Mam męża ponad dwa lata..nie spotkałabym się z eks ponieważto było by niebezpieczne...wszystko mogłoby wrócić ...uważaj
Podobne tematy
Omg, z tego to teraz jakiś dramat w 4 aktach wyszedł! Zgadzam się z Dorin92, że demonizujecie sprawę byłych strasznie oraz z Kriss, że problemem jest brak komunikacji w tym małżeństwie. Jeśli facet kocha i szanuje swoją żonę to jej nie zdradzi, proste. No chyba, że jest jakimś erotomanem. Jak nie kocha i nie szanuje to zdradzi niezależnie od przyzwolenia. I rozumiem niemalże alergiczną reakcję facetów na ograniczanie, bo sama tego nie znoszę. Jakby mi mój facet powiedział, że mam urwać kontakt z byłym to bym go wyśmiała, że niepoważny jest! Chyba z jakiegoś powodu z tym poprzednim byłam i czy to dziwne, że nadal uważam go za wartościowego człowieka? I tak, mój obecny ma kontakt z byłą, nie wnikam, czy spotykają się na kawie, czy tylko piszą smsy. Nie sprawdzam jego komórki. I zrozumiałabym jeśli chciałby się z nią spotkać sam na sam, przecież ja tej dziewczyny nie znam, to o czym mam z nią gadać? A oni na pewno mają wspólne tematy i nie mam zamiaru się tam wpychać na siłę i robić za przyzwoitkę. Traktuję to jako zwykłe koleżeństwo. A swoją drogą to lepiej chyba zabronić facetowi kontaktu z płcią przeciwną, bo jeszcze mu się jakaś koleżanka spodoba...?
Ludzie, czy was już do końca posrało?
W praktycznie każdej wypowiedzi w tym temacie tak strach i zazdrość, że aż jest to przerażające. Dla ułatwienia - nie tylko zazdrość (o to, ze ktoś może być lepszy) ale i strach (mam niską samoocenę, idąc na kawe, zobaczy, że jestem gorsza i mnie zostawi).
dosypanie odpowiedniej ilosci srodka przeczyszczajacego aby dluuugo te kawe zapamietali.
Zaczne od tego - podszyte agresją w kierunku partnera. Chcesz komus kogo kochasz zrobic krzywde, tylko po to, żeby mu zrobić krzywde?
jaka jest aktualna sytuacja bylej
Strach.
1.ze pomysl do dupy i jak 2. chce tylko przyjacielskiego spotkania oraz rozmow o polityce i pogodzie to 3. Ty tez parzysz wysmienita kawe i robisz super ciasta
1. Pomysł jest do dupy dla Ciebie.
2. Skąd wiesz jaki jest powód spotkania. Tworzysz sobie iluzję tego czego się boisz. Przestań.
3. Może była-męża będzie z nim rozmawiać o czymś dla niej prywatnym? Zamień się z nią rolami na chwile.
Bedziesz miec kontrole nad cala sytuacja.
Buhahahahahhaa. "Matko Bosko Czestochosko!!!" Jak będzie chciał to to zrobi i nawet się o tym nie dowiesz. Próbuj dalej kontrolować.
Powiedz mu ze albo Ty albo ona
Wybrałbym osobę, która nie każe mi wybierać.
Zgodzisz się teraz to już tak zostanie
U ciebie tak zostało. Na tej podtsawie generalizujesz na wszystkich.
Ja zerwalem kontakty ze znajomymi i byłymi ze względu na szacunek do zony.
Hipotetyzuję, ale "szacunek" wyglądał mniej więcej tak - "albo ja albo oni".
Za to zona spotyka się z ?kolegami?
Hahahahahahahha. Nie dość, ze nie jest sprawiedliwie (pomijam rozwiązanie pozytywne), to jeszcze sobie dorabiasz ideologię do ich spotkań.
Co mu da ta kawa z była??
Może nie ma dać jemu a jej. Zamień się na chwilę miejscami.
Jeśli naprawde mu na Tobie zalezy nie powinien mieć problemu z tym aby jej odmowic
Zaufanie, szacunek, miłośc nie są warunkowe. To jest typowy szantaż.
Powiedz mu ze ok., ale Ty tez umowisz się z byłym
A to jest juz odgrywanie się godne 5-letniego dziecka.
jestem jakąś rozhisteryzowaną babą
Goooooool Młodych Szakali!!!!!!!!!!!!!!!
...Dojrzały facet...
Dojrzały facet szantażuje osobę z którą chce spędzić życie?
wracasz z kawki i walizke masz juz za drzwiami, pelna Twoich wartosciowych ciuchow i pamiatek, ktore mozesz potem zabrac do wartosciowej kolezanki a tu pocalujesz jedynie klamke
Dojrzała kobieta też szantazuje.
nie raz przy innych okazjach słyszałam,że "on to się szantażować nie da"...
Miej "jajka" i pokaż męzowi ten temat. Niech się chłop dowie, że nie jest sam.
fajna i wartościowa osoba i nie zasługuje,żeby zrywać z nią kontakt
Oczywiście będą się bzykać. Nie ma innego wyjścia, nie?
czym kieruje się babka,która nagle chce się spotkać z byłym?
Chęcią spotkania się. KROPKA.
Dla mnie jasne jest,że gdyby była szczęśliwa w swoim związku,to nagle nie nalegałaby na spotkanie z byłym...
Skąd wiesz, że nie jest szczęśliwa? Może jest szczęśliwa bo nie musi się męczyć z partnerem, któremu brakuje pewności siebie?
wczoraj się dowiedziałam,że jestem dziwna,a wręcz powinnam iśc do psychologa lub psychiatry,bo robię z tego problem
Niejesteś dziwna. Jedyne co robisz o halucynacje nt. "jak mój mąż pójdzie na kawe z byłą". Zamiast widzieć "kawę z byłą" widzisz jak Cie zdradza/odchodzi. Zauważ, że w TWOIM życiu jest jedno empirycznie potwierdzone, doświadczone fizycznie potwierdzenie faktu że: 1. powiedział Ci 2. nie odszedł. A mógł nie powiedzieć. Albo mógł odejśc. Ale nie - halucynacja dalej. Self-pity is a drug.
A jego znajomi spotykają się z byłymi,tylko ja nie daję żyć mężowi
Jego znajomi, jego znajome, moi znajomi, znajomi moich byłych. Normalka. Zadnych harlequinów tam nie ma.
On juz nie jest wolnym strzelcem
Na pewno też nie jest Twoją właśnością, z którą możesz zrobić co chcesz i kiedy chcesz.
w tym szanowac zone
Która przychyla się do zdania, że szantaż jest dobrym rozwiązaniem.
spotykanie się z byłymi to kuszenie losu
Znasz to bardzo dobrze. Pracujesz nad ta halucynacją już od kilku dni.
że on mnie nie szanuje
Ponieważ chce iść na kawe z byłą?
wielokrotnie mnie już zranił
Zdradził Cię?
a on jest jak głaz...
Nie. Jest jak dąb. Taki powinien byc facet. Postanowił. KROPKA.
czy dasz rade byc konsekwentna
Nie da.
jesli to mu puścisz płazem... pójdzie dalej..............
Gówno prawda. Zacznijmy od tego czy ON wogóle chce pójśc dalej?
Problem smutnej polega na tym, ze maz ponoc nie da sie szantazowac
Pogieło Cię? Problem - polega na tym że - szantaż nie zadziała?
wiec i tak zrobi co zechce
Bo tak postanowił. KROPKA. Całe szczęscie, jeden z charakterem ![]()
I nie widzi i nie rozumie, ze odsuwa meza od siebie
Stawiając zakazy, histeryzując, tworzac rzeczy, które są czyto teoretyczne, szantażując. Tak to powinno brzmieć.
On jej nie szanuje bo wolno mu
Ponieważ chce iść na kawe z byłą?
i smutna uszy po sobie, lzy w poduszke i na klawiature
Dla przypomnienia są dwa powody tego - bo halucynuje co MOŻE się stać oraz ponieważ "szantaż nie działa"
A jakby ten dym naprawde zrobila porzadny
To by się zastanawiał, "gdzie jest ta kobieta którą poznałem na początku?"
wybrykow meza
Ponieważ chce iść na kawe z byłą?
zawsze sam zaczyna się odzywać
To dlatego, że mu nie zależy. Na 100% mu nie zależy.
wielce zdziwiony,że ja jestem inna niż zawsze
Bo jesteś. Taka, nomen omen, smutna.
bo przecież on nic nie zrobił złego
Co jest złego w "chceniu" spotkania się z byłą. Zrobiłaś mu awanturę o coś, co się wydarzyło w Twojej głowie. Brawo.
On tylko chce,żebym żyla i dała żyć innym
Nie dość, że z charakterem, to jeszcze mądry. Gratuluję faceta.
Zasadniczo nie jestem przeciwna spotkaniom z byłymi (ani żadnymi innymi niewiastami
![]()
Kobieto, dajesz sobie pomiatać jak mopem.
Oczywiście. Stanowcze "nie zgadzam się" faceta to pomiatanie.
Oblazłaś tego faceta, oblepiłaś mackami, zrobiłaś sensem swojego istnienia
Taaaadaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!
a on się broni
Lubisz jak faceci sa chorobliwie zazdrośni, kontrolujący, szantażujący?
Teksty o szantażu i psychiatryku są dowodem na to, że Wasz związek już jest patologiczny
Jednostronnie patologiczny.
W Waszym związku on jest na lepszej pozycji,
Nie wspomnę o tym, że jest również na zdrowszej emocjonalnie pozycji.
więc raczej problemu nie zechce dostrzec.
Zakładamy, ze był? Czyli rozmawiamy o hipotetycznej sytuacji, bo to tylko założenie?
więc będziecie sobie tkwili w tym układzie do czasu, aż on zdecyduje się z ową byłą zamieszkać.
Bo będzie miał dość kontroli, zakazów, przestadnej zadrości oraz hurtowo już porponowanego szantażu.
CHYBA, że poracujesz nad zmianą własnego obrazu.
do grupy kobiet kochajacych za bardzo
Nie ma czegoś takiego. Górnolotnie sobie wybrałaś piękne kłamstwo dla swojego umysłu. Kłamstwo - bo nie o miłośc za bardzo chodzi tylko o strach i zazdrość. Ja mogę wszystko zrobić i powiedzieć, bo kocham za bardzo, a to już nie moja wina. Taaadaaaa!
Faktycznie jest beznadziejny...
Tak a propos poprzedniego cytatu.
szuka wiatru w polu ..
Wiesz to, bo masz dar czytania w myslach.
jest to chore i perfidne że on ze szczególami opowiada
Jakimi szczegółami? Możesz wymienić, które są chore, a które perfidne?
i wiadomo co zrobi............
Wysyp umysło-czytaczy.
niestety nie postawiłam mu ultimatum wtedy.....
Jakbyś postawiła to nie by to nie zmieniło. Coś wam te szantaże nie wychodzą.
Tak właśnie zrobię-postawię mu ultimatum...
Powodzenia.
przeogromna pewność siebie
Facet powienien byc pewien siebie. Jakby nie był, to bys sie nim nie zainteresowała.
zapytał mnie jakie mam plany na popołudnie
Na co ja odpowiedziałam, ze łachy mi nie musi robić.
" co Ty jesteś taka opryskliwa?"
I otrzymałam taką odpowiedź na jakż zasłużyłam.
Postaw to ultimatum
Może od razu nowe sub-forum nt szantażowania. Przepraszam, skutecznego szantażowania.
jeśli będzie chciał Cię zdradzić, to nie zapyta Cię o zgodę
![]()
była dziewczyna była jedyną osobą, z którą mógłby Cię zdradzić
![]()
Poza tym zauważyłam pewną prawidłowość na forum:
Działa w obydwie strony. Self-pity is a drug.
Niestety bez zaufania i miłości związek jest fikcją
![]()
To:
będziesz miała nad wszystkim kontrole
do tego:
jeśli będzie chciał Cię zdradzić, to nie zapyta Cię o zgodę
próbuj mu również trochę dokuczyć, i pograć na sumieniu
Dlaczego od razu nie poprośić kolegów, żeby go trochę nastraszyli?
Poza tym mogę ufać jemu
Widzimy.
Rozumiem znajomych,przyjaciół,ale nie byłe...
A byłych?
graniczanie bliskiej osoby nie doprowadzi do niczego dobrego.
![]()
Temat, który poruszyłaś jest naprawdę ciężki
Nie jest.
To znaczy,że mam zgadzać się na wszystko,bo inaczej zrobi mi na przekór?
