moim zdaniem nie ... ale to tylko moje zdanie.
Podobne tematy
moim zdaniem nie ... ale to tylko moje zdanie.
amerah a teraz jak jesteś zakochana...to interesujesz się innymi facetami?
powiedzmy że zakochana szczęśliwie...
263 2011-02-15 00:04:03 Ostatnio edytowany przez sayonara (2011-02-15 00:07:33)
Kurde w tym temacie się dowiedzialam ze kochanki to te z DDA albo cos jescze!
Jasne Aniolki co te kobity wypisuja!
Zapewniam Was ze kochanki to kobiety pewne siebie,pewne swoich walorow,danamiczne,zaradne,i piekne...
Hurra:) nareszcie zrozumiałam, zapomniałaś dodać- BEZWZGLĘDNE i mające uczucia innych głęboko w poważaniu( bo żony to zahukane, niepewne swoich walorów, krowy, brzydkie jak noc). Pozdrawiam wszystkie kochanki, rispekt, jakby powiedział kolega z Kabaretu MoraLnego Niepokoju ( nomen omen).
P.S Moje PEWNE SIEBIE kochanki , nie dajcie się robić w balona, bo czasami to was bardziej szkoda niż żon
:):)
Nie zgadzam sie z tobą SAYONARA!
To nieprawda że kochanki sa bezwzględne,nie licza się z czyimis uczuciami.Gdyby tak bylo to uwierz mi ze poza tym że w jakis tam sposob ingeruja w cudze zycie rodzinne(bo niestety tak jest)Zrobilyby wszystko zeby faceta miec tylko dla siebie!Ale niestety zyja w cieniu...
I nigdy nie powiem że zony to jakies tam głupie lafiryndy czy ktos w tym rodzaju.Zdarza sie ze mąz zdradza zone ktora jest zdecydowanie ładniejsza od kochanki.I jak to wytlumaczyc.Z tego wniosek ze szuka nie urody ale innych walorow...
Nie zgadzam sie z tobą SAYONARA!
To nieprawda że kochanki sa bezwzględne,nie licza się z czyimis uczuciami.Gdyby tak bylo to uwierz mi ze poza tym że w jakis tam sposob ingeruja w cudze zycie rodzinne(bo niestety tak jest)Zrobilyby wszystko zeby faceta miec tylko dla siebie!Ale niestety zyja w cieniu...
I nigdy nie powiem że zony to jakies tam głupie lafiryndy czy ktos w tym rodzaju.Zdarza sie ze mąz zdradza zone ktora jest zdecydowanie ładniejsza od kochanki.I jak to wytlumaczyc.Z tego wniosek ze szuka nie urody ale innych walorow...
Zgadzam się z Tobą kasandra1234 dokładnie tak jak napisałaś. Właśnie jak to wytłumaczyc, iż czasami żona ma więcej niż kochanka?Jest ładniejsza , lepiej zarabia , a i tak mąż ją zdradza.Jak to zrozumiec?
Nie wiem AMORE na czym polega ten fenomen.
W ktoryms z tematów-związek,miłośc ,porownalam do ogrodu o który należy dbac,pielęgnowac jesli chcemy że by nas satysfakcjonował.Myslę że popelniamy blędy,nie chce nam sie "pracowac" nad naszymi ogrodami...a przeciez nie wystarczy je zaprojektowac ale rowniez trzeba sie nimi zając.Jeśli zaniedbamy wiadomo jak będzie wyglądał...
Wedlug mnie nie ma jakichs twardych regul ,ze kochanka to jest blebleble a żona to jest blebleble.To samo odnosi sie do facetów.
Nikt z nas nie nosi przeciez takich znamion...
KACHNA gdyby autor tego linku byl jakims autorytetem to może bym sie i nim przejęła....
267 2011-02-15 09:28:41 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-15 09:36:16)
Właśnie jak to wytłumaczyc, iż czasami żona ma więcej niż kochanka?Jest ładniejsza , lepiej zarabia , a i tak mąż ją zdradza.Jak to zrozumiec?
Proste - facet to debil szukający chorych emocji na boku. Gdyby kochał kochankę - odszedłby od pięknej i bogatej żony i ułożył sobie życie z tą drugą. Żona (już była) pewnie szybko znalazłaby sobie nowego partnera.
Wszyscy szczęśliwi, wszyscy zdrowi na duszy.
Być może opisany przez Ciebie przykład - czyli niewierny mąż pięknej i bogatej, jest zwykłą zakompleksioną ciamajdą i bez żony nie dałby sobie rady. Nad kochanką panuje, nad żoną nie.
Popatrz na swojego męża - zdradzał Cię przed ślubem, zdradzał w trakcie - myślisz że zawsze byłaś gorsza od kochanek? Lepsza od nich?
To Twoja wina że Cię zdradzał?
To że teraz jesteś kochanką męża swojej pracodawczyni dużo zmienia no nie?
268 2011-02-15 12:04:09 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2011-02-15 12:08:13)
Kasandra odpowiedź na twoje pytanie jest prosta.
Piękna silna i mądra żona jest dużym wyzwaniem, trzeba się starać, zeby jej dorównać, a już nie daj BOŻE więcej zarabia. Nie na darmo psycholodzy w poradnikach zalecają aby czasem udać bezradną słabą kobietę - a to są już autorytety. Nawet jak trąciłoby to infantylizmem. Silni mężczyźni docenią zalety mądrej kobiety. Słabi szukają kogoś mniej inteligentnego, słabego, z mniejszym poczuciem własnej wartości. Kogoś kto nie będzie wymagał a będzie szczęśliwy i wdzięczny za wszystko co dostanie. Takie związki kończą się jak kochanka zaczyna wymagać więcej niż On Pan chce jej dać.
Z żoną trzeba się liczyć w życiu codziennym. Trzeba włożyć trochę wysiłku w prace domowe, trzeba uszanować jej potrzeby. A kochanka ? Jej życie podporządkowane jest Panu kochankowi. Żona chętnie zrobi loda mając z tego jego uwielbienie. Raz, dwa, trzy razy, ale za czwartym razem zapyta A Ja? Co ze mną? Kochance nie przyjdzie to na myśl jej wystarczy jego uwielbienie.A że brzydsza od żony? O to chodzi żeby jej nie przyszło na myśl się zbuntować, Ona musi wiedzieć że to iż on się nią zainteresował to jego łaska wielkoduszność. I ma Mu być wdzięczna to spełni jego wszystkie życzenia, w których będzie chciała jemu sprawić przyjemność.
Nie traktujcie tego jak chęć obrażenia kogoś, to nie jest moim celem.
Amerah widzisz każdy może mieć swoje zdanie, i to że On wpada czasem na papierosa żeby Cię zobaczyć dla mnie byłoby poniżające, że nie potrafi dać mi więcej. Ciebie to cieszy, mnie by dołowało. Jak bym wiedziała, że do mnie wpada jak do palarni na 5 min, a potem leci kilka godzin spędzić z inną.
Oczywiście są sytuacje kiedy On zostawia żonę i układa sobie życie od nowa z kochanką.
Ale są to sprawy jasne od początku, nie ma ukrywania, zakochałem się i odchodzę.
Ale tak jak już pisałam to moje zdanie i moje odczucia, jak tobie to odpowiada to ok, w końcu to twoje życie. Ty chcesz czekać na każdy jego telefon to czekaj ja bym tak nie chciała.
kasandra1234 - napisałaś "Nie zgadzam sie z tobą SAYONARA!
To nieprawda że kochanki sa bezwzględne,nie licza się z czyimis uczuciami.Gdyby tak bylo to uwierz mi ze poza tym że w jakis tam sposob ingeruja w cudze zycie rodzinne(bo niestety tak jest)Zrobilyby wszystko zeby faceta miec tylko dla siebie!Ale niestety zyja w cieniu...
Żyją w cieniu wiesz czemu nie dlatego że mają takie dobre serce ale dlatego że:
1/takie niepisane zasady jesteś kochanką to jesteś niewidoczna (tłumacz to jak chcesz) dla otoczenia faceta żonatego.
2/bo jak się wychylisz to facet "kopnie cię w ...." i na kolanach wróci do żony.
3/bo wsród społeczeństwa zostaniesz "naznaczona" bo kochanka to ta zła , wyrachowana i nie akceptuje się jej postępowania.
.........i wiele innych dla których kochanki siedzą w cieniu ALE napewno nie przez dobre serce.
