NO TAAAAAAAAAAAK. NIE MA LEKKO, CIĘŻKO JEST LEKKO ŻYĆ .CZĘSTO TO POWTARZAM . PA
Podobne tematy
RE
Motylek NIE ODZYWAJ SIĘ
Mój przyjaciel którego znałem 15 lat
pewnej nocy stanął w drzwiach przyjąłem
go na 1.5 roku - jak mu się ułożyło TO SIĘ NIE ODZYWA
Miło nie ? Mnie to już nic nie zdziwi
RE JAMBO
Ja to chyba przyjadę i CIĘ KOPNĘ ![]()
Jest kurs dla samotnych albo "samych" nie wiem jak to określić
Szukaj w necie napewno znajdziesz
Sam się wybieram bo LUBIĘ TAŃCZYĆ i dobrze mi idzie ![]()
Wręcz moje koleżanki zamężne chcą żebym z nimi chodził i z ich mężami
bo nie mają z kim tańczyć
a ja to lubię bo tak ![]()
Nemezys, mnie zszokowalo tym bardziej. Zwlaszcza ze przezylysmy razem b. duzo. Nie prosilabym o noclego znajomej, ale to byla moja b dobra kolezanka, ktora znam wiele lat. Na dodatek mieszkaja sami i wiem ze nocleg nie bylby klopotem, bo klopotow sprawiac nikomu nie chce.
Jak dla mnie jest to kolejne rozczarowanie ludzmi i dowod na to, ze lepiej liczyc na wlasne sily.
bellew
Fajnie by było jakbyś przyjechał hehe, jak trafisz ? Jedno mogę Ci powiedzieć mamy wspólną pasję jeśli chodzi o taniec . Uwielbiam tańczyć, tylko właśnie nie ma z kim, a mnie nikt o to nie prosi, zamężne kumpele czy żonaci faceci, no bo takich też nie ma. Masz już tych postów hoho i trochę. Apropo wybierasz się na kurs tańca ? Dobrze zrozumiałam, a gdzie jeśli mozna wiedzieć hehe ? Zdradzę Ci jedno kiedyś chciałam tańczyć zawodowo, oczywiście tak sobie marzyłam ale jakoś nie wyszło , marzenia poszły do bani. Dobranoc. Miłych snów Wszystkim
motylek79 Wiesz jak jest powiedziane umiesz liczyć licz na siebie, w końcu mamy już swoje lata i wiele się juz w życiu przeszło. Wiem coś o tym bo też nie raz się < przejechałam > Nie przejmuj się .Trzymaj się.
jambo28 są kursy dla samotnych a właściwie to się nazywa solo
chodziłam na coś takiego. Super sprawa. I wcale nie czułam się, że jestem samotna. Pochłaniał mnie taniec. Uwielbiam to i wtedy o niczym innym nie myślę jak o tańcu....
motylek79 właśnie tak - umiesz liczyć, licz na siebie. Ja miałam przyjaciół jak się okazało byli to "przyjaciele", bo jak co do czego przyszło to zostałam kompletnie sama. Zawsze mogli liczyć na moją pomoc. Nie musieli prosić się o nic. Jak mieli jakąś trudną sytuację sama oferowałam pomoc. Oczywiście jak ja jej potrzebowałam to tak jak mówiłam musiałam się prosić a to i tak nic nie dało.
268 2011-02-23 22:40:24 Ostatnio edytowany przez jambo28 (2011-02-23 22:43:05)
Ja miałam przyjaciół jak się okazało byli to "przyjaciele", bo jak co do czego przyszło to zostałam kompletnie sama. Zawsze mogli liczyć na moją pomoc. Nie musieli prosić się o nic. Jak mieli jakąś trudną sytuację sama oferowałam pomoc. Oczywiście jak ja jej potrzebowałam to tak jak mówiłam musiałam się prosić a to i tak nic nie dało.
Julia82 jak czytam Twoje posty to jesteśmy identyczne, właśnie dlaczego tak się dzieje,że jak ja wymagałam pomocy czy wymagam to nie ma nikogo, a jak ja jestem potrzebna to jestem na każde zawołanie. Dlaczego dobrzy ludzie tak mają w życiu , bardzo ciężko mi to pojąć hmm ? A, jeśli chodzi o taniec to nie można właśnie na takim kursie kogoś poznać, jeśli chodzi o płeć przeciwną, bo taniec solo to często wykonuję w domu ,no bo z kim właśnie ........... O to jest pytanie ?
