netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

183 odpowiedzi21 808 wyświetleńzałożony przez xpathx, 03.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 184 ]

66

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

dzisiaj (i tylko momentami to odpuszcza) mam wrażenie, że mam doprowadzić tylko moją mamę na 2 stronę i czuję ze to wszystko. wydaje mi się, że to ja tez umieram. że w tym momencie nastapi dopelnienienie. już nawet nie buntuje sie bardzo. nie jestem w stanie podejmować innych funkcji i tylko ukladam sprawy doczesne ... choć bardzo się staram (np. probuje pisac w innych watkach), to już nie jest moj swiat

To, że Twoim obecnym zadaniem jest towarzyszenie mamie przy jej przejściu, to jasne.
To, że nie masz teraz żadnych planów, to też jasne.
To, że żegnasz się z ważną częścią swego życia, też jasne.

Ty, natomiast, nie umierasz. To umiera Twoja mama, i proszę, nie myl tego.
Uwierz mi, w takiej trudnej sytuacji myślenie "na wyrost" jest bardzo trudne, często niemożliwe. Przeżywasz wszystkie stany związane z odchodzeniem bliskiej osoby. Wszystko jest naturalne i normalne.

Przepraszam za banał, ale...
Nadejdzie jeszcze kiedyś taki dzień, gdy będziesz śmiała się "pełną gębą".
Daj czasowi czas. smile

67

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

smile
Bardzo, bardzo Ci współczuję sytuacji w jakiej się znalazłaś. Mam 32 lata, od 6 jestem po rozwodzie. Żyję w kolejnym związku. Moja mama przeszła wszystkie etapy choroby nowotworowej, w tej chwili, odpukać, jest dobrze. Przeżyłam to. I to da się przeżyć, naprawdę, tylko trzeba uwierzyć. Nie masz siły wychodzić, spotykać się, też to znam, ale w którymś momencie to przełamiesz, bo nie da się żyć tylko w czterech ścianach. Za jakiś czas zaczniesz potrzebować kontaktu z drugim człowiekiem, chociażby po to, żeby pogadać o pierdołkach. To przyjdzie, zapewniam Cię. Dużo prawdy jest w powiedzeniu, że czas leczy rany, chociaż to taki frazes trochę....Zgadzam się z opinią, że Twój były mąż to totalny dupek, przepraszam za wyrażenie, ale nie mam poszanowania dla tych, którzy podsycają w kimś nadzieję tylko po to, aby zabezpieczyć sobie tyły. Dużo lepsze jest postawienie sprawy jasno. Mój były mąż, jak sam potem przyznał, ożenił się ze mną, ponieważ chciał mieć kogoś do opiekowania się i żeby mógł zaopiekować się kimś ( tego też nie potrafił, nawet jak kupił sobie psa, to się nie umiał nim zająć). Swoją wielką miłość już przeżył, dziewczyna go zostawiła, więc teraz trzeba było mieć towarzyszkę życia z rozsądku, bo mieszkać gdzieś trzeba, no i ktoś musi prać. Dałam się nabrać na wielką miłość, ślub jak z bajki, biała suknia, welon, a po półtora roku już nie umiał ze mną rozmawiać. Jedno co wybąkał, to to, że znalazł swoją wielką miłość, prosi mnie o rozwód, bo liczy na to, że nie będę stała na drodze jego szczęściu. Rozwód dałam, bo NIE JEST MI POTRZEBNY ktoś, traktuje mnie jak gospochę. A Tobie słońce też nie jest potrzebny do życia ktoś, komu się odmienia po 15 latach i jeszcze nie umie się przyznać do tego, tylko udaje, że ratuje związek. Jeżeli ratowaniem związku jest zmajstrowanie dziecka innej kobiecie, to wybacz,ale ten facet jest g...wart. Masz 31 lat, naprawdę życie jest przed Tobą i proszę uwierz w to. Nie będzie łatwo, wiele chwil jeszcze przed Tobą i nie raz jeszcze padniesz na kolana, ale wyjdziesz z tego. Żaden facet nie jest wart, żeby sobie życie przez niego odbierać...!! Słońce..!
Co do choroby Twojej mamy...U mojej raka zdiagnozowano na tyle wcześnie, że można było zareagować odpowiednio. Uważam, że modlitwa powinna pomóc. Nie wiem, na ile jesteś wierząca, ja powiem szczerze, że tak sobie, ale w modlitwę wierzyłam zawsze i zawsze pomagała. Tak więc...Jeszcze coś. Nie wiem, czy dobrze robisz, zatajając przed mamą faktyczne wyniki i stan jej zdrowia. Po pierwsze, za dużo bierzesz w tej chwili na siebie, borykasz się sama z ogromnym napięciem. Poza tym sądzę, że Twoja mama ma prawo znać prawdę ( ja bym chciała znać),ponieważ po pierwsze: musi wiedzieć z czym walczy, po drugie sądzę, że powinna mieć czas na załatwienie swoich wszystkich spraw. Może to brzmi okrutnie, ale sądzę, że gdyby wiedziała z czym walczy, byloby jej łatwiej zebrać siły no i wspierałybyście się wzajemnie. Takie jest moje zdanie...Ale nie jestem Tobą. Wspieram Cię w tej chwili ciepłą myślą. Trzymaj się:)

68

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Xpathx jak się czujesz????

69

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Trzymasz się,kochana?

70

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
Alutka131 napisał/a:

Trzymasz się,kochana?

Jestem strasznie zmęczona, dlatego nie mam siły nawet tutaj zaglądac. Zdecydowałam się zabrac mamę do siebie do domu, jutro zabieram ją ze szpitala. Myslę że przy mnie będzie się czuć bezpieczniej niż u siebie w domu. Poza tym sama to w jakimś stopniu zasugerowała. Czas na świadome towarzysze w cierpieniu i oddchodzeniu ... jeśli tak ma być to postaram się godnie to wykonać.

71

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Ciągle slyszę te same teksty i mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić że to są nieodpowiednie slogany!
- "musisz byc silna" - przecież ja to wiem, a dostając taki komunikat czuję jeszcze większą presję,
- "trzeba miec nadzieję" - dla mnie to synonim no coż już tylko cud moze pomoc, daj sobie spokoj wszystko w rekach Boga sad
- "wszystko jeszcze się uloży" - co się ma ulozyc? ze przetrwam? pewnie tak, ale te przezycia wywarły już na mnie takie pietno ze nie jest mozliwy powrot do tamtego, nigdy nie bede juz tamta osoba, pewne blizny nigdy nie znikaja. Tamten świat 1 czerwca runął, a ja przestalam istnieć w dotychczasowej formie. Nie jest mozliwe zaufanie do ludzi (skoro wszyscy zawiedli), nie jest mozliwa wiara w zwiazek (skoro po tylu latach ukochana osoba okazała się malostkowym, plytkim i zdradliwym człowiekiem), nie jest mozliwe abym na swiat nie patrzyla przez pryzmat chorob (skoro w domu umiera mi mama i coraz dotkliwiej doswiadczam wlasnych chorob), ..... natomiast pewne jest że z dnia na dzień pelniej doświadczam i rozumiem cierpienie, moje postrzeganie wyostrzyło się i wiem że juz nic się nie uloży, ... jedynie przywykne i zaadaptuje sie do nowej rzeczywistości

72

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

to ja napisze Ci inaczej:
nie "musisz byc silna " , bo nia jestes.

napisze Ci : daj tej goryczy z siebie WYPLYNAC, temu zalowi i wscieklosci .
daj im wyplynac , do resztek, calkowicie. To jedyna metoda. Pozwol im BYC. Takze smutkowi pozwol.

73

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
pomaranczowa 1 napisał/a:

to ja napisze Ci inaczej:
nie "musisz byc silna " , bo nia jestes.
napisze Ci : daj tej goryczy z siebie WYPLYNAC, temu zalowi i wscieklosci .
daj im wyplynac , do resztek, calkowicie. To jedyna metoda. Pozwol im BYC. Takze smutkowi pozwol.

Czasem i mnie to zaskakuje, ale przychodzi zwatpienie jak dzisiaj.
calą noc śnil mi się mój ex- pokazywał mi wszystkie swoje kobiety (ja wiem oficjalnie o jednej, obecnej), obudzilam się jeszcze bardziej zmeczona niz zasypialam ..... a teraz tak bardzo za nim tesknie. nie mam w sobie wscieklości, goryczy odrobinę (j.w).
brakuje mi go, boli myśl że juz nigdy razem. Nawet zaczynam go rozumieć, że jeśli się zakochał to pokierowalo go serce. Ale moje serce wyje, cichutko aby nie zaguszyć snu mamy.

Caly dzien patrzę na moją mamę jak ucieka z niej życie, chudnie okropnie, ma już prawie wszystkie uboczne skutki postępu choroby nowotworowej. w ciągu tych ostatnich dni wyspecjalizowalam się w dietach, opiece paliatywnej. obserwuje co sie dzieje i tylko smutek mnie ogarnia, że nic nie mogę poza zmianą drenu, oklepaniem bolących pleców, zmuszeniem do kolejnego posiłku...

