netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy zdradzilem

83 odpowiedzi10 005 wyświetleńzałożony przez Niezamadry, 23.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 84 z 84 ]

66

Odp: Czy zdradzilem

Kriss dokładnie tak to działa
nauczyłaś dziecka takiego zachowania to na starość nic się nie zmieni bo system działa i często się sprawdza.
jest wiele takich mechanizmów.
np dziewczynka która za każdym razem gdy dostanie cokolwiek jest proszona o danie buziaka tatusiowi. Model tak utwierdzany może doprowadzić do wychowania prostytutki.
Uważasz ze z wiekiem zachowanie dziecka w nas znika?
Nie i nigdy nie zniknie. Każdy z nasz kiedyś był dzieckiem, był młodszy i z tego co doświadczył kiedyś, pozostanie na zawsze.
Pytanie tylko na ile jesteś świadomy, tego co się dzieje, jakie mechanizmy się włączając się o wpływa na ciebie.

67

Odp: Czy zdradzilem

Nie uważam że zachowania wyuczone w dzieciństwie zanikają ale że ludzie dorośleją a co za tym idzie zyskują samoświadomość w takim stopniu że są w stanie przewidzieć konsekwencje swoich życiowych wyborów. Oczywiście jest tu mowa o normalnych ludziach którzy nie mają moralnej skoliozy. Metoda bata i marchewki do końca życia - to sport dla inteligentnych inaczej - moje subiektywne zdanie.

Normalnie i prawidłowo rozwijające się mózgi uczą się przez całe życie a nie pozostają na stałym jednym podświadomym poziomie odruchu psa Pawłowa. Przykład: czy jesteś pewien że dorosły uczony defekacji na nocniku z opcją fanfar (taki bajer służący pozytywnym skojarzeniom przy zrobieniu przez dziecko siusiu lub kupki na nocnik - rozlegają się brawa i fanfary) - no więc czy taki dorosły jak po porannej kupce nie usłyszy fanfar, to dostanie zaparcia, będzie czuł się odrzucony i niedoceniony? Bez przesady.

68

Odp: Czy zdradzilem

9 na 10 decyzji podejmujesz w nieświadomy sposób, Nasz mózg dąży do racjonalizacji nie ma czasu na analizowanie wszystkiego. do puki jakiś schemat działania działa nie zastanawia się dlaczego tak robi,
Siedząc na nocniku analizujesz którą ręką będzie wyrodniej się podetrzeć, na ile razy złożyć papier i czy odwracając się do spłuczki odwrócisz się w prawo czy w lewą stronę.
Przy bardziej skomplikowanych czynnościach mechanizm działa podobnie.
Ale to nie temat na ten wątek.

69

Odp: Czy zdradzilem

Chyba rozumujemy na innych płaszczyznach - dla mnie decyzja o akceptacji podrywu obcej pani (już wracamy do tematu), decyzja o przyjęciu zaproszenia na niezobowiązujące bzykanko, po czym ucieczka w strachu przed wenerami - były jak najbardziej przemyślane - tym bardziej że czasu do zastanowienia było multum. To nie reakcja podświadoma typu uniknięcie wypadku na drodze czy mechanicznie powtarzane czynności przy kupce. Zresztą i tak obszedłeś moje pytanie szerokim łukiem wokół nocnika - bo ja pytałam o zaparcia u dorosłego człowieka spowodowane brakiem fanfar a nie ile razy powtarzalna czynność zamienia się z reakcji świadomej na podświadomą wink

Tak samo jak wybitnie przemyślane było sprzedanie żonie okrojonej wersji wydarzeń na temat zdrady - w trosce o własną, za przeproszeniem, dupę. Identycznie ma się sprawa ze spowiedzią - jest to kolejny wybieg w celu utwierdzenia się w przekonaniu że nic się nie stało że się zesrało. Moim zdaniem nie ma tu żadnych odruchów bezwarunkowych i bodźców podprogowych - cała operacja przeprowadzona z rozmysłem i perfidią a środkiem łagodzącym przewinienie ma być alkohol i rzekome diabelskie sztuczki niecnej białogłowy. To jakaś dzecinada jest.

Co do reakcji żony - może pozostawmy to żonie, matce dzieciom, kobiecie w ciąży etcetera - dając jej właśnie wybór na podejmowanie decyzji - bardzo wątpię że łyknie kwiatki jak młody karp i z uśmiechem przyjmie na klatę łajdaczenie się męża po barach - aby tylko sobie nie poszedł.

