Hello. Mam takie pytanie do kobiet tu bywających - jak oceniacie mężczyzn, nie tylko swoich życiowych partnerów pod względem ich nałogów? Czy to że popijają ( ale nie wpadajmy w skrajności, nie chodzi o alkoholizm ), czy palą ma dla was jakieś większe znaczenie? Czy przywiązujecie do tego wagę? Jeżeli tak to jak się na nie zapatrujecie i czy to ma jakiś duży wpływ na "ocenę" danego mężczyzny czy jest po prostu mało ważne? Oczywiście inne nałogi też wchodzą w grę, picie i palenie są po prostu chyba tymi najbardziej popularnymi.
Podobne tematy
Jeśli chodzi o palenie, to nie chcialabym byc z facetem i nawet byłabym z takim, który dzień w dzień pali fajki. Nie lubię tego dymu, a na myśl, że mialabym sie z nim calować, kiedy to przed chwilą wypalił kolejną fajkę, robi mi się niedobrze.
Picie? oczywiscie jesli chce, to niech idzie sobie na piwko z kumplami raz na jakis czas, na pewno nie chcialabym aby robil to czesto, bo po prostu przeszkadzaloby mi to. Przy mnie tez moze sobie wypic, ja rowniez nie pogardze wtedy drinkiem:) niestety jestem corka alkoholika (w sumie ojciec juz nie pije) i dlatego boje sie, ze czeste picie faceta sprawi, ze wpadnie on w nalog, a ja bede miala powtorke z rozrywki.
Wszelkiego rodzaju narkotyki, inne używki dyskwalifikują faceta od razu na starcie.
Nie spotkalam jeszcze faceta, ktory bylby uzalezniony od komputera, gier, ale z takim również nie chcialabym byc skoro komputer mialby byc wazniejszy ode mnie.
Wszystko (no prawie wszystko
) jest dla ludzi ale z UMIAREM i ROZSĄDKIEM ![]()
Wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem
Jednak palenie i ćpanie to bardzo odpychające nałogi..
Palenie mi nie przeszkadza. W kwestii alkoholu, jako DDA, najpierw robię analizę zagrożenia nałogiem. Jeśli picie wygląda niewinnie a facet po alkoholu kłopotów nie sprawia - nie przeszkadza mi to.
Jeśli chodzi o palenie to jeszcze 1,5 miesiąca temu sama paliłam więc mi to nie przeszkadza. Jeśli zaś chodzi o alkohol to zawsze byłam ostrożna, na szczęście mój mąż pija ale z umiarem, czasem po pracy piwko czy w wakacje na działce, czy przy grillu, ale nigdy do utraty świadomości, chyba przez cały czas jak się znamy był tylko raz pijany (ale na szczęście jak jest mijany jest do zniesienia - robi się z niego mały chłopiec). A jeśli chodzi o znajomych to też raczej są to osoby z umiarem pijące.
Dla mnie nałóg jest ogromnym minusem. Sama nie palę, piję okazyjnie, żadnych narkotyków itd. Mój pierwszy chłopak palił i to było okropne. Od tamtej pory mam wstręt do papierosów. Wogóle wychodzę z założenia, że skoro palisz to przynajmniej zarób na to. On brał pieniądze od rodziców i kupował fajki - jak dla mnie to nieodpowiedzialność. Próbował rzucać, wracał i tak ciągle. Nie widzę w tym nic przyjemnego, szczególnie teraz gdy nie można wszędzie palić i trzeba szukać ustronnego miejsca, aby zapalić. Nie wyobrażam sobie tego, że idę gdzieś z facetem, mały wypad, nie można palić, a on szuka jakiegoś miejsca, żeby w spokoju zapalić. Po za tym strata pieniędzy. sytuacja: mamy dziecko i gdyby on wydawał pieniądze na fajki (nawet gdyby nie było biedy itd.), to ciężko byłoby mi to przetrawić, a już palenie przy dziecku to nie. Owszem można wyjść, ale ten zapach zostaje na ubraniu. raca przytula dziecko ->nie do przejścia.
