netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

258 odpowiedzi33 976 wyświetleńzałożony przez gabisiula, 11.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 259 ]

131

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
marena7 napisał/a:

Mnie zadziwia, że mimo POWSZECHNEGO przekonania, że teściowe z zasady są podłe, wredne i wrogo nastawione, dziewczyny wprowadzają się do ich domów. Na co liczą?  Ja tego nie rozumiem. Nikt by mnie nie zmusił, bym rozbiła namiot na wybiegu tygrysów, w ZOO! Rozumiem, gdy takie mieszkanie jest na krótki czas, bo domek akurat się buduje, ale wiele młodych małżeństw osiada w domu tesciów, odliczając lata do ich pożegnania się z doczesnoscią i "umilając" sobie nawzajem zycie fochami. A wszystko pod hasłem "pomocy na starość"! Dla mnie, 58-latki największą pomocą jest danie mi świętego spokoju, o resztę sama potrafię  zadbać. A jak już nie będę mogła, to niedaleko jest świetny dom spokojnej starości.

Kriss, też to zauważyłam, wielu młodych ma roszczeniową postawę. Pobierają się, maja dzieci bo "natura" tak każe, a nie mają gniazda. I uważają, że to sprawa rodziców, by im dach nad głową zapewnili.  A w naturze zwierzęta, ptaki i wszystko inne budują dla młodych gniazda. Oczywiście oprócz kukułki! Opisana przez Ciebie forumowiczka przypomina kukułkę. Pracy nie ma, perspektyw nie ma, ale natura się domaga by połączyła się w parę z inną kukułką płci odmiennej i gdzieś jednak swoje jajko zniosła. No więc robi to w domu rodziców, albo teściów i i jeszcze ma pretensje, że nie jest przyjmowana z entuzjazmem. To jest dopiero EGOIZM!

Kriss, szykują Ci się w przyszłości trzy synowe. Te dziewczyny będą miały farta, że trafią na Ciebie!!!!
Pozdrawiam.

Dziewczyny a co jeśli syn pomaga budować dom duży, piętrowy rodzicom. Dom, który w przyszłości ma być jego domem.
Ma pozrywane scięgna bo budowali dom własnymi rękami razem z ojcem.Jeśli pracuje z ojcem a on uważa, że młodemu nic się z tej pracy nie należy.
Ja miałam odłożone pieniądze, mój mąż ksiązeczkę (z której pieniądze tylko namiastka pełnej sumy została wypłacona ok 10 %).
Co wtedy gdy po ślubie okazują się wszystkie obietnice nieaktualne.
Mój mąż nawet o swój rower musiał się upomnieć a matka z bólem serca zwróciła mu za niego pieniądze.
To wszystko nie dlatego, że ich nie stać ale dlatego, że już się ożenił a wtedy już z niczego nie muszą się wywiązywać.
Mój ojciec ma mi za złe, że  nie zgodziłam się na umowę przedmałżeńską do tej pory zdarzają się kłótnie. 
Obydwoje wchodzilismy ze swoim majątkiem, z tą różnicą, że ja mam wszystko na papierze a moi teście zobowiązali się ustnie.
Gdyby nie zamierzali nic dać mojemu mężowi i powiedzieli o tym szczerze o nic nie miałabym żalu. Poprostu inaczej pokierowalibyśmy naszym życiem.
Mój mąż czuje się oszukany jest świadom tego że w pewien sposób oszukał mnie.
Po drugiej stronie stoi siostra męża, która wykorzystała swoją ksiązeczkę, która została przez teściów spłacona przed ślubem (o czym żarliwie zapewniali).
Dla mojej teściowej istnieje tylko corka, zięć i wnuczki z tamtej strony.
Przez długi czas czułam oddech teściowej w naszym małżeństwie, przez długi czas się nam nie układało.
Wydawało mi się, że to najgorsze co mogło mnie spotkać.
Jednak najgorsze jest to co dzieje się od kilku ostatnich lat, kiedy między mną a moim mężem zaczeło się układać a co za tym idzie zaczął mnie bronić. Bardzo dotkliwie dają mu odczuć swoje odrzucenie mimo iż nie mieszkamy razem.
Swego czasu prosiłam mojego męża aby odszedł nie chciałam być przyczyną ich potyczek co innego docinki w moją stronę i czepianie się o wszystko do tego już się przyzwyczaiłam.
Gdy się wyprowadził moja przyjaciółka uświadomiła mi, ze oddałam przysługę teściom, to czego oni nie mogli zrobiłam ja.
Jesteśmy razem ale ciagle odgrywają się na nas i na naszych dzieciach.

Moja teściowa potrafi oszukać męża, syna, swoich rodziców dla zapewnienia lepszego bytu swojej córce.
Potrafi ukrywać przed mężem zdradę zięcia jednocześnie bezlitośnie mnie (synową) obmawiając.
Po tylu latach córka dalej klepie biedę i uwierzcie mi nie ma takich pieniędzy, które by ten stan zmieniły.

Nigdy nie siedzieliśmy przy wspólnej wigilii bo zawsze mieli inne plany (np wigilię u córki, u dziadków), teraz po wielu latach mam to wnosie tylko męża mi szkoda.

132

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

ORSZULIK zawsze wypowiadałaś się w czyjejś sprawie, a dopiero teraz powiedziałś coś o swojej sytuacji. Widzę, że nie tylko ja cierpię z powodu teściowej, ale wiele wiele innych kobiet.
Trzymam za Ciebie kciuki i nie przejmuj się, ważne że Twój mąż ma Ciebie.

133

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Ja nie rozumiem Orszulik, odniosłaś się do mojego postu, skoro go zacytowałaś, ale nie rozumiem związku.

Z Twojej historii wynika ,że chodzi o złamane porozumienie miedzy teściami, Twoim ojcem i Wami. Że teściowie obiecali, że dom będzie Twojego męża w przyszlosci i zmienili decyzję? Że zagarnęli Wasze pieniądze i wykorzystali syna do pracy przy budowie ICH domu, a potem Was odtrącili? Czy tak? Jeśli tak, to postąpili podle i nic ich nie tlumaczy.

Kriss i ja rozważamy inne sytuacje, gdy młodzi nie mają nic, ani pieniędzy, ani pracy, ani perspektyw, za to dziecko w drodze i roszczenia względem rodziców, DAJCIE nam! I wtedy to rodzice mają stanąć na głowie i wymościć młodym gniazdko, dać im dach nad głową, nakarmić i napoić i ....cicho siedzieć, bo teraz jest czas MŁODYCH, którzy chcą się dobrze poczuć w domu, NIE SWOIM zresztą. Dokąd rodzice maja byc odpowiedzialni za życie swoich dzieci? Do pełnoletności, do czasu ukończenia studiów, do trzydziestki, a może do ich, rodziców, śmierci? Czy rodzice mają prawo zamknąć kiedyś rozdział pt. "opieka nad dzieckiem" i zająć się swoimi sprawami, swoim życiem? Czy nie mają prawa i muszą niańczyć swoje czasem już podstarzałe pociechy, opiekować się ich dziećmi, wspomagać finansowo i uczestniczyć w ich życiu?
A w zamian dostawać fochy i pretensje od synowej lub zięcia w swoim własnym domu, za to że ciągle tu są i najlepiej by było, żeby zniknęli, zostawiając oczywiście swoje pieniadze, bez których trudno byłoby opłacić rachunki z zasilku dla bezrobotnych lub skromnej pensyjki. Takie właśnie układy widuję nazbyt często. Moja przyjaciółka, wdowa, nieopatrznie przyjęła pod swój dach syna z żoną w ciąży. Po kilku latach musiała wziąć kredyt na maleńką kawalerkę, bo jej zycie z piecioosobową rodziną syna zaczęło być nie do zniesienia. Młodym potrzebny był jej pokój, bo dzieci przybywało. Spłaca kredyt i co pół roku ma sprawę w sądzie o zaległy czynsz za mieszkanie, w którym mieszka syn i które jest jej własnością. Darowizny młodzi przyjąć nie chcą, bo wtedy to ich ścigałby komornik, nie matkę.
Moja znajoma też zamieszkała z synem i synową. Młodzi zaczęłi budowac dom. Zbudowali stan surowy, zamknięty i zostawili to na parę ładnych lat i to nie z powodu braku środków. Chodziło o to, żeby wczesne dzieciństwo dzieci spędziły z babcią. Oni pracowali, studiowali, a babcia była z dziećmi przez cały tydzień, łącznie z weekendem (studia). Dzieci są już w wieku szkolnym, więc w ciągu kilku miesięcy wykończyli dom i się wprowadzili. Nikt mi nie powie, ze nie było tu premedytacji. Babcia została wykorzystana, za co zapłaciła zdrowiem. Ma juz blisko 70 lat, nerwy i kręgosłup w strzępach.
Jest mnóstwo historii o wrednych tesciowych, ale ja z pewnym niedowierzaniem
je czytam, bo nie ma tu tej drugiej strony, jest tylko opowieść synowej. Chętnie bym posłuchała co teściowe mają do powiedzenia, jak one przeżywają swoje teściowstwo, bo nie wierzę, że normalne kobiety z chwilą ożenku syna, czy zamążpójścia córki, zmieniają się w krwiożercze bestie, które tylko patrzą jakby tu żonę syna, czy męża córki wdeptać w glebę. Spróbuję zalożyć taki wątek, może tesciowe się odezwą? A Wam,  mlode synowe powiem jeszcze raz, będziecie tesciowymi, to nieuchronne!

134 Ostatnio edytowany przez orszulik (2011-06-05 12:57:52)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Chodziło mi Mareno o to, że są nie tylko roszczeniowe synowe.

Moja teściowa nie może się tu wypowiedzieć a ja wczoraj chciałam wykasować ten post bo było mi głupio, że wyciągam takie sprawy.

Co moja teściowa by powiedziała, napewno nic miłego.

Ja też będę za kilka lat teściową ale jedyne w czym mogę pomóc moim dzieciom to utrzymać się na studiach ( o ile wybiorą taką drogę),
nie planuje budować im domów. Wizja naszej starości to dom na wsi i wakacje spędzane z wnukami.
Niewiem jak ułoży się ich dorosłe zycie, jakie będą nasze kontakty ale wiem, że moje wnuczki mają czuć się kochane wszystkie bez wyjątku.

135

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

MARENO ani teściowych, ani synowych nie można włożyć do jednego worka. Załóż wątek ten który zamierzasz, ale uwierz mi że takie teściowa jak moja nie umie otworzyć internetu i się wpisać. Tylko oczytanie, chcące rozwijać się, podróżować, czytające książki kobiety będą tu zaglądać. Takie kobiety będą bardziej otwarte i będą miały podobne poglądy do Twoich, czy moich (bo uważam tak jak Ty).  Moja teściowa, która nigdzie nie wyjeżdżała, nie wie co to komputer, której całym światem są kury i świnie, której matka mieszkała u teściowej,potem ona mieszkała u teściowej nie podzieli się na forum uczuciami. Na pewno jest jej trudno, tak jak mi, a może gorzej i nigdy temu nie zaprzeczałam, nie mówiłam że tylko ja jestem tutaj męczennicą. Sama wcześniej napisałam, że obie idziemy w swoją stronę i płaczemy osobno. Tylko ona uważa że tak musi być, że to naturalne, że syn dziedziczy gospodarstwo na wsi i synowa jest w domu teściowej. Dla niej mimo cierpienia, to jest tak normalne, że chorym wydaje jej się budowa domu. A jeśli chodzi o pieniądze to jest wręcz odwrotnie. Ona na rencie rolniczej nie będzie miała nawet na jedzenie i jesteśmy świadomi tego, że będą na utrzymaniu dwa domy. Ogrzewanie, wszelkie wymiany sprzętu, jej leki, wszystko będzie na naszej głowie. Prawdą jest jednak, że część młodych zachowuje się jak piszesz, im się należy i są zależni od rodziców. Ja nigdy nie oczekiwałam, że rodzice będą dbać o moje dorosłe życie i o moje dzieci. Młodzi, którzy żyją kosztem swoich rodziców są nieporadni życiowo i bezczelni.

136

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Jeżyk, ani przez moment nie uważałam Ciebie za roszczeniową synową. Ślędzę Twój wątek o przeprowadzce z miasta na wieś i nawet sie tam wpisałam, wyrażając swoj podziw dla Ciebie. Uważam, że jesteś bardzo wyważoną osobą, która wiele rozumie i jest niezwykle konsekwentna. Kibicuję Ci i trzymam kciuki za waszą budowę i za Waszego dzidziusia.

Orszulik, Jezyk, oczywiście, że ani synowych nie wolno mierzyć jedną miarą, ani tesciowych.  Są rózne, mądre i głupie, podłe i szlachetne, egoistyczne i wielkoduszne. Jak to ludzie!

Jestem pod Twoim wrażeniem Jeżyk! Jestem pod wrażeniem tego, ze potrafisz zrozumieć swoją  tesciową, której calym światem są kury i świnie, ktora przeżyła życie między nimi i nie wie, że mozna żyć inaczej, piękniej, wygodniej, oddzielniej. Ona nie rozumie Ciebie i Twoich pragnień, nie może tego zrozumieć, bo to nie jej świat. Ty rozumiesz, nie nienawidzisz.
Chyba masz rację co do tego wątku, który mi przyszedł do głowy. Niewiele tu na forum starszych pań.

137

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Witajcie teściowe i synowe.
Jestem podwójną teściową i babcią trojga ukochanych wnuczątek.

jeżyk123 napisał/a:

MARENO ani teściowych, ani synowych nie można włożyć do jednego worka. Załóż wątek ten który zamierzasz, ale uwierz mi że takie teściowa jak moja nie umie otworzyć internetu i się wpisać. Tylko oczytanie, chcące rozwijać się, podróżować, czytające książki kobiety będą tu zaglądać. Takie kobiety będą bardziej otwarte i będą miały podobne poglądy do Twoich, czy moich (bo uważam tak jak Ty).

Nie zgadzam się z Tobą, część moich koleżanek ma średnie wykształcenie, a część wyższe.  Podróżują, czytają książki, politykują, ale nie pałają chęcią komunikowania się przez internet - jestem wśród nich jedyna, które poczuła taki bakcyl. Wiele znajomych owszem, ale z kolei ja nie czuję potrzeby kontaktu z nimi przez internet, dlatego nie podaję swojego e-maila. Nie prowadzę również rozmów na gg.
Natomiast niektóre z nich jeżdżą samochodem, czego im baaaaardzo zazdroszczę, bo ja mam prawo jazdy, ale ani razu nie prowadziłam sama - nie zrobiłam tego od razu i tak już zostało.
Zatem, nie są ograniczonymi babciami, po prostu każda z nich zajmuje się tym co lubi.
Ja polubiłam, dlatego tu jestem, ale dopiero jak przeszłam na wcześniejszą emeryturę, chociaż komputer mamy od lat.

Marlena, czasami podczytywałam ten wątek i też tak jak Ty myślałam o założeniu osobnego o teściach. Faktycznie, na forum jest więcej młodzieży, a poza tym chyba dobrze jak w jednym jest wymiana zdań, zarzutów, doświadczeń z obu stron.

Dzieci, zakładając rodzinę powinny wić swoje gniazdko - " ciasne, ale własne".
Ja miałam jasną sytuację, obie strony nie wyobrażały sobie wspólnego zamieszkiwania.
Już w okresie narzeczeństwa kupili swoje M-...
Moja mama też nie chce z nami mieszkać,chociaż wolałabym, bo jest to dla mnie uciążliwe dochodzenie do niej. Mówi, że najlepiej czuje się na swoich śmieciach.

Pozdrawiam.

138

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Wreszcie dyskusja zrobiła się ciekawa. Uważam, że młodzi mają prawo do szczęścia, ale nie cudzym kosztem, choćby tej nieszczęsnej teściowej. Wkurzyło mnie to Wasze pojękiwanie, bo takiego samego słucham od jakiegoś czasu. Młode krewniaczki poczuły się na tyle dorosłe by zawrzeć związek małżeński, na wesele wydębiły od rodziców obu stron sporą sumę. O każdą pierdolę na ten jubel zadbały, ale sprawa mieszkania? Tu już palcem nie kiwnęły, jedynie się skarżą na teściowe tak jak większość tutaj. Podpowiadałam, szukałam mieszkania i wiecie znalazłam budujący TBS w sąsiedniej gminie. Te w miastach wiadomo, droga partycypacja, jeszcze żądają odstępnego że ho,ho i czeka sie długo, a tutaj nie było tak źle.  Niestety, panny ani się nie pofatygowały wypytać o szczegóły, jeszcze się nasłuchałam bzdur by w końcu dowiedzieć się, że kasy tak naprawdę nie ma i nie będzie. Ta z wesela się rozeszła, a rodzice mają jeszcze młodszy narybek na wydaniu i nie pomogą. Obecnie jedna ma już dwoje dzieci, druga na razie jedno i jak mieszkały z teściami tak mieszkają, nie pracują, jedynie intensywność nadawania na te wredne teściowe jest większa. Naprawdę, to żadna przyjemność mieszkać z wiecznie krytykującą, czepliwą, babą, ale większość synowych jest taka sama. To jest moralność Kalego. Sama też mam nieciekawych teściów, ale nigdy z nimi nie mieszkałam, nie interesuje mnie co i jak robi teściowa, do głowy by mi nie przyszło mieszać się do czegokolwiek. Tego samego oczekuję od teściowej oraz synowej czy zięcia. Chciałabym również by współmałżonkowie moich dzieci patrzyli obiektywnym okiem zarówno na swoich rodziców jak i teściów. Tak na marginesie dodam, że po iluś tam latach samodzielnego mieszkania uwagi matki tak samo mnie wkurzają jak te teściowej. Nie wierzycie? Musicie same to wypróbować.