A co do wyboru brzydszej kochanki od żony to proste nie szuka innych "walorów" tylko potwierdzenia swijej męskości, udowodnienia że jeszcze może a brzydsze łatwiej zbajerować bo przeważnie mają niską samoocenę i stwierdzają żę "złapały Boga za nogi" facet nie szuka rozmów intelektualnych, rozważań filozoficznych tylko bzykania na boku
Suche faktu a nie żadna IDEOLOGIA.
amore napisał/a:Właśnie jak to wytłumaczyc, iż czasami żona ma więcej niż kochanka?Jest ładniejsza , lepiej zarabia , a i tak mąż ją zdradza.Jak to zrozumiec?
Proste - facet to debil szukający chorych emocji na boku. Gdyby kochał kochankę - odszedłby od pięknej i bogatej żony i ułożył sobie życie z tą drugą. Żona (już była) pewnie szybko znalazłaby sobie nowego partnera.
Wszyscy szczęśliwi, wszyscy zdrowi na duszy.
Być może opisany przez Ciebie przykład - czyli niewierny mąż pięknej i bogatej, jest zwykłą zakompleksioną ciamajdą i bez żony nie dałby sobie rady. Nad kochanką panuje, nad żoną nie.Popatrz na swojego męża - zdradzał Cię przed ślubem, zdradzał w trakcie - myślisz że zawsze byłaś gorsza od kochanek? Lepsza od nich?
To Twoja wina że Cię zdradzał?
To że teraz jesteś kochanką męża swojej pracodawczyni dużo zmienia no nie?
Kriss ale ja nigdy nie czułam sie ani gorsza ani lepsza od nikogo jestem taka jaka jestem czyli jestem sobą. Mylisz się moja droga facet z którym jestem nie jest ani ciamajda ani zakompleksiony. Dał by sobie rade bez niej doskonale to facet , tzw. złota rączka skoro jego żona zajmuje się kariera a on domem to nie uważam go za ciamajdę. Facet , z którym jestem na moje pytanie dlaczego zdradza odpowiedział mi , że sam niewie dlaczego. Może dlatego ,że byli pierwszymi swoimi partnerami , może dlatego , iż pracując z dala od domu miał więcej luzu , a może dlatego ,że wydaje mu się to normalne. Co do mojego męża tak zdradzał mnie przed ślubem i w trakcie a ja zawsze wybaczałam . Nie uważam ,że to moja wina , że mnie zdradzał miał, wszystko co chciał , a może jeszcze więcej. To ,że jestem kochanką męża mojej pracodawczyni nie zmienia nic. Jedno co zmieniło to mnie i moje widzenie na pewne sprawy.Nie, nie jestem dumna z tego co robię , ale nie żałuję niczego i mam prawo dożycia tak jak mi pasuje i jest mi wygodnie. Mam gdzieś ból jego żony i mojego męża teraz się liczę tylko ja.Tak jestem egoistką no cóż tego nauczyło mnie życie.
271 2011-02-15 15:01:57 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-15 15:03:36)
Amore - to superekstra.
Widzę że od momentu kiedy zakładałaś wątki na temat rozdarcia z powodu kochanek/mąż, uczucia, dylematy seksualne - jesteś całkowicie inną kobietą - bez wątpliwości, wiesz czego chcesz, twardo do przodu. Tak trzymać.
Uważaj tylko żebyś czegoś nie złapała - bo wiesz - ta jurna żona, to też może sobie w trakcie kariery dobrze robić.
Podziwiam że jesteś tak liberalna - ja nie umiałabym się dzielić facetem...
Na marginesie - Włoch w roli mammy? Bardzo wyemancypowany muszę przyznać. Szacun.
Jeszcze jedno - ogromna prośba do Moderatorek - czy możnaby usunąć przydomek "Słodka Czarodziejka" znad mojego avatarka? Taka ze mnie słodka czarodziejka jak z koziej dupy trąba.
Amore - to superekstra.
Widzę że od momentu kiedy zakładałaś wątki na temat rozdarcia z powodu kochanek/mąż, uczucia, dylematy seksualne - jesteś całkowicie inną kobietą - bez wątpliwości, wiesz czego chcesz, twardo do przodu. Tak trzymać.
Uważaj tylko żebyś czegoś nie złapała - bo wiesz - ta jurna żona, to też może sobie w trakcie kariery dobrze robić.
Podziwiam że jesteś tak liberalna - ja nie umiałabym się dzielić facetem...Na marginesie - Włoch w roli mammy? Bardzo wyemancypowany muszę przyznać. Szacun.
Jeszcze jedno - ogromna prośba do Moderatorek - czy możnaby usunąć przydomek "Słodka Czarodziejka" znad mojego avatarka? Taka ze mnie słodka czarodziejka jak z koziej dupy trąba.
Dzięki Kriss ,tak wiele zrozumiałam i wiem czego chcę. Czy umię się dzielic facetem ? Nauczyłam się tego , a co do złapania czegoś to bez obaw nie jestem dzieckiem i wiem jak sie zabezpieczyc.dzięki za troskę. Tak to żadkośc aby Włoch prowadził dom , ale w jego przypadku tak jest.
amore - napisałaś "Czy umię się dzielic facetem ? Nauczyłam się tego " jak dla mnie to raczej jak nie umie się być tą jedyną to zostaje bycie tą drugą , trzecią......... Czy nie jest tak??????
amore - napisałaś "Czy umię się dzielic facetem ? Nauczyłam się tego " jak dla mnie to raczej jak nie umie się być tą jedyną to zostaje bycie tą drugą , trzecią......... Czy nie jest tak??????
Dokładnie tak .Ale wiesz ja w moim małżeństwie z 12 letnim stażem też byłam ta drugą, trzecią...Myślisz , że niechciałam byc tą jedyną ? Mylisz się , ale jak mąż mnie zdradzał to , która byłam? Wybaczałam zawsze więc co to zmienia ,że teraz jestem ta drugą ?Zawsze nią byłam.
amore - a nie uważasz że czlowiek zasługuje na to by być tym jednym i najważniejszym nie sądzisz że mimo iż twierdzisz że tak ci dobrze to gdzieś pod skórą czujesz niedosyt???????
amore - a nie uważasz że czlowiek zasługuje na to by być tym jednym i najważniejszym nie sądzisz że mimo iż twierdzisz że tak ci dobrze to gdzieś pod skórą czujesz niedosyt???????
Tak masz racje tak powinno byc.Ja nie twierdze,że jest mi tak dobrze , pewnie ,że chciałabym byc ta jedną , jedyną. Jednak tak mi sie zdarzyło ,że nią nie jestem. Czy czuję niedosyt ? Chyba nie , jedyne czego mi brak to troche spokoju i łatwiejszego życia bo to ,które mam to jest tylko po górke.ile można przejmowac się innymi , myślec czy robie dobrze , czy krzywdze kogos czy nie. Czy mną się ktoś przejmuje ? Moja odpowiedz nie. A więc i ja mam wszystko w d...Na dzień dzisiejszy jest tak jak jest może jutro będzie lepiej. Łatwo jest krytykowac , ale trudno zrozumiec. Myślisz , że mnie jest łatwo tak życ? Mylisz się , ale cóż ,,życie to nie bajka nie głaszcze cię po jajkach,,.
jakże ja się cieszę z Twojej obecności tu amore ![]()
No właśnie amore, twierdzisz, że nikt się Tobą nie przejmuje. Nie chciałabyś poszukać takiego, dla którego byłabyś całym światem, a nie tylko odskocznią? Zabawką? Chwilową fanaberią? Któremu naprawdę by zależało na Twoim szczęściu?
Przecież marnujesz z nim i czas, i siły, zamiast szukać czegoś prawdziwego, budowanego nie na zdradzie, kłamstwie, zatajaniu. Nie chciałabyś się cieszyć swoim szczęściem z przyjaciółmi? Rodziną?
Wydajesz się być wrażliwą, ale zagubioną kobietą. I tkwiąc w tej dziwnej sytuacji na pewno nie znajdziesz spokoju i szczęścia, na których Ci zależy. Nie krytykuję Cię, chcę Ci tylko uświadomić, że każda kobieta zasługuje, by być na pierwszym miejscu, by dla swojego mężczyzny być księżniczką 365 dni w roku, a nie 2 godziny w tygodniu, bo żona i dzieci czekają.
To jest po prostu bardzo, bardzo przygnębiające.
Amore - przeczytałam część Twoich postów (z innych wątków) i napiszę tylko tyle:
Spotkało Cię w życiu wiele złego. Bardzo mi przykro z tego powodu.
Nie chcę się wymądrzać, ale zapewne część Twoich późniejszych wyborów spowodowanych jest tym, co wydarzyło się w przeszłości. Bo niestety "niezałatwione" sprawy z dzieciństwa ciągną się za nami - często ciągną nas na dno. Wikłamy się w sytuacje, które są z natury złe.