74

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

(...) tylko smutek mnie ogarnia, że nic nie mogę poza zmianą drenu, oklepaniem bolących pleców, zmuszeniem do kolejnego posiłku...

To, co robisz to, z punktu widzenia Twojej mamy, bardzo dużo.

Poza tym robisz jeszcze jedną, niezwykle ważną rzecz: JESTEŚ przy mamie.

To jest "aż tyle" a nie "tylko tyle".

75

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Nie wiem, czy jesteś wierząca, ale być przy bliskiej, umierająej osobie jest łaską - zarówno dla jednej, jak i dla  drugiej strony.
Mama jest pewnie szczęśliwa, że ma Ciebie .

76

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Nie wyobrażam sobie, abym miała mamę teraz zostawić, pomimo tego jak było wcześniej. Nie pisalam o tym ale nasze stosunki nie byly super fajne. Dziecinstwo mialam fatalne (ojciec pije od zawsze, mama przez cale moje dorastanie było mocno apodyktyczna, wiem co to bicie i wyzwiska ...). Szybko "ucieklam" z domu i usamodzielnilam się, emocjonalnie moją rodziną był zawsze on (ex-mąz), a do mamy zbliżylam się dopiero jako dorosła kobieta. Dużo zrozumiałam, troche wybaczylam, pewne rany jednak trudno wygoić sad
Stalo się tak, że na tle rodzinny troche wybilam się zawodowo, nie wiem czy to im chcialam pokazać że jestem coś warta czy raczej sobie. Ironia losu, że osiągając w/w utracilam to na czym najbardziej mi zależało (milość jedynego człowieka który mnie akceptował). W układach rodzinnych dużo się zmieniło - co prawda nigdy nie usłyszałam że moge coś znaczyć ... ale z całej rodziny tylko ja organizuje, załatwiam i ogarniam sprawy trudne. Teraz to wszystko jest może mało istotne, ale naszla mnie glebsza refleksja nad sensem i ironią losu.

77

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, abym miała mamę teraz zostawić, pomimo tego jak było wcześniej. Nie pisalam o tym ale nasze stosunki nie byly super fajne. Dziecinstwo mialam fatalne (ojciec pije od zawsze, mama przez cale moje dorastanie było mocno apodyktyczna, wiem co to bicie i wyzwiska ...). Szybko "ucieklam" z domu i usamodzielnilam się, emocjonalnie moją rodziną był zawsze on (ex-mąz), a do mamy zbliżylam się dopiero jako dorosła kobieta. Dużo zrozumiałam, troche wybaczylam, pewne rany jednak trudno wygoić sad
Stalo się tak, że na tle rodzinny troche wybilam się zawodowo, nie wiem czy to im chcialam pokazać że jestem coś warta czy raczej sobie. Ironia losu, że osiągając w/w utracilam to na czym najbardziej mi zależało (milość jedynego człowieka który mnie akceptował). W układach rodzinnych dużo się zmieniło - co prawda nigdy nie usłyszałam że moge coś znaczyć ... ale z całej rodziny tylko ja organizuje, załatwiam i ogarniam sprawy trudne. Teraz to wszystko jest może mało istotne, ale naszla mnie glebsza refleksja nad sensem i ironią losu.

hmmm...
podziwiam Cie
za sile,
upor
i odwage

dasz rade. Ty tak

78

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Droga xpathx....chce zebyś wiedziała że zaglądam tu i myślę o Tobie!!!Czasem brakuje mi słów by Cię pocieszyć....I teraz zastanawiam się co napisać byś poczuła się choć na moment lepiej.

To przez co przechodzisz jest czymś niewyobrażalnie cięzkim...i masz rację ,po takich przezyciach...już raczej nigdy nie będzie jak kiedyś. Wszystko się zmieni.

Ja także mam świadomość zmiany i powiem Ci...boję się. Czasem też jeszcze tęsknię za moim mężem. Czasem też go usprawiedliwiam...no tak zakochal się. Ale xpathx...zarówno w Twoim jak i w moim przypadku faceci zachowali się ...niemoralnie i nieludzko!!! Zabrakło...szczerości.A pojawiłao się...kłamstwo...
Xpathx....Wiem że Ci ciężko....wbrew pozorom...mnie także...ale w tym wypadku nie ma wyboru...no musisz dać radę!!! i ja także!!!

Opieka nad mamą która umiera jest dla mnie czymś niewyobrażalnym...Obojętnie jakie były pomiędzy Wami relacje udowodniłaś że masz w sobie tyle ciepła i dobroci. Że w chwili kiedy zawaliło Ci się życie nie zawiodłaś jej. To jest niesamowite i podziwiam Cię naprawdę szczerze!!!

Xpathx....nie będę pisać frazesów o ktorych pisalaś wcześniej...nic nie musisz...nie musisz być silna, a już na pewno nie w tej chwili....Ale proszę Cię nie poddawaj się...bo życie czasem zaskakuje...nie tylko tak negatywnie.

trzymaj sie xpathx!!! przesyłam ciepłe myśli!!!!!

79

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Dziękuję Wam. Nie mam komu tego wszystkiego powiedzieć i jakoś tak lżej (przynajmniej na chwile) jak się to wszystko wyrzuci.
Przez dzień moje myśli krąża wokol mamy i duża ilośc obowiązkow odciąga mnie od zadreczania się moim ex. Niestety moja podswiadomośc znalazła sobie genialne miejsce na rozpamietywanie go. Śni mi się codziennie, informuje w roznych rozmowach jak jest szczesliwy z tamta i ze mam mu dać spokój. Są to tak realistyczne sny, że rano muszę się zastanowić czy abym na pewno z nim nie rozmawiałam. Mętlik w głowie straszny. Psychicznie mam wrazenie jakiegos zawieszenia, jakiś mechanizm obronny spowodował siłe (jednoczesnie mam wrażenie że jak ta tama trzaśnie to bedzie po mnie). Fizycznie jest slabo, bo odezwaly się moje chorobska. No nic walczyc trzeba.

Pe: Mam wrażenie przejścia na druga stronę. Masz wrażenie bycia poza światem? Wiem, że doświadczam więcej przez to moje postrzeganie zmienilo się bardzo, jednoczesnie priorytety uległy przeobrażeniu (aktualnie nie wiele jest na liście). Mój były (jak to ciezko napisać) jest jakby w innej rzeczywistości i serio troche mnie to dziwi, że jego traumatyczne doświadczenia pokierowaly go akurat tam.

80

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Trzymam kciuki za Ciebie. smile

81

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

xpathx...PISZ...nawet jezeli mialabys się powtarzać, nawet jezeli przez moment nikt nie odpisze, pisz!!! wyrzucaj to z siebie!!!nawet jeżeli jest Ci lepiej tylko przez małą chwilę....

Pomagasz mamie w dzień...w nocy śnią Ci się koszmary....nie masz wiec chwili wytchnienia, rozładowania. A to rozładowanie i wsparcie jest Ci teraz najbardziej potrzebne...!!!

Sny...tak jak napisałaś...to odzwierciedlenie naszych myśli, trosk, tego co siedzi w nas głęboko.I może być tak że jeszcze długo nie pozwolą Ci sie porządnie wyspać...Ja z kolei reaguję...bezsennością. Budzę się po dwóch godzinach i zasnąć już potem nie mogę. To wszystko to reakcje organizmu na stres....to jego walka.

Pytasz się mnie czy mam wrażenia bycia poza światem...Bronię się jak mogę aby tak tego nie odczuwać. Na poczatku...tak. Było mi wszystko jedno...Byłam sama ze swoim bólem i nie obchodziło mnie to co się dzieje dookoła. Potem pojawili się ludzie wokół mnie którzy poprostu byli....i zmuszali mnie do powrotu do jako takiej normalności.

W tej chwili natomiast...swojego męza postrzegam jako kogoś...poza moim światem. Tłumaczę sobie...że to nie ta osoba. Że faceta którego kochałam już nie ma,NIE ISNIEJE.  To co widzę...to jakaś karykatura,zombie.
I wiesz xpathx...to mi pomaga się jakoś ogarnąć.

xpathx....napisz prosze...czy jest ktos oprócz Twojej mamy...kto jest obok Ciebie...Jaki masz obecnie kontakt z rodziną? Czy Twoja rodzina Ci pomaga? Czy są świadomi tego w jakim jesteś stanie? Czy masz obok siebie przyjaciół? Nie znajomych...tylko kogoś komu możesz codziennie płakac do słuchawki, i krzyczeć że jest Ci źle?

pozdrawiam Cie ciepło xpathx!!!!

82 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-07-05 19:14:27)

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
pe napisał/a:

W tej chwili natomiast...swojego męza postrzegam jako kogoś...poza moim światem. Tłumaczę sobie...że to nie ta osoba. Że faceta którego kochałam już nie ma,NIE ISNIEJE.  To co widzę...to jakaś karykatura,zombie.