269 2011-02-23 22:45:42 Ostatnio edytowany przez Julia82 (2011-02-23 22:47:25)
jambo28 z tym poznaniem kogoś to zależy...ja chodziłam na salsę solo...a tam same kobitki no ale można je poznać. Ja poznałam kilka fajnych i można dalej przenieść tą znajomość jeżel jest to jakiś osiedlowy klub i mieszka się niedaleko siebie, to potem można nawet skoczyć gdzieś na pikwo czy coś.
Jeżeli chodzi o facetów to w mojej grupie nie było żadnego...ale generalnie przychodząc do takiego klubu można spotkać kogoś np. na holu w recepcji itp
Poza tym są jeszcze inne rodzaje tańca też solo i są już grupy mieszane. Widocznie na salsę nie było chętnych panów ![]()
A dlaczego się tak dzieje, że nas wykorzystują - nie wiem. Ja też tego nie rozumiem. I cierpię z tego powodu. Bo potem przykro, ze nawet pies z kulawą nogą się o Ciebie nie zapyta. No ale oczywiście wiem, ze jezeli u którejs teraz sie cos popsuje to bedzie chciala ze mna odnowić kontakty. Tylko, ze ja juz zmadrzalam i nie bede juz taka mila i bezinteresowna...
Z tymi przyjaźniami to tak jest, ale to znaczy że to nie byli przyjaciele
przyjaciół poznaje się w biedzie .....
na szczęście mam tylko jedną taką sytuację a zresztą całkiem całkiem
nie znaczy to również że trzeba mieć żal że się pomagało a ktoś później
tego nie odwzajemnił ...... to zależy od sytuacji osób itp
RE JAMBO
Narazie wybieram szkołę z tego co czytałem jest całkiem spoko
wcale nie trzeba mieć drugiej połówki a potańczyć można
no zdam relację jak już będzie po pierwsze lekcji
szkoda że Tobie nie wyszło z tym tańcem zawodowo ale
akurat tańczyć można całe życie i mieć z tego radochę
no właśnie no chyba że zacznę jeździć
i pytać GDZIE MIESZKA JAMBO28
i wzajemnie ....
Masz rację bellew, przyjaciół poznaje się w biedzie. Kiedyś dla mnie to był tylko przysłowie, bo nigdy nie potrzebowałam pomocy, nigdy nie byłam w takiej biedzie żebym sama sobie rady nie dała. No ale przyszedł taki czas i teraz to odczułam. No cóż trudno. To mnie czegoś nauczyło, na pewno nie dobrego tylko złego - nie spieszyć nikomu z pomocą, bo jak będę potrzebowała czyjejś pomocy to mnie oleją....ale cóż sami ludzie nas tego uczą
Ja jak mam np dolka, to znajomi nawet nie wiedza o tym, ze przychodza mi z pomoca wydzierajac mnie przykladowo na sile z domu, czy zmuszajac do pojscia na impreze. Jestem im za to wtedy bardzo wdzieczna i ciesze sie, ze ich mam
Ale gdy sama zglosze sie do kogos o porade, o zwykle wsparcie, to czesto jest tak, ze oni sami nie wiedza co robic. Bo nikt nie lubi przebywac z ponurakami. Ale to wynika chyba z tego, ze ludzie boja sie smutku, szczerych rozmow czy zwyklego gestu przytulenia...
Albo pojechac na koncert :-)
OoOoOOtóż to
Nawet jak się nie ma z kim to i tak jest miło, bo muzyka najważniejsza.
To racja - muzyka potrafi zdziałac cuda ![]()
Witaj bellew !!! Tańczyć można całe życie i mieć z tego radochę WŁAŚNIE
no właśnie no chyba że zacznę jeździć
i pytać GDZIE MIESZKA JAMBO28 DOBRE
i wzajemnie .... I NAWZAJEM POZDRAWIAM RÓWNIEŻ
--------------------------------------------------------------------------------
...................................
Jestem tu by Tobie pomóc
Z tymi przyjaźniami to tak jest, ale to znaczy że to nie byli przyjaciele
przyjaciół poznaje się w biedzie .....