Nie chcę Cię pouczać - zrozum mnie proszę dobrze. Tylko może warto zawalczyć o siebie? Jesteś jeszcze młoda - życie przed Tobą. Może warto powalczyć nad tym, żebyś to Ty nim pokierowała?
Jeśli chciałabyś poczytać fajną literaturę o współuzależnieniu - napisz na mojego mail'a.
busiu masz rację ale ja nie twierdze ,że marnuje czas. Nie chce szukac niczego nowego , pchac się w nowe związki . Po co mi to?Wiem ,że każda kobieta zasługuje na szczęście i bycie kochana , myślisz ,że ja tak nie chciałam. Wiesz będąc z dala od domu , bliskich, przyjaciól czasami się tak dzieje jak ze mną. Myślisz ,że ja chciałam byc zdradzana, byc kochanka , mylisz się.Chciałam życ jak każda kobieta miec rodzinę i męża , który mnie kocha i nie zdradza. Jednak moje losy potoczyły się inaczej.niekochana72 niewiesz jak wiele złego doświadczyłam w życiu to co przeczytałaś to nawet połowa z tego nie jest.Mam nadzieję ,że jeszcze nie staczam się na samo dno. Wiem ,że wiele spraw z mojego dzieciństwa mam nie załatwionych , ale na to jest już za późno.Właśnie dlatego ,że chcę kierowac moim życiem na dzisiejszy dzień wybrałam takie życie a nie inne. Widocznie tak ma byc na to sobie zasłużyłam.
281 2011-02-15 22:54:43 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-02-15 23:05:00)
niekochana72 niewiesz jak wiele złego doświadczyłam w życiu to co przeczytałaś to nawet połowa z tego nie jest.Mam nadzieję ,że jeszcze nie staczam się na samo dno. Wiem ,że wiele spraw z mojego dzieciństwa mam nie załatwionych , ale na to jest już za późno.Właśnie dlatego ,że chcę kierowac moim życiem na dzisiejszy dzień wybrałam takie życie a nie inne. Widocznie tak ma byc na to sobie zasłużyłam.
Kochana- jestem starsza od Ciebie o kilka latek i właśnie zaczęłam walkę. Wierz mi - warto. I nigdy nie jest za późno.
I nie na to sobie zasłużyłaś - zapewniam.
O tym dnie to nie napisałam o Tobie, uwierz. I to dno jest takie symboliczne - można się od niego odbić. Wiem, bo ja swoje dno osiągnęłam. Zupełnie inna jest moja droga, niż Twoja. Ale przyczyna - ta sama.
Chciałabym, żebyś poczuła to uczucie, kiedy patrzysz w lustro w choć "poobijana" mówisz sobie - walczę. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale warto.
Bo nie ma nic gorszego niż się poddać, zdać na los. Bo my nie mamy dobrych wzorców, musimy je sobie wypracować. Daj się przekonać - naprawdę warto
Nie powiem, że będzie łatwo, ale czy cokolwiek, co wartościowe przychodzi łatwo?
amore napisał/a:niekochana72 niewiesz jak wiele złego doświadczyłam w życiu to co przeczytałaś to nawet połowa z tego nie jest.Mam nadzieję ,że jeszcze nie staczam się na samo dno. Wiem ,że wiele spraw z mojego dzieciństwa mam nie załatwionych , ale na to jest już za późno.Właśnie dlatego ,że chcę kierowac moim życiem na dzisiejszy dzień wybrałam takie życie a nie inne. Widocznie tak ma byc na to sobie zasłużyłam.
Kochana- jestem starsza od Ciebie o kilka latek i właśnie zaczęłam walkę. Wiesz mi - warto. I nigdy nie jest za późno.
I nie na to sobie zasłużyłaś - zapewniam.
O tym dnie to nie napisałam o Tobie, uwierz. I to dno jest takie symboliczne - można się od niego odbić. Wiem, bo ja swoje dno osiągnęłam. Zupełnie inna jest moja droga, niż Twoja. Ale przyczyna - ta sama.
Chciałabym, żebyś poczuła to uczucie, kiedy patrzysz w lustro w choć "poobijana" mówisz sobie - walczę. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale warto.
Bo nie ma nic gorszego niż się poddać, zdać na los. Bo my nie mamy dobrych wzorców, musimy je sobie wypracować. Daj się przekonać - naprawdę wartoNie powiem, że będzie łatwo, ale czy cokolwiek, co wartościowe przychodzi łatwo?
Dzięki niekochana72 może masz racje ,kiedys też tak myślałam niemając kochanka będę walczyc o siebie , odejdę od męża ,ale się nie udało jego wypadek pokrzyżował plany, potem pojawił sie kochanek, którego po pewnym czasie tez zostawiłam , aby ratowac moje małżeństwo dac nam jeszcze jedna szansę. I co dowiaduję sie , że mój mąż nadal mnie zdradza, a ja co miałam z tego chciałam to ratowac i tak zaczełam to ratowac ,że wróciłam do kochanka. Już się pogubiłam w tym wszystkim. Jedno wiem ,że nie jestem dumna z tego co robię , ale to jest jakieś błędne koło. Nie umię odejśc ani od męża ani od kochanka.
Busiu - zapomniałam napisać we wcześniejszym poście - jestem pod wrażeniem Twojej dojrzałości.
Kobietki co by tu nie mowic na temat zdrad to jedno jest pewne-jesli zdradzają to nie kochaja swoich żon/mężow.nie wyobrażam sobie nawet teraz "seksowac sie" z innym facetem niz moj byly kochanek.nie sądze że dla faceta nie ma znaczenia z kim uprawia seks i ze robi to tylko po to żeby się dowartosciowac.Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...
Kobietki co by tu nie mowic na temat zdrad to jedno jest pewne-jesli zdradzają to nie kochaja swoich żon/mężow.nie wyobrażam sobie nawet teraz "seksowac sie" z innym facetem niz moj byly kochanek.nie sądze że dla faceta nie ma znaczenia z kim uprawia seks i ze robi to tylko po to żeby się dowartosciowac.Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...
kasandra- czy masz dzieci?
286 2011-02-16 12:35:02 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-02-16 19:02:37)
spam
Tyle autorytety.
kasandra- czy masz dzieci?
http://www.netkobiety.pl/t20492.html post 98.
Oczywiscie że mam!A czemu pytacie kobietki?
Kobietki co by tu nie mowic na temat zdrad to jedno jest pewne-jesli zdradzają to nie kochaja swoich żon/mężow.nie wyobrażam sobie nawet teraz "seksowac sie" z innym facetem niz moj byly kochanek.nie sądze że dla faceta nie ma znaczenia z kim uprawia seks i ze robi to tylko po to żeby się dowartosciowac.Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...
Moja droga czytałam twój post i zaprzeczasz sama sobie. Zanim coś napiszesz zastanów się łatwo Ci przychodzi krytyka ale sama byłaś kochanką żonatego i piszesz ,że zrobisz wszystko aby go odzyskac. Nawet jeśli by to miała trwac 20 lat. Gdzie tu sens i logika?
Amore - przeczytałam część Twoich postów (z innych wątków) i napiszę tylko tyle:
Spotkało Cię w życiu wiele złego. Bardzo mi przykro z tego powodu.
Nie chcę się wymądrzać, ale zapewne część Twoich późniejszych wyborów spowodowanych jest tym, co wydarzyło się w przeszłości. Bo niestety "niezałatwione" sprawy z dzieciństwa ciągną się za nami - często ciągną nas na dno. Wikłamy się w sytuacje, które są z natury złe.
Nie chcę Cię pouczać - zrozum mnie proszę dobrze. Tylko może warto zawalczyć o siebie? Jesteś jeszcze młoda - życie przed Tobą. Może warto powalczyć nad tym, żebyś to Ty nim pokierowała?
Jeśli chciałabyś poczytać fajną literaturę o współuzależnieniu - napisz na mojego mail'a.
Niekochana przeczytałąm cała literature i będę musiała to sobie wszystko przemyślec , czytając dotarło do mnie jak wiele mam i jak wiele straciłam i mogę stracic.Dziękuję.
Niekochana przeczytałąm cała literature i będę musiała to sobie wszystko przemyślec , czytając dotarło do mnie jak wiele mam i jak wiele straciłam i mogę stracic.Dziękuję.
Nie ma sprawy
Mam nadzieję, że pomogłam choć troszkę. Teraz Twoje decyzje. Życzę Ci powodzenia.