Mądra rada - tamten człowiek już NIE ISTNIEJE. ZNIKNĄŁ.
Ten ktoś tylko wygląda jak tamten sad

Xpathx - życzę Ci dużo siły i spokoju smile

83

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
pe napisał/a:

W tej chwili natomiast...swojego męza postrzegam jako kogoś...poza moim światem. Tłumaczę sobie...że to nie ta osoba. Że faceta którego kochałam już nie ma, NIE ISNIEJE.  To co widzę...to jakaś karykatura,zombie.
I wiesz xpathx...to mi pomaga się jakoś ogarnąć.

Wiesz ja to też jakoś tak tlumacze, że to nie ten sam facet, ale potem nachodzą mnie mysli o tym jak wyjatkowe uczucie nas łączylo, że to szansa która zniszczyłam, ... myśle o tym jak był czuly (i jak bardzo mi tego brakuje), .... boze jak ja jej zazdroszcze ...

pe napisał/a:

xpathx....napisz prosze...czy jest ktos oprócz Twojej mamy...kto jest obok Ciebie...Jaki masz obecnie kontakt z rodziną? Czy Twoja rodzina Ci pomaga? Czy są świadomi tego w jakim jesteś stanie? Czy masz obok siebie przyjaciół? Nie znajomych...tylko kogoś komu możesz codziennie płakac do słuchawki, i krzyczeć że jest Ci źle?

szkoda nawet o tym gadać sad tak w dużym skrocie
babcia (mama mamy) wie tylko że mama troche źle się czuje (a i tak na te wiesci placze strasznie) - chronie ją jeszcze przed tymi najgorszymi wiadomościami bo ona tego nie przezyje, ... jej rachunki, opieka teraz też jest na mojej głowie (wcześniej robiła to mama, bo one mialy ze sb bardzo bliską relację); rodzeństwo mamy ma to w nosie (tylko siostra co kilka dni zadzwoni, że jest z tym cięzko, i czy nie mogę zalatwic badan czy aby na pewno ona tego nie ma hmm)
ojciec nadal pije, myślalam że jak mu powiem choć cześc prawdy to zreflektuje się i opamięta - niestety nic z tego. Wie tylko o "jakimś guzie" i olał sprawę, nie interesuje się nawet gdzie mama obecnie jest (mojego adresu nie zna, w szpitalu nie bywał / może db) aktualnie zapija smutki bo mama go utrzymywała więc to jest dla niego teraz problem, dyskretnie (razem z bratem) pilnujemy mieszkania, żeby czegoś tam nie zrobił
moj młodszy brat mieszka ze swoją bezrobotna żoną (sam też nie pracuje) - sprawę traktuje dorywczo na zasadzie
telefon: "żyje?" no to ok ja myśle, że ta sprawa go rusza, ale jakoś tamuje to w sobie i nie mam z nim mozliwosci porozmawiania ... zajmuje się troche sprawami ojca (bo ja nie jestem w stanie na niego patrzyć). niestety nigdy nie bylismy szczególnie blisko (duża rożnica wieku, jak ja wyprowadzilam sie z domu on był jeszcze dzieckiem) oczywiście wsparcia w sprawach opieki z jego str nie ma, z mamą siedzi tylko w godzinach jak ja musze do lekarza albo zorganizować coś... no i taka ta moja rodzina sad ... dlatego az tak wierzylam w mojego ex-(choć nadal kochanego) męża
hmmm i zapętlilam swoją opowieść. dlatego jest mi ciezko z tym jego odejsciem

a mama jest w coraz gorszym stanie, psychicznie siadła zupełnie - jutro załatwiłam psychologa do domu, daje jej lekkie środki anty lekowe, ale jak tu sie nie bać i nie przejmować, a fizycznie to makabra - gdybym tego nie widziała nie uwierzylabym że z kobiety tak aktywnej w miesiąc można stać się wrakiem ... i ta moja bezradność na ten piekielny ból

84

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
Anhedonia napisał/a:

Xpathx - życzę Ci dużo siły i spokoju smile

staram się znajdować siłę i stabilność na 24 godz., wieczorem lekko się rozklejam (jak widać na forum), a rano od nowa

85

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Wczoraj mame wziela karetka do szpitala, noc była fatalna - ból bardzo się nasilil, drenaż otrzewnej i wymioty mocno ją osłabiły, leciała z rak. Wczoraj był stan krytyczny, powiedzieli ze to dlugo nie potrwa, o chemii już całkiem kazali zapomnieć. Dostala narkotyczne leki i ja nie boli, ale ma takie splątanie że trudno się komunikować .... ona poprostu umiera. Tak normalnie wciągu 1 miesiąca przestała istnieć. To wszysko jest takie bez sensu ... w tym wszystkim normalnie nie moge zrozumieć dlaczrgo ludzie robią sobie takie świnstwa, dlaczego nie wykorzystują tego czasu tylko poniżają, oklamują, zdradzają, oszukują .... to życie jest absurdalnie głupie, tylu ludzi traci czas na jakies głupoty (nawet na tym forum są takie tematy) .... po co sie męczyć, aby finalnie umrzeć w bolach? Nie pomogą pieniadze, znajomości, tytuly naukowe - to wszystko nie ma sensu w obliczu "medycyna jest bezradna". Życie jest pomyłką sad(((((((

86

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

Wczoraj mame wziela karetka do szpitala, noc była fatalna - ból bardzo się nasilil, drenaż otrzewnej i wymioty mocno ją osłabiły, leciała z rak. Wczoraj był stan krytyczny, powiedzieli ze to dlugo nie potrwa, o chemii już całkiem kazali zapomnieć. Dostala narkotyczne leki i ja nie boli, ale ma takie splątanie że trudno się komunikować .... ona poprostu umiera. Tak normalnie wciągu 1 miesiąca przestała istnieć. To wszysko jest takie bez sensu ... w tym wszystkim normalnie nie moge zrozumieć dlaczrgo ludzie robią sobie takie świnstwa, dlaczego nie wykorzystują tego czasu tylko poniżają, oklamują, zdradzają, oszukują .... to życie jest absurdalnie głupie, tylu ludzi traci czas na jakies głupoty (nawet na tym forum są takie tematy) .... po co sie męczyć, aby finalnie umrzeć w bolach? Nie pomogą pieniadze, znajomości, tytuly naukowe - to wszystko nie ma sensu w obliczu "medycyna jest bezradna". Życie jest pomyłką sad(((((((

Rozumiem Cię doskonale.
Tydzień temu towarzyszyłam umierającej bliskiej mi osobie. Miała niespełna 50 lat.

87

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Boże....nie wiem co napisać....jest mi tak bardzo przykro!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie mam pojęcia co Ci doradzić, jak wspierać i czuję się bezradna zupelnie.

Xpathx przesyłam Ci mnóstwo ciepłych myśli. Wiedz że myśle właśnie i że tak mocno trzymam za ciebie kciuki !!!


".....Wiesz ja to też jakoś tak tlumacze, że to nie ten sam facet, ale potem nachodzą mnie mysli o tym jak wyjatkowe uczucie nas łączylo, że to szansa która zniszczyłam, ... myśle o tym jak był czuly (i jak bardzo mi tego brakuje), .... boze jak ja jej zazdroszcze ... "

Nie zniszczyłaś !!! To jego wina. To on stracił super wartościową kobietę. To on zmarnował szanse!!! Nie zazdrość jej...On Cię wykorzystał , nie miał skrupułów żeby Cię zdradzić, okłamywać do konca. Twój mąż okazał się niegodny ani zaufania ani miłości!!! Zachował się podle, nieludzko...Proszę Cie nie wiń siebie bo to nieprawda!!!!


Rodzina....a czy masz przyjaciół? znajomych? kogoś kto cię w ogóle wspiera? masz jakąś pomoc psychologoczną????



"......Wczoraj mame wziela karetka do szpitala, noc była fatalna - ból bardzo się nasilil, drenaż otrzewnej i wymioty mocno ją osłabiły, leciała z rak. Wczoraj był stan krytyczny, powiedzieli ze to dlugo nie potrwa, o chemii już całkiem kazali zapomnieć. Dostala narkotyczne leki i ja nie boli, ale ma takie splątanie że trudno się komunikować .... ona poprostu umiera. Tak normalnie wciągu 1 miesiąca przestała istnieć. To wszysko jest takie bez sensu ... w tym wszystkim normalnie nie moge zrozumieć dlaczrgo ludzie robią sobie takie świnstwa, dlaczego nie wykorzystują tego czasu tylko poniżają, oklamują, zdradzają, oszukują .... to życie jest absurdalnie głupie, tylu ludzi traci czas na jakies głupoty (nawet na tym forum są takie tematy) .... po co sie męczyć, aby finalnie umrzeć w bolach? Nie pomogą pieniadze, znajomości, tytuly naukowe - to wszystko nie ma sensu w obliczu "medycyna jest bezradna". Życie jest pomyłką (((((((....."