Alkohol okazyjnie, ale nie w każdy weekend. Takie piwkowanie codziennie wieczorem też myślę, że nie jest ok. O narkotykach nie wspomnę.
Sama nie mam nałogów i oczekuję tego od mojego faceta.
Mika09Ladnie napisała że wszystko no prawie wszystko jest dla ludzi i to się zgadza jeżeli są to inne osoby niż mój mąż -on jest synem alkoholika-i ja mając taką świadomość mimo że czasem myślę sobie a niech tam wypije to zawsze jestem potem zła a najgorzej jeżeli nie wiem a zdarzy się mężowi wypić z kolegami to już wojna w domu ,ciche dni i wogle
Wiem że może przesadzam ale jego brat lubi wypić i siostra też więc ja chcę siebie uchronić od bycia żoną ..........
Czy to źle???
Facet z nałogiem już na wstępie ma u mnie minus. Choćby to było namiętne oglądanie "Mody na sukces";). A na serio - dla mnie jest to znak, że coś oprócz jego samego kieruje jego życiem. Jeśli chodzi o najbardziej popularne nałogi - smrodu papierosowego nie cierpię, na szczęście mój facet nie pali. Picie - mój ojciec jest alkoholikiem w stanie spoczynku, że tak powiem, więc jestem bardzo wyczulona w tej kwestii. Okazjonalne wyjście ze znajomymi i posiedzenie przy piwie/drinku/winie jest ok, ale codzienny rytuał picia piwa odstraszyłby mnie od faceta.
Uważam, że wszystko jest dla ludzi, jeżeli umie się tego używać - czyli, jeżeli nie ma to negatywnego wpływu na relacje międzyludzkie.
Papierosy - nie mam nic przeciwko. Nie przeszkadza mi dym papierosowy. Sama nie palę, ale w moim domu zawsze palono papierosy (moja mama już nie pali, ale tata pali nadal). Mój mąż pali. Ostatnio kupił tytoń aromatyzowany - dzięki temu w całym domu pachnie wanilią
Papierosy nie niszczą też naszych relacji.
Alkohol - tak, ale z umiarem.
alkohol-okazjonalnie, dlaczego nie?
ale palenie-nigdy w życiu. nie cierpię tego dymu, smrodu ze skóry takiej osoby, zębów, oddechu. straszne.
ktoś wyżej wspomniał, jak tu całować kogoś kto palił dosłownie przed chwila. nie.
ale pamiętajmy, ze sa inne nałogi, nie tylko te dwa.
11 2011-06-19 18:52:07 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-19 18:54:02)
Hello. Mam takie pytanie do kobiet tu bywających - jak oceniacie mężczyzn, nie tylko swoich życiowych partnerów pod względem ich nałogów? Czy to że popijają ( ale nie wpadajmy w skrajności, nie chodzi o alkoholizm ), czy palą ma dla was jakieś większe znaczenie? Czy przywiązujecie do tego wagę? Jeżeli tak to jak się na nie zapatrujecie i czy to ma jakiś duży wpływ na "ocenę" danego mężczyzny czy jest po prostu mało ważne? Oczywiście inne nałogi też wchodzą w grę, picie i palenie są po prostu chyba tymi najbardziej popularnymi.
Jak czasem facet wypije, to nie robię tragedii. Jeżeli alkoholik i musi codziennie się upić, to NO WAY>
Palenie? Mój były palił. W sumie nigdy nie chciałam mieć chłopaka palacza, ale zakochałam się i już
Na szczęście potem rzucił . Jednakże, nie było mi przyjemnie wcale całować się z nim, po pocałunku myślałam, że zwrócę np wcześniejszy obiad z obrzydzenia. Wybacz,że tak obrazowo, ale po prostu pocałunek z palaczem nie jest przyjemny, ohydny dla mnie. Oczywiście zależało mi na nim, ale lepiej nie palić ![]()
Narkotyki - ojj raczej byłby skreślony. Nie byłam w takiej sytuacji, ale to bardzo poważny nałóg i bałabym się.
