Ellena 24 dzięki za miłe słowa ,może opowiesz swoją historie ?
Podobne tematy
67 2012-03-28 21:01:46 Ostatnio edytowany przez Ellena24 (2012-03-28 21:02:11)
Oj to naprawdę długa historia do której w sumie nie chce wracac bo staram sie zaczac od nowa . Może w innym wątku kiedyś opiszę ale nie obiecuję chyba ,że na pm jeśli chcesz
. Pozdrawiam
To i ja się przyłączę ![]()
Szukam koleżanki, może i przyjaciółki. Mieszkam pod Warszawą, ale pochodzę ze śląska. Niestety nie mam tu zbyt wielu znajomych. Całe dnie spędzam sama z małym synkiem (chwilowo mąż razem z nami w domu jest, ale nie długo pewnie pójdzie do pracy). I czasem fajnie było by z kimś porozmawiać nawet przez gg. I tak na spotkania nie miała bym czasu.
moje gg 41406950 - trzeba pisać w ciemno bo ja głównie na niewidocznym ![]()
Witam wszystkich,
mam podobne problemy. Jestem studentką, ale mit o duszy towarzyskiej,imprezowiczce, zawsze pogodnej i uśmiechniętej nie jest o mnie. Jestem wrażliwą i dość skrytą osobą.Nie mam dobrych znajomych.Gdy przychodzą momenty krytyczne,to jakby nagle się rozpływali.W rodzinie podobnie.Przestałam wierzyć w miłość. Chciałabym znaleźć osobę, do której mogłabym się wygadać- o wszystkim. Jestem z Kielc.
Wesołych Świąt życze wszystkim pomimo naszych problemów.
Witam wszystkich,
mam podobne problemy.
Witamy.
W sumie to i ja się tu dopiszę, dziwne że tego wątku wcześniej nie zauważyłem na forum.
PS. Sprawdź maila.
Cześć ![]()
Jestem młodą mamą mam synka ktory skonczyl 5 miesiecy , mężatką lecz brakuje mi dobrej koleżanki z która mogłabym porozmawiać o wszystkim i o niczym,pozwierzać się , pośmiać a w przyszlosci pojsc na zakupy ,kawe , gdziekolwiek ;/ ale nie zależy mi na znajomości fałszywej juz pare razy w zyciu sie na tym "przewiozłam"... lubie szczerosc ![]()
Jestem z Lublina ,a w sumie to z obrzeży ![]()
Jeśli ktos ma ochote pogadać i jest w podobnej sytuacji to proszę o kontakt mailowy ![]()
Pozdrawiam !
To i ja sie dolacze GG:12210306 centrum PL
Cześć. Ja jestem pierwszy raz na forum, zaglądnęłam tutaj z potrzeby kontaktu z innymi oraz z bezradności. Moje małżeństwo właśnie się rozpada, chociaż i tak to od 4 lat to już była tylko udręka. Mam 7 córkę, która to bardzo przeżywa, zresztą ja też bo od kiedy zaczęły się moje problemy w małżeństwie to zaczęłam chorować na różne choroby, ostatnio nawet poważnie na serce. mam problemy ze snem i nie wiem co robić. W domu- ponieważ ciągle jeszcze mieszkamy razem są ciągłe awantury po których ja coraz gorzej się czuję. straciłam wiarę w ludzi , w miłość i nie wiem co będzie dalej. Dodam, że mąż jest dla mnie okropny, nie wspiera mnie w chorobie tylko jeszcze mi ubliża, wyśmiewa- wprost nie mogę uwierzyć, że za tego człowieka wyszłam za mąż!!!.
Nie wiem co robić|
A ja tez nie wiem co mam robic mam dosc facetow kazdy jest taki sam obiecuje wiele a nie dotrzymuje slowa jestem wlasnie po kolejnym rozstaniu i w totalnej rozsypce ...:( nie wiem co robic ![]()
Troszke niesprawiedliwe mierzyc wszystkich facetow ta sama miara. Tak samo my mozemy powiedziec o kobietach ze wszystkie sa takie same ![]()
77 2012-04-11 14:48:13 Ostatnio edytowany przez niewazne (2012-04-11 14:51:32)
Jeśli ktoś ma doła tak jak ja w sumie nieraz, to dajcie znać na mailu z miłą chęcią pogadam. Nieraz serio wystarczy pogadać by choć troche łatwiej było...
jak coś jestem z dolnego śląska ![]()
Cześć. Mam na imie Ania, mam 20 lat. Pewnie jak wiekszosc ludzi na tym forum jestem bardzo samotna. Nigdy nie byłam zbyt wielu przyjaciół, ale w czasach licealnych nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Skupiałam się na innych rzeczach. Ciągle miałam nadzieje, że jak pójde na studia to coś się zmieni....żyłam taką nadzieją. Niestety wszystko potoczyło sie nie tak jak chciałam. I dziś nie mam bliższych koleżanek, kolegów, a o przyjaciołach moge zapomnieć. Czy ktoś z obecnych na forum zna uczucie kiedy widzi grupę znajomych, którzy idą razem na impreze, do parku czy na kawe, wygłupiają się, żartują a ich ogarnia taka zwykła, ludzka zazdrosc? Bo też by się tak chciało.... Przez to, że nigdy nie mialam paczki znajomych czuje sie gorsza, wiem, że to głupie ale tak jest....i nie wiem jak to zmienić.
