Witam wszystkich. W pierwszej kolejności chciałem przeprosić, że udzielam się na kobiecym forum ale wiem, że nikt nie doradzi lepiej na temat kobiety jak inne kobiety. To może od początku- w 2006 roku na pół rocznym skoszarowanym szkoleniu poznałem moją żonę: najpiękniejsza, najcudowniejsza najogólniej wszystko naj. Zakochałem się od razu, ona odwzajemniła moje uczucia. Po dziewięciu miesiącach wzięliśmy ślub cywilny i żyliśmy sobie. W 2010 i w 2012 urodziły nam się przepiękne córki.Ogólnie wszystko fajnie. Jednak przez cały czas towarzyszyło mi uczucie zazdrości tzn. pracujemy w firmie gdzie 70 % pracowników to mężczyźni. Moja żona głownie pracuje z mężczyznami. Wielokrotnie słyszałem od niej i od znajomych że mężczyźni próbują się z nią umówić, flirtować nie patrząc na to że jest mężatką. Moja żona ma problem ze skomentowaniem lub postawieniem dystansu takim facetom, ona tłumaczy mi, że nie wie co ma odpowiedzieć jak facet tak do niej mówi. Moja zona zawsze, bardzo łatwo łapie kontakt z facetami, cały czas kręcą się przy niej faceci ( dodam że moja żona jest bardzo ładna i naprawdę podoba się mężczyznom) czasami myślę, że jej się to bardzo podoba, że mężczyźni są nią zainteresowani. Jednak to nie do końca jest cały problem. Około cztery miesiące temu zmieniła dział w którym pracowała. Teraz pracuje z dwoma kolegami z którymi przebywa całe 8 godzin w pracy. I od tego momentu jak by coś w moją żonę wstąpiło. Zmieniła się: zaczęła być bardziej nerwowa dla mojej osoby, zaczęła się ubierać wyzywająco, zaczęła o siebie bardziej dbać, starannie ubiera się do pracy, rano przymierza po trzy bluzki, spodnie itd.to w pewnym sensie jest ok. Najgorsze ze od momentu zmiany działu moja zona cały czas ma do mnie różne pretensje, o sprzątanie, zachowanie i inne głupie powody. I pewnego dnia weszła kwestia mojej zdrady, zaczęła mnie oskarżać ze ją zdradzam ( nic takiego nie miało miejsca-jestem zakochany w swojej zonie i to ona jest dla mnie ideałem kobiety i dla głupiego romansu z inną kobietą nie chciał bym stracić ukochanej osoby), kiedy jej powiedziałem żeby mnie sprawdzała w każdy możliwy sposób czy ją zdradzam to wtedy odpuściła, chyba wtedy zrozumiała, że jednak to nie ma racji bytu. Kłótnie ciągną się do chwili obecnej. nie umniejszam sobie winy w tej sytuacji napewno bardzo duże znaczenie ma moja zazdrość, moja praca ( często wracam po godzinach ale staram się jej udowodnić fakt przebywania w pracy tzn. wtrącam jakiś głupi tekst o pracy do kolegów lub przełożonego żeby się po prostu odezwał żeby uspokoić moją żonę, że jestem w pracy a nie z jakąś kobietą). Cały czas podejrzewałem, że w tym wszystkim maczają palce jej dwaj koledzy z pracy, a szczególnie jeden który bardzo się starał jej pomóc przy przejściu do działu w którym pracuje. Od tygodnia wszedłem w posiadanie wiedzy, ze się nie pomyliłem, kolega z pracy bardzo ją przeciwstawia przeciwko mnie mówi jej: że ja nie jestem święty, że napewno ją zdradzam, że jestem mało czuły, że nie potrafię się opiekować taka kobietą jak ona , że ona jest uciśniona przeze mnie, że powinna eksponować ciało bo ma bardzo ładne ( chodzi tylko o spódniczki i sukienki i bardziej prześwitujące bluzki) i dużo dużo więcej słów oczerniających mnie w jej oczach. Najgorsze z tego wszystkiego jet to, że ona w to wszystko wierzy, ona jest zachwycona tym jaki on jest czuły zabawny, miły i w ogóle super, dodam że ten facet jest po czterdziestce, ma żonę i dwoje dzieci, moja żona ma 27 lat. W pracy przebywają razem cały czas, jak żona wróci do domu zaczynają się smsy, rozmowy z nim które prowadzi wychodząc z domu. Zona twierdzi ze jest to tylko kolega z pracy i że mam się go nie czepiać, mam chęć pojechać do niego i załatwić to po męsku jednak z drugiej strony wiem , że to tylko pogorszy wszystko. Wielokrotnie zaczynałem rozmowy o tym co się dzieje i tylko ja je zaczynałem, ale każda rozmowa kończyła się dużą kłótnia. Zaczęła częściej kłamać w różnych sprawach ważnych i mniej ważnych,w dodatku sama łapie się na tych kłamstwach mówiąc potem, że chciała coś innego zrobić czy powiedzieć. Pewnego dnia żona kupiła sobie bardzo ładne sukienki, następnego dnia mieliśmy gdzieś razem wyjść nie założyła żadnej z tych sukienek ubrała się normalnie. Za to następnego dnia jak szła do pracy założyła sukienkę (wyglądała pięknie), ja wiem że to jest może trochę głupie ale takie sytuacje dają mi dużo do myślenia. Powiedziałem zonie o tym co mi się nie podoba i co mnie boli w jej zachowaniu usłyszałem tylko tyle, że ona się dla mnie nie zmieni bo nareszcie poczuła się kobietą i to jej odpowiada, jak ja zapytałem czy ja jej do tej pory nie traktowałem jak kobietę to nic nie odpowiedziała.
Ja naprawdę nie wiem co mam robić jestem psychicznie zmęczony, mam dość kłótni tego całego stanu, zaczynam mieć dość tego związku bo jestem bezsilny co bym nie zrobił to jej kolega to tak przedstawi ze i tak to jest złe. ja nie znam tego człowieka, dwa razy go widziałem, on zna mnie tylko z opowieści mojej żony która ze wszystkiego mu się zwierza traktuje go jak przyjaciela dodam ze ta przyjaźń trwa od czasu kiedy my zaczęliśmy się kłócić. Mam tego serdecznie dość, podpowiedzcie jak mam się zachowywać jak mam postępować i co mam zrobić. Głupio tak z ust faceta to usłyszeć, ale jestem załamany - każde szczere nawet bardzo krytyczne do mnie opinie i wskazówki mile widziane z góry dziękuje. Przepraszam za literówki i inne nie zrozumiałe stwierdzenia ale musiałem pisać szybko i po krotce przedstawić najważniejsze fakty.Nawet jak nikt tego nie przeczyta to i tak już jestem zadowolony bo to jest pierwsza sytuacja w której mogłem sie wygadać i powiedzieć o tym, a nie trzymać w sobie. Pozdrawiam wszystkich.
Podobne tematy
2 2013-08-04 12:11:38 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-08-04 12:30:50)
Niestety to brutalne, przygotuj się najgorsze.
..dodam ze ta przyjaźń trwa od czasu kiedy my zaczęliśmy się kłócić....
Jest chyba dokładnie odwrotnie. Zaczęliście się kłócić odkąd on stał się jej przyjacielem.
Od tej pory jak on stał się czuły, zabawny, miły żona widzi w Tobie same wady nawet te których nie masz, te które on ma, wszystko co złe to Twoja wina, choćbyś nie miał z tym nic wspólnego. A on ma same zalety w jej oczach. Czy już usłyszałeś, że Cię nie kocha od dawna, a lata spędzone z Tobą to lata zmarnowane ?
... kolega z pracy bardzo ją przeciwstawia przeciwko mnie ....
... ona w to wszystko wierzy, ona jest zachwycona tym jaki on jest czuły zabawny, miły i w ogóle super,...
... Zona twierdzi ze jest to tylko kolega z pracy i że mam się go nie czepiać,...
... ona się dla mnie nie zmieni bo nareszcie poczuła się kobietą i to jej odpowiada, ...
... jak żona wróci do domu zaczynają się smsy, rozmowy z nim które prowadzi wychodząc z domu...
... jej kolega to tak przedstawi ze i tak to jest złe...
... ze wszystkiego mu się zwierza traktuje go jak przyjaciela ...