Self-pity is a drug.
ciekawe jakby on się poczuł jakbyś poszłą na kawke z byłym
Pewnie powiedziałby coś w stylu "ok, baw się świetnie, zadzwoń to po Ciebie przyjadę"
maz pod niebiosa wychwala
Stwierdzenie "wartościowa osoba" rzyczywiście budzi skojarzenia ze jej atrakcujnością oraz doskonale opisuje jak bardzo oj ją kocha.
Kolezanka jesli nie zaprosi, co innego,
"Co twoje to i moje a co moje to nic ci do tego"
To nie jest juz scenariusz przyjacielskiej wymiany zdan
Halucynujesz.
Po trzecie to ten pan ma w d..uczucia swej zony
Myslo-czytacz.
Ona ma poslusznie poddac sie jego woli - to jest to rownouprawnienie w tym zwiazku.
Idę z byłą na kawe. Nie, zabraniam Ci. - To jest równouprawnienie?
Kawę może wypic z żona,a nie z ex.
W pracy pijesz kawę z żoną, mężem czy współpracownikami?
Do tego autorka pisze że mąż ma jej uczucia gdzieś.
Nie jej uczucia, tylko jej szantaż. Uczucia sobie dorabiacie.
jak ma sie zonę to nalezy brac pod uwage jej zdanie prawda
Idę z byłą na kawe. Nie, zabraniam Ci. - Zdanie męża też?
ide do eks a Ty nawet nie miałknij
Teraz halucynujesz na temat tego, że ją poniża. Self-pity is a drug, Bo to o tobie halucunacja nie o niej.
Ewidentnie mąż próbuje Tobą manipulować
Bo powiedział "nie"?
grzdyl
Obrażając innych pokazujesz jakie masz prawdziwe zdanie o sobie.
być może bezpodstawnie
NIESAMOWITE!!!!! Mozna myśleć inaczej?
Nie wiem czy rzeczywiście go przekonałam czy po prostu chciał mieć święty spokój - cel został osiągnięty.
"Jebie mnie to, dlczego to zrobisz, ma byc jak mówie". Cytat z życia.
Nie chce mi się już latać między postami, więc na tym zakończę.
Ten temat sponsorowany jest przez literki S jak strach oraz Z jak Zazdrość. Nagrody pocieszenia ufundowały firmy "Ultimatum - najlepsze rozwiązania" oraz "Dorabiamy ideologię sp. bez ograniczonej odpowiedzialności"
Za chwile w programie "Co by było gdyby - przegląd literatury fantastycznej"
69 2011-11-16 08:45:53 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-11-16 08:49:07)
Jeśli chodzi o spotkania z eks, to uważam, że wszystko zależy od intencji. Jeśli przed spotkaniem gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl, że nie do końca chodzi o "zwykłe spotkanie koleżeńskie"- to lepiej je sobie odpuścić i zweryfikować swoje uczucia do partnera. Ja swego czasu spotkałam się parę razy ze swoim byłym chłopakiem- zupełnie koleżeńsko- był naprawdę fajnym człowiekiem, mieliśmy dużo wspólnych znajomych i zainteresowań, no i zwyczajnie go lubiłam. Ale ja byłam w 100% pewna, że nie żywię do niego już żadnych głębszych uczuć, całkowicie nad sobą panowałam, miałam krystalicznie czyste intencje. Dodatkowo schlebiał mi fakt, że mój obecny partner miał do mnie pełne zaufanie i nie przyszłoby mu do głowy czegokolwiek mi zabraniać.
Absurdem jest dla mnie "zakazywanie". W jaki sposób można wolnemu człowiekowi cokolwiek zakazać? No jak? Zamknąć go w piwnicy? Związać? Pozbawić przytomności? Zrobi co będzie chciał! Jak ma życzenie zdradzić- to to zrobi, i żadna "zgoda" nie będzie mu potrzebna.
Zgodziłabym się z ndimensionem we wszystkich punktach, gdyby dotyczyło to normalnego, zdrowego, kochającego związku. Moim zdaniem mąż smutnej chce się spotkać z byłą nie z powodów koleżeńskich, ale żeby "dokopać" żonie. Można to wywnioskować z innych postów smutnej- kłótnie, awantury, przeciąganie liny, złośliwości- to jest jej codzienność, a spotkanie z byłą to tylko jeden z wielu elementów tej nieszczęsnej układanki. Swego czasu smutna znikała wystrojona na całe popołudnia, buszując na mieście- no to mąż odbija piłeczkę spotykając się z byłą.
ndimension: już jestem Twoją fanką ![]()
71 2011-11-16 09:51:57 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2011-11-16 09:54:44)
ndimension
nie rozumiem po co ten długi wywód?? Ty tak sadzisz a wiele kobiet icałkiem naczej... EKS ...to: emocje, wspomnienia, dreszcz na plecach, ciepło na sercu, powrót do fajnych chwil...itd itd itd... PO CO TO odgrzewać? było , nie ma.. fajnie lub niefajnie było ..amen.. jesli mojego partnera to boli...nie ide na taką kawę lub zorganizuje to tak aby pasowało wszystkim!!!! jeju.... filozof za dyche... uprawiaj sobie własne związki jak chcesz ale pozwól tez ludziom na własne odczucia a nie na siłę dopasowanie się do twoich teorii....
Ja tez jestem pzreciwna Zakazom-Zazdrościom-Strachom-Lękom... ale to trzeba wypracować...
Smutna ma to wszystko niewypracowane ale teraz przeciez nie zacznie od pozwolenia mężusiowi na taka kawke bo to zbyt dla niej bolesne i ryzykowne ... nie będe tu poruszała tematu BYLYCH w sensie jakie mają intencje...
72 2011-11-16 10:20:54 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-11-16 10:32:10)
Ludzie, czy was już do końca posrało?
Pogięło Cię?
"Jebie mnie to, dlczego to zrobisz, ma byc jak mówie". Cytat z życia.
Obrażając innych pokazujesz jakie masz prawdziwe zdanie o sobie.
Norrrmalnie jaja jak berety.
Ewidentnie mąż próbuje Tobą manipulować
Bo powiedział "nie"?
Absolutnie upraszczasz - przeczytaj sobie inny wątek Autorki pt.: "Jak do niego dotrzeć". Tam są piękne przykłady.
być może bezpodstawnie
NIESAMOWITE!!!!! Mozna myśleć inaczej?
Można a nawet trzeba. Proponuję kubeczek meliski. Uspokoisz się ździebko.
Nie wiem czy rzeczywiście go przekonałam czy po prostu chciał mieć święty spokój - cel został osiągnięty.
"Jebie mnie to, dlczego to zrobisz, ma byc jak mówie". Cytat z życia.
Gdybyś zamiast nerwowo skakać między wypowiedziami wyrywając cząstki zdań z kontekstu - dzięki czemu właściwie każde słowo potwierdza Twoją tezę, nieprawdaż? - pokusił się o poczytanie z minimalną chęcią zrozumienia czyjegoś stanowiska - rozmowa przebiegałaby na miłym, sympatycznym poziomie i każde z nas mogłoby się od drugiego wiele nauczyć. A tak - dupa zbita. Pobiłeś pianę, poprzeklinałeś, namęczyłeś się w środku nocy i co? I jajco. Bo nie pomożesz w ten sposób rozwiązać problemu Autorki. Tam problem tkwi głębiej. Jak dalej nie będziesz miał co robić po nocach - poczytaj sobie i wątek Grupy i pozostałe wątki użytkowniczek. Wyskoczyłeś jak Filip z Konopii normalnie.
I perełka na koniec:
do grupy kobiet kochajacych za bardzo
Nie ma czegoś takiego. Górnolotnie sobie wybrałaś piękne kłamstwo dla swojego umysłu. Kłamstwo - bo nie o miłośc za bardzo chodzi tylko o strach i zazdrość. Ja mogę wszystko zrobić i powiedzieć, bo kocham za bardzo, a to już nie moja wina. Taaadaaaa!
Proszszsz: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
73 2011-11-16 12:07:52 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-16 12:12:36)
Ludzie, czy was już do końca posrało?
W praktycznie każdej wypowiedzi w tym temacie tak strach i zazdrość, że aż jest to przerażające. Dla ułatwienia - nie tylko zazdrość (o to, ze ktoś może być lepszy) ale i strach (mam niską samoocenę, idąc na kawe, zobaczy, że jestem gorsza i mnie zostawi).
dosypanie odpowiedniej ilosci srodka przeczyszczajacego aby dluuugo te kawe zapamietali.
Zaczne od tego - podszyte agresją w kierunku partnera. Chcesz komus kogo kochasz zrobic krzywde, tylko po to, żeby mu zrobić krzywde?
jaka jest aktualna sytuacja bylej
Strach.
1.ze pomysl do dupy i jak 2. chce tylko przyjacielskiego spotkania oraz rozmow o polityce i pogodzie to 3. Ty tez parzysz wysmienita kawe i robisz super ciasta
1. Pomysł jest do dupy dla Ciebie.
2. Skąd wiesz jaki jest powód spotkania. Tworzysz sobie iluzję tego czego się boisz. Przestań.
3. Może była-męża będzie z nim rozmawiać o czymś dla niej prywatnym? Zamień się z nią rolami na chwile.Bedziesz miec kontrole nad cala sytuacja.
Buhahahahahhaa. "Matko Bosko Czestochosko!!!" Jak będzie chciał to to zrobi i nawet się o tym nie dowiesz. Próbuj dalej kontrolować.
Powiedz mu ze albo Ty albo ona
Wybrałbym osobę, która nie każe mi wybierać.
Zgodzisz się teraz to już tak zostanie
U ciebie tak zostało. Na tej podtsawie generalizujesz na wszystkich.
Ja zerwalem kontakty ze znajomymi i byłymi ze względu na szacunek do zony.
Hipotetyzuję, ale "szacunek" wyglądał mniej więcej tak - "albo ja albo oni".
Za to zona spotyka się z ?kolegami?
Hahahahahahahha. Nie dość, ze nie jest sprawiedliwie (pomijam rozwiązanie pozytywne), to jeszcze sobie dorabiasz ideologię do ich spotkań.
Co mu da ta kawa z była??
Może nie ma dać jemu a jej. Zamień się na chwilę miejscami.
Jeśli naprawde mu na Tobie zalezy nie powinien mieć problemu z tym aby jej odmowic
Zaufanie, szacunek, miłośc nie są warunkowe. To jest typowy szantaż.
Powiedz mu ze ok., ale Ty tez umowisz się z byłym
A to jest juz odgrywanie się godne 5-letniego dziecka.
jestem jakąś rozhisteryzowaną babą
Goooooool Młodych Szakali!!!!!!!!!!!!!!!
...Dojrzały facet...
Dojrzały facet szantażuje osobę z którą chce spędzić życie?
wracasz z kawki i walizke masz juz za drzwiami, pelna Twoich wartosciowych ciuchow i pamiatek, ktore mozesz potem zabrac do wartosciowej kolezanki a tu pocalujesz jedynie klamke
Dojrzała kobieta też szantazuje.
nie raz przy innych okazjach słyszałam,że "on to się szantażować nie da"...
Miej "jajka" i pokaż męzowi ten temat. Niech się chłop dowie, że nie jest sam.
fajna i wartościowa osoba i nie zasługuje,żeby zrywać z nią kontakt
Oczywiście będą się bzykać. Nie ma innego wyjścia, nie?
czym kieruje się babka,która nagle chce się spotkać z byłym?
Chęcią spotkania się. KROPKA.
Dla mnie jasne jest,że gdyby była szczęśliwa w swoim związku,to nagle nie nalegałaby na spotkanie z byłym...
Skąd wiesz, że nie jest szczęśliwa? Może jest szczęśliwa bo nie musi się męczyć z partnerem, któremu brakuje pewności siebie?
wczoraj się dowiedziałam,że jestem dziwna,a wręcz powinnam iśc do psychologa lub psychiatry,bo robię z tego problem
Niejesteś dziwna. Jedyne co robisz o halucynacje nt. "jak mój mąż pójdzie na kawe z byłą". Zamiast widzieć "kawę z byłą" widzisz jak Cie zdradza/odchodzi. Zauważ, że w TWOIM życiu jest jedno empirycznie potwierdzone, doświadczone fizycznie potwierdzenie faktu że: 1. powiedział Ci 2. nie odszedł. A mógł nie powiedzieć. Albo mógł odejśc. Ale nie - halucynacja dalej. Self-pity is a drug.
A jego znajomi spotykają się z byłymi,tylko ja nie daję żyć mężowi
Jego znajomi, jego znajome, moi znajomi, znajomi moich byłych. Normalka. Zadnych harlequinów tam nie ma.