Miło widzieć i wiedzieć że są jeszcze dziewczyny które zwracają na takie rzeczy uwagę, to dobrze że patrzycie na mężczyzn także pod takim kątem. Piję rzadko, nie palę i nigdy nie paliłem, tak samo z narkotykami więc powinienem mieć nieco łatwiej przy "poszukiwaniu" lubej skoro tak was "kręcą" faceci bez nałogów.
Czas pokaże. ![]()
Miło widzieć i wiedzieć że są jeszcze dziewczyny które zwracają na takie rzeczy uwagę, to dobrze że patrzycie na mężczyzn także pod takim kątem. Piję rzadko, nie palę i nigdy nie paliłem, tak samo z narkotykami więc powinienem mieć nieco łatwiej przy "poszukiwaniu" lubej skoro tak was "kręcą" faceci bez nałogów.
Czas pokaże.
Życzę powodzenia, byś poznał super , wartościową kobietę ![]()
Mój mąz nie ma żadnych nałogów. Nie pali, ani nie pije. Czasem tylko sobie piwko wypije. Straszne dla mnie jest jak facet pali fajki albo nałogowo popija. Cieszę się, że oboje stronimy od nałogów. Dobrze nam z tym. Życzę każdej kobiecie takiego męża jak mój ![]()
Moj chlopak pali papierosy. Ja rzucilam pol roku temu i teraz on swoim paleniem mnie denerwuje ... poza tym marudzi, ze fajki drogie i zdrowie psuja, ale dalej kopci ![]()
Mój nie pije i nie pali. Poprzednik był alkoholikiem. Teraz wiem, że nigdy więcej nałogowców. Żadnych... Jedyne co dopuszczam to picie podczas imprez w granicach rozsądku, bez upijania się. Za dużo przeszłam, żeby zmienić zdanie na ten temat.
Palenie jest skreślające na amen. Nigdy nie umówię się z facetem który pali, jestem wręcz uczulona na to i nie zniosłabym przebywania w jego otoczeniu. I o jakim całowaniu my w ogóle mówimy?! Brrrrrrr!
Alkohol? Z umiarem. Ja też lubię przyjść do domu i napić się na wieczór wina, czy ewentualnie piwa, ale rzadziej. Kiedyś byłam abstynentką, i krzywo patrzyłam na faceta, który pił... ale się odmieniło.
Narkotyki- skreślają.
18 2011-06-22 11:44:08 Ostatnio edytowany przez wicherek (2011-06-22 11:45:56)
Ciemnooki,
już myślałam, że masz jakiś nałóg i dlatego taki temat tego wątku ![]()
a Ty znów pojechałeś.......... jaki ja fajny facet
czy te dziewczyny wokół Ciebie są ślepe??????????? o co kaman??????? chyba sie przeprowadze tam gdzie mieszkasz, bo u mnie nie ma takich fajnych...... albo ja nie umiem szukać ![]()
co do nałogów, ja spaliłam w zyciu 2 papierosy i nie ciagnie mnie do tego, moj parter moze albo nie musi pali, mi to jest obojetne, ale gdyby palił pacze dziennie i jechalo od niego..... to bym się wkurzła, sporadycznie jest do zniesienia.
ale gdybym miała wybierac... to pewnie takiego nie palacego, ale serce nie sluga czasem....
zas jezeli chodzi o picie..... no ja z racji uprzedzen i tego czego naogladalam sie w domu, mam awersje do pijacych facetow, wyczulona jestem na to i moge nawet czasem przesadzac z tego powodu
sama wypije czasem winko, szampana i to tyle, dla mnie impreza gdzie sie pije chocby niewiele nie jest juz fajna impreza... a wesela, grrrrr
tak wiec facet nie znajacy swojej granicy i mozliwosci, popijajacy gdzie sie da ile sie da........ skreslam!