Niby nie jestem brzydka, ale chłopakom nigdy jakoś specjalnie sie nie podobałam...chociaż zawsze myślałam: "Kurcze, tamta dziewczyna jakos specjalnie urodą nie grzeszy a ma chłopaka, znajomych, co ze mną jest nie tak?"
Chciałabym dostać kiedys takiego spontanicznego smsa od przyjaciólki/ przyjaciela np. o treści: 'Jak Ci mija dzień?' albo 'Co tam u Ciebie?' Banalne, prawda? A jednak ja nie mam znajomych od których mogłabym otrzymać taką wiadomość.
Dodam jeszcze, że jestem osoba nieufną i wrażliwą, ale jeśli kogoś poznam to potrafie wiele z siebie dać.
Jesli ktoś ma ochote mnie poznać, opowiedzieć swoją historię to zapraszam do napisania emaila. Z wielką przyjemnościa odpowiem, pogadam o rzeczach ważnych jak i o głupotach.
Płeć i i wiek nie mają znaczenia.
Hej Ania, mogę Ci napisać jak może wyglądać Twoje życie po studiach - niestety, ale "do potęgi" to co masz teraz... Jestem o 6 lub 7 lat starszy od Ciebie i mieszkam w Krakowie.
Nawet jeśli miałabyś obecnie mniejszą czy większą grupkę bliższych lub dalszych znajomych, to w końcu się to rozkruszy - prędzej czy później. Ludzie wokół pozakładają rodziny, zajmą się urządzaniem mieszkania/domu, pierwszymi narodzinami dzieci, zaabsorbuję ich praca, po prostu wciągnie ich życie. Nie ważne jak bardzo byli z kimś wcześniej zaprzyjaźnieni - praca, mąż/żona, dzieci, dom będą zawsze ważniejsze niż choćby najlepsza pod słońcem przyjaciółka/przyjaciel. Ja już dziesiątki takich historii słyszałem - "jak to? tak bardzo się przyjaźniliśmy, a teraz nie ma on/ona dla mnie czasu na choćby jedno spotkanie na kawę w miesiącu..." Wielki żal i smutek.
Już gdzieś od IV roku zaczniesz to odczuwać...
Więc, hmmm... nie ma tego złego.
Co do tego: "Kurcze, tamta dziewczyna jakoś specjalnie urodą nie grzeszy a ma chłopaka, znajomych, co ze mną jest nie tak?"
Z moich obserwacji wynika, że dziewczyny niekoniecznie z piękną buzią, ale wystarczy że z zadbaną figurą i przede wszystkim śmiałe, nie narzekają na brak zainteresowania u mężczyzn - dość szybko zakładają też rodziny. Z drugiej strony znam wiele atrakcyjnych dziewczyn, niemal o modelkowej figurze, ale są nieśmiałej i żyją w nierealnym świecie harlekinów - czekają aż Liam Hemsworth przyjedzie do nich na białym rumaku z piękną różą w ręku;) Takie ślicznotki gardzą nie tylko normalnymi facetami, ale i zwykłą damską znajomością z kimś kogo uważają za gorszą osobę od siebie.
To z mojego środowiska.
devniseleb w tym co mowisz jest sporo racji i oczywiście nie podważam Twoich słów. Ale zauważ, że ja mam 20 lat i czasem chcialabym sie wyszaleć, wyjechać ze znajomymi na wakacje, pośmiać sie z byle głupot. Chciałabym poczuć, że żyję. Nie jestem głupiutką panienką która wierzy, że pozna jakiś przyjaciół na całe życie...Wiem, że po studiach ludzie sie rozjadą po różnych miastach, znajdą życiowych partnerów, zajmą się pracą, dziecmi i beda otaczac sie zupełnie nowymi ludzmi. Mam tego świadomość. Ale teraz czuje, że ucieka mi młodość... Bo kiedy szaleć? Kiedy popełniać błędy i się na nich uczyć jak nie teraz?
Czasem brakuje mi imprezy, wyjscia na piwo, a czasami szczerej rozmowy, kogoś momu mogłabym zaufać i wyżalić sie ze swoich problemow.
