Zaszłam w ciąże ale niestety okazało się że płód się nie rozwija.... ciąża musi zostać usunięta... przeżyłam koszmar... pomoc miałam naprawdę od wszystkich mąż siostra moi rodzice przyjaciółki znajomi.... tylko jedna osoba moja teściowa jest nastawiona przeciwko mnie! W święta powiedziała że to moja wina trzeba było w młodości nie nosić krótkich bluzek (tak jak by to miało znaczenie) i mam za swoje że straciłam dziecko... Wtrąca się na prawdę do wszystkiego poczynając od ilości i gdzie mają wisieć wieszaki w przedpokoju po przez kontrole nad naszymi rachunkami i wydatkami po kategoryczny zakaz wzięcia kredytu hipotecznego na zakup nowego mieszkania!!! Ostatnio przegięła na maksa!!! gdy potrzebowałam pocieszenia po utracie dziecka siostra i przyjaciółki były w ciągu godziny u mnie w domu by mnie podbudować i wesprzeć w ciężkiej chwili... a ona zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała że jak sobie córkę wychowała że sprowadzam sobie baby do domu urządzam babski cząber pijemy i nie wiadomo co robimy, że zwierzam się obcym ludziom (siostra i przyjaciółki to naprawdę obcy mi ludzie)a nie rodzinie...
jutro jadę wygarnąć jej wszystko co o niej myślę i jak myślicie co mam jej powiedzieć aby do niej dotrzeć uświadomić jej do czego doprowadza (jak mąż mnie nie poprze postawi się po jej stronie to jestem w stanie się rozwieść!!!), mam jej naprawdę dosyć!
Podobne tematy
Dlaczego teściowe to takie zołzy? Wiem co przeżywasz, bo moja zachowuje się tak samo. Wtrąca się we wszystko co tylko możliwe, krytykuje mnie i za wszelką cenę chce zatruć mi życie. Wspominasz o telefonie do Twojej mamy. W święta teściowa namówiła teścia, żeby zadzwonił do mojej mamy i wygarnął jej, że jest złą matką, ponieważ pozwala mi i mężowi samodzielnie podejmować decyzje, przez co oni mają utrudnione zadanie i nie mogą całkowicie nas kontrolować. Mama zdębiała, gdy to usłyszała. Mogłabym książkę napisać o jadzie jaki wydziela z siebie ta kobieta ale nawet nie chce mi się już tego rozgrzebywać.
Masz wyjątkowo podłą teściową skoro w tak trudnej dla Ciebie chwili jeszcze wytacza przeciw Tobie działa. Nie daj się i zawsze reaguj na takie akcje. Dobrze mi radzić, a sama wysłucham różnych bzdur i awantury i odchodzę z podkulonym ogonem. Niestety nie mam odwagi i dlatego ciągle obrywam. Ale Ty bądź mądrzejsza i walcz o swoje. Daj znać jak wyglądała Wasza rozmowa. Powodzenia.
Radzę ci jako doświadczona kobieta, matka, synowa i teściowa w jednym - odpuść sobie! Nie mieszkasz z nią (tak zrozumiałam), możesz więc ograniczyć spotkania do niezbędnego minimum, lekceważyc jej rady itd. Nie stawiaj jednak swojego męża w sytuacji wyboru między matką a tobą! To jednak jego matka i nic tego nie zmieni. On też jej nie zmieni, nawet gdyby bardzo chciał. Postawienie go w sytuacji wyboru może tylko popsuć relacje między wami. Cóż on jest winien, że ma taką matkę?
Marena7 a ja właśnie wywnioskowałam, że mieszkają razem.
Ja myślę, że powinnaś postawić sprawę konkretnie, ale zacząć od męża, a nie od teściowej. Żeby był świadom twojego stanowiska i żeby go to potem nie zdziwiło.
Dlaczego teściowe tak traktują swoje synowe???????????? (mam oczywiście to samo tylko z trochę innymi przejawami)
Bardolka nie generalizujmy dobrze?? Owszem autorce wątku trafiła się teściowa starej daty , kobieta widać ograniczona ale to nie znaczy że wszystkie teściowe są podłe.