z narkotykami nie mialam nic wspolnego, wiec nie wiem jak bym sie zachowała, wiem ze to byl by problem, ale przeciez "narkotyki" to tez leki np. na jakies stany lekowe/depresyjne i nawet lekarze przepisuja przynajmniej w innych krajach, ale to juz inny temat ![]()
co do innych nałogow......
trzeba znac granice, jezeli te nalogi nie wplywaja na zycie, nie burza jego i relacji miedzy ludzmi to wszystko ok, bo przeciez mozna tez nalogowow grac w p2p, czytac ksiazki, pracowac, uprawiac sporty itd itp.
jezeli ma to swoje granice i nie cierpi na tym partner/rodzina to spoko
Ciemnooki,
już myślałam, że masz jakiś nałóg i dlatego taki temat tego wątku
Nie hehe, ja takich nałogów nie mam i nie zamierzam mieć. Założyłem ten temat bo byłem ciekaw jak kobiety się zapatrują na nałogowców i czy owe nałogi mają wpływ na to jak patrzą na potencjalnego kolegę / przyjaciela / partnera.
Czy fajny? Nie wiem, myślę że tak - niech inne dziewczyny to ocenią, najlepiej na żywo bo mnie w sumie i nie wypada i nie byłoby to do końca obiektywne. ![]()
Kto jest ślepy? Może ja że nie widzę tych wartościowych "przeznaczonych" dla mnie, może one że nie chcą (?) mnie bliżej poznać? Nie wiem ... zobaczymy czy kogoś w tym życiu znajdę ...
Oj wicherek, wicherek ... już mi tak nie wlewaj bo się zamknę w sobie, hehe.
Czekam na maila. ![]()
Hello. Mam takie pytanie do kobiet tu bywających - jak oceniacie mężczyzn, nie tylko swoich życiowych partnerów pod względem ich nałogów? Czy to że popijają ( ale nie wpadajmy w skrajności, nie chodzi o alkoholizm )
Mysle, ze jesli facet ma nalog,powiedzmy czeste picie alkoholu , to wlasnie jest alkoholizm,wiec jednak nie da sie uniknac popadania w skrajnosci,skoro mowa o nalogach ![]()
Idac jednak innym tokiem myslenia,jesli chodzi o takie popijanie,ktore Ty masz na mysli,to przeszkadza mi.
Jesli jest rzadko,oczywiscie nie , ale lubie,kiedy facet ma umiar.
Jesli mowa o paleniu papierosow , to duzym plusem bedzie niepalenie ![]()
Jesli chodzi o inne nalogi , nie mam w tej chwili zdania ![]()
mój facet ani nie pije dużo i często, wiadomo jak facet, ale nie nadużywa, ani nie pali ale za to ma jeden nałóg który czasem doprowadza mnie do szału
tym nałogiem ( bo inaczej nie można tego określić) jest jego samochód... cały czas gada tylko o nim, jak siedzi na necie to czyta tylko o samochodzie
nie przeszkadza mi to jakoś szczególnie no bo wiadomo, każdy musi mieć pasje, ale czasem jest to wkurzające. Idziemy do znajomych on gada o swoim samochodzie, lub tez o tej marce którą on ma, gada z moim tata i co? jego auto, jedziemy gdzie to jedziemy do kolegi który tez ma takie samo i siedzimy z nim 2h i gadamy o aucie
czasem to jest takie wkurzające
zamiast na wakacje jedziemy na zlot
hehe ma ktoś jeszcze taki problem? ![]()
Haha ![]()
Ja mialam z bylym podobnie , z tym , ze mial hopla na punkcie samochodow,owszem , ale cale szczescie mnie rzadko opowiesciami o nim zameczal.