Twój opis wypełnia wszystkie lub prawie wszystkie symptomy romansu połączonego ze zdradą, jeśli nie fizyczną to ... jeszcze nie fizyczną. Skąd to wiem ? Pobieżna lektura tego forum.
Przeczytałem, że macie dzieci, eghh. Żona jest w amoku, żadne argumenty racjonalne choćby nie wiem jak oczywiste mogą do nie nie docierać. Prośby i groźby nie działją bo są motylki "ona jest zachwycona tym jaki on jest czuły zabawny, miły i w ogóle super".
Co zrobić ? Jak najszybciej "walnąć pięścią w stół". Minęły 4 miesiące. Jeśli się obudzi (możliwe) to coś ugracie razem. Zaproponować psychologa, terapię. Ale musisz to zrobić stanowczo. Wiem, łatwo powiedzieć. Mi nikt tego wtedy nie powiedział, gdy miałem "przeczucia". Szkoda.
Rada: Nie szpieguj, nie ma takiej potrzeby. Dowody zdrady same się wciskają tylko ich nie chcesz zauważać. Jak sobie to uświadomisz zdziwisz się ile tego jest.
Poczytaj inne posty na tym forum, a zobaczysz ile z nich opisuje podobne przypadki.
Zaczęła częściej kłamać w różnych sprawach ważnych i mniej ważnych,w dodatku sama łapie się na tych kłamstwach mówiąc potem, że chciała coś innego zrobić czy powiedzieć
Kiedyś to przeczytałem na tym forum coś podobnego: Nie wierz jej w nic co od niej słyszysz i w połowę tego widzisz.
A moim zdaniem w tej chwili autor nic nie jest w stanie zrobić. Jego żona jest zauroczona nowym życiem, tym że koledzy ją pożądają. Mężem jest najwyraźniej znudzona, a woda sodowa, komplementy innych mężczyzn uderzyły jej do głowy.
Z tą zdradą obawiam się, że masz racje, tylko człowiek próbuje odrzucić od siebie te najgorsze myśli i nie chce w to wierzyć, ale w głębi myślę, że tak jest.Czemu sie tak dzieje mamy zdrowe dzieci, mamy dom, z pieniędzmi to zawsze każdemu brakuje ale źle nie jest, mamy razem prace - ogólnie jest dobrze- to dlaczego tak jest, dlaczego ludziom tak odbija nie rozumiem...
Dzięki za rade ,,bullet"
..dlaczego ludziom tak odbija nie rozumiem...
i nie zrozumiesz
Czyli czekać? czy dać sobie spokój i... tak naprawde nie wiem co robić - załamka
Trudna sytuacja, tym bardziej że to codzienny kontakt. Facet jest miły, w jej oczach czarujący, dla niej ma same zalety. Wygląda na to że wpadła mu w oko i bez skrupułów włazi Ci z buciorami w życie. Może warto porozmawiać z jego żoną i wspólnie podjąć jakieś kroki.
Czyli czekać? czy dać sobie spokój i... tak naprawde nie wiem co robić - załamka
Co robić? Co robić? Wybaczcie, ale chyba znowu zacznę bluzgać i mnie w końcu zbanują!!! Ok, spokojnie, zacznij od odnalezienia sensu waszego małżeństwa... Niee, żartowałem. Najpierw musisz odnaleźć własne JAJA! W tym całym zamieszaniu gdzieś je, widzę, zgubiłeś, a ich brak skutecznie przeszkadza ci w dostrzeżeniu, jak twoja sytuacja naprawdę wygląda. Twoim kolejnym krokiem jest zebranie jak największej ilości dowodów zdrady żony, bo ta miała miejsce, jestem tego pewien w 99, 99.%. Pełna konspiracja. Nie zdradzasz się z niczym. Być może dobrym rozwiązaniem byłaby już wstępna konsultacja z prawnikiem.
Jesteś lub za chwileczkę dosłownie, wkroczysz na wojenną ścieżkę z żoną. Muszę ci tłumaczyć, kto i w jaki sposób zdobywa przewagę na wojnie? Czy dasz sobie radę z wnioskami?
Co do kolesia, który bruździ ci w życiu, to na razie przynajmniej nie ruszaj go wcale. Teraz liczą się dowody, ty sam i twoje dzieci. Na wszystko zbieraj kwity.
9 2013-08-04 23:06:11 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-04 23:34:27)
Stary... jednym słowem masakra.
poznałem moją żonę: najpiękniejsza, najcudowniejsza najogólniej wszystko naj. Zakochałem się od razu, ona odwzajemniła moje uczucia. Po dziewięciu miesiącach wzięliśmy ślub cywilny i żyliśmy sobie. W 2010 i w 2012 urodziły nam się przepiękne córki.Ogólnie wszystko fajnie.
Mania "wyższości", a dlaczego to za chwilę.
przez cały czas towarzyszyło mi uczucie zazdrości
Zazdrość to cień miłości, a im więcej cienia, tym mniej światła. to tak na marginesie.
70 % pracowników to mężczyźni. Moja żona głownie pracuje z mężczyznami. Wielokrotnie słyszałem od niej i od znajomych że mężczyźni próbują się z nią umówić, flirtować nie patrząc na to że jest mężatką.
Tym swoją babeczkę zawiodłeś; Nie pokazałeś im, kto tu rządzi, ma "statutowe" pierwszeństwo.
Moja żona ma problem ze skomentowaniem lub postawieniem dystansu takim facetom, ona tłumaczy mi, że nie wie co ma odpowiedzieć jak facet tak do niej mówi. Moja zona zawsze, bardzo łatwo łapie kontakt z facetami, cały czas kręcą się przy niej faceci ( dodam że moja żona jest bardzo ładna i naprawdę podoba się mężczyznom) czasami myślę, że jej się to bardzo podoba, że mężczyźni są nią zainteresowani.
To jest cały wic tematu...
Jednak to nie do końca jest cały problem.
Racja, ich jest na pęczki.
I od tego momentu jak by coś w moją żonę wstąpiło. Zmieniła się: zaczęła być bardziej nerwowa dla mojej osoby, zaczęła się ubierać wyzywająco, zaczęła o siebie bardziej dbać, starannie ubiera się do pracy, rano przymierza po trzy bluzki, spodnie itd.to w pewnym sensie jest ok. Najgorsze ze od momentu zmiany działu moja zona cały czas ma do mnie różne pretensje, o sprzątanie, zachowanie i inne głupie powody. I pewnego dnia weszła kwestia mojej zdrady, zaczęła mnie oskarżać ze ją zdradzam ( nic takiego nie miało miejsca-jestem zakochany w swojej zonie i to ona jest dla mnie ideałem kobiety i dla głupiego romansu z inną kobietą nie chciał bym stracić ukochanej osoby), kiedy jej powiedziałem żeby mnie sprawdzała w każdy możliwy sposób czy ją zdradzam to wtedy odpuściła, chyba wtedy zrozumiała, że jednak to nie ma racji bytu.
Najlepszą formą obrony jest atak. Nie wiesz o tym?
Od tygodnia wszedłem w posiadanie wiedzy, ze się nie pomyliłem, kolega z pracy bardzo ją przeciwstawia przeciwko mnie mówi jej: że ja nie jestem święty, że napewno ją zdradzam, że jestem mało czuły, że nie potrafię się opiekować taka kobietą jak ona , że ona jest uciśniona przeze mnie, że powinna eksponować ciało bo ma bardzo ładne ( chodzi tylko o spódniczki i sukienki i bardziej prześwitujące bluzki) i dużo dużo więcej słów oczerniających mnie w jej oczach. Najgorsze z tego wszystkiego jet to, że ona w to wszystko wierzy, ona jest zachwycona tym jaki on jest czuły zabawny, miły i w ogóle super, dodam że ten facet jest po czterdziestce, ma żonę i dwoje dzieci, moja żona ma 27 lat. W pracy przebywają razem cały czas, jak żona wróci do domu zaczynają się smsy, rozmowy z nim które prowadzi wychodząc z domu. Zona twierdzi ze jest to tylko kolega z pracy i że mam się go nie czepiać, mam chęć pojechać do niego i załatwić to po męsku jednak z drugiej strony wiem , że to tylko pogorszy wszystko. Wielokrotnie zaczynałem rozmowy o tym co się dzieje i tylko ja je zaczynałem, ale każda rozmowa kończyła się dużą kłótnia.
Wiesz full i co z tym zrobisz??? Facet rozpierdziela Twój i swój związek. On dla Ciebie to taki sam gagatek jak Twoja żona dla jego lubej. Pokaż facetowi gdzie jego miejsce w szeregu.