70

Odp: Czy zdradzilem

Kriss brak fanfar czy spowoduje zatwardzenie? Moim zdaniem frustrację bo robiąc wciąż tak samo wynik jest inny niż dotychczasowy, może to sprawić że zacznie poszukiwać innego rozwiązania żeby te fanfary usłyszeć. 

co o naszego przyjaciela, to ze dał się poderwać - podświadomość dążenie do przyjemności
to ze uciekł -też podświadomość strach przed konsekwencjami. (Jak unikanie zderzenia na drodze)
gdyby to była świadoma decyzja odszedł by od tej kobiety bo kocha inną a nie strach przed zakażeniem.
Niestety alkohol zagłusza racjonalne myślenie, i uwalnia nasz gadzi móżdżek dążący do zadowolenie i szukania przyjemności oraz nasz instynkt samo zachowawczy ratujący nam życie.

71

Odp: Czy zdradzilem

No to podam moją ostateczną opinię - jeśli u dorosłego faceta brak fanfar po kupce spowoduje frustrację - to sorry ale ma mózg na poziomie trzylatka big_smile Jeśli będzie dążył aby te fanfary usłyszeć a sam sobie w podzięce nie zanuci pieśni pochwalnej - max mu daję zwoje na poziomie czterolatka big_smile I to średnio rozwiniętego, albowiem mój czteroletni syn na przyklad kazał sobie baterie z nocnika wymontować - ponieważ - uwaga - jest już za duży. Mało tego od dwóch miesięcy z powodzeniem korzysta z normalnej muszli klozetowej. Ale jestem dumna!

Co do podświadomego unikania kary - to już mamy zwoje na poziomie klasycznego gryzonia tudzież gada - dorosły człowiek tak nie postępuje. Po prostu. Takie moje zdanie, w które wierzę, mam na nie przyklady - w domu w postaci męża na przykład, swoim przykładem też służę - jak do tej pory - jego i moje połączenia synaptyczne mózg-penis oraz mózg-łechtaczka/pochwa/macica sprawdzają się nienagannie, i żadne używki nie powodują zmian w transmisji danych. Jednakowoż zdaję sobie sprawę że są i panowie i panie które te połączenia posiadają w wersji mocno upośledzonej - i w związku z powyższym muszą dorabiać na potrzeby owych upośledzeń własne teorie.

Moje prawo - tych teorii nie łykać.

72

Odp: Czy zdradzilem

Kriss nie łykasz ale strasznie cie denerwują dlaczego?

Twoje dziecko wie ze fanfary to dziecinada. ale wiesz dlaczego?
Jest niesamowitym obserwatorem i widzi ze rodzice jak załączają swoje potrzeby to ie ma muzyczki, Dostrzegło różnicę i chce być  podobne do dorosłych. A gdybyś miała fantazje i w domu toaleta była wyposażona w pozytywkę?
Kiedy twoje dziecko zorientowało by się ze to nienormalne? 
Mogło by uważać ze w domu jest prawidłowo tylko tam jest coś nie tak, mogło by to doprowadzić do zaparć przy każdym wyjściu z domu, strach przed korzystaniem z toalet gdzieś poza domem.
To co opisem, to tylko jeden bardzo uproszczony mechanizm.
   
Możesz nocnik i fanfary zmienić na cokolwiek.

73

Odp: Czy zdradzilem

Nie denerwują mnie a irytują na poziomie pobłażliwego uśmieszku.

Wiesz - te mechanizmy które mi tłumaczysz z pietyzmem jak chłop babie na miedzy to ja świetnie znam - miałam egzaminy i z behawioryzmu i z fizjologii, uczyliśmy szczury różnych sztuczek, poddawaliśmy stopniowym bodźcom stresowym - podprogowym i nadprogowym i tym podobne badania dla młodych Frankensteinów. Wszystko pięknie działa - ale jest jedno podstawowe ale - szcur wychowany w takim a nie innym środowisku - z takimi a nie innymi przyzwyczajeniami w strachu przed karą nie popędzi do spowiedzi.

Idąc bowiem Twoim torem tłumaczeń - Autor musiałby być chowany w domu maksymalnie dysfunkcyjnym, gdzie tatuś albo mamusia albo nawet oboje na przyklad piją, plus co najmniej jedno się puszcza a drugie mu za to wręcza kwiatki po powrocie do gniazda. Jeśli taki był model - jak najbardziej masz rację. Oczywiście mogły też wystąpić inne odchyły - mój przyklad był nader prosty. W przypadku Autora i jego żony nie mamy wiadomości o takich zachowaniach wobec czego śmiem podważyć teorie o nauce dorosłego faceta który poszedł na baby za pomocą pozytywnych bodźców - pozytywnych/akceptowalnych społecznie w naszej szerokości geograficznej zachowań.