Kobietki co by tu nie mowic na temat zdrad to jedno jest pewne-jesli zdradzają to nie kochaja swoich żon/mężow.nie wyobrażam sobie nawet teraz "seksowac sie" z innym facetem niz moj byly kochanek.nie sądze że dla faceta nie ma znaczenia z kim uprawia seks i ze robi to tylko po to żeby się dowartosciowac.Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...
W ogóle nie chce mi się tego komentować.
AMOER a co nazywasz zaprzeczeniem w moich wypowiedziach?
To że chcialabym byc zczłowiekiem ktorego kocham,czy to ze trudno jest zostawic rodzinę dla kochnki/ka?
amore napisał/a:Niekochana przeczytałąm cała literature i będę musiała to sobie wszystko przemyślec , czytając dotarło do mnie jak wiele mam i jak wiele straciłam i mogę stracic.Dziękuję.
Nie ma sprawy
Mam nadzieję, że pomogłam choć troszkę. Teraz Twoje decyzje. Życzę Ci powodzenia.
Dzięki niekochana mam nadzieję ,że uda mi się w końcu podjąc jakąś decyzję.
AMOER a co nazywasz zaprzeczeniem w moich wypowiedziach?
To że chcialabym byc zczłowiekiem ktorego kocham,czy to ze trudno jest zostawic rodzinę dla kochnki/ka?
Właśnie to co napisałaś, krytykujesz za zdrady , odejścia od rodzin , a przecież sama jesteś lub byłaś kochanką.
Kochana- jestem starsza od Ciebie o kilka latek i właśnie zaczęłam walkę. Wierz mi - warto. I nigdy nie jest za późno.
I nie na to sobie zasłużyłaś - zapewniam.
O tym dnie to nie napisałam o Tobie, uwierz. I to dno jest takie symboliczne - można się od niego odbić. Wiem, bo ja swoje dno osiągnęłam. Zupełnie inna jest moja droga, niż Twoja. Ale przyczyna - ta sama.
Chciałabym, żebyś poczuła to uczucie, kiedy patrzysz w lustro w choć "poobijana" mówisz sobie - walczę. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale warto.
Bo nie ma nic gorszego niż się poddać, zdać na los. Bo my nie mamy dobrych wzorców, musimy je sobie wypracować. Daj się przekonać - naprawdę wartoNie powiem, że będzie łatwo, ale czy cokolwiek, co wartościowe przychodzi łatwo?
Niekochana-Kochana, czuję, że idziemy ramię w ramię tą samą drogą. Fajnie mieć świadomość, że na tej drodze można spotkać osoby, które wierzą i czują, że warto. I nie zawrócą. Ja nie zwrócę.
Zasady, wartości w które wierzyłam jako młoda marząca dziewczyna? Dziś już wiem, że mimo zwątpienia, które pojawiło się, gdy spadałam na dno, wciąż ta wiara - i to wiele mocniejsza jest we mnie.
Kobiety Zdradzane i będące Kochankami! Uwierzcie, żaden inny człowiek nie ma takiej mocy sprawczej, żeby zmusić nas do porzucenia marzeń, zasad i siły w udowadnianiu przede wszystkim sobie, a przy okazji i innym, że warto walczyć o siebie, o swoje przekonania.
Zdradzane - tracimy wiarę w siebie
Kochanki - też tracą szacunek do siebie, są targane lękiem i huśtawkami nastrojów. Wciąż pełne nadziei, że coś im skapnie.
Hola hola, to że spadam w czarną otchłań, to nie wina kochanek, facetów czy innego zwierza. Same sobie to fundujemy! Sytuacja jest tylko pretekstem, żeby się zanurzyć w pesymizm, lęki, brak wiary w siebie i inne takie niefajowości.
Kobiety! A gdzie nasza siła wewnętrzna? Pielęgnujcie ją. Szukajcie jej! Ja jestem żywym dowodem, że warto. Mówię z perspektywy osoby będącej kiedyś na dnie, która wzięła się za bary sama ze sobą. I to było trudniejsze po tysiąckroć niż czepianie się myśli: jestem ofiarą bo mnie facet zdradził (czytaj: czerpanie siły z usadowienia się w foteliku z napisem "OFIARA"), albo: jaką lafiryndą była moja przyjaciółka , która bzykała mojego faceta przez rok udając w tym samym czasie przyjaciółkę (czytaj: czerpanie siły z usadowienia się w foteliku z napisem "JESTEM LEPSZA, BO MORALNA", a może: zadbam o siebie jeszcze bardziej, wyrwę sobie ciacho, może zafunduję w odwecie kochanka i zemszczę się na facecie (czytaj: czerpanie siły z usadowienia się w foteliku "JESTEM GÓRĄ, JESTEŚMY KWITA" itp itd.
Po kilku latach odtrącania ról zastępczych, wciąż wtaczająca swój głaz na górę moich marzeń, stwierdzam: WARTO.
Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale ... WARTO.
Mam szacunek do siebie, jakiego nigdy nie miałam.
WARTO!
Jestem innym człowiekiem. WARTO!
Warto było być zdradzoną i stanąć oko w oko z samą sobą. Zajrzeć sobie samej w duszę, w swoją destrukcję, lęki i mieć szansę zacząć walczyć.
Pewnie warto być też kochanką, jeśli takie doświadczenie pozwoli wzbogacić siebie samego, ale nie przez "wysupłanie" dla siebie zajętego faceta - ale przez przebrnięcie przez to w sposób taki, że dochodzisz do ściany i jak już widzisz tą ścianę, to się od niej nie odwracasz i nie spierniczasz z powrotem (czytaj: usadawiasz się w foteliku "JESTEM NIESZCZĘŚLIWA"), tylko patrzysz na pobojowisko jakie sobie sama fundujesz i postanawiasz otrząsnąć pióra i zacząć się wspinać!
..szukając dla siebie szczęścia, nowego pełnego związku, szukając w sobie samej wartości, które dadzą Ci szczęście...
uff, co dziś we mnie wstąpiło? chyba to, że spotkałam na drodze kobiety, które jak widzę nie pozwalają mi myśleć: jestem na tej drodze sama. Dziękuję.
AMORE źle mnie zrozumialas.Nie krytykuje zdrady,chociaz sama w sobie jest zlem i tego nie da się zaprzeczyc.Przeciez dobrze wiemy co jest dobre a co zle.
Maly repley...
Nie wycofuje sie z żadnych slow ktore napisalam.Zaistnialo pewne nieporozumienie.Pierwszy post ktory napisalam...napisalam bo tak czulam i czuje nadal z ta tylko malą roznica że postanowilam sie z nim nie kontaktowac przez jakis czas...przez jaki ,nie wiem.
Nie rozumiem co Was poruszylo w moim ostatnim poście.To ze napisalam że nie zostawilabym rodziny dla kochanka gdybym go kochala?Prawdopodobnie nie...Nie wynagam tez od niego żeby on zostawił swoją rodzine.Napisalam że nie pozwole mu odejsc...owszem ale nie kosztem jego rodziny...Tak kobietki jesli los w jakis sposób nas jeszcze polączy to godze sie na to żeby byc jego KOCHANKą.
Możecie myslec że to chore ale tak naprawde to mam nie wiele do stracenia.Mam dorosłe dzieci z których jestem dumna,wkrótce byc może zalożą swoje rodziny,więc prokreacja mnie juz nie interesuje.Nie widze w moim życiu żadnego mężczyzny oprócz tego jednego,więc z uporem maniaka będe powtarzala że nie zrezygnuje z mojej milości...nawet za 10 lat...
298 2011-02-17 10:48:47 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-02-17 11:26:31)
Kasandra "stworzenie normalnego" związku a założenie rodziny dla mnie to dwie różne rzeczy. Mężatka która funduje sobie kochanka nie jest w zdrowym związku. Co nie znaczy że to jej wina. Może być tak że trafiła na męża palanta, ale wtedy silna kobieta próbuje ratować swoje małżeństwo, albo odchodzi i bierze rozwód. I szuka faceta z którym może stworzyć zdrowy układ. Ta która znajduje kochanka nie potrafi stworzyć "normalnego związku". Ale to tylko moje zdanie.
kobieta która funduje sobie kochanka powinna sobie zadac pytanie, czy aby na pewno jest w zwiazku który ja w pełni satysfakcjonuje, bo skoro szuka kogos na boku to znakiem tym ze to jakiś sygnał...
moim zdaniem jest to często kwestia złego(nieświadomego) wyboru a nie umiejętności stworzenia związku czy rodziny...
Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...
no ja mysle ze napisałas gorzka prawde..
jest wiele kobiet/mezczyzn którzy wlasnie funkcjonuja w takich układach, latami zdradzaja a tu na miejscu wygoda, wszystko znane, własnie ta stabilizacja...czysta kalkulacja
AMORE źle mnie zrozumialas.Nie krytykuje zdrady,chociaz sama w sobie jest zlem i tego nie da się zaprzeczyc.Przeciez dobrze wiemy co jest dobre a co zle.
Maly repley...
Nie wycofuje sie z żadnych slow ktore napisalam.Zaistnialo pewne nieporozumienie.Pierwszy post ktory napisalam...napisalam bo tak czulam i czuje nadal z ta tylko malą roznica że postanowilam sie z nim nie kontaktowac przez jakis czas...przez jaki ,nie wiem.
Nie rozumiem co Was poruszylo w moim ostatnim poście.To ze napisalam że nie zostawilabym rodziny dla kochanka gdybym go kochala?Prawdopodobnie nie...Nie wynagam tez od niego żeby on zostawił swoją rodzine.Napisalam że nie pozwole mu odejsc...owszem ale nie kosztem jego rodziny...Tak kobietki jesli los w jakis sposób nas jeszcze polączy to godze sie na to żeby byc jego KOCHANKą.
Możecie myslec że to chore ale tak naprawde to mam nie wiele do stracenia.Mam dorosłe dzieci z których jestem dumna,wkrótce byc może zalożą swoje rodziny,więc prokreacja mnie juz nie interesuje.Nie widze w moim życiu żadnego mężczyzny oprócz tego jednego,więc z uporem maniaka będe powtarzala że nie zrezygnuje z mojej milości...nawet za 10 lat...
Ok zwracam honor widocznie Cię źle zrozumiałam, przepraszam.
uff, co dziś we mnie wstąpiło? chyba to, że spotkałam na drodze kobiety, które jak widzę nie pozwalają mi myśleć: jestem na tej drodze sama. Dziękuję.
Idela - bardzo mi miło ![]()
Wczoraj był mój dzień chwilowej paniki - dosłownie nie byłam w stanie racjonalnie myśleć.
Ale dziewczyny mnie poratowały. Dziś już jest lepiej. Trudno, ale nie beznadziejnie.
Spoko AMORE-faktycznie nie wyrazałam sie do końca jasno...to moja wina,że tak mnie zrozumialas...
Ok kasandra1234 masz racje źle cie zrozumiałam bo troche chaotycznie było to wszystko napisane.Pozdrawiam.
Nikt nie powinien sie wpychac na 3 .
304 2011-02-18 17:45:01 Ostatnio edytowany przez DORIS2727 (2011-02-18 17:48:51)
kasandra1234 napisał/a:Kobietki co by tu nie mowic na temat zdrad to jedno jest pewne-jesli zdradzają to nie kochaja swoich żon/mężow.nie wyobrażam sobie nawet teraz "seksowac sie" z innym facetem niz moj byly kochanek.nie sądze że dla faceta nie ma znaczenia z kim uprawia seks i ze robi to tylko po to żeby się dowartosciowac.Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...W ogóle nie chce mi się tego komentować.
kasandra1234 napisał/a:Kobietki co by tu nie mowic na temat zdrad to jedno jest pewne-jesli zdradzają to nie kochaja swoich żon/mężow.nie wyobrażam sobie nawet teraz "seksowac sie" z innym facetem niz moj byly kochanek.nie sądze że dla faceta nie ma znaczenia z kim uprawia seks i ze robi to tylko po to żeby się dowartosciowac.Jesli zdradza to wiadomo że nie dzieje sie dobrze w danym związku,jesli zdradza powidzmy 3lata to jest jeszcze gorzej...bo to nie jest jakis jednorazowy skok w bok i kochankow łączy cos wiecej niż seks.Czy ide zlym tropem?Wyprowadzcie mnie z bledu!
Zastanawiam się gdybym byla mężatka i zdradzala męża,zakochala się w kochanku i miala szanse ulożyc sobie z nim życie czy odeszlabym od meża ot tak sobie...pstryk...bo mamusia sie zakochala i ma do tego prawo...obawiam się ze nie podjęlabym tego kroku...Cierpialabym,kochala ale nie!
stabilizacja ktora panuje w związku nawet bez milości ,jesli jednak jest znosna,pozwala dalej w nim funkcjonowac bodajze dla dobra dzieci...W ogóle nie chce mi się tego komentować.
no nie ma czego komentowac...
Zdrada tak bardzo boli ...
Nie można nagle stworzyć sobie nowych zasad...
Z pewnych postów wynika jakby zdrada była rzeczą całkiem normalną...a nawet ../o zgrozo/ akceptowalną...dla wszystkich...
Nie!! tak nie jest- zdrada jest złą i niemoralną rzeczą...
A to tak dla ...rozladowania atmosferki...
http://www.youtube.com/watch?v=3WWwuA6twKI
a może to...piekne...
http://www.youtube.com/watch?v=VAy44re8Sug
Każda zdrada boli tak samo.
Sama byłam zdradzana wielokrotnie przez chłopaka. Ach, ile łez. Dobrze jednak, że to tylko był związek, który nie był podtrzymywany dziećmi, kredytem. Wtedy dopiero mogła być tragedia.
Potem zakochałam się i byłam tą trzecią, ale nie fizycznie. To też byłaby krzywda, bo my niektóre kobiety po spojeniu się fizycznie przywiązujemy się. I wtedy kolejna tragedia...
Skończyłam to, bo nie mogłam sobie życia normalnie poukładać. A teraz? Spotykam się z kimś i wcale nie jest tak łatwo. Tak czy siak, ciężko o tym zapomnieć co było. Zwłaszcza, jeśli podstawą było świetne dogadywanie się. To duże brzemię rzutujące na dalsze życie, nawet, jeśli 'ot niewinna kawa, papieros, wyskoczenie na piwo'. Nie ma nic gorszego, niż bycie trzecią. Może komuś to wystarcza, bo mówi się, że kochankami są przeważnie kobiety o niskiej samoocenie, zranione i bojące się związków. Nie zawsze tak jest. Uczucie nie wybiera, jeśli o uczucie a nie pociąg chodzi.
I jeszcze jedno - jeśli tak Pan opowiada jak to mu źle nie jest, to odcedzać to trzeba. Większość jest przekoloryzowana i jednostronna.
Ja to nijak nie mogę się zgodzic z tym ,że kochanka jest kobietą o niskiej samoocenie. Czytałam podanego linka przez którąś z was i nie uważam ,że tak jest. Nie dlatego abym się chwaliła z bycia kochanką ale nie mam o sobie niskiego mniemania. Pracuję , zarabiam na utrzymanie mojego męża, mam dobre wykształcenie ,mówię biegle w 5 językach, mam silna osobowośc. Czego chciec więcej , a że na dzień dzisiejszy pracuję z osobami starszymi jako ich opiekunka to niestety z konieczności a nie z wyboru.Zgadzam się jedynie z tym ,że każda zdrada boli. Nieprawda ,że kochanka nie umie stworzyc rodziny , związku. Nikt nie planuje byc kochanka czasami samo tak wychodzi.Każdy chce byc tym jednym jedynym stworzyc związek na całe życie, ale nie zawsze tak wychodzi.I co w tedy?Najlepiej jest wtedy stłamsic taką osobę , wyklnąc i nazwac różnymi epitetami, ale za zdrade są odpowiedzialne dwie osoby , facet i kobieta , którzy ida ze soba do łóżka. Niestety tak się przyjeło ,że wina zawsze obarcza się kobietę , a facet no cóż biedny. Żuciła się na niego , zgwałciła go , a przecież on tak się bronił , ale niedał rady. Łatwo jest potępiac i krytykowac ale zrozumiec powodów zdrady już nie. Przepraszam za te słowa , ale mam dzisiaj ciężki dzień. Mam nadzieję ,że nikt się nie obrazi.
Widzisz, w moim byciu trzecią seksu nie było. No nijak. Ale we mnie rzucano błotem, bo to zdrada 'platoniczna', która boli bardziej od takiej fizycznej. Mnie spotkały różne, ale bolały tak samo, na różnych płaszczyznach. Czułam się dobrze, bo byłam rozumiana, mogłam się wygadać i było po prostu świetnie. Oczywiście, że nikt tego nie planuje, bo to są uczucia, albo jakiś magnez i wtedy pozamiatane. Kochanki zawsze były i zawsze będą, tego się nie wybiera, ale niestety najłatwiej kopnąć taką w piszczel i niech ma za swoje. Takie jest społeczeństwo, tak reaguje.