Wiesz....to prawda.Przejmujemy się z regóły głupotami. Dopiero w obliczu tak wielkich tragedii zdajemy sobie sprawę jakie to bez sensu. Tak bardzo komplikujemy sobie życie, tak bardzo czujemy się mocni, tak bardzo nie doceniamy tego co jest nam dane....
Xpathx....przytulam Cię mocno wirtualnie!!! i wiesz,,,,,piszesz że życie jest pomyłką...a ja nosze pod serduszkiem nowe życie....i wiem ,czuję że to nie jest prawda.Że życie ma sens...i jest najwiekszym darem.

Wiem, czuję jak bardzo Ci ciężko....nie napisze trzymaj sie.....nie napisze badź dzielna....poprstu pamietaj że jesteśmy i że bedziemy Cie wspierać!!!!

88

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

mama dzisiaj zmarła sad

89 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-07-08 21:08:14)

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Bardzo, bardzo Tobie współczuję.

Ściskam Cię serdecznie.

90

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Tak bardzo mi przykro.....przytulam Cię mocno do serca !!!!

91

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Bardzo,bardzo Ci współczuję. Proszę, trzymaj się. Jestem z Tobą ciepłą myślą.

92

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

xpathx.....odezwij się jak poczujesz sie na siłach by pisac....myślimy o Tobie!!!!

93

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

jestem. czytam, ale nie mam sił pisać ... jeszcze nie teraz

94

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Xpathx...jesteśmy z Tobą...trzymaj się mocno!!!!!!

95

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

.... a on nawet smsa nie napisał ... jego siostra chce mi pomagać (???), powiedzialam jej tylko że nie zycze sobie aby był na pogrzebie. mam nadzieję, że posłucha bo nie dam rady tego udzwignać.

96

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Co za kretyn....Naprawde okazał taką bezduszność...brak szacunku...czlowieczeństwa...moralności jakiejkolwiek...
Naprawdę bardzo dobrze zareagowałaś....!!!
Ten człowiek...no sama widzisz kim się stał....

Xpathx....dasz rade....jeszcze troche!!!!!!!!!!!

97

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
pe napisał/a:

Co za kretyn....Naprawde okazał taką bezduszność...brak szacunku...czlowieczeństwa...moralności jakiejkolwiek...
Naprawdę bardzo dobrze zareagowałaś....!!!
Ten człowiek...no sama widzisz kim się stał....

sad((

pe napisał/a:

Xpathx....dasz rade....jeszcze troche!!!!!!!!!!!

tama puszcza, czuję się coraz gorzej ...

98

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Wbrew pozorom to dobrze.
Ile mogłaś jeszcze być twardą, silną, utrzymywać "przyjemny" wyraz twarzy i grać?
Teraz już nie musisz. Już możesz pozwolić sobie na rozpacz, smutek i wszystkie inne uczucia.

Trzymam kciuki za Ciebie. smile

99

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

wczoraj miałam masakrycznie ciężki dzień (kolejny) - powiedziałam babci (bo oczywiście chetnych na przekazanie info nie było), potem przezyłam rodzinne upokorzenie ("jak to nie jesteś z XX? zostawił cię?), potem byłam wybrac rzeczy do ubrania mamy i znalazlam ciuszki dla mojego dziecka (mama jednak czekała i nie doczekała hmm), a na deser ojciec po pijaku zrobił mi awanturę że "okradam go" i że to on ciepi (mame widział tylko 15 min przed śmiercią), a po pogrzebie planuje się powiesić. mam absolutnie wszystkiego dosyć, a to jeszcze tyle załatwiania...

100

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Dzielę (jednak tak) ludzi na dwie kategorie.
Pierwsza, to ci wszyscy, którzy dużo głośno wszystkim mówią, że cierpią, pracują, kochają... (można dopisywać czasowniki). Druga kategoria to te osoby, które mało mówią, a dużo pomagają innym, cicho pracują, są obecni, gdy tego potrzeba.
Ty, mimo wszystko na szczęście, należysz do tej drugiej kategorii. smile

101

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
Xpathx napisał/a:

tama puszcza, czuję się coraz gorzej ...

... i z kazdym dniem gorzej, kolaż emocji (od przerazenia, paniki, smutku, rozpaczy, apatii)

... dlaczego ja za nim tesknie? skoro on mnie tak potraktował? wyrazniej juz nie moze okazac jak bardzo ma mnie gdzieś, a mnie serce chce stanąć jak głowa o nim pomysli...

nie mogę pojac dlaczego moja mama tak nagle zgasła, tyle miala do zrobienia ... ojciec zatacza się, ale żyje. mama ktora byla nam potrzebna niestyety nie sad

...dzwoni do mnie przyjaciolka (przypuszczam ze chce mi pomoc), a ja mam wrazenie jakby byla w innym swiecie nie rozumiem jej,
oddalamy się, ... uciekam od niej

... dzisiaj załatwiałam sprawy od 7:00 do 20:00 fizycznie jestem wykonczona, a i tak psychicznie burza, mam wrazenie ze niedługo zwariuje. nie mam pojecia jak ludzie przezywaja takie rzeczy?, ... najchetniej nie wyszlabym juz z domu...

102

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Nie poddawaj się Xpathx...nie wolno Ci!!!!
Ja też tęsknie za mężem pomimo że zrobił mi wielką krzywdę. To tylko świadczy o tym że to co przeżywałyśmy z nimi było szczere poprostu...Ja też jeszcze kocham. Na swój...jakiś dziwny sposób ale tak. Xpathx ...czujesz się samotna i to tylko potęguje Twoja tesknotę do niego... Ale wierz mi...nawet gdybyście byli razem...to już nie byłoby to co masz w swojej głowie i sercu. Bo to nie ten sam człowiek....
Xpathx...daleka jestem od nienawiści...ale TY masz pełne prawo pogardzać swoim byłym mężem. Zranił Cię...a teraz nawet nie napisał smsa po śmierci Twojej Mamy. Brak mi słów jak można być tak okrutnym....

Xpathx...najgorsze masz juz za sobą...musi minąć jeszcze trochę czasu abyś stanęła na nogi...
Ale wierzę w Ciebie bardzo!!! Przytulam Cię najmocniej jak potrzafię!!!

ps. nie odrzucaj od siebie przyjacioł!!!! Ludzie którzy dobrze Ci życzą...są Ci teraz najbardziej potrzebni!!!!!

103

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Xpathx....jak poczujesz się na siłach....napisz. Ściskam Cię mocno!!!

104

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

dzisiaj pochowałam mamę ... było trochę ludzi, ale czułam się jednak boleśnie sama
nie przyszedł (mimo wszystko mialam chyba nadzieję), była jego siostra z mężem ale nie podeszli
przyszło kilku moich przyjaciół (a może tylko znajomych), ale czuję że już nie należę do tego świata
coś do mnie mówili, ale nie wiem co, chyba nie słuchałam sad

wczoraj mama mi się przysniła, siedziała na ławce i powiedziała do mnie "chodz" ...

105

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Kochana Xpathx....dobrze że masz już ten dzien za sobą. I naprawdę bardzo dzielnie go zniosłaś!!!!
Twój były mąż nie był obecny na pogrzebie...i to tylko świadczy o tym jakim jest teraz człowiekiem....Niestety nie jest wart dobrego słowa....!!!!!
Domyślam się że nie chce miec wyrzutów sumienia...więc łatwiej mu jest zerwać kontakt całkowicie.


Xpathx...nie odczytaj tego źle...ale to co najgorsze masz już za sobą....
Wiem że Ci ciężko...że to będzie trwało jeszcze długo....
Ten ból bedzie wychodził teraz stopniowo dlatego nie unikaj kontaktów z ludźmi, najblizszymi przyjaciółmi...
Oni zrozumieją że Ci teraz cięzko...

Nie sugeruj się tym że żyjesz gdzieś obok własnego organizmu...Ja tak miałam dwa miesiace...kiedy było mi wszystko jedno. Kiedy nie byłam w stanie nic robić a problemem był zwykły spacer...

Musisz jeść xpathx, odpocząć po  tak okrutnych wydarzeniach .
Daj sobie czas i nie poddawaj się!!!!Przenigdy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

przytulam Cię tak mocno jak tylko potrafię!!!!

106

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
pe napisał/a:

Kochana Xpathx....dobrze że masz już ten dzien za sobą. I naprawdę bardzo dzielnie go zniosłaś!!!!
Twój były mąż nie był obecny na pogrzebie...i to tylko świadczy o tym jakim jest teraz człowiekiem....Niestety nie jest wart dobrego słowa....!!!!!
Domyślam się że nie chce miec wyrzutów sumienia...więc łatwiej mu jest zerwać kontakt całkowicie.