139 Ostatnio edytowany przez orszulik (2011-06-06 00:38:22)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
jeżyk123 napisał/a:

ORSZULIK zawsze wypowiadałaś się w czyjejś sprawie, a dopiero teraz powiedziałś coś o swojej sytuacji. Widzę, że nie tylko ja cierpię z powodu teściowej, ale wiele wiele innych kobiet.
Trzymam za Ciebie kciuki i nie przejmuj się, ważne że Twój mąż ma Ciebie.

Jeżyku dziękuję za miłe słowa.

My od dawna nie mieszkamy już ani z teściami ani z moimi rodzicami.
Tak nasze życie się potoczyło, że wyprowadziliśmy się i od rodziców i od teściów.
Straciliśmy kilka lat naszego życia i wrócilismy do wynajmowanego mieszkania.
Niemal bez oszczędności w zimnym mieszkaniu zaczeliśmy nasze życie od nowa.
Gdy moi teście dowiedzieli się w jakich warunkach żyjemy tryumfowali.
My byliśmy wrakami ludzi.
Gdy mój ojciec do nas przyjechał przed świętami to płakał ja jednak nie wróciłam ani do mieszkania z rodzicami ani z teściami.
Dostałam solidne wsparcie psychiczne od mojej ówczesnej sąsiadki pani Krysi.
Po ok 3 latach dostaliśmy kredyt i kupiliśmy małe mieszkanie, dzięki temu, że spotkaliśmy człowieka który pół roku czekał na naszą zdolność kredytową. Pare miesięcy pózniej mieszkania skoczyły o 100%. Nigdy tak szybko nie zarobiliśmy tak duzo pieniędzy.
Nie muszę opisywać min teściów gdy mój mąż pojechał po meble.
Ale to stare czasy dzięki działkom, które dostałam od ojca mamy co roku ekstra pieniądze (10 ha).
Na działce mamy materiał (pustaki, drut) na swój własny dom ale teraz już z ostrożnością podchodzimy do budowania domu blisko moich rodziców i teściów, może sprzedamy ten materiał a może kupimy działkę pod Warszawą.
Mieszkając tam straciłam wiarę w to, że cokolwiek potrafię, nie myślałam, że wróce na studia, że jeszcze zahaczę o podyplomówkę a teraz obydwoje się dokształcamy i nikt mi nie zagląda do garnka (mimo oddzielnej kuchni) z pytaniem co się stało z tą zupą (w sensie, że to wszystko sama zjadłam), nikt nie grzebie mi w szufladzie z bielizną, nikt nie każe mi budzić dziecka, bo uważa że już się wyspało a on ma chęć na naleśniki, nie wyśmiewa się z naszego samochodu (kupiłam go przed ślubem), mówiąc jaki to ich córka będzie miała (nie ma do dziś)  a my spokojnie już razem kupiliśmy nowszy samochód.

Bardzo dobrze wspominam rodziców teściowej bo to u nich łapaliśmy oddech im nawet nie trzeba było nic mówić.
Wszystkim życzę takich dziadków i takiej Pani Krysi.

140

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Sporo się tu nazbierało Waszych odpowiedzi.

Nie dam rady odpisac na każde ale napiszę chociaż do Mareny. Uwierz mi że chciała bym miec taką teściową jak Ty - oczytaną, samodzielną. I taka która chciała by mieszkac bez młodych. A moja? Jej to odpowiada że jesteśmy blisko.
A co do mieszkania to chciała bym mieszkac sama u siebie ze swoim chłopakiem ale on nie widzi takiej potrzeby, widocznie wygodnie mu tak jak jest, na razie prowadzę z nim rozmowy na ten temat ale nie wiem czy to coś da bo on ciągle mi powtarza że to mieszkanie nie jest tylko moje a tutaj będziemy mieli całe piętro tylko dla siebie. Uwierzcie że nie mam juz siły gadac i gadac na ten sam temat bez skutku. On uważa że tak dla nas będzie lepiej.
A co do twojej wypowiedzi że jesteś u siebie i robisz co chcesz - tak, to jest racja. Moja teściowa jest u siebie i może robic co chce. Ale nie cierpię kiedy ktoś nie szanuje tego co zrobiłam! Wysprzątam kuchnie, czyściutko, suchutko bo nie cierpie gotowac w brudzie a ona przyjdzie i sobie wrzuci te skorupeczki do zlewu i co tam jeszcze i ogólnie zrobi syf, coś tam rozleje itp. Jeszcze gdyby zatrudniła kogoś do sprzątania tak jak Ty, to było by co innego. Wszyscy domownicy o to się na nią wkurzają.

Tak trochę zmieniając temat, czasami kiedy widzę że ona siedzi, podchodzę, siadam obok, próbuję zacząc miłą rozmowę. Ale nie da się. Nie da się z nią w ogóle porozmawiac. Bo ona jest najmądrzejsza. Nie raz chciałam z nią pogadac, wyżalic się w jakiejs sprawie, ale nie da się bo ona nie potrafi słuchac drugiego człowieka. Ona potrafi tylko mówic o sobie. Żali się tylko na swój temat i chce żeby każdy ją ciągle pocieszał. Więc teraz juz nauczyłam się żeby z nią nie rozmawiac na swój temat, bo ona i tak mnie nie wysłucha, zawsze wtrąci w tą rozmowe siebie i swoje problemy.

141 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-06-06 07:39:24)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabi - powiedz tak szczerze, z ręką na sercu - uważasz że skoro teraz sytuacja między Tobą a teściową wygląda tak fatalnie (to już piąta strona o kombinatorce i zakłamanej kobiecie) - to myślisz że się polepszy? Bo co? Bo urodzisz jej wnuki, bo będziesz dalej sprzątać i się wściekać o skorupki, o wyciąganą kasę, komentować jej rozrzutność?

Widzisz, mnie się wydaje że tak naprawdę to Ty do końca nie rozumiesz tego o czym tu z Mareną piszemy - my piszemy że ZANIM zdecydujesz się na założenie rodziny - wijesz gniazdo. A Ty najpierw zakładasz (wiem, czasem się zdarza - ale nie sądzisz że kwestie ewentualnego gniazda możnaby omówić z partnerem PRZED pójściem na całość w sferze intymnej?), a potem bierzesz co dają i marudzisz.

Jakoś tak mam wrażenie że Twój układ z chłopakiem jest nie do końca uczciwy - Wy nie idziecie na kompromis - tylko robicie co dla Was w danej chwili jest wygodne - a szczególnie dla Twojego chłopaka. Nie sądzisz że gdyby był całkowicie szczery i absolutnie przejęty Twoimi problemami - i jak widać - problemami swojej własnej matki - to po pierwsze ZANIM na dobre tam osiądziecie doprowadził by do przepisania wspomnianego piętra na Ciebie i siebie dokładnie po 50%? Z osobnymi licznikami, mediami, etc, tak, abyście byli niezależni?

Niestety postawiłaś się na straconej pozycji - już na wstępie. Pisałaś wcześniej że masz jakieś lokum do spóły z rodzeństwem, nikt tam nie mieszka - dziwi mnie dlaczego - skoro jak piszesz tak bardzo chcesz się od teściów wyprowadzić - nie tupniesz nogą i nie wyprowadzisz się tam. Z rodzeństwem można załatwić sprawę na piśmie - o tymczasowe mieszkanie na czas taki a taki, podpisać u notariusza i masz z głowy. Zyskasz też czas i na poważną rozmowę z chłopakiem na temat Waszej wspólnej przyszłości i teściowie sobie od Was odpoczną - a Wy od nich.

Twój chłopak zarabia, Ty też masz rentę - zero problemu. Nie będziesz musiała lawirować z kasą, lawirować w cudzej kuchni, sprzątać po kimś syfów. A Twoj chłopak - cóż - będzie sprawiedliwie - Tyle mieszkałaś u jego rodziny - pomieszka u Twojej.
Poza tym być może jak obydwoje zorientujecie się ile NAPRAWDĘ kosztuje życie na swoim łatwiej będzie podejmować decyzje.

A tak - bawicie się w dom. Przez to że matka Twojego chłopaka nie umie gospodarować pieniędzmi - albo umie na swój sposób - większośc Twoich problemów skupia się na rozliczaniu jej dochodów, pożyczek i prób wyłudzeń od Ciebie kasy. Na marginesie - skoro tyle lat przeżyła i nie została bankrutem a nawet ma WŁASNY dom, to chyba jednak trochę gospodarzyć baba umie nie? wink

Poza tym - czytałam i nie doczytałam - rozumiem że Was jest dwójka, teściów dwójka, to wszystko idzie na pół? Naczy siadasz z teściową i bierzecie rachunki po miesiącu i lecicie po kolei, Ty z chłopakiem wyciągacie kasę i się rozliczacie? I coś tam pewnie ekstra też dorzucacie za amortyzację sprzętów itd?

Skoro tak robicie - to naprawdę nie rozumiem dlaczego Twój chłopak nie chce wyprowadzić się od rodzicow - generalnie jedna kasa.

142

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabisiula, i jak Ty sobie wyobrażasz swoje zycie w domu teściowej, jeśli już teraz, kiedy jeszcze nie jesteś żoną, masz o niej jak najgorsze zdanie, nic Ci się w niej nie podoba, nie możesz się z nią porozumieć, drażni Cię, mówisz, że jest  zakłamana i manipuluje. Chciałabyś, żeby była inna, żeby się uparła i nie przyjęła Was pod swój dach, ale Ona widzi to inaczej. To jak to, przyszła teściowa i narzeczony mają jedyne i ostateczne słowo w sprawie Twojej przyszłości? Skoro nie chcesz tam być, to nie bądź. Powiedz narzeczonemu, że ta opcja nie wchodzi w grę. Jeśli Cię kocha, to pójdzie za Tobą. Jeśli sie uprze przy swoim, to zastanów się czy chcesz z nim być, mieszkać z teściową i całymi latami wylewać swoje żale na tym czy innym forum dla kobiet.
Na Twoje wpisy o teściowej natykam się od wielu miesięcy, nie tylko na tym wątku. Narzekasz i narzekasz, a w końcu trzeba coś postanowić, bo to Twoje życie! Nie jesteś dzieckiem, masz wolną wolę, masz świadomość w co się ładujesz. Pozwolenie, by inni za Ciebie decydowali jest Twoją DECYZJĄ! Miej tego swiadomość. Jeśli skutkiem TWOJEJ DECYZJI będzie mieszkanie z teściową, to weź za to odpowiedzialność i nie narzekaj. Nikt Cię tam wbrew Twojej woli, siłą nie zaciągnął!

143

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabi, niestety, ale dziewczyny mają rację. Narzekasz a nie chcesz nic z tym zrobić.
Skoro tak Ci źle z teściową, to czemu się nie przeprowadzisz do swojego mieszkania? Choćby sama? Bo skoro facet jest pipka i woli żyć z mamusią, za nic nie płacić ( bo nie sądzę, że płacicie rachunki na pół - tak jak pisze Kriss) i to wszystko z wygody, przy czym ma głęboko w nosie to, co Ty do niego mówisz. To ja pytam: po co Ci taki facet?

Marena ma rację. Nikt Cię tam na siłę nie trzyma, a Ty tylko jęczysz,zamias ruszyć tyłek i wziąść sprawy w swoje ręcę. Bo narzekać to każdy potrafi.
Lepiej coś zrób. Wyprowadź się i problem z głowy, albo przestań lamentować(!) bo jesteś tam na WŁASNE ŻYCZENIE!

144

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Posłuchaj dziewczyn bo bardzo dobrze Ci radzą.
Nie ma sensu pakować się w układ, który nie wróży nic dobrego.
Nawet gdy będziesz musiała spłacić rodzeństwo to będziecie mieszkać u siebie po swojemu.

145

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

dziewczyny, macie racje... marudze, mam pretensje a nic z tym tak naprawdę nie robię...

wiecie co mnie jeszcze trzyma "przy życiu" aby tu mieszkac?? to że kiedyś cała góra będzie tylko nasza a to dwa osobne mieszkania i że będę się tu czuła jak u siebie. Oboje sami będziemy płacic rachunki za nasze, robic swoje zakupy i rządzic się tak jak chcemy. Bo jeśli nie to macie rację, powinnam postawic sprawę jasno facetowi i wyprowadzic się. juz nic nie wiem...

146

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

gabisiula, nigdy nie bedziesz sie czula jak u siebie. To po prostu nierealne.
Poza tym powiiedz, czy to jest przepisane chociaz na niego? Bo dobrze byloby,zebys Ty tez byla wspolwlascicielka.
Wtedy w razie W nie odejdziesz z niczym.

147 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-06-06 21:26:24)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Juliette to będzie dla mnie najważniejsze, żebym była współwłaścicielką, będę o to walczyła. Skoro mój facet nie chce mieszkac u mnie i byc u mnie właścicielem to ja będę u niego, prawda?

Szczerze powiem że ja już nie mam sił, macie racje ze wszystkim, gdybym wiedziała że to wszystko będzie tak wyglądało... Nie sądziłam że związek z drugą osobą jest tak trudny!
To że mieszkam teraz tu wyszło spontanicznie, jak już wcześniej pisałam, nie było zaplanowane i tak już zostało...

Gdybyśmy chociaż mieli działke pod budowe to zrobiła bym wszystko by wybudowac dom! a nawet nie mamy działki a tak dużego kredytu nigdy byśmy chyba nie dostali

148 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-06-07 01:57:39)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Jest takie przysłowie: ? Wolność Tomku w swoim domku?.

Przyznam , że mnie osobiście też wkurzałby nieporządek i brud, zwłaszcza w kuchni, ale...j.w.

Syn powinien podejść poważnie do sprawy ciągłych zadłużeń matki i rozmawiać z siostrą. Wałkujesz ten temat, ale nadal zagadką jest na co poszły te pieniądze, pomimo Twoich dociekań - bo przecież dochody ma spore. Jej córka się buduje, więc może dla niej wzięła kredyt, żeby pomóc. Zrobiła to bez wiedzy męża i syna dlatego prosi, żeby nic mężowi nie mówić.
Przeliczyła się i kiedy nie miała na kolejną ratę wzięła następną pożyczkę. Tak można w nieskończoność, co może doprowadzić do całkowitej ruiny. To wciąga, człowiek się uzależnia i taki proceder staje się nałogiem. Oczywiście, tak wcale nie musi być- ja tylko gdybam.
Podam przykład: moja koleżanka tak zaczęła, że najpierw kredyt w jednym banku, następnie w drugim, trzecim, w czwartym konsolidacja wszystkich zadłużeń. Rosły odsetki, doliczane były prowizje. Doprowadziła do tego, że rozchód przewyższał dochód, brakowało pieniędzy na czynsz i teraz grozi jej rodzinie eksmisja. Nie pomogły rady, była szczęśliwa kiedy kolejny bank udzielał jej kredytu i grzęzła coraz bardziej.
Dlatego nie bagatelizujcie tego.

GABI, masz swój domek ( mieszkanie w bloku), zaglądasz tam, aby podlać kwiaty i wziąć pocztę. W mieszkaniu czysto ( może tylko trochę kurzu), no bo kto mógłby nabrudzić skoro jest niezamieszkałe. Poza tym jest cicho, spokojnie, nikt nie zadaje Ci pytań, nie wysłuchujesz czyichś problemów ( czyt. matka chłopaka). Ale zaraz wracasz do tego, czego tak nie cierpisz ? do brudu i chaosu i braku intymności... czyżbyś była masochistką? Czemu się tak unieszczęśliwiasz?

gabisiula napisał/a:

a siostra się buduje także też mieszka w tym domu tymczasowo.

Zatem, w domu chłopaka mieszka więcej osób niż wyliczyła KRISS ? bo jeszcze córka.....ale już nie doczytałam , czy ma rodzinę. Trudno zatem w takim "tłumie " o upragnioną intymność.

Otrzymujesz rentę rodzinną, z której opłacasz czynsz i wszelkie inne opłaty związane z  użytkowaniem m-nia, a de facto pomimo nie zamieszkiwania w nim. Zatem z Twojej strony jest to czysta strata. Ale wynająć nie chcesz, bo się boisz.... czego?, że przybędzie Ci pieniędzy. Wynajmujący zapłaci czynsz i jeszcze co miesiąc tzw. odstępne. Przecież marzysz o swoim domku, kupnie gruntu, to od czegoś trzeba zacząć. Grosz do grosza i będzie trzos.
Zatem, czy uważasz siebie za osobę gospodarną? bo matkę swojego chłopaka ciągle krytykujesz i jej zarzucasz  niegospodarność i rozrzutność. Ją podliczasz , a swoich ponoszonych miesięcznie strat nie! Przez rok to idzie w tysiące.
Piszesz, że rodzice chłopaka traktują Cię jak córkę, czemu zatem wyliczasz tylko wady jego matki-
nie padło żadne ciepłe słowo. Najbardziej dotknęły mnie Twoje słowa, coś, "że chciałabyś mieć teściową inteligentną i jeszcze coś tam.....taką jaką jest MARLENA"( brak podglądu). A pytałaś się matki chłopaka , czy spełniasz JEJ wyobrażenie o synowej?
Czy kiedyś, gdy zostaniesz matką, a Twoje dziecko nie będzie spełniało Twoich wyśnionych o NIM wyobrażeń, to też powiesz, że za syna wolałabyś jego zdolnego kolegę?