On juz nie jest wolnym strzelcem
Na pewno też nie jest Twoją właśnością, z którą możesz zrobić co chcesz i kiedy chcesz.
w tym szanowac zone
Która przychyla się do zdania, że szantaż jest dobrym rozwiązaniem.
spotykanie się z byłymi to kuszenie losu
Znasz to bardzo dobrze. Pracujesz nad ta halucynacją już od kilku dni.
że on mnie nie szanuje
Ponieważ chce iść na kawe z byłą?
wielokrotnie mnie już zranił
Zdradził Cię?
a on jest jak głaz...
Nie. Jest jak dąb. Taki powinien byc facet. Postanowił. KROPKA.
czy dasz rade byc konsekwentna
Nie da.
jesli to mu puścisz płazem... pójdzie dalej..............
Gówno prawda. Zacznijmy od tego czy ON wogóle chce pójśc dalej?
Problem smutnej polega na tym, ze maz ponoc nie da sie szantazowac
Pogieło Cię? Problem - polega na tym że - szantaż nie zadziała?
wiec i tak zrobi co zechce
Bo tak postanowił. KROPKA. Całe szczęscie, jeden z charakterem
I nie widzi i nie rozumie, ze odsuwa meza od siebie
Stawiając zakazy, histeryzując, tworzac rzeczy, które są czyto teoretyczne, szantażując. Tak to powinno brzmieć.
On jej nie szanuje bo wolno mu
Ponieważ chce iść na kawe z byłą?
i smutna uszy po sobie, lzy w poduszke i na klawiature
Dla przypomnienia są dwa powody tego - bo halucynuje co MOŻE się stać oraz ponieważ "szantaż nie działa"
A jakby ten dym naprawde zrobila porzadny
To by się zastanawiał, "gdzie jest ta kobieta którą poznałem na początku?"
wybrykow meza
Ponieważ chce iść na kawe z byłą?
zawsze sam zaczyna się odzywać
To dlatego, że mu nie zależy. Na 100% mu nie zależy.
wielce zdziwiony,że ja jestem inna niż zawsze
Bo jesteś. Taka, nomen omen, smutna.
bo przecież on nic nie zrobił złego
Co jest złego w "chceniu" spotkania się z byłą. Zrobiłaś mu awanturę o coś, co się wydarzyło w Twojej głowie. Brawo.
On tylko chce,żebym żyla i dała żyć innym
Nie dość, że z charakterem, to jeszcze mądry. Gratuluję faceta.
Zasadniczo nie jestem przeciwna spotkaniom z byłymi (ani żadnymi innymi niewiastami
Kobieto, dajesz sobie pomiatać jak mopem.
Oczywiście. Stanowcze "nie zgadzam się" faceta to pomiatanie.
Oblazłaś tego faceta, oblepiłaś mackami, zrobiłaś sensem swojego istnienia
Taaaadaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!
a on się broni
Lubisz jak faceci sa chorobliwie zazdrośni, kontrolujący, szantażujący?
Teksty o szantażu i psychiatryku są dowodem na to, że Wasz związek już jest patologiczny
Jednostronnie patologiczny.
W Waszym związku on jest na lepszej pozycji,
Nie wspomnę o tym, że jest również na zdrowszej emocjonalnie pozycji.
więc raczej problemu nie zechce dostrzec.
Zakładamy, ze był? Czyli rozmawiamy o hipotetycznej sytuacji, bo to tylko założenie?
więc będziecie sobie tkwili w tym układzie do czasu, aż on zdecyduje się z ową byłą zamieszkać.
Bo będzie miał dość kontroli, zakazów, przestadnej zadrości oraz hurtowo już porponowanego szantażu.
CHYBA, że poracujesz nad zmianą własnego obrazu.do grupy kobiet kochajacych za bardzo
Nie ma czegoś takiego. Górnolotnie sobie wybrałaś piękne kłamstwo dla swojego umysłu. Kłamstwo - bo nie o miłośc za bardzo chodzi tylko o strach i zazdrość. Ja mogę wszystko zrobić i powiedzieć, bo kocham za bardzo, a to już nie moja wina. Taaadaaaa!
Faktycznie jest beznadziejny...
Tak a propos poprzedniego cytatu.
szuka wiatru w polu ..
Wiesz to, bo masz dar czytania w myslach.
jest to chore i perfidne że on ze szczególami opowiada
Jakimi szczegółami? Możesz wymienić, które są chore, a które perfidne?
i wiadomo co zrobi............
Wysyp umysło-czytaczy.
niestety nie postawiłam mu ultimatum wtedy.....
Jakbyś postawiła to nie by to nie zmieniło. Coś wam te szantaże nie wychodzą.
Tak właśnie zrobię-postawię mu ultimatum...
Powodzenia.
przeogromna pewność siebie
Facet powienien byc pewien siebie. Jakby nie był, to bys sie nim nie zainteresowała.
zapytał mnie jakie mam plany na popołudnie
Na co ja odpowiedziałam, ze łachy mi nie musi robić.
" co Ty jesteś taka opryskliwa?"
I otrzymałam taką odpowiedź na jakż zasłużyłam.
Postaw to ultimatum
Może od razu nowe sub-forum nt szantażowania. Przepraszam, skutecznego szantażowania.
jeśli będzie chciał Cię zdradzić, to nie zapyta Cię o zgodę
była dziewczyna była jedyną osobą, z którą mógłby Cię zdradzić
Poza tym zauważyłam pewną prawidłowość na forum:
Działa w obydwie strony. Self-pity is a drug.
Niestety bez zaufania i miłości związek jest fikcją
To:
będziesz miała nad wszystkim kontrole
do tego:
jeśli będzie chciał Cię zdradzić, to nie zapyta Cię o zgodę
próbuj mu również trochę dokuczyć, i pograć na sumieniu
Dlaczego od razu nie poprośić kolegów, żeby go trochę nastraszyli?
Poza tym mogę ufać jemu
Widzimy.
Rozumiem znajomych,przyjaciół,ale nie byłe...
A byłych?
graniczanie bliskiej osoby nie doprowadzi do niczego dobrego.
Temat, który poruszyłaś jest naprawdę ciężki
Nie jest.
To znaczy,że mam zgadzać się na wszystko,bo inaczej zrobi mi na przekór?
Self-pity is a drug.
ciekawe jakby on się poczuł jakbyś poszłą na kawke z byłym
Pewnie powiedziałby coś w stylu "ok, baw się świetnie, zadzwoń to po Ciebie przyjadę"
maz pod niebiosa wychwala
Stwierdzenie "wartościowa osoba" rzyczywiście budzi skojarzenia ze jej atrakcujnością oraz doskonale opisuje jak bardzo oj ją kocha.
Kolezanka jesli nie zaprosi, co innego,
"Co twoje to i moje a co moje to nic ci do tego"
To nie jest juz scenariusz przyjacielskiej wymiany zdan
Halucynujesz.
Po trzecie to ten pan ma w d..uczucia swej zony
Myslo-czytacz.
Ona ma poslusznie poddac sie jego woli - to jest to rownouprawnienie w tym zwiazku.
Idę z byłą na kawe. Nie, zabraniam Ci. - To jest równouprawnienie?
Kawę może wypic z żona,a nie z ex.
W pracy pijesz kawę z żoną, mężem czy współpracownikami?
Do tego autorka pisze że mąż ma jej uczucia gdzieś.
Nie jej uczucia, tylko jej szantaż. Uczucia sobie dorabiacie.
jak ma sie zonę to nalezy brac pod uwage jej zdanie prawda
Idę z byłą na kawe. Nie, zabraniam Ci. - Zdanie męża też?
ide do eks a Ty nawet nie miałknij
Teraz halucynujesz na temat tego, że ją poniża. Self-pity is a drug, Bo to o tobie halucunacja nie o niej.
Ewidentnie mąż próbuje Tobą manipulować
Bo powiedział "nie"?
naucz sie czytac, potem cytowac, potem dopisywac "trafne komentarze". Na rozum za pozno ale cwicz, moze choc grafomanem zostaniesz.grzdyl
Obrażając innych pokazujesz jakie masz prawdziwe zdanie o sobie.
być może bezpodstawnie
NIESAMOWITE!!!!! Mozna myśleć inaczej?
Nie wiem czy rzeczywiście go przekonałam czy po prostu chciał mieć święty spokój - cel został osiągnięty.
"Jebie mnie to, dlczego to zrobisz, ma byc jak mówie". Cytat z życia.
Nie chce mi się już latać między postami, więc na tym zakończę.
Ten temat sponsorowany jest przez literki S jak strach oraz Z jak Zazdrość. Nagrody pocieszenia ufundowały firmy "Ultimatum - najlepsze rozwiązania" oraz "Dorabiamy ideologię sp. bez ograniczonej odpowiedzialności"
Za chwile w programie "Co by było gdyby - przegląd literatury fantastycznej"
Po pierwsze naucz sie czytac, potem cytowac a na koniec "trafnie" komentowac, jesli juz koniecznie musisz. Na myslenie chyba juz za pozno ale moze chociaz grafomanem zostaniesz.
ndimension-jestem wstrząśnięta Twoją drobiazgową analizą mojej psychiki...I nie tylko mojej bo nie wszystkie wypowiedzi wyrwane z kontekstu były moje...Jak widać,żaden psycholog ani psychiatra niepotrzebny-wystarczy,że jest tu z nami ndimension!
I to tyle na temat Twojego posta.
Dzisiaj miałam zamiar pogadać z mężem-na spokojnie,bez oskarżeń,krzyków...O nas,o tym co się dzieje,jakie ja mam oczekiwania od niego i od małżeństwa,jakie on.W odpowiedzi na propozycję rozmowy usłyszałam agresywne "A co-chcesz mi robić wykład?" I to tyle na temat komunikacji w naszym małżeństwie...
75 2011-11-16 12:42:24 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-11-16 12:43:37)
Smutna - nie poddawaj się tak łatwo. To nie jest tak, że przez długi okres czasu nie dogadywaliście się na różne tematy - i teraz nagle - jemu będzie się chciało rozmawiać. Sama pisałaś że praktycznie każda rozmowa kończyła się klótnią, a Ty jesteś emocjonalna, podnosisz głos, placzesz i wogóle. On ma to zakodowane i mu się nie chce. Po prostu.
Pytanie jest inne - czy Tobie, przynajmniej na początku, będzie się chciało "za dwoje". Jak widzisz Waszą przyszłość? Sama świetnie wiesz, że to nie jest odosobniony przykład na bierną agresję ze strony Twojego męża. Na "A co - chcesz mi zrobić wykład?" mogłabyś odpowiedzieć: "Nie Kochanie, chciałabym na spokojnie porozmawiać. Nagromadziło się między nami wiele niedogadanych spraw. Kocham Cię, chciałabym żebyśmy ze sobą tak po prostu porozmawiali". W takich sytuacjach na dłuższą metę tylko spokój i racjonalne argumenty ratują calokształt.
Ty się sama musisz nauczyć troszkę mediacji. Jeśli Ci oczywiście zależy. A ciężka orka przed Tobą, bo nie dosyć że czeka Cię praca nad sobą, to jeszcze robota z szukaniem takiej opcji kompromisu, który będzie pasował Wam obojgu. I wtedy wyjdzie - czy on faktycznie jest niereformowalny w swoim patriarchalnym podejściu do małżeństwa i czy rzeczywiście Ty nie potrafisz trzymać emocji na wodzy.
Sprawa z exową - tak jak pisałam - wierzchołek góry. Przepychanki, robienie sobie na złość, pokazywanie "kto tu rządzi" i "jak Ty mi, to ja Tobie" - w przypadku poważnego, dojrzałego związku nie mają miejsca.
Smutna.. Kriss ma racje.. a od siebie dodam,że czeka Cię PRACA , praca, praca......praca.. nad waszym związkiem... mam tylko nadzieję,że w którymś momencie dołaczy do pomocy w tej pracy twój mąz....Badź dzielna.. konsekwentna..ciepliwa... nie będzie łatwo..... trzymam kciuki.
