Ja jeszcze trochę o synowych ponieważ bardzo dużo słów padło, że one tak się wciskają tym teściom do domu.
Bardzo dużo teściów proponuje młodym zamieszkanie w ich domu co więcej potrafią nawet sensownie uargumentować swoją decyzję np cała góra stoi pusta więc nie ma problemu abyście zamieszkali po co macie wydawać pieniądze na wynajmowanie mieszkania albo córkę już spłaciliśmy ma swój dom itp
Dużo młodych ludzi łyka te słowa bezkrytycznie co jak pokazują przykłady odbija im się czkawką.
Bo dopiero gdy już zamieszkają, wydadzą pieniądze na meble,większe lub mniejsze remonty to dopiero wtedy okazuje się, że synowa, która wydaje mi się bardzo rzadko wchodzi do czyjegoś domu z niczym (chyba, że ma wyrodnych rodziców, którzy tylko ją tam wepchneli aby mieć spokój) jest postrzegana jako ktoś obcy, gorszy.
Bardzo często druga strona czuje się na tyle w porządku, że pomaga finansować młodym zakup mebli lub innych rzeczy.
Bo te synowe też mają rodziców.
Jeszcze inną sprawą jest deklarowanie a dotrzymanie słowa.
Zaproponowanie komuś pomocy np w formie mieszkania wiąże się z pewną odpowiedzialnością za życie tych młodych ludzi pod moim dachem.Nie można traktować tych młodych ludzi jako syna i synową, tylko jako całość tylko jako małżeństwo.
Trzeba wziąść pod uwagę to że jeśli obiecamy mieszkanie a młodzi zrobią remont lub kupią meble to z chwilą kiedy nie będzie się układać między teściami a młodymi to tym młodym na nic będą drogie meble czy samochód i wtedy bardzo tracą bo pozostaje im pozostawić te swoje rzeczy albo się z nimi tułać się po stancjach.
Może czasem lepiej nie dawać by pózniej ciągle tego nie wymawiać.Chyba że .aby coś zyskać i wtedy działamy świadomie wykorzystując swoją pozycję.
Moja teściowa bardzo miła kobieta, bardzo pracowita i zaradna mówiła o swojej teściowej ,, ta ku..a, o matce też różnie a ja słuchałam i nie dopuszczałam do siebie myśli, że to ja będę tą następną obdarzaną epitetami.
A wystarczyło tylko słuchać.