Nie wytrzymalam i napisalam do niego smsa, trochę w imieniu mojej mamy, a trochę z rozgoryczenia
o tym że moja mama cierpiąc nadal w niego wierzyła i czekała na niego, umierając martwila sie i tłumaczyła jego zachowanie (bo tak było do końca tlumaczyla mi że on wiele przeszedł i coś złego z nim się stało, że nie możliwe że przez tyle lat skrywał swoje prawdziwe oblicze ...). Napisałam niech wie, choć pewnie i to nie zrobi na nim większego wrażenia. Sms będzie tylko zakłóceniem spokoju środowego wieczoru ... sad

107

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

dzisiaj pochowałam mamę ... było trochę ludzi, ale czułam się jednak boleśnie sama
nie przyszedł (mimo wszystko mialam chyba nadzieję), była jego siostra z mężem ale nie podeszli
przyszło kilku moich przyjaciół (a może tylko znajomych), ale czuję że już nie należę do tego świata
coś do mnie mówili, ale nie wiem co, chyba nie słuchałam sad

wczoraj mama mi się przysniła, siedziała na ławce i powiedziała do mnie "chodz" ...

Myślę podobnie jak pe, dobrze że już jest po pogrzebie.
Trzymam kciuki za Ciebie.

A teraz przepraszam, ale trochę w obronie Twojego faceta (mimo, iż nie podoba mi się jego zachowanie wobec Ciebie).
Miałaś nadzieję, że będzie uczestniczył w pogrzebie Twej mamy? Czemu?
Przecież kilka dni temu wyraźnie powiedziałaś jego siostrze, że nie życzysz sobie jego obecności.
Być może bez Twej uwagi też by nie przyszedł, ale tego nie wiesz. Teraz może zasłaniać się Twoją prośbą.

108

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

No to fakt Wielokropku...Xpathx powiedziała jego siostrze że ma nie przychodzić...ale z drugiej strony...w ogóle się nie odezwał...nie napisał nawet smsa że mu przykro. A przecież...to była jego teściowa przez wiele lat.

Xpathx.....napisałaś do niego....i może i dobrze bo wyrzuciłas to z siebie.
Ale teraz , jeżeli mogę Ci coś poradzić, postaraj się skoncentrować na SOBIE!!!!!!!!!
Jego już nie ma. Nie analizuj, naprawdę postaraj się zamknąć ten rozdział.
Nie wątpię że to trudne...i sama wiesz dobrze że ja też się z tym zmagam i "leczę" z uczuć do męża...I też mam złamane serce.

Ale teraz xpathx zaczynamy coś nowego...i przetrwamy...nie damy tym panom satysfakcji. Poprostu nie damy się zniszczyć.
Obiecałam sobie że za wszelką cenę dam radę. I że jak mój jeszcze mąż zobaczy mnie za parę lat...będą zadbaną, spełnioną i realizującą się kobietą. Myśle że TO da mu więcej do myślenia!!!!!!!

xpathx.....ściskam Cie z całego serca!!! a nawet..dwóch...

109

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
Wielokropek napisał/a:

Miałaś nadzieję, że będzie uczestniczył w pogrzebie Twej mamy? Czemu?
Przecież kilka dni temu wyraźnie powiedziałaś jego siostrze, że nie życzysz sobie jego obecności.
Być może bez Twej uwagi też by nie przyszedł, ale tego nie wiesz. Teraz może zasłaniać się Twoją prośbą.

Odpisał na smsa, że byl na pogrzebie mimo że mu zakazałam ... i dobrze. Ponadto w smsie napisał "a teraz stoję nad grobem i się z nią żegnam sad". Znowu się popłakałam ....

Mój komunikat (w niu śmierci mamy) dotyczył mnie, chodziło o to żeby do mnie nie podchodził, żebym nie musiała mieć z nim bezpośredniego kontaktu bo wiedzialam że rozkleje się, że moze dojśc do widowiska nt. naszych relacji.
Natomiast to że przyszedł dało mi poczucie ulgi, że po 1. uszanował mamę, a po 2. może aż tak się nie pomylilam te n-lat temu.

110

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

(...)
Odpisał na smsa, że byl na pogrzebie mimo że mu zakazałam ... i dobrze. Ponadto w smsie napisał "a teraz stoję nad grobem i się z nią żegnam sad". Znowu się popłakałam .... (...)

Ludzie tak bardzo się nie zmieniają, mimo wszystko.


Płacz, płacz, Twoja mama była dobrym człowiekiem, należy jej się to. Tak długo powstrzymywałaś łzy.

Ściskam Cię serdecznie. smile

111

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
pe napisał/a:

Xpathx.....napisałaś do niego....i może i dobrze bo wyrzuciłas to z siebie.
Ale teraz , jeżeli mogę Ci coś poradzić, postaraj się skoncentrować na SOBIE!!!!!!!!!
Jego już nie ma. Nie analizuj, naprawdę postaraj się zamknąć ten rozdział.
Nie wątpię że to trudne...i sama wiesz dobrze że ja też się z tym zmagam i "leczę" z uczuć do męża...I też mam złamane serce.

Ale teraz xpathx zaczynamy coś nowego...i przetrwamy...nie damy tym panom satysfakcji. Poprostu nie damy się zniszczyć.
Obiecałam sobie że za wszelką cenę dam radę. I że jak mój jeszcze mąż zobaczy mnie za parę lat...będą zadbaną, spełnioną i realizującą się kobietą. Myśle że TO da mu więcej do myślenia!!!!!!!

Poki co to dla mnie jak science-fiction, mam obrzydzenie do pracy (wiec w najbliższym czasie tam nie idę), temat mamy, a potem exa budzą spore emocje (choć rózne), a cała reszta jest mi zupelnie obojetna ... nie mam siły ani ochoty

112

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Droga xpathx jestem już troszkę na tym forum a dopiero teraz trafiłam na Twój wątek... Czytam go od samego początku do Twojego ostatniego wątku...
Na początku pragnę przekazać Ci serdeczne wyrazy współczucia, że mimo że w koło Ciebie nie masz zbyt wielu wspaniałych ludzi, to wiedz, że tu na forum, zawsze możesz liczyć na wsparcie i dobre słowo... Są osoby które bardzo o Tobie myślą i życzą powodzenia! ja również.

Co do Twojej Mamy... bardzo przykre, bardzo smutne, brakuje słów, żeby to opisać... spotkała najgorszą chorobę na swojej drodze...
Ale spójrz na to też z innej strony... miałam też styczność, gdzie ludzie męczyli się przez długie miesiące z tą straszną chorobą... Cieszę się, że Twoja Mama nie przechodziła przez to, przez długi okres czasu... Tam jest Jej lepiej, jestem tego pewna... :*

Co do Ciebie... jesteś naprawdę dzielną i bardzo wartościową kobietą! Nie wiem czy jesteś wierząca, ale osobiście mam takie zdanie, że każdy z Nas ma swój krzyż i musi go "nosić"... Ktoś tam na Górze wiedział że sobie poradzisz.... i jestem tego pewna... smile także głowa do góry smile

Co do tego gościa... zawsze jak miałam trudny okres w związku, tzn jak się rozstawałam, to może to głupie ale zawsze powstarzałam sobie jego wady... że nie robił tego, albo nie zachowywał się tak... może wypisz sobie to wszystko co Ci nie odpowiadało w jego osobie i tylko o tym myśl... a jeżeli chodzi o tamtą kobietę, to nie masz jej czego zazdrościć... masz jakąś pewność, że jej nie zrobi tego co Tobie? Naprawdę nie masz czego zazdrościć, lub Broń Boże żałować...

Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem smile

Myślę o Tobie! smile

113

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

xpathx ja wiem ze to jest abstrakcja. Ale to że musisz myśleć o sobie abstracją nie jest.
Czy masz jakąś pomoc psychologiczną? Nie zrozum mnie źle ale po tym wszystkim co przeszłas spotkania ze specjalistą mogą Ci pomóc.

ściskam bardzo mocno!!!

114

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Dziękuje Wam dziewczyny, jakoś tak łatwiej pisać niż mowić ... taka autoterapia
dziś czuję się w miarę ... planuje dzisiaj nic nie robić i przelezec dzien. Od rana mam tel. ze "może przyjdę", "może pogadamy", a ja dzisiaj potrzebuje mojej poduszki i wyzerowania się. Fizycznie nie mam siły. Dzien za dniem ... jutro załatwienia moze już ostatnie urzedowe sprawy. Jak pisałam na prace nie mam ochoty, ... dziś mam przemyslenia że moze warto ja zmienić skoro życie jest tak krotkie a to które mam tylko mnie męczy ...

115

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Odpoczynek należy ci się jak nikomu. Jezeli czujesz ze na ten moment chcesz byc sama na pewno wszyscy to zrozumieją.
zmiana pracy? wszystko jest przed tobą.
dbaj o siebie xpathx.