Teraz sprawa, którą poruszyła KRISS ( wcześniej też już były pytania), czy dokładacie się do budżetu rodzinnego - nie odpowiedziałaś. Ja może ograniczę się do Ciebie, bo w końcu jeżeli matka chce to może syna nadal utrzymywać. Ty jesteś dla niej osoba obcą, więc winnaś ponosić koszty swojego utrzymania.
Wnioskuję, że jesteś tam za friko. Opisałaś taką sytuację, że dostałaś rentę i jego matka chciała pożyczyć od Ciebie pieniędzy, a Ty się wymówiłaś, bo musisz najpierw zrobić opłaty. Takie Twoje zachowanie moim zdaniem wskazuje na to, że nie dokładasz się, bo wtedy byś jej dała swoją działkę. Zakładając, że chłopak płaci coś matce za Ciebie, to wtedy byś jej dała tę kwotę z zastrzeżeniem, że on sobie ją potrąci.

gabisiula napisał/a:
Juliette napisał/a:

gabisiula, nigdy nie bedziesz sie czula jak u siebie. To po prostu nierealne. Poza tym powiiedz, czy to jest przepisane chociaz na niego? Bo dobrze byloby,zebys Ty tez byla wspolwlascicielka.Wtedy w razie W nie odejdziesz z niczym.

Juliette to będzie dla mnie najważniejsze, żebym była współwłaścicielką, będę o to walczyła. Skoro mój facet nie chce mieszkac u mnie i byc u mnie właścicielem to ja będę u niego, prawda?

GABI,a z kim Ty chcesz walczyć? nadal z matką chłopaka o pozycję PANI DOMU w JEJ DOMU, z nim samym? i z jakiej pozycji, bo przecież jeszcze nie weszłaś w rodzinę. A właśnie, kiedy ślub?

Zaczęłam ten post przysłowiem i kończę przysłowiem:
                                           " że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze"
chociaż w Twoim przypadku stawiasz sprawę jasno, że właśnie o nie Ci chodzi. Szkoda tylko, że nie wykazujesz żadnej inicjatywy, aby mieć jakiś swój wkład w budowę Waszego przyszłego związku.

Wiesz, możesz się nawet na mnie obrazić, ale żadnej teściowej nie życzę Takiej "roszczeniowej" synowej.

149

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
gabisiula napisał/a:

to będzie dla mnie najważniejsze, żebym była współwłaścicielką, będę o to walczyła. Skoro mój facet nie chce mieszkac u mnie i byc u mnie właścicielem to ja będę u niego, prawda?

Czekaj czekaj, niech to sobie zobrazuję....mam jak na razie praktycznie trzech synów, do jednego wprowadza się dziewczyna, chcą założyć rodzinę (czysto hipotetyczna sytuacja),no i ona mieszka U MNIE, syn łajza jedna wyprowadzić się nie chce (już widzę jakby go mąż wyniósł na kopach), no i dziewczyna sobie U MNIE mieszka. Po czym lasencja kombinuje że będzie WALCZYĆ ze mną żebym jej przepisała połowę tego co na syna. Mojej harówy, wyrzeczeń, nieprzespanych nocy, kłótni z mężem, potu i łez. OBCEJ OSOBIE mam dać, bo sypia z moim synem. W moim domu. Tjaaa...już lecę.

Wyobraź sobie Gabisiula że zapierdzielasz na swój własny dom całe życie, na dzieci, żeby wyrosły na porządnych ludzi, inwestujesz w swoje miejsce na starość. I przychodzi OBCA DZIEWUCHA i będzie z TOBĄ walczyć żebyś jej DAŁA 1/3 albo i 1/2 tego co takim trudem przez tyle lat zdobyłaś.

Mój tekst o przepisaniu połowy - był nieco podszyty ironią - bo jeśli do tej pory nie było o tym zbytnio mowy - jakiś pisemnych deklaracji i narad CAŁEJ rodziny - łącznie z siostrą Twojego chłopaka i wszystkimi domownikami - to sory gregory ale Ty jesteś OBCA. Nawet nie należysz do rodziny - nie masz na palcu obrączki, a i tak w razie śmierci - majątek po rodzicach należy się Twojeu chłopakowi - bo to spadek.

Znowu sprytnie pominęłaś kwestię dokładania się do rachunków w miejscu gdzie mieszkasz. A nie pomyślałaś że matka Twojego chłopaka może być na tyle taktowana, że nie chce Ci powiedzieć wprost: siadaj mała i dawaj kasę za to co wykorzystujesz, bo wszystko kosztuje a mnie z nieba nie kapie? Tylko pożyczkami próbuje zwrócić Twoją i Twojego chłopaka uwagę na kwestie finansowe?

Rany Boskie, właśnie sobie uzmysłowiłam, że Ty tam mieszkasz za darmo - calkowicie za free, a śmiesz rozliczać PANIĄ DOMU z jej wydatków!!!

Jakim prawem zaglądasz swojemu dobroczyńcy do portfela?! Jakim prawem krytykujesz to jak mieszka we własnym domu?! Ty nie jesteś nawet gościem - bo gość w odwiedziny przychodzi z prezentem i znika max po kilku dniach. Ty na niej pasożytujesz i domagasz się więcej i więcej i więcej. Po prostu szczyt niewdzięczności. Przecież to obca kobieta, która przygarnęła Cię pod swój dach, nic w zamian nie żądając.

A Ty siedzisz i kalkulujesz. Siostra się wyprowadzi, bo się buduje. No tak, jeszcze trochę się pomęczymy. Górę obiecali nam - no to chyba ją wyremontują odpowiednio - coś tam się w miarę możliwości dorzuci - ale bez przesady. Ja sobie teściową ustawię, nauczę ją tak gospodarować kasą żeby straczało, bo ja mam SWOJE wydatki na mieszkanie.
Od mojego mieszkania się proszę odcertolić - bo ja mam na spółę z rodzeństwem, nie będę nic z tym robić bo mi się nie chce. A już na pewno do niczego nie dołożę.

No i Gabisiula od pucybuta do milionera.

gabisiula napisał/a:

Szczerze powiem że ja już nie mam sił, macie racje ze wszystkim, gdybym wiedziała że to wszystko będzie tak wyglądało... Nie sądziłam że związek z drugą osobą jest tak trudny!
To że mieszkam teraz tu wyszło spontanicznie, jak już wcześniej pisałam, nie było zaplanowane i tak już zostało...

Naczy jaki myślałaś że będzie? Że tylko i wyłącznie "po Twojemu"? Chłopak się pewnie zaczyna buntować bo jest między młotem a kowadłem. U mamusi wygodnie, dziewczyna na miejscu, nie musi latać w tę i nazad żeby się pomiziać. Michę ma, na przyjemności ma - był już wąteczek jak sobie chciał zakupić motor "ścigacz". Panisko pełną gębą.
Ty siedzisz na tyłku, zainwestowałaś tylko i wyłącznie swój czas i szkoda Ci to zostawić i zacząć życie jak dorosła kobieta na swój rachunek.

Spontanicznie się wprowadzilaś, to spontanicznie się wyprowadź. Ale żal dupę ściska nie? Ale nie ma prawa, bo nie Twoje.

gabisiula napisał/a:

Gdybyśmy chociaż mieli działke pod budowe to zrobiła bym wszystko by wybudowac dom! a nawet nie mamy działki a tak dużego kredytu nigdy byśmy chyba nie dostali

I znowu - gdyby mi działka z nieba spadła! Kto da Gabisiuli? Na kogo wypadnie na tego bęc!
To weźcie się do roboty i działeczkę kupcie! Broni ktoś? Gabisiula czy Ty masz pracę? Czy tylko wisisz na rencie? Co byś zrobiła żeby wybudować dom, możesz przybliżyć? Co byś dała OD SIEBIE?

To samo daj na działkę, a dom postaw mniejszy.

Skąd wiesz jaki kredyt byście dostali? Przecież Ty masz pod co kredyt brać. Ejże. Może jakby teściowie zobaczyli że chcecie zakasać rękawy do pracy - a szczególnie Ty - to by Wam pomogli, tak jak pomagają siostrze Twojego chłopaka.

Zresztą najpierw musiałabyś być synową nie?

Powiedz Gabisiula jeszcze raz, żeby było po tych pięciu stronach opluwania teściowej jasne - to kto tam był kombinatorką i zakłamaną kobietą?

150 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-06-07 09:09:44)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Przepraszam za 2 takie same posty, coś mi się pomieszało, przeczytajcie moją wypowiedz tą poniżej.

151

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Kris wypowiedziała się ostro, ale to co napisała powinno zarówno Gabisiuli jak i całej reszcie parę spraw uzmysłowić. Zapracujcie na swoje, później wypowiadajcie się. Chciałabym Was tak za 25 lat poczytać jak to lekką ręką i bez mrugnięcia okiem dajecie rządzić synowej, oj chciałabym. Wiele dziewczyn pisze co powinni teściowie, czego wobec tego wymagają od swoich rodziców? Temat statusu mieszkania Gabisiuli też może być ciekawy, bo jakie ono jest - własnościowe? Jeśli tak, to rodzeństwo będzie chciało spłaty swojej części, moga to być niemałe pieniądze. Może też być komunalne czy socjalne, albo spółdzielcze lokatorskie. Lokatorskiego nie można odziedziczyć, dzieci po zmarłych rodzicach nie wyrzucą o ile wystąpią o ustanowienie lokatorskiego prawa do tego lokalu, jednak aby stać się włascicielem trzeba ów lokal wykupić. Ciekawe też, że nikt tam nie mieszka, bo jeśli chodzi o wynajęcie to Gabisiula może nie być do tego uprawniona. Nie wiadomo jak też na ten temat zapatruje się rodzeństwo. A im głębiej się drąży tym ciekawiej być zaczyna. Mnie moja chrześnica też bajki opowiadała, a ja durna łykałam i jeszcze pomagać chciałam, też się do rachunków teściom nie dokładają, na dorobku są przecież - 7 rok, a teściowa to jakaś kosmitka, to ona nie wie, że człowiek musi co jakiś czas oderwać się od szarej codzienności i chociaż ten Egipt zaliczyć?

152 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-06-07 08:58:48)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Żyworódka

Jeżeli chodzi o wynajem to któraś z was podsunęła mi ten pomysł i cały czas się nad tym zastanawiam, nie odrzuciłam całkiem tego pomysłu, nawet pytam znajomych jak to wszystko wygląda. Wiem że z tego są pieniądze. Jeśli chodzi o budżet, tak, dokładam się bo inaczej było by mi głupio siedziec tutaj i nie dac ani grosza. Ja płacę za internet i teraz już pilnujemy prądu z chłopakiem bo teściowa nie płaciła. Wiem że to niewiele ale bardzo dużo pieniędzy idzie mi na opłacenie szkoły i mojego mieszkania, także poważnie zastanawiam się nad tym wynajęciem. I jeszcze robie codzienne zakupy spożywcze czy chemiczne.
Kochana, przecież ja nie napisałam że jestem nieomylną, idealną kobietą i gospodynią! Każdy ma swoje wady. Ja staram się tutaj zawsze byc grzeczna, uprzejma, tesc jest dobrym człowiekiem, w nic się nie wtrąca, a teściowa, no cóż, piszę o niej tutaj bo (jak już to kiedyś napisałam) wolę wyżalic się z grubej rury Wam niż powiedziec teściowej coś czego bym żałowała. I wiem że to jest nieszczere z mojej strony ale wolę nie tłumic złych emocji w sobie tylko wszystko napisac tutaj. Czy to źle? Wcześniej napisałabym więcej dobrych rzeczy o teściowej ale im dłużej tu jestem to widzę jaka ona jest.

A teraz napiszę do Kriss. Ale dlaczego to ujmujesz w taki sposób?? Przecież rodzice mojego faceta od razu mówili że odstępują nam górę, całe piętro, że to kiedyś będzie nasze więc jak wyjde za mąż to i moje, tak? Córce i jej mężowi dali działkę. Nam piętro. Rozumiem gdyby rodzice nie chcieli, ale oni chcą i zakładają już że my będziemy mieszkali na górze. Tak samo jak teściowa przyszła do swojego męża tutaj do domu z bloku i została właścicielem to tak samo ja. Ale pamiętajcie że wciąż staram się walczyc  z chłopakiem o to aby mieszkał u mnie. Myślicie że mi nie jest ciężko gdy sobie pomyślę że kiedyś ktoś z jego rodziny mógłby powiedziec że nie zbudowałam tego domu, nic do niego nie dołożyłam  a mieszkam w nim? Mam takie myśli w głowie. To nie ja sobie wymyśliłam że będę sobie tu mieszkac i będę właścicielką, pierwsza taka inicjatywa wyszła od teściów, żebyśmy nie byli u mnie tylko tutaj i tak już zostało i oni chcą dac nam górę a nie jest tak że ja przyszłam i chce się rządzic. I jak już pisałam płacę rachunki sama za internet i za prąd na połowe z chłopakiem bo gdybym miała prąd zapłacic sama to już by mi nie starczyło kasy wogóle. Także, proszę Cię, nie nazywaj mnie pasożytem.
I nie pisałam że działka nam z nieba spadnie. Chodziło mi o to że gdybym miała odziedziczoną po rodzinie działkę to było by nam już łatwiej, ale na działkę i na dom już nas nie stac. Mój facet pracuje dopiero od roku, co prawda ma odłożone pieniądze na oszczędnościowym ale to są groszowe sprawy. Nawet kredytu na 3 tysiące zł byśmy nie dostali a co dopiero. mój facet zarabia więcej ode mnie ale nie ma zdolności kredytowej.
Nie musisz tutaj zaznaczac pogrubionym tekstem że to ja jestem zakłamana. A zresztą ok, piszesz że jego rodzice mogli by nam pomóc ale ja tak bym nie chciała. Bo moich rodziców już nie ma na tym świecie i mnie nie miałby kto pomóc. Jeżeli już to po połowie, od jednych rodziców i od drugich. A tak to nie.

I to co napisałam o teściowej, że jest zakłamana i jest niezłą kombinatorką to tak właśnie jest. Bo oszukuje WSZYSTKICH w rodzinie, pożycza kase, bierze pożyczki za męża plecami a jak coś pójdzie nie tak to prosto w oczy kłamie mu że tak nie jest. Jeżeli ja nie chciałam pożyczyc teściowej kolejnej kasy to jej szczerze powiedziałam że nie. Pisaliscie mi żeby ją nauczyc i więcej nie pożyczac. Więc tak też zrobiłam. I nie jest tak że teściowa tym że chce od nas pożyczac mówi: dajcie mi kasę bo mi z nieba nie kapie. Ja płace tyle ile pisałam, (szukam teraz dorywczej roboty żeby móc placic więcej, nawet chciałam się przyjąc w zakładzie gdzie pracuje teściowa to powiedziała mi że nie, że ona nie chce żebym tam robiła bo tam dziewczyny w moim wieku nie wytrzymały nawet kilku dni, ale ja nie jestem inne dziewczyny!) chłopak jej też dokłada a jak jest z córką to nie wiem, nie mam pojęcia czy oni coś płacą.

I nigdy w życiu teściowej bym nie dała pieniędzy do ręki żeby zapłaciła to czy tamto. Bo ona by tego nie zapłaciła. Wydała by na coś innego a prąd czy coś nadal nie byłby zapłacony, już tak kiedyś było.

153

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabisiula głowa do góry, miałaś problem, założyłaś wątek by się podzielić swoimi rozterkami.
Przynajmniej ja nigdzie nie przeczytałam abyś napisała, że do niczego się nie dokładasz.
Nawet do głowy by mi nie przyszło aby posądzać Cię o sępienie skoro piszesz o nieuczciwym postępowaniu teściowej o tym, że Ci to przeszkadza.
Bardzo trudne decyzje przed Tobą i musisz sama rozważyć wszystkie za i przeciw.
Wiesz już jaka jest teściowa, więc przynajmniej wiesz na czym stoisz.
Napewno dla wspólnego dobra nie można poświęcać siebie bo zwyczajnie się wykończysz.
Jeśli deklarują chęć wspólnego mieszkania to jasne, że ma to być na piśmie inaczej za kilka lat wyprowadzisz się z tym co masz na sobie i nikogo nie będzie obchodzilo ile kasy tam włożyłaś.
Teściowa kombinatorka to teściowa jakiej nikomu nie życzę.

154 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-06-07 09:17:32)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabisiula - nie piszę żeby Ci dokopać, bo wyobrażam sobie że jest Ci ciężko - na własne życzenie. Nie lubisz słowa "pasożyt" - to znajdź inne na to że płacisz z chłopakiem połowę prądu i internet, a woda? A gaz? A opał? A pozostale media? Papu? Lulu?
Paliwo - rozumiem że absolutnie z samochodu teściów nie korzystacie, a paliwo dajecie "w prezencie", czy może jest tak że tankujecie to co wyjeździcie. Litr paliwa coś kolo 5PLN stoi nie? To pełen bak - ze 200-250PLN, ile takich baków tankujesz teściom na miesiąc? Ja już kiedyś tu na forum liczyłam ile kosztuje utrzymanie jednej dorosłej osoby w domu - wyszło mi jakieś 1000 - 1200PLN bez wynajmu, same podstawowe opłaty plus jedzenie - ale bez szaleństw. 