To są zwykłe uproszczenia - no chyba że Autor ma IQ na poziomie właśnie gryzonia - w co śmiem wątpić albowiem bardzo prawidłowo rozpoznał swoje zachowanie jako nieakceptowalne - patrz ściema do  żony, spowiedź plus wizyta na Forum.

Dodatkową prawidłowością jest fakt iż przestał się wypowiadać - więc albo uzyskał wystarczającą ilość potrzebnych informacji albo to była ściema nastolatka który zaczął wakacje.

74 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-29 08:20:59)

Odp: Czy zdradzilem

Przyglądam się tej wymianie postów moich dwojga bliskich forumowiczów i jestem pewna - NIE dogadacie się.
I kochany Morfeuszu - tym razem nie zgodzę się z Tobą. Znając Twoją historię rozumiem Twoje podejście, ale mam wrażenie, że podświadomie (mam nadzieję) dokonujesz swojego rodzaju "nadinterpretacji w celach wygładzenia".
Otóż - jeśli dobrze zrozumiałam Twój tok myślenia chciałbyś nagrodzić autora za to, że cała ta sytuacja nie przekształciła się w romans. Rozumiem Twoje podejście, ale nie o tym tu rozmawiamy.
Padło pytanie - "czy zdradziłem" i masa usprawiedliwień, ot tak - na wszelki wypadek. Nie będę ich po raz kolejny przytaczać, ale są na poziomie chłopca z podstawówki - sorki, ale ja tak uważam.
Fakty są oczywiste i nie widzę powodu, by je w różny sposób interpretować.
1. Kobieta (nie diabeł, zapewniam) dała jasne sygnały, że jest zainteresowana seksem z naszym anty-bohaterem. Chyba nikt nie ma tu wątpliwości? 10-krotne powtórzenie oferty, stawianie drinków, wsadzenie dłoni 'Niezamądrego" w swoje pozbawione bielizny krocze - CHYBA JUŻ JAŚNIEJ NIE MOŻNA?
Już na tym etapie było mnóstwo możliwości, żeby wyjść z twarzą. Podziękować za drinki, skończyć konwersację z Panią, nie wsadzać ręki miedzy jakże chętne uda.
Ale NIE - "Niezamądry" tego nie zrobił. Spodobało mu się i brnął dalej. Pojechał do niej do domu, zakosztował ostrego pettingu i nagle - OH! - może ona ma jakiegoś syfa albo HIV? Tak, tak - nie kocham żonę i co ja durny robię? Tylko to. No jestem ciekawa, czy jakby Pani miała przygotowanego kondoma, to na tym by się skończyło? Pozwolę sobie wątpić.
Nie przyjmuję tu żadnych usprawiedliwień - parę razy w życiu zdarzało mi się studzić temperament Panów, którzy zbyt wiele sobie wyobrazili - niekoniecznie pod wpływem alkoholu. I wybacz - nigdy na takim etapie, jak Ty. Jeśli są to zachowania nieakceptowalne dla mnie - urywam je natychmiast. Można to zrobić stanowczo i kulturalnie. Nawiązując do tej konkretnej sytuacji - Twoja dłoń wylądowała tam, gdzie TY CHCIAŁEŚ.   
2. Dla mnie nie bez znaczenia pozostaje jeszcze fakt, że owa Pani to kochanka jego kolegi - hmm... jakiś rodzaj Pucharu Przechodniego, czy kolega nic nie wie?   
3. Fakt, że sytuacja dotyczyła Twojej żony, która wtedy była w ciąży - świadczy dodatkowo o Twojej niewrażliwości.
4. Wymyślanie tysiąca usprawiedliwień (od diabła przez spowiedź do kiepskiego dzieciństwa) - jest po prostu słabe. I nie będę tego dłużej komentować.
5. Zasłanianie się tym, że zona się załamie - ŻENUJĄCE. O tym to trzeba było myśleć ZANIM przeszło się do macanek.

