemy sie zobaczyc na chwile. On ze ok. Ale brzmiało to dosyć niechetnie wiec zapytałam co jest nie tak a on że w tygodniu to mu sie nie chce wychodzić bo jest zmęczony po pracy, Ja na to że to wcale nie zmeczenie tylko lenistwo. On przytaknął po czym stwierdzi żebym dała znac jak skoncze jazde to przyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć, czuje się jakbym znów wyżebrała spotkanie a myślałam że jak tak spontanicznie spacer zaproponuję to się ucieszy...
Chłopak mówi,że jest zmęczony a Ty od razu mu mówisz,że lenistwo i mi się wydaje,że dla spokoju przytaknął. Tobie ten związek ewidentnie nie pasuje i się męczysz więc może pogadaj z nim raz a porządnie jak się nie zmieni to to zakończ,bo nigdy nie będziesz szczęśliwa. A ten związek nie jest jeszcze tak długi więc i nie będzie aż tak bolało.
Zgadzam sie w 100%. Pomijajac to, ze Twoje oczekiwania sa nierealistyczne, wydaje mi sie, ze po prostu niepotrzebnie sie meczysz starajac sie przerobic tego faceta na kogos kto Tobie bedzie odpowiadal. Znajdz sobie takiego, ktory bedzie z Toba caly wolny czas spedzal i dostarczal Ci ciaglej rozrywki jak sprytny i-pad polaczony z wibratorem i generatorem komplementow. Zycze powodzenia.
Tegan napisał/a:dobra to powiedzcie mi co o tym myślicie - przed chwila wracalam z pracy i zacięłam się w windzie - wystarszylam sie i czekalam na pogotowie dzwigowe. Zadzwonilam do niego. Najpierw mnie uspokoil a potem zapytalam jak tam w pracy. On że ok a ja ze powinno byc lepiej niz ok i czy cos sie dzieje. On ze zajebiscie to by bylo jakby był ze mna. To ja do niego że przecież może być. A on że jutro. Ja że szkoda że nie dziś ale trudno i tak mam dziś zajęty dzień. Pytał się o której kończe jazde. Mówie że o 17 i zaproponowałam ze może po mnie wyjść i możemy sie zobaczyc na chwile. On ze ok. Ale brzmiało to dosyć niechetnie wiec zapytałam co jest nie tak a on że w tygodniu to mu sie nie chce wychodzić bo jest zmęczony po pracy, Ja na to że to wcale nie zmeczenie tylko lenistwo. On przytaknął po czym stwierdzi żebym dała znac jak skoncze jazde to przyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć, czuje się jakbym znów wyżebrała spotkanie a myślałam że jak tak spontanicznie spacer zaproponuję to się ucieszy...
Chłopak mówi,że jest zmęczony a Ty od razu mu mówisz,że lenistwo i mi się wydaje,że dla spokoju przytaknął. Tobie ten związek ewidentnie nie pasuje i się męczysz więc może pogadaj z nim raz a porządnie jak się nie zmieni to to zakończ,bo nigdy nie będziesz szczęśliwa. A ten związek nie jest jeszcze tak długi więc i nie będzie aż tak bolało.
Czekoladko już dawno bym zakończyła gdybym wiedziała że mi i jemu nie zależy, on okazuje że mu zależy tylko problem w tym że dla mnie to troche za mało a on nie wie o co mi chodzi
113 2012-08-09 14:04:20 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-08-09 14:05:23)
Tegan a co miał odpisać "kochanie o jak szkoda tak bardzo będę tęsknił nie wiem jak przeżyje" faceci tego nie przeżywają tak. Zresztą to jeden dzień. Halo JEDEN. Myślę,że jak on by się z Tobą umówił i by za chwilę zadzwonił,że musi coś załatwić i spotkacie się jutro Ty byś już była wielce obrażona.