Zresztą z internetem to mnie zabiłaś - matka Twojego chłopaka miałaby płacić za to czego używasz TY? No chyba że na okrągło kobieta zasuwa przy klawiaturze i serfuje po necie jak oszalała.

Nie rozliczaj innych - siebie rozlicz. To co matka Twojego chłopaka zrobiła i skąd przyszła nie jest absolutnieTwoją sprawą. Ciągle patrzysz na rodzinę w której żyjesz, co robią, za ile, skąd przyszli. Na siebie popatrz najpierw. Oni wam powiedzieli, Ty się uczepiłaś i myślenie Ci się zwichrowało.

Jesteś odrębną jednostką. Dorosłą. Co z tego ze się uczysz? Nie możesz dorobić? Piszesz że popytasz znajomych o wynajmowanie mieszkania. Znowu w czyjeś ręce i od czyiś opinii uzależnisz swoje decyzje. Siedzisz w necie - poszukaj na forach o wynajmie, o dokumentacji, o notariuszu, o oplatach z podatku dochodowego, etc. Z wynajmu możnaby spłacić ratę za kredyt, a mieszkanie mogłoby być zastawem hipotecznym. Przynajmniej w części. Masz jeszcze swoją rentę i chłopak pracuje. Idą wakacje - szkoła się kończy, jedź do roboty, przywieź kasę, zrób teściom ekstra prezent po prowrocie - z wdzięczności że przyjęli Cię pod swój dach.

Co do rodziców - ja mam oboje. Nie dostałam od nich złamanego grosza. Mamie pomagam do dziś - ledwie wczoraj wysłałam kolejną kasę na cośtam. Pierwszą kasę zarobiłam jak mialam 17lat, 19 lat - wyprowadziłam się z domu, całkowicie samodzielna bylam gdzieś koło 20dziestki - sama opłacałam studia, stancję, żarcie, ciuchy i wysyłałam mamie kasę co miesiąc. Tatuś - alkoholik, to co przepil i zapożyczył spłacałyśmy z matką. Mam jeszcze młodszą siostrę - uczy się, dorabia u mnie jako opiekunka do dzieci, w zeszłe wakacje była 3 miesiące w Anglii żeby dołożyć matce do życia.

Nikt mi w życiu nic nie dał. Mojemu mężowi też nie. Wyprowadzil się z domu jak miał 22 lata - wyjechal za granicę na zarobek i tam już został - były to czasy komuny, zabrali mu dowód, siedział i zapierdzielał 20 lat. Od rodziców nie dostał złamanego grosza.

Na założenie rodziny było mnie stać dokladnie 6 lat temu - ja mialam pracę, mój wybranek miał pracę, mieliśmy oszczędności zarobione ciężką harówą przez lata, SAMI kupiliśmy ruderę do remontu i do dzisiaj ją remontujemy jednocześnie w niej mieszkając - chociaż teraz to już fajna chałupa jest.

Czyli jak widzisz - wszystko zależy od CIEBIE i Twojego podejścia do życia. Ty masz luksusy - masz mieszkanie na spółę z rodzeństwem, masz miłą panią, która Cię utrzymuje,a na której wieszasz psy i labidzisz na czym świat stoi.

Ciągle żądasz pomocy.

Jesteś zakłamana - przecież jego rodzice Wam pomagają cały czas! Ja mówię że Ty patrzysz co od kogo dostaniesz, a nie patrzysz czego byś się chciała dorobić PRACĄ WŁASNYCH RĄK i co zrobić zeby do tego dojść albo samej albo z wybrankiem Twojego serca.

A. dopisałaś jednak o dokładaniu - jest Was tyle w chałupie - jak masz zamiar dać pieniądze na opłaty - zrób to przy świadku. Proste. Albo Ty weź rachunek, kasę od wszystkich i zapłać sama. Odcinek skseruj, albo płać przez internet swoją część. Co za problem?

155 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-06-07 09:30:19)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

dzięki Orszulik za dobre słowo.
Oj Kriss coś mi się tak wydaje że nie czytasz dokładnie tego co ja piszę. Szukam dorywczej pracy! Wszędzie chodze i zostawiam cv, byłam zaproszona na jedną rozmowę, niestety się nie udało.
Prąd wychodzi w tej rodzinie bardzo drogo, jakoś 600 zł, czasem więcej, czasem mniej. Ja nie wytrzasnę więcej pieniędzy chocbym chciała, dlatego szukam pracy. A jeśli chodzi o paliwo, to z chłopakiem nie jezdzimy tymi dwoma autami, czasem raz na 2 tygodnie z matka na zakupy, chłopak jezdzi do pracy dostawczym i tez musi go tankowac, dziennie po 130 zł. I jeśli gdzies jedziemy to wlasnie jego autem, dostawczakiem. A nie rodziców. Rodzice jezdza codziennie do pracy, matka swoim i tata swoim. Plus jeszcze czasem gdzieś pojadą. To nie są małe pieniądze, tym bardziej że paliwo tak skoczyło w górę. Teściowa nie tankuje.
Nie musisz tutaj wyliczac ile wychodzi tego paliwa. Jeszcze jest w domu córka z mężem, też powinni coś dołozyc, prawda?? A czy dokładają to nie wiem.
Kriss i trochę spokojniej, ja rozumiem co piszesz i nie musisz aż tak ostro. Ja biorę sobie wasze rady do serca.

156

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

A ja nie bardzo rozumiem, Gabisiula nie jest jedyną "właścicielką" mieszkania, pieniądze z tego niby wynajmu nie należą się tylko i wyłącznie jej. Nadal nic nie wiadomo o statusie mieszkania. Z tego co się już zdązyłam zorientować dziewczyny zaczynają nie od myślenia gdzie i za co. Kolejność powinna być taka: praca, mieszkanie, ślub, trochę czasu by się dotrzeć i dopiero dzieci. Najczęściej jest z dupy maryny, czyli radosna bezmyślność, wesele, dzieci  albo dzieci, wesele i to wszystko zwala się na główkę któremuś z rodziców. A ONI MAJĄ PIAĆ Z ZACHWYTU. Jak nie pieją to się ich obsmaruje. Przeleciałam internet w poszukiwaniu tematow o tym jak  planujacy zycie razem podchodzą do kwestii samodzielnego mieszkania. Cienko.  Na fotach ślubnych temat unikatowy,ale wiedza na temat wesela encyklopedyczna. Wszędzie oczywiście Zia86, a to dopiero jest artystka. Nie piszę z zamiarem dokopywania, ale kobietki drogie zejdźcie Wy na ziemię.

157 Ostatnio edytowany przez marena7 (2011-06-07 10:41:09)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
gabisiula napisał/a:

Juliette to będzie dla mnie najważniejsze, żebym była współwłaścicielką, będę o to walczyła. Skoro mój facet nie chce mieszkac u mnie i byc u mnie właścicielem to ja będę u niego, prawda?

Szczerze powiem że ja już nie mam sił, macie racje ze wszystkim, gdybym wiedziała że to wszystko będzie tak wyglądało... Nie sądziłam że związek z drugą osobą jest tak trudny!
To że mieszkam teraz tu wyszło spontanicznie, jak już wcześniej pisałam, nie było zaplanowane i tak już zostało...

Gdybyśmy chociaż mieli działke pod budowe to zrobiła bym wszystko by wybudowac dom! a nawet nie mamy działki a tak dużego kredytu nigdy byśmy chyba nie dostali

Wybacz Gabisiula, ale żądasz zbyt wiele! Gdybym to ja była na miejscu Twojej przyszłej teściowej, to zadnego przepisania własności na Was oboje by nie było. Najwyżej umowa użyczenia piętra mojego domu ze szczegółowym wyliczeniem praw i obowiązków obu stron. To tak z ostrozności wobec niespodzianek, które niesie życie, np.rozwodu. Już zobaczyłam w wyobraźni to piętro, współwłasność mojego syna i jego byłej żony, chandryczących się o majątek nad moją głową. O, nie!
Dokąd jesteśmy z mężem na tym świecie, to dorobek naszego życia należy tylko do nas. Po naszej śmierci dostaną go nasze dzieci, ale nie ich współmałżonkowie. Prawo do schedy po nas będą miały wnuki, jako zstępni, ale nie synowa czy zięć. Synowa i zięć dziedziczą po SWOICH rodzicach.

Jeśli Gabisiula chcesz być właścicielką pełną gębą, to musisz coś zbudować na swoim i za swoje!

Taki jest dziś świat, że nie ma nic na zawsze i na pewno. Co trzecie małżeństwo się rozpada, trzeba to mieć na uwadze. Muszą to mieć na uwadze rodzice i nie czynić pochopnych ruchów, ale też młode synowe, czy zięciowie, którzy liczą na spokojne zycie w domu po teściach, a tu nagle ryp...pozew o rozwód i latami trzeba się sądzić o zwrot poniesionych nakładów na remont czy utrzymanie CUDZEGO domu, nie mówiąc już o tym, że zostaje się bez dachu nad głową.

My daliśmy działkę synowi i synowej jako współwłasność. Działka to nie jest dom, kosztujący krocie. Działka to prezent na dobry początek. Dom wybudują sami z niewielką pomocą rodziców z obu stron. Ten dom to będzie dorobek życia syna i synowej, ich własny. Jeśli, nie daj Boże
coś złego by się stało z ich małżeństwem, to bedzie tylko ich sprawa, bez mieszania w to nas i naszego dorobku.

Chaber, mnie też poraża encyklopedyczna wiedza na temat ślubnego makijażu, fryzury, paznokci, zaproszeń i czego tam jeszcze u młodych panien, z całkowitym pominięciem innych życiowych kwestii, typu mieszkanie, praca, pieniążki na papu. Czasem mam wrażenie, że wyobraźnia młodych nie sięga poza białą suknię i wesele. To tak jak w bajce..."a potem żyli długo i szczęśliwie", tylko co to ma znaczyć? Tym to niech się zajmą rodzice? Mają dzieci, więc to ich problem?

158

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabi - dopisałaś o szukaniu pracy 20 minut później - w pierwszej wersji postu tego nie było, nie dziw się że akurat nie zdążyłam doczytać.

Córka jest córką i nie ma faceta, tylko męża- sama pisałaś że NIE WIESZ czy się dokłądają czy nie. Owszem czytam dokładnie, bo interesuje mnie Twoj tok myślenia a propos dorosłego życia. Jako jeden z przykładów podejścia. To wszystko.
Ciągle nie podajesz sum - ja wiem że sobie spod tyłka nie wytrzaśniesz - Nobla temu kto potrafi.

Wiem ile kosztuje paliwo - też mam samochód a nawet dwa, mało tego jestem księgową i rozliczam mężowskie delegacje, więc dokładnie wiem ile co i za co. To samo z rachunkami - nie dam sobie kitu wcisnąć bo robię to miesiąc w miesiąc.

Mój cel w polemice z Tobą jest prosty: zobacz ile dostajesz w prezencie od obcych, życzliwych Ci osób, mających do Ciebie jakieś tam na swój sposób uczucia. Zobacz jakie volty musi odstawiać teściowa która urodzila dwójkę dzieci a nagle pod swoim dachem ma czwórkę dorosłych osób na utrzymaniu - kto ile daje nie wiemy - jedno jest pewne - Wy z chłopakiem nie oddajecie tego co zużyliście - to na bank. Podejrzewam że córak z mężem też kombinują jak konie pod górę - bo budowa i kredyt.

Czy Ty nie rozumiesz że ta paskudna syfiasta i zacofana baba (jak ją tu cudnie opisujesz) z tych 1800PLN o których pisałaś utrzymuje siebie, męża, syna, Ciebie, córkę i jej męża - Niech razem z tego dokladania się odpadnie jedna osoba. Siądź i teraz Ty policz, postaw się na jej miejscu i kombinuj. A teraz zobacz jaką monstrualną wagę mają skorupki w zlewie.

Poczytaj swoje posty na temat swojej przyszłej teściowej. Nie tchnie od nich szacunek i wdzięczność. To na pewno.
O taką zwykłą ludzką życzliwość mi chodzi - dostajesz tak wiele. Rozejrzyj się wokół ile młodych osób ma gorszą sytuację od
Ciebie. I zasuwa, radzi sobie, pewnie - czsem ponarzeka, ale nie czeka na mannę z nieba tylko myśli ZA CO się utrzymać, a nie OD KOGO wziąć.

Prawda boli - nie uważam że piszę ostro - po prostu się przyzwyczaiłaś do kółka wzajemnej adoracji dziewczyn które mieszkają na łasce u teściowych i na nie jadą jak po łysych kobyłach.

Tak jak pisze Chaber5 - zejdź na ziemię i zacznij konstruktywnie myśleć co masz NA PEWNO, teraz - w garści, co jesteś w stanie w najbliższym czasie zarobić - ile i gdzie. Weź chłopaka za łeb, kartkę papieru i do dzieła. Jeszcze weźmiesz i w ciążę zajdziesz - i wtedy zbój bąbki strzelił - następne parę lat "na łasce".

A pomyślałaś co by było gdybyś nagle musiala się SAMA utrzymać? W życiu różnie bywa.

159

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Otóż to Mareno, nakreśliłaś być może pesymistyczny scenariusz, ale fakt faktem, rozwodow coraz więcej. Poza tym rodzice często obiecują coś tam, a sytuacja ich przerasta. Lokatorzy w postaci syna i synowej stają się uciążliwi, pozbycie się ich jest rzeczą nadzwyczaj trudną gdy na świat przyszły dzieci (wnuki) i na stare lata ma się piekiełko. Często też rodzice myślą: a tam pomieszkają chwilę, nic się przecież takiego nie powinno stać, dorobią się szybciej, wybudują. A tu  ryp - utrata pracy, nieplanowana ciąża, chwila zamienia się w wieczność. Młodzi pretensji o zaistniały stan rzeczy do siebie nie mają, zawsze winna jest teściowa. Świadomość jakie niebezpieczeństwa i trudności niesie zamieszkiwanie z rodzicami powinny mieć obie strony. To w 99% jest katastrofa nie tylko dla synowych czy zięciów, dla ich rodziców także. Dlaczego mam rezygnować we własnym domu ze swoich przyzwyczajeń? Na dokładkę, jeśli już zapadła decyzja o wspólnym zamieszkiwaniu to należy poznać dokładne koszty, Kriss nie myliła się wiele w obliczeniach. Rachunki za dom są spore, zwłaszcza za ogrzewanie i prąd, wodę i ścieki, a po iluś tam latach dochodzą ciągłe remonty i wymiany. I niech się teraz trafi chętny na darmochę, nie ma się być prawa wkurzonym? Synowa na swoim, teściowa na swojej grzędzie i jest super, o ile jedna nie krytykuje i nie sprawdza drugiej.  Tak na marginesie skąd się te wredne i upierdliwe teściowe biorą - ano z takich samych synowych.

160

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Gabisiula bardzo zle bym się czuła gdybym nic nie napisała sad
Bardzo Ci współczuje z powodu braku rodziców, mogę się tylko domyślać, że nie jest lekko.
Trzymaj się kobietko!!!