Umiesz to ściągnij sobie 2h film "ognioodporny"
Zaczęła częściej kłamać w różnych sprawach ważnych i mniej ważnych,w dodatku sama łapie się na tych kłamstwach mówiąc potem, że chciała coś innego zrobić czy powiedzieć. Pewnego dnia żona kupiła sobie bardzo ładne sukienki, następnego dnia mieliśmy gdzieś razem wyjść nie założyła żadnej z tych sukienek ubrała się normalnie. Za to następnego dnia jak szła do pracy założyła sukienkę (wyglądała pięknie), ja wiem że to jest może trochę głupie ale takie sytuacje dają mi dużo do myślenia. Powiedziałem zonie o tym co mi się nie podoba i co mnie boli w jej zachowaniu usłyszałem tylko tyle, że ona się dla mnie nie zmieni bo nareszcie poczuła się kobietą i to jej odpowiada, jak ja zapytałem czy ja jej do tej pory nie traktowałem jak kobietę to nic nie odpowiedziała.
Jak rozpętałam 4 wojnę światowa i goofno wpadło w wentylator... wali temat zdrady na kilometr. Jesli jeszcze nie fizycznej, to z pewnością już popełnionej na Tobie EMOCJONALNEJ.
Dyktafon, aparat i keyloger na kompa to Twój nierozdzielny partner na teraz.
Zasada ograniczonego zaufania - nie przeredagowana - przeznaczona dla małżeństw w kryzysie - takiego jak Twoje:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
!!!
Wertuj i czytaj do upadłego, tu masz o zdradzie wsio... na ponad 100 str.
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=38619&p=400
Przykro mi ale Twoja kobieta Cię juz dawno temu zdradziła. Niestety są kobiety które nie są w stanie żyć w monogamii. Jest atrakcyjna, lecą na nią faceci. Domyślam się,że obecnie zdradza Cię ze swoim partnerem ale z czasem i jego wymieni na kolejnego który będzie nią zainteresowany. Przykro mi,że trafiłeś na taką kobietę a przede wszystkim żal mi Twoich dzieci
Przykro mi ale Twoja kobieta Cię juz dawno temu zdradziła. Niestety są kobiety które nie są w stanie żyć w monogamii. Jest atrakcyjna, lecą na nią faceci. Domyślam się,że obecnie zdradza Cię ze swoim partnerem ale z czasem i jego wymieni na kolejnego który będzie nią zainteresowany. Przykro mi,że trafiłeś na taką kobietę a przede wszystkim żal mi Twoich dzieci
Ja uważam ze przesadzasz, widzę tu winę kochanka, buntowanie przeciwko drugiej osobie to nie jest norma niezły z niego sk@@@@@n.
Trzeba z nim pogadać na osobności.
A pytanie do ciebie adi 007007 jak tam życie seksualne?
Michmo napisał/a:Przykro mi ale Twoja kobieta Cię juz dawno temu zdradziła. Niestety są kobiety które nie są w stanie żyć w monogamii. Jest atrakcyjna, lecą na nią faceci. Domyślam się,że obecnie zdradza Cię ze swoim partnerem ale z czasem i jego wymieni na kolejnego który będzie nią zainteresowany. Przykro mi,że trafiłeś na taką kobietę a przede wszystkim żal mi Twoich dzieci
Ja uważam ze przesadzasz, widzę tu winę kochanka, buntowanie przeciwko drugiej osobie to nie jest norma niezły z niego sk@@@@@n.
Trzeba z nim pogadać na osobności.
A pytanie do ciebie adi 007007 jak tam życie seksualne?
Nie dostrzegam tutaj winy kochanka. Może gość grać nie fair ale jest takie mądre powiedzenie, " pies nie weźmie jeśli suka nie da ". jeśli żona adiego miałaby normalne, czytaj zdrowe podejście to facetów, jeśli kochałaby męża to miałaby totalnie gdzieś fakt,że inni faceci ją adorują i gadają jej głupoty.
Michmo napisał/a:Przykro mi ale Twoja kobieta Cię juz dawno temu zdradziła. Niestety są kobiety które nie są w stanie żyć w monogamii. Jest atrakcyjna, lecą na nią faceci. Domyślam się,że obecnie zdradza Cię ze swoim partnerem ale z czasem i jego wymieni na kolejnego który będzie nią zainteresowany. Przykro mi,że trafiłeś na taką kobietę a przede wszystkim żal mi Twoich dzieci
Ja uważam ze przesadzasz, widzę tu winę kochanka, buntowanie przeciwko drugiej osobie to nie jest norma niezły z niego sk@@@@@n.
Trzeba z nim pogadać na osobności.
A pytanie do ciebie adi 007007 jak tam życie seksualne?
Do czego Endriu od Dąbrowskich pijesz???
szukasz "pacjenta" do swojej terapii na zasadzie "pięknym za nadobne"? Kiepsko trafiłeś, bo Adi szuka pomocy w ratowaniu związku a nie rewanżu na żonie. Za bardzo ją kocha by to uczynić, a choćby już ten fakt godzi w Twoje pseudo wyniosłe "intencje". I nie godny jest On podarku, jakim chcesz Go uraczyć.
Nosisz się z zamiarami, tylko uważaj, by czasem one Ciebie nie poniosły...
Cóż ciężka sprawa, jednak uważam, że bags dobrze radzi, udawaj(jeśli chcesz być z żoną) że wszystko ok, zadbaj o siebie, swoje samopoczucie i trochę ją olej. Teraz wie, że jesteś jej i nie odejdziesz, że jesteś na każde jej zawołanie.. Kobiety lubią być komplementowane a jakże, jednak jeśli kobieta kocha mężczyznę to wiedziałaby jak odnieść się do komplementów, które prawi jej "przyjaciel". Poza tym, nie wyobrażam sobie kupuje sukienki, w których super wyglądam i zakładam dla "przyjaciela"??ewidetnie coś nie gra...
Swoją drogą przyjaźń między kobietą i mężczyzną nie istnieje...
15 2013-08-05 20:37:48 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-08-05 21:38:56)
..udawaj(jeśli chcesz być z żoną) że wszystko ok. ..
Nie, ona to zrozumie jako przyzwolenie.
Wg. mnie, ponieważ krótko to trwa, "pie..lnij pięścią w stół". Najpierw się przygotuj, wypisz sobie, zapamiętaj, a potem powiedz żonie o co chodzi. Musi mieć pewność, czego nie akceptujesz, nie owijaj, nie licz na domysły, postaw sprawę jasno. Najważniejsze: spokojnie, bez nerwów, bez obrażania.
Porozmawiaj z żony rodzicami jeśli wiesz, że masz szansę na wsparcie.
Potem może do niego zadzwoń i mu wyjaśnij w czym problem, stanowczo powiedz, bez wyzwisk. Też się przygotuj do tego. Raczej nie spotykaj się z nim bo rąk nie utrzymasz w kieszeniach, gdyż koleś może Ci się zaśmiać w twarz.
Znam ten ból jak jakiś sku..iel bez skrupułów rozwala małżeństwo, ten Twój też robi to świadomie.
Zwracaj uwagę na wszystko, może nawet zacznij pisać "pamiętnik", dzień po dniu. Zapisz w nim też to co sobie przypomnisz z ostatnich tygodni.
Pilnie idź do psychologa. Tak, już teraz.
Jeśli żona się szybko nie otrząśnie możesz się zdziwić z kim mieszkałeś tyle lat.
W takim przypadku, na dziś, jesteś bez szans, argumenty nawet najbardziej sensowne będą rzucaniem grochem w ścianę, i trzeba będzie zadziałać tak jak radzą powyżej: nie proś, unikaj, ale nie bądź niegrzeczny, dbaj wyłącznie o siebie i córki - to na pewno wzbudzi zazdrość i ciekawość Ciebie.
Zastosuj te 34 kroki, ale dopiero wtedy. Nie jest to uniwersalne panaceum ale pozwoli wytrącić część jej atutów, pewności siebie. Musi stracić poczucie, że ma Cię owiniętego wokół palca. Na dziś niestety tak jest.