A TO SZCZERA PRAWDA, PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W BIEDZIE TYLKO MAŁO JUŻ TAKICH NIESTETY
Ale dlaczego "juz" malo takich jest? Czy myslicie, ze kiedys bylo inaczej?
Czas najwyższy przewartościować się i wyjść do ludzi
kurs tańca, fitness cokolwiek.
Rozmawiać poznawać nic innego nie zrobisz KORZYSTAĆ Z ŻYCIA ,
a być może kogoś poznasz,kogoś wartościowego może kolege ,może przyjaciela ,
może przyszłego partnera.Musisz zmienić wszystko. Nie ma lekko. Niestety.
Masz Swoje zasady i ktoś albo je akceptuje albo nie.
Idzie wiosna będzie dużo LEPIEJ
Pozdrawiam Cię
Witaj bellew !!!! Właśnie nie ma lekko do ludzi jakoś nie potrafię wyjść, tylko do pracy chodzę . Szkoły na razie nie znalazłam , a gdybym znalazła to jakoś nie mogę się przełamać i iść na ten kurs, w dodatku samotnie, jakoś tak dziwnie. Na spacerki samotne to chodzę bo wyjścia nie ma ale tak jakoś ciężko mi się przełamać. Tak samo mam w pracy, choć wiadomo to dwie różne rzeczy ale np. dziewczyny ze mną rozmawiają, nawet się pośmiejemy , a jeśli chodzi o szefową to jakoś nie potrafię z nią porozmawiać pomimo, że z innymi rozmawia na różne tematy, a ja coooooooooo nie mogę się przełamać. ;-( ;-(
Powiadasz mam zmienić wszystko i tu, no właśnie nie ma lekko , musiałabym zmienić całe swoje JA Również pozdrawiam
Albo pojechac na koncert :-)
Ja byłem wczoraj na koncercie było GENIALNIE
musiałabym zmienić całe swoje JA
Próbuj
Ja trzymam kciuki że będzie ok
Pozdrawiam miłego weekendu
Ale dlaczego "juz" malo takich jest? Czy myslicie, ze kiedys bylo inaczej?
Być może,czy mało,nie,jest podobnie zależy to tylko od tego kogo spotykasz
na swej drodze ![]()
rozglądam sie dookola i widze wiele nieszczesliwych zwiazkow, nieszczesliwych ludzi., nierozumianych i samotnych w zwiazkach. Nie chce byc taka jak oni, nie chce udawac.
Wszystko przede mną...
i dobrze napisane lepiej tak niż nijak
ja też to zauważyłem ....
Myślę że ta codzienność "tak wszystkich dobijjja"
Dzieci,pieniądze,obowiązki,problemy itp w tym wszystkim gaśnie uczucie
Ludzie tak się zapętlili w tym wszystkim że nie mają czasu spędzić GO RAZEM
Nie wiedzą jak to jest, a jednak trzeba czasami pomyśleć i rzucić wszystko
Zrobić coś dla siebie dla osoby z którą się jest trzeba walczyć ![]()
Dokładnie
Wszystko przed NAMI ![]()
Myślę że ta codzienność "tak wszystkich dobijjja"
Dzieci,pieniądze,obowiązki,problemy itp w tym wszystkim gaśnie uczucie
Ludzie tak się zapętlili w tym wszystkim że nie mają czasu spędzić GO RAZEM
Nie wiedzą jak to jest, a jednak trzeba czasami pomyśleć i rzucić wszystko
Zrobić coś dla siebie dla osoby z którą się jest trzeba walczyć
WŁAŚNIE SZCZERA PRAWDA BELLEW TA CODZIENNOŚĆ DOBIJA WSZYSTKICH HMM ......
bellew a na jakim byles koncercie?
Wishbone
RE JAMBO
Jak czas mija ?
Lepiej ?
co z tą szkołą idziesz zapisujesz się ?
Pozdrawiam
Wishbone Ash? To nawet moje klimaty :-)
Ja to nie wiem czy wszystko przed nami czy nie, ale fajnie jakby tak bylo. Fakt, codziennosc nam sie daje we znaki czy to sami jestesmy czy w zwiazkach i ten brak czasu......
Wishbone Ash? To nawet moje klimaty :-)
Ja to nie wiem czy wszystko przed nami czy nie, ale fajnie jakby tak bylo. Fakt, codziennosc nam sie daje we znaki czy to sami jestesmy czy w zwiazkach i ten brak czasu......