161 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-06-07 15:19:56)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Najpierw odpiszę Tobie Kriss.
Na pewno jest tak że mój chłopak a tym bardziej ja nie dajemy tyle ile zjemy czy coś w tym stylu. Napisałam co konkretnie płacimy. Dziś tak się zastanowiłam i doszłam do wniosku że poproszę teściową aby mi dała jeszcze jakiś rachunek, śmieci czy woda, za który będę płaciła. Widzicie, córka jest starsza to dostała działkę, tak wypadło że to akurat ona będzie się budowac. Gdybyśmy to my dostali działkę to starali byśmy się oszczędzac, brac kredyty ( o ile by nam dali) aby się wybudowac, a siostra dostała by górę.  Ale jest na odwrót.
Ja już się zresztą w waszych wypowiedziach trochę pogubiłam.
A Kriss też nie doczytałaś tego, że te 1800 zł to teściowa zarobi w pracy ale prócz tego ma jeszcze pensję męża który dorabia jakieś 1300 zł plus męża emeryturę górniczą, która nie wiem ile wynosi, jakieś 3700 zł. Albo i więcej po waloryzacjach. Wiem że zaraz napiszesz że to nie jest dużo pieniędzy. Ja pomagam jak potrafię, a gdyby chłopaka rodzice powiedzieli kiedyś że oni nas nie chcą pod swoim dachem, że mamy się wyprowadzic na swoje to na pewno bym tu nie mieszkała. Ale to z ich ust nie padło. Dobrze, jestem wdzięczna że mogę tu byc ale wolała bym mieszkac w tym bloku, gdyby tylko mój facet chciał ale nie chcę. A moje mieszkanie jest własnościowe ale na nas wszystkich z rodzeństwa. Oni mają swoje rodziny więc ja najmłodsza dlatego tam mieszkałam.
Kriss i ja dokładnie wiem ile kosztuje życie bo jak opłace swój czynsz, prąd i gaz, szkoła, internet (może teściowa nie korzysta ale córka z mężem tak) prąd u teściowej to niewiele mi zostaje, jedynie tyle abym robiła jakieś drobne zakupy do domu, bilet miesięczny i drobne zakupy w szkole, jakaś bułka czy napój.
I oczywiste jest że inni mają dużo gorzej, to wiem. ja założyłam ten wątek żeby wyrzucic złe emocje związane z długami teściowej, z tym pożyczaniem, z jej uczuciami do mnie. Najbardziej cenię teścia, i na niego nie powiem złego słowa, bo nie zasłużył. Ale teściowa ma wiele wad. Jak każdy, ja też.
I z tego co czytam to każda z was stwierdza że nie chciała by młodych pod swoim dachem. Akurat chłopaka rodzice są inni. Oni chcą żebyśmy zostali.
Ja już zresztą nie rozumiem o co wam chodzi. Piszecie teraz o złych synowych czyli o mnie. Piszesz chaber że jest darmocha. Ale znowu powtarzam że ja nie siedzę tu za darmo. Marena a jeśli chodzi o tą własnosc to gdybyśmy zaczęli mieszkac sami u mnie to też miał by nie byc wspólwłaścicielem? Jakie to wszystko pokręcone. Kiedyś będę musiała zadecydowac na dobre, kto będzie mieszkał u mnie tam w bloku. Może mój brat z rodziną. Więc zostane tutaj na tej górze na piętrze z mężem, a jak się rozmyślą to mnie wyrzucą na zbity pysk że się tak wyrażę i ani tam ani tu. Oczywiście nie bierzcie tego dosłownie.
To właściwie Teściowa też nie powinna byc właścicielem. Ale była już wtedy kiedy jeszcze żyli jej teściowie. Ja się nie domagam własności. Ja mówiłam chłopakowi wprost że możemy isc mieszkac do mnie.

Córka teściowej na razie mieszka tutaj z oczywistych powodów, będą się budowac, dostali działkę i są już tyle pieniędzy do przodu. Wesele mieli jak z bajki. Wszystko musiało byc najlepsze, gości około 200 osób. Ona miała najpiękniejszą suknię ślubną i na poprawiny też miała typowo ślubną z tym że innego kroju. Mieli wspaniały ślub ale nie dołożyli do niego ani złotówki. Ślub sponsorowali rodzice jej i jego. Kasę z wesela od gości już przepuścili. Ja akurat tym się różnię że na nasz ślub nie wezme od nich nic. Sami go wyprawimy z zaoszczędzonej kasy, będzie skromny ale za nasze pieniądze. Mój chłopak też jest tego zdania. A jak uzbieramy pewną kwotę od gości to może się coś pomyśli i pomyślało by się gdyby tylko była działka. Ale działka też kosztuje. Córka więc dostała wesele z marzeń i działkę. I dostają też co miesiąc kasę na budowę od jednych i od drugich. Ale ja w tym wszystkim według Was jestem najgorsza. Dziękuje wam mimo wszystko za wasze rady i na pewno wezmę je sobie do serca, wyciągam wnioski.

Orszulik dziękuje również Tobie za ciepłe słowa! Uwierz że nie raz chciała bym pójsc do swoich rodziców, pogadac z nimi a nie mogę.
Wam też dziękuje, słowa krytyki też są ważne.


Jeszcze dodam że przecież kiedyś będziemy rodziną. Gdyby tak każdy miał się bac że się rozwiedzie to nikt by chyba ze sobą razem nie mieszkał. Zanim weźmiemy ślub to jeszcze sporo czasu minie. Najpierw chce skończyc szkołę i miec pracę. W ciągu tych kilku lat może się wiele zmienic, może wygram w Totka;D Może się rozejdziemy i wrócę do siebie czego oczywiście bym nie chciała bo kocham swojego faceta na dobre i na złe. Kiedyś będziemy rodziną, mężem i żoną, będziemy płacic rachunki sami po połowie, remontowac sami nasze lokum i mam nie byc właścicielem tylko dlatego że tego domu nie wybudowałam? Myślicie że nie jest mi ciężko z tym wszystkim?

162

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Droga Gabi - wierz mi że rozumiem Cię lepiej niż myślisz - i dlatego piszę. Podam Ci jeszcze jeden przykład z mojego życia - mam nadzieję że nie zanudzę - chcę Ci coś unaocznić.

Mój mąż pochodzi z Warszawy, dobrze sytuowana rodzina mieszkająca na Powiślu. Obydwoje rodzice pracujący plus teściu miał tzw. "prywatną inicjatywę" - na czasy komuny - jak pączki w maśle.
Ma siostrę. On wyjechał za granicę i tam się ostał. Ona mieszkała z rodzicami, poznała swojego męża, wyprowadzili się - wynajmowali jakąś klitkę ale przez bardzo krótki czas. Kiedy pojawiło się pierwsze dziecko moi teściowie kupili im działkę pod Warszawą 3,5 hektara (!) i postawili dom - w stylu dworkowym, wszystkie możliwe udogodnienia, łącznie z własną ekologiczną oczyszczalnią ścieków. Robotnicy - specjalnie sprowadzeni Górale z Zakopca. Cuda wianki. Oni oczywiście też pracowali - on zarabial całkiem sporo - stać ich było na przyklad na zakup nowego VW z salonu, etc. Teść cały czas tam jeździł, doglądał i dobudowywał - a to garaże, a to pomieszczenia gospodarcze, bramy elektryczne na pilota, oświetlenie do ogrodu, etc.

Do czego zmierzam. Mój mąż, który w tym czasie zasuwał sobie jako ten żuczek za granicą - nie dostał nic. NIC. Kiedy wreszcie się ustatkował - czyli ożenił ze mną i założył rodzinę (czyli po 20 latach od ślubu siostry) - nadal nic nie dostał. A przepraszam - coś tam na książeczce mieszkaniowej miał - książeczkę przepisał wcześniej na siostrę, a że ona nie wykorzystała - to sobie odebrał. Chyba tego było ze 12tys.PLN po wszystkich waloryzacjach.

Siedziałam na początku małżeństwa i dumałam: jak to? Przecież dzieciom daje się po równo. Dlaczego go tak potraktowali? Przecież był dobrym synem, nie szalał, uczył się i pracował w trakcie liceum, po liceum samochodówka - pensję oddawał - na tamte czasy zarabiał dwa razy tyle co rodzice razem wzięci. Żadnej laski nie zbrzuchacił, nie robił problemów. O co chodzi?

Myślałam i myślałam i stwierdziłam: nie moja sprawa. Ich pieniądze, ich decyzje, skoro nie dali - to nie dali. Zaznaczę tutaj że kiedy się poznaliśmy i zdecydowaliśmy na ślub - od razu zaczęli się "wtrącać". Oczywiście w dobrej wierze. W związku z powyższym - ślub i mini przyjęcie poweselne wyprawiliśmy całkowicie na swój koszt, za granicą - tam gdzie mieszkaliśmy. NIKT nie został zaproszony - ani z mojej rodziny ktora wykazywała tendencje wtrącające - ani z jego - tendencje te same.

Śmieszne jest to - że jego siostra do dziś nam nie wierzy że jesteśmy po ślubie. Mamy obrączki, ja zmienilam nazwisko - ona stwierdzila: jej na ślubie nie było - więc ślubu nie było. Co do siostry - haracz za luksusy płaci do dziś - całe życie miała swoją mamę "na głowie" mimo że mieszkały osobno - ciągłe wtrącanie się, utyskiwania, kłótnie. Jej mąż całe małżeństwo w/g teściowej był nieporadny, niedorobiny i wogóle "be". Oto cena jaką zapłaciła - i płaci po dziś dzień - co prawda teściowej się zmarło - ale jest teść o podobnych zapędach - chociaż "dusza człowiek" i osobiście go wręcz uwielbiam. Myślę że nie bez znaczenia jest że mieszkamy w odległości około 200km od siebie.

W momencie kiedy doszłam do wniosku że jedynymi pieniędzmi jakie mam prawo rozporządzać - są moje własne i nie mam prawa czuć żalu, niechęci czy mieć wyrzutów dlatego że mój mąż nie dostał "po równo" - żyje mi się łatwiej, lepiej i dużo spokojniej. I jestem dumna jak paw i z siebie - że się przełamałam a już szczególnie z mojego męża że taki hardy z niego typ.

Nie mam już nic do dodania. Mam nadzieję że weźmiesz życie w swoje ręce i nie czekając na decyzje innych - dasz po prostu czadu. Jesteś taka młodziutka, inteligentna - świat powinien leżeć u Twych stóp - a Ty się gmatwasz w jakiś skorupkach. Nie masz zobowiązań, nie masz jeszcze dzieci - dziewczyno - nawet sobie nie zdajesz sprawy ile możesz dokonać samym uporem. Ale najpierw, ale to zupełnie najpierw - zacznij wymagać od siebie. Odpadnie Ci całkiem chęć rozliczania, ukłucia zazdrości - powiem Ci w sekrecie że kiecka i sama ceremonia nie są takie ważne, to tylko jeden dzień - jazda zaczyna się po imprezie. Ten okres teraz - potraktuj jak lekcję poglądową do czego mogą doprowadzić kiepskie decyzje.

Jesteś silną laską - podoba mi się jak spokojnie przyjmujesz moje smagające jęzorem wypowiedzi. Po prostu musisz uwierzyć w siebie - a chłopak cóż - albo dotrzyma Ci kroku albo będzie truchtał za Tobą.

163

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Kriss, uwielbiam czytać Twoje posty. jest w nich tyle mądrych rzeczy i my, całkiem młodziutkie, naiwne dziewuchy, będące na początku swego dorosłego życia,  powinnyśmy wziąć sobie do serca to, co piszesz. Twoja szczerość, język jakim się posługujesz trafia do nas, a przynajmniej do mnie. zawsze dajesz mi dużo do myślenia.

164

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Polsza - bardzo miło mi się zrobiło. Dzięki wielkie za komplement.

165

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Kriss masz rację, trzeba liczyć kasę, ale swoją. Czasem mnie właśnie tak szlag trafia - że siostra mojego narzeczonego dostaje wszystko, a on jest tym złym (podobnym chyba do Twojego męża - ułożony., pracowity itd, itp). Ale co mogę na to zrobić? Niech się wypcha, nie będzie przynajmniej mieć prawa dyktować mi, co mam w życiu robić.
A skoro ona nie chce być z nami na dobrej stopie, to trudno, ale jeszcze kiedyś przyjdzie koza do woza ...

Gabi - to, że teściowie nie powiedzieli, że nie chcą Was pod swoim dachem, wcale nie jest równoznaczne z tym, że o tym marzą.
Nie mówię tego złośliwie, ale stwierdzam fakt, po prostu może im ciężko przezwyciężyć to społeczne tabu.

Moi rodzice powiedzieli: macie u nas dach nad głową do wybudowania domu. Ale dom ma się budować. Nikt nie będzie na starość znosić naszych fochów. Tyle w temacie.

Facetowi nie odpuszczaj, stawianie jasnych warunków popłaca.

166

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

I ja tak miałam. Brat męża był ten biedny  i niezaradny, a mąż radził sobie świetnie. Szwagier ze szwagierką mieli "złotą klatkę", a my bylismy WOLNI, NIEZALEŻNI i SAMODZIELNI. Niczego nie dostaliśmy za frico ani od jednych, ani od drugich rodziców i bardzo to sobie chwalimy, bo to stawiało nas na równi z rodzicami, a nie w pozycji petentów. Szwagierka zapłaciła straszną cenę za pomoc tesciów. Dostała maksymalną pomoc, w tym dom, samochód, wszystko do domu, opieke nad dziećmi i codzienne dofinansowywanie, ale przez 30 lat miała teściów codziennie w swoim domu. Nie była panią w swoim domu, mimo, że teściowie mieszkali oddzielnie. Nie mogła decydować nawet o kolorze zasłon w swoim domu, bo to była domena tesciowej, skoro ona płaciła za nie. Teraz, po latach, szwagierka mowi, że teściowie zmarnowali jej życie, ja tez tak uważam. Ja mogłam zawsze byc sobą w relacji z tesciami, ona liczyła się z każdym słowem, bo tyle im "zawdzięczała". Nie zazdrościłam jej nigdy, nie było czego. My mozemy swobodnie dysponowac tym co mamy, ale szwagierka ciągle slyszy co powinna, mimo, że tesciowa jest mocno starsza panią. Mnie też czasem tak mówi, ale ja się z tego śmieję, bo nie mam żadnych długów wobec niej i ona o tym wie. Szwagierka niestety te długi ma i przyzoitość nie pozwala jej o tym zapomnieć.

Dlatego wszystkim młodym radzę by byli samodzielni i niezależni. To czego dorobią  sie sami, bedzie smakować niebiańsko, każdy drobiazg bedzie cieszył.  Bogate "prezenty" od teściów czy rodziców tak naprawdę uzalezniają i pozbawiają samodzielnosci.

Mogę powiedzieć, że "przyszła koza do woza", bo teściowa pomieszkuje U NAS na swoje stare lata. Dlaczego nie u szwagrów? Dlatego, że u nas panuja jasne zasady. Ma swoj pokój, telewizor, ja potrafię jasno powiedziec czego oczekuję od niej, że lubię wieczorem pobyć sama, ze ja ustalam co będzie na obiad i o której godzinie ten obiad będzie, takie drobiazgi.  Szwagierka ciagle pyta mamusię o zdanie i drzy przed nią, staruszkę to juz męczy, wolałaby, zeby ktoś inny zajął się organizacją zycia codziennego. Ta zamiana ról zblizyła nas do siebie, mogę szczerze powiedzieć, że ją lubię. Ona nie zgrywa juz herod baby, nie popisuje się, nie demonstruje swojego "Ja". Snujemy swoje opowieści przy porannej kawce, ja ciekawa jej, a ona mnie. Nie byloby to możliwe, gdybym musiała jej zawdzięczać swój dom i stół przy którym siedzimy.

I tak bym chciała dla swojej synowej. Chcę, żeby byli samodzielni i niezalezni, bo to daje siłę i pewność siebie. I odwagę w byciu sobą. To wazniejsze niż telewizor najnowszej generacji czy wycieczka do Egiptu. Niech sami sobie na to zapracują, wtedy będzie im smakować ich własne życie

167

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Drogie kobietki to, że najczęściej syn nie dostaje nic, a córka sporą pomoc jest proste do wytlumaczenia. Proszę zaobserwować kto się najczęściej matką zajmuje na starość - córka. Niestety takie są fakty, czasami zdarzają się odstępstwa, ale rzadko. Czy to ma sens inwestować tam gdzie się nie zwróci? Same się zastanówcie. Mój brat dostał o wiele więcej, ale to ja  opiekę nad matką mam na głowie, choć mieszkam dwa razy dalej od brata , i choć moja staruszka w te brednie nie wierzyła, teraz ze smutkiem stwierdza to fakt! Podobnie jest ze synowymi, otrzymuje najwięcej pomocy ten syn i synowa, którzy teściom wydają się najbardziej spolegliwi oraz mający taką pracę, która pozwalała będzie na wygospodarowanie sporej ilości czasu dla nich. Tak jak pisze Marena, nic nie ma w życiu za darmo, za pomoc teściów czasami trzeba zapłacic wysoką cenę w postaci wypominania, poczucia winy, braku mozliwości o samodecydowaniu. Jednak gdyby na starość rodzicom sytuacja materialna pogorszyła się mocno, to ci którzy byli beneficjentami pomocy rodziców, będą w pierwszej kolejności wywołani do świadczenia pomocy, dobrowolnej lub nie. U mnie w gminie kazdy starszy człowiek został uświadomiony o swoich prawach, była kampania, mamy porady prawne darmowe. Jest się nad czym zastanowić prawda? Ja też uważam, ze pomoc ze wspólnej państwowej kasy powinna być jak najmniejsza, tzn. ścigać zalegających z alimentami, a rodzice jeśli pomagali dlaczego mają wyciągać rękę po cudze?

168

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Marena, super big_smile . Czyli da się. To jest fajne uczucie "być u siebie". To co mam w domu też jest tylko nasze, no ale jednak teściowej jest dom. I to "burzyło" małżeństwo od początku.

Poszłam na podwórko pograbić liście - nie z tej strony.
Zmieniłam linki do prania, bo te stare były od wieków i brudziły ubranie - źle, bo się szarogęszę.
Zaprosiłam koleżanki na grilla - teściowa się przysiadła i robiła "wywiad środowiskowy" (gdzie pani mieszka, gdzie pracuje, kim są rodzice...).
itp, itd.

Teściowa dała nam stary dywan (jeszcze po swojej teściowej) - nie mogę go wyrzucić, bo krzywo patrzy.
Chciała kupić dom, ale zaznaczyła, że mamy jej dać pieniądze z książeczek, ale na nas nie przepisze nic (dała do zrozumienia, że w ten sposób nie daj Boże mogłabym być "u siebie" i ją kiedyś wyrzucić pod most). Mój mąż scedował na nią książeczki a ona ani nie kupiła, ani nie oddała ich. Tak się zaczęły pierwsze konflikty. Wiedziałam, że po jej śmierci do domu mogą mieć prawo również siostry męża i nie dałam swojej książeczki. Próbowałam rozmawiać z teściową, że to nie OK, ale ona uznała tylko jedno wyjście. Dom będzie jej, aż do śmierci, a jak mąż mój potem mi coś da, to będę mogła mieszkać. Więc do dziś nie mam "swojego" kąta, czuję się jak bezdomna.