Kriss,Malwina-dzięki dziewczyny za wsparcie i rady...Jest mi ciężko,ale trochę lepiej,kiedy mogę się tu wygadać...Wiem,że czeka mnie bardzo wiele pracy,nie wiem,czy mam na tyle sił,żeby temu sprostać...
amutna7 a kiedy ma być ta kawa?
mój facet miał się spotkać z byłą na piwie. powiedziałam mu, że nie zabronię mu, nie będę zła ani nic, ale na pewno będzie to dla mnie stresujące. nie mniej jednak jeśli ma taką potrzebę - niech idzie. powiedział, że nie chce bym się czuła źle w jakikolwiek sposób, więc nie pójdzie i mnie rozumie, bo sam nie czułby się dobrze z tym, jakbym się spotkała z byłym. i moim zdaniem tak być powinno...
amutna7 a kiedy ma być ta kawa?
a co, pojdziemy wszystkie na nia?:)) ale byloby jajo - dzwonek do drzwi, eks panienka otwiera a tu sznur rozjuszonych bab "podobno tu kawe daja":)
......i to dopiero by była lekcja.. dla takiej panny............ ;-D
Ożesz w mordę - super pomysł. Można wziąć normalnie ciasto i prąd do kawy. Zima panie tego idzie. Ja mam nalewkę na propolisie. Zdrowiutko będzie.
......i to dopiero by była lekcja.. dla takiej panny............ ;-D
mysle, ze z marszu na zielona herbate z melisa by przeszla:) i nagle w jej grafiku zabrakloby miejsca na spotkania z cudzymi mezami:)
Smutna... daj namiary.. idziemy ;-)))))
85 2011-11-16 14:46:25 Ostatnio edytowany przez aneczka31 (2011-11-16 14:49:41)
Hej, nie mozesz miec postawy biernej i robic z siebie wielce poszkodowanej. Jak widac rozmowy z "nim" nie daja zadnego efektu . Moja propozycja-zapytaj go w jakim celu chce sie z nia spotkac? normalnie na spokojnie . on Ci odpowie a Ty mu grzecznie się usmiechnij i powiedz zeby ze 3 godz go nie bylo bo Ty na ten czas zapraszasz sąsiada i nie chcesz by ktokolwiek Wam przeszkadzał. Niech se idzie.
druga opcja-powiedz, ze złozysz pozew rozwodowy z orzeczeniem o winie bo podejrzewasz go o zdrade, i udowodnij mu, ze Cie na to stac . Badz spokojna, nie unos sie tylko na spokojnie z nim rozmawiaj ,albo napisz mu zaraz takiego sms-a jesli nie idzie z nim się dogadac.
kazdego dupka mozna wytresowac, dosc poddanstwa kobitki.
Smutna... daj namiary.. idziemy ;-)))))
a nawet lecimy
))
a na powaznie, ktos tu madry sie wymadrzal, ze taka kawka to przeciez nic takiego i o co cale olaboga robiec. Wiesz dobrze Malwina, ze ja tez nie naleze do sztuk wielce konserwatywnych i w zasadzie eks to tez czlowiek w moich oczach. I w zasadzie sama kawka zadna tragedia ALE sa kawki i kawki.
Wszystko zalezy od wielu niuansow w danej sytuacji.
slowa madrej istoty "jesli maz ja kocha i szanuje to jej nie zdradzi" - racja, ale gdzie w jednym z opisow smutnej widac szacunek malzonka do niej? Milosci tez sie nie dopatrzylam.
Eksowa chyba wie (bo to tez cholera wie czy wie...), ze jej byly nie tak dawno ozenil sie - wiec jesli nagle chce sie malenstwem pochwalic bylemu, to po pierwsze pytam: PO CO? - na ojca chrzestnego go chce czy podobienstwa sie doszukac?, po drugie - dlaczego nie zaprasza go z zona na te ogledziny? Po trzecie - dlaczego nie wpadnie ona, ono i jakowys on do smutnej i jej meza?, po czwarte - mozna umowic sie rodzinnie na kawusie w kawiarni, po piate - skoro smutna nie ufa do konca swojemu mezowi to widocznie on jakos to zaufanie ostatnimi czasy albo i wczesniej nadwerezyl wiec teraz zamiast upierac sie przy swoim (jak tu jakis macho wypisywal) powinien doprowadzic do zalagodzenia sytuacji i kompromisu - np. zapytac kolezanke czy moze przyjsc do niej z zona. Skoro to nie rozmowy o tajemnicach sluzbowych ani wspomnienia erotyczne z dawnych lat - to w czym problem???. Lubic sie nie musza ale poznaja sie, wychlepca te kawe, kolezanka pochwali sie potomkiem, malzonek spelni swoj obowiazek obywatelski wobec wartosciowej koezanki odbierajac jej zaproszenie, smutna przestanie plakac i brac tabletki nasenne - koniec kropka - po problemie. Przynajmniej tym.
A tak, swoim oslim uporem, wartym spraw o wiele wiekszych, maz smutnej tylko podjudza i rozjatrza cala rzecz a smutnej sen z powiek spedza. Czy tak postepuje kochajacy partner czy moze rogacz, ktory musi swoje terytorium obsikac i zaznaczyc, zeby pokazac kto tu rzadzi?
Jeszcze jedno mi sie przypomnialo - ze smutna niby czegos zabrania. A gdzie to jest napisane??? Napisala, ze sie z tym zle czuje, ma obawy i o tym fakcie powiadomila swojego kochajacego i szanujacego ja meza, na co on zamiast jej obawy jakos ukoic...skierowal ja do psychiatryka. Tak wyglada jego milosc i szacunek - to z wyjasnieniem dla pana endimienszego oraz jego fanek.
Mussuka normalnie grabe podaj.. bo to strzał w dyche.. DOKŁADNIE TAK jak napisałaś...
Nie mozna wprowadzac partnera w błędne koło takim postępowaniem BO; jesli pokazywac sobie będa tylko maleństwo i to w wózku a nie gdzie indziej umieszczone to Smutna przecież jako małżonka też może byc wartościowej koleżance pokazana ! prawda? niech i on sie pochwali... a nie tylko eks swoim dzidziusiem...
Mussuka normalnie grabe podaj.. bo to strzał w dyche.. DOKŁADNIE TAK jak napisałaś...
Nie mozna wprowadzac partnera w błędne koło takim postępowaniem BO; jesli pokazywac sobie będa tylko maleństwo i to w wózku a nie gdzie indziej umieszczone to Smutna przecież jako małżonka też może byc wartościowej koleżance pokazana ! prawda? niech i on sie pochwali... a nie tylko eks swoim dzidziusiem...
ano widzisz Malwina..ja jakos psim swoim wechem czuje, ze smutna nie jest tak wartosciowa dla swojego meza jak podziubdzianie w zachwytach nad niemowlakiem bylej.
Swoja droga..od kiedy to mezczyzni tak galopem leca obce bachory ogladac? Ciekawe... Jeszcze jakby eksowa nowego Harleya mu chciala pokazac...to rozumiem, ale niemowlaka?
Smutna... to fajna dziewczyna.. widać z wpisów że mądra i rozsądna... wierzę,że uda się jej wyprowadzić sprawę na prosta... Dziwczyno ..pisz... wylewaj żale, złości itd.. i mam nadzieję,że za jakiś czas zmienisz nick na WESOŁA ;-)
90 2011-11-16 16:46:05 Ostatnio edytowany przez kaisa_malene (2011-11-16 16:48:10)
slowa madrej istoty "jesli maz ja kocha i szanuje to jej nie zdradzi" - racja, ale gdzie w jednym z opisow smutnej widac szacunek malzonka do niej? Milosci tez sie nie dopatrzylam.
No właśnie. I o to w tym wszystkim chodzi. To nie sama kawa jest tu problemem, czy spotkanie z byłą, czy zwykłą koleżanką. Problem jest z ich komunikacją w małżeństwie i tego, że mąż nie ma do niej szacunku. Na tym bym się skupiła, a nie na robieniu z byłej potwora. I jakoś mi się wierzyć nie chce, że świeżo upieczona matka słodkiego bobasa ma ochotę byłemu od razu do łóżka wskoczyć. Nie mam dzieci, ale myślę, że gdy będę miała to będę się całemu światu chciała tym faktem chwalić. Oczywiście nie znam tej kobiety, może i ma złe zamiary, ale ja bym nie szukała dziury w całym. I rozumiem ją w sumie, że nie chce zapraszać ich oboje, bo chyba nie znam kobiet, które były z tym samym mężczyzną i są w dobrych stosunkach. Zawsze włącza się rywalizacja, a po co niepotrzebne spięcia?
może po prostu chce poczuć Twoją zazdrość i dać Ci do zrozumienia że jest atrakcyjny skoro była się chce z nim spotykać;)
Mussuka napisał/a:slowa madrej istoty "jesli maz ja kocha i szanuje to jej nie zdradzi" - racja, ale gdzie w jednym z opisow smutnej widac szacunek malzonka do niej? Milosci tez sie nie dopatrzylam.
No właśnie. I o to w tym wszystkim chodzi. To nie sama kawa jest tu problemem, czy spotkanie z byłą, czy zwykłą koleżanką. Problem jest z ich komunikacją w małżeństwie i tego, że mąż nie ma do niej szacunku. Na tym bym się skupiła, a nie na robieniu z byłej potwora. I jakoś mi się wierzyć nie chce, że świeżo upieczona matka słodkiego bobasa ma ochotę byłemu od razu do łóżka wskoczyć. Nie mam dzieci, ale myślę, że gdy będę miała to będę się całemu światu chciała tym faktem chwalić. Oczywiście nie znam tej kobiety, może i ma złe zamiary, ale ja bym nie szukała dziury w całym. I rozumiem ją w sumie, że nie chce zapraszać ich oboje, bo chyba nie znam kobiet, które były z tym samym mężczyzną i są w dobrych stosunkach. Zawsze włącza się rywalizacja, a po co niepotrzebne spięcia?
Ale to raczej nie jest szukanie dziury w całym tylko na pierwszy rzut oka i to nie jednej osoby bioracej udział w tej dyskusji widać ,że cos tu nie gra!! nie jest to z góry zarzut o zdrade tylko podejrzenie dlaczego tylko we dwoje? dlaczego u niej w domu? dlaczego bez żony ? .. w jednym sie zgodze.. komunikacja między nimi jest zakłócona...
Smutna, a, ze tak zapytam? Czy wiesz, dlaczego Twój mąż i jego była, nie są już ze sobą, i z czyjej przyczyny nie są razem, czy z jej czy z jego?? I zastanawia mnie, dlaczego była akurat teraz się odzywa?Bo jeżeli byli ze sobą długo i to ona zerwała, to możliwe, ze jej nie układa sie z partnerem i być może żałuje ze tak sie stało. A jesli Twój mąż z nią zerwał, może żałować tego, co zrobił, i jeśli spotkają sie na kawie to może wszystko odżyć, odżyją wspomnienia, zwłaszcza te miłe, bo w takiej chwili zapomina się o złym. Uważam, ze to jest nie normalne iść do byłej/byłego. Jeżeli Twój mąż zerwał ze swoją byłą, to może ona zechce pokazać, co stracił, jakie ona ma dziecko..Itdd.. Wiele myśli się tutaj nasuwa, uważam, że jeśli mało o niej wiesz, to powinnaś się coś dowiedzieć na jej temat.. A jeżeli Twoje tłumaczenia wyjaśnienia, rozmowy nie pomogą to idź z nim i bez dyskusji.. Zrób sie na bóstwo i nie pozwól żeby szedł sam! Wy jesteście jednością i nie powinno nic stać na przeszkodzie, skoro to jest tylko zwykła kawa, powiedz bez złości, miło ze Ty też idziesz.Wtedy sie wszystko rozwiąże, Albo zrezygnuje ze spotkania,.. Albo, albo pojdzie z Tobą. Wydaje mi się, ze do końca nie znasz swojego męża, macie za krótki staż, jeszcze wiele rzeczy przed Tobą z nim z tego co tutaj przeczytałam Twój mąż wydaje się strasznie płytką sobą, a ta kawa to może być początek, jeśli nie jego była to może, być inna.
Widać w tym wszystkim to, jak cholernie uparty jest mąż smutnej. Przecież ona podaje tak bardzo racjonalne argumenty co do swoich obaw, że nawet dureń by się zorientował, że ta kawa nie jest warta tego żeby ukochanej osobie (pytanie czy na pewno ukochanej?) robić tyle przykrości. Zresztą to nie jest jedyny problem w ich związku, ale ta sytuacja wyraźnie zaognia złe relacje między nimi. Nie może być tak, że tylko ona się w tym związku stara a on jak hulaka będzie robił co mu się żywnie podoba, a na jej prośby czy uwagi będzie wiecznie reagował słowami: tłamsisz mnie. A co w takim razie on innego robi z nią?? Dokładnie to samo - bo zabrania jej głośno mówić o swoich uczuciach i problemach.
dlaczego tylko we dwoje? dlaczego u niej w domu? dlaczego bez żony ?