TAK TAK
Koncert był świetny to co chłopaki grają to ICH ![]()
Ja szukam kogoś z trójmiasta ...
Hey!!! Witam wszystkie forowiczki oraz naszych forowiczów!!!
jambo28- napisałaś: (...) wywnioskowałam (...), że to chyba rocznik 79 jest rocznikiem singlów i singielek (...)- niestety, ale coś w tym chyba jest. Sama jestem przedstawicielką tego rocznika i oczywiście też singielka. Nawet mój brat mi nieraz dogryza odnośnie naszego rocznika. Niektórzy mówią, że jest pechowy. Jednak ja uważam, że to rok przełomowy i ludzie urodzeni tego roku są naprawdę wyjątkowi....
Bs- ja obecnie mieszkam w Trójmieście.
Ja jestem mlodsza, ale wiecie, ze znam dobrze 4 osoby z rocznika 79, ktore nie maja nikogo... Moze cos w tym jest, ale jednak bez przesady, od tego to nie zalezy... ![]()
Miejmy nadzieje, że nie od tego i że kiedyś nam singlom sprawy sercowe się poukładają. Oczywiście wszystkim tym, którzy tego chcą. Jeśli o mnie chodzi, to mi ten stan niby ni przeszkadza, ale....???? Jak wiadomo wszystko ma swoje plus i minusy.
ale.... czasami jest ta potrzeba sie do kogos przytulic i po prostu miec swiadomosc, ze w razie czego ma sie osobe, ktorej na nas zalezy....
Witaj bellew Jak czas mija ????? MIJA NADAL SAMOTNIE ;-( ;-( Tylko praca całymi dniami, a czy LEPIEJ to wątpie jak na razie nic się nie zmieniło, a do szkoły nie wiem ale chyba raczej nie pójdę, jeszcze jej nie znalazłam , a drugi raz to jakoś mi tak głupio. Nie widzę sensu, żeby np. tańczyć salsę sama w grupie innych ludzi, nie mogę się przełamać. Pozdrawiam Pa
Witaj
To szkoda że nic się nie zmienia.Mam nadzieję że z czasem będzie lepiej
Na salse z tego co wiem to chodzi więcej dziewczyn (nie pary) więc
napewno źle by nie było.
Miłego dnia
Pozdrawiam
No właśnie, chodzi na salsę więcej dziewczyn , a ja tak nie chce to nie dla mnie. Mnie marzyło się kiedyś tańczyć zawodowo to wiesz czyli w parze, a to dla mnie różnica jest . No jakoś nic się nie zmienia, niestety. Pozdrawiam
Nemezys, co do twojej ostatniej wypowiedzi, to zgadzam się w 100%. Jednak z moim ostatnim partnerem niestety tego nie czułam. Dziwne, bo on uważał nasz związek za dobry. Obecnie nie jesteśmy razem, ale utrzymujemy kontakt.
Ja mialam znajomych, ktorzy na pytanie "Jak sie wam uklada?" kolezanka odpowiadala "super!" a on "bez sensu"... Wiec to czy sie uklada, czy nie czasami jest sprawa indywidualna naprawde...
A partner, do ktorego "nie mozna sie przytulic", to jednak chyba nie jest "ten". Wiesz o co mi chodzi, bo nie wiem jak to ujac ![]()
Edicca czyli wniosek z tego ze nic na sile, bo jak sie nawet ma partnera ale nie czuje sie wsparcia to po co....
Macie racje dziewczyny. Nie czułam się za dobrze w tym związku, czegoś mi brakowało. Zastanawiałam się czasem czy on taki naprawdę jest? Czy może tak wpływa na niego jego praca i co tu mówić duży stres. Wiecie jak to nieraz jest w niektórych firmach. Będziemy ci super płacić, ale jesteś na każde zawołanie. Wyzysk maksymalny.
Ostatnio sąsiadka próbowała mnie zeswatać ze swoim znajomym, ale ja w odróżnieniu do niego nie byłam zainteresowana, mimo że jest to bardzo dobry i miły chłopak. No cóż, też jej powiedziałam, że to tak nie działa. To obie strony muszą tego chcieć, bo inaczej nie ma sensu.
"Samotność jest jak kwiat,
jak rozkwitający w sercu lotos.