No i osobna kwestia - już bezpośrednio do Ciebie Morfeusz. Ten teks z kwiatkami, to podniósł mi ciśnienie. Pamiętasz, już kiedyś się spieraliśmy na ten temat. Otóż NADAL z uporem powtarzam: Nie zgadzam się na sprowadzanie  mężczyzn do poziomu organizmów prostych myślących fiutem. Nie lubię, gdy robią to kobiety, a już na maksa osłabia mnie, gdy robią to sami mężczyźni. Nie - to nieprawda. Mężczyźni tak samo jak kobiety są ludźmi; posiadają rozum, uczucia, wolną wolę - czy i w jakim zakresie z tego korzystają to już ich sprawa. Nie jesteśmy zwierzętami - empatia odróżnia nas od nich. A Niezamądry swoją empatię porzucił pewnie między pozbawionymi bielizny udami Pani. I oto może mieć pretensje tylko do siebie.
Morfeusz - nie byłeś w sytuacji, jaką zafundował Niezamądry swojej żonie, więc nie masz bladego pojęcia, co ona mogłaby czuć. Ale jedno jest pewne - kwiaty dla Niezamądrego to ostatnie, co jakiejkolwiek kobiecie przyszłoby do głowy. Choć może - jako prezent pożegnalny na nową drogę życia wink
Nie ma za co Niemądrego chwalić - sprzeniewierzył się temu, co zonie obiecywał. Dał ciała i sam dobrze o tym wie. Teraz tylko boi się konsekwencji. Bo tu nie chodzi o jego ŻAL i SKRUCHĘ - tu chodzi o to, że jak sam napisał - "Żona może chcieć zrobić to samo".
Moja subiektywna ocena tej sytuacji jest prosta - gdybym ja była żoną Niezamądrego, to od dziś mógłby wpychać łapska, uprawiać petting, ba - nawet jak najbardziej ostry i wyuzdany seks z kimkolwiek by chciał. Poza mną. Bo miedzy moimi udami nie ma miejsca dla kogoś, kto mnie nie SZANUJE.
Tak Niezamądry - tu jeż nawet nie chodzi o miłość, tylko o SZACUNEK dla drugiego człowieka.   

Mnie intryguje jeszcze jedna sprawa - rozumiem, że sprawa rozegrała się jakiś czas temu (zona była w ciąży, dziecko teraz już jest narodzone) - skąd akurat TERAZ te wyrzuty sumienia?  Ciekawe ...

75

Odp: Czy zdradzilem

zgadzam się , kazdy swoją zdrade stara sie jakos wytlumaczyc, bez sensu!
lepiej przyznać się, nie wymyślać tysiąc powodow "czemu to zrobiłem" bo nic tego nie usprawiedliwi, nic...
ja słyszałam nawet powód "bo była podobna do Ciebie" to jest poprostu załosne..
ale przynajmniej nie powiedziałeś "a co tam, doszlo juz do tego to moze byc wiecej" tylko zwiałeś, swojej zonie tez się przyznałes, nie probuje Cie usprawiedliwiac, ale mysle ze troche sie tą szczerość ceni mimo wszystko..

76

Odp: Czy zdradzilem

Powiedziałabym, że nie warto mówić. Męcz się z tym sam, oszczędź żonę.

Tylko, jeżeli masz 100% pewność, że to nigdy nie wyjdzie...


I nie rób tego nigdy więcej. Mieć faceta, który się tak zachowuje, to nie tylko przykre i smutne, ale i dla kobiety poniżające.

77

Odp: Czy zdradzilem

Szczerze starałem się doczytać do końca ale już prze-przedostatni post mnie psychicznie zniszczył. Kobiety i mężczyźni myślą inaczej i zrozumcie to wreszcie co niektórzy tutaj i nigdy nie będą tacy sami. I czy wam się to podoba czy nie, możecie mówić że jesteśmy najwyższy formą życia i takie tam brednie, ale wywodzimy się od małp i nadal niektóre rzeczy które robimy dzisiaj są dla nas obu wspólne( np. uśmiechanie się, małpa też to robi i z tych samych powodów co ludzie) poczytajcie trochę książek o mowie ciała to nie gryzie. Słowa powstały stosunków niedawno człowiek ewoluował przez parę milionów lat a językiem posługuje się jakieś 40 tys. jak nie mniej(dokładnie nie pamiętam, ale to w stosunku do narodzin człowieka prawie chwila), i z tego powodu znaczenie słów jakie wypowiadamy w rozmowie to tylko 7%, akcent,barwa głosu i te związane z fonetyka czyli jak to mówimy z 30 ileś % a reszta czyli mowa niewerbalna cała reszta jakieś 67 %. Mało tego człowiek ocenia w 99% drugiego w ciągu pierwszych 90 sekund kontaktu z nim. I to robi każdy bez wyjątku, podświadomie nawet. I jeśli według niektórych tutaj człowiek jest rozumną istotą to po prostu jest frajerem. Wystarczy spojrzeć na te fakty, jaka naprawdę rozumna istota robiła by w taki sposób. Oceniała człowieczka przez to jak rączka pomacha i dupcią w ciągu pierwszych dwóch minut spotkania  zamiast po wielu godzinach rozmowy. A tak jest, mało tego gdy z czymś się nie zgadzasz albo chcesz pokazać że ciebie to nie dotyczy to na pewno składasz ręce na ramieniu(co pewnie robią teraz wszystkie kobiety które to czytają a tak krytykują tego biednego faceta). Możecie mówić sobie co chcecie ale ludzie są naprawdę prymitywni i wcale nie są według mnie taką wspaniałą najwyższą formą ewolucji( według mnie i ja też jestem taki sam). A małpy jest mega dużo w człowieku nadal.