Ważne:
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała
Witam Was, w pierwszej kolejności zacznę od odpowiedzi na pytanie ,,AdrianDąbrowski" o moje życie seksualne: 99.9% sytuacji związanych z uprawianiem seksu było prowokowane przeze mnie tzn. ja zaczynałem się przytulać dotykać itd. w 50% spotykałem się z odmową tj. boli mnie głowa, źle się czuję lub dziś mi się nie chce. Szanowałem to, jednak czasami pytałem dlaczego tak jest, wtedy moja żona zabierała się do seksu jednak ja czułem że robione to jest na siłę przez nią, a to dla mnie było gorsze niż to , ze ją ,,głowa boli" i wtedy ja rezygnowałem. Od czasu kiedy się przeniosła i poznała ,,swojego kolegę" stało się coś dziwnego bo kochaliśmy się co weekend (normalnie raz dwa razy na miesiąc) i to ona raz sama z siebie sprowokowała sex - jeśli można tak powiedzieć. Było tak przez 3 tygodnie, a potem wszystko się urwało. Postanowiłem niczego nie robić i czekać aż ona ,,zacznie" - do chwili obecnej się już nie doczekałem. Jak rozmawiałem z żoną na ten temat, powiedziała, że jest to mój ,,obowiązek" tj. faceta żeby to on zaczynał takie rzeczy. Napewno nie chcę robić jej na złość tym, że ja ją zdradzę bo to będzie w pewien sposób pogwałcenie moich wewnętrznych zasad, choć ona może jest nie fair to nie będę się zniżał do pewnego poziomu. I tak to po krotce wygląda w tym temacie.
Jeśli chodzi o to co napisałeś ,,Bullet" żebym ,,pie... w stół" i dziś tak zrobiłem powiedziałem o co mi chodzi, co mi się nie podoba w jej zachowaniu, usłyszałem tylko to, ...że ona się nie będzie zmieniała ponieważ nareszcie czuje się szczęśliwa -przykre no ale... Z jej rodzicami nie mogę porozmawiać gdyż,tak jak i naszym znajomym opowiada o mnie jaki to ja jestem zły i wszelkiego rodzaju moje zachowania zmienia w taki sposób aby to ona była ofiara tego wszystkiego, a mi osobiście nie chce się tego komentować i tłumaczyć.
,,Bags" postaram się trzymać Twoich zasad myślę, że to może być ciekawe doświadczenie zarówno dla mnie jak i dla niej -tak myślę. Powiem szczerze, że jak każdy chyba facet mam chęć z nim porozmawiać sam na sam, jednak boje się swojej powiedzmy ,,szybkiej nie przemyślanej reakcji'', a to może być w tej sytuacji jedno z gorszych moich posunięć.
Reasumując - najgorsze w tym wszystkim jest nie to, że ja cierpię bo sobie jakoś poradzę tylko to, że moje dwa ukochane brzdące (córki) są w samym środku tego wszystkiego, to jest chole...nie przykre. Dodam jeszcze, że w dniu dzisiejszym moja żona oznajmiła mi, że powinniśmy się rozstać i ze to jest już koniec, a za jakis czas powiedziała że musi przemyśleć i że za jakiś czas da mi odopowiedz czy to podtrzymuje - po tym to sam miałem dość. Szkoda tylko, że te lata spędzone razem zostały przekreślone przez 3 miesiące znajomości z jednym sku... ale jak to mi ktoś powiedział ,,takie jest życie" Dzięki za wsparcie i rady. Zycze żeby Wasze życie było poukładane i zebyscie mieli u boku ukochaną, szczerą i oddaną osobę.
17 2013-08-06 00:41:22 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-08-06 01:54:53)
Ważne, że pokazałeś, ze nie tolerujesz tego. Postawiłeś wyraźną granicę.
Wiem, ze poniższe jest w sprzeczności z 34 krokami ale sądzę, ze jeszcze jest szansa.
Zycze żeby Wasze życie było poukładane i zebyscie mieli u boku ukochaną, szczerą i oddaną osobę.
Czy to znaczy, że się poddajesz ? Chłopie uszy do góry. Może to mało pocieszające ale twoja żona nie jest pierwsza i ostatnia. Tym razem polowanie gościa jest na Twoją żonę, oddasz bez walki ?
w dniu dzisiejszym moja żona oznajmiła mi, że powinniśmy się rozstać i ze to jest już koniec, a za jakis czas powiedziała że musi przemyśleć i że za jakiś czas da mi odopowiedz czy to podtrzymuje.
Nie wierz w to, nad niczym nie będzie się zastanawiać, ona chce spokoju, nie chce się denerwować ale na pewno nie chce się zastanawiać. Koleś już się zadeklarował, że chce i czeka, Twoja żona na razie w to brnie i powoli tonie, albo ją wyciągniesz z bagna, albo jak będziesz się za długo zastanawiał, nie będziesz miał co (kogo) wyciągnąć.
Sądzę, ze obowiązkowo i pilnie do jej rodziców powinieneś pójść, powiedzieć im co żona Ci powiedziała, że nie akceptujesz takiej formy przyjaźni koleżeństwa. Spytaj, czy oni to akceptują ? Powiedz, że jeśli tak dalej pójdzie złożysz pozew o rozwód. I tyle.
Nie daj sobie wmówić przez żonę, byś z nikim o tym nie rozmawiał. Ona chce mieć wyłączność na obrabianie d...y Tobie, bylebyś Ty nie przeszkadzał. Z jej rodzicami porozmawiaj koniecznie.
Profilaktycznie zbieraj wszystko, schowaj gdzieś poza domem, u przyjaciela. Zawsze możesz zniszczyć.
Kombinuj. Pogadaj z gościem. Bądź stanowczy nie daj się nabrać na żadne formy przyjacielskiej rozmowy, to byłaby gra i potem ubaw z Ciebie. On będzie Ci wmawiał, że są tylko przyjaciółmi. Nie wierz.
Spytaj go bezczelnie, czy jego żona wie, że on ma taką "przyjaciółkę". Zablefuj, czy jego żona wie, że on i Twoja żona obrabiają jej d...ę, że ona jest niedobra (na pewno tak mówi o swojej żonie), że on skarży się na nią jaki jest nieszczęśliwy, a na pewno się do twojej żony skarży itp. Pamiętaj ta walka nie ma uczciwych reguł, nie musisz szukać, wejdź na facebooka, tam się dużo dowiesz.
Nie zmyślaj żadnych konkretnych historii bo możesz się pogrążyć, z nim zostaw ogromy margines niedomówienia, niech ma nad czym myśleć, jakby żona Ci opowiadała, co on mówi o swojej żonie.
Spokojne, bez epitetów ale stanowczo.
Pomyśl i przypomnij sobie, czy wiesz o jakiejś słabej jego stronie, czy może przypadkiem żona coś mówiła. On na pewno wie o Tobie wiele więc nie miej skrupułów, to jest kawał gnoja. Powiedz mu o jego słabości. Cokolwiek. To może być klin.
Mi też się wydaje ze do zdrady fizycznej jeszcze nie doszło.
Ona jest po ciąży, koleś prawi jej komplementy, jej to ewidentnie zaimponowało bo być moze robil to częściej od Ciebie. Zaczęła sie stroić i stąd jej poczucie piękna. Jednak jak tak dalej pójdzie, to on ja zmanipuluje jeszcze bardziej, i kiedy poczuje że ona naprawdę jest przeciwko Tobie, zaciagnie ja do lożka. A ona na taki uklad pojdzie, bo zaczęla mu ufać, ma w nim oparcie, czuje sie przy nim jak kobieta...
Nie wiem. Nie mam pojecia co Ci doradzić. Wiem jedno napewno. Koleś szuka tylko przygody, poznał naiwna dziewczyne i tyle. Jeszcze bedzie przez niego plakała.
Bądz dzielny!
Jeszcze bedzie przez niego plakała....
Możliwe ale w tym czasie małżeństwo autora wątku będzie historią. Dlatego nie powinien być bezczynny, jeszcze i już nie pora na 34 kroki.
Twoja żona przeżywa właśnie nową fascynację, zauroczenie, na które niestety w tej chwili nie masz wpływu, bo ona nie myśli racjonalnie. Jeśli Ci na niej i na Waszym związku zależy, to walcz - właśnie po, że kiedy już te paskudnie różowe okulary opadną (a zwykle opadają), zrozumie, że popełniła błąd, ale będzie czuła, że chcesz, aby nadal z Tobą była. Wbrew pozorom, to w pewnym momencie bardzo ułatwia sprawę.