Samotność jest dobra,zdrowa,
to radość bycia sobą
i posiadania własnej przestrzeni..."
To cytat z Osho :-) coś w tym jest, jak sadzicie?
303 2011-03-02 14:12:18 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-03-02 14:42:12)
re motylek79
Nie gra mi ta samotność
o której piszesz "jak kwiat"
Nie wierzę że ludzie samotni są szczęśliwi
Każdy człowiek potrzebuje bliskości
z drugim człowiekiem,w bliskości też można być sobą
i posiadać własną przestrzeń ....
![]()
bellew, a to nie pisze ja, tylko niejaki Osho, ktorego lubię.
Raczej mu o to chodzi, że w samotności można mieć swoją przestrzen, odkryć siebie i swoje potrzeby. A jak się umie zyć w tej 'swojej przestrzeni" to łatwiej budować zdrowe relacje z innymi. Nie mowi ze samotnosć caly czas jest zdrowa, tylko pobycie samemu w ciszy i tylko dla siebie jest zdrowe.
Tak jak np. istnieje stereotyp dwóch polowek jabłka. Ja nie wierze w ich istnienie, gdyz nie czuje sie polową człowieka, lecz cala i pełną osobą i nie wymagam od nikogo by tą druga połową był. Raczej bym chciala żeby byl ze mna i przy mnie, jesli naprawdę czuję taka potrzebę, dał mi bliskość ale i nie ograniczal mojej przestrzeni.
305 2011-03-02 15:40:42 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-03-02 15:41:55)
bellew, a to nie pisze ja, tylko niejaki Osho, ktorego lubię.
A jak się umie zyć w tej 'swojej przestrzeni" to łatwiej budować zdrowe relacje z innymi. Nie mowi ze samotnosć caly czas jest zdrowa, tylko pobycie samemu w ciszy i tylko dla siebie jest zdrowe.
Tak jak np. istnieje stereotyp dwóch polowek jabłka. Ja nie wierze w ich istnienie, gdyz nie czuje sie polową człowieka, lecz cala i pełną osobą i nie wymagam od nikogo by tą druga połową był. Raczej bym chciala żeby byl ze mna i przy mnie, jesli naprawdę czuję taka potrzebę, dał mi bliskość ale i nie ograniczal mojej przestrzeni.
Tak tak wiem źle się wyraziłem ![]()
ALE TO ŚWIĘTA PRAWDA CO NAPISAŁAŚ ![]()
Moim zdaniem życie w samotności nie jest dobre, tak jak mówi bellew, wiem coś o tym bo jestem singielką, raczej nie jestem szczęśliwa nie mając się do kogo odezwać jak wrócę z pracy nio chyba, że do piesków. Każdy potrzebuje bliskości i czułości drugiej osoby,a tak co wracasz, fakt mam rodzinę bo mieszkam z rodzicami ale to jednak nie jest to samo. Każda kobieta marzy o założeniu własnej rodzinki ,przynajmniej tak mi się wydaje. Nie mam pojęcia jak Wam ale moim zdaniem żyjąc samemu raczej nie można być szczęśliwym. Pozdrawiam Was gorąco Pa
Nie wierzę że ludzie samotni są szczęśliwi
Każdy człowiek potrzebuje bliskości
z drugim człowiekiem,w bliskości też można być sobą
i posiadać własną przestrzeń ....
WŁAŚNIE , SZCZERA PRAWDA DOBRANOC
Ja sie bede upierac ze ta "przestrzen osobista" jest wazna i nawet wazniejsza niz zwiazek. Mozecie sie nie zgodzic ze mna.
Z tym sie zgadzam ze kazdy czlowiek potrzebuje bliskosci. Problem w tym zeby znalezc osobe ktora te bliskosc nam faktycznie da, a my jej. A jesli sie nie uda, jesli wybierzemy te osobe a ona nas rozczaruje, tak zwyczajnie i nie da nam tego co sie spodziewalismy i pragnelismy to co nam zostanie - depresja, rozzalenie, smutek, zalamanie.......
Jesli ktos ma "swoja przestrzen" to nigdy nie bedzie samotny i nawet takie rozczarowanie go nie pograzy....
Ja sie bede upierac ze ta "przestrzen osobista" jest wazna i nawet wazniejsza niz zwiazek. Mozecie sie nie zgodzic ze mna.