Ja mam teściową która szanuje, i gdy nawet nie zgadza się ze mną to nie dyskutując a mówię że my uzgodniliśmy po swojemu i ona przyjmuje te decyzję. Wdawanie się w dyskusje tylko podnosiło by ciśnienie.
U mnie ja niemoge mieć dzieci ale moja teściowa nigdy mi żadnych pytań na ten temat nie zadaje, czuje że szanuje mnie i wie ze raniły by mnie te pytania.
A ja szanuję ja za to że wychowała mądrze swoje dzieci. Nie musimy być przyjaciółeczkami bo różni nas 40 lat ale wiem ze to mądra kobieta z pasją.
ja też wywnioskowałam że nie mieszkasz z teściową.trzymam za ciebie kciuki,takie babsztyle trzeba trzymać krótko ,ja bym jej nie odpuściła .Co za stworzenie rządzić to ona sobie może swoimi. . . a nie tobą i twoim domem Ja swoje stosunki z teściową ograniczam do minimum gdyż ta kobieta jest zmienna jak chorongiewka na wietrze, też pluje jadem na szczęście mąż często staje po mojej stronie Ja rozumiem, że to jego matka i jakiś szacunek trzeba mieć .Ale to powinno się tyczyć w obu kierunkach każdy ma swoje życie a synek ma już swoją rodzinę która dla niego powinna być najważniejsza i moim zdaniem mąż powinien stać za tobą murem
Drogie panie, przykro czytać niektóre jadowite i generalizujące wypowiedzi na temat teściowych. Tak jakby kobieta po ślubie dziecka przechodziła obowiązkową transformację i zamieniała się w potwora. Owszem bywaja teściowe z piekła rodem, czepialskie, chcące wszystko wiedzieć, kurczowo trzymajace synka przy spódnicy. Ale sa też synowe z koszmarnych snów, roszczeniowe i absolutnie niewyrozumiałe. A to jaką się jest synową czy teściową zależy od tego jakim sie jest człowiekiem. Skądinąd to bardzo interesujący temat relacja synowa - tesciowa. Jestem teściową od dwóch lat, a synową od lat 33 i powiem wam, że jako tesciowa czuję dużo większą presję niż wtedy gdy byłam młodą synową. To strasznie trudna rola!!!
Drogie panie, przykro czytać niektóre jadowite i generalizujące wypowiedzi na temat teściowych.... To strasznie trudna rola!!!
Zgadzam się całkowicie. JEst tyle krzywdzących kawałów o teściowych..zapomina się o jej wadach i przywarach, gdy np. jest potrzebna do opieki nad dzieckiem, gdy potrzebujemy rady czy wsparcia - wtedy staje się kochaną teściową.
Starajmy się dobrze żyć ze wszystkimi. Nawet jeżeli ona jest nie fer w stosunku do nas, to po co wszczynać z nią wojnę? szkoda życia na kłótnie
Zgodnie z tematem "Teściowa - kłopotliwa kobieta", skupiamy się tu na tych złych. Nie twierdzimy, że wszystkie teściowe są do niczego.
Moja siostra trafiła na anioła i tak też są traktuje. Ale mama mojego męża jest jej całkowitym przeciwieństwem. Zastanawiałam się nawet, czy to nie są przypadkiem moje wymysły i czy nie wyolbrzymiam wszystkiego ale nawet na ślubie, kilka osób z rodziny teściowej współczuło mi i życzyło dużo sił w walce z nią. Wtedy jeszcze się tym nie przejęłam ale teraz rozumiem o co im chodziło.
majkawazka piszesz: "zapomina się o jej wadach i przywarach, gdy np. jest potrzebna do opieki nad dzieckiem, gdy potrzebujemy rady czy wsparcia - wtedy staje się kochaną teściową". Moja teściowa powiedziała mi, że jeżeli urodzę dziewczynkę (to tak przyszłościowo, bo nawet nie jestem w ciąży), to nie będzie jej kochała, bo lubi tylko chłopców i nie wyobraża sobie żeby miała być babcią dla wnuczki. Pomocy żadnej też mam się nie spodziewać (nawet przy chłopcu), bo nie jest od niańczenia czyichś (!) dzieci, jedynie będzie doradzać mi jak wychowywać (czyt. rządzić).
Oczywiście nie uogólniam. Z resztą coś takiego mogła powiedzieć tylko moja teściowa.