Przede wszystkim nie udawaj, że nic się nie dzieje, zacznij z nią wprost rozmawiać i stawiać wyraźne granice oraz żądania - ona musi wiedzieć, że nie zamierzasz tolerować tego, co właśnie się dzieje. Z nim też warto byłoby się skonfrontować - często już sama próba powoduje, że kochanek (lub potencjalny kochanek), który liczył głownie na dobrą zabawę, bojąc się komplikacji i problemów, odpuszcza. Nie czarujmy się, mężczyźni tak szybko od swoich żon nie odchodzą, nawet jeśli niektórzy z nich chętnie wdają się w romanse.
Jestem w podobnej sytuacji i od teraz to co bags wypisał w punktach będzie moim dekalogiem, na pamięć się nauczę
Witaj adi.
Niestety to żadne koleżeństwo, lecz zauroczenie i to pełną gębą. Żona jest już stracona. Zabujała się tak, że żadnymi argumentami słownymi jej nie przekonasz. Równie dobrze możesz próbować przekonać 8 latka do szkodliwości jedzenia z Mc Donalda.
Te 34 kroki to może i niezły pomysł , ale nie w tym przypadku. Swoją bezczynnością jeszcze bardziej utwierdzisz ją że dobrze robi.
Musisz sobie uzmysłowić , że wszystko zmierza do sexu żony z tym kolegą. To że na początku żona kochała się z Tobą częściej świadczy o tym, że ten kolega działa na żone i podnieca ją. Ty służyłeś do rozładowania tego napięcia. To że obecnie już tego sexu nie ma? hmmm chyba potrafisz sie domyśleć co to może oznaczać? Według mnie żona już go nie potrzebuje bo zapewnia go kochaś z pracy ( choć to tylko domysły).
Co robić teraz?
według mnie żadne słowa i rozmowy z żoną nic tu nie dadzą.
Potrzebne są działania które uzmyslowią żonie że traci dzieci i i ciebie, że rozwala rodzinę. Powinieneś zebrać dowody zdrady, a następnie odpalić swoje działania. uderzyć w kochanka informując jego żonę. Następnie spakować i odstawić swoją żonę do rodziców (dzieci zostają z Tobą) przedstawiając im dowody zdrady. Powiedz na odchodne, że zamierzasz złożyć pozew o rozwód z orzeczeniem jej winy. Potem czekasz na skruche żony. Tak wiem, upodli ją to, ale jestem zdania, że tylko potężny zimny kubeł wody wylany na jej głowę może coś tu zmienić.
Ty już ją straciłeś i musisz sobie to uzmysłowić.
Nie ma już was. Jest ona i kochanek, bo w tej chwili kochanek znaczy dla niej więcej.
Dobrym pomysłem może być też wynajęcie detektywa. (o ile pozwalają fundusze)
Zdziwisz się jeszcze jakich rzeczy się dowiesz.
Trzymaj się chłopie. Dbaj o dzieci. One nie są niczemu tu winne, a niestety cierpią na tym najbardziej.
Mały_Książe sorry kolego, ale czy Ty myślisz nad tym, co piszesz???
Mam ku temu spore wątpliwości, bo dzieląc Twój post na pół - sam sobie przeczysz.
Te 34 kroki to może i niezły pomysł , ale nie w tym przypadku. Swoją bezczynnością jeszcze bardziej utwierdzisz ją że dobrze robi.
Niestety to żadne koleżeństwo, lecz zauroczenie i to pełną gębą. Żona jest już stracona. Zabujała się tak, że żadnymi argumentami słownymi jej nie przekonasz. Równie dobrze możesz próbować przekonać 8 latka do szkodliwości jedzenia z Mc Donalda.
Musisz sobie uzmysłowić , że wszystko zmierza do sexu żony z tym kolegą. To że na początku żona kochała się z Tobą częściej świadczy o tym, że ten kolega działa na żone i podnieca ją. Ty służyłeś do rozładowania tego napięcia. To że obecnie już tego sexu nie ma? hmmm chyba potrafisz sie domyśleć co to może oznaczać? Według mnie żona już go nie potrzebuje bo zapewnia go kochaś z pracy ( choć to tylko domysły).
O jakiej aktywności względem partnerki w przypadku Adiego te kroki mówią? CO?
Zdaje mi się - znając ich treść praktycznie na pamięć, cała aktywność związkowa jest negowana lub też nastawiona na mówienie od tzw. końca - dopóki partnerka PIERWSZA nie zacznie o tym gadać. A co za tym idzie, odczuwać,że coś w pierwotnym stanie traci. Adi w ten sposób ma wyznaczyć twarde granice i nie dać robić z siebie osoby do pomiatania.
Co robić teraz?
według mnie żadne słowa i rozmowy z żoną nic tu nie dadzą.
Potrzebne są działania które uzmyslowią żonie że traci dzieci i i ciebie, że rozwala rodzinę. Powinieneś zebrać dowody zdrady, a następnie odpalić swoje działania. uderzyć w kochanka informując jego żonę. Następnie spakować i odstawić swoją żonę do rodziców (dzieci zostają z Tobą) przedstawiając im dowody zdrady. Powiedz na odchodne, że zamierzasz złożyć pozew o rozwód z orzeczeniem jej winy. Potem czekasz na skruche żony. Tak wiem, upodli ją to, ale jestem zdania, że tylko potężny zimny kubeł wody wylany na jej głowę może coś tu zmienić.
Ty już ją straciłeś i musisz sobie to uzmysłowić.
Nie ma już was. Jest ona i kochanek, bo w tej chwili kochanek znaczy dla niej więcej.
Dobrym pomysłem może być też wynajęcie detektywa. (o ile pozwalają fundusze)
Zdziwisz się jeszcze jakich rzeczy się dowiesz.
No właśnie, zdaje się że w tym kierunku tu jest mowa - wynajmij profesjonalistę; zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.. Szpiegować jej teoretycznie nie musi, bo dowody od niej same będą Adiemu wykładane na tacy. Wystarczy uważnie się przysłuchiwać i nie schodzić z raz obranej drogi. Nie bez powodu napisałem mu o dyktafonie, aparacie i keylogerze na kompie; podałem też link do wątku, gdzie temat działania w przypadku zdrady jest przewałkowany od deski do deski ze wszystkimi wytycznymi szczegółami dla autora tego wątku.
Poczytaj, przemyśl, przeanalizuj, a dopiero potem startuj z torpedowaniem czyichś doświadczeń - bo na tej metodzie wiele już osób, choćby z tego forum, rozwiązało swoje problemy w związku, gdzie zdrajca wyszedł przegranym - i uzasadnionych podstaw do walki o swoją godność w związku.
Moim zdaniem skoro twoja żona mówi że musi to przemyśleć, to po prostu chce w razie czego mieć do kogo wracać..... Może napsze co ja bym zrobiła, jeśli chciałabym walczyć.... Zaczęłabym myślec o sobie, dbać o siebie, wychodzić ze znajomymi i nie tłumaczyła się gdzie idę i po co. Niech się zastanawia i myśli, że pali jej się grunt pod nogami. Nie wiem, czy by mi się chciało brać rozwód z orzeczeniem o winie, długo trwa i nie wiem czy miałabym cierpliwość. Jednak w Twoim wypadku jeśli chcesz zatrzymać córki napewno byłoby lepsze... Pomysł powiadomienia żony "przyjaciela" twojej żony na pewno wart rozważenia, ale chyba bym mu nic nie mówiła, bo może uprzedzić żonę i sprzedać piękną bajeczkę...
25 2013-08-06 13:11:27 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-06 13:12:27)
Moim zdaniem skoro twoja żona mówi że musi to przemyśleć, to po prostu chce w razie czego mieć do kogo wracać.....
No właśnie, a Adi walcząc o związek robi z siebie... dywanik. Brutalne, przez wielu namacalnie sprawdzone i niestety prawdziwe.
Może napsze co ja bym zrobiła, jeśli chciałabym walczyć.... Zaczęłabym myślec o sobie, dbać o siebie, wychodzić ze znajomymi i nie tłumaczyła się gdzie idę i po co. Niech się zastanawia i myśli, że pali jej się grunt pod nogami.
Idea 34 kroków w jednym zdaniu.
Nie wiem, czy by mi się chciało brać rozwód z orzeczeniem o winie, długo trwa i nie wiem czy miałabym cierpliwość. Jednak w Twoim wypadku jeśli chcesz zatrzymać córki napewno byłoby lepsze...