Hmmmm a w drugiej czesci wypowiedzi trafiłeś w sedno. Ja kiedys taka byłam i niestety musze sie do tego przyznać. Nigdy nie uznawałam sie za niewiadomo jaką pięknosc, bo nią nie jestem, ale i w drugą stronę bym nie przesadzała. Zawsze uczyłam sie w dobrych szkołach. No ale do rzeczy, nie zwracałam uwagi na chłopaków z zawodówek, w dresach, z ogolonymi głowami, którzy słuchali w swoich rozwalających sie samochodach disco polo na cały regulator i jedyne o czym mysleli to gdzie tu sie uchlać. Nie chcialabym mieć takiego parnera.
Powiedz mi czy ja mam za duże wymagania? Mój chłopak nie musi byc supemodelem ani mieć czarnego BMW. Chciałabym, żeby mnie kochał taką jaka jestem i żebysmy mieli o czym porozmawiać. I wtedy bede najszczesliwsza na świecie. Jestem na takim etapie życia.
Witamy.
Sprawdź maila. ![]()
anna mam dokladnie tak jak Ty...;/ ehhh. tez nie mam zadnych przyjaciol a czasem chcialaoby sie gdzies wyjsc razem itp...:( smutne.
Ja to forum czytam od kilku tygodni i tu jest opisana historia dziewczyny, która zakochała się w facecie ledwo umiejącym czytać... (jak ktoś z czytających kojarzy ten wątek, to mógłby dopisać link). Jak się skończyło tamto "love story", łatwo się domyślić. Tak więc zgadzam się, że są pewne elementy, które powinny tworzyć wspólną płaszczyznę - w tym zdecydowanie zbliżony poziom wykształcenia, a przede wszystkim inteligencji (bo o czym i jak tu rozmawiać?). Jednak niektórzy czasami odrzucają pójście na kompromis w takich bardzo błahych sprawach, w których tak naprawdę niewiele albo niczego nie stracą. Tacy ludzie kurczowo trzymają się jakiś wyidealizowanych projekcji w swojej głowie - np. "nie chcę mieć chłopaka blondyna, tylko i wyłącznie bruneta z niebieskimi oczami" (to taki przykład, bo najczęściej o wygląd chodzi). Przez to niby nic im nie brakuje, inteligentni, wykształceni, atrakcyjni i wciąż sami, a pewnie niejedną "drugą połówkę" na swoje drodze życiowej odrzucili/przegapili przez swój nielogiczny upór.
Owszem, należy mieć jakieś wymagania, bo nie ma sensu pchać się w jakąś patologię i wygląd partnera/partnerki nie może być odpychający. Warto jednak dawać szansę tym mniej idealnym niż nasz dopieszczony ideał w głowie. Sam miałem taką sytuację, że z racji wspólnych zajęć dużo czasu spędzałem z jedną koleżanką, niezbyt urodziwą (choć zgrabną), ale zawsze doskonale czułem się w jej towarzystwie - była bardzo bezpośrednia, komunikatywna, radosna i od samego początku znacząco skróciła "comfort zone". Kiedy po jakimś czasie straciłem z nią taki częsty kontakt, to dopiero poczułem coś więcej do niej, tyle że było już za późno. Tak więc ja również złapałem się na tym wąskim myśleniu o którym napisałem wyżej.
Dobrze, że tym się nie łudzisz "Nie jestem głupiutką panienką która wierzy, że pozna jakiś przyjaciół na całe życie...". Warto mieć znajomych, ale nie warto się do nich przywiązywać i zbytnio na nich polegać (jeśli w ogóle...). W zasadzie to tylko mąż/żona może i powinien być takim przyjacielem na całe życie (wyłączając niektóre rodzinne przyjaźnie wynikające głównie z więzów krwi), takim jak to napisałaś od "szczerej rozmowy, kogoś momu mogłabym zaufać i wyżalić sie ze swoich problemow".
Rozumiem Cię doskonale odnośnie pierwszego akapitu i niestety nie wiem co Ci poradzić. Mogę tylko napisać, że nic na siłę, bo możesz popełnić jakiś naprawdę fatalny i nieodwracalny błąd, ze skutkami na całe życie (pomyśl, że może właśnie przed tym ktoś Cię na Górze chce uchronić...). Spróbuj wyjść ze swoimi zainteresowaniami, pasjami do ludzi, swoich rówieśników tzn. jakieś kluby, stowarzyszenia, duszpasterstwo, koła naukowe, itd.. Tam może uda Ci się nawiązać jakieś nowe, interesujące i wartościowe znajomości, a nuż poznasz kogoś ważniejszego...