Także od 2000r. tu mieszkam i nie jestem u siebie. Inna sprawą jest "rozpad małżeństwa".
Mąż nigdy nie chciał się wyprowadzić.

Pamiętam, jak ksiądz na religii nam mówił, żeby nigdy nic od nikogo nie brać, nawet firanek, bo potem ci powiedza, że źle wieszasz...

169

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Chaber05 - z faworyzowaniem córek jest jeszcze inna kwestia.

Istnieje wytłumaczenie genetyczne, które aż bije swoim realizmem. Mianowicie, podświadomie każdy człowiek dąży do przekazania swoich genów. Swojej córce i synowi przekazało się geny po równo. Natomiast jeśli córka urodzi dziecko, wiesz, że ma ono twoje geny. Jeśli żona syna urodzi dziecko, nie można mieć 100% pewności (podświadomie), że syn jest jego ojcem.

Profesorka od biologii w liceum jak to powiedziała, to się zaśmialiśmy, że głupota. W życiu obserwuję rodzeństwa mieszane i widzę, jak bardzo się to sprawdza! (ja mam tylko siostrę, więc obserwuję u innych).

A co do pomocy od córek - zależy jak leży - u nas córka mieszka 40 km od mamy, przyjeżdża 2 razy w miesiącu odebrać haracz, a gdyby coś się działo, zawsze jest wymówka, że ona przyjechać nie może ...

170

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Chaber, uważam to za słuszne, że starzy rodzice mają prawo żądać pomocy od dzieci, którym pomagali, przyjęli pod swój dach, budowali domy, wyposażali, wychowywali wnuki itd. Ta kampania, o której piszesz ma sens. U mnie w gminie jest kilku staruszków, którym z państwowej kasy dofinansowuje się pobyt w domu spokojnej starości, bo ich renta czy emerytura nie wystarcza. Z państwowej kasy, czyli z naszych, w tym moich i Twoich podatków.  Gdy staruszkowie byli młodsi, wybudowali na swoich podwórkach nowe domy dla dzieci, a sami pozostali w starych chałupach. Gdy zniedołęznieli i przestali radzic sobie sami, wyjściem okazał się dom opieki, czyli przeszli na nasze wspólne utrzymanie. A stara chałupę zaczęto remontować zaraz na drugi dzień po wyprowadzce babci. Nowy dach, nowe okna, rzeczy babci na śmietnik i wprowadza się wnuczka ze świeżo poślubionym mężem. I w porządku, tylko dlaczego rodzina babci jest zwolniona z opłat za dom opieki, skoro babcia wszystko co miała dała właśnie im? Dzieci tłumaczą się brakiem środków, syn na bezrobociu, synowa mało zarabia, a w domu elegancja - francja, na podwórku dwa niezłe samochody. Syn bierze zasiłek dla bezrobotnych, a na czarno robi na budowach centralne ogrzewanie, bo hydraulik. Podatków nie płaci, matkę dofinansowuje społeczeństwo. A on własnie z tej biedy i nędzy buduje dom dla syna.
Mam nadzieję, że to się zacznie zmieniać, że świadomość prawna będzie rosła i ludzie przyjmą do wiadomości, że obowiązek alimentacyjny nie działa tylko w jedną stronę.

Sandra, jesteś przykładem, jak to "pomoc" tesciów czy rodziców potrafi kością w gardle stanąć. Nie jesteś u siebie, to teściowa decyduje o swoim domu, a po jej smierci jej dzieci. A Ty czujesz się jak bezdomna. Takie życie to koszmar, bo człowiek musi mieć poczucie bezpieczeństwa, żeby dobrze się czuć.
Ja też, tak jak pisałam wcześniej nie byłabym w stanie przepisać części swojego domu na współwłasność syna i synowej. Nie jestem pesymistką, ale też nie jestem naiwna. Wiem, że ludzie się rozwodzą i MUSZĘ to brac pod uwagę, choć absolutnie nie życzę tego nikomu, a szczególnie mojemu synowi.  I robi się emocjonalny kocioł!
Pierszy wariant.
Synowa zamieszkuje ze mną bez przepisania góry - ja się męczę z nią, ona ze mną, a na dodatek ona nie ma poczucia bezpieczeństwa, bo wie, że do niczego nie ma prawa. Ona ma do mnie pretensje i obwinia mnie za swoje złe samopoczucie, za wszystko. I ma trochę racji. Synowi wszystko jedno, przepisane, czy nie przepisane, bo wie, że po naszej śmierci i tak dostanie połowę naszego dorobku.

Drugi wariant.
To samo, tylko z przepisaną na współwłasność górą mojego domu - ciągle męczymy się ze sobą, ona jednak ma komfort, bo ma akt własności. Ja natomiast reaguję nerwowo na każdą awanturę, ciche dni między nimi i wszelkie symptomy problemów w ich małżeństwie. Wyobraźnia mi pracuje, bo co będzie jeśli się rozstaną?  Syn wróci na dół, a na górze zostanie była synowa z aktem własności części mojej krwawicy?  Syn i jego była żona toczą boje.. Ja mam poczucie krzywdy. Obwiniam siebie za głupotę i niefrasobliwość. Obwiniam syna, że mi taki pasztet sprowadził na głowę. Obwiniam synową za posożytnictwo i pazerność, bo powinna honorowo się wycofać z moich włości. Tylko, że te włości już nie moje.

Trzeci wariant.
Górę domu przekazuję aktem darowizny tylko synowi - Choć męczymy się z synową nawzajem, to jestem spokojna o dorobek swojego życia. Syn zadowolony. Synowa patrzy na mnie z furią, czuje się obca, odsunięta na margines. Wie, że jest zależna ode mnie i od mojego syna, to nie służy ich małżeństwu. Kłótnie są coraz częstsze. Ja mam poczucie winy i duszności z tego powodu. Zdania jednak nie zmieniam z powodu wariantu drugiego.

Czwarty wariant.
Nie przyjmuję dzieci do siebie i nie przepisuję piętra. Daję za to na współwłasność działkę budowlaną. - Nie męczymy się ze sobą. Syn z synową mieszkają oddzielnie w małym mieszkaniu i maja trochę pretensji do mnie, że ich nie chciałam. Nie mam ich na co dzień, więc niewiele mi to robi. Czuję się w porządku bo coś im dałam i jestem gotowa pomóc przy budowie. Zasypiam bez poczucia krzywdy i bez poczucia winy. Dzieci własnie zalewają fundament swojego domu. To ich bardzo łączy ze sobą. Widzę, że są szczęśliwi. Mnie to wystarcza.

I tak to wygląda od strony teściowej.
Pozdrawiam wszystkie teściowe i synowe!

171

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Jest więc jedyne słuszne wyjście, choć mało jest mądrych ludzi, którzy tę sytuację widzą tak jak Marena.


Moja teściowa to by się pewnie łańcuchem przywiązała do mojego narzeczonego, byle jej czasem nie zostawił samej. Taki egoizm, żeby tylko jej w życiu było dobrze.

I jak tu przełamać tę sytuację i uczciwie i szczerze jej powiedzieć, że dla własnego i jej zdrowia nie chcemy z nią mieszkać?
Ja już w wyobraźni widzę te jej schizy, płacze, fochy ... Tym się nie przejmuję, bo ogólnie mi to gwizda, boję się tylko, żeby to nie wpłynęło na decyzję mojego narzeczonego, żeby nie złamał się pod wpływem jej lamentów i wzbudzonego aż do przesady poczucia obowiązku ...

172

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Czasami mam wrażenie, że problem nie leży w złych teściowych, czy synowych, ale w facetach, synkach, mami cyckach, którzy nie potrafią odejść od mamusi, wyprowadzić się i zacząć żyć na własny rachunek. Takie cipki a nie chłopy! Zamiast wziąść się w garść, to wolą mieszkać u mamuni, bo tak wygodnie i dobrze. Bo gdzie będzie lepiej niż u mamuni?

173

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Coś w tym jest Juliette! U mamy synkom najlepiej. To skutek bezstresowego wychowania, żadnych wymagań, pełnia praw. No bo pomyśl, syn w domu rodziców może wszystko, i na noc nie wrócić i pannę na noc przyprowadzić i zamieszkać z dziewczyną w rodzicielskim domu bez slubu. Kiedyś to było niemożliwe w domu rodziców, teraz rodzice dają błogosławieństwo i tłumaczą syna, że przeciez chłopak ma swoje potrzeby. No to po co on będzie dom rodzinny opuszczał? Matka zajmie się wiktem i opierunkiem, bo kto lepiej niz ona zna jego kulinarne upodobania, panna jego seksualnym napięciem, pełen komfort. Kiedyś, żeby facet mógł zaspokoić swoje seksualne potrzeby, musiał wyjść z domu i zerwać pępowinę, teraz już nie musi, tabu zniknęło. A nic tak nie motywuje faceta do opuszczenia matki i ojca jak seksualny głód, albo chociaż niedosyt.

174

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Niestety Mareno muszę kolejny raz przyznać Ci rację! Taka jest smutna prawda.
Dlatego ja cały czas zastanawiam się nad swoim życiem,nad sobą , aby nie popełnić błędu, którego będę żałować całe życie.

175 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2011-06-08 17:17:42)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

MARENA, KRISS, CHABER I ŻYWORÓDKA piszę do Was razem, bo pisałyście w podobnym tonie, ja ze swojej strony dziękuję Wam za "kubeł zimnej wody na głowę". Macie racje, każda z Nas narzeka a nic z tym nie robi. Ja dzięki Wam zobaczyłam, jak odbiera mnie druga strona, czytaj teściowa. I teraz wiem, że stanę na rzęsach, aby iść na swoje. Podsumowując nie jestem u siebie i nie mam prawa tak się czuć, bo to nie jest mój dom i nie mam do niczego prawa. Po drugie chcę żyć po swojemu, więc muszę zaczać żyć na własną rękę. Po trzecie, teraz jest najodpowiedniejszy moment, aby iść na swoje. Z  każdym rokiem będzie trudniej, bo teściowa coraz starsza i być może będzie potrzebowała pomocy. Nie odmówię jej pomocy, ale najpierw wolałabym z mężem pobyć tylko we dwoje, abyśmy nauczyli się żyć razem. Ponadto podejrzewam, że dzieci teściowej, być może myslą sobie, że ja czerpię nie wiadomo jakie profity z mieszkania z teściową i mogą mieć o to do mnie żal. A tak nie jest.
Podsumowując otworzyłyście oczy niejednej synowej, a taki szok, w postaci prawdy w oczy, płynący z Waszych postów, jest najbardziej skuteczny.

JULIETTE, niestety masz rację. W synkach przywiązanych do mamusi największy tkwi problem. Bo co zrobić, kiedy wiadomo, że najlepiej być na swoim, a maż chce zostać z mamusią. My choć nie chcemy mieszkać z teściową, tkwimy tak, bo maminsynek od cyca mamusi nie może się oderwać. Bo są dwa wyjścia, zostać i męczyć się "na kupie" albo odejść i zostawić męża.

176 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-06-08 20:48:22)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

ja podejrzewam że mój facet to taki mami cycuś. Choc jest zaradny, nigdy do mamy nie ciągnął jakoś szczególnie, (oczywiście jako syn do matki - tak, ale chodzi mi tu o jakieś szczególne przywiązanie) nie porównywał mnie do niej czy coś takiego to jednak nie chce isc mieszkac do mnie. Nie chce zmieniac sobie życia, nie chce się kisic w bloku, nie chce miec sąsiadów z każdej strony, po prostu jest wygodny. On nie zna życia. On swojego nie zmienia ale ja swoje zmienic musiałam! Uświadomiłyście mi wiele rzeczy ale przez to coraz bardziej się wszystkiego obawiam. Z jednej strony chciała bym postawic sprawę jasno a z drugiej coś czuję że mojemu facetowi to przeleci kolo ucha... Nie raz przyleciał za mną z podkulonym ogonem kiedy się kłóciliśmy ale obawiam się że tym razem on stwierdzi że ja przesadzam. On zrobi dla mnie wiele ale nie zamieszka w bloku. Oczywiście to "wiele" to będzie tylko w jego mniemaniu. Bo kiedy zaczynam temat z tym związany to on już się denerwuje i zaczyna te swoje gadki że tak wiele dla mnie robi, że jest nam razem dobrze i o co mi chodzi? że mamy dach nad głową.

życie naprawdę jest ciężkie i na każdym kroku stawia nam kłody pod nogi

177

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Ja właśnie dlatego się zbuntowałam.

Smutny miś - dlaczego odejść od męża? Mój narzeczony zdecydował w sytuacji granicznej, że opuści swój dom, bo my musimy być razem, gdziekolwiek ... I będziemy razem, powoli budować, jakoś damy radę, ale przynajmniej będziemy tak cudownie wolni smile

178

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Marena - super to opisałaś. Wynika z tego, że najlepiej mieszkać osobno.

Ja nie wymagałam przepisania na mnie. Chciałam na męża, to byłaby dla mnie forma "własności". Ale teściowa nawet synowi nie chciała przepisać. Nie mówię o całym domu, mówię o tej części, którą wyremontowaliśmy za pieniądze moje i męża (dom ma ponad 100 lat, nie było ubikacji, łazienki).
Ten brak poczucia własności spowodował pierwsze moje żale, pretensje do męża, nagabywania, by rozmawiał z matką. Ja nie znam się na prawie spadkowym, ale myślałam nawet o takiej opcji, by po śmierci teściowej mój mąż mógł mieć dom. Chodziło mi tylko o taki komfort, że jestem "u siebie".
Teściowa ma 2 córki, które są naprawdę chytre. Jedna z nich przyszła po 10 szt. płyt chodnikowych po tacie. Mieszkałam tu już jakieś 6 lat, nie zależało mi na płytach, ale denerwowało, że nie mogę wyjechac i zamknąć domu, bo w mojej szopce są rzeczy po zmarłym teściu, a one ciągle czegos tam szukały. Otworzyłam raz szopkę i mowię, bierzcie nawet wszystko, ale niech ja mam tu klucz i moge mieć co chcę. Ale zaprotestowały.
Mimo, że jedna z sióstr nie mieszka tu 10 lat, to jej rower tu jest nadal. No Ok, tylko czemu jak mnie ostatnio nie było to ktoś jeździł na moim rowerze? Chcę coś schować do szopki, nie mogę, bo graty po teściu tam stoja a jego córki mówią, że nie mam prawa tego wyrzucić bo to ich pamiątka po tacie. Nie chce tego wyrzucać, proponowałam by wzięly to do siebie. Bez reakcji.

1,5 metra od moich drzwi wejściowych szwagierka zasadziła sobie krzew podczas mojej nieobecności (to takie zaznaczanie ze nie mam tu nic do gadania). Hektary naokoło domu, teściowa ma osobne wejście, ale krzew musi rosnąć pod moimi drzwiami. Nie pozwoliłam na to, kazałam to przenieść, nie przeniosła, zrobiłam to sama. Za to jest nienawiść, bo się szarogęszę (dodam, że żadna ze szwagierek tu nie mieszka, obie dostały dach nad głową od swojej mamy).

A mąż zawsze odmawiał wyprowadzki z domu, bo nas na to nie stać, a po 2 teściowa i jej córki darły gęby, że on nie ma prawa mamy tu zostawić.

To był początek końca mojego małżeństwa. (potem doszły inne problemy - np. grzebanie mi w szafach, sypianie szwagierki w moim łóżku bez mojej wiedzy, gdy byłam na urlopie, itp...)

179

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Smutny Misiu, życzę Ci powodzenia, warto zawalczyć o swoją wolność. I nie bez męża, z mężem! Pokaż mu swoją determinację i siłę!

Juliette, po to my, tesciowe, zabieramy głos w dyskusjach młodych synowych i kandydatkach na nie, żeby podzielic się doświadczeniem i przestrzec przed pochopnymi krokami. Mądry uczy się na cudzych błędach, głupi na własnych, to przeróbka popularnego powiedzenia, że mądry Polak po szkodzie. Lepiej być mądrym przed szkodą.

Gabisiula, jestes taka młodziutka i nie masz juz rodziców. To takie przykre. Sama musisz stawiać czoła życiu. I dobrze, że spadły Ci z oczu różowe okulary, bo lepiej widzieć sprawy i swojego narzeczonego takimi jakimi są, to oszczędza rozczarowań. Nie zmuszaj sie do bycia tam gdzie nie chcesz i pozwól swojemu chłopakowi zawalczyć o Ciebie. Nie ulegaj tak łatwo!

Bardolka, gratuluję!