Oj, może za ostro 'pojechałam', ale mówiłam tylko to, co słyszałam od opinii ludzi. Albo naiwna, albo zakompleksiona, albo bez umiejętności budowania czegoś.
To tak nie jest, ja ogarniam swoje życie, jak tylko mogę. Staram się za siebie nie oglądać, osobowość mam silną, strasznie zdeterminowaną do osiągnięcia celu, ale bez przesady
Nie kosztem kogoś.
Decyzja o pójściu do łóżka amore, jest decyzją dwójki ludzi. Nie ma tu za nic kogoś obarczać winą. To dorosłość, podejmowanie wyborów. Sama siebie atakowałam za to, że 'poszłam' na taki układ, ale skończyło się dobrze, bo ja układam sobie życie, a kontakt ciągle jest i to dobry ![]()
Widzisz, w moim byciu trzecią seksu nie było. No nijak. Ale we mnie rzucano błotem, bo to zdrada 'platoniczna', która boli bardziej od takiej fizycznej. Mnie spotkały różne, ale bolały tak samo, na różnych płaszczyznach. Czułam się dobrze, bo byłam rozumiana, mogłam się wygadać i było po prostu świetnie. Oczywiście, że nikt tego nie planuje, bo to są uczucia, albo jakiś magnez i wtedy pozamiatane. Kochanki zawsze były i zawsze będą, tego się nie wybiera, ale niestety najłatwiej kopnąć taką w piszczel i niech ma za swoje. Takie jest społeczeństwo, tak reaguje.
Oj, może za ostro 'pojechałam', ale mówiłam tylko to, co słyszałam od opinii ludzi. Albo naiwna, albo zakompleksiona, albo bez umiejętności budowania czegoś.
To tak nie jest, ja ogarniam swoje życie, jak tylko mogę. Staram się za siebie nie oglądać, osobowość mam silną, strasznie zdeterminowaną do osiągnięcia celu, ale bez przesadyNie kosztem kogoś.
Decyzja o pójściu do łóżka amore, jest decyzją dwójki ludzi. Nie ma tu za nic kogoś obarczać winą. To dorosłość, podejmowanie wyborów. Sama siebie atakowałam za to, że 'poszłam' na taki układ, ale skończyło się dobrze, bo ja układam sobie życie, a kontakt ciągle jest i to dobry
Dokładnie tak pujście do łóżka jest decyzją dwojga ludzi. Życzę Ci powodzenia w układaniu sobie życia i oby Ci się udało naprawde.
Zobaczymy. Póki co czasem jest ciężko, bo chwytają wspomnienia i sentyment. Chyba taka dola, co robić.
Uda Ci się napewno jeżeli tego naprawde chcesz. Powodzenia.
Ja to nijak nie mogę się zgodzic z tym ,że kochanka jest kobietą o niskiej samoocenie. Czytałam podanego linka przez którąś z was i nie uważam ,że tak jest. Nie dlatego abym się chwaliła z bycia kochanką ale nie mam o sobie niskiego mniemania. Pracuję , zarabiam na utrzymanie mojego męża, mam dobre wykształcenie ,mówię biegle w 5 językach, mam silna osobowośc. Czego chciec więcej , a że na dzień dzisiejszy pracuję z osobami starszymi jako ich opiekunka to niestety z konieczności a nie z wyboru.Zgadzam się jedynie z tym ,że każda zdrada boli. Nieprawda ,że kochanka nie umie stworzyc rodziny , związku. Nikt nie planuje byc kochanka czasami samo tak wychodzi.Każdy chce byc tym jednym jedynym stworzyc związek na całe życie, ale nie zawsze tak wychodzi.I co w tedy?Najlepiej jest wtedy stłamsic taką osobę , wyklnąc i nazwac różnymi epitetami, ale za zdrade są odpowiedzialne dwie osoby , facet i kobieta , którzy ida ze soba do łóżka. Niestety tak się przyjeło ,że wina zawsze obarcza się kobietę , a facet no cóż biedny. Żuciła się na niego , zgwałciła go , a przecież on tak się bronił , ale niedał rady. Łatwo jest potępiac i krytykowac ale zrozumiec powodów zdrady już nie. Przepraszam za te słowa , ale mam dzisiaj ciężki dzień. Mam nadzieję ,że nikt się nie obrazi.
Amore - niska samoocena...może być nawet gdy znasz 5 języków i spełniasz sie zawodowo, twoja niska samoocena może być na innej płaszczyznie...
bo popatrz na to obiektywnie-
skoro jesteś pewną siebie kobietą to raczej wybierasz faceta dla którego jesteś jedyną i wystarczającą Kobietą!!! a skoro wybór pada na faceta dla którego jesteś - po rodzinie, dzieciach i żonie...to chyba coś jest nie tak..
amore napisał/a:Ja to nijak nie mogę się zgodzic z tym ,że kochanka jest kobietą o niskiej samoocenie. Czytałam podanego linka przez którąś z was i nie uważam ,że tak jest. Nie dlatego abym się chwaliła z bycia kochanką ale nie mam o sobie niskiego mniemania. Pracuję , zarabiam na utrzymanie mojego męża, mam dobre wykształcenie ,mówię biegle w 5 językach, mam silna osobowośc. Czego chciec więcej , a że na dzień dzisiejszy pracuję z osobami starszymi jako ich opiekunka to niestety z konieczności a nie z wyboru.Zgadzam się jedynie z tym ,że każda zdrada boli. Nieprawda ,że kochanka nie umie stworzyc rodziny , związku. Nikt nie planuje byc kochanka czasami samo tak wychodzi.Każdy chce byc tym jednym jedynym stworzyc związek na całe życie, ale nie zawsze tak wychodzi.I co w tedy?Najlepiej jest wtedy stłamsic taką osobę , wyklnąc i nazwac różnymi epitetami, ale za zdrade są odpowiedzialne dwie osoby , facet i kobieta , którzy ida ze soba do łóżka. Niestety tak się przyjeło ,że wina zawsze obarcza się kobietę , a facet no cóż biedny. Żuciła się na niego , zgwałciła go , a przecież on tak się bronił , ale niedał rady. Łatwo jest potępiac i krytykowac ale zrozumiec powodów zdrady już nie. Przepraszam za te słowa , ale mam dzisiaj ciężki dzień. Mam nadzieję ,że nikt się nie obrazi.
Amore - niska samoocena...może być nawet gdy znasz 5 języków i spełniasz sie zawodowo, twoja niska samoocena może być na innej płaszczyznie...
bo popatrz na to obiektywnie-
skoro jesteś pewną siebie kobietą to raczej wybierasz faceta dla którego jesteś jedyną i wystarczającą Kobietą!!! a skoro wybór pada na faceta dla którego jesteś - po rodzinie, dzieciach i żonie...to chyba coś jest nie tak..
DORIS2727 czy ty myśląc ,że jak wychodziłam za mąż za mojego męża to nie chciałam byc ta jedyną? Dokładnie tak myślałam,że to miłośc na całe życie ,że to ten jeden , jedyny i co?Tak mi się życie pogmatwałao ,że niestety nie jestem tą jedną jedyną,a co do mojego wyboru faceta jak Ty to mówisz,,dla którego jestem po rodzinie, dzieciach, żonie,,to żaden wybór bo Ja nie zamierzam z nim się wiązac na całe życie. Dlamnie to jest seks bez zobowiązań i nic więcej.DORIS2727 przykro mi to stwierdzic ale Ja o sobie niemam niskiejsamooceny wręcz przeciwnie jest wysoka.Osoby ,które mnie znają wiedzą o tym.
Amore..mylisz się...
Skoro twój mąż- jak sądzisz- zdradza Cię.. odejdz od niego..rozwiedz się...
to chora sytuacja...przecież Nie macie dzieci...
wiesz..ja uważam że coś pomijasz...nie wiem co...ale w twojej historii brak czegoś...
Ja wiem że miłość jest niesamowita...ale jak widze obrączkę to dla mnie nie ma innego wyboru...nie ma innego wyjścia...
I koniec...
Bo jako żona i matka nie mogłabym znieść tej świadomosci że ranie inne osoby..
Amore..mylisz się...
Skoro twój mąż- jak sądzisz- zdradza Cię.. odejdz od niego..rozwiedz się...
to chora sytuacja...przecież Nie macie dzieci...
wiesz..ja uważam że coś pomijasz...nie wiem co...ale w twojej historii brak czegoś...Ja wiem że miłość jest niesamowita...ale jak widze obrączkę to dla mnie nie ma innego wyboru...nie ma innego wyjścia...