Otóż to, a kochanka po cichu podać za świadka, by zeznawał pod przysięgą. Konfrontacja jego "prawdy" z dowodami jest wprost bezcenna.
Pomysł powiadomienia żony "przyjaciela" twojej żony napewno wart rozważenia, ale chyba bym mu nic nie mówiła, bo może uprzedzić żonę i sprzedać piękną bajeczkę...
Popieram, nie mniej jednak to ostateczność po zebraniu mocnych dowodów i zatrzymania ich dla siebie, "przyjacielowi" i żonie anie słowa. Jak Cię język świeżbi - łeb pod kran i nabierz wody w usta. ![]()
I na koniec
http://www.netkobiety.pl/t56664.html
Miłej lektury.
Nadya napisał/a:Moim zdaniem skoro twoja żona mówi że musi to przemyśleć, to po prostu chce w razie czego mieć do kogo wracać.....
No właśnie, a Adi walcząc o związek robi z siebie... dywanik. Brutalne, przez wielu namacalnie sprawdzone i niestety prawdziwe.
Nadya napisał/a:Może napsze co ja bym zrobiła, jeśli chciałabym walczyć.... Zaczęłabym myślec o sobie, dbać o siebie, wychodzić ze znajomymi i nie tłumaczyła się gdzie idę i po co. Niech się zastanawia i myśli, że pali jej się grunt pod nogami.
Idea 34 kroków w jednym zdaniu.
Nadya napisał/a:Nie wiem, czy by mi się chciało brać rozwód z orzeczeniem o winie, długo trwa i nie wiem czy miałabym cierpliwość. Jednak w Twoim wypadku jeśli chcesz zatrzymać córki napewno byłoby lepsze...
Otóż to, a kochanka po cichu podać za świadka, by zeznawał pod przysięgą. Konfrontacja jego "prawdy" z dowodami jest wprost bezcenna.
Nadya napisał/a:Pomysł powiadomienia żony "przyjaciela" twojej żony napewno wart rozważenia, ale chyba bym mu nic nie mówiła, bo może uprzedzić żonę i sprzedać piękną bajeczkę...
Popieram, nie mniej jednak to ostateczność po zebraniu mocnych dowodów i zatrzymania ich dla siebie, "przyjacielowi" i żonie anie słowa. Jak Cię język świeżbi - łeb pod kran i nabierz wody w usta.
I na koniec
http://www.netkobiety.pl/t56664.html
Miłej lektury.
Bags, tak generalnie, za całokształt Twojej "twórczości" na forum daję ci 11 punktów na 10 możliwych ![]()
Pozdrawiam serdecznie:)
Doom
No właśnie, a Adi walcząc o związek robi z siebie... dywanik. Brutalne, przez wielu namacalnie sprawdzone i niestety prawdziwe.
No nie do końca tak jest. Zależy od przypadku, związku i okoliczności. Czasem taka bierna postawa może się dla żony okazać po prostu wygodna - nikt nie pyta, nie żąda, nie przeszkadza. Rzecz jasna zwykle tylko do momentu, kiedy nie opadną słynne różowe okulary zauroczenia, bo potem będzie jej z tym tylko trudniej.
Moim zdaniem skoro twoja żona mówi że musi to przemyśleć, to po prostu chce w razie czego mieć do kogo wracać..... Może napsze co ja bym zrobiła, jeśli chciałabym walczyć.... Zaczęłabym myślec o sobie, dbać o siebie, wychodzić ze znajomymi i nie tłumaczyła się gdzie idę i po co. Niech się zastanawia i myśli, że pali jej się grunt pod nogami. Nie wiem, czy by mi się chciało brać rozwód z orzeczeniem o winie, długo trwa i nie wiem czy miałabym cierpliwość. Jednak w Twoim wypadku jeśli chcesz zatrzymać córki napewno byłoby lepsze... Pomysł powiadomienia żony "przyjaciela" twojej żony na pewno wart rozważenia, ale chyba bym mu nic nie mówiła, bo może uprzedzić żonę i sprzedać piękną bajeczkę...
Żona powinna być utwierdzona w przekonaniu, że to jej wybór i niestety dzięki niemu nie będzie miała do czego wracać.
29 2013-08-06 15:47:11 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-06 15:48:00)
bags napisał/a:No właśnie, a Adi walcząc o związek robi z siebie... dywanik. Brutalne, przez wielu namacalnie sprawdzone i niestety prawdziwe.
No nie do końca tak jest. Zależy od przypadku, związku i okoliczności. Czasem taka bierna postawa może się dla żony okazać po prostu wygodna - nikt nie pyta, nie żąda, nie przeszkadza. Rzecz jasna zwykle tylko do momentu, kiedy nie opadną słynne różowe okulary zauroczenia, bo potem będzie jej z tym tylko trudniej.
Przypadki, związki przyczynowo - skutkowe są zależnie - niezależne od nadarzających się okoliczności. A z tym wszystkim jak z wypadkami - chodzą po ludziach ![]()
Żona powinna być utwierdzona w przekonaniu, że to jej wybór i niestety dzięki niemu nie będzie miała do czego wracać.
No wiesz... motylkowe zauroczenie nawet w małżeństwie niejedno ma imię ![]()
Uciec - ale dokąd?
Wrócić - ale do czego?
Pytania zostające bez jednoznacznej odpowiedzi kolebią się po głowach od pokoleń ![]()
powiem Wam szczerze, że w chwili obecnej z moją żona nie ma rozmowy, powiedziała mi, że ja muszę sie zmienić bo tak dalej nie mogę się zachowywać , ale jak ja poprosiłem o zmianę w jej zachowaniu np. kontaktowanie sie z kolegą poza godzinami pracy to powiedziała że jestem ,,chory" bo ja nie będe stawiał warunków więc dałem spokój z dalszą rozmową. Wyjechała na urlop do rodziców, dlatego już nie ma sensu abym ja z nimi rozmawiał ponieważ słyszałem jak komentowali i dopowiadali podczas mojej rozmowy telefonicznej z żona. Mam wrażenie, ze ona chce odwlec decyzję o rozstaniu, ponieważ sama powiedziała, ,,że w głębi serca ona już podjęła decyzję " myśl, że teraz to jest tylko gra z jej strony i czekanie żebym to ja głośno powiedział o rozwodzie wtedy według niej ona będzie miała czyste sumienie i wtedy całą winę rozstania przypisze mi bo to ja podjąłem decyzję. Najgorsze jest to że człowiek żyje pod jednym dachem z osobą przez parę lat i do końca go nie poznaje, w dodatku dowiedziałem się,(ona mi to powiedziała) - że taka jaka jest teraz to ona była przed naszym poznaniem tylko ja ją zmusiłem do zachowania sprzecznego z jej wnętrzem i dlatego byliśmy przez prawie 7 lat razem, a teraz przejrzała na oczy i dla mnie nie będzie się zmieniać). Wiem jedno, w tej chwili muszę dbać o moje córki żeby one tego wszystkiego nie odczuły tak bardzo i to jest teraz ważne.
Dziękuje Wam za wszystkie słowa otuchy, naprawdę pomagacie mi bardzo dużo.
31 2013-08-06 20:29:23 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-08-06 20:31:22)
Nie pocieszę Cię ale znam to, jakbym czytał własną historię. Tylko, ze małżeństwo trwało dłużej i dzieci trochę starsze.
adamajkis napisał/a:Żona powinna być utwierdzona w przekonaniu, że to jej wybór i niestety dzięki niemu nie będzie miała do czego wracać.
No wiesz... motylkowe zauroczenie nawet w małżeństwie niejedno ma imię
Uciec - ale dokąd?
Wrócić - ale do czego?
Pytania zostające bez jednoznacznej odpowiedzi kolebią się po głowach od pokoleń
Na te pytania powinna odpowiadać sobie zona, to jej problem. Nie ma do czego wracać i to jej wina, sprawa jasna. Wybierze motyli - trudno, będzie miała twardą i przymusowa nauke zycia.
Ja bym ci radził żebyś już więcej nic nie robił..Szkoda mi ciebie.
Mam wrażenie, ze ona chce odwlec decyzję o rozstaniu, ponieważ sama powiedziała, ,,że w głębi serca ona już podjęła decyzję " myśl, że teraz to jest tylko gra z jej strony i czekanie żebym to ja głośno powiedział o rozwodzie wtedy według niej ona będzie miała czyste sumienie i wtedy całą winę rozstania przypisze mi bo to ja podjąłem decyzję.