Zreszta moglby mowic , ale i tak wiedzialabym o czym mowi ![]()
To teraz może co nieco o moich obserwacjach - zauważyłem że ( przynajmniej w przypadkach z którymi miałem styczność na żywo ) dziewczyny jakoś chyba niespecjalnie przykładają wagę do tego czy dany mężczyzna np: pali lub pije.
Oczywiście zawsze możliwość że albo ja tych "sygnałów" nie wyłapałem albo to kwestie zostały po prostu przemilczane. Żeby była jasność - ja nie oczekiwałem ani nie oczekuję reakcji "nie palisz? nie ćpasz? wooow, no po prostu spadłeś mi z nieba, jesteś cudem" - nie. Moim zapewne pobożnym życzeniem jest tylko to by dziewczyny nie patrzyły na takich facetów jak na odludków ( co rzadko bo rzadko ale się zdarza ). Kiedyś "znajomy" zapytał mnie czy paliłem kiedyś marychę. Kiedy odpowiedziałem że nie to jego ( i innych którzy to usłyszeli ) reakcją było - "nie? no jak to? nawet raz? dla zabawy?" czy coś w tym stylu. Poza tym może przebywam w dziwnym środowisku ale tu u mnie chyba bardziej tolerowane są dziewczyny które piją sporo ponad to ile powinny, palaczki. Facetom to albo uchodzi na sucho albo jest zwyczajnie przemilczane.
Ciemnooki, to kwestia środowiska. No i wieku. Przecież stereotypowo studenci nie powinni robić nic innego jak tylko pić, palić i p****. To jest cool (znaczy teraz inaczej się to nazywa, ale nie jestem na bieżąco
). Co wcale nie znaczy, że wszyscy tak robią. Powiedziałabym, że nawet nie większość. Po prostu tych od 3P bardziej widać - robią wokół siebie więcej zamieszania i siłą rzeczy są bardziej w centrum uwagi niż spokojniejsi rówieśnicy.
W starszym wieku (czyli już w moim) to już wcale nie jest takie fajne. O ile palenie papierosów jest nałogiem, który kobieta toleruje lub nie głównie z przyczyn estetycznych to wiecznie imprezujący czy popalający trawkę 30-latek prowokuje do podejrzeń, że jest to typ Piotrusia Pana, wieczny dzieciak, niedojrzały, nieodpowiedzialny. A egzemplarze takie jak Ty wywołują częściej myśl "wow, jakiś mądry facet" niż etykietkę "odludek, dziwak". Zresztą sama jestem z takim "dziwakiem", co jest dowodem na to, że nawet tzw niegrzeczne dziewczynki cenią sobie porządnych i grzecznych facetów ![]()
A ja Wam powiem , ze w moim towarzystwie dziewczyny zwracaja uwage na to , ile pija i pala ich faceci,no bo wiadomo innymi sie przejmowac nie beda.
Mam 22 lat , moi dobrzy znajomi to ludzie od 22 do 25 l , faceci lubia sobie niezle wypic od czasu do czasu , nie zaprzeczam , ale staramy sie to jakos ogarnac .Na pewno nie patrzymy obojetnie.
Jesli chodzi o ludzi , ktorzy malo pija lub wcale albo nie pala etc ,nie zauwazylam,zeby jakas dziewczyna smiala sie z takiej osoby badz dziwila. Wrecz przeciwnie,to sie chwali!
Hmmm, jeśli facet od czasu do czasu wypije piwo, czy dwa, to nie ma problemu.
Ale na punkcie alkoholu jestem ostrożna i bacznie obserwuję, najbardziej bałabym się mieć przyjaciela/faceta/męża alkoholika, bo tyle się naczytałam o tym, że...
Co do palenia, no to cóż - wolałabym żeby facet nie palił, jeśli już pali ale nie dużo, to nie robię większych problemów, byle na mnie dymu nie puszczał, bo tego nienawidzę.