Ano właśnie mnie w sumie to teraz zastanowiło: czy autorka tematu zaproponowała mężowi w ogóle, że pójdzie z nim? Jeśli tak, jaka była reakcja? Bo ta informacja mogłaby być dość istotna. A co z kolei na to wszystko partner tej byłej? Nie mówię, że oni niczego nie knują, cholera ich wie, ale po prostu zwróciłam uwagę, że kobiety bardzo lubią węszyć intrygi i doszukiwać się czegoś, czego nie ma. Taka natura, ale uważam, że trzeba z tym walczyć. Stąd się potem biorą nieporozumienia i problemy. I można spokojnie założyć, że eksowa chce zwyczajnie spotkać się z owym mężem jak z kolegą, pogadać na wspólne tematy (bo żona będzie tylko siedzieć i słuchać i będzie drętwo, bo przecież się nie znają), a że ma małe dziecko to nie chce go targać ze sobą do miasta, to przecież dla niej kłopot. Naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić by świeżo upieczona matka miała na celowniku obcego męża... I nie rozumiem pretensji kobiet, że faceci nie chcą się ugiąć pod presją szantażu emocjonalnego. Bo takie dramatyzowanie to właśnie szantaż ("Jak tam pójdziesz to ja się będę czuła przez Ciebie źle, to Twoja wina"). Ona chce go w ten sposób przekonać do swojej racji, że pomysł spotkania jest kiepski, a on się z nią nie zgadza i i tak stawia na swoim. Ma do tego prawo. Choć uważam, że powinien przy tym zapewnić jeszcze żonę, że nic jej nie grozi. Bo inaczej ona to odbiera jako nieposzanowanie jej uczuć i jeszcze większy powód do niepokoju. I maszynka się nakręca. On się coraz bardziej niecierpliwi przy każdej próbie odwiedzenia go od danych pomysłów, ona to czuje i odbiera jako brak ciepłych uczuć etc, zaczynają się kłótnie. Ehh, żeby tak ludzie w związku mogli się normalnie ze sobą dogadać i wzajemnie zrozumieć...
Wreszcie jestem.Jestem i czuję jak mi serce rośnie-to się nazywa prawdziwa babska solidarność:) Pomysł z wparowaniem szturmem do mieszkania byłej super-pierwszy raz uśmiałam się w kontekście tej całej ponurej historii...Co do kawy z prądem i herbaty z melisą to można by się ewentualnie pokusić o oblanie nimi ciuchów,w które się zapewnie wystroi na spotkanie z moim mężem;)Ale cholera,nie znam adresu... :)A tak serio-dzięki babeczki,a Ciebie Malwina to już w ogóle ściskam jak nie wiem co...:)
Dziś nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji.Doprowadziłam do rozmowy z mężem na temat naszego małżeństwa i oczywiście zeszło na wiadomy temat.Najpierw się zaperzył i stwierdził,że oczywiście jak najbardziej pójdzie na to spotkanie,bo nie będzie zrywał kontaktu z kimś,z kim rozstał się w przyjaźni,że teraz to tylko koleżanka,że nie mogę go ograniczać itp itd,czyli stara śpiewka.Aż w końcu wydusił z siebie propozycję,żebym poszła z nim! Co radzicie-zachować godność i zostać w domu( będzie mnie oczywiście skręcać z niepewności i niepokoju),czy iść narażając się być może na opinię policjanta i strażnika więziennego? Zastanawiam się,czy w jej obecności nie powie czegoś w rodzaju-żona mnie pilnuje i dlatego z nią przyszedlem.Zachodzi też obawa,że będę się głupio czuła w towarzystwie baby,z którą sypiał mój mąż( nie wiem dokladnie,dlaczego się rozstali-podobno był to tylko nic nie znaczący romansik,a mąż wyjaśnił dość enigmatycznie,że w pewnym momencie nie było im z sobą po drodze).Kiedy dokladnie ma być to spotkanie jeszcze nie wiadomo,mają się umówić konkretnie w przyszłym tygodniu. Co robić???
Smutna mój mąż też spotkał się z byłą . I co... już na pierwszym spotkaniu przespali się ze sobą, po tygodniu wyprowadził się z domu a po dwóch stwierdził że chce z nią mieszkać, bo ją kocha i całe życie kochał! Chciał zostawić nasze 12letnie małżeństwo i zacząć wszystko od nowa. Na szczęście (albo i nie) ona miała więcej rozumu i nie odeszła od swojego mężą.Więc mój potulnie wrócił. Kiedy się go pytałam po cholerę się z nią wogóle spotkał, mówił że chciał z nią tylko pogadać, powspominać dawne czasy i tak jakoś wróciły emocje, jakaś adrenalinka i nie mogli się oprzeć. Dodam tylko że mój mąż nigdy nie był typem lowelasa.
Uważaj: Sentyment do byłych zawsze zostaje, po pewnym czasie idealizujemy stare miłości i do zdrady już cieniutka linia.
Moja rada: Koniecznie idź z nim. Nie jest to nic strasznego, przecież jesteście razem i do znajomych możecie chodzić wspólnie. Postaraj się nie obrażać, pokaż że interesują cię jego znajomi. Rozmawiając o niej staraj się nie krzyczeć i nie wrzucać mu żeby rozmowy te nie kojarzyły mu się nieprzyjemnie. Narazie traktuj ją jak swoją znajomą. Może zaproponuj kupienie jakiegoś drobazgu dla maleństwa? Albo upieczenie ciasta na ową kawę? Niech twój mąż myśli że stoisz "po jego stronie" może przestanie z tobą walczyć.
Witaj Smutna ;-)) jak bardzo się cieszę, że jest światełko w tunelu!! mhmhmhmhmh
IŚĆ czy nie iść... no i skoro podejście męża zmieniło się.. mam na myśli propozycję pójścia z Tobą.. to trzeba solidnie rozważyć co teraz zrobić. BO jak pójdziesz to faktycznie możesz czuc się chwilami dość mało komfortowo i zwyczajnie będziesz miała niesmak - " zabrakłomizaufaniadowłasnego meża" A NIE IŚĆ? pokazać mu,że potrafisz mu jednak ufać, że mylił sie nazywając Cię tak jak nazywał i kierował tam gdzie kierował... Dałabyś radę zostać z mina pokerzysty w domu?
ja powiem Ci tak.. kiedys mój mąż ( wtedy przyszły mąż) zapytał czy może jechac na żagle z grupą znajomych z pracy ( coś w rodzaju wyjazdu integracyjnego). Te wyjazdy miały miejsce zanim my sie wogole poznalismy.. w tym samym cały czas składzie ( mieszanym oczywioście). I chodzi o to,że zupełnie mi to nie pasowało z uwagi na kilka panienek, których zwyczajnie nie mogłam strawić. Nie chciałam byc kobietą która tupnie nogą i zabroni.... nie chciałam za nic w świecie.. ale powiedziałam o wszystkim co mi nieodpowiada, jakie mam obawy i co jest z mojej strony na " nie" w tej sytuacji.... i powiedziałam JEDŹ KOCHANIE... Pojechał a skutek był taki,że dzwonił więcej niż norma przewiduje
że był bardzo niezadowlony z wyjazdu, rozczarowany i co najważniejsze.. cholernie stęskniony...a na dodatek przyznał mi rację w kilku aspektach o których ja mu wspomniałam.. .. Nie wiem Smutna... mocno to rozważ.. pisałam wczesniej,że jestes mądrą dziewczyną i nikt oprócz Ciebie nie zna waszej sytuacji...
A ja bym poszła. A co.
Dowiedziałabym się w jakim wieku jest bobas - musowo jakaś zabaweczka. Dla mamusi winko plus herbatka z koperku na laktację. Dowiedzieć by się wypadało jake niunia ma zainteresowania - będzie o czym prowadzić lekką, miłą i błyskotliwą konwersację. Wypicowałabym się na maksa - ale bez przesady, żeby nie było. najlepiej sobie zaplanować na ten sam wieczór kino - jakieś 2 godzinki po przyjściu w odwiedziny - jest pretekst żeby elegancko stlenić się z imprezy razem z mężem. Wychodząc - rzuciłabym że chętnie powtórzę spotkanie - może lepiej babski wieczór, a męża wrobić w babysitting.
Wieczór przed - przeleciałabym ślubnego aż miło. Ja na luzie, on na luzie. A ona nie wie o co kaman.
nie wiem dokladnie,dlaczego się rozstali-podobno był to tylko nic nie znaczący romansik,a mąż wyjaśnił dość enigmatycznie,że w pewnym momencie nie było im z sobą po drodze).
Ze co przepraszam??? Kto te telenowele krecil?
Nic nie znaczacy romansik dawno temu a teraz babsko swoje dziecko chce Twojemu mezowi pokazywac? Ciekawa logika tlumaczen Twego meza. Ze tez ja zaproszen po wszystkich swoich dawnych gachach nie rozeslalam jak mi sie dzieci kolejne rodzily..patrz, nie pomyslalam a to przeciez taka nasza polska goscinna tradycja. Gafe popelnilam jak nic. Pewnie sie poobrazali na mnie i ci moi dawni dlugodystansowcy i ci na pare skokow.
Czy ta pani jest mezatka czy moze wolna i do wziecia zdesperowana samotna matka? Bo to dosc wazny szczegol w tej calej historii.
Jak taka dumna ze swojego bobaska to niech mu zdjec narobi i na Facebooka wrzuci albo profil potomkowi zalozy - caly swiat obejrzy i skomentuje.
Kiedy dokladnie ma być to spotkanie jeszcze nie wiadomo,mają się umówić konkretnie w przyszłym tygodniu. Co robić???
Najpierw sie dowiedz czy oprocz niej i slodko spiacego malenstwa obecny bedzie tez ew. partner, malzonek czy Bog wie kto jeszcze z nimi. Jesli jest mezatka albo w zwiazku i ten gosciu tam bedzie to wyglada to bezpiecznie i albo idz albo nie.
Ale jesli to ma byc takie male t?te ? t?te, to lepiej dmuchaj na zimne i idz. Sprawdzisz przy okazji, czy bobasek nie ma jakichs znajomych Ci rysow twarzy...
niewinny romansik, psia go mac!
Możesz iść. Ale nie czuj się wtedy jak strażnik więzienny. Właściwie tak powinna ta wizja spotkania z byłą wyglądać od samego początku, gdyby nie była to przepychanka "i tak pójdę", "a ja nie chcę żebyś szedł, buuuuu". To takie dość normalne, że facet ma ochotę zobaczyć dawno nie widzianą wartościową osobę (przypadkiem płci żeńskiej i przypadkiem kiedyś z nim związaną) i że na to spotkanie zabiera swoją wartościową żonę. Takie spotkanie po latach, pochwalenie się zdobyczami
U Was to wcale normalnie nie wyglądało, a teraz ta "normalność" jest nieco wymuszona. Niemniej możesz iść i zrób wszystko, żeby Twój mąż nie żałował, że Cię zabrał. Potraktuj ją jak zwykłą znajomą, obejrzyj bobasa, zabłyśnij ze swojej najlepszej strony (mam nadzieję, że to nie będzie tylko makijaż...).
Równie dobrze możesz nie iść. Demonstracyjnie okazać mężowi, że mu ufasz. Ale wtedy zje Cię niepewność. No i to dość ryzykowne w Waszej sytuacji, kiedy małżonek dawał Ci wcześniej do zrozumienia, że ona jest bardziej wartościowa niż Ty. Z zasady bardzo ufam ludziom, ale w tym przypadku jednak obawiałabym się gwałtownego rozbłysku wartości owego dziewczęcia...
Mussuka normalnie nie poznaję Cię Kobieto. Widzisz widzisz. Jeszcze mi się przypomniała historyjka ze studiów.
Chodziłam wtedy z takim jednym, dosyć długo - to chyba w czwartym roku naszego chodzenia było. Pomieszkiwaliśmy razem - ja wynajmowałam pokój u koleżanki, on dojeżdżał na weekendy. No i kiedyś dzwoni i mówi że na weekend umówił się z taką koleżanką Anią - a ja (zupełnie nieświadome cielę) mówię - to zaproś ją do nas, ugotuję coś dobrego, chętnie poznam. Trochę go wcięło, ale on generalnie miał słaby refleks - "nooo dobra, zobaczymy". Jak kumpela u której wynajmowałam pokój wróciła z pracy - pytam o tę Anię (kumpela i mój ex byli z jednego roku i z jednej grupy). A ona mi historyjkę rzewną, że oni byli kiedyś razem, ale Ania go rzuciła. Pierdzielec nic mi nie powiedział - ale spoko - wtedy ja byłam mentalnie niedorobiona - myślę - o, jak fajnie, dziewczyna z klasą, kulturalnie będzie w mieście i chce się spotkać.