I koniec...
Bo jako żona i matka nie mogłabym znieść tej świadomosci że ranie inne osoby..
Tak mam dowody ,że mój mąż mnie zdradza i mogę sie z nim rozwieśc ale na razie nie chcę tego robic.Niemam dzieci ale nie z wyboru poprostu tak wyszło. Czego może byc brak w mojej histori? Niewiem co mam dodac cokolwiek napisze i tak nic z tego . DORIS2727 ja nigdzie nie napisałam ,że kocham lub jestem zakochana w moim kochanku. Moja droga niewydaje mi się ,żebym to ja tak bardzo raniła kogoś skoro facetowi ,który ze mną jest to nie przeszkadza ,że rani swoją rodzinę to dlaczego ma mnie to przeszkadzac?Co do ranienia mojego męża to nie wydaje mi się ,żebym go raniła ,,co oczy nie widza to sercu nie żal,,.
DORIS2727 napisał/a:Amore..mylisz się...
Skoro twój mąż- jak sądzisz- zdradza Cię.. odejdz od niego..rozwiedz się...
to chora sytuacja...przecież Nie macie dzieci...
wiesz..ja uważam że coś pomijasz...nie wiem co...ale w twojej historii brak czegoś...Ja wiem że miłość jest niesamowita...ale jak widze obrączkę to dla mnie nie ma innego wyboru...nie ma innego wyjścia...
I koniec...
Bo jako żona i matka nie mogłabym znieść tej świadomosci że ranie inne osoby..Tak mam dowody ,że mój mąż mnie zdradza i mogę sie z nim rozwieśc ale na razie nie chcę tego robic.Niemam dzieci ale nie z wyboru poprostu tak wyszło. Czego może byc brak w mojej histori? Niewiem co mam dodac cokolwiek napisze i tak nic z tego . DORIS2727 ja nigdzie nie napisałam ,że kocham lub jestem zakochana w moim kochanku. Moja droga niewydaje mi się ,żebym to ja tak bardzo raniła kogoś skoro facetowi ,który ze mną jest to nie przeszkadza ,że rani swoją rodzinę to dlaczego ma mnie to przeszkadzac?Co do ranienia mojego męża to nie wydaje mi się ,żebym go raniła ,,co oczy nie widza to sercu nie żal,,.
to okrutne co piszesz...
facetowi nie przeszkadza??? ależ o czywiście iż nie będzie mu przeszkadzało ...ma to co chce bez żadnych zobowiązań...
cóż Amore...To ty jako kobieta powinnas mieć wiekszą świadomość..skoro On nie ma...
wiesz jak to boli????
ja jestem żoną..i jeżeli dowiem się iż mój M. mnie zdradza...świat mi się zawali...
mam 38 lat i jedno Ci powiem- każdy płaci za krzywde innych ..zawsze...
JA oststni rok cierpiałam ogromnie i cierpie...nie życzę ci tego...
amore napisał/a:DORIS2727 napisał/a:Amore..mylisz się...
Skoro twój mąż- jak sądzisz- zdradza Cię.. odejdz od niego..rozwiedz się...
to chora sytuacja...przecież Nie macie dzieci...
wiesz..ja uważam że coś pomijasz...nie wiem co...ale w twojej historii brak czegoś...Ja wiem że miłość jest niesamowita...ale jak widze obrączkę to dla mnie nie ma innego wyboru...nie ma innego wyjścia...
I koniec...
Bo jako żona i matka nie mogłabym znieść tej świadomosci że ranie inne osoby..Tak mam dowody ,że mój mąż mnie zdradza i mogę sie z nim rozwieśc ale na razie nie chcę tego robic.Niemam dzieci ale nie z wyboru poprostu tak wyszło. Czego może byc brak w mojej histori? Niewiem co mam dodac cokolwiek napisze i tak nic z tego . DORIS2727 ja nigdzie nie napisałam ,że kocham lub jestem zakochana w moim kochanku. Moja droga niewydaje mi się ,żebym to ja tak bardzo raniła kogoś skoro facetowi ,który ze mną jest to nie przeszkadza ,że rani swoją rodzinę to dlaczego ma mnie to przeszkadzac?Co do ranienia mojego męża to nie wydaje mi się ,żebym go raniła ,,co oczy nie widza to sercu nie żal,,.
to okrutne co piszesz...
facetowi nie przeszkadza??? ależ o czywiście iż nie będzie mu przeszkadzało ...ma to co chce bez żadnych zobowiązań...
cóż Amore...To ty jako kobieta powinnas mieć wiekszą świadomość..skoro On nie ma...
wiesz jak to boli????
ja jestem żoną..i jeżeli dowiem się iż mój M. mnie zdradza...świat mi się zawali...
mam 38 lat i jedno Ci powiem- każdy płaci za krzywde innych ..zawsze...
JA oststni rok cierpiałam ogromnie i cierpie...nie życzę ci tego...
DORIS2727 tak wiem jak to boli bo i mnie bolało jak w dniu mojego ślubu zamiast życzeń od teściowej dowiedziałam się ,że mój mąż mnie pare dni wcześniej zdradził. Wiem jak to boli jak po roku od ślubu znajdujesz zdięcia męża z jakąś małolatą i pytasz dlaczego? A on ci mówi nigdy nie miałem dziewicy chciałem wiedziec jak to jest. Tak wiem jak to boli jak musisz pracowac na niego a on za kase , którą mu wysyłasz zabawia się . Chciałaś usłyszec czy wiem jak to jest TAK WIEM....Ja wybaczałam zawsze ale teraz dosyc to moje życie . Wycierpiałam zbyt dużo w swoim życiu i teraz czas aby i inni cierpieli. Jestem okrutna bo wszystko mam w d...ale co mnie obchodzi wiem ,że robię źle bo facet ma żonę , rodzinę ale co mnie to obchodzi niech on o tym myśli a nie Ja. Ja już niemam nic do stracenia jedynie mogę stracic prace nic więcej wszystko co miałam już straciłam. Tego DORIS2727 Ci brakowało w mojej histori to chciałaś usłuszec jaka jestem bezwzględną s..., egoistką to usłyszałaś , przykro mi.
Amore...to że twój mąż okazał się cholernym dupkiem...nie znaczy iż ty musisz w odwecie niszczyć życie innej kobiety...
bo dlaczego???
Skąd wiesz jaka ona jest... czy ktoś zasługuje na brak szacunku, kłamstwo i poniżenie..
Amore...jesteś super kobietą...prosze obudz się...
rozwiedz...i poznaj kogoś kto da ci szczęscie nie w 50% ale w 100%
nie można ranić kogoś innego tylko dlatego iż ktoś zranił Ciebie....
Amore...to że twój mąż okazał się cholernym dupkiem...nie znaczy iż ty musisz w odwecie niszczyć życie innej kobiety...
bo dlaczego???
Skąd wiesz jaka ona jest... czy ktoś zasługuje na brak szacunku, kłamstwo i poniżenie..
Amore...jesteś super kobietą...prosze obudz się...
rozwiedz...i poznaj kogoś kto da ci szczęscie nie w 50% ale w 100%
nie można ranić kogoś innego tylko dlatego iż ktoś zranił Ciebie....
Moja droga dzięki za tę super kobiete taką się czuję. Ja juz się powtarzam nie niszcze życia żadnej kobiecie to jej mąż je niszczy . Tak mój mąż okazał się dupkiem ale to nie dlatego go zdradziłam bo gdybym chciałą to zrobic z zemsty to zrobiłabym to już dawno.Co do żony mojego faceta to niestety wiem jaka jest to moja pracodawczyni niestety.Nie nie zasługuje na poniżanie , brak szacunku, kłamstwo ale to już sprawa jej męża a nie moja to on z nia żyje a nie Ja. Jeżeli on ma to gdzieś to Ja też. Na dzień dzisiejszy nie umię rozstac się z żadnym z nich.
DORIS2727 napisał/a:Amore...to że twój mąż okazał się cholernym dupkiem...nie znaczy iż ty musisz w odwecie niszczyć życie innej kobiety...
bo dlaczego???
Skąd wiesz jaka ona jest... czy ktoś zasługuje na brak szacunku, kłamstwo i poniżenie..