Jak nie wie o co chodzi to mu to zwyczajnie powiedz. To jest Twój chłopak i chyba Cię nie pogryzie ![]()
czekoladka7 napisał/a:Tegan napisał/a:dobra to powiedzcie mi co o tym myślicie - przed chwila wracalam z pracy i zacięłam się w windzie - wystarszylam sie i czekalam na pogotowie dzwigowe. Zadzwonilam do niego. Najpierw mnie uspokoil a potem zapytalam jak tam w pracy. On że ok a ja ze powinno byc lepiej niz ok i czy cos sie dzieje. On ze zajebiscie to by bylo jakby był ze mna. To ja do niego że przecież może być. A on że jutro. Ja że szkoda że nie dziś ale trudno i tak mam dziś zajęty dzień. Pytał się o której kończe jazde. Mówie że o 17 i zaproponowałam ze może po mnie wyjść i możemy sie zobaczyc na chwile. On ze ok. Ale brzmiało to dosyć niechetnie wiec zapytałam co jest nie tak a on że w tygodniu to mu sie nie chce wychodzić bo jest zmęczony po pracy, Ja na to że to wcale nie zmeczenie tylko lenistwo. On przytaknął po czym stwierdzi żebym dała znac jak skoncze jazde to przyjdzie. Nie wiem co o tym myśleć, czuje się jakbym znów wyżebrała spotkanie a myślałam że jak tak spontanicznie spacer zaproponuję to się ucieszy...
Chłopak mówi,że jest zmęczony a Ty od razu mu mówisz,że lenistwo i mi się wydaje,że dla spokoju przytaknął. Tobie ten związek ewidentnie nie pasuje i się męczysz więc może pogadaj z nim raz a porządnie jak się nie zmieni to to zakończ,bo nigdy nie będziesz szczęśliwa. A ten związek nie jest jeszcze tak długi więc i nie będzie aż tak bolało.
Zgadzam sie w 100%. Pomijajac to, ze Twoje oczekiwania sa nierealistyczne, wydaje mi sie, ze po prostu niepotrzebnie sie meczysz starajac sie przerobic tego faceta na kogos kto Tobie bedzie odpowiadal. Znajdz sobie takiego, ktory bedzie z Toba caly wolny czas spedzal i dostarczal Ci ciaglej rozrywki jak sprytny i-pad polaczony z wibratorem i generatorem komplementow. Zycze powodzenia.
Ty mnie nie rozumiesz. Nie chę całego czasu spędzać z nim. Ale nie rozumiem faktu że mieszkając kilka ulic od siebie facet nie ma chęci znalezienia 10 minut żeby się zobaczyć i proponuje spotkania tylko w weekendy, na prawdę uważasz że to jest nromalne?"
Ja do swojego mam 15 min piechotą. Jak była szkoła widywaliśmy się bardziej w weekendy czasami w tygodniu. Gdy zaczęły się wakacje bywało różnie. Teraz go nie ma. 2 tygodnie temu był na tydzień ale spędziliśmy go cały razem z racji tego,że jechaliśmy na wesele dosyć daleko.
116 2012-08-09 14:08:27 Ostatnio edytowany przez Tegan (2012-08-09 14:10:49)
Tegan a co miał odpisać "kochanie o jak szkoda tak bardzo będę tęsknił nie wiem jak przeżyje" faceci tego nie przeżywają tak. Zresztą to jeden dzień. Halo JEDEN. Myślę,że jak on by się z Tobą umówił i by za chwilę zadzwonił,że musi coś załatwić i spotkacie się jutro Ty byś już była wielce obrażona.
Jak nie wie o co chodzi to mu to zwyczajnie powiedz. To jest Twój chłopak i chyba Cię nie pogryzie
Nie, nie obraziłabym się, ale spytałabym co ma do załatwienia, Na pewno nie odpisalabm tylko suchego oki
i nie jest to jeden dzien tylko od poniedziałku
Ale chodzi mi o to,że jeden dzień dłużej czekasz na spotkanie. A powiedz tak szczerze ale tak całkiem szczerze 3 dni nie widzenia się z chłopakiem to jest dużo? Na prawdę aż tak dużo?
Absolutnie normalne. Moj chlopak jest trzecim z ktorym w jednym domu mieszkam a do glowy by mi nie przyszlo oczekiwanie, ze kazda minute wolna po pracy ktorykolwiek z nich mial tylko ze mna spedzac, nawet jezeli praktycznie METRY nas tylko dzielily.
Tu nie chodzi o to, ze wydaje mi sie, ze caly czas chcesz z nim spedzac ale o to, ze oczekujesz, ze on bedzie na kazde Twoje zawolanie rzucal wszystko i przylatywal, bo "Ci sie nudzi". Zachowujesz sie jak male dziecko, ktore jak zajecia nie ma to marudzi, zeby mama czy tata sie z nia pobawili.