No i nadszedł ten dzień, ex już był, obiadek gotowy, ja wypicowana, dzwonek do drzwi. I wparowuje niunia w staniku od kostiumu, a na to przezroczysta koszulka rozpięta do pępka. Plus szorty. Naczy ja wiem że lato, że gorąco, no ale w mordę - tak bezobcesowo? Najlepsze jest to że się mnie nie spodziewała. Bidusia 15 minut zabawiła, wypiła szklankę wody i już jej nie było. Ex miał minę jak srający kot na puszczy.
To był palant dopiero.
Krisss ... ale sie usmiałam................... kurde w pracy jestem litości.
widzisz Kriss, gdyby RZECZYWISCIE ta eks miala jakis rzetelny powod do tego spotkania po latach - dlug chce oddac, samochod mu zarysowala i pragnie uczciwie poniesc koszta lakierowania, on jej dachowke kladzie ..bo innego dekarza w okolicy brak ..albo nawet do brydza jej czwartego brakuje i akurat ten od niewinnego romansiku byl i wpadl jej do glowy
ALE go z cala jego rodzina zaprasza bo tak wypada,
to jeszcze bym nie marudzila. Zreszta tak napisalam w pierwszym poscie tutaj - ze wiele zalezy od punktu siedzenia..tej pani i pana.
Rozne sa sytuacje w zyciu i szablonow nie chce stosowac.
ale na Boga - zapraszac dawno nie widzianego i pare razy raptem stuknietego goscia, bo sie jej rodzina powiekszyla??? Do siebie do domu, pokazac mu zaslinione bobo, bety i Pampersy na podlodze (troche dramatyzuje:))? Ty bys zaprosila pokazywac swoich synow swoim bylym kochankom, zwlaszcza tym co to pare razy i po wsiem?
To juz jest historyjka baaaardzo grubymi nicmi szyta. A tego pana wlasnie tak bardzo interesuja cudze dzieci, ze za cholere z tonu nie spusci i polezie ..tratatata. Zeby na swoim postawic.
Swoja droga..jakas epidemia z tymi eksami czy co? Do mojego wczoraj jego dawna milosc..ohoho kiedy to bylo, ale bylo!..wyslala zaproszenie do kolegowania sie na Facebooka. Mezatka, dzieciata, daleko mieszka, nie widzieli sie ani nie rozmawiali od wielu lat..moze tylko chce pogadac i spytac jak mu sie na obczyznie zyje, kij ja wie..ale mam uczciwego faceta. Sam mi o tym powiedzial, bo ja trajektori jego ruchow nie sledze i dodal, ze on nie widzi sensu w takiej znajomosci, bo to co bylo to se ne vrati i poza tym ma mnie i na mnie a nie reliktach z przeszlosci mu najbardziej zalezy..wiec teraz jest teraz i nie bedzie mi psul krwi odgrzewaniem starych dziejow. Zaproszenia nie przyjal..sam z siebie..ja go nie prosilam, nawet nie wiedzialabym o tym bo nie znam tych jego bylych lasek z imienia i nazwiska.
Spytalam go: na pewno nie chcesz? moze sie obrazic ta twoja znajoma.. On na to - a PO CO? Zeby Tobie zrobic przykrosc a z nia powspominac, to co bylo a nie jest? Nie mamy wspolnych interesow ani innych spraw do obgadywania, nie widzielismy sie kope lat, nie znam jej rodziny a wspominac naszej historii nie chce, wiec o czym mam z nia pisac? Ona ma swoje zycie a ja swoje i niech tak zostanie.
No i zostalo. Ale z jego wlasnej woli.
Zachodzi też obawa,że będę się głupio czuła w towarzystwie baby,z którą sypiał mój mąż
No i obstawiam, że właśnie dlatego on nie chciał Cię wziąć ze sobą do niej. Ale skoro już Cię zaprosił to idź. I odnoś się do niej w normalny, koleżeński sposób. Myślę, że może faktycznie wypada wziąć ze sobą coś słodkiego, czy jakiś drobny upominek dla malucha.
Może będzie to dla Ciebie ciężkie ale lepiej tam iść niż później snuć domysły co tam się mogło wydarzyć...
Z reszta uważam że jak myśli o zdradzie to i tak prędzej czy później spotkają się w tajemnicy i to zrobi... nie ma co ukrywać.
Choć jest nadzieja że Twój mąż nie jest skończonym idiotą i szanuje Ciebie i wasz związek a ten pomysł ze spotkaniem z ex to na prawde niewinne wspominki.
Ja bym poszła nawet jak miałabym się zapaść pod ziemie
..... troche tylko zaczepnie się wypowiem...... założe się chętnie, że ta eks jest samotna.. nie ma partnera................założę sie! obym sie myliła.
108 2011-11-17 13:21:21 Ostatnio edytowany przez smutna7 (2011-11-17 13:29:48)
Była ma faceta-to ojciec jej dziecka...Jak im się układa nie wiem,ale ponoć mieszkają razem...Jestem w kropce-nadal nie wiem,co robić...
Ten mój powiedział mi,że gdyby chciał skręcić na lewo z byłą,to nie powiedziałby mi o tym spotkaniu...Może to i prawda,ale przecież nigdy nie można być pewnym do końca siebie,a co dopiero obcej osoby (czyli byłej)...Stwierdził też,że nie chciałby takiej żony jak ona,że z nią można pogadać i wypić piwo,ale budzić się codziennie obok niej by nie chciał...Jak ja Wam zazdroszczę rozsądnych i kochających facetów,którzy nie stawiają Was w takich idiotycznych sytuacjach,bo bardziej zależy im na Waszym komforcie psychicznym niż na "wartościowych koleżankach"...
W ogóle tak się zastanawiam nad całokształtem tego mojego nieszczęsnego małżeństwa i łeb mi już pęka od tych myśli...Te z was,które czytały mój poprzedni wątek,czyli "jak do niego dotrzeć" wiedzą w czym rzecz...Dziewczyny,czy to wszystko ma w ogóle jakiś sens-nasze bycie razem???
Była ma faceta-to ojciec jej dziecka...Jak im się układa nie wiem,ale ponoć mieszkają razem...Jestem w kropce-nadal nie wiem,co robić...
no ale to prostuje cala sprawe:) ma faceta, on tam bedzie..wiec CO ma sie stac? I gdzie?
Trzeba bylo od tego zaczac bo my tu scenariusze, panny latajacej miedzy kuchnia a lazienka w pelnym neglizu i z dzieciakiem u cycka, piszemy..a okazuje sie, ze przyzwoitka i to meska bedzie obecna.
No to skoro ona bedzie ze swoim partnerem to chyba logicznie byloby zebys i Ty poszla ze swoim. Ma sie czuc taki samotny jak palec, opuszczony?:))
A czuc sie bedziesz tak samo jak obecny partner tej bylej. Glupio na poczatku ale mam nadzieje, ze lody rozpuscicie dosc szybko.
Ale ja nie wiem,czy jej facet ma być na tym spotkaniu...Wiem tylko tyle,że ona faceta ma...A jak proponowała spotkanie mojemu,to chyba o tym swoim,że też będzie nic nie mówiła,bo by mi pewnie coś wspomniał...No ale pewności nie mam.
...Coraz wieksze światło w tunelu... okkkk to zagrajmy tak: idź z nim... bądź przemiła, przefantastyczno-cudowna.. koleżeńsko-przyjacielska.. to będzie dla eks znak,że jesteś pewna siebie i swojego związku.. a przed wizytą pogadaj z męzem.. powiedz,że bardzo Cie ucieszyła propozycja wspólnej wizyty,że jest Ci miło, sympatycznie i chętnie poznasz tą warościową koleżanke ( okkk... bez ironii
..)...acha i nad dzidzią sie zachwycaj.. nad eks nie musisz ;-) trzymam kciuki... a w wolnej chwili przeczytam wszystkie Twoje wątki..
Ale ja nie wiem,czy jej facet ma być na tym spotkaniu...Wiem tylko tyle,że ona faceta ma...A jak proponowała spotkanie mojemu,to chyba o tym swoim,że też będzie nic nie mówiła,bo by mi pewnie coś wspomniał...No ale pewności nie mam.
o matko..no to sie zapytaj. czy wy w ogole rozmawiacie ze soba? przeciez takie informacje zdobywa sie juz na samym poczatku calej sprawy? Zdobywa...o ile sa istotne a tu najwyrazniej tak.
Facet mowi: pani X, moja dawna..ehem..znajoma zaprosila mnie na kawe. Chyba pojde, bo nie wypada odmowic.
Ty: a kto to jest pani X (jesli nie znasz)? co robi? skad sie znacie? zaprosila Cie samego czy ze mna? z jakiej okazji to spotkanie i czy bedzie tam ktos jeszcze? gdzie i kiedy macie sie spotkac?, co...to moze brzmi jak wywiad ale w trakcie normalnej rozmowy..i nie majac niczego do ukrycia..maz spokojnie by Ci to wszystko powiedzial. Przeciez nie ma przed Toba tajemnic a takie same pytania zadalabys gdyby szedl na spotkanie do jakiegos nieznanego Ci kolegi.
Powtarzam..nie ma to byc lampa po oczach i pytanie za pytaniem tylko normalna rozmowa..jestes ciekawa i tyle.
Jakbys to wszystko od poczatku wiedziala to i tego watku by tu nie bylo:) A tak to Ty gdybiesz a my z Toba.
W 100% zgadzam się z Malwiną powinnaś tam pójść i pokazać się z jak najlepszej strony. Skoro Twój mąż w końcu Ci to zaproponowała, nie sądzę aby w towarzystwie nazywał Cię żandarmem. Nie zastanawiaj się nad tym czy cie wypada i jak się będziesz w tej sytuacji czuła bo to bez sensu. Jesteś najważniejszą częścią życia twojego męża i powinnaś mu towarzyszyć skoro to tylko koleżeńskie spotkanie. Ja od początku byłam za tym, aby właśnie tak to rozwiązać. Pokaż, że skoro tak "koleżanka" jest dla niego tak ważna, to ty też chcesz w tym uczestniczyć bo przecież to część jego życia i przeszłości. Myślę, że zostając w domu będziesz sobie jeszcze bardziej pluła w brodę i zastanawiała się co też oni tam teraz robią a dodatkowe stresy, niepewność i lęk na pewno nie poprawią waszej sytuacji. Lepiej trochę pobyć w może nie nazbyt zręcznej sytuacji, ale za to zobaczyć na własne oczy jak wygląda ich relacja. Poza tym myślę, że fajnie, że twój mąż powiedział, że nie chciałby mieć takiej żony jak ta jego była, to znaczy, że być możesz rzeczywiście ceni cię bardziej niż ci się wydaje.
114 2011-11-17 15:28:28 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-17 15:29:02)
...Coraz wieksze światło w tunelu... okkkk to zagrajmy tak: idź z nim... bądź przemiła, przefantastyczno-cudowna.. koleżeńsko-przyjacielska.. to będzie dla eks znak,że jesteś pewna siebie i swojego związku.. a przed wizytą pogadaj z męzem.. powiedz,że bardzo Cie ucieszyła propozycja wspólnej wizyty,że jest Ci miło, sympatycznie i chętnie poznasz tą warościową koleżanke ( okkk... bez ironii
..)...acha i nad dzidzią sie zachwycaj.. nad eks nie musisz ;-) trzymam kciuki... a w wolnej chwili przeczytam wszystkie Twoje wątki..
Malwina, jak smutna caly ten cyrk odstawi bez zajakniecia to ja sama jakas kopie statuetki Oscara kupie i jej wysle:))
Ja bym jeszcze wypytala o rozmiar bobaska i udziergala mu na drutach wlasnorecznie jakis kaftanik na prezent, bedzie juz bardzo rodzinnie:)))
czekamy na ciag dalszy...
TO CZY SIĘ SPOTKA CZY NIE NIESTETY NIE ZALEŻY OD CIEBIE I NIC NIE JESTES W STANIE ZROBIĆ.ZROZUM JAK BĘDZIE CHCIAŁ COŚ ZLEGO WOBEC CIEBIE UCZYNIĆ TO CHOĆBYS NA USZACH STAWAŁA TO TO ZROBI.....A NIECH IDZIE I DAJ MU JESZCZE 20 ZŁ WIECEJ NA CIACHO DO TEJ KAWY.