Natomiast nałogowych palaczy (co to wypalą paczkę fajek dziennie, bądź więcej) staram się unikać.
Uciekam na kilometr od facetów, którzy palą zioło i "bawią się" w tego typu rzeczy.
Hmmm...ja tam sobie lubię na imprezie zapalić fajkę, nabitą jakimś fajnym tytoniem (ostatnio próbuję Dark Ambrosia i jest całkiem przyjemny) dla relaksu. Czasami fajkę wodną, ale rzadziej, bo nie chce mi się potem czyścić całego osprzętu ![]()
Co do alkoholu, cóż, ja osobiście nie jestem wielkim fanem, od czasu do czasu 2-3 niepasteryzowane miodowe piwa, np. Ciechany, łyknę sobie w towarzystwie (pasteryzowane nie chce przejść przez moje gardło).
Heh, ostatnio jak prowadziłem sesję RPG dwóch kolegów zapytało, czy mogą sobie 3-4 browarki wypić. Ja się oczywiście zgodziłem, wszystko ok, ale widzę, że oni już chyba jakieś sobie zafundowali wcześniej, więc zaciekawiony spytałem.
W godzinę jeden wypił przed sesją sześć drugi osiem...a ja "wtf
??"
28 2011-06-23 20:36:17 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-23 20:36:45)
Co do używek przypomniało mi się, że kiedyś kolega namawiał mnie, żebym spróbowała fajki wodnej. Nie zgodziłam się. Jak pisałam takie rzeczy mnie nie kręcą, nie ciągnie mnie do tego, jak sobie pomyślę, to "fuuu".
Jestem w szoku , ilu jest mężczyzn nie palących? Nie pijących jednego piwka, potem drugiego dziennie z kolegą.
Nienawidze waluty alkoholu, nienawidze kiedy mój partner dziękuje swoim kolegom, wypieciem piwka lub innego alkoholu.
Po prostu doprowadza mnie to do szału, te ciągłe piwkowanie. Gdyby to bylo co tydzien, co dwa, ale nie, codziennie, co 2-3 dni, siedzi i pije to holerne piwo, nie upije sie, ale nie nawidze alkoholu, dobrze o tym wie, ale co tam...
Tak jak dzisiaj, cały dzien przebimbany, teraz leży i śpi, brudny. A ja, trzesie mnie ze złości, mam chęć rzucić go w holere. Iśc i być sama, wolna od tych wszystkich nałogów. W dodatku pali, paczka dziennie, a ja piore te ubrania, a on ciagle pali, prosze, nic to niedaje. Ale nie potrafie go przekreslić z powodu tych okropnych nałogów. Bo za bardzo go Kocham. Ale nie wiem czy to przetrwa niechęć do piwkowania i palenia ;(
Ojej ten post jest juz dawno nieaktualny
A ja wyskoczyłam z postem
Ot gamoń ze mnie :]
Bella919,
jest możliwe, że przyzwyczajenia partnera nigdy się nie zmienią. Nie będzie starał się ograniczać alkoholu i papierosów. Nadal będzie wypalał paczkę dziennie i co drugi-trzeci dzień wypijał kilka piw. Jesteś w stanie to zaakceptować?
Zastanawiam się, czy próbowałaś rozmawiać ze swoim partnerem na temat jego zwyczajów, które są dla Ciebie kłopotliwe. Picie alkoholu czy palenie papierosów to jego wybór, jest dorosłym człowiekiem. Jest jednak również w związku, dla którego niekiedy trzeba dokonać pewnych poświęceń. Dobro bliskiej osoby i trwałość relacji jest dobrą motywacją.
Czy partner nie mógłby np. palić wyłącznie poza domem, tak aby jego nałóg nie wpływał na stan mieszkania i na Ciebie?
Sam prać swoich ubrań?!
Trudno dorosłemu mężczyźnie nakazywać i zakazywać (zresztą nie na tym polega partnerstwo), ale można oczekiwać, że będzie ponosił konsekwencje swoich decyzji.