Nie wiem ale mi się wydaję,że będąc w związku nie trzeba się dziennie spotykać. Przecież to można popaść w rutynę a tak utrzymuje się pikanterię w związku ![]()
Ale chodzi mi o to,że jeden dzień dłużej czekasz na spotkanie. A powiedz tak szczerze ale tak całkiem szczerze 3 dni nie widzenia się z chłopakiem to jest dużo? Na prawdę aż tak dużo?
Wiesz jak się jest wieczorami samemu w mieszkaniu i jest Ci mega smutno i samotnie,rozmowy ze znajomymi nie pomagają, to uwierz że jest to dużo. Przynajmniej dla mnie
Absolutnie normalne. Moj chlopak jest trzecim z ktorym w jednym domu mieszkam a do glowy by mi nie przyszlo oczekiwanie, ze kazda minute wolna po pracy ktorykolwiek z nich mial tylko ze mna spedzac, nawet jezeli praktycznie METRY nas tylko dzielily.
Tu nie chodzi o to, ze wydaje mi sie, ze caly czas chcesz z nim spedzac ale o to, ze oczekujesz, ze on bedzie na kazde Twoje zawolanie rzucal wszystko i przylatywal, bo "Ci sie nudzi". Zachowujesz sie jak male dziecko, ktore jak zajecia nie ma to marudzi, zeby mama czy tata sie z nia pobawili.
Nie oczekuję że będzie na każde zawołanie ale nie rozumiem czemu zaznacza że nie ma ochoty na spotkania w tygodniu. To tak jakby spotkanie ze mną było jakimś dziwnym, nieprzyjemnym obowiązkiem, tak ja to odbieram
Przypomnialo mi sie cos jeszcze - ostatnio o tym rozmawialismy i on stwierdzil ze jest ze mna sczesliwy, że mnie kocha i że jest TOLERANCYJNY. To zapytałam na co tak tolerancyjny jest? A on odparł że na takie moje małe fochy. Może chciał mi dac sygnał na ten temat>?
To popatrz na moją sytuacje. Z moją przyjaciółką jestem od 3 miesięcy pokłócona. Znajomych nie mam za dużo. Nie za często wychodzę z domu z znajomymi jak już to sama ale nie narzekam na to. Chłopaka nie mam obok. Przyjedzie dopiero 9 września. Reasumując za granicą będzie 11 tygodni z czego tydzień się widzieliśmy. Kontakt jest różny jest tydzień,że piszemy codziennie jest tydzień,że jest na necie co 2-3 dni i popatrz żyję,funkcjonuję,nie robi z igły widły.
Czekoladko ale widocznie on daje Ci poczucie że mu na Tobie zależy pomimo odległości i przeciwności, z zza granicy ciężko codziennie dzwonić czy pisac, wiem jak to jest bo byłam w IRL jakiś czas i miałam średni kontakt z rodziną w PL bo oszczedzałam kase i pracowalam tyle że nie było czasu na siedzenie na necie czy gadanie. Ja raz czuje że mu zależy a raz kompletnie nie. Nie wiem co zrobić żeby jakoś ożywić ten związek i żeby on poczuł się ze mną dobrze a nie na przymus.
125 2012-08-09 14:28:49 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2012-08-09 14:31:53)
Nie oczekuję że będzie na każde zawołanie ale nie rozumiem czemu zaznacza że nie ma ochoty na spotkania w tygodniu. To tak jakby spotkanie ze mną było jakimś dziwnym, nieprzyjemnym obowiązkiem, tak ja to odbieram
Mój chłopak jak mu "rzucam" takimi interpetacjami, to mówi " to Twój porblem że tak to odbierasz, sama go stwarzasz, sama sobie z nim radź". Facet mówi, że nie ma ochoty, bo jej nie ma.
On się nie zastanawia nad Twoimi słowami. Jeśli mówisz, że sie nie spotkasz bo masz coś do załatwienia, to nie snuje wizji, że nie chcesz się z nim spotkać, bo nie chcesz, bo to przykry obowiązek. Trzeba nauczyć się nie interpretować wypowiedzi faceta, tylko przyjmować je w takiej "surowej" formie do wiadomości. Bo oni tylko tyle co powiedzieli chcieli przekazać, nic ponad to, bez ukrytych podtekstów.