Mimo wszystko staraj się patrzeć na swoją sytuację z bardziej pozytywnej strony, tzn. masz spokojniejszą pierwszą część życia [ahh, wiem, że ta młodość i masz ją tylko raz:(...], ale może czeka Cię więcej zabawy i radości później:). Jeśli mimo wszystko, jednak taka młodość jaką masz (spokojna i bez fajerwerków) "jest Ci pisana", to dobrze wykorzystaj ją na inwestowanie w siebie, a ucz się na błędach innych, nie swoich. Wiem, że troszkę na siłę to myślenie, ale jednak łatwiej iść przez życie z optymizmem, choćby odrobinę naciąganym. W końcu nikt nie chce przebywać ze smutasami i przez bycie ponurakiem na pewno nie zdobędziesz sobie "paczki znajomych". Desperację też da się wyczuć;P
Jeszcze dwie myśli na koniec. Wiem, że jest to na pewno ważny problem dla Ciebie, bo inaczej nie pisałabyś o tym na forum. Jednak jest to taki problem, którego zbytnie rozkminianie raczej nie pomaga w jego rozwiązaniu (tylko bardziej się dołujesz) i może z czasem on (ten problem) sam zniknie bez Twojej większej ingerencji. To że lepiej nie mieć w ogóle znajomych niż mieć ich fałszywych i być samemu niż w toksycznym związku, to zapewne wiesz sama.
Bardziej się otwórz się, więcej się uśmiechaj, staraj się być śmielsza i nie trać nadziei!:)
To tyle ode mnie w tym temacie i tak się rozpisałem, a dziś dopiero zadebiutowałem na tym forum:).
Po przeczytaniu tego co napisałem czuję, że niewiele wniosłem do tematu... ale to takie moje, męskie spojrzenie. Może niech inni coś dopiszą od siebie.
mam prosbe mogla bys odezwac sie do mnie na gg bo musze z kims pogadac a tak tutaj to ciezko . jesli oczywiscie masz ochote
podaje moje gg 42617774
devniseleb Cieszę się, że podzielasz moją opinie na temat tego, że ludzie "powinni tworzyć wspólną płaszczyznę" Przecież nie bede się oszukiwać, że zainteresuje się alkoholikiem po 40 z gromadką dzieciaków i bez dachu nad głową. Bo tak nie bedzie. Ale uwierz, że nie skreślam ludzi zbyt łatwo. Staram sie każdemu dać szanse, poznać i dopiero wtedy ocenić. Nie mówie, że zawsze tak jest bo jestem tylko człowiekiem. Bo jeśli zobacze dziewczynę z tlenionymi włosami w białych kozaczkami i różowym futerku, która zachowuje się głośno i itp to trudno jest mi nie wydać opinii w ciągu kilku sekund. Nie mówie, że taka dziewczyna musi być idiotką, może akurat jest całkiem fajną osobą, ale no niestety nie mam ochoty jej poznać. Może i sterotypowe myslenie ale tak własnie u mnie jest. Tak jak powiedziałam wczesniej - nie bede siebie oszukiwać.
Co do facetów to nie mam określonego typu, np. "nie chcę mieć chłopaka blondyna, tylko i wyłącznie bruneta z niebieskimi oczami" Myśle, że to jest na poziomie 14-15 letnich dziewczynek. Ale też nie oszukujmy się jedni podobają nam sie bardziej, inni mniej. Np. jeśli lubisz wysokie blondynki, a poznasz w tym samym czasie dwie dziewczyny: wysoką blondynkę i niską brunetke to Twoje mysli beda bardziej skierowane ku tej pierwszej, czyż nie? Przynajmniej w chwili poznania, jakis pierwszych rozmów.
"Warto mieć znajomych, ale nie warto się do nich przywiązywać i zbytnio na nich polegać (jeśli w ogóle...) " W tym zdaniu jest dużo goryczy i nieufności. Pewnie ktoś Cię w życiu zawiódł. I nie chce tutaj popadać w jakis tragiczny ton i Ci współczuć czy się wymądrzać. Takie można odnieść wrażenie.
Ale generalnie tutaj się z Toba nie zgodze. Ja przez cały okres gimnazjum i liceum miałam przyjaciółke (teraz wyjechała do Anglii, tak nawiązując do Twojej poprzedniej wypowiedzi i teraz nasz kontakt jest inny ale jest) i za nią bym w ogień skoczyła. Traktowałam ją jak siostre, wiele razem przeżyłyśmy. I gdyby powiedziała, że dzieje się jej w tej Anglii krzywda albo potrzebowała pomocy to kupiłabym bilet i bez zastanowienia pojechała. No niestety tak na codzień nie moge z nia rozmawiac z przyczyn od nas nie zależnych dlatego nie chce sie rozwodzić na ten temat. Zbyt osobiste. Jeśli cos to moze kiedys pogadamy priv
Nie jestem idealem, mam swoje humorki, ale jesli mi na kims zalezy to na prawde wiele potrafie dla niego poswiecić. Bez zbednego chwalenia sie, mam nadzieje, ze rozumiesz moje intencje.