Amore...jesteś super kobietą...prosze obudz się...
rozwiedz...i poznaj kogoś kto da ci szczęscie nie w 50% ale w 100%
nie można ranić kogoś innego tylko dlatego iż ktoś zranił Ciebie....Moja droga dzięki za tę super kobiete taką się czuję. Ja juz się powtarzam nie niszcze życia żadnej kobiecie to jej mąż je niszczy . Tak mój mąż okazał się dupkiem ale to nie dlatego go zdradziłam bo gdybym chciałą to zrobic z zemsty to zrobiłabym to już dawno.Co do żony mojego faceta to niestety wiem jaka jest to moja pracodawczyni niestety.Nie nie zasługuje na poniżanie , brak szacunku, kłamstwo ale to już sprawa jej męża a nie moja to on z nia żyje a nie Ja. Jeżeli on ma to gdzieś to Ja też. Na dzień dzisiejszy nie umię rozstac się z żadnym z nich.
Ty pomagasz mu w tym,,,, wspóŁuczestniczysz...
MÓWISZ o niej????
co wiesz o niej?
jego opinie...jakieś pojedyncze spotkania...nie znając sytuacji drugiej osoby- nie oceniaj!!!
wiesz...
to jest tylko chwila..podniecenia, radości...
potem jest tylko ból..
współczuje ci...zapłacisz za to... i uwierz mi...nie powiesz- warto było...
amore napisał/a:DORIS2727 napisał/a:Amore...to że twój mąż okazał się cholernym dupkiem...nie znaczy iż ty musisz w odwecie niszczyć życie innej kobiety...
bo dlaczego???
Skąd wiesz jaka ona jest... czy ktoś zasługuje na brak szacunku, kłamstwo i poniżenie..
Amore...jesteś super kobietą...prosze obudz się...
rozwiedz...i poznaj kogoś kto da ci szczęscie nie w 50% ale w 100%
nie można ranić kogoś innego tylko dlatego iż ktoś zranił Ciebie....Moja droga dzięki za tę super kobiete taką się czuję. Ja juz się powtarzam nie niszcze życia żadnej kobiecie to jej mąż je niszczy . Tak mój mąż okazał się dupkiem ale to nie dlatego go zdradziłam bo gdybym chciałą to zrobic z zemsty to zrobiłabym to już dawno.Co do żony mojego faceta to niestety wiem jaka jest to moja pracodawczyni niestety.Nie nie zasługuje na poniżanie , brak szacunku, kłamstwo ale to już sprawa jej męża a nie moja to on z nia żyje a nie Ja. Jeżeli on ma to gdzieś to Ja też. Na dzień dzisiejszy nie umię rozstac się z żadnym z nich.
Ty pomagasz mu w tym,,,, wspóŁuczestniczysz...
MÓWISZ o niej????
co wiesz o niej?
jego opinie...jakieś pojedyncze spotkania...nie znając sytuacji drugiej osoby- nie oceniaj!!!
wiesz...
to jest tylko chwila..podniecenia, radości...
potem jest tylko ból..
współczuje ci...zapłacisz za to... i uwierz mi...nie powiesz- warto było...
DORIS2727 a gdzie tu jest moja ocena jej?Ja moja droga z nim nie rozmawiam ani o jego żonie ani o moim mężu.Mam lepsze rzeczy do robienia jak jesteśmy razem.Może masz rację i kiedyś będę musiała za to zapłacic ale jeszcze nie teraz. Jeżeli pójdę na dno to razem z nim bo on ma do stracenia więcej niż Ja. Tak uczestnicze w tym ale Jak nie Ja to inna i koło nigdy się nie zamknie.A co do bólu to jaki on ma byc dlamnie? Nie kocham go , nie planuje przyszłości z nim tylko seks i nic więcej.
DORIS2727 napisał/a:amore napisał/a:Moja droga dzięki za tę super kobiete taką się czuję. Ja juz się powtarzam nie niszcze życia żadnej kobiecie to jej mąż je niszczy . Tak mój mąż okazał się dupkiem ale to nie dlatego go zdradziłam bo gdybym chciałą to zrobic z zemsty to zrobiłabym to już dawno.Co do żony mojego faceta to niestety wiem jaka jest to moja pracodawczyni niestety.Nie nie zasługuje na poniżanie , brak szacunku, kłamstwo ale to już sprawa jej męża a nie moja to on z nia żyje a nie Ja. Jeżeli on ma to gdzieś to Ja też. Na dzień dzisiejszy nie umię rozstac się z żadnym z nich.
Ty pomagasz mu w tym,,,, wspóŁuczestniczysz...
MÓWISZ o niej????
co wiesz o niej?
jego opinie...jakieś pojedyncze spotkania...nie znając sytuacji drugiej osoby- nie oceniaj!!!
wiesz...
to jest tylko chwila..podniecenia, radości...
potem jest tylko ból..
współczuje ci...zapłacisz za to... i uwierz mi...nie powiesz- warto było...DORIS2727 a gdzie tu jest moja ocena jej?Ja moja droga z nim nie rozmawiam ani o jego żonie ani o moim mężu.Mam lepsze rzeczy do robienia jak jesteśmy razem.Może masz rację i kiedyś będę musiała za to zapłacic ale jeszcze nie teraz. Jeżeli pójdę na dno to razem z nim bo on ma do stracenia więcej niż Ja. Tak uczestnicze w tym ale Jak nie Ja to inna i koło nigdy się nie zamknie.A co do bólu to jaki on ma byc dlamnie? Nie kocham go , nie planuje przyszłości z nim tylko seks i nic więcej.
No widzisz Amore...zaprzeczasz sobie...gdyż we wcześniejszych postach napisałaś iż nie dla seksu jesteś z nim...
powiem ci jedno- skoro łączy was seks - jak sama napisałas bez uczucia/ czego ja jako kobieta sobie nie wyobrażam, nie mogłabym kochac się z kimś kogo nie kocham/ to to jest zwykłe....sama wiesz...
nie będę takich słów pisać...
kobieta która spotyka się tylko dla seksu z facetem...
jej Amore...
ty masz bardzo niską samoocenę...a jeżeli nie ty..to na pewno On o Tobie ma TAKIE mniemanie...
amore napisał/a:DORIS2727 napisał/a:Ty pomagasz mu w tym,,,, wspóŁuczestniczysz...
MÓWISZ o niej????
co wiesz o niej?
jego opinie...jakieś pojedyncze spotkania...nie znając sytuacji drugiej osoby- nie oceniaj!!!
wiesz...
to jest tylko chwila..podniecenia, radości...
potem jest tylko ból..
współczuje ci...zapłacisz za to... i uwierz mi...nie powiesz- warto było...DORIS2727 a gdzie tu jest moja ocena jej?Ja moja droga z nim nie rozmawiam ani o jego żonie ani o moim mężu.Mam lepsze rzeczy do robienia jak jesteśmy razem.Może masz rację i kiedyś będę musiała za to zapłacic ale jeszcze nie teraz. Jeżeli pójdę na dno to razem z nim bo on ma do stracenia więcej niż Ja. Tak uczestnicze w tym ale Jak nie Ja to inna i koło nigdy się nie zamknie.A co do bólu to jaki on ma byc dlamnie? Nie kocham go , nie planuje przyszłości z nim tylko seks i nic więcej.
No widzisz Amore...zaprzeczasz sobie...gdyż we wcześniejszych postach napisałaś iż nie dla seksu jesteś z nim...
powiem ci jedno- skoro łączy was seks - jak sama napisałas bez uczucia/ czego ja jako kobieta sobie nie wyobrażam, nie mogłabym kochac się z kimś kogo nie kocham/ to to jest zwykłe....sama wiesz...
nie będę takich słów pisać...
kobieta która spotyka się tylko dla seksu z facetem...
jej Amore...
ty masz bardzo niską samoocenę...a jeżeli nie ty..to na pewno On o Tobie ma TAKIE mniemanie...
DORIS2727 gdzie sobie zaprzeczam ? To ,że napisałam we wcześniejszych postach ,że daje mi poczucie bezpieczeństwa, że mi pomógł w wielu sprawach? Nie widzę abym zaprzeczała czemu kolwiek przecież napisałam ,że chodzi o seks . DORIS2727 to że go nie kocham to nie znaczy ,że nie dażę go żadnym uczuciem.Co masz na myśli pisząc,,to to jest zwykłe...sama wiesz...,,Chodzi Ci o prostytucje to mylisz się ja nie zarabiam na d... nie jestem prostytutką. Kasy za seks anio prezentów od niego nie mam czyli tu się mylisz.Mylisz się moja droga mam bardzo wysoką samoocenę o sobie i nie tylko Ja tak uważam ale on również . Dlaczego nie starasz się zrozumiec mnie tylko osądzasz? Tylko dlatego ,że wybrałam bycie kochanką żonatego faceta? A może poprostu tak już masz i każda kobieta jest potencjalnym zagrożeniem dla twojego związku.?