116

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

Dziękuje Wam dziewczyny, jakoś tak łatwiej pisać niż mowić ... taka autoterapia
dziś czuję się w miarę ... planuje dzisiaj nic nie robić i przelezec dzien. Od rana mam tel. ze "może przyjdę", "może pogadamy", a ja dzisiaj potrzebuje mojej poduszki i wyzerowania się. Fizycznie nie mam siły. Dzien za dniem ... jutro załatwienia moze już ostatnie urzedowe sprawy. Jak pisałam na prace nie mam ochoty, ... dziś mam przemyslenia że moze warto ja zmienić skoro życie jest tak krotkie a to które mam tylko mnie męczy ...

sprobuj to , moze pomoze troche
http://www.youtube.com/watch?v=vwg547c6Vgc&feature=channel_video_title

puszczaj to sobie pare razy dziennie. Bardzo glosno

117

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Nie jest dobrze. Od pogrzebu nie wychodzę z domu i nie mam ochoty ani siły na to. Próbuje coś w domu zrobić, ale mam koszmarny bałagan którego nie sposób ogarnąć. Nie mam siły w rękach, a i głowa pracuje wolniej. Mam jakieś wahania nastroju, tzn. jest obojętnie, źle lub bardzo źle. Wczoraj przepłakałam pół dnia. Nie umiem się z tym wszystkim pogodzić. Ciągle wracają obrazy jak mówiła do mnie że jest jej smutno, jak wierzyła że jej pomogę, jak cierpiała gdy ją myłam, jak nie mogła z bólu spać, jak umierała .... ale też jak bardzo chciała żyć. Z całej rodziny akurat ona, dlaczego ? Najbardziej z wszystkich dbała o zdrowie, higieniczne życie i badania profilaktyczne. Dlaczego akurat ona? Nie mam więzi z całą resztą i czuję się całkiem sama, tak jak na pogrzebie. Nie było tam nikogo dla mnie ważnego. Tęsknie za moim ex. Zazdroszczę jeśli miedzy nimi jest ta nasza utracona chemia...zazdroszczę mu rodziny którą zaczyna tworzyć.  Nie potrafię sobie wytłumaczyć ani śmierci, ani naszego rozejścia. Życie wydaje mi się tak absurdalnie głupie, że masakra. Patrzę na te reklamy, wiadomości, filmy i aż mi niedobrze że ludzie tracą na to czas, a jednocześnie nic innego nie robię tylko oglądam te głupoty. Praca wydaje się tak płytkim i bezsensownym zajęciem, że nie mam ochoty tam wracać. Moja przyjaciółka dzwoni i porusza tematy pracy, codzienności, tak jakby nic się nie wydarzyło to boli i irytuje. Nie reaguje na moje prośby o trochę empatii. Czuję że blokuję się na nią (nie interesuja mnie już sprawy o których mówi) i zamykam na świat, który mnie nie rozumie sad

118

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Koleżanka próbuje Ci pomóc i uważam, że dobrze robi wnosząc w Twoje życie troszkę codzienności...
a Ty chodzisz na terapię? bo jeśli nie, to błagam Cię o to, żebyś chodzić zaczęła... Historia Twojego życia jest bardzo poruszająca, wierzę, że dasz radę, ale skorzystaj z pomocy specjalisty. Oni po to są, żeby pomóc w potrzebie...a Ty ewidentnie masz problem, więc proszę Cie... zrób to dla siebie, gwarantuję że terapia przyniesie z czasem  pozytywne skutki...

Myślę o Tobie bardzo często i trzymam za Ciebie kciuki!

119

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
Ona9019 napisał/a:

Koleżanka próbuje Ci pomóc i uważam, że dobrze robi wnosząc w Twoje życie troszkę codzienności...
a Ty chodzisz na terapię? bo jeśli nie, to błagam Cię o to, żebyś chodzić zaczęła... Historia Twojego życia jest bardzo poruszająca, wierzę, że dasz radę, ale skorzystaj z pomocy specjalisty. Oni po to są, żeby pomóc w potrzebie...a Ty ewidentnie masz problem, więc proszę Cie... zrób to dla siebie, gwarantuję że terapia przyniesie z czasem  pozytywne skutki...

Myślę o Tobie bardzo często i trzymam za Ciebie kciuki!

Popieram słowa Onej9019. Koleżanka martwi się i próbuje przedrzeć się przez twoją skorupę.
Daj sobie pomóc. Twoja mama nie chciałaby byś odsunęła się od życia...
Porozmawiaj z dziewczyną, niech Ci pomoże dźwignąć się i doczołgać do psychologa. Nie można się schować przed bólem istnienia na zawsze, trzeba się ratować smile

120 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-15 16:00:13)

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

... ale mnie to denerwuje, strasznie się irytuję jak słyszę że mam coś przygotowywać dla firmy (sama jestem w szoku że aż tak mnie ten temat drażni) ... mam ochotę wykrzyczeć żeby dała mi spokój z tymi pierdołami i że mnie to absolutnie nie interesuje, mam gdzies kursy, pieniadze ... jestem na innym etapie. Jeśli jakimś cudem uda mi się wyjść z tego bagna to pierwsza rzecza jaka zrobie to na pewno rzucę pracę ... a teraz kończy się na tym, że mowie jej "blagam cię, nie rozmwiajmy o tym", albo co gorsza "czy ty masz jakies uczucia?", "czego ty ode mnie chcesz?" ... już nawet łapie się na tym że nie mam ochoty odbierać telefonu od niej (innych juz nie odbieram)


Temat terapii, - chodzilam w tamtym roku po "przebojach" z moim męzem, chciaalm ratowac nasz związek, szukalam winy w sobie, chciałam zrozumieć. Dotarłam do 3 specjalistów, 2 całkowicie mi nie odpowiadało (1 był przesadnie uduchowiony i wszystko było "w rekach boga", a 2 robił mi wykłady z filozofii i psychologii były nazwiska, teorie itd i choć mam słabość do zagadnien ontologii to naprawdę potrzebowalam czegoś innego), 3 z nich był w miarę, przynajmniej moglam się wygadać, ale niestety w moim mniemaniu przyniosło to taki skutek że zmiękczylo mnie to do tego stopnia, że zaczęłam reagować placzem prawie na wszystko. Plus że wywalilo na wierzch moja skrywana wrażliwość (a nawet nadwrazliwość), ale rownież odsłoniło słabe punkty w ktore celnie ex- uderzał. Skutki tego mam też teraz i szczerze boję się, że namieszam w sobie jeszcze bardziej i zamiast ukoić to co boli to tylko moje rany zostaną bardziej rozjadzone ...

121 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-15 22:04:02)

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Cały dzien jestem na forum, nic wiecej nie robie ... mylą mi się dni, mam wrażenie że już minął tydzień a nie 2 dni
Dzisiaj czuję sie bardzo bardzo osamotniona, dzien pod znakiem braku miłości ... reszta tymczasowo wstrzymana: mama patrzy ze zdjęcia i wydaje się że jest u siebie w domu, a mąż gdzieś jeszcze o mnie myśli ... czy to juz szaleństwo?

122

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Napisałaś, że nie możesz się pogodzić ze śmiercią mamy. Powoli, powolutku. Przecież minęło zaledwie kilka dni. Chcesz już być pogodzoną z tak trudnym wydarzeniem?
Mądrze, a nawet bardzo mądrze na temat śmierci i żałoby napisała Elisabeth Kübler-Ross.
Żałoba to, według niej, pięć kolejnych etapów:
    * zaprzeczenie
    * gniew
    * targowanie się (negocjacja)
    * depresja
    * akceptacja

Uściski dla Ciebie. smile

123

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Xpathx - pozwoliłam sobie przeczytać całą Twoją historię - od Twojego początkowego postu z prośbą o rozmowę "z kimś" do ostatniego wyznania poczynionego po stracie mamy. Znalazłam to forum o wygooglowaniu "chcę z kimś pogadać" bo jeszcze godzinę temu wydawało mi się że mam jakiś problem. No wiec jesteś żywym przykładem tego że ja problemu nie mam, a wyłącznie złe wyobrażenie tego, co problemem jest. Niewątpliwie nie do licytowania jest - co dla kogo jest większym bólem - śmierć bliskiej osoby czy zdrada, czyli tak na prawdę również jakieś odejście, choć pewnie nie ze śmiercią porównywalne (choć kto wie (wiem że bluźnię), czy śmierć męża nie byłaby mniejszym bólem, niż obecna wiedza ze jest "gdzieś obok i z kimś innym"). Z tym pierwszym nie ma dyskusji. Odszedł ktoś bliski, mimo ze najbliższy (z tego co rozumiem z Twoich postów) zaczął być dosyć późno. Ogromny to ból, tym bardziej ze jak rozumiem pozostałaś bez wsparcia kogokolwiek ? (jesteś jedynym dzieckiem swoich rodziców?). Druga "strata" jest dla mnie bardziej zrozumiała, bo i sama niedawno ją przeżyłam. Odszedł ktoś, komu ufałaś, kochałaś, wiązałaś jakąś przyszłość. Odszedł nie daleko i "nie na zawsze" - bo czasem jednak kontaktuje się, pisze a nawet gada. Nie wiadomo czy lepiej czy gorzej, ale pewnie póki co lepiej, skoro iluzorycznie lepiej z tym Tobie. Nie mnie dawać "dobre rady" - jak pisałam sama ich zaczęłam szukać. Myślę jednak (i z tą myślą chcę się z Tobą podzielić) że potrzebujesz "mieć czas" - na żal, popłakanie, poprzeklinanie losu który okrutny jest. Daj sobie kilka dni na łażenie po domu w szlafroku i "zrównanie dnia z nocą". Tylko daj sobie ten czas mądrze. Spij, jedz, kąp się. Włącz muzykę którą lubisz (lubisz a nie lubiliście). Potem raz jeszcze się wykąp. Idź po bułki do sklepu, mleko czy cokolwiek co jesteś w stanie zjeść (mnie pomagają idiotyczne zupki Knorra, których generalnie nie polecam bo rozwalają żołądek). Idź do parku, lasu, czy gdziekolwiek gdzie jest zieleń. Zastanów się czy mogłabyś mieć jakiekolwiek zwierze w domu (kot,pies?). Nie jest to najlepsze ale o tyle dobre, ze póki co masz "instynkt dbania" wiec może przyda Ci się byś dbała o jakąś żywą istotę - bardziej wtedy będziesz musiała dbać o siebie. Wyłącz myślenie. Nie analizuj, nie szukaj winnych, nie zastanawiaj się. Idź do tego lekarza który dał Ci proszki na depresję i poproś by Ci powiedział jak długo masz je brać. Jeśli musisz to bierz, niekiedy pomagają. A potem wróć pomiędzy ludzi. Ubrana, wykąpana, umalowana. Poproś na wstępie ludzi w firmie (albo nawet szefa), by przez jakiś czas Ci "odpuścili" trudne zadania. Powiedz otwarcie że przezywasz trudny czas.
Daj sobie czas na "wyzbieranie się" - to potrwa jakiś miesiąc. Możesz sobie zrobić taki centymetr, który robili żołnierze w wojsku - odcinali co dzień jeden dzień. Potem też nie będzie łatwo, ale łatwiej. Tu (na forum) masz przyjaciół (w tym od dziś mnie). Jeśli będziesz potrzebowała - możemy pogadać nie tylko na forum.
Trzymaj się dziewczynko :-)) Teraz już będzie tylko lepiej
M