I ostatnie. Widze, ze zupełnie sobie mnie nie wyobrażasz jako człowieka w realu. W towarzystwie często się śmieje, staram sie nie pokazywac swojej samotnosci. Lubie wychodzić. Tak naprawde to wiekszosc (jak nie wszyscy) uwazają ze mam fajne życie. Nie żale sie ludziom, wole z nimi normalnie pogadać. Ludzie maja mnie za pogodna osobe. Ale...nie wiem...moze jakos ich nie przyciagam do siebie...nie wiem co jest nie tak...moze jestem nudna? Ale desperacja i narzucanie sie to ostatnie co mozna mi zarzucić. Może własnie za mało sie staram?
MsDomisiek no niestety, ale jak widać jest nas wielu
Faktycznie, pisałem do Ciebie jak do jakiejś cichej myszki, która na zajęciach nieśmiało siedzi w kącie sali i niewiele się odzywa. Natomiast z tego co dopisałaś wydaje mi się, że Ty po prostu wysyłasz sygnały do ludzi z którymi się zadajesz "fajnie mi się z Tobą rozmawia, jest ok, ale mam swoje własne życie do którego nie chcę nikogo dopuścić, w którym nie ma już miejsca dla nikogo więcej". Inna możliwość to coś Cię podświadomie odpycha od nich i co ma również wpływ na wysyłanie wspomnianych sygnałów "keep distance". Też to znam z doświadczenia, tzn. na drugim roku wpadła mi w oko koleżanka ze studiów, która zadawała się z ludźmi do przesady zafascynowanymi metalem. Chociaż bardzo chciałem częściej spędzać z nią czas, to nie mogłem się przełamać i nawiązać bliższych relacji z jej "paczką". Dobrze mi się z nimi (jej znajomymi) rozmawiało, ale głównie z każdym osobno (nie w całej grupie), no i nie za długo. Było miło i wesoło na zajęciach, ale bez żadnych wspólnych wypadów i pogłębiania tychże znajomości poza uczelnią.
Ty po prostu teraz trafiasz na takich ludzi, z którymi chyba nie warto bardziej się zaprzyjaźnić i tyle. Możesz mieć tylko pretensje do losu, że Ci takich osobników (bez ujmy dla kogokolwiek) stawia na drodze. Możesz też starać się poszerzać grono znajomych, aż w końcu trafisz na tych odpowiednich i tego jedynego też na pewno spotkasz - wszystko w swoim czasie. Twoją jedyną bolączką jest to, że nie dzieje się to teraz.
Nie zamierzam mydlić Ci oczy, że jest dobrze jak jest, bo sama czujesz się z tym źle i na pewno coś tracisz - choć są to w zasadzie tylko wspomnienia, które przecież możesz sobie już wkrótce "odbić", "nadrobić", przeżyć tak intensywnie następne kilka lat, że zapomnisz o obecnym, "traconym czasie". Działaj, żebyś nie żałowała, że nic w tym kierunku nie robiłaś. Nie zapominaj też, że w końcu miałaś/masz dobrą przyjaciółkę, więc takie głębsze relacje nie są Ci obce i z Tobą jest wszystko w porządku:) To po prostu nie Twój czas, który może nastąpić już za miesiąc, pół roku.
I jeszcze moje domysły na podstawie tego co piszesz i jak piszesz, są takie, że może Twoi nie-tak-jakbyś-chciała bliscy koledzy i koleżanki odstają na pewnym poziomie;) Ja znam ludzi po studiach, którzy nie potrafią logicznie się wypowiadać lub przelać myśli składnie na papier, a Ty piszesz bardzo logicznie, może zbyt logicznie:) Nie gardzę żadnym człowiekiem i w każdym staram się dostrzegać coś dobrego, ale z niektórymi do dłuższego przebywanie nie mogę się zmusić... Tak więc nie sugeruję Ci żadne drastyczne kompromisy i przyjaźń na siłę, z braku laku z tymi pannami "z tlenionymi włosami w białych kozaczkami i różowym futerku" i których oczywiście outfit potwierdza stereotyp ... zresztą chyba i tak nie bierzesz tego pod uwagę;)
Osobiście nie mam żadnych złych doświadczeń (chyba te trzy kropki Cię zmyliły), a skąd się bierze moje myślenie "umiesz liczyć, licz na siebie"? Uwierz lub nie, ale pierwszy dzień matury, kiedy usiadłem sam przed kartką egzaminacyjną, był dla mnie autentycznie jedną z największych lekcji życia - to było samouświadomienie, że nie ważne jest jak wielu i jak bliskich masz znajomych, bo w najważniejszych momentach i tak możesz lub niechybnie będziesz sama; nikt nie przeżyje za Ciebie choćby jednej minuty.