180 Ostatnio edytowany przez smutny_miś (2011-06-09 00:16:52)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

BARDOLKA, cieszę się, że chociaż Tobie się udało. Ja chyba nie byłam na tyle inteligentna, aby to dobrze rozegrać. Mój mąż powiedział, że nigdzie nie wyprowadzi się, że albo jesteśmy razem tu i mam robić co mi każe albo odzielnie. Więc każde idzie w swoją stronę. Widać albo nigdy mnie nie kochał albo zbyt mocno związany jest z matką. W całej sytuacji jest plus taki, że w końcu będę żyć jak chcę. Mam postanowienie, że jeszcze mu pokażę na co mnie stać, jeszcze będzie żałował. Całe szczęście, że w tej sytuacji nie mieliśmy dzieci.

sandra.sandra napisał/a:

Ten brak poczucia własności spowodował pierwsze moje żale, pretensje do męża, nagabywania, by rozmawiał z matką. Ja nie znam się na prawie spadkowym, ale myślałam nawet o takiej opcji, by po śmierci teściowej mój mąż mógł mieć dom. Chodziło mi tylko o taki komfort, że jestem "u siebie".

Ja też nie oczekiwałam żadnych deklaracji odnośnie domu, nie chciałam miec żadnych praw do domu, bo w moim mniemaniu nie było to zbyt moralne, domagać się czegoś, na co ktos inny pracował całe życie.  Ale zgadzam się człowiek potrzebuje stabilizacji, poczucia, ze jest "u siebie". Prosiłam, abyśmy na poczatek wynajęli coś, pobyli tylko we dwoje a potem pomyslimy o budowie swojego domu, niestety słyszałam ciągłą odmowę. I zaczęły się żale i pretensje do męża, że nie chcę wspólnie ze mną tworzyć "naszego domu",

sandra.sandra napisał/a:

A mąż zawsze odmawiał wyprowadzki z domu, bo nas na to nie stać, a po 2 teściowa i jej córki darły gęby, że on nie ma prawa mamy tu zostawić.

Ja słyszałam te same argumenty co Ty SANDRA, że nie ma za co wynająć, że skoro córki wyjechały, to my musimy opiekować się.

GABISIULA, błagam Cię dograj wszystko przed ślubem, żeby potem nie było jak u mnie.

MARENA, próbowałam, walczyłam jak umiałam, ale żadne argumenty nie dotarły, ani te o niezależnosci finansowej, ani o prawie do własnego życia teściowej ani te, że jak tak dłuzej nie wytrzymam. Nie mam siły już dłużej walczyć.

181 Ostatnio edytowany przez marena7 (2011-06-09 00:35:30)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Sandra, nawet gdyby tesciowa przepisała część domu na Twojego męża, Ty czułabys sie źle. Przy byle kłotni z nim czułabys się zagrożona.  Zawsze na przyczepkę, zawsze nie u siebie. A ludzie w złości potrafią ranić do krwi.
Ja co roku w kwietniu wypełniam oświadczenie majątkowe mojego męża i co roku sprawia mi przyjemność adnotacja przy naszym domu i naszym mieszkaniu "współwłasność małżeńska". Jestem U SIEBIE, cokolwiek by się działo!

Smutny Misiu, jesli mąż zdecydowanie nie chce, to szkoda Twoich zabiegów. Nie macie dzieci, mozesz zacząć zycie od początku jesli juz nie ma nadziei na porozumienie.

182

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Smutny Misiu. Masz to szczęście, że jesteś bez dzieci.
Powiedz, gdzie tu miłość męża do żony.
Ja to teraz odczytuję tak, że ONI muszą opiekować się matką (choć nasza ma 2 prace, robi na działce, jeździ na wycieczki i tej opieki nie potrzebuje na razie), a żeby jakoś to było to potrzebna jest żona (czyli MY). Żona tak bo wypada, bo tak się żyje w naszym społeczeństwie...
Tylko czemu 2 córeczki nie dają opieki matce, tylko każda z nich poszła na swoje? Jedna z nich przebywała swego czasu u nas 3/4 miesiąca, łącznie z nocami, więc zaproponowałam, że skoro i tak tu pomieszkują, to zamieńmy się. Niech ona przyjdzie do nas (bo i tak tu siedzi), a my na jej miejsce do bloku. I ona będzie szczęśliwa, bo przy matce no i my bo wiadomo - ja synowa...
Ale szwagierka się nie zgodziła. Ta druga kiedyś powiedziała, że z kijem na mnie przyjdzie jak jej matce będę robić krzywdę (jeszcze przed ślubem).
A teściowej kiedyś spytałam, czy byłaby szczęśliwa, gdyby jej syn zakochał się w bogatej dziewczynie, która miałaby swoje mieszkanie i by się do niej przeprowadził. Usłyszałam odpowiedź z ust teściowej nigdy bym do takiego małżeństwa nie dopuściła.
I tu chyba tkwi źródło moich kłopotów. A synuś nie umiał mamie odmówić. Nawet nie chciałam złych relacji, uważałam, ze mogę być najlepszą synową na świecie, gdy będziemy mieszkać osobno i spotykać się na niedzielne obiadki. Ale teściowa orzekła, że i tak jej syn po pracy musiałby codziennie przyjechać i zostać do ciemnego wieczora, bo tak tez robił jej mąż.

Ja uważam, że to przez nią moje życie legło w gruzach. Kiedykolwiek mąż podniósł na mnie rękę, zawsze to było o jego mamę (gdy prosiłam np. by z nią porozmawiał o wykupie mieszkania...).
Ona tak psychologicznie na niego wpłynęła, że on nie umiał się chyba w tym znaleźć.
"synku, dobrze, że cie mam, bo bez ciebie bym zginęła. Przestaw mi budzik, bo od tygodnia mamy zmianę czasu, a ja nie potrafię".
Mam żal.

183

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Dziewczyny, nikt Wam źle nie życzy, mnie jedynie ubódł fakt, że najpierw myślicie o weselu, a nie o mieszkaniu. Statystycznie prawie połowa małżeństw w Polsce mieszka z rodzicami do końca życia. Gdzieś przeczytałam wypowiedź pewnej starszej pani, że dawniej były rodziny wielopokoleniowe i było dobrze. Bzdura do kwadratu, rządził senior, reszta kladła uszy po sobie i czekała na swoją kolej, kiedy to mogła pokazać co potrafi. Zjawisko fali to nie tylko w wojsku. Te rodziny były tak przez starszych chwalone, bo zapewniały im opiekę do końca dni przy jednoczesnym trzymaniu berła aż do zamiany w gromnicę.Konfliktów też było co nie miara.                                                              Osobnym tematem są Wasi partnerzy czy mężowie, im wsio rybka, bo oni mają gdzie mieszkać, to Wy trochę powinnyście też głową ruszyć. Oni nie mają w tym interesu, im ta kalkulacja często na minus oczywiście dla nich wychodzi. Dojrzalość u facetow dopiero tak po 30-ce przychodzi. Jednak z moich obserwacji to jednak męzczyźni większą wagę przykladają do tego za co i gdzie mieszkać i za co żyć. To na nich spoczywa lwia część odpowiedzialności finansowej w czasie gdy kobieta wychowuje dzieci, to oni lepiej niestety zarabiają, to oni najczęsciej spłacją kredyt mieszkaniowy. Kobieta często jedynie wymaga sad.To koszmar zarówno dla kobiety jak i dla męzczyzny trafić na niedojrzałą połówkę. Pamiętajcie też, że rodzice coś tam dając często wcale nie kierują się wspaniałomyślnością, potrafią też gruszki na wierzbie obiecywać, widzieć tylko własne korzyści jak to było w przypadku Sandry:( Oni mają sprecyzowane oczekiwania, chcą Waszej uwagi, Waszego czasu, Waszej wdzięczności i to już natychmiast, bo lada moment przecież zgon nastąpi;).                                                               Weźcie sobie do serca rady Mareny, jej argumentacja jest tak logiczna, zaczekajcie z tym ślubem trochę, nie pchajcie się w jaskinię lwa. Ja chciałam pomóc, argumentacja moja wydawała się sensowna. Partycypacja w TBS wynosiła w 2006 kiedy to szukałam 40 000, czynsz był trochę wyższy, ale razem z opłatami zamykał się w 800zł. Moja panna wolała wesele, bo taki cudowny dzień zdarza się raz w zyciu, a poza tym jakoś to będzie. Jej błąd widziała następna i co? To samo! Wszystkie mi znane młode kobiety zaraz po zaręczynach nie szukały mieszkania a sali na wesele, do tego nie mając stałej pracy, nic - patologia. Od swoich partnerów wymagają po dziś dzień kasy, kasy, kasy i żeby coś ze swoją mamusią zrobili. A mamusie panienek czyli moja kuzynka i męża krewniaczka szczują jeszcze, dla nich zięciowie to fajtłapy i nieudacznicy, bo gdyby chcieli na pewno znaleźliby pracę chociaż za te marne 5000zł, ich niunie marnie skonczą przy takich mężach. Idealnym wyjściem byłoby wzięcie córek pod swój dach skoro tam u teściowej tak cierpią. Tylko jak upchnąć na 50m tyle ludzi. Ja mam radę: skoro teściowie jakimś cudem wybudowali spory dom, wybudujcie i wy z córką bliźniak. Nie da rady, pieniędzy nie ma, a zięć dupa, mało zarabia. Reasumując - każdy widzi problem ze swojej strony, obiektywizmu brak.                                                                                                          Czy teraz, po przeczytaniu tego zrozumiecie lekcję, nie wiem. Większość i tak widzi swoją krzywdę i tylko jej prawda jest tą jedyną.

184

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Sandra.sandra twoja historia jest tak bardzo smutną nauczką ... a najgorsze jest to, że przy poznaniu się takie objawy odbiera się za dobrą monetę: chłopak nie siedzi u ciebie za długo, bo powinien wracać do domu, dzwoni matka, że potrzebuje pomocy, to on pojedzie, bo się troszczy. Pracuje przy domu, żeby to wszystko jakoś wyglądało. Daje to złudzenie po prostu porządnego człowieka.

A patrzcie w jak wielu przypadkach powtarza się ten schemat: matka często samotna, dom do kapitalnego remontu, oczywiście jak się tylko młodzi wprowadzą, z reguły chłopak ma same starsze siostry, matka w wieku pewnie 50-55 lat ma jakąś ciężką chorobę, która sprawia, że po prostu nie może absolutnie zostać na godzinę w samotności... przerażające, jak wiele rzeczy się w tych naszych opowieściach pokrywa, może niech to niektóre młodsze dziewczyny potraktują jako przestroga ....

Kurcze moja mama bardzo aktywna zawodowo, ogródek, warzywniak, owoce, gotowanie, robienie przetworów - ona aż za dużo na siebie bierze i po prostu nie wyobraża sobie, żeby tak zasiąść i lamentować ....

W ten poniedziałek był pogrzeb mojej babuni ( sad ) i była na nim moja teściowa, akurat przystanęła obok przyjaciółki mojej mamy. Woła mojego narzeczonego i mu tak mówi: Pawełku, (przyjechał prosto z pracy) ty pewnie nawet obiadu nie jadłeś hmm żałosna jest, nie wiem na kim chciała zrobić wrażenie ...

Po śmierci babci powiedziałam, że nie stracę ani dnia z krótkiego życia, aby go spędzić z osoba, do której mam taki uraz. Trzeba być z tymi, których się kocha, bo nie zna się dnia ani godziny, kiedy mogą odejść ...

185

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Chaber, a mnie najbardziej dotykają epitety rzucane na teściowe. Wiedźma, jędza, czarownica, żmija, wstrętny babsztyl, nawet "zryty łeb teściowej", a na innym forum przeczytałam radosne wynurzenia synowej, że jej teściowej właśnie zdiagnozowano raka i najdalej za póltora roku franca zdechnie i uwolni ją od swej  niemiłej obecności! Żadnej empatii, żadnej próby zrozumienia, ani zadnego zastanowienia nad sytuacją.
Ja nigdy sobie nie pozwoliłam na żadne epitety pod adresem mojej synowej, chociaż czasem się na nię złoszczę, jak to w życiu. Nigdy jej tego nie okazuję, staram się zrozumieć, wejść w jej skórę, przypomnieć sobie jak to ja się czułam, gdy byłam taka młoda i w takiej sytuacji jak Ona. Ja szanuję swoją synową, bo jest moją rodziną, bo jest żoną mojego syna, bo mój syn ją kocha, bo urodziła  naszego wnuka, bo sprawiła nam tyle radości! I złego słowa nie dam o niej powiedzieć nikomu, nawet synowi.

186

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
Juliette napisał/a:

Czasami mam wrażenie, że problem nie leży w złych teściowych, czy synowych, ale w facetach, synkach, mami cyckach, którzy nie potrafią odejść od mamusi, wyprowadzić się i zacząć żyć na własny rachunek. Takie cipki a nie chłopy! Zamiast wziąść się w garść, to wolą mieszkać u mamuni, bo tak wygodnie i dobrze. Bo gdzie będzie lepiej niż u mamuni?

Szczerze mnie Twoja wypowiedź ubawiła.:D

Czytając wypowiedzi synowych/przyszłych synowych stwierdziłam, że problem "maminsynków" w ich sytuacji związany jest ściśle ze schedą jaką synowie dziedziczą/ mają dziedziczyć po swoich rodzicach. Zatem bardziej chodzi tu o majątek w postaci nieruchomości ( dom), który już istnieje i przywiązanie do ojcowizny, niż jakieś szczególne przywiązanie do matki. Tak zresztą to widzi sama GABI.

Tak było, że córkę się wianowało i wychodziła z domu, a syn pozostawał na gospodarce.
Myślę, że taki przekaz nadal pozostał i często jeszcze funkcjonuje, i stąd te problemy naszych autorek. Zapewne wolałyby, aby to siostry ich mężów/ przyszłych mężów  pozostały w domu przy rodzicach, a mąż otrzymał godziwą odprawę ( kupno działki , pomoc przy budowie domu).
Jednakże jest odwrotnie- a, synowie są usatysfakcjonowani, bo zostali/ zostaną dziedzicami fortuny w postaci domu...często " ruiny ". To, ile potrzeba nakładu pracy i pieniędzy przy modernizacji takiego domu jest jakby poza ich zasięgiem myślowym. Tutaj bystrymi, dobrymi  rachmistrzami są ich kobiety.

Mieszkam w bloku i stwierdzam , że wśród moich znajomych również mieszkających w bloku nie występuje ten problem.
W takim M-3, M-4, czy nawet M-5 zawsze kuchnia, łazienka będą wspólne, a wejście do mieszkania jedno. Nawet jeśli młodzi początkowo mieszkają razem z rodzicami, to szybko się starają wynieść do swojego gniazdka. Owszem zdarza się , że pozostają przy samotnym rodzicu, czy babci/dziadku, wtedy za opiekę mają mieszkanie.

Myślę,że dla mężczyzn tarcia między matką, a żoną są w ich mniemaniu na miarę jakichś " bzdetów".
Dla kobiet reprezentujących dwa pokolenia jest to kwestią bycia PANIĄ DOMU, przecież " królowa jest tylko jedna", a pretendentek jest dwie. Ta już będąca, ale nie abdykująca i ta doszła, która upomina się o swoje prawa, bo też chce zaistnieć.
Zatem, jakby nie wałkować temat teściowa/ synowa, to reasumując zawsze dochodzi się do jednego wniosku-  każda z nich powinna mieć swoją zagrodę,  bo "PANI NA ZAGRODZIE RÓWNA WOJEWODZIE."

Jeszcze opiszę Wam historie , która rozgrywa się na czasie.
Otóż u koleżanki mieszkającej ze swoją rodziną w domu rodziców, ostatnio zaczęły się rozmowy w temacie przyszłego podziału majątku ( trójka rodzeństwa) i doszło już do swarów.
Koleżanka zajmuje górę, rodzice mieszkają na dole. Brat mieszka w pobliżu w bloku (dużo młodszy od niej ) siostra w innym województwie.
Mąż koleżanki jest bardzo pracowitym człowiekiem, prace w ogródku warzywnym, sprawy remontu domu całkiem przejął, bo teść już niedołężny. Koleżanka myje matce okna, robi zakupy,pomaga przy ojcu, jest dla niej towarzystwem. Brat ciągle organizuje sobie wyjazdy za granicę do pracy, siostra zjawia się od czasu do czasu, pogada , posiedzi słowem przyjeżdża w goście do rodziców.
We wstępnych rozmowach okazało się, że rodzeństwo zakładało, iż ta moja koleżanka przejmie całość domu po śmierci rodziców, a jego wartość zostanie podzielona na trzy części- czyli ona ich spłaci.
Rodzeństwo nie bierze pod uwagę w rozliczeniach nakładu pracy i finansów poniesionych przez dziesiątki lat przez jej rodzinę w remonty domu (chociaż koleżanka posiada rachunki na materiał i wykonane prace remontowe),ani opieka nad rodzicami tj. że należy jej się więcej. Raczej wychodzi na to, że to ONA przez wszystkie lata miała same korzyści z tego domu.
Dlaczego o tym piszę? bo wiecie co zrobiła?
Już wcześniej , kiedyś dokupili wąski kawałek ziemi przylegający do działki rodziców i wobec takiego obrotu sprawy postanowili wybudować dla siebie mały domek, bo dzieci są już na swoim. Mają już zgodę na budowę, szereg formalność pozałatwianych. A rodzeństwo w szoku, bo myśleli, że przyjadą sobie kiedyś tylko po pieniążki, resztą zajmie się koleżanka. Gdy dojdzie do wyceny domu , to od wartości części przypadającej rodzeństwu ma prawo doliczyć sobie swoje udokumentowane nakłady. Koleżanka zwolni piętro u rodziców, a chętnych ze strony rodzeństwa nie ma na zamieszkanie w nim.