124 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-16 17:57:01)

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

pojechalam dzisiaj na cmentarz do mamy i obok jechał on z przyczepką czyli czas na przeprowadzkę (wiem bo sami tak sie przeprowadzaliśmy) robią kolejny krok, czas się dla niego nie zatrzymal, nie ma nastepnej szansy, ....... smutne, boli sad ... boli też że unikał kontaktu, straszne jest czuć że jesteś nikim
a tak poza tym to ironia na takie miasto akurat musiał o tym czasie i w tym samym miejscu jechać ... ktoś na gorze ze mnie kpi

dziękuję za wirtualne trzymanie mnie za rękę, to dużo daje


nadal myśle o tym dzisiejszym spotkaniu - wiem że nie powinnam już rozdrapywać, analizować ale tak bardzo chciałabym zrozumieć, wymyslic sposób na przejscie do kolejnego etapu ... jak to się mogło stać, bylismy idealną parą, uzupelnialiśmy się, mieliśmy podobne poczucie humoru, tyle razem przeszliśmy, tyle mieliśmy wspólnych planów ... on był we mnie tak bardzo zakochany, że aż nie pojęte (nie wierze że takie coś może mnie jeszcze spotkać) ... przez jakies 10 lat bylo jak w bajce, zero konfliktów, zero problemów, na zawsze razem bez watpliwości ... i te cholerne 3/4 lata malżenstwa które wprowadziły tyle złego że już nie chciał spróbować? ... dlaczego nie zawalczylam jak byl na to czas, dlaczego pozwolilam mu odejść? (sama go spakowałam), dlaczego pomyślałam że to nam pomoże, dlaczego nie olśniło mnie że to będzie destrukcja wszystkiego sad( ... jak możliwe, że tak łatwo zmazał całą przeszłość, że tak łatwo przeskoczył do innej ... jest to dla mnie nie pojęte. myślałam że to co nas łaczy jest niezwykłe, a okazało się być mialkie i niestety tymczasowe ... w koncu dlaczego ja nie potrafię zrobić kroku aby choć trochę wprowadzic go w "przeszłość", a on nie ma watpliwości i tak dobrze radzi sobie w nowym życiu. jak to jest że dla jednej strony to jest jak koniec świata, a druga nawet nie ogladnie się, przecież mamy te same wspomnienia. gdzie on schował tysiące zdjęć, listów, książek z dedykacjami, filmów ... każda jego podkoszulka (nawet ta kt mial dzisiaj), koszula, skarpetka jest ode mnie , wszystko ma swoją (naszą) historię ... dlaczego nie ma to dla niego znaczenia? jak to możliwe że z "miłości życia" stałam się dla niego "przeszłością" wyrzutem sumienia, a dlaczego mnie rozrywa na kawałki? ...

125

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Xpathx...nie umiem odpowiedzieć Ci na żadne z powyższych pytań....Naprawdę bardzo bym chciała...
Sama nie rozumiem jak można tak łatwo przekreślić przeszłość...Z osoby najkochanszej stać się zupełnie obcą...
Prawda jest taka (i tu nasze przypadki są podobne). Mąż zdradzał Cię...i nie stać go było na szczerość. Dlaczego zdradzał?
Bo niestety często tak jest że w długoletnich związkach Panowie czują rutynę. I tu zaczynają  szukać poza związkiem jakiejś nowości, ekscytacji....powiewu i nie wiem jeszcze sama czego. Prawda jest jednak taka że to wszytsko jest tylko na poczatku...a potem przychodzi codzienność:)

Xpathx...co masz zrobić....jak sobie to wytłumaczyć....Nie odpowiem Ci bo sama szukam odpowiedzi...
Jedyne co nam pozostaje to pogodzenie się z tym co się stało i z tym co wybrali.
Nie jest to łatwe ale nie mamy wyboru. Musimy dać radę i przetrwać to co złe...a potem szukać swojego szczęścia. Jak już będziemy gotowe....

Ty wierzysz we mnie....a ja w Ciebie xpathx!!!! Trzymaj się mocno!!!!

ps...no z tym spotkaniem....faktycznie straszny pech...:/

126

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Cholera....czytam swój post...i mimo że bardzo się staram to chyba marna ze mnie ostatnio pocieszycielka...:/

127

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
xpathx napisał/a:

(...)
dlaczego nie zawalczylam jak byl na to czas, dlaczego pozwolilam mu odejść? (sama go spakowałam), dlaczego pomyślałam że to nam pomoże, dlaczego nie olśniło mnie że to będzie destrukcja wszystkiego sad( (...)

Gdyby człowiek wiedział, że za chwilę się przewróci, położyłby się.
Gdybyś miała wiedzę, że wyrzucając swojego eks z domu kończysz walkę o wasz związek, nie zrobiłabyś tego.
Gdybyś, gdybyś, gdybyś.

Działałaś pod wpływem silnych emocji, rozum wówczas mówi "do widzenia" i idzie na długi spacer.
Jeśli analizujesz swoje postępowanie, to nie rób tego po to, by powiększać poczucie winy (ono, poza dodatkowym dołowaniem, do niczego dobrego nie prowadzi). Analizuj pod kątem swych błędów po to, by czerpać wiedzę o sobie i swych reakcjach, po to, by podobnych błędów już nie powtórzyć.

xpathx napisał/a:

(...) jak możliwe, że tak łatwo zmazał całą przeszłość, że tak łatwo przeskoczył do innej ... jest to dla mnie nie pojęte. myślałam że to co nas łaczy jest niezwykłe, a okazało się być mialkie i niestety tymczasowe ... w koncu dlaczego ja nie potrafię zrobić kroku aby choć trochę wprowadzic go w "przeszłość", a on nie ma watpliwości i tak dobrze radzi sobie w nowym życiu. jak to jest że dla jednej strony to jest jak koniec świata, a druga nawet nie ogladnie się, przecież mamy te same wspomnienia. gdzie on schował tysiące zdjęć, listów, książek z dedykacjami, filmów ... każda jego podkoszulka (nawet ta kt mial dzisiaj), koszula, skarpetka jest ode mnie , wszystko ma swoją (naszą) historię ... dlaczego nie ma to dla niego znaczenia? jak to możliwe że z "miłości życia" stałam się dla niego "przeszłością" wyrzutem sumienia, a dlaczego mnie rozrywa na kawałki? ...

To wszystko to kolejne twory Twej wyobraźni.
Nie wiesz, co Twój eks przeżywa, jak znosi wasze rozstanie. Być może pakując jego rzeczy byłaś na tyle przekonywująca, iż nie miał żadnych wątpliwości o końcu waszego związku. Być może koniec waszego związku nastąpił już dużo wcześniej i nie było czego ratować.
W swoich oczach (być może łatwiej znieść rozstanie, nie wiem) uczyniłaś go potworem, zimnym, wyrachowanym draniem, facetem bez serca. Stąd te Twoje pytania.

Daj czasowi czas.

Trzymam kciuki. smile

128

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

""""""
dlaczego nie zawalczylam jak byl na to czas, dlaczego pozwolilam mu odejść? (sama go spakowałam), dlaczego pomyślałam że to nam pomoże, dlaczego nie olśniło mnie że to będzie destrukcja wszystkiego sad(
Gdyby człowiek wiedział, że za chwilę się przewróci, położyłby się.
Gdybyś miała wiedzę, że wyrzucając swojego eks z domu kończysz walkę o wasz związek, nie zrobiłabyś tego.
Gdybyś, gdybyś, gdybyś."""""""""