Gwoli ścisłości - zdałem znakomicie (co by się nie chwalić;P) i najlepszych znajomych miałem właśnie w liceum, a zaglądam na różne działy tego forum, w tematy promowane na stronie głównej "Najciekawsze dyskusje".
"i za nią bym w ogień skoczyła" - a czy mogłabyś liczyć na to samo z jej strony? albo ważniejsze pytanie - czy ona zrobiłaby to samo? To jest chyba warunek prawdziwej przyjaźni - jest obustronna.
Może znasz ten cytat: "We're born alone, we live alone, we die alone. Only through our love and friendship can we create the illusion for the moment that we're not alone."
No i trzeba być szczęśliwym samemu ze sobą, żeby móc dzielić się szczęściem z innymi:)
Napisałam prawie całego posta i mi sie usunął. Super ;/
devniseleb no nic, teraz postram się już tylko streścić to co wczesniej napisałam bo krew mnie zalała hehh ![]()
Nie jestem duszą towarzystwa, ale też nie jestem szarą myszka gdzieś z kąta sali. Często nie umiem odnalesc sie w nowej grupie ludzi, mimowolnie sie zamykam. Jak juz kogos poznam i czuje się akceptowana to potrafie wyluzować i wtedy jestem zupełnie innym człowiekiem. Naprawde starałam sie to zmienić, ale z miernym skutkiem. Np. nie wyobrażam sobie sama pójsc do klubu czy coś. I nie sadze, żebym potrafiła do zmienić.
Nie jestem snobem, ale lubie ludzi na jakims poziomie, nie ukrywam. (Nigdy też nie aspirowałam do tzw "elity towarzystwa", myśle że wiesz o czym mowię i nie musze Ci tłumaczyć co przez to mam na myśli. To zjawisko powszechne, grupa ludzi (czy to w liceum czy to na studiach) która sie wybiją, która wszyscy znają i która jest "fajna")) Brzydze sie fałszem jaki zwykle jest w tych grupach. Mam nadzieje ze wiesz o co mi chodzi. Nie wiem czy powinnam to pisać, ale nawet tutaj poznalam dziewczynę do której sie zraziłam od samego początku. Jak wiesz chciałam złapać z kimś kontakt, nawet internetowy (chociaż zawsze z dystansem podchodziłam do takich znajomości) i ta dziewczyna sie do mnie odezwała i opisała swoja historie. Nie chciałabym tu nikogo obrażać, prześle Ci na emaila jej posta (który na tym forum rownież umieściła więc spokojnie, każdy może go zobaczyć) Chciałabym, żebys podzielił sie swoimi odczuciami na ten temat. Może to sympatyczna dziewczyna, pewnie wrażliwa i dobra, ale nie wiem....nie wiem dlaczego coś mnie odpycha.... Jeśli uważasz, że przesadzam, że jestem zbyt wymagajaca i sama nie wiem czego chce, bo najpierw to pisze posty na forum a potem to marudze to chciałabym, żebys mi to napisał.
Kiedys miałam identyczną sytacje jak Ty. Podobał mi się chlopak z kapeli rockowej (teraz aż sama sie sobie dziwie, ale młoda byłam) ale nie lubilam jego znajomych. Także wiem o czym mówisz.
Oczywiście, ze znam ten cytat. I w pewnym odniesieniu do niego chciałabym Ci zadać takie pytanie, moze troche filozoficzne, moze zroche przesadzone ale...w codziennym życiu nie mam okazji porozmawiać o takich sprawach. Czy kiedy bedziesz 100-letnim starszym panem i czas bedzie sie zabierać z tego świata (bo ile można żyć
) chciałbyś żeby przy Twoim łożu śmierci były osoby, które kochasz? Żona, przyjaciele, rodzina? Oczywiscie to osoba umierająca musi sie zmierzyc ze strachem i napewno silnymi emocjami ale czy wśród kochających osób nie jest łatwiej. "Bo nie umiera ten kto żyje w pamięci żywych" Ja bym chciała być kochana. Czuć, ze cos w życiu przezyłam i że mogłam sie tym z kims podzielic. Dlatego też nie chce być sama..
Myśle, że moja przyjaciołka zrobiłaby dla mnie to samo. Nie musimy wysyłac sobie tysiaca smsów dziennie i wstawiać na tablice na "fejsiku" że się "loffciamy", wystarczy ta swiadomosc że dalekoo ale ona jest. Wiadomo, że wolałabym, żeby była przy mnie no ale nie zawsze jest to możliwe.
No to streszczanie średnio mi wyszło ;p
Ania napisałam do ciebie na gg ale cie nie ma ...
Ja to forum czytam od kilku tygodni i tu jest opisana historia dziewczyny, która zakochała się w facecie ledwo umiejącym czytać... (jak ktoś z czytających kojarzy ten wątek, to mógłby dopisać link). Jak się skończyło tamto "love story", łatwo się domyślić.