Ale czemu nie ma ochoty się spotkac skoro twierdzi że kocha? Miłość jak dla mnie sprawia że chce się widziec ukochaną osobę, nie trzeba codziennie no ale co 2-3 dni czemu nie? Myślałam że jak odwołam spotkanie to chociaż spyta czemu i co musze załatwić ale nic, jemu to na rękę przecież.
127 2012-08-09 14:33:24 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-08-09 14:34:32)
Czekoladko ale widocznie on daje Ci poczucie że mu na Tobie zależy pomimo odległości i przeciwności, z zza granicy ciężko codziennie dzwonić czy pisac, wiem jak to jest bo byłam w IRL jakiś czas i miałam średni kontakt z rodziną w PL bo oszczedzałam kase i pracowalam tyle że nie było czasu na siedzenie na necie czy gadanie. Ja raz czuje że mu zależy a raz kompletnie nie. Nie wiem co zrobić żeby jakoś ożywić ten związek i żeby on poczuł się ze mną dobrze a nie na przymus.
Tylko,że mogłabym mu zarzucić to,że ma laptopa tam więc nie płaci nic za kontakt bo na gg piszemy. Ale on sam mi pisze,że np "kochanie wczoraj mnie nie było,bo z chłopakami graliśmy" albo "kochanie a przez weekend byliśmy tam i tam" i też mogłabym być zła,że swój wolny czas po pracy woli spędzić tam z kolegami którzy są a nie ze swoją dziewczyną,która czeka w Pl.
Gdyby mu nie zależało uwierz już dawno by Cię zostawił za Twoje fochy.
Przypomnialo mi sie cos jeszcze - ostatnio o tym rozmawialismy i on stwierdzil ze jest ze mna sczesliwy, że mnie kocha i że jest TOLERANCYJNY. To zapytałam na co tak tolerancyjny jest? A on odparł że na takie moje małe fochy. Może chciał mi dac sygnał na ten temat>?
Faktycznie jest tolerancyjny i to przez duze T!
Oczywiscie, ze fochy robisz. Piszesz, ze nie chcesz go na kazde skiniecie reki, ale jak Ci powie, ze zajety jest to Ty od razu naburmuszona i nozka zaczynasz tupac bo jak to on moze nie miec ochoty Cie zobaczyc? Coz za niesamowity tupet z jego strony. Przeciez Ty jestes malutka, niezaradna i czytac nie umiesz (ksiazki odpadaja), glucha jestes (muzyka tez odpada), ludzie od Ciebie stronia (wiec zero psiasiolowego drinka), telewizji nie masz, kina nie ma w promieniu 100km i Ty jestes skazana na patrzenie w sciane. Jak on tak brzydko Cie moze traktowac...
Ale czemu nie ma ochoty się spotkac skoro twierdzi że kocha? Miłość jak dla mnie sprawia że chce się widziec ukochaną osobę, nie trzeba codziennie no ale co 2-3 dni czemu nie? Myślałam że jak odwołam spotkanie to chociaż spyta czemu i co musze załatwić ale nic, jemu to na rękę przecież.
Bo on funkcjonuje inaczej. Bo on lubi spokój po pracy, bez ciśnienia że dziewczyna bedzie czegos oczekiwała, taki błogi spokój. Nie chce Cie martwić, ale po zamieszkaniu będziesz sie gorzej czuła, bo mimo że się jest razem, to żyje się w 80% osobno, każde swoim życiem. Widzisz mój chłopak zachowuje sie czasami jakby nie był w związku. Ja wychodzę z założenia, że związek to jedno terytorium, gdzie każdy z nas ma swoją przestrzeń. Mój chłopak bardzo często się zachowuje jakbyśmy nie mieli wspolnego terytorium (mimo ze razem mieszkamy) tylko każde swoje - dla mnie nie do zaakceptowania. No ale jakoś próbujemy zbudować nasz wspólny sposób na bycie razem, różnie bywa. Nie nastawiałabym się na Twoim miejscu, że będziesz w takim związku z tym parterem, w jakim chciałabyś być. Nie ten typ mężczyzny.
Pytajka, kolezanko, my juzesmy Twoja zazdrosc i potrzebe bycia przykuta do chlopaka przerabiali. Niektorzy tak maja, ale jest to niezbyt budujace. Wyscie sie w tym poscie dobraly- jedna kobieta- bluszcz, druga kobieta-rozwydrzone dziecie. Aj waj.