Dokładnie tak będzie. Mój ex mówił mi otwarcie różne rzeczy, łącznie z rozwodem, że chce, jednak sam kroku nie podjął, bo co by rodzina powiedziała i gdy ja złożyłam ,miał i ma pretensje do mnie, że rozwaliłam nasz związek bo to JA złożyłam pozew o rozwód. Osobiście mam to głęboko w d*pie, bo może gadać co chce i zreszta on wycofuje się za każdym razem, kiedy zaczyna na ten temat rozmowę bo mu przypominam jakim był ch*jem i niech nie piep*zy głupot no i mam go z głowy.
Najważniejsze w tym wszystkim, po wszystkim nie dać się żonie. Masz dowody? to je wykorzystaj. Dla Twojego spokoju, bo mimo wszystko faceci są zawsze obarczani za rozpad małżeństwa. Ja jestem kobietą, ale mimo wszystko Ci którym "żalił" się mój były obarczali winą mnie, jednak cóż tacy ludzie mnie śmieszyli. Najważniejsze dla mnie było, że wszyscy moi bliscy cieszyli się z mojej decyzji.
Więc, jeśli masz kogoś obok siebie kto trzyma Twoją strone to już jest super ![]()
Trzymaj się i nie daj się babie:)
35 2013-08-08 05:05:32 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-08 09:42:43)
I pewnego dnia weszła kwestia mojej zdrady, zaczęła mnie oskarżać ze ją zdradzam ( nic takiego nie miało miejsca-jestem zakochany w swojej zonie i to ona jest dla mnie ideałem kobiety i dla głupiego romansu z inną kobietą nie chciał bym stracić ukochanej osoby), kiedy jej powiedziałem żeby mnie sprawdzała w każdy możliwy sposób czy ją zdradzam to wtedy odpuściła, chyba wtedy zrozumiała, że jednak to nie ma racji bytu.
nie czytalem calego wątku, odpisuje tylko na pierwszy post.
Nie wiem czy ktoś to napisał czy nie ale jesli tak to się powtórzę...
przykro mi ale masz jak w banku ze ona już uprawiala i uprawia seks poza domem. To jest bardziej niz pewne ze doszlo do zdrady. Kobieta zaczyna doszukiwac się i wypominac facetowi zdradę (nawet jesli do niej nie doszło) kiedy sama to zrobi. To jeden z symptomow zdrady. Zbieraj dowody i kop ją w tylek tak mocno jak sie da i wytaczaj sprawe z orzeczeniem o jej winie! (bo nawet rozwod a tym bardziej rozwod bez orzeczenia o winie nie uchroni cie przed tym ze bedzie cie mogla posądzic o alimenty jak juz nie bedziecie razem i bedzie po sprawie dlatego zabezpiecz sie w ten spososb bo prawo pozwala na to by byly małżonek mogł posądzic drugiego bylego malzonka z ktorym się rozwiódł o alimenty w razie gdy mu sie nie wiedzie finansowo. gdy jest orzeczenie to nie uda mu sie to za żadne skarby. nie pozwol by to cie spotkalo by cie naciagala jeszcze na kasę. wystarczajaco zlego narobila i niech teraz cierpi. nalezy jej sie).
Gwarantuję ci ze jest dyuze prawdopodobienstwo ze jak juz sie rozwiedziecie to tamta relacja potrwa tylko jakis czas i w koncu ona zostanie sama, bo gosć sie tylko zaspokoi i zostawi ją. przynajmniej tka mi sie to widzi, bo wiem ze zdarza sie takie cos bardzo czesto.
Jeszcze raz przykro mi ze to napisalem i ze w ogole cie to spotkało... Zycze znalezienia sobie wspanialej i wiernej kobiety z ktora ulozysz sobie resztę zycia.
edit: dam ci taką małą radę na koniec: jesli dojdzie do rozwodu, to zapisz się na silownie i zacznij katować. tak katowac. jesli masz teraz np maly brzuszek lub wiekszy, jestes zaniedbany to po prostu zacznij o siebie dbac i przypakuj. mozesz tez zmienic swoją garderobę na lepsza i bardziej atrakcyjną. wyjdzie ci to na plus, a jak spotkasz swoją eks za jakis czas i cie zobaczy to wtedy zrozumie ze wiele straciła ![]()
Juz nie mowie zebys to robil dla kogos, by jej dowalic tylko zrob to dla siebie by lepiej sie czuc, a jej dowalisz przy okazji ![]()
byłam w podobnej sytuacji mąż ciągle dzwonił wychodząc na zewnątrz domu jego rozmowy nie miały końca, ale zdobyłam dowody które nie pozwoliły mu dalej mnie oszukiwać nie mógł już się wyprzeć więc musiał się przyznać do zdrady. Po jej postawie po przyznaniu się poznasz czy dalej chce być z tobą czy skończy to co było i czy będzie robić wszystko żeby naprawić swoje błędy i krzywdę wyrządzoną tobie. nie ma co robić podchodów zrób wszystko żebyś wiedział na czym stoisz. Mój mąż zakończył ten związek wykasował numer telefonu z pamięci i swojej głowy dzisiaj byliśmy na pierwszym spotkaniu z psychologiem, po przyznaniu się do wszystkiego jest dla mnie czuły i spędza ze mną każdą wolną chwilę podczas seksu czuję jego ogromne pożądanie i miłość. A jeśli znów to się powtórzy to będzie oznaczało że nie warto już być razem ale warto dać szansę. Najpierw musisz być pewien czy cię zdradziła i nie zadręczać się myślami, musisz być silny pokazać swoje ja zadbać o swój wygląd dać jej trochę powodów do zazdrości może była zapewna ciebie. A to że ci mówi że ją zdradzasz mój mąż mówił mi tak samo a miał na boku kochankę oni mierzą nas tą samą miarą. trzymaj się i zacznij od billingów za telefon, sprawdzenia smsów jakie między sobą wysyłają poczekaj jak pójdzie spać czasem trzeba postawić czoła rzeczywistości. Powodzenia i życzę ci jak najlepiej oby to nie było to o czym piszę bo to strasznie boli ale trzeba przejść wszystkie etapy żeby móc żyć dalej
37 2013-08-09 19:34:18 Ostatnio edytowany przez bags (2013-08-09 19:36:04)
A jeśli znów to się powtórzy to będzie oznaczało że nie warto już być razem ale warto dać szansę.
Wybacz Marto, ale tu zaprotestuję znając takie samo zdanie Naszych Dziewczyn z forum jak moje. Dać szansę po tym można tylko raz, choć i tak zdecydowana większość mówi stanowcze NIE!
W przeciwnym wypadku daje się partnerowi furtkę a'la drzwi obrotowe oraz do zrozumienia to, że może sobie wić sobie gniazdka na boku do woli, a zdradzony i tak go przyjmie z otwartymi rękami.
Nie bez kozery mówi się przecież, że w piekle nie ma tyle nienawiści, co w sercu zdradzonej kobiety.
Poczytaj posty End_aluzji o życiu po I zdradzie. Ona o tym mówi tu na forum otwarcie.
W przeciwnym wypadku daje się partnerowi furtkę a'la drzwi obrotowe oraz do zrozumienia to, że może sobie wić sobie gniazdka na boku do woli, a zdradzony i tak go przyjmie z otwartymi rękami.
100% prawdy!
wszystko zależy od naszego zachowania i relacji później ja teraz wychodzę często z mężem na imprezy ubieram się bardziej seksownie widzę jego wzrok gdy inni mężczyźni się za mną oglądają trzeba trochę zazdrości z tej drugiej strony poczucia niepewności, że my też możemy ułożyć sobie życie bez nich. Druga strona musi wiedzieć co może stracić na zawsze jeżeli zrobi to jeszcze raz. Poza tym o zdradzie trzeba jak najwięcej rozmawiać i zadawać wszystkie pytania jakie nas nurtują ie pozostawiać nic wyobraźni, a cóż później trzeba temat zamknąć i być czujnym, ja dowiedziałam się miesiąc temu cały czas o tym rozmawiamy o relacjach między nami o naszej rodzinie i o naszych oczekiwaniach ale jest cholernie trudno jak pomyślę jak bardzo mnie skrzywdził, nie wiem czy mu wybaczę i nie mówiąc tu o zaufaniu, które całkowicie do niego straciłam, a zapomnieć na pewno się nie da
gdy jest przy mnie i wspólnie spędzamy czas jest dobrze czuję jego czułość ale gdy go nie ma myśli wracają
Ciekawe co u adiego coś nie odzywa się długo.