Znalazłem wspomniany wyżej wątek:
"Nie wiem czy powinnam być z takim facetem..." w dziale MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO
netkobiety.pl/t36250.html
92 2012-04-16 13:47:36 Ostatnio edytowany przez Inori (2012-04-16 13:49:28)
Ja to forum czytam od kilku tygodni i tu jest opisana historia dziewczyny, która zakochała się w facecie ledwo umiejącym czytać... (jak ktoś z czytających kojarzy ten wątek, to mógłby dopisać link). Jak się skończyło tamto "love story", łatwo się domyślić.
nauczyła go czytać i żyli razem długo i szczęśliwe? bo mi taka myśl przyszła do głowy na twoje "łatwo się domyślić".
Droga Aniu, która masz 20 lat i jesteś baaardzo samotna napisałaś:
Nie jestem snobem, ale lubie ludzi na jakims poziomie, nie ukrywam. (Nigdy też nie aspirowałam do tzw "elity towarzystwa", myśle że wiesz o czym mowię i nie musze Ci tłumaczyć co przez to mam na myśli. To zjawisko powszechne, grupa ludzi (czy to w liceum czy to na studiach) która sie wybiją, która wszyscy znają i która jest "fajna")) Brzydze sie fałszem jaki zwykle jest w tych grupach. Mam nadzieje ze wiesz o co mi chodzi. Nie wiem czy powinnam to pisać, ale nawet tutaj poznalam dziewczynę do której sie zraziłam od samego początku. Jak wiesz chciałam złapać z kimś kontakt, nawet internetowy (chociaż zawsze z dystansem podchodziłam do takich znajomości)
Jacy są według ciebie ludzie na poziomie, których tak bardzo chcesz mieć za znajomych? Ale do elity towarzystwa nie aspirujesz, bo brzydzisz się fałszem jaki zwykle jest w tych grupach, oh, wyobraź sobie, że ja ludzi fałszywych też nie znoszę i wyobraź sobie, że zawsze nie zależnie od grupy znajdzie się taka jedna osoba co to się będzie do ciebie uśmiechać, a za plecami obmawiać. Od takich osób się nie ustrzeżesz, nawet nie przynależąc do żadnych "zamkniętych grup znajomych" których tak bardzo poszukujesz. Takim osobom należy tylko w bardzo finezyjny i wyrafinowany sposób przytrzeć nosa, aby się zastanowili nad swoim postępowaniem. Kurcze, czyli gdzieś po środku się umieszczasz, ale jacy ludzie są w tym "po środku" hmm? Twierdzisz, że nie przyciągasz ludzi, że może jesteś nudna, a ty po prostu tak ich cholernie wszystkich katalogujesz i nie wiadomo czego oczekujesz. Fajnie, że się nie narzucasz, ale wychodziłaś czasami z inicjatywą spotkania? Masz ochotę - chodź. Nie - trudno, rozumiem.
z rad typu czat i gg proponowałabym nie korzystać. chyba tylko na krótką chwilę, bo to na pewno w niczym nie pomoże, a zamykanie się w internecie to bardzo zły pomysł. Po za tym, zacznij pielęgnować znajomości jakie zawarłaś na studiach, poznawać tych ludzi i dawać im szansę mimo ich małych potknięć, a nie wrzucać do swoich katalogów i żalić się, że nie masz swojej grupy dobrych znajomych odpowiadającym twoim wymaganiom.
anna399 normalnie jakbym słyszała siebie. Masz tak jak ja w sumie z tym wszystkim. Ostatnio sie zastanawiam co ze mną nie tak bo wydaje mi sie ze jakoś "odstraszam" ludzi. Nawet nic mówić nie musze a juz zwiewają mam takie wrażenie. Co z tego że są tacy ludzie jak są gdy coś chcą jak to nie o to chodzi. Nie chcę marudzić ale strasznie dołujące jest własnie siedzieć i patrzeć jak innym życie fajnie mija...
Czy jest ktoś chętny do pobiegania w parku WPKiW w Katowicach ? oczywiście rekreacyjnie dla zabicia samotności , razem zawsze rażniej.
Siemano wszystkim
pogadam z ludem z Wawy ale też i spoza
moje gg 42693667
To ja też podaje moje gg , może odezwie sie jakaś bratnia dusza ze Śląska , 1530586,widze że niema chętnych na bieganie ,to może na spacer chociaż ,
Ból
To tak boli moje wnętrze,
Ból rozchodzi się wszędzie,
Ciężar ten dźwigam w sobie,
To moje życie na co dzień,
Wbity kolec w najczulsze miejsce,
W moje pęknięte serce,
Samotność zawsze tak blisko,
Gdy zraniony upadam nisko,
Marzę o wolności, chcę to mieć,
Pragnę zasnąć i ból ten zapomnieć
witam wszystkich,
moze nie jestem az tak samotna aby szukac przyjaciol przez gg, ale czytajac ten watek, natchnela mnie wena zeby tez sie tu udzielic i podac moj nr 7713028:) tak wiec, jezeli ma ktos ochote napisac, pogadac czy tez sie wyzalic to zapraszam. Jestem mloda mama, ktora ma zawsze w zyciu pod gorke, ale nigdy sie nie poddaje:) pozdrawiam J.