Zatem, widzicie synowe/przyszłe synowe, że nigdy nie jest za późno na decyzje o wybudowaniu swojego domku. Nie ma co liczyć na schedę, jeśli pretendentów do majątku jest wielu, co zresztą było podnoszone w wypowiedziach, a prawnie nie jest uregulowane co jest czyje.
Dlatego, opisałam Wam działania mojej koleżanki jako przykład.

Moja rada: jeśli już remontujecie teściów dom, to składajcie rachunki na zakup materiałów, za robociznę. Gdy mąż coś sam wykonuje, to też zapisujcie jaką pracę. Zawsze to kiedyś może Wam się przydać.
Zabezpieczajcie się na przyszłość ( Waszą i Waszych dzieci) w razie rozliczeń z rodzeństwem męża.

Pozdrawiam.



.

187

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Nigdy nie dopuściłabym do sytuacji, żeby remontować dom na mnie nie przepisany. Kiedy jeszcze brałam pod uwagę mieszkanie u tesciowej, mój narzeczony znał warunki: dom ma być przepisany na nas (wiadomo, z wieczystym użytkowaniem matce).

Potem są dokładnie takie akcje - rodzeństwo przecież nie chce domu rodzinnego, bo im nie potrzebny, ale żywa gotówka "za spłate" to zawsze miła rzecz, wiadomo.

A tak się zastanawiam - jak rodzeństwo, które jako dzecie bawiło się razem na podwórku, spędzało razem czas, jak dziś może byc tak ślepe i chciwe ...

188

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Czyli znamy się, ja też, i pisałam i czytałam tamto forum. Też teściow mam z piekła rodem, nie raz na usta cisnęły się straszne słowa, ale nie padły, a już na pewno śmierci nikomu nie należy zyczyć. To były tak chore wynurzenia, tak wielka nienawiść, że aż dech zapierało. Tam aż roiło się od egoistycznych, roszczeniowych synowych. Ciągle padały zarzuty, bo ta ..... i tu epitet nic nie dała, bo nie pomaga,bo musimy u niej mieszkać i ją tolerować, jej zwyczaje. Nic tylko wymagania i żądania, pretensja goniła pretensję. Choć zdarzały się opisy teścia tresera, który chodził z zeszytem i wszystko zapisywał, potrafił wyciągnąć te kajety i cytować co, kto, kiedy,do kogo powiedział. Piszące tutaj nie wiedzą co to znaczy miec kontrolujących teściów czy rodziców, jeszcze nie spotkały prawdziwie toksycznych ludzi. Jedynie Jeżyk ma tak naprawdę przechlapane. Kiedyś czytałam wynurzenia pewnej Genowefy, kobita była taka sama jak jej teściowa, swojej synowej zgotowała piekło. Starsze internautki jej tłumaczyły, a ona jak beton, powielała zachowania, ktore jej sprawiły ból i cierpienie. Ciągle wałkowała temat niechodzenia syna do koscioła, winą obarczała synową. Miała na sobie jakąś zbroję, która skutecznie blokowała argumenty adwersarzy, taką samą jak tamte synowe. Nieszczęściem jest mieć straszną teściową, ale takim samym identyczną synową.

189

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Bardolko, bardzo słuszne argumenty. Mam tylko jedno małe ale... Chciwe czy nie, kazdy jednak patrzy na swój interes. Ja byłam razem z matką taką naiwną idiotką, nawet o bratowej w samych superlatywach pisałam. Dom został przepisany na brata i bratową bez tzw dożywocia dla matki, bo mieszka w domu po swoich rodzicach, a moich dziadkach. Myśleliśmy naiwnie, że jakby coś to jednak do pomocy poczuwać się będą. Ubiegły rok to był szok, nas na terenie podobno niezalewowym zalało, matka poważnie się rozchorowała. Brat z bratową ucięli kontakt, nie widzieliśmy się od roku, brat jak odebrał w końcu telefon oznajmił, że oni są tak zapracowani, i ani im się śni choćby dnia urlopu poświęcić na pomoc matce. No i co z tego, ze dom dostali, tutaj pojawiła się lista zarzutów jaka to rudera była i zebyśmy nie stosowali szantazu emocjonalnego. Kochajmy się jak bracia, liczmy jak Żydzi, jest nadal aktualne. Dlaczego Twoje szwagierki mają Tobie na piękne oczy coś darowywać, jaka mamy pewność co do intencji innej osoby - żadną. Deklaracje zawsze pięknie brzmią, gorzej z ich dotrzymaniem. Też się zastanawiam jak rodzeństwo może być takie chciwe. Teraz już mnie nie dziwi brak ochoty na zapisywanie dzieciom za życia czegokolwiek. Tak jak pisze Marena - tylko użyczenie. Żyworódka też swietnie opisuje niuanse sprawy. Jeśli juz cokolwiek dzielić to tylko sądownie i zbierać owe rachunki, bo sąd zazwyczaj przyjmuje taką argumentację jaką ona podała. Coraz bardziej się rozjaśnia, myślę że te wpisy to jest świetna okazja do podszkolenia się oraz zdobycia niezłej wiedzy.

190

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Dokładnie Chaber, tak właśnie jest, że te ostatnie wpisy mogą być nauczką na przyszłość dla młodych i niedoświadczonych dziewczyn.

Ja akurat byłam z tym bardzo bardzo uważna, bo moja mama całe życie przeżywała taką katorgę w domu własnych rodziców, z którymi były częste konflikty, mama drżała przy każdej sprzeczce, a siostry czekały tylko na kasę. Chyba tylko dzięki Bożej opatrzności był taki krótki czas w naszym życiu, że dziadek sam zdecydował, że przepisze nam dom, gdyby wtedy dziś tego nie zrobił, to dziś po śmierci obojga dziadków, trzeba by było siostry spłacać ...

Dużo czujności dziewczyny!

191

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Ach a najciekawsze to jest twierdzenie wszystkich synowych mieszkających lub zamierzających mieszkac u tesciowej: dom to rudera, albo nadajacy się do remontu. Ciekawe.... Tylko teściowe mieszkają w ruinach. Ich rodzice mają chałupy na wysoki standard, no teraz padłam.

192

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Czytam i jest wniosek tylko jeden. Mieszkać osobno. Mój dom to w pewnym sensie "rudera" - miał być do rozbiórki, ale tabliczkę "zdjęto".
Ale to nie o ruderę chodzi. Ja naprawdę nie chcę NIC, mi nie zależy na majątku. Na początku małżeństwa nawet lubiłam teściową, czasami nawet pijamy razem kawę. Gotuję obiad i zawsze dla niej jest. Dzielimy się ze wszystkim.
Tylko ten mój mąż mógłby się wyprowadzić 10 lat temu ze mną, gdziekolwiek. Dalsza rodzina chciała pomóc, wciągnąć nas w swój interes byśmy mogli zapracować na swoje mieszkanie (dla mnie nieważne czy dom czy blok). On się nie zgodził, bo mama jak to usłyszała, to zaczęła płakać, że sama tu nie da rady, że tyle pracy włożyła. Nie zaprzeczam, bo kobieta robi dużo i na okrągło. Ale nie pozwoliła uwolnić się synowi, przecież byśmy ją odwiedzali. Obok naszego domu były działki na sprzedaż. Chciałam być tylko u siebie. Dom musieliśmy remontować, bo jak wcześniej pisałam nie było ubikacji i łazienki. Potem wstawiliśmy okna, bo te stare były wypaczone, nie szło ich otwierać (zakręcone na śruby). Nie przyszło mi do głowy, by zbierać rachunki, robiliśmy to dla siebie.
Ale zaczęłam myśleć co będzie, jak teściowa kiedyś umrze, mogę zostać wyrzucona lub córki jej moga chcieć, żebym je spłaciła. Wtedy pracowałam. Od końca liceum pracowałam non-sto, dopiero od zeszłego roku nie mam pracy. Ale bałam się, że jak kiedyś nie będzie mnie stać na spłatę... Zapytałam teściowej jak ona to widzi, to powiedziała, że córki dostały (jedna mieszkanie, druga pieniądze) od niej jak wychodziły za mąż i moralność nie pozwoli im na to, by chciały coś z tego domu. Ja odpowiedziałam, niech po teściowej wezmą wszystko, ale niech zostawia nas tutaj, na tych 2 pokojach co mamy i co sobie wyremontowaliśmy. Kiedyś w tych pokojach mieszkała babcia, jak zmarła to były traktowane jako "graciarnia". Ja chciałam tylko dach nad głową i szopkę by mieć gdzie trzymać węgiel. Siostry przyjeżdżają tylko posiedzieć na słoneczku, tylko na urlop. Ale mnie to nie obchodzi, mają prawo, mają swoje rodziny, swoje mieszkania. Ja chciałam tylko to, co sobie skleciłam.

Ale jak widać z opisów - tak się nie da. Mojej koleżanki tata jak zmarł, to siostry przyrodnie upomniały się o telewizor po tacie i łańcuszek złoty, który nosił całe życie. Ale to nie one się opiekowały tatą, tylko moja koleżanka. Jednak po co jej ten TV i ten łańcuszek (tu mogła mieć pamiątkę). Dała im to w cholerę. Poszły do sądu po więcej.

Jak to łatwy pieniądz gubi człowieka.

193

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
chaber05 napisał/a:

Ach a najciekawsze to jest twierdzenie wszystkich synowych mieszkających lub zamierzających mieszkac u tesciowej: dom to rudera, albo nadajacy się do remontu. Ciekawe.... Tylko teściowe mieszkają w ruinach. Ich rodzice mają chałupy na wysoki standard, no teraz padłam.

Śmieszne ale często prawdziwe. U mnie w domu nie ma skrzypiących podłóg, bo są zrobione z legarów jak się robiło 100 lat temu, nie ma też w zimie 13 stopni z powodu dziadowskiego ogrzewania i nie ma smrodu wilgoci bo dom nie jest ocieplony i woda podchodzi pod fundamenty.

Bardzo mi przykro, ale nie czuję, żebym choć o jotę w tym temacie skłamała. Odkąd mój narzeczony się usamodzielnił, wymienił w domu okna, wyremontował kuchnię na dole i 2 pokoje, swój i matki. Remont wnętrz nie byłby jakąś tragedią, dałoby się go przeżyć. Gorsze są wady - jakby to powiedzieć - konstrukcji - wadliwy dach, zbyt mała liczba grzejników, za mały piec, stara instalacja gazowa i elektryczna, woda podchodząca pod fundamenty, wilgoć na ścianach i podłogach, no niestety...

A dlaczego synowe twierdzą że domy są do remontu? Może własnie dlatego, że się wychowały w przyzwoitym standardzie ...

194

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

U nas to pewnie będzie problem w stylu: po co Wam kolejny dom?
Narzeczony ma brata, który swój dom postawił na działce, którą dostał od rodziców.
A mojemu ma się dostać dom w którym teraz mieszka z rodzicami.

Na razie moja przyszła teściowa zrobiła dziwną minę, była zaskoczona, nawet nie była w stanie nieczego powiedzieć na temat naszych planów na przyszłość jak dowiedziała się, że ja dostanę działkę od moich rodziców i będziemy razem z narzeczonym stawiać dom.
Jeszcze nic nie powiedziała na ten temat, ale jest prawie niemalże pewna, że później, bliżej ślubu, będzie mówić, że niepotrzebnie budujemy dom, skoro narzeczony dom już ma.
Dom moich teściów, to nie jest rudera. To normalny dom, jedynie musielibyśmy zrobić osobne wejście, liczniki itd.
Tylko, że ja nie chcę 'zwalać' się na głowię teściom, bo oni nawet nie poruszyli z nami tematu mieszkania po ślubie. Głupia nie jestem, odbieram to tak, że oni wcale nie chcą, abyśmy mieszkali z nimi po ślubie. Ja sama uważam,że młodzi ludzie powinni mieszkać sami, nawet kosztem wielu wyrzeczeń.
Natomiast moja mama powiedziała, że na czas budowania domu (przewiduję na to 2 góra 3 lata), możemy wprowadzić się i mieszkać.
Zobaczymy jak to będzie, bo dom moich rodziców jest mały, aktualnie w remoncie i na dzień dzisiejszy nie ma mozliwości, aby ktoś tutaj jeszcze zamieszkał. Jeżeli rodzice wyrobią się z remontem do naszego ślubu, to zamieszkamy tutaj. Chyba, że remontu nie skończą, to wtedy będziemy musieli mieszkać u teściowej. A jak pisałam wcześniej, nie chcę tego, bo ona takiego tematu nie poruszyła.

Narzeczony uważa, że nawet jak moi rodzice skończą remont i będziemy mogli zamieszkać u nich, to i tak lepiej byłoby żebyśmy mieszkali u niego. Mówi, że u niego jest więcej miejsca, że 'jakoś' byśmy się z nimi dogadali.

Nie wiem jak to będzie, muszę poczekać na rozwój sytuacji. W ostateczności to jestem w stanie przełożyć ślub o rok lub dwa, jeżeli tylko to coś zmieni.

195 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-06-09 15:22:37)

Odp: Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta
chaber05 napisał/a:

Czyli znamy się, ja też, i pisałam i czytałam tamto forum.

CHABER, jeśli ta wypowiedź jest do mnie skierowana, to ja udzielam sie tylko na tym forum i nie znam innego o podobnej tematyce. Jeśli możesz, to napisz mi linka słownie, chętnie poczytam.

sandra.sandra napisał/a:

Dom musieliśmy remontować, bo jak wcześniej pisałam nie było ubikacji i łazienki. Potem wstawiliśmy okna, bo te stare były wypaczone, nie szło ich otwierać (zakręcone na śruby). Nie przyszło mi do głowy, by zbierać rachunki, robiliśmy to dla siebie.

Najlepszym dowodem w Sądzie zawsze są rachunki, ale również mogą być zeznania świadków.
Świadkami mogą być osoby, które świadczyły jakieś usługi remontowe nawet, jeżeli nie wystawiali rachunku ( tu może być problem, że nie zechcą zeznawać z uwagi na nie rozliczanie się z U.S.). Mogą też być osoby, które Was odwiedzały i widziały Waszą część domu przed i po remoncie.
Sandra , ale nie załamuj się tylko działaj:
- na spokojnie przypomnij sobie jakie remonty zrobiliście w domu teściów ( wymiana okien, zrobienie łazienki i ubikacji, może jakieś przeróbki instalacji świetlnej i gazowej,coś z ogrzewaniem, podłączeniem wody itd.)
- skonkretyzuj czas, kiedy i co było robione, chociażby miesiąc i rok,
- zrób sobie taką własną odręczną kalkulację kosztów przeprowadzonego remontu,przecież musisz coś pamiętać,
- poszukaj w dokumentach , na pewno coś znajdziesz, może adres firmy, która wstawiała okna, sklepy w których kupowane były materiały, przecież na wszystko były wystawiane karty gwarancyjne.
- o niektóre sprawy możesz " delikatnie" podpytywać męża czy teściową.
Wszystko skrzętnie zapisuj i zobaczysz, że wyłoni Ci się  bardzo wiarygodny obraz tego co dokonaliście z mężem. To może potrwać taka specyfikacja, ale wobec faktów nikt Ci tego nie zaprzeczy, bo musieliby przedstawić,że to oni zrobili ( rodzina sióstr). Poza tym myślę, że Twoja świadomość skonkretyzowanego Waszego wkładu w dom teściowej będzie dla Ciebie budująca, nabierzesz większej pewności siebie.
Myślę, że naprawdę  tak na wszelki wypadek powinnaś to zrobić. 

sandra.sandra napisał/a:

bałam się, że jak kiedyś nie będzie mnie stać na spłatę... Zapytałam teściowej jak ona to widzi, to powiedziała, że córki dostały (jedna mieszkanie, druga pieniądze) od niej jak wychodziły za mąż i moralność nie pozwoli im na to, by chciały coś z tego domu.

Zacytuję Ci fragment z " Rzeczypospolitej "odnośnie tej Twojej wypowiedzi, a właściwie teściowej:
"Przykład:
Przed śmiercią spadkodawca przekazał synowi mieszkanie o wartości 200 tys. zł. Nie sporządził testamentu. Jego żona nie żyje, dlatego dziedziczyć będą jedynie dzieci : syn i córka. Majątek spadkodawcy wyceniono na 600 tys. zł. Córka dostanie z tego 400 tys. zł, a syn tylko 200 zł, gdyż do masy spadkowej musi doliczyć otrzymane wcześniej e formie darowizny mieszkanie."

Myślę, że sytuacja adekwatna do Twojej.
Przecież, nie wiesz jaką kwotę dostała jedna z córek, a druga o jakiej wartości mieszkanie.
Gdyby doszło kiedyś do wyceny domu, to musicie wykazać Wasz nakład, bo standard mieszkania został podniesiony, więc wycena większa i może okazać się , że będziecie musieli dopłacić spadkobiorczyniom, jeżeli nie wykażecie swojego nakładu.
Oczywiście to tylko w przypadku, gdy mimo zapewnień teściowej, siostry męża będą jeszcze rościły sobie jakieś prawo do spadku po matce.

JULIETTE, jesteś naprawdę bardzo rozsądna w swoich decyzjach. Należysz do osób, które wolą " dmuchać na zimne."

Posty [ 131 do 195 z 259 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Moja przyszła teściowa to kombinatorka i zakłamana kobieta

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026