Ale sie wesolo zrobilo czytajac niektore komentarze
To juz zostalo powiedziane, ale dodatkowo ja powtorze, bys byla mila, sympatyczna, nie pokazywala po sobie poznac ze jestes zazdrosna, lecz pokazac ze jestes super, fantastyczna, wartosciowa babka- to naswietli jej oczy, ze jestes pewna siebie kobieta, i wtedy ona przy Tobie moze zrobic sie mala. Zachwycaj sie bobaskiem, i kup jakas maskotke, czy ciuszek. Szkoda, ze nie moge widziec przebiegu calej tej akcji
Powodzenia :-)
117 2011-11-17 23:43:08 Ostatnio edytowany przez smutna7 (2011-11-17 23:44:53)
Dobra dziewczyny-chyba zrobię tak,jak mi radzicie. Zrobię się na bóstwo,ale z zachowaniem rzecz jasna dozy nonszalancji,że niby ja zawsze tak i w ogóle się nie starałam,i będę roztaczać towarzyskie wdzięki,błyszczeć intelektem i promieniować miłością do całego świata,a zwłaszcza do byłej;) No może z miłością to się zagalopowalam,wystarczy przyjazne zainteresowanie...Na zachwyty nad dzieckiem też się zdobędę,bo co mi dziecko winne,a poza tym ogólnie lubię dzieci,więc to akurat może wyjść calkiem naturalnie.Mussuka-kaftanika nie udziergam,bo jednak co za duzo to niezdrowo,ale trzymam Cię za słowo z tym Oscarem;) A tak serio-rozmawiamy z mężem,ale jak on mi od razu wyleciał z pomysłem,że idzie i koniec kropka,bez względu co ja na to i w związku z tym się pożarliśmy,to faktycznie logiczne pytania mi ze łba wyleciały...Pytałam-mąż nie wie,czy facet byłej będzie na tej kawie.Facet,bo ślubu nie mają.
Malwina-dzięki za te kciuki...Jak przeczytasz te moje wątki,to daj znać,co o tym wszystkim myślisz...
Lusia-mam nadzieję,że jutro złapiemy się na gg-dzisiaj przez większość dnia byłam poza domem i nijak nie dało pogadać...
Saffari-dzięki za dobre słowo:) A tak w ogóle,to obiecuję zdać relację z przebiegu akcji;)
Trzymamy Cię dziewczyno za słowo...
Dasz radę.. spoko...
![]()
119 2011-11-18 10:33:46 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-18 10:38:42)
Dobra dziewczyny-chyba zrobię tak,jak mi radzicie. Zrobię się na bóstwo,ale z zachowaniem rzecz jasna dozy nonszalancji,że niby ja zawsze tak i w ogóle się nie starałam,i będę roztaczać towarzyskie wdzięki,błyszczeć intelektem i promieniować miłością do całego świata,a zwłaszcza do byłej;) No może z miłością to się zagalopowalam,wystarczy przyjazne zainteresowanie...Na zachwyty nad dzieckiem też się zdobędę,bo co mi dziecko winne,a poza tym ogólnie lubię dzieci,więc to akurat może wyjść calkiem naturalnie.
A tak w ogóle,to obiecuję zdać relację z przebiegu akcji;)
No no...goraco sie robi:) Normalnie Moda na sukces, odcinek 357..Ridge i Brooke spotykaja sie na kawie..Taylor lagodnie acz bacznie obserwuje ich z tarasu posiadlosci Brooke, ukryta za palma czy innym aloesem.. Stephanie planuje wydziedziczyc jakby co Ridga a Brooke utopic w Pacyfiku..szczatki pozra rekiny!
Jutro odcinek kolejny, a ja juz palce obgryzam:)
120 2011-11-18 12:03:46 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2011-11-18 12:04:03)
smutna7 napisał/a:Dobra dziewczyny-chyba zrobię tak,jak mi radzicie. Zrobię się na bóstwo,ale z zachowaniem rzecz jasna dozy nonszalancji,że niby ja zawsze tak i w ogóle się nie starałam,i będę roztaczać towarzyskie wdzięki,błyszczeć intelektem i promieniować miłością do całego świata,a zwłaszcza do byłej;) No może z miłością to się zagalopowalam,wystarczy przyjazne zainteresowanie...Na zachwyty nad dzieckiem też się zdobędę,bo co mi dziecko winne,a poza tym ogólnie lubię dzieci,więc to akurat może wyjść calkiem naturalnie.
A tak w ogóle,to obiecuję zdać relację z przebiegu akcji;)
No no...goraco sie robi:) Normalnie Moda na sukces, odcinek 357..Ridge i Brooke spotykaja sie na kawie..Taylor lagodnie acz bacznie obserwuje ich z tarasu posiadlosci Brooke, ukryta za palma czy innym aloesem.. Stephanie planuje wydziedziczyc jakby co Ridga a Brooke utopic w Pacyfiku..szczatki pozra rekiny!
Jutro odcinek kolejny, a ja juz palce obgryzam:)
O rany ale wtajemniczona jesteś w temat Mody na sukces!
Mogłabyś pogadać zmoim teściem! On żadnego odcinka nie opuszcza i zadręcza mnie opowieściami kto z kim i ile razy!
Rewelacja!
121 2011-11-18 12:09:50 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2011-11-18 12:10:33)
O rany ale wtajemniczona jesteś w temat Mody na sukces!
Mogłabyś pogadać zmoim teściem! On żadnego odcinka nie opuszcza i zadręcza mnie opowieściami kto z kim i ile razy!
Rewelacja!
eee tam, kilka "ekscytujacych" odcinkow obejrzalam i starczylo mi tej adrenaliny i wartkich akcji:)) Pare imion zapamietetalam i tyle.
A wracajac do smutnej i kawki..zeby od watku nie odbiegac zanadto..ja jestem zawsze za naturalnoscia i nie daje rad typu "wygladaj jak milion dolarow, Euro czy innej waluty", bo czlowiek zanadto wypacykowany nie bedzie soba i ta eks moze (jesli ma ciutke IQ) niechybnie polapac sie w zamiarach smutnej - pokazania sie jako Bog wie jak szczesliwej malzonki. A taka gra..coz, jesli namierzona, moze dac jej do myslenia. A tego nie chcemy.
Polazlabym ale bylabym soba, pare ciu ciu nad lozeczkiem, uscisk dloni, pochwalenie narzuty na wersalce a potem wio na ten seans do kina, jak Kriss zaproponowala. I oczywiscie OBOWIAZKOWE zaproszenie na rewizyte..z ukochanym bylej i dzieciatkiem takoz.
EKS ...to:
Eks to eks. Z jakiegos powosu wybrał "obecną" a nie "poprzednią" na żonę.
... filozof za dyche...
9,99 bo wieczorem promocja była.
pozwól tez ludziom na własne odczucia a nie na siłę dopasowanie się do twoich teorii
Nie mój problem, jeżeli czujesz, że się narzucam. W końcu to TY czujesz a nie ja-mam-taką-intencję.
Nikomu nie zabraniam a Ty sobie dopowiadasz.
Norrrmalnie jaja jak berety.
![]()
Absolutnie upraszczasz - przeczytaj sobie inny wątek Autorki pt.: "Jak do niego dotrzeć". Tam są piękne przykłady.
Prawda, są jak najbardziej. Smutnej7 brakuje miłości (wg niej, "do" niej od męża, wg mnie "do niej samej") ORAZ:
Tak naprawdę ten nieszczęśny obiad a właściwie ostatnia kłotnia z tym związana,to tylko przejaw tego,że mąż nie chce słuchać,co mi się nie podoba w związku,nie chce rozmowy i pokazanie,że on i tak będzie robił jak zechce...
Ale Tobie przecież zależy nie na samym fakcie słuchanie tego, co mówisz, tylko na tym, by zaczął postępować tak, jak TY CHCESZ. I póki spieracie się o swoje stanowiska, zamiast dochodzić do waszych potrzeb (stojących za tymi stanowiskami), póty spory miedzy wami trwać będą.
Można a nawet trzeba. Proponuję kubeczek meliski. Uspokoisz się ździebko.
W żadnym momencie tej dyskusji nie miałem żadnych nie-spokojów.
Gdybyś zamiast nerwowo skakać
Jw.
skakać między wypowiedziami wyrywając cząstki zdań z kontekstu - dzięki czemu właściwie każde słowo potwierdza Twoją tezę
Kto pisał ten pozna swoje wypowiedzi. Wyrwania z kontekstu nie będzie. Tak czy owak, masz rację, cytaty były wybiórcze, bo do poszczególych zdań się odnoszę, które wg mnie pokazują stan rzeczy.
pokusił się o poczytanie z minimalną chęcią zrozumienia czyjegoś stanowiska
Chęć zrozumienia to nie "przytakiwanie". Samo zrozumienie "on/ona się czuje tak" nic nikomu nie da, bo przyczyna "czucia się" jest błednie zdiagnozowana i nie leży w mężu i jego chęci na kawe z byłą.
rozmowa przebiegałaby na miłym, sympatycznym poziomie
A to u Ciebie nie przebiega? ![]()
i każde z nas mogłoby się od drugiego wiele nauczyć
100% popieram.
Pobiłeś pianę
Sądząc po rekacjach raczej włożyłem kij w mrowisko.
poprzeklinałeś
Strasznie.
Bo nie pomożesz w ten sposób rozwiązać problemu Autorki. Tam problem tkwi głębiej.
Patrz Cytat niżej.
do grupy kobiet kochajacych za bardzo
Nie ma czegoś takiego. Górnolotnie sobie wybrałaś piękne kłamstwo dla swojego umysłu. Kłamstwo - bo nie o miłośc za bardzo chodzi tylko o strach i zazdrość. Ja mogę wszystko zrobić i powiedzieć, bo kocham za bardzo, a to już nie moja wina. Taaadaaaa!
Proszszsz: http://www.netkobiety.pl/t17705.html
Wybacz, nazwanie 247 stron kategorią "kocham za bardzo" jest co najmniej błędem, jeżeli (co podejrzewam znając ludzki umysł) nie celowym mydleniem oczy sobie samym. Poczytaj, wyciągnij wspólny mianownik - brak poczucia własnej wartości. Ewentualnie dobrą nazwą byłoby "Za mało kocham siebie".
potem cytowac
Ad personam, ale jak Kuba bogu...
Mówi to osoba, która cytuje CAŁY post na raz a na koniec pisze przysłowiowe "ja też".
Na myslenie chyba juz za pozno ale moze chociaz grafomanem zostaniesz.
Stać Cię na więcej niż to.
ndimension-jestem wstrząśnięta Twoją drobiazgową analizą mojej psychiki
Nie, nie jesteś. Masz to w dupie, bo nie pomagam w użalaniu się nad sobą.
Dam sobie rękę uciąć za: Nie interesuje Cię inny obraz tego co się dzieje, niż ten, który już masz. W końcu ofiarą jest być najłatwiej, zawsze można się poużalać.
a co, pojdziemy wszystkie na nia?:)) ale byloby jajo - dzwonek do drzwi, eks panienka otwiera a tu sznur rozjuszonych bab "podobno tu kawe daja":)
......i to dopiero by była lekcja.. dla takiej panny............ ;-D
Ożesz w mordę - super pomysł. Można wziąć normalnie ciasto i prąd do kawy. Zima panie tego idzie. Ja mam nalewkę na propolisie. Zdrowiutko będzie.
można by się ewentualnie pokusić o oblanie nimi ciuchów,
Serio - czemu jej zepchcnąć ze schodów?. Skoro juz chcecie jej dowalić, to po co przebierać w półśrodkach?
A tak serio serio - Macie intencje "dania nauczki" czyli skrzywdzenia kogoś. Wróci do Was.
Sentyment do byłych zawsze zostaje, po pewnym czasie idealizujemy stare miłości i do zdrady już cieniutka linia.
Miłość nigdy nie znika a jedynie się zmienia. W głębi duszy on ją kocha. Kocha i Ciebie, ale z jakiegoś powody czuje się lepiej z nią. Znajdź powód i jeżeli jest to do wykonania (potrafisz i chcesz) to daj mu to, a sytuacja sie nie powtórzy.
babsko, gachach
Piszesz jakbyś ich już nie lubiła i miała negatywne zdanie o przeszłości. To z potrzeby chwili czy celowe?
Czy ta pani jest mezatka czy moze wolna i do wziecia zdesperowana samotna matka? Bo to dosc wazny szczegol w tej calej historii.
Jak taka dumna ze swojego bobaska to niech mu zdjec narobi i na Facebooka wrzuci albo profil potomkowi zalozy - caly swiat obejrzy i skomentuje.
Nie wiesz, nie wiesz, nie rozumiesz nic
Skąd wiesz dlaczego ona chce się z nim spotkać?