Hej:) jak większość z Was, także czuję się samotna, nie mam przyjaciół... Pracuję od poniedziałku do piątku, a w weekend nie wiem co ze sobą począć, ehh;/ Chciałabym poznać jakąś fajną koleżankę, z którą mogłabym wyskoczyć gdzieś w wolnym czasie, pogadać czy poszaleć. jednym słowem: Miło spędzić czas:-) Jestem z okolic Katowic, napisz na maila a podam gadu...
Ech, szkoda że tak ciężko trafić na ludzi ze swoich okolic. A mogłoby w ten sposób powstać tyle znajomości, przyjaźni a może nawet i związków. ![]()
Ech, szkoda że tak ciężko trafić na ludzi ze swoich okolic. A mogłoby w ten sposób powstać tyle znajomości, przyjaźni a może nawet i związków.
A z Kąd jesteś?
Skąd jak już.
Zajrzyj do profilu to to Cię co nieco nakieruje.
oj dobra dobra jeden malutki błąd może się zdarzyć każdemu:P No to już wszystko miej więcej wiem::)
Ja na przykład jestem z okolic Katowic, albo ludzie są strasznie nieufni albo zabiegani , jeszcze nikt nie zgłosił się na spacer ,już sie troche pozbierałem po moich przejściach.Ellena 24 jakoś się nie pokazuje tu , może przynajmniej jej się wreszcie ułożyło życie.
Witam.Również chętnie popiszę na gg.Mam 38 lat,męża i 18-letniego syna.Mąż -kierowca wyjeżdża na cały tydzień,syn w tym wieku,wiadomo ,ma swoich znajomych,nieraz nie ma z kim porozmawiać.Mój nr gg-43170572
Hejka! Mam aż nadmiar wolego czasu, który niestety zazwyczaj spędzam w swoim towarzystwie
stara historia: koniec studiów- koniec znajomości; powrót do domu gdzie dawni znajomi mają już rodziny, dzieci itp. no i telefon dzwoniący tylko wtedy gdy ktoś coś potrzebuje.... moje gg: 43980097
Był sobie kiedyś taki anioł bardzo smutny
szukał celu szukał sensu i szukał pokuty
był zdrowy w sercu lecz bardzo chory w duszy
co się gdzie nie ruszył to widział tylko zguby
Bóg go zawołał i powiedział
szukaj ludzi
wiec się odważyl poszedł szukać swej otuchy
po kilku razach gdy go ludzie odtrącili
rozwinął swe skrzydła i poczuł smak odwagi
płakał z radości bo płakać powinien
płakać łzami czystymi przez chwile
potem wiec odszedł z powrotem do nieba
Bóg był z niego dumny już się o niego nie bał.
Witam.Również chętnie popiszę na gg.Mam 38 lat,męża i 18-letniego syna.Mąż -kierowca wyjeżdża na cały tydzień,syn w tym wieku,wiadomo ,ma swoich znajomych,nieraz nie ma z kim porozmawiać.Mój nr gg-43170572
hej a ja tez mam 38 lat i rodzine ale czuje sie bardzo samotna - mam potrzebe czasem rozmowy na powazne tematy a czasami o bzdurach - mam na imie karolina - jestem z centralnej polski
pozdrawiam
Witam .Co prawda jetem facetem ,mam rodzinę ,ale z racji pracy całe dni przebywam sam ,i to najczęściej poza granicami Polski . chętnie przyłączę się i porozmawiam na GG na każdy temat , Czasami nawet banalna rozmowa jest lepsza niż samotność w tłumie mój nr GG 40792618 Pozdrawiam
hejka
111 2014-10-21 22:40:37 Ostatnio edytowany przez propagator66 (2014-10-21 22:54:41)
Hej, to co napisałaś jest mi bardzo bliskie, czasem chcę pogadać z dziewczyną o seksie, albo o czymś innym w kontekscie życia erotycznego, ale jest to zwykle odbierane jako.. nie wiem, próba molestowania, albo coś w tym rodzaju, a ja miałem ochotę tylko porozmawiać.... chetnie poznam osobę bezpruderyjną, aby pogadać czasem o "tych" sprawach, lub innych, ale szczerze bez hipokryzji. Pozdrawiam. Michał :-) mail: hubekowal@gmail.com