Próbowałam wszystkiego, po prostu wszystkiego, nie bede pil, i znowu, przyjedzie moj brat wypija kilka piw, przyjezdza ojciec wypija kilka poiw ew mocniejszy alkohol. Najgorszy jest ten noz ze strony rodziny. On dobrze wie ze tego nietolerujem bardzo dobrze to wie ze mnie to drazni, ah pranie ubran, jasne juz to widze, Palenie jest takie ze nie pali w pokoju w ktorym spimy, w calej reszcie domu pali, probowalam mu to wytlumaczyć ale nie, bo cos tam cos tam. On dobrze wie że tego nie toleruje, mowilam mu o powodach, ale nie on rozumie, postara sie, ale nic sie nie zmienia. A ja uwazam ze to nie jest normalne, ciagle jest ktos kto chce akurat z nim pic piwo. Ja nie wiem czy jestem w stanie to zaakceptowac, kiedys juz probowalam odejsc wlasnie z powodu alkoholu, ale nie potrafilam ;( On uzna ze wszystkiego od niego wymagam, zeby nie palil, nie pil i co oddychac moze jeszcze ;(
Jako że jestem palaczką. palenie u faceta nie przeszkadza mi w zupełności. Natomiast facet od którego poczuję woń piwa jest skreślony. No tak mam..nie znoszę odoru piwa.
witam..wszystko,tylko nie pijaństwo,to straszny nałóg,ci ludzie nie wiedzą jak krzywdzą innych....pozdrowionka...:)
Hello. Mam takie pytanie do kobiet tu bywających - jak oceniacie mężczyzn, nie tylko swoich życiowych partnerów pod względem ich nałogów? Czy to że popijają ( ale nie wpadajmy w skrajności, nie chodzi o alkoholizm ), czy palą ma dla was jakieś większe znaczenie? Czy przywiązujecie do tego wagę? Jeżeli tak to jak się na nie zapatrujecie i czy to ma jakiś duży wpływ na "ocenę" danego mężczyzny czy jest po prostu mało ważne? Oczywiście inne nałogi też wchodzą w grę, picie i palenie są po prostu chyba tymi najbardziej popularnymi.
Osobiście toleruję jedynie papierosy, ale tylko te palone nie w mojej obecności.
Ja w swoim krótkim aczkolwiek intensywnym życiu miałam dwa przykłady. Jeden to osoba uzależniona od alkoholu, narkotyków i tytoniu- 4 wspólne lata za pasem i totalnie zniszczone życie codzienne notabene już prawie nasze wspólne. Drugi to osoba która pali ale praktycznie nie pije i jest wrogo nastawiona do jakichkolwiek narkotyków. Cóż, najzabawniejsze jest to, że wstyd się przyznać ale aktualnie więcej pije od mojego partnera. Palenie papierosów jakoś nigdy za specjalnie mi nie przeszkadzało pod innymi względami niż te finansowe. Sama pale(dość sporo), więc nie czuje tego co osoby które rzuciły, bądź nigdy nie paliły- zapach mi nie przeszkadza, przyzwyczaiłam się.
Najbardziej zadziwia mnie to, że ktoś, kto sam ma jakiś nałóg, który może przeszkadzać (palenie) nie akceptuje innego jeśli nawet nie nałogu, to jakiegoś przyzwyczajenia, np. piwo - definitywnie.
Mi nie przeszkadza nic, o ile nie jest to przesadzone. Wszystko jest dla ludzi, ale w umiarze. Sama, jako palaczka, staram się nie przeginać i nie robić tego przy mężu, który nie pali.
Tak wszystko jest dla ludzi, moj maz przed komputerem na grach siedzi do poznych godzin nocnych, wolalabym zeby popalal, niz to masakryczne granie...gdzie nikt i nic do okola sie nie liczy:((...to jest wlasnie jego nalóg.