Z tym sie zgadzam ze kazdy czlowiek potrzebuje bliskosci. Problem w tym zeby znalezc osobe ktora te bliskosc nam faktycznie da, a my jej. A jesli sie nie uda, jesli wybierzemy te osobe a ona nas rozczaruje, tak zwyczajnie i nie da nam tego co sie spodziewalismy i pragnelismy to co nam zostanie - depresja, rozzalenie, smutek, zalamanie.......
Jesli ktos ma "swoja przestrzen" to nigdy nie bedzie samotny i nawet takie rozczarowanie go nie pograzy....
Re motylek
Bardzo dobrze to ujęłaś - bo jak nie będzie tej osoby i przestrzeni osobistej to co pozostanie ?
Jeśli ma swoją przestrzeń nie będzie samotny,ale będąc samemu niejako jest po trochu nieszczęśliwy -->
bo nie ma bliskości - w tym rzecz aby pogodzić to wszystko z kimś prawda ?
Bo miłość jest dawaniem a samotność darem
A ja niekiedy lubię być sama, ale to nie znaczy, że chcę żyć w samotności. Zgadzam się z tym, że jeśli akceptujesz siebie i znasz swoje potrzeby, to łatwiej ci budować relacje międzyludzkie. Jasne, że człowiek potrzebuje bliskości drugiej osoby, ale? no właśnie- wiem też jak trudno taką odpowiednią osobę znaleźć. Poza tym w związku też można być samotnym i myślę, że taka samotność we dwoje jest gorsza niż wtedy kiedy naprawdę jest się samemu. Czytam te wasze posty i doszłam do wniosku, że muszę tą moją ?przestrzeń? bardziej pielęgnować, więcej robić dla siebie samej i to bez względu na to czy jestem w związku czy też nie.
dziwne pytanie co prawda ja nie mam z tym problemów ale zazwyczaj jak chce nawiązać nowe znajomości wbijam się do klubu gdzie są rówieśnicy i się dobrze bawię a nowe kontakty same się znajdują
RE Kilroy666
![]()
No...my tez możemy wpasć do klubu i spotkac mase ludzi :-) I co z tego? - jestes z nimi, ale tylko pozornie "nie sam"
"Idę tu idę tam - z tlumem ludzi zawsze sam" (Stachura) - w malzenstwie, wsrod ludzi, w rodzinie - i ciągle samotność...
Nie byc samotnym to dla mnie znalezienie osoby (osób), z którymi poczuję braterstwo duszy, czyli coś na "wyższym poziomie", jak największe zrozumienie...
RE MOTYLEK79
W pewnym "wieku" patrzy się na "pewne sprawy" przez inne okulary
Kilroy666 ma 18 lat i mu się nie dziwię że WBIJA do klubu
to inna bajka inne relacje wszystko przed nim - jak już pozna
wszystkich ZIOMALI to będzie wiedzieć o czym piszemy:)
RE MOTYLEK79
W pewnym "wieku" patrzy się na "pewne sprawy" przez inne okulary
Kilroy666 ma 18 lat i mu się nie dziwię że WBIJA do klubu
to inna bajka inne relacje wszystko przed nim - jak już pozna
wszystkich ZIOMALI to będzie wiedzieć o czym piszemy:)
cóż to za problem umówić się ze starymi znajomymi ze szkoły albo znaleźć znajomych nawet na forum z tego samego miasta i spotkać się z nimi ? nawet sąsiadkę można poznać trzeba być odważnym ![]()
No..tak zwlaszcza mnie rozbawiles z ta sasiadka/albo sasiadem :-)
Hej witajcie
Samotnosc mnie boli,blokuje,nie potrafie tak życ,próbuje cos z nią zrobic,wychodzic do ludzi,ale zero reakcji mnie zamyka.Próbuje się z nią pogodzic,to ze nie ma bliskiej osoby przy mnie,to że nie ma zkim wyjsc,pogadac,ale to jest zbyt trudne.
Może tutaj bedzie lepiej skoro w realu jest jak jest.
Witam,
olcia34----Ja się już poddałam. mimo prób, nie mam nikogo,kogo mogłabym nazwać chociażby dobrym znajomym. masz rację, samotność jest najgorsza, bo jeszcze wyraźniej pokazuje tą pustkę w nas i dookoła nas.