Naprawdę czy w nie macie za gorsz empatii, słyszeliście może to słowo gdzieś? Okej rozumiem, możecie nie wszyscy się zgadzać że to mała zdrada była, że nie należy skazywać go na wieczne potępienie i nie zgadzać się z tym że zachował się naprawdę honorowo w zaistniałej sytuacji. Ale ludzie czy w nie macie choć trochę współczucia dla niego, nawet jak już powiecie że to niby jego winna( oczywiste o tamtej kobiecie co go kusiła to tutaj cichutko, jak zawsze). Nie rozumiecie że może przez to stracić żonę która kocha, nie mówiąc że szkoda tych dzieci by było, rodzina zdrowa a gdyby ten związek się rozpadł to dzieci mogły by pójść na zmarnowanie, szkoda gadać. Nie mówiąc co on biedak czuje, nie kapuje, wy nie wiecie jak to jest? nie straciliście kogoś po za kimś świata nie widzieliście, ja straciłem i boli jak cholera(nie zdrada tylko po prostu nie chciała mnie ale boli tak samo), wy nie mieliście, nie rozumie was. Naprawdę ja nie mówię, możecie mieć swoje zdanie i się nie zgadzać że jest on porządnym człowiekiem, ale czemu nie ma w was ludzie odrobiny empatii nad nim, nimi. Przecież cała rodzina w pewnie sposób cierpi, a może być gorzej( mam nadziej że się ułoży), a wy potraficie tylko krytykować jaki one be i fe(większość, morfeusz nadal trzymasz dobry poziom). Naprawdę tego najbardziej nie rozumiem i w pewien sposób mnie to boli, jak to łatwo można gnoić człowieka a nawet nie pomyśleć co on czuje, że ja też mogę się znaleźć w takiej sytuacji. I co, to samo czuć i po za samym dołem jeszcze naczytać się fajnych komentarzy jaki to ja jestem potwór, nie starczy że bym myślał że mogę stracić rodzinie na której mi zależało i dla której co miesiąc zarabiałem ciężką pracą pieniądze oraz tego poczucia że ma się dom swój własny do którego można zawsze wrócić, to jeszcze bym miał czytać jaki to ja jestem zły że to moja winna a tej pani ani trochę co nie?
Empatia, to takie coś przez które możemy tak często zrobić tyle dobrego, ale wy tutaj wolicie jakieś swoje małe kompleksy wyciągać i gadać o zasadach które nie wiecie czy dotrwają do końca dnia. Trochę więcej empatii, chociaż nie wiem czy można kogoś jej nauczyć jak jej nie ma. Tam się stała krzywda wszystkim i oni czują ból, uszanujcie to chociaż, no chyba że ktoś was lubi ból, ale raczej wątpię.

Kriss ja ci powiem że ta historia o tym przenośnym kibelku twojego dziecka mnie tylko przeraziła. To naprawdę jest straszne. To dziecko ma ile 4 lata? Na moje oko to jest patologia, ty temu dziecku krzywdę robisz, 4 letnie dziecko powinno myśleć o zabawkach, bawić się z innymi i cieszyć życiem, a nie myśleć co zrobić by być dorosłe. Zresztą ty może jesteś z tego dumna ale dla dziecka to nie jest dobre. Robienie z 4 letnia dziecka dorosłego skończy się źle dla niego i resztę do czego to doprowadzi pominie milczeniem. Ty powinnaś być dumna z tego jak synek twój się uśmiechnie do ciebie i przyjdzie cię przytulić a nie z tego że wymontował sobie baterie z kibla. No sorry nie chce jechać ale ja to po prostu wiem że to nie dobre jest. On to może robić dlatego że tylko w ten sposób jego matka jest z niego dumna a tego chce każde dziecko, no cóż smutne.