Wielokropek ma rację...Nie ma co gdybać co by było... Nie ma też sensu mieć do siebie pretensji bo to do niczego konstruktywnego nie prowadzi.... I to czy byś walczyła czy nie moim zdaniem nie zmieniłoby sytuacji. Jego kochanka była już wtedy w ciąży. A jemu zależało na szybkim rozwodzie. Zrobił to z premedytacją...sposobem....by uzyskać jedno. Rozwód bez orzekania i bez problemów.

Czy robisz z ex męża potwora ???? No właśnie nie...Idealizujesz wszystko. Postrzegasz go jako doskonałego faceta . I tym się ranisz...Próbujez tłumaczyć jego zachowanie...NIEPOTRZEBNIE.....!!!!!
Zrobił Ci ogromną krzywdę. I nic go nie usprawiedliwia.

Wiem że to łatwo się pisze...że trzeba żyć do przodu, nie myśleć o przeszłości i tak dalej. Wiem jak to brzmi....
Sama probuję  wytłumaczć to sobie bo też mam złamane serce.
Ale xpathx...nic nam nie pozostało jak myśleć o sobie i uporać się z własnymi emocjami i bólem w środku.

I tak jak napisał Wielokropek...dać czasowi czas. Bo wbrew pozorom potem...za rok, za dwa...będzie nam łatwiej.

129 Ostatnio edytowany przez xpathx (2011-07-17 14:00:14)

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety
Wielokropek napisał/a:

W swoich oczach (być może łatwiej znieść rozstanie, nie wiem) uczyniłaś go potworem, zimnym, wyrachowanym draniem, facetem bez serca. Stąd te Twoje pytania.

To nie tak, ja go tak nie postrzegam. Wydaje mi się, że w tym nawet moze byc problem, żałuje że utraciłam najlepszego człowieka jaki mógł się mną zainteresować. Mam tylko momenty kiedy jestem rozczarowana i potępiajaca jego zachowanie, ale za chwilę wraca wizja utraconej mozliwości. Mam problem żeby go znienawidzieć za to wszystko, racjonalnie powinnam czuć niechęć i o nim zapomnieć a ja nie mogę. Minął rok gdzie padło tyle rzeczy z jego ust  ... stopniował ciosy, powinnam się zniechęcić, zachować godność i dać sobie spokój ale nie moje serce cały czas dla niego biło
- styczen'10 pierwsze negatywne wydarzenia w rodzinie, duże problemy i nasz brak porozumienia, brak seksu (chcialam dziecko, wiec to troche problem, wiec o tym mowiłam) ... nie chciał ze mną rozmawiać, siadał przed kompem i pił piwo ... momentami mówił że ma chyba z tym problem, po czym znowu mnie "odpychał" chciałam żeby zaczał się leczyc, na co odpowiadał żebym go nie męczyła
- kwiecień'10 wspolna decyzja (ale moj pomysł) o tymczasowej separacji, miał nastapic czas "randkowania", aby trochę od siebie odpocząć i zatęsknić (to jego słowa) ...widywaliśmy się 1 w tygodniu (ale miałam wrazenie że to wymuszone, 1-2 godz. i uciekał)
- czerwiec'10 "nie kocham ciebie", "malżeństwo było pomyłką", "nie wiem dlaczego sie z Toba ożeniłem", "nic do ciebie nie czuję", "nie wyobrażam sobie życia z Tobą", "nie poniżaj sie", "wiem że juz sie nie zmienie i daj mi spokój" itd. ..to było po smierci jego ojca, wiec tlumaczylam go stanem żałoby, depresji ... dodam że do mnie jako pierwszej zadzwonił powiedziec o śmierci, to ja go za reke trzymalam ... a 2 tyg pozniej powiedział to wszystko sad
- sierpień'10 "chce rozwodu, bo chce spróbować z kimś innym" i tu padło nazwisko, jej zalety, moje wady jak bardzo się przyjaźnią itd. bardzo plakaliśmy, pierwsza oczyszczająca rozmowa
- listopad'10 odwołał że z nią nie jest, nie był i nie będzie (to inna dziewczyna, też dużo młodsza) ... nasze relacje od wrzesnia do grudnia były całkiem dobre, wiec miałam prawo wierzyć że może jednak, temat rozwodu ani razu juz sie nie pojawił
- styczeń'11 na moje (!) pytanie czy nadal chce rozwodu (spotykaliśmy się coraz czesciej, chciałam do niego wrócić, myślałam że już pomału kryzys sie konczy) a on: "jednak chce rozwodu, bo juz się nie zmienię" ... "to też Tw wina, ze teraz jestem złym człowiekiem", "myślałem o samobójstwie, ale to niczego nie rozwiąze ty tez nie mysl (?)" "daj mi wolność" .."nie mam nikogo, chce być sam"
- marzec'11 ostatnie spotkanie, informacja o papierach rozwodowych, że jutro sklada ... potem płacz, nie chciał oddac klucza, szukał obrączki, wracał się 2 razy, przytulał mnie i wył, a na koniec mnie pocałował ...oczywiście nadal "nie mam nikogo, to moja wina, bo bardzo się zmieniłem" ... nadal nie wierzyłam w to co się działo, jego gesty nie pasowały do tego co mówił ... i dopiero po tym przestaliśmy się kontaktować (wcześniej min. 1 sms/tel na tydz, stały kontakt)
- kwiecień'11 rozwód ... na wszystko się zgodziłam (jak opisałam to w 1 poście) ... gdzies w tyle głowy miałam wizję, że jak dam mu terraz spokoj to zateskni (jak zawsze) i wreszcie zrozumie, że jestesmy dla siebie stworzeni, ... chciał, żebysmy byli przyjaciółmi i prosił o spotkanie - odmowiłam ... ale w njagorszym wypadku zakladałam, że może za jakiś czas będziemy się spotykać jako bliscy przyjaciele ... o naiwności
- czerwiec'11 dowiedzialam się o mamie i pierwsze nasze spotkanie po rozwodzie wowczas miałam "przyjemnosć" poznać prawdę (o ile to jest już wszystko) - że ona (przyjaciolka siostry, młodsza od niego o 8 lat), że dopiero od grudnia (?), że w ciązy (od grudnia), że miał zakaz mi powiedzieć (?), że ją kocha, że nie chce małżeństwa bo wiadomo, że nie mieszkają razem, ale zamieszkają jak dziecko się urodzi (czyli teraz), że nie wie czy im wyjdzie, ale..., "no i co to zmienia?"

no i tak, chcialam to napisać aby oczyścić się, wyrzucić, a jednocześnie jest to odp na "Daj czasowi czas" ...już tyle minęło a ja wciąż mam dziwną nadzieję. nadal nie dociera do mnie to wszystko. większego ciosu już nie moge od niego (chyba) otrzymać a nadal go kocham, nadal nie mogę pomyslec o nim że jest zły, że jest dla mnie nieodpowiedni ...


pe napisał/a:

Czy robisz z ex męża potwora ???? No właśnie nie...Idealizujesz wszystko. Postrzegasz go jako doskonałego faceta . I tym się ranisz...Próbujez tłumaczyć jego zachowanie...NIEPOTRZEBNIE.....!!!!!
Zrobił Ci ogromną krzywdę. I nic go nie usprawiedliwia.

no wlaśnie. niby to wiem (moja przyjaciołka to jest tak o to wściekla, że przestałam już z nią o tym rozmawiać), z drugiej strony to we mnie cały czas tkwi. chciałabym go znienawidzieć (nawet mu to powiedzialam), ale cholera nie umiem ...


i już nie wiem, czy to jest temat zastepczy żeby nie zadreczać i nie płakac po mamie, za mamą i nad bezsensem życia, czy może właśnie tamten temat ma przykryć największe rozczarowanie i porazke mojego życia. doprawdy nie wiem już co mnie bardziej boli. fakt, że te tematy przewijają się nieustanie. koncze myśleć o jednym, mam drugie.

130

Odp: Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Dla siebie wiadomych powodów kurczowo trzymasz się waszej przeszłości. Pożytek z tego, moim zdaniem, jest jeden: nie musisz zwracać uwagi na teraźniejszość, na obecne problemy. Być może masz jeszcze inne profity, już nie tak oczywiste.
Możesz temu zaprzeczać tutaj na forum, ale w skrytości ducha odpowiedz sobie na to pytanie: "dlaczego tak uporczywie, po tak długim czasie wracam do tego wszystkiego".
Masz do wyboru dwie drogi. Pierwsza, to trzymanie się przeszłości i wegetacja w teraźniejszości. Druga, to życie teraźniejszością. Wybór należy do Ciebie.

Niezależnie od Twej decyzji trzymam kciuki za Ciebie. smile

Posty [ 66 do 130 z 184 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zamiast separacji - rozwód, a do tego ciąża jego następnej kobiety

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026