319 2011-03-03 20:49:07 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-03-03 20:57:42)
EJ KOBIETY
NIE PODDAWAĆ SIĘ
Witaj bellew
A gdzie zniknął ten opisik jestem tu by Tobie pomóc ????
Niektóre kobiety szybko się poddają , wiem coś o tym, a łatwo też tylko pisać . Ja, co wygadałam się na tym forum i dalej jest tak jak było żadnych zmian, a czy coś mi w tym pomogło to chyba już nic i chyba nie jest mi nikt w stanie pomóc jak sama się nie pozbieram i tak jak powiedziałeś nie zmienie całego swojego życia. Niestety nie jest to takie proste jak się komuś wydaje.
321 2011-03-03 21:47:51 Ostatnio edytowany przez jambo28 (2011-03-03 21:50:23)
Ty bellew piszesz dużo , masz tutaj dużo postów,może też Twoja wybranka tutaj gdzieś jest, hmm kto wie...... Wydaje mi się, że jesteś osobą bardzo kontaktową, chodzi mi o to , że chyba łatwo nawiązujesz kontakty, ja potrzebuje np. trzech miesięcy żeby się rozkręcić , a jak ktoś widzi, że jestem trochę nieśmiała i może trochę zamykam się w sobie to już rezygnuje bo ludzie myślą, że jestem jakimś smutasem, a zupełnie inną osobą jestem jak kogoś już znam, to i się pośmiejemy itp. Pozdrawiam gorąco
Nie jej tu nie ma zapewniam Cię
Tak kiedyś byłem jeszcze bardziej kontaktowy
jakoś po 30 trochę się uspokoiłem ![]()
"ja potrzebuje np. trzech miesięcy żeby się rozkręcić , a jak ktoś widzi, że jestem trochę nieśmiała i może trochę zamykam się w sobie to już rezygnuje bo ludzie myślą, że jestem jakimś smutasem, a zupełnie inną osobą jestem jak kogoś już znam, to i się pośmiejemy itp. "
Czyli wnioski już jakieś są
- a to nie jest wcale żadne halllo każdy jest inny przecież ,ja też wolę kogoś najpierw poznać niż
opowiadać niewiadomo co jak kogoś nie znam
To tylko pracuj nad sobą żeby to nie były 3 msc i będzie dobrze !!! a uśmiechać się próbuj co dnia to samo zdrowie
Tak sama się musisz pozbierać nikt za Ciebie tego nie zrobi - wiem będzie dobrze
A "opisik" zniknął narazie żeby się ktoś nie sugerował moimi postami każdy jest inny i każda sytuacja jest inna
a ja nie jestem wyrocznią ![]()
Trzymam kciuki ! i pisz co tam u Ciebie
Pozdrawiam z sąsiedniego województwa ![]()
witajcie. w kazdym wieku inaczej patrzymy na rozne sprawy. zycie nas caly czas doswiadcza i jednoczesie uczy. szukamy chcemy miec obok siebie kogos kto nas wyslucha pocieszy przytuli... . poprostu chcemy czuc sie bezpieczne. my kobiety potrzebujemy tego. wiem ze bycie samej nie jest latwe. sama walcze z tym, z myslami ktore drecza mnie co jest ze mna nie tak. staram sie jak najwiecej usmiechac nie okazywac innym ze jest mi zle. ale jak juz w domu przyjdzie mi siedziec to rozklejam sie. tez jest mi trudno wyjsc gdzies juz dopytywalam sie o kurs tanca i juz nawet mialam isc i jak narazie przekladam caly czas. wiem ze trzeba wyjsc do ludzi i bym bardzo tego chciala ale cos jednak jest co mnie zatrzymuje.
sprawdzilam ze usmiech pomaga ze ludzie nas odbieraja inaczej lepiej. tez naleze do ludzi niesmailych jak juz kogos poznam, pierwsza akceptacja dzialajac w obie strony czt to bedzie plec damska czy meska to podobniez buzia mi sie nie zamyka.
czytajac Wasze posty jestem taka jak Wy wszyscy. pozdrawiam
U Ś M I E C H A J C I E S I Ę A ZOBACZYCIE ZE SWIAT TROSZKE KOLOROW NABIEZE
ale cos jednak jest co mnie zatrzymuje.
Ale co dokładnie umiesz to określić ?