A jeszcze jedno oczywiście że nie należy karać za coś jeśli ktoś się przyznał, jakieś tam słowo że źle zrobiłeś to pewnie ale nie można zrobić za to krzywdę komuś jakaś, bo na drugi raz on się nie przyzna, a lepiej wiedzieć niż żyć w nieświadomości, naprawdę jak się człowieka wysłucha to nie trzeba karać by mu pomoc albo naprowadzić (mówię tu o dzieciach głównie ale na dorosłych też działa)

Niezamadry naprawdę mi ciebie szkoda bo jeżdżą tutaj po tobie jak po jakieś, no jak po czymś. Mogę ci tylko doradzić byś nie słuchał opinii innych ludzi i robił co uważasz za słuszne, wiem niby ograny slogan ale prawdziwy. Jesteś silny, uwierz w to. A nas wszystkich tutaj za przeproszeniem pieprz w wiesz co. Powodzenia ci życzę, mam nadzieje że wszystko się u ciebie ułoży.

P.S
W też macie to uczucie jakbyście walili głową w mur i nic nie zmieniało. Ja tak mam co chwila. Teraz też smile

78

Odp: Czy zdradzilem

Bezcelu: aż tyle cyferek, by znaleźć wytłumaczenie dla zwykłej głupoty i bezmyślności? Szkoda czasu. Łatwiej nazywać rzeczy po imieniu, nawet, a zwłaszcza gdy to bolesne.
Mam mnóstwo empatii, zwłaszcza wobec jego zony i dzieci. Wobec niego - tyle, na ile zasłużył. I nie próbuj obarczać NAS odpowiedzialnością za potencjalny rozpad jego związku - to były jego działania i będą jego konsekwencje. Pozostała część rodziny dostanie je za free - taki bonusik od empatycznej głowy rodziny.
Taaa... napisz niezamadremu, że super z niego facet big_smile Mniam, no po prostu do schrupania. Niech dalej robi tak samo - i jeszcze niech oczekuje kwiatów od żony. Niech się cieszy, że taki skarb ma w domu. 

P.S. I proszę nie dysponować moją osobą - mnie niezamądry piep**yć nie będzie, w żaden możliwy sposób. Już o tym pisałam.

79 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-06-30 16:27:21)

Odp: Czy zdradzilem
Bezcelu napisał/a:

Kriss ja ci powiem że ta historia o tym przenośnym kibelku twojego dziecka mnie tylko przeraziła. To naprawdę jest straszne. To dziecko ma ile 4 lata? Na moje oko to jest patologia, ty temu dziecku krzywdę robisz, 4 letnie dziecko powinno myśleć o zabawkach, bawić się z innymi i cieszyć życiem, a nie myśleć co zrobić by być dorosłe. Zresztą ty może jesteś z tego dumna ale dla dziecka to nie jest dobre. Robienie z 4 letnia dziecka dorosłego skończy się źle dla niego i resztę do czego to doprowadzi pominie milczeniem. Ty powinnaś być dumna z tego jak synek twój się uśmiechnie do ciebie i przyjdzie cię przytulić a nie z tego że wymontował sobie baterie z kibla. No sorry nie chce jechać ale ja to po prostu wiem że to nie dobre jest. On to może robić dlatego że tylko w ten sposób jego matka jest z niego dumna a tego chce każde dziecko, no cóż smutne.

Bezcelu - mam wiele empatii dla Twojego przerażenia i poczucia strachu. Mam wiele empatii dla Twoich opinii na temat wychowania dzieci, wykształcania w nich dobrych nawyków i wogóle szerokiej wiedzy na temat nie tylko dziecięcego ale i społecznego behawioryzmu. Jestem głęboko przekonana że w każdej z tych dziedzin masz rozległą wiedzę popartą osobistym wszechstronnym doświadczeniem i jesteś w stanie sypać przykładami z własnego życia i przeprowadzonych w nim procesów wychowawczych - błagam szczególnie o oświecenie na temat wychowania dzieci - powiedz jak Ty wychowujesz swoje. Najlepiej załóż na ten temat osobny wątek - będę czytać z zapartym tchem. No i z empatią.