Sprawdzisz przy okazji, czy bobasek nie ma jakichs znajomych Ci rysow twarzy...
Masz więcej takich pozytywnych i konstruktywnych "rad"?
No i nadszedł ten dzień, ex już był, obiadek gotowy, ja wypicowana, dzwonek do drzwi. I wparowuje niunia w staniku od kostiumu, a na to przezroczysta koszulka rozpięta do pępka. Plus szorty. Naczy ja wiem że lato, że gorąco, no ale w mordę - tak bezobcesowo? Najlepsze jest to że się mnie nie spodziewała. Bidusia 15 minut zabawiła, wypiła szklankę wody i już jej nie było. Ex miał minę jak srający kot na puszczy.To był palant dopiero.
1. ROTFL
2. Są ludzie i parapety.
I odnoś się do niej w normalny, koleżeński sposób.
Bo zapewne jest normalną dziewczyną i na normalne traktowanie zasługuje.
..... troche tylko zaczepnie się wypowiem...... założe się chętnie, że ta eks jest samotna.. nie ma partnera................założę sie! obym sie myliła.
Nie chcesz się mylić. Chcesz mieć rację. Załóżeniem i podstawą Twojej wypowiedzi jest coś negatywnego. Zapewne coś między "wiedziałam" a "chce ci meża zabrac, bo sama jest"
Kolejna halucunacja nt. "ona jest taka i śmaka i robi to po to i po tamto".
Ten mój powiedział mi,że gdyby chciał skręcić na lewo z byłą,to nie powiedziałby mi o tym spotkaniu...
Z jednej strony źle, bo to burzy zaufanie, ale jak widzę po tym temacie - zaoszczędziło by to i Tobie i jemu sporo nerwów.
Stwierdził też,że nie chciałby takiej żony jak ona,że z nią można pogadać i wypić piwo,ale budzić się codziennie obok niej by nie chciał...
![]()
bardziej zależy im na Waszym komforcie psychicznym niż na "wartościowych koleżankach"...
Warunkowe - ja albo one. Chciałabyś zabrać tylko dla siebie (bo może zabraknąć) a widzisz, ze inni mają (mówię o rozsądnych i kochających facetach kobiet na forum). Jak sama napisałaś - zazdrościsz im, co ni mniej ni więcej oznacza rzecz u Ciebie a nie u faceta. Zmieniaj siebie a nie mężą - pozbądź się zazdrości.
Była ma faceta-to ojciec jej dziecka...Jak im się układa nie wiem,ale ponoć mieszkają razem...Jestem w kropce-nadal nie wiem,co robić...
Co w zasadzie powinno dać do myślenia (tworzycie halucynacje) wszystkim, którzy "jeździli" po mężo oraz po byłej.
ALE NIE, BO PO CO:
Ale ja nie wiem,czy jej facet ma być na tym spotkaniu...Wiem tylko tyle,że ona faceta ma...A jak proponowała spotkanie mojemu,to chyba o tym swoim,że też będzie nic nie mówiła,bo by mi pewnie coś wspomniał...No ale pewności nie mam.
Nie wspomnę to tym, że może była chce pogadać o swoim obecnym swobodnie, z kimś komu ufa. Ktoć coś wspominał o braku chęci zrozumienia.
Ty: a kto to jest pani X (jesli nie znasz)? co robi? skad sie znacie? zaprosila Cie samego czy ze mna? z jakiej okazji to spotkanie i czy bedzie tam ktos jeszcze? gdzie i kiedy macie sie spotkac?
Ale skąd wiesz, że mówi prawdę?
Po co Ci to. Masz zaufanie albo nie masz.
kolego ende cos tam..moze nastepnym razem po literce powycinasz z postow i sprobujesz logiczne komentarze dac do nich? Idzie Ci coraz lepiej.
Btw. prawdziwy samiec to nie jest gnojek walacy piescia w stol i powtarzajacy "i tak zrobie jak chce bo gdzies mam uczucia innych". To despota. Pomysl nad tym.
ndimension - hahaha ta osoba to ktoś pokroju czułego-wojtka na Onecie, zastanawiam się czy płacą mu/jej za to żeby jątrzył, drażnił, wkurzał i prowokował do ostrych wypowiedzi, bo jedno jest pewne nie jest tu po to, aby w jakikolwiek sposób pomóc autorce tekstu, a hasło pt:
"Nie, nie jesteś. Masz to w dupie, bo nie pomagam w użalaniu się nad sobą.
Dam sobie rękę uciąć za: Nie interesuje Cię inny obraz tego co się dzieje, niż ten, który już masz. W końcu ofiarą jest być najłatwiej, zawsze można się poużalać." - to po prostu mistrzostwo świata w konkursie na najbardziej wyzutą z empatii osobę.
Nie no ja oczom nie wierzę, że takie naiwne są kobiety.
Prędzej czy później prześpią się, nie ważne czy dziecko, brutalne? Nie - prawdziwe.
Dlatego klinuj szybko, tylko to na niego podziała:
instrukcja:
1. Kompletnie ignoruj temat byłej jakby nie istniała
2. Natychmiast dziś wyjdź wieczorem, spotkać się z wymyślonym kolegą, powiedz swojemu, że taki jeden co to kiedyś go znalas, opuściła go dziewczyna i musisz go pocieszyć
3. Po tym jak po twoim spotkaniu z wymyślonym kolegą nie przestanie kontaktować się z byłą, pomyśl o rozstaniu (ale najpierw pochodź jeszcze parę razy z "kolegą" na wymyślone spotkania a w tym czasie możesz iść do kina.
4. Nie ma czegoś takiego jak niezobowiązujące spotkania z byłymi!! Chyba, że to jego dziecko.
jejuuuuuuuuuu ale nas rozpracował! ja Cię nie mogę.. normalnie czuje sie odarta z zasłony dymnej...a tak nam dobrze szło kamuflowanie... no żesz w mordę jeża... a ndimension ciach!! i pozamiatał po nas..
no taaaaak. my te złe, kłamiące, obłudne, z samymi negatywnymi intencjami... żałosne i mające na uwadze jedynie zgnojenie jakieś osoby bo ianczej mamy dzień nieudany.. hmmhmhm jeju fiu fiu.... pooodziwiam Cie...
PS.. a Ty nie masz powaznych terapeutycznych problemów z relacjami społecznymi? ... taaaaak tylko pytam co by dnia nie zmarnować....
Malwina, spoko:) szkoda klawiatury:))
jest piateczek..za chwile weekend sie zacznie, my do swoich Miskow tulic sie bedziemy i w ich meskie ramiona wpadac z rozkosza, a pan N-wymiarowy bedzie tymczasem buszowal po babskim forum probujac wyciagnac z nas tajniki z czego sklada sie prawdziwy samiec:)
Malwina, spoko:) szkoda klawiatury:))
jest piateczek..za chwile weekend sie zacznie, my do swoich Miskow tulic sie bedziemy i w ich meskie ramiona wpadac z rozkosza, a pan N-wymiarowy bedzie tymczasem buszowal po babskim forum probujac wyciagnac z nas tajniki z czego sklada sie prawdziwy samiec:)
i sł?usznie piszesz Mussuka... weekend.. trzeba odetchnąc.. trzeba naładować akumulatory..
ndimension macham na Ciebie reką ...
:D:D
Oj Dziewczyny. Ndimension to po prostu młody mężczyzna, chyba student, nieżonaty i z bardzo zerojedynkowym podejściem do rozwiązywania wszelkich napięć i konfliktów w dowolnych związkach. Każdy z nas młody był i się kulom nie kłaniał. I tak jak najwięcej do powiedzenia o wychowaniu dzieci mają z reguły ludzie bezdzietni, tak o rozwiązywaniu dlugofalowych problemów małżeńskich mają najwięcej do powiedzenia single, co jeszcze żonaci nie byli. Proste.
Ndimension - jednak nie przeczytaleś wątku Grupy. Przybliżę Ci z grubsza - "masz nosa", tam jest dokładnie problem kobiet (właśnie kobiet) o niskim lub wybitnie niskim poczuciu własnej wartości. Są to najczęściej osoby DDA, z rodzin powiedzmy "dysfunkcyjnych" lub dziewczyny klasycznie wychowywane "po dziewczyńskiemu". Czyli: nóżki razem, buźka w ciup, nie odpowiadaj nie pytana, starszy ma zawsze rację, mężczyzna ma zawsze rację - a jak nie to: zdradzi Cię za karę = sama będziesz sobie winna, dostaniesz w mordę = sama będziesz sobie winna - było siedzieć cicho, itd, itp. Tak czy inaczej - nie wszystko tkwi li i jedynie w durnocie pod przysłowiową blond czupryną nad dużym biustem. Większość tkwi w zależnościach wrytych w istotę szarą i ujawniaja się na zasadzie odruchu bezwarunkowego.
I teraz, absolutnie nie umniejszając Twojej niewątpliwej inteligencji, sparafrazuję Lindę i spytam z pozycji kobiety i mężatki: Co Ty wiesz o małżeństwie z pozycji kobiety?
Nie czarujmy się - niewiele. Oczywiście masz jak najbardziej prawo do własnego zdania, poglądów, doświadczeń lub ich braku. Jak każdy. Nie trzeba być złodziejem ani okradzinym żeby wiedzieć na czym jedno i drugie polega - przynajmniej z grubsza. Jednak tutaj problem nie jest "z grubsza". Problem jest "z głębsza" bo (moje osobiste zdanie):
1. Oni (Smutna i jej hasbend) - wogóle się nie znają. Przed ślubem - randkowanie na odległość, po - 10 miesięcach, ona w domu, on pracuje, potem ciupasem do mamusi na obiad. Parodia.
2. Nie zdążyli się ze sobą zakumplować - każde ciągnie w swoją stronę od początku małżeństwa. Komunikacja na poziomie zerowym.
3. Facet jest ewidentnie dziwny - 34 lata i nie chciał z laską mieszkać przed ślubem ze względów religijnych. Mogę tylko podejrzewać że w pewnych kwestiach ma przestawione, co oczywiście nie zabrania mu być dobrym i uczciwym człowiekiem. Jednakowoż jego podejście do małżeństwa co najmniej niepokoi - wie że Smutna została wyrwana ze swojego środowiska, nie ma roboty, siedzi w domu, pewnie na niego czeka z ciepłym obiadkiem - a ten do mamusi. Ona w końcu dostaje szajby z poczucia odrzucenia, tęsknoty i czego tam jeszcze - i mamy KKZB.
4. Moja opinia jest taka: on sobie próbuje "wychować" żonę, a ona histerycznie się nie daje. Nic dobrego z tego nie wyjdzie, więc po cholerę dokładać jakieś sztuczne sytuacje dodatkowo podkopujące jej wiarę w siebie typu spotkanie z exową? Tu się trzeba skupić nad zupełnie innym aspektem, którego sprytnie nie poruszyłeś - nad pracą nad samą sobą.
5. Nie mają wspólnych zainteresowań = nie spędzają wogóle czasu razem.
6. Na temat seksu - cisza, ale nie wróżę fajerwerków.
I teraz przewrotnie spytam; Ndimension - jaka jest twoja RADA dla naszej Autorki? Jak ma uzdrowić swoje małżeństwo? Pomóż a nie robisz panel dyskusyjny na argumenty.
Parafrazując kolejnego klasyka: Ndimension! Jak Smutna ma żyć?!
Ndimension - jednak nie przeczytaleś wątku Grupy. Przybliżę Ci z grubsza - "masz nosa", tam jest dokładnie problem kobiet (właśnie kobiet) o niskim lub wybitnie niskim poczuciu własnej wartości. Są to najczęściej osoby DDA, z rodzin powiedzmy "dysfunkcyjnych" lub dziewczyny klasycznie wychowywane "po dziewczyńskiemu". Czyli: nóżki razem, buźka w ciup, nie odpowiadaj nie pytana, starszy ma zawsze rację, mężczyzna ma zawsze rację - a jak nie to: zdradzi Cię za karę = sama będziesz sobie winna, dostaniesz w mordę = sama będziesz sobie winna - było siedzieć cicho, itd, itp.
Oj tak tak. A ile tym doroslym juz kobietom trzeba teraz natlumaczyc, napomagac, na prosta droge wyprowadzic i dac jakis suchy prowiant na te wedrowke do normalnosci..az czasami sil nie starcza.
zarzalabys tam czasem i wspomogla radami..tam wielu terapeutow i silnych osob potrzeba. Fajne babki ale czuje sie czasami ze one w blednym kole jak koniki w lunaparku chodza i za nic nie dadza sobie pomoc.