Witajcie, przepraszam, ze się nie odzywałem ale wpadłem w wir pracy, trochę mi to pomogło bo nie myślałem o tym wszystkim. Kontaktowałem się z żoną, powiedziała, ze sie zastanawia i że chce porozmawiać bo może da się ten związek naprawić, jednak ja nie mogę zapomnieć o tym wszystkim co żona mówiła o mnie, jak się zachowywała i ogólnie więc nie wiem czy ja dam radę naprawic ten związek lub czy ja tego chcę. Macie rację że czuła się zbyt pewna tzn. pewna mnie, nie wiem co robić jednak trudno będzie mi powrócić do tego co było, a już napewno jakby coś, to będzie trwało to bardzo długo. Zastanawiam się czy próbować naprawić czy zakończyć rozdział, jednak dzieci może powinienem dla nich, ale z drugiej strony dzieci w końcu zorientują się co jest grane. Już sam nie wiem co robić czy w ogóle coś robić??????
Adi to zależy czego ty chcesz i czy masz jeszcze uczucia do żony. Porozmawiać na pewno nie zaszkodzi. Zależy jak ona to widzi. Jeśli będzie wymagała od Ciebie tylko zmian to pewnie nie będzie sensu. Jeśli ona nadal stoi na stanowisku, że jesteś winny wszystkiemu co złe to, to nie doprowadzi do dialogi.
Ratować można wtedy kiedy obie strony chcą równie mocno i dostrzegają to co zrobiły źle. Trzeba o tym rzeczowo i dojrzale porozmawiać, tak aby nie skończyło sie na wzajemnych zarzutach i brakiem konstruktywnych rozwiązań.
Adi,musisz to dobrze przemyśleć,a najlepiej upewnisz się jak z nią porozmawiasz.Musisz wybadać czy aby nie jesteś kołem ratunkowym bo tamten się wycofuje.Pozdrawiam
Adi,musisz to dobrze przemyśleć,a najlepiej upewnisz się jak z nią porozmawiasz.Musisz wybadać czy aby nie jesteś kołem ratunkowym bo tamten się wycofuje.Pozdrawiam
Adi, skup się na poście # 9, który napisał Ci Bags. Wszelkie kłótnie i rozmowy wyjaśniające, zazdrosne zachowanie i badania zmniejszają Twoją męskość i działają na korzyść tamtego Kolesia.
Zachowuj się tak, jakbyś Ty uwodził swoją Żonę. Powróć do tego, co było, kiedy poznaliście się.
A przede wszystkim zacznij pracować nad problemem jak dowódca co najmniej w stopniu generała, a nie jakiś szeregowiec. Nie śledź Żony. Patrz na znaki. Poznaj przeciwnika, jego zwyczaje, lektury, sposób zachowania, mówienia, słabe strony, wszystko co tylko możesz. Nie zdradzaj, że to wiesz. Traktuj to jak tajemnicę wojskową. To nie jest wiedza, którą masz ujawniać, ale wiedza, którą masz wykorzystać.
I nie patrz przez palce na rady Kobiet w Twoim wątku. Napiszę to wprost: Kobiety lubią tworzyć problemy, a nie rozwiązywać. Wyolbrzymiają wiele spraw, bo to im powiększa rozmiary tragedii i wyolbrzymia argumenty, które uważają za niewystarczające.
Jak odczuwasz niepokój, to sobie oglądaj stare westerny, tam znajdziesz odpowiednie wzorce męskich zachowań. W tych późniejszych za dużo jest rewolwerowczyń. Pooglądaj klasykę, to Cię wzmocni. Poczytaj książki o NLP i z psychologii Kobiet.
To Ci nie zaszkodzi, bo masz Córki, więc efekt może być tylko taki, że wzmocnisz swoją pozycję jako Ojciec.
Witam Was nie odzywałem się ponieważ pojechałem po żonę i dzieci do tesciów, tam zostałem bardzo miło przyjety jednak czuć było robienie czegoś na siłę, od momentu powrotu przeprowadziliśmy chyba ze trzy rozmowy które miały cos zmienić jednak po około 10 min po tzw. pogodzeniu sie moja żona wyskakiwała z nowym problemem i atak na mnie np. ze akumulator jej sie wyładował w samochodzie, że nie ma jak pojechać do fryzjera - bzdury jednak wczoraj podjęła ostateczną decyzję ze sie rozstajemy i rozwodzimy, poprosiła kolegę z pracy żeby ten skontaktował sie z adwokatem. Jej dotychczasowe zachowanie było tylko odwleczeniem jej decyzji która i tak wspólnie podjeli z kolegą. Szkoda tylko, że okazała się tak nie dojrzałą osobą, że przekreśliła od tak wszystko to co mieliśmy to co było między nami. Wiem jedno zło wraca do człowieka prędzej czy później -ona tez poczuje kiedyś jak czuje się druga osoba w takim przypadku. Nie życzę jej źle bo tak nie można, ale myślę ze zobaczy. mam prośbę podpowiedzcie mi jak mam działać co mam zebrać tzn. jakie dowody jeśli chciałbym aby rozwód orzeczony był z jej winy, bo wiem, ze dobrze jest teraz w postaci cyt. ,,rozstańmy się bez żadnych nie miłych numerów" a potem będzie co innego jak przyjdzie co do czego. Boli mnie jeszcze jedno jak można być takim egoista, ze nie myśli się o dzieciach tylko o sobie i to w dodatku matka i jak to jest chyba tego nie zrozumiem nigdy
Współczuję ci tego co teraz przechodzisz...Znajdziesz sobie kogoś innego lepszego kogoś na kim ci będzie zależeć...Twoja żona postradała zmysły dla kochanka i po pewnym momencie będzie chciała wrócić tylko drzwi się zamknęły i nie ma odwrotu i powrotu do tego co było kiedyś....
Dzięki za słowa otuchy, powiem szczerze, że przydają się one w tej chwili...
Słuchaj jak chcesz się wyżalić po za forum to napisz do mnie maila....
przepraszam za brak odpowiedzi ale praca i naprawdę dużo chcę spędzać czasu z brzdącami żeby one nie odczuwały tego wszystkiego co się dzieje, jak najbardziej chętnie napiszę dzięki to bardzo miłe, ze ktoś w sumie obcy chce ci pomóc, nawet nie przypuszczałem że to forum mi tak pomoże tzn. ludzie którzy tutaj piszą, dziękuje Wam bardzo. Tak ogólnie to słabo bo dowiedziałem się, że stałem się dla mojej żony największym wrogiem jakiego miała, troche to śmieszne do jakich zachowań ludzie posuwają się żeby tylko zatuszować swoja winę no ale cóż ,,życie". Oczernia mnie moich rodziców którzy nam duzo pomogli nawet przy opiece nad córkami ale tam... ciężko mi jak cholera jednak jakoś cały czas gram, że daje sobie z tym wszystkim rade jedyną chwilą słabości są wieczory i noce gdzie wtedy wracają wspomnienia o tym wszystkim co robiliśmy i jak to było fajnie, wstyd się przyznać ale nie raz popłynęła mi łezka, jednak wiem, że dla dwóch kochanych moich skarbów nadal będę kimś wyjątkowym. Dwa dni temu miałem taka sytuacje, ze rano 3,5 letnia córka przyszła do mnie i obudziła mnie słowami ,,tatusiu czemu z nami nie spałeś" (ja śpię w salonie, a żona w sypialni, córka tej nocy spała z żona - koszmary nocne ) odpowiedziałem ,, po to żebyś miała w łóżku więcej miejsca" na to ona ,, bardzo mi ciebie brakowało i nie chcę żebyś mnie tak kiedykolwiek zostawił" pamiętam to co do słowa, dałem jej buziaka i wyszedłem do łazienki, a tam poryczałem się jak bóbr (wiem trochę wstyd) jednak emocje nie pozwoliły mi tego utrzymać, masakra. Odniosłem wrażenie,że coś dostrzega co się dzieje. Ogólnie jest mi ciężko. Pozdrawiam Was trzymajcie się.
nie zazdroszczę ci takiej sytuacji jaką masz..zastanawiam się nad jedną rzeczą czy twoja żona nie ma syndromu wieku średniego....