Empatia mnie przepełnia wręcz dla Twojej osoby - dla Autora wątku też, wogóle dla wszystkich żyjątek - mam nadzieję że poczujesz się lepiej z moim wszechogarniającym uczuciem empatii. Identyczne uczucia posoiadam nawet dla baterii i dla tego nieszczęsnego nocnika, z którego je wymontowałam. Nocnik zapewne też przepełniają jakieś uczucia - pewnie uczucie straty dominuje - nocnik bowiem posiada tzw. Manitou. Może nocnikowe Manitou nie jest bardzo potężne - jednak ofiary ma składane codziennie.

Normalnie na pierwsze mam Kriss, a na drugie Empatia.

I tym empatycznym akcentem zaqkończę empatyczny offtop. Idę kulać się z empatii.

P.S. Czółko Niekochana, całuję Cię. Szczerze i do bólu. Absolutnie bez empatii. Z miłością.

80 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-30 22:50:13)

Odp: Czy zdradzilem

Bezcelu cierpienie cierpieniem, ale facet zrobił źle, zdradził i nieważne czy do seksu doszło czy nie. Liczą się fakty. Tak to fakt, dobrze, że żałuję, wyciągnął wnioski i oby więcej tego błędu nie popełnił. Nie skazuję go na wieczne potępienie, jeśli szczerze tego żałuje, to na pewno uda mu się zmienić życie i będzie dobrze.

81

Odp: Czy zdradzilem

Kochana,
Kwiaty to mój pomysł, i tylko mój nikt nie musi ze z tym zgadać, Ja w podobnej, teraz, sytuacji bym tak zrobił.
Bo teraz zależy mi na żonie i gdyby zażyła jej się taka przygoda wybaczył bym jej, bo mi na niej zależy,
Kilka miesięcy temu spakował bym ją i osobiście zawiózł do tego kochanka, szczerze życząc obojgu szczęścia.
I wiesz co Kochana. Czuje się teraz fantastycznie, Wykonałem gigantyczną prace nad sobą, nadal ją wykonuję, przestałem myśleć stereotypami, poczułem wolność ducha, stałem się bardziej empatyczny niż kiedykolwiek,
Mam szeroko otwarte uszy oczy i serce na ludzi, umiem z nimi śmiać się i płakać, nie oceniając. Poszukuje w ludziach mocnych stron, uświadamiam że to co uważa za słabość nią nie jest, ze przez takie myślenie próbuje wykreować się na kogoś kim nie jest.
Kochana mam taką hipotezę, zamknęłaś się na forum, zatrzymując się w rozwoju, minęło kilka miesięcy, a ty tutaj nadal jesteś,
Nie neguje tego co tu robisz, tylko czy nie powinnaś czegoś zmienić?

82

Odp: Czy zdradzilem
truskaweczka19 napisał/a:

Bezcelu cierpienie cierpieniem, ale facet zrobił źle, zdradził i nieważne czy do seksu doszło czy nie. Liczą się fakty. Tak to fakt, dobrze, że żałuję, wyciągnął wnioski i oby więcej tego błędu nie popełnił. Nie skazuję go na wieczne potępienie, jeśli szczerze tego żałuje, to na pewno uda mu się zmienić życie i będzie dobrze.

Jak zwykle mądrze i roztropnie. Podziwiam dojrzałość w tak młodym wieku smile
Nie ma co owijać g... w złoty papierek. Chłopak wie, że zrobił źle, zrozumiał i może uniknie "niezamądrych" zachowań na przyszłość. I chyba o to chodzi?
Morfeuszu, niektórzy są na tym forum, bo sprawia im to zwyczajnie przyjemność. big_smile Śmiem nieskromnie twierdzić, że parę osób nawiązało tu relacje przyjacielskie. Poza tym dzieląc się swoimi doświadczeniami pomagają innym uniknąć błędów big_smile A to też miłe
To nie musi być objaw nierozwiązanych problemów ani potrzeby samobiczowania smile

83 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-02 07:37:51)

Odp: Czy zdradzilem
morfeusz73 napisał/a:

Kochana,
Kwiaty to mój pomysł, i tylko mój nikt nie musi ze z tym zgadać, Ja w podobnej, teraz, sytuacji bym tak zrobił.
Bo teraz zależy mi na żonie i gdyby zażyła jej się taka przygoda wybaczył bym jej, bo mi na niej zależy,
Kilka miesięcy temu spakował bym ją i osobiście zawiózł do tego kochanka, szczerze życząc obojgu szczęścia.
I wiesz co Kochana. Czuje się teraz fantastycznie, Wykonałem gigantyczną prace nad sobą, nadal ją wykonuję, przestałem myśleć stereotypami, poczułem wolność ducha, stałem się bardziej empatyczny niż kiedykolwiek,
Mam szeroko otwarte uszy oczy i serce na ludzi, umiem z nimi śmiać się i płakać, nie oceniając. Poszukuje w ludziach mocnych stron, uświadamiam że to co uważa za słabość nią nie jest, ze przez takie myślenie próbuje wykreować się na kogoś kim nie jest.
Kochana mam taką hipotezę, zamknęłaś się na forum, zatrzymując się w rozwoju, minęło kilka miesięcy, a ty tutaj nadal jesteś,
Nie neguje tego co tu robisz, tylko czy nie powinnaś czegoś zmienić?

Morfeusz, cieszę się, że się dobrze rozumiemy big_smile Tak jak napisałam - wpływ na Twoją interpretację ma Twoja przeszłość. Nigdy tego nie negowałam. TYlko tu sytuacja jest inna - Ty nie .pozbawiłeś żony możliwości decydowania o swojej przyszłości, a nasz bohater udając, że nic się nie stało właście tak robi.
To, dlaczego jeszcze kilka m-cy temu spakowałbyś swoją żonę nie ma nic wspólnego z tym tematem. Wtedy - ona była przeszkodą na Twojej drodze do szczęścia. I jej zdrada po prostu byłaby dobrym pretekstem, żeby odejść. Ale to nadal byłby tyko pretekst, a nie reakcja na JEJ zachowanie.
Wiesz, że Cię darzę sympatią pomimo iż często się nie zgadzamy smile Wierzę, że czujesz się fantasytycznie, tylko widzisz, dla mnie nadal, pomimo upływu tylu m-cy najważniejsze pozostaje pytanie - "Jak naprawdę czuje się w tej sytuacji Twoja żona".
Bo chyba wiesz, że Ona ma prawo czuć się mniej wspaniale niż Ty? Pamiętasz o tym? Rozumiesz to? Czy tylko Ty poświęcasz czas na swój rozwóji samodoskonalenie? Co z nią - jej emocjami, jej pracą nad sobą po tym, co przeszła?
Piszesz, że teraz zależy Ci na żonie, że dałbyś te kwiaty itd. Pozwolę sobie być troszkę cyniczna i zapytam: Dlaczego? Dlatego, że jesteś jej coś winien? Bo bylibyście "kwita"? A ilość? Czy to miałoby znaczenia? Czy najważniejsze, że się "opamiętała"?
Nie musisz odpowiadać na te pytania - szanuję Twoje milczenie na forum. I nie oceniam go big_smile
Mój problem jest nadal nie rozwiązany, ja cały czas jestem nie jestem "normalna" i pewnie długo to jeszcze nie będę. Mam też dług do spłacenia, co czynię z prawdziwą przyjemnością. Mam wspaniałe przyjaciółki, które pozostaną nimi do końca życia big_smile  Wiem, że tego nie rozumiesz - masz do tego prawo. Wielokrotnie to podkreślałam - jesteśmy po dwóch stronach barykady.

Być może się mylę, ale dzieli nas jeszcze jedno - Ty najchętniej wymazałbyś "sprawę" z pamięci, a ja chcę pamiętać. Ty uważasz, że się zmieniłeś - i to powinno zamknąć stare sprawy. Ja uważam, że zmieniam się cały czas - dzięki pamięci o "starych" zachowaniach. 
I dam Ci jedną wskazówkę - jeśli jest sytuacja winny - ofiara, to nie winny decyduje, kiedy zostały rozwiązane problemy ofiary. To zawsze jest prawo ofiary. Nikt nie powinien jej poganiać, uważać, że wie lepiej, że upłynęło już dość czasu.
I z tą refleksją Cię pozostawiam.
Przypomnij też sobie, kiedy zacząłeś tu, na forum zmieniać swoje podejście do sytuacji. Czy zrozumiałbyś pewne rzeczy, gdybyś został pogłaskany po główce? Gdyby nie drążono tematu? Gdyby nie dano Ci spokoju? No - tak szczerze wink
P.S. Sorki, że odpowiedź opóźniona, ale padł mi laptop. To tagedia dla osoby uzależnionej big_smile

Posty [ 66 do 84 z 84 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026