Witajcie,
potrzebuję porady. Jestem po związku z samotną mamą (biologiczny ojciec nie żyje). Rozpad związku nastąpił całkiem niedawno, więcej detali na ten temat w poprzednim wątku : "MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO \ Wspólne opłaty za mieszkanie w związku"
Streszczając:
- związek krótki (pół roku), ale bardzo intensywny,
- wspólne podejście do tematu związków, rzeczy ważnych, życia itp.,
- z córką partnerki (8 lat) super relacja, bardzo polubiliśmy się,
- pierwsze miesiące wiadomo bajka,
- potem stabilnie,
- po drodze była chwila oddalenia partnerki, ale miała wtedy dużo stresu i różnych spraw na głowie,
- potem wszystko wróciło na swoje tory,
- koniec honeymoon i stabilna relacja,
- potem widziałem, że od jakiegoś czasu coś trapi partnerkę no i na dzień dzisiejszy myślę, że jest to temat poprzedniego wątku. Mianowicie w wielkim skrócie brak stabilizacji finansowej i przez to brak poczucia bezpieczeństwa na przyszłość. Czego następstwem była kłótnia o koszty utrzymania mieszkania partnerki, a następstwem kłótni rozpad związku. (szczegóły w poprzednim wątku).
Teraz w czym potrzebuję pomocy,
Od momentu oficjalnego rozstania minęło zaledwie 5 dni, nie widzieliśmy się i nie rozmawialiśmy face to face 10 dni. Pierwsze dni jakby mnie zmroziło i wyłączyłem wszystkie emocje, partnerka wnosząc po treściach wiadomości pała do mnie nienawiścią. No i udało się trzymać emocje na wodzy do wczoraj. To co we mnie było to wiadomo miłe wspomnienia, żal, rozczarowanie i Takotsubo.
Wczoraj napisała do mnie córka partnerki, napisała kocham cie... Zmurowało mnie totalnie i nic nie odpisałem do dzisiaj. Doskonale wiem, że jej mama pewnie nic nie wie o tym, że do mnie napisała.
Od tego momentu jakby mi serce pękło. Nie ukrywam Takotsubo daje się we znaki jeszcze mocniej, ale przez tą jedną wiadomość w głowie i emocjach zaczęły pojawiać się już tylko te dobre momenty. Z partnerką jak i jej córką.
Nie potrafię tego wszystkiego z siebie wyrzucić i przestać o tym myśleć. Czego nie podejrzewałem, mam 38lat i pierwszy raz w życiu po zakończonym związku zaczynam rozważać próbę nawiązania kontaktu wiadomo w jakim celu... Dziwię się sam sobie, że w ogóle pojawiają się we mnie takie myśli, z drugiej strony doskonale wiem jaki byłby odzew drugiej strony, więc wiedząc że ktoś mnie teraz nienawidzi to przypominam sobie o tym i tą myślą wylewam sobie kubeł zimnej wody na głowę.
Pomóżcie, co robić ? emocje zaczynają brać górę.
I need help.
Na ten moment jedyne co wymyśliłem dla siebie to zamierzam jutro na cały dzień zorganizować sobie wycieczkę sam ze sobą w górki.
Ale zaczęło być tak cholernie ciężko....