Mnie zadziwia, że mimo POWSZECHNEGO przekonania, że teściowe z zasady są podłe, wredne i wrogo nastawione, dziewczyny wprowadzają się do ich domów. Na co liczą? Ja tego nie rozumiem. Nikt by mnie nie zmusił, bym rozbiła namiot na wybiegu tygrysów, w ZOO! Rozumiem, gdy takie mieszkanie jest na krótki czas, bo domek akurat się buduje, ale wiele młodych małżeństw osiada w domu tesciów, odliczając lata do ich pożegnania się z doczesnoscią i "umilając" sobie nawzajem zycie fochami. A wszystko pod hasłem "pomocy na starość"! Dla mnie, 58-latki największą pomocą jest danie mi świętego spokoju, o resztę sama potrafię zadbać. A jak już nie będę mogła, to niedaleko jest świetny dom spokojnej starości.
Kriss, też to zauważyłam, wielu młodych ma roszczeniową postawę. Pobierają się, maja dzieci bo "natura" tak każe, a nie mają gniazda. I uważają, że to sprawa rodziców, by im dach nad głową zapewnili. A w naturze zwierzęta, ptaki i wszystko inne budują dla młodych gniazda. Oczywiście oprócz kukułki! Opisana przez Ciebie forumowiczka przypomina kukułkę. Pracy nie ma, perspektyw nie ma, ale natura się domaga by połączyła się w parę z inną kukułką płci odmiennej i gdzieś jednak swoje jajko zniosła. No więc robi to w domu rodziców, albo teściów i i jeszcze ma pretensje, że nie jest przyjmowana z entuzjazmem. To jest dopiero EGOIZM!
Kriss, szykują Ci się w przyszłości trzy synowe. Te dziewczyny będą miały farta, że trafią na Ciebie!!!!
Pozdrawiam.
Dziewczyny a co jeśli syn pomaga budować dom duży, piętrowy rodzicom. Dom, który w przyszłości ma być jego domem.
Ma pozrywane scięgna bo budowali dom własnymi rękami razem z ojcem.Jeśli pracuje z ojcem a on uważa, że młodemu nic się z tej pracy nie należy.
Ja miałam odłożone pieniądze, mój mąż ksiązeczkę (z której pieniądze tylko namiastka pełnej sumy została wypłacona ok 10 %).
Co wtedy gdy po ślubie okazują się wszystkie obietnice nieaktualne.
Mój mąż nawet o swój rower musiał się upomnieć a matka z bólem serca zwróciła mu za niego pieniądze.
To wszystko nie dlatego, że ich nie stać ale dlatego, że już się ożenił a wtedy już z niczego nie muszą się wywiązywać.
Mój ojciec ma mi za złe, że nie zgodziłam się na umowę przedmałżeńską do tej pory zdarzają się kłótnie.
Obydwoje wchodzilismy ze swoim majątkiem, z tą różnicą, że ja mam wszystko na papierze a moi teście zobowiązali się ustnie.
Gdyby nie zamierzali nic dać mojemu mężowi i powiedzieli o tym szczerze o nic nie miałabym żalu. Poprostu inaczej pokierowalibyśmy naszym życiem.
Mój mąż czuje się oszukany jest świadom tego że w pewien sposób oszukał mnie.
Po drugiej stronie stoi siostra męża, która wykorzystała swoją ksiązeczkę, która została przez teściów spłacona przed ślubem (o czym żarliwie zapewniali).
Dla mojej teściowej istnieje tylko corka, zięć i wnuczki z tamtej strony.
Przez długi czas czułam oddech teściowej w naszym małżeństwie, przez długi czas się nam nie układało.
Wydawało mi się, że to najgorsze co mogło mnie spotkać.
Jednak najgorsze jest to co dzieje się od kilku ostatnich lat, kiedy między mną a moim mężem zaczeło się układać a co za tym idzie zaczął mnie bronić. Bardzo dotkliwie dają mu odczuć swoje odrzucenie mimo iż nie mieszkamy razem.
Swego czasu prosiłam mojego męża aby odszedł nie chciałam być przyczyną ich potyczek co innego docinki w moją stronę i czepianie się o wszystko do tego już się przyzwyczaiłam.
Gdy się wyprowadził moja przyjaciółka uświadomiła mi, ze oddałam przysługę teściom, to czego oni nie mogli zrobiłam ja.
Jesteśmy razem ale ciagle odgrywają się na nas i na naszych dzieciach.
Moja teściowa potrafi oszukać męża, syna, swoich rodziców dla zapewnienia lepszego bytu swojej córce.
Potrafi ukrywać przed mężem zdradę zięcia jednocześnie bezlitośnie mnie (synową) obmawiając.
Po tylu latach córka dalej klepie biedę i uwierzcie mi nie ma takich pieniędzy, które by ten stan zmieniły.
Nigdy nie siedzieliśmy przy wspólnej wigilii bo zawsze mieli inne plany (np wigilię u córki, u dziadków), teraz po wielu latach mam to wnosie tylko męża mi szkoda.